IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Biurko bibliotekarza

Go down 
AutorWiadomość
Lucius
Postać zawieszona


Liczba postów : 359
Join date : 08/11/2013

PisanieTemat: Biurko bibliotekarza   Sob Lis 23, 2013 12:45 pm

W każdej bibliotece znajduje się kącik, gdzie urzęduje osoba odpowiedzialna za dane miejsce. W McLaren jest to biurko z litego drewna z pięknymi rzeźbieniami, przy którym aż chce się usiąść. Uczniowie mogą tu podejść jeżeli mają jakiś problem lub gdy chcą wypożyczyć jakiś wolumin.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Biurko bibliotekarza   Nie Cze 22, 2014 9:51 am

Jak to się sytuacja potrafi czasami ciekawie rozwijać... Zagadał, wiedziony ciekawością, do nieznanego dziecka, które chwile potem okazało się być jego rówieśnicą a jeszcze trochę później poszło spać przytulone do jego pleców.
Już pomijając kwestię tego, że odkrył tajemnicę bibliotekarza.
Znaleźć któregoś z jej braci. Dobrze, że wiedział, gdzie pracują, bo inaczej miałby bardzo duży problem.
Ale cel miał jasno określony, więc ruszył.
Wędrówka była długa i dość męcząca. Długa, bo starał się nie iść za szybko, aby małej nie obudzić. Męcząca, bo chociaż dziewczynka była lekka, to jednak po jakimś czasie można było odczuć, że coś się niesie.
W dodatku spała, więc nie można było się do niej odezwać.
Skorpion więc szedł, nie mówiąc nic, z rękami pod jej pośladkami, aby się nie zsunęła i aby jemu było wygodniej, zastanawiając się z rozbawieniem, co by na tę scenę powiedzieli jego nieliczni znajomi, oraz jaką reakcję dałoby się zobaczyć u tych wszystkich dzieciaków w szkole, które jeszcze niedawno z zamiłowaniem dokładały kolejne informacje do plotek na jego temat.
Wreszcie dotarł. O ile dobrze wiedział, obaj jej bracia pracują w szkolnej bibliotece, więc zapewne któryś z nich się tam znajdował.
- Przepraszam... - Powiedział cicho wchodząc do biblioteki i idąc w stronę biurka bibliotekarza.
- Mam przesyłkę do dostarczenia za pokwitowaniem. Mile widziany napiwek. - Dodał, stając przed biurkiem.
Przez moment chciał małą posadzić na biurku, ale uznał, że mogłaby się obudzić, no i to, jak się tuliła do jego pleców, było całkiem miłe, więc ją tam na razie zostawił.
- Mała zjadła lody, wpakowała mi się na plecy i zanim zasnęła, to kazała się do swojego brata zanieść. - Rzucił szybko, aby wyjaśnić czemu siostra bibliotekarzy śpi sobie przytulona do jakiegoś obcego chłopaka. W końcu musiało to dla jej braci wyglądać dość dziwnie.
Oby tylko mu się nie oberwało za tę sytuację...

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biurko bibliotekarza   Pon Cze 23, 2014 9:02 am

Ollie siedział za biurkiem, wykonując jakąś nudną pracę związaną z archiwizacją danych. Muzyka skutecznie zagłuszała ciszę i powodowała,  że praca była znośna. Kiwał głową w rytm skocznej muzyki, powstrzymując się od tańca,  trwały akurat lekcje, więc nie spodziewał się gości. Chrissy wziął urlop tego dnia, dlatego też miał całe pomieszczenie do swojej dyspozycji. Pozwolił sobie nawet na śpiew,  chociaż lepiej byłoby dla świata,  gdyby nie śpiewał i pozostał przy tańcu.  Niczym niewzruszony dobrze się bawił,  do momentu,  gdy nie zobaczył cienia padającego na biurko. Pospiesznie odchrząknął i spojrzał na ucznia. Nie słyszał żadnego z jego słów. Wyhylił się lekko i spojrzał na siostrę,  znów na Skorpiona i po raz wtórny na dziewczynę.
- Coś się stało? - dopiero teraz zdjął słuchawki. Podniósł swoje zacne cztery litery, bo widok był niecodzienny.
Nie wiedział,  że jego malutki skarb ogląda się już za chłopcami. Odgarnął jasne włosy za ucho.
- Jeżeli coś jej zrobiłeś... - wyłączył mu się tryb starszego brata. - Posadź ją na krześle - sam poszedł po koc, by ją okryć.

/długość spowodowana moją cierpliwością do telefonu, przepraszam/
Powrót do góry Go down
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Biurko bibliotekarza   Pon Cze 23, 2014 12:08 pm

Oczy same mu się nieprzyjemnie zmrużyły, gdy usłyszał tę małą, niedopowiedzianą groźbę. Nie przepadał za tym.
Potem się uśmiechnął kpiąco, z automatu i zrobił minę mówiącą "To co? Wyłaskoczesz mnie?".
Zaraz jednak westchnął i zdając sobie sprawę z tego, że facecik się po prostu troszczy o swoją siostrzyczkę, powiedział, nie kryjąc jednak złośliwej nutki.
- Jak już przed chwilą mówiłem, Panie Śpiewaku Operowy, Pańska siostra zjadła trochę słodyczy, stwierdziła, że po nich robi się senna, więc wpakowała mi się na plecy, kazała się zanieść do któregoś ze swoich braci i poszła w kimę. - Posadź ją na krześle... Tak, chyba w końcu trzeba, chociaż dłonie Skorpiona zdążyły się już przykleić do pośladków dziewczynki a ona pewnie zapuściła korzenie w jego plecy.
Cóż... Delikatnie, starając się jej nie obudzić, powoli kucnął przed najbliższym krzesłem i odchylając się nieco do tyłu, ostrożnie ją na nim posadził.
Większy problem był z tym, aby, bez gwałtownej pobudki, "rozsupłać" jej ręce, którymi go obejmowała, ale i to wreszcie dało się zrobić.
- Często tak zdarza się jej tak szybko zasnąć w obcym miejscu? - Spytał cicho, zaciekawiony, ale i trochę zaniepokojony o tę swoją nową znajomą, gdy już mała siedziała na krześle, śpiąc słodko a on się podniósł i ułożył ją wygodniej.
Przez moment się jej przyglądał, uśmiechając się nikle i gładząc ją z pewną czułością po włoskach. Chyba mu się załączył instynkt macierzyński, tryb starszego prawie brata, czułość chłopaka, albo też coś innego, podobnego.
Potem przeniósł spojrzenie na Pana Rozśpiewanego, przyglądając mu się uważnie i oceniając go. A więc to o nim Chrissy pisała, czy też pisał.
Kącik ust mu zadrżał, gdy pomyślał rozbawiony o tej całej sytuacji, zaraz jednak doszedł do wniosku, iż ma nadzieję, że bracia będą się ze sobą dobrze dogadywać.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biurko bibliotekarza   Wto Cze 24, 2014 5:59 pm

Ollie aż chrząknął, widząc, gdzie jakiś obcy nastolatek dotykał jego małą siostrzyczkę, która była jego oczkiem w głowie. Nie podobało mu się to i pokazywał to w dość dobitny sposób. Była jego małą księżniczką, chociaż nie spędzali ze sobą już tak dużo czasu, co kiedyś. Odkąd się wyprowadził i żył na własny rachunek, pojawiał się w domu jedynie w weekendy i wtedy też mógł poświęcić swój czas Króliczkowi.
- Sory, byłem niemiły, ale nie chcę, by stała się jej krzywda – mruknął i roztrzepał sobie włosy.
Blondyn okrył swoją siostrzyczkę, zrobił jej poduszkę z bluzy i pozwolił jej spać, samemu stając między nią a Skorpionem, by ten przypadkiem już więcej jej nie dotykał. Dość się namacał. Zauważył też fakt, że został zmierzony wzrokiem. Czy ten dzieciak nie pozwalał sobie na zbyt wiele? Westchnął i zdjął całkowicie słuchawki, prostując się. Chciał być rycerzem dla dziewczyny, więc nie mógł się przy tym garbić. Nie chciał też mimo wszystko źle wypaść w oczach nastolatka.
- Przepraszam za nią i dziękuję, że ją doprowadziłeś tu bezpiecznie – odezwał się w końcu.
Było mu nieco głupio, że wcześniej źle osądził wybawcę swojej siostry, miał tylko nadzieję, że ten niczego nie będzie chciał w zamian i nie okaże się być jakimś dziwnym wyłudzaczem.
- Coś cię zainteresowało w moim wyglądzie, że tak mi się przyglądasz? – zadał ostatecznie bezpośrednie pytanie, mając nadzieję, że ono nieco speszy natrętnego gościa.
Sam należał do osób bezpośrednich i nie wiedział, że ma do czynienia z podobną do siebie osobą. Podszedł z powrotem do biurka i usiadł na nim, podpierając głowę na dłoni. Jego błękitne oczy lustrowały postać szatyna, nie był mu dłużny.
Nie miał pojęcia, że ten dzieciak odkrył sekret Chrissy, gdyby się dowiedział, zapewne poczułby się niezręcznie, zwłaszcza, że ostatnio się nie dogadywali za dobrze.
Powrót do góry Go down
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Biurko bibliotekarza   Wto Cze 24, 2014 8:02 pm

Na twarzy zachował powagę, ale w myślach roześmiał się wesoło, gdy Ollie najpierw chrząknął a potem odgrodził małą sobą.
Nie wyśmiewał tego, tylko rozbawiło go to. No i to było takie słodkie.
- Myślę, że jakoś Panu wybaczę. Najwyżej będzie Pan mi wisiał taniec i namiętnego buziaka za to. Tylko bez śpiewania proszę tym razem... - Cały czas jego twarzy była uosobieniem powagi, podobnie jak i ton głosu, chociaż oczywiście całkiem nieźle się bawił.
No cóż... Skorpion zazwyczaj bił innych w bezpośredniości a złośliwość nie była dla nieco cechą obcą.
Taka mała wada...
- I proszę... - Odpowiedział już czule i gdy Śpiewak zszedł mu z drogi, aby usiąść na biurku, stanął za krzesłem małej, opierając dłonie na oparciu, obok jej główki.
- Słodki dzieciak jest z niej. Taka przytulanka. Nic dziwnego, że Pan jest na jej punkcie przeczulony. - Uśmiechnął się patrząc na bibliotekarza, zaraz jednak przeniósł wzrok na dziewczynkę.
- Pomaganie jej, to czysta przyjemność... - Dodał i znów jedną dłonią pogładził delikatnie małą po włoskach.
I dlatego, że była słodka, ale też, bo bawił go instynkt starszego brata w wykonaniu Śpiewaka.
Za to na pytanie o zainteresowaniu i przyglądaniu się, odpowiedział, uśmiechając się szeroko i wodząc spojrzeniem po całym ciele Pana O.
- Po prostu ma Pan zgrabny tyłeczek. Aż miło się na niego patrzy. - To tak a propos tej bezpośredniości.
Oczywiście, chcąc odpowiednio zaakcentować swoją wypowiedź, przekrzywił nieco głowę i spojrzał na tyłek swojego rozmówcy. A przynajmniej na część tyłka, z racji tego, że stali na siebie przodem, całość była zasłonięta.
Nagle zmrużył brwi, jakby się nad czymś zastanawiał, jakby dopiero co coś skojarzył.
- O ile dobrze wiem, to ma Pan brata? Też jest tutaj bibliotekarzem? - Wciąż gładząc małą po włoskach przeniósł wzrok na oczy rozmówcy i uważnie się w nie wpatrywał. Wypatrywał jaką reakcję pokaże braciszek O. gdy wspomnie się o Chrissym.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Biurko bibliotekarza   Sob Cze 28, 2014 8:13 pm

Jasnowłosy nieufnie podchodził do ludzi, którzy się kręcili wokół jego rodzeństwa – w każdym widział potencjalnego wroga i osobę krzywdzącą, a on chciał dla nich jak najlepiej, chociaż czasami wyglądało to zupełnie inaczej. Podążał wzrokiem za Skorpionem i lekko się poruszył, gdy chłopak znów zaczął głaskać jego małą siostrzyczkę po włosach. Ona była taka niewinna, tak samo Chrissy… Westchnął ciężko i przetarł twarz. Był zbyt przewrażliwiony, a złe stosunki z bratem źle na niego wpływały. Nie potrafił normalnie funkcjonować z tym poczuciem winy, lecz duma nie pozwalała mu przeprosić. Przecież tak było lepiej, prawda? Christopher stanie się bardziej samodzielny.
- Całusa może i byś dostał, ale musiałbym się nad tym zastanowić – mrugnął do niego.
Nie było wiadomym, czy wziął jego słowa na poważnie, czy też nie, ale odpowiedział równie otwarcie. Na uwagę o swoich pośladkach uśmiechnął się już szerzej.
- No w końcu ktoś zauważył! A myślałem, że te wszystkie godziny wywijania na parkiecie są na nic – zaśmiał się szczerze, a całe uprzedzenie do nastolatka jakby wyparowało. Natychmiast jednak spoważniał, gdy przyszło mu mówić o bracie. – Tak, ale dzisiaj go nie ma, ma wolne, czy coś – prawdę mówiąc ciągle się mijali ostatnio i nie mieli okazji porozmawiać. A z pewnością mieli co sobie wyjaśniać.
Zadzwonił szkolny dzwonek, Ollie spojrzał na drzwi i zeskoczył z biurka, nie wypadało, by bibliotekarz dawał taki przykład tym rozwrzeszczanym paniczykom. Przerwa była zawsze okresem wzmożonej pracy, a pierwsze dzieciaki już zaczęły wchodzić do pomieszczenia.
- Jeżeli kiedyś będziesz chciał zatańczyć, to przyjdź wieczorem do studia tanecznego „Let’s Dance”. Sprawdzę twoje umiejętności – dwuznaczność tej wypowiedzi była jak najbardziej zamierzona.
To spotkanie było krótkie, ale może w przyszłości Skorpion faktycznie odwiedzi Danielsa w jego prawdziwym królestwie.

[z.t]
Powrót do góry Go down
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Biurko bibliotekarza   Sob Cze 28, 2014 8:40 pm

- Oj tam... Po co się nad tym zastanawiać? Niech Pan idzie na żywioł! - Roześmiał się wesoło, chociaż cicho z uwagi na śpiącą dziewczynkę.
Skorpion oceniał bibliotekarza i coraz bardziej dochodził do wniosku, że chyba go polubi. Miał nadzieję, że Chrissy nie odbiegał za bardzo od reszty rodziny.
Ollie zapowiadał się zabawnie, ta mała słodycz była urocza, fajnie by było więc całą trójkę lubić.
- Wywijanie na parkiecie? To miłe, że ma Pan takie doświadczenie w wywijaniu tym zgrabnym tyłeczkiem... Chętnie bym wziął kiedyś w tym udział... - Spojrzenie Skorpiona znów przesunęło się w okolice pośladków Śpiewaka, gdy myślał o tym, że wcale nie ma na myśli tańca na parkiecie.
Ale czas było kończyć. Skorpi by chętnie jeszcze pogadał, tyle że rozległ się dzwonek.
A skoro zaraz miało się tu zaroić od uczniów, to...
- Chyba dobrze by było, aby nie spała w miejscu, gdzie zaraz będą się ludzie kręcić. - Mruknął i delikatnie uniósł małą do góry, biorąc ją na ręce.
I zanim wbiegły dzieciaki, usadowił ją za biurkiem. Pewnie się zaraz obudzi, ale przynajmniej jest na uboczu i osłonięta.
- Wieczorem do studia tanecznego. - Powtórzył cicho i uśmiechnął się znów szeroko.
- Mam nadzieję, że nie rozczaruję Pana swoimi umiejętnościami. Trochę je szlifowałem przy różnych okazjach... - Powiedział szybko i wyszedł zza biurka.
- W takim razie niech Pan tę małą ucałuje ode mnie jak się obudzi i do zobaczenia na parkiecie. - Dodał, gdy już pierwsze dzieciaki się pojawiły, po czym, tradycyjnie, uśmiechnął się wesoło do Śpiewaka i wyszedł z biblioteki.

[z/t]

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel Levine

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 28/05/2015

PisanieTemat: Re: Biurko bibliotekarza   Nie Maj 31, 2015 6:37 am

[z eteru]


Sekwencja ciągle go zawodziła. Bo tu było coś przecież stanowczo nie tak, jak być powinno! Kręcę głową i bez słowa, coby nie przerwać tego błogiego koncertu ciszy, odpycham się wątłymi dłońmi o kant biurka. Kosteczki palców przy nagromadzeniu i skumulowaniu takiej ilości siły na szczęście nie wydają z siebie żadnego ''pstryk'', co świadczyło by o złamaniach czy poprzestawianiach kości, dlatego nadal siedząc na biurowym, obszernym krześle lecę do przodu, zatrzymując się dopiero pod regałami, oznaczonymi kategorią: obcojęzyczne. Niemieccy pisarze romantyczni. Z von Schönburg-Glauchau, Enzensberger'em i Franke na czele. Nawet nazwiska brzmią jak rozkaz natychmiastowego rozstrzelania. Sucho i nieprzyjemnie, jakoś tak... obco. Nie. A tymczasem ukochany szwedzki, delikatny i lekki jak przypływ w Folun, niemalże rozpływa się w ustach. Kręcę głową po raz drugi, a kucyk umieszczony na tyle głowy rozpada się, rozsypując dookoła rzędy śnieżno-białych pojedynczych kosmyków. Poruszony do głębi faktem, że książki dokładanie na tym regale z bibliotekarskiego biurka wydawały się przecież porozrzucone w nieładzie, a tu proszę! z bliska wszystko jest na swoim miejscu, gramolę się na krzesło i odrzucam włosy do tyłu. Faktura okładek tych zakurzonych książek też przywodzi na myśl rozkaz rozstrzelania. Ciekawe czy wszystko, co Niemieckie, wiąże się właśnie z tym.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Biurko bibliotekarza   Nie Maj 31, 2015 4:07 pm

Pan Leammiele miał problem. Nie żeby coś poważnego, ot, drobna przeszkadzajka. Od paru tygodni chodziła za nim pewne książka, której nie mógł nigdzie kupić. Szukał dzwoniąc i pisząc do londyńskich księgarni i nic. Po jakimś czasie rozszerzył swoje poszukiwania na całą Brytanię, ale z równie marnym skutkiem. Ktoś słyszał o tej książce, ktoś miał ją kiedyś w rękach, ktoś był przekonany, że nie, w żadnej księgarni tego się nie dostanie, a jeszcze ktoś inny słyszał, że jakiś antykwariat to miał, ale niestety został zlikwidowany. Gregor nie widział przeciwwskazań do tego, by zacząć szukać w Austrii albo Francji, ale na razie chciał jeszcze sprawdzić prostszą opcję: szkolną bibliotekę. Była tylko jedna trudność, mianowicie bibliofil chciał mieć ten tytuł dla siebie, na własność. Kradzież? W ostateczności, ale wchodziła w grę. Wiele był w stanie zrobić dla tego cholernie estetycznego momentu, w którym mógł wejść do prywatnej biblioteczki kiedy tylko zechce i patrzeć, podziwiać, dotykać i wąchać tę książkę, za którą się stęsknił. Poza tym i tak zamierza zmienić pracę w najbliższym czasie, więc nawet jeśli ktoś by się zorientował, że czegoś brakuje, to nie zgadłby, kto mógł podwędzić jakieś tam stare niemieckie opowiadanie.
Och, tak, na dodatek słyszał, że mają w szkole nowy nabytek. Bibliotekarz, lingwista... zapowiadało się ciekawie, może tym razem Gregor się nie zawiedzie.
Czwartkowego popołudnia, po skończonych wykładach zszedł do biblioteki, jednocześnie jedząc swój obiad, czyli ssąc kupionego w szkolnym sklepiku lizaka. Przy biurku nie zastał pracownika, więc sam pofatygował się do odpowiedniego działu, zastając tam jakąś jasnowłosą postać, którą wziął z początku za ucznia. Splótł ręce na piersi i odchrząknął, chcąc zwrócić uwagę na to, że i on tu jest, a mężczyzna zasłania mu akurat te książki, od których chciał zacząć szukać.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel Levine

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 28/05/2015

PisanieTemat: Re: Biurko bibliotekarza   Nie Maj 31, 2015 6:39 pm

Zajęty, mało powiedziane... pochłonięty bez reszty!, układaniem w wyobraźni książek w rozmaitych sekwencjach, nawet nie zdaję sobie sprawy, że od dłuższego czasu zaczynam czuć coś na kształt ciepła oddechu na karku. Ale nie takiego przyjemnego, leniwego, wręcz przeciwnie. Natarczywego i oczekującego na coś. Ewentualnie na kogoś. Tknięty dziwnym przeczuciem odwracam się po delikatnym chrząknięciu, a na widok czarnego mężczyzny stojącego w niebezpiecznie bliskiej odległości, nieomal wywracam się razem z biurowym krzesłem. Na szczęście w ostatniej chwili dzikiego wymachiwania i kręcenia się na siedzeniu udaje mi się jako tako złapać równowagę, przytrzymując się regału niczym ostatniej deski ratunku. Aha, i żeby nie było niedomówień. Mając na myśli czarny, miałem na myśli czarny czarny. Najczarniejszy. Oczywiście nie kolor skóry, ale o całokształt wyczekującego mężczyzny. Jego ubiór, opasające smukłe nogi spodnie, rękawiczkę, nawet krucze włosy niedbale opadające po obu stronach wyprężonych w pozornej sile i dumie barków. Wszystko to w kolorze takóż samo jednolitym co nadającym upiornego wyglądu tworzyły jedno wielkie słowo składające się z sześciu liter: powaga. No i wyniosłość. Ale powaga, przede wszystkim. Jeśli nie liczyć tego kolorowego lizaka.
-W czym mogę panu pomóc? -reflektuję się w porę i, nadal będąc o kilka głów wyższym od nieznajomego, wychylam się zza krzesła jak najdalej potrafię, wyciągając jednocześnie dłoń do przodu. -Autor, czy może jakiś konkretny tytuł? -zgaduję jeszcze, wpatrując się prościutko w błyszcząco-złociste oczy mężczyzny.
Ha. Miła odmiana wśród tej wszechobecnej czerni.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Biurko bibliotekarza   Nie Maj 31, 2015 8:34 pm

Aha, czyli to on! Ten nowy. Gregor uśmiechnął się, a patyczek od lizaka wystający z jego ust powędrował odrobinę w górę. Chwilę wcześniej oczywiście nie rzucił się do pomagania nieznajomemu w utrzymaniu równowagi, tylko cofnął się odrobinę, by nie oberwać nogą czy inną częścią ciała nisko latających bibliotekarzy.
– Przepraszam, wziąłem pana za ucznia. – Zmitygował się i wyjął lizaka z ust. – Właściwie to szukam... – I co, miał mu powiedzieć prawdę? Gdyby okazało się, że jakimś cudem ta bądź co bądź zasobna biblioteka ma tytuł, którego szukał, byłby pierwszym podejrzanym, gdyby książka zniknęła. – Tako rzecze Zaratustra w oryginalnym języku. Nie wiem, czy znajdę ją tu czy przy filozofii – skłamał gładko, bez zająknięcia, rzucając pierwszego niemieckojęzycznego autora, jaki przyszedł mu na myśl. Planowanie kradzieży, kłamstwo i Nietzsche. Piękne połączenie, Gregor!

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel Levine

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 28/05/2015

PisanieTemat: Re: Biurko bibliotekarza   Nie Maj 31, 2015 11:01 pm

–Przepraszam, wziąłem pana za ucznia. -jakże wysublimowana docinka z ust nieznajomego Pana Ciemnego wymusza w moje usta coś na kształt dobrotliwego wygięcia wąskich warg. Udaję, że ręka, którą wyciągnąłem do wcześniejszego przywitania znalazła się w powietrzu dziwacznym zbiegiem okoliczności. Nigdy nie tracić fasonu. Złota zasada numer trzydzieści osiem. -Właściwie to szukam... Tako rzecze Zaratustra w oryginalnym języku. Nie wiem, czy znajdę ją tu czy przy filozofii...
-Nietzsche? -brwi mimowolnie wędrują wysoko w górę, a moja sylwetka niemalże mimowolnie cofa się kilka rzędów, nurkując za regały oznaczone wcześniej wspomnianą kategorią: filozofia. Oh, filozofia. I to nie byle jaka. Niemiecka! -Doskonały wybór. "Nieco obłąkania jest zawsze w miłości, lecz i w obłąkaniu jest zawsze nieco rozsądku. [...]!"
Rzucając kolejnymi "rozkazami rozstrzelania"... znaczy się, cytatami jak z rękawa, całe szczęście przetłumaczonymi na angielski, sięgam po zakurzony już nieco egzemplarz gestem chudej dłoni tak wyuczonej chwytaniem za książki w bibliotece w college'u jakby była to czynność wyssana z mlekiem matki. Po raz drugi przy nieznajomym wyciągam dłonie z Nietzsche'm w komplecie, ale zamiast wręczyć tomik mężczyźnie, niespodziewanie łapię za jego nieokrytą rękawiczką dłoń, potrząsając nią delikatnie.
-Jestem Gabriel i, naprawdę bardzo miło mi poznać kogoś z podobnym gustem dotyczącym literatury, co rzekłbym, zdarza się niezwykle rzadko. -mruczę głosem pełnym naturalnych wewnętrznych pokładów wrażliwości.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Biurko bibliotekarza   Pon Cze 01, 2015 9:15 pm

Gregor wcale nie zorientował się, że ten gest miał rozpocząć powitalny uścisk dłoni. Naprawdę! Wziął to za jakiś fragment gestykulacji i skupił na tym, co nieznajomy chce powiedzieć. W pierwszej chwili pomyślał, że zaraz wysłucha wywodu o tym, jaki zły był Nietzsche i wszyscy ci, którzy go czytają, el jednak nie. No, no, przyjemnie się rozczarował słysząc cytat z utworu. Pozwolił sobie na posunięcie się krok dalej: sparafrazował fragment w taki sposób, jakby sam wymyślił te słowa, licząc, że bibliotekarz podejmie zabawę, albo chociaż ją zrozumie.
Niniejszym rozkazuję ci zgubić mnie, a znaleźć siebie i dopiero, gdy o mnie zapomnisz, powrócę do ciebie… – Zamilkł zaskoczony, że coś nagle znalazło się w jego dłoni. Coś ciepłego... Bezwiednie zerknął, żeby się upewnić, bo spodziewał się dostać książkę, nie rękę bibliotekarza.
– Eee... Gregor? Mi też jest miło? – brzmiał, jakby pytał, bo musiał się przestawić z jednego trybu myślenia na inny albo raczej w ogóle ustawić na jakiś. Zaraz zorientował się w sytuacji i pewnie uścisnął dłoń mężczyzny, podejmując wątek w bardziej świadomy sposób. Dobrze, że lizak trzymał w lewej ręce... – A może to tylko jedna wspólna książka, którą lubimy?

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gabriel Levine

avatar

Liczba postów : 32
Join date : 28/05/2015

PisanieTemat: Re: Biurko bibliotekarza   Wto Cze 02, 2015 7:58 am

Tajemniczy Gregor. Bez obrazy, ale za stary na ucznia, pewnie więc pracownik. Ta szkoła zaczyna mi się coraz bardziej podobać.
–A może to tylko jedna wspólna książka, którą lubimy?
Pytanie, może zaczepka, w sumie nie mnie to oceniać, drży w powietrzu jeszcze przez chwilę a potem zatrzymuje się z wdziękiem, osiadając na zakurzonych regałach i moim zdumionym obliczu.
-Jeśli tak pan sądzi. -odpowiadam po chwili nieprawdopodobnie pogodnie i spokojnie zarazem. -To nawet nie śmiałbym kwestionować pańskiego zdania. Pan pozwoli. -sięgam jeszcze raz po Zarasutrę i płynnym ruchem nadgarstków wyszarpuję ją ze ścisku dłoń Gregora, podbródkiem wskazując jednocześnie biurko bibliotekarza gdzieś za nami. -Muszę wklepać to do pana karty bibliotecznej.
Znikam z zasięgu wzroku mężczyzny bez uprzedzenia i, już przy biurku, nachylam się nad szkolnym komputerem, przykładając czytnik do kodu kreskowego okładki twórczości Nietsche. W pewnym momencie mrugam kilka razy i przechylam głowę z rozczochranymi kosmykami w bok, ale mężczyzny nigdzie nie widać. To dobrze. Bardzo dobrze. Smukłe dłonie chwytają za karteluszkę do robienia notatek i wyrywają jedną z nich, te u drugiej dłoni niemal z takim samym zapałem wyciągają z kieszeni spranych spodni długopis bez skuwki. Wprawiona ręka zapisuje numer składający się z dziewięciu cyfr, tak, ten sam unikatowy numer każdego szczęśliwego posiadacza telefonu komórkowego, i tak oznaczoną kartkę wkłada między stronice książki wypożyczonej przez Grega, mając wielką nadzieję, że mężczyzna stojący już przy biurku jej nie zauważył.
-Proszę bardzo. -przesuwam Zarasutrę na brzeg blatu. -Miłego czytania. I... proszę wpadać jak najczęściej.
Z głębi korytarzy rozlega się wibrujący szkolny dzwonek obwieszczający przerwę w Traditional Royal School.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Biurko bibliotekarza   Sro Cze 03, 2015 6:19 pm

Gregor oczywiście wykorzystał tę chwilę samotności, by dosłownie przemknąć między regałami nawet się nie zatrzymując i wprawnie porwać z półki to, co już dawno zauważył. 'Pierzaste' Abla Izydora M. Jest! Bogowie, jest! Schował do torby niewielką, ale jakże cenną dla jego sentymentalnej części osobowości książkę, upewnił się jeszcze, że nikt nie miał szansy go widzieć, po czym ruszył w stronę biurka bibliotekarza, plącząc się w wąskich alejkach. Dziwne, że gdy był otoczony przez wysokie regały wypchane książkami, jego klaustrofobia prawie wcale nie dawała o sobie znać. Mimo to jakoś lepiej się poczuł z powrotem trafiając do bardziej otwartej przestrzeni przy biurku. Nie mógł się denerwować, nie mógł wyglądać podejrzanie. No jak, on by coś zrobił złego? Tu? W bibliotece? Nie, nie, w bibliotece zdarzyło mu się uprawiać seks, ale nie kraść książki, nie, nie! Uśmiechnął się pod nosem. No, to jeśli uda mu się wynieść tę książkę, będzie mógł powiedzieć, że i seks i kradzież ma zaliczoną. Och, niegrzeczny, niepoprawny chłopczyk!
Pokiwał głową i chwycił Zaratustrę.
– Oddam to po weekendzie. – Pożegnał bibliotekarza gestem dłoni i skierował się w stronę wyjścia. [ZT razem]

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Biurko bibliotekarza   

Powrót do góry Go down
 
Biurko bibliotekarza
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Lewe skrzydło :: ∎ Biblioteka-
Skocz do: