IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Criterion Restaurant

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Criterion Restaurant   Sro Gru 23, 2015 9:19 pm

Na Vincenta niekoniecznie działało takie "wgapianie się", ani najpewniej na żadnego sławniejszego człowieka. Raczej poświęcał czas na studiowanie osoby ex1, żeby upewnić się, że zaraz nie wyskoczy z tej bladości jakiś czarny murzyn. Przekrzywiał głowę to w prawo, to w lewo, wyczekując na ten moment.
Jednak, żaden murzyn - jak dotąd - nie wyskoczył.
W dodatku, Nathaniel wydawał się być całkiem zrelaksowany, w przeciwieństwie do gwiazdki, którego postawa niekoniecznie była odmienna od codzienności.
Długowłosy strzelił oczami na komplement, jednocześnie będąc mile połechtanym. Jak zwykle, można było kupić go na kilka chwil miłym słówkiem i specjalnie tego nie ukrywał. Gdyby Vincent nie był Vincentem, prawdopodobnie, przez to szczere spojrzenie zaufałby mu od razu - mimo nie odczuwania takich wzniosłych rzeczy, był świadom, że zapewne tak działa na ludzi, z tymi swoimi białymi włosami, radosnymi oczkami i szczerym uśmiechem. Był zadowolony z tego, że - najpewniej - powodzi się mu o wiele lepiej, choć czuł się dziwnie z myślą, że zapewne teraz pokazuje to wszystko jakiemuś innemu facetowi, który - być może - obserwował te zmiany i - być może! - sam był tego przyczyną, a to ostatnie cholernie drażniło młodego Stara, choć zachował to dla siebie.
- Twój ojciec był suką - stwierdził krótko, jednocześnie, jakby nigdy nic, przeglądając kartę dań - Myślę, że wziąłbym coś wegetariańskiego, choć... właściwie, to nie wiem - wzruszył ramionami Star, któremu łatwiej przychodził wybór trunku niż jedzenia.
I ponownie zerknął na niego znad karty dań, a potem ponownie na menu, gdzie w końcu z ciężkim sercem wybrał coś wegetariańskiego, łatwego do wymowy i brzmiące lekko. Odłożył kartę, czekając, aż Roswell uczyni podobnie. Zaczekał stosowną chwilę, jak kelner się oddał i nachylił się nieznacznie w kierunku chłopaka.
- A co u twojej siostrzyczki? To też była suka, choć w bardziej pozytywnym znaczeniu - stwierdził rozbawiony.
Założył nogę na nogę, zaczynając bujać stopą w sobie znanym rytmie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Criterion Restaurant   Czw Gru 24, 2015 11:24 am

Niestety, żaden murzyn nie miał zamiaru wyskoczyć, zdzierając z siebie skórę młodego, ale też lepszego Roswella. No przynajmniej ostatnimi czasy lepszego. Na nieszczęście Stara to na serio nie był żart, sen, Czarny nie był żadną fatamorganą, złudzeniem. Nikt nie ucharakteryzował się, oddając wiernie rysy twarzy jego osoby. Po prostu siedział przed nim Nathaniel w trochę bielszej i być może bardziej ludzkiej wersji. W końcu raczej rzadko się go widywało w takiej odsłonie. I rzeczywiście, był zrelaksowany, czuł się pewnie w takim miejscu jak to, mimo że rzadko uczęszczał do aż tak drogich restauracji. Możliwe, że osoba Stara zadziałała na niego aż tak odprężająco, a może to, że po prostu w końcu zawalczył o siebie.
Nie zwracał uwagi na to jak działał na ludzi, najważniejsze było to, że mu ufali, w szczególności gdy był stażystą w firmie wujka. Nikt nie patrzył na niego dziwnie, ani też z litością, mimo że sprawa Roswellów przez chwilę była głośniejsza, gdy Henry wkroczył do akcji. Ot, patrzyli na niego jak na młodego stażystę. A w szkole po prostu nie dowierzali nadal, że to Roswell, który jeszcze rok wcześniej wyglądał, jakby już dawno umarł i prawie zmartwychwstał. Przyczyną zmian nie był żaden nowy chłopak w jego życiu, w tym przypadku miał akurat pecha, nadal nie związał się z nikim poważniej, ba, od swojej zmiany z nikim nie był. Nie miał jednak zamiaru wracać do swojej „emowatej” wersji tylko po to, aby kogoś znaleźć. Jedynymi osobami, które wpłynęły na niego w takim stopniu były wujek oraz jego żona. Chociaż, gdyby nie wkład Nathaniela to nadal byłby taki jak wcześniej, w końcu od zawsze mimo wszystko dość niechętnie współpracował z psychologami. Może nie tak jak niektórzy, ale nadal.
Teraz go traktują tak jak powinni w więzieniu – wyszeptał to, nadal utrzymując ten ciepły ton, jakby to nie było nic nadzwyczajnego.
Uniósł kącik ust, słysząc jego niezdecydowanie. Zawsze wiedział, że Star był taki, ale w tej chwili mu to nie przeszkadzało. Sam średnio wiedział co wybierze, ale też przeglądał dania wegetariańskie. Uważał, że to będzie najlepsza opcja.
Poproszę to samo.
Kelner kiwnął i oddalił się od nich, zabierając karty.
U siostry myślę, że dobrze, obecnie studiuje i mieszka ze swoim chłopakiem – Przymknął oczy na samą myśl o związku jego siostry, który był również burzliwy, ale wiele wytrwał. – A u ciebie? Jesteś z kimś? Jak z twoją siostrą? – Przyglądał się mu, zachowując cały czas łagodny wyraz twarzy.
Jakby podświadomie pragnął, aby Vincent przy nim się odprężył. Skupił się tylko na nim, co jakiś czas poprawiając kosmyki, które wpadały mu w oczy. Zastanawiał się jak powodziło się Matronie, czy wszystko układało się dobrze. Troszczył się o jego osobę, chociaż ten roczny brak kontaktu mógł świadczyć o czymś innym.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Criterion Restaurant   Nie Gru 27, 2015 1:13 pm

Nic nie odpowiedział na słowa Nathaniela, zaledwie wzruszając ramionami. Stary Roswell, zdaniem Vincenta, powinien smażyć się na patelni, wcześniej będąc porządnie wysmarowany w sosie tabasco - ach, ten kulinarny sadyzm, wszak byli w restauracji - bo tego, czego on narobił w życiu swojego syna, nie każdy był w stanie powtórzyć. Litości, był gorszy od samego seniora Stara! Z drugiej strony, gwiazdka niekoniecznie miała ochotę użalać się nad swoim ex nr1, tym bardziej, że było już dobrze, co było widać i słychać.
Litościwie nie przerwał tego drobnego odlecenia do swojego świata, bo Nathaniel miał do tego spore tendencje. Poświęcił ten czas na studiowanie własnych paznokci, które jak zwykle były staranne wypielęgnowane. Mruknął na potwierdzenie dostarczonej informacji, bo jak zauważył, na zniknięciu ojca skorzystali obaj i wcale się temu nie dziwił.
Wzniósł oczy ku niebu na zadane pytanie, zastanawiając się, ile zdradzić i jak bardzo ważyć słowa.
- No cóż, jestem prześladowany i molestowany przez nauczyciela fetyszystę, aktualnie kręcę z przestępcą, ale nie jesteśmy w związku, a tydzień temu pozowałem do reklamy bielizny jakiejś gejowskiej firmy, ale aż się zdziwiłem, bo zwykle bierze się inne sylwetki do tego typu rzeczy, ale okazało się, że byłem jedynie kontrastem dla jakiegoś byłego wojskowego, och, och... - zajęczał sarkastycznie - Może do tygodnia zobaczysz plakaty ze mną. U siostry w porządku, chociaż mam niemiłe wrażenie, że biust będzie miała po matce - zacmokał, ciężko wzdychając.
Koniec końców, przekazał informacje ze szczytem finezji.
Poluźnił krawat, dając sobie trochę przestrzeni na oddech. W dodatku, jakby wcale nie powiedział rzeczy godnych natychmiastowej interwencji prokuratory, skinął palcem na kelnera i poprosił niemineralizowaną wodę z cytrynką.
- Mimo wszystko, teraz gdy ciebie widzę, przypomina mi się, jaki byłem energiczny kiedyś, a jaki jestem teraz. Chyba cierpię na przedwczesny kryzys starczy - westchnął ciężko, kończąc swój monolog (bo pewne rzeczy się nie zmieniają).

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Criterion Restaurant   Nie Sty 03, 2016 9:35 pm

Uniósł brew na jego wyznanie i westchnął ciężko. Wiedział jednak, że przy swoich układach Star powienien dać radę, ale w razie gdyby mógłby mu pomóc. Za bardzo chciał ratować świat, nadal. A może w końcu, sam nie był pewien. Obserwował go uważnie i zagryzł wargę, skupiając się na jego słowach.
Będę ich wypatrywać. I chrzanić ich, wyglądasz znacznie lepiej od niejednego wojskowego, a co do siostry to niedobrze. Będziesz musiał jej pilnować – szepnął, przekrzywiając głowę i delikatnie mrużąc oczy.
Zaraz przeniósł wzrok na kelnera, gdy ten przyszedł. Zaraz jednak przyjrzał się Vincentowi. Widział, że Star jest znacznie bardziej przemęczony niż niegdyś i trochę go to smuciło, w szczególności, że czuł się za to odpowiedzialny. Właściwie to chyba był jednym z wielu, który przyczynił się do takiego stanu rzeczy.
Nawet nie wiesz ile bym dał, aby ci przywrócić tamtą energię. Wiem, brzmię tak strasznie... nathanielowo – Zaśmiał się na koniec, wysuwając ku niemu swoją dłoń.
Zastanawiał się jaki stosunek wobec niego żywił Vincent. To było dla niego dosyć ważne, chociaż nie najważniejsze.
Ja co do „partnerów” nie mam zbytniego szczęścia. W szczególności po tej przemianie, ale szukanie na siłę mnie nie kręci, więc właściwie nie mam co się nad sobą użalać. I mam nadzieję, że to kręcenie z gangsterem nie wpakuje cię w kłopoty, już związek ze mną był wystarczająco problematyczny.
Mimo że był dosyć spokojny, to jednak jego otoczenie wręcz przeciwnie. Teraz musiał po prostu kontrolować sytuację i nie wpakować się w nieodpowiednie towarzystwo oraz nie pozwolić ludziom z przeszłości niszczyć jego teraźniejszość oraz przyszłość. W tym czasie kelner przyniósł wodę oraz ich danie i opuścił ich. Czarny spojrzał na jedzenie, które wyglądało wyjątkowo smakowicie oraz wykwitnie.
Masz gust nie tylko do mężczyzn i alkoholi, ale również co do jedzenia. – Pozwolił sobie na taką uwagę, wpatrując się mu w oczy – Może to dość głupie pytanie, zahaczające o egocentryzm, ale czy tęsknisz za czymś z naszego związku? Możesz oczywiście przemilczeć i po prostu zaczniemy jeść.
Po prostu to go zastanawiało, chciał wiedzieć czy Vincentowi czegoś brakuje z ich związku. Oczywiście był przygotowany na jakiś przytyk bądź po prostu przemilczenie sprawy. Mimo wszystko jak dotąd ich spotkanie przebiegało nadwyraz spokojnie, co go bardzo cieszyło. Tak powinno być od początku, lecz on o to się nie starał. Przynajmniej teraz wiedział – w końcu! – czego unikać w przyszłości. Miał tylko nadzieję, że i Centowi się powiedzie na tyle, aby w końcu był szczęśliwy i przywrócił swoją energię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Criterion Restaurant   Pon Sty 04, 2016 10:56 am

Uśmiechnął  się szczerze rozbawiony na to ciężkie westchnięcie, jako jedyny komentarz na jego przygody. Właściwie, po gwiazdce niczego innego nie można było się spodziewać i pewnie to przeszło przez myśl jego ex.
- Pilnuję jej przez całe życie. Niemal od samego początku krążyły wokół niej insekty - prychnął, wcale nie zażenowany porównaniem ludzi do najgorszych z robactw. No cóż, to Star, u nich było to normalne.
Spojrzał uważniej na Nathaniela, gdy ten wspomniał coś o przywróceniu energii. Całkiem milutko zrobiło mu się w środku, co było widać nawet po jego minie, jednak zbył tę wypowiedź machnięciem  dłoni. Ten, jakkolwiek by się nie starał i jakie rytułały odprawił, raczej nie pomoże chłopakowi. Właściwie to nikt, sam musiałby zmienić tryb życia, na co - na chwilę obecną - wcale się nie zapowiadało.
- Nie był problematyczny. Sam się na niego pisałem, ty też się na niego pisałeś - powiedział od razu, wzruszając ramionami. - Zresztą, pewnie wpędzi mnie w kłopoty. A ja jego. Zawsze łatwo w nie wpadałem i to na własne życzenie - prychnął rozbawiony, przewracając oczami. Serio, niby trochę dojrzał, ale nie na tyle, żeby nie wylądować w grobie przez własną lekkomyślność.
Właściwie, było całkiem możliwe, że gdyby Czarny zechciał kontynuować ich znajomość, Vincent zadymiłby jego teraźniejszość i przyszłość. W końcu, Star nadal był trochę takim egocentrykiem i egoistą, a Roswell nadal poniekąd był uległy. Gdyby jednak się zdecydował, bo - przynajmniej na początku - długowłosy nie zamierzał pchać się w odnowienie ich znajomości. To spotkanie traktował jak biznesowe, nie żadne towarzyskie. Zakończenie pewnych spraw, wyjaśnienie, dyplomatyczna rozmowa.
Dziwna sugestia Natha sprawiła, że na chwilę uniósł brewkę. Przez chwilę milczał, spuszczając wzrok gdzieś na talerz chłopaka, nim zadecydował się odpowiedzieć:
- Myślę, że czułość - powiedział nieco ciszej, jakby trochę przyznawał się do słabości. Zawsze odrzucał Nathanielowe tulanki, dlatego trochę dziw, że to wymienił. - To, że byłeś taki... miękki. Troszczyłeś się o mnie, lubiłeś przytulać i głaskać - rzekł krótko i wziął pierwszy kęs swojego dania, uznając temat za zakończony.
No bo trochę go to zawstydziło! Chociaż na policzkach nie było tego widać, dzięki Diable. Upił łyka swojej wody, następnie spojrzał na jego dłonie.
- Jak zwykle dobierałeś "partnerów"? - zapytał z ciekawości, wlepiając w niego wzrok. Był ciekaw, czy on i jego kochankowie mieli jakieś wspólne cechy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Criterion Restaurant   Pon Sty 04, 2016 9:53 pm

Uśmiechnął się na samą myśl o insektach i od razu pomyślał o samym ojcu Vincenta, mimo że go aż tak dobrze nie znał. Wiedział jednak, że te myśli powinien pozostawić dla siebie, w końcu niekoniecznie – całkiem prawdopobne, że w ogóle – musiał mieć rację. A co do rytuałów to i by nago na mrozie zatańczył, byleby ten chociaż spróbował zmienić swoje postępowanie. Jednakże wiedział, że tylko by sobie poodmrażał, to i owo, a i tak by to niewiele pozmieniało.
I właściwie cieszę się, że wtedy powiedziałem co czuję. Chociaż trochę beznadziejnie mi to wówczas wyszło. Jak to z dzieciakami bywa – powiedział, wpatrując się w niego i ściągając brwi.
Sam z siebie się wyśmiewał, z tej gierki, z tego jak się zachowywał w tamtym momencie. Nie czuł się dobrze z tamtym sobą. Dlatego w końcu postanowił zawalczyć o siebie, o normalność. By przynajmniej przy następnych związkach nie wpakować się w bagno, ze swoją emocjonalnością w roli głównej.
Spojrzał w bok, na kelnerkę, która przez chwilę zawahała się i niemalże wywróciła z tacą przy ich stoliku. Obdarzył ją karcącym i chłodnym spojrzeniem. Następnie wrócił do przyjemniejszego dla swoich oczu widoku i poluzował krawat. Czuł powoli jak ta marynarka go krępuje. Starał się jednak tego nie pokazywać, mimo niewygody.
I być może by zadymił, lecz Nathaniel starałby się choć trochę panować nad sytuacją. W końcu. Potrzebował tego.
Słysząc to, uśmiechnął się nikomo i obserwował go. To było miłe. Sam wziął kęs potrawy, nie ciągnąc tematu dalej, chociaż miał ochotę. Ale ta informacja oraz jego ton mu wystarczyły.
Słysząc pytanie, zmarszczył brwi i skupił się, próbując sobie przypomnieć kogokolwiek po Vincencie. Jednakże te osoby słabo mu zapadły w pamięć. Chyba ich nie chciał pamiętać albo byli po prostu za nudni.
Właściwie to nie pamiętam. Byli nudni, nie zapadli mi w pamięć. A może nie chciałem ich pamiętać. Dlatego też nawet nie byłem w związku. Potem zaczęła się sprawa z ojcem, ostrzejsza terapia. I skończyłem tak. – Wzruszył ramionami, pozwalając sobie na dygresję.
Był zadowolony ze stanu rzeczy, przestał na siłę poszukiwać miłości, bliskości, mimo że nadal tego pragnął. Uznawał, że mógł się starać, ale chorobliwe poszukiwanie kogokolwiek nie mogło niczym dobrym poskutkować. Wrócił do jedzenia. Co jakiś czas unosił spojrzenie, myśląc o tym, co by jeszcze powiedzieć. I czy by go gdzieś nie zabrać oprócz restauracji.
A jak z karierą muzyczną? – zapytał, rozpuszczając białe włosy i przekrzywił głowę. – W ogóle ten „miękki” miał taki wydźwięk jakbym był ciepłą kluchą, a, czekaj, byłem nią – parsknął, bawiąc się włosami – Zechciałbyś jeszcze gdzieś pójść jeszcze po tym wszystkim?
Jakie tematy mogliby poruszyć, tego nie wiedział. Nadal miał ten problem, że nie potrafił rozmawiać dłużej. Chciałby utrzymywać z nim rozmowę. Mimo że czuł się swobodnie, to nie chciał mówić zbyt wiele o sobie, zbyt długo temat opierał się tylko na nim, co było bezsensowne. Nadal był aż tak ciepłą kluchą. Powoli kończył jeść, chociaż i tak to przedłużał w swoim mniemaniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Criterion Restaurant   Sro Sty 06, 2016 8:08 pm

- Szczerze mówiąc, nie pamiętam. Wyznałeś mi w trakcie seksu? - zapytał niewinnie i z ciekawością. No cóż, coś tam mu świtało.
Powiedzmy sobie szczerze - Star raczej nie przywiązywał się do zdarzeń. Już bardziej pamiętał emocje, chociaż wydawać by się mogło, że właściwie jechał na czterech na krzyż! Dlatego, nie za wiele pamiętał z ich związku, z keithowego również - przez co mógł sobie coś uroić, nawymyślać i podpasować pod zapamiętane emocje, ale - całe szczęście - był tego świadom.
Załapał się na to zupełnie nienathanielowe spojrzenie w kierunku młodej kobieciny. Uniósł brewkę, odrobinę rozbawiony. Cały czas zapominał, ile czasu minęło i że w końcu mały Nathanielek nie jest taki mały - a przynajmniej nie był w barkach. W tym garniaku.
Odrobinkę zawiódł się na jego odpowiedzi dotyczący partnerów. Liczył na jakieś pikantne szczególiki, może czegoś, co połechtało by mu ego - ale cóż, no bywa! Tak, nadal miał pewne babskie cechy, a co gorsza! Zaczął golić nogi, gdy stwierdził, że we włosach mu nie do twarzy. I wcale tego się nie wstydził!
Wzruszył ramionami na pytanie Natha.
- Właściwie, póki co skupiam się na aktorstwie. Nie mam weny na pisanie nowych piosenek. Nie mam ochoty na darcie gardła. Wolę sobie poaktorzyć. Mam z tego mniej pieniędzy, ale chce się tam wybić, a wiadomo, gejowi nie jest łatwo - zacmokał pod nosem. Jasne, nie powiedział na głos, że jest gejem, ale widziano go z kilkoma chłopakami w sytuacjach jednoznacznych. Ale nadal większość sądziła, że jest bi, a on nie przeczył.
- Byłeś całkiem niezłą ciepłą kluchą - mruknął rozbawiony, przewracając oczami. No cóż, gdy nie jest się już rozpieszczany przez Natha ani Keitha, to nie ma nikogo innego, kto byłby skłonny rozpieszczać! A przecież Star nie poprosi, też mu coś! - Gdzie chciałbyś iść? Do hotelu? - uniósł prowokująco brewkę, zaraz parskając śmiechem.
Właściwie, to nie jadł. Talerz był w prawie nietkniętym stanie. Ale za to szklankę wody wypił! Grzeczny chłopiec.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Criterion Restaurant   Sro Sty 06, 2016 9:37 pm

Spojrzał na niego i uniósł brew, chociaż wcale go nie zdziwiło, że Vince nie pamiętał. Sam potrzwebował chwili, aby sobie przypomnieć. Szkoda mu było, że na początku ich związku skopał tyle okazji, aby może było jeszcze milej. Na przykład ten początek.
No prawie to miało związek z seksem. Trochę ześwirowałem, potem opowiedziałem ci o ojcu i na koniec powiedziałem, że czuję coś do ciebie. Kiepski moment to był. Ale potem już bywało lepiej i gorzej... pamiętam, że wtedy obdarzyłeś mnie taką troską jakiej potrzebowałem – wyszeptał, mrużąc oczy i uśmiechając się na samą myśl.
Nadal był sentymentalny, rozumiał jednak, że to już była przeszłość. Pamiętał jak Vincent wprowadził go w zupełnie inny, seksualny świat, w ten, w który początkowo powinien wkroczyć. Również Star na swój sposób potrafił być czuły oraz troskliwy, co Nath w nim lubił, ale przy okazji był stanowczy i asertywny, przynajmniej taki się wydawał, za co go wówczas podziwiał. Był w niego wtedy zapatrzony typowo po gówniarsku, poszukiwał w nim wszystkich cech, których nie dostrzegł w ojcu, przez co początkowo potrafił go idealizować z deczka. Teraz jednak wyrósł, przepoczwarzył się i dowiedział się, że on też posiada te cechy, tylko musiał je wyeksponować. Był lepszy od swojego ojca, mimo że też miał swoje za uszami, skrzywdził ważne dla siebie osoby, lecz nie oznaczało to, że robił to dla chorej satysfakcji.
Właśnie jego spojrzenie pokazywało, że miał zupełnie inny stosunek do ludzi. Zaczynał więcej od innych wymagać. Może czuł się zbyt pewnie, lecz gdy kelnereczka ledwie chodziła na obcasach, wyglądała dla niego bardzo nieprofesjonalnie. Nie mógł się powstrzymać, aby jej po prostu nie skarcić spojrzeniem. Dla Vince'a był jednak inny, potrafił roztaczać ciepłą aurę wokół siebie. Albo też bardzo seksualną. Wsłuchiwał się w głos Centa. Trochę było mu szkoda, że ten skupił się bardziej na aktorstwie, jednakże to rozumiał. Każdy mógł się wypalić, znał to doskonale.
Skoro nie mogę cię słuchać, to przynajmniej cię pooglądam. Byle do przodu, może kiedyś zaczną patrzeć tylko na talent – Zaśmiał się serdecznie i puścił mu oczko.
Słysząc to, jeszcze bardziej rozpromieniając. Przyjmował obecnie najmniejsze pochwały, trochę łechtały mu ego. I czuł się doceniony.
To ty o tym wspominasz, może ty byś chciał wybrać do hotelu? Ja dzisiaj tylko za wszystko płacę. Ty możesz zadecydować o tym jak się skończy, to spotkanie. Czy zobaczysz mnie bez marynarki... i może bez koszulki. – Zaczął modulować swój głos, by zdawał się być jeszcze niższy.
Szeptał, pochylając się w jego stronę i posyłając mu dwuznaczny uśmieszek, wiedząc jednak, że to tylko gra, że przecież żadne z nich nie było na tyle pozbawione zdrowego rozsądku, że nie wylądują razem w jednym pokoju hotelowym. Jednakże brzmiał na tyle poważnie i starał się na tyle seksownie, aby trochę namącić Starowi w głowie, chociaż wątpił, że mu się to uda. Spojrzał na jego talerz, który cały czas był pełen i pokręcił głową, pozwalając sobie na cmoknięcie, które wyrażało dezaprobatę.
Jesz czy mam cię nakarmić? – mówił łagodnie, jednakże jego spojrzenie byłe z lekka karcące.
Nie przeczył jednak, że by go nie nakarmił. Mógłby to zrobić, to by było dosyć ciekawe.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Criterion Restaurant   Czw Sty 07, 2016 8:15 pm

W sumie to Vincent musiał przyznać rację, że zwykle nie wyznaje się miłości po tym, jak skończy opowiadać się, jakie to życie było do dupy - lub w tym przypadku - w dupie, pozwolił sobie na ten chamski żarcik, którego nie wypowiedział na głos. Z drugiej strony, nie przypominał sobie, aby z Keithem też wyznali sobie czułostki w jakże romantycznej scenerii, mimo że ten romantykiem niewątpliwie był.
- Ciesze się, że nie zjebałem tej wzniosłej chwilii - powiedział wulgarnie i z ironią, ale hej! To oznacza, że troszkę się zrelaksował i już nie gra takiego bufona. Teraz jego bufon będzie naturalny.
Przytaknął Nathanielowi, bo właściwie to nie było tak, że specjalnie się wypalił. Po prostu, nagle polubił bardziej aktorzenie i chociaż jego menadżerka nalega, żeby dał choć jeden koncert, albo napisał jakieś - chociaż przykładowe! - piosenki to on woli, żeby mu nosek pudrowali do sceny z basenem.
- W sumie, nadal możesz. Przeto stare piosenki nadal gdzieś krążą - powiedział rozbawiony. - Poza tym, nie porzuciłem tego na zawsze - dodał zaraz. - I faktycznie, może spojrzą na talent, a nie mój tyłek, haha.
Właściwie, Vincent nie uważał siebie za jakiegoś wielkiego talenta - grał i śpiewał głównie dla pieniędzy, a wybył się przez znajomości i wrodzoną charyzmę. Jasne, potrafił śpiewać i wywołać łzy w pięć sekund, ale daleko mu było do tych prawdziwych pasjonatów, którzy pluli sobie w brodę, gdy młody Star wygryzł ich z roli samym uśmiechem.
Szczerze mówiąc, gdy ten tak śmiało odpowiedział na prowokację, musiał na chwilę zmarszczyć brwi, aby przemyśleć tę całą sytuację i na ile Nath mówił serio. Jasne, niby nie miał jakiś większych "ale", aby wylądować w łóżku, bo w związku nie był, ale nie daj Diable, że jego obecne duże-zainteresowanie odkryłoby jakiś ślad lub to, że jest luźniejszy, bo wcale się nie łudził, że NA PEWNO byłby aktywem... No to on nie wiedział, czy by to przeżył! Autentycznie.
I jeszcze musiał wziąć do analizy, na ile Nath się z  nim droczy, a na ile mówi serio.
- W sumie to mógłbyś nieco wykazać trochę inicjatywy - powiedział dość chłodno i rzeczowo, doskonale maskując pewne zawstydzenie... może dyskomfort. Niezręczność? - I nie wciskaj we mnie jedzenia, maaamoooo.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Criterion Restaurant   Czw Sty 07, 2016 10:47 pm

Nath był wówczas dzieciakiem, który zaznał cząstki ciepła jakiej potrzebował. To było dla niego tak niezwykłe, tak go roznosiło, że musiał mi wyjawić mu swoje uczucia, nawet jeśli czas nie sprzyjał. Moment był wtedy do dupy, lecz sam Nathaniel uznał go za najlepszy. Nie, nawet wtedy go nie uznawał za najlepszy, po prostu wyskoczył z tym jak filip z konopii. Tylko mniej zjarany, bądź co bądź, mimo tych wszystkich chemicznych procesów w nim zachodzących. Bardziej obecnego Roswella załamywało, to jak szantażował wtedy swojego partnera, jakim idiotą był samookaleczając się i jakim idiotą był, że nie poszedł od razu do Vince'a z całą swoją sytuacją. Gdyby ich związek zaczynał się teraz, to byłby mniej kłopotliwy od strony Czarnego. Ojciec został zlikwidowany, dawna miłostka również. Nie ma jednak co nad tym gdybać, w końcu to mieli za sobą. Mogli zacząć wszystko od nowa, chociaż w innym sensie. Przyjaciele z ekstra dodatkiem na pewno, by to nie byli, przynajmniej w mniemaniu Wampira.
Obserwował go, promieniejąc z każdą chwilą coraz bardziej i ciesząc się, że ten się zrelaksował. Wulgarność go nie uraziła, właściwie była dla niego odpowiednia w tej chwili. Cieszył się, gdy inni byli przy nim zrelaksowani. To było nardzo przyjemne i przez to czerpał z otoczenia jeszcze więcej pozytywnej energii, którą mógł na spokojnie przekazać. To było świetne, chociaż nie oznaczało to też, że Roswell nie miewał gorszych dni. Po prostu było łatwiej doprowadzić go do równowagi i złe dni nie występowały przez niemal cały czas. Poczuł się wyzwolony.
Słysząc o większej inicjatywie, aż coś błysnęło w jego brązowych oczach. Zastukał parokrotnie palcami o stół i wysunął dłoń ku niemu, znowu się nachylając w jego stronę. Skoro miał już wykazać większą inicjatywę...
W takim razie zabieram cię do hotelu i proponuję ci masaż, trochę bąbelków jeśli byś chciał... I ogólnie bardzo odprężający wieczór. – Cały czas modulował swój głos tak, aby brzmieć jeszcze bardziej męsko, a żeby sam głos był głęboki i miło drażniący uszy. Posłał mu czarujący uśmiech i puścił oczko, aby kontynuować – A co mam ci w takim razie wpychać, jeśli nie jedzenie?
Uniósł brew i zagryzł wargę. Nie chciał wylądować z Vincentem w łóżku. Nie, może inaczej, nie miał zamiaru z nim wylądować w łóżku. Mógłby, to byłoby przyjemne doznanie, z pewnością, lecz nie do tego dążył. Mógłby go wymasować, zafundować szampana i po prostu położyć się spać, jeśli by ten sobie nie życzył dotyku. Chociaż trzeba przyznać, że był wyposzczony i miałby problem z trzymaniem rąk przy sobie, ale czego nie robi się dla dobrych relacji.
To co o tym sądzisz? Może nawet zobaczysz co się kryje pod tym garniturem – przemówił do niego kusząco, chociaż całość zepsuł, próbując zatrzepotać rzęsami niczym kokietka. Wyglądało to co najmniej komicznie. Ale to był też zamiar, co nie zaprzeczało, że chciał go troszkę skusić. – Tylko zjedz chociaż trochę. Proooszę.
Dawno tak się nie czuł. Chociaż zaczął się stresować. A co jeśli... to wszystko się skończy inaczej. Nie, nie mogło. Prawdopobnie Vince nawet się nie zgodzi. Bo czy wierzył w dobre, zupełnie niewinne intencje Natha? Wątpliwe. Ale były niewinne, naprawdę. Jeszcze do tej pory.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Criterion Restaurant   Pią Sty 08, 2016 9:40 am

Och, Vincent pamiętał tę całą miłostkę Natha! Chyba był rudy, albo to on sam sobie to wymyślił, bo rudych z reguły nie lubił. I chyba podpalił mu sutka, o ile wszystko dobrze mu grało. Albo o tym fantazjował, bardzo realistycznie i często, właściwie, to też całkiem możliwe.
Wyprostował się jak struna, gdy zobaczył ten błysk w oku u młodego. I jeszcze to prowokacyjne przybliżenie się, co za bezwstydność. Aż mu się przypomniał pan nauczyciel matematyki, który perfidnie go zmolestował i - póki co - słuch o nim zaginął.
Modulowanie głosu sprawiło, że młody Star jeszcze większe mury postanowił i najeżył się, żeby czasem nie odczuć czegoś nieodpowiedniego. Wszak to spotkanie biznesowe, na miłość wszystkich istniejących Matron. Usta zacisnął w wąską linijkę, co mogło dość zabawnie wyglądać, gdy Nathaniel był taki wyluzowany i się z nim droczył, a druga strona wygląda, jakby miała ochotę wniknąć w ścianę i zniknąć z pola widzenia.
- Nie wiem, czy jeśli będziesz mi coś wpychał, będę w stanie się odprężyć - powiedział swoim normalnym tonem, jakby wcale nie był ani trochę zażenowany!
Serio, chyba miał w sobie jakąś cząstkę sentymentalizmu, skoro jeszcze nie wyśmiał go z miejsca, co pewnie spotkałoby każdego innego. Niby nie miał większych oporów przed pieprzeniem się ze wszystkimi dookoła, ale czuł jakiś hamulec. Nie wiedział tylko, czy chodziło o samego ex, czy o kogoś innego.
Przewrócił oczami na to trzepotanie rzęsiskami, z którego kiedyś sam słynął. Właściwie, dobra sprawa, gdy chciało się kogoś rozbroić i wyprosić o jakaś przysługę.
- Nie pójdę do hotelu. Pójdziemy do mojego apartamentu. Nie zamierzam tułać się w jakiś średniej jakości hotelach - prychnął pod sam koniec. Niekoniecznie miał w planach dać się rozpieszczać (za bardzo), ale chętnie wypije z dwie butelki jakiegoś dobrego trunku. A w samotności smakuje trochę gorzej.
Spojrzał spod byka na te cholerne danie, dźgnął brutalnie widelcem w jakiegoś pomidorka i powoli zaczął go mielić w ustach, niemal obrażony. A potem kolejnego pomidorka, do którego dołączył nawet liść sałaty!
- Umyjesz mi włosy - zarządził. Lubił, gdy ktoś zajmował się jego długimi kosmykami, a jeszcze bardziej masowanie przy nasadzie głowy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathaniel

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 20/08/2015

PisanieTemat: Re: Criterion Restaurant   Sob Sty 09, 2016 10:16 pm

Niewiele się mylił, jednakże rudy był brat jego „miłości”. W pewnym dowiedział się jaka „miłość”, a raczej fatalne zauroczenie, potrafi być bolesne. Ale i w tym momencie, było minęło. A sutka rzeczywiście mu podpalił. Roswell nie był wtedy na tyle rozgarnięty, aby samemu załatwić swoje sprawy.
Niestety.On w przeciwieństwie do nauczyciela Stara znał znaczenie słowa „nie”. Potrafił wszystko przerwać, w szczególności, że miał do czynienia  z Vincem. Bez wyraźnego sygnału nie potrafiłby się doń zbliżyć. A hamulce Matrony z pewnością ułatwiały mu sprawę.
Rozbroiło go to trochę. Zacisnął usta, próbując wyglądać na zezłoszczonego, lecz niezbyt mu to szło. Nie obruszyło go to.
Chyba wypadłem z twoich łask. Ale jak nie to nie – rzekł z udawanym rozżaleniem, wbijając wzrok w talerz.
Trudno było go jednak wyprowadzić z tego nastroju, za to Vincent zachowywał się niezbyt po swojemu. Jakby serio na niego działało to, co robił Nath. Było mu z tym dziwnie, może czuł satysfakcję, lecz niewielką. Wolał jak Vince był rozluźniony. Musiał powoli zakończyć droczenie się ze Starem, bo ten był wyjątkowo spięty.
W porządku, chociaż nie zabrałbym cię do byle jakiego hotelu. – powiedział, doszukując się w jego słowach czegoś ponad to, że Vince nie chciał być w średnim hotelu.
Bóg wyglądał jak naburmuszone dziecko, któremu na siłę wpychało się jedzenie. Nath kręcił głową rozbrojony, już nie karcąc go wzrokiem więcej. Nie chciał by ten w ogóle nie jadł, wyglądał już wystarczająco szczupło.
W takim razie możemy już iść – W tym momencie poprosił kelnera rachunek – A z tym jedzeniem, to nie szkodzi.
Domyślał się, że Vince nie czuje się jakkolwiek głupio, ale poczuwał się do obowiązku wspomnienia o tym. Gdy kelner podarował mu rachunek, pozostawił zapłatę oraz napiwek. Wstał i ruszył do wyjścia. Gdy Vince również się ruszył, wyruszyli w stronę jego apartamentu, w międzyczasie łapiąc taksówkę.
[z/t x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Criterion Restaurant   

Powrót do góry Go down
 
Criterion Restaurant
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Balthazar restaurant

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Gastronomia oraz kluby :: ∎ Restauracje-
Skocz do: