IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój 25

Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Pokój 25   Nie Kwi 13, 2014 2:57 am

Część Kota jest w miarę czysta i nie ma tam wielu rzeczy. Na szafce przy łóżku, pod lampką aktualnie czytana książka, kilka rysunków i jakieś ołówki i długopisy, nad łóżkiem na półce -kilka innych, beletrystyka (głównie książki typu "Chemia Śmierci"), a obok podręczniki i zeszyty, plus kilka książek psychologicznych spoza programu. Właściwie - mało tu akcentów osobistych, widocznie Morgan się jeszcze nie zadomowił tak naprawdę.

Ze strony Wróżki - się dopisze.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój 25   Nie Kwi 13, 2014 3:34 am

Kiedy wreszcie dotarli do budynku akademika, Morgan niemal jęknął na myśl o podróży po schodach. Chociaż nie, przypomniał sobie, że jest przecież winda, z której co prawda nie korzystał, bo mimo, że był leniem, to nie aż takim, żeby na drugie piętro wozić się dźwigiem; ale jednak teraz potrzebował tego ustrojstwa.
- Winda - wymamrotał, starając się nie poruszać opuchniętą i bolącą jak diabli wargą - Chodź windą.
Niech straci, trudno. Aż tak silny nie był, żeby iść po schodach i to musiał już przyznać, nawet jeśli zaliczało się to pod okazywanie słabości. W windzie zaś zyskał - na krótko, bo na krótko, ale jednak - drugie oparcie, w postaci ściany, z czego skorzystał, wciąż obejmując Alexa i odchylając głowę do tyłu z przymkniętymi oczami.
- Dziękuję, że mi pomagasz. - powiedział, nie patrząc na Alexa.
Kiedy dotarli wreszcie pod drzwi pokoju, Morgan puścił na chwilę chłopaka, żeby otworzyć drzwi. Oparł się przy tym całym ciałem o futrynę, a czoło - o same drzwi, mordując się chwilę z zamkiem, ale wreszcie otworzył i przy pomocy chłopaka dotarł jakoś na łóżko, gdzie padł z cichym jękiem, którego nie mógł powstrzymać, gdy bolące miejsca dotknęły materaca i zwinął się w kłębek na boku.
- Naprawdę dziękuję. - powtórzył patrząc na Alexandra. - Zostań, jeśli chcesz, na stole stoi cola i gdzieś powinny być szklanki - machnął ręką w nieokreślonym kierunku - częstuj się.
Sam właściwie nie wiedział, dlaczego to mówi, ale chyba nie chciał zostać sam teraz, a Aprila nie było, poza tym chyba chciał się jakkolwiek odwdzięczyć, choćby właśnie częstując chłopaka colą. Nic innego nie przyszło mu teraz do głowy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój 25   Nie Kwi 13, 2014 11:43 am

Niósł go do jego pokoju w akademiku, przez całą drogę milcząc. Mimo wszystko, uważał, że nie byłoby to złym pomysłem wzywać karetkę, ale mógł zrozumieć również to, że nie chciał się w jakiś sposób "upokarzać". Sam Alexander odmówiłby karetki, nawet jeżeli byłaby ona konieczna. Oznajmił, że to nic wielkiego i jakoś by sobie poradził, jakoś. Także nie narzucał się, gdy chłopak po postu odmówił ten środek pomocy.
W pewnym momencie, pociągnął go sobie ostrożnie, bo mu się zwyczajnie zsuwał z ramienia. Kiedy ten podnosił głowę ku górze, ten dawał ją na dół. Robił tak, ponieważ dławiłby się jeszcze własną krwią z nosa. W windzie było całkiem podobnie, choć wiedział, że ta pozycja dla tamtego jest wręcz idealna, to jednak nie mógł pozwolić, aby krztusił się własną krwią. Wziął go znowu pod ramię, kiedy dotarli na piętro i udał się do jego pokoju.
- Nie masz po co dziękować, debilu - mruknął, ale nie złośliwie. Dla Blacka było to normalne zachowanie, także nie widział potrzeby, aby ten mu co chwilę dziękował.
W końcu dotarli do pokoju. Chciał mu pomóc z drzwiami, ale w ostatniej chwili, Kocur uporał się z nimi. Zaniósł go na łóżko, zamykając nogą za sobą drzwi i posadził na wyrku. Gdy ten zaraz zwinął się w kłębek zapewne z bólu, ten na chwilę zostawił go samego i poszedł do łazienki, rozglądając się po niej, szukając jakieś niepotrzebnej, czystej szmatki albo małego ręcznika lub jakiejś ściereczki. Gdy w końcu coś takiego znalazł, zmoczył aż dwie pod strumieniem zimnej wody, wycisnął i wrócił do Morgana. Podniósł go, aby ten usiadł na skraju łóżku, odchylił mu głowę ku dołowi i na kark położył zmoczony, mały ręcznik zaś drugi, przyłożył mu do czoła i rozkazał mu, aby go tak trzymał.
- Zostanę tutaj chwilę - oznajmił krótko, w ogóle nie słysząc, co tamten mówił do niego jakiś czas temu..
Usiadł w rozkroku obok Morgana, kątem oka go obserwując. Westchnął cicho i przeczesał dłońmi czarne włosy towarzysza. Z tylnej kieszeni od spodni, wyciągnął zeszyt, który Morgan pozostawił na pastwę losów. Rzucił mu to na kolana.
- Trzymaj i sorry za poprzednio. Parę prac udało się uratować, nawet większość - oznajmił krótko i teraz zamilkł. Nie wiedział, co dalej miał powiedzieć. W sumie rzadko kogoś przepraszał, praktycznie w ogóle tego nie robił, a tutaj proszę. Taka miła odmiana. Potarł dłonią o dłoń, wbijając swoje spojrzenie w dół, gdy nagle wstał i schował ręce do kieszeni.
- Chyba jednak zbierać się będę. Zmieniaj sobie co jakiś czas okład, lepiej będziesz się czuł - oznajmił w ogóle na niego na patrząc i zaczął się udawać w stronę drzwi wyjścia z tego pokoju.


Ostatnio zmieniony przez Alexander dnia Nie Kwi 13, 2014 3:52 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój 25   Nie Kwi 13, 2014 3:45 pm

Morgan nie zwracał uwagi na to kierowanie jego głowy w dół przez Alexa. Tak, trzymał ją wtedy przez jakiś czas w dole, ale robił to raczej automatycznie, nie zastanawiając się nad tym, a za jakiś czas i tak odruchowo ją podnosił, żeby mu krew nie ciekła po twarzy. Tego "debila" też nie potraktował jako złośliwość, raczej odwrotnie - jako wyraz sympatii, sam nie wiedział, dlaczego. Ale tak mu to zabrzmiało, więc się uśmiechnął blado.
Zresztą, był mu naprawdę wdzięczny za to, co robił, bo przecież nie musiał. Równie dobrze mógł po prostu zostawić Kota na tym korytarzu i odejść udając, że nic nie widzi albo nawet ostatecznie odciągnąć tamtego blondyna i zostawić Morgana na podłodze, zwłaszcza po ich ostatnim spotkaniu. Kot wiedział, że był sam sobie winien i podejrzewa, że Alex też to wie.
Podniesienie go z pozycji leżącej nie było miłe, znowu zakręciło mu się w głowie i pociemniało przed oczami, ale usiadł grzecznie, opierając łokcie na kolanach i pochylił głowę. Jedną dłoń przyłożył sobie do twarzy, żeby nie zachlapać podłogi, drugą przytrzymał ręcznik na czole. I... to było miłe, jak Alex przeczesał jego włosy. Naprawdę. Kot zmrużył oczy jak prawdziwy, rasowy kocur, rozluźniając się trochę i uspokajając. Zerknął na zeszyt, zaskoczony, że chłopak go w ogóle ma i sięgnął do niego dłonią, ale zaraz ją cofnął widząc, że ma palce całe we krwi.
- Nie sądziłem, że go masz. - wymamrotał. - I jeszcze że chciało ci się go suszyć...
Z jakiegoś głupiego powodu ciepło mu się na sercu zrobiło. Popatrzył na Alexandra i uśmiechnął się do niego, co może nie wyglądało najlepiej z obitą, zapuchniętą i zakrwawioną gębą, ale liczą się chęci.
- Zostań. - zawołał za nim. - Chyba, że musisz iść, ale... miło mi będzie, jeśli zostaniesz. I mówiłem wcześniej, żebyś częstował się colą i że gdzieś tam są szklanki.
Właściwie nawet sam nie wiedział, dlaczego go zatrzymuje i o co mu chodzi. W końcu tak naprawdę nie wiedział, co ma dalej powiedzieć, o czym rozmawiać z tym człowiekiem, ale jakoś nie chciał, żeby Alex wychodził.
- Może się nie pozabijamy teraz, co? - uśmiechnął się znowu na znak, że to żart i jednocześnie mając nadzieję, że chłopak nie odpowie czegoś w stylu "jeśli nie będziesz mnie atakował i będziesz się dobrze zachowywał, to może nie".
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój 25   Nie Kwi 13, 2014 4:20 pm

Zapomniał o trzeciej szmatce, na którą skapywałaby krew tego pechowca. Tak, pechowca. Na aktualny moment nie da się go inaczej nazwać. Tylko pechowcy tak kończą... No i może ludzie jego pokroju, czyli rzucających się na wszystko i wszystkich. Owszem, domyślał się, że w większej część Morgan tutaj zawinił, ale z drugiej strony nie mógł pozwolić na to, aby jeszcze bardziej oberwał. To było mimo wszystko nie fair. Można go ukarać, jednak w zupełnie inny sposób, a nie aż taką bójką. Choć nawet czasem Alexandrowi zdarzy się przyjść na następny dzień do szkoły z podbitym okiem, ale to kłótnie z bratem. On chyba jako jedyni nie boi się go uderzyć, może jeszcze Mat by się odważył, a tak?
Widział, jak po przeczesaniu włosów Kocura, ten rozluźnił się, co mogło choć trochę uspokoić nerwy Alexandra, których nie ukazywał.
- Poczułem, że powinienem. Zachowałem się podle, jak zawsze zresztą, choć... - i tutaj zamknął się, gryząc się w język. Chciał powiedzieć, że ten też nie zachował się odpowiednio, jednak przy jego stanie zdrowia zostawi to na inny raz. Kiedy indziej mu dogryzie, jeżeli będzie o tym pamiętał. Zresztą nie chciał się nakręcać. Wiedział jaki może być po alkoholu i tego najbardziej się obawiał. Znowu stwierdził, że nie powinno go tutaj być, mógł nie włazić do szkoły, aby się dowiedzieć o tutejszej drużynie koszykowej, mógł.
Dostrzegł uśmiech na tamtej mimice. Prychnął pod nosem, odwracając wzrok od niego i przyjrzał się dokładniej pomieszczeniu.
- Nie chcę - i tutaj zrobił chwilową pauzę, zastanawiając się nad czymś chwilę - Coli nie chcę. Masz coś innego? - dopowiedział już normalnie, a raczej tą swoją tonacją głosu, która tak bardzo irytowała Kota, sam nie wiedział dlaczego.
Widać, że jednak zostanie tutaj nieco dłużej, jednak nie podszedł do niego, aby usiąść obok niego czy coś, tylko stał tam gdzie się zatrzymał, obserwując pokój. Sam nie wiedział, o czym ma z nim gadać, ale jakoś nie chciał opuszczać murów tego pokoju. Na razie nie chciał. Z drugiej strony miał obawy, że znowu zaczął się kłócić o coś, a Black nie będzie wstanie się tym razem powstrzymać. Cholerne dylematy.
- Jeżeli nie będziesz mnie atakował i będziesz się dobrze zachowywał, to może nie - jakby wyjął mu to z jego mózgu, ale... Powiedział to z widocznym żartem, bo nawet zaakcentował zdanie uśmiechem. Nie mówił tego na poważne, nie tym razem. Wtedy były inne okoliczności, co chwilę sobie dogryzali. Teraz tak nie było i oby to się nie zmieniło. W końcu swój wzrok zatrzymał na Kocurze. Odwrócił się w jego stronę.
- Morgan, nie? - ruszył w jego stronę i gdy był już przy nim, zdjął z jego karku już ciepły ręcznik, tam samo zabrał go z jego czoła.
- Zaraz wrócę - po tych słowach, udał się do łazienki i zamoczył pod strumieniem zimnej wody ręczniczki, dodając jeszcze jeden. Wrócił tym razem z trzema i z jedną niepotrzebną szmatą do podłogi, którą rzucił będąc już przy Morganie i wytarł palmy krwi, które jeszcze nie zdążyły zaschnąć. Zostawił ścierkę na podłodze, aby krew skapywała na nią, a z pozostałymi zrobił całkiem podobnie jak wcześniej. jedną dał na kark, drugą do czoła i kazał mu przetrzymać zaś trzecią... Trzecią wcisnął w wolą dłoń Morgana.
- Przyłóż sobie ten do nosa, ale najpierw wytrzyj sobie dłoń - mówiąc to, wskazał na zakrwawioną rękę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój 25   Nie Kwi 13, 2014 4:54 pm

- Poczułem, że powinienem. Zachowałem się podle, jak zawsze zresztą, choć...
Zerknął na Alexa czując, co ten chce powiedzieć. Można to uznać za ostrzegawcze spojrzenie, o ile można w ogóle patrzeć ostrzegawczo, mając przekrwione oczy i obitą twarz, trzymając ręcznik na czole i karku, i ogólnie ledwo żyjąc. Ale chyba można. Co prawda niewiele więcej by z tego wynikło, gdyby Alex jednak postanowił znów się mądrzyć, bo Morgan nie miał siły się teraz kłócić, więc pewnie nie odpowiadałby za wiele i wreszcie po prostu pewnie kazałby się chłopakowi wynieść, ale nie chciał z nim walczyć.
- Nie chcę.
Przymknął oczy, jakby znów oberwał i zacisnął zęby. No, dobra, nie chce, to nie, chociaż można by to jakoś inaczej powiedzieć. Bo Kot zrozumiał - oczywiście - w pierwszym momencie, że koszykarzowi chodzi o to, że nie chce z nim zostać. Później jednak, kiedy dokończył myśl, Morgan się ucieszył. Może nie tak, żeby skakać z radości, ale miło mu się zrobiło, po prostu.
- Nie wiem. Chyba jeszcze jakiś sok jest. Nic procentowego nie mam, jeśli o to ci chodzi, chyba, że zostało jakieś piwo jeszcze, sprawdź w szafce. Nie z lodówki, ale tam jest na tyle chłodno, że prawie nie czuć różnicy.
Chyba już się przyzwyczaił do bólu wargi, bo coraz mniej go odczuwał i coraz bardziej swobodnie mu się mówiło, choć nadal zmienionym głosem przez przytkany krwią nos. Nie zwracał teraz też uwagi specjalnie na jego ton głosu, w tym momencie nie czuł się przez niego atakowany - nie po tym, jak Alex mu pomógł. Choć być może za jakiś czas zdenerwowałby się wreszcie, jeśli chłopak zacząłby go pouczać i znów się wywyższać.
- Jeżeli nie będziesz mnie atakował i będziesz się dobrze zachowywał, to może nie.
Parsknął śmiechem i pokręcił głową z rezygnacją. Ale tak, widział, że to żart, może tylko półżart, ale widział.
- Morgan, tak. - potwierdził i pozwolił sobie zabrać ręczniki. Trochę głupio się czuł, że Alex tak się nim opiekuje, poczuł się słabeuszem, ale... no, fakt, że potrzebował tego. - Dzięki, naprawdę. - wymamrotał, wycierając sobie rękę z krwi i za chwilę przyłożył ręcznik do nosa, który już coraz mniej krwawił na szczęście. Popatrzył, jak Alex wyciera podłogę i zrobiło mu się wstyd. - Nie musisz tego robić, posprzątałbym po sobie później.
Kiedy już wszystko przestałoby mnie tak boleć, kiedy nie czułbym się jak przejechany przez czołg i kiedy przestałoby mi być niedobrze.
- Możesz mnie tez nazywać Kotem. Czasem tak mnie wołają: Czarny Kot. Nie lubię tych zwierzaków, nie umiem się z nimi dogadać, ale podobno niektórzy widzą we mnie podobieństwo do tych potworów.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój 25   Sro Kwi 23, 2014 11:04 am

Coś procentowego? No chyba nie... Nie chcemy tutaj wojny, prawda?
Na jego słowa o alkoholu, uśmiechnął się tajemniczo a zarazem z widocznym niesmakiem i to nie do trunku, tylko do jego zachowania po nim. Nie potrafił tego powstrzymać. Choć czasami potrzebuje się napić, jak każdy zresztą. Dzisiaj miał idealny powód, aby to zrobić.
- Nie. Nie chcę pić... Znaczy, alkoholu nie chcę pić. Wcześniej trochę piłem i... Teraz to byłby głupi pomysł, aby jeszcze trochę napiłbym się - odparł, po czym westchnął ciężko na myśl, dlaczego dzisiaj pił. Zdrada jednak boli, gorzej niż zerwanie. Przynajmniej względem Alexandra.
- To gdzie ten sok? - spytał, rozglądając się po pokoju.
Nie musiał czekać na odpowiedź Kocura, gdyż po poszukiwaniach soku swym wzrokiem, dostrzegł go. Ruszył w jego stronę i gdy go pochwycił i widząc, że to pomarańczowy, uśmiechnął się nieznacznie. Lubił ten sok i to bardzo. Czując, że jest go doprawdy niewiele, napił się z gwinta. Nie będzie brudzić naczynia, skoro nie ma takiej potrzeby. Oszczędzi Kocura lub jego współlokatora od mycia naczynia.
Pustą butelkę, odstawił na miejsce, bo nie za bardzo wiedział, gdzie jest tutaj kosz, a oszczędzi sobie pytanie. Później któreś z nich wyrzuci śmiecia, ot co.
- Nie masz za co dziękować, już mówiłem - oznajmił nader spokojny.
Nie lubił, gdy ktoś co chwilę przepraszał bądź dziękował za tą samą rzecz. To robi się po pewnym czasie dość męczące. Aż barki od tego bolą!
- Zamiast co chwilę dziękować, możesz jakoś odpłacić się za to - odparł w chwilowym zastanowieniu.
Zignorował słowa, które mówiły, aby nie wycierał podłogi. Skoro już zaczął, to niech skończy, tak? A tamten niechaj się nie wtrąca.
- Kot? - uniósł w dziwieniu brwi, ale jak tak na niego spojrzał, od góry do dołu, po czym te wyjaśnienie, to idealnie do niego pasowała dana ksywka.
- W sumie, to pasuje idealnie. W sumie lubię koty, a Ty do niektórych pasujesz idealnie. I z wyglądu - chodzi mu o włosy i oczy - jak i z charakteru - po tych słowach, zmierzwił mu włosy, sam nie wiedział dlaczego to zrobił. Zabrał dłoń, którą wsadził do kieszeni i westchnął ciężko, a jego ciało wylądowało na łóżku znowu obok Morgana.
- Więc jak się czujesz, Kocurze? - ostatnie słowo, zaakcentował z gardłowym pomrukiem. To chyba procenty tak na niego działają i to te wstępne. Bo naprawdę, jeszcze jedno piwo i nie byłby taki... Miły.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój 25   Sro Kwi 23, 2014 7:07 pm

Popatrzył na niego nieco zaskoczony.
- Głupi pomysł? Czemu? Masz słabą głowę i będziesz rzygał? - uśmiechnął się niemrawo, ale to był akurat również głupi pomysł, bo obita twarz go zabolała.
Nie odpowiedział na pytanie o sok, skoro Alex sam go znalazł i się obsłużył. I dobrze, bo mówienie jednak sprawiało pewną trudność, a podnosić się w tym momencie Kot na pewno nie miał siły. Dobrze, że przynajmniej krew powoli przestawała lecieć mu z nosa.
Zmarszczył brwi, słysząc kolejne słowa koszykarza.
- Odpłacić się? - znów na niego spojrzał, po czym sprawdził ręcznik, który trzymał przy nosie. Cały czerwony, ale już chyba bez nowych plam. Dobrze. - Jak?
No, zaniepokoił się. Jasne, chciał mu się jakoś odwdzięczyć, ale nie spodziewał się, że Alex sam powie, że chce jakiejś zapłaty. W mózgu Morgana automatycznie włączyła się czerwona lampka: dupek. Interesowny dupek, nie pomógł mi dlatego, że po prostu nie chciał, żebym oberwał bardziej, tylko dlatego, że czegoś chce. Mimo to jeszcze się nie wściekał, czekał na odpowiedź. Może jednak nie chodziło o nic złego, może...?
Wszystko jedno zresztą. Nie ma sensu od razu się bać, kiedy tylko usłyszy się, że ktoś czegoś chce, że nie ma nic za darmo. Tak? Tak. Tak przynajmniej powtarzał sobie przez pół życia: nie każdy człowiek jest zły, nie każdy chce skrzywdzić. Podobno.
Uśmiechnął się niepewnie, kiedy Alex zmierzwił mu włosy. Cholera, to było miłe. Zabolało trochę, kiedy siłą rzeczy potrząsnął nieco głową Kota, ale było miłe, czego Morgan by się po sobie nie spodziewał. Przecież to obcy właściwie chłopak, w dodatku żądający zapłaty za pomoc, chłopak, który oblał go parę dni temu wodą, który usiłował go sobie podporządkować i wychowywać.
Całkiem przystojny chłopak, który - jak widać - chyba ma tez jakąś miłą stronę swojej natury.
- Więc jak się czujesz, Kocurze?
O, szlag. Ten pomruk przy ostatnim słowie.. Po karku Morgana przeszły lekkie dreszcze, których chłopak za żadne skarby nie chciał po sobie pokazać. Zacisnął zęby i dla niepoznaki znów przetarł górną wargę ręcznikiem.
- Nie wiem. Znośnie. Żyję. Głowa mnie boli. I nos... ale jakoś przeżyję.
Skąd, do diabła, ten dreszcz...?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój 25   Sro Kwi 23, 2014 9:04 pm

W chwili, kiedy spytał się o niepicie alkoholu, wlepił w coś, sam nie wiedział w co, swój wzrok, nie wiedząc co mu odpowiedzieć. Najlepiej prawdę, tak? No ale nie każdy chce, aby od razu go tak poznano, jego najsłabsze punkty (o ile tak to można nazwać), czy coś.
- Nie, głowę mam w miarę mocną. Po prostu nie powinienem i tyle - powiedział trochę wymijająco, trochę nie.
Raczej Kocur nie jest z tych osób, co będą wiercić, aby dowiedzieć się za wszelką cenę, dlaczego tak a nie inaczej. Przynajmniej nie na razie.
Niech zna łaskę pana, nie każe mu mówić. No, może trochę.
Widział te niepokój z jego strony. Pokręcił jedynie głową i wziął ręczniki od niego, by zaraz móc znowu je dać pod strumień zimnej wody, a do nosa weźmie jakąś inną, bo ta już raczej nie przyda się.
Poszedł do łazienki i zaraz z niej wrócił, dając mu na kark ścierkę, drugą przyłożył mu do czoła oraz świeżą dał mu do tego nosa. Natomiast poprzednią, dał do miski zimnej wody, aby krew mogła się sprać.
- Możesz mi postawić coś, na przykład loda - nie zastanawiał się na wagą słów, ale gdy zdał sobie sprawę, jakie osoby tutaj uczęszczają, a raczej z jaką orientacją seksualną i wcale on nie był lepszy, zdał sobie sprawę, że to zabrzmiało dość... dwuznacznie. Dlatego też szybko się poprawił.
- Znaczy, takiego do jedzenia, tak? Albo kebaba. No, kebaba możesz, jeśli chcesz. Jak nie chcesz albo nie masz z czego, to nie musisz. Nie zmuszam - odparł, odwracając od Kocura swoje spojrzenie.
No, pięknie wyjaśnił bez zająknięcia się. Jak prawdziwy mężczyzna!
Zerknął na niego kątem oka, kiedy opowiedział, jak się czuje.
- Może coś przeciwbólowego weźmiesz? Może trochę pomóc na ból. Nie znam się szczerze na tym ani trochę, więc po prostu doradzam - oznajmił, odwracając wzrok na sufit, jednocześnie kładąc się na łóżku, które było na swój sposób wygodne. Ręce dał pod głowę i przymknął oczy. Tak, ta pozycja jest wręcz idealna.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój 25   Sro Kwi 23, 2014 10:29 pm

Fakt, to była bardzo wymijająca i bardzo podejrzana odpowiedź, ale Alexander miał rację: Kot nie był z tych, którzy nastawali na wyjaśnienia. Nie w takim przypadku, to nie było aż tak ważne, Alex miał prawo odmówić alkoholu i w tym akurat nie było nic dziwnego, jedynie - w samej odpowiedzi i wyjaśnieniu.
- Nie trzeba... - wymamrotał, wyciągając odruchowo ręce w stronę ręczników, kiedy Alex mu je zabrał. Za chwile jednak jego dłonie klapnęły bezwładnie o kolana, a Morgan został tak na łóżku, patrząc w stronę, z której za chwile przyszedł koszykarz. To właściwie było na swój sposób...urocze,jak Alex się nim opiekował. Chociaż słowa "urocze" Kot nigdy by nie użył ani w wypowiedziach, ani nawet w swoich myślach, jednak owszem, takie to właśnie było i w pewien sposób rozczuliło Morgana. Zrobiło mu się miło i jakoś cieplej na sercu, znowu. Ktoś się o niego troszczył, co było raczej niespotykane i chłopak nie był do tego przyzwyczajony.
- Do nosa już właściwie nie trzeba. - powiedział, wycierając sobie nosi wargę świeżą ścierką, kiedy Alexander wrócił. Spojrzał na materiał i rzeczywiście - prawie nie było już na nim krwi, jedynie głowa zaczynała chłopakowi pękać.
- Możesz mi postawić coś, na przykład loda.
Zerknął na niego i kiwnął głową. W pierwszym momencie nie przyjął tego dwuznacznie - owszem, wiedział, że w szkole jest sporo gejów, ale on nie był jednym z nich przecież i chyba już to Alexandrowi mówił. Teraz w dodatku jego umysł nie był raczej nastawiony na szukanie podtekstów i zawiłości natury erotycznej, zrozumiał więc tą wypowiedź dosłownie: ma kupić chłopakowi loda. Wątpliwości za to pojawiły się, kiedy Alex zaczął się tłumaczyć. Kot zmarszczył brwi, patrząc na niego podejrzliwie i dopiero po chwili zrozumiał, do czego chłopak pije.
Boże... Nie, no, naprawdę?
- Dobra, postawię ci loda albo kebaba, co tam będziesz chciał. Powiedz, kiedy chcesz się gdzieś wybrać, pójdziemy i kupimy. I spokojnie, zrozumiałem, że takiego do jedzenia, mówiłem ci, że jestem normalny, nie odebrałem tego stwierdzenia jak propozycji seksualnej, bez nerwów.
"Normalny". Tak. To jest właśnie jedno z określeń, którymi posługiwał się jego ojciec - heterycy są "normalni", a homoseksualiści "nienormalni". Oczywiście, to było najłagodniejsze, co ojciec mówił, ale obrazowało chyba najlepiej to, co myślał o gejach. To choroba psychiczna, fanaberia, wymysł dzisiejszych czasów i idiotyzm. Obrzydlistwo i dewiacja, którą należałoby najlepiej karać więzieniem. W Afryce podobno mieli dobre metody...
Ojciec mógł tak naprawdę długo, a Morgan, który słuchał tego przez prawie całe życie, wbił sobie do głowy, że to prawda, przynajmniej po części. Sam nie miał wiele przeciwko gejom, mógł się z nimi zadawać, ale traktował ich zwykle z lekkim dystansem, nie całkiem wiedząc, czego się spodziewać.
- Tak, masz rację, zaraz coś łyknę.
Odłożył ręczniki na łóżko i wstał, trochę zbyt gwałtownie. Pociemniało mu przed oczami, głowa i reszta ciała eksplodowały bólem, a Morgan zatoczył się, o mało co nie przewracając na podłogę, odzyskał jednak równowagę i stanął znów na drżących nogach, wyciągając przez chwilę rękę w bok na wypadek, gdyby jednak miał runąć. Później podszedł do biurka i zaczął grzebać niemrawo w szufladzie w poszukiwaniu tabletek. Znalazł wreszcie, połknął od razu trzy i popił colą, po czym wrócił na łóżko i runął na nie. Nie zdołał się utrzymać w pozycji siedzącej, więc położył się obok Alexa i nakrył czoło zimnym ręcznikiem, zamykając oczy i wzdychając ciężko. Nie przeszkadzało mu, że leży w łóżku z chłopakiem, w tym też nie widział nic dziwnego, skoro wyjaśnił mu, że nie jest gejem, za to był pobity i ledwo żywy, a Alexander wcześniej się w tym łóżku położył. Niech leży, Kot nie zamierzał go wyganiać, naprawdę mu to nie przeszkadzało, nawet to, że niechcący położył rękę tak, że wierzchem dłoni dotykał biodra Alexa.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój 25   Pią Kwi 25, 2014 11:25 pm

Zupełnie zignorował słowa o "nie trzeba". Jak najbardziej trzeba. Będzie lepiej się czuł i krew mu z nosa szybciej przestanie lecieć, jak już nie przestała. No i może uśmierzy nieco ból, ale tego to sam nie jest pewien.
Fakt, Alexander w takich sytuacjach potrafi być nadopiekuńczy, jeżeli już komuś pomoże. Nic dziwnego, że to wygląda tak, a nie inaczej. Jednak nawet ktoś taki jak on posiada te dobre cechy charakteru. Jednak woli chować je tymi gorszymi... Tak mu wygodniej i tyle. Nie czuje się z tym jakoś źle. Jeżeli chce z kimś pogadać bądź nabyć nowych znajomych, to zachowuje się normalnie. Jeżeli nie... To po co?
- Trzeba, nie trzeba... Masz wziąć i tyle - oznajmił, nie interesując go, co tamten ma do powiedzenia. Owszem, docierały do niego słowa, jak najbardziej, jednak on wiedział przecież lepiej, nie? Znaczy, chciał dobrze, może tak.
- Jestem spokojny, nie wiem, dlaczego mówisz bez nerwów. Zapomniałem, żeś hetero, mam prawo. Poza tym... Są tutaj tylu ludzi... Sam nie jestem lepszy - wzruszył ramionami po tej wypowiedzi, jednak zmarszczył brwi, gdy usłyszał te "normalny".
- To człowiek jest normalny w chwili, gdy jest hetero? Nic innego się nie liczy? Dobre sobie... -syknął na jego wypowiedź, jednak ze spokojem, choć widać było, że na jego twarzy było lekkie podirytowanie tym.
Tak, dokładnie w taki sposób odebrał jego słowo. Dla niego to bez różnicy, jaki jest płci człowiek, w co się ubiera, czego słucha... Jeżeli dobrze się z nim dogaduje i nie drze kotów, to dlaczego ma go nie lubić, czy się z nim nie zadawać, bo słucha muzyki, której on nie lubi? Bezsens.
Mimo wszystko, że na jego twarzy gościła irytacja, to uchylił powiekę, kiedy ten wstał z łóżka po jakieś leki przeciwbólowe. Gdy się zachwiał, Alex miał ochotę poderwać się i go usadzić na tyłku i sam poszukać te leki, jednak zanim by zareagował, on już zdążył wszystko znaleźć. Darował sobie tym razem nadopiekuńczość, przynajmniej od razu nie zdradzi tych dobrych swoich cech, które tak bardzo rzadko je ujawnia.
Morgan doczłapał się do łóżka i runął na łóżko, kładąc się obok Blacka. Poczuł dłoń na swoim biodrze, a jakże. Poczuł ogólnie jego obecność oraz zapach. Głównie czuł krew, ale jego naturalny również. Przyjemny był, przynajmniej tak twierdził Alexander.
- Widzę, że Ci już nieco lepiej, nie? To może będę się powoli zbierać... - odparł, otwierając swoje powieki i z pozycji leżącej, zmienił na tą siedzącą.
Szczerz, to jakoś nie chciał opuszczać tego pomieszczenia. Z nieznanych mu powodów było jemu tutaj dobrze. Może dlatego, bo mógł trochę na spokojnie pomyśleć? W pokoju nie miałby takiej ulgi, ponieważ mieszka z bratem, a u nich, to jak w piekle. Nazwisko mówi samo za siebie. Nie, nie kłócą się aż tak często. Są dobrych relacji. Po prostu głośno jest, dlatego Alex często wybywa z akademika gdziekolwiek z myślami, bo tam pomyśleć się nie da.
- No, będę. Miło było, ale się skończyło, jak to mówią. Może innym razem posiedzę, Kocurze, a teraz... Teraz potrzebuję... Rozmowy z... Dziewczyną - skłamał. Jak na razie nie zamierzał z nią gadać, a wszystko przemyśleć od A do Z. Jednak dało się wyczuć przy ostatnim słowie lekkie wahania, a bardziej jakby jego głos się załamał. Powstał w miarę szybko, rozglądając się po pokoju, jednak jeszcze nie wyszedł. Zawiesił się, co nie było właściwe w tej sytuacji. Wręcz odwrotnie, powinien już dawno opuścić mury tego pokoju.


Ostatnio zmieniony przez Alexander dnia Wto Kwi 29, 2014 3:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój 25   Sob Kwi 26, 2014 7:18 pm

- Jestem spokojny, nie wiem, dlaczego mówisz bez nerwów. Zapomniałem, żeś hetero, mam prawo. Poza tym... Są tutaj tylu ludzi... Sam nie jestem lepszy.
Mruknął coś niezrozumiale, a po chwili dodał:
- Nie wiem, tak na w razie czego.
Może też dlatego, że sam się zdenerwował...? Nie był pewien. Nie skomentował też stwierdzenia, że Alex "sam nie jest lepszy" - nie Kota sprawa, on nie wnikał i nie zaglądał nikomu do łóżka. Drgnął z to niespokojnie, kiedy Alexander na niego syknął z pytaniem, czy tylko ludzie heteroseksualni są normalni. Cóż, Morgan tak miał wbite w głowę, choć u niego to nie miało akurat bardzo negatywnego znaczenia. Po prostu uważał, że owszem, to pociąg do płci przeciwnej jest "normalny", a do tej samej nie. Nie uważał za to, żeby homoseksualizm był zły, pod warunkiem, że nie dotyczył jego w żaden sposób: nikt się do niego nie dobierał ani nikt nie podejrzewał jego o pociąg do chłopaków. On nie chciał być "nienormalny" i był pewien, że taki nie jest.
Jednak mimo, że nie miał nic przeciwko przebywaniu w towarzystwie takich osób i ta "nienormalność" nie miała według niego negatywnego wydźwięku, obawiał się, że gdyby tak zaczął teraz tłumaczyć Alexowi, o co mu chodzi - że to po prostu wbrew prawom natury (jak powtarzał ojciec) i dlatego jest nienormalne - Alex mógłby się wściec, a Morgan nie chciał się z nim kłócić. Jakoś... chyba coraz bardziej lubił tego chłopaka.
Popatrzył na niego trochę zawiedziony, kiedy Alexander stwierdził, że chyba już pójdzie.
- Nie, no, nie musisz... - wymamrotał niepewnie. Nie chciał go na siłę zatrzymywać, nie chciał się przyznać, że miło mu się z nim leży, bo to by zabrzmiało dziwnie. Poza tym, skoro koszykarz chciał wyjść, i to po raz drugi, to chyba nie warto go zatrzymywać, bo widocznie on się akurat tutaj źle czuje. Może uznał, że pomógł Kotu, odwalił swoją robotę, oddał zeszyt i może zniknąć.
Znów uniósł brwi i aż głowę, kiedy usłyszał,że Alex potrzebuje rozmowy z dziewczyną.
- Mówiłeś przed chwilą, że "sam nie jesteś lepszy" od tych wszystkich ludzi, którzy chodzą tu do szkoły i że wielu z nich to geje. I musisz porozmawiać z dziewczyną? - zastanowił się chwilę. - Chyba, że chodzi ci o to, że masz dość rozmawiania z facetami, więc mnie zostawisz, i pójdziesz porozmawiać z jakąś dziewczyną, bo potrzebujesz po prostu rozmowy z kobietą?
Nie chciał być wścibski i nie o to mu chodziło, chciał po prostu wiedzieć, czy dobrze zrozumiał, bo jeśli tak, to się trochę pogubił. Tak, owszem, wiedział o istnieniu czegoś takiego, jak biseksualizm, ale nie rozumiał, dlaczego w takim razie ktoś taki miałby się do tego przyznawać komukolwiek i dlaczego miałby się - z czysto już rozumnego, nie instynktownego punktu widzenia - interesować swoją płcią, skoro ma wybór. Kiedy się ma wybór, to chyba lepiej wybrać "normalność" i nie narażać się w dodatku na ataki ze strony społeczeństwa, prawda?
Widział, że Alex właściwie nie ma ochoty wyjść, skoro zawiesił się na środku pokoju. Podciągnął się więc z trudem do pozycji siedzącej, robiąc mu miejsce obok siebie na łóżku i okupując to kolejną falą bólu i zawrotów głowy (chwycił się odruchowo za czoło, żeby to powstrzymać i przycisnął do tego czoła mokry ręcznik) i popatrzył na niego nie całkiem przytomnym wzrokiem.
- Zostań, przecież widzę, że nie bardzo masz ochotę wyjść, a ja... no, miło mi, że mam towarzystwo. - opuścił wzrok i wbił go w koc na łóżku.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój 25   Wto Kwi 29, 2014 3:33 pm

Mógł domyśleć się, że wspominanie o dziewczynie, może wzbudzić ciekawość u Morgana. Nie wyraził się wcześniej jasno co do swojej orientacji seksualnej, więc zapewne stwierdził, że jest sto procent gejem. Jednak go nieco zaskoczył, albo "źle go zrozumiał". Jak najbardziej go zrozumiał, jak najbardziej o czym przekona się.
- Nie, nie pójdę rozmawiać z jakąś dziewczyną, tylko z moją dziewczyną - prawie że warknął, ale nie świadomie.
Nie chciał unosić głosu, ale samo tak wyszło. Może dlatego, gdy tylko o niej myślał, wspominał o niej, to... Przed oczami miał ten paskudny obraz, gdy bardzo chętnie się z kimś całowała, śmiała się i najgorsze było w tym to, że nie robiła tego z Alexandrem, tylko z jakimś łysym gościem, którego ani trochę nie zna. Nawet nie kojarzy go z wyglądu, a wygląda... Okropnie.
- Sorry, ale... Związek mi się sypie, nie wiem, co mam kurwa robić i... - aż z tej bezradności zaczął wyciągać swoje problemy na wierzch, czego zwyczaju nie robi, a raczej wolał to zatrzymać dla siebie.
Nieporadny, znowu walnął się na łóżko Kocura, jednak nie położył się na nim. Siedział na brzegu w rozkroku i przejechał po twarzy dłońmi, które tam zostawił.
- Jestem biseksualistą od niecałych dwóch lat- powiedział nagle, trochę stłumionym głosem po przez dłonie, choć z początku nie miał zamiaru tego mówić, to teraz wydusił z siebie tych parę, mało istotnych słów.
Z pewnością tamten się domyślił, szczególnie, gdy powiedział o swoim związku, a wcześniej, iż wcale nie jest lepszy, więc nie ma opcji, że nie pomyślał o tejże orientacji seksualnej.
Dłonie teraz przeczesały Alexandra włosy, a w jego głowie kłębiło się od różnego rodzaju myśli. Pochwycił w dłonie teraz swój telefon, zastanawiając się, czyby nie napisać bądź nie zadzwonić do brata lub Matta... Oni z pewnością mu pomogą.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój 25   Pią Maj 02, 2014 12:20 am

- Nie, nie pójdę rozmawiać z jakąś dziewczyną, tylko z moją dziewczyną.
Morgan zacisnął zęby, cofając się minimalnie i nawet samemu tego nie zauważając. Odruchowe nastawienie obronne, skoro Alex zaczynał warczeć, jednak tym razem - co u niego jest raczej niespotykane nie odwdzięczył się podobnym warknięciem. Nie chciał się kłócić, naprawdę, zresztą zaraz dostał wyjaśnienie, dlaczego Alexander warczał. W sumie Morgan był w stanie go zrozumieć, skoro chłopakowi się związek sypał.
- Hm. To... współczuję. Nie znam się na związkach, nigdy w żadnym nie byłem, ale to musi być przykre, jak się sypie. Chcesz... nie wiem, pogadać?
No, dobra, może i nie znajdzie rozwiązania problemu, ale chłopak mógłby mu się przynajmniej wygadać, jeśli by miał ochotę. Zresztą, może nawet Kot mógłby wymyślić jakiś sposób, żeby naprawić jego związek? Nie wiedział przecież, w jaki sposób się sypie i założył, że raczej przez jakieś konflikty albo co. Nie przyszło mu do głowy, że może chodzić o zdradę.
Uniósł brwi, słysząc, że Alexander jest biseksualistą od dwóch lat. To tak można...? Chociaż nie, to głupie pytanie. Pewnie można, w końcu swoją orientację seksualną trzeba najpierw określić, a niektórym to zajmuje trochę czasu. Może wcześniej chłopak myślał, że jest hetero albo homo, a teraz odkrył, że niekoniecznie.
- To źle czy dobrze? - zadał kolejne pytanie, które przyszło mu do głowy, nie zastanawiając się nad nim specjalnie. Prawdę mówiąc, nie bardzo miał w ogóle okazję rozmawiać o takich sprawach, na zajęciach o tym jeszcze nie było, o ile w ogóle będzie, więc Kot nie bardzo się orientował w tych rejonach, a w sumie w pewien sposób go to ciekawiło, jak zresztą wszystko, co związane z psychiką ludzką. - Znaczy... skoro mówisz, że "jesteś biseksualistą od niecałych dwóch lat", to chyba dość późno się o tym w ogóle dowiedziałeś, a to by oznaczał, że nie tak łatwo ci było to zaakceptować, co? I to dlatego ci się związek sypie? Twoja dziewczyna ma z tym problem?
Może i dużo pytań zadawał, ale w tym momencie nie pomyślał, że może jakoś urazić tym chłopaka. Był żywo zainteresowany tematem i zupełnie szczerze chciał mu jakoś pomóc.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój 25   Sro Maj 07, 2014 9:36 pm

Widział to, jak się od niego odsuwa na tą minimalną odległość. Znowu warczał choć akurat teraz tego nie chciał robić. Jednak pewnych rzeczy nie da powstrzymać się. Tym bardziej, że przed oczami kształtował mu się obraz... Zdrady od strony jego dziewczyny.
- Współczucia tutaj nic nie pomogą, ale... Dzięki? - w sumie nie wiedział, co na to odpowiedzieć i też ów zdanie nie miało najmniejszego sensu. Mógł po prostu tą kwestię przemilczeć. Nic złego by nie stało się, gdyby nie odpowiedział, ale dobra tam.
- Nie wiem. Nie ma tutaj o czym rozmawiać... - odparł dość ponura.
W sumie taka prawda, nie ma o czym tutaj gadać, a zarazem potrzebował minimalnego wsparcia. No ale nie pomożesz, skoro nie wiesz, w czym problem, nie? Trudny gość, oj trudny...
Po chwili myślenia, schował telefon do kieszeni. Jednak stwierdził, że nie będzie miało sensu do któregoś z nich dzwonić. I tak wróci w końcu do akademiku, więc Caine z pewnością zobaczy, że z Alexem jest coś nie tak i od razu zacznie się seria pytań, co mu jest i dlaczego tak jest.
- Raczej dobrze. Większa szansa na udany wieczór, nie? - powiedział żartobliwym głosem, a przynajmniej się starał, aby trochę rozluźnić napięcie.
Gdy nagle zaczął zadawać tą serię pytań, nie wiedział jak ma mu na to odpowiedzieć. Niby takie błahe rzeczy, a jednak miał z nimi mały problem. I, o dziwo, nie rozzłościł się serią pytań. W sumie nie miał po co.
- Hm... Po prostu pewnego razu stwierdziłem, a jak już wspomniałem, było to dwa lata temu, że podobają mi się również i faceci, więc nie było co kryć. Nie miałem żadnych trudności przyswojenia ów nowości, że tak to ujmę... Poza tym, brat również ugania się za chłopami, więc może dlatego było mi to łatwo zaakceptować? Sam nie wiem. I nie z tego powodu mój związek sypie się, a dlatego że... dlatego że mnie zdradza z kimś. Rozumiesz to? Zdradza. A ja jej kuźwa ufałem... - przy końcu trochę głos mu się załamał, ale ogólnie podczas ów wypowiedzi ciągle miał taki typowo swój.  
- Gdzie była ta woda, o której mówiłeś? - dodał jeszcze, zanim tamten coś zaczął gadać. Chciało mu się wybitnie pić. Z reguły pochłaniał dużej ilości wody.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój 25   Pią Maj 09, 2014 5:43 pm

Patrzył na Alexandra dość smutno. Cholera, naprawdę mu współczuł. Cokolwiek się działo, nie było to dobre i chłopak ewidentnie cierpiał, a na to Kot nie mógł patrzeć. Sam właściwie nie wiedział, dlaczego, ale nie mógł, nie lubił, kiedy ktoś obok niego miał problemy, zwłaszcza tak poważne. Narzucać mu się jednak nie zamierzał.
- No... okej, rozumiem. Ale jeśli byś chciał pogadać, to... wiesz. - machnął ręką i się przymknął stwierdziwszy, że chyba brzmi idiotycznie.
- Raczej dobrze. Większa szansa na udany wieczór, nie?
Uniósł brwi i uśmiechnął się blado, po czym wzruszył ramionami.
- Nie znam się. Nie wiem, raczej nie jestem z tych, którzy próbują mieć w ten sposób udane wieczory.
Podrapał się z zakłopotaniem z tyłu głowy tym razem stwierdzając, że chyba nie tak się powinien zachowywać facet. Chłopaki przecież uwielbiali gadać o tym, ile to lasek nie zaliczyli i jak to dziesięć na raz mieli na jednej imprezie, po czym rzygali jak koty, połowy rzeczy nie pamiętali i to właśnie był wyznacznik szczęścia. Nie wypadało się przyznawać do tego, że się nie jest takim chyba, ale w sumie - co Morgan wiedział w ogóle o jakichś relacjach międzyludzkich? O zwyczajach w stadzie? Niewiele. Skupiał się raczej na tym, co było w książkach, a w książkach były opisywane raczej patologie, nie współczesne zwyczaje godowe samców gatunku ludzkiego.
Opuścił głowę i pokiwał nią słysząc, że brat Alexa tez "ugania się za chłopami". No, tak, w takiej sytuacji faktycznie łatwiej przyjąć coś takiego, niż mają homofobiczną rodzinkę i zaciekłego tatusia. Morgan nie miał pojęcia, co by zrobił, gdyby nagle odkrył, że jakiś facet mu się podoba, że w ogóle - interesują go mężczyźni.
Podniósł znów wzrok słysząc, że dziewczyna zdradza Alexa. Głowa trochę Kota rozbolała od wcześniejszego kiwania, ale nie zwrócił na to szczególnej uwagi, tylko skrzywił się odruchowo.
- Tam gdzieś, pod oknem powinna być. - machnął ręką. - Jak to cię zdradza? - zmarszczył brwi. - Znaczy... nie wiem, no, jakoś nie potrafię tego pojąć: o co być z kimś, jeśli się go nie kocha? A jeśli się kocha, to się chyba nie zdradza, bo się nie czuje nawet takiej potrzeby? Czy się mylę? Jak można być taką dziwką?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój 25   Czw Maj 29, 2014 4:33 pm

Dało się zobaczyć chęć pomocy ze strony Morgana, ale Alexander jakoś nie przejawiał chęci, aby z niej skorzystać. Może, gdyby znali się dłużej, lepiej... Ale tak, to po co? Przecież to nonsens, aby zwierzać się komuś, kogo nie znasz. Podobno czasem warto zwierzyć się z problemów u kogoś obcego, bo niby lepsze rady ma, jednak Alex nie chciał wypróbować tej zasady. Doskonale sobie poradzi bez niej.
- Spoko - rzecz jasna rozważył tą propozycję w trybie natychmiastowym i wciąż był na nie.
- Czasem warto. Znaczy, rozluźnić się i takie sprawy - dodał zaraz po nim.
Wiadomo, że nie każdy przepada za takimi wieczorami, niewątpliwie zaliczamy tutaj Morgana jak i zarówno Alexa, ale jak ma się z kim, to czasami można, ale naprawdę czasami.
- Poza tym seks to naprawdę wspaniała rzecz - odparł po dłuższym przemyśleniu tego wszystkiego.
Dla niego nie wydawał się to krępujący temat, jednak dla innych owszem. Nie wiedział jaki jest James, więc tak samo nie wiedział tego, jak może teraz zareagować, co powiedzieć. W ogóle też nie pomyślał, że chłopak może być prawiczkiem jak i dziewicą jednocześnie. Chociaż jakby Morgan powiedziałby mu o tym, to jakoś za specjalnie nie zdziwiłby się. Wiedząc, jak startuje do ludzi...
Ruszył w stronę upragnionej wody, która rzeczywiście tam była. Chwycił ją i rozejrzał się z jakimiś kubkami czy szklankami. Gdy wypatrzył miejsce, gdzie one przebywają, wyjął jedną i nalał sobie wody po czym wypił duszkiem do samego dna naczynia. Zacisnął dłoń na szklance, którą dopiero po jakimś czasie postawił na jakimś meblu. Woda natomiast stała zakręcona obok tego mebla. Jednak stwierdził, że nadal chce mu się pić albo po prostu chce czymś zająć myśli lub przedłużyć nieco odpowiedź dla Kocura. W każdym razie, chwycił ponownie butelki z wodą i ponownie napił się jej ze szklanki duszkiem. Westchnął cicho, odstawiając szkło w to samo miejsce, jak i wodę.
- Po prostu, zdradza mnie - prychnął pod nosem, potrząsając z niedowierzaniem głowę - Daj spokój... Zawsze zadajesz takie bezsensowne pytania? - dało się wyczuć w jego głosie wyraźną irytację tym wszystkim. Rzeczą oczywistą było to, że jest dla niego to niewygodny temat. Chciał od tego już uciec, mieć z głowy, zapomnieć o tym i być dalej w niewiedzy, że ona go zdradza. Nawet nie chciało mu się przepraszać za ton głosu. Uznał, że to bezcelowe i pewnie nie raz podniesie głos czy będzie złośliwy dla niego i to nawet nie specjalnie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój 25   Czw Maj 29, 2014 5:09 pm

- No, możliwe, że warto się rozluźnić, ale ja jakoś nie przepadam za takimi rozrywkami. - wzruszył ramionami. - Chyba, że miałbym kogoś, kto by mnie zaciągnął do jakiegoś klubu na podryw, ale te moje rzesze przyjaciół zostawiłem w innym życiu, a podrywać jakoś też niespecjalnie mam ochotę. Jakoś... Nie. Wolę się wyluzowywać w inny sposób.
- Poza tym seks to naprawdę wspaniała rzecz.
Morgan popatrzył na Alexa z uniesioną jedną brwią i wzruszył ramionami. Jakoś niespecjalnie miał ochotę przyznać mu się, że nic na ten temat nie wie - trochę się bał, że chłopak go wyśmieje. W końcu: mieć siedemnaście lat i jeszcze być prawiczkiem? To nie wypada. Trzeba przynajmniej mieć na koncie obejrzane stosy pornoli i świerszczyków, tak? Przynajmniej tak to zwykle wyglądało, kiedy Kot słyszał rozmowy innych chłopaków na ten temat. Kilka razy widział też, jak idioci wyśmiewali się z takich, którzy mieli mniej więcej podobne doświadczenie, jak Morgan. Byli, według wyśmiewających, nieudacznikami.
A nawet jeśli Alex by go nie wyśmiał, to na pewno by się mocno zdziwił, skoro rozmawiał z Morganem w taki sposób, jakby to,że seks jest wspaniałą rzeczą, było oczywistą oczywistością i Kot z całą pewnością o tym wie i może potwierdzić bądź zaprzeczyć, opierając się na swoim doświadczeniu. Jego zdziwienia też Morgan nie chciał oglądać, czuł się głupio z tym, że nikogo jeszcze nie "zaliczył". I w sumie było to po nim widać,bo przejechał dłonią po swoich włosach, odwracając wzrok i westchnął ciężko.
- Normalna rzecz. - mruknął w końcu, nie patrząc na niego. Włączył mu się znów tryb agresji: obrony przez atak, nawet jeśli Alexander nie zamierzał powiedzieć nic złego. James i tak już sobie wyobrażał jego reakcję i ostatkiem sil powstrzymywał się przed prychnięciem w stylu "seks to tak wspaniała rzecz, że twoja dziewczyna nie może sobie tego odmówić, nie? Zostaw ją, niech się rozluźni, sam powiedziałeś, że czasem to dobrze." Nie powiedział tego jednak głośno, w końcu Alex mu pomógł i na razie jeszcze nie zrobił nic złego. Na razie nawet nie wiedział, że rozmawia z kimś, kogo należałoby wyśmiać za bycie niedostatecznie męskim i dorosłym.
Widział, że chłopak unika tematu swojej dziewczyny, nie chce odpowiedzieć na te pytania, tylko zasłania się piciem wody, żeby zyskać na czasie. No, w porządku, nie chciał, to nie musiał...
Nie musiał jednak warczeć. Morgan poczuł się, jakby oberwał w łeb.
- Wal się, nie powiedziałem nic złego. - warknął. - Stoję po twojej stronie i mówię, że nie rozumiem, jak... - zamilkł na chwilę. Ciśnienie mu momentalnie podskoczyło jeszcze bardziej, powodując uderzenie bólu głowy. Skrzywił się, chwycił za czoło i po chwili położył się, wzdychając ciężko. Niedobrze mu się zrobił z bólu. - Nieważne zresztą.
Przyszło mu jednak do głowy, dlaczego Alex tak się zdenerwował. Może uświadomił sobie - przez słowa Morgana- że ta dziewczyna go nie kocha? Że gdyby kochała, to by nie zdradzała? Albo może wiedział to już wcześniej, ale nie chciał słyszeć tych słów, bo wtedy ten fakt stawał się bardziej realny?
Tak czy siak, niech się wali. Jeśli się kogoś poucza na temat zachowania wobec innych, powinno się samemu umieć zachować.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój 25   Pią Maj 30, 2014 2:20 pm

- No spoko. Każdy lubi co innego, a sam nie jest zwolennikiem zaliczenia jak największej liczby osób w sobotni wieczór - jakby w ogóle nim był.
On natomiast podziwia osoby, które jak najpóźniej straciły cnotę czy nie są już prawiczkami. Takich osób jest teraz naprawdę niewiele i nawet Alexander nie zalicza się do tego społeczeństwa. Dlatego nie widziałby najmniejszego sensu, aby z niego w tej kwestii naśmiewać się. Przyjdzie jeszcze na to czas, a nawet jeśli nie, to mówi się trudno i płynie się dalej. Śmiem nawet twierdzić, że zamiast mocnego zdziwienia, byłby słowa typu: "w sumie dobrze, im później tym lepiej, nie ma co śpieszyć się" i tym podobne.
Kiedy między nimi nastała dłuższa niż zwykle, zerknął na niego kątem oka, kiedy ten przeczesywał swoje włosy w jakby zakłopotaniu czy nieporadności, dodatkowo odwracając swój wzrok od Alexa. Uśmiechnął się do siebie na ułamek sekundy. Jak już było wiadomo, nie pomyślał o tym, że Morgan może być prawiczkiem. Jednak po jego zachowaniu, można było domyśleć się, że jednak jeszcze nie "zaliczył" nikogo. W końcu doczekał się jego słów. Raczej osoby, które przeżyły stosunek z kimś, nie mówią, że to normalna rzecz, a wręcz wspaniała, jak to ujął Black.
Całe szczęście, że Morgan powstrzymał się od powiedzenia danych słów. Nie dość, że Alexander z pewnością nawrzucałby mu jak leci, to w dodatku pobiłby go, czego raczej Sean nie chciał doświadczać po raz drugi. Z pewnością relacje między nimi jeszcze bardziej pogorszyłby się, a tak jest jakaś nikła szansa na to, że może dogadają się w jakiś sposób. Dodatkowo, Alex nic takiego nie powiedział, aby Kocur musiał używać tak wstrętnych i chamskich słów w stosunku do niego. Pomógł mu, a on w taki sposób odpłaciłby mu się? Cóż za niedorzeczność.
Fakt faktem, nie musiał. Jednak emocje plus alkohol, gdy biorą górę, trudno panować nad czymkolwiek. Nawet na jego ostre słowa nie zareagował w agresywny sposób, co z pewnością w innym przypadku dokonałby tego. Widząc, że z chłopakiem zrobiło się tak nagle coś nie tak, mimowolnie zrobił krok w jego stronę. Przyglądał mu się tak chwilę w totalnej ciszy. Było to prawdą, że zabolały go słowa Morgana. Doskonale wiedział, w jakiej sytuacji się znajduje, wiedział, że ją zdradza i same myślenie o tym, przyprawiało go o niepohamowane emocje i nagły przypływ negatywnej energii. Najchętniej chciałby wrzeszczeć na wszystko i wszystkich, rozwalić coś w drobny mak, a na sam koniec pójść na boisko i spędzić tam resztę czasu na różnego rodzaju przemyśleniach najlepiej rzucając do kosza. Ewentualnie solidny trening, który rozładowałby jego emocje.
Nie skomentował słowa rannego. Wsadził dłonie do kieszeni i podszedł do niego. Stanął obok jego łóżka, spoglądając na niego z góry. Mruknął coś niewyraźnego pod nosem, czego z pewnością Morgan nie zrozumiał i nawet nie chciał, aby rozumiał.
- Może rzeczywiście będzie lepiej, gdy sobie pójdę? Jak mamy nakręcać siebie na wzajem, to nie widzę najmniejszego sensu, aby tutaj dłużej siedzieć. Przy okazji odpoczniesz sobie - mruknął nieco ponurą tonacją z delikatnym zmarszczonym czołem na początku.
Taka była prawda. Jak mieli sobie dogryzać, czy warczeć na siebie, chcąc sobie w ten sposób pomóc czy coś, to... nie ma najmniejszego sensu, aby dalej on tutaj siedział.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój 25   Nie Cze 08, 2014 8:42 pm

Popatrzył na niego trochę zasmucony, kiedy Alex nad nim stanął i oświadczył, że powinien sobie iść.
- Nie powiedziałem, że masz sobie iść, ale jak chcesz. - mruknął. - I to nie ja zacząłem warczeć i dogryzać, chciałem być miły. Możemy porozmawiać o czymś neutralnym, jeśli chcesz. Nie wiem...
Z jakiegoś powodu nie chciał zostawać sam i czuł jakąś dziwną sympatię do tego chłopaka. Sam nie potrafił sobie tego wytłumaczyć i nie wiedział, o co chodzi - przecież faktycznie raz się niemal tłukli, często jeden słyszał od drugiego nieprzyjemne rzeczy albo przynajmniej nieprzyjemny ton. A jednak Morgan go polubił i nie chciał, żeby chłopak sobie poszedł.
- Usiądź, nie stój tak, bo cię nogi rozbolą.
Zastanowił się jakiś czas nad tym, co właściwie miałby powiedzieć, o czym rozmawiać. A o czymś by wypadało, skoro już zatrzymywał go u siebie, prawda? To nie był jeszcze ten etap znajomości, kiedy można - cytując Pulp Fiction - "zamknąć mordę i posiedzieć w ciszy".
Właściwie, dręczyło go parę spraw, o które miał ochotę zapytać Alexa, ale nie zrobiłby tego w innych okolicznościach. Teraz chyba za mocno oberwał w głowę, bo ni stąd, ni zowąd wypalił:
- Jak to jest: lubić facetów?
No, dobra, być może zdawał już podobne pytania, ale fascynował go ten temat i coś w nim było takiego, że Sean czuł się, jakby mu to wierciło dziurę w głowie i gryzło od środka, jak jakiś robak. Właściwie, kilka razy przyszło mu na myśl, że może jest gejem, ale za chwilę to odrzucał. Teraz jednak znów to pytanie do niego wróciło, kiedy uświadomił sobie, że właściwie, to miał ochotę się do Alexa przytulić albo przynajmniej położyć mu głowę na kolanach.
Ale nie, cholera, nie wolno tak. Już pomijając, że to nienormalne i że ojciec by go chyba zbił, gdyby się dowiedział, że jego syn robi takie rzeczy, to w dodatku Alex własnie tracił dziewczynę. łaszenie się do niego w tym momencie nie byłoby dobre.
Kot zerwał się z łóżka, zatoczył, kiedy nagła zmiana pozycji wywołała u niego silne zawroty głowy i ciemność przed oczami i wyciągnął sobie piwo z lodówki, po chwili otwierając je o kant biurka.
- Skoro ty nie chcesz, to ja się napiję. Może mi to dobrze zrobi.
Przyłożył zimną butelkę do czoła, przymykając oczy i starając się przegonić spod powiek obraz Alexa. Swoją droga, po ich pierwszym spotkaniu również odkrył, że go to męczy: wciąż powracający obraz Alexandra.
Niech by to cholera wzięła...
Zerknął na niego kątem oka, nie zdając sobie sprawy z tego, że się na niego gapi.. Kiedy jednak się zorientował, odwrócił szybko wzrok i znów się napił - kilka łyków od razu duszkiem. W tym tempie nietrudno będzie mu się upić, ale trudno.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pokój 25   Nie Cze 08, 2014 10:39 pm

Nie sądził, że Morgan będzie aż tak bardzo chciał obecności Alexandra. Raczej stwierdziłby, że ma go serdecznie dosyć i ma jak najszybciej opuścić to miejsce. A tutaj nagle mówi, że wolałby, aby został. Może nie dosłownie, ale jednak tak to brzmiało. Wiedział, że chciał być miły i nie zasłużył na jego powarkiwania, ale jednak... Hm, no cóż. Drażnił jego uczucia i to nieświadomie, a wiadomo, że jest raczej nerwową osobą, tak samo jak Kocur. Oboje dopełniają się, mają tyle wspólnego.
- Niestety, ale raczej będę zwijać się. Nie chcę na Ciebie warczeć, a będę, bo... Ech, bo mi ciężko. Nie lubię gadać o takich rzeczach z obcą osobą, dlatego no pójdę sobie już - odparł w sumie normalnie, bo nie miał powodu, aby to robić jakoś inaczej.
Westchnął cichutko, przeczesując swoje krótkawe włosy. Zerkną na Kota jeszcze raz, mierząc go wzrokiem. Nagle zaczął szukać po pokoju jakiejś kartki i jakiegoś długopisu, co nie było trudne. Gdy znalazł te dwie rzeczy, zaczął pisać jakiś dziesięciocyfrowy numer telefonu. Nic bardziej mylnego, Alexander właśnie zapisywał swój prywatny numer telefonu temu człowiekowi.
- Może za parę dni będzie nieco lepiej. Zadzwoń do mnie jak będziesz chciał, a na razie, to spadam - mruknął, prostując swoją aparycję. Ruszył w stronę drzwi wyjściowych, chwycił telefon do ręki i zacząć coś na nim pisać. Wysłał smsa do Matta, a po tym rzucił krótkie "trzymaj się" i wyszedł z pomieszczenia dopiero za trzecią próbą. Nie udał się od razu do swojego pokoju w akademiku. Polazł jeszcze na zewnątrz, bo tak chciał. A na oprócz numery telefonu i imienia Alexa, było jeszcze napisane wracaj do zdrowia.

z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój 25   

Powrót do góry Go down
 
Pokój 25
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Akademiki :: ∎ Pokoje-
Skocz do: