IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój nr 53

Go down 
AutorWiadomość
Heikki

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 20/06/2014
Age : 28

PisanieTemat: Pokój nr 53   Pon Lip 14, 2014 3:34 pm

W pokoju Heikkiego panuje artystyczny nieład, tyle, że z udziałem książek, czasopism, podręczników, zeszytów i kartek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr 53   Pon Lip 14, 2014 7:00 pm

- Może Ty nie pamiętasz, żebyś mówił, ale ja tego raczej długo nie zapomnę... - Powiedział uśmiechając się z rozbawieniem.
I gdy się ubrał, spojrzał pytająco na zapierającego się kochanka.
Bałagan? A co go obchodzi bałagan. No... Może trochę go obchodzi, ale ma coś ważniejszego do zrobienia od przejmowania się bałaganem.
Tym czymś była straszna ochota na tego chłopaka i chęć ponownego wdarcia się w jego słodki i ciasny otworek.
- No dobra... - Powiedział w końcu i wsadził sobie do kieszeni telefon Heikkiego, przypominając sobie przy okazji, że trzeba będzie potem jego numer wziąć.
- Czas minął, idziemy Kiciu... - Dodał i podszedł do łóżka.
Nie zważając na to, czy chłopak się bronił, opierał, wziął go gwałtownie na ręce i ruszył do drzwi.
Szybko wyszedł, niosąc w swoich ramionach nagiego kochanka i zamykając drzwi nogą, rozejrzał się.
Uśmiechnął się z wyraźnym rozbawieniem, gdy zobaczył jak jakiś chłopaczek stanął przed nimi jak wryty, zaczerwienił się i z krzykiem uciekł.
- No dobra Kiciu... Mów gdzie jest Twój pokój. I dopóki tego nie zrobisz, to będziemy tak sobie spacerować... - Powiedział wyraźnie rozbawiony, ale ze słyszalnym uporem w tonie i czekał.
Kolejna osoba pojawiła się na horyzoncie i zobaczywszy tę scenę, zniknęła szybko za zakrętem.
W końcu Skorpion dowiedział się, gdzie jest pokój, więc nucąc coś wesoło, nie śpiesząc się, ruszył tam.
- Wiesz co..? Nie puszczę Cię, dopóki czegoś nie zrobisz. - Odezwał się nagle Skorpi, zatrzymując po drodze.
- Powiedz, że mnie pragniesz i że jesteś słodką Kicią, oddającą się całą na służbę swojemu ukochanemu Panu. Jak to powiesz, to wejdziemy do Ciebie i tam wezmę Cię znowu. - Skorpion mówiąc to przybrał całkowicie poważny wyraz twarzy i czekał, nie ruszając się i nie puszczając kochanka, aż ten to powiedział.
Wreszcie jednak udało się... Heikki został wniesiony do swojego pokoju.
Gdy przechodzili przez próg, Skorpion nucił cicho marsz weselny.
W środku zaś puścił chłopaka i rozejrzał się po tym jego bałaganie.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heikki

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 20/06/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Pokój nr 53   Pon Lip 14, 2014 8:10 pm

To... to... to znaczy, że słyszał każde słowo? Każdy oddech? I... dlaczego nie powstrzymał Heikkiego, kiedy ten się zaczął dotykać, musiał się dotykać przez sen, skoro... tak reagował. No, dlaczego ten zboczony chłopak go nie powstrzymał?! Może miał w tym własną uciechę? Na pewno miał jej całkiem sporo. Zawstydzanie Heikkiego chyba było jego ulubionym zajęciem od wczoraj, kiedy przypadkiem... Jakie przypadkiem, takie rzeczy się nie dziają przypadkiem! Ale zupełnie przypadkiem się spotkali i.. poszli do łóżka.

Powiedziałem to! Powiedziałem, co zrobiliśmy! Przyznałem się! Nieważne, że tylko we własnych myślach... Powiedziałem to! Ale stanowczo nie pozwoli mu wyjść z tego pokoju. O, nie! Nie wyjawi mu numeru swojego pokoju, będzie musiał tutaj zostać z Heikkim do końca wakacji! Nie ruszy się z miejsca... Ale, co? Dlaczego podchodził do niego tak nagle? Nie, chyba nie zamierzał tak po prostu... Ubrał się i... Po co mu telefon Heikkiego?

- To mój telefon, odłóż go! - polecił, ale cały sprzeciwa zamarł mu w ustach, kiedy Skorpion przerzucił go sobie przez ramię, przezentując całemu światu jego... tyłu. Co? Jak? Ale jak miał się okryć? Powinien pozwolić mu się chociaż ubrać. I...

- Chyba nie zamierzasz tak wyjść?! Co? Mówię do ciebie! Stój! Postaw mnie na ziemi! Mówię do ciebie!

Wiercił się, żeby się uwaolnić, ale już znaleźli się na korytarzu, gdzie na całe szczęście nikogo... Czy on słyszał kroki? To szuranie oznaczało, że ktoś przechadzał sie koryatrzem. I w dodatku... Ktoś go widział?! Nago?! Jego... tyłek?! W takiej... czy, czy... czy on przypadkiem nie wyglądał jakoś podejrzanie? Czy ta sytuacja nie wyglądała podejrzanie?! Czy ktoś nie powinien mu pomóc, skoro widział całe zajście? Może to porwanie! Ludzie nie pomyśli, że to porwanie?! Co się dzieje z tymi ludźmi! Już chciał wołać ratunku, kiedy Skorpion klepnął go w pośladek, a potem drugi. To bolało! Bolało! I jeszcze raz, gdy zaczął się znowu wiercić. Łzy stanęłu mu w kącikach oczu.

Co za upokorzenie! Co za wstyd! Dostawał klasy przy... ludziach. I jeszcze... jeszcze... jeszcze miał być niesiony tak przez dwa piętra! Dwa piętrza! ALe kolejne pytanie zmroziło Heikkiego.

- Nie powiem ci! Nie zamierzam ci mówić! Postaw mnie! Postaw! Postaw... - zajęczał, a kiedy wydawało się, że będzie mógł stanąć o własnych siłach, wypuścił oddech. - Dzię...

Nie do kończył. Teraz Skorpion trzymał go w ramiona a z przeciwnej strony nadchodził jakiś chłopak! Chłopak widział go w takiej sytuacji! Znał go?! Rozpoznawał go?! Wiedział, kim jest Heikki?! Zdusił w sobie ochotę zawołania o pomoc i wtulił mocniej w szyję Skorpiona, czerwony ja burak. Jego ciała szalało ze wstydu. Serce prawie wyskoczył z piersi. Pragnął jedynie zapaść się pod ziemię! To... to... to nie powinno się wydarzyć! Powinno być romantycznie. Intymnie. A nie... drugi chłopak wyniósł na światło dzienne ich... ich... czy byli już w związku? Jakies relacji? Może chodziło jedynie o upokarzanie go i uprzykrzanie życia, a ta czułość z porzedniego wieczora to... żart?

Heikki podniósł głowę, żeby sprawdzić, czy tamten chłopak nadal się im przypatruje... ale nie, na szczęście zniknął. Teraz jednak podchwycił spojrzenie Skopriona.

- Co? Dlaczego się tak na mnie patrzysz? - zapytał, wiedząc, że drugi chłopak czegoś oczekuje, ale kiedy usłyszał pytanie zaniemówił.

Potem prawie wrzasnął, ale przypomniał, że znajduje się w nago w objęciach Skorpiona, Skorpiona!, a mają jeszcze dwa piętra do pokonania. Nie wiedział, co robić, wszelkie próby wydostania się z jego ramion zakończyły się niepowodzeniem. Co... co miał teraz robić? Jak... zareagować? Nie... nie mógł tego powiedzieć... Takich... zboczonych rzeczy, po prostu nie mógł... Nie... Nigdy!

Przysunął się jednak bliżej Skorpiona, słusząc czyjeś głosy w oddali, uwiesił się na jego szyi i.. zbliżył do ucha. Ale nie mógł wykrztusić słowa. Drugi chłopak pewnie czuł jego oddech, bijące szaleńczo serce, ale zdawał się nie reagować. Jakby zamarł w oczekiwaniu. To... to... Heikki poczuł się... poczuł, jakby musiał mu odpowiedzieć, jakby to był żaden żart, na który wyglądało, dlatego... dlatego... zaufał Skorpionowi mimo tych trudnych okoliczności i...

- Jestem... jestem... - przełknął z trudem, ale zebrał się i mówił dalej. - Kicią. Twoją... twoją... kicią... jestem... - znowu urwał nabierając tchu, usilnie starają się sobie przypomnieć, czego jeszcze od niego wymagał.

Następne słowa były prostościej powiedzieć, bo były szczere:

- Pragnę cię - szepnął z uczuciem, bo naprawdę tego chciał, choć przyznawał się do tego z zażenowaniem.

Największy kłopot sprawiła mu końcówka. Naprawdę muszę to powiedzieć?! Nie chcę... nie mogę... nie...

- I oddaję się... oddaję się... mojemu... panu... t... t... tobie. I... pięćdziesiąt trzy.

Schował twarzy w jego szyi, czując każdym porem swoje upokorzenie. Ale, wbrew oczekiwaniom, udali się do jego pokoju. Gdy drzwi się zamknęły, chciał umrzeć... I być kochanym. Fizycznie. I... nie do końca fizycznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr 53   Pon Lip 14, 2014 8:50 pm

- Ależ tu masz pierdolnik... - Mruknął, gdy rozglądał się po pokoju.
Aż się załamał. Totalne przeciwieństwo tego co miał u siebie.
Starał się sięgnąć pamięcią wstecz, przypomnieć sobie, czy kiedyś też tak wszędzie bałaganił, ale nie...
Zawsze był porządnym dzieckiem.
Przynajmniej pod tym względem.
Pokręcił lekko głową i aby na moment odwrócić swoje myśli od tego co tutaj zastał, sięgnął po telefon chłopaka i zaczął w nim grzebać.
Wreszcie puścił sygnał na swoją komórkę i zapisał numer, który mu się wyświetlił.
- Zapisałem Ci Kiciu swój numer w telefonie, abyś mógł mieć ze mną cały czas kontakt. - Wyjaśnił, chociaż przecież i tak było wiadomo, co zrobił.
- Tak na marginesie, to jeśli Ci coś mówię, abyś robił, to zrób to... Chyba, że podobało Ci się to świecenie dupskiem przed całą szkołą... - Wyszczerzył się wesoło do swojego Koteczka i zaczął powoli obchodzić jego pokój.
- Z drugiej strony przynajmniej pokazałem wszystkim jaki skarb mi się trafił i równocześnie każdy zobaczył, że jesteś już mój. - Dodał po chwili i kucnął, aby poprzeglądać rozrzucone książki.
Patrzył z ciekawością, czy jest wśród nich coś, co nie wiąże się z matematyką.
Potem podniósł się i zajrzał do szafki chłopaka.
- Będziesz musiał się nauczyć obciągać. Porządnie... Tak, abym wciągał tyłkiem prześcieradło i abyś wysysał, oraz połykał każdą kropelkę. Bo obawiam się, że Twój tyłeczek nie da rady bez tego wsparcia... - Mruknął od niechcenia, nie zwracając nawet uwagi na to co Heikki robił i panosząc się w jego pokoju, jakby był u siebie.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heikki

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 20/06/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Pokój nr 53   Wto Lip 15, 2014 5:30 am

Pierwszą rzeczą, jaką zrobił, kiedy już mógł swobodnie się poruszać po pokoju było odszukanie wzrokiem jakiegoś ubrania albo chociaż bielizny rozrzuconej po pokoju, ale ku jego wielkiemu zaskoczeniu książki ustępowały miejsca wszelkim innym gratom. Ubrań brak. Do licha! Nie zakryje się przecież książką, bo będzie wyglądał jak jakiś niby Arystoteles, ale bez brody. Poza tym był Finem, no, ćwierć Finem, ale nadal to Europa, prawda? Zresztą, co to w ogóle miało do rzeczy, kiedy w jego pokoju wałęsał się Skorpion, rzucając głupimi komentarzami.

Co on sobie wyobraża?! Że jak on ma taki porządek to wszyscy mają?! Poza tym...

- Przecież mówiłem, że mam bałagan - marudził Heikki, szukając jakiegoś schronienia przed wzrokiem drugiego chłopaka, ale ten nie wydawał się na tę chwilę zainteresowany. Chociaż coś dobrego z jego oględzin pokoju.

Szafka wydawała się najbliżej, więc Heikki jednym susem znalazł się przy niej w poszukiwaniu czystej bielizny. Ubierał się, kątem oka spoglądając na to, co robi Skorpion i przerażeniem przypominając sobie, że miał jego telefon i... Czy on właśnie dzwonił? Chyba nie... nie... nie zamierzał...? Czy on coś na nim wpisywał wcześniej?

Co... co... co?! Teraz... teraz będzie do niego mówił kiciu?! Ale... ale... to nie było tak na poważnie, prawda?! No przecież nie mam mieć zamiaru jakiegoś pana... To... to... to byłoby dziwne. Takie... zboczone? Ale zaraz przypomniał sobie z kim ma do czynienia i jakoś wizja, że wszystkie te słowa, które zmusił go, żeby powiedział nabrały nowego znaczenia. A potem te słowa...

- Chyba nie myślisz, że pozwolę ci na to drugi raz?! Oszalałeś?!

Zdenerwował się, mając przed oczami wizję chodzenia po korytarzach akademika... w ramiona... albo gorzej na ramionach Skorpiona... nago, bo... bo... nie posłuchał go? Ale niby jakim prawem miał mieć taką... władzę nad Heikkim?! Na nic się nie zgadzał! Na rzadne takie gierki! To... niemoralne i... i... On chyba nie myśli poważnie, że będę go słuchał, prawda?! No to chyba jakiś żart! Nie... nie... nie będę się... nie będę...

Już właściwie to słucha się go na każdym kroku a nikłe protesty i skargi, którymi dzieli się z nim trafiają w próżnię, ostatecznie i tak robi, co Skorpion mu powie... Tak, ale to wtedy było przyjemne i... i... był chłopakiem! Dojrzewającym chłopakiem... jak miał nie zareagować?! No jak?! A jeszcze kiedy... kiedy... to... wszystko mu robił i z nim... No lubił przecież chłopaków, więc... No, to chyba normalne, że mu się podobało... Nie, ani trochę normalne! Normalne jest chodzenie na randki, nawet jakieś... A może ten film to taka randka była? Ale... To wszystko się działo w niewłaściwej kolejności! Najpierw randki, a dopiero potem... potem... potem robienie... tego... razem... w łóżku.

- Tak, pewnie, nieważne. Gadaj sobie... - mruczał pod nosem, nie zawracjąc sobie głowy słowami, zanim nie dotarł do niego ich sens... - CO?! Powtórz! Jeszcze raz... Powiedz to jeszcz raz! Co mam się nauczyć robić?! Chyba... chyba... oszalałeś! Nie będę... nie będę...

Jego wzrok mimowolnie zsunął się po sylwetce Skorpiona i zatrzymał... tam. W tym szczególnym miejscu. Stał pod szafką z bielizną, miał na sobie jedynie jakieś spodenki, które tam znalazł, więc pewnie nie wyglądał zbyt groźnie, w dodatku czerwony po uszy i... Ale... pewnie się tylko przesłyszał, ostatnio takie rzeczy się często zdarzały... Miał się nauczyć... takich rzeczy... ustami... ustami... ustami na... jego... rzeczy... Zabawne. I jeszcze połykać... bez kropelki... Hehehe... Zabawne...

- Skoro jesteś taki pewny siebie... - zaczął, opierając rękę na biodrze. - To naucz mnie, jak to dobrze robić, co?! Jak ci... jak ci... jak ci...

To nie jest aż takie trudne i tak pewnie się speszy moimi słowami i sprawa będzie złatwiona! Ha, Heikki mu pokaże, jak się załatwia takie sprawy. Jeszcze popamięta! A jak się zgodzi i naprawdę mi... pokaże?!

- Mam ci słu.... służyć, więc... więc pokaż mi, jak mam to robić! Czekam!

To powinno zakończyć dyskusję. Służyć, jasne, jeszcze będzie się teraz do niego dobierał i kazał robić... to... ustami... Jasne. Pewnie to tylko... puste... gadanie...

A jak nie?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr 53   Wto Lip 15, 2014 8:17 am

W pierwszej chwili Skorpion zdawał się zupełnie niezainteresowany chłopakiem, ani jego słowami.
Oczywiście była to tylko taka gra pozorów, kątem oka cały czas obserwował Heikkiego, wciąż słuchał tego, co Kicia mówił, lekko uniesiona warga świadczyła o tym, że bawiła go ta cała sytuacja, ale poudawać mógł.
Zresztą, miał inne zajęcie. Bardzo ważne...
Gdy już z grubsza rozejrzał się po pokoju i wiedział co gdzie leży, oraz gdzie ewentualnie powinno leżeć, to...
Zabrał się za wiosenne porządki!
Każdy miał jakieś swoje upodobania, nałogi, Skorpion miał ich dość sporo.
Między innymi był uzależniony od porządku, drażniło go, gdy widział bałagan i zazwyczaj jak był w gościach, to kątem oka wciąż zauważał, że coś nie leży tak jak powinno.
Strasznie to jest dla niego i dla innych upierdliwe...
Więc Heikki przez jakiś czas mógł obserwować jak Skorpion krząta się po jego pokoju, podnosi książki, układa je na półkach, składa ubrania, dzieląc je na czyste i brudne.
Te pierwsze były chowane w szafkach, te drugie układane na kupki dzielone pod kątem prania.
Wreszcie Żądlasty zabrał się za ścielenie łóżka, gdy Kicia powiedział o tym, że Skorpion powinien go nauczyć.
Mike stał tyłem do chłopaka, więc pozwolił sobie na szeroki, pełen rozbawienia uśmiech, kiedy jednak się do niego odwrócił, miał już całkowicie poważny wyraz twarzy.
- Masz rację. Będę Cię uczył. - Rzucił tylko i zaczął się spokojnie rozbierać.
Wreszcie podszedł do swojego towarzysza, pchnął go lekko, aby ten usiadł na krześle i złapał go lekko za włosy.
- Zamknij oczy i nie myśl o tym jak to robisz, czy dobrze, czy źle, tylko po prostu to rób. - Powiedział przyciągając głowę chłopaka do swojego przyrodzenia.
Drugą ręką wziął jedną z dłoni Heikkiego i uniósł ją do góry.
- Rób to co ja z Twoim palcem... - Mruknął jeszcze i lekko wargami musnął jeden z palców kochanka.
Liznął go delikatnie, pocałował, wreszcie wsunął sobie do ust, pieszcząc go cały czas językiem.
Wsuwał go do ust i wysuwał, z początku powoli, potem coraz szybciej, ssał i lizał na przemian.
Zastanawiał się przy tym, czy na chłopaka to pieszczenie jego palca działa.
Znał dużo osób, które podniecały się przy czymś takim, dlatego też przyglądał się uważnie swojemu kochankowi, szukając oznak tego, jak on reaguje.
Chociaż było to o tyle problematyczne, że widział głównie głowę i rękę, no i dla wielu osób pieszczenie oralnie swoich partnerów również było podniecające, więc ciężko by Skorpiemu było określić co tak naprawdę zadziałało.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heikki

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 20/06/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Pokój nr 53   Wto Lip 15, 2014 5:54 pm

Czy... czy on... czy właśnie... Heikki nie mógł ubrać w słowa widoku krzątającego się po pokoju Skorpiona. On mu sprzątał w pokoju! I to nie żadne przesunięcie, żeby zrobić sobie miejsce i usiąść. Nie, on najnormalniej w świecie mu układał ciuchy i... książki. Książki... ej, to nie tak, nie w tej kolejności i... To nie z tej strony. Nie, musi byś alfabetycznie, ale najpierw działami. Tak, to... nie, ale... To tak się segreguje ciuchy do prania? O, to coś nowego dla Heikkiego. Zwykle... no, cóż, większość lądowała w jednym worku i do pralki, hop! Dowiedział się przynajmniej czegoś... Tylko, zaraz! Zaraz! Co to niby miało znaczyć, że mu sprzątał?! Nie był u siebie i... No, no... No, gdzie z tymi łapami! Heikki bezradnie przyglądał się, jak za sprawą Skorpiona znikają z podłogi książki, zeszyty i czasopisma i znajdując swoje dawno utracone miejsce na półkach, a bielizna i ubrania lądują w szafie.... I szło mu to tak płynnie... Jakby... jakby... Jak on to robił? Heikki czasami ogarniał trochę pokój, ale jakoś nie mógł się zdecydować, co gdzie położyć, żeby potem mieć lepszy dostęp do materiałów. Jakoś tak... potem nagle kończyły na podłodze, a za nimi następne i jeszcze kilka zeszytów. Teraz...

-To nadal mój pokój? - zapytał zaskoczony, bo nagle dowiedział się, jak wygląda podłoga w akademiku... Dawno jej nie widział, jak tak dłużej o tym pomyślał. - Tego... dziękuję?

Nie bardzo wiedział, co miał powiedzieć na takie wtargnięcie i zachowanie, ale był wdzięczny za pomoc w opanowaniu tego... chaosu. Tak, bardzo wdzięczny, a teraz...

Wyglądał... wyglądał... na całkiem poważnego i... i... czy on właśnie powiedział, że nauczy go... tego... robić to... z jego... i to ustami? Może... może jednak wystarczy ręką? Heikki miał całkiem sprawne ręce... Jeszcze nie próbował na nikim innym poza sobą, ale... no, miał o sobie całkiem dobre zdanie.I mógł się z chęcią pochwa...

Wcale nie myślałem o tym... Nie, nie, nie! Chwalenie się z robienia... tego! Nie, nie, jeszcze raz kategorycznie i absolutnie bezapelacyjnie bez praw do wyjątków mówię nie!

Ale jakoś tak... usiadł na tym krześle, a raczej dał się popchnąć i... jego twarz znalazła się tak blisko. Zupełnie jak wczoraj! Ale... ale wczoraj przecież nie było najlepiej! Dlaczego niby Skorpionowi tak zależało... no przecież... byli chłopakami! To takie podniecającego kiedy chłopak... no, robi... te rzeczy... z... z... drugiego chłopaka?

- Nie... nie mogę - zaprzeczył, ale z fascynacją spoglądał na usta Skorpiona, jednak długo nie wytrzymał. Musiał przymknąć powieki...

Ale to nie znaczy, że mi się podoba! On tylko jest w tym dobry... dobry z palcem... Jak on może tak z palcem tylko, że ja... ja... Ale to tylko palec! Jeden palec... Jeżeli Heikki będzie robił to samo... oznacza to, że Skorpion też... też będzie się tak czuł? I w ogóle, to tak się czujesz, kiedy ktoś... to robi? Tak... w ten sposób? Naprawdę to takie przyjemne?

Nie! Nie, nie! To brzmi tak, jakbym chciał tego spróbować! A nie chcę! No, jak... jestem chłopakiem! Chłopakiem! Jednak mimo stanowczego zapierania się, Heikki spojrzał ukradkiem na... Skorpiona. No, na to... coś... drugiego chłopaka. Wykorzystał drugą, wolną rękę, żeby przytrzymać... czerwieniąc się jak piwonia i... musnął ustami, jak Skorpion jego palec. I jeszcze raz... to nawet przyjemne i... nie takie złe. Chyba. Może... może później coś się zmieni. Ale teraz... Heikki liznął i pocałował. Nic się nie wydarzyło strasznego. Zaskoczony przyglądał się... jak... reaguje na... uwagę. Spróbował jeszcze raz i jeszcze. A potem... delikatnie wsunął do ust, powoli... bardzo powoli, myślał, że zaraz nie będzie mógł, ale nic się nie działo. To tylko kawałek, ale... poruszał językiem, jak ten na jego palcu. Powtarzał tego ruchy... Coraz szybciej... To... to... Heikki chyba właśnie... właśnie... on robił... czy to możliwe, że zgodził się i robił... i szło mu chyba... Szło mu całkiem dobrze, prawda?

Uniósł wzrok na Skorpiona, aby zobaczyć jego reakcję, jego spojrzenie, dostać jakieś potwierdzenie, że podobało się drugiemu chłopakowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr 53   Wto Lip 15, 2014 8:32 pm

Skorpion podczas tego sprzątania doszedł do wniosku, że jeśli z Kicią utrzyma taką bliższą znajomość, to chyba będzie do niego wpadać mniej więcej raz w tygodniu stricte po to, aby mu ten pokój wysprzątać.
Może przy okazji nauczy tę fleję porządku, chociaż, gdy tak patrzył na swoje wcześniejsze doświadczenia w innych związkach, gdzie miał podobne sytuacje, to obawiał się, że nic z tej nauki dobrego nie wyjdzie.
Jedynie się będzie denerwował.
Za to Skorpion musiał przyznać, że jest spora różnica między tym jak Heikki za pierwszym razem go pieścił a jak teraz mu szło.
Wprawdzie dla chłopaka to może nie najlepszy powód do domy, ale Żądlasty był gotów mu przyznać, że ma zadatki na niezłego lachociąga.
Kolejny powód, aby tego słodziaka zostawić tylko dla siebie.
I to na długo...
Ciekawe, czy Heikki by wytrzymał jakikolwiek związek ze Skorpionem...
Gdy Heikki spojrzał do góry, Skorpion uśmiechnął się do niej ciepło i kiwnął lekko głową na zachętę.
Oczywiście Żądlec nie przestawał pieszczot palca.
Cały czas go ssał, pieścił, pokazywał kochankowi jak ma działać, stopniowo przyspieszał tę czynność, czując przy tej okazji, że jego męskość jest zadowolona z tej zabawy i że nie ma nic przeciwko temu, aby posiedzieć w tych usteczkach dłużej.
Może nawet na tyle dłużej, aby zalać je swoim nasieniem...
Kusiło Skorpiego, aby bez uprzedzenia przytrzymać głowę swojego kochanka i wystrzelić w niego tym gęstym strumieniem, ale nie...
Jeszcze nie ten czas...
W końcu chłopak nie może się zniechęcić.
- Chcesz spróbować mleczka Kiciu, czy wolisz się wypiąć..? - Spytał nagle, wysuwając sobie wcześniej palec chłopaka z ust.
I puścił włosy Heikkiego, aby ten mógł cofnąć głowę, aby odpowiedzieć.
Skorpion, gdy patrzył w dół na tego słodziaka, uśmiechnął się nagle, teoretycznie bez przyczyny.
Po prostu, chociaż znali się zaledwie jeden dzień, musiał przyznać, że zaczyna lubić tego starszego od siebie dzieciaka.
Będzie musiał kiedyś podziękować tym chuliganom, którzy sprawili, że Heikki, uciekając przed nimi, podszedł do niego, szukając ochrony w jego, wtedy symbolicznie, chociaż fizycznie w końcu też się w nich znalazł, ramionach.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heikki

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 20/06/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Pokój nr 53   Sro Lip 16, 2014 5:23 pm

U.. uśmiechnął się, czyli... to znaczy... że dobrze mu szło? Czy Skorpionowi się podobało, kiedy mu tak robił? A... a... a gdyby poprosił o to samo, mógłby liczyć na rewanż? Heikki chciał się przekonać, jak to jest, kiedy robi to drugi chłopak... Zobaczyć go tej samem sytuacji... Czy... czy to źle, że tego chciał? Czy, gdyby zapytał Skorpiona, ten zgodziłby się... na to?

Jednak to nie czas na rozmyślania... Heikki skupił się na swoich ruchach, na naśladowaniu czynności, jakie czuł na swoim palcu, na ukradkowym podpatrywaniu ust Skorpiona, chociaż to okazało się raczej dość trudnym zadaniem, dlatego odpuścił sobie, przymykając oczy. Podobało mu się to... chociaż... chociaż było takie... zboczone i niewłaściwe. Nie odważyłby się tego robić wcześniej, z kimś nieznajomym, kogo poznał poprzedniego dnia, jednak... Skorpion miał w sobie to coś, co sprawiało, że chciał spróbować i nie martwił się konsekwencjami. Na wyrzuty sumienia przyjdzie czas, a po co się nimi przejmować, kiedy czas miło upływał?

- Mleczko...? - zapytał bez zrozumienia, odrywając się od absorbującej czynności. Zaraz... zaraz... Mleczko... Białe... Kotek... Kicia... Mleczko... Mle...

- Co?! Chyba oszalałeś! Na pewno oszalałeś! Nigdy nie pozwolę ci... na mleczko! Fuj! - zaprotestował, odrywając się od Skorpiona na ile pozwalała ręka drugiego chłopaka. - Nie... nie jestem taki! Nie zgadzam się... - prychnął.

Mleczko dla kici! Oszalał!

- Wypiąć. A niby jak mnie zmusisz, żebym się... wypiął? - prowokował Heikki, chociaż ostatnia próba marnie się skończyła. Na myśl o niej zalał się rumieńcem i spojrzał speszony na Skorpiona.

- To znaczy... Znaczy... Ja chętnie, ale chciałbym, żebyś też... no wiesz, z nim...

Wskazał na swojego... w dole, który chętnie prezentował zapał i gotowość. Heikki nie umiał patrzeć chłopakowi w oczy, dlatego spuścił wzrok, gapiąc się na swoje stopy, a ramiona opierał na biodrach Skorpiona.

- Tylko raz... Nigdy... ja nigdy... wcześniej nikt mnie... mi

Próby wyjaśnienia jakoś mu nie wychodziły, dlatego zamilkł, mając nadzieję, że Skropion nie zrobi z niego znowu pośmiewiska. Miał coraz więcej materiałów, żeby tego dokonać. A Heikki tylko bardziej się podkładał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr 53   Pią Lip 18, 2014 12:27 pm

Widząc reakcję chłopaka na stwierdzenie o mleczku, Skorpion nie mógł się powstrzymać, więc odsunął się nieco od kochanka i wybuchł gromkim śmiechem.
Mina chłopaka, to co powiedział, to jakim tonem powiedział, sprawiły, że Żądlasty o mało co nie zaczął się turlać po podłodze.
Dobra minuta minęła, zanim wreszcie się pohamował i potargał lekko włoski swojemu kochankowi.
- Jesteś taki uroczy Kiciu... - Powiedział uśmiechając się szeroko z rozbawieniem, ale też zachwytem.
- I zobaczysz... Nauczysz się spijać mleczko... Sam będziesz o nie prosił... - Dodał po chwili, lekko klepiąc chłopaka w policzek.
W sumie to spora część byłych Skorpiona, zarówno chłopaków, jak i dziewczyn, mimo iż niektórzy nie byli doświadczeni, w końcu dochodzili do takiego etapu, że sami zaciągali Żądlastego na ubocze, aby móc się do niego przyssać i wyssać z niego wszystko.
Ba, czasami nawet wtedy, jak on sam wyjątkowo nie miał takiej ochoty jaką ma w standardzie.
Za to ta nie do końca wypowiedziana prośba sprawiła, że Skorpion spoważniał a oczy mu lekko pociemniały.
Żądlasty jeszcze nigdy żadnego chłopaka tak nie pieścił. I nie tylko, że tego nie robił, ale na samą myśl o tym, że mógłby, zaczynał go łapać gniew.
Z czego to się wzięło, sam do końca nie wiedział.
Może dlatego, że był bi, skłaniający się bardziej ku dziewczynom a z chłopakami zazwyczaj się wiązał, czy szedł do łóżka dla odmiany, więc miał zupełnie inne podejście od typowego pedałka.
Albo może dlatego, że był zatwardziałym dominatorem lubiącym BDSM a jednak takie obciąganie komuś zakrawało na uległość.
Zdarzało się, że Skorpiona ktoś wyzywał od egoistów, ale dla niego to byli zazwyczaj głupi frajerzy, nie mający pojęcia o czym naprawdę mówią.
Zresztą... Zawsze dbał, aby kochanek też doszedł a większość chłopaków, z którymi spała zgodnie twierdziła, że najlepsze orgazmy mieli od tego jak ich penetrował.
Oczywiście już po tym jak ich troszku rozepchał...
- To raczej nie jest najlepszy pomysł... Znając mnie, to bym Ci go odgryzł... - Mruknął, nie chcąc się za bardzo zagłębiać w temat i wracając do ogólnej zabawy, nagle pociągnął chłopaka, aby się podniósł, obrócił go i pchnął lekko, aby ten oparł się rękami o stół, wypinając lekko tyłek.
- Rozłóż nieco nogi. - Rzucił Skorpiowaty, gdy zsunął kochankowi jego bieliznę i klepnął go przy tym w pośladek.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heikki

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 20/06/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Pokój nr 53   Pią Lip 18, 2014 1:49 pm

Heikki przyglądał się, jak Skorpion prawie dusi się ze śmiechu! D... d... drań! Jak może się z niego nabijać?! No przecież... no zrobił, co chciał, tylko nie zamierzał przełykać nawet kropelki jego... mleczka. Mleczka, też coś. Dobre sobie... Kicia i mleczko. Prawie powiedział tak, bo nie skontaktował, o czym Skorpion mówił... Ale sobie wymyślił! I, ha, jeżeli kiedykolwiek Heikki poprosi go o to... jego mleczko... Powtarzał to słowo tylko dlatego że był oburzony skojarzeniem go z... z tym, a nie ulubionym napojem Heikkiego! Ale w temacie, jeżeli kiedyś go o to poprosi to... to... to... będzie sobie mógł zrobić z Heikkim, co będzie mu się zboczonego podobało! Tak, prawie jak obietnica, ale nie wypowie jej na głos, bo jeszcze go Skorpion jakoś podejdzie, ot, dla samego sprawdzenia faktu, czy Heikki się wywiąże z umowy i... potem pośmieje z niego. Znowu! Do licha, to nie było takie śmieszne!

- Możesz sobie pomarzyć, że cię poproszę o twoje... mleczko - burknął obrażony, nadymając policzki. - Wystarczy, że na kicię się zgodziłem, chociaż, podkreślam, nie jestem żadnym kotkiem! Pamiętaj. Tylko... dla celów prywatnych się zgodziłem... - mamrotał niewyraźne, wiedząc, że Skorpion i tak będzie korzystał ze słabości Heikkiego.

Ale... jakoś dziwnie zareagował na jego prośbę. Jakby sposępniał i spoważniał, trochę się zrobił przerażający, aż Heikki skulił się w sobie i zamierzał wymknąć oknem z pokoju. A byli na czwartym piętrze! To by bolało, jednak... jednak to spojrzenie, jakby powiedział coś nieodpowiedniego i zaraz miał pożałować... To... to... to nie było przyjemne. Cofnął się na krześle, opuszczając głowę.

No, ale Heikki to robił i nawet stwierdził, że to nic strasznego zrobić... coś takiego... drugiemu chłopakowi. To przecież nie tak, że komuś powie albo będzie się śmiał, jak mu źle pójdzie... W przeciwieństwie do co niektórych na wzmiankę o mleczku! Może to jednak głupi pomysł...? Ale chciał spróbować, sam zobaczyć... Jak chłopak... ustami... na jego... tym... poruszał i ssał i lizał i... Czy to tak, że faktycznie, jakby był z dziewczyną?

Heikki nadąsał się i burknął coś obrażony, dlatego na niespodziewany ruch Skorpiona aż sapnął ze bólem i strachem. Co? Co? Co się dzieje tak nagle? Zamierzał... czy on zamierzał... tutaj? W ten sposób...? Ale... ale... to chyba nie tak... No, Heikki wiedział, że każde miejsce dobre, ale sądził, że jednak... może w łóżku na razie?

- Zaczekaj... ja, no... nie chciałem cię zdenerwować! To tylko... taki pomysł... ale tak... czy ty chcesz tak... no wiesz... ze mną? Może będzie lepiej na... łóżku? - spróbował, chociaż miał przeczucie, że zamiast załagodzenia sytuacji tylko się pogrąży.

I to wcale nie robiło się podniecające. Ostatnio bolało! Bolało! A jak będzie stał? To... to będzie jakoś inaczej i pewnie jeszcze gorzej... A może Skorpion nie planował niczego takiego, tylko... może nie chodziło mu wcale o to, tylko Heikki znowu coś głupiego powiedział i pomyślał?

- Proszę...? - jęknął słabo, czerwieniąc się jak piwonia.

A dla pokazania swoich pokojowych zamiarów wykonał polecenie i rozsunął szerzej nogi, tak szeroko jak potrafił i uważał, że nie wygląda jak emerytowana gimnastyczka sportowa... Nie porównał się do kobiety, absolutnie. To tylko tak dla zobrazowania!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr 53   Pią Lip 18, 2014 2:30 pm

Słysząc to całe tłumaczenie Heikkiego a propos mleczka, Skorpion tylko uśmiechnął się ciepło.
I tak wiedział swoje, że prędzej czy później Heikki będzie ssał mu zawodowo na każde zawołanie, o ile oczywiście ich znajomość dalej będzie podążała obecnym torem, więc obecnie dyskutowanie o tym nie miało za bardzo sensu.
Natomiast Skorpion zatrzymał się, gdy Heikki poprosił, wspomniał, wydukał, że wolałby w łóżku.
Króciutką chwilę wpatrywał się w tyłek i plecki chłopaka, zastanawiając się nad tą prośbą.
Kusiło go, chciał wziąć teraz tego chłopaczka, wbić się w niego ostro i zwyczajnie zerżnąć w takiej pozycji namiętnie, agresywnie, no ale...
W końcu Heikki też musiał mieć z tego frajdę, zresztą jedną jego prośbę przed chwilą Żądlasty olał, więc tym bardziej można było pomyśleć nad tą.
Zresztą... Skorpion i tak będzie zadowolony, więc co mu tam za różnica.
Jednak, aby Heikkiego trochę postraszyć, na razie trzymał go przy tym stole, w tej pozycji.
Sięgnął sobie po żel, obficie polał nim swoje palce i zaraz jeden z nich lekko wsunął się w otworek chłopaczka.
- Wypnij tyłek! - Rzucił do swojego kochanka, znów dając mu lekkiego klapsa i powoli zaczął pieścić tyłeczek Heikkiego, nawilżać jego dziureczkę, poszerzać ją.
Tym razem nieco krócej, niż poprzedniego dnia, w końcu już to słodkie oczko nie było takie niewinne i nie przygotowane jak wcześniej.
Ale chwilę to trwało, zanim do środka wsunął się kolejny palec Skorpiona, przygotowywując Heikkiego do przyjęcia w siebie większej części ciała "Ukochanego Pana i Władcy".
Druga dłoń w tym czasie zsunęła się pomiędzy nogi chłopaka i zacisnęła na jego męskości, pieszcząc ją powoli, czule, masując delikatnie.
Wreszcie jednak Skorpion puścił chłopaka i wziął go na ręce.
Delikatnie, niczym ukochaną osobę, przytulając do siebie.
- Dobrze Kiciu, zrobimy to w łóżku jeśli chcesz... - Powiedział do niego ciepło i zaniósł do łóżka.
Tam, położył chłopaka tak, aby ten leżał na brzuchu, rozłożył jego nogi i wypiął pośladki do góry.
- Rozluźnij się Kiciu... - Powiedział czule, nawilżając swoją męskość żelem i po chwili położył się na kochanku.
Nie wchodził w niego, ocierał się raczej o pośladki, całował lekko szyjkę Heikkiego, jego kark, podgryzał go.
Wreszcie, naparł lekko na dziureczkę kochanka główką swojego żądła, wsunął się delikatnie, tylko odrobinkę i wyszedł zaraz z niego.
Zaczął się tak droczyć z chłopakiem, równocześnie jedną dłoń wsuwając pod niego i łapiąc mocno przyrodzenie kochanka.
Droczył się z jego otworkiem, pieścił coraz szybciej i mocniej jego męskość, całował szyjkę.
Nagle, druga dłoń Skorpiona złapał włosy Heikkiego i lekko pociągnęła, zmuszając go, do odchylenia głowy do tyłu.
- Poproś swojego Pana, aby wszedł i zerżnął swoją słodką Kicię... - Wyszeptał mu do uszka i złapał wargami jego płatek, aby zacząć go ssać.
Czekał, nie wchodził, drażnił się tylko "pukając do drzwi", jednak ruchy jego ręki stawały się coraz szybsze, coraz mocniejsze, kciuk znalazł się na "ustach" męskości Heikkiego, masując je delikatnie, jakby Skorpion chciał jak najszybciej doprowadzić kochanka do końca.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heikki

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 20/06/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Pokój nr 53   Pią Lip 18, 2014 3:30 pm

Ale... to znaczy... że się nie zgodził? Nadal był zły, że Heikki poprosił go o... to... Ale, przecież... Dlaczego? Nie chciał go zdenerwować! No to planował! Nie tak! Jak można z czegoś bliskiego romantycznemu... temu... zbliżeniu, o!, zrobić... to?! Chciał jedynie poprosić, żeby Skorpion pokazał mu drugą stronę... działania ustami... Heikki myślał, że skoro tak dobrze mu szło z palcem to miał jakieś doświadczenie... poza tym... przecież go uczył! Jak sam nic robił nic z tych rzeczy... to... no skąd mógł wiedzieć tak dokładnie co z czym?! To... dziwne.

- Ale... ale... może spróbujemy inaczej... Mógłbym jakoś... coś zrobić jeszcze dla ciebie? - zagadnął, wypinając się lekko, w większości z pomocą Skorpiona niż własnej woli.

Czuł się słabo, nogi mu drżały z mieszaniny podniecenia i strachu, że będzie znowu tak strasznie, że rozgniewał Skorpiona i... chłopak był od niego silniejszy. Jak... jak miał się sprzeciwić komuś, komu wystarczy ruch małego palca, żeby powalić Heikkiego na łopatki i przydepnąć, a potem... to... zadziałać.... tego, swoim... tym... czymś między nogami. Do licha, teraz już nie był tak niewinny! Mógłby zacząć nazywać rzeczy po imieniu, skoro już... to z nim robią i jemu robią i on sobie sam i komuś robi... I... i... to jakieś skomplikowane się nagle zrobiło! Dobrze, to... może chociaż spróbuje w myślach powiedzieć... Cz... Czło... Heikki, do licha, też masz własnego, bądź facet, powiedz to! Albo pomyśl chociaż! Członek! Tak, tak, pomyślał to...

A sytuacja ze Skorpionem i tak nie uległa drastycznej zmianie. Nadal stał z rozsuniętymi nogami przy stole i... i... miał tam wsunięty palec... Palce... Oddychał trochę szybciej zaczynając panikować. Spokojnie to tylko jeden palec, a on stoi jak... stoi tak... sugestywnie. Nie, nie mógł zacząć od nowa używać niedopowiedzeń po tym kroku milowym! Heikki miał uprawiać zaraz seks i być... być... miał to robić ze Skorpionem przy tym oto stole... Jednak nie potrafił... Poległ z kretesem. A... a...

Nie, nie rób tego! Nie z nim... moim... członkiem. On... chyba...

- Proszę... - szepnął desperacko, a ku jego własnemu zaskoczeniu Skorpion wziął go na ręce i położył na łóżku, ale... na brzuchu? To znaczy, że zamierzał... tak od tył? Jednak?

Ale posłuchał Heikkiego i przenieśli się na łóżko. Uśmiechnął się w poduszkę, opierając głowę na przedramionach. Może... jednak nie był na niego zły? I robił te wszystkie przyjemne rzeczy. Dotykał cię, do licha! Mów do rzeczy! I tak, dobrze to robił, nawet, nawet... strach trochę minął i stres i... Au, au, au!

Heikki złapał się za włosy, kiedy te zostały szarpnięta. Co?! Jak?! Dlaczego? Było tak miło... Co znowu Heikki zrobił, przecież nie chciał! Na pewno nie chciał. Ale... co zro...

- W życiu! Nigdy! Nie ma szans! Nie... nie... Nie dotykaj... tam! - sapnął, łapiąc jego dłoń na swoim... śmiało, dasz radę... członku! - Nie zrobię tego... kiedy ty... jak nie przestaniesz... zaraz... nie, nie, nie... - szeptał, nie mogąc się powstrzymać, kiedy już raz jego usta opuściły te słowa.

I jak on teraz wyglądał? Jak? I... dlaczego bolało tak jak wczoraj? Tylko trochę mniej, ale w porównaniu z wcześniej... To... dziwne. Jednak nie powie tego, nie powie, żeby zrobił mu coś tak... zboczonego!

- Proszę... żeby... mnie... we mnie... wejść i... to ze mną zrobić... ze... ze... rż... nąć, proszę - szepnął, mając nadzieję, ze dzięki temu będzie mógł... Dojść i nie czuć tego... tego... że Skorpion mu pozwoli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr 53   Pią Lip 18, 2014 4:14 pm

Po raz kolejny los sterujący Skorpionem doszedł do wniosku, iż bardzo żałuje, że jego podopieczny nie ma umiejętności czytania w myślach.
Ale by była zabawa, gdyby wiedział, co się dzieje w główce Heikkiego.
Natomiast to szarpnięcie wcale nie było szarpnięciem...
Skorpion lekko odchylił głowę chłopaka, bez szarpnięcia, bez sprawiania mu bólu.
Co jak co, ale do tego etapu jeszcze nie doszli.
Żądlasty się nagle zawahał.
Przez ułamek sekundy analizował sobie coś pod tą swoją czupryną, tysiące myśli nagle dały o sobie znać, różne opcje, drogi pojawiły się przed nim i...
Skorpion puścił chłopaka, zszedł z niego i usiadł obok na łóżku.
Ochota mu nie przeszła, co widać było ewidentnie, gdy tylko spojrzało się na jego krocze, ale...
Po prostu uznał, że do swojej małej manipulacji doda coś jeszcze.
I nie był zły.
Przynajmniej nie było po nim widać, aby był zły.
Uśmiechał się do kochanka, patrzył na niego ciepło, opiekuńczo, przyjaźnie.
- Kicia... - Zaczął powoli kładąc jedną dłoń na Heikkim, gładząc nią jego włoski, zsuwając powoli na kark i dalej, sunąc wzdłuż plecków aż do pośladków, tylko po to, aby je lekko pogładzić i zacząć wracać z powrotem.
- Jeśli nie masz ochoty to po prostu powiedz. - O, proszę... No bo przecież Skorpionowi zależy na tym, aby obie strony czerpały z tego przyjemność, prawda?
- Zawsze możemy sobie odpuścić, jeśli naprawdę nie chcesz... - Delikatna nutka żalu i rozczarowania się pojawiła na ułamek sekundy w jego głosie.
Tylko tyle, aby Heikki mógł się zastanawiać i nie być pewnym, czy aby Skorpion nie jest w jakimś stopniu nim zawiedziony i czy nie należy czegoś poprawić.
A Żądlasty nadal, niczym czuły partner, gładził dłonią ciało swojego kochanka, głaskał je i delikatnie masował.
Pochylił się w pewnym momencie, aby czule, niewinnie, pocałować Heikkiego w czółko.
Troszkę jak ojciec swoje dziecko, chłopak swoją ukochaną dziewczynę.
Jak to się mówi, dodał chłopakowi plus dziesięć do poczucia bezpieczeństwa.
- Powiedz mi, co byś chciał robić. - Powiedział proszącym głosem, z powrotem się podnosząc, aby za chwilę położyć się przy kochanku, na boku i wpatrywać się w niego wyczekująco, zachęcająco.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heikki

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 20/06/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Pokój nr 53   Pią Lip 18, 2014 4:51 pm

No... powiedział to i... i... Co teraz?! Co znowu?! Heikki tutaj cierpiał z przyjemności, znaczy... cierpiał, bez przyjemności... ale podobało mu się, więc... Nie, nie! Coś się znowu stało! Tylko co?! Starał się przecież za bardzo nie krzywić i... i... nawet mówił, co chciał Skorpion, a że lekko spanikował? No, bo... bolało! Bolało, ale tak... no bolało, ale Heikki wiedział przecież, że później będzie lepiej. I... a Skorpion to przecież był doświadczony, to rozumiał... A może on... A może...

Nie daj się! On musi udawać! Nie, wcale nie jest wrażliwy i przygnębiony! Nie, Heikki, nie wierz mu! Nie... Ale wyglądał na takiego przybitego i... no przecież się nim zajmował teraz i to tak delikatnie, jakby żałował. No, nie zrobił w końcu nic złego, niby kiedy?

Cały wczorajszy wieczór i dzisiejszy spacer po korytarz?! To się nie liczy?! I... jeszcze chwilę temu próbował ze mną na stole...! Może po prostu tak ktoś wcześniej u niego lubił, a jak się tak Heikki jąkał, to mu się przypomniało, że jednak to nie tak powinno być? No, tak właśnie, był taki spokojny... Heikki musiał go jakoś wesprzeć i wszystko wytłumaczyć! Tak, wytłumaczyć.

- Nie, nie to nie tak. Ja... to znaczy... ja chcę, żebyśmy byli razem... znaczy, nie jako para. Chociaż też para, ale teraz taka... no, łóżkowa para, rozumiesz? Nie, nie robisz nic złego. I mnie... w sumie nie boli... jak wczoraj... ale wczoraj też nie bolało, ale... no bolało, troszeczkę, potem już mniej i... i...

Co miał jeszcze dodać, żeby go przekonać? Wyglądał na takiego przybitego, jak się koło niego położył i wyznał to wszystko. Musiał żałować, teraz kolej Heikkiego, żeby okazać wsparcie.

- Bo wiesz... Nie było najgorzej... I to... z tymi ustami... Teraz mi dobrze tłumaczyłeś... - wyjaśnił, rumieniąc się po koniuszki uszu, jednocześnie odwracając wzrok. Nie przyznał się właśnie, że mu się podobało. - Następnym razem mogę znowu... może z tym mleczkiem... może, ale tylko może... - podpowiedział.

- Chciałbym, żeby... żebyś... teraz ze mną... się przespał... Chciałbym... - mruknął, chcąc pocałować Skorpiona na pocieszenie. Miał nadzieję, że to wyznanie dodało mu otuchy i wiary w siebie.

Pożałujesz naiwniaku razem ze swoim tyłeczkiem... podpowiadał mu słaby głos, który starał się zignorować, wierząc, że postąpił właściwie. Chciał być wsparcie... Nawet... jeżeli będzie musiał się przyznać, że podobało mu się... sypianie ze Skorpionem... ale na głos, jemu... a nie tylko w głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr 53   Pią Lip 18, 2014 5:54 pm

Twarz Skorpiona pozostała niezmieniona, za to w jego myślach pojawił się szeroki uśmiech, gdy Heikki zareagował mniej więcej tak jak Żądlasty się spodziewał.
Gdyby ten świat był trochę fantastyczny i ktoś by widział aury, to pewnie Skorpiona obecnie by postrzegał jako kłębiący się mrok, od którego macki szły w kierunku niewinne jasnego Heikkiego, aby go stopniowo oplatać i unieruchamiać.
Ale osoba, widząca normalnie, widziałaby czułe spojrzenie i ciepły uśmiech na twarzy Żądlastego, gdy Heikki mówił.
- Jesteś pewien? Zależy mi na tym, aby Ci było jak najlepiej ze mną... - Co za słodycz, co za romantyzm, co za troska! Brać przykład! Z tej widzialnej części a nie macek i innych takich mało istotnych drobiazgów...
Nic innego nie pozostaje Heikkiemu jak się zakochać i nie wyobrażać sobie już życia bez tego wspaniałego Skorpiona. W końcu nigdzie nie spotka już nikogo tak cudownego, czułego jak on, przy którym mu będzie tak dobrze i bezpiecznie!
Skorpion przy tym, sięgnął dłonią do policzka chłopaka, gładząc go czule, wreszcie przyciągając jego twarzyczkę ku sobie, aby móc delikatnie, czule, całować jego słodkie usteczka.
Takie urocze i jeszcze niewinne, z którymi Żądlasty wiązał naprawdę duże plany.
- Ja również chcę się z Tobą kochać... - Szepnął, odrywając się na moment od tych pięknych ust i popychając lekko chłopaka, aby ten leżał na plecach.
- Teraz, jutro, pojutrze i zawsze... - Prawie jak wyznanie miłości.
Inna sprawa, że Skorpion nie bardzo był do niej zdolny, ale to kolejna kwestia, którą należało dodać do rzeczy nieistotnych i zapomnianych.
Ledwo skończył to mówić a znów usta chłopaków zetknęły się ze sobą w czułym pocałunku, gdy Skorpion znalazł się na swoim kochanku, rozkładając mu nogi i zginając je.
Przez moment pocierał swoją męskością pośladki Heikkiego i...
Wreszcie zaczął powolutku wchodzić do środka.
Chwilę potem oderwał się ustami od kochanka, na moment, aby mu powiedzieć.
- Połóż dłonie na moich pośladkach i nadawaj rytm, oraz głębokość. Tak, aby Ci było jak najlepiej... - Mówił przesuwając ustami po policzku chłopaka, docierając do jego uszka i skubiąc je lekko.
Ledwo wszedł w Heikkiego, tylko częściowo a już znieruchomiał.
Czekał, cierpliwie, aż jego partner nada taki rytm, jaki mu będzie najbardziej pasował.
Skorpion zwyczajnie dał kochankowi ułudę tego, że Heikki w jakimś stopniu ma wpływ na to co się dzieje i też tworzy te wydarzenia a nie tylko biernie w nich uczestniczy.
Przy okazji zobaczy co chłopak lubi, jak lubi, na co już ma siłę i chęć, z czym jeszcze należy poczekać.
Same dobre strony co nie..?

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heikki

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 20/06/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Pokój nr 53   Pią Lip 18, 2014 6:57 pm

Skorpion starał się być taki czuły i delikatny wobec Heikkiego. Nie zamierzał go skrzywdzić w żaden sposób, a jedynie rozkoszować się ich wspólnie spędzonym czasem. Tak, Heikki miał rację, masz za swoje podły głosie! Ha, teraz tylko... tak go ostrożnie całował i czule. Jakby był najważniejszą sobą i nikogo poza nimi na tym... świe... cie...

Co to za banał?! Jakaś bajka... To... coś tutaj nie pasowało... Nie, coś zdecydowanie nie pasowało. Może jeszcze będą ze sobą po łączce biegali i za rączki się trzymali? Nawet Heikki nie był tak naiwny, ale... wyglądał przecież na takiego smutnego i zawiedzione, zupełnie jakby skrzywdził go i żałował. Taki żałosny i... Taki rzeczy nie można udawać, no nie da się. Heikki wyczułby kłamstwo... Ale, kiedy on taki...

Wcześniej zdecydowany i... Już nic nie wiedział. Jak miał zrozumieć, co się dzieje w jego głowie, jak wszystko się zmieniło, łącznie z zachowaniem Skorpiona. Był w końcu czuły czy chciał tylko go uspokoić, a potem... miał jakieś większe plany? Chciał wykorzystać naiwność Heikkiego...?

I... poczuł, jak wsuwa... wchodzi... jest już w środku... Pozwalał mu na wszystko, wiedząc, że mimo bólu, będzie czuł... w końcu to poczuje, ale teraz... Hm? Co takiego? Jeszcze raz?

- Ja mam... nadać tempo?

Uniósł głowę, mrugając parokrotnie. Tak, niby tak... miał tylko złapać za pośladki... Tak, tylko tyle i... jakby wyznaczyć... Jasne, nic... prostszego... nic... Nie, to wcale nie takie trudne... Tylko złapać... Złapać... Ale... On był w środku i jak się przesunie... A jak złapie... To... Ale jak miał...? Może jednak odmówi? Chyba...chyba nie musiał posuwać się tak daleko...

- Wiesz, chyba... chyba...

A jeżeli znowu się poczuje z tym źle i pomyśli, że Heikki tego nie chce... robić. Przespać się... i... dlaczego powiedział to tak zwyczajnie, jakby opowiadał o czymś naturalnym?!

- Spróbuję, ale... Nigdy tego nie robiłem...

Dotknął uda... swojego, najpierw swojego... musi się przyzwyczaić. Tak, żeby dotykać ciała, ale nie swojego, cudzego. Teraz Skorpiona. Zawsze Skorpiona. Nie, nie zawsze, później... Nieważne! Już... to tylko dotyk... no przecież... Tylko pośladki... Ale... jakie... o, tak, jakie... twarde... chciał je świsnąć, może trochę... ale nie, nie teraz... chociaż powiedział, że ma nadać swój rytm, a jak tego chciał...

Nie, nie... Teraz musiał mu pokazać, że woli wolno, ale... ale... woli. No, więc dotknął, chyba jednak... to nie był dobry pomysł... Było tak... krępująco i...

- Róbmy to... tak? - szepnął, opadając na poduszkę i wplatając palce w pościel. - Wiesz, wiesz lepiej, jak... Sam zdecyduj... - podpowiedział, czerwieniąc się bardziej niż wcześniej. To... chyba tak będzie najlepiej.

Pożałujesz... Trudno. Tak było dobrze!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr 53   Nie Lip 20, 2014 10:32 am

Powoli...
Skorpion nie był fanem takie wolnego i czułego seksu.
Sam nie bardzo wiedział czemu, ale wolał bardziej namiętny stosunek i często szybkie rżnięcie partnera, czy partnerki.
Ale z drugiej strony nie przeszkadzało mu to, że jego kochanek chciał wolno się kochać, z resztą rozumiał to.
Więc oparł dłonie o łóżku, obok głowy Heikkiego i spokojnie, delikatnie ruszał biodrami.
Wycofywał się i wchodził z powrotem rozpychając się we wnętrzu kochanka, ocierając o niego.
Cały czas przy tym przyglądał się chłopakowi, oczywiście czułym i ciepłym spojrzeniem, obserwował jego reakcje, uśmiechał się delikatnie, gdy widział czerwone policzki i ogólnie całokształt tej słodyczy pod nim.
I nie śpiesząc się w tej całej ich zabawie, zastanawiał się nad tym co dalej.
Dobrze by było nie naciskać za mocno, nie przestraszyć swojego kochanka.
Spędzać z nim czas i okazywać zainteresowanie, ale nie wejść aż tak głęboko w jego życie i nie zająć całej jego uwagi.
Nie tylko mogłoby to zniechęcić Heikkiego, ale i Skorpion też, nawet jeśli kogoś bardzo lubił i zależało mu na tej osobie, chciał mieć co jakiś czas spokój i albo czymś się zająć, albo po prostu posiedzieć w ciszy i samotności.
Dzisiaj posiedzi jeszcze trochę z Heikkim, przyzwyczai go nieco do swojej obecności, nie pójdzie sobie po tym jak się zaspokoił, co nie wyglądało by najlepiej, ale potem da mu odetchnąć.
Zobaczy się wtedy na co można liczyć i co chłopak zrobi.
Teraz zaś kochał się z nim.
Dłuższa chwila minęła, zanim zdecydował, że można by przyspieszyć tę zabawę, że Heikki zapewne się już w pewnym stopniu przyzwyczaił do tego co się dzieje.
Nachylił się ku chłopakowi i zamknął jego usteczka w początkowo czułym, potem coraz bardziej namiętnym pocałunku, pieszcząc jego wargi i języczek.
A biodra Żądlastego zaczęły coraz mocniej pracować, jego żądło coraz szybciej i głębiej wsuwało się w tę ciasną dziureczkę chłopaka, coraz mocniej napierało na nią, rozpychało się, ocierało, pieściło.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heikki

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 20/06/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Pokój nr 53   Wto Lip 22, 2014 4:09 pm

Heikkiemu podobało się zachowanie Skorpiona. Nie naciskał ani nie wypominał, a starał się zapewnić miłe wspomnienia. I za pewne nie planował do siebie zrazić takiego... naiwnego dzieciaka. No, co by Heikki o sobie nie myślał, nie wyrzucał i nie przeklinał... Tak, członek to przekleństwo, za które mogą się wykląć... Wiedział, że dał się podejść! Jak dziecko. Jedno słowo, jedne zdecydowane pchnięcie, trochę ładnego ciałka i już padał mu do nóg, całkiem dosłownie - tak, naprawdę to zrobił drugiemu chłopakowi i jeszcze mu się spodobało, także że zaraz... dojdzie.

Jak to możliwe, że jeszcze wczoraj rano wstał, nie myśląc o niczym zboczonym, a dzisiaj... kochali się wieczorem i teraz i... ale chyba na tym skończą, bo Heikki się wykończy... W całym swoim życiu nie przeżył tak intensywnej doby, obawiał się, że jeszcze zemdleje podczas posiłku... I w dodatku zaniedbał wczoraj szkolne obowiązki. Powinien się wstydzić, że zapomniał, ale jednocześnie... Miał ku temu odpowiednie, bardzo zdecydowane powody... które zmusiły go do powiedzenia tych wszystkich nieodpowiednich słów... Jak on mógł dać się tak sprowokować?! No jak?! A to... że znalazł się w takiej sytuacji wcale go nie usprawiedliwiało.

Ale... ale... jeżeli Skorpion dalej będzie się tak poruszał... wszędzie... to... ale... tak, to Heikki dojdzie... od samego... to możliwe, żeby seks był tak przyjemny? A może to on był taki... niepoprawny, że wystarczyło... wsunąć się w niego i poruszać, coraz szybciej i mocniej? Można było? Można?

Niewiele zajęło mu dojść... tak, doszedł i był z tego dumny, nie ma się czego wstydzić. Absolutnie... tylko... no, bo on tak ze Skorpionem i jeszcze był tym... pasywnym... chociaż, chociaż... na dole nie było tak źle jak się spodziewał. Bolało, owszem, bolało, ale... też Heikkiemu się spodobało. Musiał się tylko dowiedzieć jednej rzeczy.

- Nie przeszkadza ci, że... no... doszedłem bez ciebie? - szepnął do siebie, chowając twarz w poduszkę, tak, że końcówka wypowiedzi była praktycznie niedosłyszalna. Miał większe doświadczenie z takimi sytuacji, powinien sam się domyślić, o co chodzi! Nie będzie mu wszystkiego tłumaczył.

Już i tak pozwolił mu na zbyt wiele... Nawet jeżeli chciał... to... powtórzyć, to jednak... Nieważne!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr 53   Sob Lip 26, 2014 3:50 pm

Najpierw powoli jak żółw ociężale, poruszył się Skorpion w Heikkim ospale.
Wepchnął swe żądło i rusza powoli, ktoś by powiedział, że kochanka pierdoli.
Pchnął nieco mocniej i wchodzi z mozołem... I ociera się, ociera, z kochankiem pospołem.
I biegu przyspiesza i wbija się głębiej i słucha jak kochanek wciąż stęka i jęczy.
Czy też jęczał, bo w pewnym momencie Skorpion mógł przerwać tę zabawę z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, gdy jego kochanek doszedł.
Gdy Żądlasty poczuł, że Heikki dochodzi, zaczął wchodzić mocniej, szybciej, napierać na niego bardziej, ale tylko przez krótki moment, bo zaraz zaczął zwalniać, aż wreszcie znieruchomiał i po paru sekundach później zaczął się wysuwać.
Czy przeszkadzało mu, że kochanek doszedł a on nie..?
- Kicia, będziesz musiał się przyzwyczaić do tego, że zapewne często będziesz kończył przede mną. Albo wcześniej będziesz musiał się długo ustami napracować, żebym doszedł potem razem z Tobą. - Powiedział spokojnie, kładąc się obok chłopaka i przytulając go mocno do siebie.
Chwilę tak leżał, wpatrując się w sufit, zaraz jednak dodał rozbawiony.
- I przygotuj się na to, że będziesz musiał zacząć to mleczko pić! - Skorpion oczywiście nie widział w tym żadnego problemu.
Jak nie dojdzie w chłopaku, to ten mu potem ustami dokończy.
No i w przerwach między kolejnymi razami też może swoimi usteczkami ulżyć nieco Skorpionowej nadmiernej żądzy.
W tym momencie dla Żądlastego był koniec tematu.
No bo co tu jeszcze można by było powiedzieć?
Teraz tylko leżał, tuląc swojego kochanka i gładząc mu lekko włoski, aby pokazać, że stać go na bardziej romantyczne gesty.
Szybko jednak doszedł do wniosku, że trzeba mu dać trochę przerwy, że za dużo wrażeń Heikki miał, więc trochę musi odsapnąć, poukładać sobie pewne kwestie.
Dlatego w końcu pocałował go czule w usteczka, podniósł się i zabrał się za mycie a potem ubieranie.
- Kicia, zmykam na razie. Cieszę się, że Cię poznałem i możesz być pewnym, że niedługo się zobaczymy. - W międzyczasie powiedział, przesuwając spojrzenie po ciele chłopaka, dając mu tym samym do zrozumienia, że na tym następnym spotkaniu też się sobą zajmą.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heikki

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 20/06/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Pokój nr 53   Pon Sie 04, 2014 10:52 pm

Ciężki oddech i intensywne rumieńce znaczyły policzki Heikkiego,gdy starał się nadążyć za Skorpionem, jednak... Co on mówił? Coś mówił i... chyba się zaśmiał na koniec. To musiało oznaczać kłopoty, ale teraz nie miał do tego głowy, zajęty roztrząsaniem tego, że doszedł... naprawdę doszedł. I to jeszcze od samego... poruszania się w nim... To normalne? Musiało być normalne, bo przecież się zdarzyło... No, skąd miał wiedzieć? To drugi raz w życiu... drugi raz... to... robił... No, skąd?! Ale wiedział, że... To możliwe i kropka.

Chwilę później Skropion wymówił słowa zaklęcia, za sprawą którego każdy włosek na ciele Heikkiego stanął dęba. Napić się... mleczka. Dlaczego z tak niewinnego zdania musiał uczynić... skojarzenie z... tym. No, z tym, gdzie dotykał ustami... jego... tego na dole.

Heikki, zaczął wewnętrzną dyskusję. Jesteś dorosły, to na dole ma swoją nazwę, nie jedną! Naucz się nazywać rzeczy po imieniu! Nazwisku albo pseudonimie anatomicznym. Jesteś dobry z biologii... wiesz, jak to działa, wiesz, jak się to coś nazwy!

- Nie będę niczego pił od ciebie. Żadnego mleczka! Mleczko od ciebie... nie będę pił. Nie będę? - szepnął, orientując się, że rumieni się po koniuszki uszu, spoglądając na ubierającego się Skorpiona.

- Wychodzisz? - zapytał, zainteresowany faktem, że chłopak zachowuje się, jakby... To nie byli parą? W sensie od zeszłego wieczora? Czyli... ale przecież zachowywali się jak para... Nie byli?

- Kiedyś powtórzymy? To znaczy, że... to znaczy, że nie jesteśmy razem? - jęknął Heikki, a kiedy już słowa opuściły jego drżące usta, zdał sobie sprawę, co powiedział.

Zamrugał i popatrzył na drugiego chłopaka, ale zaraz uciekł wzrokiem w bok, złapał poduszkę i schował w niej twarz. Dopiero po chwili odważył się unieść wzrok.

- To nieważne, wiesz? Udaj, że nie słyszałeś, dobrze? Tak tylko... nie pomyślałem - tłumaczył się mizernie. - Nic nie mówiłem.

Poczuł się naprawdę głupio, kiedy pomyślał o tym, co właśnie powiedział, ale nie mógł tego cofnąć. I wybrnąć z klasą z sytuacji. Heikki, jesteś głupi! wyrzucał sobie, ale westchnął.

- To znaczy... - zawahał się. - Dzięki za wszystko - szepnął, uśmiechając się, ale ledwie wygiął usta.

Przecież był dla niego miły i delikatny, a Heikki starał się, żeby im obu... Może bardziej to Skropion się starał, a on tylko... jęczał, ale było przecież dobrze i... chciał zostać chwilę sam. Bardzo chciał teraz zostać sam, ale to zabrzmiało tak, jakby... Był kolejny chłopakiem z wielu. Pewnie był i to mu aż tak bardzo nie przeszkadzało, chociaż... Wolał o tym nie wiedzieć.

Za dużo myślę. To... no, nie jestem dziewczyną, żeby tak myśleć...

- Wybacz, to chyba trochę głupie, ale... ale... mogę do ciebie napisać? Albo... ty napiszesz i... spotkamy się znowu? Po to... - machnął na siebie i na niego w jakimś dziwnym geście. - I może... pogramy... w coś... razem. Mam na myśli... szachy albo... albo... warcaby? - ciągnął.

Spojrzał na Skorpiona, licząc, że chłopak jedynie coś mruknie i wyjdzie, żeby Heikki mógł pogrążyć się w swojej żałości. Znowu się przed nim wygłupił! Znowu! I... jeszcze w ten sposób! To chyba stało się przypadkiem jego ulubionym zajęciem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr 53   Nie Sie 10, 2014 9:42 am

Słysząc co Heikki próbuje powiedzieć, co mówi, jak się jąka, Skorpion roześmiał się wesoło i pokręcił lekko głową.
- Jesteś tłumoś. - Palnął rozbawiony i sięgnął dłonią do włosków chłopaka, aby mu je lekko zmierzwić.
- Nie powiedziałem kiedyś, bo to brzmi, jakbym nie specjalnie chciał się spotkać, tylko niedługo. I to na pewno niedługo. I nie powiedziałem, że to powtórzymy, tylko, że się spotkamy. - Spojrzał na "tłumosia" z politowaniem, cofając się nieco i krzyżując ręce na piersi.
- Oczywiście nie będę udawał, że nie mam ochoty znów w Ciebie wejść, ale mówiąc o spotkaniu miałem na myśli robienie także innych rzeczy, jak granie w coś, spacer, kino i tym podobne. Ogólnie spędzeniu z Tobą czasu i cieszeniu się Twoim towarzystwem. - Wyjaśnij już nieco spokojniej, hamując nieco swoje rozbawieniem.
I, po tej całej tyradzie, rozejrzał się po pokoju sprawdzając, czy aby na pewno wszystko wziął.
Gdy uznał, że tak, skierował się do drzwi, ale tam zatrzymał się jeszcze na moment i obrócił lekko głowę, aby spojrzeć na kochanka.
- Ucieszę się, jeśli będziesz do mnie pisał Kiciu. I wiesz co? Cieszę się, że Cię poznałem. - Powiedział uśmiechając się z pewną czułością i po chwili wyszedł, pozostawiając Heikkiego jego rozmyślaniom i dając mu wreszcie możliwość oswojenia się z tym co się wydarzyło.

[z/t]x2

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój nr 53   

Powrót do góry Go down
 
Pokój nr 53
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój wizytowy
» Pokój Chemika
» Pokój Gościnny (-) - Piętro
» Pokój Wspólny
» Czerwony pokój zabaw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Akademiki :: ∎ Pokoje-
Skocz do: