IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Brendan Monaghan

Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Brendan Monaghan   Pią Cze 06, 2014 11:47 pm



Imiona i nazwisko
Brendan Roy Monaghan

Wiek: 28
Pochodzenie: Belfast, Irlandia
Rodzina: gdzieś tam sobie żyją. Matka wprowadziła się do ojca, bo ten miał duży dom i mógł się pomieścić z nią, trójką dzieci i swoimi rodzicami i teściami. Brendan nienawidził tego domu - za dużo hałasu, za dużo ludzi i wiecznie jakieś wymagania wobec niego. W dodatku dwójka upierdliwego młodszego rodzeństwa: o cztery lata młodsza Fiona i osiem lat młodszy Liam. Małe, wredne, wiecznie czegoś chcąc bachory, czepiające się Roya na każdym kroku. Najpierw wpatrzone w niego jak w obrazek, później próbujące siłą, szantażem i manipulacjami wydobyć z niego albo z rodziców to, czego chciały.
Brendan przestał się tym całym tałatajstwem interesować, kiedy wyprowadził się do Londynu w wieku dwudziestu dwóch lat. Czasem tylko przesyła im kartki na święta albo przyjeżdża na większe spędy rodzinne - bo tak trzeba. Nie można przecież pozwolić im zupełnie o sobie zapomnieć - jeszcze nie uwzględniliby go w ewentualnym testamencie. To by była tragedia i tak zwany wrzód na tyłku, z którym trudno by było sobie poradzić.
Orientacja: nie ograniczajmy się, doprawdy... Chyba w takim razie bi, ale Roy się nad tym nie zastanawiał.
Grupa: Mieszkańcy



Charakter
Wredne, małe, złośliwe...
Nie. Mały, to on nie jest. Ale wredny i złośliwy owszem, kiedy ma akurat zły humor, nadepnie mu się na odcisk albo po prostu ma ochotę się na kimś powyżywać. Jednak zwykle jest całkiem miły - zwłaszcza dla obcych albo dla tych, których akurat chce zmanipulować. Zazwyczaj można go zobaczyć z pogodnym uśmiechem, nie schodzącym z jego twarzy - wygląda wtedy, jakby bujał w chmurach. Fakt, jest trochę marzycielem, trochę poetą (choć rzadko). Bardzo kreatywny, uwielbia wymyślać różne historie i właściwie głównie z tego żyje - jest pisarzem, choć lubi też rysować, więc kiedy nie ma pomysłów na nowe historie albo nikt nie chce mu niczego wydać i w lodówce zaczyna być pustawo, Roy zaczyna malować i sprzedawać swoje dzieła. Do niektórych bardzo się przywiązuje, więc trudno mu je sprzedać - chyba, że ktoś się bardzo upiera, ale wtedy Brendan podnosi stawkę do niebotycznych rozmiarów. Jeśli ktoś się na to zgodzi - jego sprawa. Wtedy co prawda Roy cierpi, obfotografowuje swoje dzieło, żeby mieć jakąś pamiątkę, chodzi osowiały przez jakiś czas i wyżywa się na najbliższym otoczeniu, czyli - na swoim adoptowanym synu. Nie bije go, ale lubi się znęcać psychicznie i za każdym razem robi to śmielej. Obraża go i miesza z błotem - choć to akurat rzadko, znacznie częściej okazuje, jaki jest smutny, zawiedziony i jak go boli zachowanie chłopca. To działa znacznie lepiej. Prawdopodobnie wyniósł to z domu - miał bardzo surowego ojca, poza tym zawsze na nim wisiała odpowiedzialność za to, co robiło rodzeństwo. On miał pozostałą dwójkę wychowywać, bo ojciec nie miał na to czasu, poza tym - skoro Brendan był najstarszy, to powinien umieć się zająć dziećmi, prawda?
Cóż, traf chciał, że Roy miewa zapędy socjopatyczne. Trudno mu wykrzesać z siebie jakieś pozytywne uczucia, większość z tego, co robi, to jego ścisłe kalkulacje. Wobec obcych zachowuje się miło i często ludzie myślą o nim, że jest sympatycznym, odpowiedzialnym młodym człowiekiem, wręcz czarującym, choć nieco tajemniczym - nie lubi opowiadać o sobie.
Nie lubi też wiązać się z ludźmi. Uważa, że to by go ograniczało - a on nie znosi żadnych ograniczeń. Pracuje, kiedy chce, śpi, kiedy chce... i właściwie to aż dziwne, że w ogóle adoptował chłopca, ale... to można chyba uznać za "zachciankę". Zobaczył go po prostu kiedyś na podwórku sierocińca i z jakiegoś powodu chłopak mu się spodobał. Wzbudził w nim pozytywne, ciepłe uczucia - był taki mały, słodki i niewinny... No, nic, tylko schrupać.
Nie, wbrew pozorom nie wziął go pod dach dlatego, że chciał go mieć w łóżku. Zobaczył w nim po prostu kogoś, kogo mógłby uznać za syna, wychować, dać dobre wykształcenie, pomóc znaleźć pracę... po prostu chciał mu dać lepszą przyszłość, niż ta, która czekałaby go zapewne po opuszczeniu domu dziecka. Chłopak też był już dość "stary" - miał piętnaście lat, a takich mało kto chce jeszcze adoptować, ludzie wolą zwykle młodsze dzieci, więc Sonne raczej miał małe szanse na to, żeby jeszcze kiedyś mógł zaznać normalnego domowego życia. Brendanowi było go szkoda i obudziły się w nim instynkty ojcowskie.
Początkowo był dla chłopaka jak anioł. Dobry, troskliwy, kochający, interesujący się nim na każdym kroku, pomagał mu odrabiać lekcje, posłał do elitarnej prywatnej szkoły. Z czasem jednak to jego zainteresowanie przerodziło się w coś niekoniecznie zdrowego. Nie było już tylko ojcowskim pytaniem "co w szkole" - Brendan musi teraz wiedzieć wszystko, po prostu wszystko. Kontroluje małego na każdym kroku, musi wiedzieć dokładnie, gdzie chłopak jest, z kim i dlaczego. Czasem zdarza mu się nawet dzwonić do niego do szkoły i sprawdzać, czy na pewno w niej jest. Odprowadza go tam i przychodzi po niego po lekcjach, praktycznie nie pozwala mu nigdzie wychodzić samemu czy z kolegami, chodzi z nim na spacery - a to wszystko wciąż pod płaszczykiem opiekuńczości, choć sam zdaje sobie sprawę z tego, że to nie to. Po prostu jest o niego chorobliwie zazdrosny.
Było już wspomniane, że nie lubi się z nikim wiązać, jednak nie przeszkadza mu to znajdować sobie partnerów i partnerek na jedną noc czy nawet - na chwilę. Uwielbia to, uwielbia też ryzyko z tym związane: wyszukuje sobie zazwyczaj najdziwniejsze osobniki, takie, które go zaciekawią z jakiegoś powodu, które wydają się niebezpieczne.
Albo też całkiem niewinne i słodkie... Tak, deprawować też lubi. Bawi go to, bawi go niszczenie innym psychiki, sprowadzanie słodkich stworzonek na "złą" drogę - z takimi potrafi utrzymywać kontakty nieco dłużej, żeby zobaczyć, co da się zrobić i na ile taki ktoś sobie pozwoli, zanim się zorientuje, co się dzieje.
Jest mocno związany z Irlandią i mimo, że tam już nie mieszka, kocha ten kraj, język i kulturę. Często więc przesiaduje w irlandzkich pubach, słucha irlandzkiej muzyki i sam gra - na whistle'u, bodhranie i... fortepianie. Kiedy słyszy tą muzykę, odpływa zupełnie, przenosi się do innego świata - nie wolno mu wtedy przeszkadzać, bo może się zdenerwować i nawet uderzyć. Jest naprawdę dumny ze swojego pochodzenia, a w domu ma sporo gadżetów z symbolami Irlandii.

Wygląd
Jest średniego wzrostu jak na mężczyznę, ma 1,86. Szczupły. Zwykle pogodnie uśmiechnięty, wręcz otwarty i bijący w oczy swoją łagodnością, dobrym usposobieniem. Ktoś, kogo chciałoby się zapytać o radę, poprosić o pomoc, ktoś, komu można zaufać. Jego niebieskie oczy błyskają wesoło spod grzywy czarnych włosów, które w odpowiednim świetle lśnią na granatowo jak skrzydła kruka. Mężczyzna ma też bardzo jasną, północną karnację. Kiedy był mały, podejrzewał nawet, że jest albinosem i był z tego bardzo dumny- zawsze lubił się wyróżniać. Jednak rodzice szybko wybili mu ten pomysł z głowy tłumacząc, że albinosy nie miewają czarnych włosów.
Nosi okulary. Właściwie by nie musiał, bo jego wada wzroku nie jest jakaś kolosalna, ale od siedzenia przy komputerze nocami trochę mu się wzrok zepsuł, więc lekarz zmusił go do noszenia prostokątnych okularów z czarnymi oprawkami. Po jakimś czasie Roy się przyzwyczaił i teraz nawet uważa, że są sexy.
Czasami farbuje włosy na różne kolory i zakłada kolorowe soczewki kontaktowe - ot, tak, dla zabawy i fantazji. Czasem się sobie po prostu nudzi i potrzebuje coś zmienić.
Na karku ma wytatuowany zielonym tuszem splot celtycki, ukryty pod przydługimi włosami, a na piersi, tuż pod obojczykiem - czarny łeb wilka, tribal. Oczy często ukrywa za przyciemnianymi okularami ze srebrnymi, drucianymi oprawkami.
Lubi chodzić elegancko ubrany, rzadko można go zobaczyć w zwykłych dżinsach, trampkach czy podkoszulku. Zwykle nosi nienagannie wyprasowane koszule, kamizelki i spodnie od garniturów,a do tego zakłada krawat i eleganckie buty. Wygląda wtedy jak pan biznesmen.
Czasem jednak ma ochotę się odprężyć i wtedy rzeczywiście zakłada jakieś podkoszulki, bluzy czy dżinsy.
Rzadko można go spotkać bez papierosa - pali nałogowo i kiedy słyszy, że to może go zabić, stwierdza, że na coś trzeba umrzeć. Nie przejmuje się tym, czy komuś to przeszkadza, czy nie. Zwykle jednak są to drogie papierosy, smakowe: czekoladowe, wiśniowe i inne "wynalazki".
Jest bardzo wysportowany, a więc i ciało ma ładnie wyrzeźbione. Uważa, że trzeba dbać o formę  lubi się podobać innym, lubi budzić zachwyt, więc ciężko na to pracuje, ćwicząc codziennie rano i wieczorem.
Nad włosami też ciężko pracuje. Stara się, żeby wyglądały, jakby w ogóle nic przy nich nie robił, jednak starannie je układa, dbając o to, żeby wyglądać po prostu bosko. No, przynajmniej według siebie, ale jeśli on uważa, że wygląda nieziemsko, to dlaczego ktoś inny miałby mieć inne zdanie na ten temat?
Porusza się z pewną gracją i nonszalancją. Zawsze wyprostowany, z uniesioną głową, patrzy na wszystkich z góry i emanuje pewnością siebie, której mu zresztą nie brakuje.
Jednak kiedy idzie gdzieś ze swym przybranym synem, wygląda zupełnie inaczej. Owszem, również jest pewny siebie, jednak już nie tak wyprostowany, wygląda "normalniej". Wciąż zerka na małego, pilnuje go i dla postronnych na pewno wygląda jak troskliwy ojciec, będący na każde zawołanie chłopca. Jest szerzej i cieplej uśmiechnięty, jego oczy błyszczą radością, miłością i dumą, że ma takiego syna. Szczerą, naprawdę - cieszy się z tego, że przygarnął chłopaka i gdyby miał cofnąć czas, zrobiłby to jeszcze raz.
W domu jednak bywa różnie. Roy często mruży złośliwie oczy lub patrzy spode łba, obserwując swojego podopiecznego. Wtedy zdarza mu się nawet wyglądać groźnie, oczy błyszczą mu niezdrowo, szczęki się zaciskają.
Czasami. Coraz częściej.

Niedoskonałości
Bo przecież nie wady. Brendan nie ma wad - jeśli by jakieś miał, musiałby je natychmiast w sobie zwalczyć. On musi być idealny.
❖ chorobliwie punktualny, czego wymaga też od innych. Owszem, w jego przypadku to nie jest specjalnie korzystne, skoro potrafi złościć się o to, że ktoś się spóźnił trzy minuty
❖ pedant
❖ ma dość... wyrafinowane upodobania seksualne, które nie każdemu muszą się spodobać. Nie, jeszcze nie prawnie zabronione, aż tak daleko się nie posunął, ale lubi kajdanki i zabawy z nimi związane
❖ nałogowy palacz
❖ seksoholik, to w sumie też można o nim powiedzieć
❖ uzależniony od kawy
❖ prowadzi raczej nocny tryb życia, co według niektórych (również jego rodziny) jest niedopuszczalne, złe i należałoby to potępić
❖ narcyz
❖ perfekcjonista
❖ nie znosi sprzeciwu


Zainteresowania:
❖ karate
❖ jeździectwo
❖ książki - pochłania je w ilościach hurtowych, choć jest wybredny, nie pod względem gatunku, lecz treści. Książka musi być "oryginalna"  cokolwiek to słowo miałoby znaczyć. Ale on wie, to najważniejsze
❖ rysunek i malarstwo
❖ kultura Irlandii
❖ muzyka celtycka

Dodatkowe:
❖ lubi imprezować
❖ nie znosi ograniczeń
❖ niesamowicie się cieszy, że adoptował chłopaka i mógł poczuć się ojcem, choć uczucia ojcowskie coraz bardziej się w nim zacierają, przysłaniane tymi, jakimi mężczyzna może obdarzyć innego mężczyznę
❖ posługuje się dwoma językami: angielskim i gaelic
❖ pisze i maluje prawie zawsze w nocy - wtedy mu się lepiej myśli
❖ jako dziecko uwielbiał cyrk i coś z tej fascynacji zostało mu do tej pory - nadal lubi chodzić do cyrku i robi to, kiedy tylko ma taką możliwość
❖ uwielbia wesołe miasteczka - chodzi na "najstraszniejsze" zabawki i jest wtedy w siódmym niebie, zupełnie jak nie on. Zapomina o całym świecie i odpływa
❖ jest koneserem piwa

Miejsce zamieszkania: loft w centrum Londynu
Wykonywany zawód: pisarz, czasem malarz


Ostatnio zmieniony przez Roth dnia Sob Cze 07, 2014 9:18 am, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Axel
Nauczyciel fizyki i astronomii
avatar

Liczba postów : 238
Join date : 09/06/2014
Skąd : Boston, USA

PisanieTemat: Re: Brendan Monaghan   Sro Cze 11, 2014 1:13 am

Interesująca postać i świetnie napisana KP - nawet gdybym chciał, nie mógłbym się tutaj do niczego przyczepić. No i Fushimi na wygląd... *fangasm* <3

Akceptuję~
I życzę miłej gry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Brendan Monaghan
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Archiwum-
Skocz do: