IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Tranquille Restaurant

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Kimi

avatar

Liczba postów : 225
Join date : 14/06/2014

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Wto Paź 21, 2014 4:28 pm

Czuł i widział wzrok Vincenta na sobie. Czy mu to przeszkadzało? Jakoś nie - często ludzie się na niego gapią np. jak gra na gitarze, a wtedy to jest naprawdę piękny widok. On zapomina o Bożym świecie, gdy ma w swoich dłoniach gitarę. Przymyka lekko oczy znając każdą strunę na pamięć. Pociąga sprawnie, lekko i z taką miłością jakiej każdy człowiek by pozazdrościł.
Spojrzał na Vincenta i jedyne co mu się w nim spodobało to oczy, ale jakoś nad nimi nie rozmyślał. Zaschło mu w ustach, więc napił się trochę wina z lampki. Nie rozpływał się nad tym smakiem, bo dla niego to był zwykły trunek.
Jego ojciec jest idiotą - możliwe, ale on jakoś nie myślał nad tył. Bał się ojca i tyle.
- Wiem o tym, ale ja do czego mam mu się przydać. On twierdzi, że to ja zabiłem matkę - wzruszył ramionami jakby w ogóle go to nie obchodziło.- Jakoś nie ubolewam, że się mną interesuje - skłamał, on wszystko co do tej pory robił to po to, aby jego ojciec go zauważył.- Musiałbym pewnie siedzieć na tych nudnych spotkaniach i zamiast muzyką to musiałbym się zajmować przedsiębiorstwem, czy coś, aby odziedziczyć po nim biznes - przewrócił oczami.- Jakoś słaba perspektywa.
Znowu zaczął się rozglądać, ale nagle poczuł coś dziwnego przy kostce i zaczaił, że Vincent smyra go butem. Spojrzał na niego zaskoczony, a w żołądku poczuł jakieś dziwne ukłucie, które nie było przyjemne. Nic nie powiedział, tylko cofnął krzesło i skrzyżował je pod krzesłem.
Napił się wina.
O co mu chodzi? - warknął w myślach ledwo powstrzymując się przed wypowiedzeniem tego na głos.- Kretyn, pajac, zakichany panicz - przezywał go w myślach.
Otworzył usta, aby coś powiedzieć, ale jednak zrezygnował, bo jeszcze wyjdzie na idiotę.

_________________


Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Sro Paź 22, 2014 2:58 pm

Zmarszczył brwi na wzmiankę o morderstwie i momentalnie darował sobie komentarz, że starsi panowie uwielbiają młodych, dziewczęcych chłopców. Niekoniecznie tego typu informacji spodziewa się normalny - ewentualnie względnie normalny - człowiek. Spojrzał uważnie na Kima, nieznacznie pochylając się nad stołem w jego kierunku.
- Dlaczego tak uważa? - zapytał jak najbardziej ostrożnie, chociaż bezwstydnie drążąc. Najwidoczniej Vincent nie takich rzeczy się nasłuchał, żeby uprzejmie zamknąć ryjek. Na miłość diabła, był S t a r e m. To wszystko wyjaśniało. Dobre piętnaście lat mieszkania pod jednym dachem posiadłości z bezwzględną femme fatale i równie bezwzględnym socjopatą robiło swoje.
Skinął głową, słuchając kolejnego wywodu. Znał ten przymus - robienia rzeczy dorosłych w wieku nastoletnim, chociaż Vincent spieprzył nawet za cenę dziedzictwa.
Z tego wszystkiego nawet nie przejął się tym - jak to zinterpretował narcyz - speszonym zachowaniem na tę drobną prowokację.
- Z drugiej strony, jesteśmy ustatkowani dzięki naszym rodzinom. Możemy przejąć ich firmę, niekoniecznie martwiąc się nauką. Możemy przejąć ich fortunę i kontynuować tradycje oraz podwoić majątek. Myślę, że po ukończeniu szkoły poważnie wezmę się za powolne ustatkowywanie się - powiedział zupełnie innym tonem. Rzeczowym, niemal dorosłym, na chwilę zupełnie zatracając maskę rozpieszczonego panicza. Upił łyk wina. - Muzykiem i aktorem będę co najwyżej do trzydziestki. Potem będę miał coraz gorszą formę i gorsze role. To już emerytura, Miracle. Moja młodość przeminie za rok, aż nigdy nie wrócę do Traditional Royal School. - Upił ostatniego łyka wina, aż poczuł, jak napięte mięśnie policzków powoli rozluźniły się. Dolał towarzyszowi wino. - Ile masz dla mnie czasu?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kimi

avatar

Liczba postów : 225
Join date : 14/06/2014

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Sro Paź 22, 2014 4:48 pm

Uśmiechnął się ponuro. Był to straszny uśmiech. Pełen żalu do swojej rodziny, a w oczach był ból.
- Bo się urodziłem - gdyby nie był w miejscu publicznym penie jeszcze zaśmiałby się gorzko.- Przecież, gdyby mnie nie było matka by nie zbzikowała i nie umarła - wzruszył ramionami.
Strasznie go to bolało, w końcu on kochał mamę. Nadal czasami czuje jej ciepłe ramiona, w które zawsze mógł się wtulać. Potrafi przypomnieć sobie głos, kiedy mu śpiewała kołysanki. Strasznie boli, czuje wtedy takie mocne ukłucie bezradności w sercu.
- Ja coś czuję, że mnie ojciec wydziedziczy, ale mi to nie będzie przeszkadzać. nawet teraz coraz mniej kasy daje - wzruszył ramionami.- Czasami dorabiam grając na ulicy - uśmiechnął się chytrze.- Johnny Deep jest już po czterdziestce i nadal się jakoś trzyma - mrugnął okiem.- Ja mam jeszcze trochę czasu, ale niewiele go. Muszę też zacząć coś szukać.
Zastanowił się chwilę. Miał dużo czasu, ale nie chciał tego mówić Vincentowi. Jakoś obawiał się, że ten coś wymyśli i wszystko się źle skończy. Swoją drogą co ta gwiazda może mu zrobić? Kretyństwo. Napił się wina i spuścił łeb w dół, a na jego słowa wzruszył ramionami.
Vincent wypytywał go o jego życie, a Kim tylko odpowiadał. Pierwszy raz mu się to zdarzyło. Dziwnie czuł się w tej sytuacji.
- Ja ci dosyć o sobie powiedział - mruknął, ale nic więcej nie powiedział. Postanowił, że nic więcej nie powie. To zbyt niebezpieczne.

_________________


Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Czw Paź 23, 2014 9:25 pm

Skinął w milczeniu głową, znajdując w sobie tyle przyzwoitości, żeby nie kontynuować krwawego tematu. Nie miał zamiaru przyrzekać, że do niego nie wróci. Jeśli nie znajdzie informacji od (w miarę) wiarygodnych źródeł za plecami blondyna, zapewne zapuka do jego drzwi z butelką whisky. Nie musiał być wysoce empatycznym człowiekiem, żeby poprawnie wydedukować wyraz twarzy Kima, wszak ten - w porównaniu do Vincenta - nie był zbyt powściągliwy w ukazywaniu emocji.
- Grasz tylko na gitarze? - podchwycił jakby zupełnie niezobowiązująco, chociaż błysk w oczach gwiazdy bezczelnie temu zaprzeczał. - Zapewne wydziedziczy, o ile twój przyrodni brat nadaje się na zajęcie twojego miejsca... oczywiście, w oczach twojego ojca - dokończył mniej przyjemnie.
Miał zamiar wyjaśnić pierwsze pytanie. Ale to za chwilę, kiedy zupełnie nieelegancko położy łokcie na stole i pochyli w kierunku Kima, ku złości najeżonym homofobom w pomieszczeniu. Młody Star przejawiał zadziwiające zdolności w wywoływaniu (zazwyczaj negatywnych) emocji u kilku osób na raz, nawet nie podchodząc do nich bliżej niż dwa metry.
- Mógłbym zagrać z tobą, ale na moich warunkach. To stanowczo co najmniej potroi twoje zyski. - Uniósł brewkę wyczekująco.
Pan kurator z pewnością się ucieszy z tego, że pomaga swoim rówieśnikom. Zupełnie, totalnie bezinteresownie, ty cholerny starcze, pomyślał jakże uprzejmie, jednym ruchem dłoni opróżniając kielich po winie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kimi

avatar

Liczba postów : 225
Join date : 14/06/2014

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Czw Paź 23, 2014 9:53 pm

- Uczyłem się grać też na kilku innych instrumentach, ale tylko gitarę pokochałem. Czasem też śpiewam i też tańczę - tak, taniec on uwielbiał. Był świetnym tancerzem i był z tego zadowolony.- Nie wiem jakie ma plany do Erika - odpowiedział krótko, nie chciał już o tym rozmawiać. To za bardzo go bolało, bo coraz bardziej uświadamiał sobie, że nie ma powodu, dla którego powinien jeszcze żyć.
Spojrzał jak układa łokcie na stole, co spowodowało, że się do niego bardziej zbliżył. Odsuń się - pomyślał. Nie chciał być zbyt blisko niego. To za bardzo go przerażało. Sam Vincent go przerażał. Brrr...
Miałby więcej czasu z nim spędzić? Ehh, jeszcze gorzej, ale nie pokazał po sobie, że mu to przeszkadza, tylko uśmiechnął się uroczo, ale nie było to tak, aby przyprawić mogło o mdłości. Był o naprawdę przyjemny uśmiech.
- To zależy od tych twoich warunków - napił się znowu wina, które tym samym opróżnił do końca odstawiając pustą lampkę na stolik.- Czy będą one zadowalające. rozumiesz?- uniósł jedną brew do góry.

_________________


Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Czw Paź 23, 2014 10:13 pm

Skinął głową z uśmiechem - niczego innego się nie spodziewał. Takie postawienie sprawy wydawało mu się o wiele przyjemniejsze, niż pseudo altruistyczne uczynki.
- Całkowicie przypadkowo mogą pojawić się ludzie z brukowców - mruknął, machając niefrasobliwie dłonią. - Oficjalna wersja jest taka, że zrobiłem to zupełnie bezinteresownie. Z dobroci serca. Obowiązuje również twoich przyjaciół. Druga, dostosujesz się w miarę możliwości do mojego czasu i repertuaru. Wbrew pozorom, mam mniej czasu od ciebie, a przecież ty zgarniesz wszystkie pieniądze. Będą tylko twoje. - Posłał mu krótki uśmiech, wcale nie ukrywając, że jemu nie są potrzebne pieniądze.
Kim - a przynajmniej tak sądził młody Star - nie powinien wybrzydzać. Było wiadomym, że więcej do kapelusika wrzucą komuś znanemu, chociażby po to, żeby się mu przypochlebić lub/i licząc chwalebny moment w telewizji. Odchylił się z powrotem na krześle, wpatrując się w blondyna spod rzęs.
- Gitara i moje skrzypce. Ciekawe, ale wykonalne i bardzo dobre połączenie, o ile będziemy w stanie się zsynchronizować.
Vincent miał coś przeciwko graniu na ulicy, ale przecież musiało to wyglądać dobroczynnie. Wzdrygnął się na samą myśl o zmarzniętych dłoniach i zesztywniałym ramieniu. Przygryzł dolną wargę. Jasną cholerę tego kuratora.
Sprawnym ruchem dolał im po resztce wina i przyssał się do kielicha. Jeśli porównać postawę Vincenta z początku i teraz, wydawał się - jak na niego - być znacznie bardziej rozluźniony i mniej skąpy w gestykulacji i mimice.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kimi

avatar

Liczba postów : 225
Join date : 14/06/2014

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Pią Paź 24, 2014 4:36 pm

Podrapał się w tył głowy, przymykając przy tym prawe oko, uśmiechnął się.
- Z przyjaciółmi nie będzie takiego kłopotu, bo ich nie mam - Kim był osobą, do której zgłaszało się kilka osób, aby posłuchać jakichś śmiesznych przygód z gorylami, albo w najlepszym wypadku, aby pomógł w bójce. Zdawał się zawsze być wesołym chłopakiem bez żadnych kłopotów, bo przecież nikt nie ma kłopotów jeśli się uśmiecha. Nie jest samotny, jest szczęśliwy.- Mogę się dostosować. Czas u mnie nie gra roli. Te warunki też nie są złe, ale mam nadzieję, że repertuar będzie jakiś fajny – uśmiechnął się. On wolał grać coś co sprawi mu przyjemność, nie miał nic do klasyki, ale popu nie przetrawi. Dla niego jest to zwykła, komercyjna muzyka podstawiona pod tłum odbiorców, aby słuchali wymyślonych historyjek o szczęśliwym życiu, albo złamanym sercu. Chociaż rock, który jest w jego sercu też się taki staje. Młodzi ludzie łakną sławy i zrobią wszystko co im wytwórnia powie. Nie myślą o szczęściu, ani wolności. Nie powiedział nic na temat pieniędzy, skoro Star nie chcę to co tam będzie narzekał.
- Mam taką nadzieję, jeszcze tego nie próbowałem, ale jest wykonalne. Wiele jest zespołów, które łączom takie instrumenty – powiedział wiedząc co mówi, bo słucha takich połączeń. Zawsze lubił dźwięk skrzypiec. Kiedyś próbował się uczyć, ale jakoś nie potrafił się w to wczuć. Wolał gitarę.
Mu nie przeszkadzał chłód, który panował podczas grania. Nie przeszkadzało, że palce marzną, ale grając na gitarze jego dłonie są rozruszane, ale dopóki może grać nic mu nie będzie przeszkadzać, nawet towarzystwo takiego panicza jakim był Star. Wprawdzie się go obawiał, ale to się nie liczyło.
Napił się wina. Jakoś za dużo tego. Nie powinien pić. To złe, a poza tym obiecał, że tego nie tknie, no ale cóż – bywa.
Spojrzał na przystojną twarz Vincenta i nieświadomie zaczął go oceniać. Stwierdził, że mu się podoba, ale nie tak, że mógłby za nim szaleć i ryczeć po kątach, że ten nie będzie go chciał. To po prostu tylko to, że Star jest przystojnym chłopakiem, a zwłaszcza jego oczy są ładne. Spojrzał na usta, które przygryzły wargę i zaklął w myślach, a następnie znowu się napił i spojrzał gdzieś z dala od swojego towarzysza.
Znowu nie wiedział co miał powiedzieć? O co zapytać? Kurde przecież nie będzie gadał o pogodzie. Co on jakaś nastolatka, czy jak?
Chciał się już stąd zmyć i być z dala od tego mało przyjemnego miejsca. Nie czuł się tu dobrze i nie miało to żadnego związku ze spojrzeniami ludzi. Po prostu nie lubił takich miejsca. Za cicho, za nudno, zbyt sztywno. Lubił kluby i imprezy, na których nie tykał alkoholu. Nigdy nie wiedział na kogo trafi.
- Jak długo jeszcze tu będziemy?- zapytał bez ogródek.- Nie mam nic do tego miejsca, ale nie moje klimaty – puścił do niego oko zadziornie się uśmiechając.

_________________


Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Sob Paź 25, 2014 7:34 am

Zmrużył nieznacznie oczy, badawczo przyglądając się Kimowi. Czy ten ludzki chłopak o ładnej twarzy nie miał przyjaciół, a on, bliżej socjopatyczna gwiazda posiada (jednego, bo jednego i tak samo pojebanego, ale posiada!)? Vincentowi wniosek nasunął się jeden – Kim Miracle odrzuca innych, gdyż innej opcji nie widział. Mimowolnie zaczął rozmyślać co u niego i zadecydował, że musi do niego napisać po tym biznesowym spotkaniu. Zamyślenie nie przeszkodziło mu w dosłyszeniu życzenia.
- A jaki repertuar uważasz za fajny? - zapytał lekko, w środku mając nadzieję, że ten nie zacznie piszczeć jak dziesięcioletnia fanka i chwalić boga – Biebera.
Vincent doskonale wiedział, że takie połączenie – skrzypiec i gitary - jest wykonalne i bardzo miłe dla ucha, ale tylko wtedy, kiedy umiejętność gry i muzyczne ucho jest na całkiem dobrym poziomie. O ile – oczywiście – wierzył w siebie, o tyle – równie oczywiste - niekoniecznie blondynowi. Dla niego samego było to na tyle duże poświęcenie, że nie chciał badziewia, wszak wolał grać w ciepłym pomieszczeniu z miękką kanapą, żeby na nią opaść po znużeniu, niż na tym cholernym mrozie, przez który zapewne straci czucie w palcach. Dziecinnie nie miał w planach poratowania się rękawiczkami. Lubił wyraźnie czuć to, co dotyka.
Wzruszył ramionami na następne pytanie, w odpowiedzi machając dłonią na kelnera i od razu zażądał nagłówek. Jeśli blondyn byłby ciekawski, mógłby dostrzec całkiem pokaźną, trzycyfrową sumkę, której winne było głównie wino. Kiedy pan w pingwinim mundurze odszedł, Vincent bez większego sentymentu odchudził portfel o czterysta dolców, żeby następnie wstać i kilkoma ruchami poprawić strój. Sięgnął po telefon i sprawdził kalendarz.
- Mam czas pojutrze, koło szesnastej. A teraz szybko, dam ci swój numer – spojrzał wyczekująco na blondyna, a następnie wyrecytował swoje cyferki i wyszedł, nie oglądając się za siebie.

[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kimi

avatar

Liczba postów : 225
Join date : 14/06/2014

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Sob Paź 25, 2014 10:46 am

Nie wiedział, czy on odstraszał innych, czy po prostu nikt nie widział w nim zaufanej osoby, ale nigdy nie widział w żadnym ze swoich znajomych przyjaciela. Nikomu się nie zwierzał, nikt nie znał jego problemów. No może jego brat coś tam czasami się od niego czegoś dowiedział, ale to rzadko. Nie chciał litości, a jego życie jest godne politowania.
- Wszystko byle nie te słodziaśne, urocze pioseneczki, które nazywane są pop - mruknął.
Spojrzał na gotówkę i aż zrobiło mu się ciepło. Tyle kasy to on miał po trzech miesiącach: w tym kieszonkowe od ojca i kasa z gry na ulicy.
Zapisał szybko jego numer w telefonie i spojrzał na niego jak wychodzi. Lekko skołowany wstał z swojego miejsca, zarzucił kurtkę skórzaną i opuścił to miejsce, które tak źle na niego wpływało. Poszedł z buta do swojego domu. Nie chciał taksówki. Nagle z zaułka ktoś wyszedł i Kim znowu się pobił. On miał chyba napisane na czole : k ł o p o t y.

[z/y]

_________________


Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Sro Lis 26, 2014 5:43 pm

[Guess who's back, back again~~]
Elias obserwował Kotoriego z osobliwą fascynacją. Nie dość, że rudzielec był całkiem urodziwy, to do tego jego charakter zaczął coraz bardziej przypadać blondynowi do gustu. Trzeba przyznać, że miał coraz większe szanse.
Uśmiechnął się delikatnie, zarazem nieznacznie pod nosem i skosztował swojego dania. Nie skomentował go jednak, tylko spojrzał ponownie na Kotoriego.
- Z wielką chęcią cię odwiedzę, mój drogi – powiedział, łapiąc z nim kontakt wzrokowy. Uniósł kącik ust. - Zrobimy tak. Dasz mi jedną ze swoich mang, pozwolisz dotknąć swoich pięknych włosów a w zamian ja urządzę ci mały pokaz moich umiejętności. No, oczywiście, jeżeli będziesz chciał to zobaczyć – zreflektował się, chociaż był więcej niż pewny, że mężczyzna zgodzi się na tą ugodę. W końcu kto nie chciałby dostać osobistego pokazu tańca na rurze w zaciszu własnego domu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    

Powrót do góry Go down
 
Tranquille Restaurant
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Balthazar restaurant

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Gastronomia oraz kluby :: ∎ Restauracje-
Skocz do: