IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój numer 14 - Zora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Pokój numer 14 - Zora   Sro Maj 07, 2014 6:11 am

Na pierwszym piętrze pod milutkim numerem czternaście zamieszkuje przyjemny chłopaczek Ozor. Pokoik utrzymany w ładzie - dwa łóżka stojące po obu stronach ścian, komody i dwa biurka, zero zbędnych sprzętów. W rogu małe drzwi do małej łazienki. Kabina prysznicowa, kibelek oraz umywalka. Nic więcej w łazience się nie zmieści.
W pokoju góruje biel oraz brąz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Sro Maj 07, 2014 6:33 am

Seks jak najbardziej udany.
Ozor zdążył poprawić bokserki oraz spodnie, zanim ruszyli w stronę Akademika. Krok nieco spowolniony. Obolały tyłek nadal pulsował żywym bólem przez to miał wrażenie, że kolega Skorpiona ciągle zagląda w męskie czeluści.
Przenosimy się do Akademii.
- Witaj w moim małym świecie. - wpuścił Skorpiona pierwszego. Rozpiął bluzę, która wylądowała na jego łóżku - Rozgość się, Skorpion. - paluchem wskazał małe drzwi do łazienki. Ile trudu miała matka w załatwieniu mu pokoju z odłamem łazienkowym. Ozor ze swoim maniakalnym podglądaniem kolegów, stanowi nielada zagrożenie dla publicznej łaźni. Stąd prywatna łazienka - A-albo poczekaj. Pomogę ci. - podszedł do kolego, łapiąc mocno za rękę. Pociągnął do łazienki. Na spokojnie zmieścili się we dwóch, kabina także szeroka i obijać o jej ścianki się nie będą. Ściągnął spodnie oraz bieliznę, opierając się zadkiem o umywalkę. Walczył ze skarpetami - Ubrania możesz zostawić w pokoju. - niech się nie trudzi jakby co, Ozor zaopiekuje się swoim pajęczakiem. Jakby nie patrzeć, Skorpion jest jego pierwszym kolegą w całym małym szkolnym burdeliku. Nowa znajomość wspomoże mu w odgonieniu tęsknoty za rodowitym krajem oraz kolegami, głównie kolegami. Skarpety wrzucił do prania i nagi, brudny oczekiwał na gotowość gościa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Sro Maj 07, 2014 8:45 am

Skorpion, jak to on, zdążył od razu po wejściu ocenić cały pokój. Jakie kolory, jakie meble, czy jest porządek, czy nie, co stoi na szafkach. Wszystko go interesowało, bo wszystko coś mówiło o mieszkającej tu osobie.
Jednak trwało to ułamek sekundy. Higiena. To było to co Skorpionki lubiłby najbardziej, więc jak tylko zobaczył, że jest tu łazienka z prysznicem, to nawet zaproszenie mu nie było potrzebne.
Chwila moment i góra została zdjęcia, odsłaniając całkiem przyjemnie umięśnione ciało, bez grama zbędnego tłuszczu, parę blizn, na szczęście nie wybitnie rzucających się w oczy, no i oczywiście takie dodatki jak tatuaż, czy ten łańcuszek na szyi. Żądlasty jest jeszcze bardzo młody, ale już owłosienie na rękach, klacie i brzuchu mu się pojawiło.
Zaraz też spodenki, wraz z czarnymi bokserkami zostały zdjęte i wreszcie chłopak był gotów.
I nie tylko on, bo jego męskość, w tym czasie, w którym dotarli tutaj, zdążyła już troszkę nabrać apetytu, więc widok nagiego Ozorka sprawił, że znów zaczęła się powoli podnosić ze swego leża i przeciągać.
- To prowadź. - Wskazał na kabinę prysznicową, dając gospodarzowi pierwszeństwo wejścia tam i stanął tuż za nim, tak, ze swoim przyrodzeniem zaczął znów się ocierać o pośladki chłopaka.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Sro Maj 07, 2014 4:03 pm

Higiena podstawa!
Nie opuszcza nigdy domu bez wcześniejszego wzięcia prysznica. Zawsze zmienia ubrania, nie spotka się Psa w jednym i tym samym ciuszku. Atoli pobrudzić się lubi.
Łazienkowe rozbiory czas zacząć!
Ozor przyjrzał się dokładnie nagiemu ciału Skorpiona, cmokając z nieukrywanego zadowolenia - Blizny są bardzo seksowne. - przed okiem cielesnego badacza jakim jest Ozor, żadna skaza się nie ukryje. Wepchnął paluszka wskazującego do buzi, ssąc prowokacyjnie. Dwuznaczność też działa na pobudzenie. Kiwnął palcem na goście aby śmiało podszedł - Tatuaże też. - tyle wspólnego. Ozor pokryty delikatnie zaróżowionymi szramami, tatuaż na lewej łopatece: szary pies z rozwartym groźnie pyskiem. Chwycił w palce łańcuszek, ciągnąc nim lekko, zmusił Skorpiona do wejscia do wnętrza kabiny - Znowu? - zaśmiał się cicho, ujmując dłonią nabrzmiałego Długiego Kumpla kochasia. Odkręcił kurek i z kranu prysznicowego pociekła letnia woda. Odwrócił się przodem do towarzysza i pomuskał palcami tatuaż na mocnym ramieniu. Pchnął jego ciało na ściankę prysznica - Woda nie jest w stanie ostudzić moich żądz. - nabrał na język krople wody, opłukując dłońmi czarne włosy. Mokry facet, to seksowny facet. Zlizał krople wody z ramienia Skorpiona i schodząc co raz niżej na tors, na brzuch, kucając. Oparł dłonie o ściankę i pochylił się nad sztywną męskością. Zatoczył koło na wilgotnym brzegu i raz po raz smakował. Na początku powoli, z subtelnością, a w porę przeszedł na podgryzanie skóry. Bynajmniej nie do krwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Sro Maj 07, 2014 4:55 pm

Skorpion na taki rozwój wypadków liczył.
Chcica znów w nim narastała, szczególnie teraz, gdy byli razem, nadzy, tak blisko siebie i to pod przyjemnie obmywającą ich wodą, ale wiedział, że trochę za mocno wymęczył tyłek tego chłopaka i na powtórkę z tamtej rozrywki pewnie na razie nie ma co liczyć.
Dlatego właśnie liczył na to, ze Ozorek uruchomi swój drugi otworek i przy jego pomocy będzie można ogarnąć znów budzącą się męskość Skorpiona.
- Chyba zacznę Cię nosić ze sobą. Będę miał ochotę, to wyjmę Cię z kieszeni i się tym zajmiesz. Wprawdzie często byłbyś w użyciu, ale mam wrażenie, że poradziłbyś sobie... - Zamruczał zadowolony opierając się o ścianę i poddając spokojnie pieszczotom, jakimi jego kochanek go obdarzał.
Wreszcie, ponieważ Skorpion lubił ostrzejszą i szybszą jazdę, położył dłoń na głowie Ozorka i łapiąc go za włosy, przycisnął nieco jego twarz do swojego krocza, wchodząc głębiej w jego usta swoim przyrodzeniem.
- Jak głęboko jesteś wstanie wziąć Azorku? Pochwalisz mi się? - Zapytał, dochodząc do wniosku, że ten chłopaczek na pewno dostanie jego numer. I jeśli dobrze pójdzie, to długo będą "kolegami".

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Czw Maj 08, 2014 6:17 am

Prysznic jest ostatnim punktem ich wspólnych igraszek.
Mieli się wspólnie umyć, a skończyło się na jednostronnym lodzie. Ozor drażnił językiem i zębami męskość Skorpiona, biorąc głębiej w jamę ustną. Noc do nudnych nie należy. Zaśmiał się cicho, pokręciwszy czarnym łebkiem - Jestem doświadczony w sprawach intymnych, jak nikt inny. - niech jednak nie liczy, że tylko jego ma zamiar zaspokojać. Ozor także ma swoje potrzeby, inni też je mają, co znaczy że przy jednym partnerze nie wytrzyma i uschnie z braku urozmaicenia.
Nie wzbronił się na uchwycenie głowy, czując tym samym coraz głębiej włożonego w usta Generała Batalii Nasiennych. Zamknął na nim usta i głośno zamruczał. Odsuwał głowę, łapiąc w dłoń hak Skorpiona. Trochę za głęboko wszedł, Ozorek zakrztusił się. Woda przyjemnie odgoniła niechęć - Tak głęboko, że sięgnęło mi przełyku. - Wstał z klęczek ostrożnie żeby się nie poślizgnąć. Sięgnął do półeczki zabierając z niej zapachowy płyn do kąpieli - Chcesz pachnieć migdałami czy czekoladą? - dostrzegł drugi płyn i właśnie dostrzegł dylemat między zapachami. Półka znajdowała się w wewnątrz kabiny tak dla informacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Czw Maj 08, 2014 9:17 am

Skorpion nie liczył na to, że Ozorek będzie należał do niego. Owszem, Skorpi rozważał coraz bardziej wzięcie sobie kogoś na stałe, ale to do zupełnie innego rodzaju związku, chociaż oczywiście seks grałby w nim istotną rolę, no i ta osoba by była zupełnie innego typu niż Ozorek.
Skorpion zwyczajnie miał inny gust gdy szukał kogoś do seksu i inny, gdy rozglądał się za kimś do związku.
- Trzeba było dokończyć swoją robótkę... - Mruknął lekko zawiedziony, gdy chłopak przerwał pieszczoty.
Męskość Skorpionika również nie była z tego faktu zadowolona, ale zarówno Skorpion, jak i jego przyrodzenie doszli wspólnie do wniosku, że nie umrą, jeszcze, jak chwilę poczekają.
I tak niedługo zaspokoją swoje potrzeby.
- Niech będzie czekolada. Dawno nie miałem płynu o tym zapachu. - Wybrał praktycznie od razu i stał dalej, oparty plecami o ściankę, skrzyżowawszy ręce na piersi, czekał spokojnie na rozwój wypadków.
- Czemu masz kabinę prysznicową w pokoju, zamiast korzystać ze wspólnej? - Spytał w końcu o coś, co go dziwiło już od ładnych nastu minut. Nawet nie słyszał wcześniej, żeby takie pokoje też były w akademiku. Poza tym Skorpionowi nie przeszkadzało wspólne chodzenie pod prysznice i miał wrażenie, że Ozorek również nie jest osobą, która by miała coś przeciwko temu.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Pią Maj 09, 2014 1:18 pm

Nie nadaje się zbok na stałe związki, a przynajmniej w obecnym wieku. Nadal w głowie swawole i wolny seks bez zobowiązań, gdzie więc miejsce na ogarnięcie? Skorpion nie raz, dwa się mógłby zawieźć na takim partnerze.
Skończyć. Niby co? Połknął zalegającą substancję pochodzenia kochanka - Byłby koniec, gdyby nie twój kumpel dotknął mojego przełyku. - oburzony z lekkim rumieńcem skarcił Skorpiona spojrzeniem. Woda naturalnie zmyła zdenerwowanie - Zjedzą cię osy. - uśmiechnął się pod nosem, mając w ucisku fioletową, plastikową butelke na płyn. Wylał sporą zawartość na tors chłopaka, czyniąc następnie tak ze sobą. Odłożył butelkę na miejsce i rozpoczął mycie ciała kochanka. Roznosił czekoladowy płyn po ramionach, łopatka masując przy okazji. Wbijał palce jak kot łapki układającego się do snu - Masz naprawdę umięśnione ciało. - zamruczał na końcu, przylegając ciałem do ciała Skorpiona. Masaż nie miał końca - Bo stanowię zagrożenie dla szkolnej wspólnoty łazienkowej. - i żeby nic nie mówił, wpił się ustami w jego, goszcząc językiem. Dłonie bładziły po ciele, zatrzymując się na twardych pośladkach. Zapach czekolady przyjemnie pobudzał. Skorpion także czuje narastający czekoladowy klimat?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Pią Maj 09, 2014 2:52 pm

- Już nie bądź taki delikatny Azorku. Następnym razem nie będę go tak daleko pchał... - Parsknął sięgając ręką w stronę włosów Ozorka i lekko je zmierzwiając.
- I ja nie zginę Azorek. Będę istniał wiecznie... - Po czym zaśmiał się diabelsko. W sumie to Skorpi nie miałby nic przeciwko temu, aby być wiecznie młody i nie musieć obawiać się śmierci. Ależ by miał frajdę. Oczywiście pewnie sporo osób by twierdziło, że to jest nudne, ale chłopak zawsze uważał takich ludzi za ograniczonych umysłowo i z bardzo ubogą wyobraźnią. W końcu na świecie było tyle rzeczy czekających na poznanie.
- Dbam o nie. Przynajmniej się staram. - Aż samemu spojrzał w dół na swoje ciało.
Wreszcie jednak i on się włączył do zabawy. Bycie mytym przez kogoś było całkiem przyjemnym doświadczeniem, więc mógł to odpłacić.
Dłonie Skorpiona zaraz wylądowały na ramionach kochanka, myły je spokojnie, pieściły, schodziły w dół, gdy ich ciała przytuliły się do siebie, masował plecy, w końcu i on dotarł do pośladków Ozorka zastanawiając się jak się czują po ostatnim razie i czy jednak może by nie zniosły trochę więcej zabawy. Ścisnął je, odpowiadając na pocałunek, pieścił swoim językiem języczek Psiaka, dłońmi lekko rozwierał i ściskał znów jego pośladki.
Męskość Skorpiona, stojąc twardo, ocierała się o przyrodzenie chłopaka i jego krocze, niezaspokojona w pełni, dopominała się dalszej uwagi.
Wreszcie Skorpi przeniósł jedną dłoń wyżej, złapał nią za włosy Ozorka i odchylił jego głowę, aby móc wpić się ząbkami w jego szyję. To tak a propos jedzenia.
Druga ręka oczywiście została na pośladkach, pieszcząc rowek między nimi.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Nie Maj 11, 2014 6:14 am

- Nie jestem delikatny. - naburczał, marszcząc nos i brwi. Bronił swoją męskość mimo bycia tym kim jest. Żadne kiecki, eurowizje i brody mu nie w głowie. Szanuje swój męski testosteron. Skorpion ma podobne myślenie? Roześmiał się na burzową fryzurę na głowie, która utrwaliła się dzięki zmoczeniu - Nawet w moim łóżku? - nie pojmował dlaczego towarzysz tak mówi. Każdy kiedyś spotka się ze śmiercią i nie ucieknie przed kosą. Skorpi uważał inaczej? Zora nie podziela wiecznego życia. Wierzy w reinkarnację i w to, że narodzi się jako wolny wilk albo dziki pies dingo - Czemu wierzysz w swoją nieśmiertelność? - miłoby było jakby chłopak chciał podzielić się swoimi skromnymi poglądami. Ozor należy do niezłych słuchaczy.
- I bardzo dobrze. Ciało jest naszą świątynią dla duszy. - a im lepsze ciało, tym wynagrodzenie staje się większe. Zora pragnie stać się niezależnym zwierzęciem i dymać jak bezpański pies.
Skorpion nie porzucił kochanka. Ozor zaśmiał się do ucha, musnąwszy je końcówką nosa. Dłonie błądziły po ciele, wcierając płyn do kąpieli i masażu. Sam odczuł relaks podczas dotyku chłopaka - Chcesz powtórki z parku? - jęknął, czując zaciskające się palce na pośladkach, nabrzmiałą męskość ocierającą się o krocze Ozora. Uszykowany do odwrócenia ciała, poczuł pociągnięcie za włosy i później usta na szyi - Co... ty masz z tym gryzieniem? - urwany śmiech został przerwany pieszczotami. Woda nie była wstanie zmyć silnego rumieńca, a cichy oddech przerywany przez narastające pożądanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Nie Maj 11, 2014 10:11 am

Czy Skorpion miał podobne myślenie? Żądlasty był facetem i chciał nim być od zawsze na zawsze. W dodatku facetem w pełnym słowa tego znaczeniu, dominującym i męskim. To oznacza, że malowanie się, zakładanie kiecek, robienie dziwnych fryzur i inne tego typu wynalazki były nie dla niego.
A co do innych... Zważywszy na to, że orientację chłopaka najlepiej opisać tak, że był hetero, który z ciekawości, nudów i dla chęci nieograniczania się poszerzył grono potencjalnych "dawców", to jego ulubionym typem chłopaka, był właśnie delikatny, dziewczęcy, czy też kobiecy i nie miał nic przeciwko temu a nawet lubił, jak jego chłopak założył białe pończochy i sukienkę. Ale przy nim, dla niego a nie po to, aby na siłę pokazywać innym swoją inność w tak idiotycznych programach jak eurowizja.
Rozumiał też, że są osoby, które chcą zmienić płeć, bo naprawdę źle się czują z jakiegoś powodu ze swoją. I jeśli była to przemyślana decyzja, to je wspierał, szczególnie, że perspektywa związku z taką she-male go pociągała. Ale to też niech będzie dlatego, że ta osoba tego potrzebuje a nie po to, aby się pokazać, na siłę zmuszać innych do tolerowania potrzeb danej osoby i przez swą "inność" zarobić więcej punktów. Czegoś takiego nienawidził.
- Lubię się. I lubię swoje życie. Nie chcę, aby się skończyło, nie chcę umrzeć. Nie interesuje mnie fruwanie między chmurkami, czy kłócenie się z diabłami w kotle, ani przemiana w jakieś zwierzę. A jeszcze bardziej nie pociąga mnie zakończenie mojego istnienia. Chcę żyć zawsze, na zawsze, chce móc wszystko poznać, wiele się nauczyć, rozwijać się. Zresztą ciała ludzkie nie są zaprojektowane na to, aby umrzeć. - I na moment załączył się Skorpiemu melancholijny filozof.
Zaraz jednak pytanie o powtórkę z parku wyrwało go z zamyślenia. Szczególnie, że miał na to ochotę.
- A Twój tyłeczek jest gotów na kolejną porcję "czułości"..? - Spytał z lekkim rozbawieniem i wszedł w otworek Ozorka dwoma palcami.
- Tu, czy w łóżku? - Kolejne pytanie, podczas którego już pieścił chłopaka.
Za to, gdy usłyszał pytanie o to gryzienie, roześmiał się wesoło.
- Bo jestem bestią! - Zakrzyknął wręcz i gwałtownie obrócił kochanka, przyciskając jego przód do ściany.
Wyszedł z niego palcami, zamiast tego złapał go za biodra i przyciągnął jego pośladki ku sobie. Drugą ręką klepnął go między udami, aby ten je nieco rozłożył i lekko kucnął.
- Decyduj, tu czy w łóżku? - Znów zapytał sięgając po czekoladowy płyn, którym się dotychczas myli.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Pon Maj 12, 2014 1:40 pm

Dla prywatnego spotkania Zora jest w stanie założyć na siebie ciasne, damskie ciuszki i pomachać zgrabnym kuperkiem przed twarzą kochanka. Jednak nic więcej. Jest podobnie nastawiony na przebieranki dla publiki co Skorpion.
Ozor zamyślił się - Za kogo uważa się ten chłopak? - nie żeby miał coś przeciwko cudzym poglądom, tylko nie potrafił ich zinterpretować - Mówisz takie rzeczy, jakbyś był bliski odkrycia nieśmiertelności. Bardziej wiarygodna jest reinkarnacja niż życie wieczne. - jego zdanie. Skorpion może sądzić inaczej, Ozor sądzić będzie swoje - Bierz mnie! - odpowiedział na szczere pytanie chłopaka, momentalnie stając na baczność. Dwa palce zagościły w czeluściach, uruchamiając system zboczeńca - Daj mi się zastanowić. - wyrwał się śmiech Psu poruszającego zmysłowo biodrami niczym w tańcu. Zdmuchnął krople wody napływające na usta - Zjedz mnie, bestio. - szepnął prowokacyjnie i najwidoczniej podziałało. Ozor gwałtownie odwrócony, uderzył przodem o ściankę kabiny prysznicowej. Chętnie wypiął tyły, próbując zacisnąć palce na płaskiej i śliskiej powierzchni - Tutaj! - krzyknął z podniecenia, przytulając zarumienioną twarz do ścianki. Chłód nie podziała na rozpalenie Psa, tylko Skorpion jest w stanie opanować kolejne żądze - Nie oszczędzaj swoich sił. - raz jeszcze zachichotał oczekując na pierwsze wejście. Gotowy na silne doznania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Pon Maj 12, 2014 2:27 pm

- Bliski nie jestem, ale mam nadzieję, że mi się uda. - Roześmiał się wesoło, zaraz jednak pokręcił głową.
- Reinkarnacja jest nudna. Możesz trafić gorzej, niż obecnie, w dodatku nic nie pamiętasz. Za to z naukowego punktu widzenia ludzie zostali stworzeni do życia wiecznego. Chociażby nasze mózgi. Przy obecnej długości życia wykorzystujemy zaledwie małą ich część. Nasze ciało jest zaprogramowane na ciągłą regenerację. Tylko że wygląda tak, jakby ktoś dorzucił kolejny program, czy też wirusa, który powoduje, że główny program regenerujący zaczyna szwankować. W dodatku mamy zakorzeniony strach przed śmiercią. Boimy się jej i unikamy na poziomie instynktownym, nawet jeśli głęboko wierzymy, że potem będziemy wilkami, albo pójdziemy do nieba, czyli teoretycznie, według naszej wiary, śmierć jest czymś pożądanym... - Pofilozofował trochę.
Ale zaraz zapomniał o temacie, bo miał coś ciekawszego do roboty.
A tym czymś był słodko wypięty i czekający na ciąg dalszy zabawy, tyłeczek Ozorka.
A w końcu zgrabne i chętne tyłeczki, wypięte i gotowe na przyjęcie w siebie żądło Żądlastego, były czymś, co było bardzo wysoko na liście jego priorytetów.
Dlatego też zaraz męskość Skorpiona została obficie polana żelem, przyjemny, czekoladowych zapach znów rozszedł się po kabinie i bez zbędnych pieszczot chłopak przytknął swoje przyrodzenie do otworku kochanka, aby znów go rozerwać mocnym pchnięciem i zdobyć jego wnętrze.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Wto Maj 13, 2014 11:07 am

Ozor zamrugał parę razy jakby miało mu pomóc w analizie filozofii Skorpiona. Ułożył usta w dzióbek i sprzedał pstryczka w nos kolegi - Nie ugotuj się. - bąknął pół żartem pół serio, nie komplementując nad sensem istnienia oraz śmierci. Mają się dymać, nie snuć filozofię łazienkową. Zora jednym ruchem, uchylił drzwi kabiny, wpuszczając trochę powietrza. Para przez gorącą wodę stała się męczącą sauną - No już. Do dzieła. - ponaglił Skorpiona, machając tyłkiem przed nosem. Żądlasty wreszcie przeszedł do działań. Wepchnął nań męskość do tylnej ciemności, poruszając się żwawo. Zapach czekolady zaś podrażnił zmysły i wymusił jęki Psa. Nie powstrzymywał strun głosowych. Stękał, fukał i błagał o mocniejsze wepchnięcia - Chcę zobaczyć światełko w tunelu. - jęknął, wyprężając plecy w łuk. Ciało od wody nabrało marskości, było bardziej gorące. Zjechał twarzą po śliskiej kabinie, wypinając tyły jeszcze bardziej - Zaraz nadejdzie fala rozkoszy! - i Ozor się podniecił. Ujął dłonią własny flet, zaciskając palce. Sam sobie musi pomóc. Poruszał dłonią powoli i jednocześnie pewnie. Dwa numerki jednej nocy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Wto Maj 13, 2014 11:25 am

Stękanie, fukanie, błaganie o jeszcze... Jęki i krzyki. Skorpion uwielbiał te wszystkie odgłosy w wykonaniu swoich kochanków, czy kochanek, nakręcały go jeszcze bardziej, podniecały.
Mimo że samemu nigdy nie jęczał, ani nie stękał. Albo może dlatego. Mógł się skupiać na odgłosach wydawanych przez partnerów i rozkoszować nimi w pełni.
Skorpion oparł dłoń na plecach Ozorka i pchnął je mocno, aby chłopak się bardziej pochylił.
Potem, brutalnie, złapał za jego włosy i odchylił głowę do tyłu, przyciskając policzek chłopaka do ściany.
Druga dłoń trzymała biodra, pilnując aby przy kolejnych pchnięciach nie odsuwał się od niego, dociskała Ozoreczka do ciała Skorpiona.
Delikatność, czułość, były to obecnie obce słowa dla Żądlastego. Trzymał kochanka tak, aby ten nie mógł się wyrwać i brał go, mocno, brutalnie. Wbijał się w niego raz za razem, ruszał rytmicznie biodrami, uderzał swoim ciałem w pośladki Psiny, rozpychał się w niej agresywnie.
To było wspaniałe uczucie dla kogoś, kto miał w sobie nadmierne pokłady gniewu i agresji tak jak Skorpion i dla kogoś, kto był na takim głodzie jak on.
Mógł się wyładować i rozładować, gdy swoim żądłem rozrywał swojego Przygodnego Kolegę.
Obaj kochali się namiętnie, brutalnie, długo. Dłużej niż poprzednim razem, z racji tego, że początkową namiętność zdołali już zaspokoić.
Chociaż określenie kochali się było tutaj nie na miejscu. Raczej Skorpion rżnął swojego kochanka, aż ten wreszcie krzyknął i strumienie jego nasienia wytrysnęły na ścianę.
Niedługo potem i Żądlasty Skorpion, po raz kolejny znacząc wnętrze chłopaka.
Chwilę trwało, zanim obaj złapali oddech i uspokoili swoje ciała. Oraz umyli się dokładnie po tym wszystkim.
I na tym się skończyła ich zabawa na razie.
Oczywiście Skorpionik, zgodnie z obietnicą, dał swój numer Ozorkowi, zanim wyszedł.

[z\t]x2

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Czw Lis 27, 2014 3:00 pm

Czyżby Ozorowi udało się zdobyć współlokatora? Oby! Samotne noce w pokoju nie należą do ulubionych rzeczy Zory, zwłaszcza gdy zima za pasem i chcica coraz większa. Z myślami dość brudnymi szykował miejsce w jednej z szaf bo przecież zajął obie. Dużo ubrań będzie miał Adrien? A może w ogóle i zostanie zmuszony chodzić nago? Właściwie mając ubrania też może chodzić bez nich! Ale najważniejsze, że (prawdopodobnie) znalazł swojego małego osiołka do dręczenia.
- Ciekawe jaki rodzaj bielizny preferuje. - mruknął pod nosem, zdając sobie sprawę, że łapie się na własnych nieczystych myślach! Zachichotał pod nosem, wkładając ostatnią swoją koszulę do swojej szafy. Pora teraz poczekać na gogusia, który właśnie miał niebawem wpaść ze swoimi walizkami czy torbami. Ozor pomagać mu nie zamierzał, niech ćwiczy kondycję po przy Psie będzie musiał mieć jej sporo i może w każdej chwili paść na twarz! Stanął zatem przy drzwiach, wychylając się zza nich. Naprawdę czekał jak wygłodzony pies! Ozor wszak ma wiele z tego zwierzęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien Shane

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 19/11/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Czw Lis 27, 2014 10:34 pm

Adrien ciągnął za soba wielką walizkę, która prawdopodobnie była cięższa od niego samego. Jej transport nie nastręczał jednak żadnych większych problemów zważywszy na kółeczka, które płynnie śmigały po podłodze. Prócz tego miał na grzbiecie zwykły plecak, a pod pachą śpiwór. Ostatni element nie był konieczny, gdyż akademiki były wyposażane w kołdry, lecz gdy siedziało się długo przy komputerze było to wygodniejsze - ciepełko opatulało stopy.
Choć złość, która nim telepała wewnętrznie jeszcze godzinę temu zelżała to Ad nie miał dobrego humoru. Skrzywił się bowiem mimowolnie, tak, jak to przeważnie robią zięciowie na widok teściowej gdy tylko dostrzegł w oddali wychylającego się zza drzwi podekscytowanego Zorę. Samo patrzenie na niego, sprawiało, że Ad czuł się zmęczony. Nie dość bowiem, że gość był nachalny i irytujący to ten jego ciągły nadmiar energii którym emanował był obrzydliwy, jak i nie zdrowy.
- Co ty, na baterie duracell działasz? - Wzdychnął ciężko z pewną dozą politowania i zazdrości. Sam bowiem ledwo powłóczył nogami, a jeszcze musiał ogarnąć zaległości z dzisiejszych zajęć.
-Ne spodziewałem się takiej...szpitalnej czystości - Zamyślił się na chwilę oglądając nagie ściany w surowych kolorach i pozbawioną nieładu powierzchnię. Zapewne od momentu w którym zamieszkał tu Ad pomieszczenie ulegnie "uprzytulnieniu".
-Które moje łóżko i gdzie tu w ścianie jest kontakt? - Przeszedł do rzeczy starając się nie myśleć za bardzo o wydarzeniach dzisiejszego dnia. Sprawnym ruchem więc położył walizkę na płasko i pociągnął za suwak odsłaniając jej zawartość. Na pewno zaskakujące było to, że większość walizki zajmowały urządzenia elektryczne. Dwa laptopy, notebook, kilka twardych dysków, masa kabli, tablety, czytniki, przenośna drukarka, ekran, klawiatura, psp, gdzieś widać było jakiś pad, siatka pendrivów, a nawet jakiś czajnik! Gdzieś w tym wszystkim przewijały się również jakieś książki, paczki żelków i kaw rozpuszczalnych w saszetkach typu "3w1" odwracając uwagę od szczątkowej zawartości garderoby. Adrien był pod tym względem minimalistą. Przykładowo miał dwie koszule na krzyż. Jeśli nosił jedną to oznaczało to, że druga jest w praniu. Oczywiście gdyby miał więcej to by mu to nie przeszkadzało, lecz wyjście do miasta w celu zakupienia większej ilości ubrań, gdzie nie ma ku temu potrzeby to utrapienie. A przynajmniej z punktu widzenia człowieka myślącego systemem zero-jedynkowym, jak Adrien.
-W ciągu najbliższych dni mogą przyjść tu łyse ziomki w czarnych okularach ze śmiesznymi brwiami. Będą mieli ze sobą kilka kartonowych pudeł. Jesli mnie nie będzie to powiedz by rzucili je na moje łóżko czy gdzieś tam, tak by ci nie przeszkadzały.

-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Pią Lis 28, 2014 4:57 pm

Nowy mieszkaniec właśnie nadchodził. Zora nie mógł ukryć uśmiechu, który szybko naznaczył usta. Chłopak z walizką, śpiworem. Przechylił głowę na bok, żeby przyjrzeć się jeszcze bardziej i możliwe, że z innej perspektywy. Ozora ciężko pojąć.
- Pewnie. Chcesz zobaczyć gdzie je mam włożone? - zaśmiał się wesoło jakby opowiedział najfajniejszy żart pod słońcem, mało tego, żart okazał się bardzo sprośny. Wpuścił Adriena do środka z tymi jego pakunkami - Nie lubię spać w bałaganie i radzę ci się go trzymać jak cycuszka swojej mamusi. - zabrzmiał nieco groźnie, żeby uczulić chłopaka o dbanie o porządek. Nawet na swojej połowie! Na pytanie odnośnie łózka, wskazał te po prawej od strony drzwi. Lewa strona należy do Psa.
- Kontakt jest obok biurka i łóżka. - nie dziwił się, że pyta o takie rzeczy, predzej opadła mu nieco szczęka, widząc co takiego Adrien ma w swojej tajemniczej wielkiej walizce Podszedł bliżej, patrząc na te wszystkie sprzęty - Czy ty masz jakiekolwiek życie, Adrien? - wymruczał, zerkając z ciekawością na dobrobytek chłopaka. Z całą pewnością musi siedzieć całymi dniami przed ekranem laptopa, ale przy Ozoru tak nie będzie.
- Łyse ziomki? Kartony? Jesteś jakimś ważniakiem? - spytał szczerząc zęby w tajemniczym grymasie. Dopiero teraz dostrzegł te koszule. Nie zwraca zbytnio uwagi na ubiór. Adrien na sto procent jest aspołecznym ważniakiem, a Ozor także lubi takich chłopców! Maja tyle do powiedzenia, są mocni w buzi, lecz gdy przyjdzie co do czego, rumienią się zdrowo jak dziewice. Tak czy inaczej, nieważne czy Ada siedział czy stał, Ozor pochyli się nad nim, żeby chwycić jego słodką buzię za brodę i unieść aby ten spojrzał w Zory oczy - Lubię takich chłopców. - nuta grozy, niepewności i złowieszczy rechor Zory. Puścił wolno biedaka, samemu wracając na swoje łóżko, na którym się położył. I jeśli Adrien się przyjrzy pokojowi, a dosłownie biurku należącego do wspólokatora, dostrzeże że stoi jedną nóżką na tej książce z biblioteki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien Shane

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 19/11/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Pią Lis 28, 2014 10:20 pm

Adrien miał niestety zgoła inne poczucie humoru niż jego współlokator, toteż zrobił minę w stylu "aha". Siłą woli wstrzymał się od poproszenia o szklankę wody.
- Tak, tak...- Rozbawiła go nico uwaga o porządku, lecz nie dał tego po sobie poznać. Nie spodziewał się bowiem po Zorze posiadania "matczynego pierwiastka". Najwyraźniej ludzie, którzy dookoła sieją chaos lubią mieć wokół siebie sterylny ład.
- Hmm...dobre pytanie - Wetknął przedłużacz w gniazdko i zabrał się za podłączanie do "poidła" swoich zabawek. - Jeśli za życie uważasz posiadanie powodu do częstego wychodzenia z pokoju, integrowanie się ze społeczeństwem lub zwiedzanie miast po północy to rzeczywiście można powiedzieć, że nie mam życia. Coś takiego mnie nie kręci. Za to niezgorzej radzę sobie w sieci. - Na jego twarzy na chwilę zagościł uśmieszek dumy. Mógł się bowiem pochwalić, że nie jest takim zwyczajnym nerdem, lecz nerdem z dość znaczącymi osiągnięciami. Nie rozwijał się jednak bardziej na ten temat, gdyż Zora wydawał się typem człowieka będącego aż zanadto aktywnego społecznie, a więc nie zrozumiałby za wiele. Na chwilę obecną obaj wydawali się być kompletnymi przeciwieństwami siebie. Adrien nie wiedział czy to dobrze...W końcu różnice rodzą konflikty.
-Nie nazwałbym siebie ważniakiem. Jakby nie było to do mnie nijak nie pasuje. Po prostu mój brat ma skrzywione poczucie humoru i zatrudnia takich ludzi bo to "takie cool". Wiesz, jest miłośnikiem starych filmów o mafii więc teraz, gdy praktycznie ma swój własny biznes to stylizuje wszystkich na coś na tego typu kształt. Żebyś widział go w obstawie na jakimś bankiecie...- Zamilkł na chwilę przypominając sobie przerażenie gości i ochronę, która w pierwszej chwili chciała traktować go paralizatorem. Wyjaśnienie całego nieporozumienia zajęło sporo czasu i nie obyło się bez asysty policji. - A prosiłem go by dosłał mi trochę rzeczy, to spodziewam się, że wyśle do tej roboty jakiegoś swojego pomagiera, więc tak tylko ostrzegam byś się nie zdziwił. - Wytłumaczył, kończąc podłączać sprzęty. Nie było raczej w tym nic zaskakującego, że ktoś z członków rodziny Adriena miał jakiś prosperujący biznes. Jakby nie było ta szkoła właśnie takich to ludzi skupiała. Ważnych.
Ad siedział po turecku przy walizce i mozolnie rozplątywał kable słuchawek, kiedy to Zora pochwycił go za podbródek i zmusił do uniesienia swojego spojrzenia.Te początkowo były rozszerzone, zaskoczone, lecz po słowach bruneta wróciły do swojego leniwego sposobu bycia. Wypuścił ciężko powietrze.
- Nie jestem chłopcem, tylko mężczyzną. I Zora, przestań. Nie wiem czy się ze mnie nabijasz, czy rzucasz to na poważnie - nie ma to jednak większego znaczenia, bo mnie to nijak nie rusza. Nie wiem w ogóle, jak możesz być w stanie rzucać takimi tekstami rodem z mang. W pewnym sensie jestem z tego powodu pod wrażeniem, lecz odpuść.
Jak już doszło do tego, że mamy mieszkać pod jednym dachem to chcę mieć z tobą w miarę zdrowe relacje.
- choć może to być ponad moje siły. Dodał w myślach nie odwracając wzroku od Zory. Był spokojny i w jego głosie było to również słychać. Sprośne żarty lub też zagrywki tego typu nie ruszały Adriena. Za każdym razem gdy je słyszał jakoś jego współlokator tracił na wartości, tak, jakby świadomie strzelał sobie w stopę. Było to trochę przygnębiające, że ktoś bawi się "bronią", a nie potrafi jej używać.
- Te zagrywki, brzmią trochę, jakbyś próbował się popisać, zaistnieć, być fajnym. Nie musisz przy mnie tego robić. Zlewam na takie rzeczy i wcale nie wydają mi się czymś pozytywnym, bo to wygląda trochę jakbyś nie miał za dużo szacunku do samego siebie. Tak przynajmniej mi się widzi, czy coś. - Dodał po dłuższej chwili po tym jak sam rozłożył się na swoim łóżku, tak, że opierał się plecami o ścianę. Nie patrzył na Zorę. Mówił wszystko pod nosem spoglądając na ekran monitora, który znajdował się już na kolanach swojego właściciela.
Adienowi się wdawało, że tak na prawdę pomimo, że tu on jest odludkiem większe problemy z sobą samym miał Zora. Sposób w jaki się poznali i w ogóle...A przecież można było wszystko rozwiązać inaczej.
I po co o tym myślisz.
Skarcił się. Znów bowiem zaczynał się interesować problemami innych, a sam miał przecież sporo na głowie. Zabrał się za sprawdzanie skrzynki mailowej na której znalazło się trzydzieści nowych wiadomości w przeciągu zaledwie 6 godzin.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Nie Lis 30, 2014 8:19 am

Początki zawsze bywają trudne ale Ozor nie należy do osób, które tak łatwo ulegają poddaniu się. Adrien się jeszcze pozna po nowym koledze, mimo obdarzenia go niezbyt przychylną relacją.
Na żart nie zaśmiał się? Wzruszył ramionami, nie pozbawiając się dobrego humoru, wszak zostanie od podkreślony późniejszym planem. Adrien nie wie co czeka na niego w tym pokoju, a nuż mu się spodoba?
Owszem, Ozor lubi mieć pod sobą porządek, co dla niektórych może wydawać się zaskakujące, bowiem charakter Psa wcale nie zdradza jego porządnego życia pod względem czystości w pokoju. Uczulony na brud - Masz osiągnięcia w sieci? Chwalisz się wynikami w Sapera? - kolejny śmiech tym razem bardziej serdeczny, niż kpiący. Właściwie nie miał pojęcia czy kolejnym żartem rozbawi nowego kolegę, który naprawdę wydaje się jakby połknął kij od szczotki. Ogromną ma chęć wykrzywienia chłoptasia swoim sposobem. Spodnie w kroku naprawdę robią się z goła ciasne.
- Masz ciekawe rodzeństwo, Adrienie. No i życie, ale tak szczerze. Nie męczy cie czasem samotności? Otoczony tym całym... sprzętem. - mruknął, rzucając wzrokiem po elektronice, jaka znalazła się na wierzchu. I kto by pomyślał, że Adrien zacznie tak ostro oceniać szalonego Ozora? Zmarszczył lekko brwi - Mam nadzieję, że ci kolesie nie nabroją za bardzo w tym pokoju i przede wszystkim żeby nie było za dużo tych kartonów. - zmiana tematu po tak krytycznej ocenie? Być może, atoli Ozor tego tak nie zostawi. Zaraz Adrien zostanie mocno wygięty - Właściwie nie masz prawa oceniać mnie tak dogłębnie po pierwszym wrażeniu. Ale masz w tym trochę słuszności. - westchnął ciężko, podnosząc się z łóżka, skoro wcześniej chłopaszek nie wykazał żadnej chęci dalszego poznania po tym jak Pies ponownie go dotknął. I oczywiście wypada zaś wpuścić na buzię strach, a nie tą irytującą obojętność. Ozor sięgnął po telefon ze swojej szafki, rzucając chłodne spojrzenie współlokatorowi. Zajęty laptopem, a Zora ocieka seksem~
Wreszcie ruszył się, podchodząc do łóżka Adriena. Nie robił nic, tylko patrzył, a telefon wsunął do tylnej kieszeni spodni - Jesteś taki sztywny, Aduś. - oznajmił nagle, naciskając palcem na monitor laptopa i pchnął go żeby się zamknął z kliknięciem. I zanim chłopaszek zareaguje, Pies rzuci się na niego, łapiąc mocno za nadgarstki. Przycisnął go plecami do ściany. Kolanem odsunął laptopa, żeby zsunął się z nóg Ady na materac łóżka - Może w twoich oczach jestem dupkiem, posługującym się tanimi tekstami z mang, ale w rzeczywistości zamierzam pokazać że jednak trzeba uważać na język. - i znowu ten zwyrodniały chichot. Wepchnął kolano między nogi chłopaka, naciskając na jego krocze. Przybliżył także usta do policzka, muskając je ustami. Schodził niżej, na szyję. Adrien wie do czego przymierza się Zora? Nacisnął mocniej kolanem i zgrabnie na szyi Ady uczynił widoczną, różową malinkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien Shane

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 19/11/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Nie Lis 30, 2014 5:06 pm

- Czasem. - Chwilowy grymas uśmiechu pojawił się na twarzy Adriena. Nie żeby był on sztywnym nerdem, którego bawią kawały o całkach, lecz po tym, jak Zora zaprezentował się swoją osobą Ad czuł wobec niego niechęć. Mimo wszystko pierwsze wrażenie ciężko zatrzeć, zwłaszcza, że każde kolejne wcale nie poprawiało nastawienia młodego ekonoma do współlokatora. Im bowiem ten coraz to bardziej narzucał się swoją osobą tym bardziej Adrien się od niego mentalnie odgradzał, traktując go obojętnym chłodem. Mimo wszystko, jak tu pałać towarzyską energią, przy kimś kto cię jeszcze chwilę temu zastraszał w tak perfidny sposób? Ad nie potrafił udawać, że nic się nie stało, a i tak dużo go kosztuje do nie tryskania urazą do Zory. Potrzebował czasu.
-Nie, nie męczy. Może nie wyglądam, lecz nie jestem jakimś aspołecznym odludkiem. Mam znajomych, przyjaciół. Nie koniecznie są blisko, lecz mamy XXI wiek, wiesz, internety, komunikatory i te sprawy. I...nie, nie narozrabiają. Przyciągnął pewnie dwa, trzy pudła wypchane papierami, słodyczami i ubraniami. Nic strasznego. - W tym momencie młody Shane pomyślał o domowych łakociach, które jego rodzicielka nie omieszka upchnąć w paczkę, a które po całej podróży w pudle będą wyglądały jak słodka kupa. Czad.
- Wszyscy wszystkich oceniają. Nie da się tego w człowieku wyłączyć. Robimy to nawet podświadomie. Przez wzgląd na to wszystko nie jest to zabronione bo inaczej 99% populacji siedziałaby za kratkami. Przykładowo ty spojrzałeś na cały ten złom i już przykleiłeś mi łatkę samotnika. Znając życie masz na mnie jeszcze kilka przymiotników które mi już przypisałeś, a znamy się ledwie kilkadziesiąt minut, prawda? Oczywiście nie mam ci tego za złe. Ludzka rzecz. Powiedziałeś co ci się wydaje, ja to wyjaśniam, jak jest rzeczywiście i wszyscy wiemy na czym stoimy. Robię to samo, tylko to już twoja wola czy wyprowadzisz mnie z błędu i uświadomisz "jak jest naprawdę". - Mówił, odpisując na wiadomości i porządkując skrzynkę odbiorczą. Mimo wszystko Adrien nie miał złych intencji. Chciał w jakiś sposób usprawiedliwić sposób zachowywania się Zory, znaleźć na nie wytłumaczenie, zobaczyć go z innej, lepszej strony, lecz ten wprawnie mu uniemożliwiał. Jakby nie było taka chłodna i mało swobodna atmosfera, jaka panowała w pokoju nie była Adowi na rękę. A z każda chwilą było coraz gorzej...
-Ej! - Sapnął zaskoczony, gdy jego plecy zostały przyciśnięte do chłodnej ściany. Przeszył go dreszcz niepokoju i trwogi, gdy ręce napastnika zatrzasnęły się na jego nadgarstkach. Potem dyskomfort w kroczu. Nie było to przyjemne. Poczuł ślinę na policzkach. Skrzywił się. Wydusił z siebie kilkukrotnie "przestań", lecz szok i strach nieco przytłumiły jego nawoływania. Do czasu.
-Przestań, do cholery! - Warknął, czując na szyi działania Zory i zamachnął się nagle ręką, na tyle gwałtownie, że ta mogła wyrwać się z niechlujnego uścisku Ozora i uderzyć łokciem w jego profil. Korzystając z chwilowej dezorientacji zamierzał podciągnąć swoją nogę tak, by zaprzeć ją na torsie współlokatora. Nacisnął na nią na, tak by odepchnąć od siebie jego sylwetkę. Adrien zmrużył złowrogo swoje ciemne oczy. Ogarniała go mieszanka złości i zniesmaczenia całym zajściem, która była prosta do odczytania z oblanej czerwienią zażenowania twarzy.
-Co ty odpierdalasz. Mówię ci byś sobie odpuścił, że chcę mieć zdrowie relację, mówię do ciebie, a ty jak ściana. Zabierz łapy. Zabierz. - Podniósł głos tracąc kontrolę nad swoim spokojem. Zdał sobie z tego sprawę i przerwał na chwilę by dalej ciągnąć. Aż dziw brał, że takie słowa mogą paść z takiej niepozornej buźki. - Dałem się przekonać i wylądowałem z tobą w pokoju - fakt. Poszedłem ci na rękę, myśląc, że przecież jakoś cie zdzierżę, że jakoś to będzie, bo to w końcu tylko dzielenie pokoju. Niczego nie komplikowałem, nikomu nic nie zgłaszałem, bo to utrapienie, lecz ty dalej swoje. Jak tak to ma wyglądać to mam to w głębokim poważaniu. Nie jestem typem który siedzi cicho. - Nie zamierzał siedzieć i pozwalać Zorze na samowolkę swoim kosztem. Prawda jest taka, że jeżeli nie potrafił sam sobie poradzić z niesfornym pasem, to zamierzał dać mu do zrozumienia gdzie są. Była to prestiżowa szkoła i jeżeli dyrektora doszły by słuchy, że dochodzi do tego typu wykroczeń pod dachem budynkiem byłby na pewno niepocieszony i odpowiednio zająłby się sprawą. Zapewne z mniejszą korzyścią dla inicjatora owego czynu, który kto wie, czy dalej mógłby się nazywać tutejszym uczniem. Chłodne spojrzenie Adriena nie przejawiało cienia wątpliwości co do tego, że byłby wstanie to uczynić. Nacisną nogą mocniej na tors zwierza, tak by ten jeszcze się odsunął. - Myślę, że wiesz co mam na myśli, więc teraz mamy kilka opcji. Albo rozstajemy się w tym momencie, pakuję się, wychodzę i szukasz sobie innego, potulniejszego frajera. Albo ogarniasz się, zaczynamy naszą znajomość od nowa i staramy nie uprzykrzać sobie życia. Albo przenosimy nasz konflikt na wyższy poziom włączając w to osoby trzecie.
-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Wto Gru 02, 2014 11:47 am

Ozora albo się lubi albo nie. Specyficzny charakter wymaga ogromnej cierpliwości, wyrozumienia i przede wszystkim wytrwałości, wszakże ten typ o czarnej grzywce opadającej na jedną stronę twarzy nie pali się do słodkich relacji. Trzeba mieć conajmniej choć odrobinę szaleństwa w głowie żeby cokolwiek zrobić z Psiurem. Może Adrien okaże się jednak takim śmiałkiem? Bądź co bądź specyficznym dla Ozora typem jest, a to już są plusy zainteresowania. Jednak nie wszystko może być tak wspaniałe jak mogło się wydawać, w końcu i Ad miał swoją opinię, która nie okazuje się zbyt pozytywna.
- Ach tak, tak... społeczeństwo internetowe. Szkoda, że mnie nie ciągnie do czegoś takiego, może szybciej znalazłbym uspokojenie duchowe? - zamyślił się udając, po czym wybuchł cichym śmiechem. Taaa... nie raz umawiał się przez internet na spotkania towarzyskie, nie raz miał styczność ze starszym mężczyzną. Ryzyk fizyk, ale za to jakie pieniądze! Adrien także lubił iść na żywioł? Wątpił. Co do samych kartonów, nie ciągnął tematu, jedynie uśmiechnął się iż wszystko zrozumiał co trzeba. Gorzej jednak z późniejszymi czasem...
- Zawsze wyczerpująco się wypowiadasz? Przecież wiem jak to bywa, nie? Ale Ty wyciągnąłeś takie dogłębne wnioski i wiesz jakie to było seksowne? - cały Ozor. Jeśli nie ma ochoty przyjmować do swojej zalanej spermą pacyny większej ilości słów niż dziesięć, przestaje po prostu danym tematem się przejmować albo odwraca go na całkiem inny tor. Sam minusy. Jak Ada wytrzyma? Pożyjemy zobaczymy! O ile w ogóle wytrzyma, wszak Pieseł to gad nieznośny o czym zresztą się zdąży przekonać.
Im bardziej Adrien walczył, tym Ozor bardziej naciskał, rechocząc do ucha biedaczyska o zalanych czerwienią policzkach. Ostatecznie walka okazała się wygraną dla ofiary, Zora tak bardzo zajął się pieszczotami szyi, że rozluźnił uścisk, co Adrien wykorzystał. Cios w bok głowy okazał się na tyle skuteczny, że stracił uwagę i skupił się na szoku. Za chwilę także poczuł stopę na torsie. Odwrócił wzrok w stronę twarzy rozpalonej do czerwoności. Niemały sukces. I jedną ręką nadal trzymał nadgarstek chłopaka, który racjonalnie zaczął się bronić chociażby słownie. Zora westchnął ciężko, czując coraz mocniejsze naparcie. Bronił się skurczybyk zawzięcie - Rany, rany zero zabawy. Wyluzuj koleś, tylko żartowałem. - wyburczał wyraźnie zły, puszczając wolno chłopaka i wstając z jego łóżka. Rozmasował sobie także ukradkiem bolące miejsce po uderzeniu z łokcia - Zreszt mówisz tak jakbyś chciał zerwać związek. - krótki chichot, lecz Psu jakoś do śmiechu nie było. Ada najwyraźniej liczył na normalne relacje. No to je dostanie i tak w ogóle na dywan do dyra iść na razie nie chciał. Tym bardziej zostawi niższego w spokoju, toć rodzinka nie dałaby mu spokoju, jakby doszło do nich, że Ozora wywalili z takiej szkoły za molestowanie innych jej uczniów w tym swojego współlokatora. Peszek.
Wrócił na swoją połówkę, siadając po turecku przed swoim łóżkiem. Musiał co prawda ochłonąć, opanować swoje dzikie zapędy a pomoże mu w tym... szczur! Wyciągnął niewielkie pudełko z pod łóżka, rzucając nim na materac. Z środka wydobył na wierzch małego białego szczurka z czerwonymi jak krew ślepiami. Stworzonko stanęło na dwóch łapkach, łapiąc nowe zapachy jakie przybyły do pokoju - Zczai Rod, to Adrien będzie tu mieszkał jeśli zacznie mnie znosić. - po owych słowach, wziął malucha i podszedł z nim do chłopaka. Czy tego chciał czy nie, szczur wylądował na jego czarnym rozczochranym czerepie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien Shane

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 19/11/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Sro Gru 10, 2014 3:33 pm

Uniósł bezmyślnie brwi do góry w geście zdziwienia. No tak, rozgadał się i chyba mu się to wymykało nieco spod kontroli. Prawda bowiem była taka, że Adrien lubił rozmawiać, dzielić się swoimi myślami, spostrzeżeniami, opiniami. Mimo wszystko był towarzyski, jeśli chciał. Rozmowa była zaś dla niego kluczem do zrozumienia, wyznaczania sobie pewnych granic międzyludzkich, treningiem dla umysłu, więc jeśli chłopak miał ku temu okazję to chciał mieć pewność, że w pełni korzysta z tych wszystkich przywilejów. Upodobanie to oczywiście w pewien sposób kontrastowało z outsiderskim charakterem chłopaka. Można by pomyśleć, że jako iż rzadko zdarza nawiązać mu z kimś kontakt, to jeśli już do tego dojdzie to wykorzystuje go w pełni.
-No...tak, jednak coś z tym zrobię...-Rzucił ignorując dalsze słowa psa. Te komentarze irytowały go i drażniły, lecz postanowił je ignorować. Niech sobie przecie mówi. Przecież to nikogo nie zabija. Chyba. Adrien nie był pewien czy po dłuższym czasie słuchania tego po prostu się przyzwyczai i uodporni, czy sam chwyci za jakiś kawałek noża.
-Jassssne. - Wysyczał, mrużąc przy tym oczy Jego twarz była zaczerwieniona z zażenowania i złości, lecz gdzieś po kątach czaił się jeszcze strach. Jakoś był święcie przekonany, że gdyby nie wykazał się swoim zdecydowaniem, to żart mógłby przeistoczyć się w czyn. Przeszedł go dreszcz i potrzeba posiadania przestrzeni między nim, a Zorą. Warknął więc kilkukrotnie i napierał stopą by się odsunął. Na szczęście ten nie stawiał wielkiego oporu i zrozumiał. Uf. Dopiero wówczas okularnik poczuł jak mocno wali mu serce. Jakoś słabo mu się zrobiło. Chyba to całe wydarzenie wyssało z niego resztki energii. Osunął się więc na łózko, zdejmując okulary z nosa, a drugą ręką masował skronie.
Kończyć? Hah...Prędzej puszczę pawia nim cokolwiek się zacznie.
Dorzucił w myślach, a w odpowiedzi wystawił w kierunku Zory rękę trzymającą okulary i podniósł na baczność środkowego palca w wymownym geście. Powiedzmy, że Ad potrafił dostosować sposób komunikowania się do odbiorcy. Jakoś też czuł się pewniej, po tym jak udało mu się zainstalować u Zory "hamulce".
Chociaż tyle dobrego w tym parszywym dniu.
Podsumował, czując jak nerwy go puszczają i senność zaczyna go obezwładniać. W końcu zarwał nockę, miał jeszcze zrobić coś dla brata uzupełnić notatki, sprawdzić pocztę...
Nocą.
Zamknął oczy, a świat zaczynał się wyłączać i jakoś przyjemnie wirować...wtem poczuł coś na głowie. Jakieś takie dziwne niby-drapanie, niby-łapki. Nie będąc świadomym co to tak właściwie jest przeszedł go dreszcz, wybałuszył oczy, a z ust wydobył się zdławione "łoooOooOch". Szok, i inne komplikacje poskutkowały tym, że Ad spektakularnie z hukiem znalazł się na ziemi, kompletnie nie ogarniając sytuacji. Dopiero gdy zobaczył na swojej klatce piersiowej, to jakaś żarówka się zapaliła. Przełknął ślinę. Nie żeby się ich bał, lecz były...
-Obrzydliwe...- Zmrużył oczy na wielkie jajca osobnika imieniem Rod, które szurały po jego torsie. Poczuł, że zaraz chyba odleci. O ile bowiem jeszcze szczurzyce były spoko to nie tyczyło się to też samczej części tego gatunku. Na ich ciało w 30% składały się wielkie jajka, gdzie jedno było większe od głowy. Nie wiedząc czemu Ad zawsze widząc te proporcje przekładał je na człowieka i brało go na mdłości. Matka Natura musiała przegrać jakiś zakład.
W obecnej sytuacji Ad był łatwy do rozczytania. Zdezorientowany i zaspany nie potrafił ukryć myśli, które dało się odczytać z grymasów i kolorów na jego twarzy. Zora prawdopodobnie miał w tym momencie z tego niezły ubaw. Wolną ręką chłopak sięgnął więc po poduszkę z łóżka i cisnął nią w twarz współlokatora, chcąc ewentualnie doprowadzić go do porządku.
-Zdejmij TO lub będziesz zaraz jedynym, którego będę musiał znosić. - Wyrzęził warkliwie, leżąc w bezruchu, a wzrok jego był utknięty w zwierzęciu, przez co jego groźba wyszła niezbyt przekonująco.
-


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Pon Gru 22, 2014 10:35 am

Świętem będzie kiedy Adrien uzna, że przyzwyczaił się do Ozora. Aż sam Ozor zrobi imprezę, zaprosi swoich kumpli zza granicy i nie tylko, na szalone party w TYM pokoju i jak wiadomo Aduś okaże się najważniejszym gościem! Spodobała by mu się wizja bycia gwoździem imprezy? Psiur z całą pewnością by wątplił...
- Naprawdę musisz wrzucić na luuz. Koleś, możemy się świetnie bawić! - niemal jęknął pełen bólu, gdy tak zostawił w spokoju współlokatora. Skoro taki zimny, Psiur będzie musiał go rozgrzać! Jakoś... Ale po co ciągnąć! Adrien wyraźnie odlatywał w senną krainę, a Zora zajął się swoim szczurem, kątem oka zerkając na młodzika. Musiał być nieźle wyczerpany. Na bank siedział przed laptopem długie, nocne godziny. I skoro jest taki ostry to może byłby z niego dobry seme? Zaśmiał się krótko, wstając razem ze szczutem, którego właśnie umieścił na głowie sennego. Dosłownie wybuch śmiechem na reakcję Adriena.
- No nie mów, że boisz się. szczurów! - klasnął w dłonie, widząc minę Ady. Aż tak obrzydzał Rod życie chłopaka? No bez przesady. To tylko bezbronne zwierzątko. Ale skoro ten zaczął już grozić, Zora zabrał szczura. Przytulił go do swojej klatki piersiowej i głaskał po łebku na uspokojenie.
- Koleś, czy naprawdę nie masz za grosz humoru? Ten szczur mógłby co najmniej zrobić ci kupkę niż poważnie skrzywdzić. - wymruczał wyraźnie oburzony zachowaniem chłopca, wkładając tym samym gryzonia do pudełka. Sięgnął też po swoją torbę, wyciągając z niej małe zawiniątko foliowe. Było tam orzechowe ciasteczko. Pokazał je Adrienowi, cmokając niczym do psa.
- Nie masz ochoty? Bo jak nie, to dam szczurowi. - no nie mógł ukryć wrednego uśmieszku, jakim obdarzył chłopaka, który z całą pewnością się rozzłości. Ale o to chodziło! Naprawdę mógłby wrzucić trochę na luz, bo wyjdzie na to, że ma kija w pupie, a nie Ozora przyrodzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien Shane

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 19/11/2014

PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   Czw Gru 25, 2014 6:14 am

Tak, Adrien zdecydowanie nie był kimś z kim można by było się schlać, zrobić głupie rzeczy na haju i potem się z tego wszystkiego śmiać. Był pod tym względem charakterystycznym nerdem. Oczywiście nie oznaczało to, że nie potrafi swobodnie rozmawiać, jednak...przy Zorze czuł się jakby musiał wiecznie mieć się na baczności. Nie potrafił się przy nim rozluźnić, a przynajmniej nie na chwilę obecną. Sposób w jaki się poznali, specyficzne poczucie humoru Zory...sprawnie mu w tym przeszkadzały. Nie mówiąc już o zmęczeniu chłopaka, które sprawiało, że nasze chucherko było jeszcze bardziej sceptycznie i złowrogo nastawione do świata. Do tego ten szczur...
Adrien zarumienił się nieco, gdy to Pies chyba się naśmiewał z jego reakcji, że to przecież niewinne stworzonko, a on się ich boi.
-Nie boję, ale brzydzę. To dwie różne sprawy. - Wyjaśnił, akcentując wyraźnie dwa ostatnie słowa. Bo to były dwie różne sprawy, prawda?
Zmrużył oczy, próbując przeszyć współlokatora spojrzeniem. Okulary zapewne to uniemożliwiły. Wszystko za sprawą tego, jak Zora go nawoływał. Ciasteczka. Adrien ciężko wypuścił powietrze. Był konający, a Ozor sprawnie wysysał z niego resztki energii. Nerd nie potrafił za nim nadążyć. Za jego akcjami, pomysłami...czuł jak łapał zadyszkę w tym wszystkim.
-Dzięki. - Sięgnął po ciastko nie mając siły się już bronić, po czym wstał. - Musze sobie zrobić chwilę przerwy bo nie nadążam za tobą. Do później. - Powiedział szczerze, po cym wyszedł z pokoju na korytarz. Może jak zrobi sobie przerwę, prześpi się gdzieś, pod jakąś ścianą, odpocznie to może łatwiej będzie mu się porozumiewać z Zorą? Nie wiedział, lecz miał taką nadzieję. Schrupał ciastko. To był jego dzisiejszy obiad.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój numer 14 - Zora   

Powrót do góry Go down
 
Pokój numer 14 - Zora
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój numer 145; Daiki Aomine
» Pokój numer 1.
» Pokój numer 145; Daiki Aomine
» Pokój numer 177; Himari Yoshino.
» Pokój numer 188; Kyoji Kusatsu i Momo Kyubei.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Akademiki :: ∎ Pokoje-
Skocz do: