IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój 17 - piętro II

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Coma

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 02/06/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Pon Lip 14, 2014 5:43 pm

Nie mógł uwierzyć. Ten chłopak przypominał mu dziecko, ale nic nie powiedział. Pan Nudysta? – zaśmiał się cicho. Spojrzał na niego z złośliwym uśmiechem.
- Wiesz ja bardzo lubię nudystów, a zwłaszcza w moim pokoju – mrugnął do niego okiem.
O co mógłby go zapytać, hm? Już wie, w końcu każdy ma swoje tabu, rzecz której nikt za żadne skarby nie powinien ruszać. Tak jak miś - Pan Edek i szkicownik Zacka – to są dwie rzeczy, których nikt nie powinien ruszać.
- Skoro jest to też twój pokój pewnie masz jakieś rzeczy, których nie powinienem ruszać, ale na pewno to się nie stanie, nie interesują mnie rzeczy innych – z jego twarzy nie schodził złośliwy uśmiech.- Jakie to rzeczy?- ale do głowy przyszła mu jedna myśl, że to może być jego laptop.
Zastanowił się chwilę i zadał kolejne pytanie.
- Masz jakieś przyzwyczajenia nocne?- zapytał, skoro jest komputerowcem to na bank jest uzależniony od Internetu, a to równa się godziny w sieci i świecie, którego Zack nie znał.
Dla niego istniała tylko rzeczywistość. Natura, ludzie, coś co powstało z niczego i nie ma na to żadnej odpowiedzi. Czego nawet największy naukowiec nie rozumie. Dla niego pięknem jest naturalność, dlatego jego prace są idealne, cudowne przewyższające innych.

_________________

Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arthur Teadrium

avatar

Liczba postów : 12
Join date : 24/06/2014
Age : 21
Skąd : Wielka Brytania = Oxford

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Pon Lip 14, 2014 7:29 pm

Zastanowił się chwilę na obydwoma pytaniami.-W sumie…nawet nie wiem czego nie powinno się ruszać. Ale chyba prędzej takimi rzeczami są moja komórka i książki -nie zabrał ze sobą aż tylu ważnych dla niego rzeczy. Bo po co. To tylko powiększyło by niechciany bagaż.
-Chyba oprócz odruchu przytulania się do poduszek lub innych rzeczy to chyba za bardzo nie mam co wymieniać. Ostatecznie no…chyba powiedziałbym ,że mam nawyk wykopywania kołdry z łóżka-wymienił sobie takie dwie przypadłości. Które naprawdę często zdarzały się każdemu.
Nocnym markiem nie był ale czasem zdarzały mu się zerwane nocki byle dokończyć rozmowę z ludźmi lub samą rozgrywkę. Ale to świadczy tylko o tym ,że jest jestem z tych spokojniejszych osobników, pamiętających o śnie i higienie.
-Czy to były by wszystkie pytania czy jeszcze czegoś jesteś ciekaw?-spytał się przyglądając mu się swoimi zielonkawymi oczami. Musiał przyznać ,że Zack był nawet miłą osobą do pogawędki.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Coma

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 02/06/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Wto Lip 15, 2014 1:51 pm

Zaśmiał się. Arthur był dziwnym osobnikiem i strasznie zabawnym. Według Zacka. Miał nadzieje, że będzie się z nim dogadywał, bo nie chciał żadnych spin. To była ostatnia rzecz, której potrzebował w swoim pokoju. Wolał spokój, wtedy mógł się skupić na swoich pracach.
- To chyba każdy robi w łóżku - odpowiedział.- Zapytałem, bo myślałem, że możesz czasem siedzieć w sieci długo - mruknął.
- Raczej nie - zaczął.- Wszystkiego się z czasem dowiem - mrugnął do niego okiem.- Ale możesz powiedzieć mi jakiej muzyki słuchasz.
Wstał i podszedł do okna, a następnie je otworzył i wyjrzał na zewnątrz. Zapach Londyńskich wakacji, równa się zapach deszczu.

_________________

Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arthur Teadrium

avatar

Liczba postów : 12
Join date : 24/06/2014
Age : 21
Skąd : Wielka Brytania = Oxford

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Pon Lip 21, 2014 3:37 pm

-Nooo cóż...zdaża się czasem ,że posiedzę dłużej ale to jak wciągnie mnie coś. Spokojnie w razie czego będę siedział ze słuchawkami by nie przeszkadzać-uśmiechnął się do niego ciepło wstając z wryka, przeciągnął się aż strzeliło mu się w kręgosłupie.- Rock i głównie soundtracków z filmów-Podszedł do swojej walizki i wyciągnął z niej paczkę fajek.-Przejdę się i pooglądam okolice, może wpadne na kogoś tak ciekawego jak ty-posłał mu uśmieszek i wstał z klęczek.-A...Właśnie, wymienimy się numerami? Wolę mieć do kogo zadzwonić jak się zgubię....-powiedział to szczerze, bo znając swoje zdolności orientacji w terenie Zack będzie miał zapchanę pocztę z prośbą o ratunek.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Coma

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 02/06/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Pon Lip 21, 2014 4:25 pm

Nic nie powiedział, a dalej patrzył się przez okno. Nic tam ciekawego nie było, ale nie miał ochoty na nic. Czasami tak bywa, no cóż.
- Okej – odpowiedział.- A więc jestem ciekawy – uśmiechnął się chytrze.- Może kiedyś zapoznasz mnie z światem wirtualnym – spojrzał na niego i mrugnął okiem. I tak wiedział, że nie jest to możliwe, bo Zack był uparcie odporny na jakiekolwiek próby nauczenia się tych wszystkich komputerowych rzeczy.
- Jasne – podał mu swój numer, a potem zapisał jego w swojej komórce.
Usiadł na łóżku i poczekał, aż chłopak opuści ich wspólny pokój.

[z/t]

_________________

Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Pon Lip 21, 2014 5:43 pm

Vincent rzucenie przez – prawdopodobnie – miłość swojego życia, przyjął z zadziwiającą klasą. Oczywiście, nie omieszkał pominąć etapu zupełnej, czterodniowej depresji i ogólnym zamknięciem się w sobie, wszak dopiero co pojął wartość swojego partnera, zaś teraz czuł się jak porzucony zwierzak na pustyni. Nie zamierzał z nikim dzielić się swoją osobistą tragedią – osobista jest słowem-kluczem. Również nie miał zamiaru pogrążać siebie w rozpaczy i zaniedbać swoich kontaktów, nie teraz, kiedy był... zupełnie sam. Pierwszym, co było na jego liście, było odwiedzenie największego fana jego urody – jego malarza. Nie dokończyli przecież aktu! Zdaniem Vincenta, to zadziwiająco skutecznie odbuduje rozsypane ego i przynajmniej trochę dobre samopoczucie, albo przynajmniej stworzy tego iluzję. Ale w tej chwili zadowoli się nawet tym, naprawdę, w takim humorze nie był nader wymagający.
Zapukał do drzwi, jak zwykle spóźniony o jakieś dziesięć minut. Był wieczór, chociaż nie późny, bowiem słońce dopiero co zaczynało zachodzić, tworząc romantycznie zmysłowy klimat, co – zdaniem panicza Star – było odpowiednie do tworzenia tej uwodzicielskiej sztuki. Kiedy usłyszał pozwolenie gospodarza na wejście, od razu drzwi z cichym skrzypnięciem otworzyły się i zamknęły, a model oparł się o nie plecami, w geście dość niedbałym. Wyglądał tak jak zawsze, zadbany od czubka eleganckiego buta po głowę, ale tym razem nie powitał Zacka tym słynnym, krzywym uśmieszkiem.
- Witaj – zaczął jak zwykle, krótko taksując towarzysza od góry do dołu.
Nie czuł się ani trochę skrępowany tym, że przecież na ich ostatnim spotkaniu skradł całusa malarza, co pamiętał doskonale. Przeczesał krótko włosy, po czym ruszył w kierunku łóżka, na którym ostatnio leżał zupełnie nagi, i usiadł na nim, zakładając nogę na nogę. Przesunął dłonią wzdłuż uda i łydki, prostując wszystkie niepotrzebne nagięcia materiału i westchnął cicho, obdarowując szmaragdy swoim spojrzeniem niebieskich tęczówek.
- Nie mam dzisiaj alkoholu – zakomunikował krótko, żeby Zack nie oczekiwał tradycyjnego podarku. - I co tam u ciebie? - zapytał lekko, wcale nie oczekując odpowiedzi, bo już poluźniał krawat przy szyi, a ten zaraz upadł miękko na podłogę.
Oczywiście, że utrzymywał kontakt wzrokowy, zaborczo traktując uwagę artysty. Nie musiał się hamować, a niewerbalny flirt miał opanowany; długie spojrzenia spod rzęs, a nawet nieznacznie uniesiony kącik ust.
- Tęskniłeś? - wymruczał zaczepnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Coma

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 02/06/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Pon Lip 21, 2014 7:00 pm

Zdjął swoje niedokończone arcydzieło i spojrzał na nie z świetlikami w oczach. To będzie coś idealnego. Coś czego nikt jeszcze nie stworzył i będzie jego. Tylko jego. Usiadł na łóżko i przyjrzał się temu arcydziełu. Następnie wyciągnął stelaż i postawił to przed swoim łóżkiem. Sprzątnął odrobinę pokój i rozwalił swoje rzeczy przy miejscu swojej pracy. Rzeczy Athura przełożył na jego biurko, aby nie przeszkadzały. Na swoim miał postawione kubek gorącej czekolady, który jeszcze parował. Rozejrzał się wokoło. Wszystko na swoim miejscu. Usiadł na krześle przy biurku i zaczął z nudów szkicować jakiegoś ptaka, który był za oknem, ale po kwadransie odleciał.
Potem usłyszał pukanie i krzyknął krótkie wejść. Do środka weszła jego gwiazda. Jego idealny obraz. Spojrzał na niego z chytrym uśmiechem. Od razu zaczął mu się przyglądać i nie spuszczał z niego swoich szmaragdowych oczu. Szukał w nim jakiejś zmiany, czegoś co się zmieniło od ich ostatniego razu. Nic. Wyglądał nadal idealnie, ale jego oko zobaczyło też jakieś problemy, ale to nie było ważne. Ważne było to, że będzie miał swoje arcydzieło.
Zack jak zwykle nie dawał po sobie poznać, tego że ten osobnik kiedykolwiek skradł mu całusa. Kogo to interesowało, ale dzięki temu będzie wiedział w jaki sposób namalować jego usta. To da większy smaczek arcydziełu, ponieważ zna ich smak (za cholerę nie mogłem znaleźć słowa XD).
- Witaj – odpowiedział nie spuszczając z niego wzroku.
Obserwował każdy jego ruch, każdy najdrobniejszy gest jego palców. Wszystko było idealne tak jak wcześniej. Oczy, te jego dwa niebieskie zwierciadła. Intensywnie w nie się wpatrywał tak jakby chciał w nie wpaść i utopić się jak w jakimś oceanie. Cóż, oczywiście te wszystkie uczucia, które ma teraz, ta chęć poznania jego każdej części ciała minie wraz z ostatnim machnięciem pędzla. Wszystko mija. Uroda tego mężczyzny, jego idealnego modela też minie. Potrwa to parę lat, ale minie. A jego obraz będzie trwał wiecznie. No przynajmniej tak długo jak ktoś będzie o niego dbał. Wiele ludzi w przyszłości dowie się o istnieniu Vincenta Stara – mężczyzny, który stał się idealnym mężczyzną do namalowania.
- Nie szkodzi– uśmiechnął się chytrze.- Ale ja mam za to coś dla ciebie – chwycił kubek z czekoladą i wstał, aby mu go podać.- Nie wiem, czy jeszcze to lubisz, ale jeśli chcesz możesz wypić – przełożył ołówek z prawego ucha na lewe.- Mam nowego współlokatora, więc nie za bardzo będziesz mógł dzisiaj spać u mnie – uśmiechnął się chytrze.
Spojrzał na jego dłonie, które zrzuciły krawat. Tak, no dalej ściągnij coś jeszcze np. koszulę. Spojrzał na lekko uniesiony kącik ust, a potem z powrotem w oczy. Te idealnie niebieskie oczy.
- Może – szepnął z zaczepnym uśmiechem. Znowu na chwilę zawiesił się na jego oczach, a potem usiadł przed stelaż.
- To chcesz od razu zacząć?- zapytał.

_________________

Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Wto Lip 22, 2014 8:34 am

Spojrzał na kubek z uśmieszkiem, chociaż nie irytującym – raczej przyjemnym dla oka. Oczywiście, od razu przyjął podarek, testując dokładnie narządem smaku. Zmrużył powieki, pomrukując zadowolony, nieznacznie rozluźniając napięte mięśnie. Najwidoczniej nadal bardzo lubił ten napój, bo dlaczego nie, i nie omieszkał pokazać tego Zackowi. Puścił mu oczko. Lubił flirtować, był uzależniony od tego sportu. Panicz Star był najwyższej klasy prowokatorem, ale nie sypiał z byle kim – i o ile jego malarz nie był byle-kim, to nie widział go jako obiektu seksualnego, mimo jego niewątpliwej urody. Było to odwzajemnione; czerpali oboje z siebie korzyści – ten widział jego ciało w sposób artystyczny, zaś Vincent uprzedmiotowił go jako swojego adoratora i fana, więc konflikt interesów nie miał prawa bytu, przynajmniej ze strony bruneta.
Na wieść o współlokatorze, przesunął wzrokiem po pokoju, w końcu dostrzegając – najprawdopodobniej – niezackowe rzeczy.
- Hmm... - mruknął w odpowiedzi. - Odrobinę kłopotliwe, nie sądzisz?
Bynajmniej nie chodziło mu o nocleg.
Upił spokojnie kolejnego łyka czekoladowego napoju, po chwili stawiając go na ziemi i powoli, acz leniwie pozbawił siebie marynarki. Zgrabne palce bez większego ociągania, ale i zażenowania odpięły guziki koszuli, jeszcze nie zsuwając jej z ramion. Sięgnął po swój sprezentowany napój energetyczny, upijając kolejnego, porządnego łyka.
- Podoba ci się? - zapytał o współlokatora, niezbyt przejmując się cudzą potrzebą prywatności. - Mój współlokator chwilowo wywiał. To miłe z jego strony, bo mogę bardziej olewać sprzątanie niż wcześniej. - Optymizm, coś rzadkiego w tych czasach!
Wystawił cierpliwość Zacka na próbę, bo jakkolwiek wcześniej sprawnie szło mu rozbieranie, tak teraz wolał dopić w spokoju swój napój bogów, z miłą chęcią ploteczkując. W końcu, wolał nie myśleć o rzeczach (bardziej) niepotrzebnych, bo zupełnie zepsułby mu się humor. Skrzywił się brzydko, kiedy myśli podążyły w niewłaściwym kierunku i haustem dopił resztki swojego napoju, tak na pocieszenie. Odstawił kubek gdzieś na bok.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Coma

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 02/06/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Wto Lip 22, 2014 7:00 pm

Patrzył jak jego model popija łyk słodkiej czekolady. Cóż ich gusta smakowe były trochę inne – Zack wolał gorzkie, palące gardło trunki, a po reakcji na czekoladę zauważył, że Vincent był uzależniony od czekolady. Słodkie. Był zadowolony, że czarnowłosemu smakował jego drobny „prezent”. Uśmiechnął się łobuzersko. Zack zastanawiał się kiedy Vincent mu się znudzi. Każdy się nudzi, a patrzenie ciągle na to samo ciało, zawsze tak idealne może w pewnym momencie irytujące. Tak było z Adamem. Zachwycał się nim, ciągle malował, rysował, szkicował, portretował, aż w końcu zaczął mieć mdłości na jego widok. Zack uwielbiał różnorodność, a patrzenie na ideał przez cały czas mogło stać się wkurzające. Jak skończy ten akt będzie musiał na pewno odpocząć od Vincenta Stara.
- Raczej nie – uśmiechnął się złośliwie. – Jest co malować – puścił perskie oko.
Spojrzał na jego palce odpinające powoli guziki. Miał ochotę wstać i mu pomóc. Chciał już widzieć jego idealne ciało. Na szczęście Zack nadal nie był nasycony widokiem Stara. Nadal chciał go widzieć, podziwiać, dotykać wzrokiem. Malować go i poznać jego ciało, a przecież dotyk to też ważny zmysł. Nie ściągnął koszuli i poczuł lekka pustkę. Jak wtedy, gdy Adam mu za pierwszym razem odmówił. To było urocze. Chłopak był tak speszony, zawstydzony i skrępowany, że nie mógł się ruszyć, a Zack był natarczywy, ale i tak Adam wygrał.
- Jest w porządku, ale nie ma w sobie tego czegoś, aby się nim zachwycać – odpowiedział.
Był już naprawdę niecierpliwy. Chciał koniecznie już go zobaczyć. Tak jak wcześniej był tylko jego tabu, jego śpiąca królewna, to teraz nie mógł się już doczekać widoku jego nagiej skóry. Podszedł do niego wolnym krokiem z chytrym uśmiechem. Jak on lubił prowokować ludzi. To było jego małe hobby na zabicie nudzi.
- Może ci pomóc? – zapytał i chwycił jego koszulę, aby ją z niego zsunąć.
Nie obchodziło go to, że Vincent mógł to opacznie zrozumieć. On koniecznie chciał go zobaczyć tak jak Bóg go stworzył. Stał się jego obsesją na najbliższy czas jego dzieła.

_________________

Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Wto Lip 22, 2014 8:43 pm

- Jesteś zakochany w malowaniu - bardziej stwierdził niż zapytał, a na jego usta wręcz cisnęło się kolejne pytanie: "A czy byłeś zakochany w człowieku? Jak można rozróżnić fascynację i uniesienie od zwykłej miłości?" Zgryzł tę swoją bladą wargę, czując, że myśli żwawo idą w złym kierunku i wydał z siebie ciche westchnięcie. Cholera.
Nagle malarz zaczął powoli zbliżać się w jego kierunku, co Vincent przyjął z brakiem większego zaskoczenia - raczej oczekiwał jego ruchu, który nastąpił bez specjalnego ociągania; pozbawiono go koszuli. Wtem niebieskie oczy ponownie spotkały się z tymi zielonymi, śmiało rywalizując i prowadząc drobny, nieszkodliwy flirt - wszak białowłosy był urodziwy, a Vincent robił za zawodowego i uzależnionego psa na chłopy. Uśmiechnął się lekko, nagle łapiąc jego nadgarstek i zaczął sunąć chłodnymi palcami wzdłuż jego tętnicy i w górę, aż do miejsca, gdzie zaczynała się jego koszulka, sprawnie rozprowadzając rozkoszne mrowienie i mały dreszczyk w ciele Zacka przez tą zmianę temperatury.
- Koszula za koszulkę, a spodnie możesz mi ściągnąć gratis - puścił mi oczko, nie czekając na jakąkolwiek reakcję malarza i zgrabnie pozbawił go tego niepotrzebnego materiału. Rzucił go gdzieś do tyłu, żeby ten nie mógł mu go wyrwać i przesunął wzrokiem po jego mięśniach, obojczykach i sutkach, oraz w dół... W końcu pierwszy raz miał taką możliwość. Nie dał żadnej satysfakcji Zackowi ze swojej reakcji; po krótkiej chwili tylko uniósł ręce do góry, żeby ten pozbawił go dolnej partii odzieży, z sam przedstawiał jak zwykle tę znaną pozę pewnego siebie skurczybyka i krzywym uśmieszkiem igrającym na twarzyczce. Oblizał krótko wargi, zupełnie nieświadom, patrząc na te długie, białe pasma włosów. Podobały mu się, czego specjalnie nie ukrywał. Stanowiły idealny kontrast z jego - czarnymi.
- Kiedy twój współlokator ma zamiar wrócić? - zapytał mechanicznie, jakby świecenie tyłkiem było dla niego problemem - wyzbył się wstydu.
Przesunął dłonią po swoim karku, w iście zmęczonym geście i mruknął cicho, odchylając nieznacznie głowę w tył. Wlepił tępo spojrzenie w sufit, średnio przejmując się faktem, że przecież przed chwilą nakazał malarzowi majstrować przy jego spodniach i powinien się tym bardziej przejąć, przynajmniej obserwując jego ruchy.
Czego nie robił.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Coma

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 02/06/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Wto Lip 22, 2014 10:01 pm

- Czemu tak sądzisz? - zapytał z chytrym uśmiechem.
Jego uśmiech powiększył się jeszcze bardziej czując jego palce na swojej skórze. Dotyk chłodnych dłoni. Chłodnych jak oczy modela zimnych niebieskich. Istne przeciwieństwo. Obraz w tonacji zimnego błękitu i ciemnego granatu, albo wszystko czarnobiałe i tylko oczy by się na tym obrazie wyróżniały. Tak byłoby idealne, ale zależy to też od modela. Liczy się z zdaniem innych, ale woli najbardziej pochwały.
Zanim zdążył zareagować nie miał na sobie koszulki. Jego mina była bezcenna. Był lekko oszołomiony, a gdy poczuł na sobie jego spojrzenie nieświadomie napiął swoje mięśnie, które były idealne, nie za duże, nie za małe. Cóż jeśli jego arcydzieło musi być idealne to on też. Pokręcił tylko głową i zaczął z obojętnością ściągać z niego spodnie. Cały czas zerkał na swojego modela. Czemu nie? Przecież on jest idealny.
- Nie wiem – spojrzał automatycznie na drzwi spodziewając się, że ktoś zaraz przez nie wejdzie, ale nic takiego się nie stało.- Nie znam jego grafiku dnia – wzruszył ramionami i zaczął zsunął z niego spodnie i odrzucił je gdzieś na bok. Skoro on tak potraktował jego koszulkę to Zack mógł w ten sposób zrobić z jego spodniami. Nie potrzebował jego uwagi przy tej czynności. Ważne, że zaraz będzie mógł kończyć swoje dzieło.
Nie uśmiechało mu się ściągać z niego bielizny, więc wrócił do swojego niedokończonego dzieła. Zaczął spoglądać na swoje rozrzucone przybory. Grzebał między farbami szukając odpowiednich odcieni, ale cały czas spoglądając na Vincenta, na jego dzisiejszą gwiazdę.
- To zaczynamy? - zapytał zniecierpliwiony.- Możesz się położyć na łóżku tak jak wtedy – mrugnął okiem.- Art nie dowie się, że leżałeś w jego łóżku – uśmiechnął się.

_________________

Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Sro Lip 23, 2014 8:52 am

Przesunął niechlujnie dłonią po swoich włosach, nieznacznie je mierzwiąc i spojrzał na Zacka z pewną arogancją, jakby pytał „Myślisz, że kim ja, do cholery, jestem?”
- Nie patrzysz na mnie jak każdy człowiek – mruknął wstępnie, przyglądając się białowłosemu. - Patrzysz na mnie jak na piękny przedmiot, który musisz uwiecznić. Pragniesz mnie, ale nie pożądasz w sposób uczuciowy ani fizyczny, ponieważ dla ciebie jestem tylko piękną, nieskazitelną rzeczą, której urodę pragniesz utrwalić. Czyż to nie najlepiej dowodzi, że najważniejsze jest dla ciebie malarstwo, że kochasz tylko je?
Vincent to sprytny manipulant, wbrew pozorom, widzi naprawdę dużo, ale rzadko co afiszuje się tą zdolnością i wykorzystuje ją w pełni – niekiedy go cholernie ponosi i szkodzi nie tylko innym, ale i sobie. Czyż ta umiejętność nie jest niebezpieczna w rękach tego kapryśnego Bożyszcza, który sam sobie skrzydła krępuje? Przynajmniej w takim mniemaniu był pogrążony Vincent, wychowany w nieprzyjemnym domu, ale z cholernie dużym autorytetem.
Przez dłuższą chwilę stał w bezruchu, mimo że nie czuł na sobie dłoni malarza. Spojrzał w końcu w dół, widząc nieściągniętą bieliznę, co skomentował uniesieniem brewki. Przyjrzał się malarzowi uważniej, po czym uniósł do góry kącik ust.
- Wstydziłeś się pozbawić mnie bielizny? Słodki, niewinny i uroczy, takich lubię – zamruczał odrobinę kpiąco, samemu wsuwając kciuk za gumkę i zgrabnie zsunął ze materiał ze swoich bioder i ruszył w kierunku łóżka. Oczywiście, że pamiętał pozycję, w której ostatnio leżał, wszak to był jego pierwszy modeling dla techniki tradycyjnej! Czarnowłosy nie musiał znaleźć się w objęciach alkoholu, żeby położyć się tak, jak wcześniej, zgrabnie prezentując wszystkie swoje atuty. Przykleił policzek do miękkiej poduszki, leżąc w większej części na brzuchu – dokładnie tak, jak wcześniej – z nogą zgiętą w kolanie. Wygodnie i seksownie, wspaniałe połączenie.
- Nie obawiam się gniewu twojego „Arta”... raczej tego, że jak będzie chciał uczestniczyć w naszej małej sztuce, to będzie się cały czas wiercił i gadał bezsensu, kiedy myśli zejdą na mniej niewinne tory. – Od razu nakarmił swojego wewnętrznego mizantropa.
Przymknął na chwilę powieki, oddychając powoli i głęboko. Nabrał ochoty na kolejną porcję czekolady, ale był cholernie pewien, że Zack już nim nie dysponuje. Pstryknął palcami o pusty kubek, który od razu przewrócił się z drażniącym dźwiękiem.
- Pamiętaj, że ja też jestem artystą.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Coma

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 02/06/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Sro Lip 23, 2014 12:12 pm

Uśmiechnął się chytrze. Cwaniak go rozgryzł, ale jak on mógł do niego czuć coś więcej skoro to dopiero ich drugie spotkanie?
- A przeszkadza ci to, że traktuję cię przedmiotowo?- zapytał spoglądając na niego znad stelaża.- Gdybym znał cię dłużej, znał twoje wady i zalety, wiedział co dokładnie lubisz robić, jakie są twoje przyzwyczajenia, na pewno inaczej bym się zachowywał, a w tej chwili jestem tylko obcym malarzem, który chce cię uwiecznić - zastanowił się chwile.
Czy to prawda, że on kocha tylko malarstwo? Tylko sztuka się dla niego liczy? Może dlatego stracił Adama. Nie to na pewno nie to. Przecież on wie co to miłość... Chyba.
- Nie znasz mnie, więc nie wiesz jaki jestem - zaczął nie patrząc na Vincenta. Znowu zgubił swój szczęśliwy ołówek i znowu zapomniał, że ma go za uchem, więc chwycił go w rękę i zaczął obracać w palcach.- Nie wiesz co mogło się wydarzyć w mojej przeszłości. Nic nie wiesz, więc czemu oceniasz?- nie miał mu tego za złe, że wyciągał jego powierzchowność na wierzch.
Sam by się wkurzył, gdyby ktoś potraktował go obojętnie, ale takie życie jest malarza. Gdyby Zack miał pożądać każdą osobę, którą rysował to nie byłby tak dobrym malarzem, bo wszystko kończyłoby się seksem, albo miłością, a kto wie, może nawet załamanym sercem. W takich chwilach przydałoby się trochę rezerwy. Zack traktuje bardzo poważnie swoje każde dzieła, nawet te niedokończone. Malarstwo i inne tego typu sztuki są dla niego czymś ważnym i jeśli ktoś tego nie rozumie to nie powinien mu niczego wytykać.
- Interpretuj to sobie jak chcesz - uśmiechnął się chytrze.- Wiesz, nie jestem tu, aby cię rozbierać - z jego ust nie schodził ten uśmieszek.
W końcu się doczekał tego, czego oczekiwał. Miał widok na to za czym można powiedzieć tęsknił, bo jego dzieło było nie skończone. Nie lubił zostawiać tego co zaczynał. Wszystko musiał mieć idealne. Zawiesił się na chwilę jak to miał w zwyczaju. Już wszystko widział. Przed oczami miał uwiecznione swój obraz, a na nim zastygnięty Vincent Star. Coś cudownego, idealnego i wiecznego.
-Raczej nie będzie przeszkadzał - mruknął i już zaczynał robić coś przy swoim dziele.- On zapewne wejdzie w swój świat wirtualny.
Spojrzał na pusty kubek po czekoladzie, a potem na Vincenta. Zapewne chciał więcej. Nie pomyślał, aby przynieść kilka kubków. Następnym razem zapewne to zrobi.
Zastanowił się chwilę nie zwracając uwagi na modela. Rysował w skupieniu, ale w głowie miał jedną myśl. Przywiązał się do tego dzieła, co jeśli już więcej nie zobaczy tego obrazu. Vincent zapewne mu go zabierze, a on zostanie z pustymi rękami. Będzie musiał coś wykombinować.
Nie skomentował jego wypowiedzi tylko uśmiechnął się pod nosem.
Może jesteś artystą, ale moje dzieła są o wiele lepsze niż twoja muzyka - pomyślał.
- Skoro nie chcesz, abym traktował cię jak rzecz to coś mi o sobie powiedz - mruknął niewiele interesując się tym co powiedział.
Właściwie nawet nie liczył na odpowiedź ze strony pana Stara, ponieważ kto by chciał się zwierzać z swoich problemów obcemu facetowi?
Poruszył ramionami, aby je trochę rozluźnić brudząc się przy tym niebieską farbą. Nic sobie z tego nie zrobił. Zawsze może później wziąć prysznic.

_________________

Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Sro Lip 23, 2014 2:36 pm

Był odrobinę rozbawiony tym, że jego malarz aż tak przejął się tymi przedmiotowymi słowami. Nie od razu odpowiedział, zastanawiając się, czy bardziej boi się straty jako modela, czy po prostu zadziałały na niego nieme słowa bo przecież tak nie wypada, które tak świetnie działały w dzisiejszym społeczeństwie. Sprawnie nadepnął na odcisk białowłosego, co potwierdziły jego następne słowa. Właśnie dlatego rzadko co pokazywał swoje umiejętności; wolał taką wiedzę zostawić dla siebie, zabezpieczyć w sejfie i wykorzystać w odpowiednim czasie, o ile w ogóle i chełpić się w duszy tym, że zna innych bardziej, niż oni jego. Uśmiechnął się krzywo pod nosem, jak zawodowy kanciarz.
- Naprawdę myślisz, że potrzebuję komunikacji werbalnej, żeby wiedzieć? Całym sobą zdradzasz swoje myśli, Zack, i na nic pójdzie twoja próba ukrycia ich przede mną. - Prawdziwy manipulant.
Nie skomentował w żaden sposób tego, że jego współlokator to zwykły no-life, bo sam z miłą chęcią strzepałby sobie na swój widok. Przynajmniej jego obecność będzie miał dotkliwa, jeśli zamknie się w swoim małym świecie komputerowym. Mógł spokojnie skupić się na leżeniu  wygodnie, na nieznacznie napiętych mięśniach, które lepiej zarysowywały całą gwiazdorską sylwetkę. Zaczesał włosy do tyłu, kiedy kosmyki zaczęły wpadać mu upierdliwie do ucha.
- Jakoś specjalnie nie godzi mnie twoje traktowanie – odparł, zupełnie nieczuły na starania Zacka. No cóż, psycholog nr 1, twórca teorii domniemanego socjopaty w Vincencie, był nader pewien i dumny, mówiąc, że panicz Star po prostu miał problemy z utożsamianiem się z emocjami drugiego człowieka i, no cóż, niestety nie można niczego z tym zrobić, ale pomogę mu przystosować się do społeczeństwa, ale to wymagałoby więcej mojego czasu i poświęcenia (ewidentna próba wyłudzenia pieniędzy) i bla, bla, bla...
Vincent nigdy tego nie słuchał.
Oczywiście, że miał ochotę zwierzyć się Zackowi, może wtedy niosłoby mu się lżej tę świeżą ranę, ale był gwiazdą, nie mógł sobie na to pozwolić. Nie ufał malarzowi, jak i nikomu.
- Kiedy moi rówieśnicy uczyli się, jak grać „Kurki Trzy” na skrzypcach, ja właśnie przymierzałem się do „Ave Maria”. W wieku dwunastu lat zostałem okrzyknięty geniuszem, a błyski reflektorów padały tylko na mnie. Byłbym ustawiony do końca życia, jeśli kontynuowałbym to... ale przerwałem grę – skończył płasko, jakże wyjaśniając. - W międzyczasie jednak regularnie uczyłem się gry na pianinie. Zawsze miałem poczucie rytmu, a i pokładano we mnie duże oczekiwania. Szło mi nieźle, ale... też rzuciłem – skończył równie dobrze co wcześniej. - Do teraz zajmuje się wokalem – rockiem, co jest moim sposobem utrzymania się.
Nic osobistego, dające złudzenie otwarcia się Zackowi. Mógłby nawet zwierzyć się z tego, że jeszcze trzy lata temu był nałogowym ćpunem, a i tak nie byłoby to nic osobistego, bowiem takie informacje nie trudno wyciągnąć z takich placówek. Westchnął ciężko; klatka piersiowa gwałtownie uniosła się i opadła.
- Idąc tym tropem, ja nie miałem dzieciństwa – wzruszył ramionami, ocierając się policzkiem o całkiem przyjemną pościel.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Coma

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 02/06/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Sro Lip 23, 2014 9:34 pm

Nawet na niego nie spojrzał, tylko dalej rysował swoje dzieło. Było teraz ważniejsze niż zdanie jakiegoś chłopaka. Właściwie Vincent był w tej chwili ważny, ale tylko i wyłącznie jako model.
- Uważaj jak chcesz – mruknął.- Nie kurde, nie – szepnął do siebie i zaczął coś intensywnie poprawiać na swoim dziele.- Uff... Udało się – spojrzał jeszcze raz na Vincenta, a potem na obraz i coś tam zaczął malować.- To co myślisz, że o mnie wiesz, może być równocześnie tylko iluzją. Zwykłą grą pozorów, nie uważasz?- zapytał, a jego głos był bez żadnej barwy.
No cóż, Zack jak malował wyłączał z siebie emocje, a przelewał je na materiał, nad którym akurat pracował. Według niego to wszystko musi mieć swoje miejsce. Emocje muszą być skumulowane w głowie i schowane, aby następnie przetransportować je myślami do dłoni i stworzyć dzieło.
Zacka nie interesowało zdanie modela na temat jego zachowania. Zdanie ludzi interesuje go tylko wtedy, gdy pokazuje im swoje dzieła, ale i tak wie, że są najwspanialsze, więc właściwie nic go nie interesuje. Chłopak był trochę skomplikowaną osobą. Raz udawał duszę towarzystwa, a w następnej chwili starał się uciec przed innymi. Działo się to wtedy, gdy ludzie zaczynali go zachwalać. Nie chciał się stać tym egoistycznym dupkiem, przez którego jego młodszy brat prawie się zabił.
Zack miał podobnie. Też był zachwalany, też miał swoją chwilę chwały. Ludzie go kochali. Widzieli w nim fantastycznego malarza. Jego dzieła były inne. Były prawdziwe. Co z tego jeśli on stał się aroganckim dupkiem, przez którego odszedł jego chłopak, a brat chciał się zabić? Rzucił swoją pasję tak jak Vincent rzucił grę. Zack jednak długo nie wytrzymał i wrócił do tego tak jak Vincent i tak i tak wracał do muzyki. Oczywiście, że mu tego nie powiedział. Po jakiego czorta? To było jego życie, jego przeszłość, do której nawet nie chciał wracać. Dlatego też nie wyjechał na wakacje do domu.
- Też nie miałem dzieciństwa – mruknął. Czego chcieć więcej. Moi rodzice mnie nie chcieli. – dokończył w myślach.
Zamilkł dalej malując swoją gwiazdę. W pokoju zaległa cisza, a dla Zacka liczył się w tym momencie tylko obraz model. Skupił się na jego oczach. To one były dla niego najważniejsze. To one sprawiły, że zdecydował się go tutaj uwiecznić. Pociągnął jeszcze kilka razy pędzlem i skończył.
- Koniec – odpowiedział zadowolony.- Możesz się ubrać, a obraz może dostaniesz jak wyschnie – zaczął zwijać swoje farby, aby na niego nie patrzeć.
Nie chciał mu go oddawać, ale tak się umówili. Miał mu namalować akt, a to oznacza, że musi mu go oddać.

_________________

Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Pią Lip 25, 2014 9:14 am

- Jesteś na tyle zuchwały, żeby sądzić, iż jesteś w stanie oszukać aktora? - posłał mu zadziorny uśmieszek. W końcu aktor nierzadko bywał oszustem doskonałym, chociaż Vincent nie raz i nie dwa stracił gardę wtedy, kiedy nie planował. No cóż, to dopiero dorastający mężczyzna!
Kiwnął głową na wieść o tym, że ten nie miał dzieciństwa – nie był specjalnie zaskoczony. To był powtarzający się kanon dla dzieci szych, które w dzieciństwie były nierzadko wychowywane przez osoby trzecie. Od urodzenia doskwierał im chłód emocjonalny oraz obronna maska, którą teraz prezentował mu Zack. Vincent zastępował sobie miłość adoracją i ciałem innych. Uśmiechnął się pod nosem, z pewnym cynizmem dostrzegając podobne cechy, czy ten narcystyczny malarz tego chciał, czy nie.
Spojrzał na niego uważniej, kiedy ten nawet nie raczył spojrzeć na niego po ukończeniu dzieła. Był odrobinę zdziwiony tym zachowaniem, więc łypnął na niego niemal spod byka, oczekując odpowiedzi.
No co jest, chyba nie od razu zbrzydłem w twoich oczach?” - sarknął w myślach niezadowolony, jakże dziecinnie pragnąc uwagi i aprobaty.
Wygrzebał się z łóżka, podchodząc do malunku i przesunął po nim wzrokiem. W niebieskich oczach błysnęło coś na kształt zadowolenia, nie tylko dlatego, że był wręcz nierealnie piękny na tym obrazie. Okazało się, że Zack nie był arogancki bez powodu i chyba wiedział, dlatego ten przygasł. Wykrzywił wargi rozbawiony, nawet nie mając siły droczyć się z jego malarzem.
- Nie chcę go – odparł nagle, zupełnie nieczule. - To twoje dzieło, poza tym, jakbym zawiesił go w swoim apartamencie, byłby niepotrzebny przepych – skłamał gładko, przyglądając się z ukosa mimice twarzy artysty. - Masz aparat? Zrobisz mi takie zdjęcie i wezmę kartę. Tak na pamiątkę.
Tak, zdecydowanie czuł się miękki. Niegdyś nie obchodziłyby go uczucia artysty i po prostu wziął co jego... i prawdopodobnie nawet teraz zrobiłby tak, gdyby nie to, że główny cel pozowania do aktu przepadł, czyniąc go – zdaniem bezdusznego czarnowłosego – bezużytecznym. Przesunął ostatni raz wzrokiem po swojej sylwetce na obrazie i westchnął ciężko, siadając z powrotem na łóżku. Miał nadzieję, że Zack bez zbędnych dyskusji przyjmie „podarek”.
- Niekiedy powinieneś mówić o tym, czego chcesz – założył nogę na nogę, sunąc prawą dłonią wzdłuż swojego ramienia. Było mu odrobinę chłodno, nawet jak na tę porę roku.
Nie był pewien, czy trafił ze swoimi podejrzeniami, ale przecież białowłosy niewątpliwie kochał swoje dzieła. To wydawało mu się najbardziej logiczne, o ile artyści mogli być na dłuższą metę w ogóle logiczni.
- W ogóle... Zack, zdałeś do następnej klasy? - uśmiechnął się z nutką złośliwości w jego kierunku. Nie raczył nawet zapamiętać, ile lat ma jego kolega i czy czasem nie powinno go już tutaj nie być. On sam miał jeszcze przed sobą cholerny rok.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Coma

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 02/06/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Pią Lip 25, 2014 5:49 pm

- Ehh – westchnął.- Nie chce mi się kłócić, czy masz rację, czy też jej nie masz – powiedział.- Jestem zbyt zmęczony – uśmiechnął się do niego, ale jak zwykle było w nim trochę złośliwości i cynizmu.- Człowiek jest skomplikowaną maszyną, nie rozgryziesz go nawet jeśli ci się to wydaje – nie miał pojęcia, czy w tym zdaniu był jakikolwiek sens, ale nic nie dodał.
”Nie chcę go” – te słowa sprawiły, że Zack pomyślał iż wykonanie obrazu nie spodobało się Vincentowi. To go lekko ukłuło, przecież starał się. Włożył w ten obraz siebie i użerał się z tym wszystkowiedzącym chłopakiem. Odetchnął gdy usłyszał, że ten obraz nie jest mu potrzebny. Mimo to chciał usłyszeć chociaż jedno słowo pochwały. Chciał połechtać sobie ego chociaż odrobinkę.
- Dzięki – uśmiechnął się mimowolnie i zaczął szukać aparatu w szafce biurka. Powinien tu gdzieś go mieć. Pamiętał, że przywoził aparat ze sobą z domu. Dostał go na urodziny i jeszcze nigdy go nie użył.
- Moje potrzeby są niewielkie – wzruszył ramionami.
Odstawił stelaż z obrazem na bok, aby nie zawadzał w poruszaniu się po pokoju i przyjrzał mu się jeszcze raz. Przesunął spojrzeniem po każdej linii, zatrzymał się na oczach. Wszystko było idealne, żywe i prawdziwe. Prawie jak oryginał tylko, że prawdziwy Vincent mrugał by co jakiś czas powiekami, aby zwilżyć oczy, albo przesunąłby swoje ciemne włosy, aby mu w niczym nie zawadzały. Nieświadomie spojrzał na Vincenta i zaczął ich porównywać. Czasami marzył o tym, aby jego obrazy mogły się poruszać, aby dostały życie tuż po tym jak by przejechał ostatni raz pędzlem po płótnie. Marzenie małego dziecka, ale było prawdziwe.
- Zdałem i mam tylko ostatni rok przed sobą – powiedział.- A ty?
Taa... W końcu będzie musiał powiedzieć rodzicom, że nie chodzi na żadne prawo i że nigdy nie zostanie tym kim oni chcieli, aby był. Zostaną mu odcięte środki i wszystkie fundusze wpływające na jego konto, ale cicho, dopóki nie wiedzą może na nich żerować. Do czasu ukończenia szkoły.
- To ułóż się, a pstryknę ci to zdjęcie – wycelował, nacisnął i zrobił zdjęcie, następnie wyciągnął kartę i oddał ją chłopakowi.- Proszę – uśmiechnął się złośliwie. Nie mógł się powstrzymać.
- Jeśli będziesz chciał to kiedyś popracuję nad kopią tego obrazu - zaczął.- I wtedy będę mógł ci go oddać, w sensie kopie - podrapał się w tył głowy.- Do pierwszych wersji moich obrazów jestem zawsze przywiązany - wyznał.

_________________

Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Nie Lip 27, 2014 7:28 am

Nie skomentował słów Zacka, bo były najzwyczajniej w świecie niemądre. Vincent, ten cholernie pewny siebie skurczybyk, był pewien trafności swojego osądu i nie miał zamiaru go zmienić, tym bardziej, że białowłosy nieświadom tylko potwierdzał jego teorię, dlatego całą tą obronę skomentował krzywym uśmieszkiem i uniesieniem brewki w geście pobłażliwym; jak ojciec, który oczywiście wie lepiej, a jego dziecko było jeszcze przecież taakie niedoświadczone!
Pokiwał głową nieznacznie rozbawiony.
- Również mam rok przed sobą... a potem ptaszek wybywa z gniazdka i w końcu się wyśpi... Albo będzie latał dwa razy bardziej zmęczony.
Ułożył się identycznie jak poprzednio, najwidoczniej przyzwyczajony nie tylko do patrzenia, ale też do aparatu. Nadal leżał tak jak wcześniej, a po kartę po prostu wyciągnął dłoń, obracając ją w palcach. Była cholernie mała, musiał ją od razu schować do kieszeni, żeby nie było przypału w gazetach. Na chwilę zupełnie zapomniał o tym, że do ich pokoju zawsze ktoś mógł wejść (a przecież mogli zamknąć od środka, ale kto o tym myślał przy tworzeniu sztuki...), ponieważ pościel była cholernie wygodna. Na tyle, że gdyby nie samokontrola, to już tutaj spałby, po tej ciężkiej pracy pozowania i wieczornym, romantycznym numerku w klubowej toalecie.
Oczywiście, zajął się mało subtelnym ignorowaniem tych złośliwych uśmiechów, bo ich znaczenia wcale nie rozumiał – i nie chciał rozumieć.
- Oczywiście, możesz zrobić mi kopię, jednak nie musisz się tłumaczyć. Wystarczyło proste „dziękuję” - wzruszył ramionami, już czując, jak wydziela te sympatyczne, teresowskie feromony. No cóż, wątpliwe było, że będzie tego kiedyś żałował.
Dopiero po dłuższej chwili milczenia raczył unieść tyłek z artowego łóżka i zacząć poszukiwania swoich spodni, a kiedy je dopadł, schylił się i włożył kartę do kieszeni. Żeby nie robić sobie niepotrzebnych kilometrów, po prostu wziął je do miejsca bielizny – i ubrał wszystko, przestając świecić tym bladym i chudym tyłkiem. A potem i tą klatą. Po ubraniu marynarki jak zwykle poprawił starannie kołnierzyk i mankiety rękawów.
- Swoją drogą, mam dwa bilety wolne do opery. Masz kogoś, kogo mógłbyś zabrać?
Nie, żeby to był kolejny akt miłosierdzia, po prostu zerwał z chłopakiem, to i plany się posypały. Przecież nie wyrzuci tych biletów, to byłaby głupota, tym bardziej, że odsprzedać nie miał zamiaru, a nie przypominał sobie, żeby którykolwiek z jego znajomych darzył miłością operę.
Mlasnął językiem od podniebienie, wyciągając telefon i sprawdzając godzinę. Do chrzanu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Coma

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 02/06/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Nie Lip 27, 2014 1:36 pm

Skomentował tego, że oboje są w tym samym wieku, bo po co? To i tak nie ma najmniejszego znaczenia. Nie miał na nic ochoty. Nie usłyszał z ust chłopaka żadnej pochwały, a przecież to jest wiadome, że taki artysta jak Zack uwielbia jak ktoś zachwyca się jego dziełem. Z drugiej strony jak Vincent miałby zachwycać się sobą? Przecież i tak wie, że jest idealny, a Zack jeszcze bardziej połechtał temu osobnikowi ego. Tylko ego pana Comy nie zostało zaspokojone. Ostatecznie zawsze może pokazać obraz Arthurowi, a on na pewno go zaspokoi.
Nie musi się tłumaczyć, ale on przecież się nie tłumaczył, on tylko wyjaśnił, dlaczego nie da mu pierwszej wersji, ale ponownie nie chciał wdawać się w niepotrzebne dyskusje na temat czyichś racji. Wzruszył ramionami.
- Teraz są wakacje, pewnie będę się nudził to zacznę robić tą kopie.
No przyznaj się Zack po porostu chcesz jeszcze raz patrzeć na to idealne ciało, które tak pasuje do twojego stylu i ciebie samego. Znowu nieświadomie zaczął przyglądać się Vincentowi jak ten się tym razem ubiera. Sunął wzrokiem za jego dłońmi. Normalnie mu pomagał się ubrać wzrokiem. Ostatnie poprawki i koniec. Już nie ma tej bladej skóry. Opera? – pomyślał.
Jego matka chodziła do opery i czasami go zabierała jak nie miała co z nim zrobić. Chociaż sama nienawidziła tego miejsca musiała się tam pokazywać dla reputacji jego ojca. Zack nie przepadał za tym miejscem, więc skrzywił się nieznacznie na jego wspomnienie.
- Nie przepadam za operą – powiedział.- Więc raczej nie, dzięki – wstał z łóżka.
Trochę ogarnął swoje rzeczy, ale więcej mu się nie chciało i nie wypadało przy gościu sprzątać farb, ale jakby mu się na łóżko wylały to by miał więcej do sprzątania, więc położył je na biurko. Spojrzał na Vincenta i za cholerę nie wiedział co powiedzieć. Za cholerę nic mu się nie chciało, ale znowu spojrzał w jego oczy i odpłynął. Fascynacja tym osobnikiem potrwa jeszcze ze dwa dni, a potem znajdzie sobie inną ofiarę do namalowania. Kto wie co mu przyniesie jutro? Kto to wie? Dał krok w stronę swojego łóżka, aby na nie usiąść, ale prawie się wyrżną, bo zahaczył o swoją koszulkę.
- Kurde – warknął i podniósł ją, aby rzucić na łóżko. Usiadł lekko zirytowany ze świadomością, że kolejny raz zrobił z siebie fajtłapę przed Vincentem.

_________________

Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Nie Lip 27, 2014 6:13 pm

Zacmokał średnio zadowolony z jego odpowiedzi. Chyba musi iść na nią sam... chyba, że jego braciszek jakimś cudem zaskoczy go swoim poziomem, w co szczerze wątpił.
- Ja jestem Amerykaninem, prymitywem, a chodzę do opery. Jestem w Anglii, w arystokratycznym i tradycjonalistycznym kraju, a nikt na nią nie chodzi. No jak to jest, Zack? - wyraził swoje zniesmaczenie, bynajmniej nie mając nadziei na nawrót kolegi.  
Parsknął na poczynania Zacka, kręcąc głową z politowaniem. Nie był przy tym specjalnie wredny, po prostu rozkojarzenie jego kolegi go bawiło. Przesunął dłonią po swoich dżinsach, nakładając ostatnie poprawki w wyglądzie i wyprostował się w końcu, patrząc na białowłosego z góry. Podszedł do niego i ułożył dłoń na jego ramieniu, w geście całkowicie niezdefiniowanym; zero było w tym czułości, flirtu, czy czegokolwiek, chyba, że jego malarz w tym czegokolwiek się dopatrzy, za co Vincent nie miał zamiaru brać odpowiedzialności. Wygładził mimowolnie jego rękawek, samemu do końca nie wiedząc co ze sobą zrobić, a jednocześnie nie chciał stąd wychodzić. Bo co mógł zrobić? Znowu iść na imprezę? A może w końcu iść spać, czego i tak nie zrobi?
- Jeśli będziesz chciał, żebym ci jeszcze kiedykolwiek pozował, to masz mój numer – zdecydował się ponownie na kolejny milusi, ale pewnie oczywisty gest, bo przecież dlaczego nie? Coma miał swojego idealnego i pięknego modela, zaś panicz Star swojego adoratora. Dobry biznes.
Po takim traumatycznym zajściu nawet narcystyczny malarz był zbawieniem.
Odsunął się w końcu od niego, przesuwając dłońmi po kieszeniach spodni, sprawdzając, czy wszystko ma. Już miał odwrócić się i wyjść, kiedy nagle wpadł na pewien malutki, totalnie anty-samotniczy pomysł. Spojrzał na Zacka z błyskiem w oku, po czym wykrzywił usta w uśmiechu.
- Obaj jesteśmy artystami, czyż nie? Może zechciałbyś posłuchać moich skrzypiec? Musielibyśmy iść do mojego apartamentu, co chyba nie stanowiłoby dla ciebie problemu, jeśli chciałbyś. – Czyli jak nie dać uciec królikowi, bez wyrzutów sumienia uszatego. A był pewien, że pod tym względem artysta był bardziej ludzki od niego.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Coma

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 02/06/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Pon Lip 28, 2014 7:36 pm

- Chodziłem do opery w dzieciństwie. Jakoś mi się przejadła – wzruszył nieznacznie ramionami.- Wiesz Vincent – zaczął.- Czasy się zmieniają, a wraz z nimi gusta ludzi – niewiele go interesowało to na co teraz chodzą ludzie. Teraz rządzi kultura masowa. Świat wirtualny i ten na szklanym ekranie, ale teraz nawet coraz mniej osób do kina chodzi, bo wszystkie filmy można obejrzeć za darmo w Internecie.
Spojrzał na rękę na swoim ramieniu, a potem na właściciela tej oto dłoni. Nie rozumiał o co mu chodził i nawet nie chciał. Cały czas uważnie obserwował każdy gest, ruch swojego kolegi. Zauważył jedno – otóż mężczyznę coś gryzło, ale było widać, że nie chce o tym mówić, a może Zack się mylił? Nie za bardzo chciał słuchać ckliwych, nieszczęśliwych historyjek ludzi, bo najzwyczajniej w świecie nie wiedział co wtedy z tym zrobić. Jakoś nie radził sobie z problemami innych, ale mógł też się przewidzieć. Przez to wszystko nie skupił się za bardzo na ostatniej wypowiedzi swojego rozmówcy, więc na chwilę się zawiesił i zaczął trawić jego słowa. Skrzypce, apartament Vincenta, ale że teraz? Spojrzał na niego.
Wstał z łóżka.
- Teraz chcesz tam iść?- zapytał.- Mi to nie robi problemu. I tak nie mam co robić, a chętnie posłucham twojej gry – uśmiechnął się.- W końcu ty moją sztukę widziałeś – zauważył.
Wyszedł z nim z akademika.

[z/t]

//Wybacz, że krótko, ale jakoś ostatnio mi posty nie idą za dobrze\\

_________________

Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damien

avatar

Liczba postów : 97
Join date : 07/02/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Pon Sty 19, 2015 6:51 pm

Damien pojechał taksówką z Zackiem do akademika. Czuł się lekko zdenerwowany. W końcu wybierał się do pokoju swojego chłopaka, gdzie będą tylko we dwóch. Szczerze wątpił w obecność współlokatora Comy. A może jednak? Młodszy chłopak trzymał się kurczowo długowłosego, speszony zaistniała sytuacją. Ale w sumie czemu? Przecież nie pierwszy raz do niego przychodzi. No ale teraz... W końcu byli już razem. A pary robiły wiele rzeczy, o których Damien nie miał nawet pojęcia, nie mówiąc już o jakiś umiejętnościach praktycznych. Jak całowanie na przykład! Niby młody artysta wiedział co to, jak to, ale w rzeczywiście jakby miał dać całusa Zackowi, stałby wryty nie wiedząc co począć. Ale był pewien, że chce się nauczyć. Chciał być bliżej swojego ukochanego oraz pragnął go uszczęśliwić.
Będąc już w środku kompletnie zawstydzony zdjął kurtkę i buty. Współlokatora nie było, tak jak podejrzewał. Co teraz? Niepewnie spojrzał na długowłosego i delikatnie się uśmiechnął.
- Co porobimy? - zapytał nieśmiało.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Coma

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 02/06/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Pon Sty 19, 2015 7:45 pm

Zabrał go do swojego pokoju. Wiedział, ze chłopak jest strasznie zestresowany i chciał go trochę rozluźnić. Ściągnął swoje glany i odwiesił płaszcz na krzesło od biurka, wziął też kurtkę Damienia, aby nigdzie się nie walała. Uśmiechnął się do niego lekko.
- Usiądź – wskazał swoje łóżko. Nie miał tu zbyt wiele krzeseł tak już było.
Rozejrzał się na krótką chwilę i uśmiechnął się pod nosem. Jeszcze tak niedawno był tu Vincent, który wytykał mu to, że Zack nie jest zdolny do jakichkolwiek uczuć, a teraz jednak ma tutaj Damiena, którego jakimś uczuciem na pewno darzy, ale jeszcze nie wie jak mocnym. Mimo to myśl, że tego chłopaka mogło by zabraknąć napawa go lękiem. Nie rozumiał tego i nie chciał się teraz nad tym zastanawiać. Podszedł do biurka gdzie miał schowane piwo, które kupił wczoraj i końcówkę whiskey. Wstał i spojrzał na chłopaka.
Tak, wiedział, że jest niepełnoletni.
Tak, wiedział, że niepełnoletni nie mogą pić alkoholu.
Tak, wiedział jakie są tego konsekwencje.
Tak, chciał rozluźnić Damiena, a ten sposób jest szybki i skuteczny.
- Na rozluźnienie – uśmiechnął się do niego.- Co chcesz? Piwo, czy whiskey?- zapytał.- I nie chcę słyszeć sprzeciwu. Trochę nikomu jeszcze nie zaszkodziło, a jeśli nigdy nie piłeś nie musisz wszystkiego wypić, tylko trochę – dał mu tego czego sobie zażyczył, a potem wlał sobie whiskey i usiadł obok chłopaka trochę bliżej niż mówiła o tym przestrzeń osobista. Nigdy nie ograniczał się do takich bzdur. Lubił być blisko osób, które chciał mieć tylko dla siebie, a taką osobą był właśnie Damien.

_________________

Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damien

avatar

Liczba postów : 97
Join date : 07/02/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Wto Lut 03, 2015 3:16 pm

Alkohol? Damienowi aż się gorąco zrobiło... Dobrze wiedział, że nie powinien. Po prostu nie i już! Robił głupie rzeczy jak chociaż troszeczkę wypił. Ale bał się o tym powiedzieć Zackowi. Co jak weźmie go za dzieciaka? Arslan naprawdę tego bardzo nie chciał, zależało mu na starszym chłopaku. Więc co teraz miał zrobić? Co zrobił? Oczywiście - zgodził się! I to jeszcze poprosił o Whisky. Jakoś tak ładnej mu brzmiało, a piwo nie smakowało ostatnio mu za dobrze. Ale nie przyzna się Zackowi, że już kiedyś pił. I co po tym robił... Chociaż powinien, w końcu Coma nie chciał nic złego. Damien był tak bardzo spięty... I jakoś tak wyszło, że po chwili w ustach młodszego znalazły się pierwsze krople alkoholu. Od razu jego ciało przeszły ciepłe fale i zadrżał. Zarumieniony spojrzał na Zacka, który wiedział niebezpieczniej blisko. Przełknął ślinkę i przejechał dłonią po jego klacie. Chwila milczenia... A Damienowi właśnie taka chwila wystarczyła, by Whisky doszło do głowy. Upił bardzo szybko połowę tego, co Zack mu nalał.
Dobre... Bardzo dobre... - szepnął i spojrzał na niego. Wlepił wzrok w jego kuszące, soczyste usta, a potem w piękne, zielone oczy. - Zack... - szepnął, a jego wzrok mógł zostać właśnie nazwany "maślanym".

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Coma

avatar

Liczba postów : 136
Join date : 02/06/2014

PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   Wto Lut 03, 2015 3:39 pm

Podał mu szklankę z whiskey i uśmiechnął się. Odważny chłopczyk - pomyślał i popatrzył na jego drobną posturę. idealny. taki jak powinien być ten młody osobnik - jego chłopak i nikogo więcej. Spojrzał na jego dłoń i złapał ją przytrzymując ja lekko. Spojrzał mu w oczy mrużąc przy tym lekko swoje. Przenikliwie, dogłębnie - prosto do umysłu młodego artysty. Uśmiechnął się do niego w ten swój perwersyjny sposób. Uśmiech pasujący do jego osobowości i postawy. Do tej artystycznej duszy.
Nagle, szybko, gwałtownie złapał chłopaka i posadził sobie na kolanach. Po co ma zwlekać. Już dosyć opiekował się nim jak małym jajeczkiem. Pora na wyklucie się pisklaka. Zmienił swój uśmiech na ten taki ciepły i zarezerwowany tylko dla Damiena. Popatrzył mu w oczy. Co miał z nim teraz zrobić?
- Chcesz trochę od mojej?- zapytał, gdy zobaczył, że ten ma pustą szklankę. Zabrał mu naczynie i odstawił na biurko. Objął go w pasie tak, aby mu nie zwiał.
Popatrzył na jego twarz, w jego zielone oczy, potem na usta. Idealny. Nie mógł się potrzymać i bardzo, ale to bardzo ostrożnie musnął jego wargi. Nie, on nie był pijany. Zack miał mocną głowę i jedna szklanka whiskey nie zwali go z nóg. Gdy tylko dostał pozwolenie na więcej spróbował wsunąć język do jego ust.
Czy miał w planach coś więcej? Raczej nie. Znaczy - jeśli Damien da mu do zrozumienia, że ma ochotę na coś więcej - w co wątpił - to się zgodzi na to.

_________________

Galeria:
1
2
3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój 17 - piętro II   

Powrót do góry Go down
 
Pokój 17 - piętro II
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Akademiki :: ∎ Pokoje-
Skocz do: