IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ethan Gold

Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Ethan Gold   Wto Mar 11, 2014 12:22 am

Ethan Gold; rocznik '96
college; językoznastwo; akademik rulez
homoseksualny, londyński w każdym calu
Saturday Morning Cafe; weekendowe przynieś, podaj, pozamiataj


Mama zawsze chciała mieć dziecko ciche i pokornego serca. Kiedy jeszcze mieszkałem z nią, buntowałem się przeciw temu – w końcu byłem dzieciakiem z rozbitej rodziny (ojciec zostawił nas, kiedy miałem cztery latka), co dawało mi pełne prawo do robienia syfu dookoła siebie – ale gdy tylko przeniosłem się do akademika, straciłem zapał do babrania się w błocie. W końcu musiałem sam się sobą zająć, a to oznaczało, że od nałogowego jarania i chlania na umór ważniejsze było śniadanie i ciepłe buty na zimę.
Po tym, jak mama zachorowała, do moich obowiązków dołączyła również opieka nad nią; czy tego chciałem, czy nie, świat wymagał ode mnie dorosłości i za nic miał moje widzi-mi-się. Trudne warunki wymogły na mnie odpowiedzialność, optymistyczne podejście do życia i zewnętrzny spokój.
Mogą mną targać przeróżne emocje (jestem w końcu tylko człowiekiem i nic co ludzkie…): w duszy mogę wyć jak małe dziecko czy trząść się w posadach niczym Etna przed wybuchem, ale na mojej twarzy nie pojawi się żadna wymyślna ekspresja. Zmarszczę brwi lub nos, westchnę od serca, ale nie powiem ci, co tak naprawdę przeżywam. Nauczyłem się, że obarczanie innych swoimi problemami nie wychodzi na dobre. Tak samo jak zbytnie uzewnętrznianie się.
Nie mam problemów z czasem; jestem za pan brat z zegarkami (choć jedyny, jaki posiadam, to ten w telefonie – pamiątkowy po ojcu dawno przestał działać) i nie lubię niepunktualności. Jeśli się ze mną umawiasz, lepiej przyjdź o czasie albo przygotuj się na to, że nie zastaniesz mnie w umówionym miejscu. Mam ważniejsze rzeczy na głownie, niż potulne czekanie na twój leniwy tyłek.
Cenię sobie porządek, ale do pedanta mi daleko. O ile jestem w stanie zapanować nad pokojem, o tyle z zawartością szafy toczę bój od niepamiętnych czasów. Moje ubrania same w sobie są burdelem na kółkach; już dawno przestałem nosić skarpetki do pary, nie mogąc nigdy znaleźć dwóch takich samych. Słowo daję, wystarczy, że nie złożę jednej koszulki, zaraz cała reszta garderoby idzie w jej ślady.
Jestem świetnym słuchaczem, ale kiepskim doradcą. Potrzebujesz się wygadać? Lepiej nie mogłeś trafić. Zaraz dostaniesz kubek herbaty i ramię, w które możesz wyryczeć litanię żali. Jeśli jednak oczekujesz mentalnej pomocy… Tu będzie problem. Potrafię przestawić stół, pożyczyć trochę forsy (choć z tą u mnie krucho) czy w ostateczności pójść na podwójną randkę, ale za Chiny Ludowe nie dam się wmanewrować w służenie słowem. Moje pocieszanie zwykle kończy się gorzej niż zaczyna i nawet wódka nie pomaga.
Nie przebaczam i nie zapominam. Ani nie jestem Jezusem, ani nie mam Alzheimera. Masz jedną szansę, a to, jak ją wykorzystasz, to już twoja prywatna sprawa.

Jestem cholernie pamiętliwy, cholernie nienachalny (wystarczy jedno spieprzaj i możesz być pewien, że więcej mnie nie zobaczysz) i cholernie nierozrywkowy. To nie tak, że bardziej od zadymionego baru interesuje mnie opera mydlana; nigdy nie mogłem pozwolić sobie na balety ze względu na stan zdrowia mojej mamy i teraz, kiedy nieco jej się poprawiło i mogę w końcu żyć bardziej dla siebie, zwyczajnie nie wiem, jak to wszystko działa.
Zadzieram nosa. Wydaje mi się, że przez to, co w życiu przeszedłem, jestem zajebiście samodzielny i inteligentny i że mogę wszystkimi pomiatać. Takie wrażenie mogą jednak odnieść jedynie osoby, których nie lubię (powiedzmy sobie wprost: którymi gardzę).
Często nadinterpretuję. Co konkretnie? Wszystko, co tylko można zrozumieć na więcej niż jeden sposób. Uważaj więc, jak mnie traktujesz, bo albo mnie do siebie zniechęcisz, albo…
No właśnie. Albo. Kochliwa ze mnie bestia; tak, uważam to za przywarę. Mnie to bynajmniej w życiu nie pomaga.
Zdarza mi się zapomnieć jednej rzeczy. Albo dwóch. Ewentualnie siedmiu. I zwykle są to rzeczy niewiarygodnie ważne.
Zdarza mi się też coś przez przypadek komuś (bardzo mi bliskiemu, gwoli ścisłości – chłamu od pospólstwa nie kolekcjonuję) zabrać i nie oddać. Nie, to wbrew pozorom nie jest kleptomania. Po prostu lubię mieć przy sobie coś, co kojarzy mi się z bliską mi osobą.

Randomowy ze mnie dzieciak. Metr siedemdziesiąt to wcale nie tak dużo, sześćdziesiąt kilogramów sylwetki kulturysty nie gwarantuje. Mógłbym więcej, mógłbym mniej, ale zadowala mnie to, co widzę w lustrze. Podobają mi się opadające na czoło, igrające z moim brakiem cierpliwości do nich, blond włosy. Podobają mi się piwne oczy, których zdolność ostrego widzenia muszę korygować okularami. Podoba mi się lekko zadarty nos, ostrzegający każdego, że czasem gram pana i władcę świata. Podoba mi się nieco szpiczasty podbródek, wnoszący w moją urodę nieco chłodnego arystokratyzmu. Podobają mi się policzki, na których zawsze w lecie wyskakują piegi.
Chwileczkę, czy to przypadkiem nie była jawna prezentacja narcyzmu?

Gdyby było mnie na to stać, pewnie podążałbym ślepo za modą. Widzę coś – coś niesprecyzowanego – w obcisłych spodniach i pikowanych, skórzanych kurtkach. Być może, gdyby było mnie na to stać, pozwoliłbym sobie na więcej elegancji. Koszula od Armaniego? Czemu nie. Krawat za grube tysiące? A jakże. Buty wypastowane tak dobrze, że można się w nich przeglądać? Mów do mnie dalej… Prawdopodobnie, oczywiście, gdyby było mnie na to stać, mógłbym pochwalić się garderobą fullcapów i sneakersów we wszystkich kolorach tęczy.
Gdybym mógł, pozwoliłbym sobie na więcej, znacznie więcej, niż teraz. Niestety, o markowych ubraniach mogę jedynie pomarzyć. Moją rzeczywistością są swetry, zwykłe koszulki z krótkim rękawkiem i najzwyklejsze w świecie spodnie, które nosi połowa Londyńczyków. Jedyną biżuterią, którą uznaję, jest bransoletka-różaniec (pamiątka po babci, świeć Panie nad jej duszą); facet to ma być facet, a nie bożonarodzeniowa choinka.

Nie ma we mnie chyba nic, co zasługiwałoby na szczególną uwagę. Co prawda mama zawsze mi powtarzała, że jestem niezwykle przystojnym dzieciakiem i że ładnie wyglądam, kiedy się uśmiecham, ale do dzisiaj w to nie wierzę. Jest w końcu moją mamą i jej zakichanym obowiązkiem jest wmawiać mi, że moja twarz nadaje się do czegoś innego niż wycieranie podłogi.

Już na wstępie ktoś nasrał mi w życiorys, żebym przypadkiem nie miał za wesoło. Pozbierałem się jednak po ciężkim dzieciństwie i – z uszczerbkami na dumie, honorze i poczuciu własnej wartości – ruszyłem z kopyta w dorosłość (powiedział siedemnastolatek). Została mi po tym awersja do związków, Jaydenów i wszystkiego, co w nazwie (lub podnazwie) zawiera słowo truskawkowy. Nie noszę skarpetek do pary; uno – jestem święcie przekonany, że to przynosi pecha, duo – nigdy nie mogę znaleźć dwóch takich samych (i to jest chyba ten ważniejszy powód). Nie ufam jedzeniu, które zostało przygotowane bez mojego nadzoru i kupuję wyłącznie półprodukty. Wyjątkiem jest czekolada z toffi, za którą skłonny byłbym oddać królestwo (albo chociaż krokodyla).

Kilka rzeczy wyjątkowo mnie w życiu fascynuje. Są to horrory (każdej produkcji i klasy; przyznaję się bez bicia, o klasyce nie mam pojęcia – jakoś nie było do czego nawiązać), tania fantastyka i seriale, które wyświetlają grubo po wieczorynce. Erotomania jeszcze nikomu nie zaszkodziła; co do reszty, to owszem, trochę lasuje mózg, ale w ostateczności coś musi zaburzać mój odbiór rzeczywistości, bo to przecież normalne zjawisko u nastolatków.
Warto jeszcze wspomnieć, że jestem niespełnionym pisarzem pozbawionym muzy. Szukam natchnienia gdzie popadnie, więc nie zdziw się, jak zapytam cię kiedyś, czy lepiej najpierw zrobić seks, a potem wypadek czy na odwrót: wypadek, a potem seks w szpitalu. W końcu dobry autor musi wiedzieć, na co leci publika.
Powrót do góry Go down
Lucius
Postać zawieszona


Liczba postów : 359
Join date : 08/11/2013

PisanieTemat: Re: Ethan Gold   Sro Mar 12, 2014 8:59 pm

Nie przepadam za pierwszą osobą, jednak widać, że karta jest przemyślana. 

Akceptuję i miłej zabawy~!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Ethan Gold
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Archiwum-
Skocz do: