IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Park Plaza Hotel

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Dorian
Właściciel Traditional Royal School
avatar

Liczba postów : 73
Join date : 10/03/2014

PisanieTemat: Re: Park Plaza Hotel   Sob Lis 15, 2014 9:23 pm

Im bliżej byli hotelu, tym większe zdenerwowanie dopadało Doriana, który najwyraźniej w świecie odzwyczaił się od spotkań, gdzie spotykały się największe osobistości w danej dziedzinie, bądź połączone wspólnym przedsięwzięciem.  W Sydney często organizowano spotkania najlepszych architektów i projektantów na świecie przez wgląd na niego, lecz jeszcze nigdy nie pojawił się na żadnym z nich, nie chcąc tracić czasu na sztuczne uśmiechy, czy bezsensowne pytania ze strony paparazzi. W tym momencie przypomniały mu się wszystkie bankiety, w których uczestniczył jeszcze za czasów, gdy był dzieckiem. Ujrzał siebie, ze szczerbatym uśmiechem, okularami ze szkłami niczym dwa spodki, poobdzieranymi kolanami, które skrzętnie były ukryte pod eleganckimi spodniami. Pod szyją zawsze miał czerwoną muszkę, a usteczka potraktowane były pomadką ochronną, która i tak błyszczała przy mocniejszym świetle. Pamiętał również, że opiekunka zawsze czesała jego włosy mocno je szarpiąc i układając w wyszukany koński ogon. Od dziecka miał je długie i dobrze zadbane, jakby w ten sposób Dorian Senior sygnalizował, że zamiast syna przynoszącego mu wstyd, wolałby córeczkę, którą mógłby się wszędzie chwalić.  Z tych niezbyt przyjemnych wspomnień wyrwała go wyciągnięta w jego kierunku dłoń, która wyraźnie sygnalizowała, że znaleźli się we właściwym miejscu i w tej właśnie chwili należało opuścić bezpieczny samochód, by udać się na pożarcie lwom, a raczej by stawić czoła śmietance towarzyskiej Londynu.
Wysiadł z drogiego auta i oczywistym było, że od razu przyjrzał się budynkowi, do którego mieli wejść. Ocenił jego wiek, wygląd, a nawet rozpoznał architekta, który go zaprojektował. Nie był fanem nowoczesnych zabudowań, cenił sobie prostotę i magię budynków z cegły, lecz nie mógł nie przyznać, by szklane ściany nie zrobiły na nim jakiegoś wrażenia. Z wyższych pięter można było podziwiać przepiękną panoramę na London Eye, co było niewątpliwym atutem. Zastanawiał się, czy ich pokój zaszczyci ich widokiem na jedna z atrakcji tego miasta. Najchętniej już poszedłby na spacer brzegiem Tamizy i zasiadł w jednej z uroczych kawiarenek, by napić się ciepłej herbaty, a następnie okryć się przyniesionym kocem i podziwiać oraz chłonąć piękno stolicy Wielkiej Brytanii. Byli w samym centrum, miejscu, gdzie toczyło się całe towarzyskie życie, gdzie pojawiało się najwięcej turystów i gdzie odgrywała się przed latami wspaniała historia. Jednak za coś hotel ten musiał dostać cztery gwiazdki, choć Richmond wiedział, na jakiej zasadzie przyznaje się prestiż podobnym do tego miejscom.
Poszedł za Waddingtonem i pozwolił na zabranie płaszcza. Bez kapelusza, ozdobnej laseczki, czy rękawiczek czuł się nieco nagi, lecz nie chciał swoimi staromodnymi akcesoriami psuć nowego wizerunku, o który zadbał sam hrabia. Poprawił jedynie mankiety oraz spinki, by były równo i wszedł do Sali bankietowej, biorąc od kelnera kieliszek z białym winem. Sampana nie pił nigdy, niezależenia jak dobry by nie był, po prostu nie lubił bąbelków, które łaskotały go w gardło. Od samego początku czuł wzrok ludzi skierowany na osobę swojego partnera oraz na niego samego. Najwyraźniej Gustav nie słynął z przyprowadzania ze sobą osób towarzyszących, a przynajmniej takie też odniósł wrażenie w jednej, krótkiej chwili. Pozwolił sobie a uroczy uśmiech, gdy siadali do stolika, skierowany w stronę przydzielonych im osób. Nikogo tu nie znał, co było z jednej strony błogosławieństwem, zaś z drugiej przekleństwem.
Zaczęła się wymiana uprzejmości, a on przedstawiał się jedynie imieniem, licząc, że blondyn wybaczy mu ten mały nietakt. Gdyby ktokolwiek, kto znał jego rodzinę, był w tym miejscu i usłyszał, że Richmond powrócił do Londynu, już by nie posiedzieli tak spokojnie i nie mogli poświęcić czasu jedynie sobie. Spojrzał kątem oka na kochanka, który w pewnym momencie postanowił się do niego zbliżyć. Nie mógł też nie zauważyć jego dłoni na swoim kolanie, na której to niemal od razu położył swoją, by choć przez chwilę móc opuszkami palców musnąć jego skórę.
- Nie omieszkam ci o tym wspomnieć – zapewnił spokojnie.
Dobrze wiedział, ze nie on jest gwiazdą tego miejsca, a dzięki Gustavowi właśnie w ten sposób się czuł. Ciągle czuł jego pieczę nad swoją osobę i wiedział, że mężczyzna dba, by pobyt tutaj był bardziej niż znośny. Łącząc ich palce ze sobą i sunąc kciukiem po wierzchniej stronie jego dłoni, wysłuchali wspólnie przemówienia organizatora, klaskali wymienianym osobistościom, a następnie zaczęli kosztować dań przyniesionych im przez kelnerów.
Dorian po raz kolejny pokazał, jak bardzo wysublimowany ma gust, gdyż do ich stolika najczęściej przychodziła obsługa, by coś wymienić, co nie pasowało szlachcicowi, a który jako jedyny nie omieszkał się wspomnieć, że mięso nie jest dosmażone, a w cieście wyczuwa wyraźne grudki, które drażnią jego podniebienie. Zaczęły się szepty, z których długowłosy nic sobie nie robił, a jedynie odsunął od siebie z wrodzoną elegancją talerz i w ten sposób zasygnalizował, że nie będzie jadł.
Gdy przeszli do Sali obok, zaczęły się o wiele luźniejsze rozmowy, choć Dorian nie miał ochoty na konwersacje. Trzymał się blisko Waddingtona i nie spuszczał go wzroku, jakby bał się, że za chwilę sam się zgubi wśród tych nadętych balonów.
- Poproszę czerwone, wytrawne wino – polecił i zdał się na gust partnera, z którym tu przybył.
Czekając na jego powrót, obserwował zebranych ludzi. Dojrzał kilka znajomych twarzy jeszcze za czasów, gdy jego świętej pamięci ojciec prowadził interesy. Pozostawało mu mieć jedynie nadzieję, że nikt do niego nie podejdzie. Zdziwił się serdecznie, gdy zatrzymał się przed nim młodszy od niego mężczyzna i powitał go ciepłym uśmiechem.
- Nazywam się Daren McCoin, miło mi pana poznać – wyciągnął w jego kierunku wypielęgnowaną dłoń, która zapewne jeszcze tego samego dnia była poddana wielu kosmetycznym zabiegom, tak samo jak paznokcie. Dobre maniery Richmonda nakazywały mu się przywitać, dlatego też uścisnął rękę niespodziewanego rozmówcy, którego wzrok natychmiast spoczął na złotych spinkach przy koszuli szlachcica.
Już miał zamiar odpowiedzieć, gdy poczuł dłoń kochanka na swojej, gdy podawał mu kieliszek z wybranym przez niego alkoholem.
- O niczym nie zdążyliśmy, ale… - nie dokończył, gdyż Gustav ich przeprosił i musiał odejść, by przeprowadzić rozmowę na bardziej biznesowym szczeblu. Richmond pozostał sam z mężczyzną, który to kiedyś znajdował się na jego miejscu, a może nawet i był w bardziej zażyłych relacjach z hrabią Sandwich. - Dorian, mi również miło – choć czuł, że ta rozmowa nie będzie za przyjemna, lecz to przeczucie przybyło, gdy dostrzegł spojrzenie Gustava oraz jego niechętne odejście.
Nie pomylił się, gdyż kolejne słowa, które padły były niczym szpilka wbita w oko.
- Nie myśl, że jesteś na tyle wyjątkowy, by Gustav zadowoli się jedynie tobą – od razu schował jedną z dłoni do kieszeni, w ten sposób dając do zrozumienia, że gardzi architektem, który nieco się zdziwił na dźwięk tych słów.
Szybka analiza sytuacji pozwoliła Dorianowi wywnioskować, ze ma do czynienia z kimś niegdyś bliskim hrabiemu.
- Jestem wyjątkowy – odpowiedział bez chwili zawahania, wierząc w słowa, które wypowiedział. On nie musiał uciekać się do braku kultury, by pokazać, że nie ma ochoty rozmawiać, ani prowadzić dyskusji na obecny temat.
- Ile już dostałeś od niego? Jeszcze trochę i znajdzie sobie lepszy, młodszy model – Daren nie odpuszczał. – Jesteś tylko kolejną zabawką w szerokiej kolekcji.
Było widać, że nie zależało mu na samym Gustavie, lecz wyraźnie był zazdrosny, że to długowłosy przyszedł z nim na ten bal i obaj się zachowywali na tyle swobodnie, a zarazem w tak subtelny sposób, że bez problemu bardziej spostrzegawcze oczy mogły dostrzec, iż nie byli jedynie przyjaciółmi, a łączyła ich bardziej zażyła znajomość.
Jednak uwaga na temat wieku architekta nieco go ugodziła i szare oczy stały się chłodne. Jego kolejne słowa nie były przyjemne, a równocześnie nie dawały rozmówcy możliwości na obronę.
- Jeżeli przyszedłeś, by mnie zniechęcić, to źle trafiłeś – zaczął z uprzejmym uśmiechem. – Tak się składa, że to mnie zaprosił na ten bankiet, a nie kogoś innego, więc stawia mnie to w – na chwilę przystanął, jakby ważył słowa – nieco innym świetle od ciebie, czy innych tobie podobnych osób – zdawało się, że swój wywód zakończy ironicznym „kochaniutki”, lecz tak się nie stało.
Był niezwykle inteligentny i od razu się domyślił, o co ta osoba ma do niego żal, lecz nie miał zamiaru dać się sprowokować, czy wyprowadzić z równowagi. Był na to zdecydowanie zbyt dobrze wychowany, choć zezłoszczony potrafił być naprawdę nieznośny, a Darenowi udało się jedno. Zasiał ziarno niepokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Park Plaza Hotel   Nie Lis 16, 2014 1:24 am

Oficjalna część uroczystości chyliła się ku końcowi, wystarczyło tylko wytrwać jeszcze przez jakiś czas przy stoliku, a potem przejść do drugiej sali z kieliszkiem szampana czy też wina. Niektórzy nawet z chęcią garneli się do szklanek z bardziej konkretnymi alkoholami, przy czym nie zapominali o umiarze, choćby dlatego, żeby nie wystawić się na pośmiewisko przed całą londyńską śmietanką towarzyską. Ale najpierw trzeba było przebrnąć przez poczęstunek. Sam hrabia chwycił za przygotowane sztućce i ostrożnie dobrał się do miniaturowej przystawki, kątem oka zerkając na poczynania partnera. Zachowanie Doriana przy stole nie było nawet przez chwilę nieodpowiednie, właściwie to dobrze, że otwarcie sygnalizował swoje spostrzeżenia obsługującym ich stolik kelnerom. Każdy szef kuchni może coś poprawić w swoim gotowaniu. Poza tym, taka odskocznia od tego całego cichego przyzwolenia reszty zrobiła nieco zamieszania, prawda, jednak Waddington odnajdywał jedynie plusy dla tej sytuacji. Nawet przez chwilę nie obchodziło go to, co myślą inni, bo sam unosił kąciki ust w subtelnym uśmiechu, poniekąd przyzwalając swej osobie towarzyszącej na drobne ekstrawagancje. Lecz Richmond nie potrzebował przyzwolenia na nic, ponieważ zawsze był w pełni sobą. Choć jego odzienie zmieniło się na bardziej współczesne, to wciąż trzymały się go te same zachowania. Ani jednej osobie nie zdradził nazwiska, przy czym stale nosił się z dumą, jakby to prezentował własny ród. Tymczasem był tu z powodu Gustava i wcale nie musiał się do niczego zmuszać. Może to z tego powodu odczuwał jakąś presję? Hrabia od razu poczuł się winny takiemu przymuszaniu kochanka do znoszenia tych wszystkich spojrzeń.
Wszystko przebiegało bez zarzutu, przynajmniej do pewnego czasu. Zgromadzeni oderwali się od stolików i grzecznie przeszli do drugiej sali, w której toczyć się miały towarzyskie oraz biznesowe rozmowy. Jednak wszyscy skupiali się przede wszystkim na swych obserwacjach, snuciu intryg oraz wydawaniu ocen czy też osądów. Dyrektor RoboticsUNION doskonale wiedział, że ten bankiet nie jest najlepszym sposobem na miłe spędzenie czasu ze wspaniałym towarzyszem. Czuł to wręcz pod skórą, co też skumulowało się w chwili, gdy przy boku długowłosego ujrzał jednego ze swoich byłych kochanków. Niepokój wzrósł, bo choć liczył się z zawiścią innych nie wyobrażał sobie, że napotka na podobną przeszkodę i to w postaci Darena - zwodniczo pięknego mężczyzny z niezwykle chciwą duszą i jadowitym językiem. Właśnie dlatego zainterweniował tak szybko, mając nadzieję, że w ten sposób zniechęci bliskiego znajomego do bezczelnych wypowiedzi. Niestety, nie mógł dłużej czuwać nad dobrem obecnego kochanka, ponieważ miał ściśle określone zadanie, które musiał wykonać. Aż zaklął w myślach i oddalił się w kierunku kluczowego wspólnika od interesów, aby na początek zamienić z nim kilka zdań, w ten sposób formom grzecznościowym stało się zadość. Zaczęli omawiać najistotniejsze kwestie, jakie miały zostać zawarte w nowej umowie, jednak Gustav co rusz kątem oka spoglądał w stronę towarzysza. Od razu dostrzegł zagęszczoną atmosferę między nim a McCoinem. Dobrze, że jego rozmówca sam zakończył rozmowę, tłumacząc się zobowiązaniem wobec małżonki, ponieważ tylko dzięki temu hrabia mógł opuścić jego towarzystwo.
Kiedy ponownie znalazł się przy boku Doriana i pozwolił sobie objąć go w talii, zazdrosny Daren obrócił się na pięcie i jawnie urażony odszedł, przy czym Waddington rzucił mu chłodne pożegnanie w swych myślach. Mocniej chwycił za swój kieliszek i szybko upił szampana, następnie odłożył puste naczynie na tacę przechodzącego obok kelnera. Zrealizował swoje zadanie jak najbardziej poprawnie, nawet zrobił więcej niż od niego oczekiwano, zatem miał prawo udać się reszcie ze swym towarzyszem w bardziej ciche miejsce, gdzie nikt i nic nie mogło im przeszkodzić w przebywaniu w swoim towarzystwie. Ostrożnie przysunął drugie ciało do swego boku i subtelnie pokierował je ku wyjściu z ogromnej sali. Skierowali się do recepcji, gdzie Waddington poprosił o klucze do pokoju. Nie musiał się legitymować, wszystkie formalności zdążył załatwić już tydzień temu, gdy przyjął zaproszenie na uroczystość.
Ruszyli ku windzie w milczeniu, następnie weszli do niej, a hrabia nacisnął na odpowiedni przycisk z najwyższym numerem. To na ostatnim piętrze znajdował się luksusowy apartament, w którym mieli spędzić ten wieczór oraz noc. Wysiedli i trafili do korytarza. Tylko kilka kroków wystarczyło, aby zbliżyli się do odpowiednich drzwi. Gustav otworzył je elektronicznym kluczem, po czym otworzył je szeroko, wpierw wpuszczając do środka kochanka, a potem sam wszedł do środka i zamknął za nimi wejście. Znaleźli się w eleganckim salonie, gdzie jedna ze ścian stanowiła ogromną szybę, przez którą rozpościerał się widok na London Eye, Tamizę, a także pałac Westminsterski, który po kilkunastu posiedzeniach Izby Lordów zdążył się hrabiemu lekko znudzić. Aczkolwiek widok tej budowli z tej perspektywy naprawdę zachwycał.
- Co sądzisz o tym widoku? – spytał spokojnie, wreszcie podejmując się jakiejś rozmowy. Naprawdę nie wiedział od czego zacząć, gdy obawiał się słów, które Dorian mógł usłyszeć od jego byłego kochanka. Z całą pewnością musiał zmierzyć się z czymś przykrym, tego Waddington był pewny. Naparł więc torsem na plecy drugiego mężczyzny, po czym objął go od tyłu w talii, by docisnąć go do swego ciała. Ustami delikatnie przesunął po długiej szyi, aż wreszcie złapał fragment bladej skóry w zęby i zassał się na nim, chcąc pozostawić po sobie dobrze widoczny ślad. Był tak okropnie zazdrosny, kiedy musiał obserwować rozmowę Richmonda z Darenem. Okropnie żałował, że nie mógł pilnować go przez cały bankiet, a przecież zabrakło go tylko przez kwadrans. Jaka szkoda, że to właśnie te piętnaście minut okazały się tak kluczowe.
- Pamiętam, że obiecałem ci przejażdżkę London Eye. Dotrzymam słowa. Jutro po śniadaniu wybierzemy się tam.
W ten sposób chciał wynagrodzić mu wszystkie nieprzyjemności z tego nieprzyjemnego bankietu. Poza tym, chciał miło spędzić z nim czas. Rozbudzi w nim na nowo miłość do tego miasta i sprawi, że zechce w nim pozostać już na zawsze. Na dodatek to byłaby ich pierwsza randka. Co prawda musieliby odbyć ją w smokingach, ale pod płaszczami nie będą rzucać się one w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dorian
Właściciel Traditional Royal School
avatar

Liczba postów : 73
Join date : 10/03/2014

PisanieTemat: Re: Park Plaza Hotel   Wto Lis 25, 2014 2:45 pm

Nieprzyjemne ukucie towarzyszyło mu cały czas po odejściu Darena. Nie potrafił się szczerze uciszyć, gdy zobaczył Gustava. Dobrze wiedział o jego podbojach miłosnych i dość rozwiązłym stylu życia, lecz podświadomie to wypierał. Dopiero teraz, gdy miał przed oczami byłego partnera mężczyzny dotarło do niego jak bardzo różni się od przeciętnych osób, z którymi Gustav musiał się wcześniej spotykać.
Po pierwsze byli w równym wieku, nie miał w sobie już młodzieńczego uroku, był dojrzałym architektem o okropnych przyzwyczajeniach, niemal niewidomym, gdy tylko zdjął okulary. Co gorsza był zapewne mniej doświadczony w łóżku od zdecydowanej większości młodzieży w tych czasach. Jednak czy był gorszy od nich mimo tych swoich wad? Na pewno miał przewagę na polu uczuciowym, był za stary na chwilowe uniesienia, więc wszystko, w co się angażował, było o wiele silniejsze i bardziej poważne. Przy nim można było zaznać stabilności, lecz czy właśnie o nią chodziło Waddingtonowi? Jeden partner mógł mu się wydawać nudny, więc strach, że za kilka tygodni zostanie wymieniony niczym stara para butów, znoszona i niedająca już nic od siebie.
Został przyciągnięty do hrabiego i wtedy też na niego spojrzał, jakby przez chwilę był całkowicie obcą mu osobą. Dla nich ten bal właśnie się skończył.
„Jesteś kolejną zabawką”. Te słowa dźwięczały mu cały czas w głowie, gdy zmierzali do prywatnego apartamentu wynajętego na tę specjalną noc. Wszedł do środka i rozejrzał się. Pomieszczenie było nowoczesne, ale i urządzone z klasą, warte ceny, którą trzeba było zapłacić za jego zajęcie. Podszedł do panoramicznego okna i spojrzał na swój ukochany Londyn zatopiony w nocy i w znacznej części smacznie śpiący, zaś światła odstraszały nocne zmory, które mogły zakłócić spokój nocy. Przyłożył dłoń do chłodnej szyby i zapatrzył się, oczyszczając umysł i przez chwilę zapominając, że przybył tutaj z kimś jeszcze. Dopiero słowa jasnowłosego wyrwały go z tego krótkotrwałego letargu.
Drgnął gwałtownie czując jego ciepło tuż za sobą. Przygryzł wargę czując ugryzienie i pocałunek na własnej szyi. Pochylił głowę, opierając się czołem o okno. Uchylił usta, jakby chciał podzielić się swoimi obawami, lecz Gustav mógł w tym momencie wszystkiemu zaprzeczyć, a przyszłość mogła być zupełnie inna.
- Widok jest zachwycający – odparł, starając się brzmieć naturalnie.
Przyłożył dłoń do ręki, która go obejmowała i zacisnął na niej skrupulatnie palce. Nie chciał, by skończyło się coś, co na dobre się nie zaczęło i to przez jego własną niepewność i brak wiary w mężczyznę, któremu postanowił się oddać.
- Zawistne osoby dobierałeś sobie na partnerów – wiedział, że póki temat Darena nie zostanie zamknięty, oni nie będą mogli znów zacząć sobie ufać, a tym samym ich przyszłość była skazana na porażkę. Użył jednak formy przeszłej w tym zdaniu, przesyłając sygnał hrabiemu, że on zamierza być jego ostatnim towarzyszem życia. – Nie uważasz, że jestem dla ciebie za stary? – zapytał niby żartobliwym tonem, lecz tym samym zdradził rąbek tajemnicy związany z rozmową z byłym partnerem Gustava.
Znów podniósł wzrok i przyjrzał się miastu. Jego uwagę przykuło London Eye i poniekąd nie mógł się doczekać ich wspólnej wycieczki w to miejsce, nawet jeżeli mieliby się wyróżniać na tle innych ludzi. Będzie mu jednak brakować jego stroju.
- Pójdziemy, chciałbym jednak ubrać się na tę okazję jak ja – w tym stwierdzeniu była zarazem prośba, by Waddington w jakiś sposób załatwił mu ubranie na rano z jego torby, która znajdowała się w posiadłości w sypialni gospodarza, oraz zaznaczył fakt, że nie ma zamiaru rezygnować ze swojego stylu ubierania. – Czyżby to miała być randka? – nie chciał by sytuacja była napięta, lecz czekająca ich rozmowa zagęszczała powietrze znajdujące się w apartamencie hotelowym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Park Plaza Hotel   Sob Lis 29, 2014 9:19 pm

To spojrzenie, posyłane zazwyczaj obcemu człowiekowi niż kochankowi, zmartwiło hrabiego. Poczuł dziwne ukłucie w okolicach serca, kiedy dotarło do niego, że Daren mógł powiedzieć na jego temat coś, co byłoby w stanie zrazić Doriana do jego osoby. Nie zniósłby odrzucenia, ale przede wszystkim nie był nawet w stanie wyobrazić sobie, iż mógłby zostać odepchnięty. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mu się, by ktoś odrzucił jego zaloty. Irytowało go to, że niczego nie może być pewny, dlatego też jeszcze mocniej wtulił smukłe ciało w swój bok, a nos wtulił w gładki policzek długowłosego, próbując nacieszyć się miłym dla nozdrzy zapachem. Bardzo niechętnie wypuścił go z uścisku, musiał jakoś opanować emocje, które w nim wzrastały, a bliskość ich ciał wcale mu tego nie umożliwiała. Ale trudno złapać dystans, gdy zawsze ma przy sobie obiekt swych rozterek. Z jednej strony chce być przy nim w każdej chwili, z drugiej wie, że nie jest to normalne czy zdrowe. Czy źle zrobi, jeśli pozwoli sobie przywiązać się do architekta? To dla niego prawdziwy dylemat.
Dotarli do eleganckiego apartamentu wynajętego specjalnie na tę jedną noc, aby mogli nacieszyć oczy wspaniałym widokiem, przynajmniej z początku. Waddington liczył na to, że sceneria zapewni odpowiedni nastrój, dzięki któremu skupią się na sobie. Niestety, nie przewidział, że jego były kochanek pokrzyżuje mu plany. Lecz nie mógł o tym myśleć, nie chciał. Przezwyciężył niepewność i zbliżył się do kochanka stającego przy oknie, aby móc go objąć w talii przyciągnąć do siebie. Obaj powinni zdmuchnąć ze swych twarzy troski i kłopoty, ponieważ mieli tę noc spędzić jak najbardziej przyjemnie. W teorii wydawało się to takie łatwe, lecz w praktyce było o wiele bardziej trudne. Na całe szczęście nie milczeli, a Dorian zdradził swe obawy.
- Nie chciałem narażać cię na przykrości – oznajmił szczerze, trzymając w kącikach ust cień uśmiechu. To była odpowiedź na pierwsze słowa, które ucieszyły go, choćby ze względu ma formę gramatyczną sugerującą, iż Richmond poważnie myśli o ich przyszłości. Druga z kolei tyczyła się pytania, jakie rozbawiło dyrektora RoboticsUNION. – Jesteśmy w tym samym wieku, więc nie jesteś dla mnie za stary.
W myślach już układał plan idealnej randki, przy okazji zamierzał podczas niej całkowicie oderwać się od tych wszystkich luksusów i elegancji. Przejażdżka London Eye, spacer wzdłuż budynku parlamentu, a potem jakaś kawa przy budce i na koniec lunch w małej knajpce, bardzo kameralnej o prostym menu. Niczym randka dwóch zakochanych szczeniaków ze szkoły średniej. Prosta, tania i przede wszystkim szczera. Nawet ubrania muszą ukazywać ich prawdziwe osoby. Gustav od razu postanowił zadzwonić do rezydencji, aby przywieziono z niej komplet ubrań z walizki Richmonda.
- To jak najbardziej randka.
Rozpiął guziki marynarki od smokingu, następnie zsunął ją powoli ze smukłych ramion kochanka, by opadła na podłogę. Następnie przesunął nosem po całej długości szyi, zaciągając się dyskretnie smakowitym zapachem skóry. Wyjął koszulę ze spodni i zakradł się palcami pod nią, aby opuszkami sunąć po nagiej skórze. Zachwycał się jej miękkością, rozkoszował bliskością. Bezmyślnie otarł się kroczem o pośladki opięte przez materiał doskonale skrojonych spodni tego eleganckiego stroju. Szalał, po prostu szalał za tym trzydziestosiedmioletnim architektem. Nic dziwnego, że w końcu zsunął dłonie do paska spodni, który rozpiął, następnie zajął się guzikiem i rozporkiem. Kiedy jedną z dłoni powrócił do gładzenia torsu, drugą wsunął pod materiał bielizny, gdzie leniwie wodził palcami po penisie.
- Udowodnię ci, że myślę o tobie poważnie.
Na potwierdzenie swych słów ucałował policzek długowłosego i chwycił za męskość, którą począł stymulować powolnymi ruchami dłoni. Z niczym się nie spieszył, na razie zależało mu tylko na rozbudzeniu drugiego ciała. Jednak wiedział, ze tej nocy nie da mu spokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dorian
Właściciel Traditional Royal School
avatar

Liczba postów : 73
Join date : 10/03/2014

PisanieTemat: Re: Park Plaza Hotel   Wto Gru 16, 2014 5:43 pm

Skupił się na odruchu powstrzymania drżenia, gdy poczuł drugie męskie ciało tuż przy sobie. Gustav nie zaskoczył go w żaden sposób swoim zachowaniem, faktem, że objął go i przyciągnął do siebie. Poniekąd zaczął uważać to za naturalny stan rzeczy, który łączy dwójkę ludzi, którzy mają się ku sobie. Łagodny ton oraz stanowcze zachowanie, które ze sobą nie współgrały, w postaci Waddingtona łączyły się w idealną całość. Dwa różne pierwiastki, niczym ying i yang mieszały się w jasnowłosym. Tak wiele aspektów mogło w nim fascynować architekta, z każdą chwilą odkrywał nowy, lecz mimo wszystko czuł narastający niepokój, zaś lawina myśli zalała go od środka.
Widok jego ukochanego Londynu pokrzepiał, choć nieczęsto mógł podziwiać miasto z tej perspektywy. Uchylił delikatnie usta, lecz i tym razem nie zdążył niczego wypowiedzieć. Gustav przeszedł do działania. Pozbawił go marynarki i wkradł pod materiał koszulki. Tym razem drgnął wyraźnie, napinając mięśnie na płaskim brzuchu, odruchowo się cofnął, mocniej przylegając do torsu kochanka, który pozwolił sobie na śmiałe otarcie.
Ciężkie przełknięcie śliny oraz nieco przyspieszony oddech mogły być oznaką, że napięte i zestresowane ciało przez niedawny bankiet, teraz się rozluźnia i zaczyna odczuwać przyjemność. Znajdowali się na najwyższym piętrze budynku, prawdopodobnie nikt nie mógł widzieć, co się dzieje w tym dobrze oszklonym pomieszczeniu, lecz niepewność ciągle pozostawała. Przecież wystarczył fakt, że szlachcic mógł widzieć innych, a ta sytuacja tylko wzmagała niepewność. Przylgnął policzkiem do zimnej szyby, na której pozostawił swój gorący oddech, tworząc koło z pary. Nie sądził, że podnieci się aż tak na myśl, że mogliby być podglądani. Tego typu fantazje nie wypadały mężczyźnie o jego urodzeniu, który dopiero niedawno przypomniał sobie, czym jest zbliżenie.
- Doprowadzanie mnie do szaleństwa ma być tego dowodem? – zapytał, po raz wtóry wyrażając jednym zdaniem kilka myśli.
Zadaniem hrabiego Sandwich było rozszyfrowanie, co jego partner miał na myśli i w jaki sposób zechce odpowiedzieć mu na jego pytanie. Prawidłowa odpowiedź zawierałaby wszystkie tropy, lecz Richmod na to nie liczył, nie sądził, by w tej chwili jego rozmówca był w stanie skupić się na głębszym sensie wypowiedzi architekta.
Oczami wyobraźni powędrował dalej. Widział siebie dociśniętego do szyby, wypiętego w kierunku Waddingtona, który porusza się w nim zaborczo. Zamrugał aż, czując okropne ciepło na policzkach. I znów przyszło mu się cieszyć, ze stoi plecami do mężczyzny, który bez żadnego umiaru rozpoczął jego stymulację.
- Zgaś chociaż światło – polecił drżącym głosem, przymykając oczy, starając się tym samym rozluźnić, co nie przychodziło mu łatwo w owej pozycji, z widokiem na London Eye.
Podniósł rękę i wsunął palce w o wiele krótsze od swoich włosy, masując przy tym smukłymi palcami skórę zapewne zmęczonej głowy Gustava. Zostawił mokre ślady na czystej dotąd szybie, naznaczając ją pokrytymi od potu opuszkami palców. W pomieszczeniu zrobiło się zdecydowanie za ciepło, chociaż klimatyzacja działała bez większych zarzutów.
Wielką pochwałą dla hrabiego był fakt, że jego partner stwardniał od zaledwie kilku ruchów. Najwyraźniej bliskość ciągle intensywnie wpływała na niedoświadczonego w tych kwestiach szlachcica, który do tej pory specjalnie nie wzbraniał się przed kolejnym stosunkiem. Dorian odczuwał jednak pewną obawę, że zbyt szybko znudzi się właścicielowi ogromnej spółki elektronicznej, a jego miejsce zajmie ktoś zdecydowanie ciekawszy. Dobrze wiedział, jak wielkie potrzeby mają mężczyźni, choć sam ich nie dostrzegał w swojej osobie. I nawet teraz, gdy jego ciało wręcz drżało i reagowało na najmniejsze bodźce, w umyśle pojawiała się myśl, że jego dusza tego nie potrzebuje. Ciągle karmił fizyczność, co było przyjemne, lecz ta druga sfera pozostała w pewien sposób zaniedbana i właśnie zaczynała się odzywać.
- Chcę ciebie obejrzeć – oznajmił niespodziewanie, zaraz potem przygryzając wargę i odchylając głowę, wypuszczając z ust westchnięcie.
Ależ było mu dobrze, temu nie mógł w żaden sposób zaprzeczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Park Plaza Hotel   Sob Lip 18, 2015 5:47 pm

Fabuła zawieszona [z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Park Plaza Hotel   

Powrót do góry Go down
 
Park Plaza Hotel
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Hotel La Plaza
» Dzika plaża.
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Centrum miasta :: ∎ Hotele-
Skocz do: