IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sweet sugar

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Sweet sugar   Sro Lip 22, 2015 7:33 pm

Nie czuł się dobrze w tej sytuacji, choć w podświadomości czuł, że p o w i n i e n zrobić to, co zrobił przed chwilą. Jednak, coraz bardziej wątpił, bo Hunter zamilkł; Star nie dziwił się wcale, wszak gdyby jemu jakiś numerek zaproponował wyjście na wspólną kolację, najprawdopodobniej wyśmiałby go. Resztkami woli powstrzymał się od spieprzenia, obracając wszystko w żart. I nie pożałował – tonacja kochanka nie była prześmiewcza w ten nieprzyjemny sposób. Sprawiła, że wzrok z brzucha utkwił gdzieś na wysokości szyi. Zadanie wcale nie zostało mu ułatwione tymi niepotrzebnymi pytaniami, dlatego milczał dyplomatycznie. Ale już po chwili otrzymał jawną zgodę, przez co Vincent Śmiałek, zaskoczony, spojrzał wprost na drugą twarz – ta wydawała się być tak samo zażenowana i podenerwowana jak jego, mimo tego zwyczajowego uśmieszku. Nie mógł powstrzymać napływającego uśmiechu, ale postanowił zachować choć trochę taktu i przygryzł dolną wargę, żeby nie szczerzyć się jak idiota. Hunter bywał taki rozkoszny.
- Och, czy to randka... - mruknął pod nosem, tym swoim droczącym się głosem. Najwidoczniej, odzyskał odrobinę opanowania. - No wiesz, to zależy od wielu czynników... - wykonał manewr dłonią jak prawdziwy znawca. Nie do końca wiedział, czy powinien przyznać, że to ma być coś na wzór takiego intymnego spotkania. Jakich czynników? Pogody, stopnia wilgoci i prędkości wiatru. Och, Vincent, do kurwy nędzy.. Chrząknął i powiedział, mimo wielkiej guli w gardle. - Tak. Myślę, że to zaproszenie na randkę.
Postanowił dać im chwilę – a przede wszystkim sobie, wszak był zadufanym w sobie egoistą – na odetchnięcie i popił kolejnego łyka napoju. I następnego. Vincentowi wystarczyło zapewnienie, że kochanek jest zainteresowany takim spoufalaniem się, żeby mógł odetchnąć pełną piersią. Stresował się tym spotkaniem, to jasne, wszak nadal pamiętał, że to był nożowniczo-narkotykowy typ spod ciemnej gwiazdy i to z gangiem dzikusów; nie do końca wiedział, gdzie powinien zabrać takiego gościa. Zaraz przypomniał sobie, że miał jego narkotyki przy sobie. Mógłby je oddać, właściwie powinien, bo był od półtorej roku czysty, ale to nadal było dość kuszące i w gorszych chwilach jęczało lepiej od najlepszej dziwki, żeby w końcu wciągnął, bo to przecież tylko raz...
Ale nie miał zamiaru pozbywać się tej rzeczy kosztem atmosfery.
Ułożył dłoń na udzie Huntera i zacisnął na nim palce. Dosunął swoje krzesło do niego i – aby rozluźnić atmosferę – z mocą trzasnął tą samą kończyną w to samo miejsce i zaśmiał się krótko.
- Wyluzuj, Hunter. Będzie fajnie. Ale nie licz na świece i różę, na to jeszcze nie jestem gotowy – wymruczał z rozbawieniem i docisnął wargi do policzka Huntera. - Dzisiaj już raczej nie pójdziemy, bo mam pracę, ale do końca tygodnia po osiemnastej będę wolny. Muszę też trochę pochodzić do szkoły, bo chociaż ta jest uroczą hodowlą gejów, to jednak nie mam zamiaru być w niej dłużej, niż to konieczne.
No proszę. Vincent wydawał się być nagle pełen energii i ekscytacji, mimo tego że jechał na energetykach przez ostatnie kilkanaście godzin, a wystarczyła tylko zgoda na r a n d k ę.
- Myślę, że nie będziesz musiał ubierać szalenie eleganckiego stroju. No chyba, że chcesz wyglądać na mojego menadżera lub sponsora - parsknął rozbawiony. - To kiedy masz czas?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Sweet sugar   Sro Lip 22, 2015 7:36 pm

Przeczuwał, że Star prędzej czy później dostrzeże cień zażenowania na jego twarzy, jednak nie spodziewał się, iż stanie się to praktycznie od razu. Niech to szlag – zaklął w myślach z jawnym poirytowaniem, wręcz rzucając gromy ciemnymi oczyma na swego towarzysza. Sam jeszcze nie tak dawno był równie speszony, a teraz potrafił nabijać się z Huntera, tak bezczelnie trzymając go w niepewności. Z premedytacją podjął się próby dręczenia młodego gangstera, który po raz pierwszy w swym życiu nie mógł zareagować agresją, ponieważ naprawdę zależało mu na poznaniu odpowiedzi. Długowłosy zaczął więc lawirować, przedłużając katusze rozmówcy i odwlekając odpowiedź. Jeszcze napomknął coś o jakichś czynnikach, na co Hunter zmarszczył groźnie brwi przez wzrastające oczekiwanie. Gdy wreszcie otrzymał jednoznaczną odpowiedź, mimowolnie spiął się na całym ciele, już całkiem głupiejąc. Vincent nie żartował i naprawdę zaproponował mu kolację, a tak dokładniej to randkę? Chwilę zajęło mu wyjście z szoku i rozluźnienie wszystkich mięśni, w tym również mięśni twarzy. Uśmiechnął się głupkowato, chcąc zakpić, lecz na jego obliczu zawitał jakiś niemądry grymas.
- Myślisz - powtórzył niemrawo, właśnie w tym jednym słowie doszukując się jakiejś nadziei. Cholera, to tylko ich kolejne spotkanie, tylko noszące inną nazwę. Wspólne wyjście i randka mają ten sam sens, ale używa się innego określenia. Przeleciał gwiazdora już w klubie, więc nie powinien się tak przejmować zaistniałą sytuacją. Czy to nie jest po prostu kolejna okazja do tego, żeby zaliczył ten zgrabny tyłek?
Cwaniacki wyraz twarzy powrócił, kiedy poczuł zaciskające się na jego udzie palce należące do gwiazdora. Krótkowłosy posłał mu pewne swego spojrzenie, starając się odbudować swoją pozycję w tej rozmowie i przywrócić godność. Na kolejne słowa był już gotowy i czuł, ze może odpowiedzieć na nie jak najbardziej zuchwale. Jedna randka nie odmieni zaraz całej ich relacji, nadal będą pieprzyć się jak szaleni i prowokować się nawzajem przy każdej nadarzającej się okazji.
- Kompletnie nie pasuje do nas romantyczny klimat, więc nie musisz się specjalnie trudzić – odparł śmiało, dłoń kładąc na smukłej szyi, na której subtelnie zacisnął swoje palce, obdarzając jasną skórę w tej okolicy łakomym spojrzeniem. Nawet oblizał własne wargi, robiąc sobie apetyt na więcej. Ale znajdują się w miejscu publicznym, więc musi się obejść smakiem. – Termin jest mi obojętny, dostosuję się. Powiedz tylko, kiedy mam po ciebie podjechać. A może wolisz spotkać się na miejscu?
Przy pytaniu uniósł wzrok, aby spojrzeć w twarz rozmówcy. Z żalem wypuścił jego szyję z subtelnego uścisku, próbując skupić się na wymianie zdań. Kompletnie nie wiedział, jak powinna wyglądać taka randka. Chyba na takiej pierwszej nie powinno zaliczać się partnera, lecz nigdy wcześniej nie patrzył na żadne konwenanse, więc i dlaczego miałby to nagle zmieniać? Bardziej zastanawiało go samo wyobrażenie Vincenta co do tej kolacji. Chyba teraz najważniejsza jest kwestia, gdzie właściwie zjedzą .
- Zdradź mi jeszcze, gdzie się udamy na tą randkę. Eleganckie restauracje odpadają, skoro nie powinienem się specjalnie stroić. Budka z hot-dogami też raczej odpada, w końcu mam randkę z samym paniczem Starem.
Już samo snucie prawdopodobnego scenariusza wydawało mu się zabawne, aczkolwiek chciał być gotowy na wszystko. Zwyczajnie nie chce się wygłupić, więc musi czegoś się dowiedzieć nieco wcześniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Sweet sugar   Sro Lip 22, 2015 7:37 pm

Vincent miał ochotę zaprotestować, bo gdyby się postarali, wpasowaliby się do romantycznego klimatu, ale przecież żaden z nich tego nie oczekiwał i nie potrzebował, przynajmniej na razie. Zaraz poczuł palce na swojej szyi, a właściciel nieznacznie się spiął, bo doskonale pamiętał sytuację z biblioteki. Wyprostował się i nieznacznie wyciągnął szyję, przyglądając się uważnie mimice twarzy Huntera. Najwidoczniej ten z jakiegoś powodu uważał to miejsce za seksowne, a nie zamierzał go ponownie dusić, więc panicz Star rozluźnił się i nawet nieznacznie odchylił szyję, dając swojej przyszłej randce się napatrzeć. W zamian otrzymał widok sunięcia wygłodniałego języka po wardze, więc nie narzekał i nawet był w stanie poprosić o przesunięcie językiem i zębów wzdłuż tętnicy, gdyby nie to, że byli w miejscu publicznym. Mimo to, nie odezwał się, dopóki nie został uwolniony – najwidoczniej, kochanek wywołał drobną traumę i aktywował pamięć ciała, bo zaraz przesunął palcami po swojej szyi tak, jak w bibliotece, jak w domu Starów i jak teraz. Zerknął na resztę pomieszczenia – nie zwrócili na siebie uwagi.  
- Myślę, że możemy spotkać się pojutrze i wolałbym, żebyśmy spotkali się na miejscu – zadecydował od razu i jakby nigdy nic dokończył swój napój. W dodatku Hunter zapytał o miejsce, a Vincent nie wiedział, cholernie nie wiedział, gdzie chciałby pójść, bo wyskoczył z tym spontanicznie i nie myśląc. Dla niepoznaki, jedynie spojrzał przeciągle na rozmówce i w międzyczasie począł analizować wszystkie możliwe miejsca z jedzeniem, gdzie obaj czuliby się w miarę komfortowo. - Domino's Pizza Pub, Rose&Crown, Piccolo Olivo, chyba, że jesteś zagorzałym fanem mięsa... Hmm... - machnął dłonią, robiąc lekki dzióbek z ust. Nie bardzo znał się na takich miejscach, bo zwykle zamawiał jedzenie hotelowe. Za to mógł wymienić wszystkie miejsca, gdzie sprzedają gorącą czekoladę, albo kakao. - Co ci najbardziej pasuje?
Pomyślał z lekką irytacją, że chyba nie ukryje tego, że to będzie to dopiero trzecia jego randka i najzwyczajniej w świecie nie znał się i nie wiedział. W dodatku, nadal chciał się dowiedzieć, o co chodzi z Hunterem w jego domu, rozmawiającym z ojcem, z tym biznesem, z tym nożem i narkotykami, ale nie zamierzał (póki co) naciskać, skoro był to taki drażliwy temat. Hunter nie był ćpunem, to jasne, bo jeszcze nie widział go pod wpływem. Poza tym, (były) ćpun zawsze rozpozna z daleka ćpuna. A biały proszek swędział i niemal piekł w jego kieszeni, dlatego uniósł biodra i w końcu go wyjął. Coś w nim błagało o to, żeby zachować to na ciężkie chwile. Ponownie położył dłoń na udzie i pokrył ją dłonią Huntera, następnie powoli wysunął swoją.
- Zostawiłeś to u mnie – powiedział krótko i na temat. To wcale nie było tak, że sam to wyjął z cudzej kieszeni, no skąd.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Sweet sugar   Sro Lip 22, 2015 7:39 pm

Od razu wyczuł drobne spięcie w drugim ciele, gdy tylko dotknął smukłej szyi. To była ta część ciała, której w przeszłości zadał wiele rozkoszy, jak i bólu. Wtedy w bibliotece puściły mu nerwy i kompletnie nie pomyślał o konsekwencjach, po prostu chwycił za to gardło, aby przez chwilę pozbawić kochanka oddechu i zmusić do spojrzenia sobie w oczy. I choć to już było za nimi, wydarzyło się całe tygodnie temu, to jednak obaj pamiętali. Ciało zareagowało instynktownie, mimo to Vincent przezwyciężył początkową obawę i poddał się subtelnemu dotykowi, jeszcze śmielej eksponując swą szyję. Blada skóra tak kusiła i dopraszała się dalszych pieszczot. Hunter z wielkim żalem wycofał dłoń i nie odważył się zbliżyć do szyi wargami, w końcu nie powinni zwracać na siebie większej uwagi. Jaka szkoda, że nawet w mniej popularnej kawiarni nie mogą zapomnieć o tym, że jeden z nich jest wielką gwiazdą, a drugi bandziorem ze wzrastającymi wpływami. Musieli obejść się smakiem, choć Star tak kusząco przesunął palcami wzdłuż swej tętnicy.
Ponownie przeszli do tematu jakże ważkiego i zarazem dość niepewnego, bo o bardzo grząskich fundamentach. Kolejne wspólne wyjście, która niespodziewanie nabrało powagi, gdy tylko przybrało miano randki. Cholera, uprawiali seks w gejowskim klubie, a trudno im było gadać o niekoniecznie romantycznej kolacji. Gdyby miało być romantycznie, Hunter jeszcze bardziej spiąłby się w sobie i prawdopodobnie spieprzył jak najszybciej, chcąc uniknąć dalszego pogrążania się. To wszystko przez to, że zrobiło się poważnie, gdy Vincent wypadł z propozycją randki, która miała być pierwszym romantycznym spotkaniem w całym życiu młodego gangstera.
- Może być to Piccolo Olivo, wszystko mi jedno – odparł po zaledwie krótkiej chwili namysłu, odrobinę marszcząc brwi. Całkowicie nie podobało mu się lekkie podejście długowłosego do tematu, jak i jego teatralne zachowanie. Zachowywał się tak niedbale, jakby do niczego nie przywiązywał wagi. A może to tylko gra, taki rażący sposób na odreagowanie? Nawet jeśli, Radley już poczuł drobny przypływ irytacji.
Krótkowłosy odpuścił, gdy tylko jego towarzysz spoważniał i poderwał biodra, aby sięgnąć do kieszeni. Po chwili jego zadbana dłoń wylądowała na udzie gangstera, następnie została pokryta jego dłonią. Gdy tylko Vincent wysunął palce z te pułapki, Hunter zacisnął dłoń w pięść, by ścisnąć w niej woreczek z dobrze znaną mu zawartością. Spokojnie schował mały pakunek do wewnętrznej kieszeni kurtki. Przypuszczał, że powinien być wkurzony, jednak bardziej męczyło go uczucie oszołomienia. Teraz młody Star wiedział, z kim ma właściwie do czynienia.
- Zapewne wypadło wraz z moim nożem, co? – spytał kpiąco, jednak zaraz po tym zacisnął mocno usta. Lepiej będzie, jeśli jednak nie zacznie pogarszać całej sytuacji, zwłaszcza, że nie była ona najlepsza. Przynajmniej Vincent nie wziął tego syfu i oddał, choć dziwne, że zdecydował się na to po tak długim czasie. – Dzięki za oddanie – dodał kwaśno, wstając z miejsca. Stał chwilę z poważnym wyrazem twarzy, a ciemnymi oczyma przyglądał się z góry na rozmówcę. Czy gdyby zaczął mu się teraz tłumaczyć, wyszedłby na ostatniego kretyna? Raczej tak.
- Muszę już iść – wydusił z siebie wreszcie. – Do zobaczenia.
Powolnym krokiem opuścił kawiarnię, nie mogąc się jeszcze pozbierać. Było mu tak dziwnie. Ale nie mógł o tym myśleć, właściwie to nawet nie chciał. Trzeba iść dalej, zawsze do przodu.

[z/t]x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reiner
Skarbnik Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 291
Join date : 11/01/2014
Age : 25

PisanieTemat: Re: Sweet sugar   Nie Lis 27, 2016 6:02 pm

Czy długo czekał? Niezbyt. Patrzył przez okno, wciąż bez nawet malutkiej filiżanki kawy czy herbaty i czekał na swoją blond rybę.
Co go napadło, by nagle, ni stąd ni z "owąd" zapraszać Ariela na wypad na miasto? Cholera tam wie, ale targało nim coś, że poza koczowaniem w ich sypialniach nie spędzają ze sobą jakoś... Zbyt dużo czasu.
Czyżby zimny jak lód człowiek skurwiel potrzebował uczucia? "Ojej".
- Zimny człowiek skurwiel - Powtórzył markotnie swoje myśli.
No, coś szło ostatnio nie tak z tym opisem.

_________________


| Karta postaci | Telefon | Pokój | Relacje |

♦ Char. Allen Walker ♦
♦ & Gokudera Hayato ♦
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariel
Swatka
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 17/01/2014
Age : 20
Skąd : Anglia

PisanieTemat: Re: Sweet sugar   Nie Lis 27, 2016 6:23 pm

Wszedł do kawiarni, w grubym brązowym płaszczu z beżową czapką na głowie i owinięty szczelnie szalikiem w takim samym kolorze. Szczelnie, znaczy zawiniętą miał całą twarz, zostawiając tylko miejsce na oczy. W duchu przeklinał swój zerowy zmysł orientacji, przez co drogę zgubił aż trzy (sic!) razy. Zaczął powoli pozbawiać się warstw, a kiedy jego pole widzenia przestało być ograniczone, zaczął rozglądać się za Sakuragim. Na szczęście biała kita szybko rzuciła mu się w oczy i zaraz podszedł do niego. Stanął przy stoliku, opierając na nim rękę, w której trzymał szalik i czapkę. Pochylił się, by musnąć usta chłopaka, po czym usiadł przy stole na przeciwko niego.
Jego twarz była przyozdobiona w duże rumieńce, które wykwitły przez zimny wiatr, a na wargach rozciągał się delikatny uśmiech. Reiner mógł zauważyć, że włosy blondyna zaczynają odrastać, a grzywka już zasłaniała mu oko. Odgarnął ją jednak palcami do tyłu i uwolnił się z płaszcza, po czym spojrzał na białowłosego.
- Przepraszam, że tak długo, zgubiłem się... - Zaczął, ale zauważył, że stolik jest pusty, przez co jego lewa brew powędrowała ku górze. - Czemu nic sobie nie zamówiłeś? Mogłeś napić się chociaż herbaty. - Mruknął z lekko wyczuwalnym zmartwieniem.
Rozejrzał się po wnętrzu, które było bardzo przytulne i idealne, gdy chciało się uciec od mrozu panującego na zewnątrz. Zapachy różnych kaw, herbat i czekolad mieszały się w powietrzu, tworząc własną, niepowtarzalną nutę.
- Mam dla ciebie wspaniałą wiadomość, ale może najpierw zamówmy - Zaproponował i gestem, wyuczonym podczas przywoływania służby, zawołał kelnerkę. Poprosił o gorącą czekoladę i kawałek ciasta malinowego.
Potem oparł brodę na splecionych ze sobą dłoniach, wpatrując się w Reinera wzrokiem pełnym uczuć, które ostatnio trudno było Arielowi opisać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reiner
Skarbnik Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 291
Join date : 11/01/2014
Age : 25

PisanieTemat: Re: Sweet sugar   Nie Lis 27, 2016 6:28 pm

Cóż, zauważył przybycie Ariela!
Oczywiście że tak, co chwila zerkał z roztargnieniem na drzwi, dlatego też zakute po czubek głowy Arielowe nie umknęło jego sokolemu wzrokowi.
Wargi mu drgnęły w uśmiechu gdy ryba na przywitanie musnął go ustami.
- To czemu nie zadzwoniłeś? Wyszedłbym po ciebie - powiedział, unosząc wysoko brwi i patrząc ze zdziwieniem na chłopaka - nqstępnym razem napisz chociaż sms'a czy coś... a ten - spojrzał na pusty stolik - człowiek raz jeden próbuje być dżentelmenem. Doceń. - Rzucił do niego tekst, nawet się przy tym uśmiechając.
Wcale nie chodzi o to, że oszczędza czy coś.
Nic a nic. Poza tym, to w sumie rzeczywiście mogło być miłe. Znaczy, że poczekał.
Zaraz, wait.
Dobra wiadomość?
Jego trybiki zaskoczyły i spojrzał na Ariela podejrzliwie.
- Coś znowu zmalował? - Zapytał ostrożnie i powoli.
ARMAGIEDON?

_________________


| Karta postaci | Telefon | Pokój | Relacje |

♦ Char. Allen Walker ♦
♦ & Gokudera Hayato ♦
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariel
Swatka
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 17/01/2014
Age : 20
Skąd : Anglia

PisanieTemat: Re: Sweet sugar   Nie Lis 27, 2016 6:43 pm

Poczuł ciepło w środku, widząc jego uśmiech. Już jakiś czas go nie widział.
- Zapomniałem telefonu, a zorientowałem się w połowie drogi. - Mruknął. W połowie, owszem, tylko której? Tej pierwszej, drugiej, czy gdy w końcu ujrzał napis kawiarni? - Poza tym zamów coś, ja stawiam, bo musiałeś czekać. - Ponaglił chłopaka, widząc, że kelnerka także czeka.
Kiedy dziewczyna odeszła z zamówieniami, zerkając na nich co jakiś czas dziwnym spojrzeniem. Ariel złapał za dłoń białowłosego i uśmiechnął się jeszcze szerzej.
- Doceniam, oczywiście, ale się też martwię o Ciebie. - Wyjaśnił.
Zaczął jeździć kciukiem po dużej dłoni Sakuragiego, patrząc na chwilę na nią. Musiał trochę zebrać się w sobie, ale rozmowa z wujkiem bardzo mu pomogła i tylko utwardził swoje przekonania.
- Nic nie zmalowałem, a znalazłem Ci pracę. Mój wujek szuka kogoś na recepcję, bo jego pracownica wzięła macierzyńskie, więc szuka kogoś dorywczo na jej miejsce. Nie jest tak daleko od naszej szkoły, a stawka jest naprawdę dobra, poza tym wujek chciał Cię też bliżej poznać i przysięgam, że nie jest taki jak... Reszta mojej rodziny. Cieszy się z tego, że mam kogoś na kim mi zależy. - Powiedział szybko, byleby Reiner nie mógł od razu wybuchnąć i nawrzucać Rybie, że zwala mu na głowę resztę swojej familiady.
Potem wziął głęboki oddech i czekał na jego reakcję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reiner
Skarbnik Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 291
Join date : 11/01/2014
Age : 25

PisanieTemat: Re: Sweet sugar   Nie Lis 27, 2016 6:49 pm

I nagle ręka Ariela została bezdusznie zmiażdżona.
No dobra. Nie została.
ALE MOGŁA!
Reiner ścisnął ją mocno gdy ten powiedział mu co właściwie odpierdolił i renifer, cóż, przez dobrą chwilę otwierał i zamykał usta w szoku.
Podparł czoło drugą dłonią.
Nabrał głośno powietrza nosem.
Wydał z siebie coś pomiędzy dźwiękiem piłowanej stali a "ARGH".
Nie będzie wrzeszczał przy ludziach... nie będzie wrzeszczał przy ludziach... NIE BĘDZIE WRZESZ...
- Dwie czekolady z alkoholem. Raz! - Rzucił warkotliwie do kelnerki, która aż podskoczyła, odwracając spojrzenie od ich rąk i patrząc w zaskoczeniu na Sakurgiego.
Nadęła policzki.
"Jak pan sobie życzy" wycedziła i zanotowała zamówienie w notesiku.
I polazła.
Nie zabijaj Reiner, nie zabijaj, za to się siedzi.

_________________


| Karta postaci | Telefon | Pokój | Relacje |

♦ Char. Allen Walker ♦
♦ & Gokudera Hayato ♦
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariel
Swatka
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 17/01/2014
Age : 20
Skąd : Anglia

PisanieTemat: Re: Sweet sugar   Nie Lis 27, 2016 7:12 pm

Podskoczył, gdy Reiner wrzasnął na kelnerkę i zerknął na swoją rękę, która była zamknięta w mocnym uścisku. Zagryzł wargę, nie bardzo wiedząc co zrobić, no bo cóż, miał nadzieję, że reakcja będzie nieco inna. Że może się ucieszy czy coś.
Przełknął ciężko ślinę, patrząc wszędzie, tylko nie na białowłosego, którego aura wszechogarniającego wkurwu i tak wciskała Ariela w oparcie krzesła. Chyba kelnerka także ją czuła, bo nie minęło pięć minut a czekolada, razem z ciastem wylądowała przed nimi na stoliku, po czym przerażone dziewczę uciekło z pola rażenia.
Sevioal bał się nawet ruszyć, ale musiał przecież się odezwać. Poczekał jednak, aż Sakuragi napije się trochę czekolady z alkoholem, które zamówił.
- Re... Rei? Ja.... Um.... Jesteś zły? - Zapytał niepewnie i głupio.
Bardzo głupio.
To tak jakby zapytać, czy Afryce pada śnieg. Albo czy świnie umieją latać. Ale skoro nasza Ryba rozumem, ani instynktem samozachowawczym nie grzeszy, postanowiła brnąć w coraz głębsze bagno.
- Ja... Ja chciałem dobrze... Bo mówiłeś, że nie masz pracy, a wujek jest miły i naprawdę by Ci dobrze zapłacił. On nie jest jak moja siostra, czy ojciec, on jedyny akceptował moją decyzję co do szkoły i dzięki niemu tutaj jestem, dlatego pomyślałem, że może fajnie by było jakbyś sobie coś dorobił, bo wiem, że nie możesz znaleźć wciąż pracy, a on potrzebuje kogoś na już i nie jest to trudna praca i... I... - Zająknął się po tym jak prawie wszystko to powiedział na jednym wdechu.
Potem spojrzał na niego oczami skrzywdzonego szczeniaka, bo przecież chciał dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reiner
Skarbnik Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 291
Join date : 11/01/2014
Age : 25

PisanieTemat: Re: Sweet sugar   Nie Lis 27, 2016 7:20 pm

- Cicho. - Wycedził tylko do Ariela, gdy kelnerka postawiła przed nimi zamówienie.
Posłał jej jeszcze swoje najlepsze spojrzenie terroru, zagłady i topiciela szczeniąt, by zwiała gdzie pieprz rośnie.
Okoliczna publika tez tak jakby się skurczyła.
Szur, szur, szur. Ktoś chyba nawet przesunął stolik, by być dalej od nich.
Wdech, wydech.
Puścił rękę ariela by złapać kubek z czekoladą w obydwie ręce i, cóż, opróżnić połowę jego zawartości za jednym zamachem.
Czy można zamówić czekoladę z alkoholem bez czekolady? Proszę?
- Pamiętasz, słoneczko ty moje najsłodsze - zaczął przemiłym tonem jehowego - co ja ci mówiłem na temat szukania mi pracy? SAM bym sobie poradził, DAŁBYM radę, nie MUSIAŁEŚ się nade mną litować - Cóż, logika i zdrowy rozsądek poszły się namiętnie pierdolić za ladą, gdy jego duma po prostu dostała kop w jaja.
Tró samiec alfa i inne takie bzdety.
Ojej, czekolady w kubku już nie było.

_________________


| Karta postaci | Telefon | Pokój | Relacje |

♦ Char. Allen Walker ♦
♦ & Gokudera Hayato ♦
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariel
Swatka
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 17/01/2014
Age : 20
Skąd : Anglia

PisanieTemat: Re: Sweet sugar   Nie Lis 27, 2016 7:33 pm

Sam złapał kubek i zaczął pić czekoladę. Robił to małymi łykami, ale szybko, dopóki nie upił jednej trzeciej. Wtedy oblizał usta i poprawił się na krześle, czując jak zaczyna robić mu się ciepło od czekolady i kryjącego się w niej alkoholu.
- Ale ja się nie litowałem. Chciałem Ci tylko pomóc - Mruknął, niezrozumiale.
Nadął policzki i wbił wzrok w stolik, co jakiś czas popijając napój. Teraz to on się czuł urażony, bo wcale się nie litował. Kochał go, to chciał pomóc, logiczne prawda? Nie robił tego, by pokazać, że jest lepszy, owszem miał trochę samolubne pobudki, bo chciał, by Rei został w akademiku, gdzie był blisko niego, ale to tyle.
Z każdym kolejnym łykiem jego wzrok robił się coraz bardziej odległy, a on sam bardziej rumiany. Tylko raz upił się przy Sakuragim, ale ten mógł się przekonać, że wystarczyła niewielka ilość alkoholu i nasza rybka zaraz była pijana. Nie odzywał się w ogóle, ciągle uparcie patrząc na stolik i najwyraźniej białowłosy również nie kwapił się do rozmowy. Toteż Sevioal wyciągnął z kieszeni banknot, jebnął nim dosłownie na stół, zaraz obok nieruszonego ciasta i wstał, zaczynając się ubierać, przy tym kiwając się na boki.
- Tyle na pewno starczy. - Wybełkotał, obrażony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reiner
Skarbnik Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 291
Join date : 11/01/2014
Age : 25

PisanieTemat: Re: Sweet sugar   Nie Lis 27, 2016 7:35 pm

Szpony Renifera chwyciły go za rękaw ciucha i silnym ruchem posadził jego zad znowu na krześle.
- Ciasto jedz, marnować będziesz? - Zapytał, patrząc na niego jak babcia, której wnuczek powiedział, że nie jest głodny.
I sam zaczął jeść swoje, wciąż z aurą hejtu i armageddonu.
- Zrozum po prostu - burczał, nie przerywając jedzenia - chciałem sam - Gdyby Ariel mógł go sobie wyobrazić jako szczeniaka, to widziałby takiego młodego wilczaka z położonymi po sobie uszyskami.
Takie no.
Dżuma, znowu nie wyszło.

_________________


| Karta postaci | Telefon | Pokój | Relacje |

♦ Char. Allen Walker ♦
♦ & Gokudera Hayato ♦
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariel
Swatka
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 17/01/2014
Age : 20
Skąd : Anglia

PisanieTemat: Re: Sweet sugar   Nie Lis 27, 2016 7:49 pm

Klapnął na krzesło i patrzył przez chwilę na ciasto, którego nie tknął, po czym rzeczywiście zaczął jeść z krzywo założoną czapką na łbie. Jadł powoli, wciąż lekko kiwając się na boki. Szumiało mu w głowie i czuł się źle, dopóki jego wzrok nie padł na Reinera i jego uroczą minę.
Zaraz się uśmiechnął lekko i pogłaskał go po głowie.
- Ale jesteś słodziutki... - Mruknął, kończąc ciasto. - Ja wiem, że chciałeś sam. Ale sam byś nie trafił na taką ofertę. - Powiedział i zaraz oparł głowę o pięści, patrząc na niego otępiałym wzrokiem.
Zauważył, że Rei ma w kąciku ust trochę ciasta, więc ściągnął je palcem, którego wsadził do ust. Cóż, oboje zjedli, wypili, przy okazji upijając rybę, która wciąż była czerwona na twarzy i nie wiadomo co by jej przyszło do głowy w takim stanie i wtedy z ust Ariela padło chyba najbardziej rozsądne pytanie tego dnia.
- Idziemy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reiner
Skarbnik Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 291
Join date : 11/01/2014
Age : 25

PisanieTemat: Re: Sweet sugar   Nie Lis 27, 2016 7:57 pm

Patrzył na swoje niemądre, przytępawe i widocznie pijane Arielowe.
Ehh, nawet nie skomentował zżerania JEGO ciasta z ust.
- Chodź, idziemy bo jak tak dalej pójdzie to ty nie doczłapiesz do mieszkania... A na moją siłę nie licz, nie pakuję w siłowni - mruknął.
Spojrzał na wciąż leżące na stole pieniądze.
- Słuchaj, jak tak wrócimy do akademika, to zaśpiewamy sobie "szczęśliwej drogi już czas", gdy nas wypierdolą ze szkoły - zaczął w miarę sensownie - proponuję przespać się w hotelu, co ty na to? - On wcale nie miał kosmatych myśli.
Wcale.
Skąd.
Nigdy.
Gdyby chciał to wziąłby go tutaj.

_________________


| Karta postaci | Telefon | Pokój | Relacje |

♦ Char. Allen Walker ♦
♦ & Gokudera Hayato ♦
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariel
Swatka
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 17/01/2014
Age : 20
Skąd : Anglia

PisanieTemat: Re: Sweet sugar   Nie Lis 27, 2016 8:05 pm

Pokiwał powoli głową i znów wstał, by się ubrać. Słuchał go, ale jego otępiały umysł ledwie analizował słowa białowłosego.
- Dobrze, możemy iść do hotelu. Mam pieniądze. - Mruknął trochę przeciągając samogłoski.
Zostawił tyle ile należało się za ich zamówienie i zaraz złapał Reinera za rękę, przyciągając do siebie. Stanął na palcach i ugryzł lekko dolną wargę chłopaka, po czym leniwie się uśmiechnął. Wyszli razem, a Ariel próbował porządnie zawiązać szalik na szyi.
[zt x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sweet sugar   

Powrót do góry Go down
 
Sweet sugar
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Home, sweet home

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Gastronomia oraz kluby :: ∎ Kawiarnie-
Skocz do: