IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Hotel "Charing Cross"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Lucius
Postać zawieszona


Liczba postów : 359
Join date : 08/11/2013

PisanieTemat: Hotel "Charing Cross"   Pon Lis 18, 2013 9:23 pm

***
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Sro Mar 04, 2015 6:08 pm

Przez całą drogę nauczyciel milczał, jakby całkowicie skupiony na prowadzeniu auta. Jak do tej pory nie wszystko szło zgodnie z jego planem, nie przewidział dania lądującego na uczniu, ale to i tak nie było wstanie mu przeszkodzić. Humorki młodego uznał za całkiem zrozumiałe, ale nie mógł pozwolić aby zdominowały sytuację. Można było popłakać nad rozlanym mlekiem, ale potem trzeba je zetrzeć. W ciągu kilku minut zajechali do hotelu o całkiem przyzwoitym, nawet ekskluzywnym standardzie, czterogwiazdkowym. Mijając recepcję Eito poprowadził młodego wprost do windy, a w jej wnętrzu nacisnął przycisk z trzecim piętrem. Pomimo, że nikogo innego poza nimi nie było, to i tak nadal milczał, jakby prowadził ucznia do dyrektora na dywanik. Gdy szli korytarzem, sięgnął do kieszeni po portfel i wyciągnął kartę. Zatrzymał się przy drzwiach niemal na końcu korytarza i przejechał ową kartą hotelową otwierając pokój, który wynajmował już od kilku godzin.
- Wejdź – rzucił rozkazująco puszczając Vincenta przodem, by zaraz za nim wejść. Wewnątrz znajdowało się duże dwuosobowe łóżko, sofa, płaski telewizor, szafki, ogólnie pomieszczenie było średniej wielkości, również łazienka z pełną armaturą i niezbędnym wyposażeniem kosmetycznym oraz suszarka i ręczniki. Nauczyciel zrzucił z siebie kurtkę i od razu powiesił ją w szafie na wieszaku przy wejściu. Z półki zabrał idealnie złożoną biała koszulę, którą wcześniej sam tam położył i podszedł do młodego.
- Tam jest łazienka – wskazał ręką. – Weź prysznic – posunął mu swoje ubranie. – Masz to na przebranie, a twoje rzeczy zaraz oddam do czyszczenia, więc jutro powinny być gotowe – oznajmił całkiem spokojnie czekając na reakcję. Wyglądało trochę jakby wyluzował, to wcześniejsze napięcie zniknęło wraz z przekroczeniem progu. Nie był już narażony na postać pokroju tego włoskiego kucharza, który w ich niewiedzy rozpuścił w podarowanym winie tabletki wzmagające popęd seksualny. Eito nie opróżnił nawet jednego kieliszka, więc lekko odczuje działanie środka, który powinien rozpocząć pobudzanie po około trzydziestu minutach od spożycia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Sro Mar 04, 2015 6:51 pm

Vincent nie był niezadowolony. On był ekstremalnie niezadowolony. Jednak nic nie powiedział, grzecznie wchodząc do auta. Następnie udał się do hotelu, chociaż posłał nauczycielowi kpiące spojrzenie: W takie miejsce ucznia? Nieładnie, nieładnie. W tym momencie dziękował Diabłom, że jego szantażysta to nie byle ćpun, który przyprowadziłby go do jakiejś podrzędnej meliny, a było jak teraz, do porządnego hotelu. Postanowił dzielnie łudzić się, że nauczyciel chciał spędzić czas na krótkiej wymianie informacji, obiedzie, czyli coś w rodzaju mini-randki, a nie, żeby ponownie ubrać w jakąś sukienkę. Rozejrzał się krótko po pomieszczeniu i kiwnął głową. Postanowił samemu rozgościć się, ściągając buty i zsuwając płaszcz z ramion i, na wzór, również powiesił go na wieszaku. Ledwie odwrócił się w jego kierunku, a ten już wciskał mu białą koszulę i nakazał wziąć prysznic. Zacisnął usta w wąską linijkę, bo nie lubił, jak się mu rozkazywano, mimo że była taka słuszność. Posłał Eito krótkie spojrzenie, odwrócił się na pięcie i z godnością wmaszerował do łazienki.
Nie był na swoim terytorium z osobą, której absolutnie nie znał, a ta miała jego zdjęcia i dziwne fetysze. Sytuacja nie obrazowała najlepiej.
Zamknął za sobą drzwi i przesunął palcami pod klamką... po pustej przestrzeni... Ponownie najeżył się na miejscu, orientując się, że nie było zamka. Napiął mięśnie, wmawiając sobie, że wujaszek tylko i wyłącznie przebierał chłopców w sukienki, a nie wsuwał im dildo w tyłek. To najwidoczniej wystarczyło, bo udał się pod prysznic. A Vincent, jak już wchodził pod wodę, był w niej bardzo długo. Niezależnie od sytuacji. Musiał obmyć siebie dokładnie, a najlepiej dwa razy, zaserwować sobie krótki masaż karku dla relaksu. Najdłużej zajmowało mycie włosów, bowiem Vincent długo mył nasadę, a następnie dokładnie wmasowywał szampon w każde długie pasmo. Najchętniej zostałby pod prysznicem jeszcze dłużej, ale zaczął czuć się odrobinę dziwnie; zrzucając winę na opary, wyszedł z łazienki i udał się w kierunku swoich czystych i brudnych ciuchów.
A brudnych nie było.
Zmarszczył brwi zaniepokojony tym, że nauczyciel poruszał się bezszelestnie i mógłby nawet podejść z nożem, a nie zorientowałby się. Ubrał na siebie koszulę i omiótł pomieszczenie wzrokiem za spodniami. Których, kurrrrwa, nie było. Jeszcze raz poszukał, tym razem nawet przechadzając się z kąta do kąta. I nic. Klnąc na wszystkich zazdrosnych Bogów, uchylił nieznacznie drzwi łazienki i ze szparki wysunął się zaledwie nos i trochę włosów.
- Mógłbyś dać mi jeszcze spodnie? - zapytał uprzejmie, bo póki co agresja w niczym mu nie pomogła. A nuż wystarczy trochę uprzejmości. A może Eito po prostu zapomniał o dole! - myślał resztkami zdesperowanego optymizmu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Sro Mar 04, 2015 9:58 pm

Nie musiał używać dodatkowych argumentów, by młody poszedł się umyć i zniósł to całkiem nieźle, jak na jego oko. Widać wysoka jakość hotelu złagodziła nieco nerwy. Eito był wyczulony na czystość i standard, które nie mogły znajdować się poniżej średniej. Gdy tylko Vincent znalazł się za drzwiami łazienki usiadł na łóżku tuż przy nocnej szafce i podniósł słuchawkę leżącego na niej telefonu. Wystukał numer do obsługi hotelu i wezwał człowieka po brudne rzeczy oraz złożył zamówienie do pokoju. Nie udało im się zjeść w tej włoskiej restauracji, a zrobił się głodny przez ten stres. Podniósł się z łóżka i podszedł do dużego lustra znajdującego się na drzwiach szafy. Poprawił wygląd przeglądając się starannie. Rzadko bywał bez krawata i z rozpiętymi dwoma guzikami od góry, to tylko pokazywało, że chciał się odprężyć, zapomnieć o problemach. Gdy skończył podziwiać swe perfekcyjne oblicze usłyszał lecącą wodę z prysznica i przypomniał sobie o brudnych ubraniach. Dość delikatnie wszedł do łazienki spoglądając badawczo w stronę myjącego się, czy spostrzegł jego obecność, po czym zabrał całą stertę ubrań z czego nie zauważył, że bielizna spadła na podłogę i wyszedł zamykając za sobą drzwi. Już chciał ową stertę położyć, ale usłyszał pukanie obsługi hotelowej. Od razu przekazał to co trzymał oraz płaszcz powieszony w szafie, butów nie ruszał. Jedna sprawa była załatwiona, więc miał trochę czasu. Usiadł na sofie, złapał za pilot i zaczął przerzucać kanały w telewizji zatrzymując się na muzycznym, grali całkiem znośne ballady rockowe. Czas przyśpieszył i przybył ciepły posiłek, mięso z warzywami. Kelner ułożył danie na ławie stojącej przed sofą, jak również kieliszki i zapytał się czy otworzyć białe wino, a nauczyciel przytaknął. Pan nalał w oba kieliszki po czym został odprawiony napiwkiem. Ledwo ten wyszedł, a młody Star wychylił nos z ciekawym pytaniem. Matematyk na chwilę oniemiał, jakby młody mówił w innym języku, niezrozumiałym.
- Wziąłem tylko koszulę na przebranie, więc nie mam spodni – oznajmił jeszcze lekko zaskoczonym tonem, jakby uważał to za normalne, że powinna być tylko koszula. Góra szybko się brudziła, gniotła, a lubił nosić się nieskazitelnie. Zanim młody zdążył zareagować odezwał się jeszcze do niego. – Chodź, bo kolacja ci stygnie – zawołał go, jak członka rodziny wbijając widelec w kawałek mięsa, do którego nieświadomie się uśmiechnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Czw Mar 05, 2015 6:54 pm

Zacisnął usta w wąską linię, ponownie zaczynając sobie wmawiać, że wujaszek lubił tylko i wyłącznie przebierać chłopców. I lubił z nimi jadać, stwierdził po chwili, kiedy ten zawołał go na jedzenie. Niepokorny siostrzeniec miał ochotę odpysknąć „Nie” i „Spadaj, wujku”, ale po raz któryś ugryzł się w język i wycofał się w głąb łazienki. A może tak zdechnąć przez parę?
Wtem dostrzegł swoje odbicie. Z niezadowoleniem obserwował nieznacznie siny nos oraz czoło, a nawet i rankę na policzku znalazł. Sos zmył się wraz z makijażem, który odkrył wszystko, co miało pozostać niewidoczne. I nawet cienie pod oczami się znalazły, tak to jest, jak się prowadzi niestały i imprezowy tryb życia. Westchnąwszy ciężko sięgnął po grzebień, od razu rozczesując długie pasma. Smętnie rozglądał się na prawo i lewo, oczekując szatana lub anioła, który odpowie mu na pytanie „dlaczego?”. Cudem dostrzegł bieliznę. Ucieszył się niemal jak dziecko, od razu odkładając grzebień i zakładając – dość krótkie, swoją drogą – bokserki na tyłek. Koszula, co prawda, była za duża i spokojnie sięgała mu do połowy ud, ale nadal miał dodatkowe zabezpieczenie. Nie krępował się swojego ciała, wszak już było wycenione w kontrakcie, ale czuł się nieznacznie skrępowany tym, że ktoś przebrał go w kieckę. A on nic a nic nie pamiętał.
Wyszedł z łazienki i od razu zasiadł na jakimś wolnym miejscu. Nie przejmował się tym, że gładkie nogi wystawiał na światło dzienne, raczej starał się trzymać je jak najdalej od Eito. Tym bardziej, że miał wrażenie, iż zaczął coraz bardziej dostrzegać drugiego przystojnego mężczyznę, a i własne ciało wydawało się być wrażliwsze.
- Smacznego – powiedział z neutralną miną, prostując się i sięgając po sztućce, jak wychowany, młody panicz. Vincent mógł być rozpieszczonym, demoralizującym[...] gówniarzem, ale znał te i owe zasady.
Pierwsze kęsy sałatki, czy mięsa, przeżuwał w małej ilości i powoli, jakby nie do końca wiedział, czy powinien to połknąć. Jednak zaraz skinął głową i począł jeść odważniej. Spojrzał na swojego szantażystę, od razu taksując wzrokiem jego sylwetkę, cerę i następnie twarz, nie speszony zauważając, że ten był naprawdę zadbany i urodziwy.
Tę myśl musiał porządnie przełknąć winem.
- Widzisz, kiedy się myłem, zniknęły moje ciuchy – zagadnął beztrosko, starannie ćwiartując mięso. - Jestem odrobinę zaniepokojony, bo chciałbym je jeszcze dzisiaj odzyskać. Lubię je, na brudne i na czyste – dokończył gładko, już uświadamiając nauczyciela, że na noc na bank tutaj nie zostanie.
Założył nogę na nogę, tak w razie czego.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Pią Mar 06, 2015 3:19 pm

Za oknem było już dawno ciemno, światła lamp zastępowały to dzienne, wskazówka zegara przekroczyła dwudziesta pierwszą. Wszystkie grzeczne dzieci spały, a dorośli rozrabiali pod osłoną nocy, poza zasięgiem niewinnych oczu. W tym hotelowym pokoju przebywali mężczyźni o duszach spowitych grzechami. Nauczyciel posiadał dość unikatowe, które uczyniły z niego szantażystę. On jednak postrzegał się w inny sposób, jako kolekcjoner. Zbierał hobbistycznie zdjęcia, jak przeciętny Kowalski znaczki pocztowe, ale z nikim się nimi nie dzielił, były przeznaczone dla niego samego i ewentualnie dla osoby sfotografowanej. Ofiara, niezastąpiona marionetka nic nie pamiętała z sesji zdjęciowej przez tak zwaną tabletkę gwałtu. Dzięki takiemu odurzeniu matematyk mógł wtedy dowolnie manipulować ciałem Vincenta, jednakże nie przekroczył pewnej granicy, potraktował go niemal jak prestiżowego modela. Przy nieświadomości ofiary nie osiągnąłby satysfakcji z niegrzecznej zabawy, ale sam poszkodowany nie mógł tego wiedzieć. Bądź co bądź karmił się nadzieją na dobry scenariusz, to tak jakby owieczka zaglądała w ostre zębiska wilka i powtarzała sobie, że to taki grzeczny, miły piesek. Jakież to było niewinne z jej strony.
„Co on tam tak długo robi? Heh... Przypomina kobietę nawet w zachowaniu.” Zreasumował westchnięciem, gdy Vincent z powrotem schował się w łazience, po czym włożył do ust pierwszy kęs mięsa dość szybko go przeżuwając. Popił delikatnie winem i poczuł się jeszcze bardziej zrelaksowany. Nie musiał się z niczym spieszyć, a wszystkie niezbędne punkty wydały się już być odhaczone. Gdy nareszcie młody wyszedł z ukrycia, Eito rzucił okiem na sylwetkę w przydużym ubraniu wyglądającym, jak koszula nocna i z automatu zjechał niżej na seksownie odkryte nogi. Nie mógł powstrzymać unoszącego się kącika ust, co zaraz ukrył upijając wino z kieliszka. Jedyne wolne miejsce było na sofie obok nauczyciela, a dokładniej z jego prawej strony i tam też było postawione danie dla ucznia.
- Smacznego Vincent – odpowiedział skupiając się już na dokończeniu swego posiłku. Jak spostrzegł któryś pusty kieliszek to zaraz go uzupełnił. Oparł się wygodnie podpierając łokieć o zagłówek i spoglądał w telewizję bez zaangażowania, jakby był u siebie w domu. Chciał towarzyszowi dać w spokoju zjeść, odetchnąć po tym wszystkim i pewnie po części zadziałało, bo odezwał się całkiem na luzie, dlatego dobry wujek nie widział potrzeby się unosić.
- Oddałem je już do czyszczenia. Zapewniono mnie, że jutro do południa będą dostarczone – odparł całkiem naturalnie, jakby chciał przez to powiedzieć: spokojnie owieczko, jesteś w dobrych rękach. Spojrzał na niego sprawdzając jak znosił obecną sytuację i dopiero wtedy pierwszy raz tak naprawdę skupił uwagę na twarzy, odkąd ten opuścił łazienkę. Zaskoczony zmierzwił brwi dostrzegając zasinienia, których wcześniej nie było. Bez jakiegokolwiek uprzedzenia nachylił się, złapał za jego żuchwę i przekręcił w swoją stronę przyglądając się z bliska siniakom.
- Coś ty sobie zrobił w tej łazience? – przejechał kciukiem po rance na policzku, zaś wolną dłonią odgarnął włosy z czoła delikatnie dotykając przebarwionej skóry. Po oględzinach stwierdził, że owe skaleczenia nie mogły powstać kilka minut temu. – Wygląda, jakby mąż cię okładał w domu – powiedział to bardziej do siebie zabierając ręce z twarzy i mimowolnie rzucił okiem na założone na siebie nogi. – Nie jest ci zimno? – swą umiarkowanie ciepłą dłonią przejechał po nagim udzie od kolana w górę sprawdzając temperaturę. Ten gładki dotyk skóry pod palcami, świeży zapach pięknego ciała powodowały, że w jego oczach zaczęło jawić się pożądanie, które nie zniknie bez zaspokojenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Pią Mar 06, 2015 5:15 pm

Ponownie nie był zadowolony z odpowiedzi Eito; wszak nie miał zamiaru spędzić tutaj nocy i połowy dnia, tylko po to, aby odzyskać ciuchy! Najchętniej zjadłby, wymienił kilka miłych słów i uciekł na skrzydłach. Chciał nakłonić nauczyciela do oddania ubrań, jednakże nie zdążył, bo ten postanowił śmiało przekroczyć jego prywatność; dotknął jego twarzy i zaczął się perfidnie gapić. Kiedy podrażniona została na policzku rana, zacisnął mocniej zęby; te drobne pieczenie było przyjemne, ale naprawdę nie chciał jego dotyku, nie, kiedy z niewiadomych mu powodów, odczuł potrzebę dotykania i bycia dotykanym. W dodatku, przeszła go gęsia skórka, kiedy zostało dotknięte jego udo. Podróż gęsi zakończyła się na podbrzuszu, które nieznacznie zapulsowało, tak samo jak i penis. Rzucił szybkie spojrzenie na swój dół i z ulgą powitał brak jakichkolwiek zmian wizualnych. Poczuł się pewniej i zmienił skrzyżowanie nóg, tym samym uciekając przed dotykiem. Proszę księdza, ale proszę zostawić moje udo, ja mam dziesięć lat!
- Owszem, jest mi zimno i odpowiedziałbym ci nawet, gdybyś mnie nie zmacał – powiedział całkiem uprzejmie, chociaż ton głosu miał znacznie niższy. Starał się kontrolować, chociaż kiepsko mu wychodziło. Zaraz postanowił dać usprawiedliwienie swoim myślom i następnym poczynaniom: potrzebował seksu, a wujaszek prędzej, czy później dobierze się do niego. Czy nie lepiej byłoby przejąć kontrolę?
Śmiało odwzajemnił spojrzenie nauczyciela, a pożądanie w jego oczach było ostatecznym przyzwoleniem; samemu odwdzięczył się ruchu dłoni po udzie, ale jego dłoń nie zatrzymała się tylko na nim – palce mocniej docisnął do pachwin i nieznacznie, jakby nieplanowanie, zaczepił o męskość.
- A tobie jest zimno? - zapytał niewinnie, chociaż z pewną kąśliwością i przybliżył swoją twarz do Eito. Zaledwie szturchnął ich nosy i przeciągnął kontakt wzrokowy. Naparł kciukiem na jego penisa, nie boleśnie, ale mocno odczuwalnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Nie Mar 08, 2015 12:36 pm

Na wypowiedziane słowo zmacał śmiać mu się zachciało, co skończyło się podniesieniem kącika ust. Słyszał pogłoski o rozwiązłym życiu gwiazdy, takie plotki najlepiej się rozchodziły, a Eito chodził po korytarzach z wystawionymi uszami, jak radary. Nie miał w zasadzie prywatnego życia, więc często interesował się innymi. Niewinne zachowanie nastolatka wprawiało go w rozbawienie, jak ten uciekał przed dotykiem niczym niewiasta. Paradoksalne, ale niewinność nakręcała jeszcze bardziej. Znał kilka sposobów na rozgrzanie ciała, ale aktualnie chodził mu pogłowie jeden z nich. Zamierzał kontynuować dotyk, ale został tym razem wyprzedzony, wyszła prawdopodobnie prawdziwa natura Vincenta. Nauczycielowi trudno było ukryć zdziwienie, rozchylił usta obserwując z drobnym niedowierzaniem. Przyjemne mrowienie ciągnęło się po nodze od ruchu dłoni młodego, a gdy dotarł w okolicę rozrodczą, doznał ciepłego pulsu. To było interesujące, jak młodszy zabrał się za konkrety i próbował być przy tym kąśliwy.
- Nie powiem ci, bo mnie zmacałeś – odpowiedział zaczepnie nie spuszczając z niego myśliwego wzroku. Był zaciekawiony poczynaniami partnera, więc pozwolił mu na jeszcze troszkę więcej. Gdy poczuł kciuk na swej męskości noszącej miano boa, jednego z największych węży świata, błogość wylała mu się w źrenice. Zrobił się potwornie głodny. Od karku wsunął mu palce w głąb włosów i zacisnął je na długich czarnych kosmykach, po czym z wyczuciem, aczkolwiek pewnie pociągnął w dół odchylając mu głowę profilem do siebie, że młody mógł swobodnie spoglądać w sufit, ale Eito go zasłonił pochylając się nad nim. Wysunął wilgotny język i przeciągnął po wardze wypaczając jej kształt. Następnie wpił się ustami w jego namiętnie całując. Był przy tym coraz bardziej natarczywy, zasysał się, jakby chciał spijać z niego soki. W międzyczasie wolną dłoń położył mu na klacie i przez koszule drażnił wystający sutek, potem zjechał w dół po brzuchu zatrzymując się na kroczu, które rozpoczął ugniatać przez ubranie w rytm intensywnego pocałunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Nie Mar 08, 2015 4:09 pm

Był rozbawiony pewnością siebie Eito, a sam - jako aktor - łatwo zszedł do roli ofiary, jednocześnie nie tracąc na swojej zadziorności. Pożądanie szybko budziło się z drzemki, jeszcze wspomagane pieszczotami. Nie zareagował negatywnie na sprowadzenie go do parteru i grzecznie odbierał wszystkie pieszczoty. Mruczał i delikatnie szturchał drugi język, działając pobudzająco na zmysły. Poczuwszy zuchwałe dłonie na swoim kroczu, samemu zajął się tym drugim w dyktowanym rytmie. Oddychał głęboko przez nos, a językiem postanowił zaatakować jamę ustną nauczyciela; gościł w niej śmiało i z wprawą, dotykał podniebienia, policzków i dyscyplinował niesforny język, który chciał odzyskać kontrolę, której Vincent dać nie zamierzał. Chwycił pieszczącą go dłoń i niecierpliwym ruchem wsunął w swoje bokserki, żeby ten dotykał go bezpośrednio; już był sztywny i twardy.
- Jakże zuchwale i głupio, nauczycielu - wymruczał mu w wargi, od których zaraz się odsunął pozostawiając uczucie chłodu i pustki. - Dwukrotne naćpanie mnie? Teraz po to, aby wspomóc moje libido? Wystarczyło się zapytać, czy chciałbym się z tobą pobawić.
Uciekł z obcych objęć, żeby gwałtownie pchnąć go na oparcie sofy, a samemu stanął naprzeciw. Dłoń położył na jego klatce, żeby ten nie śmiał się ruszyć, a przy okazji drażnił sutka, który od razu zaczął reagować. Posłał mu paskudny uśmiech, choć trudno mu było; nie wstydził się swojego dość pokaźnego wzwodu, ale skutecznie go dekoncentrował, tak samo jak i pragnienie zaspokojenia się z kimś, o cokolwiek.
- Uczeń posiadający erekcję, jak i nauczyciel, który świetnie się bawi. W cholernym hotelu na pańskie nazwisko. Uczeń nie posiada spodni i zaczyna krzyczeć, przy czym posiada odrobinę potłuczoną twarz. Wykrywają w nim substancje pobudzające. I co się stanie nauczycielowi? - zapytał niewinnie, chociaż już pokazywał zęby. - Oddawaj te cholerne zdjęcia, albo będziesz miał sprawę o molestowanie i szantażowanie, a ja już się postaram, aby drugi fakt nie wyszedł na światło dzienne. Wiesz, w więzieniu nie traktują dobrze gejów i pedofilów.
Był świadom, że naprawdę łatwo doprowadzić go do wzwodu, ale nie aż tak! Tak czy siak, strzelał na ślepo i był zdecydowanie więcej, niż zdesperowany.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Nie Mar 08, 2015 10:37 pm

Dobrze się bawił, w końcu zaczęło iść gładko, napięcie urosło w spodniach. Był odrobinę zdziwiony przyśpieszaniem towarzysza, ale zignorował to uznając, że był niezwykle napalony. Pierwsze zdanie nie wywarło na nauczycielu zaniepokojenia, a dopiero te kolejne. „Co? Dwukrotne naćpanie?” Eito nie rozumiał o czym była mowa. Nie kombinował dziś z żadnymi tabletkami. Zmarszczył brwi przyglądając się ofierze z brakiem zrozumienia i zadawał sobie pytanie, czy przypadkiem czegoś nie przeoczył. Coś mu nie pasowało, a młody wstał i zatrzymał go dłonią dziwnie się uśmiechając. Gdy w końcu rzucił kawę na ławę, matematyk wręcz oniemiał. „Jaa pier...!” Życie przeleciało mu przed oczami, straciłby dosłownie wszystko. Zabawa się skończyła.
- Tss – syknął. – Dobry jesteś – rzucił zniesmaczony. – Zgoda, dostaniesz te zdjęcia skoro tak bardzo tego chcesz – z obojętnością odsunął go i podniósł się z sofy. Kompletnie stracił zainteresowanie młodym Starem. To tak jakby smaczna potrawa mu zaszkodziła i zbierało się na wymioty. Długo nie ruszy jej ponownie o ile już nigdy. Połączenie urody Vincenta z jego charakterem okazało się niebezpieczną mieszanką, a mógł pozostać przy samym ciele. Cóż, też był tylko człowiekiem i popełniał błędy. Poszedł do łazienki, stanął przed klozetem podnosząc klapę i obsłużył ręcznie swego boa spuszczając się do kanalizacji. Pomimo ujścia napięcia z męskości i tak był niezwykle wściekły, plany całkowicie się skopały. Widać był kiepskim szantażystą, że nie przewidział tak oczywistej zagrywki ucznia, ta myśl go rozsadzała od wewnątrz. Pozornie trzymał zimną krew, ale miał ochotę rozkwasić jakąś gębę. Umył dłonie i wrócił do pokoju. Usiadł na sofie i wlepił wzrok w włączony telewizor, by nie patrzeć na ucznia, bo dostawał mdłości i jeszcze mógłby poprawić te sińce na twarzy.
- Twoje ubrania będą jutro, więc do tego czasu zaczekamy. Łóżko jest twoje, a ja tu się zdrzemnę – poinformował sucho i pociągnął do siebie narzutę z łózka, które stało zaraz za sofą – Chcesz wiedzieć coś jeszcze? Bo jeśli nie, to zgaś światło – podpał się o zagłówek dając do zrozumienia, że chce się już położyć.
„Heh... Trzeba było być skurwielem od początku do końca.” Wyrzucał sobie naiwność, zachował się tak lekkomyślnie. Pewność siebie go zgubiła. Owieczka okazała się być naładowana prochem i wilk rozpęknął się, jak smok wawelski.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Pon Mar 09, 2015 7:29 am

Dobry jesteś” - było to niczym miód do angielskiej herbaty dla owcy, która wcale nie uważała siebie za owcę i właśnie to udowodniła - jak pan szantażysta kurewsko się mylił. Osobiście uważał, że posunięcie było lekkomyślne, ale okazało się być niezwykle skuteczne. Ten poszedł do łazienki, zaś Vincent rozejrzał się po pokoju. Spojrzał bezradnie na swojego nabrzmiałego penisa, nawet nie myśląc o tym, żeby sobie strzepać. W takiej sytuacji, w takim pokoju, z takim człowiekiem obok? Nie ma mowy. Usiadł znowu na sofę i przymknął powieki, starając się uspokoić swoje rozpalone wnętrze. Nawet jeśli chciał, nie mógł udawać, że był absolutnie spokojny. Całe szczęście, nauczyciel nie raczył na niego spojrzeć nawet po wyjściu z łazienki. Skrzywił się lekko, słysząc oświadczenie o ubraniach. Jasna cholera, chciał spieprzać stąd jak najdalej, zanim ten fetyszysta wpadnie na kolejny durny pomysł. Ponownie przymknął powieki, wszak pożądanie było jego główną słabością, a jeszcze teraz było wywołane proszkami.
- Tak, chcę czegoś jeszcze – powiedział spokojnie, jakby wiedząc, że teraz sam rozdaje tutaj karty. Miał Eito w garści i to było świetne uczucie. - Daj mi te zdjęcia i wszystko, co tam sobie strzeliłeś z moją osobą, teraz. Kiedy materiały trafią w moje ręce, oddasz mi swoje spodnie i płaszcz. Daj mi swój adres, a pożyczone ubranie prześlę ci pocztą.– Ostatnie zdanie powiedział takim tonem, jakby robił mu wielką przysługę. Patrz, jaki jestem dobry i łaskawy. - Moje ubrania możesz zatrzymać. Trzep sobie do nich, czy cokolwiek tam chcesz, durny fetyszysto.
Musiał dać ujście chęci zemsty i irytacji, dlatego podszedł do niego kocim, delikatnym krokiem, nawet lekko kręcąc biodrami. Wydawał się być taki delikatny, taki uroczy i perfekcyjny, a ta cholerna koszula to potęgowała – zdecydowanie był masterem obłudy. Przesunął wierzchem dłoni po cudzym policzku i spojrzał na niego jakby z czułością i troską.
- Och, wujaszku – zaczął z westchnięciem, a głos miał miękki i zmysłowy; zdecydowanie wiedział, jak sprawić, aby dreszcze przeszły po jajach. - Jakże współczułbym ci. Nikt cię nie ostrzegł, że Starowie są naprawdę, naprawdę paskudnymi bestiami, a ich diabelne piękno wodzi jedynie na pokuszenie? - Delikatnie ujął jego polika we własne dłonie i przybliżył ich twarze, aby na sam koniec zetknąć ich czoła razem. Prawdziwe oświadczenie narcyza i prawdziwa pewność siebie. - Doświadczyłeś tego na własnej skórze. Jako, że niemal mi cię żal, dam ci malutką wskazówkę, po przyjacielsku – lepiej pospiesz się z tymi zdjęciami i wyskakuj z ubrań, bo moja cierpliwość jest kapryśna.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Wto Mar 10, 2015 6:50 pm

Dla Japończyka zwracanie się do kogoś po imieniu oznaczało bliższą więź. To, że Eito nie przebywał aktualnie w swoim kraju, nie oznaczało, że wyzbył się przyzwyczajeń. W pewien sposób przywiązał się do Vincenta, bo tak dobrze leżały na nim kiecki i był taki posłuszny pod wpływem proszków. Wystarczyło już trochę uległości z jego strony, by matematyk opuścił gardę zapominając o roli szantażysty. Każdy miewał chwile słabości, ale najważniejsze by się z nich podnieść. Jego celem nie było zniszczenie nastolatka, co mógł zrobić już dawno temu, ale przyjemne spędzenie czasu. Nie widział nic, a nic złego w przebieraniu kogoś w damskie ubrania, a nawet uważał to za komplement, mówiący między wierszami: jesteś tak piękny, że przewyższasz urodą nawet kobiety. Nauczyciel był pewien, że młody rozumiał przekaz, ale najwidoczniej tak nie było. Gdy zobaczył wyłożone karty, momentalnie wrócił na ziemię. To był dość bolesny cios, dlatego potrzebował się wycofać. W brew pozorom też posiadał uczucia, ale patrzył tylko z własnej perspektywy. Po powrocie z łazienki wolał pozostać samemu z własnymi myślami, ale okazało się to niemożliwe, ponieważ towarzysz nabrał wiatru w żagle i obrał pełen kurs na przód. „Płaszcz?” Zdziwił się, bo przecież miał kurtkę skórzaną. To był znak, że uczeń musiał być zestresowany. Nawet całe te żądania zaczęły brzmieć mu zabawnie. Oczywiście trzepał też do ubrań noszonych przez Vincenta, ale była to damska bielizna, w którą go przebierał umyślnie pozostawiając niewypraną. Przypomniał sobie o tym, gdy został nazwany durnym fetyszystom i momentalnie kącik ust poleciał w górę, ale od strony niewidocznej dla długowłosego. Znacznie poprawił mu się humor, tak jakby nie potrafił długo gniewać się na młodego, ale pozostawił wyostrzone, niezadowolone spojrzenie. Gdy poczuł dotyk na policzku, dopiero wtedy odwrócił głowę w jego stronę, ale wcześniej widział kątem oka, jak uwodzicielsko podchodził. „Łał, prawdziwy masochista. Nie zwalił sobie aż do teraz.” Spostrzegł nabrzmiały fakt przez rozchyloną koszulę. Pozwolił mu się zbliżyć nie specjalnie zważając na treść słów, a bardziej na sposób ich przekazywania. Ciągnął do nauczyciela, niczym ćma do światła. Owszem przeszedł go przyjemny dreszczyk, ale nic poza tym. Złapał młodego za nadgarstki i bez ostrzeżenia rzucił na sofę wspomagając się ciężarem własnego ciała. Znalazł się nad nim dociskając jego ręce do podłoża, blokował ucieczkę. Patrzył pewnie na niego z góry, jakby miał coś wyjątkowego w zanadrzu.
- Aż tak pragniesz – rozpoczął spokojnie drażniąc kolanem pobudzone krocze – adresu? Nie martw się. Jutro do mnie pojedziemy i – docisnął nogę do męskości – pokażę ci resztę zdjęć. Uzbierałem naprawdę sporą kolekcję, z pewnością ci się spodoba – ponownie naparł na twardego pręta uśmiechając się nieznacznie. – Masz tam na dole nabrzmiałą sprawę. Nie spodziewałbym się, że rola ofiary będzie cię tak podniecać, ale co ważniejsze... Nie potrafisz się sobą zająć? Chyba nie myślisz, że uczynię ci tą przysługę za darmo – z uśmieszkiem zaczął zastanawiać się nad wyborem kolejnej kiecki i ujrzał obraz gejszy, ekskluzywnej prostytutki. „Wybornie.” Niezmiennie przypierał go leżącego plecami do sofy i jeździł intensywnie kolanem po narządzie rozrodczym ułatwiając rozmówcy myślenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Sro Mar 11, 2015 6:27 pm

Był tak zaskoczony ruchem nauczyciela, że aż poleciał na tę kanapę jak marionetka. W pierwszej chwili nawet nie szarpnął nadgarstkami i wcale nie ukrywał, że ten ruch go zaskoczył. Nie wspominając już o padających z eitowych ust słowach. Tak samo jak i poczynaniach! Ciało mimowolnie zareagowało na drażnienie twardego penisa i wyrzucił biodra do góry. Nie mógł powstrzymać lubieżnego jęknięcia, a kiedy tylko zorientował się, co z jego ust się wydarło, od razu zaczął kląć na siebie i cholerne narkotyki w myślach i zacisnął mocno szczęki.
Zupełnie nie mógł zrozumieć zuchwałości, bądź głupoty szantażysty – w tym momencie mógł zniszczyć go jedną plotką, odpowiednimi świadkami i palnięciem u psychologa, mógł zabrać mu na całe życie karierę, dobre imię i wolność, a ten i chciał grać dalej.
Szarpnął gwałtownie rękoma, a dłonie mimowolnie mocniej zacisnęły się tak mocno, że Star obawiał się o siniaki. Ale i to mu nie przeszkadzało, bo już szarpał się, warczał i syczał, kiedy tylko zorientował się – po próbie – że nie może ugryźć, ani kopnąć durnego fetyszysty.
- Idiota! Przecież wiesz, co mogę ci zrobić! - warknął do niego i zaraz zaczął się wydzierać. - Boże, czy ty to widzisz, POMOCY, GWAŁCĄ(OOOOM) I MOLESTUJĄ(OOOM), PIERDOLONY ZBOCZENIEC, nie dotykaj mnie, NIE DOTYKAJ, NIE JESTEM GEJEM, ZOSTAAAAAW!
Powyższe krzyki przedstawiają desperację w stopniu najwyższym, ale cóż miał zrobić, kiedy był bliski dojścia, a nie chciał dochodzić przez tego przebrzydłego, przystojnego szantażystę? Ostatecznie wbił paznokcie w trzymające go dłonie, mając nadzieję, że miotanie się jak opętany i krzyki zmniejszą libido nauczyciela na tyle, że postanowi go puścić i zostawić na wieki wieków amen.
To się nazywa siłą woli!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Czw Mar 12, 2015 4:53 pm

Zaskoczona reakcja jeszcze bardziej prowokowała go do drażnienia młodego. Przed chwilą zdawał się taki pewny siebie, kusząc swymi atutami nauczyciela. A gdy ten się nim zajął, to biedak momentalnie wpadł w panikę. No chyba nie myślał, że w tym rozdaniu będzie na górze? Laluś z ciągutkami masochistycznymi zwyczajnie nie pasował do tej roli, daleko mu było do bezwzględnego tyrana. Dopiero teraz otworzyły mu się oczy, ale czy nie za późno? Eito był typem działającym pod wpływem chwili, zdolny do rzeczy, jakich Vincent nie był stanie sobie nawet wyobrazić. Drzemały w nim nieposkromione fetysze. Co będzie, gdy młody je w pełni rozbudzi? Stawianie pod murem niezrównoważonego na umyśle człowieka, było niczym wyjęcie zawleczki granatu w szczelnym pomieszczeniu. Gdy nauczyciel faktycznie uzna, że nie będzie miał już nic do stracenia, zapewne zabawi się z uczniem na całego.
Młody szarpał się niesamowicie, ale nauczyciel nie pozwolił mu się wyrwać mocniej przypierając do sofy i nie zważał na wbijane paznokcie, które i tak ledwo go dosięgały. Gdy tylko usłyszał pierwsze rozpaczliwe krzyki, od razu przechylił głowę na bok i złapał zębami leżącą na oparciu narzutę, którą wcześniej tam umieścił. Pociągnął ją mocno, że ta spadła na twarz chłopaka. W ten sposób głos nastolatka został przytłumiony, jego oczy uwięzione w ciemności, a nos i usta odcięte od dostępu do tlenu, gdyż narzuta była uszyta z syntetycznej tkaniny, poliestru. Miał nią przesłoniętą całą głowę, szyję i nieco jeszcze klatkę piersiową oraz dłonie, które cały czas trzymał Japończyk. Kolano, którym podrażniał męskość, zsunął niżej napierając tym razem udem, niemal kładąc sylwetkę na nim. Opuścił głowę i opar czoło o jego przez warstwę materiału.
- Uspokój się, bo braknie ci zaraz powietrza – powiedział niskim, stanowczym tonem, po czym docisnął udo do krocza i tarł po nim symulując stosunek. Nie zamierzał przerywać, dopóki ofiara osiągnie szczytowanie, albo spokornieje i zacznie grzecznie błagać o litość. Takie posłuszeństwo naprawdę mogło zdziałać cuda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Sob Mar 14, 2015 8:18 am

I nastała ciemność.
A Vincent szarpał się dalej, chociaż stopniowo czuł, że robi mu się coraz duszniej. I na to nie zważał, bo został zmuszony do zaniechania rzucania się, jak podczas egzorcyzmów, bo poczuł na sobie ciężar drugiego ciała. Właściwie, to wystarczyło, żeby protest ograniczył do szarpania rękoma i darcia, bo bynajmniej nie chciał na nowo pobudzić szantażysty. W normalnej sytuacji może i podnieciłby się sam (w normalnej= gdyby szantażysta nie był szantażystą i – zdaniem Vincenta – nie nafaszerował go narkotykami), ale teraz czuł głównie dyskomfort, zmieszany z podnieceniem. Kiedy zetknęły się ich czoła, młody Star nie poruszył głową, starając się oddychać spokojnie i głęboko, chociaż już czuł, że powoli kończy się świeże powietrze. Podczas śmiałego tarcia męskości, owszem, mógł powstrzymać jęki, ale nie sapnięcia i drobne szarpnięcia rękoma, a i samemu unosił nieznacznie biodra i tarł o cudzą nogę, bo już czuł pulsowanie w podbrzuszu i męskości, już czuł delikatne mrowienie i dreszcze przechodzące wzdłuż kręgosłupa i kończące podróż na główce penisa – było wiadome, że nie minie dużo czasu, aż w końcu dojdzie z krótkim szarpnięciem bioder i zduszonym jęknięciem.
Spuściłem się w swoją bieliznę. Ja. W tym wieku. Co. Za. Wstyd.
Noga znieruchomiała, tak samo jak i obmacane ciało. Nie wbijał paznokci w dłonie nauczyciela, nawet palce zupełnie rozluźnił. Patrząc na materiał i klatkę piersiową widać było, że oddycha gwałtowniej i ciężej, ale nie miał zamiaru błagać. Idiotycznie dumny do samego końca, najprawdopodobniej kiedyś doprowadzi go to do grobu.
Przymknął powieki, nie widząc sensu wpatrywania się w ciemność i dopiero podczas tego drobnego wyciszenia, czuł, że odrobinę spocił się podczas tego rzucania. Oblizał suche wargi i szarpnął nieznacznie włosami, które Eito przytrzasnął własnymi rękoma i tymi Vincenta.
Kolejny ból posiadacza długich włosów.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Pon Mar 23, 2015 4:25 pm

Młody wierzgał, rzucał się, ale to nie stanowiło dla nauczyciela przeszkody. Zamierzał doprowadzić ofiarę do tak zwanego spełnienia, o które tak pięknie się prosił. Gdyby nie pewne niesprzyjające okoliczności, wziąłby go w pełni. Jego potężny boa chętnie wcisnąłby się do ciemnej i ciasnej jaskini gwiazdy. Niestety musiał się obejść smakiem i zarazem trochę uspokoić zapędy towarzysza, bo nie wyglądało, by mógł grzecznie płożyć się spać. Chciał również pokazać mu, że to on stawiał tutaj warunki, nie inaczej. Odwieczna udręka bycia nauczycielem. Uważał, by ponownie się nie podniecić, co nie było za łatwe. Zasłonięcie twarzy pomogło utrzymać zimną krew, chociaż to sapanie spod narzuty okrutnie nakręcało, dlatego skupił się na intensywnym tarciu krocza, by jak najszybciej doprowadzić do wystrzału. W końcu wyczuł po reakcji młodego ciała, że osiągnęło szczytowanie i odsunął zaraz nogę podnosząc sylwetkę na kolana. Chwilę poobserwował, jak leżące pod nim ciało rozkoszuje się przyjemnością i zaraz wykwitł na twarzy uśmieszek. „Mmm, koszula idealnie najdzie jego zapachem, a nawet nieco i wytryskiem. Cudownie.” Pomyślał usatysfakcjonowany zapominając, że nadal odcinał Vincenta od dostępu do świeżego tlenu. Dopiero szarpnięcie włosów rozbudziło go z krainy nieprzyzwoitej fantazji i nareszcie uwolnił nadgarstki schodząc z niego. Usiadł w miarę wygodnie na sofie obserwując poczynania ucznia, był gotów zaraz zareagować na jakiekolwiek nieodpowiadające mu zachowania.
- Teraz wisisz mi przysługę – wskazał na bieliznę – ta plama na bokserkach nie zrobiła się sama – popatrzył na niego dominującym wzrokiem, jak samiec alfa. – A tak w ogóle, jeśli nie lubisz chodzić w mokrych ciuchach, to nie krępuj się ich zdjąć. No i kładź się już do łóżka, pewnie jesteś zmęczony po zabawie – odparł jakby z troską unosząc zaczepnie kącik ust. Nastolatek pewnie się jeszcze nie zorientował, ale wraz z jego ubraniami do prania poszedł również ekwipunek znajdujący się w kieszeniach, czyli portfel, telefon, papierosy... Eito zapomniał wyciągnąć owe przedmioty, wciskając obsłudze wszystkie rzeczy jednocześnie. Oczywiście, gdyby były one jego, dokonałby dokładnej rewizji przed oddaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Pon Mar 23, 2015 7:42 pm

Naturalnie, kiedy poczuł ustępujący uścisk, od razu złapał za tę zdradziecką szmatę i zsunął z twarzy, jednocześnie przechodząc do pozycji siedzącej. Czuł się cholernie zażenowany(!) i zły na siebie, że musiał dojść swojego szantażystę, nawet, jeśli to był jego pieprzony obowiązek, bo nafaszerował go prochami. Zgryzł dolną wargę, przeżywając coś, czego doświadczał bardzo rzadko – nie wiedział, co miał zrobić. Czuł się obserwowany, dlatego od razu zasłonił twarz włosami i spuścił wzrok w dół. Nie chciał pokazywać słabości. To było cholernie niestarowskie.
- Nie prosiłem cię o to, abyś zajął się moim penisem, więc dlaczego mam być ci cokolwiek winien? - zapytał spokojnie i od razu odsunął się od Eito, nie przez strach przed kolejną napaścią; najzwyczajniej w świecie nie ufał własnemu ciału.
Nauczyciel udowodnił, że mógłby zrobić cokolwiek zechce, dlatego Vincent – być może ku zaskoczeniu szantażysty – zdjął bieliznę, a następnie sprawnie uporał się z guzikami koszuli i zsunął ją z ramion. Niechlujnie zostawił rzeczy na kanapie i udał się do łóżka. Przejął całą pościel i zawinął się w szczelny rulon. Uznał, że lepiej współpracować i za bardzo nie prowokować, a być może zdjęcia będą mu dane.
- Jutro oddasz mi wszystkie swoje zdjęcia, nagrania i cokolwiek masz z moim udziałem, albo naprawdę tego pożałujesz – powiedział na dobranoc i zamknął oczy, starając się odizolować od tej kłopotliwej sytuacji i zasnąć. Łudził się – i doskonale wiedział, że tak było – iż z nadejściem jutra będzie wolny.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Wto Mar 24, 2015 11:35 pm

Pierwszy raz Vincent wyglądał na ofiarę, ta spuszczona głowa zakryta włosami wzbudziła lekkie zaskoczenie, ale to o pozytywnej wibracji. Napawał się tym przygaszonym widokiem, którego pewnie mało kto widział na tym świecie. Chwila tym bardziej stała się wyjątkową. Teraz naprawdę miał ochotę mu dokuczyć, dobić gwoździe do trumny, wydobyć z niego jeszcze więcej tej słodyczy. Z dzikiego drapieżnika przeistoczył się w potulnego kotka. Nawet nie miał pojęcia, jaką sprawił mu tym przyjemność. Jednak ten wieczór obrał lepszy bieg i Eito mógł zaczerpnąć chociaż trochę przyjemności. Była nieznaczna, ale zawsze to lepsze niż nic. Młody rozpoczął snuć roszczenia, ale nauczyciel w żadnym wypadku nie zamierzał odpuszczać spłaty długu.
- Twój wyraz twarzy o to błagał, jak zarówno rozbudzone ciało, które tak wdzięczyłeś namiętnie przede mną – podparł się bokiem, by lepiej i wygodniej obserwować rozmówcę. – Nie wiem tylko, dlaczego teraz zgrywasz pokrzywdzonego. Zaraz – dodał niespodziewanie, jakby spłynęło na niego oświecenie – a może chciałeś abym w ciebie wszedł? – przeciągnął zaczepnie wbijając w niego osaczający wzrok, jakby był gotów zrobić powtórkę, ale z pełnym udziałem boa.
Fakt, nie spodziewał się zrzucenia tej niewielkiej ilości ubrań, ale zaraz uśmiechnął się parszywie oglądając bezwstydnie całkiem nagie ciało, które odprowadził wzrokiem do samego łóżka, skupiając największą uwagę na seksownych pośladkach. Zamruczał, ale bardziej w myślach niż na głos. Szkoda było, że ta boska sylwetka zawinęła się w kokon. Czyżby miał się przepoczwarzyć w jeszcze piękniejszą istotę? To wydawało się niemożliwe, bo musiałby stać się kobietą, aby tego dokonać. Eito i tak już w nim widział spore zadatki pięknej płci, które potrafił odpowiednio wyeksponować. Vincent posłuchał i położył się grzecznie spać, więc należała mu się nagroda. Niestety nadal łudził się odzyskaniem zdjęć, ale może to i lepiej. Bo co będzie, gdy straci nadzieję? Matematyk bez reszty go pochłonie, niczym wieloryb ławicę rybek. Podniósł się z sofy, podszedł dyskretnie do leżącego nastolatka i nachylił się nad nim subtelnie odgarniając palcami włosy z jego twarzy.
- Również życzę ci dobrej nocy – wyszeptał z namiętnością w głosie, jakby otulał do snu swą najdroższą ukochaną. Po czym odszedł i zabrał się za staranne składanie brudnych ubrań, które zaraz schował do szafy znajdującej się przy wejściu. Zgasił światło oraz wyłączył grający w tle telewizor. Ściągnął w końcu buty i ułożył się na sofie okrywając się tą wspaniałą narzutą. Próbował zasnąć, ale z braku wygody nie potrafił. Z tego powodu gdzieś po pół godziny przeniósł się na łóżko zabierając ze sobą okrycie. Ułożył się przodem w stronę młodego, który zdawał się już spać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Sro Mar 25, 2015 2:48 pm

Vincent dobrze zdawał sobie sprawę z tego, że pan szantażysta nie skorzystał z możliwości zaliczenia tylko i wyłącznie z uprzejmości i – być może – resztki dobrego wychowania, dlatego nijak to skomentował i bez słowa, nie pogrążając się bardziej i nie prowokując, udał się do łóżka. Uchylił jedną powiekę na dotyk, już myśląc, że ten znowu chce się nad nim poznęcać, ale nic bardziej mylnego – został ululany do snu, a i nawet dostał dużo prywatności w postaci łóżka. Nie zmieniło to faktu, że młody Star i tak uważał Eito za zwykłego świra. Starał się zasnąć i udało się mu to; akurat zasypianie w stresie i nieprzyjemnościami miał wytrenowane, wszak był częścią show-biznesu, a ten rzadko bywał łaskawy. Oddech wyrównał się, ciało znieruchomiało, dopóty nie poczuło zgięcie materacu; wtedy nie obudził się, choć zmarszczył brwi i, jakby słaby instynkt zagrożenia wyłączył się na dobre, przesunął dłoń w kierunku drugiego ciała i zaledwie zetknął się z  nim opuszkami palców.
Kiedy zaczęło świtać, Vincent machinalnie zmarszczył nos; twarz miał zwróconą ku oknom. W normalnej sytuacji przewróciłby się na drugi bok i spał dalej, ale niespodziewanie poczuł ciepło skóry, a z tym przypomniał sobie o tej bardzo kłopotliwej sytuacji. Gwałtownie zabrał rękę i otworzył oczy. Twarz szantażysty nie była tym, o czym marzył zobaczyć z samego rana. Przyjrzał się tym przystojnym, wciąż sennym rysom i mimowolnie pomyślał, że z miłą chęcią wyrwałby tego  osobnika, gdyby nie pewna wiedza na jego temat, albo raczej metod. Mlasnął językiem o podniebienie i uniósł się powoli do przysiadu, nie spuszczając z oczu oprawcy. Dolne partie ciała starannie owinął pościelą i przeciągnął się oraz rozluźnił szyję w razie kolejnej potyczki fizycznej. Przecież nie chciał sobie niczego uszkodzić.
- Ekhm, ekhm – chrząknął głośno i dramatycznie, a nawet chwycił Eito za ramię i porządnie potrząsnął, póki ten nie raczył otworzyć oczu. - Chciałbym odzyskać swoje ubrania i pewne rzeczy jak najszybciej się da. Nie pogardziłbym jakimś koktajlem, tylko nie żadne świństwa zagęszczane śmietaną, preferuję jogurty naturalne. No i świeży ręcznik, chcę wziąć prysznic – wypowiedział to zupełnie normalnym tonem, jakby takie żądania były na porządku dziennym.
Tylko Vincent potrafi traktować szantażystę jak zwykłego sługusa.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Pią Mar 27, 2015 10:54 pm

Nie udało się sprowokować młodego Stara, a był niemal pewien, że zaciśnie jeszcze bardziej tą pętle na szyi. Zabawa w kotka i myszkę nie wypaliła, bo myszka uciekła do swej norki. Mógł ją jeszcze pokusić słoninką wciśniętą w pułapkę, ale odpuścił chłopakowi, bo i tak już miał sporo wrażeń, jak na dzisiejszy wieczór. Zamiast tego wolał tym razem, dla odmiany okazać trochę ciepła. Bądź co bądź, podobał mu się wizualnie, ale charakter no cóż, pozostawiał wiele do życzenia. Powiadało się, że można sobie wychować już dorosłe osobniki, ale Eito podchodził do tego sceptycznie. Miał na co dzień kontakt z rozpuszczoną młodzieżą i nie rokował im przemiany w anioły. Wolał objąć rolę władcy piekieł, który podsmażał niesforne diablątka. Z dumą nosił przydomek tyrana.
Matematyk poczuł przez sen wiercenie się towarzysza na łóżku, więc nieznacznie się poruszył, ale jeszcze nie obudził. Dopiero chrząknięcia wyrwały go z objęć Morfeusza i gdy tylko poczuł na ramieniu dłoń, podniósł powieki spoglądając od razu na siedzącego Vincenta. Niemal od razu zapomniał o tym krótkim wstrząsaniu, dzięki tak niezwykłemu widokowi o poranku. Spływająca kaskada ciemnych włosów na nagie ramiona młodzieńca, owiniętego jedynie pościelą w oprawie porannych promieni słońca, napawał nowym, romantycznym natchnieniem. Nie specjalnie zważał na wydobywającą się treść z poruszanych warg. Nieśpiesznie podniósł się również do siedzącej pozycji wspierając się ręką, a drugą zaś ujął długi kosmyk czarnych włosów i zbliżył do swej twarzy.
- Dzień dobry„księżniczko.” Spojrzał głęboko w oczy i musnął subtelnie trzymany kosmyk, nie spuszczając przy tym wzroku z twarzy. Jego głos był spokojny, ciepły, a zarazem zdecydowany i mocny. – Poranek ci służy. Wyglądasz zjawiskowo – lekko przysunął twarz do jego, pozostawiając niewielką przestrzeń między nimi. Pierwszy raz poczuł, że mógłby przekazać mu cały kompromitujący materiał. Czyżby już osiągnął, to czego oczekiwał? Trudno powiedzieć, ale wyglądało na to, że wpadł w całkiem przyjemny nastrój. Uwolnił kosmyk i delikatnie odgarnął mu włosy z twarzy sunąc subtelnie opuszkami po skórze, jakby obchodził się z kobietą. – Doskonałe rysy – przejechał palcem po konturze twarzy. – No i te piękne oczy, wpatrzone w samego siebie – zahaczył o ranę na policzku. – Powinieneś bardziej uważać na swą cenną twarz. To był wypadek, czy może ktoś cię tak udekorował? – podrażnił jeszcze trochę skaleczone miejsce, tak jakby chciał je zetrzeć z policzka. Był stosunkowo powolny w swych ruchach, nie spieszył się, gdyż mieli dosyć wczesny poranek i było jeszcze daleko do południa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Sob Mar 28, 2015 8:27 am

Znieruchomiał, kiedy dłoń nauczyciela sięgnęła do jego włosów; zaledwie przez chwilę poczuł się zaniepokojony tym, że ten ma zamiar ukraść mu resztki niewinności, ale okazało się, że ten bawi się w księcia, dlatego dzielnie odwzajemniał spojrzenie, choć – zdaniem gwiazdki – drugie było zdecydowanie zbyt blisko. Kiedy usłyszał anielskie śpiewy pod postacią komplementu, pokusił się o wykrzywienie ust w lekkim uśmiechu. Nigdy za dużo pochlebstw, tym bardziej z rana – i to niezależnie od kogo. Dlatego też nijak zareagował na kolejne centymetry przysunięcia się przez nauczyciela, chociaż Vincent nadal czujnie go obserwował. Pozwolił mu dotykać swojej twarzy, bo najwidoczniej na tyle został kupiony przez te miłe słówka. Początkowo rana pozostała zupełnie obojętna na tarcie, zaś po którymś z kolei nieprzyjemnie zapiekła, więc Star od razu się odsunął, krótko wykrzywiając wargi.
- Nie dotykaj – powiedział najpierw, jakby niewerbalny przekaz był niewystarczający – Piecze i spowolnisz gojenie się. Już mi wystarczy, że musieliśmy przełożyć zdjęcia przez rany i tym samym obcięli mi z budżetu – poskarżył się śmiało. - Dostałem protezą, która przypominała rękę. Więc zostałem pobity, wiesz? Dlatego niepełnosprawni nie powinni mieć tyle przywilejów, skoro tak śmiało sobie poczynają – zacmokał ze zniesmaczeniem, nie przejmując się tym, że mówił do molestującego go szantażysty-fetyszysty. Zgrabnie pominął fakt, że podczas ucieczki przed psem z wyżej wymienionym niepełnosprawnym, sam podstawił mu nogę i pozostawił na pożarcie psu ku własnemu uratowaniu.
Faktycznie został kupiony przez komplementy, chociaż zapewne nie na długo.
Odgarnął włosy z ramion i przerzucił wszystkie na plecy. Pod kołderką było mu ciepło, a póki Eito śmiało sobie nie poczynał, nie widział sensu uciekania. Tym bardziej, że nie miał ciuchów i zdjęć. Przesunął wzrokiem po widocznej sylwetce, widząc, że drugie ciało było zdecydowanie większe i silniejsze, a bladość skóry śmiało mogła konkurować z jego własną – a to już było coś. Całkiem dyskretnie przesunął językiem po dość suchych wargach. Zdecydowanie potrzebował picia. I prysznicu.  
- Wyschnę przez ciebie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Nie Kwi 05, 2015 4:42 pm

To prawda, drugie zbliżenie było nadto bliskie, ale pozwalało dosięgnąć przyjemnej woni feromonów młodego Stara, które działały tak przyjemnie uspokajająco i zarazem przebudzały zaspane zmysły. Było to bardzo ciekawe doświadczenie, jeszcze nie rozpoczynał dnia w takowy sposób. Mógłby się od tego uzależnić mając przy sobie tak cudownie wyglądającą istotę, wtedy komplementy same wypływają z ust. Pozytywna reakcja nastolatka, pozwoliła mu na kontynuowanie śmiałego zbliżenia, przez co zatracił się w tarciu rany na policzku. Zaprzestał, gdy tylko chłopak się odsunął i już pomyślał, że długowłosy wyleci znowu z czymś podobnym do poprzedniego dnia. Reakcja jednak okazała się całkiem naturalna, gdy spokojnie wysłuchał wyjaśnienia. Nie mógł się oprzeć pokusie dojrzenia w nim tego dość kobiecego zachowania i kącik ust nieznacznie uniósł się ku górze.
- Wybacz, zahipnotyzowała mnie twoja nieprzeciętna uroda. Już nie dotknę tej rany. Byłoby kiepsko, gdyby twoja twarz zniknęła z show-biznesu – stwierdził całkiem naturalnie. – Trudno w to uwierzyć, że kaleka był wstanie pobić zdrowego nastolatka. Wygląda na to, że potrzebujesz obrońcy – uśmiechnął się z nieznaczną złośliwością. Vincent nie wyglądał na słabego i do tego pamiętał, jak zeszłej nocy żywo wierzgał, by się wyrwać. Najwyraźniej młody oberwał z zaskoczenia i właśnie tą wersję obstawił Eito. – W każdym bądź razie ten niepełnosprawny musiał mieć jakiś powód, że zamachnął się protezą. Może zazdrościł ci zdrowego i pięknego wyglądu? – zasugerował całkiem poważnie, wpatrując się w ciemnoniebieskie tęczówki. Nic nie działo się bez przyczyny, ludzie zachowywali się pod wpływem czynników zewnętrznych.
Na hasło o wysychaniu obrócił się i pochylił do telefonu stojącego na nocnej szafce. Złapał za słuchawkę i z powrotem usiadł wygodnie.
- To co tam chcesz na to śniadanie? Kojarzę, że już coś mówiłeś, ale byłem jeszcze zaspany. No i co chcesz do picia? Może być poranne kakałko? – uśmiechnął się po chwili, jakby wczuwając ponownie w rolę wspaniałego wujaszka. Trzymał w dłoni bezprzewodową słuchawkę oczekując na konkretne życzenia zanim połączy się z obsługą hotelową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Wto Kwi 07, 2015 8:44 am

Miał ochotę wygarnąć Eito, że gdy wyciekną te uwłaszczające zdjęcia, to i tak zniknie z show-biznesu (bądź wręcz przeciwnie, jego sława w półświatku LGBT przybierze na zastraszającej popularności), ale ugryzł się w język. Jednak nie mógł powstrzymać spojrzenia urażonego samca, kiedy ten bez pardonu go zaczepił; nic nie mógł poradzić na to, że unikał wszelkich rękoczynów, z czym idzie, był w tym co najmniej beznadziejny, a w grze w dwa ognie byłby najłatwiejszym celem. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Dlatego był podstępną żmiją, a nie rycerzem z połyskującą zbroją. Owinął się porządniej swoim murem godności (pościelą) i nie odzywał się, dopóki nie padło pytanie. Słowa Eito go dziwiły; nie znał go, więc normalnie założyłby, że te pokaźne komplementy to zwykła kpina, a z drugiej strony, to nie był byle kto, a prawdziwy fetyszysta. Zachował pokerową minę i posłał lekki uśmiech, odpowiadając krótko.
- Zapewne. On prezentował się raczej przeciętnie.
Był zadowolony z tego, że ten faktycznie wysłuchał jego życzenia, a jeszcze bardziej z zaproponowanego napoju. Zamrugał z zaskoczony, a oczka zaświeciły mu się, jak na widok wymarzonego prezentu pod choinkę.
- Poproszę. Tylko powiedz, że to ma być prawdziwe kakao z mlekiem, żadna woda i substytuty – zastrzegł sobie, patrząc tak poważnie na Eito, jakby to od niego zależała jakość picia bogów.
Było wiadome, że ten miłośnik rozpozna czekoladową beznadzieję koniuszkiem języka.
Ponownie oblizał suche wargi i zgarnął włosy do tyłu. Zaczekał, aż ten wypowie swoje życzenie i wykorzystał ułamek ciszy dla siebie:
- Zapytaj, co z moimi ciuchami. Chcę je odzyskać jak najszybciej. Czuję się niekomfortowo, gdy jestem nagiprzy tobie, dokończył w myślach. Nieznacznie, ale zauważalnie przysunął się w kierunku szantażysty i natrętnie docisnął ucho do słuchawki telefonu. Chciał usłyszeć odpowiedź na własne ucho.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Sro Kwi 08, 2015 8:57 pm

Gdyby faktycznie wyciekły zdjęcia, to z pewnością młody dostałby więcej propozycji. Tym bardziej był elastyczny aktor, tym więcej mógł załapać ról. Nie musiał być homoseksualistą, by zagrać takową rolę i na odwrót. Show-biznes był bardzo elastyczną branżą i korzystnym było, gdy gwiazda ściągała na siebie uwagę mediów. Tu się liczył czas antenowy, tym więcej, tym większa liczba odbiorców. Vincent powinien o tym wiedzieć, ale może bał się za dużego rozgłosu, przecież sława szła kosztem prywatnego życia. Nie wiadomo, czy ta narcystyczna piękność zniosłaby idącą w parze krytykę w swoim imieniu. Ledwo co zniósł w milczeniu swą niezdolność do samoobrony. Eito napawał się tym widokiem i miał nawet ochotę wytarmosić mu czuprynę, ale zlitował się nad biedakiem.
- A kto nie prezentuje się przeciętnie u twego boku? – przejechał subtelnie palcem z policzka do brody po konturze jego twarzy wpatrując się swym dominującym spojrzeniem, jakby mówiło: pragnę cię skonsumować w całości tu i teraz. Oczywiście dotrzymał słowa i pominął ranę na policzku.
Zadowolona reakcja na zaproponowane kakao była nowością dla nauczyciela, że aż nie wiedział, czy ma się również cieszyć. Jednak po chwili ciało i tak samo zareagowało ukazując lekki i przyjemny uśmiech płynący prosto z serca.
- Dobrze, dobrze – odparł spokojnie na prośbę co do stawianej jakości trunku i zaraz połączył się z recepcją. – Dzień dobry, chciałbym zamówić do pokoju śniadanie. Co pani poleca? – wysłuchał propozycji i zaraz dokonał wyboru. – Poproszę drugi zestaw dla dwóch osób i do tego czarna kawa i stuprocentowe kakao na mleku bez jakichkolwiek substytutów. Chciałbym również, aby dostarczono świeże środki higieniczne, zwłaszcza czyste ręczniki. – Recepcjonistka poprosiła o chwilę, by mogła wprowadzić złożone zamówienie, co spowodowało chwilową ciszę, która została zaraz przerwana przez Vincenta. Eito nie mógł powstrzymać wędrującego kącika ust ku górze, gdy ofiara z ciekawości przysunęła się do słuchawki.
- Mam jeszcze jedną prośbę. Chciałbym wiedzieć kiedy zostaną dostarczycie ubrania z czyszczenia? Wczoraj obiecano mi, że do południa będą wyprane – oznajmił spokojnie, acz z pewnością siebie.
- Moment, zaraz sprawdzę – zaczęła stukać w klawisze komputera i zaraz dała odpowiedź. – Pranie powinno być dostarczone o dziesiątej.
- To dopiero za dwie godziny – zaintonował z niekrytym przybiciem w tonie. – Słyszała chyba pani, że mój przyjaciel jest nagi i czuje się z tego powodu niekomfortowo? – przybierał coraz bardziej erotyczną barwę głosu. – Zawsze wydawało mi się, że zadowolenie gości było nadrzędne, czy może byłem w błędzie? Jestem przekonany, że pani władza sięga dalej, niżby się to wydawało. Proszę zatem użyć tego czarującego głosu i uratować mężczyznę w potrzebie. Będę dozgonnie wdzięczny.
- Dobrze, zrobię co w mojej mocy – odpowiedziała lekko zmieszana, jakby właśnie miała przed sobą obraz nagiej sylwetki boskiego ciacha.
Eito ledwo rozłączył się i od razu spojrzał wnikliwie na towarzysza. – Zadowolony? – Pozostał jeszcze przy tej mocnej barwie tylko odrobinę się przysuwając. – A może zapomniałem o czymś? – uniósł brew i przybrał tajemniczy uśmieszek, jakby oczekiwał specjalnego podziękowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   Czw Kwi 09, 2015 8:35 am

Usłyszawszy, że ciuchy podczas całej tej niepewności i poczucia zagrożenia będą dopiero za dwie godziny, aż musiał przytaknąć słowom Eito i jeszcze wymruczeć pod nosem „Bardzo niekomfortowo”. Vincent był pod wrażeniem umiejętności zmiany tonacji na zawołanie, gdyż większość ludzi bez odpowiedniego szkolenia tak nie umiało. A jeśli już, to nie z takim powodzeniem, że sama barwa głosu sprawiała, że pieszczone były większość zmysłów, a włoski na karku stawały dęba. Nie zdążył się odpowiednio oddalić, a ten już miał odłożoną słuchawkę i wbite głębokie spojrzenie, ba, nawet przysunął się jeszcze bliżej, a Vincent nagle nie był pewny, czy powinien oddychać, a jak już, to jak głęboko. Zaraz postanowił dać mu ugryźć ciastko, pod postacią miękkiego pocałunku złożonego w kąciku ust. Skoro mają takie dobre relacje, może nie będzie musiał po wszystkim wynająć ludzi do dokładnego przeszukania mieszkania nauczyciela.
Żeby ten się nie rozochocił, postanowił rozproszyć jego (na pewno nieprzyzwoite) myśli:
- Chcesz ją przelecieć? - wypalił, jak ten ostatni smarkacz. - Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z tego, że nie wyjdę z łóżka bez ciuchów, a z pokoju bez ciebie, więc takie randki później lub gdzieś indziej – wykrzywił usta i pokiwał głową, bezceremonialnie utrzymując kontakt wzrokowy. Zwyczajny gest sorry, kolego, choć ewidentnie nie było mu przykro.
Wątpił, żeby ten faktycznie miał jakieś dla niej jakieś namiętne plany, gdyż odkąd tutaj przyszli, nie zauważył, żeby mężczyzna patrzył na kogoś w ten sposób, co na niego. A nawet jeśli, nie wiedział, czy czuć ulgę, czy drobne rozczarowanie.
Nagle, jakby stracił całą energię, mlasnął językiem o podniebienie i obrzucił łóżko średnio przytomnym spojrzeniem. Zawinął poduszkę, coby miał wyżej i ułożył się nań na wpół siedząco, wyciągając nogi na całą długość łóżka. Skrzyżował nogi w kostkach.
- A więc... - zaczął niezgrabnie i machnął dłonią, jakby szukał odpowiedniego słowa. - Kiedy odkryłeś, że lubisz chłopców w sukience?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hotel "Charing Cross"   

Powrót do góry Go down
 
Hotel "Charing Cross"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Bar i stoliki w Dziurawym Kotle
» Dworzec King Cross
» Empire State Building
» New York-New York Hotel & Casino
» David Cross

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Centrum miasta :: ∎ Hotele-
Skocz do: