IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Trafalgar Square

Go down 
AutorWiadomość
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Trafalgar Square   Sob Kwi 26, 2014 11:52 pm

Trafalgar Square to plac w centralnym Londynie położony w dawnym miejscu stajni królewskich, upamiętniający zwycięstwo brytyjskiej Royal Navy w bitwie morskiej pod Trafalgarem w 1805 roku.


Aluzyjność w ich wypowiedziach, momentami subtelna a czasem bardziej dosadna, sprawiała, że ich słowach nabierały znaczeń na wielu płaszczyznach. Obaj bawili się słowem, żonglowali swoimi racjami od czasu do czasu wypowiadanymi wprost, próbowali ukradkiem rozpoznać wrażliwość swoich języków. I po co im te wszystkie podchody? A chociażby dlatego, że każdy z nich chce jeszcze bardziej oczarować sobą swojego towarzysza, aby w ten sposób wyrobić sobie jakąkolwiek przewagę. Rzecz jasna między nimi nie toczył się żaden konkurs, tutaj chodziło raczej o ich ambicje, ponieważ to ona podpowiadała im, aby postawili kropkę nad i. Im obu zależało na tym, żeby mieć ostatnie słowo, które tak wiele znaczy przy podbijaniu między nimi co rusz stawki. Mechanizm był prosty, na każdy komplement trzeba było odpowiadać jeszcze większym pochlebstwem, przy czym należało pamiętać o dobrym smaku. Hrabia Sandwich pragnął wygrać tę konkurencję, bo właśnie tak mógł udowodnić rozmówcy, że to jego urok przewyższa wszystko. Jawnie okazywał mu swoje zainteresowanie, śmiało dopuszczał się kolejnych insynuacji i przede wszystkim trwał w tej kuszącej bliskości. Nie zapominał, że wszystko ma swoje granice, zatem stąpał ostrożnie po cienkim lodzie, za jaki uznał przychylność swojego towarzysza. Podziwiał jego uśmiech, w duchu jednak liczył się z tym, że prawdziwą sztuką nie jest przywołanie go na tę szlachetną twarz, lecz utrzymanie go na niej.
- Dziękuję za tak wspaniały komplement - odpowiedział z subtelnym uśmiechem błąkającym się na jego utach po tym, jak długowłosy wypowiedział jakże dwuznaczne słowa będące dla Gustava zachętą do dalszego działania. - Nie uważam, żebym czarował słowami, jedynie staram się przekazać to, co myślę. Jeśli w ten sposób zyskam twoja uwagę, dochowam szczerości i otworzę się na ciebie, czyniąc się najbardziej bezbronnym wobec twojego uroku człowiekiem.
I znów mógł chłonąć jego bliskość z jeszcze większą rozkoszą. Smakował jego obecność kawałek po kawałku, poznając jego styl wypowiedzi, dostrzegając majestat, odkrywając potęgę wrażliwych kubków smakowych. Chciał zobaczyć świat jego oczyma, nawet jeśli zdawać by się mogło, że na wiele spraw patrzą podobnie.
Szybko otrzymał od niego odpowiedź, która go ucieszyła, jednak dyrektor RoboticsUNION potrafił ten fakt doskonale ukryć. Przede wszystkim musiał wykorzystać okazję, które podsuwał mu, jak najbardziej świadomie, sam Richmond. Nie odrywając od niego głębokiego spojrzenia szarych oczu, próbował odczytać jakiekolwiek oczekiwania długowłosego. Dziwne przeczucie mówiło mu, że myślą o tym samym.
- Dorianie, nie mogę pozwolić, abyś męczył się w jednym pokoju. Zapraszam cię do swojej rezydencji i od razu uprzedzam, że nie pozwolę ci odrzucić mojej propozycji. Mam mnóstwo wolnych pomieszczeń, w których znajdziesz miejsce na odpoczynek i kąt do pracy.
Najwidoczniej jego plany tyczące się ich kolejnego spotkania przypadły architektowi do gustu. Mężczyzna powstał, więc Waddington poszedł w jego ślady. Nie spodobało mu się to, że to towarzysz za nich zapłacił, w końcu to on zaprosił go do tej restauracji. Poniekąd wyszło to na dobre szefowi kuchni oraz kelnerowi, lecz dla blondyna było to niekomfortowe. W ciszy zniósł to z godnością, w duchu obiecując sobie, że do podobnej sytuacji przy ich kolejnym spotkaniu nie dopuści. Zresztą, wątpliwe jest to, że Dorian będzie nalegał na to, aby za nich wiecznie płacić, ponieważ jako dobrze wychowany człowiek wie, że podobnych rzeczy nie wypada robić.
Gustav spokojnie stanął przy nim, lecz takie trwanie w miejscu było dla nich obu zbyt zwyczajne, powinni od razu się stąd ruszyć. Trwanie w czymś uznać można za objaw zacofania, a tego z pewnością chcieli uniknąć.
- W takim razie muszę się postarać nie ocierać się o romantyzm, aby czasem ten cię nie znudził. Proponuję więc udać się w pewne miejsce, gdzie raczej nie odnajdziemy nastrojowych elementów, ale wciąż będziemy mogli cieszyć się swoją obecnością.
Uraczył długowłosego serdecznym uśmiechem, następnie otworzył drzwi przed swoim rozmówcą. Zaraz opuścili lokal a hrabia Sandwich poprowadził ich chodnikiem w doskonale znanym sobie kierunku. Stąpając obok swojego towarzysza kierował do niego uwagi tyczące się infrastruktury miasta, starał się bawić żartobliwymi uwagami odnośnie  Londyńczyków, których nawet teraz mijali swobodnie. To była tak niesamowicie różnorodna masa, którą łączyło jedynie miejsce zamieszkania. Po drodze Waddington prawnik przystanął przy jednej z budek i poprosił o dwie kawy Caramel Latte Macchiato. Zostały przygotowane zręcznie, szybko, ale z należytą dokładnością, jednak tekturowe kubki mogły razić oko szlachcica. Cóż, tutaj liczył się trunek, a przynajmniej z takiego założenia wychodził Gustav. Dyrektor RoboticsUNION podał jedną z kaw swojemu towarzyszowi, zachęcając go do jej spróbowania słowami:
- Nie należy oceniać książki po okładce. Możesz mi wierzyć, jest to kawa z charakterem.
Ruszyli dalej, przez co Dorian musiał wysłuchać kolejnych uwag, lecz tym razem na temat samego Londynu. Na całe szczęście nie trwało to długo, ponieważ dotarli wreszcie do miejsca, o którym wspomniał Gustav przed opuszczeniem restauracji. Wielobarwność masy ludzkiej znów została ukazana w sposób niezwykły na Trafalgar Square. Zaraz weszli w głąb placu, mijając jednego z czterech lwów odlanych z brązu strzegących dwóch fontann i kolumnę, gdy tylko hrabia Sandwich dostrzegł skrawek wolnego miejsca przy fontannie. Pewnie zasiadł na jej suchym brzegu, dłonią zaś zajął miejsce dla swojego towarzysza. Trzymając kubek w drugiej dłoni upił z niego kilka łyków ciepłego napoju. Na jego twarz wstąpił uśmiech i zdawać by się mogło, że to efekt posmakowania kawy, lecz tak naprawdę chodziło o miejsce, którego żywotność sprawia, że można czerpać z niego mnóstwo energii. Jednak też wspomnienia z tym miejscem sprawiły, że poczuł się jeszcze lepiej.
- Gdy miałem siedem lat, ojciec po raz pierwszy zabrał mnie do Londynu. Pierwsze miejsce, które mi pokazał, to właśnie Trafalgar Square. Z ekscytacji zapomniałem o dobrych manierach i wlazłem do fontanny, przez co zostałem zamknięty w pokoju hotelowym do końca pobytu tutaj. Trzy dni w czterech ścianach, istna katorga dla dzieciaka.
Nie był pewien, dlaczego odpowiedział mu tę historię. Prawdopodobnie było to spowodowane tym, że już na początku zdecydował się na szczerość wobec niego. Miał do czynienia z osobą, która potrafi go zrozumieć, a takie przynajmniej odnosił wrażenie, zatem chciał nieco więcej mu zdradzić o sobie.
- Lubię czasem tutaj przyjść i po drodze kupić kawę, to naprawdę mi pomaga pozbierać myśli.


Ostatnio zmieniony przez Gustav dnia Nie Sie 17, 2014 9:32 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dorian
Właściciel Traditional Royal School
avatar

Liczba postów : 73
Join date : 10/03/2014

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Pon Kwi 28, 2014 6:26 pm

Mieli zmierzać bezpośrednio do szkoły, która należała do długowłosego z mężczyzn, lecz plan wyraźnie uległ zmianie, a oni po chwili dali się porwać dziwnej mocy, która pchała ich wyraźnie w różne inne miejsca, byle tylko ich spotkanie nie zakończyło się zbyt szybko. W końcu obaj mówili, że są porywaczami, a uprowadzenie nie zakładało zbyt szybkiego zwolnienia – zwłaszcza za darmo, a okupem w tym wypadku było doborowe towarzystwo oraz chwile spędzone wspólnie na prozaicznych czynnościach, jak chociażby zwykłe wyjście na niezwykłą kawę.
Stukot butów na delikatnym obcasie nie roznosił się echem, jednak był wyraźnie słyszalny w odległości kilku metrów mimo hałasu, który panował na ulicy, a przypadkowi przechodnie oglądali się zaciekawieni, kto też jest właścicielem obuwia oraz miarowych kroków pełnych dostojeństwa. Spokojny głos Doriana, chociaż nie brzmiał donośnie, to był wyraźnie słyszany przez nietuzinkowego towarzysza, kroczącego miarowo tuż obok niego.
- Dobrze, zgodzę się zamieszkać na czas swego pobytu u ciebie, lecz postawię pewien warunek. Pozwolisz mi zapłacić niczym za hotel oraz raz skosztujesz kolacji, którą przygotuję – była to dość niecodzienna propozycja, zwłaszcza drugi z punktów brzmiał intrygująco.
Richomd nie wyglądał na człowieka, który miał kulinarne zamiłowania, przesiadywał w kuchni i tworzył wykwintne dania. Patrząc na niego, sprawiał wrażenie osoby, która raczej zajadała się delicjami z całego świata, a nie je przyrządzała w kuchni, gdzie dzieje się równocześnie tak wiele rzeczy.
Z tym swoim tajemniczym uśmieszkiem jasnowłosy wziął do ręki podany kubek i ogrzał sobie nieco zmarznięte palce, gdyż był osobą, która przede wszystkim ceniła ciepło, lecz nie tolerowała upałów oraz ogromnych mrozów. Okularnik rozejrzał się po dość dobrze znanej mu okolicy, przyglądał się budynkom, które wielokrotnie analizował podczas studiów i doszedł do wniosku, że nic się nie zmieniło, wszystko pozostało na swoim miejscu. Nawet tłumy, które każdego dnia odwiedzały jeden z bardziej znanych w Londynie skwerów, będącym miejscem spotkań o różnym podłożu. Zachęcony gestem dłoni, przysiadł na brzegu fontanny z dziwną lubością wymalowaną na twarzy, wsłuchiwał się w szum wody, tylko delikatnie się krzywiąc, gdy wyjątkowo piskliwy głos jakiejś nastolatki, zakłócał mu przyjemność egzystowania z tym małym cudem architektonicznym.
- Ciszej – upomniał dziewczynę, właśnie wygłaszającą swe wielkie oburzenie, gdy jakiś chłopak śmiał się z nią przespać i nawet nie poczekał, aż ona dostanie orgazmu. Tleniona blondynka już chciała się odgryźć, mieląc w buzi dawno zużytą gumę, lecz gdy tylko napotkała chłodne spojrzenie szarych tęczówek, szybko zamilkła, przeprosiła i się usunęła. Uważny obserwator mógł dostrzec dreszcze na jej porcelanowej skórze, gdy odsuwała się jak najszybciej od szlachcica. – Wybacz, czasami nie mogę słuchać tej emanującej z ludzi głupoty – wyjaśnił pospiesznie i dopiero wtedy też upił nieco kawy. Był wyraźnie zaskoczony jej smakiem. – Nie pijam zazwyczaj takich dóbr, lecz muszę przyznać, że ta smakuje wyjątkowo dobrze.
Przez chwilę właściciel szkoły wyglądał, jakby jego myśli zbłądziły gdzieś na boczny tor, przeniósł się do innej rzeczywistości, a wyraz jego zadumanej twarzy przywodził na myśl dawnych mieszkańców stolicy Anglii, którzy popołudniami debatowali na filozoficzne tematy. Wydawał się wtedy taki spokoju, ale zarazem i dumny – takie skupienie niesamowicie mu pasowało.
- Dlaczego przeniosłeś się ze swych rodzinnych ziem? Londyn dawał więcej możliwości? -  Zapytał po chwili zastanowienia i położył kawę na murku tuż obok siebie, odwracając się w stronę rozmówcy. Przez przypadek, a może to celowo szturchnął lekko Gustava swoimi kolanami, pod pretekstem wygodniejszego usadzenia się. – Mam nadzieję, że to tylko jedno z nielicznych złych wspomnień związanych z tym miejscem. Często przytłacza cię rzeczywistość, że uciekasz się do takich sposób odzyskania równowagi myśli? – Chęć poznania drugiego człowieka świadczyła dobrze nie tylko o osobie zainteresowanej, ale i o samym przedmiocie tego zaciekawienia.
Dorian chciał poznać dyrektora, który go ciągle ciekawił, rozmów tych na Azie nie było wdać końca a te inteligentne podchody nie nudziły się w żaden sposób. Jasnowłosy zdawał sobie sprawę, że nie będzie w stanie w pełni odkryć tajemnic hrabiego, lecz pragnął wiedzieć jak najwięcej, coraz więcej i więcej! Dobre wychowanie nie pozwalało mu jednak na ciągłe zadawanie pytań, mogło to zostać uznane za niegrzeczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Pon Kwi 28, 2014 9:46 pm

Nie pierwszy raz ktoś się za nim oglądał na ulicy, mimo wszystko wyróżniał się spośród tłumu przechodniów. Kiedy w przechadzce towarzyszył mu Dorian wszystkie spojrzenia wręcz do niego lgnęły, choć zapewne tylko po to, aby móc przyjrzeć się osobnikowi, który towarzyszył długowłosemu. Richmond wyglądał jak persona wyrwana z innej epoki rzucona na pastwę dzisiejszego zepsutego świata, mimo to nie wyglądał na zlęknionego, wręcz przeciwnie, dumnie parł do przodu. Bijący od niego majestat przyciągał, nawet Waddington musiał w duchu przyznać, że niezwykle chętnie zwraca na niego swoje oczy, ba, skupia na nim całą uwagę. Jak już wcześniej zauważył, został oczarowany i nie prędko zrzuci z siebie tak intensywny urok. Czyżby dlatego zaproponował mu schronienie w swojej rezydencji na czas jego pobytu w Londynie? Ależ skąd, zauroczenie miało tutaj coś do powiedzenia, jednak przede wszystkim jego dobroć serca sprawiła, że nie mógł pozwolić, aby tak znakomita osoba błąkała się po hotelach. Na pewno jego towarzysz nie zatrzymałby się w pierwszym lepszym miejscu, ale w tym przypadku nawet najlepszy hotel w mieście nie jest w stanie dorównać warunkom, jakie mężczyzna miałby zapewnione w siedzibie rodu Waddingtonów położonej na obrzeżach miasta.
Kiedy usłyszał jego odpowiedź, w której zostały zawarte dwa warunki, nie był zaskoczony ich istnieniem, poniekąd spodziewał się jakiegoś "ale", aczkolwiek nie sądził, że wymagania Doriana będą właśnie takie. Na pewno ucieszyła go perspektywa zjedzenia z nim wspólnie kolacji, choć nie zna kulinarnych umiejętności długowłosego. Tylko trudno mu był zaakceptować fakt, iż miałby otrzymać zapłatę za goszczenie go pod swoim dachem. Choć było to dla niego niewygodne, to jednak czuł, że musi przyjąć ten warunek, inaczej jego propozycja zostanie ostatecznie odrzucona.
- Nie pozostaje mi nic innego, jak zgodzić się na twoje warunki - odparł po chwili krótkiego namysłu, posyłając mu przy tym subtelny uśmiech.
Nie był do końca pewien tego, skąd to się brało, jednak w towarzystwie Richmonda czuł się niezwykle swobodnie. Z lekkością zdobywał się na bardziej śmiałe zachowania i wypowiedzi, nawet opowiadał mu o rzeczach, które niekoniecznie były jego chlubą. Był szczery i chyba najgorsze w tej szczerości było to, że wcale się na nią nie silił, jak to czasem bywa w przypadku innych osób. Rzadko zdobywa się na taką prawdomówność, jednak tym razem nie tylko mu ona nie przeszkadzała, nawet cieszyła go na swój sposób.
- Nic nie szkodzi - odpowiedział na jego przeprosiny spokojnie, przy czym okazał swoje drobne rozbawienie w postaci subtelnego uśmiechu. Sam ignoruje to, co mu przeszkadza, mimo to bardzo przypadło mu do gustu to, iż Dorian w takich sytuacjach reaguje, jasno pokazując światu, że nie toleruje pewnych rzeczy czy zachowań. - Również trudno mi znosić głupotę innych, dlatego zazwyczaj nie zwracam uwagi na pustych ludzi.
Pochwałę kawy odebrał jak drobny komplement dla swojej osoby. Nie poleciłby czegoś tak godnej osobie, gdyby nie był przekonany o tym, że jest to należycie dobre. Zdawałoby się, że kawa z budki jest zbyt podła dla szlacheckiego podniebienia, tymczasem oni oboje delektowali się nią bez jakichkolwiek przeszkód.
- Byłem ciekaw życia w ogromnej metropolii. Tutaj od początku znajdowała się główna siedziba firmy, ja tylko przeniosłem ją do innego budynku. Rodzinna kancelaria prawnicza też jest położona w Londynie. O wiele łatwiej jest mieszkać tutaj niż w rodzinnym domu, z którego musiałbym dojeżdżać codziennie do firmy. Poza tym, moja matka poprosiła, abym miał oko na brata, który uczy się w Traditional Royal School.
Odpowiedź uznał za wyczerpującą, choć na pewno nie zdziwi go to, jeśli rozmówca zechce bardziej szczegółowo wypytać. Niestety, jak dobrze wychowany człowiek, Richmond nie będzie zadawał zbyt wielu pytań, nawet jeśli byłby bardzo ciekaw wielu rzeczy. Ciężko jednak przejąć się podobną kwestią, kiedy to przypadkiem ich ciała znów zetknęły się ze sobą. Niezwykle intrygujący fakt, lecz nie należy wiązać z nim wielkich nadziei.
- Bardzo ciekawi mnie to, dlaczego ty zdecydowałeś się opuścić to piękne miasto. Wydaje się, że masz do niego sentyment, a mimo to wolałeś zamieszkać gdzieś indziej.
Nie chciał być nachalny, po prostu spostrzegł, że jego towarzysz nie tylko wiele wie o Londynie, ale także patrzy na budynki tego miasta z sentymentem. Prawdopodobnie wyjechał z miasta dobrowolnie, ale kto wie, może jednak kryje się za tym coś więcej.
Kolejne pytanie rozbawiło go, bo wydało mu się kompletnie nietrafione. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, by przygniotła go rzeczywistość, po prostu czasem w przerwie od ciągłych obowiązków pozwala sobie na relaks w takiej a nie innej postaci. Warto przysiąść i spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, spokojnie wszystko przemyśleć.
- Wręcz przeciwnie, rzeczywistość tak bardzo mi odpowiada, że aż mam ochotę rozmyślać nad wieloma rzeczami. Mam mało zmartwień na swojej głowie, jedynie mnogość obowiązków może mi ciążyć.
Zainteresowanie Doriana jego osobą schlebiało mu, zwłaszcza, że sam był nim mocno zainteresowany. Kiedy istnieje wzajemne zaintrygowanie między dwojgiem ludźmi, nie można tego uznać za coś błahego, przynajmniej z takiego założenia wychodził Gustav.
- Czuję, że i ty masz sporo na głowie. Samo odnowienie tak prestiżowej szkoły i utrzymanie jej teraz w świetności musi być nie lada wyzwaniem. Podziwiam twoje zaangażowanie.
To nie były puste słowa, naprawdę był pod ogromnym wrażeniem tego przedsięwzięcia. Chyba nikt nie spodziewał się, że Traditional Royal School kiedykolwiek ożyje. Okazało się, że potrzeba jedynie jednego człowieka z wizją, aby wszystko ruszyło. Stare mury na nowo ożyły, gdy przywrócono im dawną chwałę.
- Od zawsze chciałem poznać człowieka, który odważył się na przywrócenie dawnej tradycji.
Jego szczerość powoli zaczynała zakrawać o coraz większą dawkę bezpośredniości. Skoro już dyrektor pozwolił sobie na więcej, to nie zaszkodzi, jeśli całkiem się otworzy na swojego rozmówcę.
Nagle wkradł się między nich dzwoniący telefon skryty w wewnętrznej kieszeni marynarki Gustava. Hrabia przeprosił rozmówce i powstał z miejsce, po czym odebrał go z poważnym wyrazem twarzy. Sekretarka szybko przekazała mu, co wydarzyło się w firmie. Blondyn musiał powrócić do firmy. Grzecznie przeprosił rozmówcę i skinął mu głową na pożegnanie, po czym uciekł z zatłoczonego placu.

[z/t]x2


Ostatnio zmieniony przez Gustav dnia Sob Lip 19, 2014 10:00 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucius
Postać zawieszona


Liczba postów : 359
Join date : 08/11/2013

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Wto Kwi 29, 2014 10:17 pm

[sesja przerwana - Gustav, jesteś wolny fabularnie]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   

Powrót do góry Go down
 
Trafalgar Square
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Trafalgar Square
» Trafalgar Law

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Pozostałe :: ∎ Zabytki-
Skocz do: