IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie Sherra + pracowania

Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Mieszkanie Sherra + pracowania   Pią Cze 27, 2014 10:31 pm



Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sherra + pracowania   Nie Cze 29, 2014 10:05 pm

Poranek nie zapowiadał się dobry, tak samo jak dzisiejszy dzień. I mimo, że wczoraj dzień minął bardzo dobrze, to tak dzisiejszy nie wróżył nic dobrego. Z początku jednak humor mu sprzyjał. Wstał o standardowej porze, którą jest to szósta rano. Wziął prysznic, ubrał się, przygotował śniadanie, obudził syna. Syn zjadł śniadanie, przygotowali się wspólnie do szkoły, a Fabian go podwiózł do niej, kiedy byli już gotowi do wyjścia. Pożegnał się z synem, odprowadzając go pod sam budynek i życzył miłego dnia. Natomiast on pojechał do teatru, ponieważ szykowała im się próba do wystawianej sztuki. Dopiero po niej, pojedzie do Sherrerda w sprawie pracy, po czym odbierze syna ze szkoły.
Niestety, nigdy nie spodziewał się tego, że dostanie telefon ze szkoły, a raczej od wychowawczyni syna w sprawie wstawienia się do szkoły w jak najszybszym możliwym czasie. Nie mówiła zbyt wiele. Po prostu prosiła, a raczej żądał, aby było to jak najszybsze wstawienie się. Fabian nie próżnował i od razu zasiadł przed kółkiem od samochodu i ruszył w stronę szkoły, będąc widocznie zdenerwowany. Próba tym samym musiała zostać odwołana na dzień jutrzejszy. Bez Fabiana, to ani rusz. Musi to wszystko ogarniać.
Niewiele później był pod budynkiem szkoły, a lada moment znalazł się w klasie, w której miał się wstawić. Była tam nauczycielka z pozostałymi uczniami, jednak swojego syna nie widział wśród całej dzieciarni. Ciągle poddenerwowany, podszedł do wychowawczyni, która również ruszyła w stronę Fabiana i poprosiła go na stronę, wychodząc tym samym z klasy, zostawiając drzwi otwarte, aby na tych urwisów mieć oko. Aktualnie robiły jakieś zadanie, więc hałasu nie było. Ojciec syna, dowiedział się o tym, że Max, który mimo wszystko jest grzecznym dzieckiem, pobił jednego z rówieśników z klasy, ponieważ ten wytykał mu brak matki i beznadziejnego ojca, którym w sumie nie był. W akcji desperacji, Maximilian uderzył chłopczyka, przez co wywiązała się drobna bójka, która nie niosła sporych obrażeń. Nic dziwnego, kiedy wywiązała się krótka rozmowa na ten temat, a Fabianowi przy okazji puściły nieco nerwy, bo nie stało się nic poważnego. W końcu bójki młodym chłopcom się zdarzają, nie? A i tak nie było to nic wielkiego, tylko drobna bójka, o ile bójką to można w ogóle nazwać.
Fabian przeprosił za zachowanie syna i oznajmił, że nigdy więcej ów sytuacja nie będzie miała miejsca. Dostał namiary, gdzie teraz znajduje się chłopiec i udał się w tamtym kierunku, czyli do sali Pani Pedagog. Odebrał stamtąd syna i podziękował za opiekę nad nim. Chłopiec był rozdrażniony, smutny, obrażony, zły, zdruzgotany... Ale okaleczeń na szczęście nie miał żadnych. No, może będzie miał trochę siniaków, ale nic więcej. W ciszy wrócili do domu. Ewidentnie było widać, że młody nie miał ochotę na rozmowę, co Fabian tolerował. Max wiedział, że rozmowa go nie ominie, ale jak na razie może sobie pozwolić na drobne fochy.
Gdy wyszli z samochodu, będąc już przed domem, chłopiec zadał nietypowe, krępujące, a zarazem bolesne pytanie do Ojca. "Dlaczego nie mam mamy?" Tak, bardzo trudno było mu odpowiedzieć na to pytanie, ale nie jest osobą, która jak ktoś o coś pyta, to omija temat szerokim łukiem. Co najwyżej milczy, dając jasne odpowiedzi. Tutaj akurat nie milczał, dlatego też zabrał syna do domu i wyjaśnił mu to na spokojnie przy porcji czekoladowych lodów na poprawę humoru. Ten temat wydawała mu się bardziej krępujący od wczorajszego na temat orientacji i czy jego kochany tatuś też woli chłopców.
Przez to całe zamieszanie na śmierć zapomniał o spotkaniu z Sherrem w sprawie pracy. Od razu zadzwonił po dobrą znajomą, a zarazem ciocię Maxa, aby na ten czas, kiedy go nie będzie, zajęła się nim. Gdy przyjechała, wziął swoje kluczyki, witając się z nią, pożegnał się z synem słowami bądź grzeczny i wyszedł z domu, pisząc dodatkowo smsa przyszłemu (a przynajmniej ma taką nadzieję) pracodawcy, że będzie za jakieś 20 minut. Nie mylił się. Był wręcz idealnie. Ale i tak drzwi od kamienicy musiał pomylić, za co ogromnie przeprosił nachodzącą staruszkę. Jednak teraz zadzwonił do tych właściwych, czekając cierpliwe aż otworzy mu je ta właściwa osoba.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sherra + pracowania   Wto Lip 01, 2014 9:58 am

Dzień jak co dzień. Wstał około dwunastej, będąc w fatalnym nastroju – zresztą jak zwykle. Zalegał w łóżku jeszcze jakiś czas, aż nie postanowił w końcu wstać. Nie spieszył się nigdzie. Nie miał pracy, ani nawet psa, którego trzeba wyprowadzać na dwór. Pewnie nieszczęsny zasikałby mu całe mieszkanie za nim pan raczyłby wstać i z nim wyjść. Krzątał się dłuższą chwilę po mieszkaniu, odbębniając swój poranny rytuał. Czarna kawa, poranny papieros przy oknie i pozbieranie ubrań z ziemi. Tyle. Na tym kończy się jego praca i zaczyna całkiem inny wymiar egzystowania. Jedynie w czarnych, dresowych spodniach udał się na strych, tam gdzie miał swoją pracownie. Z kubkiem kawy i kłębiącymi myślami złapał za pędzel i za jego pociągnięciem zaczął tworzyć. Nie wychodził z pracowni dobre kilka godzin. Nie robił przerwy, gdy malował. Zwłaszcza, kiedy miał wenę. Był jak w transie, otumaniony po narkotykach. Bez żadnego jedzenie czy wyjścia do kibla, tworzył jeden ze swoich lepszych obrazów. Jedynie hałasy biegających bachorów na podwórku mu przeszkadzały. Nie lubił dzieci. Wiecznie szczęśliwe i roześmiane potwory, którym baterie ani na chwilę się nie wyczerpują. Ile można? Nieważne. Nic nie było ważne. Liczyła się tylko sztuka. Kolejny papieros został wypalony. W popielniczce aż przebierało się od wykopconych petów. Na szczęście w pracowni nie było masy dymu papierosowego, gdyż okno cały czas było otwarte. Chłodne powietrze wkradało się do środka, muskając rozpaloną skórę malarza i przyprawiając go o gęsią skórkę. Przerwał na chwilę, odchodząc parę kroków w tył, patrząc na swój obraz. Otarł wierzchem ręki czoło oraz policzek, umazując się farbą. Lecz nie tylko ta część ciała ucierpiała w wyniku artystycznego szału. Zagryzł wargę będąc zadowolonym z własnego dzieła, lecz ta chwila była naprawdę krótka. Zaraz zmarszczył brwi, kląć siarczyście pod nosem.
- To się nie nadaje. Beznadziejne! Kurwa – chrypiał zirytowany. Jego humory były niczym huśtawka nastroju. Raz na górze, raz na dole. Podobno mówi się, że artyści wiecznie są niezadowoleni ze swojej pracy, że ciągle uważają, że mogli i stać ich na lepsze wykonanie. Z Sherrerdem było identycznie. Cierpiał na wiecznie marudnego artystę. Musiał ochłonąć by ponownie spojrzeć na obraz. Obiektywnie. Kompletnie zatracił poczucie czasu. Zapomniał, że był umówiony na spotkanie z Fabianem, i że wypadało się wykąpać.
Na klatce schodowej właściciel teatru stał pod drzwiami malarza, których mu nikt nie otwierał. Wydawać się mogło, że nie ma go w mieszkaniu bądź jeszcze śpi. Lecz na szczęście Fabiana akurat schodziła sąsiadka Sherra z góry. Widząc młodego człowieka przed dobrze jej znanym numerem, westchnęła.
- Siedzi na strychu. W swojej wielkiej pracowni, do którego nikogo nie wpuszcza – powiedziała, jednak nie mogąc się powstrzymać od gestu wskazując palcem na własną skroń i kręcąc nim. Nawet w kamienicy był brany za szaleńca. - Jeśli zalega ci z jakimiś pieniędzmi to nie licz na to, kochanieńki. Zresztą z tego Sterlinga to straszny cham. Obyś się z nim szybko uporał. – Poklepała pokrzepiająco Fabiana po ramieniu. Poprawiała swoją pofarbowaną na jasny fiolet czuprynę i poszła dalej. Pani Clamp. Wścibska sąsiadka, z którą mężczyzna nie miał poprawnych stosunków. Zresztą z kim miał w tej brudnej kamienicy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sherra + pracowania   Sro Lip 02, 2014 3:42 pm

Raz zadzwonił - nic. Drugi raz również, także nic. Zapukał. Zero życia. Oj Sherrard, Sherrard... W takim tempie, to daleko nie zajdziesz; skomentował w myślach jego nieobecność. W końcu dzisiaj byli umówieni, dodatkowo wysłał mu smsa, że będzie za całkiem niedługo. Jeżeli plany mu się pozmieniał, coś ważnego wypadło mógł poinformować smsem lub po prostu zadzwonić. Nie po to wymienili się numerami, aby działo się teraz coś takiego. Specjalnie dla jego cholernej pracy, zostawił syna w potrzebie. W końcu teraz mu najbardziej był potrzebny ojciec, a nie jakaś ciotka, którą na dobrą sprawę rodzinną ciotką nie była, tylko bardzo bliską znajomą Fabiana. Urocza blondyneczka.
Kiedy już wyciągał telefon, aby do niego przydzwonić, zanim jednak opuścił budynek, zatrzymała się przy nim jakaś jedna z sąsiadek i powiedziała mu trochę o Sherru. W sumie średnio go to interesowało, aczkolwiek dobrze, że powiedziała o tym, iż siedzi na strychu i maluje. Widać naprawdę uwielbiał malować, więc powinien odnaleźć się w swojej pracy. Pomijając już fakt, że Sterling uważa, że nie da się nauczyć malować, to trzeba czuć.
- Dziękuję bardzo za informację, z pewnością się przyda - odparł, uśmiechając się przyjaźnie do tej obcej damy. Dla niego każda kobieta była damą, nieważne w jakim wieku ona była. Z pewnością, gdyby miał córkę, nazywałby ją właśnie młodą damą.
Gdy pani odeszła, on westchną. Cham? - ponownie westchną po tej myśli. Widać nie będzie tak łatwo z nim, o ile w ogóle coś będzie. Jednakże Fabian i tak obmyślał już odpowiednią strategię na tego typka. A może nie to, że obmyślał, a będzie po prostu sobą. To zawsze działa, szczególnie z jego charakterem. Jakoś wątpił, że tym razem będzie nieco inaczej, a mimo wszystko jest odporny, więc to prędzej Sherr będzie się wkurzać o to, że Fabian będzie obracał w żart jego chamskie, niewłaściwe zagrania.
Zadzwonił raz jeszcze do drzwi, wybierając jednocześnie numer do niego. Skoro dobijanie się ani trochę nie pomagało, to trzeba spróbować opcję z telefonem. Jeżeli to również nie pomoże... Sherr może raczej pożegnać się ze swoją robotą.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sherra + pracowania   Sro Lip 02, 2014 5:07 pm

Nie wziął telefonu z mieszkania, dlatego też nie słyszał jak Fabian do niego dzwoni. Kto normalny bierze telefon, kiedy trzeba całą swoja uwagę poświęcić malowaniu? Na pewno nie on. Słyszał głosy dobiegające na klatce schodowej i od razu rozpoznał starą Clamp, która doprowadzała go do szewskiej pasji. A wszystko zaczęło się od przeprowadzki Sherra do tej kamienicy. Na początku kobieta była nim zauroczona i zafascynowana, pragnęła poznać go bliżej i nawet na tę okazję przyniosła ciasto. Wszystko cudownie, gdyby nie fakt, że staruszka zaproponowała mężczyźnie pomoc finansową za pewne usługi. Oczywiście te erotyczne. Sherr niczym wystrzelony z procy wywalił ją z mieszkania i od tamtego momentu mając w niej największego wroga, który obraca przeciw niemu resztę lokatorów. Zresztą wcale się zbytnio starać nie musiała, gdyż swoim chłodnym zachowaniem zraził niemal wszystkich.
Z pracy wyrwało go dobijanie do drzwi. Przybyły gość musiał sterczeć pod nimi kilka minut zanim sprowadził swoim pukaniem malarza na ziemię. Wytarł rękę w spodnie, niszcząc tym sposobem kolejne spodnie, na których zostaną resztki po farbie. Otwarł drzwi, a wtedy zobaczył Fabiana. Nieco się zdziwił, gdyż kompletnie zapomniał o ich spotkaniu. Półnagi oparł się o drzwi, przyglądając właścicielowi teatru.
- Nie sądziłem, że przyjdziesz – powiedział, odsuwając się i wpuszczając go do środka. Zamknął za nim drzwi, otrzepując o łydkę stopę, na której zalegało sporo piasku.
- Gdzie zgubiłeś dzieciaka? – zapytał, jednak wcale go to nie interesowało. Miał to w nosie, że go nie ma. Może nawet cieszył się, że młodzian nie będzie pałętał się po jego pracowni. Nie lubił nikogo tu wpuszczać, a tym bardziej obcych ludzi. Siadł na krześle, zapalając kolejnego z kolei papierosa dając tym samym swoim płucom zastrzyk nikotyny.
Totalnie nie przejmował się swoim wyglądem, ani tym, że jedynym jego odzieniem są ledwo co trzymające się na biodrach spodnie. Wzrokiem szukał czegoś do picia. Zaraz znalazł butelkę z wodą. Stała tam chyba z miesiąc i tak właśnie wyglądała. Szybko zrezygnował z jej picia, gdyż mogłoby się to całkiem źle skończyć.
- Kończę kolejny obraz. Możesz go obejrzeć – stwierdził. Fabian powinien znać jego dobrą wolę, bo rzadko pozwalał komukolwiek oglądać niedokończone obrazy. Zresztą cała pracownia wypełniona była nimi. Byłoby ich znacznie więcej, gdyby nie pewien idiota przeżywający załamanie egzystencjalne i palący całą swoja ciężką pracę. Teraz nie lubi o tym wspominać, bo pluje sobie w brodę, lecz jego krytycy nie zapominają i wytykają błędy za co ich serdecznie nienawidzi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sherra + pracowania   Sro Lip 02, 2014 5:46 pm

Oczywiście, że nie odebrał. Byłoby to cudem, gdyby stało się tak. Już chował komórkę do kieszeni, już miał odchodzić zrezygnowany od drzwi, przy okazji bluzgając pod nosem, że zmarnował tylko czas, kiedy to nagle drzwi uchyliły się, a w nich stanął nikt inny jak Sherrerd. Uśmiechnął się do siebie, prychając cicho pod nosem. Młody ma albo niesamowitego pecha, albo niesamowite szczęście, że Fabian jeszcze tutaj był. Choć pozycję jaką starszy mógł ujrzeć, to właśnie ta bokiem. Szybko jednak skorzystał z zaproszenia, wchodząc od razu do pomieszczenia. Pierwszym zapachem obcego domu, który udało mu się wyłapać, to ewidentnie zapach papierosów. Waliło nimi tutaj jak nigdy i gdyby nie fakt, że Fabian czasem także popalał, bo paleniem nazwać tego się nie da, od razu zacząłby kaszleć.
- Powiedzmy, że miałem drobne problemy, dlatego jestem tak późno - oczywiście nie ma zamiaru mu mówić nic więcej, zresztą; co go to? Przyszedł tutaj tylko w sprawię pracy, a nie na różnego rodzaju pogaduchy. Oczywiście, domyślił się, że osoba druga zapomniała o dzisiejszym spotkaniu, co świadczyło tylko o jego opinii w oczach Fabiana. Jeżeli w taki sposób będzie podchodził i do pracy...
- Tu i tam - odparł krótko z równie krótkim uśmiechem na twarzy w jego stronę.
Zupełnie mu nie przeszkadzał fakt, że ten mężczyzna jest pół ubrany, a pół nie. Może być i nawet nagi, byleby pokazał mu ów prace, o których wczoraj była mowa.
Władował ręce do kieszeni, rejestrując wzrokiem otoczenie, wcale nie krępując się przy tym. Nawet odwrócił się do tyłu, aby zobaczyć, co jest za nim. Zauważył, że mężczyźnie trudno jest opłacać mieszkanie, jak i o nie dbać. Samym faktem jest, że mieszka w jakieś beznadziejnej kamienicy, a nie w normalnym bloku. Chyba że lubi, to co innego. Ale wnioskując po słowach sąsiadce...
- Chętnie go zobaczę - oznajmił, wracając wzrokiem na ciało Sherra. Tak naprawdę patrzył się na jego usta, a raczej rękę, która brała kolejnego bucha; gdzieś wzrokiem musiał zawisnąć, a przecież cały czas nie będzie oglądać skromne otoczenie. Ani razu nawet nie spojrzał na jego klatkę piersiową, która była kompletnie naga. Na co dzień widzi gołą, męską klatkę piersiową (między innymi swoją). Szkoda, że z paniami także tak nie było...
- Potrzebna Ci kasa, co? - rzucił nagle, unosząc głowę ku górze i gapiąc się bezmyślnie w sufit. Gdzieś wzrok musiał zawisnąć, gdzieś musiał.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sherra + pracowania   Pią Lip 04, 2014 1:50 pm

- Mniejsza z tym, nieważne – powiedział, totalnie ignorując odpowiedź Fabiana. Wydawać się mogło, że poza czubkiem własnego nosa mężczyznę nic nie interesuje. I byłoby to prawdą, gdyż ten zadufany w sobie gnojek miał powyżej uszu słuchania o czyichś problemach. Nie wiązał się z Fabianem, aby wysłuchiwać o jego dniu. Pracodawca, nie mąż, spowiadać się nie muszą.
- Patrzeć to możesz – mruknął. Pozbawiony krępacji i niepewności, obserwował, jak właściciel teatru omiata wzrokiem wszystkie jego dzieła. Jak pod czujnym i bystrym wzrokiem nie umknie żaden szczegół. Pewny własnego talentu wiedział, że tylko skończony kretyn i ignorant sztuki odrzuci jego kandydaturę na posadę. Na miejscu Fabiana wrzuciłby do Internetu nazwisko Sherra, aby dowiedzieć się co nieco o ekscentrycznym, dopiero co wybijającym się artyście. Podejrzewał, że tego nie zrobił, ba, że patrzy na obrazy nie do końca przekonany o prawdziwym talencie mężczyzny. Uśmiechnął się pod nosem, niewidocznie, trochę kpiąco. Ludzie często nie rozumieli tego co robił, a tym bardziej całego poświęcenia dla sztuki. Przestał im cokolwiek tłumaczyć, gdyż pytania zataczały swoje błędne koło, które po jakimś czasie go znudziło.
- To chyba logiczne, skoro cię zaprosiłem do siebie. Jednak nie będę robił byle czego, za byle co – rzucił, mając w sobie na tyle bezczelności, aby ustalać własne warunki. Odkąd pamiętał miał problem z utemperowaniem swojego charakteru, w końcu przyzwyczaił się na tyle, że nawet go polubił, a świat znienawidził.
- Na czym praca ma polegać? Czego ma uczyć? Technik? O materiałach? Czy nauczyć ich wrażliwości na sztukę i piękno? – Zaciągnął się, wypuszczając dym z ust. Cienie pod oczami świadczyły o kolejnej źle przespanej nocy. Praktycznie nie sypiał, chyba, że po sporej ilości alkoholu lub środków nasennych. Był niczym ćpun będący wiecznie na haju. Ekscentryczny, bezczelny i niebezpieczny. Zatonął we własnym świecie, oderwany od przyziemnych spraw.
- Muszę za coś opłacić rachunki. Ile oferujesz? – Wzruszył ramionami. To było dla niego najważniejsze. Pozbawiony miejsca do tworzenia najprawdopodobniej by oszalał. Malowanie utrzymywało go przy życiu, w innym razie najpewniej zachlałby się lub zaćpał na śmierć. W tym ludzkim padole nic go już nie uszczęśliwiało poza tworzeniem. Cholernie nieszczęśliwy, zgorzkniały i samotny zmagał się z własnymi problemami, wyrażając własne uczucia w obrazach, których nikt nie rozumiał. Zresztą tak, jak i jego.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sherra + pracowania   Sob Lip 05, 2014 3:01 pm

Jak już mówiono, jakoś nie widzi mu się zwierzanie z drobnych problemów. Po prostu wytłumaczył się, dlaczego dopiero tak późno przyjechał. W końcu należało, aby nie wyszedł na tego nagannego.
Podczas oglądania mieszkania, jak i na ścianie zawieszonych obrazów, które zapewne należały do Sherrerda, podrapał się po swojej niesamowitej brodzie. Zaczął bawić się jednym z warkoczyków, przypatrując się teraz bardzo dokładnie obrazom. Do jednego nawet podszedł, wolnym krokiem. Stając przed nim, mruknął pod nosem z widocznym bananem na twarzy, bo uśmiechem tego się nie da nazwać. Był to jeden z tych nagich obrazów, co namalował w przeszłości Sherr. Bardzo mu się spodobał. Te kształty, te realia... Tak, zdecydowanie to był jego gust. Może nie był malarzem, ani kompletnie do tego nie nadawał się, jednak sztuka (nieważne jaka) od zawsze go fascynowała. Czy to teatr, malarstwo, literatura, poezja, rzeźbiarstwo... Sztuka to sztuka.
- Tak, tak. Wiadomo - odparł krótko, w sposób taki, jakby zupełnie nie słuchał mężczyzny. Oczywiście słuchał, jednak na razie obraz robił swoje.
W końcu odwrócił wzrok od tego dzieła, zerkając przelotnie raz jeszcze na całą resztę obrazów. Zatrzymał wzrok na jego osobie, wsadzając z powrotem dłoń do kieszeni. Mężczyzna był wstanie zauważyć, że ten bezczelny ton, którym ciągle zwraca się do swojego przyszłego szefa (oby przyszłego), nie robił na nim największego wrażenia. Ton jak ton. Ludzie są różni, nie masz na to szczególnego wpływu.
- Wszystkiego po kolei. Pierw podstaw, czego powinno się używać w danym momencie, co do czego służy, dopiero potem przejść do teorii, a na końcu czysta praktyka, nie? - odpowiadając mu na pytanie, klapnął sobie na kanapie, która z pozory wyglądała na wygodną i powiedzmy, że taka właśnie była.
- Dwadzieścia funtów za godzinę - dodał zaraz, uśmiechając się nieznacznie do gospodarza.
Sądził, że taka cena idealnie wystarczy mu i na utrzymanie mieszkania i na rachunki i na przyjemności. W końcu nie była to mała kwota.
- Zajęcia są trzy razy w tygodniu i trwają po dwie godziny. W poniedziałki, środy i piątki. Od czwartej do szóstej popołudniu - mruknął jeszcze, uważając to za dość istotną informację. W końcu musiał wiedzieć, o której musi wyjść z domu, aby zdążyć na tą dokładnie godzinę. Kwota też nie była mała. Zarabiać 40 funtów jednego dnia? Widocznie los Sherrerdowi nieco się poprawi.
- To jak, chętny czy udajemy, że rozmowa nie miała miejsca? - spytał jeszcze, zanim Sherr zdążył cokolwiek powiedzieć, a było widać, że miał taki zamiar.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sherra + pracowania   Wto Lip 08, 2014 6:15 pm

Ta obojętność, jaką potraktował go Fabian podczas oglądania obrazków, była dla Sherra znakiem, że z tego faceta coś może być. Oczywiście, nadal go miał za ignoranta, który bezmyślnie wgapia się w akt, na którym wiadomo co jest, a na pozostałe abstrakcyjne obrazy zerka niezrozumiale, jednak liczył się fakt, że się zainteresował. To był pierwszy krok dla kogoś kto nigdy nie miał styczności z prawdziwymi dziełami sztuki, bo przecież Sterling o swoich pracach nie myślał w innych kategoriach. Był zbyt dumnym pawiem, aby cenić się ciut niżej.
- To nie są osoby, które mają na temat malarstwa, jakiekolwiek pojęcie? Czemu mam… – urwał jednak, kiedy usłyszał cenę. Dwadzieścia funtów to bardzo dobra stawka. W głowie już przeliczał, co może zrobić z taką sumą pieniędzy i na co ją przeznaczy. Nowe płótna, farby… nie, czekaj, wróć. Niechętnie musiał zachować się odpowiedzialnie, i jak dorosły człowiek. Ważniejsze są rachunki oraz jedzenie, a za resztę może poszaleć. O ile cokolwiek mu zostanie, bo z tym u niego bywało różnie.
- Dwadzieścia funtów, to dobra stawka. Nie chce mi się już gadać o pracy. Jak przyjdę wszystko mi dokładnie wyjaśnisz – mruknął, gasząc peta w popielniczce. Kręciło go w nosie od nadmiaru dymu. Zerknął kątem oka przez okno, obserwując biegające po osiedlu dzieciaki, które właśnie nawalały się patykami, udając chyba jakiś rycerzy.
- Oczywiście ją biorę. Lepszej fuchy nie dostanę na obecną chwilę – rzucił, spoglądając na swojego pracodawcę nie mogąc uwierzyć, że ten facet chce mu zapłacić tak dużo za dwie godziny trzy razy w tygodniu. Oczywiście, cieszył się z tego, gdyż miał za co zrobić zakupy, jednak ciągle szukał jakiegoś podstępu i haczyka. Lecz na obecną chwilę nigdzie go nie dostrzegał, najprawdopodobniej było to spowodowany tym, że wczorajszy alkohol krążył mu w żyłach, niczym komary w nocy nad uchem swojej ofiary. Bez słowa wyszedł ze swojej pracowni idąc prosto do mieszkania, gdzie również pootwierał okna. Nie oszukując się panował tam zaduch i śmierdziało wódą. Musiał pamiętać, aby na zajęcia nie przyjść pod wpływem, bo ostatnimi czasy coraz częściej zdarzało mu się bratać z Jimem Beamem.


Wybacz, że tak krótko.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sherra + pracowania   Sro Lip 09, 2014 2:29 pm

To nie to, że nie rozumiał, a było miło zawiesić oko właśnie na tym obrazie. Inne obrazy również obejrzał, wydawać się można było, że obojętnie, jednak w rzeczywistości tak nie było. Po prostu miał już w tym trochę doświadczenia i wiedział, jak co oceniać. Jakby przy każdym obrazie miałby tak stać i przyglądać się jemu, to dni zabrałoby, a przecież Fabian nie ma tyle czasu, a Sherr wieczność trzymać go nie będzie. Odchrząknął w dłoń, kiedy zadał mu ów pytanie, a w następnej kolejności uśmiechnął się nikle, ale sympatycznie, a niewiele potem jego wargi uformowały słowa:
- Może mają, może nie - po nich, uśmiech poszerzył się minimalnie, ale dość szybko znikł. Przecież nie będzie ciągle szczerzył się, chociaż mógłby. Uniósł kpiąco jeden kącik ust, kiedy usłyszał o tym, że nie chce mu się już gadać o pracy. Miał tylko nadzieje, że nie będzie z nim tak trudno jak to się wydaje lub jak ta "miła" pani powiedziała. Sherrerd z pewnością ostro się zdziwi, gdy przyjdzie do pracy, a tam będą dzieci. Nie powiedział mu o tym fakcie, bo w końcu nie chciał już gadać o pracy, czyż nie?
- Tak też sądziłem. To skoro o pracy nie chcesz już gadać, to mam się zwijać? - spytał, rzucając na niego jakże interesujące spojrzenie. W tej całej knajpce/restauracji miał ładnie cięty język przy dziecku, co na swój sposób było ciekawe, zabawne... Zastanawiał go fakt, jak teraz zachowałby się, gdyby jakiś temat pociągnęli. Jednak szybko wymazał tą myśl, bo w końcu nie przyszedł tutaj na bezsensowne pogaduszki, a jedynie tylko w sprawie pracy. Tylko i wyłącznie w sprawie pracy. Nagle telefon Fabiana zaczął dzwonić. Była to ciotka, która właśnie opiekowała się jego najdroższym synkiem. W myślach zdążyły przewinąć różnego rodzaju czarne scenariusze. Odebrał, wstrzymując na chwilę oddech. Taa, zdecydowanie czasem wyolbrzymiał niektóre rzeczy, ale po dzisiejszej rozmowie, sytuacji w szkole... Odetchnął z pewną ulgą, kiedy to było nic istotnego, jednak musiał zjawić się w domu. Po tej krótkiej rozmowie, schował telefon do kieszeni od spodni i rzucił kolejne krótkie spojrzenie na Sherra.
- Zaczynasz od następnego tygodnia, bo jutrzejsze warsztaty są odwołane ze względu na wystawianą sztukę - rzucił krótko, pożegnał się gestem dłoni i wyszedł z jego mieszkania jakby nigdy nic. Wsiadł do samochodu i ruszył w stronę domu.

z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Sherra + pracowania   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Sherra + pracowania
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Dzielnica mieszkalna :: ∎ Kamienice-
Skocz do: