IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Hotel "Charing Cross"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Sob Kwi 18, 2015 7:27 pm

Ta cała sytuacja go bawiła, z jednej strony ofiara obawiała się go, a z drugiej odważnie zbliżała nie zważając na ryzyko, jakby całkiem się zapominała. Eito co prawda miał nietypową metodę na nawiązanie relacji, ale nie zamierzał celowo krzywdzić, w końcu był zainteresowany jego osobą na swój oryginalny sposób. Vincent zdawał się przeczyć sam sobie mówiąc o dyskomforcie i równocześnie przysuwając się do niego. To wydało mu się tak słodkie, że nie mógł powstrzymać się od drobnej zabawy z recepcjonistką i oczywiście samym zainteresowanym. Całus w kącik ust był bardzo przyjemnym podziękowaniem, które faktycznie rozpaliło instynkty. Już miał zamiar pokazać mu, jak wygląda porządny pocałunek, ale usłyszał dość dziwne pytanie, przez które na chwilę zastygł. „A niech mnie kule biją, ale zazdrosna bestia. Czy on zdaje sobie sprawę z tego co mówi? Jak tak dalej pójdzie zjem go w całości.” Nie potrafił powstrzymać subtelnego uśmiechu, gdy ten wyrażał niezadowolenie z ewentualnej randki z pracownicą hotelu. Pożądanie nie znikało z srebrnych oczu, które były zwrócone tylko na jedną osobę, znajdującą się z nim w tym pokoju.
- A kto powiedział, że masz wyjść z łózka? Czyżbyś nie był zainteresowany trójkątem? Ta recepcjonistka to niezła sztuka, ma wszystko co trzeba. No chyba, że wolisz abym poświęcił ci całą swoją uwagę? Ale zważ na to, że moja potrzeba bliskości cały czas wzrasta, zwłaszcza przy tobie – zakończył podkreślając tym zmysłowym tonem głosu i wyciągnął rękę ku niemu odgarniając subtelnie włosy z czoła. Starał się tym razem utrzymać dystans i nie przysuwał się, chociaż mogło wyglądać, jakby w każdej chwili mógł schrupać to smaczne ciastko.
Nawet nie spostrzegł, że nadal trzymał w dłoni telefon, więc odłożył słuchawkę na swoje miejsce. Towarzysz spoczął wygodnie na łóżku, a że Eito również był skazany na czekanie, to również ułożył się w wygodnej pozie. Z tym, że położył się bokiem podpierając głowę na ręce wspartej na poduszce.
- Nie pomyślałbym, że odważysz się o to zapytać – rozpoczął swobodnie. – Możesz czuć się zaszczycony, bądź nie, ale przebieranki w sukienki zrodziły się po tym, jak bodajże drugi raz zobaczyłem cię na szkolnym korytarzu. Bo widzisz, za pierwszym razem wziąłem cię za dziewczynę i to moje wrażenie nieustannie mnie prześladowało. Chciałem zobaczyć, jak będziesz wyglądał w sukience i muszę stwierdzić, że dodała ci odmiennego uroku, ale prawdopodobnie nic nie przebije tej owiniętej pościeli – wsunął dłoń na jego okryty brzuch i powoli zjechał do boku, jakby go obejmował. Przyglądał się jego twarzy, chcąc wyłapać na niej każdą najmniejszą reakcję. Sam wyglądał wciąż na zainteresowanego czymś więcej, jak tym skromnym cmoknięciem, ale nie wychodził z konkretną inicjatywą, by nie spłoszyć młodego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Nie Kwi 19, 2015 9:26 am

Miał ochotę powiedzieć, że recepcjonistka absolutnie nie była zła, aczkolwiek miała za dużo w biuście i za mało w spodniach, ale przecież był hetero i absolutnie nie powinien tak mówić, a nawet myśleć, wobec czego usta zmieniły się w wąską linię. Wyznanie na temat „potrzeby bliskości” było odrobinę niepokojące w połączeniu z drobnym, acz przyjemnym kontaktem fizycznym. Śmiało odwzajemnił spojrzenie Eito i przekonywującym głosem powiedział największe kłamstwo świata:
- Uprawiam seks tylko z tymi kobietami, które kocham. - Miał wrażenie, że usłyszał śmiech świata, ale z dumą to zignorował.
Ale absolutnie nie mógł zamaskować niedowierzającego spojrzenia, które posłał twarzyczce Eito, kiedy ten lekko wyznał, że to właśnie on sam spłodził tego fetyszystę. I to zapewne swoimi długimi włosami, pomalowanymi paznokciami, idealną cerą i ogolonymi nogami (o których ten zapewne nie wiedział, dopóki go nie rozebrał, ale i tak – zdaniem ofiary – było to cholernie nie fair). Następnie poczuł dotyk na brzuchu i wcale się nie spiął, bo był serwowany przez materiał, ale dłoń poczęła sobie śmielej i zsunęła się na bok. Oczekujące spojrzenie srebrnych oczu nie ustępowało, ewidentnie chcąc czegoś. A Vincent nie był pewien, czy powinien go głodzić, czy karmić regularnie. Ewidentnie zamarł, zastanawiając się nad tymi dwoma opcjami i postanowił zaryzykować z opcją drugą; przecież było wiadome, że człowiek głodujący za dnia rzuca się na lodówkę nocą.
- Strasznie się gapisz – wypalił, nim nie ujął szczęki swoimi  dłońmi i zmusił go do wychylenia szyi w swoją stronę. Dopiero wtedy Vincent, nie ruszając swoich dolnych partii ciała, przysunął się górą do oprawcy i zbliżył swoją głowę do jego. Skazał na krótkie tortury, kiedy ich usta dzieliły zaledwie milimetry, ciepłym, niemal drażniącym oddechem obdarowując usta, nos i policzki, a następnie przechylił lekko głowę i w końcu ujął górną, najbardziej unerwioną wargę, własnymi dwiema. Za pierwszym razem było to lekkie muśnięcie, zanim docisnął usta mocniej, tym razem do dolnej wargi; Vincent bywał w takich sprawach bardzo dokładny, a teraz obdarowywał pieszczotami każdy skrawek warg, aż te stawały się o wiele wrażliwsze i wyczulone na pieszczoty. Dopiero, kiedy odczuł dreszczyk, biegnący przez brzuch do miejsc strategicznych, puścił twarzyczkę Eito, uznając za stosowne odsunięcie się.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Nie Kwi 19, 2015 5:09 pm

Tak, recepcjonistka miała za mało w spodniach, pewne braki między nogami dla Vincenta, ale przecież on się do tego nie przyznał. Dla Eito znowuż płeć nie grała roli, a le za to cała reszta. Wygląd, charakter i przede wszystkim to coś, co wyróżnia osobę pośród szarego tłumu. Był wymagający, dlatego mało kto był wstanie sprostać jego oczekiwaniom. Wyznanie ucznia co do seksu było zaskakująco nieprawdopodobne, a tym samym dodawało mu słodkiej niewinności, zwłaszcza, że było to sposobem na przetrwanie.
- Ho, interesujące – przeciągnął kontynuując grę. – Ciekawe ile kobiet zdobyło już twoją miłość? – gdybał z dość poważnym wyrazem twarzy, ale i tak przedzierał się drobny uśmieszek. Matematyka jak zwykle interesowały liczby, ale nie o nie tu się teraz rozchodziło. – W takim razie, jak to się ma do mężczyzn? Również uprawiasz seks tylko z tymi, których kochasz? – uniósł brew spoglądając badawczo na rozmówcę. Był ciekaw co tym razem wymyśli.
Prawdę powiedziawszy Eito zrobił pewien wywiad środowiskowy, by dowiedzieć się jak najwięcej o swej ofierze. Plotki głosiły, że wolał tę samą płeć i w tym zresztą sam się upewnił chociażby, gdy Vincent przy ratuszu śmiało zaoferował siebie za zdjęcia, jakby kompletnie był pozbawiony własnych uczuć. Nauczyciel nie był ślepy, nie uwierzył w ten tekst o miłości, a wziął go bardziej za sposób na ukrycie się przed nim. Nie potrafił się postawić w sytuacji młodego, ale starał się nie pozbawiać go całkowicie linii obrony, bo nie byłoby wtedy zabawy. Dochodziła jeszcze kwestia osaczenia, przecież tonący chwytał się brzytwy i to zachowawcze, nieco zdystansowane zachowanie było najprawdopodobniej czystą grą aktorską, by tylko jakoś przetrwać w towarzystwie szantażysty i odzyskać materiały. W zasadzie trudno się nie dziwić takiemu zachowaniu, ale Eito był wyjątkiem wyjątkowym i odbiegał od wszelakich norm. Pozostała jedynie kwestia tego, czy Gwiazda zauważy owe głębsze zamiary w obu formach znaczenia tego słowa.
Nie piórkał się z wyznaniem, wolał aby chłopak wiedział w jaki sposób go zauroczył, i że to właśnie on zapoczątkował owy fetysz. Niedowierzanie młodego było bezcennym momentem, to jak nie wiedział co ma zrobić. Rozkoszował się tą słodką, niewinną reakcją, a na tekst o gapieniu uniósł wyżej kąciki ust i po chwili zamierzał rzucić komentarzem, ale młody przystąpił do działania, więc z ciekawości wstrzymał się poddając partnerowi, ale cały czas pozostawał czujnym. Pieszczota warg była niezwykle przyjemną czułością, był zaskakująco dokładny, że tym razem rozbudzonego instynktu nie utrzyma w ryzach. Gdy tylko chłopak odsunął się, Eito podniósł swą sylwetkę wchodząc na niego okrakiem, spoglądał prosto w te ciemnoniebieskie oczy i w końcu powiedział to co zamierzał chwilę wcześniej:
- Nic nie poradzę, że lubię patrzeć na to co mi się podoba – przysunął twarz kładąc dłoń na policzek, by zaraz wsunąć ją w długie włosy. Tym razem on musnął jego wargi, po czym wysunął język liżąc je od wewnątrz w długim namiętnym pocałunku. Był przy tym delikatny, ale za razem stanowczy. Odsunął na chwilę głowę, by ponownie spojrzeć na tę piękną twarz i nagle rozległo się pukanie do drzwi.
- Obsługa hotelowa – dobiegł z korytarza kobiecy głos recepcjonistki.
Nauczyciel uśmiechnął się i przysunął usta do ucha ucznia. – No popatrz, ale jej spieszno do szybkiego numerku – wyszeptał erotycznie i polizał płatek aż po górny grzbiet ucha. – Załatwimy to ekspresowo – dorzucił dwuznacznie i odsunął się siadając młodemu na nogach, ale nie przeniósł na nie swego całego ciężaru ciała.
- Proszę chwilę zaczekać, zaraz otworzę – odpowiedział głośniej czekającej kobiecie za drzwiami, po czym zaczął rozpinać od góry koszulę po jednym guziku wpatrując się władczym wzrokiem w swą ofiarę. Gdy już uporał się z ostatnim guzikiem zsunął koszulę z ramion odsłaniając całkowicie górną cześć sylwetki, którą młody mógł zobaczyć pierwszy raz. Następnie ujął jego twarz w obie dłonie przysuwając się.
- Bądź grzeczny i zaczekaj tu na mnie, dobrze? – musnął raz jeszcze jego usta i jeśli nie został zatrzymany wyszedł z łóżka zabierając ze sobą zdjętą koszulę, by następnie podejść do drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Pon Kwi 20, 2015 4:23 pm

Było jasne jak słońce latem, że żadna kobieta nie zdobyła miłości Vincenta, ba, zwykle kobiety wprowadzają go w lekkie zniesmaczenie, dlatego fuknął coś pod nosem na te wścibskie pytanie i zaraz skupił się na kolejnym, jak się okazało, jeszcze gorszym!
Oczywiście, że uprawiał seks z mężczyznami bez miłości. Pewnie, bez znania ich imion! Ale Eito nie miał prawa o tym wiedzieć, wobec czego palnął:
- Ja nie uprawiam seksu z mężczyznami.
Nie minęła minuta, a już z własnej inicjatywy całował nauczyciela. Zdecydowanie, bywał kiepskim kłamcą. Oczywiście, miał swoje wytłumaczenie, które przekonywało głównie jego samego – nie chciał, aby ten bezwzględnie na niego się rzucił, a już wiedział, kto jest silniejszy z nich dwóch. Najwidoczniej, Eito okazał się być zachłanniejszy; mimo że pocałunek został wyraźnie zakończony, ten sprawnie znalazł się okrakiem i upierdliwie utrzymywał kontakt wzrokowy. Vincent zachował neutralny uśmieszek, nie-będąc-wcale-pobudzony i spojrzał na niego z idiotycznym, niemym pytaniem w oczach.
- Dziękuję – odpowiedział machinalnie – i odrobinę lekceważąco – na kolejne wyznanie.
Ale następnych rzeczy nie mógł ignorować; delikatnego dotyku policzka, wsunięcia dłoni we włosy i ust, które śmiało, choć delikatnie zaczęły penetrować jego własne. A Vincent usłużnie rozchylił wargi, choć nie oddał pocałunku. A miał wielką ochotę popieścić język, podniebienie i dziąsła nauczyciela, a najchętniej wbiłby w niego paznokcie i pozostawił długie rany – od karku, po sam rowek pośladków. Och, był całkowicie hetero ciekaw, czy były twarde w dotyku.
Całe szczęście, ktoś z dołu przysłał tę upierdliwą recepcjonistkę. W samą porę!
Radość szybko minęła; nie wtedy, kiedy poczuł, och, język na swoim uchu, od którego nieznacznie zadrżał, ale chwilę później. Przeanalizował fakty: Co... co? Cooo? Że niby trójkąt? Jaki, kurwa, trójkąt? Panie, żartowałeś, prawda? – pomyślał panicznie. Kiedy dostrzegł, jak zwinne palce rozprawiały się z guzikami w ewidentnej prowokacji, młody Star buntowniczo wbił wzrok w twarz Eito. Nie spojrzę, nie spojrzę, nie spojrzę, nie ma chuja we wsi, same cipki...
Spojrzał. I zaczął bezwstydnie się gapić. Miał duże tendencje do patrzenia się na mężczyzn, a teraz bezwstydnie taksował wystające obojczyki, sutki i szerokie żebra, które zdecydowanie nie powinny być tak szerokie – a jednocześnie całkiem seksowne – u skośnookiego. Spojrzał na wyrzeźbione mięśnie brzucha, w dół, wzdłuż ciemniejszych włosków i zaraz jego uwagę odwróciły usta i bardzo, bardzo niepokojące słowa.
Nic dziwnego, że niemal nie zważył na kołdrę, o którą przewróciłby się podczas wypruwania z łóżka i tego, że absolutnie będąc nagim nie powinien łapać Eito za nadgarstek, aby go zatrzymać i chwycić ramienia, coby odwrócić ku jego nagiej osobie. Vincenta gówno to obchodziło, nie chciał sypiać z kobietą, dotykać jej piersi, talii i może nawet jej miejsc strategicznych, fuj, fuj, fuj!
- Eito, ja nie chcę, żeby ta kobieta tutaj wchodziła – powiedział na wydechu, oczywiście, że z paniką. Ledwo wytrzymał z własną matką, a co dopiero z jakąś latawicą. - Nie chcę, żeby wchodziła tutaj jakakolwiek kobieta – doprawił potrawę, wpatrując się poważnie w twarz nauczyciela.
Na samą myśl, że miałby cokolwiek robić z jakąś babą, robiło mu się słabo.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Sob Maj 02, 2015 6:15 pm

Jednak Vincent szedł w zaparte i cisnął dalej kłamstwem. Eito zaczął zastanawiać się, czy faktycznie ten mógł nie uprawiać seksu z mężczyznami. W zasadzie, gdy przyparł młodego do sofy, by zająć się jego nabrzmiałym problemem, on spanikował jakby był w istocie prawiczkiem. Zadumał wpatrując się w istotę Gwiazdy i jakoś nie potrafił przypasować nowo powstałej tezy, a już tym bardziej, gdy został po niedługiej chwili pocałowany i to nie byle jak. Nie zmusił go do tego, więc uznał, że nie zaszkodzi uczynić podobnie. Jednak po wymownej reakcji nastolatka już nie był taki pewien, ale przecież ten wzrok mógł mówić: Co? Tylko tyle? Tej wersji postanowił się trzymać i kontynuował kosztowanie smakowitego ciastka. Nawet nie zdążył się rozkręcić, a pojawiła się obsługa hotelowa, ale nawet ona nie była wstanie popsuć mu zabawy. Można by nawet stwierdzić, że urozmaiciła mu znacząco drażnienie Vincenta. Wyszedł z łóżka, by kobieta za drzwiami nie próbowała przypadkiem sama wciskać się do środka, ale coś go zatrzymało w drodze. Lekko zaskoczony spojrzał na chłopaka, który bez zawahania złapał go za ramiona. Nauczyciel pierwszy raz usłyszał swoje imię z ust ucznia i to w dodatku w desperackiej oprawie. Dla Japończyka zwracanie się po imieniu oznaczało bliską relację, a zwłaszcza bez dodatkowego zwrotu grzecznościowego typu -san. Nie wiedział, czy powinien się cieszyć, że jedna z barier opadła, czy wkurzyć za brak okazanego szacunku. Mieszkał już od pewnego czasu w Anglii, ale nadal trudno było mu przywyknąć do tutejszej otwartości. Cóż, desperacka reakcja długowłosego poruszyła go, a raczej zatrzymała w miejscu i przez chwilę wpatrywał się w niego, jakby go nie rozumiał, bo w zasadzie tak też było. Dopiero po chwili dotarła treść słów, które zakłócała ta stojąca przed nim naga sylwetka rozmówcy. Nabrał nieco głębszy wdech i skupił wzrok na jego głębokich tęczówkach.
- Tylko mi nie mów teraz, że jesteś aż tak wstydliwy – powiedział z lekka rozczarowanym tonem. – Jak niby chcesz się zakochać, jeśli nie dopuszczasz do siebie żadnej kobiety? – podniósł pytająco brwi. Był teraz jeszcze bardziej ciekaw, czy nadal młody będzie się upierał przy swoim. – Jesteś w ogóle świadom tego co robisz? – dodał poważniej, po czym uczynił parę kroków do przodu napierając stanowczo swą sylwetkę na jego, by ta musiała się cofnąć prosto na pobliską ścianę. Wsunął nogę między jego blokując je. Następnie oparł na ścianie dłoń na wysokości głowy długowłosego, a drugą ujął podbródek i uniósł do siebie osaczając swym srebrnym spojrzeniem. – Chyba nie muszę przypominać, że mam ochotę na gorącą zabawę? – ukazał nieznaczny uśmieszek przejeżdżając kciukiem po skórze policzka tuż przy dolnej wardze. – Nie jestem złotą rybką spełniającą życzenia, ale jeśli zastąpisz miejsce tej kobiety, nie wpuszczę jej. – przysunął usta do ucha trzymając nadal za brodę. – Jesteś na to gotów? – wyszeptał niespiesznie z nutą erotyzmu, po czym opuszkami drugiej dłoni przejechał po gładkiej skórze torsu skręcając w dół na biodro i maksymalnie przysunął głowę dotykając swym policzkiem jego. – Jesteś gotów oddać mi swój słodki rejon między pośladkami? – wydobył z siebie silnie drżącą barwę, po której kobietom zawsze uginały się nogi. Powietrze z ust było cieplejsze, co chłopak mógł wyraźnie poczuć z tak bliskiej odległości, nie wspominając już o intensywnych feromonach, które natarczywie otumaniały umysł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Sob Maj 02, 2015 7:44 pm

Vincent regularnie i nałogowo uprawiał seks z mężczyznami – jednak po raz pierwszy miał do czynienia z kimś, kto absolutnie nad nim dominował, miał fetysze, które potrafił w bardzo nielegalny sposób spełnić na swojej ofierze i były to sukienki, coś babskiego, a tego bardzo nie lubił. Nic dziwnego, że czuł się odrobinę zażenowany całą sytuacją, mimo że w jakiś sposób łechtało mu to i tak olbrzymie ego. A kobiet nie lubił na tyle, że taki nagi wyskoczył do tego napalonego szantażysty i głośno oznajmił, że żadnej płci pięknej tutaj nie chce. Bezmyślnie wymówił jego imię, chcąc skuteczniej przykuć uwagę; powiedzmy sobie szczerze, Vincent nie znał się na kulturze skośnookich, a co więcej, miał to w dupie, więc dla nich był w szczególności zuchwały. Wlepił swój wzrok w jego, nie komentując dwóch pierwszych pytań, bo – litości, Lucyferze – był stuprocentowym gejem; jego ciało nie było obojętne w stosunku do tego większego, silniejszego i – przede wszystkim – m ę s k i e g o, dlatego to popychanie obudziło sprośną wyobraźnię Gwiazdki, choć umysł zaczął uruchamiać więcej mechanizmów obronnych. Zderzył się ciepłymi plecami z chłodną powierzchnią, przez co syknął przez zęby i nabawił się gęsiej skórki. To nie koniec wrażeń, bo Eito zadecydował unieruchomić go swoim ciałem; noga wsunęła się między jego, dłoń blokowała ucieczkę w jedną stronę, zaś druga w drugą stronę, tym razem trzymając podbródek. Zdecydowanie, Eito potrafił być seksowny. A Vincent chciał zyskać umiejętność wtopienia się w ścianę i zniknięcia, co i tak usilnie próbował. Jako seksoholik, był wrażliwy na taki nastrój; pieprzne słówka, idące w parze z nieprzyzwoitymi słówkami, dotyk i zapach drugiego ciała. Ten długowłosy sprośnik tak realistycznie sobie wyobraził ich stosunek przy tej cholernej ścianie, że na same słówka dotyczące słodkiego rejonu zacisnął dziurkę i napiął pośladki, zgryzając wargę. Mało dyskretnie docisnął nos do skóry na szyi, ciągnąc czubkiem po długości i kończąc za płatkiem ucha. Perfidnie wdychał ten zapach, upajając się nim, a biodra mimowolnie wyrwały się do przodu i otarły o udo Eito. Obdarował gorącym, nieznacznie przyspieszonym oddechem ucho i pozostawił mokry ślad po języku na płatku, zrobiony jakże leniwie i dokładnie, aby na sam koniec obdarować mniej cierpliwym i bolesnym ugryzieniem. Instynktownie owinął jedną nogę o biodro Japończyka i docisnął do siebie; byli przy sobie maksymalnie blisko, czując swoje mięśnie i dzieląc ciepło, zaś Eito mógł czuć półtwardy członek panicza Stara, którym zuchwale potarł o twardy brzuch szantażysty. Oprzytomniał dopiero, kiedy spojrzał mu w oczy – wówczas wbił paznokcie obu rąk w jego łopatki, choć nie zmienił pozycji.
- A więc o to ci cały czas chodziło? - zapytał nieznacznie drżącym głosem, jakby był zraniony, ale to tylko, och, jakże trudno było mu opanować swoje pożądanie. - Wysłałeś mi walentynkę, którą tak starannie przyszykowałeś, zaprosiłeś na kolację i tutaj, do hotelu, chcąc mnie poznać i naprawić tamtą niefortunną sytuację... I pewnie wszystko było dążeniem do tego, aby po prostu mnie przelecieć? - spuścił wzrok w dół, nieznacznie kryjąc twarz za niesfornymi włosami. Doskonały aktor. Choć cholernie wstyd mu było, bo perfidnie brzmiał jak głupia laska, ale czego się nie robi dla przetrwania?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Nie Maj 03, 2015 7:27 pm

Jakiej mógł się spodziewać odpowiedzi na swe prowokacyjne pytania oraz te odważne ruchy? Nie zastanawiał się nad tym, działał po prostu pod wpływem chwili. Gdy bez słowa poczuł lgnące do niego ciało, to było już wszystko jasne. Tylko kwestia czasu, aż ta słodka dziurka zostanie przebita przez wielkiego boa. Mokry język na uchu i następnie jego ugryzienie wywołało dreszcz w tamtejszym rejonie i momentalny uśmieszek na twarzy nauczyciela. Nie pozostał mu dłużny, on zaś niczym wampir wpił się w szyję zasysając mocno wargami skórę i wyglądało, że nie zamierzał się tak szybko oderwać. Obie dłonie przeniósł na nagie pośladki zaciskając na nich wszystkie palce i docisnął do siebie pomagając młodemu pobudzić krocze na swych napiętych mięśniach brzucha. W tym czasie sprawie zsunął najdłuższy palec w dolinę między jędrnymi pagórkami i opuszkiem naparł na zaciśnięty odbyt, by zaraz masować go subtelnym ruchem w górę i dół. Gdy dość niespodziewanie młody przemówił, Eito wstrzymał swą natarczywą dłoń i spojrzał zdezorientowany na jego twarz wysłuchując z skupionym niedowierzaniem. „Serio? Jak on może mieć tak babski charakterek? Ale... Coś mi tu nie pasuje, bo powinien już dawno polec, a on nadal jest wstanie się opierać. Interesujące.” Miał niezmierną ochotę złamać młodego, całkowicie przejąć nad nim kontrolę.
- A co? Oczekiwałeś czegoś więcej? – odpowiedział zaczepnie z wymalowanym prowokacyjnym uśmieszkiem. – Jesteś zaskakująco uroczy – odgarnął długie kosmyki z czoła, aby móc spojrzeć na tę piękną twarz, był ciekaw co właśnie wyrażała. Wtem rozległo się ponowne pukanie do drzwi.
- Zaraz otworzę – odparł pośpiesznie zanim kobieta zdążyła cokolwiek powiedzieć. Po czym puścił swą ofiarę i zabrał z łóżka kołdrę, którą jednym ruchem owinął chłopaka obejmując go swym ramieniem i spojrzał w ciemnoniebieskie oczęta.
- Spokojnie – przytulił go do siebie nachylając się do ucha – nie zamierzam cię zgwałcić, najprawdopodobniej – wyszeptał dając nacisk na ostatnie słowo i zaciągnął się głęboko zanurzając nos w długich włosach i jeszcze przed oddaleniem przejechał dłonią czule po głowie. Powiedział tak celowo, by ofiara poczuła się jeszcze bardziej zagrożona, ale fakt, faktem był zdolny do gwałtu. Następnie podniósł swoją koszulę i otworzył drzwi stając w progu wyzywająco półnagi.
- Proszę, pańskie pranie – powiedziała od razu recepcjonistka i wysunęła przed siebie idealnie złożone, czyste ubrania, na których leżał ekwipunek młodego. Matematyk sięgnął po swój portfel i wyciągnął bardzo dyskretnie papierowy banknot, który można było pomylić z wizytówką i wsuwając go zaraz do ciasnej kieszonki na wysokości obfitej piersi, gdzie materiał był znacznie napięty. Kobieta lekko się zmieszała i jakoś nie potrafiła wykrztusić z siebie słowa.
- Dziękuję. Wiedziałem, że mogę na panią liczyć. Proszę również szybko przeprasować moją koszulę, a tą paczkę zabrać – chwycił opakowanie z papierosami i podał jej z koszulą zabierając całą resztę, po czym zamknął drzwi. Wszystko położył na łóżku. Pod ciuchami znajdowały się dwa kąpielowe ręczniki.
- Ubierz się, na pewno zaraz przyniosą śniadanie – z chłodem zwrócił się w stronę towarzysza będąc przekonanym, że w owej sytuacji ten z pewnością nie będzie chciał kontynuować co przed chwilą zaczęli, więc nawet nie próbował nalegać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Pon Maj 04, 2015 10:00 am

Spodziewał się odważnych ruchów Eito – w końcu z innych jeszcze nie zasłynął – ale nie aż tak odważnych; jego dłonie szybko znalazły się na pośladkach, a palec sprawnie odnalazł miejsce docelowe i poczęło masować, zapewne po to, aby w końcu się rozluźnił. Masaż był bardzo przyjemny, na tyle, że raz czy dwa z gardła gwiazdki wyrwał się nieprzyzwoity dźwięk, a biodra nieznacznie poruszały się w nadanym rytmie, ale uparcie się nie rozluźniał. Ba, Vincent postanowił zainterweniować w – jego zdaniem – jedyny możliwy sposób. Najwidoczniej, te żałosne słowa poskutkowały, bo przestał czuć palec, który powziął za zadanie przebicie się przez napięte mięśnie. Mimo że nie dostrzegł tego niedowierzającego spojrzenia, to i tak odczuwał satysfakcję; co prawda, właściwie ugrał jedynie czas, ale udało mu się odeprzeć atak. Słysząc komplement, postanowił wyżej podnieść podbródek i odwzajemnić spojrzenie, nie udając tak żarliwie nieśmiałego chłopca. Kiedy ten odsunął się, poczuł się odrobinę nieswojo będąc taki nagim i, co gorsza, pobudzony w odpowiednim miejscu, na tyle, że pukanie i osobę, która stała za drzwiami uznał za irytującą. Nawet słowa nie przyniosły mu otuchy, choć pewnie nawet nie miały - wciąż obawiał się, że ten jednak zaprosi tę babę do łóżka. W końcu, pod czujnym okiem panicza Stara, otworzył drzwi półnagi, w dodatku obmacał jej pierś i Vincent już miał zamiar popełnić... jak to się nazywa? Kamasture? Kamikaze?, gdy jednak nie kobieta nie przekroczyła nawet progu. Wtedy usłużnie usunął się z  widoku, wszak nie chciał niepotrzebnego zamieszania. Z tej ulgi nawet nie zainteresował się chłodnym tonem nauczyciela i bez słowa wykonał jego polecenie, choć z pewnym ociąganiem – bo w jakiej pozycji miałby się pochylić, żeby założyć bieliznę? Pójście do łazienki uważał za ryzykowne. W końcu zdecydował się na boczną pozycję, a cała reszta poszła gładko. Miał pewne problemy z dopięciem suwaka spodni, ale wystarczyło kilka głębokich wdechów oraz wyobrażenie sobie zimnej wody, żeby spokojnie się dopiął. Pochylił się, chcąc ładnie ułożyć nogawki spodni i spojrzał z ukosa na Eito:
- Skoro twoje... hmm... upodobania... odkryłeś stosunkowo niedawno, to czy kiedykolwiek przespałeś się z jakimś facetem? - zapytał lekko, wiedząc, że to było cholernie wścibskie, ale kogo to obchodziło. Zapoznał się z rozmiarem szantażysty i wcale nie przyniósł mu ulgi; czułby się o wiele lepiej, gdyby ten miał kutasa w rozmiarze prawdziwego Japończyka, zaś ten był znacznie większy, w dodatku palce wystartowały od razu do miejsca docelowego, jak zwykło być na hetero pornolach, od których miał mdłości. I jeszcze bez śliny, ani żadnego nawilżenia – albo miał opinię puszczalskiej, rozluźnionej dziury (co wcale nie zdziwiłoby go), albo Eito miał średnie doświadczenie. Czuł się potraktowany jak typowa baba, a to wprowadzało go w drobne zażenowanie i większą frustrację, co było widać na policzkach, które odrobinę nabrały koloru. Czekając na odpowiedź, ułożył się w miejscu, gdzie wieczorem jedli wspólnie kolację i niechlujnym gestem przeczesał włosy.
- Rozumiem, że po śniadaniu udamy się do ciebie, gdzie przekażesz mi cały materiał? - odchylił głowę do tyłu i wbił wzrok w twarz szantażysty, gotowy na wyłapanie najmniejszego drgnięcia mięśnia, które zwiastowałby kłamstwo lub niechęć do współpracy.
Pominął kwestię, że zwykle nie jadał śniadań i również w tym przypadku miał w planach przystać na kakao.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Sob Maj 09, 2015 10:53 am

Eito miał coś z barbarzyńcy, albo jak kto woli, dzikiego zwierza. Nie przejmował się zbędną kosmetyką, bo nie potrzebował jej do zaspokojenia swej potrzeby. Za to, wywoływanie strachu u innych na swój sposób go podniecało, uwielbiał dominować, przejmować kontrolę. Nic zatem dziwnego, że zabrał się za dziurkę bez nawilżenia, zresztą to i tak był tylko wstępny masaż, nawet nie próbował wbić jeszcze palca. Chciał, aby ciało młodego Stara najpierw przemówiło samo za siebie. Musiał się upewnić, czy będzie zdolne mu się poddać po tych wcześniejszych zapewnieniach o hetero orientacji. Nie ukrywajmy, bliskie spotkanie z boa to nie przelewki. Jeśli nie będzie wstanie dostatecznie się rozluźnić, to biedak przejdzie spore męki, a przecież szkoda by było, gdyby ta słodka dziurka miała pęknąć. Może i Vincent dał się ponieść chwili i wydobył te cudowne jęknięcia, ale i tak pozostawał spięty i stosunkowo szybko objął drogę ucieczki. Nie ważne w jaki sposób była zobrazowana ta ucieczka, po prostu dawała wyraźny sygnał, że potencjalny kochanek nie był jeszcze gotowy. To tak, jakby matematyk miał do czynienia z wygłodniałą dziewicą, która chciałaby seksu, ale boi się uzewnętrznić pragnienie. Momenty, w których młody próbował pokazać, że nie był tak wstydliwy na jakiego wyglądał, były na swój sposób urocze. Nie mógł powstrzymać delikatnego uśmieszku na odwzajemnione spojrzenie, jakby celowo się droczył. Sprawę z recepcjonistką starał się załatwić w miarę szybko, by ta nie zdążyła roić sobie w głowie dziwnych rzeczy widząc w pokoju dwóch samców. Tak więc to zmacanie biustu nie służyło dla przyjemności, miało tylko strategicznie odwrócić uwagę. Eito był lekko sfrustrowany, że musiał się powstrzymywać od seksu z uczniem, stąd pojawił się ten chłód w tonie. Gdy młody grzecznie począł się ubierać, on zaś spoczął obok na łóżku osadzając wzrok na sylwetce przesłanianej coraz to większą ilością ubrań. Pytanie dotyczące doświadczenia z facetami wprawiło go w lepszy nastrój, gdyż ich gra toczyła się dalej.
- Hoo... – wybrzmiał niemal jadowicie unosząc kącik ust. – Czyżbyś przestraszył się, że mógłbyś być tym pierwszym? – odparł z dominującą postawą, aczkolwiek nie pozbawioną nieco uwidocznionego rozbawienia. Osaczył go wzrokiem, patrząc jak na bezbronną dziewicę, której w żadnym wypadku nie zamierzał pozwolić uciec. Nauczyciel, tak czy siak będzie się doszukiwał w nim coraz to większej liczby oznak kobiecości. W większości par homo któryś przeważnie odgrywał damską rolę, a oczywistością było, że Japończyk nie nadawał się do tego, gdyż był stuprocentowym samcem alfa, który zawsze stawia na swoim.
Gdy już ubrany chłopak usiadł na sofie, oznajmiając tym gotowość do śniadania, on również postanowił tak uczynić, ale zatrzymał się tuż przy długowłosym po zadanym pytaniu. Spojrzał, jakby znudzony, bo ile razy jeszcze mógł słyszeć to samo? Przecież już wczoraj mu powiedział. Z reguły nauczyciele nie lubili, gdy musieli powtarzać to samo w kółko, by coś w końcu dotarło do pustej głowy. „Tak, tak... Przekaże cały materiał... Nasienny.” Wcisnął mu się na myśl ten drobny żarcik, ale w prawdzie był znacznie bardziej realny od faktycznego przekazania wszystkich krępujących materiałów. Wtedy spostrzegł nieznacznie zaczerwienione policzki, więc stosunkowo nisko nachylił się nad młodym i pochwycił jego podbródek przechylając twarz raz to na prawo i raz na lewo, przyglądając się jej badawczo, niczym lekarz pierwszego kontaktu.
- Masz zaczerwienioną twarz. Dobrze się czujesz? – puścił brodę i następnie przyłożył swą dużą dłoń do czoła wewnętrzną stroną, by sprawdzić temperaturę. Nie wyczuł nadmiernego ciepła, tym bardziej, że jego dłoń prawdopodobnie emanowała go tyle samo. – Mogłeś się przeziębić chodząc tak długo bez ubrań – przesunął dłoń w tył głowy odgarniając włosy. Sam aktualnie był pół nagi, ale jego ciało dobrze znosiło chłodniejsze powietrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Sob Maj 09, 2015 7:07 pm

- Owszem, boję się – odparował natychmiast, bez żadnego wstydu. - Nie chciałbym, żebyś postępował nieostrożnie ze swoim penisem, zważywszy na to, że jesteś dość duży i przy nieudolności nie będzie to zaletą – powiedział beznamiętnie, jak znany wszystkim fakt, który po prostu nazwał. Na końcu gadatliwego języka miał kwestię o ewentualnej nauce ze Star-senseiem, ale przecież był hetero i nie znał się na takich rzeczach. W praktyce ostatnio sporo ulegał, bo wśród kochanków znalazł swojego faworyta, ale ten nie dawał sobie w kaszę dmuchać – i pewnie dlatego stał się ulubieńcem - i wychodziło na to, że obaj lądowali na dole, choć niekoniecznie któryś chciał, przy czym to Vincent częściej miał tyłek do góry – wobec czego zdecydowanie nie powinien się obawiać stosunku analnego, z czego doskonale zdawał sobie sprawę, ale Eito miał naprawdę pokaźny rozmiar, dziwne fetysze i wątpliwe doświadczenie. Właśnie to tak peszyło długowłosego, który zdawał sobie sprawę z tego, że z jego zdjęciem na pewno działy się dziwne rzeczy, ale niekoniecznie wiedział, jak z takimi dziwakami się obchodzi w cztery oczy. I to takimi, którzy go szantażowali.
Przewrócił oczami, karcąc siebie za rozmyślanie o seksie z nauczycielem, bo przecież miał do niego nie dopuścić. Vincent zdawał zupełnie nie zwracać uwagi na dominujące spojrzenia nauczyciela, ewidentnie go lekceważąc. Nieznacznie pyszałkowatym tonem chciał upewnić się, że jego męczarnie zostaną nagrodzone w postaci odzyskania całego materiału – dzięki Diable, żeś przysłał chociaż przystojnego szantażystę – ale ten nie raczył mu odpowiedzieć, a wbił znużony wzrok. Do tego dołożył naruszenie prywatności i oględziny twarzy Gwiazdy, a ta, w stanie bez korektora, który ukryłby cienie pod oczami i rany, nie chciała być oglądana tak napastliwie. A na kolację wytknął mu czerwone poliki. O dziwo, ten faktycznie myślał, że się przeziębił, ale nim mózg zdążył mu to uzmysłowić, żywy temperamencik już zamachnął się dłońmi i odepchnął obce łapska od swojej twarzy, na dodatek nieuważnie zostawiając na licu Eito płytką szramę po paznokciu i jeszcze całą powierzchnią dłoni przyległ do nagiej skóry – o, cóż za miękka skóra, czemu wcześniej tego nie zauważyłem? – na klatce piersiowej, trzymając go od siebie z dala na odległość ręki. Nie przejmował się ewentualnymi szkodami, bo czerwoną twarz schował w drugiej dłoni, a następnie począł ją przecierać, jakby w ten sposób miał pozbyć się tej kompromitacji.
Przecież tak rzadko się peszył.
- Pamiętaj, Eito, była umowa – wymamrotał w dłoń odnoszenie do przekazania materiału i - upewniwszy się, że ciepło z polików zeszło - skrzyżował ich spojrzenia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Wto Maj 26, 2015 9:41 am

Słuchając obawy rozmówcy uniósł kącik ust do góry. Nie przypuszczał, że młody podejdzie do sprawy tak rzeczowo i otwarcie wyrazi strach przed ogromnym boa. W ten sposób wyszedł kolejny syndrom kobiecości, bo przecież prawdziwy mężczyzna nie boi się prawdziwego bólu.
- Widzę, że poważnie podchodzisz do tematu, ale to dobrze. Zawsze, gdy próbujemy czegoś nowego, podejmujemy związane z tym ryzyko, które zazwyczaj przynosi dreszczyk emocji. Można się od tego uzależnić – uwieńczył wypowiedź przenikliwym spojrzeniem. Odnosił się w niej do przestępczych wykroczeń nastolatka, przez które miał nad sobą kuratora. Mało kto o tym wiedział, ale pewne jednostki z grona pedagogicznego zostały poinformowane, na wzgląd bezpieczeństwa i porządku w tak prestiżowej szkole. Eito był bardzo zaangażowany w jej życie, wyłapywał wielu uczniów łamiących regulamin, więc przez zaufanie do nauczyciela ta bardzo poufna informacja i tak musiała do niego dotrzeć. Była to kolejna przewaga nad długowłosym, którą trzymał w zanadrzu, by przejąć kontrolę nad swoją ofiarą. Coraz szczelniej owijał się wokoło niej, aż ta całkiem zostanie pozbawiona możliwości poruszania się.
Był przekonany, że czerwone policzki oznaczały podwyższoną temperaturę, więc nie był gotów na obronny atak młodego, który zamachnął się i zranił jego policzek. Zapiekło, a z płytkiego rozcięcia wypłynęła krew ubarwiając podłużną kreskę na karmazynowy kolor. Spojrzał pytającym wzrokiem, po czym przejechał palcem po ranie rozcierając czerwoną ciecz. Stoicko spokojny zerknął na ubrudzony opuszek, a następnie na chowającego się za dłonią Vincenta. W tym momencie dostał olśnienia i nie potrafił powstrzymać rosnącego uśmieszku. „A niech mnie kule biją, ale z niego dzika kicia.” Zlizał namiętnie krew z palca wpatrując się z rozkoszą w zawstydzoną ofiarę. Nie umknęła również uwadze ta wyraźna malinka na szyi, którą w prezencie tam pozostawił. Naparł ciałem na hamującą go rękę, by ta czuła się potrzebna w swej roli utrzymywania między nimi dystansu. Następnie z subtelnością położył dłoń na tej wspartej o jego klatkę piersiową, przykrywając niczym ciepła kołderka.
- Człowiek się tu martwi o zdrowie i o to, jak zostaje potraktowany – zaczął oschle. – Pewnie domyślasz się, że nie ujdzie ci to na sucho? Okoliczności są wyjątkowe, dlatego pozwolę abyś sam wymyślił sobie karę – wolną ręką wsparł się o oparcie sofy, tuż obok ramienia młodego. Długowłosy przez dotyk nagiej wyrzeźbionej klaty mógł poczuć spokojne uderzenia serca. – A o materiałach pamiętam, więc nie musisz mi o nich przypominać – uśmiechnął się nieznacznie z przenikającą tajemniczością w oczach. – To co tam wymyśliłeś? Bo jeśli nie masz pomysłu, to z pewnością ja go znajdę – podstępny uśmieszek wdarł się na twarz, a postawa wyrażała nieustępliwość. Wyglądał na poważnego, ale za razem spokojnego, niczym cisza przed burzą. Zdawał się mieć w ręku władanie nad całym światem. Eito już tak miał, że całą uwagę skupiał na swym celu. Dla niego nie istniało słowo porażka, którego nie akceptował i walczył dalej. Był z niego niezwykle uparty przeciwnik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Sro Maj 27, 2015 5:30 pm

Vincent odczuwał, że powinien chociaż trochę pomyśleć nad drugim dnem w wypowiedzi Eito, ale uznał go za dziwaka samego w sobie, którego trzeba zaakceptować, albo trzymać się z daleka – druga opcja, póki co, wydawała się być tą najlepszą. Jednak nie mógł zignorować napierającego ciała na jego własną dłoń, wobec czego mocniej naparł na tors, gdyby ten zdecydował się za bardzo zbliżyć. Poczuwszy obcą dłoń, od razu otaksował ich układ kończyn; było to doznanie przyjemne, choć cholernie podejrzane. Jego zmysły podniosły wysokie alarmy czujności, a zdawać by się mogło rozsadzać uszy, gdy usłyszał tonację głosu przy wypowiadaniu kolejnych słów, tym razem o konsekwencjach zranienia policzka Wielkiego Szantażysty. Zdaniem Stara – zdecydowanie niesłusznych, gdyż reakcji nie ma bez akcji. Swojej kary nie zamierzał oddawać w jego ręce, to jasne. Sam głos nie był tak frustrujący, jak subtelnie utworzona klatka. Nie uznawał takiej parodii czułości w złączonych dłoniach, kiedy miał zablokowane wszystkie strony – właściwie, póki co nie wierzył w żadną pieszczotę niewinną i bezinteresowną, bo każda wydawała się być grą, kolejną prowokacją lub testem, a długowłosy sam próbował coś z tego ugrać. Miał humor na wyjście cało z tej sytuacji. Przez neutralny wyraz twarzy przebijały się zaledwie błyski podejrzliwości i frustracji. Taka maska niekiedy nieźle działała na wzburzone wnętrze, bo dodał zaledwie kilka głębokich oddechów, a już poczuł się trzeźwy, na tyle, że mógł skupić się na biciu serca nauczyciela; podczas gdy te było spokojne, miał wrażenie, że jego własne dostosowało się do rytmu techno. Ale to nic – Vincent, świadom tego, że wydawał się być wyłączony od kilku sekund, poświęcił jeszcze chwilę na dostosowaniu swojego bicia serca do tego drugiego – szło mu całkiem nieźle, zważywszy na niezłe poczucie rytmu.
Pozwolił mu czekać kilka długich chwil, ale w końcu zareagował.
- Eito, Eito, Eito... - począł powtarzać, choć jego ton głosu drastycznie się zmieniał – od niskiego, po aksamitny, przez wysoki, ale niewątpliwie czysty. Powtórzył kilka razy, tym samym przeciągając pojedyncze spółgłoski, nim nie znudził się i skrzyżował ich spojrzenia. - Zapominasz, że nie jesteśmy w szkole, nie jesteś nauczycielem, a ja uczniem. Nie muszę odbywać żadnej kary, a wiesz czemu? Bo to ja. Bo ja mam o wiele lepsze kontakty, jestem w o wiele lepszej sytuacji, zaś ty może jesteś bystry, ale jesteś samotnym strzelcem. Właściwie, robię ci przysługę czekając grzecznie, aż oddasz mi te materiały, bo spędzam z tobą czas. Nie tego chciałeś? Nagradzam twój trud w zorganizowaniu walentynki. Jestem taki miły, czyż nie? - uniósł nieznacznie brwi, jakby ta prawda była jedyną oczywistą. Tonacja głosu nie miała w sobie żadnej kpiny, bo słowa zostały wypowiedziane neutralnie, choć polubił przeciąganie poszczególnych samogłosek.
Złapał nadgarstek nauczyciela, a gdyby udało mu się go odepchnąć, wstałby i stanął przy wyjściu z pokoiku. Średnio lubił takie miejsca, choć i tak gorszą perspektywą było zwiedzanie nory Eito. W końcu, ten na własnym terenie poczuje się jeszcze pewniej, zaś dla Vincenta będzie zupełnie obcy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Nie Maj 31, 2015 4:52 pm

Oczywiście, z tą karą chciał się jedynie podroczyć. Był ciekaw reakcji młodego, czy na tyle się przestraszy, by sobie ją wymyślić. Eito bez problemu wczuł się we własną grę, w końcu było to już zboczeniem zawodowym. Sianie strachu nieodzownie towarzyszyło przy przekazywaniu wiedzy, ale w tej prestiżowej szkole i z tą metodą bywało różnie. To jak pole bitewne, nauczyciel uzbrojony po zęby przeciwko kompanii bezmózgich uczniów. Niby bułka z masłem, ale powiadało się, że głupi ma zawsze szczęście i wyjdzie cało z beznadziejnej sytuacji, bo w końcu bogaci rodzice trzymają rękę na pulsie. Matematyk starał się pamiętać o tej irytującej zmiennej i zawsze obliczyć tak, by odnieść zwycięstwo w każdej walce. Z tego względu był dość natarczywy i przechodził od razu do ataku, jak to miało również miejsce obecnie. Różnica z Vincentem polegała na tym, że się nie spieszył, delektował każdą chwilą, dlatego nie przeszkadzało mu czekanie, tym bardziej w tej dość intymnej pozie. W ciszy mógł spokojnie nacieszyć oczy pięknym osobnikiem w dodatku tuląc jego dłoń. Rysy Eito nieznacznie złagodniały, ale nie odstąpił od napierania swym ciałem, bo w prawdzie miał ochotę znaleźć się jeszcze bliżej.
- Nie przypominam sobie aby ktoś tyle razy pod rząd wypowiedział moje imię. Z twoich ust brzmi inaczej... – przerwał rozmyślając nad tym, dlaczego go to nie drażniło. To była zupełna nowość dla tego zimnego mężczyzny. Miał wrażenie, jakby został subtelnie obrany ze skorupy, ale ten moment trał jedynie chwilę, gdyż wypowiedź młodego jeżyła włos na głowie. – I słusznie zauważyłeś, nie jesteśmy teraz w relacji uczeń-nauczyciel, więc prywatnie powinienem ci wybaczyć, bo masz szerokie plecy? – wyraził się spokojnie, ale nie wyzbył przebijającej się ironii. „Jak ja tego nienawidzę w bogatych smarkaczach.” Otrzeźwienie przyszło dość szybko, dlatego należało powrócić do kontynuacji tej nieczystej gry. – Do tego litujesz się nade mną przez walentynkę i poświęcasz swój cenny, gwiazdorski czas i mówisz mi, że powinienem ten jakże szczodry gest docenić. Twoja naiwność mnie doprawdy zadziwia – uśmiechnął się tym razem łagodnie, co dodało mu olśniewającego blasku. – Materiały z tobą w roli głównej, które tak pracowicie zbierałem są warte o wiele, wiele więcej. Ale spokojnie... – niespiesznie zbierał myśli, gdy rozległo się pukanie do drzwi, a po nim znajomy kobiecy głos z informacją o porannym posiłku. Eito bez słowa uwolnił Vincenta i odebrał zamówienie wraz z koszulą, którą ubrał za czym usiadł przy stoliku. Zapach ciepłej jajecznicy i przyrumienionego chudego boczku otoczonego świeżo zaparzoną kawą z ekspresu, skutecznie wyparł z pamięci przerwaną rozmowę. To był już najwyższy czas zapełnić pusty żołądek. Dla młodego było przygotowane kakao na miarę królów oraz znacznie lżejsza wersja śniadania, jogurt naturalny i świeże owoce.
- Jesteś pewien, że ci to wystarczy? – spojrzał pobłażliwie na lekką porcję towarzysza, mając zaraz obraz kobiety dbającej o figurę i uśmiechnął się w swój talerz podnosząc filiżankę, by zaraz upić łyk mocnej, aromatycznej, a przede wszystkim czarnej kawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Pon Cze 01, 2015 8:39 am

Zapragnął dowiedzieć się, czemu w jego ustach imię brzmi inaczej, bo to mogło być kolejną podpowiedzią na to, jak przetrwać to osobliwe towarzystwo. Powstrzymał się jednak przed zapytaniem, postanawiając używać broni, której nie potrafił obsługiwać. Ryzyk-fizyk, czy jak to się mówi. Z zamyślenia wyrwał się dopiero, gdy ten odniósł się do ich relacji... i wręcz mlasnął językiem o podniebienie, absolutnie zniecierpliwiony, bo nie o wybaczeniu mówił, a karze, która go nie obowiązuje poza terenem szkoły. Panicz Star nie był typem, który przejmował się czyimiś foszkami, nawet pana szantażysty. A żeby tego było mało! Ten wyśmiał „nagrodę” za zrobienie walentynki, o której większość może pomarzyć masturbując się do zdjęć, czy pikantniejszych scenkach w filmach. Był pewien, że Eito chce jego tyłka, podczas gdy jego tyłek jest jego, więc uznał starszego mężczyznę za naprawdę zachłannego. Nawet nie wyrzucił tego z siebie, bo nie uważał go za t a k i e g o idiotę, więc zapewne świadom był swoich wad (i pewnie zalet, szczególnie wizualnych). Na szczęście, w porę przyniesiono jedzenie. Od razu rozległ się całkiem przyjemny zapach, przede wszystkim jajka i bekonu. Jednak serce długowłosego podbił widok dużego, wytwornego kakao. Kiedy tylko te było na wyciągnięcie ręki, od razu upił łyka. Przez chwilę trzymał ciecz w ustach, opłukując nią każdy zakamarek jamy ustnej, a potem przełknął, aby poświęcić chwilę na delektowanie się końcowym posmakiem. Spełniało podstawowe wymagania tego smakosza. Właściwie, dopiero wtedy, gdy Eito skomentował jego śniadanie, Vincent zwrócił uwagę na sałatkę. Nie przypominał sobie, aby ją zamawiał, jednakże skinął powoli głową.
- Nigdy nie powiedziałem, że jem poprawnie. Przy dobrych wiatrach zjem dwa posiłki na dzień – wzruszył ramionami i ponownie upił łyka kakao. Nie wspomniał, że nierzadko bywało tak, iż nie jadł dwa dni, aby trzeciego zjeść spory kawałek tortu czekoladowego, a potem mieszać francuskie rogaliki z kakao. Nie był ani trochę fit. A nawet – zdaniem większości – powinien utyć chociaż te dwa kilogramy.
Najwidoczniej, Vincent nie zamierzał jeść sałatki, bo zaborczo trzymał tylko kakao. Ułożył plecy na  oparciu kanapy, a następnie zsunął się i wyciągnął na całą długość,  na sam koniec krzyżując nogi w kostkach. Bił lekki chłód ze strony podłogi. Oczywiście, kakao trzymał w ręce dalszej od Eito, żeby temu nie przyszło na myśl wylania na jego ciuchy, a potem zmuszenia go do ponownego rozebrania i oddania łaszków do pralni. A o wylanie w pozycji półleżącej było nader łatwo.
- Nie poczułeś się zawiedziony, że po rozebraniu mnie okazało się, że mam penisa? - zapytał lekko rozbawiony, a potem prychnął. - Jakbyś był zawiedziony, nie byłoby mnie tutaj. Zatem zmienię pytanie. Co najbardziej spodobało ci się po rozebraniu mnie oraz jaką miałeś wizję?
Gratulacje, Vincent! Cóż za odpowiedni temat na poranne śniadanie!
- Skoro prześladowałem cię od samego początku, to jestem twoją miłością od pierwszego wejrzenia? - prychnął pod nosem i przepił tę myśl kakao. Niemożliwe... prawda?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Nie Cze 07, 2015 3:21 pm

Trudno było powiedzieć, co tak naprawdę stanowiło główny cel Eito, a raczej różnił się od stawianych domysłów. To nie tak, że wyśmiał odpowiedź na walentynkę, bo bądź co bądź, ten wspólnie spędzony czas nie należał do zmarnowanego, nie w tych srebrnych oczach, które zdawały się nie odrywać od młodego Stara i nie obchodziło go wcale, że mogło to wyglądać natarczywie. Liczyło się jedynie zaspokojenie potrzeby, która w nim wzrastała. Prawdę powiedziawszy i tak nie szedł na całość w zbliżeniu, gdyż to nie tyłek był celem nauczyciela. W innym wypadku już dawno by sobie go wziął, a Vincent nawet o tym by nie wiedział. Pewnie poza niewyjaśnionym bólem odbytu jak już, ale nic takiego się nie wydarzyło, a gra toczyła się dalej prowadząc do nieprzewidywalnego finału.
Pierwszy raz spotkał się z tym, aby ktoś tak lubił kakao, ale potrafił to zrozumieć, gdyż sam przepadał za mocną jego wersją. Natomiast nieznaczne zaskoczenie pojawiło się, gdy młody subtelnie zignorował najważniejszy posiłek dnia. Już w pierwszym odruchu chciał upomnieć długowłosego, ale nawiedził go obraz siebie, jako zrzędliwego rodzica, który i tak zostanie odebrany tylko jako utrapienie. Wzdychnął ciężkawo na tę myśl, po czym tajemniczo uniósł kącik ust powracając do swej nieobliczalnej natury.
- No proszę, znęcasz się nad swym ciałem i pewnie nie zdajesz sobie z tego sprawy – rzucił na niego politowany wzrok. – Nie martw się, nie będę robił ci wykładów na temat zdrowego odżywiania. Mnie to nawet jest na rękę, że sam pozbawiasz się energii – przeciągnął język po górnej wardze patrząc przy tym prowokacyjnie. Eito był tym, który dbał o zdrowie przestrzegając doboru wymaganej ilości kalorii, w tym wartości odżywczych i witamin. Nie zapominał również o utrzymywaniu kondycji, co czyniło z niego silnego mężczyznę. Zatem nie dziwota, że niedożywiony nastolatek nie miał z nim szans w potyczce, nie wspominając już o różniących ich gabarytach.
Skupił się na swym posiłku, gdy młody rozsiadł się wygodnie racząc swym kakao, które najprawdopodobniej uderzyło mu do głowy, bo począł zadawać dziwaczne pytania. Matematyk nie dał po sobie poznać, że bawiła go ta otwartość. To tak, jakby młody wkładał rękę krokodylowi do otwartej paszczy.
- Mylisz się Vincent, gdyż w istocie byłem zawiedziony – zaczął z powagą prostując wniosek rozmówcy. – Jednakże to nie stanowi większego problemu, ponieważ istnieje możliwość obcięcia twojego sprzętu, dodania kilku chirurgicznych poprawek i nikt się nie zorientuje, że kiedykolwiek byłeś mężczyzną – oznajmił niewzruszony, jakby mówił o pogodzie. Oczywiście żartował sobie, ale absolutnie nie wyglądał na takiego. Upił łuk kawy, aby zwilżyć gardło i zaraz kontynuował. – W ogóle miło z twojej strony, że pytasz o moje upodobania, dlatego zdradzę ci, że pośladki, na których teraz wygodnie spoczywasz najbardziej przykuły moją uwagę. Nie będę również skąpy co do mojej wizji, chociaż zapewne nie zaskoczę cię niczym nowym. Pierwsze co mnie nawiedziło, to widok z góry na te krągłości – chwilowo spojrzał w ich stronę – jak pomiędzy nimi bezkarnie szarżuję, a ty cały rozpalony błagasz o więcej, podczas gdy jesteś już u kresu swego limitu – oparł się swobodnie w bocznej pozycji rozciągając rękę na oparciu tuż za głową długowłosego. Dystans między nimi uległ zmniejszeniu. – Cały rozpalony... Spocony... Jęczący z rozkoszy me imię... – wypowiadał niespiesznie i z namiętnością każde słowo schodząc do swej niskiej, uwodzicielskiej barwy głosu. Zdawał się paraliżować wpatrzonym wzrokiem. – Tyle ci wystarczy mej wizji? A może chcesz jeszcze posłuchać? – usta przybrały kształt zadowolonego uśmieszku. – Natomiast, co do ostatniego twego pytania, to.. Jeśli miłość można nazwać prześladowaniem, zatem również prześladowanie można nazwać miłością? Jak sądzisz, skarbie? – wolną rękę położył mu z czułością na udo, zaraz delikatnie zsuwając do wewnętrznej strony. Nie spuszczał przy tym wzroku z rozmówcy. Był ciekaw, jak ten poradzi sobie z owym atakiem, i czy kakao przetrwa te chwile bez uronienia kropli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Nie Cze 07, 2015 4:41 pm

Vincent Dzielny zignorował ten lubieżny gest na rzecz podniesienia z irytacją jednej brewki. Co prawda, nie dostał wykładu, ale i tak otrzymał naganę przez odżywianie, o którym tak obsesyjnie się ostatnio mówi. No kurwa mać.
- Z tego co wiem, wczorajszej nocy pokazałem ci, jak bardzo potrafię być żywy i nawet teraz, przez co masz ranę na policzku. Jedzenie służy jedynie do zapewnienia energii na tyle, żeby jakoś funkcjonować. Moja sylwetka wygląda przyzwoicie i jest to bardzo pilnowane, głównie dlatego, że nie należy tylko do mnie – powiedział z pozornym spokojem, ale nie omieszkał posłać mu podirytowanego spojrzenia. Już wystarczy mu matka, która – nawet szantażem – próbuje wmusić w niego koktajle z bombą witaminową. Jakby było to potrzebne, też mu coś.
Ale kolejne słowa doprowadziły do tego, że szczęka Vincenta znalazła się gdzieś na podłodze, a już na pewno była niemądrze rozchylona. Mógł spodziewać się wszystkiego po tym typie człowieka, nawet takich sugestii, ale i tak miał ochotę stąd jak najszybciej uciec i to żwawiej, niż planował na samiutkim początku. Vincent bardzo lubił swój sprzęt. Przecież miał go od urodzenia. Jednakże, nie skomentował i upił kakao. Wdałby się w dyskusje i jeszcze druga osoba pomyślałaby, że liczy się z jej zdaniem, a tego nie chciał. Zaraz przyszła kolej na fantazję tego zboczeńca i był zdziwiony tym, że nie wspomniał nic o kokardkach, pończoszkach i sukieneczkach. Poczuł  jednego lub dwa motylki w brzuchu, bo kto by nie czuł, gdyby przystojny facet obiecywał ci takie rozkosze nieprzyzwoitym tonem głosu, ale zachował względny spokój. Przecież przed chwilą mówili o obcięciu penisa. Odwzajemniał to osaczające spojrzenie, bo chociaż na niego odrobinę podziałało, to miał swoją dumę. Przełknął ślinę, odrobinę podniecony i jednocześnie zaniepokojony i powiedział kąśliwie:
- Brzmi jak tani pornol, Eito. Myślałem, że stać cię na coś lepszego. - Pozwolił Eito wyrzucić z siebie ostatnie słowa, nawet na dotyk dłoni w tym dość intymnym miejscu. Trzymał dzielnie kakao prosto, nie uroniwszy żadnej kropli. - Myślę, że od prześladowania do miłości jest spora droga, ale jest szybka autostrada do obsesji. Jak sądzisz, skarbie?
Pozwolił sobie na ułożenie dłoni na trzymającej go ręce i lekko naprzeć, żeby czasem nie powędrowała dalej. Ujął ją od strony palców i zacisnął – na tym zakończyły się manewry, gdzie obaj tkwili w tej parodii czułości. Vincent nawet postanowił poruszyć kciukiem, dopieszczając drugą skórę.
- Jesteś jedyną osobą, która pomyliła mnie z dziewczyną – stwierdził po chwili, nadal czując się odrobinę tym urażonym. Owszem, nie należał do tych męskich, ale pierwszy raz wzięto go za jakąś babę. - Myślę, że pora zafundować sobie pójście do okulisty, Eito.


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Wto Wrz 08, 2015 11:31 am

- To prawda, jesteś żywotnym kociakiem – przejechał kciukiem po swej ranie na policzku uśmiechając się z satysfakcją. – Może nie potrzebnie martwię się o twe zdrowie – mrugnął do młodego, by ten się nieco odprężył. Wyglądało, że był dość wyczulony w sprawie wyglądu swego ciała. Trudno było się temu dziwić, ale Eito nadal nie był przekonany co do odpowiedniej ilości spożycia przez niego witamin. Postanowił dalej nie drążyć tego tematu w ten sposób, bo i tak zapewne nie odniósłby sukcesu, a młody by się tylko bardziej zirytował.
Nauczyciel spostrzegł, że żart z obcięciem sprzętu między nogami był dość szokujący po tej rozdziawionej minie rozmówcy. Niepokojące było jednak to, że całkowicie przemilczał reakcję, jakby faktycznie przestraszył się możliwością utraty swego cennego towarzysza.
- Nie musisz się tak przejmować chirurgicznymi zabiegami. Bo widzisz, gdy pozbawiałem cię całego odzienia, ujrzałem perfekcję jakiej dotąd jeszcze nie miałem przyjemności oglądać. Zwyczajnie byłbym niemądry psując to boskie dzieło popychając je pod skalpel – objął jego policzek, po czym delikatnie zsunął dłoń po konturze twarzy zahaczając o dolną wargę ust.
Owe sprostowanie uznał za istotne zanim odniesie się do dalszej części, która bądź co bądź trochę go uraziła określeniem 'tani pornol', bo jakby nie patrzeć była w pewnej mierze odzwierciedleniem prawdy, jednakże ukrył owy fakt pod uśmieszkiem.
- Czyżbyś gustował w romantycznych uniesieniach? Szczerze, nie wyglądasz mi na typ księżniczki, ale jak teraz o tym pomyślę, to faktycznie jest coś na rzeczy – ujął w wolną dłoń kosmyk czarnych włosów wpatrując się w ich połysk. Zaś ta druga leżąca na udzie posłusznie oddawała się pieszczocie masującego ją kciuka. – Bogaty, wybredny, dumny panicz myślący wyłącznie o sobie, do tego nieprzyzwoicie atrakcyjny – wyszeptał niezwykle namiętnie niskim tonem głosu pochyliwszy się nad jago uchem, po czym złożył niemalże rycerskie muśnięcie na owym kosmyku.
- Obsesja. Cóż, niewykluczone spostrzeżenie, ale czy przypadkiem to nie jest właśnie nieodwzajemniona miłość? – zapytał całkiem zwyczajnie patrząc na Vincenta, jakby chwilami próbował coś mu zasugerować.
Tak się składało, że matematyk badał się regularnie i nie miał problemów ze wzrokom, dlatego po części przymknął oko na tą drobną uszczypliwość.
- Nie wydaje mi się abym był pierwszy co do tej pomyłki, ale na to wygląda, że jestem jedyną osobą, która ci o tym powiedziała – uśmiechnął się niemalże tryumfalnie nabierając czarującego blasku. – Chyba nie muszę przypominać, jak ludzie potrafią być nieszczerzy.
Śniadanie zostało już w całości spożyte, a kawa wypita, więc wzrok automatycznie powędrował ku zegarowi, który o dziwo wskazywał zbliżające się południe.
- Wiem, że chciałbyś jeszcze tak posiedzieć, ale pora jechać do mnie, skarbie – zewnętrzną dłonią przejechał czule po policzku. Mieli dziś jeszcze do załatwienia ważną sprawę, która nie powinna być dłużej odkładana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Wto Wrz 08, 2015 5:10 pm

Vincent dziękował w duchu za to, że w końcu pojawił się pozytywny aspekt wyglądu w tej sytuacji - co prawda, przyciągnął świra, ale jednocześnie uchronił penisa od stracenia, a co jak co, bardzo go sobie ceni. Romantyczne uniesienia były mu niemal obce, ale myślał, że w najgorszej sytuacji uchroni go to od wepchnięcia wielkiego narządu mężczyzny do jego dziurki, na której punkcie długowłosy był odrobinę przewrażliwiony.
I na litość, musisz mnie tak obmacywać? - nawet nie chodziło o to, kto go obmacuje, ale Star nigdy nie był wielkim pieszczochem i zapasy na czułostki już powoli mu się wyczerpywały.
Usłyszawszy namiętny głos nauczyciela, z zainteresowaniem uniósł brewkę do góry i spojrzał na niego uważniej. Zerknął krótko na włosy, które zostały pocałowane i zaraz przyciągnął kosmyk do siebie.
- Wiesz, przeważają głównie negatywne cechy - stwierdził. Z doświadczenia gwiazdki, na takowe lecieli tylko tacy, którzy chcieli szybkich numerków i się nie dziwił, wszak zdecydowanie nie nadawały się do związku. Dlatego związku nie szukał i nie tęsknił.
Kiedy ten zadał dość osobliwe, a nawet dziwne pytanie, spojrzał na niego uważniej i chwilę później wzruszył nonszalancko ramionami. Nie czuł się upoważniony do odpowiadania na takie emocjonalne pytania.
Ale zirytował się, kiedy ponownie(!) zasugerowano mu, że był podobny do jakiejś... baby!
- To, że mam długie włosy i dbam o siebie, nie znaczy, że normalnie widzący ludzie mylą mnie z babą! - sarknął podirytowany i sprężyście wstał, niemal z gracją zawodowego dresa i udał się po swoje ciuchy. Po zaledwie kilku minutach, obaj wyszli.
Połowa za mną, pomyślał Star.

[z/t]x2

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   

Powrót do góry Go down
 
Hotel "Charing Cross"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Bar i stoliki w Dziurawym Kotle
» Dworzec King Cross
» Empire State Building
» New York-New York Hotel & Casino
» David Cross

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Centrum miasta :: ∎ Hotele-
Skocz do: