IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Główna siedziba RoboticsUNION

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Główna siedziba RoboticsUNION   Sob Cze 21, 2014 10:15 pm

Z początku mięśnie muskane przez skórę smukłymi palcami blondyna były dość spięte, jednak szybko napięcie zniknęło, a rozluźnienie stawało się coraz bardziej wyczuwalne dla lekarza, a co dopiero dla nieszczęśnika, którego męczył ból karku. Jednak prawdziwy spokój ciała, który w większej części wynikał z wyciszenia ducha, nastąpił dopiero po delikatnym geście, jakim było dopieszczenie ciemnych włosów Dantego. Cichy odgłos dotarł do uszu hrabiego, mimo to nie skomentował go, wolał raczej skupić się na masażu, zwłaszcza, że miejsce bólu zostało wreszcie sprecyzowane. Od razu zaczął napierać z większą subtelnością na kręgi odcinka szyjnego kręgosłupa. Rzecz jasna uważał, aby nie zadać mu niepotrzebnych cierpień, nawet jeśli w jego umyśle pojawiła się myśl, która zachęcała go do poznęcania się nad Arrowem.
Dziwiła go potulność dwudziestojednolatka, choć w tej chwili była ona jak najbardziej wskazana, w końcu dłoń szlachcica znajdowała się na obolałym karku młodszego mężczyzny. Wystarczyłby jeden gwałtowny ruch szyją, a ból zostałby nie uśmierzony, lecz beznadziejnie pogłębiony, co zmusiłoby bruneta do rozpaczliwego krzyku. Ale dziwnym trafem współpracowali ze sobą – Dante trwał w bezruchu i ciszy, z kolei Gustav ciszy nie przerywał i próbował odratować wymęczony kręgosłup pracownika. Dorosły osobnik zaniedbał kwestię zdrowia, przez co ma teraz takie a nie inne problemy z kręgosłupem. Niby to tylko dokuczliwy ból karku, jednak z czasem będzie się on jeszcze bardziej pogłębiał, dopóki brunet nie zdecyduje się na konkretne środki zaradcze. Przede wszystkim potrzebuje fachowych masaży.
Na całe szczęścia działania dłoni Waddingtona przyniosły oczekiwany efekt, o czym świadczyła odpowiedź mafioza, który to stwierdził, że już lepiej z jego kręgami szyjnymi. I właśnie dlatego Gus wycofał dłonie, aby czasem nie przedobrzyć, o co wcale nie jest trudno w przypadku takich masaży. Przez cały czas uważał z napieraniem na spięte mięśnie, bo doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że w końcu przyjemność może zamienić się w torturę, gdy nie dopilnuje się siły, z jaką sunie się palcami.
Arrow porwał się do siadu, an całe szczęście zrobił to spokojnie, zatem nie miał sposobności na nowo nadwyrężyć karku. Dyrektor RoboticUNION przyglądał mu się jeszcze przez chwilę, aby upewnić się, czy wszystko z nim w spokoju. Jedno uważniejsze spojrzenie na jego twarz wystarczyło, gdyż nie odnalazł na nim wyraz udręczenia czy też nawet najmniejszego dyskomfortu.
- Kardiochirurg – sprecyzował z subtelnym uśmiechem, kiedy to palcem dźgnął zaczepnie lewą pierś gangstera. Rzecz jasna szybko wycofał dłoń, w końcu nie chciał go za bardzo drażnić. Zresztą, Dante sam zaraz uciekł od niego, jakby nagle poczuł się czymś zawstydzony. Gustav od razu pomyślał, że to ucieczka, jednak po chwili stwierdził, że to spostrzeżenie jest nie na miejscu, bo trudno uwierzyć w to, że okolczykowany posunąłby się do czmychnięcia drugiej osobie.
Nagle wstał z kanapy na kolejne słowa rozmówcy i przeszedł do biurka, na którym odnalazł kartkę oraz długopis. Zapisał na niej imię, nazwisko oraz numer wykwalifikowanego rehabilitanta, następnie przeszedł z nią w dłoni z powrotem do pracowniku działu marketingu. Podał mu zaraz kartkę, przy czym uśmiechnął się subtelnie kącikami ust.
- Umów się z nim jak najszybciej – poradził mu spokojnie i sam wsunął kartkę w jego dłoń, po czym znów zasiadł na kanapie. Leniwie oparł się o nią, ręce układając szeroko na oparciu mebla. Musi odetchnąć po dzisiejszym dniu.
- Jak wracasz do siebie? Metrem?
Pewnie po wypadku awersja bruneta do samochodów znacząco wzrosła. Biedak, pewnie wciąż rozpamiętuje to jakże niedogodne dla niego doświadczenie. Cóż, dla Gustava to również nie było przyjemne zdarzenie, lecz jakoś z tym żyje. Niestety, jeszcze nie załatwił sobie odpowiedniego auta do jazdy po ulicach Londynu. Teraz musi korzystać z taksówek a to dość kłopotliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna siedziba RoboticsUNION   Sob Cze 21, 2014 10:17 pm

- Racja, kardiochirurg. - Przytaknął lekko głową, przypominając sobie część danych, które wyczytał wcześniej o blondynie. Było to dość dziwne, ale im więcej przebywał z Waddingtonem, tym bardziej zapominał o wyczytanych informacjach, a skupiał się na rzeczywistych sytuacjach i jego reakcjach. Chciał w końcu zdobyć jego ciało i umysł, a do tego nie potrzebował stricte formalnych i ogólnodostępnych wiadomości.
Przyjął kartkę w milczeniu, dziękując krótko, a potem schował ją do kieszeni i wziął swoją marynarkę. Otrzepał ją ostrożnie i założył na siebie, a potem zapiął. Obserwował przy tym szefa. Ten człowiek całym sobą pokazywał, jak bardzo pewnym siebie i dominującym osobnikiem jest. Takie zachowanie irytowało Arrowa, który to zwykle miał przewagę nad innymi w tego typu kwestiach. Jakby było mało, dopiero co przegrał potyczki zarówno słowne, jak i fizyczne. Miał szczerą ochotę zrobić coś na złość lekarzowi, nic sensownego jednak nie przychodziło mu na myśl. Preferował jednak planować swoje postępowania, a w tym momencie jednak głównie skupiał się na dotarciu do domu. Bez szwanku i dodatkowych problemów z kręgosłupem.
- Metrem. Czyżby wielki pan hrabia zechciał mi towarzyszyć? - Uniósł brew wysoko, pozwalając sobie na delikatną kpinę w głosie. Była to całkiem konkretna oznaka, że czuje się znacznie lepiej. Mimo wszystko chciał odzyskać względne panowanie nad sytuacją, wobec czego musiał sięgnąć ku bardziej „wyrafinowanym” metodom prowokacji.
- Rozumie pan, powinien zadbać o swojego pracownika i zarazem pacjenta. - Pokiwał głową z powagą. - Jeszcze coś mi się stanie... - Westchnął dramatycznie.
Wiedział, że tyle wystarczy. Nie musiał rzucać żadnych jednoznacznych szantaży, nie musiał mówić ani o fakcie, że dziennikarze mogliby bezlitośnie wykorzystać sytuację, nie musiał zniżać się do wzmianki o pewnych uwłaczających dokumentów. Ich znajomość weszła na trochę inny poziom... A i Dante odczuwał pewien respekt przed starszym mężczyzną. Nie zamierzał się zniżać do całkiem prostackich zagrań, gdy wiedział, że zadziała coś innego. Co go nie postawi w złym świetle, ale o tym aspekcie swoich działań wolał nie myśleć.
Poszedł przed blondynem, spokojnym krokiem, wkładając ręce do kieszeni i zatrzymując się pod windą. Zaczekał, aż mężczyzna do niego dotrze i wezwie urządzenie, a potem wszedł do środka i przyjrzał się sobie w lustrze. Poprawił lekko włosy, dokręcił jednego kolczyka i obrócił się, wychodząc spokojnym krokiem. Ludzie w firmie obserwowali mężczyzn uważnie, ale Dante nie był tym specjalnie przejęty. Po prostu zdecydował się nie afiszować kontaktem z blondynem. Niech sobie patrzą, niech myślą. Wtedy z czasem im przejdzie. Gdyby się ukrywali, plotkom nie byłoby końca.
Gdy wyszli na zewnątrz, zdał sobie sprawę, że jednej rzeczy nie wziął pod uwagę – dziennikarzy. Został niemal oślepiony przez flesze. Zasłonił sobie oczy jedną dłonią, mrugając intensywnie i zmuszając się do jak najszybszej oceny sytuacji. Początkowo nie rozumiał, co właściwie tam miało miejsce. Zaraz jednak wszystko stało się jasne. Ktoś, zachęcony wizją pieniędzy, dał cynk, kim był tajemniczy brunet, kochanek Waddingtona. Dwudziestojednolatek nie przyjął tego z zadowoleniem. Przeciwnie, odczuł lekką panikę, dyskomfort i irytację. Wszystko to oznaczało, że może zapomnieć o pozostaniu nieznanym opinii publicznej. Dogrzebią się do wszystkich jego brudów i zrobią z ich „romansu” miłość wszech czasów. Popełnił błąd, tracąc opanowanie podczas tego wypadku i musiał za niego zapłacić. Bardzo, bardzo mu się to nie podobało.
Przez poprzedni wybryk wylądował na rok w więzieniu i zrezygnował z kontynuowania edukacji. Gdy media zorientują się, że facet hrabiego Sandwich pracuje w jego firmie bez wykształcenia... Cóż, zażądanie przeprosin od jednego czasopisma może wcale nie uciszyć sprawy. Niektórzy ludzie mogli posuwać się do niesamowicie głupich sytuacji i nic się im nie działo, a inni musieli za każdą słono płacić. Niestety, ale młody pracownik działu marketingu należał do tej drugiej grupy.
Rozejrzał się niespokojnie po terenie, szukając możliwości ucieczki. Hieny ich otoczyły, zarzucały pytaniami bez ładu i składu, oraz nieustannie maltretowały zdjęciami. Kto by pomyślał, że romans przeciętnego hrabiego... Zasiadającego w Izbie Lordów... Będącego kardiochirurgiem... I szefem RoboticsUNION... I prawnikiem...
A zresztą. Pal licho tytuły. To Dante zachował się jak skończony idiota i nie miał pojęcia, jak wywinąć się z tej całej afery. Znowu cały się spiął, konsekwencje jego czynów migały mu przed oczami, a on wpadł w lekką panikę. Kark znowu zaczął pulsować tępym bólem, póki co jeszcze o akceptowalnej sile. Było jednak kwestią czasu, aż wszystko wróci do poprzedniego stanu.
Szlag by to trafił. Jedyna nadzieja była w Gustavie, który musiał mieć większe doświadczenie na tym polu od młodego mężczyzny.
Szlag by to trafił. Jak on nie cierpiał się oddawać w czyjeś ręce i liczyć, że to one pomogą mu się wykaraskać z kłopotów. W młodości dostał konkretną nauczkę, by nie liczyć na koneksje i znajomości... Co jednak mógł zrobić w sytuacji, o której nie miał bladego pojęcia?
Powrót do góry Go down
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Główna siedziba RoboticsUNION   Sob Cze 21, 2014 10:18 pm

Od razu pożałował, że zachciało mu się zatroszczyć o kwestię jego powrotu do mieszkania, choć właściwie poruszył to zagadnienie jedynie z grzeczności. Oczywiście, Dante wykorzystał okazję i subtelnie, co było dość nietypowe jak na niego, zmusił hrabiego do odwiezienia swojej osoby do domu. W takich chwilach zazwyczaj wysuwał żądania, rozkazywał, tymczasem zachowywał się jak dobrzy wychowany człowiek. Niby nie było to niepokojące, w końcu Arrow od początku pokazywał, że lubi się bawić aluzjami, jednak nigdy wcześniej nie stosował ich przy wypowiadaniu rozkazów. Wyjątkowo obyło się bez stanowczego polecenie wymierzonego w stronę dyrektora RoboticsUNION i to już rzucało cień na dobre zachowanie młodego mafiozo.
- Doskonale rozumiem – odparł spokojnie, aczkolwiek w jego głosie kryło się drobne niezadowolenie z takiego obrotu sprawy, ponieważ wolał przez jakiś czas unikać pokazywania się z nim gdziekolwiek publicznie. Samo ich wspólne wyjście przed budynek firmy mogłoby sprawić niemałą sensację, a przecież żaden z nich nie chce mieć na karku nadgorliwych dziennikarzy, którzy szaleńczo gonią za sensacją. Mimo to postanowił powstać z kanapy, jednak nie skierował się za brunetem w stronę wyjścia, najpierw zbliżył się do biurka, aby podnieść słuchawkę telefonu i przedzwonić do swojej sekretarki. Polecił jej, aby zadzwoniła do kierowcy, który podjechałby firmowym samochodem pod główne wejście, w końcu mają zamiar jak najszybciej opuścić firmę, ze względu na żałosny stan bruneta.
Gdy znalazł się przy jego boku przed windą, nacisnął guzik odpowiedzialny za popędzenie windy. Ta szybko znalazła się na ostatnim piętrze, następnie jej drzwi rozwarły się przed nimi szeroko. Weszli do środka, wtedy też Dante rozpoczął czynności pielęgnacyjne, czemu szlachcic przyglądał się kątem oka z pewnym rozbawieniem, jednak nie zamierzał się nim dzielić, a już na pewno nie z głównym zainteresowanym. Mogło dziwić to, że brunet dba o swój wygląd, bo wydawać by się mogło, że należy on do osób, które nijak nie przejmują się prezentacją, gdyż za nic mają zdanie innych. Cóż, kolejne omyłka Waddingtona w postrzeganiu osoby gangstera.
Spokojnie przeszli przez parter, aby znaleźć się przy głównym wejściu. Szybko oślepił ich blask fleszy, zaś natarczywe pytania zagłuszyły inne odgłosy. Hrabia był już przyzwyczajony do podobnych sytuacji, jednakże jego towarzysz z ledwością znosił to nowe doświadczenie. Robił tak zszokowaną minę, a następnie zbolałą, że to było aż zabawne. Blondyn uśmiechnął się kącikami ust do jednego z reporterów, łaskawie okazując komukolwiek z tego tłumu jakiekolwiek zainteresowanie. Wtedy też wszyscy w miarę ucichli, jakby przeczuwając, że mogą paść słowa, które należy spisać natychmiast czy też utrwalić na taśmie.
- Nie będę się tłumaczył, bo robią to tylko winni, więc oznajmię wszystkim, że nie jestem z panem Arrowem w jakimkolwiek związku. Muszę prosić o zaprzestanie podobnych insynuacji, które uderzają zarówno w dobro pana Arrowa, moje, jak i pewnej trzeciej osoby.
Po chwili ciszy znów podniósł się hałas, wynikając z jeszcze większego podniecenia na wieść, iż wielki hrabia Waddington może mieć kochanka, którym nie musi być zaraz Dante Arrow, prawdopodobnie zwyczajny pracownik, o którym jeszcze nikt nie zdążył się niczego dowiedzieć. Dziennikarze przekrzykiwali się w pytaniach o to, kim jest ta tajemnicza osoba, o której wspomniał blondyn.
- Widzę, że wasza ciekawość nie ma granic – stwierdził niby rozbawiony, nawet zawtórowały mu ciche śmiechy reporterów, jednak parę osób wyczuło ironię w jego wypowiedzi. – Z pewnością pan Sterling nie będzie z tego zadowolony.
I znów nastąpiło pewne uspokojenie sytuacji, lecz zaraz po tym powstała kolejna wrzawa. Bardziej młodsi osobnicy nie byli zorientowani w tym, kim jest pan Sterling, jednak bardziej zaznajomieni z tematem poczuli jeszcze większą ekscytację. Kiedyś już gazety poświęciły sporo uwagi obiecującemu malarzowi oraz jego powiązaniu z dyrektorem RoboticsUNION. A ile było teorii o tym, dlaczego artysta spalił wszystkie obrazy. Mówiono, że to wina ich rozstania, jednak ich rozstanie nastąpiło dopiero po tym ekscesie. Być może Dante nie zdążył aż tyle wyczytać na temat szlachcica, ale to już było blondynowi obojętne.
- Sherrerd Sterling, tak? – dopytywali się nadgorliwcy, układając usta w uśmiechy.
- Bez komentarza.
Przemknął przez rzeszę dziennikarzy wraz z Dante, którego z pewnością chwyciłby za przedramię, gdyby nie obecność świadków. Właściwie to przez ten tłum chciał go złapać. Cudem dostali się do podstawionego pod budynek firmowego samochodu, wtedy też hrabia otworzył tylnie drzwi i wsiadł do środka, przesuwając się na drugi kraniec tylnego siedzenia, aby zrobić miejsce dwudziestojednolatkowi. Z chytrym uśmieszkiem pomachał zainteresowanym jego życiem osobom. Kiedy tylko Arrow wsiadł do pojazdu, mogli spokojnie ruszyć. Waddington szybko podał adres apartament owca, w którym mieszka jego towarzysz.
- Mam nadzieję, że nie zechcą już węszyć, bo to narobiłoby nam kłopotów – bąknął pod nosem z niezadowoleniem, spojrzenie stalowoszarych oczu kierując na przyciemnioną szybę. Wszystko przez gwałtowność bruneta, który to pozwolił sobie na robienie scen na ulicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna siedziba RoboticsUNION   Sob Cze 21, 2014 10:18 pm

Brunet przyjął z ulgą skierowanie większej uwagi na Waddingtona. Nie czuł się pewnie w takiej sytuacji. Nie miał doświadczeń związanych z prasą, raczej jej unikał za młodu. Chwila, w której znalazł się w świetle fleszy przywiodła za sobą bardzo nieprzyjemne wspomnienia. W pewnym sensie, poczuł się znowu osaczony. Przełknął z trudem ślinę, próbując skupić na słowach blondyna. Z pewnym zaskoczeniem odjął dłoń od czoła i zmarszczył brwi, próbując się zastanowić, czy mężczyzna mówi serio, czy też nie. Co bardziej uważni dziennikarze przekierowali swoje sprzęty na twarz Arrowa, jakby czekając na reakcję. W końcu, znalazł się w samym środku miłosnego trójkąta. O którym, rzecz jasna, kompletnie nie miał pojęcia.
Owszem, wybadał przeszłość Gustava, ale jego romanse niespecjalnie go interesowały. Chciał mieć ogólne pojęcie o swojej ofierze, a fakt, kogo wybierał sobie do łóżka, nie był najbardziej pasjonującym. Sytuacja jednak uległa znaczącej zmianie. W końcu, pracownik miał ochotę zdobyć ciało i umysł swojego szefa. Musiał wiedzieć, w kim też on gustuje.
Z tymi myślami podążył za ucinającym wątek lekarzem. Sherrard Sterling, tak? Świetnie, świetnie... Już on gościa wybada.
- Nie masz podejrzeń, że wplątałeś nas w miłosny trójkąt? - rzucił brunet, opierając się wygodniej o siedzenie i zapinając pas w momencie, gdy auto ruszyło. - Nie żeby coś, ale już w dwójkę było nam ciasno, a gdy dojdzie trzeci... - mruknął kompletnie niejednoznacznie, pozwalając aluzji rozgościć się na dobre w aucie. Nawet szofer na chwilę zmarszczył brwi, zaraz jednak wrócił do prowadzenia, w milczeniu próbując zgubić hieny plotkarskie.
- Proszę nie jechać za szybko - dodał pospiesznie Dante, przyklejając się bardziej do fotela. Tego dnia jego duma dostała zbyt wiele kopniaków, by mógł się jeszcze opierać. Pragnął tylko znaleźć się w łóżku i odpocząć. Zamknął oczy, by udawać, że wcale nie znajduje się a piekielnej maszynie, a gdy tylko dotarli, wyszedł bez słowa, uciekając w siną dal – a konkretnie do swojego mieszkania.
Łyknął trzy pastylki przeciwbólowe, zrzucił z siebie eleganckie ciuchy i w samej bieliźnie padł na łóżko, odpływając niemal od razu. Nie chciał myśleć o konsekwencjach swoich czynów, które miał już niedługo poznać.
Powrót do góry Go down
Gustav

avatar

Liczba postów : 168
Join date : 09/04/2014

PisanieTemat: Re: Główna siedziba RoboticsUNION   Sob Cze 21, 2014 10:20 pm

Użył blefu, aby uciec od kłopotliwej sytuacji, jednak wcale nie dawało mu to pewności, iż pismaki przestaną węszyć na temat jego powiązania z młodym Arrowem czy też na temat samego bruneta. Rzecz jasna odrobinę go to martwiło, jednak w razie czego będzie mógł udać, że kompletnie nic nie wiedział na temat jego kryminalnej przeszłości, choć jako pracodawca powinien zostać o tym powiadomiony. Ale w tej chwili nie chciał o tym myśleć, zwłaszcza, że czuł pewne zmęczenie. Ostatnimi czasy poświęcał się jedynie sprawom związanym z osobą szantażysty, co nie można uznać za zbyt zdrowe. Miał dość tego, że musi niańczyć kogoś, kto mu zagraża. Dziwnym trafem dzisiejszy dzień pokazał, że Dante wcale nie jest tak groźny, jak można by przypuszczać. Uległość może sprawić mu przyjemność, na dodatek jest tak bardzo niedoświadczony, gdy chodzi o zachowanie pozorów. Na całe szczęście niedoświadczenie to nie wypłynęło na szersze wody, ponieważ wreszcie uciekli reporterom, gdy wsiedli do samochodu i zamknęli za sobą drzwi. Zaraz ruszyli spod głównej siedziby firmy, lecz kierowca nie szarżował, mimo to i tak dał kolczykowanemu powody do strachu. To chyba cud, że jednak wsiadł do samochodu. Raczej nie miał innego wyjścia, jeśli chciał uciec natrętnym dziennikarzom.
- Przecież to ty jesteś tym trzecim – odparł na jego słowa z lekkim rozbawieniem, rzucając mu lekko kpiący uśmieszek skryty w kącikach ust. – Chyba nie sądziłeś, że traktuję to poważnie. Każdy z nas ma własne życie, więc to oczywiste, że jesteśmy dla siebie jedynie krótkim epizodem. Mam kogoś, co na pewno jest ci w pełni obojętne.
Jakoś nie przejmował się reakcją młodszego mężczyzny na tak wielką dawkę szczerości. Właśnie tak to widział i nic nie zmieni jego poglądu na ich relację. Poniekąd znów użył kłamstwa, jednak nie przejmował się tym zbytnio, w końcu Dante to tylko kapryśny osobnik, zatem szybko znudzi się osobą blondyna. O tak, gdy tylko zauważy, że nie może go zdobyć, wreszcie zrezygnuje, choć może minąć sporo czasu, zanim uzna, że wycofanie się z tej znajomości, to jedyne rozwiązanie, aby zachować odrobinę godności.
Kiedy zatrzymali się przed odpowiednim budynkiem, co nastąpiło znacznie później niż oczekiwał hrabia, ponieważ musieli nadłożyć drogi przez jadących za nimi dziennikarzy, pracownik wysiadł jak poparzony. Najwidoczniej nie najlepiej się czuł w autach, innej przyczyny podobnego zachowania doszukiwać się nie warto. Blondyn w końcu rzucił kierowcy swój adres, wtedy też samochód ruszył w kierunku, do którego pierwotnie miał zmierzać.

[z/t]x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Główna siedziba RoboticsUNION   

Powrót do góry Go down
 
Główna siedziba RoboticsUNION
Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Siedziba wojskowa + poligon
» Siedziba Thralla
» Siedziba ZRV w Yokohamie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Centrum miasta :: ∎ Dzielnica biznesowa :: ∎ RoboticsUNION-
Skocz do: