IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dante i Gustav

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Sro Lip 09, 2014 6:41 pm

Charles zamruczał, czując ssanie skóry na szyi. Jego myśli nie były zdolne do jakiejkolwiek analizy sytuacji, dlatego nie przyszło mu do głowy, że zostaną na jego ciele ślady, które będzie musiał ukryć. To było całkiem nieważne, nie w momencie, kiedy oboje byli tacy seksowni, tacy przyjemni, tacy namiętni, tacy… Napaleni. Potrzebowali siebie.
Mówisz, że jesteś taki dobry? To zrób tak, żebym przesadnie nie krzyczał, bo posądzą cię znowu o robienie mi krzywdy.
Był szczęśliwy. Jego myśli wręcz otaczała chmurka przyjemności. Było mu z Erikiem dobrze i nie dało się tego w żaden inny sposób zinterpretować. Chciał przy nim już zawsze być. Zawsze czuć go przy sobie. A przede wszystkim, chciał w końcu się z nim połączyć.
Stęknął z zaskoczeniem, czując napierające na niego palce. Wiedział, że powinien się w jakiś sposób rozluźnić i skupić na czymś innym, ale teoria, a praktyka, były dwoma różnymi rzeczami. Pocałunki Lensherra w pewnym stopniu pomagały. Walczył o dominację, poświęcał się na splatanie ich języków i łapczywe przyciąganie dłońmi ku sobie. Był zdesperowany i tym razem nie zamierzał się wycofywać.
Wiem…
Ta myśl była pełna wdzięczności. Xavier jak mało kto potrafił docenić ofiarowane mu uczucia. Odwdzięczał się bez wahania, pokazując w całej swojej ufności i delikatności. Nikt nie stanie mu się już tak bliski, jak Niemiec. I telepata nie zamierzał bynajmniej tego żałować. Za każdą ostrożność, delikatność i czułość dziękował, zarówno telepatycznie, jak i fizycznie. Otarł się o dłoń mężczyzny, wpatrując w kochanka z niesamowitą intensywnością. Psychicznie był już gotów na wszystko, co chciał mu zaoferować magnetokinetyk. Jedynym problemem było nieprzywykłe do takich pieszczot ciało, które jednak coraz bardziej poddawało się pieszczotom.
Odwzajemnił uśmiech, wyginając się i lekko wbijając paznokcie w ramiona mężczyzny. Wciąż nie był pewien, jak odnieść się do penetrowania jego ciała, ale nie zamierzał pogrążać się w niepotrzebnych wątpliwościach. Mrużył oczy, skupiając się na myślach partnera, które napawały go optymizmem i ulgą. Ufał mu i wiedział, że nie zostanie skrzywdzony.
Amerykanin złapał Erika za kark i odchylił się do tyłu, powoli, ale nieubłaganie lądując na nogach partnera. Swoje pozostawił rozchylone, wciąż zgięte w kolanach, by ułatwić do siebie dostęp. Poczekał cierpliwie, aż Magneto dostosuje swoją pozycję do niego, a potem objął go jedną nogą, przyciągając mocniej do siebie. Zmierzwił mu dłońmi włosy i obdarzył całą twarz, oraz szyję, pojedynczymi, krótkimi pocałunkami. Zmrużył oczy z zadowoleniem.
Pragnę cię, czujesz?
Przygryzł delikatnie dolną wargę, przekrzywiając figlarnie głowę.
Chcę się już całkiem zapomnieć, Erik.
Mimo, że przekazał tą myśl telepatycznie i tak zabrzmiała bardziej jak rozkaz.
Powrót do góry Go down
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Sro Lip 09, 2014 7:32 pm

Jestem najlepszy – odpowiedział na jego pytanie nad wyraz pewny swego, aczkolwiek nie zabrakło przy tej myśli żartobliwej nuty. Nie mógł się powstrzymać od tej uwagi, po prostu musiał w ten sposób podrażnić kochanka, który przecież sam się o to dopraszał swoimi prowokacyjnym myślami i zmysłowym zachowaniem. W niezwykle seksowny sposób pokazuje, jak bardzo staj się niecierpliwy, gdy odwlekają to, co nieuniknione. Tylko chwile dzielą ich od stania się jednym. Najpiękniejsze jest to, że teraz obaj są do tego przekonani. Chcą tego samego, nieprawdaż?
Kiedy wyłapał jego stęknięcie, spojrzał po nim z ogromem czułości, aby w ten sposób dodać mu otuchy. Bardzo się starał zadać mu jak najmniej bólu, zwłaszcza, że doskonale wiedział, jak wielki dyskomfort odczuwa kochanek. Dzielą ze sobą wszystkie te doznania, przez co ich przyjemność staje się naprawdę wspólna. Erikowi z trudem przyszłoby rozdzielenie ich uczuć, ponieważ wydają mu się one jednakowe. Tylko to jedno negatywne odczucie Charlesa, tak czysto fizyczne. Ile Lensherr by dał za to, aby móc go uniknąć.
Wiedział, że Xavier mu ufa, a to jeszcze bardziej sprawiało, że Niemiec chciał być dla niego nad wyraz delikatny. Wciąż ostrożnie, mimo to stanowczo, poruszał palcami w jego ciasnym wnętrzu, wtedy też językiem zuchwalej trącał narząd smaku partnera, aby ten mógł skupić się na czymś o wiele przyjemniejszym. Tak odskocznia dla myśli była mu potrzebna.
Gdy telepata nie mógł dłużej utrzymać się na kolanach, opadł na nogi magneto-kinetyka, któremu wcale taki stan rzeczy nie przeszkadzał. Zgrabnie zmienił pozycję i wysunął nogi spod ciała kochanka. Zmuszony był do wycofania palców, ale nadeszła już na to pora. Nie tylko położył Charlesa na plecach, również rozchylił jego uda, stopy układając na łóżku, aby ulokować się między nimi na klęczkach. Zaraz został do niego stanowczo przyciągnięty, dzięki czemu mógł rozkoszować się czułymi gestami. Władczość telepaty niezwykle przypadła mu do gustu, zwłaszcza, że została poparta myślami pełnymi zachłanności. Kolejne wspaniałe oblicze szatyna, właśnie to mógł dostrzec w tej chwili Erik.
Pochylił się nad nim i wpił w jego wargi, znów próbując w ten sposób uśpić jego obawy. Dłonią nakierował swojego twardego penisa na wejście kochanka, na które naparł bez jakiegokolwiek wahania. W końcu wsunął w niego główkę penisa, czując przy tym wzrost podniecenia. Był pewien, że odpowiednio przygotował wnętrze mężczyzny, jednak spotkał się ze sporym oporem mięśni. Przez chwilę zamarł, wtedy też wargami zsunął się na jeden z obojczyków Xaviera, na którym pozostawił ślad swojej obecności w postaci czerwonego punkcika.
- Trzymaj mnie mocno za szyję – polecił mu troskliwie, po tych słowach liżąc go po małżowinie.
Wyłączył rozsądek już całkowicie, kiedy postanowił dalej naprzeć na jego wejście. Wsunął penisa do połowy, następnie zatrzymał się, aby dać czas Charlesowi do przyzwyczajenia się do uczucia wypełnienia. Lensherr czuł, że jak na razie nie jest to zbyt przyjemne, jednak nie mógł się wycofać, nie teraz, gdy wreszcie dowiedział się, jak przyjemny może być seks z osobą, której bezgranicznie się pragnie.
Charles – szepnął czule w myślach. – Tak bardzo cię pragnę.
Starał się jakoś wynagrodzić mu wszystkie nieprzyjemności, z jakimi się teraz spotykał. Nie chciał być egoistą, zwłaszcza, że tak ogromnie zależy mu na nim. Nie chce go krzywdzić, jednak nie może uciszyć swoich pragnień. Chce go całego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Czw Lip 10, 2014 6:50 pm

Mimo, że mężczyźni byli połączeni ze sobą myślami, Charles nie spodziewał się tej próby penetracji. Rozszerzył oczy z zaskoczeniem, czując napieranie, ale nie zdążył w żaden sposób zaprotestować. Miał szczere obawy co do tego etapu ich zbliżenia i chociaż tłumił je do końca, w tym momencie nie mógł już mydlić sobie oczu - czuł, jakby nabijano go na pal. Twardy, stalowy, duży pal. Wszystkie nasuwające mu się w myślach określenia idealnie pasowały do opisu członka Erika, ale i powodowały wzrastający dyskomfort w dolnych partiach ciała. Skrzywił się widocznie, napinając i nie potrafiąc wyjść ze zdumienia, że Lensherr jednak zmieścił się w nim. Chociaż po części, bo gdy znalazł w myślach partnera informację, że to dopiero połowa…
Już cicho posykiwał i wbijał paznokcie w ramiona mężczyzny, zmuszając się do pozostania w miejscu i nie próbowania ucieczki. Wrażenia, jakby na to nie patrzeć, były bardzo, ale to bardzo niekomfortowe. Xavier bał się poruszyć, by przypadkiem nie uczynić ich zbliżenia jeszcze trudniejszym. W końcu…
Ja ciebie też…
To wyznanie było dla mężczyzny cięższe, ponieważ już czuł, jak dobrze było Niemcowi, a jemu jeszcze wszystko przeszkadzało i rozpierało od środka. Mimo wszystkich dobrych chęci nie czuł jeszcze przyjemności, chociaż telepatyczna więź mocno go zaskoczyła. Ich wrażenia fizyczne już splatały się razem, mieszając uczucia zaciskania się i wypełniania. Czyniło to wszystko jeszcze bardziej intymnym i… Dogłębnym. Amerykanin nie miał praktyki w rozróżnianiu swoich i cudzych emocji, dlatego musiał się dobrze skupić, by oddalić dyskomfort na rzecz przyjemności Erika. To zadziałało zaskakująco dobrze.
Oddech profesora wciąż był przyspieszony, ale oczy same się zamknęły, a paznokcie zsunęły się po ramionach Magneto. Zdominowany mężczyzna oblizał wargi powoli i przyciągnął do siebie kochanka.
Chcę więcej. Daj mi rozkosz.
Żądania wobec Erika przychodziły mu zbyt łatwo. Pozwalał mu się posiąść, ale miał wymagania. Nie zamierzał być milczącym kochankiem, który będzie szczęśliwy z samego faktu, że taka seks bomba go bierze. Oczywiście, nie zamierzał narzekać, a nawet czerpał pewną przyjemność z tego zbliżenia… Ale był pewien, że może być lepiej. W pewnym sensie informowały go o tym myśli Erika. A skoro kochanek miał wobec ich bliskości takie wymagania, dlaczego Charles miałby nie chcieć i więcej?
Przesunął palcami po plecach mężczyzny, raz po raz całując go na oślep w usta i łapiąc za biodra. Tkwił głębiej w jego umyśle, niż w swoim, by na dobre zapomnieć o swoich uczuciach. Miał wrażenie, że tonie w Eriku, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Skupił się na poszukiwaniu jego wrażliwych punktów, przyjemniejszych odczuć, chcąc mu zaoferować ich jak najwięcej.
Był zaskakująco mocno pewien, że nie był to ich ostatni raz. Taka wiedza na pewno będzie procentować w przyszłości.
Charles poruszył lekko biodrami, bo czuł, jak drętwieją mu pośladki. Syknął przez zęby i uchylił powieki, zerkając na swojego magnetokinetyka.
Na co czekasz?
Niecierpliwił się. Chciał już pełnego zespolenia ich ciał i umysłów, a nie częściowego zapomnienia. Chciał się kochać.
Powrót do góry Go down
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Czw Lip 10, 2014 10:16 pm

Starał się zapanować nad swoimi ruchami, co wcale nie było takie łatwe, gdy krew buzowała w jego żyłach przez wybuch namiętności. A jednak zdobył się na to, jakimś cudem działał ze spokojem i rozwagą. Choć to było wciąż za mało, czuł, że nie może jeszcze pozwolić sobie na więcej, zwłaszcza, że wciąż w umyśle kochanka tkwiło to uczucie dyskomfortu. Próbował wynagrodzić mu te niewygodne doznania czułymi pocałunkami i jeszcze czulszymi spojrzeniami. Zawsze był egoistą i myślał tylko o sobie, dzięki czemu przetrwał, jednak w tej chwili pragnął jedynie obopólnej przyjemności, o której żaden z nich nigdy nie zapomni. Jedność umysłów i ciał z pewnością nie pozwoli im wymazać tych cudownych chwil z pamięci.
Wszelkie obawy zatarły się wraz z żądaniami kochanka. Erik zamarł w bezruchu, obrzucając telepatę nieco zaskoczonym, odrobinę rozbawionym i jednocześnie pożądliwym spojrzeniem ciemnoniebieskich oczu, gdzie dostrzec można było dziki żar. Obaj już nie mogli dłużej czekać, mimo to Lensherr nie zamierzał działać zbyt gwałtownie, choć wątpliwości Charlesa również zatonęły w rozkoszy. Rozkoszował się gestami, które szatyn miał mu do zaoferowania, równocześnie rozmyślał o tym, jak cudownie będzie poruszać się w jego ciasnym wnętrzu. Instynktownie rozwarł wargi, czując pociągnięcie palców partnera na swoich plecach.
Już na nic.
Odpowiedział na jego prowokacyjne pytanie, która ostatecznie upewniło go, że musi zacząć działać. Chwycił mocno biodra kochanka i mocnym pchnięciem wszedł w niego cały, wtedy też poczuł zaciskające się na jego penisie mięśnie. Przez chwilę obawiał się, że przesadził, jednak szybko uciszył obawy gorącym pocałunkiem. Palcami wdrapał się na tors, po którym przesunął paznokciami, pozostawiając po sobie czerwone smugi. Kolejny raz zamarzyło mu się oznaczyć każdy fragment tego zmysłowego ciała. Ale czy ma czas o tym rozmyślać, kiedy Charles marzy o dogłębnej bliskości? Niewiele myśląc, poruszył się w jego wnętrzu dość odważnie, lecz nie gwałtownie, mimo wszystko wciąż musiał uważać na siłę swoich ruchów. Co chwilę wykonywał rytmiczne pchnięcie pełne pasji, w ten sposób rozpychając partnera.
Sam chciałeś więcej – tłumaczył swoje zachowanie jego wolą. – Obaj chcieliśmy.
Ponownie pochwycił jego biodra, aby wbić w nie paznokcie. Musiał być stanowczy w tej chwili, ponieważ tylko tak może pokazać, jak bardzo zawładnęło nim pożądanie. Tym razem poruszył się w nim bez lęku, po prostu wykonał pchnięcie, nieco głębsze i mocniejsze, a mimo to wciąż obdarzone dozą uczucia. Już nie ma od tego ucieczki, obaj muszą się poddać przyjemności. Jak to dobrze, że Xavier potrafił odsunąć od siebie negatywne doznania. Taka już jego natura, zawsze patrzy przede wszystkim na jasną stronę każdej sytuacji. I to właśnie jest w nim najpiękniejsze – potrafi wydobyć dobro ze wszystkiego, nawet z niego.
Myśl tylko o mnie.
To nie była prośba, to było żądanie, lecz tym razem z jego strony. On też musi postawić pewne warunki, aby móc być w pełni szczęśliwym. W tej chwili liczy się tylko Charles, którego cała uwaga powinna być skierowana na Erika. Nic więcej nie powinno się liczyć, prócz nich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Pią Lip 11, 2014 3:26 pm

Charles jęknął, czując jak mężczyzna wypełnia go dalej sobą. Z powrotem wbił w niego paznokcie, nie potrafiąc skupić się wyłącznie na odczuciach kochanka. Wiedział, że musi po prostu przez to przejść, a potem będzie tylko lepiej. Spróbował się rozluźnić, a Erik od razu skorzystał z okazji. Telepata zastękał głośniej, wyginając się w łuk i zapierając nogami o plecy mężczyzny. Otworzył usta, poddając się jego pocałunkom i zaciskając mocniej oczy, koncentrując na magnetokinetyku. Dla niego wrażenia w końcu były już przyjemne. Charles nigdy nie przypuszczał, że bycie stroną uległą wymaga takiej wytrzymałości, ale wraz z kolejnym pchnięciem odniósł wrażenie, że zaczyna się przyzwyczajać. Zwolnił uścisk dłoni na mężczyźnie, pozwalając mu się całkiem zdominować i z pewnym zaskoczeniem odnotowując, że naprawdę dyskomfort znikał. A im pewniej Lensherr brał go w posiadanie, tym bardziej czuł się zawłaszczony. Chwile ich wspólnego uniesienia dopiero się zaczynały, a profesor nareszcie zaczął doznawać rozkoszy. Uniósł też drugą nogę, w miarę stabilnie zaplatając je na plecach partnera i wsunął palce w jego włosy, pomrukując w wargi. W zależności od siły ruchu wydawał z siebie głośniejsze, lub cichsze dźwięki, tak czy inaczej były one jednak wypełnione zadowoleniem.
Dla Amerykanina przyjmowanie w siebie wybranka przestało stanowić problem. Przeciwnie, coraz chętniej uczestniczył w ich zbliżeniu, wypychając biodra do przodu, przyciągając do siebie Erika, oraz namiętnie odwzajemniając pocałunki. Cieszył się z ich bliskości, odkrywał nowe doznania i tonął w ich splecionych umysłach. Granica między nimi na dobre się zatarła, pozostawiając jedynie rozkosz i satysfakcję. Oraz niecierpliwość na więcej.
Myślę - zapewnił bez wahania, jęcząc w jego wargi jednocześnie.
Charles należał cały do przyjaciela. Ciałem, umysłem, sercem, duszą. Wszystko było dla niego ważne, cały świat, ludzie, mutanci, zwierzęta, pokój… Ale nic nie liczyło się tak, jak Erik. Ten człowiek zaborczo opanował całego telepatę, który nie potrafił sobie wyobrazić momentu, gdy będą musieli ponownie rozdzielić się myślami. Nie chciał oddalać się od magnetokinetyka. Ani fizycznie, ani psychicznie. Byli dla siebie stworzeni.
Chcę cię więcej. Więcej. Więcej…
To jedno słowo stało się dla niego niczym mantra. Domagał się łapczywie nowych wrażeń, intensywniejszych doznań, głębszych uczuć. Jak niczego innego wcześniej. I gdy w końcu je otrzymał, oddał się całkowicie. Ciało w końcu dostosowało się do partnera, zaciskając w odpowiednich momentach, wypychając biodra w jego kierunku, dłońmi błądząc po spoconej skórze Niemca. Pocałunki były zachłanne, ale chaotyczne, a myśli nie mogły już zostać odróżnione od siebie. Wypełniała ich rozkosz, niecierpliwość i zapomnienie w sobie nawzajem.
Gdy dominujący mężczyzna po raz pierwszy otarł się o prostatę, z ust kochanka wydarł się krzyk. Jego mięśnie spięły się, a kręgosłup wygiął w łuk. Rozkosz wręcz wybuchła w jego głowie, zwiastując nadchodzący powoli orgazm.
Jeszcze… O Boże, jeszcze…!
Jeśli Lensherr odpowiednio zagłębi się w myśli i doznania kochanka, na pewno znajdzie informację, skąd ta przyjemność się wzięła. I jak jej więcej zaoferować swojemu wybrankowi.
Powrót do góry Go down
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Pon Lip 14, 2014 1:53 pm

Początkowy dyskomfort był odczuwalny przez nich obu, nawet jeśli telepata robił wszystko, aby nieprzyjemne odczucie odeszło jak najszybciej w zapomnienie. Ale okazało się, że najlepszą receptą na to jest rzucenie się w wir rozkoszy. Gdy Charles zaprzestał myśleć o nieprzyjemnościach płynących ze zbliżenia, wreszcie się rozluźnił, dzięki czemu i jego ciało zaczęło czerpać przyjemność ze śmiałych posunięć Erika. Zdradzały go przede wszystkim te wspaniałe odgłosy, jakie wydobywały się z jego rozchylonych ust. Niemiec wpatrywał się w nie z jawnym pożądaniem, dopóki nie wpił się w nie wręcz brutalnie, aby wsunąć język do ich wnętrza. Wtedy też poruszył się w nim mocniej, szybciej i przede wszystkim zachłanniej. Kiedy wyczuł, że kochanek jest już gotów go przyjąć całkowicie, co potwierdził wypchnięciem bioder w stronę Lensherra, nie potrafił dłużej się kontrolować.
Czuł zniecierpliwienie kochanka, które było równe jego własnemu oczekiwaniu na więcej. Ba, słyszał jego żądanie o więcej w swoich myślach! Zatem nie pozostało mu nic innego, jak działać. Nie myślał już o konsekwencjach, o subtelności. Wszystkie przeszkody stojące na drodze rozkoszy nareszcie zniknęły. Stali się jednym, teraz już łączy ich wszystko. Jeden umysł, jedno ciało. Erikowi towarzyszyło uczucie spełnienia, jednocześnie czuł niedosyt. Pragnął więcej, choć miał już w swym posiadaniu człowieka, o którym marzył.
Chwycił jego biodra w mocnym uścisku i uniósł, aby z nową mocą poruszyć się w kochanku, lecz pod nieco innym kątem. Był w nim cały, wypełniał go doskonale i uderzał w ten właściwy punkt. Od razu wyczuł, że trafił na jakże wrażliwą prostatę partnera, dlatego nie zaprzestał wykonywać pchnięć, dziko napierał dalej, narzucając szybkie tempo mocnych pchnięć. Ustami przylgnął do szyi kochanka, przyssał się do niej, aby kolejny raz pozostawić po sobie dorodną malinkę. Przegryzł jego skórę bezboleśnie, jednocześnie wchodził w jego wnętrze z wielką siłą. Czułość gdzieś uciekła i oddała miejsce dzikiemu pożądaniu.
Penis Erika pulsował wściekle, dając wyraźny znak, iż spełnienie jest coraz bliżej. Jednak mężczyzna nie chciał kończyć, nie w takiej chwili. Ale również Xavier był coraz bliżej orgazmu. Ich obu dzieliło tak niewiele do punktu kulminacyjnego. To wszystko nie było w stanie nasycić Lensherra, który nie wyobrażał sobie, aby miał kiedykolwiek oderwać się od telepaty. Jedno zbliżenie to za mało!
Mimowolnie wydobył z siebie ciche stęknięcie, wtedy też doszedł we wnętrzu kochanka. Nawet przez chwilę nie pomyślał o konsekwencjach, po prostu zalał go nasieniem. Wszystkie mięśnie, jeszcze chwilę przed orgazmem boleśnie spięte, nagle rozluźniły się. Ciało na chwilę osłabło, lecz gorące spojrzenie Niemca mówiło, że ten chce jeszcze więcej. Wykonał jeszcze dwa mocne pchnięcia, zanim opadł na rozpalone ciało kochanka. Twarz schował w jego ramieniu, na którym złożył kilka delikatnych muśnięć.
Jeden raz nie wystarczy.
Oznajmił pewny swej racji. Na pewno jemu nie wystarczy. Dłonią przesunął leniwie po jego boku, po czym podniósł się na łokciu, aby ucałować usta kochanka. Dopiero przy tym geście dotarło do niego, że jeszcze z niego nie wyszedł. I nie ma zamiaru tego zrobić. Odrywając się od jego ust, przegryzł jego dolną wargę, następnie przeniósł własne usta na smakowitą szyję. Kolejny raz wgryzł się w nią, rzecz jasna ostrożnie i płytko, aby nie skrzywdzić Charlesa. W taki sposób jedynie go oznacza, w końcu ma do tego prawo, gdy telepata sam przyznał, że należy do niego.
Mam teraz wziąć cię od tyłu?
Podesłał mu cudowną wizję kolejnego zbliżenia, w której dziko w niego wchodził. Podnosił jego biodra władczo i nie dawał mu chwili wytchnienia. Często pochylał się i przylegał torsem do jego pleców, aby ustami sięgnąć jego karku. Coś cudownego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Wto Lip 15, 2014 9:08 pm

Telepata zamknął oczy, ale nawet wtedy czuł, że kręci mu się w głowie. Kochanek poruszał się w nim z taką intensywnością, że Charles odchodził od zmysłów. Każde kolejne pchnięcie powodowało wybuchy rozkoszy, oraz zadowolone jęki. Szatyn wbijał palce w ramiona kochanka, odwzajemniając namiętne pocałunki. Rytmicznie się na nim zaciskał, coraz mocniej pod nim wijąc. Fakt, że oddawał się właśnie temu mężczyźnie też nie pozostawał bez wpływu dla pogrążonego w przyjemności pasywa. Czuł jednocześnie, jak Erik wchodzi w niego i znaczy ugryzieniami. Był taki zaborczy, taki pewny siebie, że Xavier nie potrafił się przy nim wahać. Ofiarował mu całego siebie, a gdy poczuł, że ogarnęła go ekstaza, zaraz sam dołączył.
To było najprzyjemniejsze i najintensywniejsze wrażenie w całym jego życiu. Nie sądził, by kiedykolwiek jeszcze mógł poczuć coś takiego. A przynajmniej nie bez obowiązkowego towarzystwa magnetokinetyka.
Już nie jęczał, tylko krzyczał z przyjemności, spinając wszystkie mięśnie ciała na kochanku. Na szczęście znajdowali się w mało uczęszczanej części posiadłości Amerykanina, dzięki czemu szansa, że ktoś ich usłyszy, była minimalna. Dopiero, gdy Lensherr opadł na partnera bezwładnie, ten powoli zaczął cichnąć i osłabił uścisk. Nabierał powietrza do płuc gwałtownie i płytko, drżąc na całym ciele. Czuł się niesamowicie mocno wypełniony kochankiem i sam nie wiedział, czy to wrażenie było przyjemne, czy wręcz przeciwnie. Odetchnął z trudem, unosząc dłoń i przecierając oczy. Dostrzegł płomienne spojrzenie kompana i poczuł, że ma całkiem poważne problemy z zachowaniem powagi, gdy dotarło do niego pytanie.
Zachichotał cicho, chrapliwie, już po chwili kaszląc, bo gardło miał całkiem wysuszone od krzyku. Zakrył usta dłonią, żeby nie opluć mężczyzny, a przy okazji nie zademonstrować uśmiechu rozbawienia. Ten szybko jednak zszedł, gdy okazało się, że Erik myśli całkiem poważnie i do tego… Intensywnie. Telepata przełknął z trudem ślinę, nawilżając w końcu przełyk i marszcząc brwi. Chciał dość jasno skrytykować fakt, że mężczyzna nie zamierza dać mu ani chwili wytchnienia, ale gdy tylko jego myśli zostały opanowane przez nadesłaną wizję znowu zabrakło mu śliny w ustach. Odetchnął powoli, zakłopotany mocno. Gdyby już nie był czerwony, na pewno pokryłby się rumieńcem.
Erik… Wiesz, że już doszliśmy… I jestem… Pełny…
Zakrył twarz dłonią, żeby nie dało się dostrzec jego krępacji. Stęknął cicho, czując kolejne ugryzienia.
Wiesz, możesz mocniej… - zaproponował, ostatecznie rezygnując z protestu. Jak miałby przeciwstawić się temu seksownemu, napalonemu skurczybykowi?
Uniósł dłonie do góry i przyciągnął mężczyznę do siebie, domagając się kolejnego pocałunku. Wymagał pewnego uspokojenia i zapewnienia, że facetowi nie chodzi wyłącznie o swoje seksualne zaspokojenie, a gdy je zdobędzie, zostawi Charlesa w takim stanie. Ulegający szatyn już teraz czuł, że spalił naprawdę sporo kalorii, a przecież następna pozycja wymagała od niego jeszcze więcej wytrzymałości!
Mam nadzieję, że wymyślisz też, jak mnie z powrotem podniecić.
Oblizał powoli wargi kochanka, wpatrując się w jego oczy intensywnie. Błądził po zakamarkach jego umysłu, sprawdzając wszystko dokładnie. Myśli, fantazje, odczucia, wspomnienia. Nie szukał niczego konkretnego. Po prostu pogrążał się w nim, tym razem świadomie. I odwzajemniał tym samym. Dostęp do jego umysłu zawsze byl zagrodzony, ale nie przy Eriku. Od tego dnia już zawsze będą wiedzieć o sobie wszystko. Cały czas wracał myślami do tego faktu, jakby nie potrafił w niego uwierzyć. Zamknął oczy i delikatnie spróbował odsunąć się biodrami od kochanka. Czuł, jak wszystko w nim płynie. Cały płynął. Prześcieradło się do niego lepiło, o Lensherrze nie wspominając. Oddychał płytko, czując, jakby czas zwolnił. Zatracił się w ich odczuciach i myślach, a gdy wrócił do rzeczywistości, wszystko wyglądało inaczej. Zmarszczył brwi i znowu uniósł powieki, spoglądając na mężczyznę z wahaniem.
Przygryzł wargę, zamyślając się.
- Erik… - Zaczął na głos, mocno zachrypniętym głosem. Brzmiał poważnie, jakby naprawdę rozważał coś istotnego. Nawet zakrył na chwilę swoje myśli, czyniąc Niemca w pewnym sensie pustym bez tej sfery kochanka.
- Erik, ale wiesz, że miałeś ćwiczyć coś innego, prawda? - Telepata powiedział to iście grobowym tonem, ale zaraz się roześmiał, widząc minę przyjaciela.
Powrót do góry Go down
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Sro Lip 16, 2014 11:03 pm

Ich obu zalała rozkosz, której nie można nijak zmierzyć, opisać, określić. To był gwałtowny wybuch doznań i jednocześnie eksplozja wielkich uczuć. Ciało zlewało się z umysłem, co w ich przypadku było jeszcze bardziej wyczuwalne, gdyż obaj mogli podobny proces dostrzec u siebie, jak i u kochanka. Kompletnie zatracili się w tej wspaniałej chwili, lecz ta nie mogła trwać wiecznie. Krzyki Charlesa musiały ucichnąć, nawet jeśli partner pragnął wsłuchiwać się w nie bez przerwy. Równocześnie marzył o tym, aby każdy dźwięk spić z jego ust. Przez Xaviera zaczyna popadać w skrajności i, co najgorsze, nic nie może na to zaradzić. Telepata w wielu kwestiach całkowicie zmienił jego światopogląd, przy okazji wywracając całe życie do góry nogami. Gdyby nie ich spotkanie, Erik nie miałby pojęcia, że stać go na tyle ciepła wobec innej osoby. Ale Charles nie jest jak inni, on po prostu jest uosobieniem dobra.
Początkowe rozbawienie uległego szatyna, tak nieumiejętnie skrywane, zaskoczyło magneto-kinetyka. Był jak najbardziej poważny i zamierzał dać temu dowód. Miał zamiar jeszcze bardziej zawstydzić tego szczerego osobnika. Językiem przesunął po jego szyi, następnie zjechał nim na tors, aby zaraz trącić jeden z sutków. Przegryzł go subtelnie, a jedną dłonią pomknął w okolice ud, aby przesunąć po jednym paznokciami. Obiecał sobie w myślach, że dopnie swego i znów go posiądzie.
Kiedy usłyszał jego pierwszą myśl w swojej głowie, oderwał się od niego, aby spojrzeć na niego z wielką powagą. Szybko jednak uciekł do innego zajęcia, aby nie obserwować zbyt długo skrępowanej twarzy Charlesa. Nie chciał czuć na sobie spłoszonego spojrzenia tych niebieskich oczu. Do niczego go nie zmusi, przecież nie ma zamiaru go męczyć. To był jego pierwszy raz, a Lensherr mimo to go nie oszczędzał. Aż poczuł lekkie wyrzuty sumienia. Powinien był lepiej przemyśleć podobną propozycję. Najpierw da mu odpocząć w swoich ramionach, a potem razem zdecydują, co dalej.
Ale urwał te rozmyślania, gdy kochanek przyciągnął go do siebie. Zgodnie z jego niewypowiedzianym życzeniem gorącym pocałunkiem zapewnił go, że nie chodzi tu tylko o seks. Chodzi o prawdziwe uczucia, których to Erik nie pojmuje, przez co nie potrafi też okazać ich na zbyt wiele sposobów. Zawsze wydawało mu się, że bliskość fizyczna w pełni oddaje uczucia. Dlatego właśnie próbował przelać w pocałunek jak najwięcej czułości, jednocześnie próbował zachować w nim namiętność. Wsunął język między rozkoszne wargi, aby trącić nim narząd smaku kochanka.
To ja będę obmyślać sposób na to, jak cię podniecić, tymczasem poleżmy trochę.
Kiedy zakończyli pocałunek, a Charles wykonał dość rozkoszny ruch biodrami, jakby to chciał uciekać, Erik wysunął się z niego, następnie położył się obok na plecach. Bez słowa objął telepatę i naciągnął go na siebie, aby móc poczuć ciężar jego ciała. Chciał już zawsze czuć go przy sobie.
Słysząc swoje imię wypowiedziane tym cudownym głosem, zajrzał w oczy Xaviera z subtelnym uśmiechem. Zaraz spoważniał, gdy nie mógł wyczuć już jego myśli. Trochę zdziwiło go to, że partner ot tak przeczesał jego umysł, aby potem nagle zablokować ich więź. Czyżby telepata zobaczył coś niepokojącego w głowie Lensherra? Na całe szczęście jego pytanie wszystko wyjaśniło. Co za okropny sposób strojenia sobie żartów!
- Zdecydowanie bardziej wolę ćwiczyć innej rzeczy. Nasz wspólny trening może okazać się bardziej owocny niż kiedykolwiek śmiałem przypuszczać.
Uśmiechnął się chytrze i ucałował jego skroń. Objął go bardziej stanowczo i przycisnął do swojego ciała, aby pokazać mu, że nie pozwoli mu się odsunąć. Charles musi leżeć na nim, aby mogli jak najdłużej cieszyć się sobą. Jednak zdradziecka dłoń Niemca zsunęła się na pośladek mężczyzny i ścisnęła go zuchwale. Jego jędrność zachwyciła dominanta.
- Podziel się ze mną swoimi myślami. Chcę wiedzieć o tobie wszystko.
Nie rzucał tych słów na wiatr. Naprawdę chcę pochłonąć każdą jego myśl, każde wspomnienie. Charles jest dla niego najważniejszy, nikt inny się nie liczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Czw Lip 17, 2014 5:33 pm

Charles stęknął cicho, czując, jak mężczyzna się z niego wysunął. Wrażenie pustki było niesamowicie irytujące. Początkowo nie był przekonany do kolejnego zbliżenia, ale ten krótki moment bez dotyku Erika przekonał go, że potrzebuje więcej. Jedynym problemem była świadomość, że im więcej będzie chciał, tym ciężej będzie mu później rezygnować.
Nie, już nie chciał rezygnować. Za dobrze było mu z Lensherrem. Przesunął się na jego pierś i zamknął oczy, układając wygodnie głowę. Czuł zmęczenie, ale było ono całkiem przyjemne. Jedynie wypływająca z niego ciecz irytowała, ale nie do tego stopnia, by musiał coś z tym zrobić. W końcu miał przy sobie przystojnego Niemca, który dopiero co go rozdziewiczył. I nie zamierzał na tym skończyć. Odpowiednia dawka wilgoci nie zaszkodzi, chociaż na pewno trochę krępuje.
Gdy zdał sobie sprawę z tego, nad czym myśli, jeszcze bardziej się zarumienił i skupił na umyśle kompana. Całkiem mu się tam podobało. Owszem, Erik miał sporo wad, przeżył wiele nieszczęść, a sporo jego poglądów nijak się pokrywało z przekonaniami profesora, ale było w nim coś, co czyniło telepatę spokojnym o ich relacje. Był człowiekiem bardzo pewnym siebie, zachłannym i… Starał się o kochanka. Dla Charlesa był to całkiem niezły początek dalszej znajomości, już nie tylko na tle przyjacielskim. I choćby bardzo próbował, nie potrafił czuć przez to wyrzutów sumienia. Magnetokinetyk był zbyt pociągający.
- Mówisz więc, że będzie jeszcze lepiej? - Uśmiechnął się szerzej. - Przyznam, że brzmi to bardzo kusząco, panie Lensherr.
Zamruczał z zachwytem, gdy został mocniej dociśnięty. Nie zamierzał odsuwać się od kochanka, ale ta zaborczość powodowała, że miękły mu kolana. Nigdy nie czuł się tak zawłaszczony, tak bardzo czyjś i jedyny w swoim rodzaju. Przesunął nosem po barku kochanka, a potem lekko ugryzł go w szyję. Twardość Magneto doprowadzała go do delikatnego szaleństwa. On faktycznie nie musi ćwiczyć niczego więcej, jak swojego opanowania i zdroworozsądkowego myślenia. Był idealny w każdym calu. I był Charlesa.
Telepata też czuł zaborczość wobec jego osoby. Na wyraźne życzenie ponownie opuściły bariery swojego umysłu. Wiedział, że dla osoby niebędącej na co dzień telepatą wrażenia były inne. Widział tylko to, co było na powierzchni. Intensywne uczucia, pojedyncze myśli. Nie potrafił wyłapać wszystkiego, a już na pewno nie wszystkiego, co chciał. Dlatego uległy mężczyzna spytał:
Co byś chciał zobaczyć? Pokieruję cię na dobrą drogę.
Zaufanie, jakim obdarzył przyjaciela było niesamowite.
Xavier zamknął oczy i zaczął sunąć językiem po piersi kochanka. Nie była to już delikatna pieszczota, tylko otwarte i jawne domaganie się reakcji. Chciał czuć jego przyjemność. Drgające mięśnie. Chciał słyszeć jęki przyjemności. Może i podczas pierwszego razu kilka słodkich dźwięków wyrwało się z ust opanowanego dominanta, ale były one nieliczne, a już na pewno niemal znikły w całej gamie pisków, krzyków i stęknięć drugiego mężczyzny. Charles podejrzewał, że jego partner nie przywykł do takiej otwartości. Ale przecież byli już spleceni ciałami i umysłami. Czymże wobec tego była otwartość w reakcjach?
Przesunął paznokciami po bokach leżącego pod nim mutanta. Język ukrył w ustach, decydując się pozostawić ślady po pocałunkach i ugryzieniach. Za każdym razem delikatnie ssał wybrany punkt, następnie brał skórę w zęby, lekko nimi pocierał i na krótko mocniej zaciskał. Zostawiał w ten sposób za sobą piękny, podłużny ślad, wijący się od prawego wnętrza szyi, przez bark, ramię, pierś, aż do sutka, na którym uwaga telepaty się skoncentrowała. Nieistotnym był fakt, że to Erik miał podniecić swoją ofiarę. Nie, ona też chciała się nim nacieszyć. Zbadać reakcje, pozostawić po sobie ślady i chwilę podominować. Miała do tego pełne prawo, w końcu oboje należeli do siebie nawzajem!
Powrót do góry Go down
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Pią Lip 18, 2014 12:48 am

Od razu dostrzegł to drobne zawstydzenie w wyrazie twarzy i przede wszystkim w oczach kochanka. Zapewne domyśliłby się, że tak wdzięczna reakcja jest spowodowana erotycznymi myślami, nawet jeśli nie byłoby mu dane czytać jego myśli. Sam pełen był podobnych myśli, a w umyśle kreślił kolejne fantazje, dokładnie uwzględniając pozycje, tempo pchnięć i intensywność pocałunków czy też subtelność ugryzień. Był świadom tego, że Charles ma całkowity wgląd w jego myśli, mimo to nie potrafił się peszyć przy planowaniu ich kolejnych zbliżeń. Przecież to dobrze, że tak bardzo go pożąda, w końcu to wielkie pochlebstwo dla partnera. Darzył wielkim uwielbieniem jego ciało, przy czym pamiętał o tym, aby nie zaniedbać serca, które to zabiło szybciej właśnie przy nim.
- Sprawię, że zapomnisz, jak się oddycha – odparł na jego słowa z zuchwałym uśmieszkiem, z którego wręcz biła pewność siebie. – Tak będzie ci dobrze.
Jakimś cudem ostudził swój zapał i postanowił skupić się na samym trwaniu przy boku Xaviera. Nie chciał naciskać, zwłaszcza, że ich wspólna przygoda dopiero się zaczyna. Zwyczajnie nie potrafił udawać, że mu nie zależy, kiedy czuł, iż tylko ten mężczyzna jest w stanie go w pełni uszczęśliwić. To z nim zaznał największej rozkoszy w swoim życiu, lecz nie była to jedynie przyjemność fizyczna, tutaj chodziło o coś więcej. Erik chyba po raz pierwszy poczuł, że jest blisko prawdziwego szczęścia. Tak niespodziewanie mógł poczuć, jak szybko bije mu serce oraz dostrzec, jak inna osoba staje się częścią jego świata. I to jakże ważną częścią, jeśli nie najważniejszą.
Gdy znów otrzymał dostęp do jego umysłu, od razu skorzystał z tego przywileju i dość niepewnie starał się zajrzeć w jego wspomnienia. Pragnął zobaczyć, jaki był wcześniej, zanim się spotkali. Czy od zawsze był tak niesamowicie ufny, że aż niewinny? Niemiec stale zastanawiał się nad tym, jakim to magicznym sposobem Xavier przetrwał, a właściwie, jak przetrwała w tym okrutnym świecie jego ujmująca dobroć. To prawdziwy ewenement, który zachwyca.
Chcę zobaczyć twoje plany na przyszłość. Interesują mnie te jawne i te najskrytsze marzenia. Muszę wiedzieć, czy jest w nich dla mnie miejsce.
Nigdy jeszcze nie rozmyślał, co będzie robił w przyszłości, kiedy nie był pewien, czy dożyje kolejnego dnia. Unikał planowania czegokolwiek. Zawsze motywowała go zemsta, jednak sytuacja zmieniła się, gdy dane mu było posiąść Charlesa. Tego dnia zamarzył o tym, aby zawsze stać przy boku tego cudownego telepaty. Pragnienie to nie mogło całkowicie przyćmić idei pomsty, jednak dało mu ono kolejny cel do osiągnięcia. Nie będzie pusty, gdy wreszcie dopadnie tego potwora, ponieważ będzie miał, do kogo wrócić. To o tym marzył skrycie przez tyle lat, choć uświadomił to sobie dopiero niedawno, kiedy jego podświadomość nareszcie przemówiła.
Wyłączył tak dogłębne rozmyślania, a wszystko przez język kochanka, który zaatakował jego tors. Ale to był dopiero początek, co uświadomiły mu jakże zaborcze myśli Xaviera. Już pokazał, że również chowa w sobie wielką dzikość, jednak to posunięcie było nietypowe. Lensherr poddał się jego działaniom i zmrużył oczy z przyjemności. Szybko jednak uniósł powieki, a z jego ust wydobyło się ciche stęknięcie, gdy poczuł sunące po jego skórze paznokcie. Bez słowa ulokował dłoń na potylicy partnera i zacisnął mocno palce na jego włosach, czując te śmiałe ugryzienia. Chyba od nich zwariuje.
Robisz się coraz bardziej niemoralny - rzucił do niego w myślach z lekkim rozbawieniem. - Bardzo mi się to podoba, gdy wiem, że to moja sprawka.
W jego naturze nigdy nie leżała bezczynność. Błyskawicznie zrzucił kochanka z siebie na bok, następnie zasiadł na jego biodrach i chwycił jego nadgarstki, aby przyszpilić je do łóżka nad jego głową. Po chwili zamknął je w uścisku jednej dłoni, drugą zaś przesunął po jego torsie. Zadrapał delikatną skórę, pozostawiając ślady po paznokciach na całej szerokości klatki piersiowej mężczyzny. Posłał mu przy tym kolejny chytry uśmieszek, jakby naznaczał swoją przewagę nad kochankiem.
Wiesz, narobiłeś mi apetytu.
Zsunął dłoń na jego podbrzusze, w które co rusz wbijał ostrożnie paznokcie, pozostawiając na smukłym ciele nowe pamiątki po swej obecności, jednocześnie zasypywał jego szyję pocałunkami. W końcu puścił jego dłonie i poniósł się z jego ciała, aby zaraz przewrócić go na brzuch. Chwycił go za biodra i uniósł je bez ostrzeżenia, praktycznie zmuszając go do ułożenia nóg do klęczek. Przylgnął torsem do jego pleców, ustami zaś musnął kark partnera.
Dam ci wybór. Mam być delikatny czy raczej gwałtowny?
Miał wielką ochotę wejść w niego natychmiast, jednak tym razem chciał dostosować się do jego życzenia. W taki sposób pokazywał, że nie myśli tylko o własnych potrzebach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Pią Lip 18, 2014 5:15 pm

Dla Erika przeszukiwanie cudzych myśli musiało być absolutną nowością. Zostawał zasypany różnymi strzępkami myśli, odczuciami, mignięciami wspomnień i pragnień. Bez absolutnego skupienia i umiejętności wyłowienia żądanej rzeczy, nie mógł nic konkretnego uzyskać z dostępu do umysłu telepaty. W chwili uniesienia obaj byli skupieni tylko na jednym, dlatego Lensherrowi było łatwiej się odnaleźć w cudzym umyśle. Gdy jednak nie istniał tak silny, zewnętrzny bodziec, mężczyzna był zdany głównie na dobrą wolę Charlesa. Ten jednak nie zamierzał wykazywać się złośliwością. Skinął delikatnie głową, słysząc życzenie i zamyślił się.
Wcześniej jego pragnienia dotyczyły głównie dalszego rozwoju naukowego, odkrywania kolejnych mutantów i ich darów, pomocy osobom potrzebującym, oraz towarzystwa Raven. W pewnym momencie jednak zaczęły się przeradzać w coś większego. W ideę zebrania ze sobą “obdarzonych”, będących na wyższym stopniu ewolucyjnym, niż ludzie. Wsparcia ich i wyćwiczenia, tak, jak robił to z Magneto.
Profesor X… Brzmi całkiem zabawnie, nie?
Rozleniwiony uśmiech wpłynął na wargi szatyna. Pogrążył się dalej w rozmyślaniach. Miały być jawne i skryte pragnienia, tak? Musiał się dobrze zastanowić. Nigdy nie wybiegał zbyt daleko myślami. Ustanawiał sobie cele i je zdobywał, po kolej, jeden po drugim. Zupełnie inaczej miała się sprawa z Erikiem. On pojawił się nagle, niezapowiedziany, powoli, ale sukcesywnie kradnąc dla siebie coraz więcej miejsca w sercu telepaty. Od chwili, gdy go uratował od utopienia minęło naprawdę wiele czasu. Nie, nieprawda. Całkiem mało. Mało, ale wiele się działo. Wywrócił świat Charlesa do góry nogami, oraz uczynił część jego poglądów bardziej życiowymi. Wszystko miało jednak jeszcze bardziej ulec zmianom. Amerykanin był tego pewien, czekała ich jeszcze długa droga, nim ludzie i mutanci będą mogli żyć obok siebie, iść ramię w ramię i sobie pomagać. Tego pragnął i zamierzał dołożyć swoją cegiełkę, ale… Jakiś konkretny cel? Nic nie przychodziło mu do głowy. W tym konkretnym momencie było idealnie.
Mi też się to podoba… - zaczął telepata, ale przerwał, gdy Niemiec zrzucił go z siebie i za sprawą kilku sprawnych ruchów kompletnie go obezwładnił. W szoku zamrugał oczami, patrząc z dołu i z poważną konsternacją rozważając, co się właśnie, do cholery, stało?
Kolejna chwila nieuwagi została równie bezczelnie wykorzystana. Kilka stęknięć na muśnięcia wyrwało się z ust Xaviera, dopóki nie zacisnął warg i obdarzył kochanka niezadowolonym spojrzeniem. Skomentować jego poczynań znowu nie zdążył, ponieważ znalazł się z twarzą w pościeli i pośladkami dociśniętymi do krocza Erika.
Profesor musiał się zarumienić, było to ponad jego wytrzymałością. Na szczęście jednak przyjaciel nie mógł tego szczegółu dostrzec.
Erik… - zaczął, nawet w myślach nie brzmiąc na specjalnie złego i obrażonego. Chrząknął, słysząc pytanie i poruszył się niespokojnie, wbijając palce w materac. Czuł, że nie jest jeszcze dostatecznie podniecony, ale taka propozycja nie mogła pozostać bez reakcji! Przygryzł wargę z zakłopotaniem, unosząc się na łokciach i przecierając twarz dłońmi.
Zadajesz kompletnie nieżyciowe pytania. [/b]- Poskarżył się z niezadowoleniem. -[i] Tak, jakbym miał wybór.
Z ust telepaty wyrwało się rozbawione prychnięcie. Docenił jednak gest i powoli zaczął się rozluźniać. Dotyk ust i dłoni pomagał. Również fantazje Lensherra, którego umysł pracował na pełnych obrotach, nie pozostały bez odzewu. Uległy kochanek poruszył się znowu, ocierając pośladkami o jego krocze. Przygryzł dolną wargę z pewnym niedowierzaniem.
Jesteś twardy!
Myśli niestety mają to do siebie, że nie mogą zostać zablokowane przez zdrowy rozsądek. Charles niemal spłonął ze wstydu, gdy dotarło do niego, jak bardzo bezwstydne było to stwierdzenie. Chrząknął nerwowo i rozsunął nogi, unosząc je lekko, by męskość partnera znalazła się dokładnie między nimi. Powróciła myśl o stalowym pręcie, tym razem jednak została pospiesznie wyrzucona z głowy. Szatyn ruszał lekko biodrami, symulując stosunek i powoli się poddając myśli, że znowu otrzyma nieziemską rozkosz. Przy okazji całkiem skutecznie utrudniał zdroworozsądkowe myślenie Niemcowi.
Gwałtowny. Jesteś wtedy taki seksowny…
Bardziej czerwony już nie będzie, prawda? Jednak ta pozycja miała swoje plusy.
Powrót do góry Go down
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Wto Lip 22, 2014 10:58 pm

Kiedy zobaczył plany na przyszłość kochanka, wiedział, że musi stać się ich częścią. To pierwszy raz, kiedy miał okazję tworzyć historię, działać na rzecz innych. Zawsze myślał tylko o sobie i swojej zemście, która go zaślepiła. Wszystko zmieniło się z chwilą, w której Charles przekonał go, aby został. W tamtym momencie telepata nie nalegał, nie męczył go słusznymi racjami, po prostu okazał zrozumienie i pokazał, że można inaczej. I tak magneto-kinetyk pozostał w tajnym instytucie CIA, następnie znalazł się z innymi w rodzinnej rezydencji Xaviera. Posiadłość ta zaczęła nagle stanowić dla niego namiastkę domu, który utracił jeszcze przed wojną. Chce tu zostać, nie z powodu samego miejsca, lecz z powodu pewnej osoby. Tam dom, gdzie serce twoje. Serce Erika przepadło w dłoniach Charlesa. Jak to dobrze, że to troskliwe ręce.
Profesor X – powtórzył w myślach z lekkim rozbawieniem. – Pasuje do ciebie… profesorku.
Nie był zbyt subtelny, w końcu pozwolił sobie bez ostrzeżenia przewrócić go na brzuch. Ułożył go w tak niewątpliwie zawstydzającej pozycji, jakby uznał to za nic wielkiego. Jednak był świadom tego, że tak naprawdę bierze go całego w posiadanie. Trzyma jego biodra i nie puszcza, w ten sposób zmuszając go do zaakceptowania uległości. Chciał jego ciała, żądza nie dawała mu spokoju, ponieważ stale miał go w głowie. Tylko o nim potrafił myśleć. I kto tu tak naprawdę został zniewolony? Charles odzyska wolność, gdy tylko obaj się nasycą, jednak Erik pozostanie więźniem kochanka po wieki.
Udawane oburzenie telepaty nie mogło go wystarczająco zniechęcić do fantazji, której to pragnął całkowicie ulec. Tak naprawdę Xavier również pragnął poczuć go w sobie. Zmysłowo poruszył biodrami, prowokując Niemca do podjęcia zdecydowanych kroków Żaden mężczyzny nie mógłby teraz powstrzymać się przed ostateczną rozkoszą, jaką jest złączenie dwóch ciał w jedno.
Oczywiście, że jestem twardy. Sam się o to postarałeś.
Wyrzut kochanka rozbawił go, co wraził tym komentarzem. Ale kiedy obawy kochanka powróciły, choć tylko na chwilę, spoważniał momentalnie. Przylgnął mocniej torsem do jego pleców i objął go mocno, a następnie przesunął dłoń na jego podbrzusze. Stamtąd zsunął się niżej, aż do przyrodzenia partnera, które pochwycił delikatnie i zaczął stymulować, kciukiem drażniąc też czubek. Chciał dać mu przyjemność, a nie zadać ból.
Kiedy otrzymał wreszcie odpowiedź, nie miał zamiaru już się powstrzymywać. Wyprostował plecy, a dłoń z penisa szatyna przeniósł na jego biodro. Za pomocą drugiej dłoni naprowadził męskość na jego wejście, po czym wszedł w niego za pomocą mocnego pchnięcia, lecz uważał, aby przy tym nie przesadzić. Prawie od razu znalazł się w nim cały, rozkoszując się tym doznaniem. Odczekał chwilę nim się poruszył, jednak w końcu wykonał odpowiednio silne pchnięcie, któremu nie zabrakło też czułości. Ruchy jego lędźwi były stanowcze, pełne pasji i dzikie. Zagłębiał się w kochanka, nie pozwalając mu odetchnąć. Wyciągnął jedną z dłoni przed siebie i chwycił ramię kochanka, oczywiście nie za mocno, aby móc go przytrzymać. Miał nad nim pełnie władzy i dzięki temu wiedział, że Charles zawsze będzie jego. Tym razem Lensherra nikt nigdy nie opuści.
Charles – wyrzucił z siebie w myślach jego imię z ogromem namiętności. – Krzycz dla mnie.
Ponownie pochylił się nad jego ciałem i delikatnie wgryzł się w jego kark, pozostawiając nie taki mocny ślad zębów. Całkowicie już oszalał na punkcie tego mężczyzny. Stale go pragnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Sro Lip 23, 2014 11:53 pm

Charles nie uważał siebie nigdy za osobę uległą. To, że miał poglądy przyjazne światu i chciał szerzyć dobroć, pomagać potrzebującym… Wciąż był mężczyzną, dojrzałym facetem, który pragnął zaopiekować się osobą mu bliską i zapewnić jej bezpieczeństwo. Nawet, a może tym bardziej, dlatego że był nią Erik Lensherr. Mimo to nie widział niczego złego w gwałtowności i zaborczości kochanka w łóżku. Nie uciekał od jego dotyku, przeciwnie, domagał się go w mniej, lub bardziej bezpośredni sposób. Należeli do siebie nawzajem, obaj. Transakcja wiązana, nie do cofnięcia. Póki co jednak ani jeden, ani drugi mężczyzna, nie zamierzali z tego powodu narzekać.
Wprawdzie telepata już wiedział, jak dobrze może im razem być, ale czuł pewne zaniepokojenie na myśl o tym, że znowu twardy członek kochanka się w nim znajdzie. Teoretycznie powinno pójść łatwiej, niż za pierwszym razem, ale przecież wciąż obaj byli w pełni rozwiniętymi osobnikami płci męskiej. Xavier aż za dobrze czuł między nogami twardy członek partnera. I chociaż przełykanie śliny stało się ciężkie, to szatyn wiedział, że nie była to oznaka strachu, a pożądania. Westchnął gwałtownie i zacisnął powieki, czując palce partnera na swoim członku. Zadrżał intensywnie.
O tak…
Stęknął z zawodem, gdy utracił przyjemny dotyk partnera. Obrócił głowę, by posłać mu niezadowolone spojrzenie, ale znowu jego nieuwaga została bezlitośnie wykorzystana. Szarpnął lekko biodrami, w pierwszym odruchu próbując uciec od intensywnego wypełnienia. Dostrzegł jednak myśli kochanka, które go pohamowały. Zdecydował się ulec, zaciskając dłonie na kołdrze i hamując jęki pchające mu się do ust.
Rany, ty naprawdę jesteś całkiem twardy…
Charles nie mógł wyjść z zaskoczenia i podziwu. Ten mężczyzna był boski. Tak bardzo idealny, dopasowany, zaspokajający pragnienia, których telepata u siebie istnienia nawet nie podejrzewał. Zdawał się wręcz nierealny, ale gdy tylko poruszył się w ciasnym wnętrzu partnera, upewnił go w przekonaniu, że to wszystko jest prawdziwe. A przy tym tak bardzo idealne, że profesor od razu poczuł, jak męskość unosi mu się do góry. Erik potrafił się zagłębiać w kochanku. Drażnił wszystkie zakończenia nerwowe, o jakich istnieniu nie wiedział chyba nikt. Ulegający mężczyzna położył głowę na kołdrze, tłumiąc w niej jęki i mocniej wypinając się do góry tyłkiem. Każde pchnięcie przyczyniało się do mocniejszego rozsunięcia nóg, których X ani nie chciał, ani nie mógł z powrotem zacisnąć. Jęknął, gwałtownie wyginając się w łuk, czując ugryzienie w kark. Przyjemność znowu była tak intensywna, że pozbawiała go niepotrzebnych zmysłów. Spazmatycznie zaciskał dłonie na pościeli, a zębami wgryzł się w materiał, by stłumić dźwięki rozkoszy. Tym razem od początku ból mieszał się z przyjemnością. Wszystko szło łatwiej, bo nie minęło dużo czasu od ich pierwszego razu i Charles był przygotowany do zbliżenia. Do tego był niesamowicie wrażliwy po poprzednich doznaniach.
Oparł się jedną dłonią o materac, a drugą uniósł, łapiąc kochanka za ramię. Nie pozwolił mu się od siebie odsunąć, wręcz wymagając jego bliskości i ciężaru. Stękał rytmicznie, wciąż z zaciśniętymi zębami, nie chcąc tak łatwo ulec zachciance magnetokinetyka. Chciał go zmotywować do większych starań, a dobrze wiedział, że jego myśli zostaną bez trudu odczytane przez kochanka. Nie istniało zagrożenie, że jego intencje zostaną źle zrozumiane.
Erik, nie jestem z cukru… - dodał jeszcze, by bardziej zachęcić Niemca do intensywnych, męskich posunięć. -[/i] Tak bez powodu krzyczeć nie będę.[/i]
Prowokował wręcz jawnie. Przy Lensherrze faktycznie robił się coraz bardziej bezwstydny. Żadnemu z nich jednak to nie przeszkadzało, a przynajmniej nie w łóżku. Xavier nie chciał myśleć o tym, jak ich znajomość będzie wyglądać poza sypialnią. Chciał znowu zatonąć w rozkoszy. Do orgazmu brakowało mu jeszcze dużo, bo w przeciwieństwie do kochanka nie zdążył się podniecić przed tym zbliżeniem. Dla niego przerwa była zbyt krótka, mimo to jednak, posunięcia kochanka były zbyt sprawne, by przejść obok nich obojętnie. Penis telepaty znacznie stwardniał i wyprostował się, sporadycznie uderzając główką o podbrzusze. Świadczył jednoznacznie o podnieceniu ulegającego mężczyzny, który nie potrafił oprzeć się partnerowi.
Bez wątpienia najlepszemu kochankowi w dziejach, a przynajmniej ten wniosek można było wyciągnąć po zagłębieniu się w myślach Charlesa… Do których dominant miał pełen dostęp. Tym razem były skupione tylko na jednym, nietrudno wobec tego było się w nich poruszać i wyłapać interesujące poglądy na sprawę, czy odczucia fizyczne.
Tak…
Powrót do góry Go down
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Wto Lip 29, 2014 11:30 pm

To Charles podjął decyzję, jaką postawę ma przyjąć Lensherr. Pragnął jego gwałtowności i tą też otrzymał od samego początku ich kolejnego, jakże intensywnego zbliżenia. Być może nie był do końca przygotowany na to, co miało go czekać, jednak szybko zaakceptował zaistniałą sytuację. Zwątpienie telepaty szybko zaginęło w przyjemności, którą czerpał ze śmiałych poczynań Niemca. Całkowicie poddawał się rozkoszy, przy okazji zapominając o jakiejkolwiek przyzwoitości. Nic ich nie krępowało, gdy kontrolę przejmowały ich instynkty, co w obecnej sytuacji było rzeczą naturalną. Pomimo całej tej fizyczności uniesienia, gdzieś krył się tu pierwiastek duchowego przeżywania. Należeli do siebie, ponieważ ich ciała stapiały się w jedno. Przy każdym kolejnym pchnięciu łączyli się na nowo.
Nie tylko Erik okazał się spragniony bliskości. Xavier ścisnął mocno jego ramię i nie miał zamiaru puścić, aby móc jak najdłużej cieszyć się ciężarem jego ciała na sobie. Magneto-kinetyk dostrzegał zachłanność partnera w każdej jego myśli i w duchu cieszył się z niej, jak z niczego innego. Każda jego komórka ciała płonęła na myśl o tym, że obaj czują to samo. Stale chcąc więcej, jakby nie mogli się w żaden sposób opanować. I właśnie tak jest, nie mogą kontrolować swych pragnień. Właśnie dlatego Charles próbował prowokować gestami i zuchwałymi myślami. Hamował odgłosy, aby jeszcze nie dać Lensherrowi pełnej satysfakcji.
Muszę więc dać ci dobry powód do krzyku – odparł na jego słowa, w tej samej chwili znów zagłębiając się w nim bez grama subtelności. Amerykanin z każdą chwilą stawał się coraz bardziej lubieżny. Unosił biodra i wypinał się po więcej. Obaj mogliby się ze sobą drażnić – Charles mógłby udawać, że wcale tego nie chce, z kolei Erik starałby się być delikatny i powolny w swych czynach, aby każda pieszczota zdawała się długowieczną torturą. Na całe szczęści byli zbyt spragnieni siebie, aby utrudniać sobie życie.
Podniecenie wzrastało w telepacie, gdy u Erika stale się kumulowało. Tak doskonale się dopełniali. Niemiec narzucił szybkie tempo swym pchnięciom, skupiając się jedynie na obopólnej przyjemności. Chciał spełnienia, ale nie zapominał o swym najdroższym Charlesie. Wchodził w niego mocno, by zaraz wysunąć się z niego nieco i znów się w nim znaleźć, jeszcze głębiej i mocniej. Ustami przesunął po jego ramieniu, następnie pozostawił na nim kilka śladów po drobnych ugryzieniach. Musiał naznaczyć go sobą. Paznokciami przesunął po jego bokach, a gdy zatrzymał się na biodrach, zacisnął na nich palce na tyle mocno, aby mieć pewność, że pozostaną po tym siniaki.
Ich myśli mieszały się ze sobą, na co Lensherr wcale nie miał wpływu. Sam rozmyślał tylko o tym, jak bardzo wspaniały jest profesor. Kiedy uniósł jego biodra wyżej i wszedł w niego pod nieco innym kątem, poczuł jak główką penisa uderza o ten wrażliwy punkt. Od razu wiedział, ze trafił na prostatę, zdradziło mu to jakże wyczulone na intensywność tego doznania smukłe ciało.
Wspaniale mi – rzucił w myślach do Charlesa, zasysając się na jego karku, na którym pozostawił dorodną malinkę. – A tobie?
Doskonale wiedział, że jest mu dobrze, jednak chciał znaleźć u niego jawne potwierdzenie. Pragnął usłyszeć jego krzyki wypełnione rozkoszą. Obaj muszą czuć, że jest im najlepiej na świecie w chwili, gdy są tak blisko przy sobie. Nie dzielą ich ubrania, przyzwoitości – nie znają już żadnych granic.
- Charles – wyszeptał wprost do jego ucha niskim głosem, następnie przegryzł płatek jego ucha. Był przekonany, że Xavier na to zareaguje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Pią Sie 01, 2014 4:51 pm

W tym momencie musieli być dwoma najbardziej zachłannymi ludźmi pod słońcem. Jedno zbliżenie im nie wystarczyło, a przynajmniej nie do momentu, kiedy na horyzoncie pojawiło się kolejne. To było na swój sposób piękne. Wspaniałe i wręcz oszałamiające, ciągnące za sobą wiele konsekwencji, które jednak nie zaprzątały głów spragnionych bliskości mężczyzn. W tym momencie liczyła się tylko ich dwójka i to, co ich łączyło. Każde kolejne pchniecie, stłumione stękniecie i impuls przeszywający ciała w chwilach największej rozkoszy zbliżały ich do siebie. Bez znaczenia były wszystkie przyszłe konfrontacje, czy problemy. Więzi tej dwójki już nic nie zerwie. Nigdy.
Potrzebowali siebie w zbyt intensywny sposób, by myśleć o robieniu sobie na złość. Zresztą, od początku łączyła ich specyficzna, bliska relacja. Po co Charles miałby robić na złość osobie, na której mu zależało? Dla osoby tak prostej i przyjaznej światu tego typu zachowanie nie miało żadnego uzasadnienia. Chciał przyjemności, bliskości i uczucia. Otrzymał to wszystko, a nawet, gdyby coś się zmieniło, spowodowało u niego zwątpienie - pewnie domagałby się wyjaśnień i powrotu do poprzedniego stanu. Erik został całkiem przez niego zaadoptowany. Zaanektowany, niczym ziemia pod uprawę. On zamierzał doprowadzić to wyjałowione pole do stanu pełnego rozkwitu.
Lensherr zaś, najwyraźniej, naprawdę chciał by kochanek postradał zmysły i krzyczał pod nim bez pamięci. To było tak dobre, tak kuszące, ze telepata nie planował stawiać oporu. Pragnął jednak zmusić kochanka do większego wysiłku, by im obu było jeszcze lepiej, jeszcze mocniej i jeszcze intensywniej. Zaciskał zęby i palce na pościeli, hamując odgłosy. Na pchnięcia nie miał żadnego wpływu, jego kolana szurały to do przodu, to do tylu, a nogi nie rozsunęły się całkiem tylko dlatego, ze magnetokintyk trzymał je w mocnym uścisku. Az za mocnym, który wydusił z Xaviera pierwszy dźwięk. Pierwszy, ale zaraz za nim poleciał kolejny, znacznie głośniejszy. Profesor miał niesamowicie wrażliwe ciało, a Erik wykorzystywał to w bezlitosny sposób. Żaden z nich jednak nie mógł narzekać. Uderzenia w prostatę były impulsami, których nie dało się ignorować. Uległy mężczyzna został zmuszony do wydawania ekstatycznych okrzyków, a w związku z tym, wypuszczenia z ust pościeli. Do oczu napłynęły mu łzy, nie były one jednak wynikiem bólu, a przynajmniej nie tylko. Ilość bodźców fizycznych zbijała go z tropu, a gdy poczuł ssanie na wrażliwym karku, jęki wydobywające się z jego ust tylko przybrały na sile. Nie można było powiedzieć, ze jest mu źle. Przeciwnie, czul, ze to szybkie, intensywne tempo, kojarzące się bardziej z prawdziwym pieprzeniem, a nie uprawianiem miłości, prowadziło go prosto ku bramom rozkoszy.
Gdy usłyszał przyjemny, chrapliwy głos Niemca, przez jego ciało przeszedł długi dreszcz, którego wrażenia utrzymywały się przez jeszcze długa chwilę. Zaskamlał głośno, wyginając się mocno i całkiem kładąc na łóżku. Ta pozycja utrudniała dominującemu kochankowi zabawę, ale i serwowała im obojgu nowe doznania. Ciało Charlesa, całkiem poddane partnerowi, szurało wraz z pchnięciami po pościeli, członek pocierał o miękki materiał, do którego przyklejała się skóra. Amerykanin całkiem odszedł od zdrowych zmysłów, serwując pełną gamę jęków, posapywań, stęknięć i skomleń sprawcy całej tej sytuacji. Szalał, niezdolny do poskładania slow w całość, chociaż otrzymał wyraźne pytanie.
- E-e-erik! - Wydyszał, a właściwie wykrzyczał, tylko w ten sposób będąc w stanie odpowiedzieć.
Mimo, ze nie tak długą chwilę temu nie czuł wcale podniecenia, już znajdował się tylko kilka kroków od ekstazy. Spazmatycznie zaciskał mięśnie na członku kochanka, kompletnie przemoczony i śliski, gotów na spełnienie. Zaufał Erikowi i nie żałował. Nigdy nie będzie żałował swojej decyzji. Nigdy.
Powrót do góry Go down
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Sro Sie 13, 2014 12:09 pm

Pierwszy odgłos, który wyrwał się z ust telepaty, rozszedł się echem po całym umyśle Erika, zaraz wypełniając sobą całe jego ciało. To, co poczuł w chwili, gdy wreszcie usłyszał dźwięk rozkoszy, nie można opisać żadnymi słowami. Kolejna fala ciepła uderzyła w niego, przez co nie potrafił już zapanować nad swoimi czynami. Co rusz otrzymywał ponętne odgłosy mówiące o tym, jak wiele przyjemności czerpie z tych drapieżnych pchnięć Charles. Obaj zanurzali się w najintensywniejszych doznaniach, na dobre zapominając o jakichkolwiek granicach. Gdy wreszcie ich najskrytsze pragnienia spełniły się, nie było już od nich ucieczki. Lensherr wciąż czuł się tak nienasycony, a przecież doskonale wyczuwał narastający w podbrzuszu uścisk, który zwiastował spełnienia. Nie potrafił przerwać, musiał poruszać się w nim mocno i szybko, bo inaczej nie potrafił okiełznać swych pragnień.
Kiedy Xavier przylgnął do łóżka całym ciałem, opadając na nie bez sił, magneto-kinetyk poszedł w jego ślady. Ułożył się na nim, rozgrzanym torsem przylegając do mokrych od potu pleców, po czym zaczął się w nim poruszać z ogromną pasją i wielkim zaangażowaniem. Wtedy też po pomieszczeniu rozlała się gama wszelakich dźwięków ujawniających doznania telepaty. Również z lekko rozchylonych warg Erika wypływały ciche jęki, które to mężczyzna starał się w jak największym stopniu stłumić. Powinien dzielić się własnymi przeżyciami, jednocześnie o wiele bardziej wolał chłonąć wszystko, co tyczy się Charlesa. To właśnie ten wspaniały człowiek jest najważniejszy.
Nie otrzymał odpowiedzi na swoje pytanie, mimo to doskonale czuł, jak wielką przyjemność sprawia kochankowi. Cały czas czuł w swoim umyśle jego emocje, nieskładne myśli. W ich umysłach krył się jeden wielki chaos, lecz miał on w sobie coś logicznego. Myśli urywały się, aby móc skupić jedynie na doznaniach. Słowa nie były im potrzebne, ale kiedy Lensherr usłyszał swoje imię, wypowiedziane z takim trudem i z tak wielkim oddaniem, wiedział, że potrzebował to usłyszeć. Coś w nim drgnęło, rozbudziło się na nowo, przez co jeszcze mocniej wtargnął we wnętrze Charlesa, nie dając mu chwili wytchnienia. Przesunął zębami po jego ramieniu, przy czym poruszył biodrami, znów docierając do najwrażliwszego punktu w jego wnętrzu. Kolejny raz natrafił na prostatę, starając się w ten sposób rozbudzić go do granic wytrzymałości. Nie da mu spokoju, na zawsze wypełni jego ciało i umysł sobą.
- Charles – wyszeptał nisko do jego ucha, nadając swemu głosowi nutę zmysłowości. Tylko jego imię mógł wypowiadać w taki sposób. Xavier jest jedyną osobą, która może go uszczęśliwić i to nie tylko w łóżku. – Wielbię…
Niespodziewanie urwał, zwyczajnie nie mógł dodać do swej wypowiedzi tego jednego, jakże istotnego, słowa. Uciekł od zawstydzającego wyznania, które spętałoby go na zawsze przy boku telepaty, i przegryzł płatek jego ucha. Polizał go po małżowinie. Dłońmi sunął po bokach jego ciała, również przyspieszył tempo pchnięć, gdy tylko poczuł coraz większy ucisk w okolicach podbrzusza. Członek zapulsował wściekle, a mięśnie napięły się maksymalnie. Nim Erik zdążył jakkolwiek zareagować, sperma już rozlała się we wnętrzu Charlesa. Niemiec wygiął się mocno, następnie opadł na ciało kochanka, czując jedynie to całkowite spełnienie. Przez dobrą chwilę zastygł w bezruchu i zamilkł. Kiedy wreszcie wysunął się z niego, delikatnie zsunął się z jego ciała, jednak szybko objął Xaviera i docisnął do swojego ciała, aby tylko poczuć jego bliskość.
Jesteś najwspanialszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Sro Sie 20, 2014 9:52 pm

Do przystojnego telepaty nie dochodziły już żadne bodźce. Kompletnie odpłynął ku innemu światu, innej rzeczywistości, wypełnionej rozkoszą i jękami. Zmysły mieszały się między sobą, kolory wybuchające w ośrodku wzroku raz po raz splatały z wrażeniami dotyku i słuchu, czyniąc mężczyznę całkiem zdezorientowanym. Jedynie intensywne pchnięcia i jeszcze intensywniejszy ciężar przywoływały subtelnie do TU i TERAZ. Z delikatnością godną czołgu.
Charles zadrżał, słysząc ten rozkoszny głos. Poszczególne słowa pieściły wręcz jego ciało, przyczyniając się do wyciśnięcia łez spod powiek. Zmoczyły twarz ulegającego kochanka, a wraz z nią i pościel, nie było to jednak wcale odczuwalne. Wszystko za bardzo lepiło się od potu… I spermy, bo Erik nagle doszedł na skraj wytrzymałości i go przekroczył. Xavier kolejny raz tego dnia został wypełniony po brzegi nasieniem partnera, a świadomość tego poważnie go skrępowała. Przyczyniła się jednak również do pojedynczego ruchu biodrami. Wystarczyło mocniejsze wbicie się Niemca, z równoczesnym potarciem główki i również telepata znalazł swoje ukojenie. Miał zbyt napięte mięśnie, by dało się wyczuć ich większe rozciągnięcie, jednak samo wejście, wypełnione męskością i spermą, zacisnęło się spazmatycznie, pogłębiając na krótko doznania kochanków. Ten leżący między materacem a ciałem drugiego pierwszy raz od naprawdę dawna miał pustkę w głowie. Został tak skutecznie wymęczony, że jego myśli nie potrafiły już na niczym się skupić. Ani na wyławianiu obecności innych osób, ani skupianiu na wrażeniach, ani nawet analizowaniu umysłu Lensherra. Pozwolił, by myśli magnetokinetyka były jedynymi, jakie krążyły po ich głowach, a sam po prostu odpłynął. Stęknął jedynie z niezadowoleniem, gdy poczuł, że przyjemne rozpłaszczenie, znacznie utrudniające oddychanie, oraz stygnięcie rozpalonego ciała, zniknęło. Zmarszczył brwi, zaraz jednak westchnął zadowolony, czując przygarnianie. Bez najmniejszego oporu dał się przytulić, wciąż nie potrafiąc zmusić umysłu do współpracy. Ciało, gdy tylko zaczęło stygnąć, poddało się potrzebie pogrążenia we śnie. Zabrało ze sobą świadomość Xaviera, pozostawionego tak, jak go ułożył Erik. Bezradnego, zawłaszczonego, brudnego i oznakowanego.
Zbierał siły przez kilka godzin, powoli, ale systematycznie odzyskując względne panowanie nad sobą. Gdy w końcu zmienił samoczynnie pozycję, przygniótł partnera i zmarszczył brwi, czując zaskakująco twardy materac pod sobą. Uchylił jedną powiekę i zerknął na to, co w jego mniemaniu miało być sprężynami i mimowolnie się uśmiechnął, na widok Magneto. Obrócił się lepiej i ziewnął, przesuwając się na Niemca i układając głowę w zagłębieniu jego szyi. Zamruczał cicho, przez chwilę jeszcze tak leżąc z rozleniwieniem i oceniając swój stan fizyczny. Był wycieńczony, wszystko go bolało, ze szczególnym naciskiem na… Wszystko. Było mu zimno, bo mimo wszystko wysechł tylko po części, a wilgoć na wrażliwej skórze irytowała. Nie wspominając niczego o tej okropnej, kleistej substancji, na myśl o której Charles pokrywał się intensywnym rumieńcem.
Przeanalizował powoli wszystkie poprzednie zdarzenia i zdumiał się w duchu nad sobą. Być może, gdyby zachował się podobnie wobec Raven, nie leżałby w tym momencie z magnetokinetykiem, tylko swoją piękną “siostrą”. Zaskakujące były wybory pod wpływem chwili, które decydowały później o całej przyszłości. Pokręcił lekko głową, wyraźnie niedowierzająco, zerkając na partnera. Podparł się dłońmi po jego bokach i powoli uniósł, sycząc, gdy poczuł pieczenie w okolicach kości ogonowej. Ostrożnie zgiął nogi pod siebie i wyprostował plecy, by zaraz jedną stopą zsunąć się na ziemię. Z wahaniem oparł ciężar na niej, a potem pomógł sobie dłońmi, odpychając od łóżka. Stanął chwiejnie i przetarł oczy, widząc, jak pokój wiruje. Wciąż czuł rozleniwienie psychiczne, zniechęcające do zbyt długich dywagacji odnośnie całej sytuacji. Odgarnął włosy z twarzy i zabrał koc z ziemi, a potem się nim owinął. Od razu poczuł się lepiej i już spokojniejszym krokiem podążył ku łazience. Pogratulował sobie w duchu wyboru miejsca sypialni Erika. Miała ona osobne pomieszczenie, gdzie mógł w spokoju się umyć i pozbierać myśli. Włączył wodę w wannie i zaraz wsunął, posykując przez zęby. Rozłożył w miarę wygodnie, uważając na piekący tyłek, oraz równie uciążliwe ślady po ugryzieniach, zadrapaniach i ściśnięciach, zamykając oczy.
Więc mnie wielbisz…? - zadał to pytanie nieświadomie wprost ku magnetokinetykowi, kompletnie zapominając, że już kilkakrotnie wpuścił go do swojego umysłu. Po odzyskaniu przytomności bynajmniej nie kłopotał się tworzeniem barier, tak więc niedawny kochanek wciąż miał pełen dostęp do jego myśli. Znacznie utrudniony przez brak umiejętności magnetokinetyka na tym polu, jednak wciąż obecny.
Telepata uśmiechnął się pod nosem, lekko przygryzając dolną wargę. Oj tak, stanowczo mu się podobała ta sytuacja. Nie mógł oszukiwać swojej osoby, nie on. Nie, gdy chodziło o Erika Lensherra. TEGO Erika Lensherra.
Powrót do góry Go down
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Pią Sie 22, 2014 4:54 pm

Widząc umęczone ciało kochanka, musiał docisnąć je do siebie, aby poczuć jego ciepło. Miał drobne wyrzuty sumienia za to, że zaślepiony własną żądzą postanowił wykorzystać jego ciało i to do granic wytrzymałości. Jednak Charles nie podniósł żadnej skargi, wręcz przeciwnie, zgodził się w pełni na swój los i nawet czerpał z tego rozkosz. Bardziej od własnego orgazmu Erik przeżywał ten kochanka. Ale nie samym seksem żył. Był w pełni zaspokojony, przez co wielce szczęśliwy, jednak za jego dobre samopoczucie przede wszystkim odpowiadała świadomość bliskości, jaką nawiązał z telepatą. Nawet w najśmielszych snach nie przypuszczał, że kiedykolwiek dojdzie między nimi do tak intensywnego zbliżenia. Trzymał w swych ramionach największy skarb swojego życia i odczuwał to każdą komórką ciała. Z taką myślą mógł spokojnie zasnąć. A jednak uparcie trzymał się jeszcze jawy, aby móc obserwować śpiącą twarz profesora. Wyglądał tak niewinnie i całkowicie bezbronnie. Lensherr przesunął dłonią po jego policzku, następnie zsunął ją do linii talii, w której go obejmował. Dopiero po tym czułym geście mógł zamknąć oczy.
Przespał te kilka godzin przepełniony pozytywnymi uczuciami. Chyba po raz pierwszy podczas snu nie męczyły go koszmary - wspomnienia z przeszłości. Czuł się pogodzony z własną przeszłością i spokojny o przyszłość. Miał przy sobie Charlesa, które wciąż tulił, dzięki czemu stale czuł ciepło jego ciała. A potem zaczął czuć jego ciężar, na który uśmiechnął się subtelnie przez sens. Przesunął brodą po jego głowie, gdy ta znalazła się w zagłębieniu jego szyi. W takie pozycji było mu bardzo wygodnie. Właściwie każdy pozycja wydawała mu się odpowiednia, dopóki miał przy sobie telepatę.
Od razu odczuł nieobecność kochanka w łóżku, ponieważ pozbawiony został ciepła jego ciała, jednak nie potrafił jeszcze otworzyć oczu, obawiając się konfrontacji z rzeczywistością. Erik po raz pierwszy od lat się bał i to nie utraty życia. Przerażała go wizja odrzucenia. Udawał więc, że jeszcze śpi, a w duchu cieszył się tym, że Xavier nie uciekł z pokoju, lecz zdecydował się skorzystać z najbliższej łazienki. To była dobra wróżba. Ale jeszcze lepszą wróżbą było pytanie, jakie niespodziewanie pojawiło się w jego umyśle i zasiało w nim na nowo spokój oraz czułość.
- Wielbię – wyszeptał jak najciszej mógł i w tej samej chwili otworzył oczy. Leniwie poruszył się na łóżku i położył się na plecy, po czym przeciągnął się z krótkim ziewnięciem. Wreszcie przeszedł do siadu i przetarł twarz dłońmi. Instynktownie spojrzał na drzwi łazienki, mając ogromną ochotę wejść do jej wnętrza, gdzie mógłby znów ujrzeć Charlesa, tym razem podczas kąpieli. Na pewno skradłby mu pocałunek na powitanie, a potem zamknął w swych ramionach przynajmniej na chwilę. Jeszcze się nim wystarczająco nie nacieszył, ale przede wszystkim nie potrafił puścić go wolno. Dłonią rozmasował kark, po czym poderwał się z łóżka na równe nogi, czując się tak rześko. Sięgnął po swoją bieliznę i założył ją, aby nie paradować w całkowitym negliżu. Bez większego namysłu wtargnął do pomieszczenia, w którym kochanek próbował doprowadzić się do porządku. Niestety, ale wiele śladów z tej nocy pozostanie, zwłaszcza te na jego szyi. Całe jego ciało było jednym wielkim śladem wspólnie spędzonej nocy.
- Dzień dobry – rzucił w jego stronę niskim, zmysłowym głosem z delikatnym uśmiechem. Zaraz znalazł się przy wannie, aby pochylić się na twarzą telepaty. Musnął delikatnie jego usta. Jak zwykle miały wspaniały smak. - Jak się spało?
Palcem przesunął po długości jego szyi. Charles stanie się niebywałą sensacją podczas śniadania, na które zlecą się te wszystkie hieny. Każdy szybko się zorientuje, co to za ślady. Ale czy domyślą się, kto je zostawił? Hank może ruszy głową, Raven też, ale reszta?
- Pomóc ci się umyć? – spytał z łobuzerskim uśmieszkiem, składając delikatny pocałunek na jego ramieniu. Z chęcią wyczyściłby każdy skrawek jego ciała. Każdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Pią Sie 29, 2014 11:10 pm

Charles powoli mył swoje ciało, oparty o brzeg wanny, pogrążając się na powrót w stanie pół snu. Ziewał cicho, pozwalając myślom swobodnie płynąć i uśmiechając się do siebie. Erik był niesamowity. W jednym momencie znalazł sobie drogę prosto do serca telepaty, wypychając z niego wszystko na dalszy plan. Raven, badania nad mutantami, dobro świata… To wszystko malało w obliczu tego przystojnego mężczyzny, który takim seksownym głosem potrafił przywołać do siebie profesora. Nawet, gdy nie byli obok siebie, wszystko wciąż krążyło dookoła ich relacji. Xavier nie przypuszczał, że kiedykolwiek znajdzie się w takiej sytuacji. Szczególnie po przykrej sytuacji z… Mystique. Chyba tylko tak mógł ją nazywać od momentu, gdy przestali się rozumieć. Telepata wciąż nie wiedział, gdzie tkwił jego błąd. Pragnął go też naprawić, ale nie przypuszczał, by było to prostym zadaniem.
Poza tym, chciał całą swoją energię skupić na… Na Lensherrze.
Obrócił głowę w jego stronę i uśmiechnął się szeroko, odwzajemniając muśnięcie, chociaż to było dla niego o wiele za mało. Ten seksowny facet, który miał tak bardzo… Magnetyczne spojrzenie nie wystarczał w ratach. Chciało się go mieć całego. Non stop, przez całą dobę. Telepata nie wiedział, jak dadzą sobie radę, by spełnić to jakże egoistyczne pragnienie, ale nie brał pod uwagę żadnych kompromisów. Pragnął tego i potrzebował.
Drgnął delikatnie, czując muśnięcia na ramieniu, a potem obrócił się bardziej w stronę mężczyzny i objął go za kark, przyciągając do siebie. Westchnął z zadowoleniem w te twarde, pewne usta i wpił się w nie zachłannie. Wtargnął do środka językiem, badając ich wnętrze znowu, jakby się upewniał, czy nic nie uległo zmianom od ostatniego razu, by w końcu je wypuścić ze swoich więzów. Oddychał już trochę szybciej, a woda w wannie zdawała się być cieplejsza, niż chwilę wcześniej. Potarł ucho palcami wolnej dłoni, z nieschodzącym z ust uśmiechem. Oblizał swoje wargi powoli, opierając czoło o czoło kochanka.
- Dzień dobry. Pomocy nie potrzebuję, ale możesz mi potowarzyszyć, mój drogi - rzucił przyjaznym tonem, jeszcze chwilę trzymając go w mocnym uścisku, by w końcu, dosyć niechętnie, odsunąć się i skończyć myć.
Charles przestał wodzić wzrokiem po łazience i skupił się na obserwowaniu magnetokinetyka. Nigdy wcześniej nie zwracał szczególnej uwagi na cudze umięśnienie, czy walory ciała, a przynajmniej nie w sposób tak bardzo… Intymny. Przypominał sobie, które zagłębienia wycałował dzień wcześniej, dostrzegał drobne ślady po paznokciach, oraz zaczerwienienia od otarć. Z jednej strony był ciekaw tego, jak wyglądały również te partie ciała, które zostały ukryte pod bielizną, ale z drugiej… Wciąż czuł delikatną krępację na myśl o tym, do czego między nimi doszło. Obawiał się też, że będą chcieli więcej. Nie był to jednak czysty strach, a raczej rodzaj niecierpliwego oczekiwania.
Zaraz jednak zmieniło się ono w pewną, dość niepokojącą, myśl. Skoro Erik nosił na sobie tyle śladów, jak sprawa miała się z NIM? Niemiec w końcu dość mocno zmaltretował jego ciało w nocy. Na tyle mocno, że profesor wciąż czuł pewien dyskomfort przy większości ruchów dolnych partii, oraz kręgosłupa. By sprawdzić swój stan, uniósł się i przejrzał w lustrze, przynajmniej częściowo. I skrzywił. Część “obrażeń” jeszcze mógł ukryć pod dresem, ewentualnie jakimś szalikiem, ale co dalej? Erik sobie nie żałował.
- Wiesz, odnoszę wrażenie, że chciałeś mi coś udowodnić - mruknął, spoglądając z powrotem na kochanka i kręcąc głową w dezaprobacie. Naprawdę nie widział w tym niczego zabawnego.
Powrót do góry Go down
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Pon Wrz 01, 2014 10:07 pm

Delikatny pocałunek okazał się niewystarczający, jednak to telepata sięgnął po więcej. Przyciągnął do siebie twarz Lensherra i wpił się w jego usta, od razu odnajdując drogę do ich wnętrza. Każde muśnięcie obcego języka prowokowało drugi narząd smaku do reakcji w postaci trącenia niezapowiedzianego, lecz tak wielce pożądanego gościa. Niestety, ich drobne zmagania nie trwały zbyt długo; Charles szybko się opamiętał się i przerwał pocałunek. Ale nie zwiększył dystansu, zrobił to dopiero po pewnej chwili, gdy wydawał się być na to gotowy. Mimo to prowokował kochanka, zapewne nieświadomie. Ten uśmiech malujący się na ledwo co oblizanych wargach, zgoda na towarzyszenie podczas kąpieli odbijająca się echem w głowie Erika i to uważne spojrzenie badające ślady upojnej nocy. Wydawałoby się, że nie pozostało już miejsca na krępację, tymczasem w spojrzeniu tych niebieskich oczu Xaviera kryło się pewne zawstydzenie.
Niemiec z lekkim rozbawieniem przyglądał się zachowaniu profesora. Dość szybko podniósł się na równe nogi i zaczął przyglądać swemu odbiciu w lustrze. Kompletnie nie było mu do twarzy z grymasem niezadowolenia, na całe szczęście ten zniknął. Gorzej było z samym niezadowoleniem, któremu to szatyn musiał dać upust choćby w postaci słów. I zaczął kręcić głową. Niedobrze. Więc dlaczego kąciki ust Erika uniosły się w uśmiechu?
- Czy nie możesz się cieszyć równie mocno, co ja, z tych dowodów mojego gorącego uczucia? - spytał śmiało, samemu powstając z klęczek. W jednej chwili chwycił jego ciało i wziął je na ręce, aby przenieść je do sypialni, gdzie też ułożył je na łóżku. Pościel już zapomniała o cieple ich ciał, jednak z całą pewnością przypomną jej temperaturę rozpalonej skóry. Krople wody szybko spłynęły po gładkiej skórze i zostały wchłonięte przez materiał, przez co Lensherr zdążył zlizać ze smukłej szyi telepaty zaledwie kilka kropel. Gdy przeniósł się na tors, dopadł ich więcej. Ciepłe wargi nie zaprzestały szukać mokrych zdobyczy, dlatego w mgnieniu oka znalazły się na brzuchu. I tam zakończyły wędrówkę, by znów powrócić do szyi, a z niej do jednego z policzków mutanta.
- Pragnę cię coraz bardziej - wyszeptał do jego ucha zmysłowym głosem, starając się zachować resztki opanowania, aby czasem nie rzucić się na to wspaniałe ciało. - Nie sądziłem, że kiedykolwiek stracę kontrolę.
Zajrzał w te niebieskie oczy, szukając w nich jakichkolwiek wskazówek. Dłonią przesunął leniwie po jego boku. Ponownie chciał wydobyć z Charlesa odgłosy rozkoszy, mimo to powstrzymywał się od wybuchu namiętności. Ich uczucie to coś więcej niż pożądanie. Sam pociąg fizyczny nie zmusiłby Erika do tak szczerych wyznań. Emocje, które próbował w sobie zdusić, odegrały tu największą rolę. I tego obawiał się najbardziej.
Uciekł z łóżka i podszedł do jednej z szaf, gdzie znalazł czystą koszulę. Podał ją Xavierowi, po czym chwycił złożoną szachownicę. Szybko ułożył ją na łóżku i rozłożył pionki, dla siebie wybierając czarne. Zerknął na metalową tacę i spojrzeniem doprowadził ją do łóżka, aby butelka brandy wraz z dwoma szklankami znalazła się przy nich. Bez ostrzeżenia chwycił dłoń profesora, uniósł ją i ucałował jej wierzch, następnie odwrócił ją i pozostawił pocałunek po wewnętrznej stronie. Musnął jeszcze nadgarstek, potem przedramię. Jakimś cudem zaprzestał, przypominając sobie o spokoju.
- Myślisz, że ktoś cię tej nocy słyszał?
Rzucił mu uważne spojrzenie wraz z chytrym uśmieszkiem i wykonał pierwszy ruch, jakoś nie przejmując się tym, że to biała figura zaczyna starcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Czw Wrz 04, 2014 3:37 pm

Charles lekko zarumienił, słysząc to wyznanie. Jego kochanek najprawdopodobniej nie zdawał sobie sprawy z tego, jak jego słowa mogły zostać zinterpretowane. I nie brzmiały tylko jako nawiązanie do ich fizycznej bliskości. Telepata poczuł mieszankę satysfakcji i skrępowania, dlatego opuścił wzrok na podłogę. Zaraz stało się to jego jedynym kontaktem z podłożem. Zamrugał oczami z szokiem i spojrzał na Erika.
- Zdajesz sobie sprawę z tego, że potrafię chodzić? - mruknął pod nosem, nie kładąc dłoni na ramionach kochanka. Nie chciał sprawiać wrażenia, że zgadza się na postawienie go w takiej sytuacji. Uważał się za pełnokrwistego faceta, a rola uległej panienki, noszonej na rękach i nie mającej niczego do powiedzenia, odrobinę go sfrustrowała. Nie miał jednak ochoty wdawać się w bezsensowne dyskusje, a gdy dostrzegł błyszczące spojrzenie kochanka, całkiem mu się poddał.
Lądowanie na łóżku było tak delikatne, że Xavier ponownie nabrał podejrzeń, że w oczach partnera stał się kobietą. Wsunął dłonie pod kręgosłup i lekko się uniósł, spoglądając z pewnym niezadowoleniem na całującego go mężczyznę. Wbrew pozorom, nie było to tak łatwe zadanie, jak by sobie życzył. Wręcz przeciwnie, im dłużej go obserwował, tym bardziej nie potrafił się oprzeć. Magnetokinetyk był chyba najbardziej seksownym i przystojnym facetem pod słońcem. Mutacja, która wywołała jego umiejętność panowania nad metalem, nie mogła być jedyną. Za bardzo fascynował profesora. Ten, gdy usłyszał rozkoszny szept, aż zadrżał. Chyba nigdy nie słyszał tak kuszącego głosu. Nie sposób było mu się oprzeć.
Charles wsunął palce we włosy towarzysza i przyciągnął jego twarz ponownie do swojej. Musnął wargami jego usta i przymrużył na chwilę oczy, ciesząc się z tej bliskości.
- Mam wrażenie, że kontrola nigdy nie była twoim atutem… - szepnął w wargi Niemca, a głos lekko zadrżał mu z rozbawienia. Początkowo miał to być złośliwy prztyk, ale ostatecznie skończył jako niegroźny żart.
Telepata z powrotem otworzył oczy, łącząc na krótką chwilę ich błękitne spojrzenia. Im bliżej siebie byli, tym bardziej pragnęli zmniejszyć dzielącą ich odległość. Żaden z nich nie chciał się ograniczać. I chociaż to X czuł skrępowanie, to drugi mężczyzna zdecydował się na odsunięcie. Było to zagranie na tyle nietypowe, że kompletnie rozebrany i wciąż wilgotny profesor usiadł, zakrywając się częściowo dłońmi, poprzez objęcie za ramiona. Zrobił coś źle? Znowu czuł obawy przed nietrafieniem w potrzeby osoby mu bliskiej. Zawiódł najpierw Raven, a potem… Nie, nie powinien o tym myśleć. Powinien skupić się na magnetokinetyku.
- Dziękuję - mruknął, przyjmując koszulę i zakładając ją. Zaraz jednak zmarszczył brwi, dostrzegając, że, po pierwsze, była na niego trochę za duża, a po drugie, nie miał co liczyć na resztę ubioru. Usiadł po turecku, poprawiając w takim razie resztę materiału, by w miarę możliwość jak najlepiej go okrywała, a potem chrząknął.
- Nie zasługuję na nic więcej? - Uniósł brew wysoko, łapiąc lekko za kołnierzyk, by jasno pokazać, że oczekiwał czegoś więcej.
Odprowadził wzrokiem lecącą w swoją stronę tacę i wywrócił oczami z pewnym rozbawieniem. Nie sadził, że kiedykolwiek doczeka się poranka, podczas którego na śniadanie wypije trochę alkoholu, w pokoju pewnego Niemca, z którym spędził upojną noc. Nie, stanowczo, wykraczało to poza jego wyobraźnię.
Dotychczas.
Nalał trochę brandy do obu szklanek, pozwalając przyjacielowi samemu zająć się przygotowaniami do gry. Tuż po tym, jak odłożył butelkę, został chwycony za dłoń. Erik najwidoczniej postanowił wycałować całe ciało telepaty. Ten nie zamierzał na to narzekać, ale poruszył się niespokojnie na myśl, że naprawdę jest traktowany niczym panienka. Może i wybranka serca, ale wciąż płci pięknej.
Chrząknął i sięgnął po alkohol, by upić jeden łyk. Drugi wypluł z powrotem do szklanki, gdy został zaskoczony tak bezpardonowym pytaniem. Przetarł mokre usta wierzchem dłoni, a zaraz odsunął ją, zdając sobie sprawę, że dopiero co dotykały tego miejsca wargi kochanka.
- Nie wierzę, że mnie o to pytasz - wyrzucił z siebie, by zyskać jeszcze trochę na czasie. Wzrok utkwił w szachownicy, opierając podbródek na dłoni. Pokręcił lekko głową.
- Nie sądzę, bo umieściłem cię w mało uczęszczanym skrzydle. Tak, czy inaczej, nie jestem osobą, która może ci wiele na ten temat powiedzieć, bo sam siebie nie słyszałem. - Pokręcił lekko głową, a przez głowę przeszła mu zdradziecka myśl: Byłem zbyt skupiony na odczuwaniu, by myśleć.
Przygryzł dolną wargę i przesunął dwa pionki pod rzad, by nadrobić swój ruch. Białe teoretycznie zaczynały, więc miał do tego pełen prawo. Rzucił nawet prowokacyjne spojrzenie Niemcowi, jakby oczekując, że ten się sprzeciwi. Ta drobna wygrana nad nie grającym fair Erikiem przywiodła na jego usta uśmiech. Małe, a cieszy.
Powrót do góry Go down
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Sob Wrz 06, 2014 9:47 pm

Odrobinę zaskoczyło go pytanie Charlesa, lecz nie skupił na nim należytej uwagi. Właściwie zignorował je, wierząc w słuszność swej delikatności, która zaczęła przeważać w jego czynach po wspólnie spędzonej nocy. Był świadom tego, że telepata nie jest zadowolony z takiego traktowania, co było widać w jego spojrzeniu, przynajmniej przez krótką chwilę. Pocałunek stłumił jego urazę. Erik doskonale wiedział, co zrobić, aby odwrócić jego uwagę od drażliwych kwestii. Samą bliskością był w stanie całkowicie go rozkojarzyć. Ale to nie był jego prawdziwy cel, raczej skutek uboczny. Tak naprawdę chodziło właśnie o tę bliskość ciał i serc. To ciepło drugiego ciała zachęcało magneto-kinetyka do słów, na które nie odważyłby się w zwykłych okolicznościach. Zdradził się z własną słabością, co jeszcze nigdy mu się nie zdążyło. Ale najgorsze było to, że nie mógł nic na to zaradzić, ponieważ jego jedynym słabym punktem stał się Xavier. Był kompletnie bezbronny wobec tego mężczyzny.
I z całej powagi nic nie zostało. Lensherr uśmiechnął się na słowa kochanka, w duchu przyznając mu rację. Zawsze kieruje się emocjami i rzadko myśli o konsekwencjach swoich czynów, jednak kontrola nie była mu całkowicie obca. Już jako małe dziecko narzucił sobie dotkliwą dyscyplinę - nigdy nie dopuszczał do siebie innych ludzi. To miało go chronić przed kolejnym zranieniem czy też uczuciem straty. Jednak przy tym szczerym mutancie najbardziej solidne postanowienie towarzyszące mu przez większość życia straciło cały sens. Otworzył swe serce, przez co obawiał się tego, co może się wydarzyć.
Gdy dostrzegł to jawne zdezorientowanie u szatyna, od razu pożałował tego, że się odsunął. Chciał tej bliskości i to cholernie, jednocześnie chciał pokazać, że nie chodzi tu tylko o fizyczność. Nie pragnie jedynie ciała, pragnie również serca, umysłu oraz duszy, jeśli tylko coś podobnego naprawdę istnieje. Ale nawet te wielkie pragnienie nie odwiodło go od tego, aby spojrzeć na to piękne ciało pożądliwie, gdy profesor ubierał koszulę. Jakież było jego zdziwienie, gdy nie otrzymał kolejnej części ubioru. Zadał więc następne pytanie, lecz tym razem Erik skupił się na nim odpowiednio.
- Zasługujesz na wszystko, co najlepsze - wyrzucił z siebie z należytą powagą. - Jednak bielizna tylko by ci zawadzała - dodał z chytrym uśmieszkiem, w ten sposób uświadamiając Charlesowi, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w sprawie ich zbliżenia. Ma zamiar znów zawładnąć tym smukłym ciałem, aby te wiło się pod nim z rozkoszy.
Szachownica leżała już na łóżku, taca z alkoholem również, Niemiec też rozsiadł się wygodnie na miękkim materacu. Tym razem to telepata musiał zmierzyć z kłopotliwym pytaniem. Biedak, usłyszał je podczas picia trunku, co nie było dla niego przyjemne. I odwlekał odpowiedź, ale kiedy ta padła, była naprawdę intrygująca.
- A więc przewidziałeś, że w końcu cię przywiodę do swej sypialni? - spytał żartobliwie, posyłając mu przy tym uważne spojrzenie. Dobrze wiedział, że Charles miał inne motywy, gdy przydzielił mu najbardziej oddaloną sypialnię od innych. To zapewne wynikało przede wszystkim z kwestii bezpieczeństwa. Niemiec doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie wywarł najlepszego wrażenia, mimo wszystko jest trochę zdystansowany, przez co bywa nieprzyjemny. Często jego szczerość jest brutalna.
Prychnął pod nosem, widząc te dwa ruchy. Spodziewał się, że szatyn zareaguj jakoś na jego zuchwałe rozpoczęcie gry, ale myślał raczej o słownym upomnieniu. Grzecznie obserwował posunięcia rywala, po czym sam wykonał ruch, co zrobił dość niedbale, jednak wszystko już wcześniej przemyślał. Przy Xavierze zaczął się uczyć taktycznego myślenia.
- Kiedy już skończymy, postaram się, aby każdy w tym domu cię dobrze usłyszał.
Drobna prowokacja. Jakoś nie potrafił sobie odmówić tej przyjemności. Chce nieco podrażnić kochanka, aby zobaczyć w jego oczach prawdziwą pasję. Poza tym, na pewno będzie wyglądał niezwykle seksownie, gdy będzie próbował tłumić wszystkie te jęki. Obaj czasem bywają tacy uparci, zwłaszcza, gdy chcą czegoś dowieść. Spokojnie chwycił za szklankę i upił z niej łyk, nie zdejmując uważnego spojrzenia z kochanka. Chce dobrze widzieć jego reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Nie Wrz 07, 2014 2:18 pm

Mężczyźni mogli być dla siebie złośliwi, mogli ze sobą walczyć, albo wypierać się bliskości, ale widać było jak na dłoni, że coś ich do siebie bardzo mocno przyciąga. Charles praktycznie nie spuszczał wzroku z kochanka, cały czas nieprzytomnie się uśmiechał i odpowiadał na każdą zaczepkę z entuzjazmem. Dawał nawet sobą manipulować, łatwo poddawał się rozkojarzeniu, byle tylko wciąż tkwić przy kochanku. Szczerze nie miał ochoty wyjść z jego sypialni i musieć zmierzyć się ze światem. Pierwszy raz naprawdę był skłonny oddać komuś przejmowanie się losami innych i zająć wyłącznie sobą. I magenotokinetykiem. Erik wywoływał w nim dziwne odruchy.
Profesor zmarszczył brwi, słysząc odpowiedź. W pierwszej chwili zamierzał się oburzyć, ale gdy sens tej niejednoznacznej myśli do niego dotarł, jedynie zarumienił się i ścisnął lekko uda, próbując uspokoić walące gwałtownie serce. Zgromił (a raczej spróbował zgromić) spojrzeniem towarzysza, a potem utopił swoje niezadowolenie i podniecenie w alkoholu. Nim rumieniec zdążył zejść z jego policzków, już się zakrztusił i ponownie spłonął. Poczęstował Lensherra zezłoszczonym spojrzeniem, w którym jednak kryło się skrępowanie.
W pierwszej chwili naprawdę nie przyszła mu do głowy taka interpretacja. Zakłopotała go ona do tego stopnia, że musiał się zastanowić, czy w zarzucie mężczyzny faktycznie jest coś… Na rzeczy. Zaraz jednak odzyskał rezon i odchrząknął.
- Chyba trochę się zagalopowałeś ze swoimi wnioskami, przyjacielu. - Sprowadził go brutalnie na ziemię, mimo to kręcąc głową z lekkim rozbawieniem. - Moja decyzja była spowodowana troską o twoją osobę, jak i reszty gości. Nie chcę tutaj niepotrzebnych problemów, jesteśmy już w wystarczająco ciężkiej sytuacji. - Westchnął pod koniec wypowiedzi i skrzywił się.
Tak, niestety właśnie tak było. Szczerze żałował, że nie poznał mężczyzny wcześniej. Że nie poznał go w lepszej sytuacji, w bardziej dogodnych warunkach, w których mógłby się szczerze nim nacieszyć. To jednak czyniło ich znajomość bardziej pikantną, a przy tym gwałtowniejszą. Bardziej łapczywie domagali się swojej bliskości i reakcji, nie tracąc czasu na niepotrzebne dyskusje.
Dlatego tym razem, mimo że na twarzy telepaty ponownie pojawił się rumieniec, ten nie zareagował z oburzeniem. Wziął jedynie głębszy wdech, skupiając na chwilę spojrzenie na szachownicy. Przemyślał kilka potencjalnych taktyk, by dojść do wniosku, że nie chce tracić zbyt wiele czasu na grę. Przeciwnie, zamierzał doprowadzić ją do końca możliwie najszybciej, dlatego zaplanował zaszachowanie go w kolejnych trzech ruchach. Pytaniem było, czy Erik da się podpuścić, czy przeciwnie, będzie próbował ciągnąć ich grę jak najdłużej.
Amerykanin uśmiechnął się pod nosem, w końcu przesuwając figurę, a potem już spojrzał na Magneto.
- Doprawdy? Tak bardzo jesteś chętny do podzielenia się mną ze wszystkimi osobami tutaj? - Uniósł brew wysoko, pozwalając sobie na słyszalne w głosie rozbawienie.
Kolejne ruchy poszły im znacznie szybciej. Charles nie wahał się, mając już przewidzianą taktykę, a również magnetokinetyk nie wydawał się poświęcać nadmiernie dużej uwagi na planowanie dalszych posunięć. Gdy jednak taktyka telepaty nie zdała egzaminu, ten postanowił go podpuścić jeszcze bardziej.
- W ile ruchów jesteś skłonny mnie pokonać? - spytał wesoło, lekko gładząc swoje lewe ucho, jakby z namysłem. Zmrużył oczy i przyłożył palce jednej dłoni do skroni. Wydał z siebie pełne namysłu “mm…”.
- Powiedzmy, że ta taktyka ci nic nie da. Opracuj inną - powiedział w końcu, całkiem jawnie blefując. Nigdy by się nie odważył zajrzeć do czyjegoś umysłu bez zgody, nawet w tak prozaicznej sprawie, jaką była gra w szachy. Naruszanie prywatności, tak samo, jak kłamstwo, nie pasowało do niego. Było widać jak na dłoni, że nie mówi poważnie, a jedynie nagrywa się z mężczyzny. Z jego wysublimowanej złośliwości i prowokacji. Nie potrafił spoważnieć ani na chwilę. Nie przy Eriku, nie w tym momencie. Najchętniej usiadłby mu na kolanach i wcałował się z powrotem w te kuszące, wąskie wargi. Przesunął nosem po kości policzkowej i ugryzł w delikatną małżowinę uszną.
Odespał cały wysiłek, jakiemu się oddał wieczorem i zapragnął kolejnych wyzwań i dopieszczeń. Oczy błyszczały mu delikatnie, gdy fantazjował, dlatego również tego nie dało się przeoczyć. Był tak szczerym człowiekiem, że nie istniała szansa, by kiedykolwiek mógł okłamać swojego przyjaciela. Jedyne, do czego był zdolny, to do odpowiedniego manewrowania prawdą, jednak wyłącznie na cudzą korzyść, a nie niekorzyść. Niemiec mógł czuć się zaskakująco bezpieczny przy nim.
- Masz powiedzmy… Pięć ruchów na pokonanie mnie. A potem zniknę. - Uśmiechnął się jeszcze szerzej, pozwalając sobie nawet na delikatny chichot.
Powrót do góry Go down
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Pią Wrz 26, 2014 11:15 am

Nawet tak rozdrażniony Charles był seksowny, zwłaszcza, że w jego niezadowoleniu krył się pewien urok, który wręcz zachęcał do złoszczenia go. Sposób, w jaki marszczył brwi, sprawił, iż na twarzy jego kochanka zagościł uśmiech, jakiego nie można było ukryć. Zresztą, Erik nie zamierzał kryć się ze swoim rozbawieniem, w końcu miał wielką ochotę na podrażnienie profesora. Xavier brał wszystko zbyt poważnie, a przecież to niezdrowe – trzeba potrafić się śmiać z takich drobnych żartów. Chociaż w tym przypadku Lensherr był dość poważny i naprawdę uważał, że bielizna nie jest telepacie potrzebna, gdyż miał wobec niego wielkie plany. Obaj po upojnej nocy chcieli jeszcze więcej, choć ledwo co się przebudzili. Co ciekawe, to Niemiec próbował zachować spokój i resztkami sił trzymał się z dala od smukłego ciała, które naznaczone było jego obecnością różnym rodzajem pamiątek.
- Izolowałeś mnie, bo nie chciałeś konfliktów pod swoim dachem? – spytał z lekkim rozbawieniem, choć doskonale znał odpowiedź. - Nawet cię rozumiem.
Niestety, jest dość specyficzną osobą, przez co wielu osobom zachodzi za skórę. Drażni wszystkich ze swojego otoczenia i, co najgorsze, robi to w pełni świadomie. Prowokował Mystique, kpił z Hanka. Raczej zachowywał dystans, nie starał się zbytnio do kogokolwiek zbliżać, jednocześnie obcował z nimi, wspólnie trenował. Ale tylko z Charlesem nawiązał prawdziwą więź, choć to jego najbardziej się obawiał. Jeszcze nigdy nie spotkał człowieka, do którego tak bardzo by go ciągnęło. To chyba Xavier miał prawdziwe magnetyczne zdolności. A może to efekt uboczny jego telepatii? Być może profesor nieświadomie wpływa na umysły innych, by trzymać ich blisko siebie. Do podobnej rzeczy nigdy nie posunąłby się świadomie, w końcu to kompletnie niezgodne z zasadami, jakie wyznaje.
Obietnica, z jaką wyszedł Erik, przypadła telepacie do gustu, ponieważ nie obruszył się i w pierwszej chwili zareagował intensywnym rumieńcem. Lecz w końcu wyrzucił z siebie komentarz w postaci pytania, które to zmusiło magneto-kinetyka do myślenia. Absolutnie nie chciał się nim dzielić, w końcu Charles jest tylko i wyłącznie jego. Z drugiej strony chciał pokazać wszystkim, zwłaszcza Hankowi, który zbyt wiele czasu spędzał u boku Xaviera, że ten oddał się już jemu, więc nikt inny nie ma do niego prawa. Zaborczość Lensherra nie dziwiła go bardzo, choć była pewną nowością nawet dla niego samego. Po raz pierwszy zależało mu na innej osobie. Ba, na innym mężczyźnie. Jednak potrafił to uzasadnić. Charles jest jedynym, który zatroszczył się o niego i zburzył wszystkie mury, jakimi się otoczył magneto-kinetyk. Tutaj uczucia wydawały się wręcz konieczne.
Jakimś cudem kontynuowali grę w szachy, która już od początku była jedynie powodem dla kolejnych prowokacji. Rozpoczęcia czarnych figur, dwa ruchy pod rząd figur białych, a teraz oszukiwanie Charlesa, który tak naprawdę nie zajrzał do umysłu Niemca. Tylko udawał, chcąc podrażnić ambitnego przyjaciela. Inne rzeczy chodziły mu po głowie i zdradzały go te szczere oczy, w których kryło się pragnienie kolejnego zbliżenia. Niebieskie tęczówki wypełnione pożądaniem mogły jedynie zachęcić do jak najszybszego zakończenia gry. Groźba telepaty, iż zniknie po kolejnych pięciu ruchach, o ile te nie rozstrzygną starcia, również motywowała.
- Jestem w stanie zakończyć grę jednym ruchem.
Dopił resztkę trunku z naczynia, następnie odstawił je na metalową tacę, którą spojrzeniem przeniósł na szafkę nocną. Bez słowa pochylił się nad szachownicą i ręką strącił ją z łóżka wraz ze wszystkimi pionkami. W tej chwili już nic nie znajdowało się między nimi, dlatego też zbliżył się do kochanka, by zakraść się palcami pod materiał koszuli. Jednak zaraz ulokował dłonie na udach, chcąc znów zapoznać się z ich wrażliwością. Ledwo muskał opuszkami po ich wewnętrznych stronach, uważnie obserwując przy tej czynności twarz najdroższego przyjaciela. W końcu sięgnął jego ust i ucałował je leniwie – płytko i długo, następnie przesunął koniuszkiem języka po smakowitych wargach. Chciał pozostawić po sobie uczucie niedosytu, aby sam Charles rzucił się na niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   Sob Paź 04, 2014 11:37 pm

- Cieszę się. Sądzę, że moje obawy są całkiem logicznie uzasadnione. Dbam o dobro wszystkich swoich gości - powiedział spokojnie, uśmiechając się nawet kątem warg, chociaż temat wcale zabawny nie był. Oboje wiedzieli, jak bardzo magnetokinetyk potrafił zirytować. Postawa pełna prowokacji i pozbawiona szacunku dla cudzych planów potrafiła zmrozić człowieka i wywołać w nim szczerą chęć zdarcia z ust uśmiechu pełnego wyższości.
A jednak to z tym człowiekiem Charles nawiązał niesamowitą więź. Śmiał się przy nim więcej, niż przy innych. Czuł wewnętrzny spokój, a sytuacje, podczas których tracił kontrolę nad ich rozwojem i nad sobą, wcale mu nie przeszkadzały. Wręcz przeciwnie, bardzo chętnie poddawał się im i czerpał nieskrępowaną przyjemność.
Dlatego chciał prowokować. Chciał znowu poczuć się komuś podległy.
Erik działał niczym prawdziwy afrodyzjak. Nałóg, którego człowiek nie potrafił się pozbyć, ba! nie chciał z niego rezygnować.
- To były cztery ruchy - szepnął Xavier, opadając bezwładnie na plecy, zaskoczony mimowolnie bezpośrednim atakiem. Owszem, pragnął go, ale nie oczekiwał. Po tym całym wysiłku, który Lensherr włożył w złudzenie, że ich relacje wcale nie opierają się na fizyczności, taka uległość była wręcz nie do pomyślenia. A jednak obecna, co niezmiernie ucieszyło profesora. Niemal natychmiast umiejscowił dłonie na ramionach mężczyzny, przyciągając go do swoich ust. Nie musiał włożyć w tą czynność żadnego wysiłku - partner sam ku niemu się pochylił. Amerykanin przyjął pocałunek chętnie, ale nie spodziewał się, że będzie trwał tak krótko. Nie mógł powiedzieć, by taki obrót sprawy go ucieszył. Wręcz przeciwnie, Magneto wciąż kontynuował zabawę w prowokowanie, a w tym momencie nie była ona już na miejscu.
Przewaga Charlesa była wcześniej nie wykorzystana. Telepata jednak został do niej zmuszony, nie chcąc tak łatwo ulec zachciance kochanka. A może chcąc, ale musząc mu jednocześnie coś udowodnić. Oblizał swoje wargi, na których jeszcze czuł ciepło języka partnera, a potem wywrócił oczami z rozbawieniem.
- Zagrałeś nie fair, więc za karę zniknę i tak - szepnął przekornie, przykładając dwa palce do prawej skroni. Erik nie miał czasu na zareagowanie. Kochanek już zniknął, pozostawiając po sobie pustkę. Nie zagłębił się w jego myślach, a jedynie wymazał sprzed oczu swoją osobę. A potem bezczelnie odsunął się i stanął parę kroków dalej, obserwując poczynania magnetokinetyka. Posunął się do tego, że chwycił również swoją szklankę z whisky i ten ruch ukrywając przed partnerem. Dokończył napój, odstawił go niezauważenie na tacę, a potem podszedł do Niemca i objął go dłońmi, gryząc lekko po karku. Nie odzywał się, wciąż pozostając niewidocznym, ale pozostawił przyjacielowi chociaż dotyk. Chciał się z nim porządnie poznęcać, by już więcej nie zmuszał go do takiego zachowania.
By go na zawsze zdominował i przez cały czas ich bliskości nie pozwalał światu na bezsensowne męczenie ukochanego. Miał on wystarczająco ciężko, pilnując zgrai młodych mutantów i spędzając dobre kilkanaście lat na opanowywaniu do perfekcji swoich mocy. Wciąż wiele było przed nim, zbyt wiele, by chciał się przejmować cały czas wszystkim. Pragnął spokoju. Erika.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dante i Gustav   

Powrót do góry Go down
 
Dante i Gustav
Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Dante Kehl
» Dante Shepard

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Archiwum-
Skocz do: