IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie Balda

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Wto Cze 23, 2015 8:21 pm

Percy patrząc na Baldrica miał wrażenie, że ten nie o wszystkim mu mówi. Niby tu odburknął coś, tam zarzucił żartem, ale całkowity przekaz został zignorowany, może nawet pominięty. Nie wiedział na ile jego przypuszczenia są prawdziwe, dlatego też nie zamierzał podważać jego zeznań czy drążyć tematu. Z uśmiechem przysłuchiwał się wywodowi trenera, który swoją drogą był bardzo uroczy z tym nożem i kawałkiem martwej wieprzowiny na desce. Kroił tak zacięcie i z dokładnością, skupiając się na tym, aby wyszło to o co prosił go Percival. To zabawne, że facet w jego wieku nie potrafił nawet pokroić w równą kostkę. Oczywiście, on sam także nie był mistrzem w gotowaniu, jednak jakieś podstawy liznął. A Bald… hm, zastanawiał się jak on uchował się przez tyle lat, skoro najwidoczniej w życiu nie miał dłużej noża niżby wymagało tego przecięcie foliowego opakowania.
- Co u niej? Wszystko w porządku? – zapytał, gdyż wiedział ile dla Baldrica znaczy jego babcia. Zastępowała mu wszystkich po kolei, więc rozumiał wielkie przywiązanie mężczyzny do tej despotyczno-kochanej kobieciny.
- Pobitego faceta? Zauważyłeś, że na ulicach coraz częściej dochodzi do napadów? – Porwał mu kostkę i wsadził ją sobie do ust. Zabrał się za robienie sosu, zerkając na niego katem oka. W Londynie robiło się coraz niebezpieczniej. Na ulicach coraz częściej można było wyłapać dilera, który szukał wzrokiem spragnionego amfetaminy ćpuna. Percy nie powinien wiedzieć takich rzeczy. Nie powinien interesować się tym światem. Jednak policja, cóż, policja prosiła go, aby po sprawie pomógł im zidentyfikować resztę koleżków Stevena, którzy prawdopodobnie działali na większą skalę, niż kilka torebek do własnego użytku. Nie zamierzał wspominać o tym nauczycielowi. Rozprawa odbędzie się za dziesięć dni, a do tego czasu chciał wyrzucić z głowy wszystkie natrętne myśli, które skupiały się wokół tej całej sprawy. Powie mu we właściwym czasie, kiedy ich utęsknienie opadnie i wrócą do monotonii dnia codziennego.
Percy podniósł brew, kiedy usłyszał wypowiedź Baldrica. Nie spodziewał się, że ten w ogóle się przyzna do spotkania. Sądził, że potajemnie zamiecie je pod dywan, albo… Zamyślił się dłuższą chwilę, wpatrując w ukochanego.
A to drań.
Zapewne wspomniał o tym, aby oczyścić się ze wszelkich podejrzeń. Dobrze to rozegrał. Ale chłopak nawet nie raczył jakkolwiek interweniować. Potaknął tylko, kosztując prawie gotowy sos.
- To miałeś naprawdę wyczerpujące dni – powiedział, gasząc pod rondelkiem i zabierając dzieło Bala i zaczynając je smażyć. Kiedy boczek ładnie się podsmażył wrzucił go do sosu i na chwilę jeszcze wstawił na gaz. Oparł się tyłkiem o szafki, przyglądając mu się uważnie. Zacisnął usta w cienką linię zastanawiając się dłuższą chwilę nad odpowiedzią.
- Szczerze to… opuściłem. Mam niezaliczone kilka przedmiotów. Ale już się dogadałem z nauczycielami, kiedy mogę pozaliczać te wszystkie testy i inne pierdoły. Także nie ma czym się martwić. Ja w sumie nic takiego nie robiłem. Siedziałem pod domowym kloszem i liczyłem sobie włosy na głowie z nudów. Cieszę się, że wróciłem już do szkoły, bo inaczej zdechłbym tam – powiedział, wzruszając ramionami i wstawiając wodę na makaron. Pochylił się do niego cmokając jego wargi, wiedząc, że tym sposobem odwróci jego uwagę od zadawania niewygodnych pytań. Nie chciał wracać na razie do tamtej sprawy. A Bald za dużo myślał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Czw Cze 25, 2015 7:00 pm

Nigdy specjalnie nie musiał gotować, to przez długie lata było zadaniem wyłącznie jego babci. Doskonale pamięta, że w dzieciństwie kobieta jeszcze próbowała go zaganiać do kuchni, jednak zawsze było z tego więcej szkody niż pożytku, więc szybko dała sobie spokój z dalszymi próbami nauczenia wnuka kunsztu kucharskiego. Rozsypana po całej podłodze i obecna na wszystkich meblach mąka nie była zachwycającym widokiem, przynajmniej nie dla dojrzałej kobiety. Także znikające w mgnieniu oka dodatki do ciasta, jak i samo ciasto w stanie surowym, nie potrafiły cieszyć starszej pani. O wiele szybciej było jej ugotować coś w pełni samej niż gotować i jednocześnie przyuczać mocno energicznego psotnika do najprostszych zadań. Konsekwencją braku cierpliwości babci był brak umiejętności kucharskich u jej wnuka. Kroił więc nieporadnie boczek na kostkę i choć naprawdę się starał zrobić to dokładnie, to jednak kostki raz mu wyszły mniejsze, raz większe, niekiedy okropnie krzywe, innym razem całkiem nawet proste. W dorosłym życiu też rzadko gotował, bo o wiele łatwiej było coś zamówić lub zjeść na mieście. Również niedzielne obiady u babci wystarczały mu jako jedyny domowy posiłek w ciągu tygodnia. Obiad w ostatni dzień tygodnia zawsze był bardzo celebrowany, ze względu na samo znaczenie niedzieli dla babuni, jak i z powodu cotygodniowych wizyt ukochanego wnuka w rodzinnym domu.
- Ma się świetnie. Jest zdrowa, pełna sił i nadal chce mnie targać za uszy, kiedy nie jestem w stanie zmieścić w żołądku całego deseru po obfitym obiedzie. Zawsze czułem, że to właśnie ta kobieta przyczyni się do mojej śmierci. Umrę z przejedzenia, gdy zacznie we mnie wciskać kolejne porcje.
Wyszczerzył się szeroko, wyobrażając sobie swój koniec w ten oto wcześniej wypowiedziany sposób. Kochał babcię, to on była najbliższą mu osobą od dnia narodzin, jednak czasem męczyła go jej nadopiekuńczość. Znów wypytywała go o to, jak się trzyma jego partner – wiedziała, że jej wnuk kogoś ma, przypuszczała, że to przedstawiciel płci męskiej, jednak Baldric nie był w stanie zdradzić nic więcej. Niby jak ma powiedzieć ukochanej opiekunce, że umawia się z dwa razy młodszym od siebie uczniem? Jeśli jego biseksualizm była w stanie zaakceptować, to deprawacji nastolatka nigdy mu nie wybaczy. I nic jej nie będzie obchodzić, że obaj coś do siebie czują, bo zobaczy w Percym tylko młodego chłopaka, który jeszcze mało wie o życiu.
- To rzeczywiście niepokojące – odparł cicho, marszcząc przy tym brwi. – Ta okolica nigdy nie była zbyt spokojna, ale ostatnio robi się coraz gorzej. Strach wychodzić z domu, gdy zapada zmrok.
Jednak spokojnie przyjął wiadomość o jego spotkaniu poza szkołą z innym uczniem. W sumie nie było o co się martwić, przecież tylko z Jackiem rozmawiał. Nie ma powodów do zazdrości. Dlatego nie rozmyślał już dłużej o tym, tylko przyglądał się działaniom swojego kochanka. Tak łatwo poruszał się w tej kuchni. To dobrze, że czuje się w mieszkaniu nauczyciela swobodnie, co zresztą jest całkiem naturalne, skoro tyle czasu tutaj spędzają.
- Długo cię nie było, ale wiem, że sobie poradzisz. W końcu mam inteligentnego kochanka. Bardzo inteligentnego i jeszcze bardziej seksownego.
Nie chciał go strofować, nie w tej chwili, gdy jeszcze się nim nie nasycił. Poza tym są już poza szkoła, więc nie może zachowywać się jak nauczyciel. Na buziaka zareagował radosnym uśmiechem. Zaraz chwycił go w talii i mocno docisnął do siebie, aby wpić się gorąco w jego wargi. Tak strasznie się stęsknił.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Nie Cze 28, 2015 9:00 pm

No tak, napięcie buzowało w nich obu już od bardzo dawna. Dlatego też ochotą i oddaniem wpadł w jego sidła ulegle całując jego wargi. Było mu przyjemnie, nawet bardzo. Dlatego też z niechęcią odsunął się od ukochanego, kiedy przypomniał sobie o gotującym się na gazie makaronie. Szybko zajął się makaronową sprawą, rozkładając ją na talerzu. Trochę pobawił się w Picassa, kiedy układał makaron i wmieszał w swoją kompozycję sos z uwieńczeniem na samej górze w postaci listkiem bazylii. Wszystko podał pod nos mężczyźnie na stół. Sam zasiadł chwilę później. Spojrzał na ukochanego mając cichą nadzieję, że będzie mu smakować. Wprawdzie śmiał się z Baldrica, że ten Pascalem nie jest, jednak teraz on sam będzie oceniany pod najsurowszym i najważniejszym dla niego jury. Nawinął trochę makaronu na widelec samemu pierw sprawdzając grunt. Jeśli byłoby niejadalne najpewniej wytrąciłby mu teatralnie widelec z dłoni, krzycząc przejmująco, jak w tych wszystkich filmach. To by było zabawne. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Na szczęście obiad okazał się do strawienia. Nawet zmywanie nie okazało się wyzwaniem. Nie dla nich! To sprawa dla super facetów! I w tle powinna grać jakaś rytmiczna piosenka. Na nieszczęście Percivala ponosiła wyobraźnia, której efekty przeniósł do sypialni. Tak jak się spodziewał, Bald wcale nie chciał długo czekać, ani bawić się w żadne delikatności i uprzejmości. Byli za bardzo spragnieni siebie, aby pytać o pozwolenie i bawić się w jakiekolwiek podchody. Kochali się długo i namiętnie. Pierwsza fala była gwałtowna i podstępna niczym morze, które kołysze statkiem chcąc go pochłonąć w bezkresną toń, dopiero kolejne były łagodniejsze i bardziej spokojne. Mogli się delektować w pełnej okazałości, kiedy początkowa dawka podniecenia została zaspokojona. Noc była długa, a oni się nie spieszyli. Po wszystkim leżeli przytuleni do siebie i patrzyli się w sufit, jakby ten przypominał im rozgwieżdżone niebo. To zabawne, że biały sufit stał się nagle ich osobistym planetarium, w którym wytykali palcami te bardziej świecące plamy. Niedługo potem, oczarowani wyimaginowanym niebem oddali się ponownie przyjemności, czując niedosyt. Noc trwała, a oni w końcu grubo po drugiej w nocy opadli z sił, zmęczeni, spoceni, ale zadowoleni. Percy nie miał siły wiele myśleć, ani nawet dyskutować na żadne głębsze, filozoficzne tematy. Powieki same uginały się pod ciężarem snu. Było mu błogo. Odprężenie otuliło go tak samo szczelnie, niczym ramiona Bala. Nic więcej nie było mu potrzebne do szczęścia. Z upływem czasu, zasnął. Nawet nie zdążył życzyć dobrej nocy partnerowi, gdyż sen był szybszy.
Przespał całą noc. Spał jak zabity. Obudził go wibrujący telefon w kieszeni jego spodni. Cicho, wręcz bezszelestnie wydostał się z ramion nauczyciela i sprawdził kto dzwoni. Znowu to samo. Znowu ten sam numer. Standardowo go odrzucił. Musiał się zbierać.
- Bal – szepnął, pochylając się nad partnerem, a widząc, że ten mniej więcej kontaktuje, dodał: - Muszę wyjść. Spotkamy się w szkole. Masz jeszcze godzinę spania – powiedział i cmoknął go w czoło. Szybko ubrał się i wyszedł z mieszkania ukochanego.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Balda
Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie Emmy
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Letnie Mieszkanie Heisenberga
» Biuro i mieszkanie Gwen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Dzielnica mieszkalna :: ∎ Kamienice-
Skocz do: