IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Elias i Stephen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Sro Lip 23, 2014 9:49 pm


Doskonale wiedział, że go rozzłościł. Jego ojciec był prosty i prymitywny. Można było z niego czytać jak z otwartej księgi. Jedno spojrzenie i już wiesz, co sobie o Tobie myśli lub jak się teraz czuje. A w razie zagrożenia wymyśla coś, co by cię złamało. Coś, co uprzykrzyłoby ci życie. I tą bronią posłużył się akurat w tym momencie, gdy Aban postanowił się sprzeciwić. W jednym momencie jego nienawiść okropnie wzrosła, mimo, że już była dosyć wysoka.
Nic nie odpowiedział. Jedynie wstał, nawet nie tykając jedzenia, po czym zwrócił się do swojej żony.
- Wychodzimy – oznajmił jemu cicho i, nie czekając na odpowiedź, ruszył w stronę wyjścia. Do ojca się nawet nie odezwał, pozostawiając wszystkich obecnych w osłupieniu. Był po prostu zły. Nie tylko na rodziciela, ale na cały świat, w jakim żył. Dlaczego nie mógłby go po prostu zmienić? Albo wylądować w miejscu, do którego pasowałby lepiej. Gdyby tylko przecierpiałby to wszystko do śmierci ojca. Już niedługo, potem będzie mógł wprowadzić zmiany w królestwie. Odwrócić role i…
Zatrzymał się w pewnym momencie, spostrzegłszy, iż szybkim krokiem przemierza korytarz, nie zbaczając na swoją żonę. Odwrócił się i zobaczył, jak wiernie podąża za nim, chociaż z tyłu, jak najszybciej umie. I najpewniej Lei był równie zszokowany, jak wszyscy inni.
- Wybacz, poniosło mnie – mruknął tylko, kiedy w końcu doszedł do niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Sro Lip 23, 2014 9:57 pm

Król mimowolnie uśmiechnął się pod nosem. Dopiął swego! Wyprowadził Abana z równowagi! I właściwie, skoro już znalazł słaby punkt swego syna, zamierzał niejednokrotnie wykorzystywać go, aby osiągać kolejne cele. W głębokim poważaniu miał wszelkie uczucia i emocje, wychodząc z założenia, że te wszystkie związki i relacje to jedynie budowanie farsy niezbędnej do prowadzenia interesów.
Leitias drgnął niespokojnie, słysząc surowy głos Abana. Skinął jednak głową i niemalże od razu podniósł się z miejsca, czym prędzej ruszając za nim. Po wczorajszej nocy nie było to dla niego szczególnie łatwe - jego obolałe ciało wyrażało bardzo surowy sprzeciw, który Leitias ignorował, podążając za mężczyzną.
- Przepraszam! - powiedział czym prędzej, gdy w końcu go dogonił. - Nie powinienem mówić. Przepraszam, Abanie. Zachowałem się źle - dodał zaraz, wyraźnie tym wszystkim przejęty. Z jego powodu przed chwilą jego mąż naraził się królowi.
- To się więcej nie powtórzy. Przeproszę go, jeśli mi na to pozwoli. Nie powinienem się tak zachowywać, przepraszam... - dodał po chwili. Mówił pośpiesznie, z wyraźnym przejęciem. Potulnie, jak na dobrze ułożoną żonę przystało, spuścił wzrok, gotów przyjąć na siebie gniew męża.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Sro Lip 23, 2014 10:11 pm

Zupełnie zapomniał o tym, że jego żona może się bać. Że będzie brała winę na siebie, bez względu na wszystko. Że zapewne właśnie tak go nauczono i dlatego teraz tak się zachowuje. Aban zmrużył oczy i podszedł bliżej, by ująć jego twarz w dłonie i tym samym zmusić go do kontaktu wzrokowego.
- Nie przepraszaj – powiedział łagodnie – ani mnie, ani jego. Nie zachowałeś się źle, wręcz przeciwnie, to bardzo dobrze świadczy o Tobie, że chciałeś podziękować. Fakt faktem, że król nie lubi, jak zwraca się do niego od tak, bez zgody, szczególnie, gdy jest to… no, kobieta. Ale to jego własny problem i nie mogłeś o tym wiedzieć. Nie zasłużyłeś sobie na takie traktowanie – stwierdził, po czym westchnął cicho, odsuwając się nieco. Zerknął na pobliskie okno. – Najlepiej będzie, jak będziesz samego króla unikać. Zresztą, nie sądzę, żeby zwrócił na Ciebie większą uwagę. Dla niego kobiety są jak powietrze, albo gorzej, jak rzeczy, zdobycze, no rozumiesz o co mi chodzi. Ja wiem, że większość mężczyzn w tym państwie ma takie poglądy, ale nie mogę się z tym pogodzić. Chociaż, w sumie, mężczyzn też nie traktuje lepiej. Spójrz, jestem jego synem, jednak traktuje mnie jak narzędzie do swoich własnych celów. Dopiero co wziąłem ślub z Tobą, niemalże wczoraj, a on planuje mi kolejny ślub. Rozumiem to, że potomkowie nie spłodzą się sami, ale naprawdę nie uśmiecha mi się kolejna partnerka już teraz. Skoro mam Ciebie… – spojrzał ponownie na Leia – to dlaczego mam żenić się o raz kolejny? Och, nie, czekaj, znam odpowiedź. Tylko dlatego, że wielki pan król i władca chce złota od jej rodziny – rzucił z ironią i prychnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Sro Lip 23, 2014 10:21 pm

Dopiero po dłuższej chwili podniósł na niego wzrok, nerwowym gestem zaciskając smukłe palce na materiale szaty Abana. Czekał w napięciu na słowa męża i niezwykle zdziwił się, gdy padły inne niż te, których się spodziewał. Każdy inny mężczyzna wykorzystałby potulną żonę, aby to na niej rozładować swój własny gniew - normalna kolej rzeczy. Aban był inny.
- Przepraszam... - szepnął raz jeszcze, niepewnie przysuwając się, aby oprzeć czoło o jego ramię. Bał się przytulić. Wolno mu? Ale teraz wyjątkowo potrzebował ciepła tych ramion, które obejmowały go całą noc.
Czuł się winny. I nawet słowa męża nie mogły tego tak po prostu zmienić - wina przyciskała go zaskakująco boleśnie do podłogi, uniemożliwiając jakiekolwiek ruszenie się.
Na samą wzmiankę o kolejnej żonie, drgnął niespokojnie, ale nie odezwał się. Przemówił dopiero po dłuższej chwili.
- Tak będzie lepiej, Abanie - szepnął. - Traktuj mnie tak, jak on tego chce. Przynajmniej przy nim. Może... Zaniecha planu ponownego ożenku, jeśli przypadnie mu do gustu twoja zmiana - powiedział niepewnie. - O mnie się nie martw, mężu. Jestem silny. Zniosę to. I wiele więcej - dodał cicho, nerwowo postukując opuszkami palców w ramię mężczyzny.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Czw Lip 24, 2014 5:36 pm

Spojrzał na niego, unosząc brwi. Cóż, musiał przyznać, że był naprawdę oddany. Zapewne przygotowano go na to, że przyjdzie mu żyć z mężem pokroju króla. Z kimś, kto będzie go bił, nie szanował i pomiatał. Najpewniej nie chciał go rozzłościć, bojąc się, że on za to oberwie. Ale teraz nawet sam chciał, by sprawiali wrażenie właśnie takiej pary. O co mu właściwie chodziło? Czyżby naprawdę zależało mu na Abanie i chciał uchronić go od gniewu ojca?
- Nie, nie, to tak nie działa – mruknął, ponownie spoglądając mu w jego piękne oczy. – On już podchwycił pomysł. Zdecydował. I, rozumiesz, gdy mój ojciec podejmie decyzję, to jej nie zmienia. Założę się, że czerpie ogromną satysfakcję z tego, iż mnie się to nie podoba. Jest osobą, która doskonale potrafi wykorzystać słabości. Poza tym… – przejechał rękami od ramion, aż do dłoni jasnowłosego i złapał je czule. Uśmiechnął się, przytykając swoje czoło do jego czoła, wciąż patrząc mu w oczy. – Jakże mógłbym traktować cię tak podle, mój drogi? Wiem, co ci mówiono o mężczyznach w tym kraju. Zapewne ostrzegano cię, że niesubordynacja zostaje surowo karana. Ale masz szczęście. Jestem jednym z tych, którzy się zupełnie z tym nie zgadzają. I dzięki mojej matce, że ona mnie wychowała, a nie ojciec, bo wtedy może byłbym taki, jak oni.
Pociągnął nosem i przymknął powieki. Będąc tak blisko, znowu poczuł dokładnie zapach jego skóry oraz włosów. Trzeba było przyznać, że służki doskonale wiedzą, jak zająć się jego „kobietą”. Jeśli ktoś jest takim pięknym, pachnącym kwiatem, to dlaczego ma traktować go jak chwast?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Czw Lip 24, 2014 7:56 pm

To wszystko, czego słuchał, było niezwykle rozkoszne i wyjątkowe. Nigdy nie spodziewał się, że pozna mężczyznę tego typu - nawet jego własny ojciec od wielu lat traktował go jak kobietę. Jak przedmiot, za który może kupić przychylność króla. Zasada była jedna: nie uszkodzić trwale, bo wówczas ów przedmiot traciłby na wartości. Owszem, dbał o swoje dziecko. Tak jak każdy ojciec dbał o swoją córkę.
- Abanie... - szepnął, wysuwając dłonie z jego czułych objęć, aby ująć jego twarz. Spojrzał mu w oczy uważnie, z oddaniem i niesamowitą czułością. Ciepłem, które żona powinna ofiarować swemu mężowi.
- Jesteś królewskim synem... - szepnął. - Nigdy nic nie będzie takie, jak będziesz chciał... Musisz się podporządkować. Grać. Odegrać przed nimi w swoją rolę. Sobą możesz być gdy jesteśmy sami - przyznał gorzką prawdę, która była mu wpajana od dawna. Wiedział, jak funkcjonuje rodzina królewska. Jakie to wszystko jest paskudnie trudne i skomplikowane.
- Mnie nie zranisz tym. Ciężko zadać mi ból, mężu - wyszeptał, posyłając mu przy tym krótki, pokrzepiający uśmiech. - A ja wybaczę ci wszystko. Bo rozumiem, o co toczy się ta gra - dodał cicho, wplatając dłoń w jego włosy, przeczesując je ostrożnie, aby nie zniszczyć gustownego upięcia.
- Chcę być powiernikiem twych trosk - przyznał, unosząc się lekko na palcach, aby złożyć krótki, czuły pocałunek na jego skroni. Nie był niską osobą - wzrostem niemalże sobie dorównywali.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Czw Lip 24, 2014 8:37 pm

Wysłuchał go z uwagą, w duszy przyznając, że niestety, ma rację. Tylko czy będzie w stanie się „podporządkować”? Dotąd szło mu bardzo dobrze, ale kiedy w grę wchodziło krzywdzenie kogoś tak niewinnego, to wszystko się zmieniło. Był typem osoby wrażliwej i opiekuńczej, on był obrońcą, nie atakującym. Był jak rycerz, który ma za obowiązek bronić damy swego serca. Gdyby tylko urodził się w państwie, gdzie kobiety się chroni, a nie poniża, to na pewno odnalazłby tam siebie.
Zamknął na chwilę oczy, przyjmując pocałunek w skroń. Był dla niego łagodzący, kojący, niemalże jak środek przeciwbólowy. Z jego ust uciekło ciche westchnięcie.
- Kiedy zasiądę na tronie, wszystko się zmieni – szepnął, unosząc powieki. Spojrzał na swoją żonę raz jeszcze. – To królestwo przejdzie przemianę, która będzie przychylna dla kobiet i słabszych ludzi. A Ty, mój drogi, będziesz moją piękną królową, jaśniejącą obok mnie na tronie – dodał, uśmiechając się ciepło. Po chwili jednak jego uśmiech zbladł. Odsunął się od niego, prostując się. – Ale póki co, masz rację. Powinienem odgrywać swą rolę. Muszę być silnym, rokującym księciem, który w przyszłości ma przejąć władzę nad tym królestwem. Nie uśmiecha mi się podporządkowanie się ojcu, kiedy już wyraziłem swój sprzeciw… Jednak zrobię to, bo tak trzeba. Bo jest to jedyna droga do zwycięstwa. Lecz na pewno cię nie zranię, nawet, jeśli miałaby to być tylko gra przed innymi, na pozór.
Chwilę po tym, jak skończył mówić, podszedł do niego królewski posłannik. Dygnął nisko przed nim, potem, nieco mniej entuzjastycznie, przed Leitisem. Przekazał informację od króla, iż wyczekuje on Abana w sali tronowej, po czym przyjął odpowiedź i odszedł. Aban prychnął pod nosem z niezadowoleniem, ale nie miał wyboru. Podszedł do swej żony i złożył na jej ustach delikatny pocałunek.
- Czekaj na mnie w komnacie, niedługo przyjdę – poprosił, po czym opuścił ją, by iść prosto do wskazanego przez króla miejsca. Nie lubił spotkań z ojcem i rozmów z nim, dlatego nienawidził tam chodzić. Ale co miał na to poradzić? Wszedł do sali tronowej…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Czw Lip 24, 2014 8:47 pm

Leitias skinął głową, chwilę później posłusznie odchodząc w stronę ich komnat. Ojciec Abana przekazał im łącznie sześć pokoi - każdy z nich miał swoją osobną komnatę, ale posiadali także typowo wspólne pomieszczenia, w których mogli spędzać czas razem. Jasnowłosy zniknął w swojej własnej komnacie, gdzie mógł poczuć się naprawdę swobodnie - tam zsunął szal z pięknych włosów i poluzował nieco wiązanie szaty. Zajął miejsce przy oknie, aby spokojnie pozwolić sobie na czytanie cudownej opowieści o wojownikach arabskich.
W tym samym czasie Varis - król tego miejsca - oczekiwał syna. Służącym nakazał napełnić dwa kielichy winem, a gdy syn pojawił się, podano mu jeden z nich. Drugi dostał król i spokojnie upił łyk, poprawiając się na tronie. Nie był brzydki ani odpychający - wyglądał bardzo potężnie i walecznie. Był dumnym, eleganckim mężczyzną.
- Abanie - odezwał się w końcu, wskazując potężne siedzisko przed sobą. - Porozmawiajmy - dodał, upijając kolejny łyk wina.
- Chcę, abyś zrozumiał, dlaczego tak traktujemy kobiety, Abanie. Nic nie dzieje się bez powodu - zaczął spokojnie, cierpliwie, chcąc wytłumaczyć mu tę kwestię. - Jeśli nie potrafisz zapanować nad tą kobietą, jak zapanujesz nad całym królestwem, Abanie? Rozpętasz bunt. Jak z tą świadomością mam ci oddać królestwo, Abanie? Nie możesz władać. A mnie to smuci, synu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Czw Lip 24, 2014 9:24 pm

Nie przepadał za tym miejscem. Jego ojciec zawsze oczekiwał spotkań akurat w tym miejscu. Jednakże nic nie powiedział, tylko wziął kieliszek z winem i zasiadł na wskazanym miejscu. Upił nieco czerwonego trunku, wysłuchując jego słów. Z każdym z nich zaciskał dłoń coraz mocniej na naczyniu. Pewnie gdyby miał nieco więcej siły, to rozbiłby kieliszek i szkło rozprysłoby się na wszystkie strony. Ale dobrze, że jednak nie był aż tak silny.
- Potrafię zapanować nad kobietą – odparł, biorąc wdech nosem. Spojrzał na niego odważnie, uspokajając się. – A tym bardziej nad królestwem. Widzisz, jest mi bardzo oddana, wciąż przeprasza, jest jej tak przykro. Zaczęła mnie prosić, bym pozwolił jej cię przeprosić, ojcze. Ale odmówiłem, wiedząc, że przecież nie chcesz rozmawiać z kobietami. Zresztą, ja również powinienem prosić o wybaczenie. Widzisz, ciężko jest panować nad sobą, gdy ma się w krwi geny kogoś tak potężnego i silnego – dodał, nie spuszczając wzroku ze swego ojca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Czw Lip 24, 2014 9:32 pm

Wysłuchał go bardzo uważnie, mimowolnie uśmiechając się pod nosem. Doskonale znał swojego syna i dobrze wiedział, kiedy ten stara się oszukać. Aban zawsze postępował w ten sposób, aby nieco udobruchać swojego ojca, chcąc mu się przypodobać.
- Abanie - spojrzał na niego uważnie, pozwalając sobie na ciche westchnienie. - On nawet nie jest kobietą. Nie da ci dzieci. Nie będzie też nigdy mężczyzną. Jest osobą, którą musisz bezwzględnie sobie podporządkować. Teraz sprawdza... To zupełnie naturalne. Leitias testuje twoją wytrzymałość. Sprawdza, na ile mu pozwolisz. I właśnie dlatego powinieneś pokazać jej wyraźnie, gdzie leżą granice. Ojciec dobrze wychował twoją żonę. Ale teraz, gdy dasz jej zbyt wiele swobody, będą z tego spore problemy - powiedział spokojnie, upijając kolejny łyk wina. Westchnął cicho.
- Robię to dla twojego dobra, Abanie. Troszczę się o ciebie, bo chcę oddać ci tron jeszcze przed moją śmiercią. Będę rezygnował z panowania, ale nie z kontroli. Chcę sprawdzić na ile się nadajesz... - powiedział spokojnie. - Nie zrobię tego, dopóki nie zapanujesz nad żoną.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Sob Lip 26, 2014 8:48 pm

Z początku poczuł złość, gdy ojciec mówił mu to wszystko. Po chwili jednak zdusił w sobie to uczucie i zaczął zastanawiać się nad jego słowami. A co, jeśli naprawdę Lei może próbować go oszukać? W końcu był jakoś zbyt potulny, wierny, oddany… Chociaż ciężko było mu to przyznać, to ojciec rzeczywiście mówił rozsądnie. Nie może mu pozwolić zapanować nad sobą. Jeżeli chce go wykorzystać, to musi być bardzo ostrożny. Mało razy ktoś żerował na jego pieniądzach i pozycji? Jeżeli Leitiasowi chodzi tylko o to, a całe to „uczucie” było fałszywe, to Aban przestanie być taki miły.
- Całkowicie cię rozumiem, ojcze – odparł, biorąc wdech. Chociaż wiedział, że z tą troską to tylko zmyślał. Ale grunt, to dobrze i wiarygodnie grać. Lub przynajmniej próbować, bo przecież oboje już dobrze znali swoje sztuczki i ciężko było oszukać siebie nawzajem. – Być może masz rację. Może jestem ślepcem, dającym się oszukiwać, o tym nie pomyślałem. Wciąż się uczę, to w końcu moja pierwsza żona, tak? Ale będę ostrożniejszy – obiecał całkowicie szczerze, również upijając łyk wina. Nawet jeśli dostanie władzę, wciąż będzie musiał czekać na jego śmierć, by w końcu móc zrobić to, co planował od dawna. Chyba, że udałoby mu się go całkowicie odsunąć od kontroli… Nie, ojciec ma zbyt dużo zwolenników. To nie przejdzie. Musi stopniowo przekonywać ich do siebie, przeciągać na drugą stronę i dopiero wtedy, gdy uzyska silną pozycję pośród ludu, będzie mógł zacząć wprowadzać zmiany. Ciężka i żmudna praca, ale może mu się udać. To będzie rewolucja.
- Cóż, myślę, że tą kwestię możemy zamknąć, gdyż mogę Ci obiecać, mój ojcze i królu, że moją „żoną” się zajmę. Ale jeśli mogę zapytać, co planujesz odnośnie mojego drugiego ślubu? Czyżbyś znalazł mi już jakąś kandydatkę? – spojrzał na niego z nieukrywaną ciekawością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Nie Lip 27, 2014 12:18 pm

- Dowiesz się wszystkiego w swoim czasie, Abanie. Ale ta żona musi być dla ciebie ważniejsza niż Leitias - pamiętaj, on nie da ci dzieci. Ona tak - powiedział spokojnie, upijając łyk wina. W ojcu Abana niewiele było emocji i czułości; on rozumował w pełni racjonalnie i skupiał się na logicznym podejmowaniu decyzji. Bez uniesień czy spontaniczności.
- Idź do swej żony. Spędź z nią czas do obiadu. Później zajmiemy się naszymi sprawami i najpewniej nie ujrzy cię już dzisiaj. Pamiętaj, że choć trzymamy je silną ręką, to wciąż dbamy o nie. Niech czuje twą siłę i opiekę, Abanie - dodał, odstawiając pusty kielich na niewielki blat. Z jasnych ust starł odrobinę wina krótkim pociągnięciem języka. Jakże seksownym. Bo mimo swojego wieku, wciąż był osobą niezwykle piękną i kuszącą.
- Miłego dnia, synu - mruknął, podnosząc się z miejsca, aby opuścić salę tronową bocznym wyjściem.
W tym czasie Leitias dotarł już do samego środka cudownej, przejmującej powieści. Historie o walczących wojownikach zawsze przyprawiały go o ten cudowny stan ekscytacji! Uwielbiał je. I były kompletnie odległe od tego, co czytywały typowe kobiety.
Oczekując męża, narzucił szal na ramiona, gotów przysłonić swe włosy, gdyby ten tego zechciał. Czekał. I faktycznie niecierpliwił się, odnajdując w spędzaniu czasu z Abanem rozkoszną przyjemność.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Nie Lip 27, 2014 12:44 pm

Ta odpowiedź go nie usatysfakcjonowała. Chciałby się dowiedzieć więcej, ale nie pozostało mu nic, jak tylko skinąć głową i cierpliwie czekać, aż ojciec zechce mu wyjawić szczegóły ponownego ożenku. To nie tak, że go chciał, po prostu wolał wiedzieć wcześniej i się odpowiednio przygotować. Czy ta żona rzeczywiście będzie dla niego ważniejsza niż Leitias, czy tylko będzie udawał, by spełnić oczekiwania ojca? Zapewne to drugie. Będzie mu tylko szkoda tej kobiety, która zostanie przymuszona do życia z nim. Podobnie jak pierwsza żona, która, swoją drogą, najpewniej teraz czeka na niego. Mimo słów ojca miał jednak nadzieję, że to wszystko, co poczuł ostatniej nocy, jest jak najbardziej prawdziwe.
- Nawzajem, ojcze – odparł uprzejmie, uśmiechając się pobłażliwie. Zaczekał, aż król opuści pomieszczenie, by dopiero po nim samemu wyjść. Głównym wyjściem, żeby się na niego nie natknąć. Dopiero kiedy wyszedł, poczuł, że znowu zbiera się w nim złość. Niestety, jego osobowość była bardzo wybuchowa. Agresja często potrafiła przejąć nad nim kontrolę. Ale przez te lata nauczył się już ją tak kontrolować, że pozwalał sobie na to jedynie na osobności. Nie chciałby nikogo skrzywdzić. No, chyba, że jest to wróg. Wojny były idealne, by wyzwolić w sobie cały ten gniew.
Przeklinając soczyście pod nosem, skierował się do komnaty Leitiasa. Po drodze kopnął ścianę kilkakrotnie, kiedy korytarz był pusty. Widząc jednak kogoś znajomego, uśmiechał się sztucznie, udając, że jest niezwykle zadowolony ze spotkania.
Dotarłszy do komnaty, wszedł bez pukania. Zastał swoją żonę czytającą jakąś powieść. Podszedł bliżej, by objąć go lekko od tyłu. Odsunął jego włosy na bok, by móc złożyć mu lekki pocałunek na szyi, przy karku.
- Wybacz, że tyle to zajęło – powiedział cicho, delikatnie. – I, niestety, nie wiem czy zobaczymy się po obiedzie. Rozumiesz, obowiązki. Jeśli nie zdążę do wieczora, to przełożymy nasze plany. Ale na razie cieszmy się swoją obecnością, dobrze? - uśmiechnął się lekko do niego. Chociaż było widać, że coś go martwi. I nie miał odwagi jeszcze zapytać o to, co go gnębiło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Wto Lip 29, 2014 2:51 pm

Kiedy tylko usłyszał, że drzwi są otwierane, mimowolnie uśmiechnął się. Polubił Abana. Tak jak dotychczas sądził, że to nie będzie możliwe, tak teraz zmieniał zdanie – coraz częściej i bardziej chciał spędzać z nim czas, odnajdując w tym szczerą przyjemność.
Mruknął nisko, odchylając głowę w tył z błogim westchnieniem. Oparł się potylicą o jego ramię, uśmiechając się przy tym pięknie.
- Rozumiem, Abanie – przyznał szczerze, całując krótko linię jego szczęki. – Jesteś ważną osobą. Będziesz potrzebował wiele czasu na obowiązki. Spokojnie, zajmę się w tym czasie sobą – dodał spokojnie. Oj, on doskonale wiedział, w jaki sposób może zająć się sobą. Gdy miał pewność, że nikt go nie przyłapie, po prostu trenował. Wysilał się, walcząc na miecze ze swoim własnym cieniem. I naprawdę cholernie to uwielbiał.
- Czego się dowiedziałeś? – zapytał po dłuższej chwili, jawnie dając mu do zrozumienia, że ten temat go cholernie interesuje. I tak właśnie było. – Jak ma wyglądać twój następny związek? – mruknął, nerwowo przygryzając dolną wargę. Będzie na pewno piękna. I z całą pewnością da mu dzieci. Dużo męskich potomków, tak.
Bolało go to. Co jak co, ale nigdy w życiu nie chciałby być kobietą. Ale w swojej aktualnej sytuacji był nieco poniżej kobiety – one przynajmniej mogły dawać dzieci. On miał być tutaj od brudnej roboty.
- Mam nadzieję, że w jakiś sposób będziesz znajdował dla mnie czas, gdy ponownie weźmiesz ślub… – szepnął, ujmując jego dłoń w swoją. Uniósł ją do swych ust i krótko pocałował jego nadgarstek, zamykając na moment oczy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Pią Sie 01, 2014 7:14 pm

Cieszył się samą obecnością Leitiasa, chociaż wciąż miał obawy co do jego „prawdziwości”. Ale coś wciąż podpowiadało mu, że może powinien zachować swoje pytania na później. Chcąc nie chcąc, ostatecznie zdecydował się rozwiać wątpliwości później. Na razie musiał odpowiadać na pytania swojej żony. A było widać, że jest czymś zmartwiona, nawet jeżeli próbowała to ukryć.
- Szczerze mówiąc, to niczego nowego się nie dowiedziałem – stwierdził, wzruszając lekko ramionami. Obejmował go nadal, nie chcąc powiększać dystansu między nimi. – Jak będzie wyglądać związek? Formalnie. Wiesz, że chodzi jedynie o zrodzenie potomków. Ale ta kobieta… Ona nie będzie mogła już nic zrobić ze swoim życiem. Wychowa dzieci i zajmie się, co najwyżej, swoim rozwojem. Nie może mieć kochanka, w końcu prawo zabrania… To trochę przykre, zważywszy na to, że ja będę mógł ją zostawić za sobą. A czy będę miał czas dla Ciebie? – spojrzał na niego i wolną dłonią dotknął jego twarzy. Uśmiechnął się delikatnie. – W tym nie ma żadnych wątpliwości. Choćbym był okropnie zmęczony, to zawsze znajdę dla Ciebie czas. Tylko że…widzisz…Leitiasie… - zaczął, delikatnie wyswobadzając swą dłoń z jego objęcia. Tak, by mógł dotknąć twarz chłopaka obydwiema rękami. Zmusił go do kontaktu wzrokowego. – Mam pewne obawy. Chyba mnie zrozumiesz, że bardzo słuszne. Powiedz mi, tak szczerze. Czy naprawdę czujesz coś do mnie? Czy mnie kochasz? Byłeś zmuszony do małżeństwa, do zachowywania się jak kobieta. To pełnienia roli żony, która w oczach króla jest tylko bezużytecznym zapewnieniem powstrzymania wojny. Ale gdy jestem z Tobą, mam wrażenie, że jednak, mimo tego wszystkiego, cieszysz się, bo możesz być ze mną. Lub co najmniej tolerujesz to wszystko… Tylko czy się nie mylę? Jeśli to wszystko, to co czuliśmy tej nocy, to, co czuję codziennie z Tobą, jest fałszem, to… powiedz mi to, proszę, Leitiasie. Chcę ci ufać, ale skąd mam wiedzieć, że nie chodzi ci tylko o pieniądze? O zawładnięcie mną tak, że nawet się nie obejrzę, bo jestem takim dobrym człowiekiem? A dobrzy ludzie ponoć są tacy naiwni… - westchnął cicho.[/b][/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Pią Sie 15, 2014 10:41 am

Nie sądził, że kiedykolwiek usłyszy coś podobnego. Spojrzał na mężczyznę niezwykle uważnie – w oczach Leitiasa tkwiła niesamowita bystrość, która z jednej strony mogła zostać uznana za przebiegłość. Ale absolutnie nią nie była. Poczuł się po prostu atakowany i z automatu wyczuwał konieczność bronienia się.
Bez słowa podniósł się z miejsca i przeszedł przez pomieszczenie spokojnym krokiem, zatrzymując się dopiero przy potężnym oknie. Widział piękny ogród za nim – cudowny i idealnie uporządkowany tak, aby cieszył oko. Nie było tu miejsca na naturalną swobodę.
- Nie kocham cię, Abanie – powiedział spokojnie, nie odwracając się w jego kierunku. Zakrywanie włosów przed okiem osób trzecich było wyrazem szacunku dla męża. I dlatego Leitias, stojąc tak blisko okna, spokojnym ruchem przysłonił niesforne kosmyki, okrywając je szalem.
- Ale może kiedyś pokocham? – mruknął, nieznacznie uśmiechając się. – Zmuszono mnie do tego ślubu tak, jak od lat zmuszano mnie do noszenia sukni. Podczas, gdy ja wolałbym biegać z mieczem i walczyć na wojnach. Jestem mężczyzną. A wciśnięto mnie w rolę kobiety. Tobie natomiast jestem wdzięczny za delikatność, z jaką mnie potraktowałeś. I za twój szacunek, Abanie. Ale potrzebuję czasu, aby faktycznie coś do ciebie poczuć. To trudne. Bardzo trudne – przyznał spokojnie, z cichym westchnieniem. W tej jednej chwili suknia wydała mu się wybitnie niewygodną, a szal wręcz parzył. Stał jednak dumnie wyprostowany, nie patrząc w jego kierunku. Obserwował ludzi pracujących w ogrodzie, wypełniających swoje obowiązki.
- Zostałem twoją żoną, Abanie – mruknął. – I będę wypełniał swoje obowiązki, tkwiąc w nadziei na to, że cię pokocham. I że to wszystko stanie się kiedyś dla nas łatwiejsze. Dla mnie. Że pogodzę się z tym wszystkim. I że cię pokocham? Bo chciałbym tego. Jesteś dobrym mężczyzną. I wspaniałym mężem. Ale to nie jest życie, które sobie wymarzyłem. I nigdy nim nie będzie; pozostaje mi się z tym pogodzić – powiedział spokojnie. Westchnął cicho, odwracając się w jego kierunku. Oparł się plecami o szybę za sobą, przechylając lekko głowę w bok i obserwując męża uważnym wzrokiem.
- Ale to wszystko nie zmienia jednego drobnego faktu. Pociągasz mnie. Bardzo – przyznał, posyłając mu jeden z tych uśmiechów, które zarezerwowane były tylko dla męża. Seksowny, kuszący wyraz twarzy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   

Powrót do góry Go down
 
Elias i Stephen
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Odpisz mi, Stefan! :: ∎ Historie-
Skocz do: