IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Alexander x Brendan

Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Alexander x Brendan   Pią Lip 04, 2014 8:33 pm

Aidan ma niecałe 19 lat

Tym razem Aidan przyleciał do Stanów. Po raz pierwszy w życiu był poza granicami swojego kraju, pierwszy raz sam. Pierwszy raz w ogóle leciał samolotem. Dał się na to namówić po wielu rozmowach z Callaghanem, naprawdę wielu, kiedy chłopak prosił go, czasem groził, żądał, a wreszcie zwyczajnie kupił mu bilet i powiedział, że Aidan ma przylecieć i koniec. W tej sytuacji Blackwood przestał się bronić, spakował kilka najpotrzebniejszych rzeczy i wsiadł w samolot. Całą drogę siedział prawie nieruchomo, z pochyloną głową, denerwując się i bojąc tej maszyny, Stanów, tego, że sobie nie poradzi i właściwie sam nie wiedział, czego jeszcze.
Po drodze na szczęście rozmawiał z siedzącym obok niego mężczyzną, po głosie sądząc, starszym, który później pomógł mu trafić do wyjścia i odebrać właściwy bagaż. Całkiem miły człowiek, Aidan był mu wdzięczny za pomoc.
Następnego dnia po tym, jak Call odebrał go z lotniska, zabrał Aidana nad jezioro. Stwierdził, że pojadą się pobyczyć, poopalać i może grilla zrobią. W sumie, czemu nie, zawsze to miło.
Aidan rozłożył się na trawie, wyciągając nogi przed siebie i podkładając ręce pod głowę i uśmiechnął się, czując słońce na skórze. Podobało mu się tu. Cicho, spokojnie, ptaszki ćwierkają, wiaterek wieje, czuć w powietrzu zapach wody...
Gorąco. Było lato, więc było strasznie gorąco. Aidan wstał i poszedł ostrożnie w kierunku wody, badając drogę przed sobą gołą stopą. Szło mu więc wolno, ale nie chciał brać ze sobą laski - nie do wody - ani prosić Callaghana o pomoc, mieli w końcu czas i żadnemu się chyba nigdzie nie spieszyło.
Wyczuł wreszcie palcami chłód wody i wszedł do niej ostrożnie, krok po kroku, do połowy łydki. Kiedyś, jeszcze przed wypadkiem, pływał nawet całkiem nieźle, ale teraz bał się wody. Nie widział, jak głęboko jest, bał się, że może gdzieś być jakiś nagły spadek, że fala może go nakryć, że odpłynie za daleko od brzegu i nie będzie miał siły wrócić albo będzie myślał, że wraca, a będzie w rzeczywistości płynął w inną stronę. Nie chciał już pływać, chociaż żałował tego. Ale za bardzo się bał, nagle woda stała się potworem, do którego lepiej się nie zbliżać. Dlatego teraz wszedł jedynie do połowy łydek i odwrócił się z uśmiechem mniej więcej w stronę, gdzie - jak sądził - był Call, pewnie wciąż na kocu, który sobie rozłożyli.
- Chodź, stań obok mnie, fajna woda, całkiem ciepła! - zawołał radośnie i zachwiał się lekko, tracąc na moment równowagę na piasku.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Alexander x Brendan   Pią Lip 04, 2014 10:58 pm

Callaghan, lat 29

W końcu mu się udało. Tyle czasu prosił, błagał, nalegał, torturował do czasu. Kupił mu bilet. Aidan dzięki temu nie mógł protestować. Lotu nie odwoła, bo trochę głupio, nie? Tak więc przyleciał. Wyczekiwał na niego jak szalony, ale w końcu wylądował w tych cholernych Stanach i udali się do niego do domu. Tego dnia nigdzie nie wychodzili. Raczej obeznał go ze swoim domem tysiąc razy, by przypadkiem nie walną głową w ścianę. W końcu Aidan jest ślepy i zapewne trudno było mu oswoić się z całkiem nowym miejscem.
Dnia następnego, pojechali nad jezioro dla czystego relaksu. Pogoda taka piękna, więc byłoby szkoda, aby zmarnowała się. Także bez najmniejszych protestów, zapakowali się do samochodu Calla i ruszyli w stronę najbliższego (w dodatku bardzo fajnego) jeziora. Po niecałych trzydziestu minutach, byli już na miejscu. Zabrali koce, małego grilla i wiele innych rzeczy i ruszyli na plażę. Obojga mieli już ubrane kąpielówki. Wystarczyło tylko pozbyć się koszulki i spodenek.
Rozłożyli się w mało zaludnionym miejscu. Mniej gapiów i więcej słońca. Oczywiście oboje, rozłożyli się na całym kocu i tak wylegiwali się, czasem rozmawiając ze sobą. Callaghan zamkną oczy i ułożył ręce pod głową. Nagle poczuł ruch. Otworzył leniwie, do połowy jedno oko i kątem oka, zauważył, że jego przyjaciel wybiera się na wycieczkę i to bez laski. Zmusiło go to do otworzenia gałek ocznych i podparciu się na obu łokciach, żeby mieć na niego oko, aby sobie przypadkiem nic nie zrobił. Nie chciał mieć najlepszego przyjaciela na sumieniu. Nikt niechałby mieć. Przypatrywał się temu, jak młody doskonale sobie radzi. Szedł wolno, prawda, ale w końcu był ślepy, nie? Nie widział, co ma przed sobą tak jak inni. Wszedł do wody. Radochę z tego miał jak nigdy. Znaczy, Aidan, nie Call. W sumie Blackwood, wspominał coś kiedyś, że przed wypadkiem, to pływał i lubił to robić. Po nim woda i on, stali się największymi wrogami. Oczywiście mam tu na myśli jeziora, baseny czy morza.
Uśmiechał się pod nosem. Call się uśmiechał na ten cały widok. Nie wie dlaczego, ale go to po prostu cieszyło. Nagle jego sylwetka odwróciła się w mniej więcej w stronę Calla. Zawołał go. Wiedział, że tak będzie, dlatego z ciężkim westchnięciem, wstał z koca, na którym zresztą było mu bardzo dobrze i przyszedł do niego. Wszedł do wody, na tą samą głębokość co Aidan. Woda Callowi sięgała nieco niżej ze względu na różnicę we wzroście. On miał 195 cm wzrostu, a Aidan jakieś 180.
- Jestem tutaj - upewnił go, że to właśnie on.
Rzeczywiście, woda była tutaj ciepła. Pewnie zdążyła się nagrzać od tego słońca, które od paru dni dawało nieźle we znaki.
- Chcesz popływać? - spytał z nadzieją, że może jednak. Spodziewał się również tego, że dostanie odmowę. Ale i tak podziwiał go za fakt, że odważył się w ogóle wejść do tak wielkiego zbiornika. W końcu się jej bał, nie?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Alexander x Brendan   Pią Lip 04, 2014 11:25 pm

Bał się,owszem, ale wchodzenie do wody do połowy łydki jeszcze nie napawało go przerażeniem. Ostatecznie - w tak płytkiej wodzie nie może mu się nic stać. Jasne, mogła tam być nagła przepaść, teoretycznie, ale Aidan nie wierzył, żeby tak blisko brzegu mogło się zdarzyć coś takiego.
Kiwnął głową słysząc obok siebie głos przyjaciela i dotknął palcami jego łopatki, przesuwając je w górę i wreszcie kładąc dłoń na jego ramieniu. Poniekąd chciał w ten sposób ocenić odległość między nimi, a poza tym faktycznie jakoś bezpieczniej się teraz czuł, kiedy wiedział, że Call jest tuż obok. No i tak naprawdę chciał poczuć jego bliskość i ciepło, choć nie przyznałby się do tego na głos. Nadal uważał, że takiego ślepca nikt by nie zechciał, poza tym - przecież są przyjaciółmi. Tylko przyjaciółmi. To, że Callaghan czasem Aidana przytulał, to nic nie znaczy - chciał go po prostu uspokoić, jak jakiś starszy brat.
- Popływać? - zwrócił nerwowo twarz trochę bardziej w jego stronę, utkwiwszy puste oczy w jakimś punkcie gdzieś obok klatki piersiowej Calla - Nie. Nie, tu mi dobrze, ale jak chcesz, to pływaj, poczekam tutaj.
Trochę zazdrościł Callaghanowi, że może sobie swobodnie pływać, Aidan za tym tęsknił, ale nie miał odwagi spróbować. To zbyt niebezpieczne. Mięśnie na jego plecach spięły się boleśnie z niepokoju na samą myśl. Chłopak puścił ramię przyjaciela i objął się rękami, uśmiechając się niepewnie. Pokręcił głową dla potwierdzenia swoich słów i wzruszył ramionami.
- Pływaj - powtórzył i uśmiechnął się zachęcająco, "patrząc" gdzieś przed siebie, na środek jeziora.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Alexander x Brendan   Sro Lip 09, 2014 2:41 pm

Tak też sądził, że Aidan odmówi propozycji Callaghana. W końcu nie pływam tyle lal i w dodatku był ślepy, więc nic dziwnego, że po prostu boi się tego jak nikt inny. Jednak Call nie odpuści tak łatwo i nie powie zwyczajne "jak chcesz, to lepiej wróć na plaże, bo wtedy nic Ci się nie stanie". Nie ma mowy, aby usłyszał ów słowa. Prychnął poczęci kpiąco, a też trochę zawiedziony postawą chłopaka. Mówi o samodzielności, a nawet boi się popływać i to w dodatku z niemałą pomocą.
- Ech, wiedziałem, że to powiesz - odparł, zerkając na przyjaciela, który właśnie puścił jego ramię, którego tak bacznie się trzymał, aby zapewne nie przewrócić się w tej całej wodzie. Pokręcił głową z miną "i co ja z Tobą mam", po czym wziął go na ręce, jak gdyby nigdy nic. Zapewne wystraszony, złapie się go dość szybo i będzie skomlał coś o tym, że ma go postawić na miejsce. Gdyby jednak nie... Byłaby to całkiem miła odmiana, ale na to w ogóle nie liczył. Za dobrze go znał.
- Wrzucę Cię do wody, jeżeli się nie zgodzisz - mruknął dość stanowczo, jednak i żartobliwie. Podobno najlepszą motywacją jest groźba. Call dość często ich używał względem Aidana, bo po prostu wiedział, że inaczej się nie zgodzi, a przecież nie o to mu chodziło. Tak samo z biletem, gdyby nie kupił ich i (powiedzmy) nie zagroził, nic z tego nie wyszłoby. A tak bardzo miło spędzą sobie ten pełny tydzień i zarazem bardzo krótki, bo w dobrym towarzystwie czas leci jak szalony.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Alexander x Brendan   Sro Lip 09, 2014 5:19 pm

Uśmiechnął się niepewnie połową ust, słysząc, że Call wiedział, że Aidan to powie i kiwnął głową na potwierdzenie, że "no, tak, taki jestem i to chyba było oczywiste". Za chwilę jednak krzyknął, wystraszony, kiedy chłopak wziął go na ręce. Aidan odruchowo objął go natychmiast za szyję, ale się nie wyrywał (mimo, że odruch też podpowiadał mu, że powinien, jednak się powstrzymał, rozsądnie zauważając, że wtedy na pewno wpadłby do wody, gdyby Callaghan go puścił), tylko miał przerażoną minę i wielkie oczy, oddychał też płytko i szybko, z nerwów.
- Puść mnie - wymamrotał, poruszając szybko oczami, znów jakby chciał wyminąć tę "barierę", która na nich była - Puść, zostaw. Postaw mnie na ziemi. Nie wrzucaj, Call, postaw.
Wtulił się w niego mocniej i teraz chłopak mógł poczuć, w jakim tempie bije serce Aidana, a biło naprawdę szybko i mocno. Wszystkie mięśnie chłopaka napięły się jeszcze bardziej, Blackwood właściwie zesztywniał.
- Postaw mnie, nie wrzucaj, proszę. Jak koniecznie chcesz, to wejdę głębiej do wody, ale mnie nie wrzucaj, bo się utopię.
Właściwie w tym momencie był gotów zgodzić się na sporo, byle tylko Call postawił go na dnie albo lepiej - na plaży. Na to drugie jednak nawet nie liczył, raczej sądził, że pójdą na kompromis i przyjaciel postawi go w wodzie i każe wejść głębiej, a później faktycznie pływać. Aidan wcale nie był przekonany, czy to dobry pomysł. Do wody jeszcze może wejdzie dalej, ale pływać... wolał nie. Oczami wyobraźni już widział siebie, odpływającego gdzieś na środek jeziora i nie mogącego znaleźć brzegu. Wszędzie tylko delikatny plusk wody, nie kończący się... Brzegi daleko, coraz dalej...
- Tylko jak mnie postawisz i jeśli faktycznie chcesz mnie zmusić, żebym wlazł dalej do tej wody, to mnie nie puszczaj.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Alexander x Brendan   Nie Sie 03, 2014 9:44 pm

Krzyk Aidana na pewno przyciągnął spojrzenia ludzi, ale nie na długo. Kiedy zobaczyli, co tak naprawdę się dzieje, spora część osób wróciła do swoich zajęć, rozmów. Niektórzy z pewnym niesmakiem widząc dwóch facetów razem, zaś inni z pewną obojętnością, a i z uśmiechem na twarzy. Dobrze dało się zauważyć różne reakcje randomowych ludzi.
Och, doskonale zauważył te błagające oczy, które mówiły, a wręcz krzyczały puść mnie, puść! Owszem, może go puścić, najlepiej do wody, ale jaka z tego zabawa, skoro Aidan zaraz ucieknie, o ile będzie wiedział, gdzie uciekać. Tak, Call wygrywał tylko dlatego, bo Aidan był ślepy. A on to chamso wykorzystywał. Cały on.
- Mogę puścić, prosto do wody - mruknął, a droczenie się z nim co najmniej go bawiło. Dało się zauważyć nawet głupi wyszczerz na jego twarzy. I owszem, czuł to szybsze bicie serca, wiedział, że teraz chłopak boi się jak nigdy i najchętniej chciałby pod stopami poczuć miękki, ciepły piach. Ale Callaghan uniemożliwi mu tego. Nie chce stracić tak dobrej zabawy.
Na jego dalsze słowa nic nie powiedział. Podrzucił go raz, w zasadzie jak piórko i złapał pewniej. Aidan mógł czuć, jak to Call właśnie odwraca się zapewne w tą stronę, gdzie jest więcej wody. Zrobił pierwszy krok ku wodzie, potem kolejny i kolejny. Młodszy w pewnym momencie mógł poczuć jak jego tyłek dotyka wody, tak samo tyczyło się to stóp. Dopiero wtedy postawił chłopaka na dnie, gdzie na pewno go sięgał, a woda nawet nie zasłoniła jego całego brzucha. Call ciągle trzymał przyjaciela za rękę, aby ten mógł złapać równowagę, odnaleźć się, otrząsnąć z pewnego szoku.
- I co, takie straszne to było?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Alexander x Brendan   Pon Sie 25, 2014 9:03 pm

- Nie rób tego, proszę - powiedział cicho, zachrypniętym głosem słysząc, że Call chce go wrzucić do wody. Odruchowo chwycił go jeszcze mocniej, trzymając się go kurczowo i ani myśląc puścić - Nie wrzucaj mnie. Możesz się ze mnie śmiać, ale się boję.
Krzyknął znowu, kiedy Call go podrzucił, a oczy Aidana urosły jeszcze bardziej. Wstrzymał oddech czując, że przyjaciel niesie go dalej do jeziora. Spodziewał się tego, owszem - na tyle już Tollingera znał i pogodził się z tą myślą, że będzie jednak cały w wodzie. Miał jednak nadzieję, że Call nie będzie szalał i rzeczywiście postara się jakoś mu pomóc.
Stanął ostrożnie na dnie, kiedy chłopak go postawił. Wciąż był cały napięty, wciąż ledwo oddychał i odruchowo unosił głowę jak najwyżej, żeby tylko się nie zachłysnąć. To, że woda nie zakrywała mu nawet całego brzucha, niewiele znaczyło - to był odruch i tyle. Po jakimś czasie jednak powoli zaczął się przyzwyczajać, opuścił trochę głowę, rozluźnił się, choć nadal trzymając mocno dłoń przyjaciela.
- Nie, straszne nie... - wymamrotał, grzebiąc palcami w piasku na dnie i przesuwając wolną ręką przed sobą w wodzie, jakby sprawdzał, czy nie ma gdzieś jakiegoś potwora. W rzeczywistości po prostu przyzwyczajał się do myśli, że jest w wodzie, że coraz głębiej i że będzie zapewne pływał - Jeśli chcesz mnie zmusić do pływania, to proszę cię, bądź tuż obok. Pilnuj, żebym nie płynął tam, gdzie nie mam gruntu i złap mnie, jeśli się zachłysnę. Nie chcę się utopić. Już nie...
Mówił z twarzą skierowaną gdzieś przed siebie, nie na Calla, znów odruchowo unosząc trochę głowę.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Alexander x Brendan   

Powrót do góry Go down
 
Alexander x Brendan
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Alexander Aristow [martwy]
» Alexander Selwyn
» Alexander Everill

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Archiwum-
Skocz do: