IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Apartament panicza Stara

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Paź 26, 2014 10:33 am

- Nie pomyślałem – przyznał zgodnie z prawdą. Mógł przykryć Huntera czymkolwiek, ale nie, w pierwszej kolejności musiał zadbać o swój własny sen, jak przystało na prawdziwego samoluba. - Z drugiej strony, byłem na tyle uprzejmy, że odstąpiłem ci kanapy, a ty jeszcze śmiesz narzekać. Nieładnie – zacmokał pod nosem kąśliwie, chociaż wielce rozbawiony.
Vincent dopiero po dłużej chwili zorientował się, że nie wziął swoich kubków – a tyłek zdecydowanie miał za ciężki, żeby zrobić w tył zwrot, ale gość okazał się być na tyle tolerancyjny o uprzejmy, że wziął oba. Panicz Star skomentował to czarującym uśmiechem, co było swoistym podziękowaniem... pochwałą. Ujął kubek w dłonie, a te na tle czerni wydawały się być niemal białe, i upił łyka swojej herbaty o smaku pomarańczy (a Vincent stwierdził w myślach, że bardziej nią pachnie niż smakuje). Wykrzywił usta w rozbawieniu, słysząc tę uwagę i usiadł obok niego, w geście zupełnie zrelaksowanym, jakby nie znalazł podejrzanego noża i narkotyków w kieszeniach skórzanej kurtki. I jakby nie usłyszał tych wszystkich – w porównaniu z dzisiejszymi 'dowodami' – niepokojących rzeczy wcześniej.
- Nie wyglądasz na zdolnego do zabaw, a moje słodkie skarbonki czują mały żal na myśl, że za rogiem zerżniesz jakiś inny tyłek – zachichotał ponownie ze swojego skarbonkowego stwierdzenia, najwidoczniej mając nader dobry humor. W jednej chwili poczuł się jak stuprocentowa ciota, co wcale nie ugodziło jego męskiego „ja”. Kiedy padły ostatnie słowa Huntera, które sprawiły, że miał ochotę spakować walizy i jechać do LA, usłyszał pukanie do drzwi – Star nie lubił dzwonków, były cholernie irytujące. - Jakbym był bardziej uległy, zarobiłbym i na wille, natomiast całe rodzinne bogactwo gnije w Los Angeles. Żałujesz, że nie wyrwałeś cholernie bogatej sztuki? - rzucił na odchodnym zaczepnie, a kiedy otworzył drzwi, dystyngowany mężczyzna wjechał wraz z metalowym wózkiem do środka, co wcale nie przeszkadzało Vincentowi, oj nie, na widok tak bardzo czekoladowego ciasta i w dodatku o wielkości małego tortu, zaczęłaby mu lecieć ślinka, gdyby nie wyuczone pozory opanowania. Facet z obsługi posłał jedno krótkie spojrzenie na nagość gościa Stara, ale nie wydawał się być zniesmaczony, ani zaskoczony – albo niejedno widział, albo był świetnym aktorem. Długowłosy, nie bacząc na to, że normalnie półnagi mężczyzna mógłby być zażenowany, po prostu podarował sługusowi odpowiedni napiwek, na co ten wyrzucił z siebie skromne „dziękuję” i wyszedł, zostawiając ciasto sam na sam z tym wielkim głodomorem (i Hunterem). Tyle entuzjazmu Ridley u kochanka nie widział – w ekspresowym tempie poleciał do kuchni i równie szybko przyszedł z powrotem z łyżeczką, zamaszyście usiadł na swoim miejscu i przysunął do siebie porcelanowy talerz... i skosztował. I niemal odleciał w krainę zmysłowej przyjemności.
- O kurwa, jakie to jest pyszne... - zasklomnał pod nosem, biorąc kolejną łyżkę pięciogwiazdkowgo torciku – był dość spory i wyglądał na prawdziwą bombę kaloryczną. - Mój ex też robił takie dobre i przysięgam, wyjdę za tego, który potrafiłby robić takie pyszne ciasta na zawołanie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Paź 26, 2014 10:34 am

Z taką lekkością przyznawał się do swojej bezmyślności. Wcześniej starał się zabawić go czułostkami, a przy pierwszej istotniejszej kwestii nawalał, obnażając swój egoizm. Już przyznał, że uciekł od niego, aby spać w łóżku, zatem miał nie tylko wygodny materac, ale przede wszystkim mógł czymś się przykryć. Miał i też pod głową poduszkę, co było najbardziej wkurzające dla Huntera, gdy sam męczył się z odrętwiałym karkiem, który próbował rozmasować dłonią. Przydałyby mu się usługi masażysty, dlatego spojrzał pożądliwie na smukłe palce Vincenta – te z pewnością mogły zdziałać cuda, o czym już się przekonał. Nie spodziewał się, że rozciąganie wnętrza sprawi mu tyle przyjemności. To było spowodowane doświadczeniem Stara, który to może przebierać w partnerach i chętnie korzysta z tego przywileju. Seksowny drań.
- Mam rozumieć, że nie dasz mi się zerżnąć, tak?
Oczywiście, że ta odmowa ukryta między żartobliwymi słowami zirytowała go. I tak nie ma zamiaru zbyt szybko opuścić tego mieszkania, ale przede wszystkim nie odpuści, dopóki nie dostanie tego, czego chce. A w tej chwili marzy mu się tyłek tego egoisty. Na jego kolejne słowa prychnął niedbale, wzrokiem odprowadzając go do drzwi, przez które wjechał wózek a za nim wszedł mężczyzna, który go pchał. Zignorował jego obecność, odpowiadając wreszcie na pytanie gwiazdora.
- Żałuję, że nie wyrwałem nieco dostępniejszej dupy – odparł nad wyraz swobodnie, niezbyt przejmując się reakcją długowłosego na tę wypowiedź. Nawet nie spojrzał na gościa z obsługi, zwyczajnie nie potrafił się przejmować kompletnie obcym kolesiem. To jego praca, więc musi znosić przeróżne sytuacje. – Ale z drugiej strony to dobrze, że twój tyłek stanowi tak luksusowy towar.
Kiedy zobaczył wybuch tej całej ekstazy u gwiazdora, musiał się powstrzymać od wybuchnięcia śmiechem. Cudem zachował na twarzy maskę powagi i pożegnał skinieniem głowy sługusa, a po powrocie Stara z kuchni skupiał się tylko na wyrazie jego twarzy, a ten był rozmarzony, dopóki nie skosztował tortu. Potem Vincent wpadł w ekstazę, a zaledwie skosztował tego cukierniczego dzieła. Z pewnością byłoby nadal zabawnie na niego patrzeć i nawet słuchać, gdyby tylko nie zaczął gadać o swoim ex. Ledwo o nim wspomniał, a Hunter westchnął ciężko. Niewiele minęło od ich zerwania, bo chyba dwa miesiące, z tego, co wcześniej słyszał od Stara, ale po co zawracać tym głowę właśnie jemu? Gówno go wspomnienia ze związku drugiego nastolatka.
- Dobrze, że nie umiem piec – mruknął pod nosem, nie odrywając wzroku od gwiazdora.
Wyciągnął dłoń w stronę tortu i wziął trochę czekoladowego kremu z wierzchu na palec, aby samemu go zasmakować. Był doby, z całą pewnością, jednak nie zamierzał zachwycać się jakimś ciastem. Dla niego to jedzenie i tyle. Powrócił do kawy, upijając kolejne łyki tego cudownego naparu z białego kubka.
Chyba powinienem się ubrać, skoro nie porucham. Jego konkluzja była logiczna, w końcu Vincent jest teraz zbyt pochłonięty tym całym tortem, aby w ogóle myśleć o seksie. Przegrać z ciastem walkę o czyjąś uwagę – totalne dno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Paź 26, 2014 10:35 am

Nie odpowiedział nic na bezpośrednie pytanie dotyczące zerżnięcia. Po co, jeśli Hunter niekiedy przejawiał się znakomitą dedukcją? Ale niestety, ten wykazywał się zadziwiającym nietaktem. O ile z pierwszych słów dotyczącej dostępności tyłka mógł się wywinąć, o tyle z drugiej już nie bardzo. Posłał szybki rzut oka w kierunku mężczyzny, który nie wydawał się być zainteresowany rozmową. Vincent wiedział, że wydawać się mogło wiele. Kiedy ten raczył wyjść, zrugał gościa.
- Nie bądź taki swobodny przy obcych. - Reputację i tak miał nadwyrężoną, ale mimo wszystko lubił dbać o jakąkolwiek iluzję dystyngowanego młodego mężczyzny. - Tutaj nie są wytresowani.
Stwierdzenie, jakby mówił o psach, a nie ludziach i wcale nie wydawał się tym być minimalnie zażenowany.
Kiedy zdążył posmakować to nieprzyzwoicie pyszne ciasto, nie umknęło mu to westchnięcie. Nie wiedział tylko, czy chodziło tutaj o ten entuzjazm, czy wspomnienie o ex. W końcu ten drugi był dla niego ważny i o ile nie czuł się z nim emocjonalnie – i chyba nawet fizycznie – związany, to nie mógł ot tak wymazać jego istnienia. Bo przecież był. I robił kurewsko pyszne ciasta, bo niczego innego Vincent nigdy nie chciał. Nie miał zamiaru się z niczego tłumaczyć, bo i po co i z czego?
Zmarszczył brwi na to jawne odrzucenie. Wypalił bezmyślnie z niespodziewanym małżeństwem, ale na miłość diabła. I jeszcze macnęli jego ciacho i co gorsze, nie wykazano przy tym krzty entuzjazmu. Przewrócił oczami i po dłuższej chwili delektowania się, kiedy niemal zupełnie zignorował istnienie Huntera, niespodziewanie znalazł się na jego kolanach, wciąż mając na języku grubą warstwę rozpuszczonej czekolady. Chwycił go za szczękę, napierając na poliki tak, że ten musiał otworzyć usta i wepchnął swój narząd smaku, śmiało się rozporządzając. Powoli opadł pośladkami na jego uda, kiedy uznał w końcu, że to ciało nie było takie niewygodne, jednocześnie wciąż trzymając władczo i zdeterminowanie szczękę. Kiedy w końcu wycofał język, oddech już zdążył mu przyspieszyć. Uśmiechnął się, bardzo zadowolony z siebie.
- I jak? Smakuje ci ciasto? - zapytał zaczepnie, bez pardonu ponownie obracając się – ale tylko na krótką chwilę – coby wbić łyżkę w ciacho, które od znalazło się w jamie ustnej gwiazdy. Kiedy przełknął, zapytał. - Chciałbyś iść do klubu dziś wieczorem?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Paź 26, 2014 10:38 am

Na podobne skarcenie mógł zareagować jedynie śmiechem. Oczywiście, że nie wziął go sobie do serca, aczkolwiek wziął je na poważnie, choć bawiło go to, że Vincent stara się zachować reputację. W świecie show biznesu nikt nie jest nieskalany, a już na pewno nie panicz Star, którego sława jedynie rozpuściła i dała dobry pretekst ku temu, by sięgał po wszystkie, czego zapragnie. Alkohol, seks, pieniądze i brak nudy. Chyba tylko nie mógł otrzymać w pełni tego swojego ex. Tak wielka gwiazda nie może czegoś mieć, a raczej nie może kogoś całkowicie omotać. Komiczne.
- Za bardzo się przejąłeś – rzucił z jego stronę z łobuzerskim uśmieszkiem. – Przecież to najprawdziwszy komplement. Dajesz dupy tylko wybranym. Ciesz się, że nie powiedziałem, że pieprzysz każdego, kto się nawinie.
Dość lekko podchodził do tematu seksu, zatem był w stanie rzucać intymnymi uwagami nawet w obecności osoby trzeciej. Jakoś nie przejmował się tym, że mógł narazić prywatność gwiazdora, tylko troszkę go podrażnił, co też bardzo mu się spodobało. I z tego powodu rzucił kolejną uwagą, może nawet przykrą dla głównego zainteresowanego, jednak musiał skomentować jego wypowiedź. Przynajmniej wymusił na nim jakąś reakcję. Od razu wyłapał to zmarszczenie brwi, na które zareagował cichym prychnięciem. Skoro nie ma zbyt wielkich szans na następną dawkę dzikiego seksu, to chociaż rozbudzi w nim dozę złości.
Ruch długowłosego był bardzo obiecujący, jednak nie uśpił czujności Huntera. Zmysłowe ciało Vincenta znów znalazło się blisko niego, przez co zdecydował się pozostać nieruchomo, aby nie popsuć mu w żadnym wypadku inicjatywy. Tak bezczelnie chwycono go za twarz i wbito palce w policzki, przez co musiał mimowolnie rozchylić wargi. Do wnętrza ust wsunął się język Stara, którym rozsmarował chłopakowi czekoladę po podniebieniu. Pośladki ostrożnie opadły na uda Radley’a, a po chwili narząd smaku został wycofany. Gwiazdor doskonale wiedział, jak można rozbudzić zmysły kochanka.
- Nie najgorsze – wydał werdykt po krótkiej chwili namysłu. - Ale z twoich ust smakuje lepiej.
W drugim pytaniu kryła się propozycja, a tak przynajmniej uważał. Choć wychodzenie do klubu z drugą osobą zawsze uważał za kłopotliwe, to w tej chwili był w stanie zaakceptować myśl, że będzie miał tego wieczoru Vincenta przy sobie. Jeśli przyjdzie im dobrze się bawić w swoim towarzystwie, to znów zaliczą noc wypełnioną seksem. Ta wizja bardzo mu odpowiadała.
- Czemu nie. Ale musisz być gotów na to, że nie pozwolę ci wyjść z innym kolesiem.
Było w takim podejściu trochę zazdrości, ale wydawała się ona uzasadniona. Na całe szczęście nie ma tu mowy o innych, głębszych uczuciach, po prostu Hunter nie chce oddać swojej nowej zabawki komuś innemu, skoro jeszcze w pełni się nią nie nacieszył. Trójkąt też odpadał, nie miał zamiaru się dzielić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Paź 26, 2014 10:39 am

Nie sposób było nie zrobić idealny młynek oczami na słowa Huntera.
- Nie pieprzę każdego, kto się nawinie. Moje pieprzenie musi mieć odpowiedni charakter i odpowiednio ciasną dupę. Lubię powalczyć o swoje, a następnie nasycić się nagrodą – przyznał zgodnie z prawdą. Jakoś nieszczególnie chciało mu się krygować przed osobą, która sprawiła, że dwukrotnie niemal rozpłynął się z orgazmu, niczym masełko na słońcu. Oczywiście, niejednokrotnie zdarzało mu się wyprosić ofiarę (albo samemu bez słowa wyjść z kabiny klubowej), która w decydującym momencie nie spełniła drugich wymagań, co robił zupełnie beznamiętnie. I ponownie wyruszał na łowy.
Towarzystwo Huntera wydawało mu się być nader przyjemne. Umiarkowane czułostki, które zazwyczaj wyprowadzał kapryśny gwiazdor, przyjemny umiar w okazywaniu emocji i wszystko było dla niego idealnym złotym środkiem, z rozkosznym pazurem. A kiedy werdykt go zadowolił, od razu pozwolił sobie na zostanie na dłużej, tym samym przerzucając ręce na te umięśnione ramiona, a dłonie wsunął w krótkie włosy, od razu kolistymi ruchami masując skórę głowy. Nieśpiesznie, leniwie, z pewnym wyczuciem, chociaż daleko było mu do profesjonalnego masażysty. Tą zaborczość Huntera skomentował uniesieniem brewki, w wyraźnym pytaniu „A to niby dlaczego?” Czyż to nie on jest tym, który zarzekał się, że to tylko seks i żeby te swoje komplementy w gardle trzymał?
- Zdajesz sobie sprawę z tego, że w takim razie ty też z nikim nie wyjdziesz? Będziesz musiał mnie pilnować. I to uważnie, gdyż bywam bardzo przebiegłą bestią – zamruczał mu do ucha. Nie był zadowolony z tego, że nie będzie mógł wyżyć się na jakimś chłoptasiu, ale z drugiej strony Hunter był bardzo dobrą sztuką i o ile ten będzie w miarę grzeczny, Vincent przystanie na ten układ.
Dłonie, które dotąd masowały głowę Huntera, przeniosły się powoli na kręgi szyjne i na kark, który ten wcześniej tak masował. Można byłoby to odebrać jako skruchę i rekompensatę na zaniedbanie go, ale tak naprawdę chciał sprawdzić granice wytrzymałości tego osobnika, przy tym całkiem nieźle bawiąc się we flirt. Posłał pocałunek jego szczęce.
- Wiesz o tym, że będziesz musiał ze mną potańczyć? Chyba, że chcesz, żebym doprowadzał się do szału, kiedy ocierałbym się o inne ciało. - Uniósł brewkę wyzywająco, zaraz cmokając go krótko w usta. Palce mocniej naparły na kark Huntera, a tyłek przysunął się bliżej brzucha Huntera; ich krocze ocierałyby się o siebie przy nieco bardziej perfidnych ruchach.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Paź 26, 2014 10:41 am

Tak rozchwytywany gwiazdor z całą pewnością mógł przebierać z rzeszy potencjalnych kochanków, dlatego też mógł mieć spore wymagania. Choć i bez tej całej sławy mógłby stawiać wysoko poprzeczkę - przecież jest cholernie seksowny, co też świadomie wykorzystuje przy każdej nadarzającej się okazji. Ale tak naprawdę ciasna dupa i temperament to wcale nie takie rzadkie walory, aczkolwiek ciężko odnaleźć je w jednej osobie w dzisiejszych czasach. Hunter posiadał te dwa atuty, ponieważ nie daje dupy na prawo i lewo. Wyjątkowo Star zdominował go ostatniej nocy, co nie udałoby mu się tak łatwo, gdyby nie litry alkoholu, które to Radley wlał w siebie wcześniej. Mieszanka whisky z brandy podziałała o wiele lepiej niż jakiekolwiek przyrzeczenie.
To pytanie w niebieskich oczach, prezentujące się niczym swego rodzaju wyrzut, rozbawiło go, przez co przywołał na usta łobuzerski uśmieszek. Jego zaborczość nie była wynikiem jakiegoś sentymentu, wręcz przeciwnie – zdawał sobie sprawę z tego, że dla Vincenta nie jest nikim więcej niż kolejnym romansem, który może przetrwać najwyżej kilka upojnych nocy. Cóż, sam Hunter widział ich relację podobnie, przez co postanowił trzymać kochanka na jak najkrótszej smyczy, aby wykorzystać intensywnie czas, jaki im pozostał. Mogą minąć zarówno godziny, dni, jak i tygodnie, zanim się sobą znudzą.
- Niby dlaczego miałbym wyjść z kimś innym, jeśli przez cały czas będzie mi towarzyszył pan Star we własnej osobie? – odparł na jego pytanie pytaniem, wcale nie przejmując się tym, że to dość niegrzeczne. – Jeśli pilnowanie cię jest gwarantem upojnej nocy, to mogę się poświęcić.
Łechtał jego ego z premedytacją, jednocześnie nie przymilał się jak tanie kokietki. Komplementował go, przy okazji nieco podpuszczał, wymagając od niego trzymania się jednej osoby przez cały wypad do klubu. To z pewnością musi być wielkie poświęcenie dla kogoś, kto uwielbia być w centrum uwagi. I jak on to zniesie?
Z ust Oscara wydobyło się cichy, na całe szczęście równie krótki, jęk, gdy tylko poczuł smukłe palce napierające na jego kark. Potrzebował tak subtelnego masażu i chyba z tego powodu uśpił na chwilę czujność, pozwalając sobie na zmrużenie z rozkoszy powiek. Nic nie mogło mu sprawić większej przyjemności, nawet pocałunek w szczękę, a potem w usta, który darowany mu był po prowokacyjnych słowach.
- Ja nie tańczę, ale tym się nie przejmuj, po prostu ocieraj się na parkiecie o kogo chcesz – zaczął spokojnie, kierując na niego przenikliwe spojrzenie ciemnych oczu. – Dopilnuję, bym był jedynym, który dotknie twojego oszalałego ciała.
Chwycił jego biodra i w jednej chwili przysunął je do swojego ciała, dzięki czemu poczuł jego krocze przy swoim. Bez słowa poruszył się, wtedy też ich ciała otarły się o siebie. Tego chciał, nawet jeśli ledwo co otworzył oczy po nocy spędzonej na kanapie. Dłonie przesunął na jędrne pośladki i ścisnął je bezczelnie, zębami zaś chwycił jego dolną wargę i pociągnął zaczepnie.
- Wątpię, by ktokolwiek zapewnił ci tyle rozrywki, co ja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Paź 26, 2014 10:41 am

Nie mógł zareagować inaczej, niż chichotem na nieme żądanie upojnej nocy. Vincent nie robiłby nic, tylko się pieprzył, ale chciał potrzymać drugiego nastolatka w drobnej niepewności. Był pewien, że pobawi się w kotka i myszkę z Hunterem, wszak doprowadzanie ludzi na skraj wytrzymałości było ulubioną rozrywką – prawdziwy masochista, który w zamian chciał dostać jak najmocniejsze klapsy.
Reakcja na drobny masażyk dodała pewności siebie, dlatego śmiało okrężnymi ruchami napierał na napięte mięśnie, wciąż wnikliwie badając reakcje. Cóż z niego byłby za gospodarz, gdyby tylko bardziej uszkodził gościa? Ignorując kolejne słowa, już miał zamiar skierować opuszki palców na dół, na plecy, a potem zanurkować w rowku i tej – zapewne odrobinę poluźnionej – dziurce, w którą tak chętnie wchodził poprzedniej nocy. Ale Hunter miał zgoła podobne plany – śmiało chwycił biodra Vincenta, które docisnął do swoich i otarł ich krocza o siebie, przez co ten drugi westchnął z aprobatą. Może i miał ochotę dalej droczyć krótkowłosego, ale cholera, najgłupsze uzależnienia zawsze były ponad wszelkie wartości i uczucia, dlatego na ten dotyk pośladków nie mógł zareagować inaczej, niż głośnym pomrukiem. Perspektywa doświadczonego kochanka w tyłku nie wydawała się mu być nader zniechęcająca – oj tak, miał znakomity humor. Od razu chwycił go za szczękę i wpił namiętnie w usta, zachłannie sunąc językiem po policzkach i podniebieniu, dopiero potem interesując się drugim narządem smaku. Był spragniony. Stęskniony za drugim ciałem. Napalony, jakby to nie wczoraj uprawiał dobry seks, a miesiąc temu. Palce naparły na kręgi szyjne Huntera, starając się dociskać go jak najmocniej do siebie. Dopiero po dłuższej chwili postanowił oderwać się, ukrywając niechęć do odsunięcia.
- Więc ja będę mógł dotykać innych, a oni mnie nie? Pies ogrodnika.
Naprężył wszystkie mięśnie i uniósł biodra, które bezczelnie znalazły się niemal na wysokości twarzy kochanka. Klatka piersiowa wyraźnie unosiła się szybko i opadała, zaś palce zawędrowały na guziki spodni, które powolnym ruchem rozpiął. Naparł na podbródek Huntera, zmuszając go do uniesienia głowy i spojrzenia prosto w twarzy gwiazdki.
- Myślę, że za odpowiednią motywacją dam ci się wypieprzyć.
Chwycił jedną z dłoni Huntera, którą nakierował na swoje wybrzuszenie w spodniach – z pewnością Vincent był już w połowie twardy. Krocze, które znajdowało się w jednoznacznej odległości od twarzy, zdecydowanie mówiło, czego właściciel pragnął. A ten zmierzwił i tak rozczochrane, krótkie włosy i zacisnął na nich palce, przybliżając nieznacznie te usteczka w kierunku męskości, jeszcze schowanej w bieliźnie.
- Masz coś przeciwko rimmingowi? Mam humor na porządne... wypieszczenie.
No proszę, jaki zachłanny! Ale nikt nie powiedział, że dobrowolne odstąpienie tego bladego tyłka będzie tanie, a Vincent w razie sprzeciwu z miłą chęcią ponownie weźmie drugiego nastolatka.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Paź 26, 2014 10:41 am

I znów Hunter miał do czynienia z osobnikiem nienasyconym, przez co kochanek wydał mu się jeszcze bardziej seksowny. Star wybrał genialną w swej prostocie taktykę – z aprobatą odwzajemnił pieszczoty, pozwalając drugiemu nastolatkowi na więcej, następnie przejął inicjatywę, aby rozpalić ich obu. W tym drugim etapie pomógł mu intensywny pocałunek, którym podrażnił każdy skrawek wewnątrz ust Radley’a. Ale to nie był koniec, ponieważ Vincent nie byłby sobą, gdyby nie stał się panem sytuacji. Przede wszystkim wiódł na pokuszenie, kolejnymi ruchami prowokując, a kiedy już zdobywał pełnię władzy nad partnerem, stawiał żądania. Krótko mówiąc, doprowadzał drugą osobę do stanu, w jakim nie można było się bronić. Na całe szczęścia Oscar od początku tej znajomości gotów był na podobne ataki, dlatego też potrafił jeszcze trzeźwo przeanalizować sytuację. Od razu wiedział, że jest w stanie pójść na ustępstwa, jeśli to dzięki nim to smukłe ciało stanie się w pełni jego.
Spojrzał na jego krocze, znajdując się tuż przed jego twarzą, jednak musiał przenieść wzrok na twarz Stara, który miał jeszcze coś do powiedzenia, jakby wszystko nie było jasne. Krótkowłosy bez podpowiedzi odgadłby, że ma zająć się jego męskością, zwłaszcza, że Vincent przyłożył jego dłoń do swojego krocza. A potem wsunął palce w ciemne kosmyki i dosunął obcą głowę do swojego ciała.
- Nie wiedziałem, że taki z ciebie pieszczoch – mruknął pod nosem, posyłając mu chytry uśmieszek. Na jego pytanie nie odpowiedział, jedynie chwycił za spodnie i zsunął je z jego bioder wraz z bielizną. Ujął w dłoń męskość i zaczął ją stymulować powolnymi ruchami, przy czym liznął leniwie czubek koniuszkiem języka. W końcu przywarł wargami do jednego z jąder, aby po chwili zassać się na nim. I kiedy jedną z dłoni trzymał go za biodro, drugą ulokował na pośladku, który ścisnął. Ale ciekawskie palce szybko odnalazły drogę do wejścia, by ledwo je podrażnić. Nie zamierzał wtargnąć do środka, choćby dlatego, że ma nawilżyć go językiem.
Bawił się jeszcze z jego jądrami, ale w końcu oderwał się od nich na rzecz samego penisa. Zassał się na jego główce, językiem drażniąc dziurkę. Słodka tortura nie trwała długo, zaraz wsunął większą część przyrodzenia do ust, zębami drażniąc trzon. W końcu objął go ciepłymi wargami i zaczął poruszać głową – z początku spokojnie, jednak z każdą chwilą jej ruchy stawały się coraz bardziej energiczne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Paź 26, 2014 10:44 am

Śmiało odwzajemnił ten bezczelny uśmiech. Tym więcej perwersji, tym przyjemniej, im przyjemniej, tym lepiej, a tym lepiej, tak po wszystkim zyska przynajmniej częściową kontrolę nad myśleniem fiutem. Zresztą, już od pierwszej ich nocy nie mógł się uwolnić od pewnego obrazu, kiedy głowa Huntera lądowała między jego udami, niekoniecznie po to, żeby zrobić mu loda. Obserwował spod rzęs poczynania kochanka, patrzył na swój własny penis, który nader chętnie prężył się pod wpływem pieszczot dłoni i języka, a potem na samą twarzyczkę Huntera, która wydawała mu się niebywale seksowna w połączeniu z penisem. Nie miał czasu na kolejne rejestrowanie faktów, bo odchylił głowę w tył, wciągając gwałtownie powietrze przez zęby na zasysanie się na wrażliwych jądrach. Machinalnie wypchał biodra do przodu, jakby samo to miało zwiększyć intensywność doznań. Nastolatek z pewnością wiedział, jak i gdzie dotknąć, bo Vincent zupełnie nieświadom rozchylił uda, czując ten dotyk na dziurce, tylko po to, aby ten mocniej, więcej go dotykał, och, cholera, tak... Dopiero po chwili zorientował się, że powiedział to na głos, ale to nie było dla niego ważne; dociskał te cudne usteczka do swojego penisa i nie mógł powstrzymać perwersyjnego jęku, czując te zębiska. Niektórzy faceci nie lubili czuć tam zębów – młody Star dowiedział się o tym po swoim pierwszym, nieudolnym obciąganiu, do którego potem się nie garnął – ale sam uwielbiał to. Każdy ruch głowy komentował westchnięciami, potem jękami, a następnie jękami oraz mamrotaniem.
- Mmm, mocniej... Cholera, strasznie cię chcę – rzucił mimochodem, nie mogąc powstrzymać uśmiechu, który wpełzł na jego usta. Najwidoczniej to, że Hunter już raz mu uległ, jeszcze pozbawił go zahamowań. Darował sobie komentarz, że nawet sam nie spodziewał się tego po sobie.
Kiedy uznał, że twardy penis i podbrzusze nader chętnie mu pulsują, puścił w końcu włosy Huntera i nachylił się, wpijając się w usta. Odsunął swoje włosiska, które w tej chwili strasznie wadziły; stanowczo żaden z nich nie chciał jeść włosów młodego Stara. Po chwili przesunął dłonią po swojej nabrzmiałej męskości i westchnął w drugie usta, które zaraz potraktował solidnym ugryzieniem. Spił krew z wargi Huntera i uszczypnął go zaczepnie w sutka, którego zaraz dopieścił, póki nie stał się twardy.
- W jakiej pozycji mnie weźmiesz? - zapytał, wcale nie chcąc tego kontrolować – po prostu lubił pieprzne słówka.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Paź 26, 2014 10:44 am

Doskonale wiedział, jak powinien pieścić tak wymagającego kochanka. Obaj lubowali się w ostrzejszych zabawach i fakt ten należało wykorzystać nawet podczas obciągania. Wielu przedstawicieli płci męskiej jest przewrażliwiona na punkcie swoich penisów, jednak niektórzy chcą poznać moc doznań. Jednym z takich osobników był Star – on wręcz wymagał tego, aby dać mu jak najwięcej, nawet jeśli rozkosz miałaby graniczyć z bólem. Nic dziwnego, że zareagował jękiem, kiedy to nie usta a sunące zęby poczuł na twardym trzonie. Zachłannie dopraszał się o więcej, nawet zdarzyło mu się, być może nie do końca świadomie, wypchnąć biodra, również dociskał twarz drugiego nastolatka do własnego krocza, niezbyt przejmując się tym, że wpycha męskość prawie do gardła. Ale Hunter poradził sobie i w tej sytuacji, kiedy to chwycił za smukłe biodra, by przytrzymać je stanowczo. Wysunął męskość z ust, po czym zassał się na samym czubku. Przymknął powieki i niespodziewanie wsunął całe przyrodzenie, biorąc je aż do gardła. Niezbyt długo dane mu było trzymać tak głęboko prącie, ponieważ sam Vincent zdecydował się zakończyć te oralne pieszczoty, choć chwilę temu żądał jeszcze więcej. Bezmyślnie wpił się w usta Radley’a, nie brzydząc się posmaku własnego penisa w cudzych ustach. Właściwie tej gwieździe nic nie przeszkadzało, dopóki w grę wchodziło ostre rżnięcie.
- Pieszczotę sutka mogłeś sobie darować – wyrzucił z siebie z bezczelnym uśmieszkiem, a językiem przesunął po ugryzionej wardze. Na zbyt wiele pozwala długowłosemu i zdecydowanie za wiele jego zachcianek spełnia. – Możesz się dla mnie wypiąć – dodał władczym tonem, wreszcie odpowiadając na jego pytanie ociekające perwersją.
Nie czekał na jego reakcję, po prostu chwycił jego biodra i pchnął go na kanapę, tak, aby przylgnął do niej torsem. Mocnym szarpnięciem pozbawił go całkowicie dolnych części ubioru, zaś koszulą niezbyt się przejmował. Uniósł jego biodra i otarł się kroczem o jędrne pośladki. Mógłby wejść w niego od razu, jednak mieli umowę. Przysunął twarz do jego tyłka i wgryzł się zuchwale w jeden z pośladków. Ucałował powstałą ranę, przesunął po niej językiem. W końcu skupił swoją uwagę na wejściu – było ono znów ciasne, widocznie nieuczęszczane przez nikogo innego od ich ostatniego razu w akademiku. Na wargach Huntera od razu zagościły chytry uśmieszek. Bez ostrzeżenia rozchylił dłońmi jego pośladki, a język wsunął wreszcie w dziurkę, na początek jedynie ją drażniąc leniwymi pociągnięciami. Po tak krótkim nawilżeniu, wreszcie wtargnął do wnętrza na poważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Paź 26, 2014 10:45 am

Może i był cholernie podniecony, zachowywał się jak nieprzyzwoity pan lekkich obyczajów, ale słysząc o jakiej pozycji mowa, przez chwilę zwątpił. Piesek jest pozycją cholernie uległą, przez co niekoniecznie podobała się temu małemu despocie. Byłby zupełnie uzależniony od (nie)dobroci partnera! Nawet nie zdążył rozchylić ust i ośmieszyć tę niegodną pozycję, bo Hunter sam złapał go za biodra, sprawiając, że tyłek wylądował w górze, a klatka piersiowa została dociśnięta była do kanapy. Nie szarpał się, ale z pewnością napięty układ mięśni wskazywał na „najeżenie” i „gotowość do wyciągnięcia pazurów”. Nawet nabrzmiały penis, który niemal czuł na swoim brzuchu, nie mógł zmienić średnio ufnej natury gwiazdy, tym bardziej, że kochanek wniósł na JEGO teren nóż i podejrzany, biały proszek. Ta myśl ponownie zaniepokoiła młodego Stara, ale tylko na chwilę, gdyż poczuł twarde zęby na tyłku, co skomentował – jego zdaniem nieco za głośnym – jękiem. Mimowolnie spiął mięśnie do granic możliwości, pomrukując na pieczenie jak duży, głodny kot. Bardzo lubił rimming, niezależnie od tego, czy był osobą aktywną lub uległą. Podparł się na łokciach i spojrzał do tyłu, zerkając na znikającą między pośladkami głowę Huntera. Ten widok wydawał się mu dziwnie podniecający, co nie omieszkał sprośnie napomknąć z uśmieszkiem. Nawet nie mógł podroczyć się, gdyż ten język sprawiał, że ciało nieznacznie wyrywało mu się spod kontroli – wypychał pośladki w kierunku twarzy kochanka, mruczał, jęczał, wcale nie przejmując się tym, jak dla osoby drugiej to wyglądało. Było mu tak cholernie gorąco, że koszula strasznie go drażniła i chyba już czuł pot na plecach. Wbił mocniej paznokcie w kanapę; zdecydowanie wolałby znęcać się nad ciałem Huntera.
- Jak myślisz... przyda nam się jakiś poślizg? - zapytał, ewidentnie sapiąc między słowami. Nastolatek nawet nie musiał unosić głowy, bo mógł doskonale usłyszeć, jak działały na niego tak pieszczoty, a być może nawet jego osoba. - I wsuń w końcu te cholerne palce – dorzucił ze zniecierpliwieniem, kręcąc nieznacznie pośladkami tuż pod jego nosem.
Nawet zapomniał o swoim ukochanym cieście.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Paź 26, 2014 10:46 am

Obaj zdążyli już poznać swoje upodobania, dlatego też wybór pozycji był oczywisty, przynajmniej dla Huntera, który chciał się zrewanżować za ostatnią noc. Znów musiał podkreślić swą dominację i właśnie dlatego, nie licząc się ze zdaniem partnera, zmusił go do wypięcia tyłka. W takiej pozycji sam nie mógł zdziałać zbyt wiele, a więc był zdany na łaskę Radley’a. Star widocznie nie czuł się dobrze z uległością, jednak było mu z nią cholernie do twarzy. To smukłe ciało zostało stworzone po to, aby mogło zadowolić innych mężczyzn. Również Vincent czerpał mnóstwo przyjemności podczas zbliżeń z przedstawicielami tej samej płci, dlatego trudno było sobie wyobrazić, aby miała go zaspokoić kobieta. Długowłosy poddawał się pieszczotom i wydawał z siebie odgłosy rozkoszy, choć to był dopiero początek zabawy. Jednak już żądał więcej.
Nie odpowiedział na żadne jego słowo, co było jak najbardziej usprawiedliwione, w końcu językiem dopieszczał jego wejście, które z każdą chwilą okazywało się coraz bardziej przychylne. Ale wreszcie zabrał narząd smaku i jedną z dłoni sięgnął do ciasta, nabierając na palce sporo czekoladowej masy. W tym przypadku muszą improwizować. Hunter szybko wsunął dwa palce do środka, przy okazji rozprowadzając krem po wrażliwych ściankach. Bezwiednie uniósł kąciki ust w uśmiechu, prostując przy tym plecy. Nie miał zamiaru rozciągać go w nieskończoność, dlatego też po chwili do zabawy dołączył także i trzeci palec.
- Gdybym wszedł w ciebie od razu… - rzucił w powietrze rozmarzonym głosem, jednak szybko powrócił do rzeczywistości. Wysunął palce, kiedy poczuł pewne rozluźnienie mięśni, jednocześnie nie było ono aż tak wielkie. Oscar nie mógłby całkowicie pozbawić się możliwości wniknięcia penisem w tę ciasnotę. Momentalnie naprowadził dłonią na wejście swą męskość, aby natychmiast za pomocą jednego mocnego pchnięcia wtargnąć do środka prawie całym prąciem. Przy drugim pchnięciu już uderzył ciałem o jędrne pośladki.
- Kurwa – wyrzucił z siebie, palce mocno zaciskając na biodrach gwiazdy. – Twoja dupa jest najlepsza.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Paź 26, 2014 10:47 am

Vincent nie dostrzegł samego aktu zbrodni, ale kiedy nie czuł już rozkosznego dopieszczania jego dziurki, ani żadnego podobnego dotyku, kątem oka zarejestrował podłużne ślady na pięciogwiazdkowym cieście, a potem jakąś maź między swoimi pośladkami. Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, żeby dowiedzieć się, czym ona była. Nieznacznie zarumienił się na policzkach, bo takich wytworów tam nie miał nigdy i nawet nie zdobył się na jakąś kąśliwą uwagę, pozwalając Hunterowi robić, co mu się żywnie podoba, w końcu ten tak postarał się swoim gardłem i językiem, że powinien zostać nagrodzony. Pohamował ocieranie się o pościel biodrami lub nawet zaserwowanie pieszczot swojemu penisowi, który po tak dobrych pieszczotach zazdrośnie łaknął uwagi. Wydał z siebie krótki, ale lubieżny odgłos, kiedy ścianki jakby były rozciągane do granic możliwości. A przecież musiał zmieścić coś jeszcze większego, dłuższego... Zadrżał od przebiegającego wzdłuż kręgosłupa iskry, słysząc taką aluzję. Taka brutalna penetracja, bez żadnego przygotowania wydawała mu się cholernie bolesna... a przy tym pociągająca, chociaż w życiu nie pozwoliłby tak siebie wziąć. Nie zastanawiał się dłużej nad tym, gdyż w końcu dostał to, na co skrycie jego rozluźniona dziurka czekała; pchnięcie, które niemal od razu zaczęło rozpychać jeszcze bardziej ścianki. Napiął się cały, sapiąc przez usta, starając się nie utrudniać tej brutalnej inwazji. W końcu syknął, gdy Hunter dobił do samego końca, kiedy to rozpychał te zdecydowanie w ogóle nieprzygotowane obszary. Mimo to, komplement przyjął z uśmiechem na twarzy. Odwrócił się nieznacznie w kierunku kochanka, posyłając mu długie spojrzenie z ukosa. Potrafił uwodzić, nawet w ciężkich warunkach; nawet z piekącym tyłkiem i uczuciem, że jakby ruszył się chociażby o milimetr, to najzwyczajniej w świecie się rozerwie, chociaż na dłuższą metę był zbyt złakniony intensywności, żeby o to dbać.
- Naprawdę? - uniósł elegancko brewkę – na tyle, na ile elegancko mogła osoba, która już była czerwona na policzkach z gorąca, pożądliwym spojrzeniu i całej tej, dość upokarzającej, uległości. - A przed chwilą narzekałeś, że żałujesz, bo nie wyrwałeś dostępniejszej dupy.
Będzie mu to wypominał do końca życia, na pewno!
Nieznacznie uniósł się na ręce, ale tylko na chwilę, żeby szarpnąć włosy Huntera i przyciągnąć do siebie, całując go krótko, ale mocno w usta. Opadł razem z nim, nie pozwalając mu się odsunąć, jednocześnie poruszając powoli pośladkami na pewnej długości prącia, jednocześnie ocierając się plecami o ciałko kochanka. Świadomość tego, że ten będzie nosił przynajmniej chwilę po wszystkim jego zapach, wydawała się mu satysfakcjonująca. Ugryzł go mocno w ucho, chociaż nie do krwi i zabrał w końcu dłoń, która dołączyła do tej drugiej, wbijając palce w kanapę. Jakby chciał już, teraz przygotować się na nadchodzący ból.
- No dalej, Hunter. Wykorzystaj tę krótką chwilę, kiedy jestem calutki twój.
Świadomie zacisnął na penisie mięśnie, a następnie nieznacznie poruszył się. Nie dbał o to, że przez takie zachowanie będzie go bardziej boleć po wszystkim. Vincent waleczny, walczył o częściową kontrolę do ostatniego tchu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Paź 26, 2014 10:48 am

Bez trudu dostrzegł ten lekki rumieniec na jego twarzy. Doskonale wiedział, że to nikłe zażenowanie było skutkiem niecodziennego użycia kremu czekoladowego. Ale kto by się tam przejmował takimi nieistotnymi szczegółami, najważniejsze, że mieli poślizg, a to pozwoliło Hunterowi działać. Poczynał sobie śmiało, niezbyt przejmując się komfortem kochanka, w końcu wcześniej dobrze o niego zadbał własnymi ustami; teraz jednak zachowywał się nader egoistycznie, gdy instynktownie kierował się głęboką żądzą. Jakoś nie potrafił się uspokoić, musiał znów poruszyć się w ciasnym wnętrzu, główką penisa napierając na rejony, które stawiały jak największy opór. Co ciekawe, sam Vincent nie opierał się, raczej starał się współdziałać, choć musiał niezwykle uważać przy każdym wykonywanym ruchu. Radley nie miał podobnych dylematów, zwyczajnie parł do przodu, aby móc znaleźć się jak najgłębiej w długowłosym. Miał zamiar sprawić, by ten jeszcze przez długi czas odczuwał skutki tego zbliżenia.
Prychnął na jego słowa i w akcie kompletnej ignorancji wykonał kolejne pchnięcie, by znów uderzyć ciałem o pośladki, a penisem naruszyć wnętrze do granic możliwości. To była kara za pyskowanie, którego Star i tak się nie oduczy, bo przecież gwiazdor zawsze musi mieć ostatnie słowo. Jednak ten jego kapryśny charakterek wcale nie musi być taki irytujący, przynajmniej nie podczas seksu. Za to na co dzień dawałby się cholernie we znaki.
- Ciasne tyłki kręcą mnie o wiele bardziej – odparł na jego słowa, próbując go w ten sposób udobruchać. Nawet poddał się jego woli i przylgnął torsem do jego pleców, nie komentując szarpnięcia za włosy. Nie zdążył odwzajemnić pocałunku, dlatego przeniósł usta na blade ramię, gdzie złożył kilka mokrych pocałunków. Właśnie wtedy poczuł na swoim uchu obce zęby. Sam wgryzł się równie ostrożnie w bladą skórę partnera, tym razem nie pozostawiając po swojej ingerencji rany.
Nagle z jego wypadł gardłowy pomruk, a wszystko przez mięśnie, które z premedytacją zacisnęły się na jego męskości, utrudniając mu przy okazji poruszanie. Aczkolwiek doznanie było kurewsko przyjemne, więc nie narzekał. W końcu na siłę pchnął we wnętrzu Stara, odpowiadając w ten sposób na jego prowokację. Szybko znalazł chęci do tego, aby poruszać się w nim mocno, gwałtownie, wręcz brutalnie, zadając przy tym kochankowi zarówno rozkosz, jak i ból.
- To nie będzie krótka chwila – szepnął w jego ucho zmysłowo niskim głosem, po czym przegryzł jego płatek zaczepnie, nawet na chwilę nie zatrzymując lędźwi. Penisa wysuwał do połowy, by następnie wsunąć go z impetem do środka. Taki sposób pastwienia się nad smukłym ciałem odpowiadał mu najbardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Paź 26, 2014 10:48 am

Prącie niemal bezlitośnie napierało na nierozciągnięte rejony, przez co musiał zgryzać mocno wargi, żeby nie zacząć upokarzająco pokrzykiwać, tym bardziej, że Hunter niejednokrotnie trafiał na prostatę. Siłą rzeczy, ciało niejednokrotnie wyginało się, mięśnie widocznie grały pod skórą, a tyłek lubieżnie napierał na biodra kochanka, jakby chciał to wszystko powtórzyć. Piekło, ale już od dawna miał namiętny romans z bólem, a tym bardziej był zadowolony, kiedy dochodziła do tego rozkosz, tworząc zgrany, intensywny trójkąt. Krótkowłosy wiedział, jak to wszystko powtórzyć, widocznie czerpiąc z tego wszystkiego podobną przyjemność, wszak wydawał się być równie zachłanny jak nastolatek pod nim. Przez to, że ten tak mocno go penetrował, to – marne, zdaniem młodego Stara – usprawiedliwienie puścił mimo uszu, nawet nie doceniając chęci. Pieszczota ramienia, bez żadnego bolesnego ugryzienia, w tej chwili Vincentowi wydawała się być niemal egzotyczna; nie mógł sobie przypomnieć, i to na pewno nie przez to, że umysł w tej chwili myślał jedynie mocniej, dobrze, o tutaj na przemian, żeby w ich zbliżeniach były takie delikatne, niemal czułe gesty. Niemal tutaj rozochocił się emocjonalnie, ale zaraz zwalił to na dalsze próby udobruchania. Zaciskanie się na penisie nie dość, że było prowokacją, to jeszcze swoistą karą za takie zbliżanie się, bo w planach Vincenta było uzależnienia Huntera od siebie, a nie na odwrót. I tego miał zamiar się trzymać. Ten nie zachował grama przyzwoitości, pchając na siłę, co długowłosy skomentował sykiem. Nie miałby nic przeciwko, gdyby ten szeptał mu na uszko więcej, najlepiej sprośne rzeczy, ale nie okazał swojej (kolejnej) słabości. Wystarczyło tyle, że nie potrafił sformułować żadnego zdania, bo co rusz stękał na każde pchnięcie, które coraz częściej, niemal sadystycznie ocierało się o najwrażliwsze miejsca. Nigdy nie był cierpliwy, dlatego Hunter nie mógł być zaskoczony tym, że po dłuższej chwili rączka Vincenta postanowiła w końcu zainteresować się swoją męskością, samemu trzepiąc sobie mocno, w rytmie pchnięć. Przez to, że wrażenia były naprawdę znakomite, a pulsowanie w podbrzuszu, a nawet w penisie było prawie nie do zniesienia, zaciskał dziurkę na prąciu Huntera i doszedł, na chwilę niemal całkowicie zatrzymując te brutalne pchnięcia. Opadł głową na kanapę, chwilowo zupełnie wyładowując energię. Był na tyle uprzejmy, że wcale nie zwiał, czekając aż ten podejrzany(pamiętaj Vincent!) typ w końcu dojdzie. Ponownie chwycił go za włosy, pierwszy raz od całego stosunku serwując mu soczysty pocałunek z udziałem języka, jednocześnie wcale nie tak mocno trzymając go za kudły; nawet poświęcił chwilę na masowanie skóry głowy, będąc jeszcze w tej rozkosznej mgiełce po dobrym orgazmie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Paź 26, 2014 10:49 am

Ich ciała pasowały do siebie idealnie. Nawet charakterami jakoś się ze sobą zgrali. Odpowiadali na swoje potrzeby z niesamowitą łatwością, choćby dlatego, że obaj preferowali ostrzejsze zabawy i stronili od zobowiązań. Wiedzieli, czego chcą i sięgali po to śmiało, przy okazji mogli też wykorzystać tę wiedzę i drażnić się nawzajem z premedytacją, aby dodać całej tej relacji pikanterii. Hunter właśnie w taki sposób działał i wykorzystywał znajomość upodobań Vincenta przeciw niemu, pragnąc go rozpalić do czerwoności.
Wizja wydobycia z niego krzyku wydawała się niezwykle kusząca, zwłaszcza, że Star w końcu zdecydował się na całkowitą uległość. Być może wynikało to z pozycji, która wymuszała na nim dozę bezczynności, bądź z obezwładniającej rozkoszy – przyczyna nie była ważna, gdy to sam skutek zachwycał. Smukłe ciało stawiało opór wnikającemu coraz brutalniej we wnętrze penisowi, jednocześnie otwierało się przed nim. Pomimo tego ostrzegawczego syknięcia, jakie dotarło do uszu Oscara, kontynuował swoje dzieło, wykonując kolejne dzikie pchnięcia, a te trafiały w najwrażliwsze punkty we wnętrzu kochanka. Długowłosy nie miał z nim żadnych szans, po prostu musiał się poddać woli Huntera. Ale nie miał zamiaru być pokorny, wręcz przeciwnie, podjudzał drugiego nastolatka, kiedy to zaciskał świadomie mięśnie na jego męskości. Szybko jednak skupił się w pełni na sobie, aby móc zbliżyć się do orgazmu. Pomógł sobie dłonią, przez co doszedł nieco wcześniej. Na całe szczęście wykazał się jakąś troską o partnera i dał mu jeszcze pole do popisu.
Kilka gwałtownych pchnięć wymierzonych w prostatę, sprawiło, że Hunter sam doszedł, jednak jęk, który wyrywał mu się z ust, został stłumiony przez pocałunek zainicjowany przez Vincenta. Sperma rozlała się w tyłku gwiazdora, wtedy też do Radley’a dotarło, że nie pomyślał nawet o prezerwatywie. Ale jakoś nie przejmował się tym, nawet nie chciał o tym myśleć, w chwili, gdy potrzebował jeszcze więcej bliskości. Nie wysunął się z wnętrza gwiazdy, po prostu opadł na jego ciało, które przyszpilił do kanapy, w tej samej chwili zakończył też głęboki pocałunek. Musiał odetchnąć po jakże wspaniałym stosunku.
- Zostałeś stworzony do bycia rżniętym – szepnął do jego ucha, następnie trącił je nosem. Wydobył z siebie również subtelny chichot zdradzający jego dobre samopoczucie. Ale szczęście nie mogło trwać wiecznie. Podniósł się z drugiego ciała i chwycił za biodra, następnie wysunął prącie ze Stara. – Powinieneś zawsze mi ulegać.
Drażnił go słowami i zapewne naraził się już na jego złość, w końcu doszedł w nim. Trudno będzie dokładnie wymyć tak niedostępne miejsce. Zawsze może mu pomóc z tym zadaniem, to przecież żaden problem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Paź 26, 2014 10:56 am

Siłą rzeczy, Vincent padł pod ciężarem i zupełnie rozpłaszczył się na łóżku, niczym rozjechana żaba. Samopoczucie jedynie potwierdzało tę metaforę, kiedy pozostał zupełnie pusty w środku. Czuł rozluźnioną szparkę i pomyślał, że chyba nigdy do tego się nie przyzwyczai, ani tym bardziej tego nie polubi. Słowa Huntera wlatywały przez jedno ucho, wylatywały drugim, być może tylko dlatego, że ten zdawał się być zadowolony. Można powiedzieć, że młody Star był gospodarzem na medal. Dopiero po dłuższej chwili zorientował się, że przecież ten doszedł w nim... i czuł coś. Wcale się nie poruszył – nie miał siły – chociaż brwi znalazły się przy nasadzie nosa.
- Hunter, mój drogi chłopcze... czy mi się wydaje, czy zrobiłeś to o czym myślę? - zapytał zupełnie ugodowym tonem, mając nadzieję na solidne zaprzeczenie. Był pewien, że nie złapał od nikogo żadnego syfa
(chyba, że od Huntera), dlatego wcale a wcale nie przeszkadzało mu to gryzienie, ale miał duże wątpliwości do powściągliwości kochanka, żeby od tak pozwolić mu... zgryzł dolną wargę... dochodzić w sobie.
Westchnął ciężko, sunąc dłonią po włosach. Zdecydowanie za bardzo używał życia. A pomyślałby kto, że wyniesie jakąś porządną lekcję z dwuletniego związkowego stażu.
Kiedy zregenerował trochę sił, nie poleciał do łazienki, nie odsunął się od tego podejrzanego typa, a skąd – resztkę energii przeznaczył na sięgnięcie dłonią do ciasta i ułamanie kawałek, brudząc sobie dłoń czekoladą. Od razu pomyślał, że na taki nietakt i niechlujstwo jego rodzice wyszliby z siebie i stanęli obok, co nieznacznie poprawiło mu humor. Nie minęła chwila, a spałaszował porcję kalorii. Dobry seks i słodkie. Mógłby umrzeć szczęśliwy.
- Chciałem ci przypomnieć, że nie mniejszą przyjemność sprawiało ci uleganie mi – powiedział podczas – równie zgodnego z zasadami savoir-vivre – zlizywaniu słodkości z palców. Oboje wiedzieli, że krótkowłosy wcale nie był cicho i nie wydawał się być niezadowolony. - Swoją drogą, byłeś bardzo ciasny. Poczułem się niemal wybrańcem – zakpił sobie, po czym przekręcił się na bok i chwycił ciałko Huntera za ramiona, żeby samemu przekręcić się na plecy i puścił go; nie miał zamiaru nadal wypinać do niego tyłka, a bliskość specjalnie mu nie przeszkadzała. Oczywiście, już nie przeszkadzało mu to, że ten znalazł się bezpośrednio między jego własnymi nogami.
Pogłaskał go po plecach, tą nieuczekoladowioną dłonią i posłał soczysty buziak jego policzkowi.
- Mam ulegać tylko tobie? - uniósł prowokacyjnie brewkę, chichocząc pod nosem i sięgnął po kolejną porcyjkę ciastka. - Będę ulegać ci, kiedy ja będę chciał, Hunter. Zapamiętaj to sobie. - Ostatnie zdanie powiedział znacznie innym tonem. Drugi nastolatek niemal mógł dotknąć grubego muru, który wybudowała gwiazda.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Paź 26, 2014 10:57 am

Zignorował jego pytanie, ponieważ obaj doskonale wiedzieli, co się wydarzyło, więc nie było też potrzeby, aby o tym rozmawiać. Ale przede wszystkim Hunter nie zamierzał rzucać się z przeprosinami, bo, po pierwsze, im obu było kurewsko dobrze, a po drugie, żaden z nich, a na pewno nie krótkowłosy, nie miał choroby wenerycznej. Po pierwszym razie nic im nie jest, dlatego i po drugim wszystko powinno być w jak najlepszym porządku. I szkoda było zbędnym gadaniem psuć te chwile bliskości dwóch spoconych ciał, które to zaznały spełnienia. Radley poniekąd narzucił kochankowi tę bliskość, wręcz uwalając się na jego ciało, jednak myślał też o jego komforcie. Wyciągnięta ku ciastu dłoń nie mogła go zmusić do ruszenia się nawet o milimetr. Spokojnie wysłuchał jakże prowokacyjnych słów, obserwując język zlizujący czekoladę z palców. Cóż to był za widok. Z całą pewnością nakłaniał on do zgrzeszenia z Vincentem raz jeszcze.
Pieprzony prowokator – rzucił w myślach, po czym uśmiechnął się, by powiedzieć na głos: - Bardzo ci się podobała ta moja ciasnota, wybrańcu. Zawsze jesteś taki czuły podczas seksu? Nie spodziewałem się po tobie rzucania tych tanich tekstów.
Te miłe słówka kompletnie nic nie znaczyły, a już na pewno nie dla Huntera, zatem mógł z nich dowolnie kpić, niezbyt przejmując się uczuciami Stara. Długowłosy i tak nie będzie żywił urazy, ponieważ wypowiadanie tych wszystkich głodnych kawałków było jego grą, która miała mu dopomóc w zadowoleniu partnera. Wypowiadanie imienia, w tym przypadku ksywki kochanka, było dobrym zabiegiem, nawet pobudzającym, aczkolwiek nie pozbawiło Oscara zdolności myślenia. Było to przyjemne, lecz nie stracił głowy. Zapewne proste umysły poddawały się tym drobnym rzeczom, odbierając je niczym wielkie miłosne wyznania. Gwiazdor zachowywał się nieostrożnie, pozwalając sobie na sentymenty.
Oderwał się od niego, oddając mu pewną swobodę ruchu, gdy tylko poczuł dłonie na swoich ramionach. Vincent szybko znalazł się twarzą do niego i rozchylił uda, co było prawie jak zaproszenie. Hunter ulokował się między nimi i dłonie ulokował na zgrabnych biodrach, aczkolwiek nie zamierzał działać. Z chęcią zrobiłby na złość nastolatkowi i udowodniłby mu, że może w niego wejść w każdej chwili, nie czekając na zgodę, zwłaszcza, że ten znów go prowokował, tym razem czynił to dozą chłodu, jaka wkradła się między nich.
- Tyłek sławnego Stara miałby być tylko mój? Cóż za łaskawość – wyrzucił z siebie na początek z jawną kpiną, po czym koniuszkiem języka wtargnął między długie palce, zlizując z nich masę czekoladową. Wsunął w końcu jeden z palców do ust i objął go wargami u nasady, po czym leniwie wysunął go z nich. – Wciąż masz zamiar udawać, że nie chcesz mi się oddawać? – spytał z powagą wkradająca się do tonu wypowiedzi i również do wyrazu twarzy. Mimo to nie zamierzał przyprzeć go do muru, dlatego wstał z niego i złapał za bokserki. Powinien się umyć, ale nie miał zamiaru o nic się dopraszać, skoro pożałowano mu nawet koca. Naciągnął bieliznę na biodra, następnie odnalazł swoje spodnie, które to założył. Jeszcze chwycił za bokserkę, ale przewiesił ją tylko przez oparcie kanapy. Sięgnął po kurtkę i ją również pozostawił na meblu.
- Spotkamy się od razu w klubie czy mam po ciebie wpaść?
Raczej nie zależało mu na odpowiedzi, skoro przeciągał chwilę jej udzielenia. Pochylił się nad jego twarzą i leniwie musnął jego wargi, jednak szybko ta niewinna pieszczota przerodziła się w głęboki pocałunek. Jeszcze się nie nasycił, choć zaliczyli dwie pasjonujące rundy wypełnione dzikim seksem.
- Do jakiego klubu chcesz iść? – dodał kolejne pytanie, nie odrywając spojrzenia od niebieskich ocząt gwiazdora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Paź 26, 2014 10:58 am

Skrzywił się na słowa Huntera. Ten był tak, ale to tak cholernie oporny, a Vincent bardzo zdeterminowany, żeby poderwać go na dłuższy czas. Każdy lubił słodkie słówka, chociaż nikt nie lubił przesady, a długowłosy wcale nie sądził, żeby był w tym sztuczny. Skinął jednak głową, zaraz przechodząc do obrony swojej dumy i ataku na przeciwnika:
- Byłeś tak ciasny, że czułem się zakochany w twoim ciasnym tyłeczku i dlatego prawiłem mu tyle komplementów. Był cholernie boski – powiedział całkowicie spokojnie, chociaż uniósł wyzywająco brewkę. Uprzedmiotowił Huntera do tego stopnia, że liczył się tylko jego ciasny tyłek, że świetny seks był z jego tyłkiem i tylko on się liczył. Był pewien, że takie traktowanie zirytuje dumnego kochanka, mimo że jeszcze niedawno Vincent lubieżnie jęczał pod nim. Sam napuszyłby się już w połowie, a pod koniec biedny paź miałby nóż przy gardle. Niekoniecznie dosłownie.
Język i te ponętne usta na palcu, które prawie doprowadziły go do wzwodu odwrócił na dłuższą chwilę uwagę Vincenta od treści słów. Miał ochotę wcałować się w nie, kąsać i ssać, tak samo traktując język. Albo jeszcze lepiej, żeby zajęły się – tym razem do samego końca – jego penisem; łatwo mógł ponownie przywołać ten seksowny obraz. Przez chwilę wpatrywał się tylko w te wargi. Raczył skupić się dopiero wtedy, kiedy mimika twarzy Huntera stężała, przez co i Vincent postanowił przez chwilę – króciutki moment – nie zajadać się ciastem.
- Sądzisz, że nie zasługujesz na jego wyłączność? Taka niska samoocena. I nikt nie powiedział, że nie chcę ci się oddawać, po prostu wolałbym być w tobie – wzruszył ramionami i uniósł się na łokciu. Obserwował poczynania Huntera, niemal z żalem żegnając się z widokiem nagiej skóry. Ten całus tylko zachęcił go do tego, żeby ponownie pozbawić go odzieży. - To zależy, czy chcesz, żebym był już upity czy patrzeć, jak się upijam, panie kierowco.
W mgnieniu oka znalazł się kolanami na kanapie, sięgając do twarzy Huntera i posłał mu bardzo mokry pocałunek z użyciem języka. Przymknął nawet powieki, nie mogąc uwierzyć w to, że miał ochotę uprawiać seks cały dzień i noc, mimo bolącego tyłka. Zamruczał głęboko w usta, w końcu puszczając jego polika.
- Nic, tylko pieprzyłbym się z tobą – westchnął w jego usta, bynajmniej nie kłamiąc. Nie miałby nic przeciwko kolejnym igraszkom. Z drugiej strony nie miał zamiaru wypalać ich namiętności przed czasem, kiedy Hunter wzrokiem będzie szukał właśnie jego, nawet nieświadomie. W klubie, czy w szkole, nieważne. Oj tak, taka perspektywa działała niesamowicie kojąco na ego, dlatego zaraz posłał mu jeszcze tylko krótki pocałunek. - Tylko pamiętaj, Hunter, z kim jesteś umówiony. - Bez pardonu chwycił jego krocze, posyłając krótki uśmiech. - Bądź grzeczny.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Paź 26, 2014 10:59 am

Grymas, który pojawił się na twarzy Stara, nieco go zaskoczył, zwłaszcza, że żaden z nich nie brał tej znajomości na poważnie. To miał być pasjonujący romans na nieco dłużej, aczkolwiek niezobowiązujący żadnej ze stron do jakichkolwiek poświęceń. Ich ciała doskonale do siebie pasowały, również zgrali się pod względem osobowości – obaj byli złośliwi, pewni siebie, uparci i nie liczyli się z nikim, a już na pewno z żadnymi uczuciami. Dlatego przedmiotowe potraktowanie jego osoby niezbyt go uraziło, w końcu na tym mu zależało – na czysto fizycznej relacji. Cóż, musiał uważać na humorki gwiazdora, ale uznawał to za jedynie drobną niedogodność, ponieważ wciąż był pod wrażeniem jakże dobrego seksu. Trafił mu się wiecznie nasycony seksoholik, więc nie miał nawet prawa narzekać. Zamierzał wykorzystać ten dar od losu w pełni.
- Rzadko trafia ci się ciasny tyłek? Ja nie mam takiego problemu.
Posłał mu chytry uśmieszek, po czym delektował się jego reakcjami, w tym i pożądliwym spojrzeniem, którym to ujawniał własne pragnienia. Doprawdy, niewiele mu było potrzeba, aby znów pomyśleć o kolejnych igraszkach. Istny zboczeniec. Ale doprowadzenie go do podobnego stanu było samą przyjemnością. Niestety, trzeba było wreszcie skończyć tę szaleństwo. Hunter mógłby spokojnie się zadomowić w tym apartamencie i tylko skupiać się na seksie, lecz miał też pewne obowiązki. Dragi same się nie sprzedadzą. Chyba nawet został mu jeden woreczek z wczoraj. A może go sprzedał po pijaku?
- Jestem realistą – mruknął pod nosem, kierując jakby znudzone spojrzenie na twarz długowłosego. Zmęczyło go to całe wczorajsze zajście przed drzwiami Arrowa i samotnie spędzona noc na kanapie. Na dodatek musiał tłuc się do akademika przez pół miasta, aby wreszcie się umyć. – Widzisz, mamy kłopot, bo ja również wolałbym cię pieprzyć niż samemu dawać się zerżnąć.
Od razu podjął decyzję, że po niego przyjedzie i razem wybiorą się do klubu. Wolał uniknąć sytuacji, w której przez cały czas musiałby odganiać adoratorów od Stara. Jeśli wejdę do klubu razem, łatwiej będzie zaznaczyć, że długowłosy ma już towarzysza zabaw i nie potrzebuje innego kompana. Już zostało powiedziane, że wyjdą z imprezy razem, a przynajmniej Radley tak zadecydował.
- Wpadnę po ciebie o dziesiątej – rzucił niedbale i chwycił za bokserkę, gdy Vincent ujął jego twarz i zainicjował kolejny pocałunek. Potem było jeszcze lepiej, gwiazdor uraczył go słowami, które przywołały nikły uśmiech na jego twarz. Obca dłoń znalazła się na kroczu Huntera, przez co ten wręcz wyszczerzył się zuchwale. – Bycie grzecznym kompletnie do mnie nie pasuje.
Złapał go za nadgarstek i zabrał jego dłoń, następnie naciągnął na siebie bokserkę. Chwycił też za skórzaną kurtkę i założył ją, jednak czegoś mu brakowało, więc poklepał się po kieszeniach. Zaraz wsunął w nie dłonie, nie odnajdując jednego, jakże ważnego przedmiotu. Rozejrzał się po podłodze i nawet przykucnął, aby zajrzeć pod kanapę. Zaklął pod nosem, gdy nie odnalazł tego, czego szukał. Nie przypomina sobie, aby wyciągał wczoraj nóż, a opcja zgubienia go odpadała. Nie mógł on ot tak wypaść z kieszeni.
- Widziałeś mój nóż? – spytał spokojnie, jak na razie w pełni nad sobą panując. Nie zamierzał się wściekać bez powodu, zwłaszcza, że nie miał żadnych dowodów na winę drugiego nastolatka. Dziwił się tylko temu, że Vincent śmiał przetrzepać mu kieszenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Paź 26, 2014 11:01 am

Vincent, jako osobnik wielce narcystyczny i dumny, w porównaniu do Huntera, nie znosił przedmiotowego traktowania. Żądanie wiele, a dawanie w zamian mniej więcej tyle co nic było normą dla tego gwiazdora, dlatego nie dziw, że ­ mówiąc wprost – pogrywał sobie z kochankiem, chociaż ten zdawał się być niesamowicie odporny. Mimo to, długowłosy w niektórych kwestiach był dość uparty i przy okazji głupi, więc póki co nie czuł się specjalnie zniechęcony. Zupełnie zignorował prowokacyjne słowa kochanka, bo przecież było wiadome to, że skrajnie różni przelatywali przez jego dłonie, wszak nigdy specjalnie nie krygował się z szybkimi numerkami.
- Bądź sobie realistą i niech życie przecieka ci przez palce – wzruszył ramionami, posyłając mu krótki uśmiech. - Mnie nic do tego. Tak czy siak, na moim ramieniu możesz się wypłakać. - Patrzcie, jaki dżentelmen! Taki dobry i uczynny, że można było pomyśleć, iż tyłek Huntera naprawdę podbił jego serce.
Zarejestrował godzinę, mając zamiar posłusznie się do niej dostosować. Chociaż pocałunek musiał wymusić, żeby ten wiedział, iż niegrzeczność może zostać ukarana, chociażby brakiem jakichkolwiek całusów, jeśli tyłek lub penis Huntera będzie za bardzo upierdliwy w myślach. Nawet nie zarejestrował faktu, że ten perfidnie odrzucił dłoń, która zaraz bezwładnie zwisała z kanapy. Przyglądał się tej skórzanej kurtce, która ładnie podkreślała mięśnie ramion i nawet pleców. Nie wydawał się być zaniepokojony, ani rozbawiony podczas tych wygibasów, obserwując akcję zupełnie beznamiętnie. Zawsze był ograniczony emocjonalnie, co w takich sytuacjach działało na jego korzyść.
- Och, cóż – zaczął lekko, machając niefrasobliwie ręką. - Przewróciłem się przez twoją kurtkę i wyleciał ten cholerny nóż, na który nieomal nadepnąłem. Uznałem, że jest wysoce niebezpieczny i komuś może zrobić kuku, więc schowałem go do szuflady na ostrze. W kuchni. Trafisz – skłamał gładko, niemal ziewając pod koniec wypowiedzi. Jednak spoglądał na Huntera, dobrze wiedząc, że ten mógłby porządnie mu przywalić i był to zaledwie lekki scenariusz. O ile Vincent byłby skłonny do zepchnięcia kogoś ze schodów(o ile owa osoba była odwrócona tyłem do gwiazdy), o tyle wiedział, że kochanek raczej nie miałby problemów z atakiem prosto z frontu. Uznał więc, że najlepiej wstać i otworzyć na oścież drzwi, wszak ściany w apartamencie miał wyciszane. Ewentualne wołanie ochroniarza skończyłoby się na śmiechu ulepszaczy.
I, o dziwo, ten wcale nie pytał o woreczek narkotyków. Poczuł się niemal niezręcznie z tym świństwem w mieszkaniu, wszak dobry rok w katuszach zajęło mu rzucenie tego.
Oparł się niedbale o framugę drzwi, pozwalając sobie na mało eleganckie ziewnięcie.
- Będziesz pił, czy zostaniesz trzeźwym kierowcą? Z tego co wiem, piwko niczemu nie zagraża – zagadnął jeszcze, jakby wcale otwarte drzwi nie mówiły „wypieprzaj stąd”. Najwidoczniej wnoszenie takich rzeczy na apartament panicza Stara nie było spotykane z aprobatą.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Paź 26, 2014 11:01 am

Spojrzenie pełne niedowierzania wbiło się w przystojną twarz długowłosego, kiedy padła ta, jakże absurdalna, propozycja wypłakania się na jego ramieniu. Od maleńkości wpajano Hunterowi, że nie może płakać, w końcu to tak mało męskie. I nikt nie otarłby słonych łez z policzków dziecka. Przy ojcu kryminaliście, który nie potrafił nawet czule traktować swojego syna, lepiej było zatrzymywać wszelkie łzy dla siebie, bo to właśnie za nie można było dostać niezłe manto od surowego rodzica. Nigdy nie należy ujawniać swoich słabości, nawet przed samym sobą, aczkolwiek dobrze jest być ich świadomym.
- Nie mam zamiaru przychodzić do ciebie z płaczem - odparł po chwili milczenia, jakoś nie próbując sobie zażartować przy nadarzającej się okazji. Jakoś nie był w humorze, a przecież zaliczył dwie pasjonujące rundy wypełnione ostrym seksem i na dodatek wciąż było mu mało. Vincentowi też, z czym zdradzało go jego własne spojrzenie niebieskich oczu. Aczkolwiek romantyczny nastrój został przerwany i musieli powrócić do rzeczywistości, co zresztą zainicjował sam Hunter. Niestety, realia okazały się niezbyt przyjemne, ponieważ wielki Star ośmielił się szperać po cudzych kieszeniach i nie miał zamiaru wyrazić z tego powodu nawet minimalnej skruchy. Mógłby chociaż udawać, przecież jest aktorem i ponoć nie takim kiepskim.
Przez myśl mu nie przyszło, by podnieść na niego rękę. Z całą pewnością zirytował go fakt, że jego nóż został bez wyraźnego powodu ukryty, ale nie zamierzał z tak błahego powodu rzucać się z pięściami na długowłosego. Szkoda by mu było uszkadzać tak seksowne ciało. Chciał się nim jeszcze nacieszyć, przynajmniej do chwili, gdy pożądanie między nimi całkiem nie wygaśnie.
Skierował się do kuchni bez jakiegokolwiek komentarza i dorwał się do szuflady, z której wyjął ostrze i schował do kieszeni kurtki. Jeszcze przeszukał kieszenie, w których nie odnalazł woreczka z amfą. Kwestia narkotyków aż tak bardzo go nie ruszała, zwłaszcza, że towar należał do niego, zatem i nie musiał przed nikim się spowiadać ze swoich transakcji.
Ledwo wyszedł kuchni, a Vincent już grzecznie wypraszał go ze swojego mieszkania otwartymi drzwiami wejściowymi. Radley zdobył się jedynie na westchnięcie, w końcu nie wypadało mu protestować. Zdecydowanym krokiem zbliżył się do drugiego nastolatka, następnie objął go władczo w pasie i przyciągnął do siebie, aby wpić się w jego wargi gwałtownie. Wolną dłonią chwycił jego biodro, następnie zsunął ją na pośladek, który ścisnął. Musiał jakoś odreagować, a takie zachowanie w pełni mu odpowiadało.
- Będę o dziesiątej, pamiętaj – rzucił w jego stronę, gdy tylko przerwał pocałunek, następnie odsunął się i wyszedł, kierując do windy. Zapowiadała się naprawdę przyjemna noc dla nich obu.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Pon Lis 10, 2014 4:34 pm

Kiedy znaleźli się na miejsce, towarzysz Vincenta niemal od razu został zaciągnięty do luksusowego budynku. Odzyskał wolność dopiero wtedy, kiedy weszli w strefę światła; długowłosy wcisnął jedną dłoń do kieszeni, a drugą nacisnął na guzik od windy. Wykazując się uprzejmością, skinął głową do panienek zza lady i słysząc krótkie piiik, wszedł wraz z Hunterem do windy. Gdy ta ruszyła, młody Star od razu przytrzasnął Huntera do najbliższej ze ścian, pozbawiając go tchu wargami oraz językiem. Nie przejął się tym, że podczas tej niespodziewanej akcji ofiara oberwała tyłem głowy od ściany i nawet nie mogła się poskarżyć, bo była dalej dociskana do tej twardej, chłodnej powierzchni, a usta były miażdżone przez inne. Parodią kojącego wynagrodzenia było drugie ciało, wpasowane do weń i napierające, hojnie dzieląc się swoim armanowskim zapachem. Zachłanne – i równie rozdrażnione, co właściciel! - dłonie błądziły po talii i brzuchu Huntera, żeby w następnej chwili podciągnąć koszulkę i dotknąć skóra-o-skórę. Żeby porządnej inwazji stało się zadość, kolano ponownie naparło na krocze, tym razem masując je okrężnymi ruchami.
Tandetna melodyjka, zapach papierosów zmieszanego z odświeżaczem i perfidna kamera ustawiona w górnym kącie nie przeszkadzały temu mini-gwałtowi, a przynajmniej nie oprawcy, który świetnie się bawił siłując z rozporkiem i guzikiem. Niestety, nie było mu dane (ponowne) dopieszczenie prącia, gdyż winda zatrzymała się, zmuszając go[Vincenta] do oderwania się od czerwonych i napuchniętych ust. Wtedy też pociągnął Huntera za nadgarstek i szybkim krokiem dopadł do drzwi apartamentu, którym poświęcił większość uwagi, dokładnie wtedy, kiedy próbował wycelować kluczem do zamka, a następnie zmusił tyły krótkowłosego do zapoznania się i z tą powierzchnią. Nie wydawał się być bardziej okrutny, po prostu przytłaczał swoją osobą, werbalnie każąc się podporządkować (ewentualnie podporządkować się i zająć się nim). I wtedy wsunął dłoń w bieliznę Huntera, zupełnie zapominając o tym, że niedawno jakiś pedałek oznaczył go swoją śliną i zaczął mu porządnie trzepać, mało delikatnie zaciskając palce na męskości.
- Jeśli jesteś moim panem, a ja twoją pannicą, to jakie są moje obowiązki i przywileje? - zapytał po chamskiemu, chociaż nawet nie potrafił zdobyć się na ironię; za bardzo pożądał i za bardzo był podniecony na takie drobiazgi.
Jednym ruchem zsunął spodnie z jego bioder, a potem ponownie posłał długi pocałunek jego usteczkom.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Pon Lis 10, 2014 7:21 pm

Dziwnym trafem nie zaprotestował, gdy został pociągnięty w kierunku wejścia do budynku, choć w środku już wzrastał w nim bunt przeciwko takiemu traktowaniu jego osoby. Ale jego nadgarstek został w końcu wypuszczony ze stanowczego uścisku i dane mu było w pełni dobrowolnie, czyli bez jakiejkolwiek formy przymusu, przejść spokojnie w stronę windy. Ledwo się w niej znalazł, a już został brutalnie dociśnięty przez drugie ciało do jednej z metalowych ścian, przez co uderzył potylicą o twardą powierzchnię. Już miał wydobyć z siebie skargę, lecz szybko zamknięto mu usta namiętnym pocałunkiem, dzięki któremu był w stanie wybaczyć Vincentowi całą tę gwałtowność. Wcale nie zwrócił uwagę na obecność kamery w windzie, skupiał się przede wszystkim na doznaniach – wędrówce dłoni po jego ciele, następnie ich wtargnięciu pod koszulkę, następnie na kolanie masującym jego krocze. Bezmyślnie wsunął palce w długie kosmyki i docisnął głowę kochanka do siebie, wymuszając na nim pogłębienie już i tak pasjonującego pocałunku. Prowokacyjnie otarł się o ciało gwiazdora, wręcz pokazując swoje pragnienia.
Sprawne palce znalazły się przy rozporku Huntera, jednak nie zdążyły nic zdziałać, bo winda zatrzymała się na odpowiednim piętrze. Chłopak oblizał spragnione usta, gdy te zostały uwolnione spod mocy dzikiego pocałunku i posłusznie dał się poprowadzić ku drzwiom do apartamentu Stara. Szybko zostały otworzone, równie szybko znaleźli się w środku, gdzie Radley znów został zmuszony do przylegnięcia plecami do twardej powierzchni. Wyjątkowo nie przeszkadzała mu ta uległość, jednocześnie nie mógł poddać się bez walki. Ale na chwilę odłożył swoje plany zbuntowania się, gdy poczuł dłoń w swojej bieliźnie, która to szybko wzięła się za stymulowanie jego męskości. Cholera, to było tak podniecające! Sam zdobył się na rozpięcie spodni Vincenta i zsunięcie ich z jego bioder. Bezczelnie chwycił jego penisa i zacisnął na nim palce. To była kara za zadanie durnego pytania. Nawet chciał na nie odpowiedzieć, ale kolejny raz uniemożliwiono mu wydobycie ust przez pocałunek. Musiał zmusić się do tego, by odepchnąć go od siebie i rzucić mu niby gniewne spojrzenie, przez które przebijało się bezkresne pożądanie.
- Chcesz prowadzić dyskusje czy się pieprzyć? – rzucił w jego stronę agresywnie i otarł się o jego dłoń. Seks przy drzwiach nie wydawał mu się takim złym pomysłem, a przynajmniej nie wydawałby się, gdyby to on miał go pieprzyć. Jednak tym razem sam miał się wypiąć, dlatego rzucił kochankowi ponaglające spojrzenie. Chciał znaleźć się na wygodnym łóżku, natychmiast. – Nie zaprowadzisz mnie do sypialni?
W najbardziej ekstremalnym przypadku wylądują na stole w kuchni, choć teraz najprościej by było paść na podłogę tuż przy wejściu. Kolejna twarda powierzchnia, do której zapewne Hunter musiałby przylec plecami. Tym razem nie zadowoli się pieprzoną kanapą.
Mocniej chwycił za jego penisa, wręcz boleśnie, rzucając mu przy tym bezczelny uśmieszek. Jak on go pragnął. Zamienił ich miejscami i sam docisnął drugie ciało do drzwi, prowokacyjnie ocierając się kroczem o obce udo. Będzie go tak drażnił, dopóki Vincent nie zechce znaleźć się z nim w wygodnym łóżku.
Szybciej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Pon Lis 10, 2014 8:41 pm

Wiedział, że inicjatywa Huntera w końcu nadejdzie. I czekał na ten moment i szybko nadszedł. Nie zdążył nawet mrugnąć, a spodnie zostały zsunięte do kostek, a penis dość brutalnie potraktowany. Syknął cicho, chociaż hardo się trzymał, traktując drugie prącie nieznacznie, chociaż odczuwalnie, mocniej. Nie miał zamiaru zapraszać go do swojej – swojej! - sypialni, dlatego na te ponaglające słowa zareagował jedynie grymasem ust.
- Możemy robić to i to. Przecież nie jesteśmy amatorami! - machnął dłonią niefrasobliwie.
Kiedy sam zetknął się z twardą powierzchnią, mimowolnie się najeżył. A mocniejsze ściśnięcie skomentował niskim warkotem. Sięgnął do bielizny Huntera i pociągnął ją w górę, wbijając ją w krągłe pośladki. Zacisnął na nich palce i posłał nawet jednemu lekkiego klapsa, który miał więcej w sobie prowokacji niż faktycznych zamiarów. Otarł się swoim prąciem o dłoń, jednocześnie gryząc mocno szyję towarzysza. Zaraz ponownie zamienił ich miejscami, tym bardziej działając o wiele bardziej bezpośrednio; docisnął go do nieszczęsnej powierzchni własnym ciałem, jednocześnie sunąc dłonią po jego udzie. Śmiało oznaczył je paznokciami. Posłał mu mocny, ale krótki pocałunek, a następnie ugryzł go w obojczyk. Malinkę potraktował językiem.
- Sypialnia należy do mnie, Hunter – poinformował go, posyłając mu prowokacyjno-nieustępliwe spojrzenie. W tym momencie – w razie czego! - chwycił ich penisy w jedną dłoń i zaczął poruszać nie tylko nią, ale też biodrami, doprowadzając ich obu do naprawdę zadowalającego, ale niespełniającego stanu.
Szarpnął za krótkie włosy, owiewając ucho ciepłym oddechem. Zamruczał w nie nisko, dobrze wiedząc, że na kochanków nie działa tylko zmysł dotyku. Chociaż ewidentnie to na nim skupiał się młody Star, chociażby dlatego, że zaborczym i władczym gestem chwycił za pośladek, który odgiął w drugą stronę. Przesunął palcem po dziurce, nadal przez bieliznę. Kto powiedział, że nie może doprowadzić Huntera do stanu, w którym ten będzie błagał o rżnięcie? Chociażby tymi okrężnymi, sprawnymi ruchami palców, kiedy zajmował się zaciskającym się wejściem. Masował je, podjudzał, droczył się, jednocześnie nie zaglądając głębiej. Dłoń, która dotąd robiła dobrze im penisom (za dobrze – czuł, jak ich prącia pulsują niecierpliwie, a nie miał zamiaru dać im tak szybko zaspokojenia), po prostu oparła się o drzwi, obok głowy Huntera.
- Mam ochotę wziąć cię przy tych drzwiach – westchnął w jego ucho, porzucając masowanie wejścia na rzecz solidnego klapsa.
Wiedział, że kroczy po naprawdę cienkiej linii.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   

Powrót do góry Go down
 
Apartament panicza Stara
Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Apartament na piątym piętrze
» Płacząca wierzba przy stawie
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Dzielnica mieszkalna :: ∎ Apartamenty-
Skocz do: