IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Blueberry & Ulisses

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Blueberry & Ulisses   Sro Kwi 02, 2014 8:55 pm

Londyn, półtorej roku wcześniej

Początki znajomości nie zawsze są łatwe, tym bardziej prawda ta tyczy się początków zauroczenia. Niby wszystko może być proste, a jednak z czasem staje się coraz bardziej skomplikowane. Historia o tym, jak Hirose Ookami i Ulisses Mordecai Coleridge się poznali oraz o tym, co przyniosło ich spotkanie.



Każda domówka musi się kiedyś skończyć, jednak koniec tej imprezy był z całą pewnością zbyt nagły, przynajmniej takie wrażenie odnosił jeden z gości. Wszyscy już mocno wypici rozłożyli się po kanapach, fotelach, krzesłach, nawet na podłodze, aby jakkolwiek odetchnąć po intensywnym rozpoczęciu imprezy. Z pewnością każdy widział w swoim życiu podobny widok przynajmniej raz, niektórzy mieli okazję sami wtopić się w podobne tło, jednak dziwnym trafem Ulisses siedział w kuchni otwartej na salon i dziwił się podobnemu pobojowisku. Sam wypił dwa piwa, więc doskonale rozumiał, że  imprezowicze chcieli się napić i pobawić, lecz trudno mu było pojąć jakim cudem już o drugiej w nocy wszyscy praktycznie spali. Wszyscy jak jeden mąż szybko i intensywnie zaczęli pić, co skończyło się w taki oto sposób. Muzyka jeszcze rozbrzmiewała w powietrzu i mieszała się w swoisty sposób z zapachem alkoholu oraz papierosów. Ktoś już wcześniej ściszył głośniki, najwidoczniej zgromadzeni potrzebowali odetchnąć w spokoju, aczkolwiek nie zrezygnowali całkiem z energicznych utworów, które towarzyszą tego typu okazjom. Niebieskowłosy ruszył się w reszcie z kuchni, aby przejść przez salon do nieco większego pomieszczenia, które było pokojem zabaw. Na stole bilardowym znajdującym się w centrum pokoju leżały wtulone w siebie dwie dziewczyny, zaś pod stołem leżała kolejna. Grupka kilku osób siedziała przy stoliku w kącie i grała w pokera, bo gdzieś znaleźli plastikowe żetony. Co rusz ktoś podbijał stawkę z pokerową miną, gdy tak naprawdę na twarzach wszystkich gościły głupie uśmieszki. Rany, jak to mogło się tak skończyć. Nawet nie chce myśleć co może dziać się na piętrze. Na zewnątrz przy basenie słyszał jeszcze śmiechy, co go nie dziwiło, bo po jakimś czasie impreza przeniosła się nad basen. Jak ostatnio tam był, kilka osób siedziało też w jacuzzi. Domówka w takich warunkach to naprawdę coś, jednak nie zazdrościł gospodarzowi. Z całą pewnością zorganizowanie takiej imprezy dodaje prestiżu, ale branie odpowiedzialności za wszystkich zaproszonych, ale również za te wszystkie cenne rzeczy to zbyt wielka odpowiedzialność. Powiedzmy sobie szczerze, w całym towarzystwie nie było ani jednej dojrzałej osoby, choć było tu już kilku pełnoletnich.
Kiedy tylko zauważył samotnie siedzącego chłopaka na dwuosobowej kanapie, bez namysłu zbliżył się do niego i stanął przed nim z subtelnym uśmiechem na ustach. Dziwnym trafem Uli trzymał jeszcze w dłoni butelkę piwa, w której alkoholu praktycznie nie było, mimo to nie zamierzał się z nią rozstawać zbyt szybko. Spokojnie dosiadł się do praktycznie nieznajomego chłopaka. Kojarzył go z imienia, niekiedy z nim grał w kosza, widział go kątem oka w różnych miejscach, lecz nigdy tak naprawdę z nim nie przebywał ani nie rozmawiał. To chyba dziwne, zwłaszcza, że teraz tak zwyczajnie mu się narzucił, ale czy to nie naturalne na imprezach?
- Jak się bawisz? - spytał żartobliwie, rzucając mu zaciekawione spojrzenie. Ten oto chłopak był chyba jedyną osobą, która jeszcze się dobrze trzymała, nic więc dziwnego, że Ulisses przez długą chwilę nie potrafił od niego oderwać dwukolorowych oczu. Jak to dobrze, że trafił na kogoś, kto jeszcze się nie upił. Nie potrafi rozmawiać z osobą nietrzeźwą, kiedy sam jeszcze racjonalnie myśli. To nie tak, że nie lubi, kiedy inni piją, po prostu pewne zachowania osób będących pod wpływem alkoholu są straszne. Nagła rozwiązłość języka, śmiałe czyny i słowa, to po prostu nie zachęca do rozmowy.
- Chyba brakuje ci towarzystwa, skoro wszyscy już przestali kontaktować - zauważył nad wyraz spokojnie, rozglądając się po pomieszczeniu. - I właśnie dlatego uważam, że libacja alkoholowa nigdy nie powinna być kluczowym punktem imprezy. Miło jest sobie wypić, ale nie należy się upijać, o.
Skąd niby wziął takie teksty? to chyba te dwa piwa. Zazwyczaj przy nawiązywaniu nowej znajomości zachowuje się inaczej, bardziej ostrożnie, a tymczasem łatwo mu przychodzi zbliżyć się do innego człowieka. Okropny z niego hipokryta, skoro tak łatwo potępia innych, a sam nie jest lepszy. Przeczesał palcami niebieskie włosy, cmoknął też ustami bez konkretnej przyczyny.
- Jestem Ulisses - przedstawił się z uśmiechem, w końcu wypadało to zrobić oficjalnie. Z pewnością rozmówca go kojarzył, ale i tak chciał podać mu swoje imię, żeby formalności stało się zadość. Powinni się lepiej poznać, jak już mają ku temu okazję, więc od czegoś trzeba zacząć.
Powrót do góry Go down
Blueberry

avatar

Liczba postów : 36
Join date : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Sro Kwi 02, 2014 9:53 pm

Imprezy... Nie bywał na nich za często, nie przepadał za oparami alkoholu, papierosów i w dużej mierze seksu po północy. Nie miał pojęcia co zrobić. Nie był pełnoletni jeszcze, a mimo to, dał się namówić. W końcu obiecał to gospodarzowi, w zamian za przysługe, jaką ten mu przyświadczył.
Na jego szczęście dość szybko się skończyło, a dookoła niego było pełno par i po prostu osób, leżacych wtulonych w siebie lub rozwalonych dookoła. Cichcem wylewał swoje piwo do doniczek lub zlewu gdy nikt nie patrzył. Teraz wzdychał ciężko, bawiąc się kubkiem od soku pomarańczowego. Zaskoczony osobą przed sobą spojrzał na niego i zamrugał krótko.
- Wspaniale.. Nie marzyłem o niczym innym, jak o upitych w sztorc nastolatkach... - burknął cicho i westchnął ciężko.
Naprawde zaskoczyła go obecność nikogo innego jak właśnie tego Ulissesa! Podrapał się po karku zerkając na chłopaka. Wiele razy patrzył na niego, nie ukrywając. Ulisses był w pewnym sensie dla niego wzorem, gdy chodzi o koszykówke. Rozejrzał się dookoła. - Tak troche nie mam z kim rozmawiać czy coś.. - zaśmiał się w końcu. Sam był początkowo zawstydzony, ale chyba opary alkoholu jednak zrobiły swoje.
Odruchowo przeczesał grzywke, rozglądając sie. Fakt faktem, uczestnicy zdecydowanie przesadzili z ilością alkoholu. Wiele z nich będzie zapwene potem żałować tego, co tu zrobili po pijaku. Ciekawe ile dziewczyn zaszło w ciąże... Aż wzdrygnął się na tą myśl.
- Hirose, ale wołają na mnie Blueberry, lub po prostu Berry. - posłał mu łagodny uśmiech w końcu.
Właściwie... Cieszył się, że ktoś był trzeźwy. No... Tak jakby. Wzrok Blueberrego spoczął na piwie wymownie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Czw Kwi 03, 2014 11:32 am

Od razu zauważył po minie rozmówcy, że ten nie jest zbytnio zadowolony z faktu, iż znalazł się na tej domówce. Najwidoczniej dla niego tego typu impreza to kara za grzech a nie sposób na zrelaksowanie się. Z cała pewnością w głębi ducha Ulisses jest mu wdzięczny za to, że jednak się tutaj znalazł, ponieważ tylko dzięki temu ma teraz szansę z nim porozmawiać. Widział go tyle razy, ale nigdy nie było okazji, by rozpocząć rozmowę. Nie tak wielka ilość alkoholu w organizmie nieco go ośmieliła i zmotywowała do podejścia, również chciał rozpocząć rozmowę z kimś, kto nie jest zalany w trupa. Mimo niezbyt entuzjastycznego nastawienia towarzysza, wcale nie zamierzał rezygnować z konwersacji, zapewne miłej im obu.
- Zatem znalazłeś już kogoś do rozmowy. Ja z chęcią pogadam?
Posłał mu przyjazny uśmiech, ani na chwilę nie tracąc swojego dobrego samopoczucia. Był zadowolony z takiego obrotu spraw, bo nawet jeśli wszyscy jego znajomi już całkiem się spili, to przynajmniej ma z kim porozmawiać. I to nie z byle kim, bo z osobą, do której już dawno chciał się odezwać. Nie mili okazji oficjalnie się poznać, tylko od czasu do czasu gdzieś się widzieli, również sprawy nie ułatwiał fakt, że łączy ich tylko jednak rzecz - koszykówka. Trudno było znaleźć pretekst do rozmowy, tymczasem pod koniec domówki pretekst przyszedł sam. Wreszcie mogą zamienić ze sobą parę słów.
- Miło mi cię poznać, Hirose - powiedział łagodnie, nie kryjąc swojego zadowolenia.
Kiedy dostrzegł to wymowne spojrzenie wycelowane prosto na butelkę w jego ręce, zaraz zaśmiał się i odłożył ją na podłogę obok kanapy. I tak już była prawie pusta, poza tym bardziej zależy mu na rozmowie niż na alkoholu. Przecież nie chce się upić jak inni, tutaj przede wszystkim ze względu na towarzystwo. Chciał się rozerwać wraz ze swoimi znajomymi, a tymczasem to oni rozerwali się bez niego.
- Widzę, że nie przepadasz za alkoholem.
Zastanawiało go to, jednak nie zadawał zbędnych pytań. Sam zrezygnował z ostatnich dwóch łyków piwa, bo nie miał zamiaru pić podczas rozmowy z nim, to byłoby zbyt nieodpowiednie, gdy awersja chłopaka do alkoholu jest widoczna gołym okiem.
- Dawno nie byłem na żadnej domówce. Zazwyczaj spędzam czas inaczej. Gram w kosza albo jeżdżę na deskorolce. A ty co zazwyczaj robisz w wolnym czasie?
Powrót do góry Go down
Blueberry

avatar

Liczba postów : 36
Join date : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Czw Kwi 03, 2014 5:33 pm

- No... Teraz tak, teraz mam z kim porozmawiać... - zaśmiał się miło i odetchnął dyskretnie.
Myślał, że będzie bardziej spięty, a tymczasem jakoś swobodniej mu było, siedząc tak obok błękitnowłosego, starszego chłopaka.
Spojrzał za butelką i uśmiechnął się dziękując mu wzrokiem. Nie przepadał za rozmawianiem z kimś, kto aktualnie trzymał piwo, bo nie skupiał się na rozmowie tylko na ubywającym piwie.
- Sam nie bywam za często na imprezach, jakoś nie czuje do nich pociągu no i też zbyt dużo osób z moich znajomych nie urządza imprez. Gdyby nie fakt, że temu godpodarzowi byłem coś winny nie zjawiłbym się tutaj. A zazwyczaj trenuje koszykówke lub pomagam w schronisku dla zwierząt. Uwielbiam pomagać zwierzętom no i skoro nie mam problemu z przebywaniem z nimi to już w ogóle. Jakby z natury mnie lubiły. - roześmiał się znów. Aż dziw, że tyle sie Berry śmiał.
Wyprostował się siedząc na kanapie i przyjrzał rozmówcy. Ile razy sam chciał porozmawiać z Ulissesem, ale jakoś tak wstydził się, po prostu podążając za nim wzrokiem.
- I zapomniałbym... - podniósł się z kanapy i ukłonił się Ulissowie, jako dobrze wychowany, rodowity Japończyk. - Mnie też miło Cię poznać.
Uśmiechnął się radośnie, prostując.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Czw Kwi 03, 2014 9:18 pm

Cieszyła go możliwość rozmowy, może nawet podejrzanie bardzo, lecz nie przejmował się tym, po prostu czerpał z tego, co mógł. Grzechem byłoby nie wykorzystać tak okazji, zwłaszcza, że nigdy nie wiadomo, czy kiedykolwiek nadejdzie podobna szansa. Musiał skorzystać i właściwie wyszło mu to jedynie na dobre. Nie zwlekał i na tym polegał jego sukces, co też doskonale sprawdzało się w koszykówce. Zawsze wyprzedzał poczynania przeciwnika, to nad wyraz pomaga mu przechwytywać piłkę.
- W takim razie jeszcze bardziej się cieszę z naszej rozmowy - odparł na jego słowa z delikatnym uśmiechem. To chyba był dar od losu dla Ulissesa, bo nareszcie miał sposobność, by się do niego odezwać. - Dobrze, że jednak przyszedłeś, naprawdę.
Wysłuchał jego dalszych słów z jawnym zaciekawieniem. Tak jak przypuszczał, ma do czynienia z naprawdę miłą, uczynną osobą. Poczuł podziw do jego osoby podziw, kiedy dowiedział się, że pomaga w schronisku. Osoby, które potrafią zatroszczyć się o zwierzaki są wspaniałe. Ulisses naprawdę zazdrości szczęściarzom, którzy z łatwością mogą przebywać w otoczeniu zwierzaków. Sam uwielbia zwierzęta, zwłaszcza koty, jednak na swoje nieszczęście bez wzajemności. Gdy tylko zbliży się choćby do chomika, ten zaraz ucieka.
Zaskoczyło go zachowanie chłopaka. Przyglądał mu się nieco oszołomiony, w końcu to nie jest do końca normalne, że rozmówca nagle wstaje i kłania się przed tobą. Pewnie w krajach azjatyckich to coś na porządku dziennym, jednak tutaj, w sercu Anglii - Londynie, podobne rzeczy mogą budzić zdziwienie.
- Zwierzęta z pewnością cię lubią, nie to co mnie. Ale to nic dziwnego, w końcu jesteś miły. Co prawda nie znamy się dobrze, ale sprawiasz wrażenie spokojnej osoby. Już cię polubiłem.
Posłał mu ciepły uśmiech, jednak zaraz skierował twarz gdzieś w bok, aby czasem nie wydały go oczy, które przybrały nad wyraz łagodnego wyrazu. Rany, dwa piwa już dają o sobie znać. Chyba powinien nieco spoważnieć, ale w obecnej sytuacji to takie trudne. Nie chce być poważny, chce cieszyć się towarzystwem chłopaka i przy okazji poznać go jak najlepiej.
- Niech zgadnę, jesteś na weterynarii, prawda?
Powrót do góry Go down
Blueberry

avatar

Liczba postów : 36
Join date : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Sob Kwi 05, 2014 6:17 pm

Sam naprawde się cieszyl, to troche jak przeznacznie, prawda? Dwie duszyczki, zbyt niesmiale by wyiagnac pierwsze dlon, spotykaja sie w miejscu, gdzie alkohol dodaje wrecz skrzydel, jak do mawiaja w reklamie Red Bulla.
-Ano, dobrze. - usmiechnal sie szeroko, ukazujac rzad nialych, zadbanych zebow. Oplacila sie katorga z dentystami i aparatem na zebach.
Ze zwierzetami zawsze bylo dosc dziwnie. Lgnely do niego, jak zwierzeta do arki Noego w czasie wielkiego potopu. Nigdy nie mial z nimi problemow. Zas jesli starszy mial z nmi problem, z wielkim usmiechem i radoscia pomoze mu, chocby mial wylac z siebie siodme poty.
Chrzaknal cicho.
- Bede za pol roku, dopiero... Musze wpierw dokladnie sie zaklimatyzowac, toche peszy mnie swiadomosc tego, ile ludzi bedzie w collegu. Bardzo zalowalem, ze nie ma zadnego kierunku typowo sportowego, ale skoro weterynaria jest, to nalezy skorzystac, poki mozna. - zasmial sie zaklopotany, wyciagajac prosto przed siebie nogi. - A ty? Gdzie jestes, Uliss? - spytal sie niepewnie, czujac sie, jakby troche wkraczal w intymna sfere zycia blekitnowlosego. Chcial dowiedziec sie o nim wiecej, niz tylko tyle, ze maja wspolnego znajomego, ze gra w koszykowke i tez cieszy sie z mozliwosci rozmowy.
Oczywiscie lagodne spojrzenie nie umknelo blyskawicznej uwadze Blueberrego, ale wolal zachowac to dla siebie i zbytnio sie tm faktem nie ekscytowac, bo to mogla byc sposobnosc wywolana obecnoscia alkoholu we krwi nowego kolegi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Nie Kwi 06, 2014 6:30 pm

Być może zbyt łatwo poczuł sympatię do Berry'ego, ale zawsze jest tak przyjaźnie nastawiony do każdego, przynajmniej się stara. Chyba nie potrafi być uprzedzony wobec kogokolwiek, również nie sugeruje się zdaniem innych czy też plotkami, bo jeśli już ma wyrobić sobie o kimś zdanie, to woli tę osobę poznać osobiście. Ale to wcale nie tłumaczy tego, dlaczego uśmiecha się jak głupi od chwili, gdy zobaczył Hirose. To z pewnością nie jest zasługa alkoholu, przynajmniej nie w całości. Trudno mu jednak skupić się w tej chwili na powodach swojego entuzjazmu, woli raczej zająć się osobą rozmówcy.
- Nawet pasujesz na weterynarza. Już sobie wyobrażam ciebie za kilka lat w białym kitlu przy badaniu zwierzaków. Będziesz świetnie wyglądał, zobaczysz.
Czy to źle, że tak bardzo wybiegał w przyszłość? Może odrobinę to nieodpowiednie, zwłaszcza, że nie rozmyśla o swojej przyszłości, tylko o dalszych losach chłopaka, którego ledwo co poznał. To tak, jakby wchodził w buciorami w jego życie, kiedy tak naprawdę wcale nie miał takiego zamiaru. Chciał tylko lepiej go poznać, zobaczyć jaki jest, o czym myśli, co lubi robić. Skoro już oficjalnie się poznali, to czy nie mają prawa bardziej się do siebie zbliżyć? Miło by było, jakby się zaprzyjaźnili.
- Ja jestem na wiedzy naturalnej. Nie wiedziałem zbytnio co chcę robić w życiu, więc wybrałem ten kierunek. Lubię biologię, jednak fizyka to dla mnie twardy orzech do zgryzienia.
Podrapał się po swej biednej potylicy, czując się nieco zażenowanym tym wyznaniem. Z mało kim rozmawia tak otwarcie na temat wyboru kierunku, może dlatego, że wielu jego znajomych od zawsze wiedziało co chce robić w życiu, dzięki swoim rodziców. Niestety, matka Ulissesa jest zakręconą malarką, więc w wyborze kierunku nie potrafiła mu pomóc. Właściwie to pchała go na kierunki plastyczne, na całe szczęście niebieskowłosy wybił jej ten pomysł z głowy.
Nie odrywając spojrzenia od chłopaka, bez słowa poklepał go po ramieniu z szerokim uśmiechem na ustach. Sam nie wiedział z jakiego powodu to zrobił, po prostu musiał to zrobić, tak po prostu. To było silniejsze od niego, jakby na ułamek sekundy chęć dotknięcia go była nie do wytrzymania.
- Grasz w kosza, prawda? Całkiem nieźle ci to wychodzi, naprawdę. Musimy kiedyś zagrać jeden na jednego.
Powrót do góry Go down
Blueberry

avatar

Liczba postów : 36
Join date : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Pon Kwi 07, 2014 3:44 pm

Zatem i w kwestii poznawania nowych osob byli podobni. Hirose rowniez nie przepadal za plotkami o danym czlowieku. Gdy jakas zaslyszal, od razu sie kierowal do owego osobnika, o ile kiedys rozmawiali i pytal, jak naprawde jest. W przypadku Ulissesa nie slyszal nic, musi bazowac na swoich obserwacjach, ktore poki co sa jak najbardziej pozytywne. Zasmial sie cieplo na stwierdzeniu o kitlu.
- Coz, jesli nie uda mi sie z koszykowka to pewnie zostane weterynarzem. To dobrze platna praca, choc nie jesten pewien, czy na pewno dalbym rade patrzec na krzywde jaka jest wyrzadzana zwierzetom, no i czy w ogole dalbym rade jakiekolwiek uspic. Wiem jakie to jest bolesne przezycie, sam musialem rozstac sie w taki sposob z moim malym przyjacielem... - usmiechnal sie smutno i popatrzyl na nowego kolege.
Ciagle zastanawial sie, jakim cudem tak swobodnie idzie mu rozmowa z nim. Nawet na klepanie sie usmiechnal sympatycznie, a normalnie w takich sytuacjach czerwienil sie jak pomidor i odsuwal sie! Znaczy, coz, na policzki Blueberrego wstapil delikatny rumieniec, ale o losie sprzyjajacy, mogl to zwalic na alkohol, ktory ich otaczal.
- Wlasciwie, widzialem, ze nad garazem wisi kosz, a w krzach lezala pilka od koszykowki... Co ty na to, zebysmy wyszli na swieze powietrze i juz teraz sprobowali cos zagrac? W dziecinstwie gralem strasznie duzo w 50-tke, choc moim towarzyszem tej zabawy byla moja mama. - zasmial sie znow wesolo.
Uwielbial naprawde ta gre. Ot, luzna, na rzuty do kosza za 2 punkty. Rzucalo sie do kosza, a jesli sie nie trafilo, przeciwnik musial zlapac pilke i rzucac stamtad, skad zlapal. Jesli trafil on, ustawial sie jakies 5 metrow od kosza i rzucal tak dlugo, az pilka nie ucieknie gdzies w bok i kolejna osoba ja lapala by miec dogodne miejsce do rzutu. Choc zapewne w ich przypadku bedzie tak, iz rzuci pierwsza osoba i ta wygra, trafiajac ciagle.
W kazdym razie, podniosl sie przeciagajac porzadnie, a zaraz po tym poprawiajac koszulke, ktra nazbyt odslonila brzuch na widok Ulissesa.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Pon Kwi 07, 2014 7:58 pm

Weterynaria z pewnością była bardziej przyszłościowym kierunkiem niż jakikolwiek sportowy, takie przynajmniej wrażenie odnosił Ulisses. Niektórzy mówią, że zawsze najlepiej robić to, co się kocha, jednak pasja nie zawsze przynosi dobrze płatny zarobek. Uliss kocha koszykówkę, jednak nawet ze swoimi stu osiemdziesięcioma ośmioma centymetrami wzrostu nie może być pewien tego, czy kiedykolwiek dostanie się do ligi jako pełnoprawny koszykarz. Trzeba myśleć realistycznie, niestety.
- Przypuszczam, że musiałeś czuć się paskudnie, kiedy musiałeś pożegnać się ze swoim pupilem - rzekł cicho, rzucając mu troskliwe spojrzenie. - Ja nigdy nie miałem zwierzaka, więc nie wiem, jak to jest.
Kiedy dostrzegł jego rumieńce, które były reakcją na jego dotyk, mimowolnie uśmiechnął się kącikami ust. Zwyczajnie ucieszyła go myśl, że chłopak zareagował tak na jego osobę, choć nie powinien myśleć o czymś podobnym. Prawdopodobnie to nie jest do końca normalne, by jeden chłopak robił taki podchody wobec drugiego, nawet jeśli było to w pełni niezamierzone i nieświadome. Niebieskowłosy wparł się wygodniej o oparcie kanapy, przy czym zmrużył leniwie oczy, nawet wydał z siebie krótki, gardłowy pomruk, który wyrażał jego rozleniwienie.
- Jasne - odparł na jego propozycję i zaraz poderwał się na równe nogi. W jednej chwili złapał chłopaka za nadgarstek i śmiało przyciągnął do siebie. Niski skrzydłowy jakoś nie zwrócił większej uwagi na niepoprawność swojego zachowania, najwidoczniej alkohol stłumił u niego nieco rozwagi i sporo grzeczności. - Ale wolałbym zagrać jeden na jednego do... Może być do dwunastu punktów?
Nie czekając na odpowiedź, pociągnął go za sobą w stronę wyjścia. Chce jak najszybciej znaleźć się z nim na zewnątrz, aby wreszcie rozpocząć ich grę. Z całą pewnością będzie zabawnie, przynajmniej nie będą się nudzić. Jak to dobrze, że mają sposobność cieszyć się wspólną pasją.
- Muszę uprzedzić, że podczas gry potrafię się zapomnieć. Po prostu uwielbiam grać.
Powrót do góry Go down
Blueberry

avatar

Liczba postów : 36
Join date : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Wto Kwi 08, 2014 1:52 pm

-Nawet gorzej niz paskudnie, ale moglem liczyc na wsparcie ze strony mojego sportu i muzyki. - mruknal cicho, drapiac sie po karku. Normalnie nie mowil o Kotsu, swoim zmarlym psie.
Zlapany za nadarstek i przyciagniety tym bardziej sie zarumienil. Za blisko. Oczywiscie mogl wmawiac sobie, ze tak robia kumple, ale oni dopiero co sie poznali! Wzial glebszy wdech na uspokojnie i szybko zrownal krok z Ulissesem, zerkajac na niego. Wydawal sie bardzo ciekawym czlowiekiem. I jego wyglad, kolczyki. Nic, a nic nie przeszkadzaly Hirose. Byl toleranycjny, a w tym wypadku uwazal, ze to wszystko pasuje osobie blekitnowlosego, wyzszego chlopaka.
Na zewnatrz zaraz znalazl pilke i sprawdzil jak z jej powietrzem. Pokozlowal pare razy i usmiechnal sie zadowolony. Chropowata faktura pilki, idealnie lezacej w jego dloni.. To cos, cze nie mozna nie lubic. Wspabiale uczucie, energia zaraz przeplywajaca przez niego, od pilki przez dlon do serca. Mocniej odbil pilke, sciagajac szybko sweter i zlapal ja, zostajac w podkoszulku. Znacznie wygodniej. W dodatku na zewnatrz bylo zaskakujaco przyjemnie cieplo. Spojrzal na kosz. Jak na ich standarty, byl stanowczo za nisko. To za bardzo ulatwialo zadanie...zmarszczyl brwi, wykonujac wsad. Zlapany obreczy, stal na ziemi.
- Myslisz, ze da rade zawiesic to wyzej...? - spytalem sie niepewnie.
Jesli z tym metr osiemdziesiat Blueberrego naprawde bylo nisko, to wiec co dopiero dla Ulissesa, bedacego prawie glowe wyzszy. Podrapal sie po nosie. Naprawde chcial z nim zagrac... Mozna zawsze zmienic miejscowke... Zatupal noga, rozmyslajac na sytuacja.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Sro Kwi 09, 2014 9:16 pm

Sam Ulisses był nieco skrępowany ich bliskością, nawet jeśli nie było tego po nim tak bardzo widać, na dodatek sam zmniejszył dystans między nimi. Właściwie zrobił to bezmyślnie, przyciągnął go do siebie, jakby nie dostrzegał w tym nic dziwnego, kiedy tak naprawdę jego podświadomość wręcz krzyczała o pomstę do nieba. To przez własne myśli puścił nadgarstek chłopaka, gdy tylko znaleźli się na zewnątrz, choć to i tak nie sprawi, że nagle zapomni o delikatnym cieple jego skóry. Odrobinę speszony, skierował wzrok na zawieszony dość nisko kosz, dzięki czemu łatwiej przyszło mu oderwać się od kłopotliwych myśli. Położenie kosza było beznadziejne i raczej wyżej zawiesić się go nie dało, co już przyprawiało go o prawdziwy stan depresyjny. Widząc wsad chłopaka, uśmiechnął się szeroko, gdyż cieszył się z jego szczęścia, które nastąpiło po udanej akcji. Po chwili spoważniał, kiedy Berry wylądował stopami na ziemi, choć wciąż trzymał obręcz.
- Raczej nie da rady, niestety - odpowiedział na jego pytanie z lekką rezygnacją. Westchnął cicho, ponieważ nie widział rozwiązania dla tej sytuacji. Mają kosz, ale ten jest za nisko zawieszony, więc z pasjonującej gry nici. Gdyby przyszło im poszukiwać innego miejsca do gry, musieliby błąkać się po okolicy i zapewne w końcu by się zgubili, bądź mogliby tłuc się przez pół miasta do znanej im dzielnicy, gdzie na pewno znajdą boisko do kosza z koszami o odpowiedniej wysokości. O tej godzinie nie złapią autobusu, na taksówkę nawet po zrzutce wydaliby fortunę, z kolei przejść całej drogi zajęłoby im wieki. Okropna sytuacja, nie ma co.
- Trudno, zagramy nawet z takim koszem. Jeden na jednego do dwunastu punktów i nie chcę słyszeć żadnych sprzeciwów.
W jednej chwili podszedł pod kosz i zgarnął piłkę, a gdy już się wyprostował, zbliżył się do chłopaka z subtelnym uśmiechem. Prezentował się naprawdę dobrze i to było w nim takie intrygujące. Czyżby był to efekt alkoholu? Prawdopodobnie tak, jednak Uliss nie potrafił tego obiektywnie oszacować, dlatego też wahał się przed jakimkolwiek działaniem. Bez słowa odsunął się o krok, po czym zaczął kozłować, tak po prostu. Nie odrywając od rywala spojrzenia dwukolorowych oczu, wciąż trzymał z dala od niego piłkę, aby ta nie została mu odebrana.
- Jestem dobry zarówno w obronie, jak i w ataku, więc możesz już się bać - rzucił w jego stronę z szerokim uśmiechem, ani na chwilę nie tracąc swojej pewności siebie. Już czuje smak zwycięstwa w tej drobnej potyczce między nimi. Wspólna gra z całą pewnością zbliży ich do siebie, zawsze tak się dzieje, przynajmniej zawsze, gdy Ulisses gra z innym pasjonatem koszykówki.
Powrót do góry Go down
Blueberry

avatar

Liczba postów : 36
Join date : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Czw Kwi 10, 2014 11:43 am

Granatowowlosy spojrzal uwaznie na pilke, na ruch nadgarstka Ulissesa i napiecie jego miesni gotowych do tego, by nie dac odebrac sobie pilke. W oczach Hirose siedzial wielki podziw, po uslyszeniu, ze w obie strony starszy jest dobry, a takze ciagle wpatrywal sie w ta plynnosc nadgarstka.
- To na pewno. Twoj nadgarstek wykonuje plynne ruchy, a napiecie miesni sugeruje pelna gotowosc do obu tych rzeczy. Sam poki co az tak wyborny nie jestem,moje skoki sa naprawde dobre, stad moje wsady potrafia byc widowiskowe, a w obronie z latwoscia dosiegam pilki, ale na ziemi nie idzie mi to tak dobrze. Dopiero ucze sie naziemnych technik. - przyznal sie bez trudu do swoich problemow jego gra nie byla jakas niesamowita, glownie orzez wzrost, ale staral sie i z miloscia gral, co jesnak swoje znaczylo.
Nie nalezy grac tylko dlatego, ze chce sie wygrac. Nalezy grac do samej gry, przez swoja milosc do niej. Nawet porazka nie jest zla, jesli cieszymy sie z odbytej gry! Takie bylo zdanie Blueberrego, umial pogodzic sie z porazka, dzieki ktorej mogl analizowac swoje bledy.
Teraz jednak skupil sie na kozlowaniu Ulissesa. Czekal na odpowiedni moment, by ruszyc do ataku, jednak w ostatniej chwili wykonal ruch przeciwny temu, idac w drugi bok. Od tylu wytracil pilke Ulissowi, ale powierzchnia "boiska" byla zbyt ograniczona. Teraz wykorzystal to dla siebie, przemykajac jak cien do pilki i odskakujac rzucajac do kosza. Widac po nim bylo radosc z zdobytego punktu, moze wrecz dziecieca, ale wciaz radosc. Pokazal dwa palce chlopakowi o dwukolorowych oczach. 2-0. I nawet jesli to beda jedyne punkty Ookamiego, to trudno. Sama gra z TA osoba bedaca Ulissesem przepotwornie go radowala. Zlapal pilke i odbijajac ja od podloza podal ja jemu, tak jak nakazywaly to zasady.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Pią Kwi 11, 2014 6:37 pm

Mocno zaskoczyło go to, że Berry odkrył przed nim wszystkie swoje najsłabsze punkty, co też zrobił z tak wielką swobodą. Czuł się przez to nieco oszukany, mimo to nie śmiał narzekać, bo czyż nie działa to na jego korzyść? Miał przewagę w postaci wzrostu i choć losy tego spotkania nie były przesądzone, to jednak czuł się bardzo pewnie. Wykonywał kolejne kozły z chytrym uśmieszkiem skrytym w kącikach ust, kiedy nagle ni stąd ni zowąd przeciwnik zaszedł go i odebrał mu piłkę, następnie odskoczył i wrzucił piłkę do kosza. To musiało go zaskoczyć, wręcz wryć się w jego pamięć. Przyglądał się drugiemu graczowi oszołomiony, lecz szybko nabrał innej postawy, gdy piłka znów znalazła się w jego rękach. Jej chropowata powierzchnia przywróciła go do porządku.
- Teraz uważaj, bo zobaczysz na co mnie stać.
Rozpoczął z odpowiedniej odległości kozłem, następnie przemknął przez obronę chłopaka, aby po chwili odbić się mocno od ziemi i wznieść w powietrze. Z dziecinną łatwością wrzucił piłkę do kosza, czym upajał się jeszcze przez dobrą chwilę. Zbytnio się nie namęczył przy tej akcji, mimo to czuł sporą satysfakcję z takiego zagrania. Bez słowa podbiegł pod kosz po piłkę, następnie podał ją do Hirose z szerokim uśmiechem, w którym ukazał dwa równe rzędy zadbanych zębów. Cieszył się jak dzieciak, ale ma chyba z czego.
- Po dwa.
W jednej chwili spoważniał i przygotował się do obrony. Trzymał się blisko chłopaka, aby czasem nie dać mu tak łatwo zdobyć kolejnych punktów. Tym razem powstrzyma jego atak, po prostu musi tego dokonać. Może za bardzo poważnie podchodzi do ich gry, jednak koszykówka wiele dla niego znaczy. Skoro ma przyjemność z nim zagrać, to musi dać z siebie wszystko, w końcu nie chce go rozczarować.
Powrót do góry Go down
Blueberry

avatar

Liczba postów : 36
Join date : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Sob Kwi 12, 2014 11:42 am

Nigdy nie mial problemow, z przyznaniem sie do swoich bledow i slabosci. Oczywiscie, moglby je ukrywac, ale przznanie sie do takich rzeczy to jednak element zaskoczenia, prawda?
Teraz jednakze popelnil blad, bo za szybko wyskoczyl. Z drugiej strony, mial okazje zobaczyc jak chlopak o dwukolorowych oczach wyskakuje i trafia do kosza. Ookami dokladnie widzial napiecie w jego miesniach, plynne tuchy. I ta radosc blyszczaca w oczach! To tez sprawilo, ze sam Berry ucieszyl sie ze zdobytego punktu przez starszego. Zawsze byl troche inny, odstawal od innych, przez to, ze cieszyl sie radoscia innych, nawet gdy sam przegrywal. Koszykowka glownie takim go zrobila. Gra dla przyjemnosci.
Zaraz jednak odebral pilke. Zakozlowal pare razy i lekko uhunajac kolana ocenil sytuacje. Przez to, ze Ulisses byl wyzszy, mogl znaczaco go zaslonil, ale i maly wzrost Hirose byl niekiedy plusem. Dzieki niemu mogl nisko przy ziemi przemknac pod dlonia blekitnego, wykonac dwu takt i z malutkim krokiem odbic pilke o bok tablicy tak, ze zatoczyla kolo po obreczy i wpadla do kosza, dajac punkt Berremu. Granatowowlosy wyrzucil rece radosnie w gore i zasmial sie odbijajac pilke od podloza do drugiego chlopaka. Serce przyjemnie mocniej zaczelo bic. Z powodu punktu, ale i mozliwosci gry z kims, z kim chcial zagrac od dawna. Zapewne przy wyzszym koszu i wiekszym boisku gra bylaby znacznie bardziej zabawna, a ruchy nie bylyby tak ograniczone, ale kto by sie tam teraz tym przejmowal.
- Moze ustalimy, co musi zrobic przegrany dla wygranego? Mozliwosc rozkazania czegos z pewnoscia nam podkoloryzuje gre, prawda? - spytal sie radosnie, stajac w odleglosci dwoch metrow od kosza, lekko pochylajac sie wyprostowany. Stopy ulozyl tak, by mogl szybko zareagowac na boku badz mocno wyskoczyc w gore by przejac pilke. Jedna pozycja - wiele mozliwosci.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Sob Kwi 12, 2014 11:09 pm

Radość chłopaka z punktów przeciwnika niespecjalnie go dziwiła, ponieważ sam zawsze reaguje w podobny sposób, gdy przychodzi mu grać w tak swobodnej atmosferze i to z osobą czy też osobami, do których jest jak najbardziej przyjaźnie nastawiony. Jedynie podczas poważnych meczów nie potrafi znieść straty punktów, ale jest to jak najbardziej naturalne uczucie, a przynajmniej jest osadzone w graniach zdrowej rywalizacji. Nie życzy graczom przeciwnej drużyny źle, po prostu naprawdę chce wygrywać wraz z chłopakami ze swojej szkoły.
Nim zdążył zareagować, Hirose przemknął pod jego ręką i z niebywałą łatwością zdobył kolejne dwa punkty. Im obu zbyt łatwo przychodzi wykonywanie akcji, a wszystko przez za nisko zawieszony kosz, a także wymiary "boiska", za które robi spora część podjazdu. Ale i tak nie mogą narzekać, bo najważniejsze, że mają możliwość by zagrać. Na ten pojedynek chyba obaj czekali od dawna. Ulisses po chwili złapał podaną do niego kozłem piłkę, przy czym wyszczerzył się radośnie. Gdy usłyszał te dwa pytania od przeciwnika, odrobinę spoważniał, lecz zaraz zaśmiał się pod nosem. Spojrzał na chłopaka z cwaniackim uśmiechem, już wiedząc, co też mu rozkaże, gdy wygra.
- Niech będzie - odpowiedział spokojnie, kozłując leniwie piłkę. Najpierw zrobił wzwód w prawo, następnie płynnie się obrócił i przeszedł po lewej, następnie tuż przed koszem wykonał dwutakt, który rzecz jasna zakończył pięknym rzutem do kosza. Piłka nie miała prawa nie przejść przez obręcz. - Wyczuwam zwycięstwo. Nawet nie przypuszczasz, co rozkażę ci zrobić. Możesz już się bać.
Poderwał piłkę od podłoża i rzucił ją w stronę Berry'ego.
- Po cztery.
Powrót do góry Go down
Blueberry

avatar

Liczba postów : 36
Join date : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Wto Kwi 15, 2014 10:07 am

Obserwowal go uwaznie, kazdy jego ruch, zachwycony. Ulisses wiedzial sokladnie gdzie stawiac kroki, kiedy zrobic obrot. To znow sprawilo, ze Blueberry wdal sie w glebsze zamyslenie, od ktorego na jego policzki wpelz standartowy, malo widoczny wypiek.
- Co takiego bys mi rozkazal? - spytal sie z ciekawoscia i zerknal na kosz.
To co zamierzal zrobic moze byc dosc nieprofesjonalne, ze wzgledu na fakt o wiedzy na temat zbyt niskiego kosza oraz swoich wysokich skokow, ale po prostu czul, ze musi to zrobic. Ulozyl stopy w lekkim rozkroku, rece ukladajac na pilce pod kotem 90 stopniu i nim Uliss zdazyl dobiec podskoczyl i rzucil pilke, jednakze dodatkowe rozkojarzenie spowodowane zaciekawieniem sprawilo, ze pilka wypuszczona z jego rak odbila sie od tablicy, przejechala sie dookola obreczy i wypadla, nie zdobywajac punktu. Blue westchnal cicho po czym usmiechnal sie, wiedzac, ze nie zdazy dobiec do pilki przed swoim rywalem.
Ustawil sie wiec tak, zeby moc szybko zablokowac blekitnowlosego i przeczesal wlosy niedbalym ruchem, jednakze wystarczajacym do tego, by wlosy ulozyly sie odpowiednio. Moze troche zbyt otwarcie wpatrywal sie w starszego, ale nie potrafil nic na to poradzic. Czul sie w jego towarzystwie inaczej niz przy kimkolwiek innym, cieszyl sie z ich przypadkowych dotykow spowodowanych gra i tych specjalnych, przed nia, jeszcze w domu gospodarza. Usmiech dwukolorowego radowal go strasznie i nawet strata pilki teraz niespecjalnie go przejela, ba, byl gotow na porazke by dowiedziec sie co planuje Mordecai. Jedno Hirose wiedzial na pewno: bardzo chce sie z nim zaprzyjaznic, ale na chwile, lecz znacznie dluzej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Wto Kwi 15, 2014 2:33 pm

Przez chwilę się zastanawiał czy powinien uchylić przed nim rąbka tajemnicy, jednak szybko postanowił, że tego nie zrobi. Dowie się tylko wtedy, jeśli przegra, ale przecież nie odniesie porażki z premedytacją specjalnie, bo pewnie sam ma jakiś dobry pomysł na wydanie rozkazu Ulissesowi, w końcu sam zaproponował ten zakład, zatem musi już mieć jakiś plan. W każdym razie niebieskowłosy podjął decyzję, której ma zamiar mono się trzymać. Nawet słówkiem nie zdradzi swojego rozkazu, a wszystko po to, aby czasem nie zapeszyć.
- Nie powiem ci - odpowiedział z uśmiechem na ustach, czując, że ma teraz swoistą przewagę. Ucieszył się z takiego obrotu spraw. Rzadko kiedy zachowuje się w taki sposób, jednak był w tej chwili naprawdę bardzo rozluźniony. Towarzystwo Berry'ego i alkohol zrobiły swoje. Chyba nie zachowuje się aż tak źle? Przynajmniej nie robi żadnych scen, więc da się go jeszcze znieść.
Przyglądał się uważnie zagraniu chłopaka, będąc pod niemałym wrażeniem, mimo to wciąż racjonalnie myślał o tym, jak poprowadzić grę. Piłka dziwnym trafem nie wpadła do środka obręczy, co też Ulisses zamierzał wykorzystać. W jednej chwili podbiegł pod kosz i zgarnął piłkę, nim ta zdołała się drugi raz odbić od podłoża, po czym nad wyraz swobodnie wrzucił ją do środka obręczy. Było to nad wyraz proste zadanie, bo kosz był zawieszony nad wyraz nisko, przynajmniej dla niego. Na twarzy starszego chłopaka zakwitł uśmiech, jednak ten był obecny również na twarzy Hirose.
- Sześć do czterech - oznajmił radośnie. - Już niedługo dowiesz się, co też wymyśliłem dla ciebie do zrobienia w ramach kary dla przegranego.
Drażnił się  nim? Może odrobinę. Wszystko to było przecież zabawą, prawda? Tak przynajmniej postrzegał to Ulisses, który chciał dobrze się bawić wraz z drugim graczem. Kosz i boisko nie są idealne, ale to nie znaczy, że nie mają czerpać przyjemności z tego pojedynku.
- Oj, Berry, szykuj się, bo teraz ja zaczynam.
Przeszedł z piłką na odpowiednią odległość, by rozpocząć swoją akcję kozłem. Nie czekał długo, natychmiast ruszył na chłopaka, jednak nim miał na niego wpaść odbił się o ziemi i wyskoczył wysoko, wtedy też rzucił piłkę, która bez jakichkolwiek trudności trafiła do kosza, zdobywając dla zawodnika kolejne dwa punkty.
Powrót do góry Go down
Blueberry

avatar

Liczba postów : 36
Join date : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Wto Kwi 15, 2014 6:16 pm

Przypatrzyl sie mu, szykujac do odebrania jenak pilki, ale ten skoczyl nagle przed nim. Nie zdazyl sie odbic i tylko wpatrywal sie jak pilka wlatuje do kosza. Westchnal ciezko i zaraz podbiegl po pilke.
- No wiesz! - westchnal ciezko i zasmial sie radosnie.
Zaraz zaczal odzyskiwac stracone punkty. Ostatecznie, gdy gra sie zakonczyla, Berry lezal na ziemi sapiac, ze smiechem. Przegral, dwoma punktami, ale w sercu czul zwyciestwo, spowodowanego mozliwoscia gry z Ulissesem. Rozlozyl szeroko rece nie dbajac nawet o poprawienie koszulki, odkrywjacej brzuch.
- No nie wierze... Przegralem. Choc w sumie, widac, ze jestes ode mnie lepszy. Obiecuje, ze bede cwiczyl i nastepnym razem Cie pokonam, Uliss. - zawolal i przymknal oczy odpoczywajac. Na podlozu bylo przyjemnie zimno. - Wiec? Co dla mnie wymysliles? - usmiechnal sie do niego leciutko, otwierajac jedno oko, w ktorym odbijaly sie gwiazdy, na pieknym niebie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Sro Kwi 16, 2014 2:39 pm

Ich gra była wspaniała. Dawali z siebie wszystko, przez co wcale nie czuli upływu czasu. Całkowicie pochłonięci pojedynkiem, pozwali na sobie coraz bardziej wymyślnie zagrania, Ulisses nawet wypróbował kilku rzeczy w obronie, aby sprawdzić, czy może uczynić swoje krycie bardziej uciążliwym dla przeciwnika. Był naprawdę uszczęśliwiony możliwością zagrania z młodszym chłopakiem. Ucieszył się jak dzieciak, gdy odniósł wielki sukces, jednak nie pysznił się tym. Sam przysiadł na przyjemnie chłodnym podłożu obok towarzysza, rzucając mu przy tym rozradowane spojrzenie. Podobał mu się wyraz jego twarzy, zmęczony aczkolwiek usatysfakcjonowany. Wysłuchał uważnie słów Berry'ego, które były kierowane właśnie do niego. Bez słowa wyciągnął rękę w stronę kompana, aby palcami odgarnąć niesforne kosmyki włosów z jego czoła.
- Następnym razem dam z siebie jeszcze więcej - wyrzucił z siebie wesoło, choć w jego głosie można było usłyszeć nutę powagi i swoistej czułości. Dziwne ciepło rozlało się w ciele Ulissesa, gdy tylko pomyślał, że znów będzie miał okazję zagrać z Hirose. Ostrożnie zabrał dłoń, nie odrywając przy tym spojrzenia od chłopaka. Na całe szczęście szybko się opamiętał i przeniósł wzrok na rozgwieżdżone niebo.
- Zapomniałem - odparł na jego pytanie z subtelnym uśmiechem.
Po chwili z jego ust wydobyło się ciche westchnięcia. Na początku chciał mu rozkazać, aby wykrzyknął jego imię na całą okolicę, jednak obecnie wydawało mu się to głupim pomysłem. Wymyśli coś innego, ale potrzebuje chwili do namysłu.
- Przynieść ci coś do picia?
Podniósł się na równe nogi, następnie przykucnął przy nim, przyglądając mu się z jawnym zaciekawieniem.
Powrót do góry Go down
Blueberry

avatar

Liczba postów : 36
Join date : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Sro Kwi 16, 2014 11:07 pm

Zerknal zaskoczony na jego reke i znow zarumienil sie, nieco mocniej, czujac jak odgarniane sa mu kosmyki niesfornych wlosow z czola. Przyjemny calkiem byl taki dotyk, ale nie mogl o tym myslec. W przeciwnym razie rumieniec by sie poglebil.
- Zapomniales? Nie wierze! - zasmial sie lekko i usmiechnal sie lagodnie. - Ale westchnales. Wiec jednak nad czyms myslisz.
Zauwazyl calkiem slusznie i przymknal oczy rozchylajac usta zamyslony. Chcial cos do picia, ale co by bylo tutaj dostepne...?
- Zadowole sie zwyklym sokiem pomaranczowym. - stwierdzil w koncu i jakos tak rozesmial sie.
Czul sie wybornie w takiej lekkiej atmosferze, nawet ze swiadomoscia o swoich widocznych rumiencach. Normalnie nie przepadal za tym, jak ktos dotykal jego wlosy, ale w przypadku Ulissesa byl w stanie to wytrzymac. I znow to dziwne uczucie. Jeszcze go nie rozumial, ale w domu z pewnoscia sie nad nim doglebnie zastanowil.
W koncu jednak odech wyrownal sie odpowiednio. Podrapal sie po odkrytym brzuchu przy pepku i rozlozyl rece na "krzyz", chcac opczuc jak najwieksza powierzchnia ciala zimna rozkosz cegielek w podjezdzie.
No i w zasadzie niedlugo powinien sie zbierac... Jest juz naprawde dlugo, a dosc bal sie takich samotmych powrotow. Dosc sie nasluchal o gwaltach na dziewczynach i chlopcach bogu ducha winnych. Oczywiscie, bylby jakos w stanie sie obronic, ale ze swoim wzrostem niewiele raczej zdziala.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Czw Kwi 17, 2014 8:04 pm

Gdy dostrzegł rumieńce na jego policzkach, sam poczuł jak przyjemne ciepło rozchodzi się po jego twarzy, aby skumulować się nie tylko na policzkach, ale też w uszach. Jego towarzysz był zawstydzony dotykiem Ulissesa, zatem i niebieskowłosy poczuł się z lekka zażenowany tym drobnym kontaktem fizycznym. Sam przecież go dotknął, więc nie powinien podchodzić do tego tak wstydliwie, jednak nic nie mógł poradzić na swoją reakcję, bo ta była niezależne od jego woli. To wina Berry'ego, bo tak słodko się zarumienił.
- Myślę nad tą karą cały czas - bąknął w odpowiedzi. Wolał zmienić swoje żądanie, może nawet wykorzysta je nieco później, to wcale nie byłby taki głupi pomysł. Jak już wstał i otrzymał odpowiedź od młodszego kolegi, zaraz leniwie kierował się w kierunku domu, gdzie jakieś niedobitki jeszcze próbowały się bawić. Łatwo przeszedł do kuchni i otworzył lodówkę, z której wziął dla siebie małą butelkę wody, a dla kompana kartonik soku pomarańczowego. Powrócił do niego jak najprędzej z szerokim uśmiechem i znów przysiadł obok. Z błyskiem w oku przyłożył chłodną butelkę do jego smukłej szyi. Dopiero w tej chwili dostrzegł przyjemną dla oka bladość jego skóry. Słyszał, że w Azji blada skóra to coś bardzo pociągającego, a w Japonii punktem erogennym jest kark. Wolał jednak nie pytać o coś podobnego samego Japończyka.
- Bardzo zmęczony? - spytał lekko rozbawiony palcem dźgając go w odkryty brzuch. W końcu podał mu jego sok, a sam zabrał się za picie zimnej wody. Po chwili wylał wodę na swoją głowę, aby zaraz zaczesać mokre włosy do tyłu.
Powrót do góry Go down
Blueberry

avatar

Liczba postów : 36
Join date : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Pią Kwi 18, 2014 2:11 pm

Czekal cierpliwe na swojego kompana niedoli trzezwych na tej imprezie. Czujac przyjemne zimno zamruczal glosno i mocniej sie zarumienil. Czesciowo to co slyszal Uliss bylo prawda, Blueberry byl wrazliwy na karku, lecz najbardziej na zgieciu szyi z ramionami. No i jak w wielu przypadkach kiedy drapany jest pomiedzy lopatkami mruczy zadowolony glosno jak kot i zrobi wszystko co mu sie kaze.
Odebral swoj soczek podnoszac sie do siadu i poprawil bluzke wbijajac slonke w fiolowe koleczko. Napil sie, wypijajac wiekszosc i odetchnal zadowolony zerkajac na blekitnowlosego uwaznie. Strasznie podobaly mu sie te dwukolorowe oczy...
- Nie tyle co zmeczony, a przerazony samotnym powrotem do domu... - mruknal drapiac sie po karku. Ciagle czul butelke przytknieta do niego. - A jak u Ciebie. Nie zmeczyles sie? - usmiechnal sie.
Czesc wody i jego ochlapala, przez co krople wody splywaly mu teraz po policzku i obojczyku, jednakze nie przejal sie tym zbytnio, zadowolony nawet. Przyjemnie chlodno. Dopil soczek zgniatajac zaraz kartonik i trafil do kosza nim, rzucajac jedna reka.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Pią Kwi 18, 2014 2:31 pm

Mruczenie wydobywające się z gardła chłopaka zaskoczyło go, lecz po chwili uśmiechnął się nad wyraz zadowolony, bo miał okazję po raz kolejny ujrzeć urokliwe zachowanie u swojego kompana. Naprawdę jest słodki, choć prawdopodobnie sam tego nie zauważa. Spokojny, na boisku bardzo energiczny, wesoły i życzliwy. I łatwo się z nim rozmawia. Ulisses zaczął nawet żałować, że nie odważył się zagadać do niego wcześniej, bo w takim przypadku mieliby już wcześniej okazję razem zagrać czy spędzić wspólnie czas w inny sposób. Czasem mogliby robić wspólne wypady na miasto, to nie byłoby nic złego, takie zwyczajne pójście do kina czy parku z kolegą.
Gdy usłyszał jego odpowiedź, od razu zdecydował, że odprowadzi go pod same drzwi, jeśli zaistnieje taka potrzeba. Impreza i tak już dawno się skończyła, w końcu wszyscy byli mocno wstawieni, więc obaj nie stracą zbyt wiele wcześniejszym opuszczeniem domówki. Poza tym, niebieskowłosy musiał w duchu przyznać, że najlepsza część imprezy zaczęła się do niego dopiero w chwili, kiedy podszedł do Berry'ego. Szkoda by było ot tak kończyć ten wspaniały czas zwyczajnym pożegnaniem tu i teraz.
- Ani trochę nie jestem zmęczony - odpowiedział na jego pytanie z uśmiechem. - Dlatego odprowadzę cię do domu.
Chłopak zdobył punkty, wspaniale, jednak teraz muszą wstawać, jeśli chcą dojść do jego domu jak najszybciej. Pewnie Hirose chce jak najszybciej się umyć i położyć, po takiej grze to jak najbardziej naturalna potrzeba. Ulisses już zaliczył drobny prysznic, więc nie ma prawa narzekać.
- Ładny rzut.
Powstał na równe nogi i stanął przed nim, po czym wyciągnął do niego dłoń, aby pomóc mu wstać. Noc jest jeszcze młoda, więc nadal mogą dobrze się bawić w swoim towarzystwie.
- Gdzie mam cię odprowadzić?
Powrót do góry Go down
Blueberry

avatar

Liczba postów : 36
Join date : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Wto Kwi 22, 2014 8:54 am

Blue zdecydowanie nie uwazal sie za osobe slodka. Raczej opanowana w gruncie rzzeczy i wrecz nudna. Moze przez takie swoje nastawienie do siebie, nie zdolal sie z nikim glebiej poznac?
- Powaznie Ci sie chce...? - wolal sie upewnic. Usmiechnal sie szeroko, nie urywajac radosci.
Spojrzal na jego dlon i pewnie ja chwycil, korzystajac z jego pomocy. Sam zapewne by nie wstal za Chiny.
- Dosc daleko... Stad to przerazenie. Nigdy nie wiadomo co czycha za zakretem... - az sie wzdrygnal na sama mysl. No i wpadlo mu tez cos jeszcze, ale postanowil, ze zaproponuje to znacznie pozniej. Chcial wpierw poznac Ulissesa.
Teraz przyjzal mu sie uwaznie i w koncu puscil jego reke, lapiac sie za kark zaklopotany. Nie zauwazyl, ze nie puscil jej po wstaniu i troche zmartwilo go to, ze blekitnowlosy cos sobie pomysli i odwroci sie od niego, choc sam wczesniej, w domu, objal jakby nie patrzec granatowowlosego.
Zaczal isc w kierunku chodnika. O tej porze autobusy juz nie kursowaly.
- A ty gdzie mieszkasz? Bo nie musisz odprowadzac pod same drzwi mnie... Znaczy... Nie chce Cie za bardzo klopotac czy cos.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   Sro Kwi 23, 2014 7:20 pm

Chyba pytanie Berry'ego nie powinno go zaskoczyć, jednak to się stało. Spojrzał po nim odrobinę zdziwiony, lecz po chwili uśmiechnął się szeroko, jakby jeszcze nie tak dawno zaskakujące pytanie uznał za nad wyraz żartobliwe. Podrapał się po potylicy, nieco zawstydzony tym, że jego propozycja mogła zostać odebrana w taki sposób. W jego dwukolorowych oczach zagościł nawet lekki niepokój o to, czy czasem nie był zbyt nachalny. Pomógł mu wstać, dzięki czemu wydłużył sobie chwilę na zastanowienie. Wtedy też mógł wysłuchać kolejnych słów chłopaka, które przekonały go do podjętej decyzji.
- Bardzo mi się chce - odpowiedział wreszcie z wielkim entuzjazmem. - Nie pozwolę, żebyś sam wracał do domu o tej porze. Chcę też jeszcze trochę z tobą porozmawiać, bo wydajesz się naprawdę miły. Lubię cię.
Na pewno było to dość niespodziewane wyznanie jak na początek znajomości, lecz nie potrafił się powstrzymać przed wypowiedzeniem dwóch ostatnich słów. Hirose to taki miły chłopak, spokojny, na dodatek mają wspólną pasję - koszykówkę. Czy można chcieć czegoś więcej? Nic dziwnego, że Ulisses nie chce jeszcze wypuścić go ze swoich rąk.
Ruszył za nim z uśmiechem, aby w końcu iść z nim ramię w ramię chodnikiem. Nie bardzo wiedział gdzie właściwie się kierują, dlatego spokojnie szedł przy nim, całkowicie zdając się na jego zmysł orientacji. Ma tylko nadzieję, że czasem się nie zgubią, ponieważ wtedy byliby na łasce tej ogromnej metropolii. Nocą każde miasto pokazuje swoją przerażającą stronę.
- To dla mnie żaden kłopot. Mieszkam w akademiku, więc teoretycznie powinienem już leżeć w łóżku, ale sam wiesz jak to jest - tu uśmiechnął się cwaniacko, rzucając mu rozbawione spojrzenie. - Niedługo zamierzam znaleźć coś dla siebie. Mam pracę na pół etatu, tata też mnie wspomoże finansowo, przynajmniej na początku, więc mogę spokojnie pójść już na swoje.
Wziął głęboki wdech, następnie przeciągnął się leniwie wypuszczając przy tym powietrze z płuc. Bez powodu zaśmiał się pod nosem i spojrzał otwarcie na swojego rozmówcę. Jego jasna skóra prezentowała się niezwykle, gdy światło mijanych latarni ulicznych smagała je delikatnie. A jednak ciemność też ma swoje zalety.
- Pewnie mieszkasz z rodzicami. A masz rodzeństwo? Ja jestem jedynakiem, więc wszystkim znajomym zazdroszczę rodzeństwa, o ile je mają.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Blueberry & Ulisses   

Powrót do góry Go down
 
Blueberry & Ulisses
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Archiwum-
Skocz do: