IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Elias i Stephen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Elias i Stephen   Sob Cze 28, 2014 1:14 pm

Półwysep arabski, dziesięć lat przed naszą erą.

- Będziesz wyglądał pięknie – ekscytowała się Caitir, siostra Leitiasa. Sprawnie pomagała służkom przystroić swego brata w niezwykle drogie, piękne szaty, pod którymi jego męskość miała zostać zupełnie ukryta. Materiał otulał smukłe ciało tak, aby wyraźnie podkreślać wcięcie w talii i kobiece biodra, ukrywając przy tym typowo-męsko szerokie ramiona.
Ostatnim elementem był szal, pod którym usilnie starano się schować jasne, niesforne kosmyki włosów. Posiadanie czupryny tej barwy na półwyspie arabskim było niezwykłą rzadkością.
- To mój ślub. Oczywiście, że będę – mruknął w niekoniecznie entuzjastycznej odpowiedzi, spoglądając na swą siostrę uważnym wzrokiem. Gdyby pochodziła z prawego łoża, to ją by dziś strojono, nie jego!
Zjednanie dwóch tak potężnych królestw wymaga zaślubin pierworodnych, którzy posiadają największe prawa do dziedziczenia. Od lat uczono Leitiasa bycia odpowiednią żoną. Nie mężczyzną, absolutnie! Tę wiedzę zgłębiał w tajemnicy przed wszystkimi. Kobiece szaty nosił na pokaz, wpasowując się w to, czego od niego oczekiwano.
Subtelny, delikatny. Doskonale znający powierzone mu obowiązki. Oddany i wierny. Uległy. A przy tym wciąż nieskalany, czysty. Te wszystkie cechy przychodziły na myśl jako pierwsze, gdy patrzono na androgenicznego Leitiasa.
Pod grzecznymi uśmiechami skrywał jednak znacznie więcej niż kobiecą kruchość i delikatność.
- Och, udawaj chociaż, że się cieszysz! To twój ślub! Drugiego mieć nie będziesz! – roześmiała się dźwięcznie.
- W przeciwieństwie do mojego męża – rzucił kąśliwie, uśmiechając się pod nosem przelotnie. Tutaj mężczyzna miał prawo do posiadania wielu żon. I on czekał na to z niecierpliwością, mając nadzieję, że nowa kobieta przejmie jego obowiązki!
To wszystko, co się działo, uwłaczało jego godności.
- Sądzisz, że jest przystojny..? Będzie delikatny, hm? - drążyła wciąż, na co Leitias spojrzał w jej kierunku ostro, surowo, ucinając w ten sposób temat.

Minęły jeszcze dwie godziny w trakcie których kobiety biegały wokół niego, chcąc mieć pewność, że wszystko zostało zapięte na ostatni guzik. I w końcu nadszedł moment zaślubin, w trakcie których nawet na siebie nie patrzyli… Nie rozmawiali. Nie znali się. A tej nocy mieli stać się małżeństwem. Miał mu oddać całego siebie, nie wiedząc nawet, jak brzmi jego głos. Jaki kolor lubi? Czy jest coś, za czym nie przepada? Jaki smak jest jego ulubionym?
Nie wiedział nic. Kompletnie nic.
Dopiero po ślubie, w czasie ogromnej uczty, znaleźli się faktycznie blisko siebie. Zajmowali dwa miejsca przy boku władców. Wszyscy zajęci byli ucztowaniem i zabawą, a Leitias wodził wokół uważnym spojrzeniem, zastanawiając się nad różnorodnymi sposobami zamordowania tych ludzi, którzy weselili się z powodu jego tragedii. Oczywiście, pozostawał przy tym zupełnie spokojny i opanowany.
- Mogę prosić o wino? – ha! Pierwsze słowa, które wypowiedział w kierunku swojego męża. Dzban z winem stał akurat po stronie tego mężczyzny. A skoro niebawem mieli zostać odesłani do łoża, aby skonsumować swój związek, Leitias musiał się śpieszyć. Nie odda mu się na trzeźwo!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Sob Cze 28, 2014 2:27 pm

Przygotowania ślubne Abana były nieco łatwiejsze niż to, z czym musiała zmagać się jego przyszła „żonka”. Wciąż jednak ludzie chodzili dookoła niego i pilnowali, by pilnował jak najlepiej, chociaż on sam tego nie rozumiał. Przecież wiadomo, że cała uwaga będzie skupiona na jego partnerze. On owszem, musi wyglądać dobrze, ale wydawało mu się, że służki nieco przesadzają z tym strojeniem go. To była kolejna rzecz, która nie podobała mu się w tym całym cyrku. Nie miał ochoty brać ślubu, jeszcze nie teraz, nawet jeżeli miałby to być niezwykle ładny, kobiecy mężczyzna – jak mu mówiono. Aban był typem wolnego strzelca, nie chciał usidlenia, nawet jeśli miałby posiadać w przyszłości kolejne żony. Lub mężów, bo wszystkiego można było się spodziewać. I gdyby nie te wszystkie interesy oraz nacisk ojca, nigdy by nie zgodził się na coś takiego.
Najgorszą rzeczą było to, że swojej przyszłej żony w ogóle nie znał. Nie wiedział, czy rzeczywiście była ładna, tak jak mówili, oraz czy znalazłby z nią wspólny język. A co, jeśli tak naprawdę to jakiś potwór, którego w łóżku ni jak nie ścierpisz? Aż wzdrygał się na taką myśl. Szczególnie, że był to mężczyzna, a mężczyźni to jednak płeć brzydka. Nie, żeby oceniał ludzi po wyglądzie, ale miał tam jakieś swoje standardy i musiał się ich trzymać. Chociaż w tym przypadku nie miał żadnego wpływu na wybór osoby, z którą spędziłby całe życie. A przynajmniej dopóki nie zapragnie kolejnego ślubu.
W końcu przyszedł czas na najważniejszą część, a mianowicie na ceremonię ślubną. Aban był wysokim, postawnym mężczyzną z ciemnymi, długimi włosami, które związał w niedbały kucyk. Jego włosy były rzeczą jedyną, do której nikt nie miał prawa się dotknąć. To ta jego prywatność, jego skarb, coś, czego nie pozwolił ściąć przez lata i zapewne przez kolejne kilka nikomu nie uda się go namówić do pozbycia się kudłów. Był zupełnym przeciwieństwem Leitiasa, który okazał się być bardzo urodziwym, delikatnym i smukłym mężczyzną. Szczerze mówiąc brunet był zaskoczony, że można wyglądać aż tak kobieco. Zapewne gdyby nie znał jego prawdziwej płci, to bez wahania powiedziałby, że jest to kobieta. Ale koniec końców jego „żona” podobała mu się i nie miał na co narzekać. No chyba, że okaże się, iż jego charakter jest paskudny.
Ceremonia przebiegła szybko i już wkrótce siedzieli obok siebie przy stole, pierwszy raz naprawdę tak blisko. Co chwila ktoś zajmował go rozmową, przez co nie miał czasu poznać swojej żony. Prawda, pozna go w łożu małżeńskim, ale z oczywistych powodów chciałby również zająć go rozmową. Pokazać się z jak najlepszej strony, bo skoro już są małżeństwem, to byłoby miło, gdyby w jakiś sposób się dogadywali. W przeciwnym razie ich życie pełne byłoby kłótni i sprzeczek. No, oczywiście, jeśli Leitias odważyłby się jemu sprzeciwić. A pewnie nie bardzo.
Słysząc w końcu jego głos, przeniósł spojrzenie swoich orzechowych oczu na niego. Dopiero z bliska dostrzegł, jak piękną ma twarz. Tak, piękną, bo inaczej nie potrafiłby tego nazwać. Jasna cera i kobiece rysy były w tym kraju niespotykane, a już na pewno nie dla mężczyzn.
- Oczywiście – odparł po chwili, ujmując dzban w dłonie i nalewając trunek swojej żonie do kieliszka. Może tak podchwycić ten temat i rozwinąć rozmowę? To byłaby idealna okazja. Ale nie miał pojęcia, jak to dalej pociągnąć. Postanowił więc zacząć od czegoś prostego, nawet banalnego. Odchrząknął.
- Jak podoba ci się uczta, moja urocza żono? – zapytał, skupiając wzrok ponownie na tej niezwykłej twarzy swojego partnera życiowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Sob Cze 28, 2014 2:52 pm

Obserwował jego dłonie, gdy ten napełniał kielich i podawał mu go. Wielu mężczyzn źle traktowało swoje żony… Jaki miał być ten? Małżeństwa były największym horrorem! Nieczęsto zdarzało się, aby aranżowany związek był szczęśliwy. Słyszał wiele historii o złych mężach i właśnie dlatego nie pozwolił na całkowite pogrzebanie swojej męskości.
- Dziękuję – powiedział spokojnie, przyjmując kielich, upijając niewielki łyk. Powiódł wzrokiem po zastawionym stole, uśmiechając się nieznacznie. – Jest naprawdę gustownie – przyznał spokojnie. – I znalazłem tutaj kilka moich ulubionych dań. To miłe – dodał po chwili, zaraz znów upijając łyk słodkiego wina. W jego kraju nie pił tak dobrego trunku! Wszystkie wydawały mu się niesmacznie cierpkie, gorzkie. Tutejsze wina były istną słodyczą!
Odstawił kielich spokojnie na bok, dyskretnie ścierając koniuszkiem języka pozostałości czerwonej cieczy ze swych warg. Wiele osób zarzucało mu, że jest podłym kusicielem, przez co jego czystość może zostać poddana w wątpliwość. Wszystkie te rozkoszne gesty, które wykonywał, były zupełnie nieświadome, wykonywał je kompletnie bez konkretnego celu.
- Jaki jest twój ulubiony kolor? – rzucił swobodnie, zaraz marszcząc czoło nerwowo. Czy naprawdę to powiedział!? Tak, te słowa faktycznie opuściły jego usta… Idiotyczne, najbardziej bezsensowne pytanie, jakie mógł zadać swojemu mężowi.
Ale! Na szczęście, odpowiedź nie mogła paść, bo przerwał im donośny głos władcy. Mężczyzna podniósł się z miejsca, dziękując zebranym za przybycie, wymieniając jeszcze kilka inny, istotnych słów. To ten moment… Leitias nerwowym gestem postukiwał opuszkami palców w swoje własne udo, obserwując władcę. Miał skromną nadzieję na to, że ten będzie mówił jak najdłużej, odwlekając najbardziej upokarzający moment gdzieś daleko.
Mylił się.
- To odpowiednia pora na to, aby para młoda udała się do swoich komnat – zagrzmiał mężczyzna, sprowadzając Leitiasa bardzo brutalnie na ziemię. Mimo swojej własnej niechęci i obaw, posłał swemu mężowi krótki, jakże kuszący uśmiech, spokojnym ruchem wstając od stołu. Tradycja mówiła, że to on pierwszy powinien udać się do sypialni i czekać na zjawienie się męża…
W towarzystwie służek opuścił ucztę weselną i udał się do wskazanej komnaty. Tam kobiety pomogły mu pozbyć się pierwszych warstw szaty, pozostawiając go jedynie pod delikatnym, niemalże prześwitującym materiałem. Zdjęły także szal z jego włosów, w końcu wyswobadzając je, pozwalając niesfornym kosmykom opaść swobodnie na ramiona. Odetchnął z pewną drobną ulgą, stając przy wyjściu na taras, czekając aż drzwi zostaną otworzone i wejście jego mąż.
Leitias należał jednak do bardzo zapobiegawczych osób… Nie byłby sobą, gdyby nie przygotował się na ewentualną przesadną brutalność mężczyzny. I właśnie dlatego sztylet do papieru leżał nie na biurku, a na stoliku nocnym. Wielkiej krzywdy tym nikomu nie zrobi… Ale unieszkodliwi ewentualne zagrożenie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Sob Cze 28, 2014 3:38 pm

Obserwował swojego partnera z niemałą ciekawością. Chciał poznać go chociaż odrobinę, nim nadejdzie chwila, w której oboje będą musieli skonsumować swoje małżeństwo. Patrząc na niego zauważał te drobne, kuszące gesty, które wydawały mu się niezwykle intrygujące. Coś było w tym chłopaku, co sprawiało, że ciężko było oderwać od niego wzrok. Zapewne wielu już miało na niego chrapkę, także Aban dziwił się, że jeszcze nikt dotąd nie skalał jego ciała. A może wcale nie był taki czysty, jak go zapewniano? Każdy miał swoje tajemnice, więc być może i Leitias takowe posiada.
Rozbawiło go jego pytanie. Uśmiechnął się pod nosem, trochę mu to poprawiło humor. W końcu kto pyta o taką błahostkę, jak ulubiony kolor? Szczególnie, że oboje byli dorosłymi ludźmi, a brzmiało to bardzo dziecięco. Ale mimo wszystko chciał mu odpowiedzieć. Bo byłoby to nawiązaniem znajomości. Bo mógłby zrewanżować się jakimś pytaniem o osobie swojej żony i dowiedzieć się nieco więcej. I już nabrał oddechu, już chciał dać wyczekiwaną odpowiedź, kiedy jego ojciec podniósł się od stołu. Aban już wiedział, że nigdy nie będzie miał szansy odpowiedzieć mu na to pytanie. Nie zdążą się poznać, nim podzielą ze sobą łoże. No cóż, może po tym wszystkim uda im się porozmawiać na spokojnie. Bez obecności innych ludzi, być może nawet szczerze. Może dowie się, co naprawdę sądzi Leitias o tym wszystkim?
Odprowadził swoją żonę wzrokiem, ale także ciepłym uśmiechem, gdy szła ze służkami w stronę komnat. Sam zaś napił się jeszcze nieco wina, by opanować stres, który go nagle dopadł. Spał już i z kobietami, i z mężczyznami, ale nie spotkał jeszcze nigdy istoty tak… delikatnej. Przeczuwał już, że będzie musiał uważać jak jeszcze nigdy, byleby go nie skrzywdzić. Bo nie był typem brutalnym, był przeciwnikiem tych, którzy traktowali swoje żony tak paskudnie, jakby nie miały wartości. O nie, on miał ogromny szacunek zarówno do kobiet, jak i do ludzi słabszych od niego. Bo był całkowicie pewny, że Leitias jest osobą słabą, pewnie nawet bardzo. Więc będzie musiał go chronić na każdym kroku, bo zapewne znajdzie się wielu, którzy ośmielą się próbować skrzywdzić go. Nawet mimo jego pozycji.
W końcu sam podniósł się z krzesła, by przejść do komnat, gdzie jego żona zapewne już czekała gotowa. Znaczy, fizycznie, bo nie wiedział, czy fizycznie. To wszystko się okaże, gdy już będą sami. A nastąpi to dokładnie teraz, bo już przechodził przez drzwi. Stanął w nich i spojrzał na Leitiasa, który już czekał, rozebrany niemalże do naga. Aban musiał stwierdzić, że jego ciało było tak samo piękne i delikatne, jak i twarz. No i dopiero teraz mógł zobaczyć te nietypowo jasne włosy. Ale to wszystkie cechy u chłopaka podobały mu się. Pomyślał, że naprawdę miał szczęście, skoro trafił na kogoś tak ładnego. W końcu zawsze mógłby dostać brzydką i nieporadną żonę.
Wszedł do środka powolnym krokiem, nie chcąc straszyć go nagłym wkroczeniem. Podszedł do swojej żony, ośmielił się delikatnie ująć jej dłoń i złożyć na niej delikatny całus. Nie chciał go brać od razu, wbrew woli. Nie lubił tego. Wolał zrobić to delikatnie i powoli, żeby go nie przestraszyć, nie spłoszyć.
- Nie bardzo podoba mi się to, że musimy zrobić to praktycznie nic o sobie nie wiedząc – wyznał szczerze, spoglądając jemu w oczy – ale chyba nie mamy wyboru. Być może oboju nam będzie się to tak podobać, że podziękujemy za to małżeństwo, a być może nie. Jedno jednak mogę ci obiecać, mój drogi. Nie zrobię nic wbrew Twojej woli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Sob Cze 28, 2014 4:04 pm

Drgnął mimowolnie, słysząc dźwięk otwierających się drzwi, a następnie kroki tego człowieka za sobą. Raz jeszcze nerwowym gestem przygryzł dolną wargę nim spojrzał na niego, zwracając się w jego kierunku. Aban był bardzo przystojnym mężczyzną – odpowiednio zbudowany, atrakcyjny i przez długie włosy odrobinę nietypowy. Ciekawy, niewątpliwie. Ponad to, sposób w jaki Aban patrzył… I jak dotykał jego dłoni. To przypadło mu do gustu. Ten gest był pozbawiony przesadzonej, typowej dla płci brzydkiej, brutalności. Aban podszedł do niego z szacunkiem, co zdarzało się doprawdy nieczęsto… I właśnie tym zdobył sobie przychylność Leitiasa. Drobną, wciąż nie do końca pewną, niezwykle kruchą dawkę przychylności.
Mimowolnie uśmiechnął się nieznacznie, chcąc zarówno jemu jak i sobie dodać nieco otuchy. Wysłuchał tych słodkich słów, chcąc chociaż łudzić się, że są prawdą!
- Dziękuję – powiedział cicho, nie umykając przed nim spojrzeniem. Był odważny i nawet w krępującym momencie potrafił patrzeć w oczy swemu rozmówcy – jak teraz.
Wolnym ruchem przysunął się bliżej, niemalże zupełnie redukując dystans między nimi. Był przy tym nienachlany, gotowy odsunąć się, gdyby jednak jego mąż nie zechciał go. Wówczas małżeństwo zostałoby zerwane.
- Mam nadzieję, że cię nie zawiodę – przyznał szczerze, chcąc podzielić się z nim tymi obawami. – Niewiele… Wiem. Ale jestem wytrzymały. To chyba dobre słowo – zmarszczył na krótki moment brwi w geście zastanowienia, zaraz jednak wracając do przerwanego wątku. – Postaram się, żeby było ci… Dobrze – dodał, nawet nie do końca wiedząc, jak to wszystko nazwać. Dla niego to było nowe – nigdy z nikim nie był aż tak blisko. Poza tym, między nim a Abanem była znacząca różnica wieku. Sam dopiero kilka dni temu uzyskał pełnoletniość.
Wysunął dłoń z przyjemnych objęć jego dłoni jedynie po to, aby dosięgnąć rękoma pasa szaty swego męża. Spuszczając na krótki moment wzrok, sięgnął precyzyjnego węzła, aby zacząć go sprawnie rozwiązywać. Bez pośpiechu, choć z wyraźnym przejęciem. Smukłe palce bez większego problemu poradziły sobie ze supłem, dzięki czemu materiał rozchylił się, obnażając zupełnie męskie, silne ciało jego męża. Ciało, które miał pokochać. I uwielbiać, bez względu na to, czy faktycznie mu się podoba, czy też nie.
Ale fakt, faktem – podobało mu się. Trafił na naprawdę bardzo urokliwego mężczyznę, za co powinien być wdzięczny swemu ojcu, który zaaranżował to małżeństwo.
Podniósł wzrok na swego męża, jednocześnie układając dłonie na jego ramionach, aby w ten sposób zsunąć z niego materiał, pozwalając mu opaść na podłogę łagodnie. Nie chciał okazywać mu swojej własnej niepewności, prezentować swych obaw. Wolał zadbać o ich przyjemność niż przykuwać uwagę do siebie samego – rolą żony było sprawianie rozkoszy mężowi.
- Mogę? – szepnął, spoglądając na jego usta, przysuwając się do pocałunku. Choć wydawał się smukły i drobny, był wysoki – stojąc na wprost swego męża, był od niego niższy o zaledwie dziesięć centymetrów.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Sob Cze 28, 2014 8:51 pm

Imponował mu fakt, że Leitias tak odważnie patrzył mu w oczy. Rzadko spotykał kogoś, kto się nie bał, bo był na takiej pozycji, że ludzie kłaniali mu się do stóp, byleby sobie samym nie zaszkodzić. Ale to, że jego żona nie lękała się kontaktu wzrokowego z nim, było już plusem w jej stronę. Kolejnym z wielu, zresztą. Ta bliskość między nimi również mu nie przeszkadzała, wręcz przeciwnie, powoli się oswajał, mając go tak blisko. Ogółem atmosfera panująca w pokoju była dla niego nieco dziwna, ale nie dusząca, nie, w jakiś sposób przyjemna. Miło było też słyszeć słowa Leitiasa, kiedy mówił o tym, że postara się, żeby „było mu dobrze”. Jego głos był taki delikatny i uroczy, że fascynował Abana. Ale w całej osobie chłopaka było coś tajemniczego. Coś, co chciałby zgłębić, poznać. Miał wrażenie, że nie jest to jego prawdziwa natura. Że prawdziwy Leitias chowa się pod tą skorupą… Może właśnie wewnątrz siebie płacze nad swym losem, tylko dobrze to ukrywa? Jeżeli tak, to był świetnym aktorem.
Pozwolił mu siebie rozebrać. Nie ruszał się, oddychał głęboko i spokojnie, przypatrując się jego ruchom i czując muśnięcia tych drobnych palców na swym ciele. Przynosiły mu drobny dreszcz ekscytacji. Nie ważne, jak dziwna była ta cała sytuacja, wciąż był mężczyzną, który do tego dosyć szybko się podniecał. A teraz powoli odczuwał pragnienie do tego pięknego chłopaczka. Nie ważne, jak młody był, nie przeszkadzało mu to.
- Oczywiście, że możesz. Nie musisz pytać, jeżeli chcesz coś zrobić – odpowiedział cicho, nie tracąc z nim kontaktu wzrokowego. Gdy ich usta złączyły się, położył swoje duże dłonie na biodrach partnera i przyciągnął go lekko. Nie robił tego szybko, tylko powoli, tak delikatnie, żeby go nie przestraszyć swoją nagłą nachalnością. Czuł pod palcami jedynie ten cienki materiał oraz ciepło jego ciała. Już teraz czuł, że jego skóra była miękka i zapewne przyjemna w dotyku. Chciałby już móc jej dotknąć, ale nie chciał się spieszyć. Postanowił jednak działać.
Objął go nieco silniej, mocniej, pogłębiając pocałunek. Powoli zaczął go również pociągać w stronę łoża. Trochę bał się o to kruche ciałko, że go złamie, przynajmniej takie miał wrażenie, ale też chciał przejąć inicjatywę. Jego męskość tego wymagała. Kiedy byli już przy meblu, położył dłoń na jego plecach i delikatnie ułożył go na łożu, jednakże wciąż go całując.
- Ja również postaram się, by było ci dobrze, mój drogi – rzekł, gdy przerwali pocałunek. Oboje musieli zaczerpnąć powietrza. W przeciwnym razie mogliby się podusić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Sob Cze 28, 2014 9:11 pm

Panująca wokół nich atmosfera samemu Leitiasowi wydawała się niezwykle intymna, a przez to na swój sposób intensywna. I owszem, była przyjemna. Tak jak i dotyk jego męża, który w żaden szczególny sposób nie wydawał mu się krzywdzący czy upokarzający. Przebywając wśród kobiet, słyszał ich opowieści o tym pierwszym razie, który od momentu zamknięcia się drzwi za małżonkami, stawał się nieprzyjemnym, ale koniecznym aktem. Tutaj było całkiem rozkosznie…
Skinął krótko głową na jego słowa, poddając się zaraz przyjemnemu pocałunkowi. Usta Abana wciąż smakowały tym słodkim winem, które podawano w czasie uczty. I choć nie do końca wiedział, czy całuje tak, jak całować się powinno, poddawał się tej słodkiej pieszczocie z prawdziwym zaangażowaniem, odnajdując w niej czystą przyjemność. Nieznacznie wyprężył się w jego ramionach, gdy poczuł nacisk – wcale mu to nie przeszkadzało. Dopóki ten dotyk był tak przyjemny, nie zamierzał mu się w żaden sposób przeciwstawiać.
Dopiero, gdy znalazł się na łóżku i Aban sam odsunął się od jego ust, Leitias przez krótki moment poczuł się zgubiony. Delikatny materiał szaty rozsunął się nieznacznie, odkrywając jego smukły tors z subtelnie zarysowanymi mięśniami. I nogi – długie, niezwykle kształtne, wręcz kobiece. Miękka, jasna skóra ud zachęcała do dotykania jej.
Nie chciał myśleć o tym, co powinien zrobić. Jak należy się zachować. Chciał przyjemności… Zarówno dla niego jak i dla siebie samego. Słuchając słów mężczyzny, oparł dłonie na jego ramionach, wodząc po nich opuszkami palców, rozkoszując się fakturą jego skóry… I – niewiele myśląc, działając pod wpływem jakiegoś dziwnego, niezrozumiałego impulsu – pchnął go. Tak, aby Aban znalazł się na plecach.
Korzystając z okazji, sam wsunął się na jego ciało, siadając mu na biodrach, opierając ciężar swego ciała na swych kolanach tak, aby przesadnie nie obciążać go. Nie był pewien, czy dobrze zrobił… Przez krótki moment słodka niepewność zawitała w soczysto zielonych oczach Leitiasa, ale zgasił ją tak szybko, jak tylko potrafił.
Wciąż patrząc mu w oczy, sięgnął wstęgi swej szaty, aby ostatecznie rozsznurować ją. Bez pośpiechu, spokojnie. Materiał ustąpił szybko, dzięki czemu zgrabne ciało jasnowłosego zostało zupełnie obnażone. Niepewnym gestem odrzucił szatę na bok, pochylając się nad nim, aby w ten sposób ukryć swą nagość – chciał pozwolić mężowi nacieszyć się tym ciałem, a jednocześnie czuł się niesamowicie skrępowany.
- Nie zawiodłeś się? – szepnął, opierając dłonie na jego piersi, sięgając ustami ucha mężczyzny. Krótko pocałował skórę pod nim, tkwiąc w tej pozycji, powstrzymując chęć ukrycia się, schowania. Szło mu całkiem nieźle.
Ciepłym oddechem pieścił jego szyję, ewidentnie czekając na odpowiedź.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Sob Cze 28, 2014 10:40 pm

Skóra Leitiasa była tak okropnie kusząca, że jego dłonie właśnie powędrowały w stronę ud. Ale nie zdążył położyć na nich ręki, ponieważ został pchnięty przez niego na plecy. W pierwszej chwili nieco się zdziwił, w końcu nie rozumiał, o co mu chodzi. Czyżby ten dotyk mu się nie podobał? W końcu wyraźnie widział w jego oczach, że chciał więcej. Chyba powinien się poddać temu uczuciu i pozwolić Abanowi działać, czyż nie?
Gdyby nie to, co rzeczywiście zrobił młodzieniec, na pewno pomyślałby, że chce od niego uciec. Że nie podoba mu się perspektywa posiadania z nim seksu. Jednakże zrozumiał wszystko i pozwolił mu działać, samemu tylko obserwując jego ruchy. Musiał wciągnąć powietrze nosem, by ostudzić swoje ciało, które już zaczęło się rozgrzewać. To wszystko przez tą seksowność Leitiasa. Takiej chyba nie widział jeszcze u żadnej kobiety, a niby on był mężczyzną!
Powstrzymał chęć wodzenia dłońmi po całym cudownym ciele swojej żony, chociaż było mu w tym naprawdę ciężko. Może to ciało nie było jakoś okropnie piękne, w sensie atletycznym, bo mięśnie w nim nie imponowały, ale pasowało do jego całej osoby.
- Jakże mógłbym się zawieść? – zapytał, zerkając na niego, gdy tak całował mu skórę nad uchem. Pomyślał, że to drobny, ale strasznie miły i przyjemny gest. Objął go swoimi silnymi rękoma po raz kolejny i dopiero teraz poczuł delikatność i miękkość skóry swojej żony. Była zupełnie taka, jak sobie wyobrażał, a może nawet jeszcze lepsza. Przejechał zimnymi palcami po jego biodrach, żebrach i w końcu ramionach, wprawiając jego ciało w lekkie drżenie. – Nie mógłbym prosić o lepszą „żonę” – szepnął po dłuższej chwili. Wykorzystał sytuację i musnął ustami jego szyję, potem nieco kark, by zaraz podnieść się do siadu z nim wciąż w swoich objęciach. Kontynuował pocałunki, obdarowując nimi jego ramiona, potem ręce i kończąc na dłoni, a nawet opuszkach palców. Potem zaś wrócił do ust, które pieścił wargami cierpliwie i czule. Język również nie mógł się powstrzymać przed wtargnięciem do środka jego ust i działaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Sob Cze 28, 2014 10:55 pm

Odetchnął z zupełnie szczerą ulgą, kiedy Aban odpowiedział na jego pytanie. Naturalnym było, że chciał mu się podobać. Nie znali się zupełnie, a w takich sytuacjach jak ta, wygląd jest jedną z najbardziej istotnych kwestii - nie mając czasu na głębsze poznanie siebie na wzajem, musieli zdawać się na to, co im się podoba. Fizycznie, nie psychicznie. Na drugi aspekt przyjdzie czas w trakcie ich związku.
Ciche, drżące westchnienie uciekło spomiędzy jego warg, gdy poczuł na swym ciele ten przyjemny dotyk. Delikatny, odpowiednio wyważony, rozpalający i wprawiający w słodkie uczucie niedosytu.
Kiedy mężczyzna podniósł się do siadu, Leitias drgnął niespokojnie, zaraz znów rozluźniając się, poddając się temu błogiemu uczuciu, bliskości.
Spełnił jego oczekiwania. Nie potrzebował nic więcej ponad tę słodką myśl.
Przysunął się bliżej, redukując dystans między ich ciałami, praktycznie przylegając do jego torsu swoim. Czuł ciepło skóry męża, tak przyjemnie rozpalające jego własne ciało. W momencie, gdy na jego wargach złożono pocałunek, on pochwycił tę przyjemną pieszczotę, złakniony przyjemności... Choć czynił to nieporadnie, oddawał pocałunek niezwykle chętnie, zaczepiając jego język swoim własnym, odnajdując w tym wszystkim cudowną, przyjemną zabawę, słodką rozkosz. Jednocześnie wyczuwał rosnące napięcie w dole - nie tylko swoje własne, ale i swego partnera. Nagi, czuł dokładnie jego intymności. Kierując się znów bardziej instynktem niż rozumem, poruszył biodrami w niezwykle seksowny, erotyczny sposób, w pełni świadomie i umyślnie ocierając się o jego członka. Ciche westchnienie, które wówczas uciekło spomiędzy jego warg, zginęło w rozkosznym pocałunku.
Robiło mu się coraz cieplej i coraz bardziej duszno. Każdy kolejny dotyk budził w nim niedosyt, pragnienie poznania kolejnych pieszczot, zgłębienia tego wszystkiego. Podniecenie wzrastało z każdą chwilą, wprawiając go w drobne zażenowanie.
Gdy odsunęli się od swoich ust, sam pochylił się nad nim, składając kilka drobnych pocałunków na jego szyi, pieszcząc delikatną skórę z wyczuciem. Obejmował pocałowane miejsca wargami, nieznacznie podszczypując je - nie zostawiał jednak po sobie śladów, nie chcąc wprawiać swego męża w kłopotliwe sytuacje następnego dnia.
- Nie zranisz mnie - przyznał to, czego teraz już był pewien. Mógł mu ulec... I chcąc go do tego zachęcić, znów poruszył subtelnie biodrami, ocierając się o jego intymności, spoglądając mu przy tym odważnie w oczy, jawnie go prowokując.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Nie Cze 29, 2014 12:16 am


Jego usta były tak smaczne, że nie chciał się od nich odrywać nawet na chwilę. Oboje czerpali rozkosz płynącą z tego długiego, przyjemnego pocałunku. Ich języki splatały się w namiętnym tańcu, niemalże jak ich ciała, które teraz tak bardzo do siebie przylegały. Ich dotyk wydawał się być rzeczą naturalną, jak gdyby zostali stworzeni do bycia razem. Gdyby ktoś spojrzał na nich z boku, z pewnością przyznał by temu rację. Wyglądali razem bardzo ciekawie, chociaż oboje byli zupełnie inni.
Aban chciał jedynie więcej i więcej. Czuł ciepło jego ciała oraz intymny narząd, który teraz dotykał jego własnego. I w obydwu krew rozgrzewała się w coraz szybszy tempie, unosząc je coraz bardziej do góry. To wszystko przez tą bliskość oraz tak dogłębne pocałunki, pełnie jakiegoś niezrozumiałego uczucia. Może to był pociąg, a może zalążki więzi małżeńskiej. Westchnienie uciekło spomiędzy jego warg, gdy Leitias zaczął się o niego ocierać. Nie ważne, jak bardzo subtelne to było, wciąż go poruszało i nie zamierzał udawać, że nic nie czuje. Młodzieniec był cwaną osóbką i zapewne chciał tak sprawdzić, czy rzeczywiście mu jest dobrze. Cóż, jeżeli cel był taki, to udało mu się go osiągnąć. Bo Abanowi było wprost cudownie, chociaż jeszcze nic się tak naprawdę nie zaczęło.
Ich usta znów złączyły się w pełnym namiętności pocałunku. Zacisnął dłonie mocniej na jego drobnym ciałku i przyciągnął go bliżej siebie, łaknąc jego dotyku i bliskości. Wodził opuszkami palców po skórze na jego plecach, napawając się tym cudownym uczuciem, jakie oddawała ta miękka i delikatna cera.
Po pocałunku znowu z jego ust wydobył się cichy dźwięk błogości, jako że Leitias zaczął całować jego szyję. Przymrużył lekko oczy, całkowicie oddając się temu przyjemnemu uczuciu. Jedyne czego teraz pragnął, to więcej tych pieszczot. Więcej jego.
- Nie zranię – przyznał, jakby chcąc go upewnić. Zacisnął palce prawej dłoni na jego biodrze, zduszając głośniejszy jęk. W końcu postanowił dać mu więcej rozkoszy. Przewrócił go znowu na plecy, by przyssać się do jego ciała szybkimi, płytkimi pocałunkami. Składał je na obojczykach chłopaka, na dekolcie, sutkach, klacie, brzuchu oraz nawet pępku. Wszystko to robił z osobliwą pasją oraz oddaniem, chcąc zapewnić mu jak najlepsze doznania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Nie Cze 29, 2014 12:41 am

Potrzebował tego zapewnienia. Skoro miał być jego partnerem do końca życia, chciał zaufać mu dzisiejszego dnia. Uwierzyć w te słodkie słowa i mieć pewność, że Aban spełni obietnicę. Na swój sposób pragnął tego - to uspokoiłoby go, utwierdziło w przekonaniu, że spędzi życie względnie spokojnie, bezpiecznie. Że nie będzie musiał obawiać się tyrana, bo jego mąż po prostu nie był okrutny. Wręcz przeciwnie. Był całkiem przyjemny...
Przewrócony na łóżko, objął jego ciało udami, jakby w obawie, że utraci tę słodką bliskość. Dopiero, gdy Aban pochylił się nad nim, składając kolejne pocałunki, Leitias ponownie rozluźnił się w jego ramionach, wyraźnie odprężył. Słodkie pieszczoty przyprawiały go o przyjemny dreszcz, a ciało jawnie domagało się kolejnego dotyku.
Nawet nie spostrzegł, gdy wplótł dłoń w jego włosy, wyswobadzając je spod reżimu wstęgi, którą były przewiązane. Nie wiedział, czy mu wolno. Ale jeszcze chwilę temu Aban sam powiedział, że jego żona nie musi pytać o takie rzeczy. Czując się przez to niezwykle swobodnie, wplótł dłoń w kosmyki miękkich, niesamowicie zadbanych włosów, bawiąc się nimi zupełnie bezmyślnie. W tej chwili nie miał jak myśleć, drżąc pod nim ze szczerej przyjemności, prężąc się.
Dla osoby, która nigdy jeszcze z nikim w łóżku nie była, tak niewinne pieszczoty jak te, na które sobie teraz pozwalali, były czymś niesamowitym. I potwornie ekscytującym! Kolejne pocałunki, dotyk... Wszystko to doprowadzało go do niesamowicie rozkosznego stanu.
- Aban... - wyszeptał drżącym głosem, odchylając głowę w tył z niskim, rozkosznym westchnieniem szczerej przyjemności. Nie musiał udawać rozkoszy - faktycznie jej doznawał.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Nie Cze 29, 2014 9:05 pm

Poczuł niejaką ulgę, gdy jego włosy opadły bezwładnie na ramiona. Nie lubił ich wiązać, ale czasami okoliczności go do tego zmuszały. Teraz zaś był nawet wdzięczny Leitiasowi za to, co zrobił. Uśmiechnął się nieznacznie, kontynuując pieszczoty, aby utrzymać tą intymną, rozkoszną atmosferę, jaka właśnie panowała w pokoju nowożeńców. Po raz kolejny już tego wieczora zasmakował jego ust w długim pocałunku, gdy jego dłonie błądziły raz jeszcze po ciele młodzieńca w poszukiwaniu tej rzeczy, której jeszcze nie dotykał. W końcu napotkał jego przyrodzenie i ujął je w dłoń. Jeździł nią delikatnie w górę i w dół, zatrzymując się na główce, którą tarmosił chwilę kciukiem. Z czasem jednak jego ruchy robiły się szybsze i intensywniejsze. Słyszał już ciche jęki Leitiasa i miał pewność, że sprawia mu jedynie samą rozkosz. Sam również oddychał szybciej, chciał więcej i czuł narastające podniecenie, które już zupełnie opanowało jego umysł oraz ciało. Nie wiedział już, czy kieruje się jedynie pragnieniem, czy też może pozostało mu jeszcze nieco rozsądku. Musiał się pilnować, bo mógłby przesadzić, rozpędzić się i zrazić do siebie swoją świeżą żonę.
Stymulował jego członka dotąd, aż białe nasienie trysnęło z jego czubka, zaś z ust Leitiasa uciekł głośny, przeciągły jęk. Aban uśmiechnął się z satysfakcją i odsunął się nieco, pogłębiając odległość między nimi. Zlizał perwersyjnie nasienie ze swoich palców, zerkając mu prosto w oczy. Robił to tak, by zwrócić na siebie jego uwagę, by wzbudzić w nim większe podniecenie. Chociaż właściwie to chyba nie było już tak potrzebne, bo widział po nim, że nie może doczekać się więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Pon Cze 30, 2014 3:40 pm

Od najmłodszych lat tłumaczono mu, że powinien być żoną, która będzie zaspakajać potrzeby swojego męża. Rozumiał doskonale rolę kobiety w ich ojczyźnie, tradycję jaka przyświecała związkom zawieranym w taki sposób, jak ich teraz. To nie miało być przyjemnością dla niego, a dla jego męża.
Dlatego też był potwornie zdziwiony, kiedy zaczęto mu oferować kolejne słodkie pieszczoty. I następne. Jakże rozkoszne, wprawiające jego ciało w drżenie. Na przemian zaciskał dłonie na kołdrze, prężąc się pod nim, mimowolnie wypychając biodra w jego kierunku, aby zaraz wpleść dłoń w piękne, długie włosy męża, zaciskając na nich palce, nie kontrolując tego słodkiego odruchu szczerej przyjemności. Bo tak, doznawał niesamowitej rozkoszy. Takiej, której nigdy dotąd się nie spodziewał. Nie sądził, że ten pierwszy raz może nieść za sobą taką rozkosz... I nie sądził, że jego Aban zniży się do pieszczenia jego członka. Przecież nie powinien! To niegodne!
I cholernie przyjemne.
- Aban... - wyszeptał niespokojnie, czując nadchodzący szczyt. Nie potrzebował wiele czasu - jego ciało już było gotowe. Wówczas wygiął się wydając z siebie najsłodszy jęk, na jaki było go stać. Głęboki, szczery, rozkoszny.
I gdy chwilę później otworzył oczy, ujrzał go oblizującego swoje własne place. Co cholernie go podnieciło. Zadrżał niespokojnie, nie mogąc odwrócić wzroku.
- Przepraszam - wymamrotał, wyraźnie spłoszony tym, że ubrudził go. Podniósł się zaraz do siadu, samemu ujmując jego dłoń za nadgarstek, podsuwając sobie jego palce pod usta, aby oblizać je umiejętnie, starannie.
- Mogę? - wyszeptał, samemu sięgając dłonią jego członka, nie do końca wiedząc, jak to wszystko powinno si potoczyć. Objął go dłonią i zaczął masować, skupiając swój wzrok na jego męskości, chcąc mieć pewność, że robi to dobrze.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Pią Lip 04, 2014 8:42 am

Już prawie pozbył się całości spermy, gdy Leitias postanowił mu z tym pomóc. Poczuł muśnięcie delikatnego języka na skórze swoich dłoni, a jego ciało zareagowało leciutkim dreszczem. Mimo, że ten gest był tylko drobnym akcentem dzisiejszej nocy, to Aban poczuł, że nawet to już wzbudzało w nim większe podniecenie. Obserwował ruchy chłopaka zza lekko przymrużonych powiek, powoli unosząc kąciki swoich ust. Ale było to nic w porównaniu z tym, co zrobił potem. Ciemnowłosy oparł się na dłoniach, które położył za sobą, na łóżku. Wciągnął nosem powietrze, chcąc nieco ochłodzić swe rozgrzane ciało. Ale to nie pomagało ani trochę, szczególnie, że temperatura nieznośnie rosła coraz wyżej. Coraz trudniej było mu oddychać normalnie, ale to wszystko było powiązane z rozkoszą, więc nie stanowiło dla niego żadnego dyskomfortu. Jego członek był już nabrzmiały i spragniony więcej, zupełnie tak, jak właściciel. Jego klatka unosiła się i opadała w niekontrolowanym tempie. Odchylił głowę do tyłu, jego czarne włosy posunęły się wraz z nim i dotknęły pościeli. Westchnął błogo, czując, jak jego ciałem wstrząsają przyjemne dreszcze.
- Leitias… - szepnął cicho, drżącym głosem, nie mogąc zdobyć się na żaden głośniejszy dźwięk. Do czasu, gdy spełnienie zaczęło przychodzić. Dłonie zaczęły mu mięknąć, miał wrażenie, że za chwilę bezwładnie opadnie na łóżko. Na szczęście zachował jeszcze na tyle kontroli, by się na nich utrzymać do samego końca. W końcu białe nasienie wytrysnęło, zaś z jego ust wydobył się jęk rozkoszy. Oddychał szybko i płytko, mimo, że próbował się opanować. Minęła naprawdę dłuższa chwila, nim jego ciało powoli powróciło do normy. Ale wciąż pragnął jedynie więcej. Więcej swojej ukochanej żony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Pią Lip 04, 2014 10:31 am

To wszystko było dla niego nowe... I prowadziłogo na skraj szaleństwa! Myśl, że doprowadza męża do takiego stanu, napawała go niesamowitym podnieceniem. Nawet nie zauważył, gdy jego ciało samo zaczęło niespokojnie drżeć, a dłonie lgnęły do tego drugiego, chcąc je lepiej poznać, zbadać, napawać się nim. Aban był idealny. Idealnie piękny i męski.
Chciał dać mu przyjemność, sprawić radość. Dlatego też starał się jak najlepiej zająć jego członkiem. I choć robił to odrobinę nieudolnie, naprawdę mu zależało! Sunął dłonią w górę i w dół, drażnił kciukiem główkę, aby zaraz sięgnąć jąder, masując je intensywnymi ruchami. I jak widać - opłacało się. Już po całkiem niedługim czasie zobaczył najpiękniejszy obraz jaki kiedykolwiek przyszło mu oglądać - jego szczytujący mąż. Chciał widywać to częściej, zdecydowanie.
Niemalże od razu podążył dłonią do swoich ust, aby sprawnie oczyścić ją z nasienia, patrząc na mężczyznę uważnie. Chęć sprawiania mu przyjemności była tak silna i niezrozumiała, ale Leitias poddawał się jej zupełnie. Dlatego pchnął mężczyznę na łoże, a sam zniżył się na wysokość jego krocza. Tutejsze kobiety nie robiły takich rzeczy... Unikały ich jak mogły, uznając je za niegodne i przesadnie poniżające. Chyba, że mąż kazał - wówczas robiły to, co Leitias zaczął robić sam, chcąc po prostu sprawić mu przyjemność... Objął jego męskość wargami i zaczął oczyszczać ją z nasienia niezwykle dokładnie i skrupulatnie, choć krótko. Tylko po to, aby pozbyć się niewygodnej lepkości. Różowy język sunął w górę i w dół, zgarniając wszelkie pozostałości. Dopiero, gdy członek był czysty, Leitias ułożył się przy nim, układając głowę na klatce piersiowej mężczyzny, przytulając się do niego. Objął jego ciało udem, przez co zapanowała między nimi rozkoszna bliskość.
- Aban... - szepnął, wodząc opuszkami palców po jego szyi, czekając aż opanuje się po niedawnym orgazmie. - Chciałbym... Cię poczuć, Abanie... - wyszeptał, nerwowo przygryzając dolną wargę. Wiedział, że będzie bolało. Podobno nawet cholernie. I choć się tego bał, pragnął oddać mu siebie całego.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Pią Lip 04, 2014 4:14 pm

Miał przed tym wszystkim wiele kobiet, z którymi sypiał. Mężczyzn także, chociaż może trochę mniej. Niektórzy byli bardziej śmiali, inni mniej, ale żaden nie umywał się do tego kochanka, którego miał teraz przy sobie. Do tego, który był zupełnie niedoświadczony, czysty, który robił wszystko niepewnie i trochę nieudolnie. Nie rozumiał tego, jakim cudem to stworzonko wywołuje w nim aż takie emocje, jakich nikt inny nie potrafił nigdy z niego wydobyć, ale to nawet mu się podobało. Trafił na bardzo dobrą osobę i chyba nie mógłby poprosić o lepszego towarzysza życia. Nawet jeśli się nie znali, a ich jedyną bliskością była ta dzisiaj, w postaci namiętnych pieszczot. Nigdy nie sądził, że zapała do kogoś uczuciem tak szybko. Może jego serce jeszcze nie oddało się zupełnie Leitiasowi, ale czuł, że nie minie dużo czasu, jak poczuje do niego gorącą, głęboką miłość. Tak ciepłą, jak teraz każdy gest, jaki wykonywali.
Spojrzał na niego, gdy zlizywał nasienie z jego zaspokojonego już członka. Wiedział, że było to uważane za rzecz hańbiącą i poniekąd obrzydliwą, ale on od zawsze był innego zdania. Co prawda nigdy o to nie prosił, nie chcąc urazić osoby, z którą się kochał, ale skrycie zawsze chciał doświadczyć tego uczucia. I teraz było mu to dane, w dodatku przez osobę, która wydawała się być taka delikatna i nieśmiała. Nigdy nie pomyślałby, że on mógłby zrobić coś takiego. I to w dodatku z własnej, nieprzymuszonej woli. Żałował, że trwało to tak krótko.
Objął ramieniem to delikatnie ciało i przyciągnął odrobinę bliżej. Podobało mu się to, że miał go tak blisko siebie, że się przytulał, że był taki drobniutki a jego skóra była rozkosznie przyjemna w dotyku. Ale to było nic w porównaniu ze słowami, które wypowiedział. Zadziałały na Abana niczym afrodyzjak. Spojrzał na swoją żonę złaknionym przyjemności wzrokiem. Nie mogąc wytrzymać tego napięcia, pochylił się nad nim i pocałował go namiętnie.
- Zrobię dla Ciebie wszystko, bylebyś był zadowolony – szepnął mu do ucha, gdy już skończył pocałunek. Objął jego drobne ciało i przewrócił na plecy, by nad nim dominować. Wsunął dłonie do wewnętrznej strony jego ud i uniósł je lekko. Zerknął na bok, na szafkę nocną, gdzie przygotowano im rzeczy, które mogą im się przydać. Aban był wdzięczny za olejek, bo mógł go wziąć i użyć. Nawilżył w nim swoje palce i wsunął jeden delikatnie, ostrożnie w odbyt Leitiasa. – Musimy cię najpierw przygotować… – wyjaśnił mu, dodając po chwili kolejny palec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Pią Lip 04, 2014 9:16 pm

Mimo, że wszystko to było niesamowicie przyjemne i rozkoszne, Leitias wciąż czuł drobne obawy. Nie było mowy o tym, aby nie czuł! Był bardzo młody, niedoświadczony i właściwie kompletnie nie wiedział, czego teraz może się spodziewać. Wiedział jedynie, że jego życie zostało właśnie przewrócone do góry nogami. I tak, bał się. Ale ramiona tego mężczyzny w rozkoszny sposób koiły go, uspokajały. Pomagały mu zachować panowanie nad sobą i rozkoszować się tymi wszystkimi cudownymi chwilami.
Przewrócony na materac, spojrzał na niego uważnie, rejestrując wszystkie jego ruchy - począwszy od dłoni, która sięgała po olejek, a skończywszy na momencie, gdy znikała między jego kształtnymi, smukłymi udami. Wówczas - doskonale wiedząc, że zaboli - zacisnął dłonie na przedramionach mężczyzny, zamykając jednocześnie oczy. Chciał się temu poddać. Oddać się mu i czuć się z tym możliwie jak najbardziej bezpiecznie...
- Aban... - wyszeptał, czując napór na spięte mięśnie. Objął męża jednym z ud, aby w ten sposób udostępnić mu najbardziej intymne obszary swojego ciała. Tak delikatne. Wrażliwe. A chwilę później spomiędzy jego miękkich warg uciekł zgłuszony jęk, gdy poczuł, że coś się w nim zagłębia... To nie bolało. Było po prostu dziwne... Ale kiedy drugi palec zagłębił się w nim, Leitias wyraźnie spiął się, zaciskając mocniej dłonie na jego ramionach. To już zabolało. Na krótki moment otworzył oczy, aby spojrzeć na niego... I wcale nie widział urazy czy niechęci. Wręcz przeciwnie. Jego Aban doskonale wiedział, jak zadbać o swego niedoświadczonego kochanka.
- Jeszcze... - wyszeptał mu prosto do ucha, zaraz prężąc się pod jego ciałem, chcąc się otrzeć o niego, dotknąć go w jakiś sposób. Poczuć bliskość. Większą, rozkoszną bliskość. Chciał czuć go całym sobą.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Sob Lip 05, 2014 10:20 pm

Nie był pewny, czy Leitiasowi to wszystko się spodoba. Czy nie będzie nieco za mocno. Ale najwyraźniej wszystko było w porządku, mimo tego, jak zaciskał dłonie na jego ramionach. W końcu zaczął wić się z rozkoszy i nawet prosił o więcej. Musiał czuć się cudownie, lecz pewnie trochę bolało. Ale to było akurat nieuniknione, więc Aban tylko przylgnął bliżej do niego, wsuwając swoje palce głębiej, chociaż czuł, jak ścianki wnętrza chłopaka się zaciskają. Wsuwał je i wysuwał, coraz szybciej, w miarę jak Leitias się rozluźniał.
- Jesteś taki uroczy… – szepnął ciemnowłosy, dodając jeszcze jeden palec. Ale ponieważ sam już chciał się w nim zanurzyć, to wkrótce potem wyjął wszystkie palce. Chciał je już zastąpić sobą, wiedział jednak, że trzeba było robić to powoli. Namierzył swój nabrzmiały narząd rozrodczy na dziurkę kochanka. – Rozluźnij się, wchodzę – ostrzegł go, nim wsunął się do środka. Robił to w bardzo wolnym tempie, ostrożnie, nie napierając zbyt mocno. Wiedział, że on musi się przyzwyczaić. Że jego ciało musi znieść ten ból i zapragnąć więcej. Dlatego też zatrzymał się i poczekał. – Powiedz, gdy będę mógł wejść dalej – powiedział cicho, całując go lekko w czoło, żeby dodać mu otuchy. Wierzył w to, że jego ból szybko przejdzie, zastąpiony rozkoszą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Pią Lip 11, 2014 10:20 am

Oczywiście, że zadał mu ból. Potężną dawkę cierpienia, dzięki której ten jeden dzień nie będzie mógł zostać zapomniany. Pierwszy raz musiał taki być – niesamowicie bolesny i dzięki temu bezwzględnie zapamiętany. Leitias właśnie w ten sposób to widział. Będzie pamiętał. Na zawsze zapamięta troskę męża, który starał się rozluźnić jego spięte ciało. Jego czułe pocałunki i cichy, pocieszający i pokrzepiający szept. Ten ogrom delikatności, którą mu dziś ofiarowano! Jakże mógłby to kiedykolwiek wyrzucić z pamięci?
I choć ten dzień mógł być ostatnim, w którym traktowano go z tak niesamowitą czułością, nie zamierzał mieć mu tego za złe. Był dla niego niczym kobieta. A więc – wedle tradycji i kultury ich narodowości – nie mógł stać z nim na równi. Istne szaleństwo, któremu Leitias pragnął się oddać kompletnie, żyjąc z marnym cieniem nadziei na to, że jednak może uda mu się zagościć na dobre w sercu Abana… W końcu on – jako pełnowartościowy mężczyzna – miał pełne prawo do wielu żon. I choć jeszcze kilka godzin temu Leitias miał nadzieję na jak najszybszy ponowny ślub jego męża, teraz wcale tego nie chciał. Nie chciał, aby te dłonie dotykały kogoś innego w ten sam sposób, jak jego… Aby te miękkie, jędrne wargi szeptały innym te wszystkie słowa, których dziś słuchał Leitias.
Nie mógł mu jednak zabronić. Był tylko jego żoną.
Z czasem ból znikał – Aban o to zadbał, skrupulatnie wypierając spomiędzy jego ust słodkie jęki szczerej przyjemności. Na początku były to drobne, niepewne dźwięki, które z czasem przybierały na sile. Brzmiał mocniej, dźwięczniej, rozkoszniej. I pewniej. Ból – choć wciąż niewątpliwie mu towarzyszył – zmalał wyraźnie, ustępując szczerej rozkoszy. Cudownej rozkoszy.
Aż w końcu smukłe ciało wyprężyło się, spinając mocno pod nim, osiągając najprzyjemniejszy z możliwych stanów – spełnienie. Perliste nasienie splamiło jego podbrzusze, podczas gdy on sam drapał ramiona Abana, wijąc się pod nim z niespokojnym drżeniem każdej jednej komórki ciała. To doznanie wydawało mu się w tej jednej chwili najdoskonalszym i najbardziej przyjemnym doświadczeniem w całym jego życiu. Myśl ta jednak zniknęła, kiedy tylko poczuł spełnienie męża. Myśl, że dał mu taką przyjemność… Tak, to było znacznie lepsze i przyjemniejsze niż jego własny szczyt.
Był szczęśliwy.
Po prostu szczęśliwy.
Od razu przyciągnął do siebie jego ciało, obejmując go ramionami. Przytulając się do niego w ten sposób, ukrył swe ciało pod nim. Wcale nie chciał, aby ktokolwiek inny widział jego własną nagość, do niej prawo miał tylko Leitias. Jego ciało drżało niespokojnie, wciąż nie potrafiąc sobie poradzić z tym doznaniem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Pon Lip 21, 2014 7:52 pm

Chociaż spał już z wieloma kobietami czy mężczyznami, to przeczuwał, że ta noc na zawsze pozostanie mu w pamięci. Z jakiegoś powodu Leitias był tym, który miał w sobie coś niezwykłego. Seks z nim był zupełnie nowym doznaniem dla Abana, mimo, że był już dojrzałym mężczyzną, a swój pierwszy raz przeżył dawno temu. Nie, może to świadomość, że dla tego drobnego chłopca jest to „pierwszy raz”, wywoływała u niego taką ekscytację? Na pewno nie mógł powiedzieć, że było tak, jak z innymi. Bo w jakiś sposób się różniło, lecz nie potrafił, w jaki. Na pewno udział w tym brał fakt, iż kochanek był jego żoną, pierwszą i, miał nadzieję, ostatnią. Poza tym bardzo możliwe, że to jego delikatne ciało tak działało na męskość Abana. Ale chociaż głowił się nad tym dosyć długo, to wciąż nie pojmował, dlaczego te dwie rzeczy miałyby zadziałać na niego aż tak mocno. Dlaczego noc z Leitiasem była dla niego najcudowniejszą nocą jaką kiedykolwiek przeżył?
Kiedy było już po wszystkim, odczuwał nie tylko zmęczenie, ale również niesamowite spełnienie. Co prawda miał ochotę na więcej, jednak czuł, że wystarczająco nasycił się tym jednym razem. Poza tym nie chciałby szarżować i naciskać na biednego Leitiasa, który zapewne jeszcze dochodził do siebie. Ale z tego co widział, to również był zadowolony, przez co serce Abana zabiło mocniej. Odczuwał ogromną satysfakcję, wiedząc, że jemu również sprawił przyjemność. I to nie byle jaką!
Przytulił go do swojej piersi, okrył ich oboje kołdrą i pocałował go lekko w czoło. Byli znużeni, więc nie widział innego wyjścia, jak odpłynięcie do rozkosznej krainy snów.
- Dobranoc – szepnął mu ciepło do ucha, po czym zamknął swe oczy i spróbował zasnąć. Przyszło mu to bardzo łatwo i wkrótce pogrążył się w słodkim, głębokim śnie.

Nad ranem, gdy się obudził, jego żona wciąż leżała u jego boku. Nie chciał budzić go ze snu, więc poleżał chwilę, wciąż obejmując go swoim ramieniem. Przypomniała mu się wczorajsza noc i przez to uśmiechnął się mimowolnie. Jeżeli tak ma teraz wyglądać jego życie, to on się na to jak najbardziej godzi. A pomyśleć, że tak się obawiał tego małżeństwa!
- Skarbie… – szepnął mu cichutko do ucha, drażniąc je ciepłym oddechem. Dłonią odgarnął mu włosy z tej pięknej, pogrążonej we śnie twarzy. Chciał go przebudzić bo wiedział, że nie mogą pozwolić sobie na więcej snu. Ale wolał zrobić to powoli i delikatnie, a nie tak jak służki, które tak głośno pukały do pokoju i nawoływały tutejsze kobiety. Miał nadzieję, że Leitiasa będą szanować, jako, że jest jego żoną. A on jest następcą tronu i nie pozwoli, by ktoś źle go traktował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Sro Lip 23, 2014 5:39 pm

Długo drżał nocą, nie potrafiąc opanować swojego ciała, które w ten właśnie sposób reagowało na nadmiar wysiłku i niesamowitej przyjemności. Długo nie potrafił się uspokoić, ale ciepłe ciało męża wyraźnie koiło go, uspokajało. Tak, jak powinien robić to dobry mąż. Czuł się w jego ramionach bezpieczny, spokojny i całkowicie rozluźniony. I właśnie dlatego zasnął szybciej niż zazwyczaj. Niemalże każdego dnia męczył się ze snem, nie potrafiąc po prostu odpłynąć - jego zmorą była paskudna bezsenność, która na tę jedną noc kompletnie zniknęła.
Spał tak głęboko i rozkosznie, że nawet głos Abana nie potrafił go od razu wybudzić. Dopiero po dłuższej chwili udało mu się - leniwie otworzył oczy, pozwalając sobie na ciche, niskie westchnienie.
- Aban... - mruknął nisko, typowo męsko. Zaraz jednak odchrząknął lekko, przywracając swemu głosowi odpowiednią łagodność.
- Jeszcze chwilę... - dodał cicho, przewracając się w jego ramionach tak, aby ułożyć się plecami do mężczyzny, jednocześnie naciągając na siebie jego ręce. Objął się nimi, mimowolnie spinając się. W dole czuł niepokojący ból... Inne żony mówiły mu, że to zupełnie normalne. Był Abanowi wdzięczny za wczorajszą delikatność, bo gdyby nie ona, rankiem cierpiałby bardziej niż obecnie.
- Mmm... Moja rodzina zostanie do południa, prawda? - upewnił się. Wesele odbywało się w domu męża, a krewni Leitiasa mieli powrócić do odległej krainy, skąd rozkoszny blondyn pochodził.
Otworzył oczy i przetarł je dłonią, zaraz odgarniając włosy z twarzy. Obejrzał się na niego przez ramię, uśmiechając się przy tym subtelnie. Pięknie.
Najpewniej Aban jeszcze tego nie wiedział, ale kobiety potrzebowały naprawdę wiele czasu na przygotowanie się do całodziennego odpowiedniego wyglądania. Mimowolnie zmarszczył czoło, słysząc odgłosy krzątaniny na korytarzu i hałasowania służek - za chwilę miały wejść także tutaj i zająć się nim. Jak kobietą.
Choć sprawnie ten fakt ukrywał, wolałby być stuprocentowym mężczyzną...
- Pójdę już, Abanie. Spotkamy się na śniadaniu - oznajmił, wolnym ruchem podnosząc się do siadu. Spojrzał na niego z góry, aby po chwili pochylić się nad mężem i złożyć krótki, niezwykle czuły pocałunek na jego skroni. Niezbyt dyskretnie zaciągnął się zapachem mężczyzny, pozwalając sobie na ciche westchnienie szczerej przyjemności. Ten zapach już zawsze będzie mu się dobrze kojarzyć...
Nim mąż zareagował, Leitias sprawnie zsunął się z łoża i naciągnął na swe ciało delikatną szatę przygotowaną przez służki poprzedniego dnia. Zakryła ono jego ciało na krótki moment przed tym, jak w pokoju zjawiły się służki, aby zabrać jasnowłosego do osobnego pomieszczenia. Oczywiście, że poruszali się bocznymi korytarzami - nikt nie powinien oglądać żony w takim stanie!

Spędził z tymi kobietami dobre dwie godziny, w trakcie których wykąpano go w niesmaowicie pachnących olejkach, a następnie nabalsamowały całe jego ciało. Kobieta w ich tradycji była niewidoczna - przemykała korytarzami niezauważona, eteryczna. Ale każdy czuł zapach jej skóry.
Uczesano go, a następnie ubrano w kolejną typowo kobiecą szatę. Materiał był ciemny, choć nie czarny - bliżej mu było do jednego z odcieni fioletów. Całość apetycznie podkreślała krągłe biodra i wcięcie w talii, sprawnie ukrywając męskie ramiona. Wyglądał atrakcyjnie, ale jednocześnie nienachalnie. Jego jasne włosy ukryto pod szalem wykonanym z nieco jaśniejszego materiału. Tylko mąż mógł oglądać te niesforne, jasne pasma. Srebrne bransolety grzechotały na jego smukłych nadgarstkach.
W ten sposób zaprowadzono go ponownie do pokoju męża, aby mogli razem zejść na śniadanie.
- Abanie? - mruknął, wchodząc do pomieszczenia. Gdy służki zamknęły za nimi drzwi, Leitias podszedł do swego mężczyzny, witając go pięknym uśmiechem. - Nie daj mnie dziś zjeść twej rodzinie. Dzisiaj będzie mniej gości i alkoholu - rzucił żartobliwie, układając dłoń na jego ramieniu, aby rozprostować materiał jego szaty.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Sro Lip 23, 2014 8:28 pm

Przeszły go ciarki, słysząc niski, męski głos swojej żony. Ale to było jak zimna, orzeźwiająca woda na jego świadomość. W końcu ostatecznie Leitias jest mężczyzną, nie ważne, jak bardzo jest kobiecy. A może nie tyle, że jest, a stara się być? Właściwie Aban nawet nie wiedział, czy robi to z własnej woli, czy może z czystego obowiązku. Szczerze mówiąc, to chciałby się tego dowiedzieć. Tylko czy wypada od tak o to zapytać? Nie chciałby być nietaktowny lub nachalny. Z drugiej jednak strony są od teraz małżeństwem, więc całkowicie normalnym jest to, iż chce jak najlepiej poznać partnera swojego życia. W końcu związek nie polega jedynie na sprawach łóżkowych i biznesowych, czyż nie? Przynajmniej w jego mniemaniu.
Zdecydował się na razie o to nie pytać. Oboje mieli dobry humor, nie stosownym byłoby go teraz naruszać. Szczególnie, że Lei był jeszcze zaspany i wyraźnie pragnął dłużej zostać w miękkim, przytulnym łóżku. Oraz, jak się chwilę potem zorientował, w jego ramionach. Nie przyciągałby ich tak do siebie, gdyby mu to nie pasowało. Dlatego też Aban uściślił nieco obejmowanie go i przymrużył oczy, unosząc kącik ust. Rzeczywiście nic się nie stanie, jeżeli poleżą sobie jeszcze chwilę. Ostatecznie nikt nie będzie zwlekał go z łóżka nim sam stąd nie wyjdzie. Ale inaczej może być z jego żoną…
- Tak, mój ojciec przygotuje wytworną ucztę obiadową, tuż przed ich wyjazdem – odpowiedział, słysząc pytanie o rodzinę. – Lubi robić dobre wrażenie. Do tego chciałby zapewnić Twoją rodzinę o swojej gościnności. W tych czasach każdy gospodarz chce pokazać się z najlepsze strony – dodał, ziewając pod nosem.
Nie mógł oderwać wzroku od jego pięknej twarzy i hipnotyzującego uśmiechu. Dlatego też zaburczał nieprzyjemnie, gdy Lei oznajmił, iż spotkają się później. Nie chciał, żeby już wstawał. Chciał dalej mieć go przy sobie, tulić, dotykać, wdychać zapach z jego pięknych, delikatnych włosów…
Ale szybko się opamiętał, bo przecież obowiązki, bo ojciec będzie zły, jeżeli spóźnią się na śniadanie. O tak, od małego to pamiętał, jak bardzo obrywał nawet za takie drobnostki. Musiał zawsze być punktualny, jako że był dziedzicem tronu i tak dalej. Brał udział w wielu sprawach politycznych, uczył się, słuchał i powtarzał, ale wciąż nie miał ostatecznego zdania. A ojciec może jeszcze trochę pożyje. To wredne, ale miał nadzieję, że jednak zmorzy go choroba.
Całus mu to nieco złagodził. Uśmiechnął się i zmrużył oczy, wdychając zapach włosów, które opadały wystarczająco blisko niego. Potem westchnął bezgłośnie, odprowadzając go wzrokiem.
- Będę czekał z niecierpliwością, moja droga żono – pożegnał go cicho, ale na tyle głośno, by go usłyszał. Przekręcił się na plecy i spojrzał na sufit. Przez chwilę rozmyślał o wszystkich sprawach, które nagromadziły mu się w głowie, by w końcu podnieść się i udać pod prysznic. Czując ciepłe strumienie, muskające jego skórę, poczuł się, jakby spływały po nim wszelkie zmartwienia. Było to oczyszczenie nie tylko ciała, ale również umysłu.
Ubrał szatę typową, dla prawdziwego, aczkolwiek bogatego mężczyzny. Materiały były proste, skromne, ale było widać, że są bardzo dobrej jakości i na pewno nie były tanie. Wyczesał niesforne, długie włosy i upiął je w wysokiego kucyka, żeby mu nie przeszkadzały. Naprawdę nienawidził robić tego każdego ranka, ale to już była rzecz niezbędna, bez której obyć się nie mogło. Jego ojciec strasznie nie lubił, kiedy chodził w rozpuszczonych włosach. Ogółem wynegocjowanie tego, by mógł je zapuścić, sporo go kosztowało. Zdaniem rodziciela powinien już dawno ściąć je na krótko. Ale tą jedną, małą rzecz chciał zachować dla siebie i samemu podejmować o niej decyzję. A bardzo lubił swoje włosy i nie chciał się z nimi rozstawać.
Na przybycie Leia musiał trochę poczekać, ale gdy już jego ukochany pojawił się w drzwiach, poczuł, jak jego serce momentalnie się rozgrzewa. Wstał i odwzajemnił mu uśmiech, podchodząc bliżej. Spojrzał na jego twarz, jak zwykle piękną, jednak niestety nie otoczoną cudownymi włosami blondyna. A szkoda, bo nie lubił, gdy kobietom chowano włosy.
- O to się nie martw – odparł delikatnie, pochylając się nad nim, by złożyć pocałunek na jego malinowych wargach. Pociągnął nosem i westchnął cichutko, oczarowany ładnym zapachem. – Pięknie pachniesz… – dodał cicho, nie mogąc opanować swojego zachwytu. Zaraz jednak przypomniał sobie o punktualności, więc wziął swoją żonę pod ramię i razem zeszli na dół.
Jadalnia była już pełna ludzi, tylko jego ojca brakowało. Skoro król jeszcze nie przybył, to znaczy, że się nie spóźnił. Całe szczęście. Przeniósł wzrok na szeroki i długi stół, cały obstawiony najróżniejszymi potrawami. I pomyśleć, że to jego codzienność, że to jedynie skromne śniadanie, chociaż dla wielu ludzi mogłaby to być największa uczta życia.
Posłał uśmiech swej matce, która krzątała się gdzieś daleko, rozmawiając z rodziną Leia. Skinęła mu głową, a potem wróciła do rozmowy. Aban miał po niej oczy i włosy, zapewne też charakter, po ojcu zaś jedynie siłę, rysy twarzy oraz wiedzę, którą mu przekazał. Poza tym nic go z nim nie łączyło, a ich poglądy były zupełnie inne, tak, że chyba mogliby być wrogami. Oczywiście brunet skrzętnie to ukrywał przed rodzicielem i udawał, że myśli zupełnie tak, jak chcą, by myślał.
Odsunął krzesło swojej żonie i zaczekał, aż zajmie miejsce. Po chwili sam usiadł obok i nalał do jego kieliszka odrobinę czerwonego, wytrawnego wina. W swój wlał troszkę więcej.
- Jak zapewne wiesz, musimy czekać na mojego ojca – szepnął partnerowi, chociaż dało się w jego głosie usłyszeć niechęć, gdy wspomniał o swoim rodzicielu. Po chwili westchnął bezgłośnie. – Dzień mam zajęty, ale wieczorem chciałbym pokazać ci pewne miejsce. Mam nadzieję, że będziesz mieć dla mnie czas, Lei? – zapytał, tym razem zwracając się do niego po imieniu. Po chwili jednak się zreflektował, gdy zauważył lukę w swoim zdaniu. – Jeśli, oczywiście, mogę się tak do Ciebie zwracać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Sro Lip 23, 2014 9:06 pm

Nie mógł powstrzymać pięknego, promiennego uśmiechu, który zakwitł na jego twarzy w odpowiedzi na ten rozkoszny komplement. Aban nie mógł chwalić zbyt wielu rzeczy, skoro ciało jego żony było tak skrupulatnie zakrywane. Zapachy były jednak dla nich ważne, zwracali na nie niezwykle dużą uwagę. Miło było usłyszeć, że ładnie się pachnie!
- Dziękuję - odparł cicho, po krótkiej chwili ruszając z nim na dół, w stronę jadalni. Nieco się obawiał. Dopiero wczoraj poznał rodzinę swego męża i właściwie z nikim z nich nie rozmawiał - przyjęcie było pełne ciekawych osób, którym król chętniej poświęcał uwagę. Żona jego syna nie obchodziła go. I to było całkiem dobrym rozwiązaniem, bo Aban nie musiał przejmować się tym, że jego żona zachowa się nieodpowiednio.
Dyskretnie rozejrzał się po jadalni, posyłając swojej matce i siostrze jeden krótki, ale szczery uśmiech. Brata zignorował tak, jak robił to zawsze. Tirst, jego młodszy brat, był stuprocentowym mężczyzną, który kobiety traktował tak, jak mężczyzna powinien. A przecież teraz Leitias był tylko kobietą. Nikim istotnym. Istotą gorszą od mężczyzny.
I już od dawna mieli ze sobą nieźle na pieńku.
Jasnowłosy zajął miejsce wskazane mu przez męża i dyskretnie ujął jego dłoń pod stołem, splatając ich palce razem. Nie mógł powstrzymać się przed uśmiechem, gdy usłyszał to słodkie zdrobnienie. Spojrzał na Abana spod rzęs.
- Oczywiście, że możesz - odparł z niskim pomrukiem.
- Cóż za miłość rozkwitła - wtrącił się niespodziewanie Trist, zajmując swoje miejsce. Na przeciwko Leitiasa. Jasnowłosy, starszy z braci doskonale potrafił uszanować panujące zasady, zwyczaje i zasady kultury - potrafił ignorować wrednego ciemnowłosego w każdym momencie. Jak teraz, gdy posłał mu krótki, subtelny uśmieszek.
- Powinienem pytać o pozwolenie na rozmowę z twą żoną, Abanie? - rzucił uszczypliwie, raz jeszcze pokazując jak sam Leitias niewiele dla niego oznacza. Trist zachowywał się tak, jakby w ogóle nie byli spokrewnieni.
- Musi - mruknął Leitias w stronę męża, posyłając mu przy tym krótki uśmiech.
Nim ktokolwiek zdążył cokolwiek powiedzieć, w drzwiach pojawił się król. Wszyscy powstali ze swoich miejsc, aby godnie przywitać tę ważną osobistość. I usiedli dopiero wtedy, gdy elegancki, choć nieco podstarzały już mężczyzna, zajął swoje miejsce.
- Smacznego - przemówił król, pozwalając służącym napełnić swój kielich drogim winem. Dopiero, gdy on zaczął jeść, uczyniła to także reszta.
Leitias, nauczony kultury przez swych rodziców, wiedział, że powinien podziękować za wszystko, co dla jego rodziny uczyniono. Siedząc po prawicy króla, zaraz obok swojego męża, czuł się naprawdę dobrze i pewnie. Może nawet nieco zbyt pewnie.
- Królu, chciałbym podziękować ci... - zaczął. Ale mężczyzna przerwał mu gestem dłoni, sprawnie zamykając usta Leitiasa. Zdziwiony jasnowłosy posłał nieco nerwowe spojrzenie swojemu mężowi, zaraz znów patrząc na tego potężnego mężczyznę.
- Kobiecie nie wolno przemawiać do mężczyzny bez pozwolenia męża. A ja nie zamierzam rozmawiać z kobietą, Leitiasie. Milcz więc. Ty, Abanie, powinieneś nauczyć swą żonę dyscypliny. Wierzę, że poradzisz sobie z nią w najbliższym czasie, bo nie zamierzam znosić takiego braku szacunku w moim domu - oznajmił krótko, stanowczo i niezwykle jasno. Nie czuł się skrępowany obecnością rodziny Leitiasa czy jego męża - miał prawo powiedzieć co chciał i jak chciał. W końcu był tutaj królem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elias

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 15/06/2014
Age : 32
Skąd : Finlandia, Torku

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Sro Lip 23, 2014 9:27 pm

Postawa, jaką brat Leitiasa miał do niego, nieco go zdziwiła. Szczególnie, że był młodszy. Nie powinien mieć do niego większego szacunku? Cóż, chyba powinien przemówić temu młodemu człowiekowi do rozsądku! I właśnie miał zamiar to zrobić, gdyby nie przybycie króla. Postanowił już sobie darować, przynajmniej na razie, by nie wywoływać niepotrzebnych afer. Zawsze może porozmawiać z nim później. Dlatego też nic nie powiedział, a postanowił zabrać się za śniadanie. Jednakże wtedy zauważył, iż jego żona chce coś powiedzieć. Co prawda nie powinien się odzywać do jego ojca od tak, szczególnie, że był tutaj traktowany jak kobieta, ale Aban nie zdążył go uprzedzić. Zresztą, miał nadzieję, że uprzejmość Leia wystarczy, by król go wysłuchał i nie miał nic przeciwko. Najwyraźniej bardzo się mylił.
To, jak jego żona została potraktowana, uwłaczało także jemu samemu. I w tym momencie nie ważne było to, że był to król i w dodatku jego ojciec. Dotąd nigdy mu się nie sprzeciwiał, nie kwestionował jego zdania, ale teraz poczuł, że musi to zrobić. Jest dorosłym mężczyzną, który musi bronić swojej żony. Widząc nerwowe spojrzenie Leitiasa, mocniej ścisnął jego dłoń i posłał mu uspokajający uśmiech.
- Nie uważam to za brak szacunku – odrzekł spokojnie, odkładając sztuczce na stół. Spojrzał odważnie na swojego ojca. Odchrząknął. – Wręcz przeciwnie, myślę, że to Ty, ojcze, tutaj wykazałeś się ogromnym brakiem szacunku i taktu. Moja żona chciała jedynie wyrazić swoją wdzięczność, być miłą, podziękować, zaś ty potraktowałeś ją poniżej poziomu. A ja nie zamierzam patrzeć na to spokojnie i nic nie mówić – powiedział, nie opuściwszy wzroku ze swojego ojca ani na chwilę. Mierzyli się spojrzeniami i chociaż wiedział, że dobrze się to nie skończy, to teraz się nie bał. Poniesie wszelkie konsekwencje związane z tym, ale będzie bronił honoru Leia. – Poza tym, moja żona – tutaj ukradkiem zerknął na niego – ma pozwolenie na swobodne wypowiadanie się. Prosto ode mnie. I nie wymagam, by za każdym razem pytała o to, czy może z kimś zamienić słowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stephen

avatar

Liczba postów : 947
Join date : 12/04/2014

PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   Sro Lip 23, 2014 9:37 pm

Wypowiedź syna wyraźnie zaskoczyła mężczyznę. Król spojrzał w jego kierunku ostro, surowo, mrużąc przy tym oczy nieznacznie. Był wściekły. Po prostu wściekły. Wysłuchał syna do samego końca, po czym odkroił niewielki kawałek mięsa, zjadając go ze spokojem. Nie mówił nic przez dłuższy moment, spokojnie przeżuwając mięso, ignorując przy tym syna bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
- Cóż - powiedział spokojnie, upijając łyk wina. Leitias był wyraźnie spięty i obserwował to wszystko w milczeniu, nie chcąc popełnić kolejnego nietaktu. - Ode mnie pozwolenia nie dostała. Nie chcę, aby twoja żona się do mnie zwracała. Jestem królem, Abanie. Ty także powinieneś uważać na słowa - zagrzmiał surowo, patrząc na niego uważnie. Leitias ścisnął mocniej dłoń mężczyzny, chcąc w jakiś sposób i jego udobruchać.
- Zjedzmy śniadanie. Musimy omówić twój kolejny ślub, Abanie. Leitias nie da ci dziecka, a ty potrzebujesz dziedzica - powiedział ze stoickim spokojem, raz jeszcze raniąc jasnowłosego. Ale ten, chcąc odrobinę zbagatelizować sprawę, spokojnie zajął się posiłkiem, starając się zignorować to.
Gdy pojawi się druga żona, gotowa do spłodzenia dzieci, Leitias spadnie w hierarchii bardzo nisko. Baaardzo.
- Naprawdę wyśmienity posiłek - dodał jeszcze król.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Elias i Stephen   

Powrót do góry Go down
 
Elias i Stephen
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Odpisz mi, Stefan! :: ∎ Historie-
Skocz do: