IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Skorpion i Emuś

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Skorpion i Emuś   Czw Kwi 24, 2014 4:53 pm

Początek roku szkolnego to dla wielu osób tragedia, niekiedy porównywalna ze śmiercią. Na szczęście w dość rzadkich przypadkach. Prawie każdy uczeń powie, że jest to najgorszy dzień w roku. Albo, że ostro konkuruje o ten zaszczytny tytuł.
Na szczęście od tego bardzo przykrego dnia upłynęły już prawie dwa miesiące, gdy mniej bogatą część miasta, zwaną wręcz slumsami, nawiedziła niesamowicie wspaniała i cudowna osobistość. Oczywiście należy ten wspomnieć, że niezwykle inteligentna, przystojna, świetnie zbudowana i ogólnie też bardzo skromna.
Innymi słowy Skorpion we własnej osobie.
Chłopak, który przeprowadził się w ostatnich dniach w to miejsce, niedługo po tym jak opuścił przybytek dla, nazwijmy to delikatnie, trudnej młodzieży, młodzieży, która po pobycia tam zazwyczaj bywała jeszcze bardziej trudna.
Skorpuś na szczęście był jednym z nielicznych wyjątków, które po wyjściu z tego ośrodka miał nieco więcej oleju w głowie i samozaparcia do tego, aby coś osiągnąć, niż w momencie, gdy się do niego udawał.
I efektem tego wszystkiego było to, że został zesłany do kraju, którego nie znosił, czyli Anglii i do miasta, które było brudne i brzydkie, czyli Londynu. W dodatku, tu wiecznie było wilgotno a do tego nie był przyzwyczajony.
Wszystko to sprawiało, że jego humor nie był specjalnie w najlepszej formie, ale starał się skrzętnie to ukrywać.
Na szczęście miał coś, co mu nastrój poprawiało. Ledwo w tej uczelni się pojawił a już pojawiły się plotki na jego temat. Że jest mordercą, niebezpiecznym człowiekiem, że gwałci i podobno nawet odprawiał jakieś dziwne rytuały. Każda kolejna plotka była jeszcze zabawniejsza. Podobnie jak i fakt, że większość osób się go bała, chociaż z drugiej strony przyczyniało się to do jego problemów z nawiązaniem z kimś jakiś normalnych relacji.
A ponieważ nie bardzo miał z kim spędzać czas a nauka, czy treningi nie zajmowały mu każdej minuty jego życia, więc coś musiał w pozostałych chwilach robić.
Na przykład to co teraz, czyli zwiedzanie miasta, aby rozeznać się, czy jest w nim cokolwiek ciekawego.
Wieczór już trwał, gdy do wspomnianych wcześniej slumsów wkroczył Skorpion, w sportowym obuwiu, krótkich spodenkach, szarej bluzie dresowej z kapturem i zwyczajowo z lizakiem w swoim pyszczku. Oczywiście nie było to teoretycznie bezpieczne miejsce dla nastolatka, ale chłopak bywał już w podobnych okolicach wiele razy, więc wiedział czego się spodziewać, poza tym umiał sobie radzić z większością potencjalnych zagrożeń. Gorzej by było, gdyby jego kurator dowiedział się o tym, że chłopak szwenda się po takiej okolicy, no ale...


_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 21/04/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Czw Kwi 24, 2014 5:35 pm

Alex zadrżał, czując chłód wieczoru. Naciągnął rękawy mocniej na dłonie, próbując utrzymać skostniałymi z zimna palcami swój ukochany szkicownik. Jak zwykle, nie patrzył pod nogi idąc przed siebie, ale miał to gdzieś - nigdy się jeszcze nie wywrócił, więc nie miał zbytnio się czym martwić. Podniósł głowę, wpatrując się w gwiazdy i szukając inspiracji a jednocześnie chcąc się odstresować. Dla niego pierwszy dzień roku słusznie zasługiwał na jakże zaszczytne miano najgorszego dnia w roku. A dlaczego? Bo trzeba było włożyć ten przeklęty mundurek, którego chłopak nienawidził. W ogóle, zakładanie wszelkich eleganckich ciuchów było dla niego katorgą a więc chłopak podchodził do tego jak pies do jeża. Dlatego, od razu po zakończeniu ceremonii rozpoczęcia roku szkolnego Alex zrzucił z siebie formalne ciuszki, zastępując je swoim ukochanym ubraniem w postaci szarego swetra z przydługimi rękawami, czarnych spodni i glanów takiego samego koloru a teraz włóczył się po ulicy. Słyszał dookoła nieprzyjazne szepty, aczkolwiek na nie zwracał na nie uwagi. Wdał się już w parę bójek, pokazując co potrafi mimo swojej wiotkiej budowy i z tego powodu nikt tu wolał się do niego nie zbliżać co było chłopakowi bardzo na rękę. Zresztą, w szkole też chcieli się z nim zaprzyjaźnić, ale wystarczyło jedno zimne spojrzenie by ochotnicy sobie odpuścili. I dobrze, byli stanowczo za głośni. Alex westchnął, kierując swoją uwagę z powrotem na szkicownik i biorąc ołówek w dłoń, chcąc coś narysować, nie mając nic ciekawszego do roboty bo prawdę mówiąc, ten spacer zaczynał go już troszeczkę męczyć. I wtedy stało się coś, czego nie przewidział, gdyż ta rzecz nigdy mu się nie zdarzyła i po prostu nie miała prawa zdarzyć. Mianowicie, potknął się o rozwiązane sznurówki swoich butów i poleciał na ziemię, wywołując wokoło ciche, złośliwe śmiechy oraz boleśnie zdzierając sobie skórę z kolan i obydwu dłoni. Gdy wylądował, zeszyt wypadł mu z ręki i poleciał wprost pod nogi jakiegoś ciemnowłosego chłopaka, spacerując całkiem niedaleko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Czw Kwi 24, 2014 5:58 pm

Cała wycieczka Żądlastego trwała już jakiś czas, dlatego też chłopak powoli zaczął kierować się w drogę powrotną do akademika. Do swojego cichego pokoju, którego na całe szczęście nie dzielił z nikim.
- As the countless numbers hunger for worldwide renown. All the pimping sons of plunder will roll up their sleeves! - Zaczął sobie podśpiewywać nie bacząc na to, że okoliczne towarzystwo spojrzało na niego z zaciekawieniem i zdumieniem.
- All searching for the answers they don't even care to knoooow... Give it to... - Gdy nagle stała się rzecz, która go zaskoczyła. Mianowicie jakiś chłopaczek padł przed nim na ziemię.
W sumie sam fakt, że coś takiego się stało nie zaskoczył specjalnie żądlastego narcyza, ale nie bardzo wiedział kim jest ten, który tak niespodziewanie zaczął oddawać mu cześć.
- To całkiem zrozumiałe, że padasz mi do stóp, ale... - Zaczął pochylając się, aby podnieść tę rzecz, która padła obok niego.
- Czy my się znamy? - Spytał patrząc przez moment na chłopaka a potem na trzymany w ręku zeszyt.
- I czy wszystko w porządku? - Kolejne pytanie padło a w międzyczasie zajrzał do tego zeszytu.
- Łał! Fajne rysunki! Twoje?? - Wyraźnie się zaciekawił i wychodząc z założenia, że ta dziwna osóbka na ziemi przed nim nie będzie miała nic przeciwko temu, skoro sama przed chwilą oddała mu pokłon, zaczął przeglądać cały zeszyt.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 21/04/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Czw Kwi 24, 2014 6:21 pm

Alex otworzył z niedowierzaniem usta i zmrużył gniewnie oczy. Wstał, otrzepał się i odsunął lekko od tego dziwnego osobnika.
- Ja cię na pewno nie znam. A już na pewno nie padam ci do stóp. Wywaliłem się, matole. - Warknął chłopak, oglądając odniesione rany - I nie musisz się o mnie troszczyć, sam dam radę.
Zmarszczył brwi, widząc jak niebieskooki dobiera się do jego ukochanego zeszytu i wyciągnął rękę by odebrać swoją tak brutalnie odebraną własność.
- Precz z łapami. Mamusia nie nauczyła cię, żebyś nie tykał tego co nie twoje? - Wysyczał wściekle, czując gotującą się w nim złość. - Oddawaj ten zeszyt albo zrobi się nieprzyjemnie. Nie dość, że pobrudził sobie tyłek, to jeszcze ten pajac przegląda jego skarb. Jak on zaraz nie przestanie, to mu po prostu walnę w ten durny łeb. Jego twarz z pewnością przestałaby się tak szczerzyć, gdyby ją trochę... podrasować. Skrzywił się, czując jak trochę krwi spływa mu po nogach, ale nic nie powiedział, czekając z wyciągniętą ręką bo będzie tak długo tu sterczał aż nie dostanie z powrotem szkicownika. Jeszcze, cholera, zgubił gdzieś po drodze ołówek i czeka go wyprawa do sklepu po nowy. Wkurzyło go trochę to, że chłopak od razu stwierdził, że on mu pada do stóp. I co jeszcze, gwiazdkę z nieba?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Czw Kwi 24, 2014 6:39 pm

- Ćśśśśś... - Dało się słyszeć, gdy przyłożył sobie palec do ust.
- Strasznie hałasujesz... Nie lubię za głośnych ludzi... - Dodał nieobecnym tonem, przeglądając z zainteresowaniem zeszyt.
Przez moment korciło go, żeby wspomnieć, iż mamusia niestety za szybko zginęła, aby go czegoś nauczyć, ale uznał, ze zabrzmiałoby to tak, jakby się żalił, więc sobie odpuścił.
- Mamusia nie nauczyła Cię, żebyś nie obrażał nowo poznanych osób? - Zapytał zamiast tego, nie zwracając na chłopaka większej uwagi.
Kolejne strony były przekartkowane, Skorpion oceniał każde arcydzieło tego dziwnego chłopaczka, patrzył z zaciekawieniem na jego twory.
Dopiero po dłuższej chwili zareagował, jakby dopiero teraz dojrzał wyciągniętą ku niemu dłoń.
- Masz ładną rękę. Taką delikatną... Trochę dziewczęcą, ale uroczą. - Powiedział melancholijnie, przekrzywiając głowę i przyglądając się tej uroczej i delikatnej dłoni, którą ten dziwny chłopaczek tak ochoczo, chociaż bez słowa, mu zaoferował.
Szybko jednak wrócił do rysunków.
- Nieźle! Chodzisz do jakiegoś kółka rysowniczego? Albo do szkoły o takim profilu? - Spytał i wreszcie przyjrzał się "koledze". Nieco chyba wyższy, szczuplejszy, dziwnie ubrany. Skorpion miał wrażenie, że gdzieś tę twarzyczkę widział, ale nie miał pojęcia gdzie też mu ona mogła mignąć.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 21/04/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Czw Kwi 24, 2014 6:51 pm

Alexa zamurowało. Po jakichś dobrych pięciu minutach otrząsnął się i zacisnął dłonie w pięści.
- Moja matka zostawiła mnie jak śmiecia, idioto. - Warknął cicho, robiąc krok w stronę drugiego chłopaka. Znowu otworzył usta ze zdziwienia, słysząc komplement na temat swojej ręki i tylko gapił się na ciemnowłosego.
- Co cię to obchodzi? - Syknął, słysząc kolejne pytanie - I oddawaj mój szkicownik, kretynie.
Kątem oka widział, że wokół nich zbiera się coraz więcej ludzi, aczkolwiek nie zwrócił na nich większej uwagi, mimo iż w środku zaczynał się trochę denerwować. Wiedział, że towarzystwo ze slumsów może być nieprzyjemne a nie chciał, żeby wina za pobicie irytującego nieznajomego spadła na niego. W końcu wyrwał zeszyt z rąk niebieskookiego i schował go do torby, modląc się, żeby to odstraszyło natręta.
- Więcej nigdy nie dotykaj moich rzeczy, zrozumiano? - Spytał chłodno, mierząc go zimnym spojrzeniem - Bo nie ręczę za siebie.
To był pierwszy raz kiedy tak dużo powiedział a najwyraźniej niższy chłopak nie miał zamiaru się odczepić i tylko się na niego gapił.
- Lepiej sobie już idź, moi... koledzy mogą cię trochę pokiereszować, gdy uznają,że jesteś dla mnie uciążliwy. - mruknął, chcąc choć trochę przemówić do rozsądku ciemnowłosemu. Już, won mi stąd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Czw Kwi 24, 2014 7:42 pm

- Moja też odeszła, więc możemy sobie ręce podać. - Parsknął, nie przejmując się jakby wcale tonem tego rzucającego się na ziemię przed nieznajomymi chłopaka. Ani tonem, ani niektórymi słowami.
- Pytam z ciekawości. Umrzesz, jak powiesz? - Spojrzał wreszcie spokojnie w oczy swojego rozmówcy, zastanawiając się czemuż ten jest taki nerwowy i agresywny.
Nie opierał się specjalnie, gdy ten wyrwał mu zeszyt z ręki, ale gdy usłyszał te chłodne słowa, szeroki uśmiech pojawił się na jego twarzy.
- A co mi zrobisz jak dotknę? - Spytał, przybierając ton głosu przekomarzającego się dzieciaka.
Wesołe iskierki widać było w jego oczach, co z kolei wskazywało na to, ze jak na razie, to Żądlasty się całkiem nieźle bawił. Jeszcze pewna granica nie została przekroczona.
- Twoi koledzy? - Dopiero jakby zauważył, że ktoś się w ogóle jeszcze kręci na tej ulicy.
- Po ich reakcji na Twój upadek, oraz po tym, że patrzą się na Ciebie tak samo jak na mnie, to mam wrażenie, że ich stosunek do Twojej uroczej osoby nie jest wcale lepszy niż to, co czują na mój widok. - Rozejrzał się jeszcze przez moment i jakby nigdy nic, znów wrócił spojrzeniem do swojego towarzysza. Ten jednak moment wystarczył do oceny potencjalnych przeciwników. Ich ilości, dróg ucieczki, broni jaką można by użyć. Większość mieszkańców takich okolic, którzy grzali się na ulicy, to byli pijacy i narkomani. Towarzystwo, które osoba potrafiąca się bić, rozpędziłaby bez większych problemów. Gorzej jednak będzie jak się ich zbierze więcej, albo pojawią się osoby, które mają większe doświadczenie w bójkach. Cóż... Wtedy trzeba będzie kombinować.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 21/04/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Czw Kwi 24, 2014 7:53 pm

- Och, po prostu się zamknij. - Powiedział, przewracając się oczami - To co oni czują na twój widok, jest o wiele gorszy jakby porównać to do tego jak mnie traktują.
Westchnął, krzyżując ręce na piersi i patrząc bez emocji na nieznajomego, w środku rozmyślając jak by się go pozbyć.
- Mógłbyś po prostu sobie pójść? Nie jesteś tu mile widziany. - Oznajmił, krzywiąc się jeszcze raz, gdyż krew po jego nogach nadal sobie spływała - A jeśli jeszcze raz się tu przypałętasz, pozbędę się ciebie siłą.
Wiedział, że jego znajomi w razie czego pomogą mu usunąć natręta, więc na razie nie miał zamiaru używać wspomnianej już wcześniej siły. Powoli czuł się zmęczony, nie tylko tym, że irytował go niebieskooki, lecz również dużą utratą krwi. Wziął w myślach głęboki oddech, zdając sobie sprawę, że jego twarz pewnie już jest bardzo blada, ale nie poinformował chłopaka o swoim dyskomforcie, bo po co? Pewnie i tak zbyłby to wzruszeniem ramion i słowami, że "to nie jego problem.". Większość ludzi tak robiła, on pewnie też, więc Alex nie miał zamiaru nic zrobić ze swoimi ranami. Kurna, jeszcze trochę i zemdleję. A wtedy cała moja reputacja pójdzie w diabli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Czw Kwi 24, 2014 9:06 pm

- W jakim towarzystwie się obracasz, że nie można przejść niedaleko tych Twoich znajomych, żeby nie napadali grupowo. - Pokręcił głową, śmiejąc się cicho.
- Nie myślałeś kiedyś o tym, żeby poszukać sobie lepszych kolegów? - Spojrzał z pewnym politowaniem na swojego rozmówcę, zaraz jednak roześmiał się głośniej.
- Strasznie bym chciał zobaczyć jak używasz siły wobec mnie. - Uśmiech mu się poszerzył na samą myśl sparingu z tym dzieciaczkiem. Dzieciaczkiem, którego buźkę naprawdę skądś kojarzył. I o ile dobrze pamiętał, to...
- O! - Nagle bardzo mądrze zauważył.
- Widziałem Cię! Uczęszczamy na tę samą uczelnię! Jestem Michael! - Wyciągnął rękę na przywitanie, nie przejmując się tym, że buntowniczo agresywna postawa tego chłopaka mogła spowodować, że nie będzie chciał odwzajemnić tego powitania.
Oczy Skorpiona, poza drobnymi momentami, wpatrywały się w to dziwadełko. Blada twarz, krople potu znamionujące wysiłek, czyżby lekkie drżenie? Nieco cięższy oddech.
- Coś się stało? Źle się czujesz? - Spytał teraz z widoczną troską i rozejrzał się, szybko analizując, czy jest tu w pobliżu jakieś miejsce, gdzie ten dzieciak mógłby usiąść.
- Może pójdziemy gdzieś indziej? Gdzie będziesz mógł odpocząć? Głupio by było, gdybyś nagle mi tutaj znów padł, przed tymi swoimi "znajomymi"...

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 21/04/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Czw Kwi 24, 2014 9:38 pm

Alex z nieukrywanym zdziwieniem wpatrywał się w chłopaka. Nagle zmrużył oczy, słysząc komentarz na temat swojej siły
- Nie oceniaj książki po okładce. - Mruknął cicho, prychając na wyciągniętą w jego kierunku rękę - Ty chyba na serio nie myślisz, że ot tak podam ci rękę, kochanieńki.
Wiedział, że powoli zaczyna tracić przytomność, ale nie poddawał się.
- Ha... Kto by pomyślał, zaczynasz się o mnie troszczyć. Spokojna twoja rozczochrana, dam radę sam dojść do domu, chociaż wielce wzruszyła mnie twoja jakże wspaniałomyślna propozycja. - Powiedział, ironicznie kłaniając się Michaelowi - I przestań się tak szczerzyć, denerwujesz mnie. A teraz w tył zwrot i grzecznie spadaj do domu, capishi?
Odwrócił się na pięcie, chcąc odejść, ale akurat wtedy zakręciło mu się w głowie, więc stanął w miejscu jak wryty, zaciskając zęby.
-I tak dla twojej informacji - rozwaliłem sobie kolana, gdy upadłem. Dzięki za troskę, idź już sobie. - Warknął słabo, nie odwracając się w stronę chłopaka. Po tym, znowu zaczął iść, ale naprawdę wolnym krokiem, nie chcąc upaść na twarz. Jego nogi lekko drżały, ale nie zatrzymał się, by poprosić o pomoc. W końcu, on też miał swoją dumę i nie mogł jej ot tak po prostu wyrzucić. Syknął pod nosem, czując narastający ból w nogach i zmarszczył brwi. Nawet parę kroków sprawiło, że był na skraju wyczerpania, ale nadal uparcie podążał do przodu. Nawet gdyby miał tu zemdleć, to nie poprosi o pomoc. Po prostu nie, bo jeszcze by tego nie przeżył. Zacisnął palce na pasku od torby, biorąc głęboki wdech i kontynuował swoją "mozolną wędrówkę."  Jeszcze trochę i chyba na serio zemdleję...

[Przepraszam, że tak krótko, ale jestem na telefonie, bo mi laptop siadł.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Pią Kwi 25, 2014 8:07 am

- Innymi słowy muszę Cię otworzyć i zobaczyć co jest w środku? Dość drastyczne... - Mruknął i po chwili dodał zabierając dłoń.
- Czemu miałbyś mi ręki nie podać? Nie umarłbyś od tego. - Miał na twarzy poważny wyraz, ale oczywiście już za moment mu się on zmienił w lekkie przerażenie.
- Jak to rozczochrana?? Wiesz ile ja dzisiaj siedziałem nad tą swoją fryzurą?? - I rękami zaczął przeczesywać włosy, jakby sprawdzał w jakim są stanie. Gdyby nie rozbawienie widoczne w oczach, można by uznać, że faktycznie przeraził go ten artystyczny nieład, jaki zazwyczaj na jego łepetynie panował.
Za to, gdy chłopak się odwrócił, Skorpion go uważnie obserwował. To jak ten się zatrzymał, ten wolny i chwiejny krok. Musiał się naprawdę mocno uderzyć, gdy upadał.
Takiś dumny maleńki, że nie chcesz pokazać, że coś z Tobą jest nie tak? Pomyślał, po chwili rozmyślając o tym jak taka źle pojęta duma przeszkadza w życiu.
Ale ciekawość sprawiła, że nie chciał zakończyć tego spotkania. Był ciekaw tego dziwnego dzieciaka, jego rysunków, no i oczywiście kusiło go, aby mu dalej dokuczać, oraz z czasem sprowokować do jakiejś bójki. To by mogło być urocze.
- Jako uczeń szkoły nie masz pokoju w akademiku? - Spytał ruszając do chłopaka i zrównując z nim krok.
A moment później objął go jedną ręką, tak, aby wyglądało, że obejmuje go po przyjacielsku, ale aby móc dzieciaka podeprzeć nieco.
Równocześnie drugą dłonią złapał rękę dziwadełka i zarzucił ją na siebie.
I, aby to odpowiednio wyglądało, zaczął śpiewać pijackim głosem.
- Prawy do lewego, wypij kolego. A kto z nami nie wypije, tego we dwa kijeee! - Dobrze się przy tym bawił. Trzymał jednak dzieciaka na tyle mocno, że ten, szczególnie w obecnym stanie, miałby spory problem z wyrwaniem się.
- To co Słodziutki. Do akademika?

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 21/04/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Pią Kwi 25, 2014 8:43 am

Alex zignorował początkowe komentarze chłopaka, nadal idąc przed siebie. Dopiero, gdy poczuł, że Michael znajduje się koło niego, zatrzymał się i ze złością na niego spojrzał.
-Co Cię obchodzi to, czy mam pokój czy nie. Wystarczy mi mój dom. - Mruknął, nawet nie zorientowawszy się, że właśnie został objęty w pasie. Po chwili zareagował i nastąpił na jego nogę wykręcając jego rękę. Właściwie, zrobił to w sume odruchowo - nie cierpiał kiedy ktoś go dotykał.
- Nie dotykaj mnie. Nie idź za mną, sam sobie dam radę, nie jeatem już małym dzieckiem o które trzeba dbać. - Warknął zirytowany, mając już po dziurki w nosie tej całej konwersacji - Po prostu spadaj i znajdź sobie inną putannę, która będzie ci padać do stóp.
Powiedziawszy to, znowu ruszył przed siebie, puszczając jego rękę. Tym razem przyspieszył, chcąc jak najszybciej pozbyć się tego natręta i ulotnić się do domu. Nie zważał na to, że nawet wszedł na ulicę - był zbyt rozdrażniony by zwracać na cokolwiek uwagę. Mógłby nawet wyskoczyć przed nim jakiś klaun a on pewnie by tylko zdzielił gościa po łbie i poszedł dalej. Co chwila rozlegały się klaksony i okrzylki niezadowolonych ludzi. Na dodatek, jakby nawet pogoda postanowiła uwziąść się na niego, zaczęła się burza a Alex nawet nie miał się pod czym schronić. Westchnął cierpiętniczo, wciskając ręce w kieszenie swoich spodni i zawzięcie szedł przez siebie, mając nadzieję, że w tych wręcz egipskich ciemnościach zgubił Michaela i wreszcie będzie miał spokój. Nagle, oślepiły go jakieś światła, więc odwrócił głowę, żeby zobaczyć co to i zamarł. Z oddali, wprost na niego, jechał samochód a on czuł się jakby mu nogi wrosły w ziemię. Samochód był coraz bliżej, klakson coraz głośniejszy a Alex tu stał jak ten kołek. W końcu, sekundy przed zderzeniem, jakoś uskoczył w bok, po raz kolejny się wywracając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Pią Kwi 25, 2014 9:03 am

- Putannę?? - Spojrzał na niego zdziwiony.
- A co to w ogóle za słowo? Poza tym na razie Ty mi wystarczysz, więc nie chce mi się szukać kogoś nowego. - Stwierdził i uparcie, dla zabawy, szedł dalej obok tego dziwaka.
Przynajmniej do momentu, aż ten dzieciak nie wszedł na ulicę. Skorpion przez dłuższą chwilę stał, patrząc z zaskoczeniem na tego niedorobionego jego zdaniem samobójcę, aż wreszcie, widząc co się dzieje, ruszył pędem za chłopakiem i gdy ten odskoczył sprzed samochodu, złapał go za fraki i bezceremonialnie ściągnął z ulicy.
Nie bacząc na to, czy dzieciak się wyrywa czy nie, Skorpi wepchnął go w jakąś boczną i w miarę pustą uliczkę, po czym trzymając dzieciaka za jego sweterek, podniósł do góry, do pozycji stojącej.
- Najwyraźniej jesteś jednak mały dzieckiem kretynie, o które trzeba dbać! - Warknął, już nieco wściekły, na niego. Wprawdzie bardziej wściekły na to, że leje, że ten przeklęty kraj jest takim mokrym miejscem, niż na to, jak się zachowywał ten chłopak, ale to nie miało znaczenia. Ważne że był zły i było to po nim widać.
- Przestań udawać niedotykalską cnotkę i samowystarczalną maszynę, bo Ci to nie wychodzi i zaraz się gdzieś zabijesz po drodze. Tym razem robimy to po mojemu! - Dodał jeszcze i pochylając się nieco, nagłym ruchem przerzucił sobie tego nowego znajomego przez ramię.
- O w mordę... - Stęknął.
- Gruby jesteś... - Mruknął, ale dziarskim krokiem ruszył w stronę akademika, trzymając mocno dzieciaka, żeby przypadkiem nie spadł.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 21/04/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Pią Kwi 25, 2014 2:10 pm

- Nie jestem małym dzieckiem. - Odwarknął słabo, widząc mroczki przed oczami. Stęknął, czując jak jest przerzucany przez ramię i zaczął na oślep bić, kopać a nawet gryźć, byle tylko się uwolnić od dotyku Michaela.
- Puszczaj, psycholu! - Krzyknął, próbując trafić w klatkę piersiową chłopaka. W jego oczach zbierały się łzy, nienawidził być w czyjejś kontroli, aczkolwiek słona ciecz pojawiła się również z powodu następnych słów ciemnowłosego - Nie rozumiesz co ja do Ciebie mówię?! Puszczaj!
Po chwili poddał się zrezygnowany, wiedząc, że nic nie zdziała i tylko smętnie zawisł na ramieniu niebieskookiego.
- Puszczaj... - wyszeptał cicho, zaciskając ręce w pięści - Dam sobie radę, po prostu pozwól mi sobie pójść i zapomnij, że kiedykolwiek mnie spotkałeś!
Znowu zaczął wierzgać, gdy wtedy otoczyła ich grupka "znajomych" Alexa z niezbyt ciekawymi minami. O cholera, mamy przerąbane.
- Michael... Naprawdę, puść mnie już. - Syknął, próbując uwolnić się z uścisku natręta - Kurwa, puszczaj!
To mówiąc, idealnie uderzył pięścią w splot słoneczny chłopaka, mając nadzieję, że to sprawi, iż ten go puści i wtedy będzie mógł spokojnie opuścić to miejsce oraz udać się do domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Pią Kwi 25, 2014 3:04 pm

- Wyglądasz jak mała dziewczynka, zachowujesz się jak mały dzieciak i jesteś równie bystry co woda w klozecie. - Odpowiedział słodko Skorpuś, nie przejmując się zbytnio tym, że to dziwadełko próbowało go uderzyć.
W tej pozycji miał trochę ograniczoną zdolność manewrowania, poza tym jeśli był tak osłabiony, że ledwo szedł, to raczej nie miał też siły na to, aby się wyrywać.
Za to jak trochę mocniej próbował się zamachnąć, Żądlasty wolną ręką strzelił mu porządnego klapsa w tyłek.
- Nie wierć się spaślaku. Trochę niewygodnie mi jest. - Skorpi jak widać sypał komplementami jeden za drugim.
Nie odpowiedział za to, jak chłopak powiedział, żeby pozwolił mu sobie pójść. Widział już efekty tego, jak ten dzieciak szedł sam i nie były one wcale specjalnie udane. Wręcz doszedł do wniosku, że jeśli teraz go puści samego, to będzie odpowiedzialny za jutrzejsze nagłówki gazet mówiące o tragicznej śmierci nastolatka.
Jedynie zareagował, gdy chłopak powiedział do niego po imieniu. Przez moment zapomniał, że się przedstawił i chwilę trwało zastanawianie się, skąd jego pakunek wie jak się nazywa.
- Wiesz, nie miałbym nic przeciwko temu, gdybyś też zdradził swoje imię. - Powiedział, idąc dziarskim krokiem i obserwując tych kilku dziwnych osobników, ewidentnie idących w ich kierunku.
Westchnął lekko i dochodząc do wniosku, że z tym obciążającym go i samemu ledwo się ruszających chłopakiem ciężko będzie się bronić, skręcił na główną ulicę, gdzie ze względu na obecność ludzi, nawet jeśli przez pogodę nieco ograniczoną, oraz przyglądającą się ze zdumieniem jak niesie swojego "kolegę", miał nadzieję, że ta upierdliwa grupka nie będzie kombinować nic głupiego.
- Mamusia jak widać nie zdążyła nauczyć Cię, że dzieci nie powinny tak brzydko przeklinać. - Westchnął lekko i czując jak chłopak próbuje go uderzyć, znów dał mu klapsa w tyłek.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 21/04/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Pią Kwi 25, 2014 3:44 pm

- Nie wyglądam jak dziewczynka, nie zachowuję się jak mały dzieciak i jestem mądrzejszy niż ci się zdaje! - Syknął rozwścieczony i sapnął, czując uderzenie - Ej! Nie jestem twoją putanną! Łapy przy sobie, bastardo!
Wzmocnił wierzganie się, słysząc kolejny "komplement" na temat swojej tuszy.
- Spaślaku? Jakiś ty miły. - Zironizował, prychając i rozmyślając jak by tu się uwolnić z łapsk tego, bo co do tej sprawy nie miał już wątpliwości, zboczeńca, gdy usłyszał kolejne pytanie.
- Na nic Tobie moje imię. - Mruknął, mrużąc oczy, gdy wpadł na pomysł - A jak Ci powiem to mnie puścisz?
Otworzył usta ze zdziwienia, widząc jak kierują się na główną ulicę.Ty chyba sobie żartujesz. Powiedz, że żartujesz...
- Ludzie się gapią. - Zauważył mądrze, wiercąc się nieswojo pod wpływem tylu spojrzeń. Zawsze wolał zostać w cieniu, nie mógł zrozumieć jak niektórzy woleli być w centrum uwagi zamiast spokojnie zostać w domu i posłuchać dobrej muzyki.
- Mamusia postanowiła żyć w bogactwie i puszczać się za pieniądze zamiast nauczyć mnie czegokolwiek. Praktycznie to wychowała mnie ulica. - Powiedział, podskakując lekko na kolejnego klapsa - Fottiti! Mógłbyś dać sobie z tym spokój, cretino!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Pią Kwi 25, 2014 4:25 pm

- Ja zawsze jestem miły! - Zapewnił wesołym głosem Skorpion i przy mijanym koszu na śmieci wypluł do niego pogryziony już patyczek po lizaku.
- I jak mi powiesz, to nie narobię Ci większego wstydu... - Obiecał, lekko obracając głowę, aby sprawdzić, czy tamto dziwne towarzystwo idzie jeszcze za nimi, czy nie.
- Ano się gapią Maleńki. - Potwierdził zgodnie i dodał.
- Im głośniejszy będziesz i im bardziej będziesz się wiercił, tym większą uwagę Ci będą poświęcać. - Stwierdził beznamiętnie.
Nie zwalniając, szedł dalej przed siebie, zastanawiając się jak iść, aby nie przechodząc przez żadne mniejsze uliczki dostać się jak najszybciej do akademika. Teoretycznie daleko nie było, ale ta pogoda działała chłopakowi na nerwy.
- Taki jest już urok niektórych mamuś. I faktycznie widać, że wychowała Cię ulica. - Ton głosu Skorpiona świadczył o tym, że nie był to komplement.
- Czyli trzeba się zająć Twoim wychowaniem. Dobra, zgadzam się, skoro tak ładnie prosisz. Będziesz moją osobistą niewolnicą a ja się Tobą zajmę! - Zaczął mówić wesoło i w myślach śmiał się, że wygląda ta cała sytuacja tak, jakby znalazł zabiedzonego psiaka na ulicy i wziął go na własność do domu.
- Masz jakiś pokój w akademiku? - Spytał wreszcie, już całkiem poważnie. Miał nadzieję, że ten dzieciak jednak ma coś w akademiku, bo mieszkanie w takiej okolicy nie było rozsądne.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 21/04/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Pią Kwi 25, 2014 4:57 pm

Alex skrzywił się na to plunięcie, gdyż głowę miał tuż przy ustach chłopaka i to nie był zbyt miły odgłos. Westchnął cierpiętniczo, próbując przybrać jakąś wygodniejszą pozycję na ramieniu, ale zrezygnował kiedy poczuł, że ramię Michaela wbija mu się w klatkę piersiową.
- Alex. - Mruknął cicho, prawie niedosłyszalnie - A teraz mnie postaw na ziemi.
Powiedział to, również oglądając się do tyłu i przeklął w myślach, widząc, że tamci nadal za nimi podążają.
- Razem będziemy większe szanse ich pokonać. - Spróbował z innej strony, modląc się, żeby to zadziałało. Zignorował kolejną wypowiedź niebieskookiego na temat tego kto lub co go wychowało i spróbował nie przejmować się szeptami ze strony zwykłych przechodniów.
- W Twoich snach. - prychnął - Nie będę udawał Twojej schiavi, idioto.
Dziwne, czuł, że być może, w dalekiej przyszłości, istniałaby szansa na zaprzyjaźnienie się z tym irytującym aczkolwiek zabawnym na swój sposób chłopakiem[/color].
- Nie. Towarzystwo tych głośnych bałwanów mnie odstraszyło. - Oznajmił zgodnie z prawdą a z jego głosu jakimś cudem wyparowała caluteńka złość jaka wcześniej się tam znajdowała. Teraz był już tylko wyczerpany odniesionymi ranami i jakże uroczą konwersacją z tym osboniek z niesmowicie wielkim samouwielbieniem.
- Ej na serio, niewygodnie mi tu. - Mruknął sennie, starając się nie zasnąć, ale powoli usypiał go jednostajny marsz Michaela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Pią Kwi 25, 2014 5:21 pm

- Miło mi Cię poznać. - Powiedział uprzejmie, jakby nie było tych wyzwisk, klepania, noszenia na ramieniu i wielu innych rzeczy, tylko staliby przed sobą i grzecznie się witali.
- I jeszcze chwila. - Dodał.
Razem będziemy mieli większe szanse ich pokonać... Skorpion jakoś nie dowierzał w to, że Alex, jak się przedstawiło to dziwadełko, jest wstanie porządnie się bić. Może ogólnie dawał sobie radę, ale teraz, gdy niedawno ledwo chodził, pożytku z niego za dużego by raczej nie było. A to oznaczało, że bez względu na to, czy go postawi, czy nie, to i tak będzie zmuszony liczyć główne na własne siły.
- Tu nie chodzi o udawanie, tylko będziesz moja. - Powiedział wesoło i obrócił nieco głowę, aby przyjrzeć się swojemu pakunkowi.
- Zamiast wziąć sobie jakiś pokój w akademiku, taki, w którym mógłbyś być sam, to wolisz łazić bez sensu każdego dnia przez te brudne ulice, pomiędzy tamtymi głośnymi kretynami, którzy za nami idą, albo ogólnie pomiędzy całą chmarą ludzi? Głupiś... - Skwitował swojego nowego znajomego na koniec tej wypowiedzi. Nie dodał jeszcze, że przy stypendium i odpowiednim podaniu, miałby pewnie ten pokój za darmo i nie musiałby mieszkać w slumsach. Stwierdził, że na razie nie będzie aż tak dobijał tego dzieciaczka.
- Co z tego, że niewygodnie? Przyzwyczajaj się Maleńka! I przy okazji policz ilu to tych tłuków za nami idzie. Pięciu? Siedmiu? Więcej ich tam chyba nie było...

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 21/04/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Pią Kwi 25, 2014 6:17 pm

- Postaw... - Wyamrotał, patrząc spod przymrużonych powiek na Michaela - Nie będę twoim schiavo, imbecylu.
Mówił jakoś bez przekonania bo powoli ogarniała go coraz większa senność. Ziewnął niezauważalnie, jednym uchem słuchając paplania ciemnookiego. Chyba zaraz zasnę...
- W slumsach nigdy nie ma chmary ludzi. Są nieliczne wyrzutki, które albo nie mają żadnego celu w życiu, albo, tak jak ja, zostały porzucone przez rodziców a ta dzielnica i tak jest jedyną na jaką ich stać. Poza tym... W akademiku tak czy siak jest za głośno. - Powiedział, resztką silnej woli skupiając się na skleceniu jako takiej odpowiedzi - Lubię tylko towarzystwo mojego Bianca.
Ziewnął raz jeszcze, odruchowo wtulając się w niższego od siebie chłopaka. Zawsze, gdy był śpiący, nie panował nad sobą i swoimi reakcjami.
- Do niczego nie będę się przyzwyczajał, kretynie. - Warknął cicho - Na pewno nie ma ich więcej niż dziesięciu, nie wysłaliby tylu ludzi by nas załatwili. Pięć to za mało na dwójkę osób a więc pozostaje sześć-siedem tłuków jak to ładnie określiłeś. Tyle, że to i tak wystarczająca ilość by Cię nieźle pokiereszować skoro ja jestem w takim stanie w jakim jestem.
Wygłosiwszy tą długą kwestię poczuł, że opuściły go wszelkie siły i jego głowa mimowolnie opadła na ramię Michaela.
- Śpiący jestem... - Oznajmił słabo, ziewając potężnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Pią Kwi 25, 2014 7:05 pm

- Marudna jesteś, wiesz o tym..? - Spytał od niechcenia.
- W slumsach zawsze jest dużo ludzi. Dużo osób nie stać na coś lepszego, więc tam mieszkają i tam ściągają masowo bezdomni, alkoholicy, narkomani i podrzędni pseudo gangsterzy. Są wieczne awantury, bójki, głośna muzyka, brak poszanowania cudzej własności. W akademiku, jak siedzisz w pokoju, jest o wiele ciszej i spokojniej. - Tłumaczył spokojnie, przypominając sobie czasy, gdy samemu łaził po slumsach zanim poszedł do poprawczaka. No i co usłyszał od znajomych, którzy tam mieszkali, albo częściej przebywali.
- I kto to jest Bianca? - Spytał zaciekawiony, zerkając znów na chłopaka.
- Sześć, siedem tłuków, zapewne wstawionych, albo na haju, raczej nie najlepiej odżywionych. W dodatku niezbyt bystrzy. Całkiem ładny i łatwy kąsek. - Zastanawiał się przez moment jak rozegrać tę partię. Wreszcie uznał, że marsz z ogonem mu się nudzi.
- Nie martw się Maleńka. Załatwimy to szybko, pójdziemy do akademika i odpoczniesz trochę. - I mówiąc to obrócił się gwałtownie, aby stanąć przodem do idących za nimi "tłuków", lekko jeszcze obrócił się w lewo i wolną rękę podłożył pod Alexa.
- Nie ruszaj się moja mała, słodka, niewolnico. Zobaczymy co zrobią. - Szepnął i spojrzał na grupkę, czekając na ich reakcję, oraz, jeśli będą agresywni, na to, aby się zbliżyli.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 21/04/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Pią Kwi 25, 2014 7:24 pm

- Jabyś nie zauważył, to jestem chłopakiem. - Mruknął, rozbudzając się kompletnie - Może i jest dużo ludzi, aczkolwiek każdy siedzi w swoim kącie. Wcale nie ma głośnej muzyki, przynajmniej nie u mnie. Bójki są rzadko, awantury też. Nie ma tak dużo narkomanów a alkoholicy spożywają swoje drinki w zaciszu własnego miejsca. I jakbyś nie zauważył, to w tym parszywym świecie rzadko kogoś na coś stać.
Wygłosił swój monolog dość spokojnie, co było jak na niego dość dużym wyczynem. W normalnych okolicznościach pewnie by kopał i gryzł, ale nie miał na to ochoty ani siły.
- Nie Bianca, ale Bianc. Mój kot, jedyny spadek po moim zmarłym ojcu. - Wyjaśnił, niemal się uśmiechając na to wspomnienie, ale szybko przybrał swój obojętny wyraz twarzy.
- Raczej nie są wstawieni, ani na haju. Mimo, że niedożywieni i głupi, mogą być całkiem groźnym przeciwnikiem. Wierz mi, miałem już z nimi do czynienia. - Mruknął, gestykulując rękami, więc tatuaż na jego nadgarstku był dobrze widoczny.
- Jeszcze raz powtarzam, ja jestem chłopakiem. - Prychnął, aczkolwiek w jego głosie było coś na rodzaj rozbawienia, które szybko zniknęło, gdy Michael się odwrócił - Nie mówisz poważnie, prawda? Chcesz się z nimi bić? I nie muszę nigdzie iść!
Zignorował ostatni komentarz niebieskookiego i jakoś zsunął się na ziemię, podtrzymując się ramienia drugiego chłopaka. Grupa wandali się zbliżyła z paskudnymi uśmieszkami na twarzy.
- Ej wy dwoje! Nudzi wam się? Możemy się trochę zabawić! - Krzyknął największy i pewnie najgłupszy z "tłuków", podchodząc bliżej i pokazowo uderzając pięścią o otwartą dłoń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Pią Kwi 25, 2014 8:04 pm

- Może i jesteś chłopakiem, ale niewolnica ciekawiej brzmi, niż niewolnik, Maleńka... Poza tym jesteś słodko delikatny i bardziej pasujesz na dziewczynę. - Powiedział rozbawiony.
Za to wyraźnie się skrzywił, gdy usłyszał o kocie. Nie przepadał za tymi stworzeniami, wolał psy. Jakieś słodkie, malutkie psiuńki pokroju Rottków, czy Amstafów. Takie piękne i kochane i w ogóle do tulenia. Poza tym był uczulony na kota.
- Wiesz, że koty głównie chcą mieć stare panny? I nie ma żadnego normalnego faceta, który by chciał mieć kota? - Powiedział chcąc jeszcze troszkę podokuczać chłopakowi.
- Nie mam wyjścia Maleńka. Będą za nami szli, aż wreszcie dojdzie do bójki. A tu mamy idealne warunki do tego, żeby rozegrać to na naszą korzyść. - Mruknął cicho i czekał, aż "tłuki" podejdą bliżej. Jak najbliżej.
Przewaga liczebna była po ich stronie, ale grupa często sobie nawzajem przeszkadza. Szczególnie jeśli atakuje od jednej strony. Skorpion, podobnie jak kierujący nim los, radzili sobie w takich sytuacjach. Ważna była szybkość, skuteczne i jak najszybsze eliminowanie przeciwników w takiej kolejności, aby nie mogli go otoczyć, dzięki czemu ich liczba w danym momencie była ograniczona, no i zajęcie, rozproszenie, albo zaskoczenie czymś całej grupy, co dawało czas na ustalenie własnych warunków.
Zaczynając od zajęcia.
- Wybacz... Potem Ci to wynagrodzę... - Szepnął czując jak chłopak się z niego ześlizguje i w tym momencie, uginając nieco nogi, wyrzucił go do przodu tak, aby Alex poleciał na przeciwników. Przy pewnej dozie szczęścia większość z nich znajdzie się na ziemi pod nim i pod swoimi kolegami a wszyscy na pewno będą zaskoczeni.
Skoro element zaskoczenia się już pojawił, przyszła czas na szybkość i odpowiednia eliminacja.
Skorpion, po wykonaniu "rzutu Alexem" był pochylony do przodu i wykorzystując fakt, że wręcz poleciał za chłopakiem, stanął pewnie na prawej nodze i wykonał obrót, lewą trafiając w stojącego najbardziej z boku tłuka, z zamiarem zmiażdżenia mu nosa i szczęki. Po czymś takim zostanie wyeliminowany z dalszej zabawy.
Wykorzystując siłę rozpędu opadł na lewą nogę i, zanim ta jeszcze dotknęła ziemi, z obrotu uderzył prawą w ten sam sposób tłuka, stojącego najbardziej z boku, tyle że z drugiej strony.
I dalej, idąc wciąż siłą rozpędu, oparł prawą stopę na ziemi, tak, że przewróceni przeciwnicy znaleźli się za jego plecami, kopnął mocno lewą nogą, obracając się na prawej w bok, w twarz najbliższego z leżących tłuków, wgniatając mu nos w głąb jego niezbyt bystrej, ani urodziwej główki.
To była najłatwiejsza część, która nie zajęła za dużo czasu. Pozostali zapewne mieli pierwsze zaskoczenie za sobą i mogli zacząć się podnosić, na szczęście ich liczba zmalała o połowę, no i ich morale mogło nieco podupaść.
Skorpi więc opadł na lewą nogę i starając się poruszać tak, aby osłonić się padającymi, oraz Alexem, zaczął uderzać w podnoszących się kantem dłoni w dolne szczęki wybijając je, oraz pięścią w nos, łamiąc. Jedno i drugiej baaardzoooo bolało i praktycznie kończyło dla większości zabawę w "bijanego". A całość nie powinna trwać długo.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex

avatar

Liczba postów : 20
Join date : 21/04/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Pią Kwi 25, 2014 8:53 pm

Pisnął, czując jak Michael popycha go do przodu co spowodowało, że upadł na ziemię po raz trzeci tego jakże cudownego dnia. Prawdopodobnie rozwalił sobie kolana jeszcze bardziej, ale najgorsze było to, że doszedł do tego niemiłosierny ból w kostce. Skulił się tam gdzie leżał, nie mając najmniejszej ochoty się podnosić. Niebieskookiemu się dostanie, oj i to bardzo... Słyszał odgłosy walki, aczkolwiek postanowił się w nią nie mieszać, miał tylko nadzieję, że uda mu się jakoś niepostrzeżenie wymknąć. Korzystając z zamieszania, wstał na nogi i odszedł parę kroków, gdy poczuł, że ktoś go chwyta za gardło. Wydał z siebie zduszony okrzyk, próbując się wyrwać a jeszcze bardziej zaczął panikować, gdy na jego szyi pojawiło się coś chłodnego oraz prawdopodobnie ostrego.
- Lepiej zaprzestań tej walki, kochanieńki. - Rozległ się chrapliwy głos jednego ze zbirów - Albo ten dzieciak ucierpi.
Alex zaczął się powoli dusić, więc zaprzestał machać nogami, próbując złapać oddech. Przed oczami już widział czarne plamy - zaczynało mu brakować powietrza.
- M-Michael... U-Uciekaj... - Wykrztusił a ostrze przycisnęło się do jego szyi, powodując, że kropla krwi spłynęła w dół do jego obojczyków.
- Zamknij się, kochasiu. - Mruknął mężczyzna, uderzając go łokciem w brzuch, przez co chłopak bezwładnie zawisł na ręce tłuka, nie mogąc poruszyć żadnym mięśniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   Pią Kwi 25, 2014 9:23 pm

Cóż. Jak na razie całkiem ładny wynik. Pięciu, czy sześciu tłuków leżących na ziemi, jęczących, bądź też nawet płaczących z bólu, zakrwawionych i niezdolnych do walki. I Skorpi, który nie ucierpiał wcale. Taki układ mu się bardzo spodobał.
Gdy pozostały, ocalały przeciwnik się odezwał, Żądlasty, jakby nie zauważając tego, że ktoś do niego mówi i tego w jakiej sytuacji znalazł się Alex, przyjrzał się pobitym przez siebie przygłupom.
- No... Całkiem ładnie Ci poszło. - Pogratulował sobie i dał lekkiego kroka, stając stopą na gardle jednego z leżących. Powoli zaczął to gardziołko naciskać, przybierając wyraz twarzy szaleńca, który nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że właśnie kogoś morduje. Coś takiego zazwyczaj deprymowało ludzi.
- Hmm? Co? - Dopiero teraz jakby zauważył, że kogoś przeoczył.
Nieco jakby zaskoczony tym faktem, oraz tym, co przeciwnik robi, otworzył usta, zawahał się i zamknął je z powrotem. Uniósł dłonie do góry, z lekko zgiętymi palcami, jedynie palce wskazujące miał wyprostowane i zaczął nimi delikatnie wodzić w powietrzu, jakby się nad czymś zastanawiał.
- Tyyy... Ale masz jakiś plan? - Spytał z głupia frant tłuka i nieco mocniej naparł na gardło jego leżącego kumpla, sugerując mu, że jeśli coś Alexowi się stanie, to cała grupka leżących na ziemi podzieli jego los.
- Bo wiesz, nie to żebym marudził, ale jeśli przedobrzysz z tym dzieciakiem, to nie wyjdziesz z tego żywy. Za dużo tu świadków, za dużo ludzi się zbiega, nie uciekniesz. Złapią Cię i będziesz miał dożywocie. A przy odpowiednich układach można dopilnować, żebyś w więźniu miał jesień średniowiecza zrobiony ze swojego tyłeczka, no i aby przypadkiem, któregoś pięknego poranka znaleziono Cię martwego... - Tłumaczył to równie przejętym głosem, jakby opowiadał komuś, jak się przyrządza kurczaka w sosie kokosowym.
- Poza tym nie wiem, czy zdążyłeś załapać, rozumiem, że trochę wolno myślisz, nie ma sprawy, zdarza się... - Spokojnie wyjął z kieszeni kolejnego lizaka, rozpakował go i wsadził sobie do pyszczka.
- Ale ja tego dzieciaka znam od dziesięciu minut. I jest potwornie wkurwiającym kretynem, więc nie bardzo wiem, czemu miałbym się teraz przejmować jego losem. - Dokończył, mlaskając lizaczkiem i zamilkł. Podrapał się po głowie, jakby rozmyślał nad czymś i wreszcie westchnął.
- Wiesz co? Zakończmy tę zabawę. Leje, zimno mi, jeszcze się przeziębię. Chętnie bym już wrócił do siebie. A jak tu będziesz jeszcze rozrabiał i zrobisz mu krzywdę, to będę musiał Cię pewnie połamać, potem być świadkiem na komisariacie i takie tam. Puść go i spadaj. - Machnął ręką w stronę, z której cała grupa przyszła.
- Nie będzie mi się chciało gonić za Tobą i nie wniosę oskarżenia o napaść i próbę zabójstwa. - Wyjął lizaka z ust i przyjrzał mu się, jakby na moment tracąc zainteresowanie swoim rozmówcą. Po chwili jednak spojrzał na niego chłodnym wzrokiem i powiedział ponuro.
- Decyduj się szybciej Pięnisiu, zanim zmienię zdanie...

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Skorpion i Emuś   

Powrót do góry Go down
 
Skorpion i Emuś
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Podręcznik do Wróżbiarstwa
» Skorpion :)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Odpisz mi, Stefan! :: ∎ Historie-
Skocz do: