IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Apartament panicza Stara

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Pon Lis 10, 2014 10:31 pm

Naprawdę nie miał cierpliwości do rozmowy, zwłaszcza, że jego ciało płonęło z pożądania, którego nie można tak łatwo ugasić. Star natomiast wszystko przedłużał swą bezczelnością, nie licząc się z potrzebami kochanka. Właśnie dlatego Hunter musiał przejąć inicjatywę, ale za cel pozostawił sobie przede wszystkim podrażnienie kochanka i to w tak znacznym stopniu, aby ten wreszcie skapitulował. Udało mu się wydobyć z jego usta warkot na mocniejsze ściśnięcie penisa w dłoni, jednak to było wciąż za mało. Miał zamiar zemścić się za to całe oczekiwanie na więcej. Sam nie miał zamiaru pójść na kompromis – odda mu się tylko w sypialni, aby mieć pewność, że będzie mógł odespać dziki stosunek w łóżku z miękkim materacem.
Wrzynająca się między jego pośladki bielizna, zaciskające się na pośladkach palce i bolesne ugryzienie w szyję nie były szczytem jego marzeń, dlatego posłał kochankowi niezadowolone spojrzenia, prawie grymasząc. I znów znalazł się plecami przy drzwiach ku swojej niechęci, która zaczynała niebezpiecznie wzrastać. Był tak cholernie pobudzony, jednocześnie irytowała go postawa Vincenta, który wcale nie myślał o konsekwencjach swych czynów.
Drań – rzucił w myślach pod jego adresem podczas pocałunku, a potem syknął na kolejne ugryzienie, tym razem w obojczyk. A na słowa prychnął, aczkolwiek odgiął głowę do tyłu, czując ocieranie się o drugiego penisa za pomocą smukłej dłoni. Zmrużył czy z przyjemności, wciąż zachowując spokój. Potem poczuł szarpnięcie za włosy, ciepły oddech na uchu, usłyszał rozkoszny pomruk. Nawet zareagował z przyjemnością na naparcie palców na swoje wejście, choć wkurzał go fakt, że jeszcze ma na swoim tyłku bieliznę. Właściwie, irytowało go teraz tyle rzeczy. Przede wszystkim ten pieprzony upór gwiazdora. Chyba za bardzo się przyzwyczaił do myśli, że to inni mają mu usługiwać.
- Kurwa, Vincent – warknął w jego stronę ostrzegawczo, gdy ten zabrał dłoń. Choć postąpił słusznie, to i tak wkurwił Huntera. Jakim cudem doprowadził do sytuacji, w której prawie doszli, gdy jeszcze do niczego nie doszło? – Nie mam zamiaru znów spać na Twojej cholernej kanapie.
Zmusił się do zachowania spokoju, jednak w jego głosie było tyle agresji. Tym razem to on szarpnął za długie włosy i bezczelnie wpił się w jego wargi, przy okazji zaczął się prowokacyjnie ocierać o jego krocze. Bez większego namysłu złapał go za ramię oraz za głowę i wywarł nacisk na jego ciało, zmuszając go do przejścia do klęczek. Oblizał wargi i znów chwycił go z włosy, a władczym spojrzeniem zamierzał zmusić go do konkretnego zachowania.
- Znalazłem lepsze zastosowanie dla twoich ust – rzucił bezczelnie i główką penisa naparł na jego wargi. – Obciągniesz mi czy wreszcie zaprowadzisz mnie do sypialni? Wybieraj.
Doskonale wiedział z jaką niechęcią Vincent podchodziło do seksu oralnego, jeśli w grę wchodziło użycie jego ust. Nie lepiej więc przejść do sypialni i kochać się na, zapewne sporym, łóżku? Star pewnie zechce utrudnić sobie życia i wybierze pierwszą opcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Pon Lis 10, 2014 11:02 pm

Zmarszczył brwi, zerkając do góry na towarzysza. Przez jedną, zupełnie głupią chwilę rozmyślał nad tym, czy faktycznie kanapa była taka zła, a może to Hunter był cholernie rozpieszczony? Nawet nie zdołał przedstawić swoich wątpliwości, wszak ten zajął go czymś innym, o wiele przyjemniejszym - swoimi ustami. Mógł zaakceptować te seksowne ruchy bioder, tę władczość w dłoniach, jednakże to, że znalazł się na klęczkach, nie spotkało się z aprobatą, mimo że wiedział, iż Hunter niemal szaleje, kiedy czuje gwiazdorski język na prąciu. Spojrzał gniewnie spod rzęs i z dwojga złego postanowił wybrać opcję pierwszą, chociaż spotkało się to z naprawdę sporą niechęcią. Wargi, które dotąd zaciskał w wąską linijkę, objęły napierającą główkę, dopieszczając ją samymi ustami; zdecydowanie wykazywał się o wiele mniejszą sprawnością w pieszczotach oralnych, jeśli przypomnielibyśmy sobie o klubowym pedałku. Językiem naparł na wędzidełko, całkiem śmiało sunąc po tym delikatnym punkcie językiem. Szarpnął bieliznę i ściągnął ją do kostek. Jedną z dłoni ułożył na biodrze kochanka, chcąc kontrolować gwałtowniejsze ruchy, a drugą zanurkował między udami. Przez dosłownie kilka sekund masował jądra, żeby przejść do upragnionego miejsca – do dziurki. Tym razem obyło się bez masażu, bo kiedy znalazł się na klęczkach, zupełnie stracił cierpliwość na takie zabawy; wtargnął do szparki, która od razu zacisnęła się na palcu. Vincent był tak bardzo z tego zadowolony, że aż pozwolił sobie wziąć penisa głębiej do ust, żeby zaserwować mu dodatkowe pieszczoty językiem, a nawet płytkie obciąganie przy odpowiednich reakcjach Huntera. W tyłku rozepchnął się po samą nasadę, a dziurce dał tylko chwilę, już zaraz zaczynając ją rozluźniać, drażnić i uwrażliwiać. Przy ewentualnych, kłopotliwych ruchach bioder czy ręki krótkowłosego, palce znajdujące się na biodrze mocniej się zaciskały, aż w pewnym momencie najzwyczajniej w świecie zostałby ślad. Młody Star starał się oddychać równo i głęboko przez nos. Wsunąwszy z najwyższą ostrożnością penisa w część gardła, postanowił wynagrodzić to sobie dołączając do palca drugi. Zsynchronizował ruchy, żeby dać Hunterowi naprawdę sporo przyjemności.
Oczywiście, nie miał w gardle całego penisa, najzwyczajniej w świecie uważał, że nie dałby rady wziąć nawet trzech czwartych! Aż w końcu, kiedy dyskomfort wziął górę, zastanowił się, dlaczego wybierał między dwoma rzeczami, których definitywnie nie lubił, mając obok tyle rozwiązań? Przeklinając własną głupotę, posłał ostatni raz gniewne spojrzenie na twarz Huntera, żeby w końcu przymknąć powieki i dobić trzecim palcem w dziurce, gdzie się kręcił, gdzie je krzyżował, gdzie szukał wrażliwszych miejsc, bezlitośnie go pieprząc. Nie dbał o to, czy organizm stanowił opór; nie dbał nawet o drobiny swojej empatii, gdyż – zdaniem Stara – Hunter na nic nie zasłużył.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Wto Lis 11, 2014 6:06 pm

Liczył się z wrogością, ba, oczekiwał jej i to z niemałą ekscytacją. Ujrzał w jego oczach tyle gniewu, gdy zmusił go do padnięcia na kolana i postawił mu przy tym ultimatum. Widok Vincenta, jakże rozdrażnionego i przy tym biorącego jego męskość do ust, był bezcenny. Sam jeszcze chwilę temu miał prawdziwą furię w oczach, lecz nieco się uspokoił, gdy dane mu było ujrzeć tak niezwykle erotyczny obrazek. Jak tu nie ulec zmysłowości gwiazdora, kiedy ten całym sobą eksponuje swoje poświęcenie? Zmuszał się do brania cudzego członka do ust, nawet napierał językiem na twarde przyrodzenie, dobrze wiedząc jakim miejscom powinien poświęcić szczególną uwagę za pomocą sprawnego koniuszka. Ale postanowił też wykorzystać swoje położenie również dla własnych korzyści i bezczelnie pozbawił Huntera bielizny, chwilę pomasował jego jądra, po czym zaczął palcem drążyć w jego wejściu, nawet nie siląc się na odrobinę subtelności. Po prostu wsunął palca – na sucho! – i zaczął nim poruszać, aby dostać się jak najgłębiej, jak ostatni prymityw. I miało to przynieść komukolwiek przyjemność? Nic dziwnego, ze mięśnie momentalnie zacisnęły się na cholernym paluchu!
Ale Radley nie dyskutował, w końcu obiecał dać się ukarać. Odgiął głowę do tyłu i zmrużył oczy, starając się skupić na najprzyjemniejszej części – ustach na swoim penisie. Wielki Star obciągał mu i w pełni dobrowolnie się na to zdecydował, coś wspaniałego. Z ust nastolatka wypłynął cichy jęk pełen błogości. Bez namysłu wsunął palce we włosy kochanka i zaczął nimi masować skórę na jego głowie, przy czym znów skierował podniecone spojrzenie w dół. Główka penisa ocierała się o obce podniebienie, następnie dotarła wręcz do gardła, przez co zaczął leniwie drapać głowę długowłosego. Drugi palec w jego wnętrzu wydał się tak nieistotny, po prostu poruszył biodrami, chcąc znaleźć się głębiej w tych wspaniałych ustach. Mógłby je zerżnąć, tak po prostu, na całe szczęście zachowywał resztki opanowania.
Trzeci palec w jego tyłku nie została przyjaźnie przyjęty. Hunter sam przestał bawić się w subtelności - przytrzymał głowę Vincenta i poruszył się w jego ustach, wręcz uderzając o gardło, zmuszając go w ten sposób do przyjścia prawie całej jego męskości. Zmuszał go dobrą chwilę do takiego wysiłku, po czym wysunął się z jego ust, kolejny raz szarpiąc za długie kosmyki.
- Nie jesteś zbyt miły – rzucił z jawną złością w jego stronę, mrużąc przy tym oczy. – To i ja nie będę.
Nie miał zamiaru na niego wiecznie czekać. Lekko się nad nim pochylił i chwycił za poły jego koszuli, podnosząc go do pionu, po czym objął go w talii i docisnął do jego ciała, prowokacyjnie ocierając się o krocze. Twardy penis był idealnym dowodem na to, jak bardzo Stara kręci wizja pieprzenia tyłka Huntera. Powinien więc działać, nawet docisnąć go do drzwi i brutalnie wejść w gotowe, choć suche wejście.
- Chyba miałeś mnie pieprzyć, pamiętasz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Sro Lis 12, 2014 6:39 pm

Vincent, mimo twardej męskości nie dość, że u siebie, to mając drugą w ustach, nie potrafił wyzbyć się z myśli iście traumatycznego zajścia w gejowskim klubie, z jakimś zupełnie obcym, ale absolutnie chętnym pedałkiem. W tym momencie czuł się jak ta chętna dziwka, do której szparki dałoby się wsunąć nawet litrową butelkę po wódce, a on – oczywiście – bardzo nie lubił czuć się jak chętna i tania dziwka z rozjechanym tyłem i gardłem. Mógłby przysiąc na wszystkie hedonistyczne wartości, że jeśli Hunter skomentowałby choć słówkiem, chrząknięciem całą tę upokarzającą sytuację, bez żalu odgryzłby trzymane w ustach prącie. Postarał się zauważyć plusy tej sytuacji, mianowicie bardzo łatwo było mu rozciągać palcami kochanka, nawet na sucho i mało delikatnie. Oczywiście, względny spokój nie trwał długo; unieruchomiono mu głowę i przeprowadzono gwałtowną inwazję na gardło, przez co młody Star niemal się udławił, oczy zaszkliły i opanował pierwsze oznaki zwrócenia piwa na niemodne buty Huntera. Ten w porę się opanował i zostawił gardło w spokoju, chociaż nie omieszkał pokazać swojego wewnętrznego macho, kiedy – ot tak! - szarpnął dobre siedemdziesiąt kilo za szmaty i podniosło na nogi. Vincent po raz drugi przy tym osobniku postanowił udać się siłownie. Niestety, nie mógł i nawet nie miał ochoty skomentować tego wszystkiego, wszak uniesione, twarde prącie, kumulujące się podniecenie w podbrzuszu i adrenalina wymagała natychmiastowego zaspokojenia. Nie dziwota, że zamiast monologu, po prostu samemu wgryzł się w wargi Huntera, jednocześnie przeszukując kieszeń. Wyjął z portfela prezerwatywę, to pierwsze rzucając niedbale na podłogę (przy okazji zaprezentował sporą zawartość materiałowej skarbonki) i silnym ruchem odwrócił krótkowłosego tyłem do siebie. Chwyciwszy go za kark, dociskał go do drzwi. Drugą dłonią nałożył prezerwatywę na męskość, którą, skąpie, ale jednak, nawilżył śliną i na początkowe życzenie wycelował i wsunął czubek między krągłe pośladki. Niemal automatycznie zacisnął zęby na karku kiedy wsuwał się coraz głębiej. Czuł rozkoszny napór, te mocno spinające się mięśnie i, cholera, to uczucie nigdy mu się nie znudzi. Nie opanował westchnienia, kiedy mozolna i zacięta walka z drugim organizmem zakończyła się wraz ze zetknięciem biodrami o pośladki.
- Powinniśmy bawić się tak częściej – powiedział – albo raczej wysapał – a dłoń z karku przeniósł na krótkie włosy, które gwałtownie szarpnął, dając sobie świetny dostęp do już poranionej, pogryzionej i nawet posiniaczonej szyi. Najwidoczniej nie wystarczająco, wszak zęby ponownie zanurzyły się w tej delikatnej skórze. Nie miał zamiaru dawać czas kochankowi; chwycił go za biodra, pośladki wysunął w swoją stronę, a następnie zaczął napierać swoją męskością, w nie za szybkim, chociaż nie wolnym i relaksującym tempie. Każde spięcie mięśni komentował zduszonym jękiem, albo głośnym warkotem i wtem napierał mocniej, niemal na siłę się przedzierając.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Czw Lis 13, 2014 4:39 pm

Po raz pierwszy w całym swoim życiu tak bardzo pragnął poczuć czyjąś męskość w swoim wnętrzu. Sam nie wiedział, co spowodowało, że zamarzyła mu się uległość, jednak stanowczo się nakręcił, więc musiał spełnić swą zachciankę. Może to przez usta nastoletniej sławy na jego penisie? Z pewnością obciąganie – swoją drogą, lekko nieporadne i niekiedy zbyt ostrożne, jak dla Huntera – wywarło spory wpływ w tej kwestii, lecz nie było kluczowe. Już w klubie wiedział, że tej nocy z chęcią wypnie się dla Vincenta, co zresztą nie wynikało z danego mu słowa, zwyczajnie tego chciał. Ale wciąż nie widział uzasadnienia dla swojego zachowania. To był tak absurdalny kaprys, o jaki nawet nigdy by się nie podejrzewał. Prowokował, to nie była żadna nowość, tylko motyw miał zdecydowanie inny niż kiedykolwiek.
Zabrał penisa z jego ust i zmusił do powstania z klęczek, ponieważ dość miał tej całej zabawy. Potrzebował konkretów, musiał już wreszcie poczuć drugie ciało przy sobie. Sprawny język na jego prąciu zapewniał mu mnóstwo rozkoszy, prawda, aczkolwiek nie był w stanie go zaspokoić. Nadal odczuwał zniecierpliwienie, choć miał już drugie ciało tuż przy swoim. Według jego skromnego zdania, Star działał zbyt powolnie, choć w mgnieniu oka zęby długowłosego wbiły się w jego spragnione wargi. Radley wyrwał się z uścisku obcej szczęki i sam zainicjował namiętny pocałunek, który pogłębił przy pomocy języka, którym naparł na drugi narząd smaku.
Wreszcie poczuł na własnej skórze temperament kochanka, gdy ten odwrócił go plecami do siebie i chwytając za kark docisnął go do drzwi. Po chwili główka penisa wsunęła się w ciasne wejście, na co Hunter zareagował jękiem. Oblizał lubieżnie wargi, czołem przylegając do chłodnej powierzchni drzwi. Napierał na nie dłońmi, kiedy męskość zagłębiała się w nim powoli, zuchwale przy tym rozpychając jego wnętrze. To naturalne, że jego mięśnie mimowolnie zaciskały się na obcym narządzie. A kiedy już cały członek znalazł się w nim, sięgnął dłonią do tyłu i chwycił długie kosmyki, wręcz pieszczotliwie, nawet nie myśląc, by za nie szarpać.
- Zamknij się i rób to, co do ciebie należy – warknął w jego stronę, mając już dość tej gadatliwości kochanka. Ten zdecydowanie za dużo mówi, zwłaszcza w tak intymnych chwilach. Jednak nie było nawet czasu, aby to przedyskutować, ponieważ gwiazdor chwycił krótkie włosy i pociągnął za nie, zmuszając Huntera do odchylenia głowy. Znów swymi zębiskami dopadł już i tak zmaltretowaną do granic możliwości szyję. W tym samym czasie stanowczo chwycił też za jego biodra i wreszcie w nim poruszył, narzucając wręcz powolne, według Oscara, tempo. Przecież obaj potrzebowali ostrego rżnięcia. Nie bez powodu ich ciała trawiła gorączka.
- Mocniej – wyrzucił z siebie władczo. Mocniej złapał partnera za włosy i bezczelnie oderwał go od swojej szyi, następnie tak ulokował własną głowę, aby móc wpić się w drugie wargi. Zmusił Stara do pocałunku pożądania, kiedy sam spróbował poruszyć biodrami. Jego ciało stale protestowało przeciw penetracji, ale Hunter miał to gdzieś. Czerpał jakąś przyjemność z tego samorzutnego zaciskania się mięśni na pełnej erekcji kochanka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Czw Lis 13, 2014 5:18 pm

Spodziewany rozkaz skomentował krótkim, urwanym śmiechem. W tej chwili, kiedy czuł się u pełni władz nad drugą osobą, takie agresywne zachowanie wydawało się być – dla Vincenta – bardzo zabawne! Sam czuł się równie, jak nie bardziej napalony niż Hunter, jednakże on, prawdziwy niewolnik rozkoszy, potrafił w miarę kontrolować swoje pragnienia, co ukazywał teraz, niepotrzebnie strzępiąc języka, czy znikomym dbaniem o szparkę, do której właśnie wchodził. Chętnie oddał zainicjowany przez towarzysza pocałunek, jednocześnie dostosował się do poleceń, co obaj poczuli naprawdę dotkliwie; Hunter, który został niemal nadziany jak na pal oraz druga strona, która poczuła gwałtowne, niemal paniczne zaciśnięcie mięśni na prąciu, co wymusiło cichy jęk u długowłosego. Przyjął z aprobatą poruszanie się – teraz wybitnie puszczalskiego, pomyślał z satysfakcją Vincent – tyłka, w którym rozporządzał się zuchwale; przy każdym ruchu bioder wysuwał się co najmniej do połowy, a wsuwał calutki, aż biodra uderzały o te chętne pośladki. Językiem oznaczał każdy skrawek jamy ustnej kochanka, również tam starając się dominować i ustalać własne zasady. Nie dawał mu tchu, starając się zmusić go do zupełnej uległości. Każde pchnięcie dawało niesamowite doznania, w postaci kolejnych dreszczy, pulsowania w podbrzuszu i penisie oraz gardłowych pomrukach. Zdecydowanie gwiazda czuła się w swoim żywiole, ale mimo tej zniewalającej rozkoszy, nie zapomniała o drugiej osobie; spowolnił pchnięcia, ale tylko na chwilę, żeby znaleźć prostatę. Zajęło mu to dosłownie chwilę, udowadniając tym samym, że zna już ciało, na które tak bezczelnie napierał. Celowanie w to miejsce dawało same korzyści, nawet dla strony dominacyjnej, która mogła słyszeć zdecydowanie głośniejsze dźwięki aprobaty. Postanowił puścić jedno z bioder, żeby potraktować pośladek mocnym zaciśnięciem palców i paznokci. Kolejne miejsce, w którym postanowił pozostawić ślad obecności, który zapewne utrudni życie kochankowi, ale kto o to dbał? Na pewno nie młody Star, który doprowadził do rumieńca skórę, której posłał solidnego klapsa.
Czując, że sam zbliża się powoli do końca, zwolnił te dość brutalne pchnięcia i jak za ich pierwszym razem, zaczął skupiać się na precyzji, chociaż nie zamierzał zanudzić ich na śmierć. Podgryzł płatek ucha, jednocześnie zaciskając palce na drugiej, bardziej opalonej klatce piersiowej. Żadnych słów, tylko gesty. Nie zamierzał zbliżać się do penisa Huntera, chcąc dać mu zaspokojenie tylko z tej jednej strony, żeby udowodnić mu, że sam czerpie dużo przyjemności z pasywności, a już na pewno wtedy, kiedy dominował Vincent.
Nie było to karą – Star postanowił wycelować emocjonalnie, będąc ciekaw faktycznych rezultatów. Nie ma co się na tym skupiać, bo właśnie werbalnie obwieszczał powoli zbliżający się orgazm.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Czw Lis 13, 2014 8:58 pm

Jakże zirytował go ten śmiech. Może i był krótki, został szybko stłumiony, jednak nadal pozostawał słyszalny i odbijał się jeszcze przez chwilę echem w umyśle Huntera. Wiedział, że musi się odwdzięczyć za tę zniewagę, lecz nie miał ku temu sposobności, bo był odwrócony do kochanka plecami. Ale przede wszystkim nie chciał niszczyć tej chwili intymności, bo nawet nie wyobrażał sobie, aby mogli przerwać w takim momencie, kiedy ledwo co poczuł go w sobie. Zatem rzucił swoje żądanie i oczekiwał jego natychmiastowego spełnienia. Nie rozczarował się. Kiedy całą swoją uwagę skupił na pocałunku, Vincent wszedł w niego dziko, główką penisa docierając jak najdalej się dało i napierając na najwrażliwsze rejony, co spowodowało skurcz mięśni. Całe ciało drugiego nastolatka spięło się, a mocne pchnięcie wydarło z jego ust donośny jęk, po tym, jak zostały zmuszone do oderwania się od smakowitych ust partnera.
Do końca nieprzygotowany na taką intensywność doznań, spróbował zagłuszyć kompromitujące go odgłosy w kolejnym pocałunku, w którym język Stara maltretował jego podniebienie. Musiał też ukryć własną słabość, więc na przekór wszystkiemu poruszył swymi biodrami, nabijając się na twardą erekcję. Także musiał jakoś się wyżyć, dał więc upust swej złości poprzez wbicie paznokci w kark długowłosego. Oczywiście, pomogło mu to niewiele, ale przynajmniej poczuł się nieco lepiej. Uznał to za dobry początek dla katuszy, jakimi podda podłego kochanka.
Jego ciało zajęła fala gorąca, następnie drgnął, czując jak główka penisa natrafia na jego prostatę. Prawie zaczął wyzywać Vincenta za spowolnienie tempa, na całe szczęście nie zdążył, bo obezwładniła go rozkosz. Znów jęknął głośno, kolejny raz poruszył biodrami, a potem prowokacyjny gest Stara zbudził w nim irytację, lecz ta nie była w stanie całkowicie oderwać go od przyjemności. Ślady paznokci pod pośladkiem zignorował i wolną dłonią – tą, którą nie trzymał uparcie za kark gwiazdora – przesunął po swoim ciele, napotykając palce partnera. Chwycił za nie i uniósł je, po czym ulokował je w swoich ustach, by się na nich zassać. Potem wolną dłonią złapał za pulsującą już męskość. Było mu tak kurewsko dobrze. Wysunął obce palce z ust i stęknął, dochodząc na drzwi. Jakoś nie zmartwił się tym, że brudzi je swą spermą. Docisnął tors do twardej powierzchni, próbując złapać oddech. Ledwo stał na nogach, ale nie pozwoliłby sobie zsunąć się na podłogę. Obiecał sobie, że tym razem zaśnie w wygodnym łóżku. Wtargnie do sypialni Vincenta i uwali mu się na łóżko – zemsta doskonała po tak zuchwałym wykorzystaniu jego tyłka. Ale zanim do tego dojdzie, musiał zadowolić się czymś innym. W kolejnym namiętnym pocałunku złączył ich usta i tym razem to on penetrował obcą jamę ustną swoim językiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Czw Lis 13, 2014 10:05 pm

Do samego końca był zadowolony z kochanka. Mimo że był porządnie rżnięty od tyłu, nadal potrafił uwodzić, chociażby tym zasysaniem się na palcach, które w jego wykonaniu było cholerne erotyczne. Ciasny tyłek, zapach seksu i drugie, zgrabne ciało doprowadziło do tego, że niedługo po tym, jak szczytowało, dołączył do niego Vincent. W tej chwili żałował, że postanowił w ramach dawania przykładu założyć prezerwatywę; o wiele intymniej byłoby dojść głęboko w szparce, a nie w tandetnej – chociaż bardzo dobrej! - gumce. Mógłby narzekać w myślach dalej, jednakże towarzysz postanowił upomnieć się o swoją osobę; drugi narząd smaku zgrabnie odnalazł się w gwiazdorskiej jamie ustnej, a długowłosy na to pozwolił, niemal zupełnie ulegając. Ściągnął prezerwatywę z penisa i niechlujnie rzucił ją na podłogę, zupełnie nie przejmując się bałaganem. Od czego były poranne inwazje sprzątaczek?
Niemal nieczule odsunął się od kochanka, zerkając mu przelotnie w oczy. W pierwszej chwili miał zamiar udać się do łazienki i wziąć długą, gorącą kąpiel, w drugiej szybki prysznic, a w trzeciej poczuł się zupełnie zużyty z sił i skierował się do sypialni. Przypominając sobie pretensje, jakimi obarczył go Hunter podczas noclegu, przyniósł z wymienionego pomieszczenia koc i zupełnie niedbale rzucił go na kanapę... tylko po to, żeby zaobserwować, jak ten zamiast uprzejmie rozłożyć się na kanapie, która – zdaniem Vincenta – kosztowała więcej niż wspólna emerytura jego rodziców, to jego stópka dotknęła paneli w sypialni. A potem położył swoje spocone, nieumyte cielsko w czyściutką, sprowadzoną na zamówienie, mięciusią, pachnącą pościel.
Nigdy nie był bardziej blady, a potem w tak szybkim tempie zezłoszczony.
Nagle, kiedy poczuł nagły przypływ siły, niczym Asterix i Obelix po swoim magicznym napoju, sprężystym krokiem dopadł do Huntera i jak ten ostatni prostak zrzucił go ze swojej czyściusiej[...] pościeli, a potem gwałtownym, dramatycznym gestem wskazał na drzwi.
- Hunter. Wypierdalaj. Sypialnia jest moja i nie masz, do diabła, tutaj wstępu. - Prosto i na temat!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Pią Lis 14, 2014 2:19 am

Rzadko kiedy się zdarzało, aby Hunter próbował być uwodzicielski, ale jeśli tego chciał, udawało mu się to bez najmniejszych problemów i owocowało w ciekawe efekty. Od razu wyczuł, że Vincent zareagował na ruch języka pomiędzy palcami, gdy te znalazły się w ciepłym wnętrzu obcych ust. Na to też liczył, pragnął rozpalić go na nowo drobną prowokacją. Ale szybko przestało to mieć znaczenie, bo obaj zaznali spełnienia, które na moment kompletnie ich oszołomiło. Jednak Radley nie zapomniał o swym kochanku i wspaniałomyślnie podarował mu kolejny namiętny pocałunek, na który nie otrzymał zdecydowanej odpowiedzi. Zainicjował tę pieszczotę sam i równie samotnie ją kontynuował. Oczywiście, zirytował go taki stan rzeczy, jednak nie narzekał, bo przynajmniej przez chwilę czuł pełnię władzy nad Starem i to chwilę po tym, jak ten śmiało sobie poczynał z jego tyłkiem.
Ledwo zakończył pocałunek, a gwiazdor obdarzył go jednym spojrzeniem i uciekł jak najdalej. Bez słowa wyjaśnień skierował się do drugiego pomieszczenia. Choć szybko z niego wrócił i przyniósł nawet ze sobą koc, to jednak Hunter okazał się bardziej wymagający i dumnie przeszedł do sypialni. Teraz przynajmniej wie, gdzie to jakże ważne pomieszczenie mieście się w tym apartamencie. Niewiele myśląc, padł na łóżko, lądując na miękkiej pościeli, tak świeżo pachnącej. Wtulił twarz w delikatny w dotyku materiał i wydobył z siebie przy tym cichy pomruk pełen zadowolenia, z którym się nie krył. Vincent wiedział co dobre, a więc miał jedno z najwspanialszych łóżek – duże, miękkie, wygodne. Idealne miejsce do spania.
Zamknął oczy i już zamierzał spokojnie zasnąć, gdy gospodarz bezczelnie odebrał mu pościel przy pomocy mocniejszego szarpnięcia. Hunter został zwalony z pościeli, na całe szczęście nie spadł z łóżka, jedynie przetoczył się na jego skraj. Usiadł z rozdrażnieniem na łóżku i posłał długowłosemu wściekłe spojrzenie. W końcu znalazł się na klęczkach i z niezadowoleniem chwycił za kołdrę, po czym pociągnął za nią mocno. Na pewno nie opuści sypialni, nie ma na to szans.
- Mówiłem ci już, że nie będę spał na kanapie. Do siebie nie wracam, zostaję tutaj.
Na potwierdzenie swych słów mocniej szarpnął za odebraną mu pościel, dzięki czemu Vincent wylądował na łóżku. Drugi nastolatek bez namysłu objął go mocno i przyciągnął do siebie, następnie ułożył się z nim wygodniej w pozycji leżącej na łóżku. Nieco niedbale zarzucił na nich jakże miękką i cudownie pachnącą kołdrę, już pod nią dociskając cudze plecy do swego torsu. Liczył się z protestem, wręcz go oczekiwał, dlatego mocniej objął gospodarza w pasie i na dodatek zarzucił nogę na smukłe ciało, dociskając je swym ciężarem do materacu.
- Zamiast się oburzać, wykaż odrobinę empatii i jak najszybciej zaśnij.
Bliskość nagich ciał sprawiła, że znów zrobiło się intymnie. Tak przyjemnie, ciepło i niezobowiązująco; czy nie mogłoby tak być już zawsze? A wszy starczą tylko dobre chęci. Niestety, Star znów próbuje utrudniać. W tej bliskości nie ma nic skomplikowanego, to tylko kolejna fizyczna przyjemność, w której nie trzeba na siłę doszukiwać się uczucia.
- Błagam, nie wierć się. Bądź grzecznym chłopcem.
Poluzował uścisk i wtulił twarz w kark kochanka. Miał zamiar spędzić tę noc przy nim, na wygodnym łóżku i w pełnym spokoju. Dość małe wymagania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Pią Lis 14, 2014 7:08 am

Dla osób postronnych, ta sytuacja musiała być wielce zabawna; dwóch niemal dorosłych – nagich! - facetów walczy o pościel jak dwójka przedszkolaków. Vincent, mistrz dramatu, bynajmniej tak nie odczuwał; przeprowadzono bezczelną inwazję na jego, JEGO terytorium, mieszano starowski zapach z tym hunterowskim, co śmiało mógł porównać z oznaczaniem pola moczem przez zwierzęta i jeszcze wkradli mu się w emocjonalne wspomnienia, kiedy dzielił łoże z własną siostrą, która bynajmniej nie mogła mieć kontaktu z jakimkolwiek skażonym przedmiotem – zdecydowanie była na to za delikatna, nawet, jeśli nakazałby wymyć go naprawdę dokładnie w chemikaliach kilka razy. A ten koleś, bezczelny, nożowniko-proszkowy numerek chciał spać na tym świętym łóżku. Nic dziwnego, że dopiero ostre szarpnięcie kołdry zwaliło Vincenta z nóg, a twarzą spotkał się z pościelą. Nie zdołał nic zrobić – zupełnie nic, rzucić się jak rozwścieczona pantera, czy chociażby ryknąć jak wiking, któremu wzięli ostatni kufel piwa z karczmy – a Hunter już go dopadł, już oblepił. Został przygnieciony ciężarem mięśni drugiego ciała; cała ta sytuacja wydawała mu się tak cholernie intymna, że niemal spanikował. Zdecydowanie doszedł do momentu, gdzie mógłby zmienić się nawet w zwykłego chłopa i intruza przegonić widłami ze swojego pola.
- Hunter! Mój dom, moje zasady, a w zasadach nie trzeba empatii, więc z łaski swojej wyjdź stąd – warknął zły, oczywiście, kręcąc się i wijąc na wszelkie sposoby, jakby miało to w czymkolwiek pomóc. Poluzowanie uścisku przyjął z aprobatą; mógł chociaż odwrócić się przodem do towarzysza, posłać mu zimne spojrzenie niebieskich oczu i silnym ruchem zrzucić go z łóżka. Zadanie miał co najmniej ułatwione, bo ten (nie)szczęśliwym trafem znalazł się na jego skraju.
W międzyczasie zarejestrował, że znowu zrobiło mu się cieplej i nie daj Diable, ponownie się spoci. Ale nic nie mógł na to poradzić, to przychodzący tu goście byli kurewsko niewychowani! - ponownie objawiła się hipokryzja gwiazdy.
Szybko dopadł kostkę gościa i bezceremonialnie zaczął go ciągnąć w stronę drzwi sypialni, jak jakiś worek ziemniaków.
- I pamiętaj, że nie jestem grzeczny, nie jestem chłopcem, ani tym bardziej twoją pieprzoną pannicą! - sarknął niezadowolony, już nieźle umęczony tą szarpaniną. Zdecydowanie w niektórych sferach życia brakowało mu kondycji.
W razie, gdyby Hunter wstał i ponowił atak, spokojnie mógł liczyć na prawy sierpowy prosto w oko. Tak, Vincent zdecydowanie był cholernym samobójcą. Jakim cudem nie miał ani jednej blizny na ciele?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Pią Lis 14, 2014 11:10 pm

- Boże, jesteś gorszy niż jakakolwiek stara jędza – rzucił pod nosem, na razie nie bawiąc się w wulgaryzmy. – Siedź cicho i ciesz się z tego, że jeszcze nie mam cię dość – dodał z ogromem zuchwałości, jakby robił długowłosemu łaskę tym, iż zdecydował się pozostać na tę noc w jego apartamencie. Tak naprawdę Star wcale nie potrzebował jego obecności, właściwie bardziej by się ucieszył, gdyby Hunter po prostu zniknął i wrócił za parę dni, gdy znów obaj nabiorą większej ochoty na ostre rżnięcie. Cóż, Radley miał kompletnie inne plany. Po chamsku rozgościł się w mieszkaniu gwiazdora, praktycznie mu się narzucając, ale czy miał się tym przejmować? Nie, skurwiel bez serca i bez sumienia nie zacznie się zamartwiać podobnymi pierdołami. Będzie się jeszcze przez dłuuugi czas narzucał kochankowi, dopóki sam się tym całym ich romansem nie znudzi. Jak na razie jest tak emocjonująco, aż szkoda by było z tym skończyć.
Był już pewny swej dominacji, dlatego też nie zamierzał się przejmować humorami kochanka. Trzymał go w swych ramionach i nawet zdecydował się poluźnić uścisk, co też go zgubiło. W pierwszej chwili, gdy Vincent odwrócił się twarzą do niego, nie spodziewał się ataku z jego strony, ale kiedy tylko został popchnięty, przy okazji też zepchnięty z łóżka, postanowił skończyć z łagodnością. Ciągnięty za kostkę w kierunku drzwi i zmuszony do wysłuchania urażonej dumy gospodarza, szybko obmyślił nowy plan na spędzenie tej nocy. Długowłosemu zabrakło sił na wywleczenie drugiego ciała o zbliżone wadze do jego, dlatego też Hunter drugą nogą podciął krnąbrnego partnera, dzięki czemu ten upadł wprost na jego ciało. Nie uderzył go, nawet nie zamierzał podnieść na niego ręki. Sami szybko poderwał się na równe nogi, po czym chwycił gwiazdora i zarzucił go sobie na ramię niczym tani worek ziemniaków. Przemaszerował z nim te kilka kroków do łóżka, na które rzucił go dość niedbale. Chwycił go za ramię i przewrócił go na brzuch, po czym sam zasiadł okrakiem na jędrnych pośladkach. Bez ostrzeżenia wykręcił mu jedną z dłoni do tyłu, a męskością otarł się o ten wspaniały tyłek.
- Też mógłbym wziąć cię na sucho, wiesz?
Przez chwilę nawet miał ogromną ochotę zrealizować tę groźbę, na całe szczęście szybko uprzytomnił sobie, że nie chce się posuwać do gwałtu, gdy może cieszyć się z bliskości Vincenta dłużej niż raz. Tylko musi go do siebie przekonać. W końcu położył się na nim, dociskając go do materaca, a ustami przylgnął do jego ramienia. Nieco zjechał z jego ciała, układając się bardziej na boku, aby nie gnieść go przez całą noc. Zręcznie narzucił na nich fantastyczną kołdrę, wówczas ciepłymi wargami dopadł jego kark, gdzie podrażnił skórę również zębami. Wreszcie nadgryzł ostrożnie płatek ucha, do którego wyszeptał:
- Jedną noc mógłbyś udawać, że nie łączy nas tylko seks.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Sob Lis 15, 2014 10:06 am

[...]ciesz się z tego, że jeszcze nie mam cię dość.” - w tym momencie Vincent nie pohamował spojrzenia godnego seniora Stara, kiedy ten dowiedział się, że jego siedmioletni syn nie potrafił odpowiednimi sztućcami zabrać się za homara; junior Star spojrzał na Huntera jak na kompletnego idiotę. A wierzcie mi, człowiek potrafił czuć się niesamowicie głupio pod takim spojrzeniem, nawet, jeśli było się przekonanym o własnej racji.
Mimo całej arogancji, zupełnie zniżył się do poziomu przedszkolaka i zrobił to z niesamowitym zadowoleniem. Niestety, zupełnie przeliczył się ze swoimi siłami i wagą drugiego ciała, w dodatku te postanowiło uniemożliwić syzyfową pracę i doprowadziło do tego, że padł jak kłoda. W ostatniej chwili podparł się rękoma i kolanami, żeby twardo nie wylądować na ciele tego skurczybyka. Kiedy był zajęty uspakajaniem własnego oddechu i powracaniem do rzeczywistości, już został przerzucony przez ramię Huntera, który dumnym krokiem powrócił na łoże.
- To jest zupełnie nie faaa... - Musiał przerwać, bo ciepli go tak lekko, jakby ważył czterdzieści, nie siedemdziesiąt kilo. Kochanek potraktował go jak jakąś marionetkę, zupełnie bez problemu ustawiając go sobie jak chciał, mimo odczuwalnego oporu. Zdecydowanie mógł poczuć, jak mięśnie młodego mężczyzny napinają się pod wpływem dotykania pośladków, jakby nagle przypomniał sobie, że osobnik, z którym miał dzielić łoże to nożownik, proszkownik i bezczelny gnojek w jednym, który zdecydowanie mógłby posunąć się do różnych rzeczy. Następne słowa to potwierdziły. Vincent nie raczył się ruszyć nawet, kiedy uwolniono mu rękę, a odezwał się dopiero wtedy, gdy Hunter raczył odrobinę się zsunąć. - … ir. To zupełnie nie fair – dokończył głosem zranionego dziecka.
Dotyk karku przyjął z aprobatą; mięśnie nieznacznie rozluźniły się pod wpływem ust, a pomruk wydobył się z gardła Vincenta przez podgryzanie karku. Hunter mógł zanotować sobie ową część ciała jako „bardzo przyjemne miejsce”. Długowłosy już się nie rzucał, chociaż z pewnością nie był zadowolony.
- A co takiego ma nas jeszcze łączyć tej nocy? - prychnął pod nosem, najwidoczniej na mecie będąc bardziej oporny niż krótkowłosy, a to nie on zuchwale twierdził, że ostatecznie podbije tę wieżę nie tylko fizycznie, ale też emocjonalnie. Dla własnej satysfakcji. - Nie chcę cię tutaj.
Vincent, jakby przez dłuższą chwilę wszczął strajk, polegający na zupełnym bezruchu, bez-życiu, ale później uniósł dłoń tylko po to, aby odratować poplątane w ich ciała, albo przygniecione przez nie długie włosiska i zgarnął je wszystkie na bok. Przez tę szarpaninę poczuł naruszony tyłek i wcale, a wcale nie był z tego zadowolony. Schował twarz w poduszkę i to ją objął, starając się odprężyć w tej cholernie frustrującej sytuacji. Zmęczenie i ciepło drugiego ciała pomogły mu w tym i dosłownie po kilku chwilach już można było słyszeć głęboki, spokojny oddech, a wyraz twarzy zupełnie złagodniał. Nikt nie powiedział, że młody Star będzie pluszakiem doskonałym; przez ograniczony ruch rozpychanie się mógł ukazać tylko w ręce, którą przerzucił przez bark Huntera, zaś noga od strony nie-zaleganej wygodnie się ugięła, zajmując całkiem sporo miejsca.
I tak zaliczył sennego zgona. Hunter nie miał tak przyjemnie – przez wiercenie się towarzysza i próby podduszania przez sen musiał budzić się co jakiś czas, żeby zadbać o własną wygodę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Sob Lis 15, 2014 5:49 pm

Rozzłoszczone spojrzenie nie wywarło na nim najmniejszej presji, choć dostrzegał w nim również ironiczny wyraz, zarzucające mu szczyt idiotyzmu. Właściwie niezadowolenie kochanka naprawdę go bawiło, zwłaszcza, że miał okazję ujrzeć zachowanie kochanka w sytuacji dość ekstremalnej. Świątynia Vincenta została naruszona przez nieproszonego gościa, a przynajmniej niezaproszonego do sypialni. Bezczelny osobnik rzucił się na jego łóżko w jedną z najwspanialszych pościeli i nie miał zamiaru dobrowolnie opuścić czterech ścian. Hunter boleśnie naruszył prywatność kochanka, co zapewniło mu sporo rozrywki, dzięki czemu nawet nie rzucał bluzgami, kiedy został zwalony z łóżka i potraktowany jak worek do ciągnięcia po podłodze. W końcu odwdzięczył się tym samym i ostatecznie postawił na swoim. Nie tylko narzucił gospodarzowi swą obecność, ale również własną wolę. Przygniótł jego ciało swoim i również zamknął je w swoim objęciu. Oczywiście, dążył do kompromisu, dlatego też zajął się pieszczotliwie karkiem długowłosego, nie zważając na jego sprzeciw. Dziwnym trafem nie spotkał się z oporem, wręcz przeciwnie – Star jawnie pokazywał, jak bardzo uwielbia być pieszczony w tym miejscu, nawet przez tak zuchwałego gościa.
- Powiedzmy, że dopiąłeś swego i uległem ci na wszystkich polach – odparł wreszcie na jego pytanie z lekkim rozbawieniem, a dłonią przesunął po nagim torsie Vincenta. – Czyż nie chciałeś mnie zdobyć? Rzucałeś do mnie tak ckliwymi tekstami. To było dość zabawne, wiesz?
Dobrze się bawił, choć może nieco kosztem gwiazdora. Na zbyt wiele sobie pozwalał, z całą pewnością, ale nie zniósłby przedmiotowego traktowania, których to nastoletnia sława raczy innych. Akurat w łóżku nie szukał ckliwości, jednak od czasu do czasu mogliby okazać sobie nieco więcej czułości. Choćby takie wspólne spanie w jednym łóżku po ostrym seksie, to nie jest aż takie złe. Hunter lubił ogrzewać się przez całą noc ciepłem drugiego ciała, to wydawało mu się naprawdę przyjemnym doznaniem.
Kiedy drugie ciało nie stawiało już oporu, Radley szybko stwierdził, że jego kochanek zasnął. Sam jeszcze przez długą chwilę nie mógł odpłynąć, a kiedy już zdecydował się zamknąć oczy, poczuł cudzą rękę na swoim barku. Aż jęknął pod nosem z niezadowoleniem. Lekko odsunął się od kręcącego się co jakiś czas ciała, co rusz wychodząc ze stanu pół snu, po czym podjął się zdecydowanych środków. Przede wszystkim odwrócił chłopaka twarzą do siebie, przekręcając go bezczelnie na drugi bok, następnie wtulił go w siebie, ostrożnie obejmując wokół ramion oraz zarzucając nogę na jego udo. O tak, teraz miał przy sobie najlepsze zawiniątko do tulenia. Zazwyczaj zawijał tak kołdrę i ją chwytał, na całe szczęście tej nocy ma do tego Vincenta. Nawet nie zauważył, kiedy w takiej pozycji zasnął.
Wstał po kilku godzinach snu, niechętnie odklejając się od drugiego ciała i przechodząc do siadu. Spojrzał na śpiąca twarz partnera, po czym pochylił się nad nią i złożył pocałunek na ponętnych ustach. Delikatnie zabrał kołdrę i bezczelnie przesunął palcami po bladym torsie, zjechał nimi przez ładnie wyrzeźbiony brzuch na podbrzusze. Na koniec tej wędrówki zahaczył paznokciem o wewnętrzną stronę uda. Z rana czy też koło południa – trudno mu było odgadnąć porę dnia – znów miał ochotę na to wspaniałe ciało. Rozchylił uda jeszcze śpiącego kochanka i ulokował się między nimi. Pochylił się i przesunął ustami po wrażliwej skórze na udzie, gdzie pozostawił po sobie ślad. Już miał pomysł na to, jak zbudzić swoją śpiącą królewnę, nawet jeśli nie miał przy sobie nigdzie prezerwatywy. Spodnie leżały przy drzwiach wejściowych, a jemu nie chciało się wymykać z łóżka. Dlatego subtelnym dotykiem jedynie podrażnił jądra. Jakoś wynagrodzi mu tę noc, to może wtedy kochanek daruje mu i nie zechce strzelać fochów. Nawet ponownie poświęci swój tyłek, bo czego się nie robi dla kolejnych namiętnych numerków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Sob Lis 15, 2014 7:29 pm

Vincent nawet nie odczuł tych wszystkich manipulacji z ciałem; prawdopodobnie – gdyby mógł – przespałby trzecią wojnę światową, a po wyjściu ze swojej jaskini nie mógłby się nadziwić, skąd te zniszczenia! Mógł spać raz na dwa, trzy dni, ale jak już usypiał, to był trupem kilkanaście godzin. Nic dziwnego, że pobudkę towarzysza zupełnie zignorował, po prostu podłożył sobie dłoń pod policzek. Subtelny dotyk warg wywołał cichy pomruk i można przysiąc, że wykrzywił usta w krótkim, delikatnym uśmiechu, chociaż cholera go wie, o czym sobie drzemał. Z podobną aprobatą przyjął kolejne pieszczoty, tym razem nawet wyginając się lekko w ich kierunku. Był w na tyle rozkosznym śnie, że wystarczyło zaledwie muśnięcie uda i napór dłoni, a sam chętnie je odchylił, co trzeźwy Vincent nigdy by nie zrobił – byłby świadom, że druga osoba ma na niego naprawdę dobry widok na wszystko i to jeszcze w sposób wysoce lubieżny. Wymamrotał coś niezrozumiałego przez sen, czując zęby na wrażliwej skórze, przez co ugiął nogę w kolanie, machinalnie wędrując tam dłonią. Potarł tam niezgrabnie palcami i ręka ponownie zamarła. Dotyk jąder spotkał się z żywszą reakcją; Vincent zmarszczył brwi i nabrał głęboko powietrza w płuca. Właściwie to mu wystarczyło, żeby w końcu uchylić powieki i wbić wzrok w krótkie włosy Huntera. Poświęcił krótką chwilę na minimalne powrócenie do rzeczywistości i odzyskanie władzy nad ciałem, zaczynając od zginaniu palców u stóp, kończąc na chwilowym uniesieniu głowy.
- KurfamadzHunt, nochbacepojebaaało – wymamrotał uprzejmie, zrozumiale... Przynajmniej kulturalnie zasłonił usta przy ziewnięciu.
W drugiej chwili dopadł brodę Huntera, którą stanowczo przyciągnął do siebie i pocałował mocno, żeby po chwili przesunąć językiem po drugich wargach i naprzeć na zęby. Kiedy dostał się, zaserwował długi, dość leniwy francuski pocałunek, jakby wcale nie przejmował się tym, że wystarczyły te drobne pieszczoty, żeby doprowadzić jego penisa do znaczącego, chociaż nie pełnego naprężenia się.
- Dzień dobry – wymruczał cicho, kiedy skończył pocałunek delikatnym pociągnięciem dolnej wargi.
Przesunął dłońmi po plecach Huntera, tym razem bez żadnych bolesnych pociągnięć. U jednej naślinił powoli, erotycznymi ruchami palce, żeby przemaszerować nimi przez sutka, którego zaczepnie szturchnął, do samej męskości, której główkę dokładnie obrysował. Skąpie nawilżył prącie, żeby ująć je pewnie palcami i zacząć pocierać, powolnymi, ale dobrze odczuwalnymi ruchami. Drugą dłonią uścisnął mocno pośladek, jednakże nie począł przeprowadzać inwazji.
- Musiałem mieć naprawdę rozkoszną minę, że postanowiłeś mnie obmacać przez sen.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Sob Lis 15, 2014 9:25 pm

Wiedział, że prędzej czy później obudzi go za pomocą swych pieszczot, które na początek przybrały dość subtelną formę, ale w razie konieczności mogły w każdej chwili stać się bardziej stanowcze. Ciało Vincenta reagowało na dotyk i to niezwykle posłusznie, jednak kiedy i umysł nabrał świadomości, sytuacja się zmieniła. Oczywiście, cele Huntera było zbudzenie śpiącej królewny, ale kto mógł przypuszczać, że ta już od początku zechce się rządzić. Długowłosy wyrzucił z siebie pierwsze, nieco zdeformowane przez ziewniecie słowa, następnie chwycił w palce brodę kochanka i uniósł jego twarz. Radley nie zaprotestował i nawet z chęcią uniósł się, a także wyprostował plecy, by w wygodnej, przy okazji dumnej, pozycji, odpowiedzieć na pocałunek. Grzecznie dał zabawić się starowskiemu narządowi smaku ze swoimi ustami, potem z uzębieniem, a na końcu wpuścił go do wnętrza swych ust, gdzie też sam poruszył językiem. Natychmiast zrobiło się przyjemnie, choćby dlatego, że bez większych trudności spędzili tę noc w swoich ramionach. I po co był ten cały wcześniejszy opór gwiazdy?
- Gdybyś dłużej spał, może nawet bym ci obciągnął – odparł na jego powitanie z chytrym uśmieszkiem i leniwie musnął jego ponętne wargi. Pomimo początkowych przeszkód, czyli kłótni przed snem i wiercącego się obok ciała, nawet się wyspał, był więc w naprawdę dobrym humorze. Wystarczająco dobrym, aby znów pomyśleć o seksie. Ba, nawet miał zamiar pozostać elastyczny co do kwestii własnej roli w łóżku, a to już świadczyło o prawdziwej euforii. Tym razem chodziło też o udobruchanie długowłosego. Cóż, powinien jakoś wynagrodzić mu te całe nerwy z ostatniej nocy, gdy zmusił go do wspólnego spania.
Poczuł wędrówkę jego dłoni na swych plecach, a potem obserwował ścieżkę zwilżonych palców. Zaczepiony sutek, następnie dopieszczona męskość, musiał zareagować cichym pomrukiem przyjemności. I ta dłoń na jego pośladku nawet nie była tak bardzo irytująca, właściwie to w tym momencie całkiem kusiła.
- Twoja mina była naprawdę urokliwa, ale najciekawszy wyraz twarzy masz wtedy, gdy się ze mną pieprzysz – odrzekł mu z wrednym uśmieszkiem. - Następnym razem zrobię ci zdjęć, abyś sam zobaczył, jak wyglądasz.
To była jawna prowokacja, ale kto by się tym przejmował. Hunter ujął piękną twarz w swoje dłonie i wpił się w usta Vincenta, przy okazji zmienił nieco swoją pozycję i usiadł okrakiem na biodrach długowłosego, aby otrzeć się pośladkami o już pobudzoną połowicznie męskość. Jak bardzo ich ciała są chętne niezależnie od czasu, miejsca i okoliczności. Można zrzucić to na młodość. Bez jakiegokolwiek przygotowania i nawilżenia uniósł biodra, następnie chwycił penisa Stara, nieco stymulując go dłonią. Chyba całkiem go rozpalił przy pomocy swych pośladków. Niewiele myśląc, nabił się na niego, od razu po samą nasadę, a z jego gardła wydobył się przy tym lubieżny, nieco zbolały jęk. Jego mięśnie tak nagle zacisnęły się niezwykle mocno na twardym członku. Hunter sam szedł na całość, kompletnie nie myśląc o bólu. Znów chciał się pieprzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Lis 16, 2014 9:12 am

- Podejrzewam, że będziesz miał jeszcze dużo okazji na zrobienie tego – odparł natychmiast, oddając lekko zainicjowany pocałunek. Zdecydowanie nadal czuł się za senny na gryzienie i drapanie.
Wędrował dłońmi po ciele Huntera w sposób stanowczy, chociaż nie zadziwiająco nachalny. Potrafił zdobyć się na niezobowiązujący dotyk, wszak powieki same mu się przymykały - zdecydowanie nie miał zamiaru natychmiast wkradać się do ciała kochanka. Mógł zacisnąć dłoń na pośladku, nawet go pomasować. Penis był traktowany tak samo – symulował go, chociaż te ruchy nie były takie dzikie, jak to mieli już w tradycji. Wszystko wydawało mu się takie rozkoszne; ciało od razu reagowało, nawet na to, że kochanek go obserwuje (nawet senny młody Star mógł zauważyć małą iskierkę aprobaty w drugich oczach) i serwuje pocałunki.
Uśmiechnął się rozbawiony.
- Hunt, pieprzyłem się już na lustrach, przed lustrami... Doskonale wiem, jak wtedy wyglądam. - Mocniej zacisnął dłoń na penisie, zaczepnie. - A zdjęć nie dam ci zrobić, bo zamiast przychodzić do mnie, to będziesz sobie trzepał do nich.
Przemilczany został fakt, że nikomu nie ufał na tyle, żeby na to pozwolić.
Wsunął dłoń w krótkie włosy i docisnął te usteczka do siebie, całując już mocniej i bardziej zapamiętale. Zamruczał głęboko i bezwstydnie na to otarcie się pośladków i w ostatniej chwili pohamował się z prośbą o więcej takich jednoznacznych, ale nieco torturujących prowokacji. Ten postanowił dopieścić go dłonią, a prącie wcale a wcale się nie opierało.
I zaserwowano mu ostrą pobudkę.
Syknął głośno i wbił paznokcie w uda kochanka, kiedy poczuł gwałtowny napór ciasnej dziurki. W dodatku, Hunter jako prawdziwy masochista wziął go w siebie całego, przez co Star czuł zasysanie na całej długości prącia i mało przez to nie doszedł. Mocno zacisnął dłonie na drugiej talii, w razie czego hamując lekkomyślne ujeżdżanie.
- Po tej akcji będziesz miał problem ze zrobieniem... czegokolwiek – wyspał z małą naganą.
Niemal troskliwie, żeby ulżyć mu z tyłu, postanowił porządniej dopieścić mu członek. Chwycił Huntera za kark i przyciągnął do siebie, serwując mocnego, francuskiego całusa, a palce zaraz wróciły na biodro. Teraz samemu miał ochotę porządnie naruszyć drugą dziurkę i z tym pragnieniem nie miał zamiaru się krygować; po stosownej chwili uniósł krągłe pośladki i samemu wysunął się i wsunął w wejście, wpierw robiąc to raczej na próbę. A potem jeszcze raz i jeszcze, z każdym pchnięciem mocniej. Aż w końcu zaprzestał kontrolowania kochanka i puścił go, ale wciąż trzymał głowę w stalowym uścisku, żeby te usta nie myślały o tym, żeby się odsunąć!
- Zboczeniec – wyspała mu w usta ewidentnie obudzona gwiazda. Zdecydowanie nie gardziłby takimi pobudkami.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Nie Lis 16, 2014 10:22 pm

Raczej nie skupiał się na słowach wypadających spomiędzy warg drugiego nastolatka, wręcz bezczelnie ignorując uzyskane odpowiedzi na własne prowokacje. Wyraźna aprobata w reakcjach kochanka przywłaszczyła sobie całą jego uwagę. Nie spuszczał łakomego spojrzenia z błyszczących od pożądania oczu, odpowiadającego na każdy rodzaj dotyku ciała, ale jeszcze trudniej było mu oderwać się od kuszących ust. Gdyby te pozostały nieruchome nieco dłużej, byłoby idealnie. Zero gadania, więcej przyjemności serwowanej przez pieszczoty. Ale dobrze, że śpiąca królewna postanowiła wstać i w pełni świadomie czerpać garściami z kolejnego zbliżenia. Perspektywa dobrania się do niego podczas snu rzeczywiście była kusząca, aczkolwiek pomysł ten miał jedną ogromną wadę – brak wzajemności u śpiącego partnera.
To syknięcie wydało się tak naturalne, zwłaszcza, że sam prowokator odczuł skutki nieprzemyślanego działania i mimowolnie wydobył z siebie krótki jęk ukazujący odczuwalny bólu. Dyskomfort dominował, jednak po chwili dało się do niego przyzwyczaić, następnie w ciało Huntera wkradła się przyjemność. Czuł mocny uścisk zadbanych dłoni na swym ciele, ale to wcale go nie obchodziło, po prostu zmrużył oczy i ułożył dłonie na idealnym torsie. Wreszcie zareagował na słowa Vincenta, leniwie uśmiechając się na jego błyskotliwy wniosek. Zapewne przez chwilę będzie miał problem z wyprostowaniem się, był tego świadom, ale czy tak błaha kwestia miała mu zepsuć ten poranek, bądź południe?
Pocałunek przyjął z pomrukiem zadowolenia, który również był reakcją na obecność dłoni na jego penisie. Nie przypuszczał, że Star będzie skłonny do czułości, zwłaszcza po walce, jaka odbyła się w tej sypialni. Został miło zaskoczony współpracą z jego strony, zwłaszcza, że długowłosy wykonał swój ruch – uniósł biodra Radley’a i poruszył się w nim, samemu próbując rozciągnąć go w najdalszych zakamarkach ciasnego wnętrza. Lecz wreszcie wypuścił ciało z mocnego uścisku, dzięki czemu Hunter mógł unieść się na pełnej erekcji i zaraz opaść na nią po nasadę z niekontrolowanym jękiem. Bez namysłu ułożył dłonie na ramionach gwiazdora, a po chwili ośmielił się objąć go wokół szyi.
- Nie udawaj, że ci się to nie podoba – rzucił w jego stronę, zaglądając w niebieskie oczęta. Docisnął się torsem do zmysłowego ciała, co rusz się o nie pocierając, ponieważ nie zamierzał przestać poruszać biodrami. Nabijał się na twardą męskość, niosąc rozkosz im obu, a spragnionymi ustami naparł na wargi kochanka.
Był przekonany o tym, że po zainicjowanym przez siebie wstępie musi dać wykazać się samemu Vincentowi. Dlatego chwycił go w mocnym uścisku i kiedy poruszył się gwałtownie, lądując plecami na materacu, Star znalazł się na nim, między rozchylonymi udami, a jego członek nawet nie zdążył się wysunąć z chętnej dziurki, która przy zmianie pozycji mocniej zacisnęła się na obcym narządzie rozrodczym. Nie miał zamiaru dać mu spokoju, nawet jeśli niewiele brakowało mu do spełnienia. Rozluźnił mięśnie i wypychając biodra wyszedł naprzeciw penetrującej go męskości.
- Korzystaj, póki możesz – bąknął pod nosem, po czym chwycił jego głowę, przyciągając ją do siebie. Wpił się zachłannie w drugie wargi, a język wsunął do wnętrza ust, nakłaniając narząd smaku do odpowiedzenia na pieszczotę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Sob Lis 22, 2014 10:40 am

Nieważne, jak bardzo Vincent był zły – nadal seks był jedną z jego ulubionych czynności, z których miał zamiar czerpać jak najwięcej i być w tym jak najlepszy. Słodkie uzależnienie, niekiedy bardzo upierdliwe przy przymusowym zachowaniu wstrzemięźliwości, a już nie daj Diable odstaw wszelkie pieszczoty na kilka dni, a Seks będzie walić w drzwi i nie da spać po nocach, żeby na sam koniec zacząć torturować śmiałka, który śmiał udawać moralnego i świętego. W tym momencie, młody Star nie miał takiego problemu; Hunter postanowił zaatakować go w bardzo przyjemny i – w ostatnim akcie – wykończający sposób, dlatego miał zamiar dać im obu rozkosz. Tym bardziej, że przyjemność kochanka będzie kluczową sprawą w małej zemście.
I kochanek objął go wokół szyi. Gest ten wydawał się być cholernie czuły, tym bardziej, że wykonał go taki skurczybyk, ale Vincent od razu rzucił w swoją uniesioną duszę kamieniem i wysunął wniosek, że ten próbuje go w ten sposób obłaskawić - wykorzystując emocjonalne zagrywki. Ująwszy w dłonie dwa krągłe pośladki, postanowił przyjąć tę grę z uśmiechem. Nie zamierzał psuć sobie zabawy i każde zaciśnięcie tej rozkosznej dziurki komentował stęknięciem i kolejnym westchnięciem aprobaty. Usłużnie podarował mu porządny pocałunek, ale równie szybko zakończył go, już mając zamiar zatopić zęby w tej zmaltretowanej szyi... Ale nastąpiła zmiana sytuacji. W ułamku sekundy sam górował nad drugim ciałem, nawet nie wysuwając się z tego uroczego, ciasnego wnętrza. Słysząc „korzystaj”, a zapewniam, że korzystać zamierzał, młody Star zrozumiał jedną rzecz – ten oto skurczybyk właśnie oddał mu pełną kontrolę nad sobą i to bez procentów w żyłach. Ta myśl sprawiła, że długowłosy zamruczał z dziką satysfakcją i odpowiedział na ten pocałunek, który zapewne miał zająć język czymś innym niż powiedzeniem jakiejś złośliwości i, cholera, Hunterowi wyszło to. Podparł się układając dłonie na bokach głowy, spiął wszystkie mięśnie i dał im to, na co obaj wyczekiwali; porządny, długi orgazm, dzięki długim i mocnym pchnięciu, szybkim odnalezieniu prostaty i napieraniu na nią bez tchu. Dobił i doszedł w nim, gryząc hunterowe usta do czerwoności. Nie opadł na niego, nie rzucił ckliwego słowa, zrobił coś zupełnie odwrotnego – dał sobie krótką chwilę na złapanie oddechu i wysunął się, od razu zsuwając z łóżka.
- Noc minęła, Hunter – powiedział niemal monotonnie, nim – bez żadnych gestów w kierunku kochanka, zupełnie niczego! - skierował się do szafy. Mimo że wydawał się być chłodny, widać było, że przed chwilą uprawiał co najmniej dobry seks, w pocie, w przyspieszonym oddechu, we włosach w nieładzie, chociaż samego inicjatora nie obdarzył żadnym spojrzeniem. Z gracją sekretarki pokazał gościowi drzwi, żeby następnie wyjąć szlafrok i samemu udać się w kierunku łazienki.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Sob Lis 22, 2014 9:34 pm

Oczywiście, że Hunter zgodził się ponownie na uległość tylko po to, aby spróbować ugłaskać kochanka po ostatniej, jakże burzliwej nocy. Starcie o łóżko było naprawdę gwałtowne, choć wielce niepotrzebne. Czyż to nie naturalne, że kochankowie śpią w jednym łóżku? Upór Vincenta był więc kompletnie nieuzasadniony, nawet jeśli przyniósł im obu trochę rozrywki. W każdym razie nieposłuszny gość musiał jakoś przeprosić gospodarza, a jak dogodzić seksoholikowi, jeśli nie poprzez kolejne zbliżenie ciał? Grzecznie schował dumę do kieszeni i w pełni świadomie oddał się długowłosemu. Nawet sam ułożył się pod nim, aby dopieścić ego kochanka, któremu podobało się górowanie. Dawał się mu posuwać, z jękami rozkoszy odpowiadał na dzikie pchnięcia, przyjmując uderzenia główki penisa w prostatę. Wreszcie doszedł z krzykiem, ale stłumił go, gdy jego wargi zostały zaatakowane przez zęby Stara, a jego gorące nasienie rozlało się w rozepchniętym do granic możliwości wnętrzu.
Krótkowłosy rzucił półprzytomne spojrzenie na Vincenta, dziwiąc się temu, że ten tak szybko wyszedł z niego i wstał z łóżka. Cóż, spodziewał się jakiejś bardziej wymagającej kary za goszczenie w jego łóżku, a tymczasem otrzymał tylko słowa pozbawione emocji. Zacisnął dłonie na pościeli, obserwując uważnie długowłosego. Gdy ten pokazał mu drzwi, z wściekłości złapał za poduszkę i rzucił nią w niego. Szybko zerwał się na równe nogi, czego zresztą pożałował, bo sperma spłynęła mu na uda. Warknął  i wymijając go w połowie drogi sam ruszył do łazienki. Zatrząsnął drzwi tuż przed nosem rozkapryszonej gwiazdki i ruszył pod prysznic, gdzie szybko doprowadził do porządku swój tyłek, przy czym co rusz wydobywał z siebie przekleństwo.
- Skurwiel.
Nie potrafił sięgnąć palcami tak głęboko, jak penis Vincenta, miał więc pewien problem z pozbyciem się obcej substancja z tych najdalszych zakamarków. Ale jakoś mu się udało, dlatego też wyszedł z kabiny prysznicowej, wytarł się pierwszym lepszym ręcznikiem i opuścił łazienkę.
- Pieprz się, Star – rzucił w jego stronę i skierował się do wyjścia, przy którym leżały jego ubrania. Założył je szybko, nieco nerwowo, ale nic nie mógł poradzić na to, że był wściekły, w końcu został upokorzony. Dał mu dupy i został potraktowany jak każdy mniej znaczący fagas. Właśnie to wkurwiało go najbardziej. – Nie myśl, że ci daruję.
To nie była groźba, po prostu oznajmił mu, że nie da mu spokoju, dopóki się nie zrewanżuje. Opuścił ekskluzywny apartament, trzaskając za sobą drzwiami. Oczywiście, nie miał zamiaru odpuścić sobie tak doświadczonego kochanka, jednak musiał mu pokazać, że nie da się traktować jak jakiś śmieć. Postanowił dać mu lekcję, jakiej nigdy nie zapomni.

[z/t]x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   Sro Sty 13, 2016 9:45 pm

Vincent zamówił dla siebie taksówkę na dwudziestą pierwszą, więc właściwie nie musieli martwić się, że będą stali jak ostatnie durnie przed restauracją... No dobrze, zaledwie dziesięć minut, które długowłosy wykorzystał na papierosa. Gdy wsiedli, nie był też rozmowny; ewentualnie pytania lub słowa Natha zbywał pojedynczymi mruknięciami, aż do dotarcia do wielkiego, nowoczesnego budynku. Star, uprzedzając ex, zapłacił za dojazd i wyszedł, od razu kierując się do windy. Zaczekał na towarzysza i ruszyli, po czym wysiedli na znanym im piętrze. Najwidoczniej, Matrona zamierzała grzać to miejsce jak najdłużej, skoro już dwa lata nie zmieniła miejsca pobytu i nawet recepcjoniści przyzwyczajeni są do obecności gwiazdki.
Przeszli kilka metrów, aż wcisnął klucze do drzwi i wpuścił Natha pierwszego, zamykając drzwi na zamek.
Ledwo wszedł, a już dopadły ich koty. Jeden spojrzał ciekawie na gościa, jednocześnie łasząc się i mrucząc do nogawki, a drugi nieśmiało skrył się za eleganckimi butami ich pana. Panicz Star nie zniżał się do gadania do zwierząt (przy gościach), dlatego jedynie krótko pogłaskał samca, a potem dał na ręce chłopakowi. Kociak łypnął na nieznajomego, a potem wczepił mocno pazury w jego koszule i zaczął go obwąchiwać, czy aby na pewno nadaje się na jego łóżeczko.
- Poznaj Władcę - powiedział z powagą, bo tak nazwał tego kota. Drugiego, tego nieśmiałego, sam wziął na ręce i miałknął nieśmiało, liżąc na przywitanie w dłoń. - A to Królowa. - Ta sama powaga w głosie!
Kto by pomyślał, że Star przygarnie kociaki.
Wyżej wymieniony zaczął mruczeć jakąś melodię pod nosem, od razu dorywając się do stereo. Wrzucił płytę Risę Against, Appeal to Reason i zaraz zaczął lecieć - zdaniem Vinca - zajebisty głos wokalisty, któremu w tym momencie zaczął śpiewać. Nagłe przerwanie ciszy przestraszyły Królową, która od razu z sykiem zwiała do innego pomieszczenia. Władca jedynie nastroszył sierść, obserwując, jak jego pan niemal w podskokach kieruje się do kuchni i wraca z dwoma szklankami i whisky. Na stole w salonie już była popielniczka, przy której niedbale została rzucona zawartość kieszeni Stara.
- This is cardiac arrest of a world too proud to admit our mistakes! We're crashing into the ground as all fall from grace! - wydarł się Vincent, rechocząc cicho i poruszając ciałem w rytmie, jednocześnie nalewając im do szklanek whisky. Swoją od razu porwał, wypijając porządnego łyka.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Apartament panicza Stara   

Powrót do góry Go down
 
Apartament panicza Stara
Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
 Similar topics
-
» Apartament na piątym piętrze
» Płacząca wierzba przy stawie
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Dzielnica mieszkalna :: ∎ Apartamenty-
Skocz do: