IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Skorpion & Satoś

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Skorpion & Satoś   Nie Maj 04, 2014 8:59 pm

Wakacje. W końcu wakacje! Czy to nie cudowne? Nie trzeba się uczyć, tracić czas na zajęciach i w ogóle można wyjechać, aby się bawić! Coś pięknego! No więc? Chałupy welcome to! No... Może nie chałupy, ale pewne piękne miasto w Hiszpanii, bardzo znane ze swojego świetnego święta, którego Skorpion był niezmiennym fanem i w którym od dawna marzył, aby wziąć udział.
A ponieważ potrzebował trochę relaksu, w dodatku jego braciszek był w niezbyt dobrej formie, więc wziął go pod pachę i wyjechał właśnie do tego wspaniałego miasta.
Jedyny problem był z pokojem w wysokiej klasy hotelu, ponieważ nastąpił błąd przy rezerwacji i zamiast dwuosobowego pokoju z osobnymi łóżkami dostali pokój z pięknym, dużym, małżeńskim łożem. Cóż... Przynajmniej w zamian za pomyłkę dali im pokój o o wiele większej jakości niż zamawiany i to za tę samą cenę, co dla bogatego, ale potwornie chciwego Skorpiona była to wystarczająca forma przeprosin.
Zresztą, chociaż planując ten wypad Żądlasty myślał o tym, aby bratu humor poprawić i zwyczajnie odpocząć, tak w ostatnich dniach ten głodny adrenaliny nałogowy maniak sportów ekstremalnych myślał już tylko o jednym. O czymś, w czym bratu z całą stanowczością zabronił brać udział, pozwolił jedynie patrzeć z wysoka, gdzie było bezpiecznie.
------
Nad okrzykami ludzi i hałasem jaki od nastu minut trwał, przeważył jeden odgłos. Krzyk bólu. Krew trysnęła, gdy jeden z byków rozorał rogiem bok jakiegoś mężczyzny. Skorpion, podobnie jak i wszyscy uczestnicy tej zabawy, miał na sobie biały strój z czerwoną, powiewającą szarfą, dopadł wraz innymi najodważniejszymi do boku rozwścieczonego byka i klepnął go mocno, aby ten skupił swą uwagę na nich, zamiast na rannym, którego szybko wynoszono poza ogrodzenia.
Samo dotknięcie tego potężnego zwierzęcia było dla tej grupki czymś pobudzającym. Wreszcie Skorpi mógł brać w tym udział. Wyścig byków, przeciwieństwo corridy, której serdecznie nienawidził. Tam wypuszczano krwiożerczych ludzi na biednego byka i bezmyślnie, oraz okrutnie znęcano się nad nim, tutaj wypuszczano stado potężnych i rozwścieczonych byków na tłum ludzi, którzy byli tratowani i bodzeni rogami, jeśli nie udało im się uciec. Oczywiście dla normalnego człowieka było to szaleństwo, ale... Adrenalina, jakiej dostarczało to wydarzenie, była wystarczającą nagrodą, była narkotykiem, który nie każdy był wstanie polubić, ale jeśli to zrobił, to nie mógł bez niego żyć.
Skorpion miał oczy szeroko otwarte, jego serce biło jak oszalałe i odczuwał wręcz nieziemskie pożądanie, gdy uciekał teraz przed goniącą go śmiercią. Tak, to było chore, ale to było cudowne!

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Sro Maj 07, 2014 8:04 pm

Wakacje! Rany ludziska, kiedy to przeleciało. Jeszcze niedawno była mowa dyrektora rozpoczynającego rok szkolny, a teraz już koniec. A po wakacjach będzie już drugi rok w college'u. Rany jak ten czas zapieprza. Kto by pomyślał? Jedyne co zmieni się w życiu Satori'ego to, to że nie będzie musiał wstawać rano i chodzić na zajęcia. A tak to treningi, zawody i nauka przedsiębiorczości i języków dalej obowiązkowa. Ehhh ci przeklęci rodzice...
No ale Satori napisał e-mail'a do ojca z tym, że jedzie ze swoim bratem na wakacje. Informacja ta pewnie zaszokowała ojca, ale czerwonowłosego w ogóle to nie interesowało. A dlaczego miałoby, dostał taki budżet wakacyjny, że hohohoho!
Mogliby z Michael'em zrobić sobie podróż dookoła świata, ale oni woleli wybyć do Hiszpanii. Blisko, bilety tanie i w ogóle przyjemnie. Przyjemnie nawet bardzo przyjemnie było, gdy pokój hotelowy okazał się być dla pary, a nie dla braciszków. Satori się lekko zdziwił tą całą sprawą, ale znając brata ten był w siódmym niebie. Mógł spać blisko, swego jedynego i bardzo seksownego młodszego braciszka. Ahhh kto by się nie ucieszył, jakby miał taką możliwość?! Musiałby być idiotą, aby iść i reklamować pokój.
Tak Hiszpania, była przede wszystkim wyborem Skorpionika, bo jest to stworzenie lubujące się w niebezpieczeństwie i adrenalinie, która musiała być częścią każdego dnia, życia tego żyjątka. A tak na poważnie, gonitwa byków! Serio! Czy naprawdę uciekanie przed stadem rozjuszonych byków w czerwonych pelerynach było takie super?! Satori nie mógł tego pojąć, dlatego grzecznie zasiadł sobie na trybunach i oglądał to co wyprawia się na wąskich uliczkach miasteczka, w którym to całe wydarzenie miało miejsce. A dokładniej była to Pampeluna.

Gdy Satori'ego doszły odgłosy i krzyki, prawdopodobnie konającego mężczyzny, zrobiło mu się dość słabo. Nie mógł pojąć dlaczego jego brat tak lubi igrać ze śmiercią. Tak właśnie to było szaleństwo. Dla każdego normalnego człowieka, który siedział na widowni to było szaleństwo, a ci co uciekali przed bykami, byli jak „głupcy”. Czerwonowłosy nie chciał obrażać swego brata, ale nie podobało mu się to. Ani jęki osób stratowanych, ani dźwięki jakie wydawały z siebie zwierzęta, ani hałas łamanych kości. No było mu niedobrze, aż się zrobił blady na twarzy. Zszedł więc na chwilę z trybun i poszedł do sklepiku kupić sobie zimną, orzeźwiającą coca-colę. Wypił ją na trzy razy i pomachał sobie przed twarzą jakąś ulotką. Rzucił okiem na nią i zbaraniał: „Invitacion a danza erotica masculina”. Zaczerwienił się na policzkach, bo oczywiście zrozumiał, że chodzi o męski taniec erotyczny. Panienka przy kasie zaczęła się z niego śmiać wraz ze swoją koleżanką. Zażenowany całą tą sytuacją wrócił na trybuny, ale ulotki nie wyrzucił. Schował ją do tylnej kieszeni. Przecież były wakacje, a on miał doła po kolejnym nie udanym związku.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Sro Maj 07, 2014 8:40 pm

A zabawa trwała w najlepsze! Skorpion uciekał przed goniącym go bykiem, aż dobiegł do ściany, odbił się prawą nogą od murka przy niej, złapał rękami dachówek i szybkim ruchem podciągnął się do góry.
Usiadł na dachu i uniósł zadowolony z siebie ręce do góry, gdy byk ruszył dalej ulicą a z okolicznych tłumów rozległy się oklaski i wiwaty.
Skorpi był bezpieczny, ale ledwo odetchnął po tej ucieczce a już zeskoczył na ulicę i dalej z innymi gnał, aby wyprzedzić byki i znaleźć się w miejscu, w którym co roku dochodziło do tragedii. Końcowy tunel.
Udało się. Uciekający tłum wpadł do tunelu przed bykami i... Ktoś się potknął, przewrócił, kogoś innego popchnęli, kolejne osoby potykały się o tych, co już padli i byki wpadły na leżących ludzi.
Skorpion zahaczył nogą o kogoś leżącego, próbował zachować równowagę, ale kolejna osoba go popchnęła i padł na tych, co już leżeli. Ktoś inny padł na niego a zaraz poczuł mocne uderzenie w plecy i coś ciężkiego, co przetoczyło się po nim. Byki w tunelu.
Znów będą kolejne ofiary, ale gdy byki już przeszły i zostały zamknięte, każdy kto mógł wstawał i skakał do góry z radości.
Żądlasty również. Dawno takiej frajdy nie miał. To było szalone, ale i cudowne. Nie żałował, że tu przyjechał.
------------
Wyścig się skończył a Skorpi po oględzinach lekarzy, którzy chcieli się upewnić, że nic poważnego mu się nie stało i coś wspominali o smarowaniu maścią jakiegoś siniaka na plecach, co ogłuszonemu przed adrenalinę Skorpionowi ciężko było zrozumieć, mógł wreszcie ruszyć na poszukiwanie brata. W tłumie ciężko by się było odnaleźć, ale w końcu umawiali się gdzie mniej więcej mogą się spotkać i tam właśnie, z szerokim uśmiechem na twarzy i nie wiele mniej rozszerzonymi oczami, kierował się Żądlasty.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Pią Maj 09, 2014 7:31 pm

No nie oszukujmy się, ale Satori uciekł z trybun bo dłużej nie mógł oglądać widowiska. To nie było dla niego. On był delikatnym, 18-letnim chłopcem. Z burzą czerwonych włosów, delikatnymi ustami i małym wręcz kobiecym noskiem. Gdy wyszedł na trybuny i okazało się, że cała ta gonitwa dobiegł końca, odetchnął z ulgą i pobiegł na spotkanie z bratem. Miał nadzieję, że poza paroma siniakami nic mu nie jest.
Satori go zobaczył na umówionym miejscu podszedł do niego i rzucił mu się na szyję.
– Dobrze, że żyjesz i nic poważnego ci się nie stało. – powiedział, po czym puścił brata i odsunął się od niego. Podniósł głowę i spojrzał mu w oczy. Zaśmiał się rozweselony.
– Wyglądasz jak naćpany, a tak serio to pójdziemy się czegoś napić. Bo wiesz mam ochotę się najebać. Zaczniemy od sangrii z owocami, a potem możemy pić już coś mocniejszego. Na przykład wódkę, bo przecież tylko on we mnie łatwo wchodzi. – zażartował na temat swojego bycia singlem i złapał brata pod pachę i skierował w stronę rynku. Miejsca gdzie wszyscy turyści i mieszkańcy gromadzili się na ucztowanie związane z gonitwą i trwającym festiwalem. Więc jedzenia i napitków było masę, aż ciężko było podjąć decyzję w którym miejscu usiąść i czego skosztować.
Gdy kierowali się w stronę, którego z miejsc czerwonowłosy sięgnął po ulotkę z tylnej kieszeni spodni.
– Mike a jak już się napijemy to może pójdziemy popatrzeć jak dobrze zbudowane ciasteczka tańczą dla nas na rurze? Jestem spragniony takich widoków, chyba jesteś w stanie mnie zrozumieć. – powiedział mu to na ucho i pomachał przed oczami ulotką o „Tańcu erotycznym mężczyzn”. Ale na zaproszeni nie było napisane, żeby był to klub dla panów, tylko raczej dla Pań!

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Pią Maj 09, 2014 7:59 pm

Uśmiechnął się szeroko na widok brata i oddał mu uścisk.
Tylko, że nieco wolniej docierało do niego to co mówił, za to widział wiele innych rzeczy.
Dobrze, że żyje? Do Skorpiona obecnie nie docierało, że mógł zginąć. Zresztą, nie miało to znaczenia. Ważniejsze było to, co się działo i tak cała zabawa.
Picie... O tak, Skorpion był bardzo spragniony!
- Jasne, idziemy się napić! - Powiedział uradowany i ruszył z Truskawczką w stronę rynku.
Spragniony i...
- I jeszcze coś przydałoby się zjeść! - Dodał szybko i szedł, trzymając się z braciszkiem.
Rety, ależ to było wspaniałe. Wciąż jeszcze czuł te podniecenie spowodowane tą gonitwą, wciąż adrenalina w nim buzowała.
Był tak pobudzony, że nagle porwał Satosia w ramiona, pocałował go mocno w usta i rzucił energicznie.
- To było cudowne! Też powinieneś kiedyś spróbować! - Po czym nagle dotarło do niego co zrobił, więc szybko puścił brata i udając, że nic się nie stało...
- Ekhem, co mówiłeś..? - Spojrzał na tę ulotkę.
Taniec erotyczny mężczyzn? Skorpion osobiście wolał taki taniec oglądać w wykonaniu kogoś, kto tańczy tylko dla niego i potem z tą osobą się kochać długo i namiętnie, ale pomysł sam w sobie nie był wcale taki głupi.
- Dobra! To idziemy obejrzeć te Twoje ciasteczka. - Uśmiechnął się szeroko i teraz to on wziął brata pod pachę.
- Tylko najpierw przydałoby się, abym się opłukał. I może przebrał w coś... - W końcu był brudny i spocony. Chyba też nawet miał rozerwaną koszulkę. Głupio by było tak wchodzić do klubu.
Tylko pytanie, czy najpierw zaspokoją Skorpionową potrzebę napicia się i porządnego najedzenia, czy też skoczą szybko się przemyć. Czy też skoczą, aby Skorpion się przemył.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Pią Maj 09, 2014 8:41 pm

Zabawa zabawą, ale mogło się to źle dla niego skończyć. No ale nie będzie się wypierał. Skorpion lubi to, to niech tak będzie i już. Satori robić salta w powietrzu, to niech tak zostanie i już! Hobby to hobby! I bez gadania!
– Widzisz Majki, poznaliśmy się późno ale ja już na początku naszego braterstwa odkryłem twoje potrzeby. Seks, alkohol, adrenalina i żarcie. Tyle. Przynajmniej jesteś łatwy w obsłudze. – westchnął, bo gdzieś tam znowu wspomniał swojego ex. Pewnie to była jego wina, że z nim zerwał. Był zbyt wymagający, zbyt dociekliwy, zbyt zazdrosny. To wszystko była wina Truskawki. A poza tym, jak można kochać kogoś takiego jak on?! Rodzice jego zastanawiają się nad tym od momentu jego poczęcia... i co?! I dalej wszyscy zadają sobie to samo pytanie!
Szli sobie koło siebie, aż ten nagle go objął i pocałował. Satori aż zamarł. Gdy poczuł gorące usta na swoich wargach, to miał ochotę odwzajemnić pocałunek. Ale nie STOP!
To jest mój B-R-A-T!!! – upomniał się w myślach.
Na pytanie Skorpionika, Satori nic nie zrobił tylko oblizał usta. Teraz to on szedł za bratem, w ogóle nie myśląc o niczym innym niż o delikatnych, aczkolwiek trochę suchych ustach brata. Szedł tak zamyślony, że co jakiś czas wpadał w przechodniów, poza tym w ogóle nie słyszał co chłopak do niego mówił.
– No masz rację. – powiedział, jakby w zwolnionym tempie i szedł prosto na latarnię uliczną. Był cały czas jakby w jakimś amoku, a na ustach cały czas czuł dotyk delikatnych warg brata. Był samotny, chciałby spróbować jakiś warg, pocałunku z jakimś Hiszpanem.
– Może pójdziemy na jakieś gej party? – powiedział i boleśnie spotkał się z mahoniową, uliczną lampą, rozwalając sobie do krwi dolną wargę.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Pią Maj 09, 2014 9:03 pm

- Seks, adrenalina i żarcie. W tej kolejności. Alkohol mi w sumie niepotrzebny! - Roześmiał się wesoło i zaraz dodał.
- No i chyba dobrze, że jestem łatwy w obsłudze? Nie namęczysz się przy mnie za bardzo, prawda braciszku? - Roześmiał się wesoło.
Na szczęście Skorpion nie miał takich egzystencjonalnych, czy miłosnych rozterek, oraz rozmyślań.
Nie wychodziło mu w związku z kimś tam? Mówi się trudno, żyje się dalej. Czasami może ze smutkiem wspominał pewne momenty, pewnych rzeczy żałował, ale nigdy się nie zakochał i nie oddał nikomu, więc też nie odczuwał jakoś bardziej swoich rozstań.
O rodzinie i ich uczuciach do niego też nie myślał. W końcu poza Satorim, co do którego się w sumie nigdy nie zastanawiał, co ten o nim myśli i co do niego czuje, miał tylko ojca a tu o żadnej miłości z obu stron nie było mowy. To było dla Żądlastego całkiem naturalne.
Gdy razem szli, Skorpion wypatrywał drogi do hotelu, oraz wcześniej miejsca, gdzie mogliby usiąść i się czegoś napić. Oraz, co najważniejsze, najeść. Dlatego też nie zauważył co się dzieje z jego bratem, ani że ten się odbija od ludzi. Dobrze, że w tym tłumie często ktoś się od kogoś odbijał, więc większość machała na to ręką, bo gdyby któryś zareagował w sposób nieco bardziej agresywny, poza rzuceniem jakiś przekleństw, to Skorpi, w swoim obecnym stanie, pewnie przez jakiś czas by z tej osoby nie zszedł.
- Gej party? Nie wiem, gdzie coś takiego tutaj jest. Na ten taniec już nie chcesz... - I nie dokończył, bo usłyszał odgłos zderzenia, oraz jęk swojego brata.
Obrócił się szybko, zaskoczony i przez moment stał, marszcząc brwi, zastanawiając się, co też właściwie się właśnie stało.
A gdy do niego dotarło co, z trudem powstrzymał wybuch śmiechu.
- Jak Ty chcesz pić, skoro już chodzisz jak pijany? - Zażartował, ale podszedł do brata i jedną dłonią delikatnie pogładził mu policzek, palcem drugiej zaś musnął mu usta, patrząc jak mocno ten się uderzył.
- Mam pocałować, żeby nie bolało? - Zażartował znowu, ale równocześnie doszedł do wniosku, że jednak chyba nie miałby nic przeciwko temu, aby to zrobić.
Szybko się jednak otrząsnął z rozmyślań i wskazał jakąś restauracyjkę.
- Wolisz tu zjeść, czy najpierw lecimy do hotelu się ogarnąć i tę sangrię wypijemy w hotelowej restauracji? - Zapytał, uznając, że skoro samemu miał dzisiaj mnóstwo frajdy, to reszta dnia należy do Satosia i to on będzie decydował na co ma największą ochotę.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Nie Maj 11, 2014 3:21 pm

Zaśmiał się na to stwierdzenie o tym, że jakby co to podoła w obsłudze brata. Temu to zawsze dziwne myśli wchodziły do głowy. Chociaż chyba dzisiaj Satori był wyjątkowy. Bo każda rzecz, każde zdanie i każdy czyn brata kojarzył mu się jednoznacznie. Był rozżalony, porzucony, samotny i miał ochotę to zmienić! Ale czemu wciąż i wciąż jego mózg podsyłał mu pomysł: „Zrób to ze Skorpionem!”. To by było chore, nie mógł do tego dopuścić.
On też rozglądał się za miejscem, gdzie mogliby zjeść. Bo jego żołądek też dopominał się czegoś pysznego i przede wszystkim hiszpańskiego.
Mam ochotę na paelle z owocami morza, ale małą. Wersja for kids! – pomyślał i uśmiechnął się sam do siebie, a następnie wszedł w latarnie. Grzmotnął w nią całkiem mocno, aż kilku przechodniów popatrzyło na niego z tym specyficznym żalem w oczach. Jęknął, zagryzł wargę i poczuł metaliczny posmak krwi.
– Boliiii i nie śmiej się ze mnie! – zajęczał znowu i szturchnął brata między żebra.
Jak on mógł się tak z niego śmiać, kiedy Satori'ego tak bolało.
– Nie lepiej tego nie rób. – powiedział i na długość swojej ręki odsunął od siebie brata. Po czym sam obuszkiem palca dotknął lekko przeciętą dolną wargę.
– Tak chodźmy tam, bo jestem głodny. A wiesz, że to nie lada wyczyn, że odczuwam głód. To pewnie przez to, że tak się stresowałem na tych trybunach. – powiedział i złapał Micheal'a pod ramię i pociągnął za sobą do jakieś bardzo miłej restauracyjki. Co z tego, że przed chwilką go od siebie odpychał, a teraz szli pod rękę. Byli braćmi, a Satori nie potrafił jakoś długo się na niego gniewać.
Już wchodzili do środka kiedy przywitał ich w drzwiach kelner i poczęstował na wstępie Sangrią z owocami pływającymi w szklance. Po czym poinformował ich, że trwają Happy Hours i dlatego sangria oraz inne alkohole jeszcze przez 4 godziny są – 50% ceny.
– Zajebiście, mam ochotę się tu upić! – aż podskoczył z radości i biorąc szklaneczkę do ręki oraz wypijając jej zawartość naraz zajął miejsce przy dwuosobowym stoliku zaraz przy oknie.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Nie Maj 11, 2014 3:42 pm

- Nie śmieję się! - Zapewnił od razu, siląc się na poważną minę.
- I czym Ty się niby stresowałeś z tych trybun? Przecież Ci nic nie groziło... - Spojrzał na braciaka uważniej, oczywiście z rozbawieniem.
Zaraz jednak został porwany do jakiejś restauracji.
Trzymanie się za rękę. Przez ułamek sekundy Skorpion pomyślał o tym, co by było, gdyby miał kogoś, z kim faktycznie mógłby się tak trzymać.
Szybko jednak jego myśli zostały zajęte czymś innym.
Picie, wreszcie, bo go potwornie suszyło!
Nawet nie patrzył co dostał, tylko za jednym haustem wychylił całą zawartość i wyjadł owocki.
- Och, jak mi tego brakowało... - Westchnął zadowolony i wtedy dopiero dotarło do niego jaką tu ofertę mieli, oraz co też jego brat powiedział.
- Masz ochotę się upić? Nie jesteś przypadkiem na to za młody? - Spojrzał na swojego braciszka poważnie, karcąco. Przybrał na moment pozę starszego brata, który wziął na siebie obowiązek opieki nad młodszym.
Zaraz się jednak roześmiał.
- Ty uważaj, bo jak się upijesz a i ja wypiję, to może się to dla Ciebie źle skończyć. Szczególnie, że po tej zabawie w wyścigu jestem ostro pobudzony... - Uśmiechnął się szeroko i znów pomyślał o gej klubie, albo tym tańcu. Fajnie by było kogoś sobie znaleźć i ulżyć w cierpieniu.
Ale...
Gdzieś tam pojawiło się niemiłe odczucie, że jego brat również by z kimś wylądował a to już Skorpionowi nie pasowało.
- Ech... To co zamawiasz? - Spytał swojego brata, samemu na chybił trafił wybierając coś, co było duże i miało dużo mięsa. A poza tym zdrowe odżywianie się było dla niego ważne, więc do tej kopy mięsa wziął bardzo dużą ilość jakiejś surówki. Najlepiej kilku rodzajów. Dużo sosu do tego i dużo frytek, ziemniaków, czy kluchów. Wszystko jedno, byleby było i byleby było tego dużo.
No i oczywiście picie. Na początek kielich z sangrią, kolejny. Potem się zobaczy.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Nie Maj 11, 2014 5:22 pm

Nie rozumiał dlaczego, jego brat nie rozumie, że Satori bał się o niego. Nie o siebie przecież, bo sam sobie siedział bezpiecznie i nic mu nie zagrażało. Ale bał się o tego małego Skorpionika, zagubionego wśród dużych i potężnych byków. Ale nie chciało mu się tego już tłumaczyć, więc po prostu poszli do tej restauracyjki o pięknej lecz mrocznej nazwie „La rosa negra”. Chociaż może nie była to mroczna nazwa, lecz tajemnicza. Bo czego można spodziewać się po restauracyjce o nazwie „Czarna róża”? Tajemniczego kelnera? Czarnych róż przy stoliku? Czy może ekscytujących doznań?
Czego? Tak naprawdę dla chłopaków, ważne było to, że alkohol był o pięćdziesiąt procent tańszy! To była dla nich gratka. Oboje widać byli spragnieni bo naraz wypili swoje powitalne drinki.
– Braciak czy ty na głowę upadłeś. Przecież miałem już 18-stkę. Nie jestem już tym małym chłopcem, którego poznałeś dwa lata temu. – powiedział i uśmiechnął się od ucha do ucha. Kelnerzy gdy już oboje usiedli dali im kolejną szklaneczkę sangrii. Tak jakby wiedzieli, że właśnie tego oboje chcą. No obsługa była cudowna, wychodzili krok do przodu nawet przed myśli swoich klientów. Może liczyli na napiwek? Oj Skorpion mógłby dać im napiwek, ale w innej formie.
– Ja to się może dla mnie źle skończyć? – zapytał brata i popatrzył na niego uważnie, potem wypił znowu naraz zawartość tej podanej przez chwilą szklaneczki.
– Ale chyba nie zamierzasz mnie skrzywdzić? A jeśli już masz taki zamiar to proszę cię spij mnie tak, żebym nie czuł, że boli. – powiedział dość smutnym głosem, patrząc na Skorpiona swoimi błękitnymi oczami. W których nagle jakby pojawił się smutek. Czyżby był wywołany słowami brata? Czy był to nieprawdziwy smutek? No Satori potrafił być dobrym aktorem.
– Ja poproszę małą paelle z owocami morza, tylko serio pół porcji albo taką porcję dla dziecka. – powiedział do kelnera, uśmiechnął się i puścił do niego oczko. Po chwili zastanowienia dodał jeszcze: – A i od razu poprosimy całą butelkę sangrii najlepiej z lodówki i do tego miseczkę owoców. Bo nie chcemy, aby Pan za bardzo biegał koło naszego stolika. To ciągle dolewanie mnie i mojemu BRATU może być kłopotliwe. – specjalnie podkreślił to, że jest z bratem, żeby kelner mógł zwrócić uwagę na to jaki Satori jest piękny, uroczy i przystojny. A za kolejne pół litra będzie również pięknie pijany. Oczywiście ku radość kelnera, cała rozmowa z czerwonowłosym odbyła się po Hiszpańsku. No tak McMillan na podstawach włoskiego, nauczył się także hiszpańskiego, który bardzo mu się podobał.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Nie Maj 11, 2014 5:43 pm

- Pytasz się czy ja upadłem na głowę? Ja??!! Głupie pytanie... - Zmrużył oczy i zrobił obrażoną minkę.
- Jako mój kochający mnie braciszek powinieneś wiedzieć, że zrobiłem to wiele razy! - Roześmiał się zaraz wesoło.
Ach... Humor mu wybitnie dopisywał. Spełnił właśnie jedno ze swoich marzeń. I wciąż leciał na fali entuzjazmu jaki odczuwał dzięki temu wyścigowi.
- Dla mnie zawsze będziesz małą dzidzią... - Pokazał bratu język i zaraz wzruszył ramionami.
- Nic by Cię nie bolało. Zresztą do niczego nie dojdzie, bo się nie upijemy. - Mruknął. No tak... W końcu przecież nie prześpi się z bratem, prawda?
Skorpion by chętnie pociągnął temat, ale Satori właśnie składał wsoje zamówienie. Nie słuchał nawet za bardzo, nawet w pierwszej chwili nie załapał, że jego brat mówi je po hiszpańsku, w języku, który na szczęście samemu znał, chociaż się tym nie chwalił, dopiero spojrzał z lekkim zdziwieniem na chłopaka, gdy ten tak zaakcentował to słowo "brat".
Przez moment mu się przyglądał, potem przeniósł spojrzenie na kelnera, przybierając ponury wyraz twarzy mówiący wprost "proszę iść po nasze zamówienie i nie pojawiać się tu za często".
Tak na wszelki. Jakoś źle się czuł z myślą, że jego brat kogoś podrywa, albo jest podrywany. Głównie przez wzgląd na to, ze to jest jego mały braciszek, ale gdzieś, chyba, pojawiła się jakaś mała nutka zazdrości.
Przemilczał to jednak. Poczekał swobodnie, aż kelner sobie pójdzie i dopiero wtedy, jakby nigdy nic, spytał wesoło brata.
- To co Truskaweczko? Najemy się, napijemy porządnie, wracamy do hotelu się umyć i gdzie chcesz lecieć? Co chcesz robić? - Oparł się wygodniej i rozejrzał wkoło.
Kelner nie był w jego typie, ale coś by chętnie sobie dziubnął. Jakiegoś fajnego chłopaka, albo dziewczynę. W końcu był na wakacjach, nikogo nie zdradzał a jedyną osobą, z którą tu był, był jego brat. To czemuż by się miał ograniczać?

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Nie Maj 11, 2014 6:41 pm

No racja to było głupie pytanie albo inaczej, to było pytanie retoryczne. Haha ale tym może już z bratem nie będzie się dzielił. No, nie było sensu dalej się smucić, bo przecież wiedział, że Mike nie mówi tego na poważnie. Przecież nie skrzywdził by swojego jedynego, kochanek i uroczego braciszka? Prawda? Czy Satori miał o swoim starszym bracie dobre wyobrażenie, czy mylił się w tym osądzie? Hmmm znając życie, przekona się o tym szybciej niż mógłby sobie nawet wymarzyć.
– Co jak to się nie upijemy? A rozumiem chcesz mieć na mnie oko. To luz ja będę pił, a ty możesz mnie się przyglądać. – zażartował i mrugnął wesoło do brata. No zaakcentował, bo chciał, aby przystojny kelner w czarnej koszuli niczym czarna róża zrozumiał te wszystkie uśmieszki i kilka skradzionych spojrzeń. Nie chciał, aby myślał, że czerwonowłosy jest na randce. Poza tym nie był, Skorpion nie był typem romantyka tylko typem seksoholika. Z nim nie trzeba było chodzić, żeby się z nim ruchać.
No Satori widział to jakim wzrokiem, Micheal obdarzył kelnera i pochylił się do brata przez stół.
– Możesz mi tu nie płoszyć mojej ofiary? – powiedział po czym zerknął na kelnera jak ten się oddala, po czym po kilku chwilach wraca z zamówioną butelkę sangrii i miseczką owoców. No oczka czerwonowłosego rozświetliły się jasnym blaskiem, gdy zobaczył uśmiech kelnera. Ten się chyba dobrze bawił, po tym jak dostał „wzrokowe” ostrzeżenie od Skorpiona.
Oho to będzie ciekawy wieczór. – pomyślał Satori i już sobie chciał nalać, sięgnął nawet po butelkę, ale w tym samym czasie kelner ją chwycił. Chciał dobrze wykonać swoją pracę i pierwszą porcję sam nalać klientom. Tak więc oplótł swoją dłonią, dłoń Satori'ego i co najważniejsze, nie speszył się i nie cofnął ręki. Tylko tak jakby chciał McMillan'owi pokazać jak się to robi, razem z nim nalał sangrii do szklanki Skorpiona i jego własnej. No Satori nie zachował się profesjonalnie bo spłonął czerwonym burakiem na twarzy, a kelner obdarzył go pięknym uśmiechem, po czym odszedł.
Chwilę to zajęło zanim Satori znów myślami i duchem znalazł się w restauracji wraz z bratem. Potrzepał głową na boki, przygryzł delikatnie zraniona wargę i postanowił wrócić „na ziemie”.
– Tak napijemy się, a potem idziemy potańczyć na rurze. – powiedział i upił łyczka.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Nie Maj 11, 2014 6:58 pm

- Upijesz się i samemu mi potańczysz na rurze a ja będę Ci się przyglądał. - Zaśmiał się w odpowiedzi i poczuł, jak mu w brzuchu burczy.
Niech wreszcie przyniosą to żarcie, bo zaraz ten stół zjem... Pomyślał niezadowolony. W końcu głodny Skorpion to zły Skorpion. No, czy jakoś tak.
Dobrze chociaż, że zaraz picie przyszło, mógł sobie pragnienie ugasić i troszkę owocków zjeść.
Jednak humor mu wyjątkowo się popsuł, gdy widział uśmiech kelnera, to zetknięcie dłoni, rumieniec i rozmarzony wzrok brata.
Poczuł narastający gniew w sobie, znów ten sam demon co kiedyś, wypełzał z zakamarków jego duszy, mroczne macki rozchodziły się po jego umyśle.
Gniew, agresja, dodatkowo podsycana nie opadniętą jeszcze adrenaliną po wyścigu, nakręcały go i sprawiały, że miał wizje, w których roztrzaskiwał głowę drażniącemu się z nim kelnerowi. Ten uśmiech, ta cała pokazówka była skierowana w jego stronę.
Ten właśnie uśmiech informował Skorpiona, że kelnera nie obchodził Satori tak naprawdę, tylko prowokuje Żądlastego.
Zaraz jednak się otrząsnął. Tyle nad sobą pracował, aby nie być już tak agresywny, aby nie reagować przemocą.
Odetchnął lekko i uspokoił się. Brat, kelner, gniew, wszystko nie ma znaczenia. Tylko spokój. I cisza. Czy jakoś tak...
- Możemy pójść potem na ten taniec. - Powiedział nieco nieobecnym głosem, odprowadzając spojrzeniem kelnera i przesuwając nim po jego pośladkach.
- Hmm... Nie mój typ, ale na upartego mógłbym go wziąć... - Mruknął bardziej do siebie i sięgnął po swoją szklankę, wychylając od razu całą jej zawartość.
Z miejsca znów sobie nalał i upił, tyle że już małego łyka.
- Wiesz jak trafić do tych tańców erotycznych? Gdzie to jest? - Zainteresował się nagle. Niby mapę wcześniej przejrzał, ale nie znał tego miasta. Nie miał też pojęcia gdzie to jest, w końcu nie przyjrzał się tej ulotce.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Wto Maj 13, 2014 6:08 pm

Słowa brata dobrze przemyślał, ale nie powiedział nic na głos. Niech jego starszy braciszek zobaczy na co stać czerwonowłosego. Żeby sobie nie pomyślał, że z niego jest jakaś cnotka czy coś w ten deseń. Przez ostatnie lata chłopak się zrobił dużo bardziej odważny niż kiedyś w kwestiach wygłupiania się i robienia sobie żartów na okrągło.
No okey trochę za bardzo się chłopiec zagrzał i nakręcił, ale to nie z kelnerem chciał iść na imprezę tylko z Micheal'em. To były ich pierwsze wspólne wakacje, trzeba to było oblać i wykorzystać do granic możliwości. Z daleka od wszystkich znajomych twarzy, z daleka od ludzi, którzy wywierali na nich jakieś wrażenie. Tu byli sami, całkiem sami i Satori zamierzał pokazać bratu... już nie długo, jak bardzo odpowiada mu taka kolej rzeczy. No właśnie, a poza tym to kelner chyba nie chciał poderwać młodego McMillan'a tylko podrażnić się ze Skorpionem. Może myślał, że tak naprawdę nie są braćmi, a parą gejów na randce. No nie wyglądali jak rodzeństwo, może tylko te oczy i brak umiejętności radzenia sobie z przedmiotem, którym była literatura. Ale na szczęście w Hiszpanii nikt o tym nie wiedział! Satori na miejscu kelnera nie prowokowałby do niczego Skorpiona, bo bałby się, że zostanie rozszarpany i pożarty w całości. No cóż biedak jeszcze nie wiedział z kim zadziera. Ale jeśli dalej będzie dla żartów bawił się uczuciami Satori'ego pewnie za kilka chwil się przekona. Tylko niech najpierw przyniesie zamówione potrawy, a potem może się już dziać co chce!
Teee hola, hola? Jak to brat nie ma znaczenia? Jaki spokój? Jaka cisza? Dzisiaj to hałas, gwar, harmider i balanga do białego rana. Niech się Żądlasty nie nastawia na ciszę i spokój, bo się zawiedzie! Ma być moc!
– Super, wiedziałem że chętnie się zgodzisz. Wiesz tam może będzie jakaś okazja dla ciebie żebyś zabawił się z nieznajomym. – powiedział i mrugnął do niego, bo znał oczywiście potrzeby swego ukochanego i jedynego starszego brata.
– Mike czy jak rozmawiasz ze mną mógłbyś patrzeć mi w oczy, a nie na tyłek tego kelnera? – trącił go lekko palcem wskazującym w park, bo chłopak odwrócił głowę, aż za chłopakiem pracującym w tej restauracji. Zmarszczył brwi słysząc słowa brata, po czym zapominając o lekki przecięciu przygryzł dolną wargę. Syknął tylko cicho, bo jednak warga przypomniała mu o tym, że wszedł w latarnię. A czemu tak się stało? Bo jego brat pocałował go w usta! To było niesamowite!
Pytanie brata było trafne, więc wyciągnął zmiętą ulotkę ze spodni i rozłożył na stoliku. Na drugiej stronie była na rysowana mapka. Satori pochylił się nad nią i zobaczył plątaninę nieznanych mu ulic.
– Zawsze możemy zapytać o drogę tego kelnera albo kogoś w hotelu, prawda? – powiedział. Nad nimi pojawił się kelner z jedzeniem i położył przed nimi dania. Na talerzy Satori'ego do ozdoby były dodane dwie czarne róże, a Skorpion nie dostał nic. Kelner chwilę zatrzymał wzrok na ulotce, po czym odszedł z jakimś dziwnym tajemniczym wyrazem twarzy.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Wto Maj 13, 2014 6:44 pm

- Co to znaczy zabawił z nieznajomym?? Jestem chodzącym wzorem cnót i ogólnie przykładem niewinności! - Powiedział od razu starając się, aby jego głos był z kolei wzorem oburzenia.
- I skoro poprosiłeś, to trudno, abym się nie zgodził, prawda? - Tym razem przybrał łaskawy ton, tak jakby samemu nie miał na nic ochoty, ale ponieważ bardzo braciszka kocha, więc łaskawie i wspaniałomyślnie się zgodził na jego zachcianki. Mały obłudnik...
- A kto przed chwilą flirtował z tym kelnerem? Zresztą tyłek, to jedyne co ma interesującego... - Odciął się zaraz rozbawiony i sięgnął dłonią do włosów Truskaweczki, aby je trochę rozwichrzyć.
- To w hotelu się dowiemy... - Zdążył jeszcze powiedzieć, gdy przyszło ich jedzenie.
I tym razem Skorpion nie zwrócił uwagi na kelnera, bo zaskoczyło go coś innego.
- Czarne róże? - Zapytał w sumie sam siebie, gdy mężczyzna już od nich odszedł.
- Nie symbolizują przypadkiem czegoś związanego ze śmiercią? Po kiego grzyba przyniósł Ci symbol śmierci? - Spojrzał na brata i znów na kwiaty.
Na symbolice się nie znał, zresztą poza rosiczkami, to nie lubił kwiatów ani domowych, ani zwyczaju wręczania ich. Ale coś mu gdzieś tam po główce łaziło, że chyba czarne róże symbolizują właśnie coś związanego ze śmiercią.
Szybko jednak pokręcił głową.
Panie i Panowie, oto nadszedł kulminacyjny punkt programu! Jedzenie... Skorpion zaraz zapomniał o kelnerze, kwiatach i w ogóle całym świecie, gdy widział porcję przed sobą, przygotowaną chyba dla całego oddziału wojska, chociaż według niego była oczywiście dość skąpo nałożona.
Aż mu brzuch zaburczał, gdy złapał za sztućce i...
- Itadakimasu! - Rzucił, po czym zaczął się spektakl. Wygłodniały Żądlasty jadł, pożerał, pochłaniał jedzenie równie namiętnie i z niewiele mniejszą przyjemnością, co jego przyrodzenie zazwyczaj wbijało się w czeluście bardziej doświadczonych kochanków.
Co jakiś czas przerywał tylko na moment, aby upić sangri.
Teoretycznie świat przestał dla niego istnieć, jednak okazało się, że wciąż pamięta, iż nie jest sam.
- Jak Twoja porcja? - Spytał brata, w krótkiej przerwie między kolejnymi kęsami, podczas której dolał sobie wina.
- Całkiem smacznie wygląda... - Chętkę Skorpiona na to, aby spróbować posiłku swojego brata widać było gołym okiem na jego skupionej buźce.
- Przydałoby się zamówić jeszcze coś do przegryzienia po głównym posiłku i jakieś następne napoje. Wybierzesz coś? - Przeniósł spojrzenie na brata i uśmiechnął się do niego ciepło, zanim wrócił do swoich talerzy, aby kontynuować uwalnianie ich z ciężaru leżącego na nich jedzenia.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Wto Cze 03, 2014 7:31 pm

Zaśmiał się na słowa brata. Dobre sobie on wzorem cnót? Pewnie gdyby mogł przeleciał by cały hotel i całą szkołę do której chodzili. Wzór cnór, no nie, dawno Satori chyba nie słyszał czegoś tak śmiesznego. Ale nie chciał się tak mega śmiać z brata, więc zachował to dla siebie. Postanowił, że się nie odezwie. Chociaż miał ogromną ochotę.
– Wiesz, ale ja mogę zerkać na jego tyłek, bo w przeciwieństwie do ciebie nie jestem wzorem cnót. – no nie mógł się powstrzymać musiał wrócić tematem do tego mega śmiesznego zdania, jakie przed chwilką usłyszał od starszego braciszka.
Gdy dostał róże na talerzy, spłonął czerwienią. Wiedział, że w nazwie restauracji jest właśnie ta czarna róża. Poczuł się wyróżniony, z tego co zaobserwował nikt inny nie został tak wyróżniony.
– Nie ważne jedzmy. – odłożył je na bok, ale ukradkiem spojrzał w stronę baru gdzie stał ich kelner, który gdy ich wzrok się spotkał, oblizał delikatnie dolną wargę. To zdenerwowało Satori'ego, aż wypuścił nóż z ręki. Z ogromnym hałasem, jak na taki mały przedmiot upadł na podłogę.
– Przeprasza nie chciałem. – wyjęknął cicho do brata i schylił się pod stół, po upuszczony przedmiot.
Patrząc jak brat się zażera pysznym jedzeniem, sam zaczął jeść, ale gdy dotrwał do połowy swojej porcji, odłożył sztućce. Dla niego to było wystarczająco. A potem ludzie się dziwią, że Satori to same mięśnie i skóra?!
– Mike jeśli chcesz możesz dokończyć moje, bo ja już nic w siebie nie zmieszczę. Poza sangria oczywiście. – powiedział i puścił oczko do Skorpiona. Upił do końca zawartość swojego kieliszka i nalał sobie kolejną porcję.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Nie Cze 08, 2014 9:02 pm

- To akurat nie jest powodem do dumy! - Pogroził bratu palcem, gdy ten wspomniał o tym, że wzorem cnót nie jest, ale zaraz roześmiał się wesoło i wrócił do pałaszowania swojego posiłku.
Dobrze, że jadł, bo pewnie zaraz by zaczął dokuczać braciszkowi, gdy ten upuścił nóż...
Zamiast tego pokręcił tylko głową i po przełknięciu mruknął.
- Dzieciuch... - Skupiając się jednak głównie na talerzu i zapominając już o drażniącym kelnerze.
No... Chyba żeby ten mu teraz do łóżka wskoczył, to oczywiście zaraz by sobie przypomniał.
Za to po chwili Truskaweczka bardzo zapunktowała u Żądlastego.
- Ale jesteś całkowicie pewny, że nie chcesz już jeść? - Spytał sięgając po talerz brata.
- Może jednak dokończysz? Żeby potem nie marudzić, że jesteś głodny... - Padło kolejne pytanie, jednak wybitnie spóźnione. A to z racji faktu, że wszystko co pozostało z porcji Satośki, znajdowało się już na talerzu Skorpionowatego i za chwilę zaczęła się wędrówka tego całego pożywienia z talerza, do przepastnej jamy, jaką była jego paszcza a tam... No, powiedzmy, że przebiegał tradycyjny rytuał spożywania bez wdawania się w zbędne opisy.
Wreszcie Skorpi wygrał tę zaciekłą walkę i, zapominając zapewne o tym, że przed chwilą dokończył porcję Truskaweczki, spojrzał z nadzieją na jego talerz.
Widząc jednak, że nic tam już nie zostało, westchnął ciężko, z lekkim smutkiem i po dopiciu swojego trunku podniósł się.
- Chodź młody. Muszę wziąć prysznic, bo czuję się jak jakiś prosiak po tej całej zabawie. - Pieniądze położył na stole i spojrzał wyczekująco na brata.
Adrenalina mu już opadła, podjadł sobie i coraz bardziej docierało do niego, że biegał w kurzu, więc za czysty nie jest. A to dla osoby lubiącej czystość nie było miłe uczucie.
- Prowadź do hotelu. Potem się jeszcze gdzieś napijemy, jeśli zechcesz...

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Pon Cze 16, 2014 2:43 pm

No tak Skorpion bez mrugnięcia okiem zjadł jego porcję. Gdzie on to wszystko mieścił, tak przez lata Satori się zastanawiał. Ale nigdy nie pytał, bo się jeszcze jego brat obrazi, że ten nazywa go grubym. A przecież wszyscy wiedzieli jak i widzieli, że Skorpion jakby na to nie patrzyć to był ciacho.
– Tak chodźmy. – wstał zostawił odpowiednią sumę na stoliku, włącznie z jakimś małym napiwkiem i wyszedł za bratem.
Na słowa Michael'a o prowadzeniu do hotelu, trochę zgłupiał. On nie miał pojęcia gdzie byli teraz więc jak miał ich niby poprowadzić do hotelu.
– Etoo bardzo chętnie tylko, że ja nie wiem w którą stronę. – powiedział i obrócił się na palcach niczym baletnica. Stali na ulicy, ludzie ich mijali, wszędzie było widać tylko tłum ludzi. Satori zaśmiał się nerwowo, ale zaraz zaczepił jakiegoś przechodnia i zapytał się go gdzie mogą znaleźć ich hotel. Ten zgrabnie i miło odpowiedział mu na jego perfekcyjnie zadane pytanie.
Czerwonowłosy już bez zbędnego wyjaśniania, złapał brata za rękę i zaczął przeciskać się przez tłum w stronę ich hotelu. No zdecydowanie Skorpion musiał się wykąpać, bo niezbyt miły zapach go otaczał.
Gdy weszli przez główne drzwi do oświetlonego holu ich hotelu, popędzili szybko do swojego pokoju, cały czas trzymając się za ręce. No wyglądali zdecydowanie jak para, a nie jak rodzeństwo. Po wejściu do pokoju, Satori rzucił się na łóżku i od razu dorwał się do pokojowego menu, aby zamówić jakiś alkohol z recepcji, za to spojrzał na brata i powiedział:
– Ty lepiej idź pod ten prysznic bo śmierdzisz. – zaśmiał się i sięgnął po słuchawkę telefonu.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Pon Cze 16, 2014 3:04 pm

Skorpion nie był osobą, która obraża się o takie drobiazgi. Pewnie, gdyby Satoś powiedział, że jego brat jest gruby, to zaraz by się zaczął śmiać, że ostatnio w drzwi się nie mógł zmieścić.
Za to Żądlasty ewidentnie ucieszył się, jak wyszli z restauracyjki i ruszyli teoretycznie w stronę hotelu. Po tym jak już mu adrenalina opadła, czuł się strasznie brudny i męczyło go to.
Tyle, że...
- Jak to nie wiesz?? A od czego ja Cię tu mam? - Spytał, przybierając oburzony ton głosu, zaraz jednak trącił brata w bok i uśmiechnął się szeroko.
Samemu też planował po prostu spytać kogoś o drogę, ale Truskaweczka go wyprzedził, więc, posłusznie, dał się wziąć za rękę i powieść do hotelu.
- O matko... Nareszcie... - Mruknął szczęśliwy, z ulgą, gdy weszli do pokoju.
- I wcale nie śmierdzę! - Znów zrobił twarzyczkę oburzonego pięciolatka.
- Ja... Hmmm... Ja... - Zaczął szukać odpowiedniego wyjaśnienia.
- Pachnę innowacyjnie! - Znalazł w końcu i dodał szybko, widząc, jak jego braciak chwyta za telefon.
- Tylko pamiętaj o zamówieniu przekąsek! Głodny się trochę zrobiłem... - Mruknął i spokojnie zaczął odkładać swoje rzeczy. Komórka, portfel.
Wreszcie, przypominając sobie, ze mieli potem iść na te tańce dla Pań, zaczął kręcić lekko biodrami i tańczyć w drodze do łazienki, nucąc.
- When I walk in the spot, this is what I see; Everybody stops and they staring at me! - Przy okazji zdejmując z siebie koszulę i przez moment napinając mięśnie, jakby faktycznie się przed kimś prezentował.
- I got passion in my pants and I ain't afraid to show it, show it, show it! - Śpiewał dalej, zdejmując buty i spodnie.
- Im sexy and I know it!! - Dokończył i na podłodze wylądowały czarne bokserki a on zakręcił się wokół własnej osi i zniknął w łazience.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Sro Cze 18, 2014 6:14 pm

Na wzmiankę o tym, że jest tutaj tylko w roli przewodnika, zrobil taką dla siebie charakterystyczną minę obrażonego 5-cio latka. No ale nie komentował tego dalej, bo musiał skupić się na drodze i na tym, co ten miły mieszkaniec mu powiedział. Droga nnie była łatwa. Tu skręć, tu idź prosto, tu wejdź w trzecią przecznicę za skrętem przy sklepie z tytoniem. No można było się zgubić, nie ma co!
Zaśmiał się z reakcji brata, jak on zaczął się rozbierać i śpiewać. Satori zaciekawiony całym tym widowiskiem, rozłożył się na ich podwójnym łóżku, podparł głowę na dłoni i patrzył na Skorpiona.
– Ty też się świetnie ruszał i widzę, że wymyśliłeś już sobie choreografię, więc może zostaniemy tutaj i dla mnie zatańczysz? – zapytał podśmiewając się cały czas z poczynań brata.
– Innowacyjnie to ty tańczysz. – zachichotał, po czym gdy brat zniknął w łazience ten zamowił Sangrię z owocami i lodem kruszonym w dzbanku o pojemności 700 mililitrów. Stwierdził, że nie ma sensu bawić się w zamawianie na szklanki. Domawiał też dla Skorpiona jedzenie, jakieś tapasy, nachosy, przekąski, różne rodzajów sosów, szaszłyczki, warzywa z grill'a i takie tam różne pyszności. Nie interesowała go centa interesował ich tylko F-U-N!
Satori w oczekiwaniu na to, jak brat wyjdzie z lazienki i w czasie zanim przyjedzie jedzenie i napoje, łyknął sobie kilka łyków z piersióweczki jakiejś wódki, która znajdowała się w mini barku. Rozebrał się też i w samych mocno obciśniętych czarnych slipach szukał czegoś w czym mógłby iść na wieczorną imprezę. Czegoś super, gdy tak chodził sobie po pokoju, ktoś zapukał do drzwi. Ten bez skrępowania otworzył drzwi, a przed jego oczami pojawił się wózek na kółkach mocno zastawiony jedzeniem i alkoholem.
– Proszę wjechać i rozłożyć to na stole. – chłopak patrzył na Satori'ego, może dziwiło go, że czerwonowłosy tak bez skrępowania wpuścił go do ich apartamentu. Ale to może przez alkohol jaki miał we krwi albo to, że był tak wyposzczony i niedopieszczony, że miał na to wyrąbane.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Sro Cze 18, 2014 7:36 pm

- Jak ładnie poprosisz, to zatańczę! - Odkrzyknął wesoło z łazienki i wpakował się wreszcie pod prysznic.
O tak... Stanie pod prysznicem, gdy ciepła woda obmywała zmęczone ciało, było czymś, co Skorpiony lubiły najbardziej. No, może poza jedzeniem, seksem i wieloma innymi rzeczami, ale to taki mało istotny, wręcz niezauważalny szczegół.
Ładnych kilkanaście minut się mył i pozwalał, aby woda go obmyła, zanim wreszcie, z lekkim żalem, wyszedł z kabiny i po lekkim wytarciu się, wyszedł z łazienki.
Owinięty ręcznikiem, aby chłopak hotelowy nie widział jego żądła, z wilgotnym i przyjemnie parującym ciałem wparował do pokoju.
- Jedzenie! - Wyraźnie się ucieszył widząc wózek, który stał się nowym elementem pokoju.
- Nareszcie... Cały dzień dzisiaj nic nie jadłem... - Powiedział i zaraz jeden z szaszłyków, polany pierwszym z brzegu sosem, znalazł się w łapkach Skorpiona, który od razu wziął pierwszego kęsa zadowolony i najpierw oblukał przybysza, w dużej mierze automatycznie, jak zawsze szukając potencjalnej "ofiary", potem spojrzał na Truskawkę, stojącego w samych bokserkach.
- Braciak, tak chcesz iść? Coś czuję, że będziesz gwiazdą wieczoru! - Roześmiał się wesoło i ruszył w stronę łóżka, po drodze, gdy mijał braciszka, szepnął tylko do niego.
- Chociaż nie wiem, czy nie wolałbym zatrzymać Cię tutaj tylko dla siebie... - I z wesołym błyskiem w oczach walnął się na łóżku.
Dopiero teraz zaczynał czuć naprawdę sporego siniaka, którego miał na plecach, ale nie zwracał na niego większej uwagi.
Za to czekał z niecierpliwością, aż służba hotelowa już sobie pójdzie i będzie mógł zacząć jeść.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Pon Cze 23, 2014 12:33 pm

Wózek z jedzeniem wjechał, boy hotelowy zaczął wszystko rozkładać na stole, a Satori już zaczął się częstować jakimiś winogronami. Od razu też złapał karafkę z sangrią i nalał sobie do kieliszka wypełnionego owocami. Gdy Skorpion wyszedł z łazienki, boy hotelowy od razu odwrócił na niego swój wzrok i chyba mu się spodobał taki widok. No komu by się nie spodobał. Wysportowany, pół nagi brunet, obciekający wodą z zajefajnym tatuażem. Hmmm ciacho do schrupania, jak nic! Satori też mu się przyglądał i zupełnie nie powstrzymywało go to, że był jego bratem. Z-U-P-E-Ł-N-I-E! To chyba źle, prawda?
– Jak możesz tak mówić, przed chwilką jadłeś. – zaśmiał się wesoło czerwonowłosy, po czym doskoczył do brata jak by ogień parzył go w stopy. Obszedł go dookoła i dotknął jego żeber po lewej stronie.
– Rany jakiego tu masz siniaka, chyba będę musiał ci go rozmasować. A wiesz o tym, że moje ręce leczą. – tak sobie tylko żartował, ale widać było, że chłopaka z obsługi to krępowało. To zachowanie braci. A przecież jeszcze nic złego nie robili. Dopiero się rozkręcali.
– A myślisz, że mógłbym? Gdybym zrobił potrójne salto i kilka innych sztuczek, może zarobilibyśmy na tym fortunę. – odszedł od brata i zrobił piruet w miejscu po czym przeszedł kilka kroków znanym „Moon Walk”, po czym zakończył to przedstawienie znanym ruchem Micheal'a Jacksona z ręką na kroczu!
Zaśmiał się, miał najwyraźniej super humor.
Gdy Skorpion walnął się na łóżku, Satori popatrzył na chłopaka z obsługi i powiedział do niego.
– My już sobie poradzimy, dzięki za fatygę, a tu masz napiwek. – wręczył mu 5 funtów i szedł za nim, aby zamknąć drzwi. Gdy chłopak już wyszedł, Satoś zamknął za sobą drzwi. I od drzwi, aż do samego łóżka zrobił trzy gwiazdy!
– To Impreza! – zawołał niczym kowboj na dzikim zachodzie albo tarzan w dżungli.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Pon Cze 23, 2014 1:48 pm

- Jakie przed chwilą?? Wiesz, ile to już czasu minęło odkąd coś jedliśmy?? Umieram z głodu! - Powiedział nieszczęśliwym tonem, jakby faktycznie nie jadł już od wielu dni i umierał z głodu.
- Spójrz na mnie... Sama skóra i kości! - Pogładził się ręką po mięśniach na klacie i brzuchu.
Według niego chyba był teraz podobny do szkieletu, takie miał spojrzenie, gdy się obserwował.
- No to masuj! Ja będę jadł a Ty się mną zajmij! - Rzucił szybko, przenosząc swój wzrok na brata i patrząc jak ten się gimnastykuje.
No... Trzeba było przyznać, że widok był całkiem fajny. Szczególnie, że Satoś wciąż w samych bokserkach pomykał. Nic więc dziwnego, że żądło Żądlastego się zaczęło pod i tak już nieco zsuniętym ręcznikiem unosić.
- To nie jest zły pomysł... - Przybrał zamyśloną minę, nie przejmując się zupełnie tym, że jego męskość się właśnie podnosiła i to za sprawą przyrodniego brata. Cóż... Jego żądełko częściej było rozbudzone, niż spało smacznie, więc się do tego przyzwyczaił.
- Ty będziesz uprawiał erotyczną gimnastykę a ja będę kasę liczył i opiekował się nią. Idealny układ! - Wyszczerzył się radośnie i spojrzał na wychodzącego już chłopaka.
- Mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy! - Krzyknął do niego i mrugnął okiem.
W końcu nie był zły a Skorpiemu zawsze było mało... Szczególnie, że od ostatniego razu kiedy się kochał minęły pewnie całe wieki. Dwa, albo i nawet trzy dni!! Umrzeć można od takiego celibatu.
- Ty się nie wygłupiaj, tylko masuj... - Zamruczał i podniósł się do pozycji siedzącej, łapiąc brata za biodro i gwałtownym ruchem przyciągając go do siebie jak ten tylko skończył robić gwiazdki.
- No... Mając takiego słodziaka w garści nie muszę iść do żadnego klubu... - Wymruczał jeszcze przesuwając spojrzeniem po ciele braciszka.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Pon Lip 07, 2014 5:36 pm

Skorpion mówił tak jakby nie jedli od tygodnia, co ten chłopak mógl sobie o nich pomyśleć. Że nie jedli tydzień, aby zamieszkać w takim wypasionym apartamencie. Mógł sobie tak pomyśleć, Satori'emu pewnie to by wpadło od razu do głowy.
- Tak a najwięcej skóry to masz pod ręcznikiem takiej wiszącej. - zaśmiał się ze swojego niezbyt śmiesznego żartu.
- Nie wiem czym według ciebie jest gimnastyka erotyczna, ale sądzę, że gdybym robił to wszystko nago zebralibyśmy mnóstwo pieniędzy. - puścił oko do brata i popatrzył na niego jakoś tak lubieżnie. Zmierzył go wzrokiem, jakby chciał go dotknąć, jakby chciał poczuć jego twarde żądło w sobie.
- Przyjechałeś tu ze mną czy po to, aby oglądać się za innymi. - jęknął niezadowolony, kiedy chłopak wychodził. Na pewno usłyszał te słowa. Może rozpowie ploty, że bracia będą dupcyć się w apartamencie. Chyba był w stanie ten chłopak tyle zrozumieć po angielsku. Bo te Hiszpanie to takie tumany, że do nich to tylko: Kali mówić, Kali jeść!
Przewrócił go na łóżko i obszedl łoże dookoła, po czym wszedł na nie i usiadł na placach Skorpiona. Zaczął go masować. Sięgnął do szafki po olejek lawendowy i zaczął go masować, tak, że zapach unosił się w pokoju, a ręce Satosia były śliskie. Idealne aby zająć się brata oczkiem, ale to przecież on byłby na dole...

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   Czw Lip 10, 2014 9:44 am

- Ty się oglądałeś za kelnerem... - Zamruczał z lekką przyganą w głosie, ale też z wyraźnym rozbawieniem.
I znów przy tym spojrzał na brata, zaciekawiony.
Zabrzmiało to tak, jakby chłopak był zazdrosny o to, że Skorpion może mieć ochotę na kogoś innego i poświęcać swoją uwagę obcemu a nie bratu.
- Poza tym nie marudź... Jeśli chcesz, to możemy nigdzie nie wychodzić, tylko się Tobą zajmę. Tobą i tylko Tobą... - Popatrzył wzrokiem rozleniwionego kota na niego i ułożył się wygodniej, aby Truskaweczka mógł się wreszcie zabrać za ten masaż.
Oczko Skorpiona... Dość niebezpieczne miejsce...
Gdyby ktoś chciał tam zacząć wpychać, nie ważne czym, albo gdyby się zaczął kręcić w tych okolicach, to Żądlasty straciłby nad sobą kontrolę i zatłukłby daną osobę.
Było kilku, którzy próbowali, każdy trafiał do szpitala.
Bratu jednak ufał, zresztą Satoś powinien znać preferencje swojego braciszka i to, jaki on jest.
Więc Skorpion nie myślał nawet, że jego brat może zrobić coś nie tak, tylko poddawał się jego dłoniom, mrucząc co jakiś czas z zadowoleniem.
Starał się przy tym rozluźnić, ręce ułożył wzdłuż ciała i wreszcie, położył je na udach swojego brata, masując je i ściskając lekko.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Skorpion & Satoś   

Powrót do góry Go down
 
Skorpion & Satoś
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Podręcznik do Wróżbiarstwa
» Skorpion :)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Odpisz mi, Stefan! :: ∎ Historie-
Skocz do: