IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Tranquille Restaurant

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Tranquille Restaurant    Sob Cze 28, 2014 2:53 pm

Francuska restauracja o wieloletniej tradycji z różnorodnym, ciekawym menu. Poza tradycyjnymi francuskimi daniami można znaleźć tutaj także różne wariacje kucharzy oraz specjalności dnia, których nie znajdziesz w standardowym menu. Innym plusem jest również cisza oraz spokój panujący w restauracji, zakłócany jedynie nastrojową, francuską muzyką oraz czasami rozmowami klientów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Pon Cze 30, 2014 6:10 pm

- Znam taką jedną francuską restaurację z bardzo dobrą kuchnią. Byłem tam wielokrotnie i jest moją ulubioną, póki co – powiedział po chwili zastanowienia. Rzeczywiście, nie znał zbyt wielu restauracji w Londynie, lecz ta była jedną z lepszych. Nie była też jakoś strasznie droga, więc w sam raz na jego kieszeń. Chociaż patrząc na Kotoriego, to dla niego była pewnie aż za tania. Elias stał ze zdziwieniem, patrząc na limuzynę i mrugając szybko. Nie miał przewidzeń? To naprawdę limuzyna?
Chyba nie było wątpliwości. Wsiadł do niej, wciąż próbując otrząsnąć się z szoku. Po raz pierwszy w życiu jechał tak drogim pojazdem i nie był pewny, jak powinien się zachować. Postanowił więc uspokoić się i normalnie posiedzieć, aż do końca trasy. Podał tylko Kotoriemu nazwę restauracji, by ten mógł ją przekazać swojemu szoferowi. Nie dość, że limuzyna, to jeszcze szofer!
Gdy dojechali na miejsce, oboje wysiedli z limuzyny i weszli od razu do budynku. Znaleźli ustronne miejsce przy stoliku, który znajdował się w koncie pomieszczenia. Zasiedli spokojnie naprzeciw siebie. Wziął do ręki kartę i przejrzał dania, by zarezerwować wzrokiem jedno z nich. Zaraz przeniósł go na rudzielca.
- I jak, wybrałeś coś? – zapytał z niemałą ciekawością. Szok po tym bogactwie mężczyzny już minął. Może ma limuzynę i wypchane konto bankowe, ale kogo to obchodzi? Czyż nie liczy się jedynie osobowość, charakter i cała osoba, z którą nawiązujemy znajomość? Elias był zdecydowanie takiego zdania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Czw Lip 03, 2014 12:41 am

Cała droga przeminęła w mało krępującej ciszy. Przynajmniej dla Kotori'ego ona nie była krępująca. Podczas podróży, zwyczaju siedział cicho i to był ten jedyny, niepowtarzalny moment, kiedy nie nawijał jak katarynka. Przy towarzyszu jeszcze nie rozgadał się, bo go po prostu nie zna. Co innego mają osoby, które znają na co dzień Kotori'ego.
Zanim się obejrzał, już byli na miejscu. Nie była tak daleko ta cała restauracja francuska, a i możliwe, że może być smaczna. I tania czy nie... Nie ma znaczenia. Jeżeli ma wywalić kupę kasy na gówno, to woli już kupić sobie dobrego kebaba za grosze w pobliskiej knajpce. Wysiedli z samochodu, który kulturalnie odjechał zaparkować w jakieś ustronne miejsce. Weszli do środka, gdzie było nieco cieplej niż na zewnątrz. Przysiedli przy stolikach, wzięli karty i każdy wtrynił nos w swoje własne menu. Niewiele Kotori musiał zastanawiać się nad wyborem. Był wybredny co do wieczornego jedzenia i zwyczaju miewał jeść albo nic, albo coś lekkiego.
- Tak, tak. A Ty, jakiś ulubiony przysmak z tej restauracji? Albo co warto skosztować, o! Tylko coś w miarę lekkiego... Później i tak będę jeszcze pracować, a jednak trawienie pobiera trochę energii - wspominając o swojej pracy, przerzucił oczami, jednak nie dało się w jego oczach dostrzec niechęć na tą podaną informację. Rysowanie u niego, to nie tylko praca. To styl życia, pasja... Coś w rodzaju tańca u Eliasa, tyle z tą różnicą, że u Sephirotha jest właśnie rysunek.
Powrót do góry Go down
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Pią Lip 04, 2014 9:04 am

Musiał się przez chwilę zastanowić nad tym, co polecić Kotoriemu. Był smakoszem kuchni francuskiej, więc musiał znaleźć coś, co posmakowałoby każdemu. W końcu jest mnóstwo takich dań, które bez względu na gust osoby, są bardzo smaczne. Wspomógł się raz jeszcze kartą, przeleciał wzrokiem dobrze znane dania. Po chwili spojrzał na rudzielca.
- Coś lekkiego? W takim razie myślę, że odpowiednie będą crêpes au froment. Mówiąc prościej – naleśniki z dowolnym farszem. Ale ciasto robią nieco inaczej i jest dużo smaczniejsze od tych naszych. Nie znam Twojego gustu, więc byłoby to dobre dla Ciebie, mógłbyś dobrać do nich to, co lubisz – powiedział spokojnie, zerkając raz jeszcze do menu. – A jeśli nie odpowiada ci to danie, to zawsze możesz spróbować jednej z francuskich tart. Są również przepyszne i sam możesz dobrać ulubione dodatki. Jeśli o mnie chodzi, to z lekkich rzeczy bardzo lubię krem z dyni. Lub crème brûlée. Możesz spróbować, jeżeli gustujesz w kremach.
Po tej dosyć obszernej, jak na niego, wypowiedzi zamknął kartę i odłożył ją na stół. Nie wiedział tak naprawdę, czy jego rady okażą się dla mężczyzny przydatne. Ale jeśli już poprosił o polecenie mu czegoś, to jego obowiązkiem było odpowiedzieć. Wziął wdech nosem i czekał. Po części na wybór Kotoriego, a po części na kelnera, który już zmierzał w ich stronę. Chociaż był bardzo głodny, bo nie jadł od rana, to i tak weźmie też tylko coś lekkiego. Nie lubił dużo jeść, czuł się po tym taki ciężki. A przecież będzie jeszcze trenował do późna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Sro Lip 09, 2014 12:59 am

Z jakim zainteresowaniem wysłuchiwał propozycji towarzysza. Wybór mu dał mały, ale za to bardzo dobry. Nie było potrzeby wspominać o inny, pewnie równie dobrych potrawach, skoro zostały wymienione właśnie te. I nie było w nich dania Kotoriego, co go też bardzo cieszyło.
Kiedy chłopak skończył ten monolog, Kocur delikatnie uśmiechnął się do niego w podzięce, kiwając również i głową. Nie były tutaj potrzebne słowa, mężczyzna prędzej czy później dowie się, co Kotori zamówi, kiedy kelner do nich przyjdzie, a nie trwało to jakoś szczególnie długo. Również odłożył kartę na bok, przyglądając się przystojnemu, dobrze zbudowanemu kelnerowi. Przynajmniej było na czym oko zawiesić podczas zamówienia. Gdy Elias powiedział, co chce do jedzenia, to Kotor poprosił o wspomnianego przez towarzysza naleśnika z dowolnym farszem. Był to szpinak, którego już dawno nie jadł. Poprosił jeszcze o lampkę lekkiego, czerwonego wina, a gdy kelner upewnił się, czy to już wszystko, udał się do kuchni, aby ów zamówienie wykonać.
- A więc... Elias - akcent na imię - Czym się zajmujesz? - spytał widocznie ciekaw tą informacją, opierając się łokciami o blat stołu, a na dłoniach dał swój podbródek.
Nie chciał, aby między nimi zaistniała skrępowana cisza, więc wolał zapytać się dosłownie o cokolwiek, a czy dostanie odpowiedź, to się okaże. Między czasie przyszło jego zamówione wino od tego samego kelnera. Posłał mu zalotny uśmiech w podzięce za trunek i upił niewielką ilość czerwonego alkoholu, odprowadzając wzrokiem mężczyznę, jednak dość szybko wrócił nim na Eliasa.
Powrót do góry Go down
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Pon Lip 21, 2014 8:02 pm

Po złożeniu swojego zamówienia, skoncentrował się na swoim towarzyszu. Popijał przy tym szklankę wody, do czasu, gdy Kotori nie zaproponował mu wina zamówionego chwilę wcześniej. Wtedy przerzucił się na sączenie ze szklanki i nie spuszczanie z niego wzroku. Szczególnie intrygowały go te długie, płomiennorude włosy, których tak bardzo chciał dotknąć. Westchnął bezgłośnie, zupełnie się zamyślając. Dopiero, gdy rudzielec zwrócił się do niego, wrócił do rzeczywistości i spojrzał na niego.
- Tańcem, jak już mówiłem – odparował krótko, upijając kolejnego łyka czerwonego trunku. Nie sądził, że musi mówić mu więcej. Zazwyczaj był oszczędny w słowach, poza tym nie wiedział, co jeszcze mógłby dodać. Miał jedno zajęcie, któremu poświecił całkowicie siebie i swoje serce. Taniec był jego miłością, której nie zamierzał nigdy porzucać. To jak związek małżeński – czy w chorobie, czy w zdrowiu, do końca życia będą razem.
- Taniec to moje życie, ale przejdźmy może do Ciebie. Czym ty się zajmujesz, Kotori? – zapytał uprzejmie, wciąż patrząc na niego. Nie ukrywał, że go to ciekawiło. Skoro świetnie radził sobie z tańcem, to co było dziedziną, którą kochał?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Sro Lip 23, 2014 6:17 pm

No tak, mówił już wcześniej, że interesuje go taniec i od dziecka tańczy, jednak nie myślał, że robi to zawodowo, nawet jak mu szło wręcz znakomicie. Kotoriemu także szło bardzo dobrze, ale taniec nie jest jego zawodem, lecz rysunek. Zauważył jak rozmówca jest dyskretny w swoim zawodzie. W końcu jest tyle dziedzin tańca, który można tańczyć, a on po prostu mówi, że tańczy, nic więcej. Zapewne dopyta się go jeszcze, co konkretniej tańczy, ale na razie zostawi sobie tę kwestię na później.
- Życie powiadasz? No masz, tego bym nie spodziewał się - odparł z delikatnym, przyjaznym i jakże urokliwym uśmiechem na twarzy - Czym ja się zajmuję? Z zawodu jestem dość sławnym rysownikiem. Zajmuję się tworzeniem komiksów, parę serii już mam na swoim koncie - wypowiedział się w przeciwieństwie do drugiego rozmówcy. Ciotka go uczyła, że jak ktoś o coś pyta, to należy odpowiadać pełnymi zdaniami, a nie półsłówkami. Nawet jeśli za specjalnie nie mamy ochoty odpowiadać na ów pytanie.
Ciągle opierając podbródek na swojej dłoni, wlepiając w Eliasa spojrzenie zielonych oczu, jakby był wspaniałym obrazem, chwycił drugą dłonią kieliszek i upił z niego czerwone wino. Odstawił kielich na miejsce, tym samym zmieniając pozycję siedzenia na bardziej elegancką. Teraz ręce trzymał na stole i siedział w miarę wyprostowany, nie spuszczając z rozmówcy swego wzroku. Oblizał wargi, na których pozostało czerwony trunek i przechylił delikatnie głowę w bok, tym samym jego rudo ogniste włosy opadł na ramię.
- A więc co tańczysz? - spytał, widocznie podekscytowany, jaką dokładnie dziedziną tańca zajmuje się Elias. Czekając (nie)cierpliwie na odpowiedź, miedzy czasie Kotori, odgarnął włosy na jedno ramię, bawiąc się teraz jednym z kosmyków, ciągle posyłając rozmówcy skromny uśmiech.
Powrót do góry Go down
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Pią Sie 08, 2014 8:43 pm



- Właściwie wszystko – odpowiedział po krótkiej chwili zastanowienia. Wzniósł oczy do nieba (lub raczej do sufitu) i uniósł nieznacznie kącik ust. Przywołał w pamięci wszystko to, co kocha i spróbował ująć to w słowa. – Jeśli jednak miałbym to jakoś sprecyzować… Cóż, myślę, że moja dusza jest oddana tańcu wzorowanemu na tańcach plemiennych, z elementami tańca brzucha. Próbuję stworzyć swój własny, całkowicie dopasowany do mnie styl. Ale nie pogardzam też tym, co już istnieje. Hmm, na rurze też potrafię co nieco – spojrzał na Kotoriego i puścił mu oczko.
- Z chęcią poczytałbym jeden z Twoich komiksów, Kotori. Lubię komiksy, chociaż może nie często mam czas je czytać – mówił dalej, nie spuszczając z niego wzroku ani na chwilę. Jego oczy były szczególnie zainteresowane tymi kuszącymi, błyszczącymi włosami. – Ale jeszcze jedną rzeczą, poza tańcem, na której punkcie mam bzika, są włosy. A szczególnie dobrze zadbane, długie i rude – dodał, uśmiechając się tajemniczo. Nie czuł potrzeby ukrywania swoich małych pasji. Poza tym, przy odrobinie alkoholu zawsze czuł się nieco pewniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Pon Sie 18, 2014 2:08 pm

Uśmiechnął się nieco szerzej, kiedy mężczyzna zaczął opowiadać, w czym najbardziej się odnajduje. Widać, że taniec był naprawdę dla niego wszystkim. Odnajdował się w każdym, a i sam próbował coś stworzyć. Coś własnego, wyjątkowego, aby było tylko i wyłącznie jego. Tak, rozumiał to doskonale.
- Oby Ci wyszło, naprawdę i... Pole dance? Mrr, będziesz musiał pokazać, co na niej potrafisz - wyszczerzył się do niego i przegryzł delikatnie dolną wargę.
Na wspomnienie o swojej drugiej "pasji", prychnął śmiechem. O ironio...
- Bardzo chętnie dam Ci je zmacać, o ile... o ile Ty dasz mi coś w zamian - nie ma nic za darmo, a Kotori potrafił się targować. Nie chodziło mu tutaj akurat o żadne pieniądze czy jakąś rzecz. Miał nadzieje, że Elias odkryje, o co chodzi Kotoriemu.
Koniec końców kelner przyszedł z ich jedzeniem. Przed Kotorim postawił jego zamówienie zaś przed Eliasem jego. Kelner życzył smacznego, a oni chwycili sztućców, które wcześniej przynieśli i wzięli się za konsumpcję. Pierwszy kęs, degustacja.
- No, mogę powiedzieć, że raczej będę zadowolony z dania - mruknął, nakładając na widelec kolejny kęs jedzenia - Może do mnie wpadniesz po tej kolacji? - nagle wypalił, patrząc wymownie na Eliasa. Czyżby Kotori już coś święcił? Jeżeli tak, to co? Oj, różne rzeczy łaziły mu po głowie - Będę mógł Ci dać jedną z moich mang - dodał szybko, a wyglądało to, jakby zastanawiał się nad tym zdaniem. I tak, dać. Ma ich parę tomów tej samej mangi, a i tak zawsze wydawnictwo może poprosi o jeden darmowy tom.
Powrót do góry Go down
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Sro Paź 15, 2014 3:40 pm

Kiedy nastolatkowie spotkali się o umówionej za-godzinę, Vincent bez słowa wyjaśnienia i jakimkolwiek pomocnym grymasem na twarzy pociągnął towarzysza za łokieć. Wyszli z akademika i od razu wsiedli do taksówki zamówionej wcześniej. Mało dyskretnie otaksował jego strój. Porządność miała działać na korzyść blondyna, bo Vincent niejednokrotnie jadał w pięciogwiazdkowych restauracjach nawet z punkami, co było komentowane szeptami, krzywieniami ust i jawną pogardą przez snobów. Jemu to powiewało, ale towarzysze niejednokrotnie wychodzili z restauracji w bardzo wrogich humorkach.
Taksówka zatrzymała się tuż przed elegancką restauracją. Od razu podał wymaganą przez kierowcę kwotę, dając dziesięć dolców napiwku. Nie dostrzegając wdzięcznego uśmiechu wyszedł, żeby obejść pojazd i otworzyć Kimowi drzwi, jak kobiecie. Niektóre nawyki są ciężkie do oduczenia, co potwierdził otwierając drzwi i przepuszczając towarzysza pierwszego. Ignorował wszelkie ewentualnie zadane pytania lub próby rozmowy, jakby mały Miracle był jedynie niezbędnym, niechętnym dodatkiem do jego gwiazdorskiej osoby.
Restauracja miała klasę, chociaż nie była przesadnie droga. O ile młodemu Starowi nie robiło to wielkiej różnicy, o tyle podejrzewał, że towarzysz mógłby czuć się niekomfortowo w burżuazyjnym towarzystwie z daniami o cenach czynszu sporego mieszkania, nawet, jeśli miałby sponsora. Darował sobie odsuwanie chłopcu krzesła, od razu zasiadając na swoim ulubionym miejscu; nie w kącie, będąc ładnie widocznym dla ciekawskich ludzi, tuż przy oknie. Lubił być w centrum uwagi, jednocześnie samemu mając doskonały widok na innych. Starszy pan zaraz przyszedł z dwoma menu, które odebrał Vincent i od razu podał jedno Kimowi. Mężczyzna odszedł, nie mając zamiaru zakłócać ich prywatności lub co gorsza, krępować. Wszystko wyglądało niemal jak randka, dlatego nie dziw, że niektórzy już posłali im świdrujące spojrzenia, chociaż w porównaniu do podrzędnych lokali, było to bardziej dyskretne, chociaż nadal odczuwalne.
- Nie śpiesz się z wyborem. Mamy ten czas spędzić przyjemnie.
Oczywistym było, że Vincent – jakkolwiek cholernie nie burczało mu w brzuchu – musiał poświęcić uwagę w (nie)przyzwoicie sporym wyborze win. Wbił w nie iście pożądliwe spojrzenie, jednocześnie oblizując usta, jakby chciał przypomnieć sobie ich smak. Wszystkie by wypił.
W końcu nigdy nie krygował się z alkoholem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kimi

avatar

Liczba postów : 225
Join date : 14/06/2014

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Sro Paź 15, 2014 5:34 pm

Ubrać się porządnie. Ubrać się porządnie. Ubrać się porządnie. Ubrać się porządnie. Ubrać się porządnie. Ubrać się porządnie. Ubrać się porządnie. Ubrać się porządnie. Ubrać się porządnie. Ubrać się porządnie.
Powtarzał w myślach. Właściwie to dlaczego on miał się porządnie ubierać? Co on jakaś pindzia, że będzie się stroił? Cicho, nie było tego.
Ubrał czarne, matowe, wąskie spodnie, które jak zwykle buły dla niego za długie, więc zostały u dołu pomarszczone, w tylnej kieszeni umieścił portfel, który nie był zbyt duży, więc nie będzie go uwierał. Na lekko umięśniony tors włożył biały t-shirt, a na wierzch skórzaną kurtkę – z niej nie zrezygnuje. Spojrzał w lustro i zobaczył swoje blond kudły, które mimo, że zostały umyte i wyczesane nadal sterczały na wszystkie strony. To go najbardziej irytowało, że nie mógł ich normalnie uczesać. Spryskał się swoimi ulubionymi perfumami, wprawdzie nie były one drogie, ale zapach był przyjemny. Jego ojciec ogranicza jego kieszonkowe, bo nie chce za niego płacić. Twierdzi, że jego syn ćpa, chleje, pali i inne najgorsze rzeczy.
Spotkał się z Vincentem i trochę go to irytowało. Dlaczego on się na to zgodził? Ma być teraz jego posłusznym pieskiem, czy jak? Go przecież nie obchodzi, to że ktoś dowiedział się o jego tajemnicy.
Czy jednak obchodzi?
Został pociągnięty do taksówki. A co on jakaś kukła? Myślisz, że blond dzieciak nie potrafi wsiąść do samochodu?
On miał głęboko w czerech literach opinie innych. Zawsze był krytykowany przez ojca i mu powiewały krzywe spojrzenia innych ludzi. Czasami nawet potrafił im się wyśmiać w twarz, ale nigdy nie w stosunku do ojca. Broń cię Borze – byłoby jeszcze gorzej.
Zatrzymali się i spojrzał krzywo na restaurację. Powiem tak po grubiańsku - o rzesz w dupę jebaną – gdzie ty go zabrałeś? Chcesz go zabić? Przecież on nie chodzi do takich miejsc. Westchnął ciężko i już miał nacisnąć na klamkę, kiedy drzwi się przed nim otworzyły. Magia, czy jak? A nie to Vincent Star zabłysnął kulturą, tylko że na twarzy chłopaka pojawił się grymas (nie)zadowolenia. Nienawidził tego. Dosyć, że od dziecka miał mentalność dziewczyny, dosyć, że zawsze chciał stać się chłopakiem pojawia się taki wielki, wysoki i bardziej męski od blondaska Star i otwiera mu drzwi oraz przepuszcza przodem.
Próbował się do niego odezwać, ale ta czarna, długo włosa kreatura go ignorowała. No szczyt chamstwa. I po co mu to było?
Kimuś oddychaj, nie wściekaj się. Musisz się przespać z tym, że ktoś wie o tobie za dużo i nie jesteś pewny, czy ten osobnik zachowa to dla siebie, a jeśli nie zachowa to, czy będzie ci to przeszkadzać. W tej chwili nie daj się manipulować tej ładnej mordzie, bo może to się dla ciebie skończyć źle. Koniec tej modlitwy jedziemy dalej.
Wszedłeś do środka zdenerwowany. Usiadłeś na krześle o spojrzałeś na menu. Okej, widzisz jakieś słowa, ale nie wiesz co to są za dania. Może sobie odpuścisz jedzenie? Po co masz płacić za coś, czego nie znasz i nie wiesz, czy zjesz? Może po spotkaniu z Vincentem wybierzesz się na jakiś Fast Food? Taak, to jest najlepsza opcja, ale udajesz, że wszystko rozumiesz. Odkładasz menu i informujesz swojego rozmówcę.
Nie jestem w stanie dzisiaj nic zjeść.
Ej kretynie, ale miałeś to powiedzieć na głos, a nie w myślach. Ehh, nigdy siebie nie zrozumiesz prawda?
A te spojrzenia tych ludzi. Prychnął tylko w myślach.

_________________


Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Pią Paź 17, 2014 7:14 am

// post w 15 min, challenge akcepted, sorka za błędy.

Vincent nie dostrzegał, albo po mistrzowsku ignorował zirytowane ruchy towarzysza. Był przyzwyczajony do różnorakich zachowań jak i spojrzeń, dlatego zdawał się być totalnie w swoim winowskim świecie. Kiedy wybór w końcu padł, gestem dłoni przywołał kelnera. Ten od razu sztywnym krokiem podszedł do stolika i wyciągnął notatnik z długopisem, chcąc przyjąć zamówienie.
- Co poleca szef kuchni? - zagadnął niezobowiązująco.
Młody Star szczerze powątpiewał w wiedzę towarzysza, dlatego postanowił być na tyle uprzejmy żeby ułatwić mu wybór. Ostatnio coraz częściej zdarzały mu się niemal altruistyczne momenty i chociaż robił to z iście beznamiętną miną lub ironicznym uśmieszkiem, to psycholog i kurator powinni ociekać z dumy. Kelner niemal wyrecytował: tradycyjna francuska zupa cebulowa, danie główne: dorada srebrzysta, biały seler au gratin, julienne z cukinii i pomarańczy, coulis z dzikich wiśni, a na przystawkę carpaccio z pstrąga łososiowego, majonez chipotle, syrop z czerwonego grejfrut. Długowłosy skinął głową i – zupełnie ignorując Kima – wypowiedział swoje życzenie.
- Homar a L’espagnole oraz sałatę Mista. Do tego butelka wina Mersault  2007.
Kelner nie wydawał się być zniesmaczony tym, że tak nadwyrężał sobie język tylko po to, żeby ten bogaty i beznamiętny klient wybrał zupełnie co innego, albo świetnie to ukrywał. Zanotował zgrabnie, a następnie jego wzrok i po raz pierwszy od dłuższego czasu wzrok Vincenta padł na Kima. Najwidoczniej nikt z tej dwójki nie miał zamiaru mu pomóc.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Pią Paź 17, 2014 7:15 am

// post w 15 min, challenge akcepted, sorka za błędy.

Vincent nie dostrzegał, albo po mistrzowsku ignorował zirytowane ruchy towarzysza. Był przyzwyczajony do różnorakich zachowań jak i spojrzeń, dlatego zdawał się być totalnie w swoim winowskim świecie. Kiedy wybór w końcu padł, gestem dłoni przywołał kelnera. Ten od razu sztywnym krokiem podszedł do stolika i wyciągnął notatnik z długopisem, chcąc przyjąć zamówienie.
- Co poleca szef kuchni? - zagadnął niezobowiązująco.
Młody Star szczerze powątpiewał w wiedzę towarzysza, dlatego postanowił być na tyle uprzejmy żeby ułatwić mu wybór. Ostatnio coraz częściej zdarzały mu się niemal altruistyczne momenty i chociaż robił to z iście beznamiętną miną lub ironicznym uśmieszkiem, to psycholog i kurator powinni ociekać z dumy. Kelner niemal wyrecytował: tradycyjna francuska zupa cebulowa, danie główne: dorada srebrzysta, biały seler au gratin, julienne z cukinii i pomarańczy, coulis z dzikich wiśni, a na przystawkę carpaccio z pstrąga łososiowego, majonez chipotle, syrop z czerwonego grejfrut. Długowłosy skinął głową i – zupełnie ignorując Kima – wypowiedział swoje życzenie.
- Homar a L’espagnole oraz sałatę Mista. Do tego butelka wina Mersault  2007.
Kelner nie wydawał się być zniesmaczony tym, że tak nadwyrężał sobie język tylko po to, żeby ten bogaty i beznamiętny klient wybrał zupełnie co innego, albo świetnie to ukrywał. Zanotował zgrabnie, a następnie jego wzrok i po raz pierwszy od dłuższego czasu wzrok Vincenta padł na Kima. Najwidoczniej nikt z tej dwójki nie miał zamiaru mu pomóc.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kimi

avatar

Liczba postów : 225
Join date : 14/06/2014

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Pią Paź 17, 2014 4:04 pm

//Spoko ;)\\

Słuchał bełkotu kelnera, ale i tak niewiele zrozumiał. Wzruszył tylko ramionami. Nie pasował tu. Nigdy nie chodził do takich restauracji, a nagle znajduje się w towarzystwie jakiegoś potwora, który wie o co tu chodzi. Spojrzał na tą dwójkę jak na kosmitów.
- Spierdalajcie ja idę na frytki - wstał i wyszedł z restauracji w akompaniamencie wielkich piorunów.
Oczywiście, a ty w to uwierzyłeś. Nie zrobił tak, bo nie miał na tyle odwagi. Jeszcze raz spojrzał na Vincenta, a potem na kelnera.
- Nie jestem głodny - mruknął przybierając tą samą maskę, którą pokazywał przy ojcu, że mu wszystko obojętne, co teraz usłyszy.
Nie chciał tu być. Coraz bardziej tego żałował, że zgodził się na spotkanie z Vincentem. Wiedział jedno, że jak wszystko się skończy to pójdzie się wyżyć z jakimiś gośćmi na ulicy. Będzie się z nimi bić, a na drugi dzień obudzi się z obolałą, delikatną buźką z zadrapaniami i siniakami. Poczuje, że jest prawdziwym chłopakiem, zagra sobie na gitarze, aby rozładować złość i strach, odbierze telefon, posłucha narzekań oraz wyzwisk od ojca, a następnie uda się odwiedzić brata.
Nie może sobie pozwolić na słabość i strach względem Stara. To chore, że on - wielki Kim Miracle, który bije się z każdym kto mu nadepnie na odcisk obawia się jakiejś gwiazdeczki. Znowu prychnął w myślach.

_________________


Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Pią Paź 17, 2014 4:53 pm

Młody Star oblizał usta z małą irytacją na rozpuszczone zachowanie Kima, mając ochotę pociągnąć go za kołnierz i porządnie przypieprzyć w tę delikatną twarzyczkę. Postanowił zachować klasę i posłać pierwszy uśmiech kelnerowi, który mówił ni więcej ni mniej niż ach, te niewychowane dzieci, no rozumie pan...
- Weźmie to samo co ja – odpowiedział pewnie, a kelner – o dziwo – posłusznie zanotował. Zdecydowanie obsługa potrafiła rozpoznać marynarkę i buty z wyższej półki, albo wystarczyło do tego zamówione wino za kilkaset papierków.
Kelner został odprawiony gestem dłoni. Wtedy całe niezadowolenie i chłód został ulokowany w biednym blondynie; Vincent wyglądał tak, jakby nie potrafił powstrzymać buchającego w środku płomienia, więc wytworzył dużą, lodową powierzchnię, która w każdej chwili mogła się stopić. Był skandalistą, mógł sobie pozwolić na chwycenie za kudły i zderzenie nosa Kima z tym eleganckim stołem. Przełknął gulę śliny, żeby nie prezentować w sali pełnej ludzi z grubymi portfelami różnorakich akordów z muzycznego gardła. Głos miał niepokojąco spokojny, chociaż spojrzenie nieco pojaśniałych tęczówek skrywało całą prawdę.
- Czy ty naprawdę myślisz, że dostaniesz jakiekolwiek fory, bo ojejciu-ojej, miałeś rodziców świrusów i wszyscy mają tolerować twoje zachowanie, w końcu jesteś taki biedny? Czy może raczysz porzucić swoją maskę rozkapryszonego dzieciaka na czas naszego spotkania, na które, przypominam ci, sam się zgodziłeś?
Vincent postanowił wziąć uspokajający wdech i wydech, jednocześnie starając się rozluźnić szczękę. Chociaż cała agresja w napiętym ciele i spojrzeniu upodabniała go do tych dzikusów, którzy plądrowali i siali zniszczenie w Rzymie. Chociaż ten dzikus miał na sobą wyjątkowo dobrze dobrany komplet stroju. Przesunął palcami po kitce swoich włosów i założył nogę na nogę. No proszę, taki barbarzyńca, a nóżkę na nóżkę jak dama zakłada.
- Mamy spędzić ten czas miło, Kim. Nie utrudniaj nam tego i ciesz się zdobywanym doświadczeniem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kimi

avatar

Liczba postów : 225
Join date : 14/06/2014

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Pią Paź 17, 2014 5:17 pm

Możesz go uderzyć, pobić do nieprzytomności. często to się zdarzało i nadal zdarza, więc jemu by to nic nie robiło.Oddałby ci, odwrócił się na pięcie, poszedł do pokoju w akademiku, opatrzył sobie rany i poszedł spać. następnego dnia poszedłby gdzieś i zapewne znowu oberwał w tą bladą gębę. Niewiele go obchodziło to, że ktoś miał ochotę mu - za przeproszeniem - wpierdolić. Wyśmiałby jeszcze twoje zachowanie i wrzucił do worka z innymi osobnikami, z którymi wpadł w kłopoty.
Spojrzał tobie w oczy, ale nic sobie z tego nie zrobił, że patrzyłeś na niego w ten, a nie inny sposób. Widział twoje zirytowanie i zrozumiał jedno, że jesteś taki sam jak inni. Nie miał ochoty tu być. Nie wiedział dlaczego zgodził się z tobą spotkać.
Nos Kim spotykał się z wieloma rzeczami - komodą, ścianą, pięścią - zwykły stolik w jakiejś restauracji nic mu nie zrobi. Jeśli go złamie uda się do szpitala, pozwoli się opatrzyć, skłamie, że spadł ze schodów i w coś przywalił.
- To nie jest żadna maska rozkapryszonego dzieciaka. Ja się tego nauczyłem, aby przetrwać - jego głos został wyprany z uczuć, bo Vincent przypomniał mu w jak beznadziejnej sytuacji żyje, zawsze stara się o tym zapomnieć. Nie mógł się powstrzymać przed lekkim uśmieszkiem. Nie sądził, że tego bruneta, aż tak zdenerwuje samym odmówieniem spożycia zwykłego jedzenia. To go trochę satysfakcjonowało. Każdy się irytował przez Kima, ale nigdy nie wiedział dlaczego. Przecież to nie jego wina, że dorastał w takim, a nie innym miejscu. To nie jego wina, że zachowuje się w ten sposób, on tylko stara się przetrwać.- Myślisz, że mi to coś zrobi, że wytkniesz moje beznadziejne życie? Ja to wiem - nie uniósł swojego głosu, ale było widać, że jest wściekły, ale on często taki jest, chociaż zwykle ukrywa to pod maską uśmiechu.
- Skoro ci to przeszkadza, mogę zmienić tę "maskę" - uśmiechnął się szerzej, ale uśmiech nie objął oczu. Dla osób, które nie znały się na uczuciach Kim mógł stać się teraz zwykłym wesołym nastolatkiem, który pragnie podbić świat.
Doświadczeniem? - wzruszył ramionami i stał się tym chłopakiem, którego widzą inni na korytarzu. Zwykłego, uśmiechniętego nastolatka, który walczy z światem. bezproblemowe dziecko, prawda? Jakie to proste, zmieniać się z sekundy na sekundę.
On po prostu stara się przetrwać i zachować tajemnicę - która została odkryta - dla siebie.

_________________


Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Pią Paź 17, 2014 5:45 pm

- Czy ja ci w tej chwili zagrażam? Na litość diabła, chcę z tobą zjeść i jestem na tyle miły, że zapłacę za ciebie, a ty jeszcze narzekasz. Ja się nie dziwię, że masz przejebane w życiu – prychnął pod nosem pogardliwie.
Stanowczo nie był władcą cierpliwości, być może dlatego, że był jedynakiem, albo miał na każde skinienie swojego pięknego paluszka lokaja, który musiał spełnić każde, nawet najgłupsze życzenie paniczyka. Był przyzwyczajony, że zwyczajne, codzienne rzeczy były dostosowane do schematu: siadasz przy stole i nie opierasz łokci o stół. Jesz. Prowadzisz niezobowiązującą, przyjemną rozmowę, jeśli życzy sobie tego druga osoba. Wycierasz usta chusteczką i popijasz wino, w ciszy albo w rozmowie. Ściskacie sobie dłoń i odchodzicie – ewentualnie zaciągasz tego kogoś do pobliskiej toalety i mocno pieprzysz. A tutaj gości sobie taki blondasek, który patrzy tylko na własny czubek nosa, pomyślał zgryźliwy panicz Star, nadal mierząc go chłodnym spojrzeniem, a powinien skupić się na moim. Prychnął na widok tego nagłego uśmieszku. I jeszcze nie ma na tyle przyzwoitości, aby być zażenowany.
- Rób co chcesz. To ty układasz swoje życie, ty je tworzysz, ty je kontrolujesz. Ja od ciebie wymagam tylko – chociaż odrobinkę! - współpracy. Ach i jak udajesz uśmiech, powinieneś delikatnie zmrużyć oczy. Dodasz temu naturalności. - Patrzcie, jaki ekspert!
Mocno przyległ plecami do oparcia krzesła i skrzyżował ręce na klatce piersiowej. Uniósł wyzywająco brewkę. Z odsieczą przyszedł kelner, który położył kielichy dla dwóch osób i butelkę wina. Vincent nakazał nalać sobie i osobie towarzyszącej, widocznie mięknąc w oczach. Niekiedy tak mało ludziom – i samozwańczym bóstwom – brakuje do szczęścia. Kelner ponownie został odprawiony machnięciem dłoni, a długowłosy zanurzył usta w winie.
- Idealne – wymruczał z aprobatą zaraz po przełknięciu.
Takim czułym spojrzeniem, jakim obdarowywał w tej chwili wino, patrzył jedynie na siostrę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kimi

avatar

Liczba postów : 225
Join date : 14/06/2014

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Pią Paź 17, 2014 6:36 pm

Wzruszył ramionami. Miał przejebane, wiedział o tym, ale co go to obchodziło. Ważne, że nikt nie pytał, co mu jest i się nad nim nie litowano. Co miał zrobić? Zmienić się w beksę, który użala się nad swoim życiem? Taką ciotę, która łazi bez celu, wpada w kłopoty i pozwala się głaskać po blond łbie, bo jest taki biedny? A weź idź się utop.
- Skąd mam wiedzieć, czy mi zagrażasz? - głupie pytanie, ale lubił igrać z ogniem. Przecież jak pan Star go uderzy on mu odda. Kim nie jest zwykłym blond cieniasem, który udaje siłacza. On naprawdę jest silny.
- Jakby to ludzi interesowało. Dla nich się liczy to, że człowiek ma na ustach uśmiech. Nie patrząc ci w oczy, bo są egoistami. Gdyby się tym przejmowali nie mogli by robić swojego - szczera prawda.
Tak już było, człowiek nie chciał widzieć problemów innych. Miał swoje i im to wystarczało. Widzą uśmiech, ale nie widzą prawdy, która kryje się w oczach.
Spojrzał na wino. Nigdy nie piłeś wina, wódki, ani innego alkoholu. Taki grzeczny chłopiec. Chcesz się bardziej mu narazić? Nie chcesz nic pić, nic jeść, bo nadal czujesz ten dziwny ucisk w żołądku, który sprawia, że masz ochotę wstać gwałtownie i pobiec do łazienki, aby zwymiotować. Tylko dlaczego nic nie widać? Dlaczego nic nie mówisz? Dlaczego nadal tu jesteś? Przecież chcesz iść do akademika.

_________________


Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Pią Paź 17, 2014 7:15 pm

- Powiem wprost – z daleka śmierdzisz mi ofiarą. Ale ja ostatnio mam tępe kły – wzruszył ramionami i uśmiechnął się lekko, niemal rozbawiony.
Wysłuchał kazania Kima z beznamiętną miną. On nie przejmował się innymi, więc niekoniecznie dostrzegał obojętność innych. Chociaż jego urodzony cynik mówił jasno – dbaj o siebie, bo inni też tak robią, nawet za przykrywką altruizmu.
- Jeśli koniecznie pragniesz uwagi innych to idź do psychologa. Do dwudziestu dolców znajdziesz dobrego, bo jak będziesz płacił dwieście od godziny, to będzie mówił ci to, co chcesz usłyszeć.
Vincent pragnął uwagi, dlatego nie powiedział tego zgryźliwym tonem. Tylko, że on nie potrzebował współczucia, ani wyżalania się; pożądanie i playboyowskie nici stanowczo mu wystarczały. A przynajmniej tak mu się zdawało, bo bynajmniej nie chciał przyznać się samemu przed sobą, że nie miałby nic przeciwko ciepłym obiadkom i jednego, jedynego mężczyzny w mieszkanku, któremu mógłby ględzić o kiepskiej modzie.
Kelner przyniósł ich zamówienia, które wyglądały niesamowicie przyzwoicie. Vincent spojrzał na dorodnego homara, a następnie dźgnął go widelcem, kiedy kelner oddalił się życząc krótko „smacznego”.
- Nie zdziwiłbym się, gdyby nagle zaczął spierdalać z talerza – prychnął pod nosem rozbawiony i dyskretnie dźgnął go ostatni raz, nim nie przyjął sztywnej, wypracowanej postawy, zabierając się za króla skorpionów. Zniżył odrobinę głos, instruując Kima. - Odłamujesz pazurki. Szczypcami rozłupujesz kleszcze. Tylko uważaj, z wyczuciem. Odnóża łam w stawach na kawałki. Zacznij jedzenie od strony odwłoka. - Wszystko to prezentował mu, chociaż dyskretnie. Nie miał zamiaru ośmieszać swojej ozdoby – a tym samym samego siebie – na oczach innych.
Posłał krótkie spojrzenie Kimowi.
- Tak jak mówiłem, potraktuj to jako doświadczenie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kimi

avatar

Liczba postów : 225
Join date : 14/06/2014

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Pią Paź 17, 2014 7:50 pm

Może i był ofiarą, ale czy go to obchodziło? Od dziecka był ofiarą. Słowa innych go nie obchodziły - go tylko bolało zachowanie jego ojca i nic więcej. To mu ryło psyche od dziecka i tak już zostało do końca.
- Nie mogę iść do psychologa nawet jeśli bym chciał - stwierdził.- Każdy dowiedziałby się, że ojciec mnie bije, a mu zależy na reputacji i tak zrobiłem błąd mówiąc ci o tym, ale... - wzruszył ramionami i nie dokończył.
Nie chciał kończyć, bo i tak nie wiedział co powiedzieć. Jego życie, jego problem, a psycholog nie jest mu potrzebny, gdy będzie pełnoletni to uwolni się od wrzasków ojca i zamieszka z bratem. Zrobi to o czym marzy i będzie szczęśliwy. Tak, bo jakby inaczej? On kiedyś będzie szczęśliwy. Skończy z bójkami i stanie się sobą.
Zamilkł, wysłuchał, wykonał. Co jak co, ale Kim potrafił się słuchać jeśli chciał. bez zbędnego "ale" zabrał się za tego nieszczęsnego skorupiaka.
- Dlaczego właściwie mnie tu zaprosiłeś?- zapytał ni z tego ni z owego. Chciał, więc zapytał.

_________________


Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Sob Paź 18, 2014 7:10 am

- Racja. Niektórzy to przekupne szuje. Z drugiej strony, w razie konieczności, możesz udawać barana i wszystkiemu zaprzeczyć. - Nie, żeby Vincent tak robił. On uśmiechał się czarująco i potwierdzał każdą plotkę, prawdziwą czy nie. Nie było to odpowiedzialne zachowanie, ale w gruncie rzeczy o mało rzeczy dbał. I to była zmora menadżerki.
Wzruszył ramionami na drugą odpowiedź. Nie miał określonego celu. Jemu wystarczyło to, że Kim miał uroczą buźkę i własna pokaźna wypłata. Kiedy przełknął mięso homara, odpowiedział:
- Cóż, byłeś pod ręką. Nie lubię jeść sam. Przyzwyczaiłem się do towarzystwa.
Spojrzał na, nietknięte przez Miracle pyszniutkie wino i uniósł brew, ale nie skomentował tego. Długowłosy zdążył mało elegancko pochłonić jeden, spory kielich bordowej cieczy, a ten zdawał się krygować. Uznawszy, że pozostanie więcej dla niego nie wykłócał się o to.
Jadł powoli. Można powiedzieć, że starannie, delektując się każdym kęsem dania, jednak poddając głębszej obserwacji mimikę twarzy gwiazdy, od czasu do czasu wykrzywiał ze zniesmaczeniem usta, żeby ponownie przywołać się do porządku.
- Kto chciał dziewczynkę w domu? - zagadnął, posyłając towarzyszowi krótkie spojrzenie.
W pomieszczeniu było prowadzone kilka rozmów, chociaż co wrażliwsza istota niekiedy czułaby na sobie intensywne spojrzenia. Nie tylko chłopcy zostali obdarzeni taką uwagą; zazdrośni lub bardziej obleśni oddawali uwagę spojrzenia ku ładniejszym i zgrabniejszym ciałom. Co się dziwić - był wieczór, a tutejszy wybór wina nieprzyzwoicie spory. Trudno powiedzieć, czy Kim powinien być bardziej zaniepokojony ciekawskimi, pożądliwymi, a może zniesmaczonymi spojrzeniami.
Gwiazda z pewnością była przyzwyczajona do uwagi. Automatycznie zdawał się być powściągliwszy z ukazywaną gestyką ciała(chociaż co złośliwsi i mniej strachliwi nawet na co dzień zarzucali mu chłód i ograniczenie), a każdy ruch wydawał się być płynniejszy i przemyślany - począwszy od dźgnięcia homara, przez rozchylenie warg i wsunięciem jedzenia, kończąc na przełknięciu - jakby wszystko trenował przed lustrem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kimi

avatar

Liczba postów : 225
Join date : 14/06/2014

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Sob Paź 18, 2014 1:17 pm

Nie odpowiedział już tylko zabrał się za jedzenie. Rozejrzał się ukradkiem po pomieszczeniu, ale nic go tu nie zainteresowało. Nie obchodzili go obcy ludzie. Teraz by chciał znaleźć się w swoim pokoju i zasnąć. Zapomnieć i odpocząć.
- Czyli równie dobrze mógłbyś wziąć ze sobą jakiegoś gościa z ulicy, gdyby mnie nie było pod ręką?- wyszczerzył się chytrze.
To pytanie go trochę przygnębiło. Jego mama chciała dziewczynę, a ojciec chciał chłopca, ale lekarz powiedział, że urodzi dziewczynkę. Anastazja tak się cieszyła. Zrobiła nawet pokój dla swojej nie narodzonej córeczki, ale gdy przyszedł czas porodu Anastazja nie wytrzymała psychicznie i zbzikowała. Do tego pojawił się syn, a ona nie chciała tego przyjąć do świadomości. Kim był jej córeczką i koniec.
- Mama - odpowiedział krótko.
Spojrzał na Vincenta i nie potrafił go zrozumieć, ani przejrzeć. Nie wiedział co on planuje, czego od niego chce. Przecież on tylko poszedł po gitarę, a cała jego tajemnica stała się ujawniona przed tym osobnikiem.
Co miał powiedzieć? Czy miał zadać mu jakieś pytanie? Przecież Kim w ogóle go nie znał. Nie potrafił rozmawiać z obcymi. Zastanowił się chwilę i w ciszy konsumował homara. Chciał się czegoś napić. Jego wzrok zawiesił się na lampce wina.
- Dlaczego mnie zapamiętałeś?- chodziło mu o ich spotkanie w dzieciństwie. Przecież wtedy wyglądał jak dziewczyna, był ubrany w sukienkę, a teraz jest podrapany, posiniaczony i ubiera się bardziej jak chłopak.

_________________


Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Nie Paź 19, 2014 8:10 am

- Czemu nie. Tylko nie bezdomnego, bo śmierdziałby, a ja miewam naprawdę drażliwy zmysł węchu – odpowiedział spokojnie, jakby nie widział tego prowokacyjnego uśmiechu. Może był za bardzo zajęty jedzeniem tego czerwonego skurczybyka.
Skinął głową, uśmiechając się ironicznie w odpowiedzi. Zawsze było mówione, że to kobiety są bardziej wytrzymałe psychicznie, teraz Vincent mógł pokazać środkowy palec - tym ocierającym się o wszystkich... wszędzie wpieprzające się swoimi nadmuchanymi wargami, cycatym terrorystkom, które dałyby ci podpaskę do pudełka ze śniadaniem tylko po to, żeby cię upokorzyć, pomyślał Vincent, wzdrygając się z małą fobią - środkowy palec. Mógłby dalej w myślach upokarzać płeć przeciwną, jednakże następne pytanie wyrwało go z zamyślenia. Nie był zadowolony z pytania, wcale nie mając ochoty dzielić się informacjami na swój temat. Mimo to, spuścił wzrok na talerz, biorąc do ust ostatni kęs homara i odpowiedział dopiero po dłuższej chwili. Odwlekając odpowiedź nie miał zamiaru tworzyć odpowiedniego napięcia, za to zniecierpliwić i podirytować Kima za karę.
- Spędziłem z tobą wystarczająco sporo czasu. Nie mam wpływu na swoją pamięć – prychnął pod nosem. Kłamczuszek; młody Star już za gówniarza odkrył niesamowity talent do zakopywaniu sentymentalnych i raniących rzeczy w podświadomości.
Odsunął od siebie talerz na odległość ręki, jakby nie mógł znieść nawet zapachu jedzenia, a następnie hojnie dolał sobie wina do kielicha, żeby bez zbędnego rozczulania się nad znakomitą, purpurową barwą i etykietą, że tym alkoholem powinno się delektować... upił dwa porządne łyki. Westchnął z aprobatą, przyglądając się napojowi, kiedy delikatnie obracał kielich.
- A co na to twój ojciec? Z tego co pamiętam, nie wydawał się być specjalnie bezuczuciowy – zapytał, teraz bezceremonialnie utrzymując z blondynem kontakt wzrokowy. - Urodę zapewne zyskałeś po matce.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kimi

avatar

Liczba postów : 225
Join date : 14/06/2014

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Nie Paź 19, 2014 5:23 pm

Nic nie odpowiedział, ale dalej jadł tego skorupiaka, który jakoś szczególnie mu nie zasmakował. Bywa, każdy ma inne kubki smakowe i każdemu coś innego smakuje.
Dobra, kiedy będzie mógł już opuścić to sztywne towarzystwo? On chce do normalnego świata. Cóż, to nie jego wina, że ojciec nie zabierał go na różne spotkania z jego wspólnikami. On spędzał czas wśród ludzi z niższych sfer - jak to mawiał Adam.
Czekał, aż wielmożna gwiazd mu odpowie. No co on się tak zastanawia? Zamiast odpowiedzieć konkretnie dlaczego go zapamiętał. Co za typ? Na kogo Kimuś trafił. Oj biedny blondasek.
Ta, nie skomentował tych słów, bo jakoś go nie zadowoliły, czy coś.
Następne pytanie go zaskoczyło. Nie wiedziała o co chodziło Vincentowi. O co dokładnie się pytał, więc zgrabnie ominął jego pytanie przechodząc do odziedziczonego wyglądu.
- Ta, po mamie - westchnął i odsunął od siebie talerz, aby nie zawadzał.- I pewnie dlatego ojciec wysłał mnie do akademika, bo nie chciał mnie oglądać. Woli na mnie wrzeszczeć na mnie przez telefon - uśmiechnął się ponuro.

_________________


Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    Pon Paź 20, 2014 6:57 pm

Skinął głową, nieśpiesznie popijając wino. Kim ma w sobie jakiś urok, pomyślał Vincent o całkiem niezłym humorze i drugiej lampce. Prawdopodobnie temu próżniakowi chodziło o chłopięcą twarzyczkę i o skórę, zapewne bardzo miękkiej. Ewidentnie sunął spojrzeniem po jego sylwetce, jednocześnie rejestrując fakty.
- Twój ojciec jest idiotą. Takie osoby jak ty nierzadko do czegoś się przydadzą - mruknął dziedzic starowskich genów.
Siedział zupełnie odprężony na krześle, chociaż nadal wyglądał przyzwoicie. Korzystając z tego, że obrusy są dłuższe, Vincent krótko zerknął na układ nóg towarzysza i perfidnym, powolnym ruchem przysunął własną stopę do niej i... posmyrał czubkiem eleganckiego obuwia obcą kostkę. Uśmiechnął się przy tym niewinnie, chociaż z błyskiem w oku upijał kolejnego łyka alkoholu. I co teraz zrobisz?, zdawał się niemo pytać.
Najwidoczniej ochota na psikusy wzrosła wraz z dostarczeniem do organizmu - skąpych, bo skąpych - promili alkoholu.
Pomyśleć, że chciałem być grzeczny.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tranquille Restaurant    

Powrót do góry Go down
 
Tranquille Restaurant
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Balthazar restaurant

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Gastronomia oraz kluby :: ∎ Restauracje-
Skocz do: