IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Gniazdko Dantego Arrowa.

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gniazdko Dantego Arrowa.   Czw Cze 12, 2014 8:31 pm

Oklepana formułka wyrażająca jako taką wdzięczność nie ruszyła bruneta. Owszem, wysłuchał jej, nawet do końca, zmuszając mózg do trochę szybszych reakcji, ale nie była dla niego czymś istotnym. Ot, zwykłe słowa, przepełnione obowiązkiem. Miał szczerą ochotę odpowiedzenia mu, że najlepszym wynagrodzeniem byłoby uważanie na siebie, ale zrezygnował z tej wypowiedzi. Po pierwsze dlatego, że zabrzmiałoby to, jakby się nim przejmował. A po drugie, bo mogłoby to zostać uznane za faktyczne życzenie i wówczas straciłby możliwość wykorzystania go w inny sposób. Byłoby to nad wyraz przykre.
Słysząc słowa blondyna zerknął na zegarek. Ziewnął znowu i odłożył kubek na blat, przeciągając się ponownie, prezentując ładnie zarysowane mięśnie.
- Wolno się przebudzam - mruknął pod nosem. Obrócił się znowu tyłem i zrobił kolejną herbatę.
- A położyć się, to mogę tylko z tobą - dodał, przekręcając na chwilę głowę i puszczając oko do Gustava. Ewidentnie żartował. Humor miał niczego sobie, chociaż wciąż czuł lekką senność. Obudził się jednak też i żołądek.
- Dla mnie coś jest? - spytał, zerkając dość łakomie na talerz z jedzeniem. Uznał, co dość oczywiste, że hrabia sam się obsłużył. Raczej nie oczekiwał po nim dobrowolnego usługiwania „gówniarzowi”. Wrócił na krzesło, siadając naprzeciwko blondyna i wlepił w niego z powrotem spojrzenie. W tym świetle to niebieskie oko zdawało się świecić, przywodząc na myśl lazurowe morze. Uśmiechnął się pod nosem, jakby do siebie, a potem zaczął pić herbatę, nie spuszczając wzroku z mężczyzny.
Obaj zachowywali się dość nietypowo jak na nich, ale też dopiero co wyszli z bardzo niewygodnej sytuacji. Można było im to wybaczyć, co nie zmieniało faktu, że tak jak Waddington obserwował uważnie nowe wcielenie Dantego, tak i ten wodził wzrokiem po blondynie, wyłapując niektóre reakcje kompletnie nie pasujące do jego osoby. W pierwszej chwili Arrow otworzył usta, chcąc rzucić jakże uprzejmy komentarz, że szef może śmiało koszulę i zdjąć, ale ostatecznie zrezygnował z tego pomysłu. Zdążył już zauważyć, że taka forma przymusu nie była wyjściem, które doprowadziłoby do spełnienia jego życzenia. Zmrużył brwi, rozważając, co też mógłby zrobić. Miał ogólny plan tego, jak powinien się zachowywać, ale czym była teoria, a czym praktyka?
- Może chcesz skorzystać z łazienki? Nie wiem jak ty, ale ja bym się przebrał - mruknął, minimalnie wyjaśniając swoje wcześniejsze zachowanie, oraz pokazując częściowo poziom swojej manii na punkcie higieny. Zmierzył uważnym wzrokiem blondyna.
- Tak na oko, mamy podobny rozmiar, więc możesz się czymś obsłużyć z szafy. Nie miałem okazji się w niej rozglądać od zamieszkania tutaj. - Wzruszył lekko ramionami.
Wykazał się niesamowicie dobrą wolą, skoro zaoferował swojemu goścowi JAKO PIERWSZEMU prysznic. Normalnie choćby się walilo i paliło, poszedłby najpierw sam, a potem wydał zezwolenie. Tym razem jednak mógł zrobić wyjątek. Poza tym, czekało na niego apetycznie wyglądające danie, które zamierzał skonsumować.
Sięgnął do talerza, opuszczając w końcu wzrok z szefa RoboticsUNION i zabrał się za posiłek, pozostawiając hrabiego z tą uprzejmą ofertą. Jeśli nie zbierze się wystarczająco szybko, to jej termin przepadnie. Poświęcenie ze strony Arrowa i tak na pewno nie zostanie dostrzeżone, nie zamierzał więc zbyt długo go ukazywać.
Zamruczał pod nosem, rozkoszując się zrobionym posiłkiem, jakby było to co najmniej danie królów, a nie zwykłe śniadanie. Nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo był głodny. Spędził niemalże dobę bez jakiegoś normalnego jedzenia, zadowalając się herbatami, papierosami, oraz przystaweczkami z imprezy. W końcu dostał coś sensownego i zamierzał wykorzystać to maksymalnie. Uniósł się jedynie raz, by dolać sobie herbaty i wziąć trochę chleba.
Powrót do góry Go down
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Gniazdko Dantego Arrowa.   Czw Cze 12, 2014 8:33 pm

Cieszyło go to, że obyło się bez kolejnych pytań ze strony Dantego o jego kondycję, ponieważ nie był pewien, jak zareagowałby na kolejną dawkę troski. Rzecz jasna zdawał sobie sprawę z tego, że troska ta wcale nie jest tak wielka, właściwie jest to iluzja stworzona na potrzebę chwili, z czego szantażysta mógł nawet nie zdawać sobie sprawy. Arrow nie troszczył się o Waddingtona, chodziło mu przede wszystkim o to, aby nie stracić tego wszystkiego, co zdobył dzięki zaledwie jednemu szantażowi. Mieszkanie, miła posadka, wysoka pensja wypłacana co miesiąc - szkoda by było to stracić z powodu kilku idiotów, którzy bezmyślnie chcieli się obłowić sporym okupem. Gdyby porywacze zrealizowali cały swój plan, zmusiliby odpowiednie służby do tego, aby zaczęły węszyć zarówno w firmie, kancelarii, szpitalu, jak i bujnym życiu prywatnym szlachcica, a to z kolei mogłoby doprowadzić dociekliwych śledczych do młodego mafioza. Z całą pewnością nie znaleźliby na niego żadnych dowodów, również nie mogliby żadnym sposobem powiązać go z tą sprawą, mimo to snuliby różne teorie sugerujące, iż syn niegdyś wpływowego członka mafii maczał palce w porwaniu jednego z przedstawicieli Izby Lordów. Ale co skłaniałoby ich ku podobnym domysłom? Przede wszystkim zbyt korzystna umowa nowego pracownika, na dodatek niedawno podpisana. Zdawałoby się, że tak korzystne warunki tejże umowy powinny wykluczyć wszelkie podejrzenia wobec bruneta, jednak tak naprawdę rzucały jeszcze większy cień na jego osobę. Taki drobny paradoks.
Na jego żart nie zareagował, choć spojrzenie stalowoszarych oczu mocniej zapłonęło w niemym buncie. Chciał mu się przeciwstawić, naprawdę pragnął odpowiedzieć na jego słowa zgryźliwym komentarzem, a jednak zachował dyplomatyczne milczenie. Obiecał sobie w duchu, że dziś będzie panował nad swoim językiem, aby w ten sposób wynagrodzić wybawcy jego poświęcenie. Co prawda z opresji tak naprawdę uratowały ich pieniądze Gustava, jednak bez interwencji młodszego mężczyzny blondyn nie miałby szansy na tak pokojowe zakończenie całej sprawy. Doskonale wiedział, że powinien wreszcie wykrztusić z siebie jakiekolwiek podziękowania, jednak nie był w stanie, zwyczajnie nie potrafił.
- To wszystko jest dla ciebie, ja nie jestem głodny.
Na obecną chwilę bałby się wziąć cokolwiek do ust, ponieważ nie był absolutnie pewny tego, do jakich rewolucji dojdzie w jego żołądku, jeśli znajdzie się w nim jakikolwiek produkt spożywczy. Poza tym, inne potrzeby uznał za bardziej paląc niż zaspokojenie głodu. Chciał zmyć z siebie przeżycia z ostatniej nocy i potrzebował do tego gorącego prysznica. Chciał wyjść z mieszkania jak najszybciej, aby wreszcie powrócić do swojej rezydencji i tam móc się odświeżyć. Najpierw jednak musiałby zamówić taksówkę, co niezbyt mu się uśmiechało. O wiele lepsza opcją byłoby wezwanie szofera, o ile nie odwołałby takowego ze stanowiska.
Gdy dotarła do niego propozycja Dantego, spojrzał po nim z lekka zaskoczony. Uśmiechnął się ledwo dostrzegalnie kącikami ust, co też uczynił bezwiednie. Sama perspektywa umycia się już za chwilę sprawiała, że musiał spojrzeć bardziej przychylnie na bruneta. Delikatnie rozmasował dłonią sztywny kark, palcami nabierając na kręgi szyjne, przy czym zmrużył leniwie oczy. Zapomniał już o kontrolowaniu każdego swojego ruchu, zmęczenie zbyt mocno na niego oddziaływało. To zabawne, wyspał się, a wciąż czuł się jak wrak człowieka.
- Pozwolę sobie skorzystać z oferty.
Powstał wreszcie ze swojego miejsca i na kilka sekund zamarł w miejscu, jakby jeszcze się wahał nad podjętą decyzja, choć zdążył się nią już podzielić z gospodarzem. Wreszcie wyszedł z kuchni i skierował się do sypialni, gdzie odnalazł sporych rozmiarów szafę, w której kryło się kilka garniturów z białymi koszulami wiszących na wieszakach. Gustav wyjął jeden z kompletów, następnie ruszył do łazienki, w której zamknął się na cztery spusty. Czyste ubranie powiesił na haczyku. Nie myślał zbyt wiele, w milczeniu zaczął pozbywać się z sienie ubrań, ukazując czterem ścianom dobrze zbudowane ciało. Szybko znalazł się w kabinie prysznicowej i odkręcił ciepłą wodę. Gorące strumienie smagały skórę. Blondyn wsparł się dłońmi o lodowate kafelki i pochylił głowę. Dłońmi przesunął po chwili po twarzy, wtedy też podniósł głowę. Złapał za pierwszy lepszy żel pod prysznic i namydlił ciało, następnie spłukał z niego dokładnie pianę. Palcami zaczesał mokre blond włosy do tyłu i zakręcił wodę. Sprawnie opuścił kabinę, odnalazł ręcznik i wytarł dokładnie wilgotną skórę. Niedbale założył bokserki, a potem przygotowany przez siebie wcześniej białą koszulę, której dziwnym trafem nie dopiął do końca. Spodnie garniturowe również założył, jednak zrezygnował całkowicie z marynarki, pozostawiając ją na wieszaku. Na całe szczęście buty miał jeszcze swoje.
Wyszedł z łazienki i skierował się do kuchni, gdzie przystanął w progu. Zaraz wbił wzrok w postać młodego Arrowa, jednak w tym przypadku starał się być bardziej ludzki. Nie spoglądał na niego z niechęcią, właściwie patrzył na niego normalnie jak na swoje standardy - patrzył beznamiętnie.
- Łazienka wolna - wyrzucił z siebie spokojnie, przecierając przy tym oczy. Naprawdę był wykończony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gniazdko Dantego Arrowa.   Czw Cze 12, 2014 8:34 pm

- Nie krępuj się - mruknął pod nosem brunet. Dostrzegał bardziej ludzkie zachowanie Gustava, dlatego też nie zamierzał go powstrzymywać. Wykazał się na tyle dobrą wolą, że nawet nie skomentował jego, dość chaotycznego, zachowania. Zamiast tego przystąpił do konsumpcji przygotowanego posiłku. I musiał w duchu przyznać, że chociaż danie nie było wyszukane, to odpowiadało jego podniebieniu. Był bardzo wygłodzony, a i wielkość odpowiadała jego potrzebom. Poświęcił się jedzeniu, na chwilę zapominając o otaczającym go świecie. Nawet gdy skończył, tkwił jeszcze w rozkosznym rozleniwieniu, z zamkniętymi oczami i błogim rozluźnieniem na twarzy. Zmarszczył lekko brwi, gdy usłyszał kroki obcego człowieka, a potem otworzył oczy i spojrzał uważnie na przybyłego. Prezentował się na tyle dobrze, a przy tym luźno, że myśli Dantego poszybowały w kierunku łóżka. Cholera, bardzo chętnie by obserwował, jak mimika blondyna z beznamiętnej zmienia się na bardzo namiętną. Aż się uśmiechnął pod nosem, nie ruszając początkowo z krzesła. Im bardziej prezes RoboticsUNION był obojętny, albo niechętny, tym bardziej przyciągał on pragnienia Arrowa. Brunet tak się wciągnął w szantażowanie go i zmuszanie do wypełniania pragnień, że kompletnie przestał się interesować resztą świata. Jego myśli krążyły wyłącznie dookoła tej wysokiej, nieprzyjemnej istoty. Chciał ją... Zdobyć. Zawładnąć wszystkim, co jej dotyczyło. Nie tylko wymagając drobnych przysług, ale też w tych aspektach fizycznych i psychicznych.
Za długo nikogo nie przywiódł do swojego łóżka.
Uniósł się powoli, odłożył talerz i kubek do zlewu, a potem skierował się w stronę wyjścia z kuchni. Zdawał się iść prosto na Gustava, w ostatniej chwili go wyminął i złapał za kołnierz koszuli, zdejmując ją z niego jednym, mocnym ruchem. Uśmiechnął się przy tym iście diabelsko. Wprawdzie musiał trochę dopomóc spełnieniu tego życzenia, ale efekt stanowczo go zadowalał. Do tego stopnia, że obrócił głowę i zmierzył spojrzeniem sylwetkę blondyna.
CHOLERNIE ponętna.
Przez ułamek sekundy przywoływał się do porządku, że powinien iść do łazienki i dać temu spokój, ale mężczyzna za bardzo go pociągał w tym momencie. Musiał się obrócić, zlustrować również jego pierś, a potem cmoknąć w jego stronę, spoglądając iście figlarnym wzrokiem. Dopiero wtedy zmotywował się do pójścia do łazienki. Rzucił na wieszak zdjętą koszulę, swoje spodnie i pasek, a potem nagi wszedł pod prysznic i zamknął oczy, ustawiając temperaturę na wyczucie. Nie za zimna, nie za ciepła, po prostu idealna. Stał tak chwilę bez ruchu, a potem dokładnie ponowił wszystkie czynności blondyna. Poszerzył je jedynie o skorzystanie z dezodorantu. A potem zdał sobie sprawę, że nie ma ubrań na zmianę.
Skrzywił się z niesmakiem, wrzucając po zużyte ubrania do kosza na pranie. Odruchowo zmiótł z powierzchni wszystkie brudne rzeczy, włącznie z tymi należącymi do blondyna. Trudno, jego problem. Zostawił jedynie wiszącą na wieszaku marynarkę i dołączył do niej ściągniętą dopiero co, z ciepłego ciała Gustava, koszulę. Sam owinął się w biodrach ręcznikiem i wyszedł. W pierwszej chwili jego kroki podążyły ku garderobie, zaraz jednak stwierdził, że ma ją w poważaniu i wrócił się do kuchni.
- Ty czegoś nie zjesz? -
spytał, unosząc brew wysoko. Całkiem nieźle radził sobie jako gospodarz. Przyczyny jego zachowania mogły być tylko dwie. Albo jeszcze nie do końca się obudził, albo zmienił taktykę wobec szefa. Tak czy inaczej przesunął dłonią po jego mokrych włosach, lekko się ocierając bokiem. Bardzo delikatnie, wręcz przypadkowo.
Stanął w niewielkiej odległości od niego i wlepił intensywne spojrzenie. Nawet nie musiał go rozbierać wzrokiem, bardziej skupił się na fantazjach, co by z nim zrobił. Jego potrzeba dominacji ostatnimi czasy wymknęła się spod kontroli, a szczególnie bolał go fakt, że nie miał żadnego seksownego ciała od paru tygodni. Aż go paliło od środka, by coś ze sobą zrobić. Szczególnie dlatego, że w polu jego widzenia, ba, na wyciągnięcie ręki, znajdował się taki jeden przystojniak.
Do pewnych zachowań zniżać się jednak nie zamierzał.
Powrót do góry Go down
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Gniazdko Dantego Arrowa.   Czw Cze 12, 2014 8:39 pm

Uważne spojrzenie gospodarza ani trochę go nie speszyło, właściwie był na nie w pełni przygotowany. Od początku tej znajomości musi radzić sobie z tym wygłodniałym spojrzeniem, dlatego też nauczył się nie reagować na nie. Zresztą, było ono dla niego sporym komplementem, w końcu młodszy od niego prawie o połowę mężczyzna potrafił spojrzeć na niego pożądliwie. Wszystko jest w porządku dopóki tylko patrzy, bo na więcej nawet nie powinien liczyć. Taktyka Dantego polega na tym, aby zmusić hrabiego do dobrowolnego oddania się mu, tymczasem Waddington jest zbyt dumny, aby wypiąć się dla niego czy jakiegokolwiek innego mężczyzny z własnej woli. Nigdy nie dojdą do kompromisu w tej kwestii, a tak przynajmniej to wygląda na chwilę obecną. Dyrektor RoboticsUNION jest gotów spełnić wiele zachcianek swojego pracownika, jednak nie potrafiłby
Kiedy Arrow podniósł się z krzesła, szare oczy mocniej skupiły się na obserwowaniu na jego osoby, jednak taki stan rzeczy nie trał zbyt długo. Powieki leniwie przykryły skupione na obiekcie zainteresowania tęczówki, chcąc w ten sposób dopomóc oczom w odpoczynku. Gdy prawnik wreszcie zdecydował się otworzyć oczy, ujrzał już bruneta zbliżającego się w jego kierunku. Bezczelnie zmierzał wprost na niego, lecz tuż przed wpadnięciem na prawnika wyminął go. Niezbyt dziwne zachowanie, jeśli weźmie się pod uwagę temperament tego osobnika. Jednak nie skończyło się na zwyczajnym wyminięciu, Dante musiał zrobić coś jeszcze bardziej zuchwałego. Dość łatwo zdjął z niego koszulę, bardziej jednak irytujące dla poszkodowanego było to, że śmiałek począł tryumfować. Po zdjęciu tej cholernej koszuli powinien dla własnego dobra zniknąć z pola widzenia Gustava, tymczasem on odwrócił się i począł patrzeć na swoje dzieło z dumą. Spełnił swoje marzenie, mógł teraz patrzeć do woli na nagi tors Waddingtona. Zabawka z trudem stłumiła w sobie złośliwy komentarz ociekający ironią, w którym zarzuciłaby mu brak konsekwentności. Czyż to nie on twierdził, że nie pozbawi go koszuli?
Na całe szczęście młody mafiozo opuścił kuchnię i udał się do łazienki, dzięki czemu jego gość mógł odetchnąć. Brak koszuli nie doskwierał mu tak bardzo, jednak nie podobała mu się zbytnio wizja paradowania z gołym torsem przed osobnikiem, który z chęcią by go posiadł. Mógłby teraz pójść do sypialni bruneta i wziąć z szafy kolejną koszulę, ale to zostałoby odebrane jako zwyczajne tchórzostwo. Dumnemu dyrektorowi nie pozostało nic innego, jak obyć się bez górne części ubioru. Spokojnie podszedł do kuchennych szafek, aby odnaleźć w nich kubek i owocową herbatę. Wrzucił jedną saszetkę do naczynia, następnie chwycił za czajnik, napełnił go wodą i włączył, aby woda się zagotowała. Przyrządzenie herbaty zajęło na chwilę jego myśli, przynajmniej w jakiejś większej części. Czajnik wydał odgłos, który oznajmił, że woda się zagotowała, dlatego zalał wrzątkiem herbatę. Zaraz przyszło mu rozkoszować się wspaniałym nektarem, o jakim wręcz marzył od kiedy wyszedł spod prysznica.
Wsparty o kuchenny blat skierował spojrzenie na wejście do kuchni, z kolei w dłoniach cały czas trzymał ciepły kubek. Kiedy u progu kuchni ujrzał prawie całkiem gołego Dantego, mimowolnie zlustrował go od stóp po czubek głowy. Prezentował się naprawdę znakomicie w samym ręczniku zawiniętym na biodrach. Wyobraźnia blondyna ruszyła z nietypowym kierunku, bo zwyczajne zaczął zastanawiać się nad tym, jak to ciało prezentowałoby się podczas gwałtownych uniesień. Najwidoczniej to efekt uboczny zbyt długiej posuchy. Właśnie dlatego zawierzył temu przystojnemu mężczyźnie na wczorajszym bankiecie, zwyczajnie szukał kogoś, z kim mógłby spędzić upojną noc.
- Nie jestem głodny - oznajmił spokojnie, co właściwie nie było do końca zgodne z prawdą. Obawiał się, że jego organizm nie zareaguje zbyt dobrze na jedzenie po tym, jak musiał zmagać się z nieznaną substancją, zapewne jakimś mocnym środkiem oszołamiającym.
Nagła bliskość zaskoczyła go. To niby przypadkowe otarcie byłoby jeszcze dla niego zrozumiałe, jednak przeczesanie jego włosów przez Arrowa uznał za nietypowe, zwłaszcza, że zrobił to spokojnie, może nawet z lekka opiekuńczo. Prawdopodobnie zmęczony umysł Gustava za dużo sobie wyobraża.
Dante stworzył między nimi minimalny dystans, który i tak nie przetrwał zbyt długo, gdyż blondyn przysunął się do swojego pracownika nad wyraz pewny siebie. Miał znosić to intensywne spojrzenie dwukolorowych oczu spokojnie? Niedoczekanie. Dłoń ułożył na ładnie umięśnionym torsie młodszego mężczyzny, następnie zsunął ją po jego brzuchu aż do samego podbrzusza. Palcami zaledwie zaczepił ręcznik, który w końcu złapał i pociągnął za niego, w ten sposób całkowicie obnażając ciało bruneta. To miała być zemsta za to, że został pozbawiony przez niego koszuli.
- Idę do łóżka - rzucił wprost w jego usta, drażniąc je przy okazji ciepłym oddechem. Odsunął się od Arrowa, a przy mijaniu go z premedytacją otarł się o jego ramię. Pozostawił go w kuchni samego sobie, być może z wieloma myślami. Niech się teraz biedak zastanawia, co też Gustav miał na myśli, gdy wypowiadał te słowa. Dumnie wyprostowany skierował się do sypialni, zabierając ze sobą ręcznik, który porzucił gdzieś w połowie drogi. Kiedy znalazł się przed łóżkiem, padł na nie jawnie zmęczony. W mgnieniu oka zakopał się w kołdrze i zamknął oczy, szukając jeszcze odrobiny snu. Musi się porządnie wyspać raz jeszcze, skoro już czuje się czysty po ciepłym prysznicu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gniazdko Dantego Arrowa.   Czw Cze 12, 2014 8:40 pm

Tak, stanowczo blondynowi musiało się zacząć coś dziwnego roić w głowie. Żeby Dante był czuły? Nie, nie istniała taka możliwość. On unikał takich sytuacji jak ognia. No dobrze, może niekoniecznie ognia, ale i tak unikał. Takie zachowania czyniły innych bezbronnymi. Zależnymi od reszty. Prowadziły do głębszego uczucia, do wierności i jakiś romantycznych bzdur. On oczekiwał od partnerów tylko chwili zapomnienia i dużej dawki rozkoszy. Faktem jednak było, że chętnie by się trochę zbliżył do blondyna. Wizja takiej sytuacji go pociągała. Do tego stopnia, że oblizał usta, wlepiając spojrzenie w mężczyznę, gdy tylko poczuł dłoń na swojej piersi. Mięśnie odruchowo zagrały pod skórą, a myśli bruneta na chwilę powędrowały tylko w jednym kierunku. Potrafił sobie wyobrazić przyjemne uczucie bliskości, jak i smak warg. Nie lubił się całować z byle kim, ale Gustav dopiero co się umył... I nie był wcale byle kim.
Arrow nie obronił się przed rozebraniem go. Właściwie, w pierwszej chwili ta sytuacja nawet do niego nie dotarła. Tkwił głęboko w swoich fantazjach, pogrążając się w nich jeszcze bardziej, gdy poczuł ciepły oddech na swoich wargach. Z trudem zmotywował się do zinterpretowania szeptu. Na jego oko brzmiało to niemal prawie jak zaproszenie. Drgnął lekko, gdy poczuł otarcie się o jego ramię. Dopiero w momencie, kiedy Gustav odszedł kilka kroków, dostrzegł swój ręcznik w jego dłoniach. Wydał z siebie ciche syknięcie, powstrzymując odruch ruszenia za mężczyzną. Niemalże stracił nad sobą panowanie. W takich sytuacjach najpierw reagował, a potem myślał, wciąż nie całkiem pilnując swojej chaotycznej natury. Był wręcz stworzony do gwałtownego, szybkiego reagowania, elastycznego dostosowywania się do sytuacji i korzystania z wszystkich jej plusów.
Życie jednak zmusiło go do opanowania i analizy sytuacji. Dlatego został w kuchni. Gdyby poszedł za nim, a potem spotkał się z odmową, na pewno jego duma by tego nie wytrzymała. Potrzebował być panem sytuacji, potrzebował panować nad drugą osobą. To on mógł dawać kosze, nikt inny.
Wypuścił powietrze z płuc i opuścił głowę, zerkając na swoje ciało. Miał wszystkie mięśnie napięte jak struny, gotowe do reakcji i powstrzymywane jedynie siłą woli. Zacisnął wargi i po kolej potrząsnął każdą kończyną, wymuszając na ciele spokój. Taki rozwój ich relacji wcale mu się nie podobał. Jak to tak mogło być, że ON niemal się rzucał na swoją OFIARĘ? To nie wchodziło w grę.
Przeciwnie, wchodziło. I to bardzo. Tak bardzo, że poczuł dreszcz wspinający mu się po plecach. Odgiął głowę do tyłu i odetchnął jeszcze kilka razy, próbując się uspokoić. Przygryzł lekko wargę, obracając się na pięcie i sięgając po kubek. Potrzebował czegoś na uspokojenie.

Zajrzał do blondyna po pewnym czasie, w miarę opanowany. Tak jak sądził, Gustav leżał w jego łóżku, zakopany pod kołdrą i kompletnie nieprzejęty faktem, jak bardzo namieszał w głowie Dantego. Cudownie. Bez wątpienia miał w tym wprawę.
Arrow mamrocząc coś pod nosem poszedł do garderoby i założył dżinsowe spodenki, obdarzone sporą ilością otarć i nadruków. Dołączył do tego czarną koszulkę, oraz pieszczocha na dłoń. A potem poskładał rzeczy, pod którymi wcześniej spał Waddington i wrzucił je do prania. Włączył urządzenie, ułożył wysuszone włosy w odpowiednią fryzurę i ostatecznie wrócił na swój fotel, do książki. Nie istniała możliwość, by zniżył się do samodzielnego dania sobie spełnienia, chociaż czuł nieprzyjemny ucisk w podbrzuszu. Wzmagał się on z każdą myślą, iż jego seksowny szef znajduje się niedaleko, oddzielony jedynie ścianą.
Dante skupił wzrok na pisanych słowach, pozwalając się uspokoić jednej myśli. Po prostu gdy blondyn sobie pójdzie, skoczy do Camille'a. On był dobrym kochankiem, niepokornym, ale spełniającym wszystkie potrzeby. Do tego nie oczekiwał w zamian niczego, oprócz rozkoszy. Tego potrzebował dwudziestojednolatek. Miał przykrą świadomość, że mógłby wykorzystać innego człowieka, który spał niedaleko... Bo on się da. Na pewno.
Wrócił do książki. Czytał z zapamiętaniem aż do momentu, kiedy słońce nie zaczęło zachodzić. Wtedy zdecydował się pójść do swojej sypialni. Usiadł przy mężczyźnie i lekko nim potrząsnął.
- Nie nadużywasz mojej gościnności? - rzucił, unosząc brew wysoko. - Wydaje mi się, że zasługuję na jakieś podziękowania. - Prychnął pod nosem, lekko łapiąc blondyna za włosy. Nie szarpnął jednak jego głową, a po prostu odgarnął niesforne kosmyki, skupiając spojrzenie na jeszcze trochę zaspanym gościu.
Czekał. Nie wiedział na co konkretnie, ale jego myśli znowu podążyły w kierunku ust szefa RoboticsUNION. Aż obrócił się i uklęknął na łóżku. W tym momencie sprawiał wrażenie typowego buntowniczego nastolatka. W którego kolorowych oczach tli się pożądanie, a już na pewno głęboka fascynacja leżącym pod nim człowiekiem.
Powrót do góry Go down
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Gniazdko Dantego Arrowa.   Czw Cze 12, 2014 8:42 pm

Zmysłowa prowokacja miała na celu całkowicie rozpalić nieszczęśnika, żeby zaczął walczyć ze swoimi myślami, ale przede wszystkim z rozbudzonymi zmysłami. Na pewno musiał mocno się wysilić, aby nie rzucić na swoją ofiarę. Gdyby to zrobił, z całą pewnością doznałby wielkiego upokorzenia, bo zaraz by się okazało, że Waddington jedynie sobie z nim pogrywał. Odrzucenie przez własną ofiarę, to byłoby doprawdy żałosne. Ale na swoje szczęście Dante wykazał się wielkim rozsądkiem, skoro nie pojawił się w sypialni jeszcze przez kilka kolejnych minut. Nie żeby blondyn go wyczekiwał, broń Boże! Cholernie był ciekaw czy brunet połknie haczyk, tylko na tyle czekał. Z jego strony była to zabawa, lecz jego palce jeszcze pamiętały fakturę skóry Arrowa, twarde mięśnie brzucha oraz rozpalone spojrzenie. Nie zamierzał dłużej walczyć z sennością, dlatego odnalazł wygodniejszą pozycję na wielkim łóżku, przy okazji bardziej zaszył się pod kołdrą, a na koniec zamknął oczy. Szybko odpłynął w krainę snu z dziwnym złudzeniem, że słyszy czyjeś kroki. Prawdopodobnie znów coś mu się zdawało, tak jak w przypadku tej rzekomej troski Dantego. Ten osobnik nie mógłby być w jakikolwiek sposób czuły.
Leniwie zaczął się wybudzać, choć towarzyszyły temu pełne niezadowolenia pomruki, gdy zaczęto nim potrząsać. Okazał tyle woli do współpracy, że nawet łaskawie uchylił powiekę, aby spojrzeć kątem oka na twarz jakże okropnego gospodarza. Powinien siedzieć cicho i grzecznie czekać na to, aż jego gość sam postanowi wstać. Co za brak dobrych manier. Rzecz jasna sam Waddington nie wykazał się zbyt wielką kulturą, gdy zdecydował się zająć czyjeś łóżko bez jego zgody, jednak w jego zachowanie miało swoje uzasadnienie. Po pierwsze, chciał młodego osobnika podrażnić, a po drugie to on utrzymuje to mieszkanie, nawet sam prosił o wygodne łóżko w wyposażeniu, co daje mu prawo do spania na nim.
Obcą dłoń na swojej głowie przyjął spokojnie, zwłaszcza, że pomogła mu ona pozbyć się kłopotliwych kosmyków z czoła, dzięki czemu nie musiał wyciągać reki spod kołdry, aby samemu to uczynić. Jeszcze nie do końca rozbudzony, uśmiechnął się subtelnie kącikami ust w podzięce, znów zamykając przy tym oczy. Z jednej strony jego ciało czuło, że jest dostatecznie naładowane do opuszczenia łóżka, jak i samego mieszkania bruneta, jednak umysł wciąż dopraszał się o sen, jakby ten miał zmazać upokorzenie, z jakim spotkał się hrabia nie tak dawno.
Gdy otworzył oczy i zobaczył nad sobą Arrowa z tym jakże roziskrzonym spojrzeniem, nie potrafił pozbyć się wrażenia, że w tej chwili jest w nim coś pociągającego. Na dodatek przypomniał sobie ostatnie wypowiedziane przez niego zdanie. Rzeczywiście należały mu się prawdziwe podziękowania, jednak słowa podzięki nie mogły przejść przez gardło dumnemu szlachcicowi. Zapewne już dawno by podziękował swoim wybawcy, gdyby nie był on jednocześnie jego szantażystą. Nie chciał myśleć, że jest mu coś winny, a jednak tak było.
Wyciągnął wreszcie dłoń spod kołdry i przesunął ją po policzku bruneta, następnie zjechał nią po jego szyi. Chwycił zaraz jego koszulę i mocno pociągnął ją w dół. Również w mgnieniu oka złapał go za ramię, wtedy też bez trudu powalił go na łóżko. Kiedy Dante leżał już na plecach jeszcze oszołomiony. Gustaw wynurzył się spod kołdry i zasiadł w rozkroku na jego biodrach. Spoglądał mu władczo w oczy, na dodatek złapał jego dłonie w nadgarstkach i zablokował nad jego głową w mocnym uścisku lewej dłoni.
- To prawda - zaczął poważnie, utrzymując beznamiętny wyraz twarzy. - Zasługujesz na podziękowania.
Pochylił się nad nim, aby językiem przesunąć po całej długości jego szyi. W tej samej chwili wolną dłonią podwinął jego koszulkę, przy okazji sunąć palcami po jego brzuchu i torsie. Po chwili jego usta znalazły się na lewej piersi młodszego mężczyzny i z niej poprowadził mokrą ścieżkę aż do samego podbrzusza. Po drodze wypuścił jego nadgarstki z uścisku, wtedy też jego dłonie znalazły się na jego biodrach. Zuchwale podgryzł jego skórę, pozostawiając po sobie delikatny ślad, po tym uniósł głowę i spojrzał na Arrowa bez cieplejszych uczuć. Wreszcie się rozbudził, na dodatek podziękował na swój sposób.
- To moje podziękowanie.
Dłonią naprał na jego krocze prze materiał jeansowych spodenek, stale zaglądając w intrygujące oczy gospodarza. Oczywiście, że nie da mu dupy, na to nigdy się nie zgodzi, jednak ma dziś dobry humor, więc zawsze może mu dojść, przynajmniej ten jeden raz. gdyby nie Dante, z całą pewnością siedziałby teraz w tej obrzydliwej piwnicy przywiązany do krzesła. Jest mu coś winny, ale po takim podziękowaniu na pewno jego dług zostałby umorzony. Po takiej analizie ich sytuacji zrobił kolejny krok, powoli odpiął guzik spodni, jeszcze wolniej rozpiął rozporek, następnie zsunął je z jego bioder dość sprawnie.
- Nie próbuj żadnych sztuczek, bo przysięgam, że pożegnasz się ze swoim fiutem szybciej niż myślisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gniazdko Dantego Arrowa.   Czw Cze 12, 2014 8:43 pm

Trzeba oddać honor hrabiemu. Dante nie miał nawet minimalnych podejrzeń odnośnie jego planów. Właściwie, rzucił tym tekstem, by się z mężczyzną podrażnić, móc mu coś wypomnieć, a nie zmotywować do jakiegoś zachowania. Dlatego początkowe zdumienie z dłoni, która przesuwała się po jego policzku (tors jeszcze zrozumiał, ale POLICZEK?) przeszło w kompletne zaskoczenie, gdy nagle został rozpłaszczony na łóżku. Stanowczo olbrzymią zaletą była jego niesamowita wygoda oraz wielkość, Gustav zadbał, by nie tylko można było się na nim wyspać, ale i zrobić całą orgię, z kilkunastoma ludźmi, zabawkami, więzami i Bóg jeden wie, czym jeszcze.
Brunet zamrugał oczami z zaskoczeniem, skonsternowany wlepiając spojrzenie w swoją niedoszłą ofiarę. Znał Waddingtona na tyle dobrze, by być pewnym, że on się tylko zgrywa. Po prostu wrednie z nim bawi, poddając w wątpliwość jego wytrzymałość, a potem, gdy już wygra, pozostawi Arrowa samemu sobie. Dante nie zamierzał pokazać swojej słabości. To jego było na górze.
Przypuśćmy, ponieważ znajdował się pod przystojnym szefem, który mocno trzymał jego ręce w uścisku. Niepokojąca zmiana dotychczasowych przyzwyczajeń.
- Miło, że zwróciłeś na to uwagę - mruknął natychmiast, nie pozwalając na uzyskanie jakiejkolwiek przewagi nad jego osobą. Oprócz tej fizycznej, którą chwilowo przegrał i to w beznadziejny sposób.
Co ciekawe, denerwowała go ta nijakość, obojętność, beznamiętność... Jak zwał, tak zwał. W każdym razie czuł wewnętrzny bunt przeciwko spoglądaniu na niego w ten sposób. Był przystojny, całkiem inteligentny i potrafił zaspokoić wiele potrzeb, nawet, a może szczególnie dlatego, że lubił dominować. Sytuacja, w której musiał biernie leżeć i odczuwać mocno go niepokoiła. Odetchnął powoli, czując język na swoim ciele. Chociaż się przed tym burzył i bronił, wilgotny dotyk natychmiast spowodował wzrost podniecenia. Cała analiza poszła się pieprzyć, wraz z delikatnym ugryzieniem. W głowie mu zaszumiało, oddech znacząco przyspieszył i wszelkie opory gdzieś zniknęły. Pojawiła się tylko jedna alarmowa lampka, która zawsze się włączała w takich chwilach. Nie. Pokazywać. Słabości.
Natychmiast, gdy jego dłonie zostały uwolnione, pozwolił sobie na przesunięcie ich w dół. Stalowe spojrzenie kochanka (?) całkiem zahipnotyzowało bruneta. Zawsze ścierał się z jakimiś mężczyznami, którzy woleli sami posiadać władzę, pierwszy raz jednak trafił na tak stanowczego człowieka... I pierwszy raz myślał, by zdobyć go też fizycznie. To nie były już jakieś marzenia o tym, by go opanować. Chciał go.
Przymrużył delikatnie oczy, czując napieranie na jego krocze, a potem znowu je otworzył, obserwując zsuwające się spodnie. Nie miał bielizny, nie pomyślał o tym, że może mu się przydać. Uniósł się, siadając, a potem wsunął powoli dłonie we włosy blondyna i pociągnął go ku sobie. Czynił to delikatnie, dało się jednak wyczuć siłę i stanowczość. Jeśli Gustav myślał, że po takim stwierdzeniu Arrow będzie grzeczny i uległy, to był w dużym błędzie. Młodszy mężczyzna ugiął jedną nogę, czyniąc pozycję stabilniejszą, a potem polizał wargi starszego, spoglądając mu prowokacyjnie w oczy. Uczynił to powoli, pieszcząc go chłodnym kolczykiem w języku. Jak się okazało, nie miał tylko tej jednej sztangi, ale i tą drobną niespodziankę w głębi ust. Wszystko inne jednak odłożył dzień wcześniej, przed wielką imprezą.
- Należę do najszczerszych osób na tej planecie, nie posądzaj mnie o coś takiego -
szepnął, a potem zachichotał z rozbawieniem, otwierając usta i smakując w końcu warg lekarza. Był tak seksowny, że umysł bruneta kompletnie nie zajmował się takimi rzeczami, jak analizą własnych wypowiedzi, czy posunięć. Cała ta jego elastyczność i gotowość do nowych sytuacji w końcu uzyskała panowanie nad Arrowem. Ten poddał jej się bez protestu, skupiony na wrażeniach. Czuł przyjemny zapach swojego żelu, miękkość włosów, smak warg, a to wszystko pieściło wręcz jego zmysły. Przyciągnął mocniej do siebie mężczyznę, tak by dotykali się piersiami i w duchu podziękował, że byli niemal tego samego wzrostu. Stanowiło to pewien problem na co dzień, ale niesamowitą korzyść podczas zabaw łóżkowych.
I jeśli Gustav myślał, że będzie mógł zadowolić go kilkoma ruchami dłoni, to był w bardzo dużym błędzie. Dante zamierzał spić całą śmietankę z tej sytuacji. Pieścił dłońmi głowę i kark kochanka, ustami i językiem jego wargi, a ciałem jego mięśnie. Wszystkie. Nie łasił się, ale bez wątpienia lekko pod nim wił i ocierał.
Naparł językiem na zęby prezesa RoboticsUNION i wsunął się między nie, od razu starannie pieszcząc całe wnętrze, zarówno językiem, jak i kolczykiem. On nawet nie prowokował, tylko zachęcał i dawał przyjemność. Aż westchnął, kiedy splótł ich narządy smaku ze sobą. Z jednej strony był przyjemnie gorący, ale z drugiej chłód i specyficzny smak metalu występowały w jego mieszance.
Póki co jednak nie bronił się przed górowaniem Waddingtona. Po prostu nie pozwalał mu całkiem narzucać panowania nad sobą.
Powrót do góry Go down
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Gniazdko Dantego Arrowa.   Czw Cze 12, 2014 8:44 pm

Czerpał wiele satysfakcji z jego jakże zszokowanego wyrazu twarzy, gdy w jednej chwili przygwoździł go do łóżka, jednak jego kolejne reakcje były jeszcze bardziej satysfakcjonujące. Przez swoje niedowierzanie w to wszystko oraz podejrzliwość wobec intencji hrabiego próbował ze sobą jakoś walczyć, aby stłumić całe odczuwanie, jednak z każdą chwilą czerpał coraz więcej przyjemności z zaistniałej sytuacji, a to już czyniło go bezbronnym. Nadal się stawiał, jednak coś musiało mu się spodobać w leżeniu pod innym mężczyzną, skoro w ogóle zareagował. Walka o dominację była mniej istotna, przynajmniej dla Gustava, który wiedział, że do niczego więcej nie dojdzie, chociażby dlatego, że sam nie zechce ot tak odegrać roli uległego partnera. Zresztą, to wszystko to swoiste podziękowanie za pomoc, zatem na obciąganiu powinno się skończyć. W zamyśle miał zamiar użyć ust, za czym nigdy nie przepadał, jednak tym razem mógł to zrobić w drodze wyjątku. Gdyby Dante doszedł mu w ustach, zapewne wpadłby w szał, lecz był przekonany, że do podobnej rzeczy nie dojdzie, w końcu kontrolowałby całą sytuację. I właśnie dlatego przestrzegł go przed głupimi sztuczkami, ponieważ nie wytrzymałby ciągnięcia go za włosy czy wpychania męskości do samego gardła. Chciał spokojnie mu obciągnąć i mieć święty spokój.
Niestety, Arrow miał zupełnie inne plany. Kiedy Gustav został do niego przyciągnięty, w pierwszej chwili wsunął dłoń między nich i spróbował grzecznie zasugerować mu zwiększenie dystansu poprzez napieranie na jego tors. Odrobinę rozluźnił się, gdy poczuł pieszczotę jego języka na swoich wargach, a także muśnięcia chłodnego kolczyka, choć w większej części podziałało na niego jego wyzywające spojrzenie. Nie chciał przegrać starcia, nie chciał pokazać słabości, dlatego też zaraz dłoń z jego piersi przeniósł na jego kark, który począł rozmasowywać leniwymi ruchami. Palcami drugiej dłoni przesunął po jego lekko pobudzonej męskości, aby jeszcze bardziej go podrażnić. Nie ma zamiaru pójść z nim na całość, ale najwidoczniej Dante wyobrażał sobie coś innego.
Po jego odpowiedzi zmarszczył brwi i już miał zamiar się wycofać, jednak pocałunek odwiódł go od tego pomysłu. Instynktownie rozchylił wargi przed jego językiem, pragnąc pogłębienia pieszczoty, na co też nie musiał czekać. Może nie był pod jakimś wielkim wrażeniem jego umiejętności, jednak musiał przyznać, że młodzik naprawdę może się pochwalić jakimiś umiejętnościami. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie ta bliskość ich ciał, które wręcz się do siebie przykleiły. Co prawda podobało mu się to, że ten wieczny dominator poruszał się pod nim z takim zaangażowaniem, jednak nie chciał takiego zbliżenia. Przynajmniej poznał wreszcie jak to jest, gdy kochanek ma kolczyk w języku. Odpowiedział na ruchy okolczykowanego języka poruszając równie intensywnie swoim własnym, w międzyczasie wycofał dłoń z członka bruneta, aby wsunąć ją między ich złączone torsy. Delikatnie odepchnął go od siebie, w ten sposób przerywając pocałunek. Spojrzał na niego z jawnym sprzeciwem wymalowanym w szarych oczach. To nie koncert życzeń, chce mu tylko pomóc dojść.
- Za bardzo się zagalopowałeś - oznajmił z chytrym uśmieszkiem, znów sprowadzając go do parteru. Ma leżeć na plecach i siedzieć cicho, to dla nich obu najlepsze rozwiązanie. - Przecież wiesz, że nie rozchylę dla ciebie nóg.
Pochylił się na jego szyją i ucałował ją krótko, następnie wgryzł się delikatnie we wcześniej ucałowane miejsce. Już dawno chciał to zrobić, po prostu uwielbia ssać i gryźć skórę kochanków. Zresztą, chciał zostawić po sobie ślady, nawet jeśli jego romanse nie należały do najtrwalszych. Szybko pozostawił jego szyję w spokoju, teraz musiał uporać się z jego zgiętą nogą. Bez słowa złapał ją i wyprostował, następnie zsunął się niżej, przy okazji sunąc językiem po jego brzuchu.
- Nawet nie drgnij - rzucił w jego stronę, spoglądając na jego męskość, którą objął dłonią u nasady. Na początek zaczął stymulować jego penisa jedynie ręką, obejmując jego trzon, lecz po chwili przesunął po jego żołędziu gorącym językiem. Rzadko dogadzał tak swoim kochankom, więc Arrow może czuć się wyróżniony. Kiedy jedną dłonią na przemian masował jego jądra, a drugą sunął u nasady penisa, ustami objął jego główkę, po czym wsunął ją głębiej do ust, aby delikatnie, ledwo wyczuwalnie przesunąć zębami po trzonie. Szybko wycofał uzębienie i zaczął poruszać głową, na chwilę obecną powoli, aczkolwiek rytmicznie. Z każdą chwilą jego ruchy zdawały się bardziej energiczne, w końcu musi go zadowolić. Jednak problem pojawi się wtedy, gdy sam poczuje się mocniej pobudzony. Na razie nie chciał o tym myśleć, bo wiedział, że woli raczej ulżyć sobie sam niż liczyć na łaskawość Dantego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gniazdko Dantego Arrowa.   Czw Cze 12, 2014 8:46 pm

Protest Gustava nie był niczym zaskakującym. Właśnie czegoś takiego oczekiwał brunet, dlatego nie zareagował na pierwszą próbę odepchnięcia go. Za drugim razem szef wziął go z zaskoczenia, dlatego z ustami ułożonymi w zdziwione „O” wylądował z powrotem na łóżku. Zmarszczył brwi, niezadowolony z odepchnięcia go i może nawet zniósłby takie traktowanie, gdyby nie słowa blondyna. Wewnętrzny buntownik aż zadrżał z oburzenia i zaryczał we wnętrzu Arrowa. Mężczyzna opanował chęć złapania go za włosy i wciśnięcia go w łóżko tylko dlatego, że był ciekaw dalszego rozwoju sytuacji. Normalnie Waddington leżałby już z twarzą w poduszce, związanymi dłońmi i tyłkiem w górze. O ROZCHYLONYCH nogach nie wspominając.
Dante nie mógł jednak nie oprzeć się zainteresowaniu. Trafił w chwilę, której od naprawdę dawna nie uświadczył. Dlatego też i nie zamierzał protestować i powstrzymał chociaż drobny bunt, w postaci ciętej riposty. Czekał.
Poza tym, nie był sadystą. Nie czerpał przyjemności z robienia czegoś wbrew woli partnera. Wbrew pozorom, potrafił to uszanować. Mógł prowokować, rzucać głupimi życzeniami, ale nigdy nie posunąłby się do bicia kogoś, albo pieprzenia, bez wyraźnej zgody. Każdą formę przemocy rozpatrywał pod kilkoma kątami, a ostatecznie tylko sygnalizował, że mógłby jej użyć. Poza tym, nie czuł do hrabiego nienawiści, raczej była to spora fascynacja. I, co oczywiste w tym momencie, pożądanie. Nie przeszkadzał mu fakt, że lekarz nie życzył sobie zbliżenia. W pewnym momencie intuicja wzięła nad nim górę i już wiedział, że dojdzie do jego spełnienia. Nie musiał się w żaden sposób zastanawiać, niczego rozważać, ani analizować.
Westchnął cicho, czując ugryzienie, a potem uniósł lekko głowę, zerkając na kochanka między swoimi nogami. Na pewno zaskoczył go fakt, że ten nie wyglądał, jakby zamierzał poprzestać na pieszczeniu go dłonią. Było to całkiem miłe zaskoczenie. Do tego stopnia, że jego usta same ułożyły się w oświadczenie:
- Nie szukaj dziury w całym.

Przez chwilę naprawdę nic nie robił, kiedy jednak poczuł usta mężczyzny na swoim członku, aż wywrócił oczami z przyjemności. Nie jęknął, lekko napinając mięśnie brzucha, by się nie wygiąć. Nie zamierzał spłoszyć lekarza, ani zignorować jego woli. Sam nie wyobrażał sobie, by brał czyjąś męskość do ust, dlatego potrafił w takich kwestiach być bardzo wyrozumiały. Nie byłby jednak sobą, gdyby nie zareagował na tak bezczelne polecenie. Szef RoboticsUNION kompletnie nie myślał o tym, jak takie wyraźne życzenia frustrują okolczykowanego.
- Nie wydawaj mi poleceń - szepnął, unosząc rękę i przesuwając nią po policzku blondyna. Nie złapał go za głowę, nie zmusił do jakiegokolwiek wzmocnienia pieszczoty, jedynie odgarnął dłonią jego włosy, a potem pogładził palcami kark szlachcica. Mogłoby to ujść nawet za czułość, gdyby nie fakt, że po pierwsze buntował się przed cudzą wolą (chociaż niesamowicie subtelnie jak na niego), a po drugie zwyczajnie uspokajał Gustava, by ten nie uciekł.
Obiektywnie rzecz ujmując, nie mógł powiedzieć, by jego kochanek był najlepszy wśród jego licznych flirtów. Na pewno jednak fakt, że trochę na niego czekał i marzył o tej chwili, wzmógł podniecenie. Szybko twardniał w ustach prawnika, napinając coraz bardziej skórę i czyniąc żyły coraz wyraźniejszymi w dotyku. Powstrzymywał przy tym odruch, którego nie miał, gdy siedział – wypychanie bioder do przodu. To był błąd ze strony Waddingtona, który nie przemyślał, jak gwałtownie może reagować ciało podczas takich zabaw i to w takiej pozycji. Szczególnie wówczas, gdy znaczna część kontroli Arrowa zniknęła, zostawiając miejsce pożądaniu.
Brunet warknął z niezadowoleniem po chwili, odsuwając dłoń od karku partnera i uniósł się na łokciach, spoglądając na niego. Dokonał błyskawicznej analizy jego zachowań i doszedł do wniosku, że obietnica związana ze straceniem członka była wiarygodna. Na litość boską, miał do czynienia z lekarzem! Bez wątpienia z chirurgiczną precyzją pozbawiłby go wszystkiego, co ma jakikolwiek związek z seksem. Może perfidnie pozostawiając dominantowi tyłek. W takiej sytuacji wyjścia były dwa – kontrola, albo zmiana pozycji. Im mocniej blondyn poruszał głową, tym ciężej Dantemu było skupić myśli. Podjął szybką decyzję, która nie zmuszałaby go do żadnych niepotrzebnych i krępujących wyjaśnień – wyciągnął rękę i złapał za nadgarstek hrabiego Sandwich, a potem położył jego dłoń dokładnie na środku swojego podbrzusza i lekko ją docisnął. Miał nadzieję, że aluzja będzie wystarczająca, oraz, że jego dobra wola zostanie doceniona. Nic więcej nie był w stanie w tym momencie zrobić. Widok tego władczego mężczyzny, trzymającego w ustach jego męskość przyprawiał o zawroty głowy i niezdrowe przyspieszenie oddechu. Właściwie usta dwudziestojednolatka układały się cały czas tak, jakby spomiędzy nich miał uciec jęk, ostatecznie jednak był on hamowany w gardle. To było jedyne, na czym mógł skupić swoją kontrolę i na czym MUSIAŁ ją skupić. Nie jęczał w takich momentach. Nigdy.
Chociaż szorstki język przy dziurce na czubku powodował u niego zawroty głowy. Tak samo, jak widok wysuwającego się spomiędzy warg członka. Gustav w tym momencie był dla niego najseksowniejszym człowiekiem na Ziemi, nawet jeśli nie miał wielkiej praktyki w dogadzaniu tym sposobem.
Biodra wymknęły mu się spod kontroli i tylko dłoń blondyna, dopiero co postawiona na brzuchu, mogła powstrzymać je przed głębszym zanurzeniem pewnego organu w gardle Waddingtona. Dante opuścił ręce na pościel, poświęcony tylko obserwacji kochanka i jednej myśli. Jeszcze.
Powrót do góry Go down
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Gniazdko Dantego Arrowa.   Czw Cze 12, 2014 8:47 pm

Chciał dać mu przyjemność, taki był jego cel, dlatego w pełni satysfakcjonowały go spokojne reakcje bruneta. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że pieszczenie ustami czyjejś męskości nie jest jego mocną stroną, jednak tylko tyle mógł mu zaoferować. Zdawał sobie sprawę z tego, że Arrow dziwnym trafem jest nim zainteresowany również w aspekcie fizycznym, lecz nie mógłby oddać mu się całkowicie, jednocześnie wiedział, że pocałunki i praca dłoni nie są wystarczające. Padło więc na fellatio. Ta opcja może nie była najbardziej korzystna dla samego szlachcica, jednak olał już przemóc swoją niechęć do pieszczenia ustami penisa innego mężczyzny niż zdecydować się na całkowite oddanie mu swojego ciała.
Przeczuwał, że Dante się zbuntuje, w końcu nie byłby sobą, gdyby nie spróbował jakkolwiek odpowiedzieć na stanowcze polecenie wydane jego osobie. Słowa zniósłby bez mrugnięcia okiem, w obecnej chwili nie robiły one na nim większego wrażenia, jednakże dotyk był dla niego prawdziwą karą. Kiedy miał jego męskość w ustach, chciał uniknąć jakiejkolwiek bliskości, tymczasem musiał znieść tak subtelny dotyk na swojej twarzy. Łatwiej by mu było przeżyć mocne szarpnięcie za włosy niż tak delikatnie sunięcie palców bruneta po jego policzku. Resztkami rozwagi zmusił się do zignorowania prawie czułego gestu, choć w takim wydaniu czułość miała jedynie bardziej drażnić.
Gdy usłyszał warknięcie, mimowolnie zassał się na nim mocniej z jawnym zadowoleniem. Zdenerwował go, zapewne tym jakże subtelnym, mimo to niepokojącym pociągnięciem zębów. To nie był przypadek, zrobił to specjalnie, aby w ten sposób uświadomić brunetowi, że wcale nie żartował i jest w stanie uszkodzić go do końca życia, jeśli tylko zrobić coś głupiego. Jak na razie obaj ze sobą współpracowali, więc jak na razie blondyn mógł spokojnie działać. Delikatnie wysunął jego męskość z ust, aby znów ją pochłonąć, tym razem zadając przyjemność samej główce penisa poprzez okrężne ruchy języka. Zuchwale podrażnił zazwyczaj dość wrażliwe wędzidełko. I znów wsunął jego męskość głębiej, dłonią stymulując moszną Arrowa. Aby całkowicie nie zanudzić młodego mafiozo, starał się urozmaicić chociażby sam sposób ssania jego męskości. Raz robił to bardziej subtelnie, innym razem intensywniej, przy czym zaczynał energicznie poruszać głową. Starał się, może nawet za bardzo, ale w taki sposób chciał wszystko przyspieszyć. Nie rzucał się na jego penisa, wolał raczej być jak najdokładniejszym, aby Dante osiągnął spełnienie jak najszybciej.
Kiedy mężczyzna nakierował dłoń hrabiego na swoje podbrzusze, mężczyzna rzucił na niego krótkie spojrzenie. Zrozumiał aluzję, dlatego też postanowił naprzeć dłonią na jego ciało, przy okazji miał sposobność do innego drażnienia Arrowa. Co jakiś czas przesuwał paznokciami po jego rozgrzanej skórze, chcąc wywołać u niego jeszcze intensywniejsze doznania. Chyba mu się to udało, skoro główny zainteresowany nie tylko mógł się pochwalić erekcją, ale poruszył też biodrami. Dobrze, że wcześniej zwrócił na to uwagę poprzez umieszczenie dłoni Waddingtona na swoim podbrzuszu, bo tylko dzięki jej mocnemu naciskowi na podbrzusze twardy członek nie znalazł się w gardle mężczyzny.
Wysunął penisa bruneta z ust, aby językiem przesunąć po jednej z widocznych żył w stronę moszny. Bez wahania polizał jedno z jąder, nawet wziął je do ust i zassał się na nim mocno. Tę samą czynność powtórzył z drugim jądrem, rzecz jasna nie zapominają o twardym przyrodzeniu, które stymulował dłonią, przy okazji kciukiem napierał na żołądź. Ale w końcu znów wziął do ust męskość, starając się poruszać z początku językiem, jednak w końcu wycofał narząd smakowy, aby całkowicie skupić się na ssaniu. Próbował dozować przyjemność, znów utrzymując odpowiednie tempo pieszczoty. To wcale nie było takie proste, zwłaszcza, że chciał wreszcie mieć to za sobą. Dziwnym trafem niczego nie przyspieszał, jakby przeczuwał, że w ten sposób jedynie zirytuje Dantego, który za karę zacznie jeszcze wszystko przedłużać. Mimo wszystko chce go zadowolić, prawda? Kolejny raz podrapał go po podbrzuszu, w tej samej chwili wsuwając penisa nieco głębiej do swoich ust, aczkolwiek nie za głęboko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gniazdko Dantego Arrowa.   Czw Cze 12, 2014 8:49 pm

Może kunszt u blondyna nie był powalający, ale bez wątpienia znał się on dobrze na temacie. Wiedział, gdzie dotykać, na co zwrócić uwagę, co dopieścić, by podniecenie z kochanka nie zeszło, a wręcz przeciwnie, znacznie się wzmogło. Wprawdzie brunet powstrzymywał jęki, ale twardniejącego i pulsującego coraz intensywniej członka ukryć nie mógł. Tak samo, jak lekkiego szarpania biodrami i sporadycznie zaciskających się i rozluźniających pięści. Oddychał coraz płycej, a gardło coraz częściej ściskało mu się z rozkoszy. Szczególnie działało na niego ssanie, oraz uciskanie co wrażliwszych punktów. Przesuwające się paznokcie łaskotały jego podbrzusze, dodatkowo drażniąc coraz to wrażliwszą skórę. Właściwie, Arrow kompletnie nie myślał nad tym, co się z nim dzieje. Był zdany tylko na odczuwanie, bo w pewnym momencie opuścił głowę na łóżko i zamknął oczy. Widok kochanka okazał się być zbyt intensywny.
Z gardła wydarł mu się krótki pomruk zadowolenia. Zniesmaczony swoim zachowaniem zacisnął usta, a potem uniósł rękę i odgarnął włosy z twarzy. Zaczesał je palcami i chwilę tak tkwił, lekko podrygując biodrami. Coraz bardziej odpływał, ponieważ i pieszczoty stawały się coraz intensywniejsze. Całą swoją pozostałą siłę mobilizował do hamowania dźwięków rozkoszy. Mimo to, z jego ust wyrwało się stęknięcie, gdy poczuł napieranie palca na tak wrażliwe miejsce. Otworzył oczy i wywrócił nimi z przyjemności, gdy znalazł się z powrotem w ustach Gustava. Prawdę mówiąc, tempo zbliżające go do ekstazy było mu całkiem obojętne. Doceniał jednak wysiłki, by nie szczytować zbyt szybko. Język i wargi blondyna zdawały się być w tym momencie nieziemskie.
Pchnął mocniej biodrami, wyprowadzony z równowagi. Gdy wydarł się z jego ust pierwszy, seksowny i zachrypnięty jęk, logicznym było, że już naprawdę niewiele brakuje mu do spełnienia. Stracił resztki samokontroli. Już nie był pewien, czy pieszczą go usta, czy dłoń partnera, tak czy inaczej było to wystarczające. Jęknął głośniej i pchnął biodrami, pozwalając spermie wytrysnąć. W tym momencie, gdyby spojrzeć na niego z góry, można by zrobić całym pół erotyczny film, w którym wyginałby się, jęczał i lekko drżał. I przypominał znacznie bardziej uległą stronę, niż byłby skłonny przyznać.
Zamknął uchylone usta i przetarł twarz dłońmi, powoli odzyskując nad sobą panowanie. Rozkosz jak zwykle była intensywna, ale i krótka. Nie potrafił rozkoszować się błogością i przyjemnością, gdy miał świadomość, że ktoś przy nim jest i obserwuje jego bezradność. To kłóciło się z jego poglądami na życie.
Wsunął dłonie pod plecy i podparł się na łokciach, a potem całkiem usiadł. Z trudem zogniskował wzrok na blondynie. Zmarszczył brwi, a potem odsunął od niego. Nie czuł specjalnego wstydu z powodu swojej nagości, ale nie czuł się tak komfortowo. Nie w łóżku, z facetem, nagi. Poprawił koszulkę, a potem wytarł się o pościel i założył spodenki. Uklęknął. Zlustrował uważnym spojrzeniem Waddingtona. Nie czuł się w obowiązku dziękować mu za spełnienie, ale i czuł, że pozostawienie tego w milczeniu nie byłoby zbyt dobrym rozwiązaniem. Zrezygnował jednak ze zbędnych tłumaczeń, czy zagłębiania się w swoje chaotyczne i intuicyjne myśli. Przysłowiowo machnął na nie ręką i zsunął się z łóżka. Przeciągnął się z cichym pomrukiem, poprawił zmierzwione włosy i znowu spojrzał na blondyna. Po ekstazie nie wyglądał już na takiego znakomitego kochanka, ale wciąż czuł do niego lekki pociąg fizyczny. No co tu dużo udawać, blondyn był przystojny.
Arrow zbliżył się z powrotem do niego i pchnął na łóżko, unosząc brew z leciutkim rozbawieniem.
- Swoją drogą, czemu tak się bronisz przed rozchylaniem przede mną nóg? - spytał wesoło, pchając go ponownie, a potem siadając mu na biodrach. Przeszkadzało mu trochę, że kleił się do ubrania od potu po ekstazie, postanowił jednak chwilowo to zignorować, na rzecz podrażnienia się z szefem. Przesunął palcami po jego piersi, mrużąc oczy z zadowoleniem i tworząc jakiś fantazyjny wzór, który układał się w literę „S”.
- Sądzę, że nie byłoby ci źle. -
Zmrużył oczy, niczym bardzo zadowolone kocię, a potem złapał mężczyznę za nadgarstki i tym razem to on zapanował chwilowo nad reakcjami mężczyzny. Obdarzył go przeciągłym, intensywnym spojrzeniem, a potem nachylił się i lekko ukąsił go w szyję. Właściwie nie istniała opcja, by tak po prostu posmakował jego warg po obciąganiu. Może za jakąś dłuższą chwilę, gdy smak całkiem zniknie przez ślinę... Ale do tego czasu nie było takiej możliwości.
Powrót do góry Go down
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Gniazdko Dantego Arrowa.   Czw Cze 12, 2014 8:50 pm

Reakcje bruneta na pieszczoty były niezwykłe, dlatego też przynosiły Gustavowi mnóstwo satysfakcji, nawet jeśli nie czuł się zbyt dumny z tego, że mu obciąga. Na pewno podobała mu się przewaga, którą nad nią obecnie miał, ponieważ rozkosz partnera zależała wyłącznie od jego starań. Pieścił go na wszelkie możliwe sposoby, jakie znał, umiejętnie wykorzystując całą swoją wiedzę na temat ciała mężczyzny. Podrażnił jego męskość we wszystkich najwrażliwszych miejscach, dzięki czemu wydobył z niego odgłosy, które nijak współgrały z całą osobą dominanta. Zapewne Dante bezwiednie podzielił się ze światem pomrukiem zadowolenia, jednak ten był niczym wobec jego późniejszego stęknięcia. Jego biodra drżały, mięśnie brzucha pozostawały cały czas spięte w elektryzującym oczekiwaniu, z kolei jego męskość zaczął wściekle pulsować. Był coraz bliżej spełnienia, przez co nie kontrolował już swoich reakcji. Zmysłowy jęk, jakim uraczył uszy Gustava, był zarazem sygnałem ostrzegawczym. Hrabia szybko zastąpił usta dłonią, jednak nie musiał się już zbytnio wysilać z intensywnością pieszczot, ponieważ Arrow doszedł po chwili z kolejnym jękiem na ustach. Blondyn wyprostował się i spojrzał pożądliwie na leżącego przed nim mężczyznę, który w obecnej chwili prezentował się niezwykle ponętnie. Dobrze zbudowane, zarazem smukłe ciało prezentowało się niezwykle, gdy jeszcze drżało po osiągniętym orgazmie. W tej chwili dyrektor RoboticsUNION powinien mocno rozchylić jego uda i mocno w niego wejść, tak przynajmniej by to wyglądało, gdyby Dante postanowił odgrywać rolę uległego kochanka. Subtelnie przesunął palcami po jego podbrzuszu, leniwie wspinając się coraz wyżej, aby wreszcie ułożyć dłoń na jego unoszącej się w szybkim tempie piersi.
Po drobnym namyśle dał mu spokój i wycofał swoją dłoń, aby samemu się uspokoić. Był pobudzony, w końcu miał przed sobą rozpalonego mężczyznę, który z całą pewnością miał ochotę na więcej. Niestety, między nimi istniał spory konflikt interesów, który polegał na tym, iż obaj chcieli dominować. Ten fakt wyjaśniał całe zachowanie młodego mafiozy, który szybko wziął się w garść, jakby bał się, że chwila wytchnienia ukaże jego słabości. W żadnym razie nie wstydził się spełnienia, prędzej był oburzony swoimi jękami. Waddington mógł teraz żałować jedynie tego, że nie pomyślał o tym, aby to nagrać, w końcu takie koncert odgłosów rozkoszy powinien zostać uwieczniony. Ale kto by przypuszczał, że Arrow będzie skłonny do wydobycia z siebie takich urokliwych dźwięków.
Prawdopodobnie Dante nie czuł się zbyt dobrze z myślą, że ktokolwiek obserwuje go w takiej sytuacji, dlatego zaczął działać, aby nie dać po sobie poznać, że niezwykle intensywnie przeżywał te chwile uniesienia. Również szlachcic nie czuł się za dobrze, gdy dane mu było czuć na sobie uważne spojrzenie szantażysty, jednak starał się zachować spokój. Zrobił swoje, więc może już spokojnie opuścić progi mieszkania - dług został spłacony. Powstał z łóżka z godnością, dumnie wyprostowany. Chciał przejść do łazienki i umyć dłonie oraz wypłukać usta, jednak nie dane mu było zrealizować swoich planów, bo zaraz znalazł się z powrotem na łóżku. Nim zdołał odpowiedzieć na pytanie bruneta, ten zaraz zasiadł na jego biodrach, aby wodzić palcami po cudzym torsie.
- Mam inne zdanie w tej kwestii - odparł natychmiast na jego kolejne słowa dość chłodno.
Gdy jego dłonie zostały unieruchomione, w pierwszej chwili starał się jej wyrwać z uścisku, nawet wierzgnął pod nim, lecz szybko się poddał. Stanowczo nie podobało mu się to odwrócenie ról, mimo to nie śmiał dalej protestować, aby nie pogarszać swojej sytuacja. Zaraz uśmiechnął się chytrze, rzucając brunetowi wyzywające spojrzenie. Był przekonany o tym, że to tylko gra i tak naprawdę Arrow nawet nie ośmieli się posunąć dalej. Wcale nie przeraziło go jego spojrzenie, tak naprawdę dopiero to drobne ukąszenie sprawiło, że cała ta jego pewność siebie doznała uszczerbku. Takie pieszczoty nie były aż tak straszne, gorsze by były pocałunki, na całe szczęście usta blondyna w tej chwili były bezpieczniejsze niż kiedykolwiek.
- Nie wierzę, że potrafiłbyś mnie w jakikolwiek sposób zadowolić. Mam spore wymagania.
Drażnił go na nowo, nawet jeśli tylko słowami. W tej chwili miał ograniczone pole do popisu. Znów poruszył dłońmi, ale spotkało się to z podobnym rezultatem co wcześniej, wciąż tkwiły w mocnym uścisku. Myślał, że Dante ma jednak nieco więcej rozsądku. Osiągnął spełnienie, zatem powinien dać już spokój, w końcu otrzymał niesamowite podziękowanie. Najwidoczniej chciał więcej, nawet jeśli już od dawna wie, że tego nie dostanie.
- Tylko mi nie mów, że jeszcze ci mało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gniazdko Dantego Arrowa.   Czw Cze 12, 2014 8:53 pm

Gdyby Dante mógł czytać w myślach blondyna, na pewno oburzyłby się co najmniej kilka razy. Przede wszystkim za tak bezczelne myśli, jak planowanie wejścia w jego drżące, pulsujące spełnieniem ciało. Albo żałowanie nienagrania spełnienia. Cholera, to było wyjątkowo drażniące. Samo spojrzenie Gustava sugerowało, jakim myślom się oddaje, dlatego też brunet szybko się ubrał. Kolejne ubranie do wyprania. I kolejna pościel. Czuł wewnętrzny niesmak na samą tą myśl. Tyle brudu. Aż lekko się wzdrygnął i skrzywił, siadając na blondynie. Zaraz jednak całkiem poświęcił mu swoją uwagę. Lekko drgające mięśnie i wyrzeźbiona pierś poważnie przyciągały wzrok Arrowa. Cały czas przesuwał nim po mężczyźnie, wpatrując się z lekką fascynacją, nie zabarwioną już tak mocno pożądaniem.
Co było w tym dziwnego, skoro mężczyzna był taki przystojny? Szczególnie, że w końcu mógł obserwować go bez koszuli. Spodnie jakoś go nie pociągały. Nie interesowało go to, co się pod nimi kryło, w końcu ani nie obciągał, ani się nie wypinał. Myśli sporadycznie zahaczały o nieme pytanie, jaki też jest jego tyłek, ale nie zamierzał póki co dążyć do zdobycia odpowiedzi.
Uśmiechnął się z rozbawieniem, czując szarpanie Gustava. Pozwolił sobie unieść brew wysoko i obdarzyć go pełnym wyższości spojrzeniem. Tym razem to on był silniejszy. Niesamowita satysfakcja po tym, jak dopiero co niemal zniżył się do poziomu uległego.
- Spore wymagania? - Dante uniósł głowę i roześmiał się wesoło, spoglądając na mężczyznę. - To doprawdy urocze. - Przesunął paznokciem po piersi mężczyzny, a potem zaznaczył jego mostek językiem. Zamruczał cicho, bardziej w formie przekory, ponieważ nie odrywał kolorowego spojrzenia od oczu Waddingtona. Uśmiechnął się szeroko i przeciągnął narządem smaku po sutku mężczyzny, a potem lekko go ugryzł i zassał. A potem uniósł z powrotem głowę i spojrzał na niego.
- Chyba przeceniasz swoje możliwości - mruknął z rozbawieniem. Wyciągnął wolną dłoń i pstryknął w nos blondyna. Puścił jego ręce i zeskoczył zwinnie z jego kolan, a potem poszedł do garderoby po świeże ciuchy. Poszedł do łazienki, przyniósł blondynowi jego garnitur i machnął lekko dłonią na hrabiego.
- Idę się umyć, nie zamierzam tracić dzisiaj czasu na takie czcze gadanie -
rzucił i obrócił się na pięcie, a potem zamknął za sobą drzwi.
Stanowczo, miał za dobry humor. Nawet wyzłośliwiać mu się nie chciało.
Powrót do góry Go down
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Gniazdko Dantego Arrowa.   Czw Cze 12, 2014 8:54 pm

Powoli emocje opadały z nich obu, lecz bardziej wyraźnie dało się to dostrzec u młodszego mężczyzny. Pożądanie wygasło w jego oczach, całe ciało widocznie się odprężyło, mięśnie nie były tak spięte. Dante dostał to, czego od tak dawna pragnął, zatem mógł już całkowicie się zrelaksować i niczym nie przejmować. Mimo to zdecydował się nad wyraz bezczelnie powalić blondyna na łóżko, choć po jego postawie można było dostrzec, że na nic więcej nie liczy. Szczęście Waddingtona brało się jedynie z tego, że Arrow nie chciał brać siłą. To wcale nie jest takie dziwne, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że jest naprawdę atrakcyjnym mężczyzną, który na pewno nie ma problemów z zaciągnięciem kogokolwiek do łóżka. Hrabia był pewien swojego bezpieczeństwa w obecnej chwili, jak niczego innego. Jego tyłek nadal pozostaje bezpieczny, sam też nie zamierza całkowicie poddać się woli bruneta. Gdyby chętniej myślał o wypięciu się dla niego, gdyby w ogóle był do tego zdolny, zaoszczędziłoby mu to wielu nieprzyjemności. Łatwa ofiara nigdy nie cieszy się zbyt długo zainteresowaniem łowcy, w tym przypadku mechanizm ten z pewnością by się sprawdził. Gustav naprawdę chciał zanudzić szantażystę swoją osobą, jednak to nie mogło się udać, ponieważ nie potrafił odsunąć od siebie ot tak dumy i spełnić wszystkich zachcianek śmiałego młodzika.
Wszystko powinno być w porządku, wystarczyło jedynie znieść te gierki bruneta. Kąśliwe słowa tego osobnika wcale nie były dotkliwie, to te drobne pieszczoty drażniły w najbardziej nieprzyjemny sposób. Prawdopodobnie jedno liźnięcie w okolicach mostka jeszcze jakoś by przeżył, jednak tego, jak został potraktowany jego sutek, wolał nigdy nie poczuć. Aż zmarszczył brwi z niezadowolenia, mimo to stłumił w sobie bardziej jawny bunt. Wolał zostawić tę kwestię w spokoju, aby jak najszybciej o niej zapomnieć. Być może Dante myślał, że blondyn poczuje się dobrze, tymczasem szlachcic poczuł się odrobinę zniesmaczony. Sam dbał tak o sutki kochanków, a jakże, lecz nigdy nie wyobrażał sobie, aby ktokolwiek miał robić jemu takie rzeczy. Lecz najbardziej irytujące było lekceważący stosunek do jego osoby. Pstryknięcie w nos, a potem pożegnanie go jednym machnięciem ręki. Nie liczył na wiele, to byłoby śmieszne, jednak takie traktowanie było poniżej jego godności. Natychmiast założył koszulę i zapiął wszystkie guziki, potem marynarkę i w mgnieniu oka opuścił apartament. Na recepcji poprosił, aby zadzwoniono po taksówkę dla niego. Dobrze, że przyjechała w ciągu kilku minut.

[z/t]x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gniazdko Dantego Arrowa.   

Powrót do góry Go down
 
Gniazdko Dantego Arrowa.
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Archiwum-
Skocz do: