IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie Balda

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Pią Maj 16, 2014 12:48 pm

Australia – największe marzenie chłopaka. Niczym Ziemia Obiecana. Raj, do którego tylko nieliczni mają prawo wstępu. Chciał być jednym z nich. Chodzić po palącym w stopy piasku wybrzeża i chłodzić swoje nagrzane od słońca ciało w oceanie.
Jednak czas stał po stronie Baldrica, bo chłopak z dnia na dzień nie spakuje się i nie wyjedzie zostawiając po sobie list. Los bywał przewrotny, niczym w kalejdoskopie zmieniał pragnienia ludzi, niszcząc ich obraz szczęścia a zastępując go własnymi planami sterując, aby osiągnąć zamierzone działania. Na obecną chwilę los nie był nieprzychylny. Stał po ich stronie trzymając za rękę szczęście, które wolną łapą odganiało czające się za ich plecami obawy.
- Tego nie wiem, nigdy nie uczyłem nikogo surfować. Chociaż chciałbym się z tego utrzymywać – powiedział, zamyślając się na chwilę i znowu będąc myślami w Australii, widząc swoją małą szkółkę, gdzie ludzie dobijają się, aby pobierać u niego lekcje. Cudowne marzenia, które aby zrealizować musiał włożyć jeszcze większy wysiłek w ulepszaniu własnych, zdobytych i całkiem niezłych umiejętności. Spojrzenie brązowych oczu, ani na moment nie opuszczało mężczyznę, nawet jeśli przez chwilę w swych zamyśleniach się zagalopował. Szybko został otrzeźwiony i sprowadzony na ziemię. Trzeba było w końcu skupić się na faktach, które były bardziej namacalne niż surfowanie, o którym mógł na najbliższy czas zapomnieć ze względu na brak jakichkolwiek ferii.
- Ach. To może zadzwoń do niego, co? – zapytał, nie bardzo wiedząc jak ma się zachować w tej sytuacji. Nie chciał być posądzanym o bycie egoistą, w końcu zdawał sobie sprawę, że nie tylko on znajduje się w życiu nauczyciela. Musiał się dzielić jego osobą ze znajomymi czy nawet rodziną Bala. I to działało w obie strony.
Szczeniackie wybryki Percivala przypominały mu o tym, jak łatwo zatracić się w szaleństwie i nieprzemyślanych decyzjach. Na szczęście te czasy już minęły, a swoje szaleństwo osiemnastolatek zdążył utemperować. W mniejszej mierze.
- Ciekawe na jak długo. Kiedy kłopoty mnie dopadają, nie odbijają się tylko na mnie, a idzie to lawinowo – burknął pod nosem, tracąc wcześniejszy dobry nastrój. Nawet słowa kochanka nie pomogły w tej sytuacji za wiele. Wiedział, że musiał być teraz bardziej ostrożnym. Stąpał po kruchym lodzie, który pod jego ciężarem mógł się w każdej chwili pęknąć. A wówczas konsekwencje będą nieprzyjemne dla nich obu. Zagryzł wargę bijąc się z własnymi myślami, do czasu aż nauczyciel nie usiadł na jego biodrach. Spojrzał szybko na niego i nie mógł się nie uśmiechnąć. Położył dłonie na biodrach mężczyzny, bezczelnie poruszając w falujący rytm własnymi i drażniąc się z nim.
- Z tego co zauważyłem to ciągle masz na mnie ochotę. Schlebia mi to, ale wiesz, nie jestem z gumy. Też odczuwam ból – parsknął pod nosem, zdając sobie sprawę, jak to musi śmiesznie brzmieć. Chciał się podnieść, jednak poczuł na swoich wargach subtelny pocałunek, który przyjął z niskim pomrukiem zadowolenia. Zamknął oczy, rozchylając własne usta i nawet, kiedy gorące wargi kochanka odsunęły się – on nadal tak trwał. W uszach mu brzęczało. Słyszał szum krwi i dudnienie serca. Niby nic niezwykłego, a wywarło na nim wrażenie.
- Ja kuszę? No skąd! Jestem przecież takim niewinnym chłopcem – powiedział chcąc brzmieć całkowicie poważnie, jednak cisnący się na ustach uśmiech wszystko psuł. Nie mógł powstrzymać się od komentarza, który wręcz sam się prosił, aby opuścić wargi ucznia. Oparł się wygodnie na łokciach, zagryzając wargę.
- Wykapiemy się? Po tym składziku, potrzebuję tego. – Chciał, wręcz potrzebował się wykąpać. Nawet jak mieli tylko leżeć w łóżku, nie lubił czuć na sobie tego zmęczenia i potu po udanym seksie. Lubił czuć go jedynie wtedy, kiedy nie musiał zakładać na siebie ponownie ubrań. Zwinnie wsunął palce pod koszulkę nauczyciela, masując zadbane ciało, które z każdym dniem coraz lepiej poznawał. Lubił takie męskie ciała, gdzie może przylgnąć szczelnie do dobrze wyrzeźbionej budowy i schować się w silnych ramionach. Pociągały go takie osobniki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Pią Maj 16, 2014 8:44 pm

Sama perspektywa pobierania jakiejkolwiek nauki od młodszego kochanka wydawała mu się dość zabawna, a nawet odrobinę ekscytująca. Chciał na własnej skórze poczuć, co właściwie kocha jego partner, w końcu powinien w najbliższej przyszłości zaznajomić się przynajmniej z jego zainteresowaniami. Może ich szczęście nie będzie wieczne, ale i tak muszą lepiej się poznać, jeśli rzeczywiście myślą o sobie poważnie. Właściwie w ich przypadku podstawowa wiedza o sobie nawzajem jest konieczna, skoro przyszło im ze sobą sypiać. Bald nie zadowoli się powierzchowną wiedzą, pragnie wiedzieć o nim jak najwięcej. Zdradził mu trochę o swojej nieprzyjemnej przeszłości, również Percy to uczynił, a to już dobrze wróży.
- Wiesz, nie mam za bardzo ochoty na dzwonienie do kogokolwiek, gdy jesteś obok.
Nie miał zamiaru owijać w bawełnę, naprawdę chciał zająć się w tej chwili swoimi sprawami. Ledwo dowiedział się na czym stoi, dlatego ma ochotę na rozkoszowanie się chwilą szczęścia, póki może. Czasem trzeba być egoistą, jeśli chce się zaznać najlepszego. Oczywiście, Baldric nie zaniedba całkowicie swoich znajomych oraz krewnych, ale dziś chce skupić się na różowowłosym.
- Nieszczęścia chodzą parami, co? - spytał nad wyraz śmiało, całkowicie nie przejmując się tym, że słowa kochanka zabrzmiały z lekka złowróżbnie. - Jakoś nigdy nie potrafiłem trzymać się z dala od kłopotów - wyznał mu zaraz z łobuzerskim uśmiechem, jakby wcale nie przejmował się słowami ucznia. Cóż, liczył się z tym, że nie zawsze będzie kolorowo, jednak nie widział sensu w zamartwianiu się na zapas. Koniec z lękami, troskami - nie chce widzieć między nimi żadnej odmiany niepewności.
Uwielbia jego biodra. Są one smukłe, przy tym pozostają prawdziwie męskie, a gdy zostaną wprowadzone w ruch, zaczynają ociekać seksem. Ten osobnik wie, jak poruszyć ciałem, aby inny mężczyzna stracił dla niego głowę. Właściwie nauczycielowi nie przeszkadzało to, dopóki te wszystkie subtelne sztuczki używane były tylko na jego osobie. Nie zniósłby myśli, iż Percy zwodzi tak kogoś innego. Ale to pod nim chłopak się porusza, więc nie musi być zazdrosny, przynajmniej nie w tej chwili, w końcu są zupełnie sami w jego skromnym mieszkaniu, na dodatek wylądowali w sypialni. Doskonała okazja do rozpoczęcia śmielszych pieszczot.
- Mam na ciebie ochotę, ale to nie znaczy, że będę się na ciebie zaraz rzucał, wiesz?
Zaśmiał się pod nosem, ale szybko spoważniał przy gorącym pocałunku, który zainicjował. Starał się być bardziej subtelny, może nawet delikatny, ponieważ nie chciał za bardzo mu się narzucać wraz ze swoimi pragnieniami. Obecnie musi być bardziej rozsądny.
- Wcale nie jesteś niewinnym chłopcem, skoro proponujesz mi wspólną kąpiel.
Zsunął się z jego bioder i przysiadł przy nim na łóżku. W końcu poderwał się na równe nogi i podszedł do drzwi łazienki. Otworzył je szeroko i wszedł do pomieszczenia, aby zakorkować wannę i odkręcić ciepłą wodę. Po chwili nalał płynu do kąpieli. W łazience ściągnął z siebie koszulkę oraz spodnie, przecież nie będzie się kąpał w ubraniach. W samych bokserkach powrócił do Percy'ego i rzucił mu chytry uśmiech. Bez słowa zbliżył się do niego i stanowczo pozbawił go koszulki. Palcami przesunął po jego kroczu, na całe szczęście szybko się opamiętał, dzięki czemu ograniczył się już do rozpięcia guzika spodni oraz rozporka.
- Tym razem będę grzeczny i tylko umyję ci plecy - oznajmił z uśmiechem, by zaraz powrócić do łazienki. Zerknął do wanny, która była już w zdecydowanie większej części zapełniona wodą, dlatego też zakręcił kurek, następnie sprawdził temperaturę wody. - Kąpiel gotowa! - rzucił w stronę kochanka, po czym ściągnął z siebie bieliznę i wszedł do wanny, rozsiadając się w niej wygodnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Pią Maj 16, 2014 9:54 pm

Związki w dzisiejszych czasach były coraz bardziej powierzchowne. Ludzie wiązali się, kompletnie nic o sobie nie wiedząc i żyjąc ze sobą kilka lat, a dopiero w kryzysowych sytuacjach orientując się z kim tak naprawdę przyszło żyło. W związku należało wyzbyć się wstydu i poczucia lęku, ale także otworzyć. Ich znajomość na obecną chwilę szła w dobrym kierunku, jednak to jak się im będzie układać zależy od nich samych. Nikt za nich nie odwali tej złej, brudnej roboty. Muszą się poznać, dowiedzieć więcej o sobie – same sypianie nie zapewni im takich informacji. W tym przypadku zapewni jedynie informacje, co do preferencji seksualnych.
- Ach, czyli mam się tym nie przejmować, bo będziemy w tym siedzieć razem? No dobra – parsknął rozbawiony jego słowami, zauważając że Bal ma niesamowitą zdolność do rozśmieszania go. Nawet jeśli miewał obawy, nauczyciel potrafił tak odwrócić sytuację, że Percival kompletnie zapomniał o wszystkim. Lubił to w nim. To poczucie humoru. Chociaż na początku Baldric wcale nie przejawiał takiego rozluźnienia, jak teraz. Wręcz przeciwnie. W barze spokojny, opanowany. Starający się dawać dobry przykład i autorytet. Dopiero po wspólnie spędzonej nocy, dał chłopakowi zobaczyć tę stronę, o której sam już zapewne zapomniał.
- Wiem przecież, ale lubię się z tobą podrażnić. Muszę Ci trochę podokuczać, abyś nie miał się za dobrze – powiedział, nie przestając ani na moment się durnie szczerzyć. Spojrzał za nim, samemu podnosząc się do siadu. Był wdzięczny kochankowi za przygotowanie gorącej kąpieli, której niesamowicie potrzebował. Wiedział, że ten zapewne już siedzi w wodzie i nie zamierzał dać mu długo na siebie czekać. Udał się do łazienki, zaraz do niej wchodząc. Spojrzał na nauczyciela znikłym uśmieszkiem, dostrzegając w tej sytuacji kolejne pola do subtelnego uwodzenia go. Podszedł bliżej do wanny, palcami zahaczając o jego odsłonięte ramię i przesuwając nimi aż do łokcia nauczyciela. Wzrokiem zlustrował siedzącą w wodzie postać, samemu mając zamiar ściągnąć spodnie. Koszulki go już pozbawiono wcześniej, dlatego też smukłymi palcami dotknął swojej klatki piersiowej i zjeżdżając dłońmi na niższe partie, natrafiając w końcu na guzik. Spojrzał na niego spod lekko uchylonych powiek, wolno wręcz w erotyczny sposób zsuwając z siebie niewygodny jeans i poruszając się w rytm niesłyszalnej muzyki. Uwielbiał go kusić. Lubił jego wzrok na sobie, a jeszcze bardziej te silne i męskie dłonie. Kiedy w końcu uporał się ze spodniami zrzucił je na ziemię, a po chwili dołączyły do nich bokserki. Wszedł do wody, zanurzając się w niej na tyle, ile był w stanie. Jednak długo nie usiedział na miejscu. Zaraz zmniejszył dzielący ich dystans, siadając na udach swojego kochanka. Objął rękoma szyję belfra, bawiąc się jego włosami.
- Powiedziałeś, że to ty będziesz grzeczny. Ja się na to nie deklarowałem – zauważył. Nie wiedział dlaczego to powiedział. Może sądził, że nauczyciel zaraz mu wytknie, że jeszcze niedawno wspominał coś o odpoczynku i spokoju. Faktycznie chciał ten dzień tak zakończyć, jednak nie oznaczało to, że całkowicie odpuści sobie dręczenie i nęcenia starszego partnera.
- Ile trwał twój najdłuższy związek? – zapytał. W sumie, nie spędzało mu to sen z powiek jakoś szczególnie, jednak chciał wiedzieć skąd Baldric tak dobrze radzi sobie w sferach łóżkowych, bo przecież skądś musiał swoje nauki zaczerpnąć. No chyba, ze był tak uzdolniony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Sob Maj 17, 2014 8:41 pm

Przez niego mógłby być drażniony już zawsze i zapewne wcale by mu to nie przeszkadzało, zwłaszcza, że całe to drażnienie to właściwie jedna wielka przyjemność. Kiedy Percy prowokuje, czyni to w tak zmysłowy sposób, że aż trudno się mu oprzeć. Z całą pewnością próbuje kochankowi dogryźć, jednak końcowy efekt jest zupełnie inny, ponieważ Bald zawsze zostaje przyjemnie połechtany, jeszcze bardziej zmotywowany do działania. Nic więc dziwnego, że sam pragnie się z nim drażnić, jednak czasem woli stłumić w sobie to pragnienie, aby przypadkiem nie przegiąć. Łatwo przesadzić z zaczepkami i tym samym urazić drugą osobę.
Zajął się kąpielą, wreszcie trafił do wanny i cierpliwie w niej czekał na swojego znakomitego gościa. Dobrze, że chłopak nie kazał na siebie czekać zbyt długo, bo w końcu pojawił się w łazience. Nauczyciel przesunął łakomie spojrzeniem po postaci kochanka, aby z uwagą przyglądać się jego ruchom. Wiódł na pokuszenie i doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Wędrówka jego dłoni była spektakularna. Pozbył się dolnej partii ubrań, po czym wszedł do wanny. Szybko znalazł się tuż przy Cornwellu, wtedy też nauczyciel uśmiechnął się kącikami ust i objął ucznia mocno w pasie, przyciągając go do siebie stanowczo.
- W takim razie kuś mnie dalej - odparł na jego słowa śmiało. - Jednak wiedz, że jestem nieobliczalny, kiedy zostanę doprowadzony do granicy wytrzymałości.
Drobna groźba, rzecz jasna powiedziana w żartach. Ale w słowach Baldrica kryła się pewna prawda, tycząca się jego osoby. Nie zawaha się pożreć kochanka w całości, jeśli ten go do tego sprowokuje. Oczywiście, że będzie grzeczny, lecz lepiej go za bardzo nie prowokować, zwłaszcza, że ich ciała są tak blisko siebie. Miał wielką ochotę otrzeć się o chłopaka, jednak powstrzymywał się od tego. Za to dłońmi sunął po jego łopatkach, gładząc delikatną skórę, która znajdowała się pod jego palcami. Ustami delikatnie musnął jego wargi, następnie oblizał je ze smakiem.
Kiedy usłyszał jego pytanie, nieco spoważniał, aby czasem Debreu nie uznał go za nieszczerego. Zajrzał w jego brązowe oczęta, chcąc dostrzec w nich odpowiedzi na wszystkie pytania, choć tym razem to on sam ma odpowiadać.
- Niecały rok. Zakochanie na studiach. Szczerze lubiłem tę dziewczynę, ale jakoś nie mogłem się zdecydować na coś poważniejszego, co ją irytowało.
Uniósł dłoń i pogładził nią jego policzek. Już tak subtelny dotyk uszczęśliwia go co niemiara. Może i ma wielką ochotę podrażnić to smukłe ciało paroma pieszczotami, jednak musi trzymać się swojego wcześniejszego postanowienia. Zwycięży pokusę i nie podda się jej. Nawet uśmiechnął się z drobną satysfakcją, gdy tylko spostrzegł, że całkiem nieźle idzie mu powstrzymywanie się od śmielszych gestów.
- Teraz moja kolej na zadanie pytania - oznajmił z lekkim rozbawieniem. - Ile związków masz już za sobą?
To go ciekawiło i ledwo to ukrywał pod maską powagi. Był zazdrosny o każdą osobę, która wcześniej miała prawo dotykać jego ciała tak swobodnie, jak on teraz. Starał się nie myśleć o przeszłości, ale nie do końca potrafił. Zastanawiało go to, czy Percy czuje podobnie. Jest chociaż odrobinę zazdrosny? Balda na pewno ucieszyłby ten fakt, nawet jeśli to dość niedojrzałe.
- Teraz jesteś mój, musisz o tym pamiętać.
Kolejny raz sięgnął po jego usta swoimi, aby złączyć je w gorącym pocałunku. Nie jest w stanie całkowicie się nim nasycić, to po prostu niemożliwe. Jest mu mało, ale nic nie robi z własnymi pragnieniami. Od teraz jest grzeczny.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Nie Maj 18, 2014 11:52 am

Siedział na nim, doskonale wyczuwając jego męskość i z uśmiechem satysfakcji sam otarł się o niego, jakby wyczytał to pragnienie z oczu mężczyzny. Przygryzł lekko dolną wargę ani na chwilę nie spuszczając spojrzenia z kochanka. Zbliżył spragnione wargi, wpijając się zaborczo w usta partnera i mocniej wbijając palce w kark.
Ci co mówili, że początkowe zauroczenie jest najlepsze – mieli rację. Miało w sobie wiele buchającej żarem namiętności i pragnienia ciągłej chęci bliskości, jednak uroku również mu nie brakowało. Percival dawno nie odczuwał podobnego stanu, gdzie niczym głupia nastolatka jarająca się Edwardem ze Zmierzchu, zachowywał się bardzo podobnie.
- Tym lepiej – powiedział, kiedy w końcu przestał molestować usta kochanka. Oparł czoło o jego ramię, palcami przesuwając po jego piersi aż na brzuch kreśląc swoje bohomazy. Zamknął na chwilę oczy, nosem specjalnie ocierając się o dobrze wyeksponowaną szyję. Lubił, gdy Baldric tracił nad sobą kontrolę, czego efektem było wylądowanie w składziku woźnego, jednak to spotkanie miało w sobie wiele plusów. A jednym z nich była adrenalina, która napędzała żyły Percivala.
- A co wtedy zrobisz, mh? – zapytał niebezpiecznie zbliżając usta do ucha nauczyciela. Zębami zahaczył o płatek, ogrzewając go gorącym oddechem. Szybko musiał się zreflektować, gdyż sam zasypał kochanka pytaniami i głupio by było, gdyby nagle przestał interesować się odpowiedzią, którą bądź co bądź chciał uzyskać. Spojrzał na niego nie mogąc sobie wyobrazić Bala na studiach chodzącego za rękę z jakąś dziewczyną. Poczuł lekki ścisk w żołądku. Nikła zazdrość uszczypnęła chłopaka, dając o sobie pierwsze znaki. Osiemnastolatek był zaborczy w związkach. Nie lubił się dzielić osobami, które wpuścił do swojego życia. Nawet jeśli to byli tylko przyjaciele. A kiedy w grę wchodził kochanek – nie było mowy o tym, aby ten mógł oglądać za jakimś innym. Zresztą Percival wcale nie był takim kochanym chłopakiem na jakiego pozował na co dzień. Potrafił być mściwym, zwłaszcza jeśli ktoś zaszedł mu za skórę i trzeba przyznać całkiem nieźle mu to wychodziło. Nigdy nie przyznałby racji, że tę cechę posiadł po ojcu – zresztą nie tylko tą jedną.
- Byłem w jednym związku, ale miałem piętnaście lat. Rok czasu. Też mnie zostawiła, ale z innego powodu – powiedział zamyślając się na chwilę i wracając myślami do tamtych chwil. Pamiętał, jak to przeżywał, kiedy April pragnęła przejść na wyższy etap związku, a on odbijał się niczym piłka od ścian, miotając między własnymi wątpliwościami i odkryciem nowych preferencji.
- Potem tylko jeden przelotny. O ile można to nazwać związkiem. – mruknął, nie chcąc przed nim niczego ukrywać. Percy nie był świętym, mimo swojego młodego wieku.
Zamruczał na dotyk nauczyciela na swoim ciele, a dreszcz przebiegł mu wzdłuż pleców, kiedy tylko Baldric powiedział, że od teraz należy do niego. Musiał na chwilę wstrzymać oddech, gdyż te słowa zadziałały na niego w bardzo pobudzający sposób. Zdecydowanie lubił wiedzieć, że do kogoś należy. Dawało mu to dużo poczucia bezpieczeństwa.
- Pamiętam. I to doskonale. – zamruczał z uśmiechem całując go przelotnie, niczym w nagrodę. - Ty także należysz do mnie, rozumiesz? I jeśli dowiem się, że położyłeś łapy na jakimś uczniu, to radzę się przede mną ukryć. Nie jestem łaskawy – powiedział całkowicie poważnie, patrząc mu w oczy. Percival jest strasznie zawzięty i nie odpuści nikomu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Nie Maj 18, 2014 9:38 pm

Przeczuwał, że to nie koniec prowokacji ze strony Percy'ego, ponieważ zdążył już poznać jego zadziorną naturę. Może nawet byłby nieco zawiedziony, gdyby ten nie spróbował go podrażnić. Był gotowy na ich bliskość, ba, pragnął jej każdą komórką swojego ciała, nawet jeśli musiał być grzeczny. Doskonale pamiętał o tym, że nie może zmęczyć tego seksownego ciała. Jakoś udawało mu się powstrzymywać od gwałtownych ruchów, w czym na pewno pomógł mu namiętny pocałunek zainicjowany przez kochanka. Wspaniała nagroda pocieszenia, a tak przynajmniej uznał Bald, któremu niełatwo przyszło zrezygnować z bardziej wymyślnych pieszczot. Dotykał chłopaka, lecz czynił to subtelnie i obdarzał go dotykiem jedynie w neutralnych rejonach ciała, żeby tylko nie rozbudzić w nim dzikich pragnień.
Kiedy paznokciami przesunął po jego plecach, co zrobił z pełną premedytacją, aczkolwiek nie za mocno, tylko tak pieszczotliwie, usta chłopaka oderwały się od jego warg, aby wyrzucić z siebie dwa słowa, po czym umknęły ku szyi. Dziwnym trafem nie dotknęły rozgrzanej skóry, najwidoczniej nie taki był zamiar różowowłosego. Za to palce drażniły skórę na torsie i brzuchu, co mężczyźnie wydało się niemym zaproszeniem, mimo to nawet nie drgnął. W tej chwili tylko spokój jeszcze go ratował, jednak ten był obecnie tak kruchy, że wystarczył jeden uwodzicielski ruch, by Baldric uległ woli kochanka. I tak jest już zdany na jego łaskę, bądź niełaskę, mimo to łudził się, iż Percy osiemnastolatek okaże się dobrotliwy i nie każe mu cierpieć niepotrzebnych męczarni. Niech nie prowokuje za bardzo, a jeśli już to robi, to niech chociaż liczy się z konsekwencjami.
- Co zrobię? - spytał za nim z lekką kpiną, zaraz stanowczo dosuwając go do siebie, aby przylgnęli do siebie torsami. - Przede wszystkim rzucę się na ciebie niczym wygłodniały zwierz. Cholera, nie mam zamiaru stale się powstrzymywać, w końcu jestem mężczyzną. Dobrze wiesz, że działasz na mnie jak nikt inny.
Jak dobrze, że wątek został urwany przez samego zainteresowanego, dzięki czemu przeszli na bardziej poważne tematy, które pomogły im na chwilę ostudzić emocje. Nauczyciel był bliski zsunięcia dłoni na jędrne pośladki ucznia, lecz wyperswadował sobie ten pomysł z głowy, ponieważ musiał skupić się na słowach, jakie wypadły z ust Percivala. Tak jak przypuszczał, poczuł zazdrość o dziewczynę, która niegdyś zaistniała w życiu chłopaka. Był to dawno, prawdopodobnie nie zaszło jakoś daleko z powodu młodego wieku obojga, mimo to nie łatwo było mu zaakceptować myśl, iż ktokolwiek był na jego miejscu. A gdy jeszcze usłyszał o przelotnym romansie, spojrzał po nim z powagą. Nic dziwnego, że musiał podkreślić fakt, iż teraz Percy jest tylko jego. Z jednej strony nie chce go ograniczać, ale z drugiej nie chce oddać go komuś innemu. Dlaczego tak trudno odnaleźć złoty środek?
Drobny pocałunek ucieszył go, tak samo jak potwierdzenie ze strony chłopaka tej ważnej racji. Należą do siebie wzajemnie, a przynajmniej tak deklarują, co już jest wielkim sukcesem. Groźba musiała w końcu nadejść, dlatego też uśmiechnął się kącikami ust, a dłonią przesunął czule po jego policzku, następnie zahaczył kciukiem o dolną wargę nastolatka.
- Nie muszę na nikim kłaść łap, skoro mam ciebie - odpowiedział śmiało, nie odrywając spojrzenia od jego brązowych oczu. - Jesteś taki seksowny.
Jedną dłonią gładził subtelnie jego polik, drugą zaś ułożył na jego potylicy, aby wsunąć palce w długie kosmyki włosów. Mocno wpił się w usta kochanka, całkowicie zapominając o całym świecie. Jak on go pragnął. Ale jakimś cudem oderwał się od ciepłych warg, nim wsunął między nie spragniony wrażeń język. O mało nie zapomniał, że ma być grzeczny.
- Widzisz, nawet trudno mi być przy tobie spokojnym. Wszystko mnie do ciebie przyciąga.
Musnął jego szczękę, po czym sięgnął po gąbkę, na którą zaraz nalał nieco żelu do mycia ciała. Spokojnie przesunął gąbką po plecach chłopaka, aby namydlić na początek same łopatki, co czynił po omacku, ale to wydawało mu się takie nieistotne. Na jego ustach zakwitł uśmiech - niezobowiązujący, szczery.
- Nie wiem, czy chcesz się umyć sam, jednak jestem skłonny wymyć całe twoje ciało. Możesz być pewien, że nie pominę żadnego skrawka skóry.
Po tych słowach jego uśmiech przeszedł metamorfozę, stał się chytry, zalotny. Sam głos był już niezwykle zmysłowy i sugestywny. Bald miał zamiar udawać, że wcale nie myśli o zbereźnych rzeczach, jedynie dba o higienę swojego kochanka. Zawsze myśli o jego dobru, inaczej być nie może.
- Wolałbym, żebyś pachnął mną, jednak zapach mojego żelu na twojej skórze tez będzie przyjemny - podzielił się z nim swoją refleksją, cały czas mydląc gąbką jego plecy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Pon Maj 19, 2014 6:31 pm

Pieszczotliwy dotyk wprawiał chłopaka w przyjemne odprężenie po tych wszystkich męczących dniach w szkole. Ciągła nauka, potem szermierka, wypad do klubu w którym znowu zarobił w twarz – w końcu mógł chociaż na chwilę odetchnąć przy tym seksownym ciele. Poddawał się jego dłoniom, ukrywając swoje brązowe oczy za kurtyną gęstych, czarnych rzęs. Z uśmiechem na ustach przyjmował uspokojenie w postaci spokojnego gładzenia po neutralnych partiach ciała.
Nie chciał go za bardzo prowokować, gdyż wiedział, jak to może się skończyć. Chwila podenerwowania kochanka wystarczyła mu, aby zaspokoić własne złośliwe ego, które w tym momencie nagle ucichło a jego właściciel zrobił się potulny niczym baranek.
- Wiem i bardzo mi to schlebia. Jednak lubię, jak mi o tym przypominasz. Niestety, ale łechtasz mi ego – parsknął pod nosem zadowolony. Nie krył się ze swymi myślami. Był pewien, że podoba się Baldricowi. Mężczyzna na każdym kroku pokazywał mu, że chłopak jest niezwykle atrakcyjny, że trudno było mu popadać w jakiekolwiek kompleksy. Wręcz było to niemożliwe. Trzeba przyznać, ale nauczyciel potrafił dbać o wartość swojego partnera. W związku to niezwykle ważna rzecz, ponieważ czasem miewa się spadki samooceny i potrzeba usłyszeć takie słowa. Lecz w ich przypadku Bal o stany depresyjne Percivala nie musiał się martwić, gdyż chłopak adorowany z każdej strony przez nauczyciela nie miał czasu myśleć o takich pierdołach.
Co do April, faktycznie było to dawno i nieprawda. Byli zbyt młodzi by myśleć o czymś poważniejszym, o wspólnej przyszłości i dzieciach, gdyż sami przecież nimi byli. Odwrotnie było z belfrem, który będąc już na studiach mógł mieć poważniejsze plany z tą… dziewczyną. Na szczęście teraz jest to zamknięty temat i nie miał się czym martwić. W końcu w ich życiu nie było nikogo poza nimi samymi.
- I prawidłowo. – Uśmiechnął się zadowolony z odpowiedzi. Bardzo mu się podobała. - Ty także. A te tatuaże to tylko jeszcze bardziej podkreślają – powiedział palcami przesuwając akurat po jednym z nich. Obrysował kontur opuszkiem, zagryzając na chwile wargę. Niestety, ale tatuaże niesamowicie go pobudzały. Lubował się w facetach z nimi.
Oddał pocałunek chwilę go przeciągając. Chciał na dłuższy ułamek sekundy poczuć miękkość i gorąco tych namiętnych warg, które swoją drogą – potrafiły zdziałać cuda. Na samą myśl, uśmiechnął się pod nosem.
- Pachnieć tobą? Spokojnie, położę się do twojego łóżka, do twojej pościeli i zaraz przesiąknę – powiedział, wbijając spojrzenie w niego. Przesunął wzrokiem po całej jego twarzy by nagle, niespodziewanie wpić się wargami w jego szyję i robiąc mu na niej piękną, dorodną malinkę, która utrzyma się w bardzo widocznym miejscu na długi czas. A o to mu chodziło. Ciekaw był, jak zakryje to na treningach. A może wcale tego nie zrobi? Kto wie. Może nie będzie się wstydzić ciekawskich oczu swoich podopiecznych, którzy w swoich małych główkach będą dopowiadali najrozmaitsze historie. Chociaż już to robili. Raz na korytarzu – po ich pierwszej nocy – obiło mu się o uszy to i owo. A dokładniej mówiąc, uczniowie zainteresowali się właśnie malinkami, które dostrzegli wystające zza kołnierza koszulki. Zastanawiano się, czy nauczyciel spotyka się z kimś, bo przecież nikt nigdy nie widział go w towarzystwie żadnej kobiety. W końcu jednak pogłoski ucichły, a o śladach zapomniano.
Złapał sam za żel, nalewając trochę na rękę i szorując ciało nauczyciela. Sprawnie uporał się z każdym odkrytym fragmentem ciała Cornwella, opłukując go z piany.
- Idziemy do łóżka? – zapytał z nikłym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Wto Maj 20, 2014 11:47 pm

Percy stale prowokował starszego kochanka, z kolei Bald dał mu się okręcić wokół palca. Nic więc dziwnego, że adoruje go w każdy możliwy sposób, chcąc okazać uczucia, jakie wobec niego żywi. Trudno sobie wyobrazić, aby kiedykolwiek miał go dość, w końcu ten zadziorny chłopak ma w sobie tyle zmysłowości, od której można się wręcz uzależnić. Mężczyzna został pochłonięty przez uczucie dzikie, gwałtowne, aczkolwiek zawierało ono w sobie wielką dozę czułości. Kompletnie stracił głowę, właśnie dlatego z trudem powstrzymywał się od śmielszych pieszczot. Dziwnym trafem nie dobierał się do kochanka, choć miał na to ogromną ochotę, a wszystko przez jego wcześniejsze słowa. Zapomniał o tym, że seks również może zmęczyć, a przecież nie chce wykończyć partnera. Przyjemność muszą odczuwać obie strony, w innym wypadku nie można mówić o szczerym uczuciu czy dobrych intencjach.
Ich dawne związki nie powinny mieć znaczenia, bo czyż nie liczy się to, co jest teraz? Najważniejsza powinna być dla nich obu chwila obecna i ten związek, a nie jakieś wcześniejsze relacje z innymi. Zatem temat powinien zostać zakończony i pogrzebany w pamięci, nawet jeśli to sam brunet również dopytał chłopaka w tej kwestii kierowany najzwyczajniejszą w świecie zazdrością. Woli nie myśleć o tym, że kiedykolwiek dotykał go inny mężczyzna, a nawet inna kobieta.
O wiele łatwiej było myśleć o przyjemnych rzeczach, na przykład o seksowności ciała osiemnastolatka. Albo milej jest nie myśleć wcale, kiedy to ciało skupia się na przyjemności doznawanej podczas intensywnego pocałunku. Nauczyciel chciał rozkoszować się miękkością warg, ich ciepłem. Więcej. Tylko ta myśl krążyła w jego umyśle, mimo to nie naciskał, nie żądał, a koniec pocałunku przyjął z jako takim spokojem. Otworzył oczy, aby znów spojrzeć na kochanka namiętnie.
- Mam nadzieję, że mój zapach utrzyma się długo na twoim ciele - oznajmił zmysłowo, nie odrywając od niego spojrzenia ciemnobrązowych oczu, które wciąż wyrażały chęć bliskości. - Niech wszyscy wiedzą, że jesteś mój.
Słowa wypowiedziane nierozważanie, ale jakże szczere. W tej chwili miał ochotę podzielić się nawet z całym światem tym, iż Percy należy do niego. Absolutnie nie traktuje go przedmiotowo, jednak nie potrafiłby go oddać komukolwiek nawet na chwilę. Doskonale wie, że nie może ot tak wykrzyknąć, że ma z nim romans, bo ta informacja nie może wyjść na światło dzienne. Związek nauczyciela z uczniem z całą pewnością nie zostałby bezwarunkowo zaakceptowany. Wszystko komplikują ich pozycje oraz fakt, że obaj są mężczyznami. Jak to dobrze, że jednak znajdują się w dość liberalnym Londynie.
Mimowolnie zmrużył oczy i zamruczał, gdy kochanek pozostawił na jego szyi kolejną malinkę. Uwielbia być obsypywany śladami po chwilach uniesienia, jednak ukrywanie ich jest dość kłopotliwe. Niestety, Percy ma tendencję do pozostawiania pamiątek po sobie w miejscach widocznych. Ale nie narzekał, gdyż lubi być przez niego oznaczany. Zresztą, sam ma manię zdobienia jego ciała. Również pozwolił mu swobodnie sunąć dłońmi po swoim ciele, czerpiąc sporo radości z faktu, iż to te smukłe dłonie namydlają jego ciało.
- Idziemy - odpowiedział na jego pytanie krótko, ale w pełni treściwie. Na potwierdzenie przytaknął jeszcze głową z lekkim uśmiechem. Delikatnie odsunął go od siebie i wyszedł z wanny, następnie pochylił się nad nim i spłukał pianę z jego ramion. Wreszcie złapał za ręcznik i wytarł się porządnie. Pochwycił go za ramiona i wyciągnął z wanny, po czym odstawił go na równe nogi. I kolejny ręcznik znalazł się w dłoniach Baldrica, aby po chwili mógł nim wytrzeć ramiona i tors chłopaka.
- Wycieraj się, a ja poszukam nam jakichś wygodnych ubrań.
Wyszedł na chwilę do sypialni, aby sięgnąć do szafy. Dla chłopaka przygotował szeroką koszulkę i dość luźne spodenki o prostym kroju, z cienkiego materiału - w sam raz do spania. Na siebie założył jedynie bokserki, ponieważ w samej bieliźnie śpi mu się najlepiej.
- Proszę - rzucił w jego stronę, podając mu jego komplet do spania, gdy tylko powrócił do łazienki. Szybko przysunął się do niego i ucałował jego usta. Ma do niego ogromną słabość, przez co nie potrafi się od niego odkleić. - Chociaż może się nie ubieraj. Bez ubrań wyglądasz naprawdę wspaniale.
Aż pożałował, że sam założył już na siebie bokserki. No ale ma być grzeczny. Żadnych zbereźności, bo do łóżka idą razem po to, aby odpocząć, a przynajmniej tak mogą sobie wmawiać. Bald może i nawet posunąłby się do czegoś więcej, o ile sam Percy wyraziłby na to jakąkolwiek chęć. Jak na razie w uszach mężczyzny wciąż rozbrzmiewają słowa, iż jego ciało nie jest z gumy.
- Musisz częściej do mnie wpadać.
To było jawne zaproszenie, a raczej seria zaproszeń, z czym się zresztą nie krył. Chce go widzieć w swoim przytulny mieszkaniu jak najczęściej, ponieważ to miejsce zapewni im mnóstwo intymności. Tutaj żadne ciekawskie spojrzenia ich nie dosięgną.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Czw Maj 22, 2014 8:34 pm

Percy zamyślił się nad słowami partnera, przygryzając dolną wargę.
- Chcesz, aby wszyscy wiedzieli, że należę do ciebie? Chyba oszalałeś. - Zaśmiał się samemu doskonale zdając sobie sprawę z ogromnego szaleństwa wypowiedzianych słów. Wiedział również to, że Baldric żartował choć zapewne w jego słowach były ziarnka prawdy. W końcu nie tylko belfer pragnął ogłosić światu z kim ma możliwość spotykania się. Sam Percival również miewał podobne myśli, ale co poradzić. Tkwili w takiej a nie innej sytuacji, gdzie dyskrecja była ich drugim imieniem. Nie mogli pokazywać się w miejscach publicznych zbyt często, gdyż wówczas plotki zaczęły się z tej najgorętszej strony. Mogli nacieszyć się sobą w zaciszu mieszkania nauczyciela. Chociaż wcześniejszy pokój w akademiku również dostarczył im spokoju, lecz buzująca adrenalina w żyłach gdzieś z tyłu dawała się we znaki. Jak mogli wówczas być tak nieostrożni? Szaleńcy.
Kiedy Bal wyszedł pierwszy z wody i zaczął się wycierać, Percival sam szybko się spłukał. Na wyciągnięcie z wody wręcz w sposób dziecinny burknął w odpowiedzi niezadowolony. Nie chciał by mężczyzna postrzegał go jak dziecka. Kogoś kogo trzeba non stop otaczać ojcowskim ramieniem - gdyż tego nie potrzebował. Chciał, aby poza dorosłym wyglądem widziano w nim dorosłego człowieka. Nie powiedział nic na ten temat. Postanowił to zatrzymać dla siebie. Na razie. W końcu podoba sytuacja zdarzyła się po raz pierwszy i mogła być po prostu odruchem, który skojarzył się osiemnastolatkowi w ten sposób. Kiedy dostał ubrania odebrał je. Wciągnął spodenki i naciągnął koszulkę. Okazało się, że ta jest nieco zbyt długa i doskonale zakrywa luźne spodenki. Z uśmiechem na ustach powąchał - oczywiście dyskretnie - jego koszulkę, która swoją drogą pachniała oszołamiająco.
- Daj spokój. Jakie tam wspaniale. Normalnie - zaśmiał się, kręcąc głową. Od całował jego usta przelotnie zaraz zmierzając do sypialni, którą zdążył poznać nieco wcześniej. Nie czekając na właściciela wygodnego mebla, wpakował się na materac wsuwając nos w najbliższą poduszkę, którą do siebie zgarnął z zamaszystym ruchem.
- Będę, obiecuję - dodał z posłania, oczekując Bala. Nasłuchiwał jego kroków, ale jedyne co dobiegło do jego uszu to dzwoniąca komórka, którą pozostawił na szafce nocnej tuż przy łóżku. Niechętnie, wręcz zirytowany późnym telefonem, zerknął na wyświetlacz. Mina automatycznie zrobiła się jeszcze bardziej kwaśna niż dotychczas. Ojciec. Nie chciał z nim rozmawiać, jednak musiał. Za nim Bal do niego dołączył odebrał niechętnie. Jak zwykle ich rozmowa była sucha, nieprzyjemna, a Percival zmienił swoje usposobienia o trzysta sześćdziesiąt stopni, stając się nagle wredny, zbyt wyszczekanym gnojkiem, którego cynizm powinien zeżreć od środka. Niczym rdza żelazo.
Głównym tematem rozmowy było doniesienie ojcu chłopaka, że ten często nie spędza nocy w akademiku, oraz fakt, że coraz mniej odzywa się do rodziny. Odpowiedź była bardzo prosta na pierwsze pytanie: wolał noce spędzać u swojego kochanka, lecz to zachował w tajemnicy, a drugie... no cóż. Można na temat odpowiedzi dość długo dyskutować. Percival po serii pytań, które na niego spadły niczym lawina zakończył rozmową najszybciej jak się da. Oczywiście, nie obyło się bez zagrożenie, że senior rodu zawita do Royal i zrobi z nim "porządek" - w końcu trzeba chodzić, jak w zegarku. W całym tym idealnym mechanizmie nie było mowy na jakiekolwiek wady. Zwłaszcza jeśli się nosiło nazwisko Debreu. Niech będzie przeklęte.
Kiedy tylko Bal położył się obok niego, przytknął policzek na jego ramię, ziewając cicho.
- Ojciec - powiedział by rozwiać wszelkie wątpliwości, jakie mężczyzna mógłby nagle mieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Pią Maj 23, 2014 12:37 pm

Bald szczerze mówił o tym, że chce, aby inni wiedzieli o tym, iż Percy należy do niego, jednak na chwilę obecną nie mogli nikomu powiedzieć o swoim romansie. Sytuacja z całą pewnością zmieni się, gdy chłopak skończy szkołę. W każdym razie mężczyzna musi zadowolić się nadzieją, iż wszyscy od razu dostrzegą, że osiemnastolatek jest zajęty, jednocześnie nie będą dociekać przez kogo. Debreu ma już kogoś - ma partnera, który nie da mu tak łatwo odejść. Na pewno będzie im trudno utrzymywać tak wielce intymną relację w sekrecie, ale przecież wszystkie przeciwności losu można pokonać, gdy ma się wiarę w to, że może się udać. Nauczyciel wychowania seksualnego patrzył optymistycznie na sytuację, w jakiej się znalazł wraz ze swym młodym kochankiem, na całe szczęście nie tracił trzeźwości umysłu. Upojony szczęściem wciąż patrzył realnie na pewne aspekty.
- Może i oszalałem - odpowiedział na jego słowa spokojnie, odrobinę poważniejąc, lecz na jego ustach wciąż gościł subtelny uśmiech. - Ale moje szaleństwo to twoja wina.
Cornwell pomógł nastolatkowi wyjść z wanny, co mogło wydać się dość nadopiekuńcze, jednak on zrobił to nie z troski, lecz z potrzeby bliskości oraz potrzeby podrażnienia kochanka. Czy to źle, że potrzebuje mieć go przy sobie jak najbliżej? Na dodatek jest wobec niego delikatny, ponieważ darzy go uczuciami, które aż dopraszają się o delikatność, subtelność. W łóżku zazwyczaj dają się porwać namiętności, przez co są dzicy, gwałtowni, lecz to nie znaczy, że pozbawieni są łagodności.
Niezależnie od tego w jaki sposób, obaj opuścili wannę, wytarli się, zmienili ubrania, więc mogli spokojnie udać się do sypialni. Percy zaraz przeszedł do drugiego pokoju, po tym jak ucałował usta mężczyzny. Może zrobił to nieświadomie, ale nie ulega wątpliwości, że pozostawił Balda nienasyconego. Drobny pocałunek to za mało po wspólnej kąpieli. Gospodarz pozostał w łazience, aby spuścić wodę z wanny, przy okazji zawiesił wilgotne ręczniki na miejsce. Zadbał o san łazienki, wtedy też sam wszedł do sypialni. Bezmyślnie zatrzymał się w wejściu do łazienki, gdy usłyszał rozmowę przez telefon. Dziwił go ton wypowiedzi kochanka, który jasno pokazywał jego niechęć wobec rozmówcy. Z rozmowy wyciągnął jedynie to, że nieznany mu rozmówca atakował różowowłosego za spędzanie nocy poza akademikiem. Być może nie powinien był przysłuchiwać się rozmowie, jednak ta dotyczyła też po części niego, w końcu Percy noce spędza właśnie z nim.
Gdy wreszcie chłopak się rozłączył, belfer położył się na łóżku obok niego, by obdarzyć go uważnym spojrzeniem i muśnięciem palców wymierzonym w miękki policzek. Chciał zapytać kto dzwonił, ale otrzymał odpowiedź, nim zdążył zadać pytanie. Objął kochanka w talii i przyciągnął go do siebie. Nie był pewien, dlaczego chciał dać mu więcej ciepła, być może instynktownie poczuł, że coś jest nie tak. Po raz pierwszy wydało mu się, że ten oto śmiały uczeń jest zmartwiony, nawet nieco przygaszony.
- Nie chcę być wścibski, ale nie masz chyba najlepszy relacji z ojcem, co?
Dziwnym trafem zdecydował się poruszyć ten temat. Dłonią pogładził jego włosy, następnie wplótł w nie palce. Najwidoczniej rodzic nie był mu zbyt bliski. Bald nie wiedział, co powinien właściwie zrobić, nawet nie był pewien, jakiej rady mógłby mu udzielić. Swojego ojca nie znał, zresztą, nie chciałby poznać takiej szumowiny, która posuwa się do gwałtu. W mgnieniu oka odrzucił od siebie te myśli, aby skupić się na sytuacji kochanka.
- Wiesz, pewnie się o ciebie martwi. Gdyby mu nie zależało, nawet by nie zadzwonił.
Delikatnie podniósł się na łokciu, aby móc spojrzeć na swojego młodego partnera. Obdarzył go czułym uśmiechem, nie odrywając spojrzenia od jego oczu. Nagle zapragnął zrobić wszystko, aby go uszczęśliwić. Na początek postara się poprawić mu humor po tej nieprzyjemnej dla niego rozmowie telefonicznej. Pochylił się nad nim i ucałował jego usta, następnie przesunął ciepłymi wargami po jego szyi, wdychając dyskretnie zapach śniadej skóry.
- Ale nie chcę byś spędzał noce beze mnie - bąknął jeszcze pod nosem z dozą infantylności. Trudno mu było sobie wyobrazić, żeby Percy sypiał w akademiku. Cóż, tam ma własne łóżko i może odpocząć, jednak i w mieszkaniu Balda może zagrzać sobie miejsce. Łóżko jest duże, więc obaj się na nim zmieszczą i spokojnie wyśpią.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Nie Maj 25, 2014 2:18 pm

Może było to infantylne, ale na swój sposób urocze ze względu na wiek nauczyciela. Rzadko, kiedy słyszano z ust dorosłego mężczyzny podobne zapewnienia. Sam chłopak przyjął komplement – bo tak to uznał – za całkiem miły przejaw okazywania uczuć. Lecz chwilową, miłą atmosferę zepsuły słowa belfra. Chłopak z trudem wysłuchał ich do końca, bez żadnego wybuchu złości. Szeptanie zapewnień, że ojciec go kocha i robi to dla jego dobra były wręcz nie na miejscu. Percivalowi otwierał się nóż w kieszeni, kiedy jakaś osoba starała się zobaczyć dobre cechy w zachowaniu jego ojca. On żadnych nie widział. I nikt nie miał prawa twierdzić inaczej. Hipokryzja z jaką podchodził do tej sprawy chłopak była porażająca. Cała ta niechęć i nienawiść, jaką zaczął  odczuwać względem ojca rosła z każdym dniem, kiedy oglądał go w telewizji, podziwianego przez setki tysięcy ludzi, którzy pragnęli jego autograf lub o zrobienie sobie pamiątkowej fotki. Krew go zalewała na myśl, że przed kamerami szczerzy swoje śnieżnobiałe, wybielone u dentysty zęby, a w domu zrzuca maskę cudownego człowieka zmieniając się w chamskiego dupka. Nie widział w rodzinie nigdy żadnej korzyści, inwestycji więc nie musiał starać się o utrzymywanie pozytywnych stosunków. A najbardziej w tym wszystkim cierpiała jego siostra. Oczko w głowie Percy’ego, który z trudem przełykał gorzkie odmowy ojca, kiedy prosił go o przyjście na występ teatralny siostry. Jak zwykle zakończyło się to z takim samym skutkiem. Przed oczami chłopaka non stop przewijały się te wszystkie sceny oraz ten dziwny telefon. Nasuwało mu się pytanie skąd on o tym wie? przecież nikt ze szkoły nie zorientował się – no poza Edricem – że nie nocuje w szkolnym akademiku. Nagle ten fakt zainteresował jego ojca. Coś przebąkiwał o tym, że widziano młodego Francuza na mieście z jakimś mężczyzną i to wcale nie wyglądało „normalnie”, a bardzo jednoznacznie. Nie wiedział skąd posiada takie informacje, ale zgadzałoby się to odnośnie ostatnich dni, jakie spędził z kochankiem.
-  Ty nic nie rozumiesz. Mu wcale nie zależy na mnie, a opinii, którą mu mogę zrobić. Nie broń go. Nawet się nie waż tego robić – powiedział bardzo poważnie samemu podnosząc się do siadu. Od razu było widać gołym okiem, jakie relacje panują między ojcem a synem. Ten chłód, dystans i niechęć zahaczająca nawet o nienawiść. Czuło się to z daleka, jednak obrazek szczęśliwej rodziny jaki prezentowali kompletnie nie pasował do słów osiemnastolatka. A  rozzłoszczone spojrzenie chłopaka, było pierwszym ostrzegawczym znakiem o nadchodzącej burzy.
- Moje relacje z ojcem są złe. Jak nie tragiczne. Jak sądzisz dlaczego jestem w szkole z internatem? Bo stałem się niewygodny. A on lubi ludzi, którzy mu przytakują – odparł, odwracając głowę, nie mając ochoty na żadne czulsze gesty. Nie lubił być wtedy dotykany. Odpychał od siebie wszelkie dłonie. Nie miał pojęcia, że Bald ciągnie za sobą również spory bagaż emocjonalny związany z brakiem ojca.
- A jaki jest twój ojciec? – zapytał, kompletnie nie mając pojęcia jak bardzo wdepnął na nieprzyjemny teren. W końcu, jak na samym początku podejrzewał Baldric musiał ukrywać coś, jednak uczeń nigdy nie odkrył tak ważnego faktu z życiorysu nauczyciela – w innym przypadku nawet nie odważyłby się zapytać, gdyż  takie sprawy powinny wyjść ze strony samego Cornwella.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Pon Maj 26, 2014 10:31 pm

Zupełnie nie spodziewał się tego ogromu irytacji, a nawet pewnej dozy złości, z którą musiał się zmierzyć, gdy wysłuchiwał słów chłopaka. Poczuł się niczym intruz, który chciał wtargnąć do jego życia, a przecież chciał tylko dowiedzieć się o nim czegoś więcej i przy okazji pocieszyć. Nie chciał mu przedstawiać fałszywego obrazu głowy rodziny Debreu, mimo to uważał, że ojciec nastolatka chce dla niego jak najlepiej. Tylko skąd doszedł do takiego wniosku, skoro kompletnie nie zna rodziny swojego kochanka oraz stosunków panujących między jej członkami? Beznadziejnie idealizował relacje panujące w innych rodzinach, jakby stale żywił nadzieję na to, iż żaden dzieciak nie musi przeżywać tego, co on sam kiedyś. Może i te mrzonki zapewniały mu spokój, jednak przy okazji zakrywały cała prawdę, z którą czasem lepiej się pogodzić. Nie wszystkie dzieciaki są szczęśliwe, właściwie większość z nich jest pogrążona w swoich problemach, mniejszych czy też większych.
- Wybacz, nie chciałem cię zdenerwować - oznajmił nad wyraz ostrożnie, obdarzając go z lekka zasmuconym spojrzeniem. A więc i Percy ma swoje troski, tak jak każdy. Brunet niepewnie przesunął dłonią po jego policzku, pragnąć dodać mu za pomocą dotyku nieco otuchy. Nawet obdarzył go czułym uśmiechem, przy czym miał nadzieję, że różowowłosy nie odrzuci go bez namysłu. To prawda, że Bald nie rozumie, w końcu nie może rozumieć czegoś, czego nie wie. Popełnił błąd, gdy zdecydował się powiedzieć coś zanim poznał fakty.
- I nie da się naprawić waszych relacji?
Mężczyzna poderwał się do siadu i obserwował uważnie swojego młodego kochanka, który wciąż pozostawał wzburzony. Przynajmniej nie krzyczał, powoli dochodził do siebie, lecz unikał dłoni partnera niczym diabeł święconej wody. Bliskość musiała mu przeszkadzać, kiedy czuł się odtrącony przez ojca. Jednak nauczyciel wychowania seksualnego nie jest jego ojcem a kochankiem. Śmiało pochwycił jego dłoń w swoją i nie miał zamiaru zbyt szybko jej puścić. Swoją obecnością pokaże mu własne zaangażowanie.
Kiedy padło to pytania - jakże kłopotliwe dla Baldrica - mężczyzna drgnął, jakby te słowa dźgnęły go mocniej niż salowe ostrze. Przyjrzał się uważnie twarzy osiemnastolatka, następnie spuścił wzrok, wlepiając spojrzenie ciemnobrązowych oczu w ich złączone ze sobą dłonie. Nagle tak bardzo potrzebował odrobiny ciepła. To był trudny temat i dobrze o tym wiedział, ale nie miał zamiaru lawirować, kręcić, omijać niewygodną prawdę.
- Nie znam swojego ojca - odpowiedział wreszcie dość spokojnie, mimo to nie potrafił zabrzmieć do końca naturalnie. Głos załamał mu się przed ostatnim wyrazem, przez co wydał się prawie słabowity. Ale szybko się pozbierał i wziął wdech, w ten sposób zyskując siły na ponowne spojrzenie w oczy kochanka. - Moja matka została zgwałcona, gdy miała siedemnaście lat.
Uśmiechnął się z zakłopotaniem, jakby chciał zatuszować tym cały niesmak, przy okazji podrapał się po potylicy. Nie był pewien, czy powinien jeszcze coś powiedzieć. Ostrożnie kreślił kciukiem okręgi na wierzchu dłoni kochanka, próbując czerpać z tego jak najwięcej radości, co wcale nie przychodziło z łatwością. Niewątpliwie zeszli na trudny temat.
- Nie dziwi mnie to, że chciała usunąć ciążę. Moja babcia odwiodła ją od tego pomysłu i po moich narodzinach sama zaczęła mnie wychowywać, gdy matka mnie odrzuciła. Teraz ma nową rodzinę, a ja mam tylko babcię. To poczciwa kobieta, bardzo bogobojna i szczera. Gdyby nie ona, pewnie skończyłbym w rynsztoku.
Na wzmiankę o babci znów się uśmiechnął, jednak teraz jego uśmiech był bardzo ciepły. Nie potrafi być obojętny, gdy mowa o jego wybawicielce.
- Zapytałeś o ojca, a ja zacząłem mówić o babci - rzucił żartobliwie, próbując zmienić atmosferę na lepsze.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Sro Maj 28, 2014 5:10 pm

Nie powinien reagować tak impulsywnie, gdyż Baldric nie miał pojęcia na temat panującej sytuacji w domu Percivala. Każdy człowiek niósł za sobą jakiś bagaż emocjonalny i doświadczalny, który rozkładał się na dwa w chwili związania z jakąś osobą. Chłopak pomimo zaciskającej się ręki na szyi, która często odbierała mu oddech, nie potrafił bez żadnych oporów wyzbyć się obłudnej prawdy o rodzinie i sobie.
- Wiem – mruknął pod nosem, mając tego pełną świadomość. Bal był chyba ostatnią osobą, która chciałaby zaszkodzić osiemnastolatkowi.
Dotyk przyjął, jak nigdy, niechętnie z trudem powstrzymując się przed gwałtowniejszą reakcją. Zamknął oczy, wolno wypuszczając powietrze nosem i licząc w myślach do dziesięciu. Uchylił powieki, ponownie spoglądając na kochanka, będąc bardziej uspokojonym. Nie chciał zachowywać się niczym rozhisteryzowana nastolatka, robić dramy i przeżywać każde niepowodzenie jak swoją największa porażkę. Ogarnął się w trybie natychmiastowym stawiając czoła poważnym tematom z jakim przyszło im się zmierzyć. Z jednej strony uważał, że to bardzo dobrze wpłynie na ich relacje. W końcu pozorne szczęście wiecznie trwać nie może, a bycie w związku nie polega jedynie na czerpaniu przyjemności z cielesnych uciech, ale również w stawaniu naprzeciw wszystkiemu temu, co ich hamuje czy przytłacza.
- Pewnie, że da. Tyle, że ja nie chcę. – powiedział, ale zaraz musiał to sprostować. Nie chciał w końcu wyjść na kompletnego hipokrytę, którego pokazał parę minut wcześniej. - Ojciec zapomni o wszystkim, jeśli ja zapomnę o własnych marzeniach. Stanę się biznesmenem, przejmę jego firmę, ożenię się z dziewczyną którą ma już dla mnie na oku i będę każdego cyckał na kasie. Wybaczy mi wszystkie przewinienia, nawet będzie do rany przyłóż, ale to oznacza dla mnie, że kompletnie stracę siebie. – Nie będzie już Percy’ego, którego nauczyciel zna. Na tego osiemnastoletniego wariata nie będzie miejsca w tym bezlitosnym świecie biznesmenów, którzy pchani przez swoją zachłanność są w stanie zniszczyć nawet tego najbardziej bezbronnego. Percival nie chciał być tacy jak tamci. Od dziecka walczył z ojcem o własną indywidualność. Nie chciał być traktowany przedmiotowo, gdzie niczym na aukcji kupowano ładne eksponaty, które następnie ustawiano na półce tuż przy kominku. Ubijanie w sztywne ramy i decydowanie za niego sprawiły, że znienawidził cały ten komercyjny świat, gdzie fałszywy uśmiech był bardziej ceniony niż prawdziwe łzy.
- Przepraszam – powiedział szybko, mając nadzieję, że nauczyciel zrozumie, że nie musi mu wszystkiego wyjawiać, ani tłumaczyć się. Jednak było za późno.
Wcześniejsze zdenerwowanie nagle zastąpiło poczucie wstydu i zakłopotania. Miał ochotę strzelić sobie w policzek mentalnego liścia za brak taktu, którym się wykazał.
- Gdybym wiedział, nie poruszyłbym tego tematu. Nie chciałem sprawić ci przykrości, ani poruszać bolesnych wspomnień. – Cicho wypowiedziane słowa brzmiały przepraszająco. Nagle wszelkie spory Percy’ego z ojcem przestały go interesować, a zamiast tego skupił się całkowicie na nauczycielu. Patrzał na niego spokojnie, chłonąc jego całą sylwetkę i widząc, jak ten stara się wyjść z nieprzyjemnej sytuacji obronną ręką.
- Dobrze, że to zrobiła. Inaczej nie miałbym tego szczęścia cię poznać – mruknął, aby belfer odebrał to jako pocieszenie, ale jakże prawdziwe.
- Fajnie, że masz taką babcie, która poświęciła tyle dla ciebie. To tak samo, jak Slava. Gdy moja matka poświęcała się uczelni i sztuce, a ojciec firmie, zajmowała się mną. Uczyła cerować i wspierała podczas moich pierwszych nauk surfowania. To ona mnie zachęciła do realizowania się i nawet teraz częściej z nią rozmawiam przez telefon niż z własną matką. – Sam uśmiechnął się na wspomnienie o tej cudowniej kobiecie. Obaj mieli szczęście, że w ich życiu znalazły się takie osoby, które pomogły im wyjść na prostą.
- Odwiedzasz ją? – zapytał, mimo iż doskonale znał odpowiedź. Ona była wręcz oczywista, jednak chciał trochę wyciągnąć na jej temat informacji. W końcu ta sfera nie powinna być bolesna dla nauczyciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Czw Maj 29, 2014 10:49 pm

Baldric w głębi ducha odetchnął z ulgą, gdy Pery okazał mu zrozumienie. Nie odtrącił jego dłoni, dzięki czemu mężczyzna mógł spleść ich palce razem, aby w ten sposób przynajmniej odrobinę pogłębić ich bliskość. Chciał, aby chłopak poczuł, że jest obok niego i zawsze będzie dla niego wsparciem. Przez krótką chwilę słowa wydawały się kłopotliwe, takie niepewne, jedynie dotyk pozostawał czymś prawdziwym, a jednak wciąż nietrwałym. Ich dłonie mogą w każdej chwili się rozłączyć, a to z całą pewnością im obu przyniosłoby niepewność i lęk o to, co będzie dalej. Ta rozmowa stała się bardzo poważna, dotykała prawdziwych problemów, które już od dawna zakorzeniły się w ich umysłach, a może nawet sercach. Nauczyciel wciąż pamiętał, jak został w barze oskarżony o fałsz, a wszystko przez to, że uczeń nie potrafił ot tak dać wiary jego dobrym intencjom, ponieważ patrzył na innych przez pryzmat własnego ojca. Czyżby pan Debreu naprawdę był tak nieprzyjaznym człowiekiem i to dla własnego syna? Trudno w to uwierzyć, lecz Bald nie ma podstaw, aby wątpić w słowa swojego kochanka. Uważnie wysłuchał tego, co Percival miał do powiedzenia. Przed oczyma miał obraz człowieka wyniosłego, wymagającego, dążącego po trupach do celu - nieprzyjemna zjawa głowy francuskiej rodziny.
- Cholernie się cieszę z tego, że wciąż jesteś sobą - rzekł w jego stronę czule, w tej samej chwili dłońmi otulając jego policzka. Wpatrywał się w jego brązowe oczy i dostrzegał w nich tyle piękna. Delikatnie ucałował jego czoło, jakby mu błogosławiąc. Z całego serca chciał otoczyć go troską, aby nastolatek poczuł, że nie musisz się już o nic martwić, ponieważ ma przy sobie w pełni oddanego mu mężczyznę. - Nikt nie może ci mówić, jaki powinieneś być. Nie wyobrażam sobie, abyś zaprzestał być zadziorny.
Ta chwila czułości pomogła brunetowi odważyć się na wielkie wyznanie. Ciężko mu było na tę szczerość, nawet jeśli wiedział, że zdradza swój największy sekret osobie, na której mu zależy najbardziej na świecie. Gdy już zaczął mówić, dalsze relacjonowanie wszystkiego było łatwiejsze, a przynajmniej takie się wydawało. Rzecz jasna stale się bał tego, że Percy spojrzy na niego z odrazą, a potem się odsunie. Ale nie zrobił tego i chyba tylko ten fakt ochronił rozchwianą duszę mężczyzny przed destrukcją. Samozagłada mogłaby go spotkać, gdyby poczuł się ponownie odrzucony. Zawsze bał się tego, że ukochana osoba odwróci się od niego. Być może wreszcie spotkał na swej drodze osobę, która zechce przy nim pozostać niezależnie od przeciwności losu.
- Nie sprawiłeś mi przykrości - odparł na jego słowa spokojnie i nawet przywołał delikatny uśmiech na swoją twarz. - Cieszę się, że interesujesz się mną i moją rodziną. To naturalne, że chcesz wiedzieć więcej o osobie, którą obdarzyłeś uczuciem. Nigdy nie wahaj się przed zadaniem mi jakiegokolwiek pytania.
Właściwie nie potrzebował pocieszenia, jednak było mu ono miłe. Choć już dawno pogodził się ze swoją przeszłością i brakiem rodziców w swoim życiu, wciąż poszukiwał akceptacji u innych. Może właśnie dlatego starał się zyskać przyjaźń każdego? Niby nigdy nie naciskał na innych i nie wymuszał na nich przyjaźni, jednak zależy mu na tym, aby mieć dobre stosunki z innymi. Przecież każdy chce być lubiany, prawda?
Przed oczami zobaczył kolejną osobę - pogodną kobietę, która nie boi się żadnej pracy. Doprawdy, był wdzięczny obcej kobiecie za to, że tak bardzo dbała o Percy'ego w dzieciństwie w zastępstwie za rodziców. Niby chował się w pełnej rodzinie, a jednak i on sam był pozbawiony rodzicielskiej troski.
- Slava musi być wspaniała. Może kiedyś mi ją przedstawisz, co?
To była luźna propozycja, właściwie powiedziana w żartach, jednak w oczach Balda kryła się szczera chęć poznania opiekunki. W pierwszej kolejności chce poznać właśnie ją, dopiero później może zostanie przedstawiony rodzicom swojego młodszego kochanka. Kto wie, wszystko jeszcze przed nimi.
- Oczywiście, że tak. Gdybym tego nie robił, babcia urwałaby mi głowę. Zawsze każe mi chodzić ze sobą w niedzielę do kościoła. Nie żebym był mocno wierzący, po prostu nie mam serca powiedzieć, że dla mnie kościół nie znaczy zbyt wiele.
Położył się na plecach, po czym chwycił nadgarstek chłopaka i naciągnął go na siebie. Zaraz zamknął go w swych ramionach, całkowicie uniemożliwiając mu ucieczkę. Chce go mieć przy sobie, pragnie go poczuć całym sobą. Właśnie dlatego znaleźli się w mieszkaniu nauczyciela, aby móc być jak najbliżej siebie.
- Wierzę, że moja babcia od razu by cię polubiła. Ona poradziłaby sobie z każdym gagatkiem. Skoro mnie utemperowała, to i z tobą dałaby radę. Nie odważyłbyś się z nią zadrzeć, tego możesz być pewny.
Po tych słowach szczerze się zaśmiał, następnie przesunął nosem po jego miękkim policzku, dyskretnie wdychając cudowny zapach wspaniałej skóry. Uwielbia poddawać się pragnieniu bliskości, ponieważ to zawsze przynosi tyle rozkoszy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Pią Maj 30, 2014 8:40 pm

Okazał mu zrozumienie? On kompletnie nie odbierał to w taki sposób. Uważał, że Baldric niczym nie zawinił. Nie mógł się obwiniać za grzechy ojca, ani niechęć matki. Oboje – on i matka – w tej sytuacji cierpieli, jednak Baldric jako odrzucone dziecko miał zdecydowanie gorzej. Pragnął miłości, akceptacji którą jedynie dostał od swojej babci. To normalne, że belfer pragnął normalnego domu. Wszyscy chcą poczucia bezpieczeństwa i miłości. Percy chciał mieć magiczna gumkę, która sprawi, że będzie wstanie wymazać te wszystkie przykre momenty w życiu nauczyciela, aby ten desperacko nie poszukiwał akceptacji u wszystkich i aby w końcu odnalazł wewnętrzny spokój. Percival uważał, że ważne jest, aby być lubianym, jednak pozyskiwanie wszystkich względów było niemożliwe, wręcz destrukcyjne. Wiedział o tym na swoim przykładzie, kiedy jako dziecko pragnął zdobyć miłość ojca. Chciał być perfekcyjny w każdym calu – dla niego, jednak seniorowi wiecznie coś się nie podobało. W końcu stracił syna. A z grzecznego i ułożonego chłopca wyszedł diabeł wcielony.
- Ja też się cieszę. Długo o to walczyłem – powiedział, kładąc głowę na jego piersi. Przytknął nos do skóry kochanka chłonąc jego zapach. Z nikłym uśmiechem na ustach wolno się uspokajał, a trudne i wręcz bolesne tematy stawały się nagle mniej uciążliwe.
- Och, serio? A sądziłem, że masz czasem dość tej zadziorności. – Postarał się nawet o żart, jednak nadal starając się utrzymać tą poważną atmosferę. Chciał wiedzieć o nim wszystko. Domyślał się, że z czasem Bal sam otworzy się na tyle, że wyzna swoje sekrety, jednak nie sądził, że swoim zachowaniem zmusi mężczyznę do tak szybkiego wyjawienia tajemnicy. Nie uważał jej za wstydliwą czy obrzydliwą. Los bywa różny, przewrotny.
I często wystawia ludzi na ciężkie próby, bo wie, że udźwigną narzucony ciężar. Wiedział, że takie pocieszenie dla nauczyciela wcale nie będzie dobre, dlatego też zachował je dla siebie. Nie chciał brzmieć tandetnie i dziecinnie.
- Slava jest boska. Sam ją pokochasz, jak ją spotkasz – powiedział miękkim głosem, zarezerwowanym tylko dla wybranych osób. A wśród nich był Bal – mógł się czuć wyróżniony.
- W sumie, mam się z nią spotykać pojutrze na obiedzie. Może pójdziesz ze mną? O ile się nie boisz starszej pani? – Zaśmiał się, palcami grając na jego żebrach. Podniósł oczy na kochanka starając się rozgryźć, z jego miny, odpowiedź. Był ciekaw czy faktycznie tak zaangażował się, że był gotów poznać jego opiekunkę – a raczej drugą mamę.
- Zakocha się w tobie. Ona lubi takich uprzejmych facetów, a jak sprzedasz jej historię o babci i kościele, to wiedz, że będzie twoja – powiedział starając się pohamować śmiech, który szybko opanował. Lubił słuchać o życiu nauczyciela. Od początku czuł, że nauczyciel jest ciekawą osobą.
- Ej, spokojnie. Nie zamierzam pyskować twojej babci. No weź. – Wbił mu palec między żebra, aby ten opamiętał się. Percy miał trudny i ciężki do utemperowania charakter, jednak w obecności innych osób potrafił się opamiętać i zachować takt. Zwłaszcza jeśli zależało mu na dobrych relacjach z nową poznaną osobą, ale i tą która ich ze sobą zapoznała. - Twoja babcia, nie ma nic do związków dwóch facetów? – zapytał, gdyż nagle przeszła mu wizja religijnej kobiety, która siedząc naprzeciwko nich wyklęła by ich za te obrzydliwe upodobania. Nie wiedział jak te sprawy się mają w domu Bala, ale obawiał się, że jego babcia nie będzie zachwycona związkiem swojego wnuka z innym facetem, zwłaszcza dużo młodszym i w dodatku uczniem szkoły, w której pracuje Cornwell.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Sob Maj 31, 2014 7:37 pm

Drobny żart chłopaka z całą pewnością poprawił Baldricowi humor, skoro mógł całkowicie naturalnie się uśmiechnąć. Atmosfera została w miarę rozładowana, dziwny dyskomfort już mniej dokuczał, dzięki czemu brunet mógł ponownie spojrzeć w oczy swojego kochanka, których blask dodawał mu sił. Pochwycił twarz chłopaka w dłonie i począł ostrożnie gładzić gładkie policzki. Nagle z ust mężczyzny wydobył się cichy chichot, ale ten został przerwany, gdy wargi nauczyciela spoczęły na czole nastolatka. Właśnie takich gestów obaj teraz potrzebują, muszą okazać sobie jeszcze więcej czułości niż zwykle. Tym razem brunetowi nie chodzi w żadnym stopniu o akceptację, teraz pragnie udowodnić, że skupia się na Percy'm. Myśli o nim poważnie, dlatego zamierza go wspierać we wszystkich jego działaniach. Będzie jego podporą.
- W takim razie źle sądziłeś - odparł na jego słowa z lekkim rozbawieniem, nie odrywając uważne spojrzenia od twarzy, jaka go całkowicie oczarowała. Choć było teraz między nimi tyle powagi, Bald chciał na chwilę powrócić do tej wielkiej swobody, jakby wcale nie zaczęli mówić o swoich rodzinnych problemach. - Przecież ja uwielbiam twoją zadziorność. Zwłaszcza w łóżku.
Może ta ostatnia uwaga nie była odpowiednia, w końcu znaleźli się dość poważnej sytuacji. Cóż, muszą jakoś się pozbierać, prawda? Nie należy płakać nad swym losem, przecież to i tak już stare dzieje. Bal wcale nie miał zamiaru się nad sobą użalać, musi przecież ruszyć dalej. Przy stawianiu kolejnego kroku musi mu pomóc ten zadziorny uczeń. Wystarczy tylko jedno jego słowo, a brunet poderwie się pełen sił i poleci przed siebie z szerokim uśmiechem.
Wreszcie czuł na sobie ciężar jego ciała. Tęsknił za tym uczuciem, do czego mógłby się przyznać głośno, gdyby nie obawiał się, że obnażenie tej prawdy przed głównym zainteresowanym może zadziałać na jego niekorzyść. Jeśli osiemnastolatek pozna wszystkie słabe punkty swojego partnera, wtedy na pewno wykorzysta je nad wyraz świadomie. Lepiej, żeby nie wiedział, że ma nad nauczycielem wychowania seksualnego prawie całkowitą władzę.
- Na pewno jest wspaniała, skoro tak bardzo zawróciła ci w głowie - odparł na jego słowa żartobliwie, jednak zaraz spoważniał, gdy usłyszał jego propozycję. Wspólny obiad z nim i jego opiekunką? Wizja tak rychłego spotkania z kobietą zaskoczyła go, na całe szczęście szybko wzrósł w nim entuzjazm. - Koniecznie muszę ją poznać.
To była jednoznaczna, klarowna odpowiedź - tak przynajmniej postrzegał ją Bald. Nie wycofa się już, z chęcią wybierze się pojutrze na obiad z tą jakże przemiła kobietą. Musi być miła. Ale po przypływie subtelnej radości nastąpił lekki stres. Co jeśli mnie nie polubi? Teraz dopiero miał dylemat. Jednak kolejna wypowiedź młodego Debreu uspokoiła trenera znacząco.
- A czy ja mówię o pyskowaniu? Moja babcia potrafi skarcić za byle głupotę.
Spojrzał po nim z czułością, po czym przesunął nosem po jego szyi, mrużąc przy tym leniwie oczy. Dłońmi zaś gładził plecy chłopaka przez materiał koszulki. Miał wielką ochotę wsunąć pod nią palce i intensywniej pieścić miękką skórę, jednak musiał powstrzymać się od podobnych szaleństw. Powinien spoważnieć, tymczasem jemu wciąż amory w głowie.
- Z początku trudno jej było pogodzić się z tym, że mogę związać się z facetem, jednak myślę, że jest w stanie to zaakceptować. Kiedyś powiedziała, że jeszcze wnuka geja przeżyje, ale wnuka ateisty to by się od razu wyrzekła.
Ostrożnie przegryzł skórę na jego szyi, ale szybko dał jej spokój, pozostawiając po sobie nie tak wielce widoczny ślad. Nagle ułożył kochanka obok siebie na plecach, po czym zawisł nad nim z chytrym uśmieszkiem. Wpił się w jego usta i z początku był naprawdę śmiały, lecz szybko opamiętał się, dzięki czemu pocałunek stał się o wiele delikatniejszy.
- A jak zareaguje na mnie Slava? - spytał niby rozbawiony, jednak serce zadrżało mu z niepewności. - Chyba nie będzie zadowolona z faktu, że chodzisz z gościem, który mógłby być twoim ojcem.
Delikatnie opadł na jego ciało, aby dać mu jak najwięcej swojego ciepła. Pomęczy go trochę, w końcu ma do tego prawo jako jego partner. Nawet wsunął dłoń pod koszulkę, lecz szybko ulokował ją na podbrzuszu nastolatka.
- Wiem, że twoje ciało nie jest z gumy, ale i tak mam na ciebie wielką ochotę.
Jeszcze wyjdzie na to, że Bald to niewyżyty typ, jednak musiał się podzielić swoimi odczuciami z Percivalem. Pragnie go, co właściwie powinno nastolatkowi jak najbardziej schlebiać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Nie Cze 01, 2014 9:46 pm

Pocałunek w czoło był oznaką bezpieczeństwa i troski – właśnie to odczuwał leżąc przy nauczycielu. Był spokojny, czuł się bezpiecznie. Nie obawiał się niczego. Niech świat się wali.
Percival zdawał sobie sprawę, że Bal bardzo zaangażował się w ten związek i nigdy by mu nie wmówił czegoś innego. Nie był ślepy, ani głupi tym bardziej. Mężczyzna swoim zachowaniem pokazywał na każdym kroku, że jest wstanie zrobić dla osiemnastolatka wiele, mimo iż ich znajomość do najdłuższych nie należała. Przez pierwsze spotkania – zanim postanowili spróbować – przez myśl przewijało mu się, że nauczyciel widzi w nim jedyny młody kawałek mięska idealny do łóżka. Dopiero z czasem, gdy nabrał pewności co do jego intencji zmienił zdanie. Choć musiał być szczerym sam ze sobą, że pragnął, aby ten romans był czysto łóżkowy, lecz cichy głos w głowie podpowiadał mu, że to zaprowadzi ich na całkiem inną ścieżkę. Bardziej ryzykowną.
- No masz szczęście – powiedział poważnym tonem, który szybko przybrał rozbawioną nutkę. Wsunął nos w jego szyję, ustami spokojnie muskając odkryte i w miarę możliwości dostępne miejsca, aby na końcu przygryźć skórę tuż koło ramienia zostawiając po sobie wręcz niewidoczny ślad.
- Ja twoją także. Choć lubię, jak się nie powstrzymujesz – zamruczał nisko, całując spokojnie płatek jego ucha. Zamknął na chwilę oczy rozkoszując się spokojnym oddechem swojego partnera.
- A co do Slavy, zawróciła mi w głowie, odkąd miałem trzy lata. Pamiętam nawet, że przez jakiś czas mówiłem do niej mamo, ale zawsze mnie upominała. – Uśmiechnął się na samo wspomnienie tamtych chwil. Mimo częstych przykrych wydarzeń z tamtego okresu to było wiele cudownych i niezapomnianych wspomnień, które niesamowicie pielęgnował i o nie dbał.
- Za byle głupotę? To znaczy? Źle usiądę i dostanę burę? – Uchylił lekko jedno oko, zerkając na twarz Bala. Nie potrafił sobie wyobrazić kobiety, która go wychowywała. Miał przed oczami obraz starszej bardzo bogobojnej pani, która uwielbia, aby wszystko było wedle jej uznania. Miał nadzieję, że jego pierwsze wrażenie będzie fałszywe, a babcia Bala okaże się cudowną, typową babcią, którą uwielbiają swoje wnuki.
- To jednak jej powiedziałeś. Jak? Jak to się stało, że zdobyłeś się o tym jej wspomnieć? – zapytał jawnie zaciekawiony i wcale tego nie ukrywając. Naprawdę zainteresowało go do tego stopnia, że chciał znać odpowiedź, najlepiej natychmiast. Cały obraz starszej kobiety legł mu w gruzach. Jak to tak? Musiał się więcej o niej dowiedzieć, ale poznać najważniejszą osobę w życiu nauczyciela.
- Slava wie, że lubię facetów. Jest jedyną, której o tym powiedziałem. Nigdy nie poznała żadnego mojego partnera, ani nawet kochanka więc… do nikogo porównywać cię nie będzie. Sądzę, że nie będzie jakoś bardzo zła. Ona chce bym w końcu był wolny. Odkąd pamiętam życzyła mi, abym znalazł sobie kogoś kto wyrwie mnie z tej gnijącej rodziny – powiedział, palcami przesuwając po klatce piersiowej nauczyciela. - A mój ojciec jest od ciebie starszy. Więc spokojnie – Uspokoił go lekko klepiąc po torsie. Zaraz jednak szybko ich pozycja uległa zmianie. Mężczyzna nachylał się nad nim, a on bez żadnych słów sprzeciwu przyglądał się jego poczynaniom. W końcu nogami oplótł go w pasie, zaborczo przyciągając ku sobie, że ich krocza się o siebie otarły.
- Cieszy mnie to. Lubię, gdy mi to powtarzasz – odparł, obejmując jego szyję, nie pozwalając belfrowi zabawić się tylko swoim kosztem. Jednak musiał przyznać, że gorąca dłoń przyprawiała Percy’ego o zawroty głowy. Wypuścił nosem ciężko oddech, pokazując mu, jak bardzo ten drobny gest na niego zadziałał. W tym przypadku nie musiał nic mówić, gdyż gęsia skórka na ręce chłopaka zdradziła wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Pon Cze 02, 2014 9:34 pm

To dość zaskakujące, że w jednej chwili potrafią być niezwykle poważni, a w drugiej przekomarzają się ze sobą niczym dzieciaki. Na całe szczęście robią to w dobrym tonie, dzięki czemu subtelnie i w pełni naturalnie napięcie między nimi rośnie, przynosząc ze sobą dozę namiętności. Wzajemnie się drażnią, ale to nie budzi w nich niechęci czy irytacji, wręcz przeciwnie - wzrastają w nich jak najbardziej pozytywne uczucia. Można to dostrzec chociażby w spojrzeniu ciemnobrązowych oczu Balda, te zawiera w sobie ogromne pokłady czułości, jakby było całkowicie pozbawione negatywnych emocji. Zarazem w tych tęczówkach kryły się też chytre iskierki pełne zadziorności, o której to zamienili parę zdań. Wszystko to przez pieszczoty, jakimi obdarzył go Percival, on po prostu robił wszystko, aby go sprowokować. Same jego usta są w stanie doprowadzić do szaleństwa, a co dopiero w połączeniu z zębami! Jedno ugryzienie i Bal już traci głowę.
Na całe szczęście zdołał zapanować nad pragnieniami, ponieważ w tej chwili bardzo zależało mu na tym, aby wydobyć z chłopaka jak najwięcej informacji na temat jego życia. Slava z całą pewnością była dla niego ważną osobą, można to wywnioskować chociażby z brzmienia jego głosu, który to na wzmiankę o kobiecie zawsze staje się miękki, spokojny, radosny. Brunet od razu zdecydował się na wspólny obiad, ponieważ będzie on doskonałą okazją do tego, aby poznać zarówno bliską sercu Percy'ego kobietę, jak i samego nastolatka. Może nawet mężczyzna będzie miał okazję zobaczyć jakieś zdjęciach z dzieciństwa Francuza, to by dopiero był dar od losu.
- Na przykład. Albo za niespuszczenie deski w toalecie. Obejdzie się bez krzyków, ale upomnienie i tak otrzymasz. Chociaż lepsze upomnienie słowne niż uporczywe spojrzenie.
Starał się zabrzmieć poważnie, jednak trudno mu było ukryć nutę rozbawienia w tonie wypowiedzi. Zaraz nieświadomie uniósł kąciki ust w uśmiechu, następnie zaśmiał się nosem, kiedy poczuł, że wystraszył swojego młodego partnera. Przecież Theresa Cornwell to przemiła kobieta, nawet jeśli bywa surowa. Ale tej surowości ma w sobie niewiele i nawet te wszystkie upomnienia z jej strony mają w sobie więcej czułości niż przygany. To najwspanialsza babcia, która zwojowała zbuntowanego wnuka nie krzykiem i biciem, lecz miłością i cierpliwością. Anioł, nie człowiek.
- Cóż... - bąknął pod nosem, nie wiedząc jak właściwie ma zacząć. - Pewnej nocy wróciłem ze studenckiej imprezy z bliskim znajomym. Babcia musiała go ode mnie odrywać. Nazajutrz przeprowadziła ze mną poważną rozmowę i z moim kolegą również. Biedak nie wiedział co się dzieje, a jeszcze walczył z kacem.
Nigdy nie zapomni miny tego chłopaka, gdy obca mu starsza pani spytała go o jego zamiary wobec jej wnuka. A jeszcze bardziej był zszokowany, kiedy grzecznie poprosiła, aby się zabezpieczali, bo w dzisiejszych czasach nic nie wiadomo. Zagorzała katoliczka, a jednak dość liberalna, o czym może świadczyć chociażby to, że zdecydowała się wychowywać wnuka, na którego wszyscy inni nie mogli patrzeć. I jeszcze zawsze walczyła o niego jak lwica o swe młode.
- W takim razie obaj mamy szczęście, że mamy przy sobie tak wspaniałe kobiety, które nas rozumieją. Każdy potrzebuje przy swym boku osoby będącej dla niego oparciem.
Nawet jeśli wie, że Slava jest osobą wyrozumiałą i ciepłą, to jednak wciąż obawiał się jej reakcji. Zapewne i tak będzie się martwić o swojego podopiecznego, w końcu nie odda go byle komu, prawda? Sama go odchowała, więc pewnie chce go wydać odpowiedniemu kandydatowi. Bald oczywiście zrobi wiele, aby przekonać ją do siebie, jednak nie będzie tego robił na siłę, bo to się przecież nie godzi. Po prostu pokaże prawdziwego siebie, w ten sposób udowodni, że ma szczere zamiary wobec młodego Debreu.
- Będę ci to powtarzał do końca świata... - urwał w połowie zdania, aby czule musnąć jego usteczka, kiedy to wsunął palce za gumkę bokserek. - I jeden dzień dłużej.
Dłoń zawędrował jeszcze bardziej w dół, wtedy też opuszki palców musnęły męskość kochanka. Takie pieszczoty miały za zadanie wyprowadzić osiemnastolatka z równowagi. Niech powoli płomień pożądania wzrasta, bo to właśnie on sprawi, że Pery zacznie dopraszać się o jeszcze więcej.
- Trudno mi się powstrzymywać, gdy jesteś obok.
Obiecywał sobie, że się już dziś do niego nie dobierze, jednak w tej chwili nawet najgorliwsze przysięgi nie mogłyby go powstrzymać przed śmielszym dotknięciem chłopaka. Jest mężczyzną, zatem to oczywiste, że patrzy na niego pożądliwym wzrokiem.
Wpił się dziko w jego wargi, już całkowicie zapominając o swoich nie tak dawnych postanowieniach. Jak ma zachować spokój, gdy obok niego znajduje się tak seksowny młodzieniec, który na dodatek należy do niego? Bez większego namysłu, poniekąd instynktownie, pochwycił w dłoń męskość chłopaka, aby zacząć stymulować ją rytmicznymi ruchami dłońmi. Na początek tempo było spokojne, jednak z każdą kolejną chwilą miało rosnąć.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Sro Cze 04, 2014 4:41 pm

Natura chłopaka należała do tych, które musiały wabić, dręczyć i kusić, bo inaczej zwariowałyby bez tej formy rozrywki. Bal idealnie wpadał w szpony Percy’ego, który swoje sidła jawnie zastawiał, a nauczyciel bez cienia sprzeciwu w nie się pakował. Jednak patrząc na wyraz twarzy partnera można było sądzić, że taki stan rzeczy wcale mu nie przeszkadza. Ba, wręcz chętnie ulega wszelkim prowokacjom, które bądź co bądź prowadziły do zbliżenia fizycznego. Lubił kiedy Baldric tracił nad sobą kontrolę, stawał się bardziej gwałtowny, ostrzejszy. A takie zabawy zdecydowanie preferował nastolatek, który lubił odczuć na sobie nieco mocniejsze doznania. Dlatego też nigdy nie miał nic przeciwko, kiedy zachłanne dłonie mężczyzny mocno dotykały wrażliwszych partii jego ciała, a spragnione usta gwałtownie wpijały się w rozchylone wargi młodszego kochanka. Uwielbiał patrzeć na stan nauczyciela, w którym to on starał się nad sobą zapanować, tłumiąc zapędy. Wiedział, że podle się nad nim znęca w dodatku mając przy tym cholerną satysfakcję. Kręcił go ten widok. Belfer nie zdawał sobie sprawy, że w takich skrajnych momentach niesamowicie seksownie wygląda.
- Kobiety i ich opuszczone deski toaletowe. I mamy szczęście, to racja – parsknął pod nosem rozbawiony. Cieszył się, że zgodził się spotkać ze Slavą. To dla niego dużo znaczyło. Chciał, aby poznał ważną osobę w jego życiu, ale najważniejszą kobietą była jego siostra. Jednak na to spotkanie będzie musiał również sam się przygotować, gdyż Liliana była ośmiolatką, której nie tak łatwo wytłumaczyć związek dwóch facetów.
- Twoja babcia musiała być nieźle zaskoczona. – Zaczął się śmiać. Nie mógł sobie tego wyobrazić. Baldric nawalony. Z dodatkowym, uczepionym w siebie glonojadem, którego musiała odczepiać od ukochanego wnuczka. Chociaż patrząc wstecz Bal z nim również zaliczył podobną sytuację. Tyle, że zamiast prowadzenia napranego kolegi był to jego uczeń. Percival nie wiedział, jak ta sytuacja skończyła się, jednak ich miała finał w łóżku osiemnastolatka.
Slava zapewne nie odda swojego podopiecznego w byle jakie ręce. Nadal uwielbiała go, jednak teraz na pierwszym planie była Liliana. No co zrobić. Przegrał walkę z uroczą ośmiolatką, która swoją roztropnością rozczulała każdego. To jakie podejście będzie miała Slava zależy tylko od pierwszego wrażenia. Miał cichą nadzieję, że Bal spodoba się jej, gdyż w innym wypadku kobieta będzie truła do ucha Percy’ego by nie utrzymywał kontaktów z belfrem. Obawiał się przede wszystkim jednej rzeczy – oznajmienia, że Cornwell jest nauczycielem w jego szkole.
- To brzmi jak wyznanie miłosne – powiedział, patrząc mu w oczy. Palcami przesunął po karku kochanka, jednak w tym samym momencie ręka Bala zawędrowała w miejsce, które najwięcej domaga się uwagi przez co osiemnastolatek musiał wypuścić ciężko powietrze nosem. Wolna stymulacja przyprawiała go o lekkie dreszcze przebiegające wzdłuż kręgosłupa. Pożądanie znowu dało się we znaki. Mężczyzna na nowo obudził w nim płomień.
- No, no. Ciekawe – zamruczał nisko, wypinając zachęcająco biodra w stronę jego dłoni. Trudno było mu zapanować nad własnym ciałem, kiedy belfer doskonale wiedział co robić, aby ono wręcz dopraszało się o więcej uwagi. Zacisnął usta w cienką linię, co rusz przygryzając dolną wargę i maltretując ją zębami.
- Ty wiesz, jak doprowadzić mnie do szaleństwa – powiedział mu cicho na ucho, które zaraz pocałował przelotnie. Mocniej objął udami w pasie kochanka, nie pozwalając mu się odsunąć. Było już za późno. Mężczyzna sam sprowokował go. Mimo iż chłopak jeszcze nie doszedł do siebie po ich ostatnim numerze w składziku to nie chciał, aby te zdolne palce odsunęły się od niego. Cicho stęknięcie umknęło mu spomiędzy lekko rozchylonych warg. Wbił palce w Bala plecy ukazując mu tym samym, jak bardzo podobają mu się te wszystkie zabiegi, jakie mu serwowano.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Sob Cze 07, 2014 9:23 pm

Sposób, w jaki babcia dowiedziała się o orientacji wnuka, nie był zbyt przyjemny, przynajmniej nie dla samej zainteresowanej, jednak z całą pewnością oszczędził Baldowi wielu kłopotów, chociażby dotyczących samego poruszenia drażliwej dla zagorzałej katoliczki kwestii. Nigdy nie wstydził się tego, jakim człowiekiem jest, lecz bał się reakcji swej najukochańszej babci, zwłaszcza, że nie chciał jej zawieźć. Od dzieciństwa pragnął odwdzięczyć się tej wspaniałej kobiecie za całe dobro, jakie mu ofiarowała. Z początku czynił to podświadomie, wręcz instynktownie, dopiero z czasem z pełnym zamysłem zaczął robić wszystko, co mogłoby ją uszczęśliwić. Co prawda nie był idealne, przeciwnie, sprawiał wiele problemów wychowawczych, mimo to wobec najbliższej krewnej zawsze zachowywał się wzorowo. Nawet nie jest sobie w stanie wyobrazić, aby kiedykolwiek miał obrazić babcię. Kiedyś był w stanie doskoczyć do każdego jedynie za krzywe spojrzenie, mimo to zawsze pozostawał wobec seniorki posłuszny. To był zawsze dość ciekawy kontrast, zwłaszcza dla dawniejszych kolegów Baldrica, którzy wyśmiewali relację znajomka z babcią.
- Była mocno zaskoczona, jednak jakoś to przeżyła. Cudem nie przegoniła mnie z wałkiem w ręce.
Ileż to razy był ciągany za ucho. O wiele więcej razy dostał ręcznikiem po głowie, a niezliczoną ilość razy po łapach, kiedy to spróbował coś podejść, na przykład podczas pieczenia ciasta. Może i był pozbawiony obecności matki i ojca, ale nie zabrakło w jego życiu mnóstwa rodzinnego ciepła. Theresa Cornwell dała mu coś, czego nikt inny ofiarować nie mógł - bezinteresowne uczucie. Mimowolnie uśmiechnął się, a w jego sercu rozbudziła się tkliwość.
Stopniowo Bald mógł rozpoznać w swoim sercu inne uczucia, które były równie gorące co te towarzyszące przy wspomnieniu babci, jednak miały one całkowicie inny wydźwięk. Istota uczuć zmieniła się, gdyż wypływała z pragnień ciała.
- A co, jeśli to jest wyznanie? - spytał hardo, a jego oczy rozbłysły z nową mocą. Właściwie nie zdobyli się jeszcze na żadne wielkie deklaracje, lecz te nie były potrzebne, przynajmniej nie teraz, gdy ich romans dopiero się rozwija. Spoglądał więc na twarz chłopaka, aby wyczytać z niej odczucia młodego kochanka. - Chcę wyznać, że nie mogę przestać o tobie myśleć.
I znów się do niego dobrał, w ten sposób dając ujście swym zachciankom. Może i miał na niego ochotę i to bardzo, mimo to nie zapominał, że już dziś dał się ponieść w składziku woźnego. Postanowił więc, że tym razem skupi się jedynie na jego rozkoszy. Gdy dłonią stymulował jego męskość, ustami muskał jego szyję, od czasu do czasu podgryzając ją, aby pozostawić po sobie nie tak trwałe ślady. Szybko podciągnął koszulkę chłopaka, wtedy też gorącymi wargami przesunął po rozpalonej skórze kochanka.
Kiedy pochylił się nad jednym z sutków osiemnastolatka, nagle zadzwonił telefon. Bald niechętnie oderwał się od młodzieńca, aby spojrzeć mu prosto w oczy z wyrazem udręki. Choć nie chciał go pozostawiać samemu sobie, to jednak przeszedł na chwilę do salonu, aby odebrać w nim połączenie. Musiał odebrać, bo gdy tylko zerknął na wyświetlacz, okazało się, że dzwoni do niego babcia. Po wymianie kilku zdań, dowiedział się, że do kobiety ma zajechać jej córką, a jego matka. Przyjął tę wieść z jako takim spokojem, lecz gdy wracał do sypialni, spojrzał po chłopaku z przejęciem. Zaraz musnął jego usta, jakby chciał całkowicie wymazać w ten sposób nieprzyjemności. Po chwili otulił dłońmi jego twarz, ale zaraz równie szybko ją puścił.
- Muszę iść, babcia po mnie zadzwoniła. Możesz tu zostać, w razie czego klucze są na biurku w gabinecie - wyrzucił z siebie spokojnie, cicho, z rezygnacją. - Przepraszam - dodał z jawną skruchą.
W mgnieniu oka ubrał się i przeszedł do salonu, gdzie złapał za telefon, portfel, w kuchni zaś odnalazł zapasowe klucze. Jeszcze zajrzał do sypialni, aby zobaczyć raz jeszcze ukochanego.
- Na pewno pojawię się na obiedzie ze Slavą, pamiętaj o tym.
Kolejny raz ucałował jego usta, po czym uciekł do drzwi wejściowych, aby w końcu opuścić mieszkanie, czego w głębi ducha wielce żałował.

[z/t]

_________________


Ostatnio zmieniony przez Baldric dnia Nie Cze 08, 2014 4:24 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Nie Cze 08, 2014 11:00 am

Słuchał go uważnie, nagle wyobrażając sobie minę jego babci. Śmiać mu się chciało, gdyż nie wyobrażał sobie Bala, który siedzi przed starszą zagorzałą katoliczką i wyjawia jej swoje preferencje seksualne. Zapewne kilka kolejnych dni musiało być bezcennych. Te spojrzenia i podejrzenia względem kolegów Baldrica. Dużo by dał, aby zobaczyć młodego nauczyciela wychowania seksualnego, a także aby posłuchać różnych śmiesznych historii, które zapewne jego babcia ma na pęczki. Kiedyś mężczyzna będzie musiał ją mu przedstawić. Nawet nie oficjalnie, po prostu – gdyż takie informacje z życia belfra są bardzo smakowitym kąskiem.
- Jak mogła cię pogonić, skoro byłeś jej oczkiem w głowie? – parsknął pod nosem, mając tą komiczną sytuację przed oczami. Sam wielokrotnie dostawał po łapach, kiedy kradł jedzenie w kuchni Slavy. Zawsze ubrudzony, z liśćmi we włosach i przedartymi spodniami na kolanach wracał do domu, niczym z wojny, wygłodniały niczym wilk i szukając najszybszego sposobu podżarcia pyszności nim te zagoszczą na stole. Zresztą takie „kradzione” lepiej smakują. Przynajmniej w ocenie Percivala.
- No wiesz, jeśli to wyznanie to … zrobiło się bardzo poważnie – powiedział starając się brzmieć spokojnie, jednak cień uśmiechu i rozbawienia błąkał mu się po ustach. Szczęście. Radość. Spokój. Tyle emocji zalewało jego ciało, że nie potrafił przyjąć roli ponuraka, czy wielkiego romantyka.
- Wiem. Lubię bezczelnie zajmować twoje myśli – wymruczał mu nisko do ucha, zaraz przesuwając wzdłuż całego płatka nosem. Chwilę smyrał je, drocząc się z nim. Zresztą nauczyciel nie był wcale dłużny. Dobrał się do chłopaka w trybie ekspresowym, że ten nagle przestał myśleć o wszystkich poprzednich nieprzyjemnościach. Te przygnębiające myśli zastąpiło całkiem inne, lepsze doznanie. Aż wyprężył się, kiedy sprawne dłonie zajęły się jego męskości. Ciche westchnięcie opuściło jego wargi, a powieki opadły ukrywając brązowe oczy. Te zabiegi sprawiły, że zaczynał znowu mieć ochotę na inny rodzaj zabaw, jednak przeklęty telefon wszystko musiał przerwać. Pieszczoty ustały, a on lekko oszołomiony zerknął za kochankiem. Przewrócił się na brzuch, łapiąc poduszkę w pół i przyciągnął do siebie. Czekał cierpliwie aż Baldric wróci, jednak widząc go przejętego od razu domyślił się, że coś musiało się stać. Oczywiście dostał wyjaśnienie. I wszystko zrozumiał. To nagłe przygaszenie, wycofanie i spokój. Potaknął tylko, chwilę milcząc.
- Pewnie rozumiem. Idź. Mną się nie przejmuj. A kluczę zapewne pożyczę – powiedział podnosząc się i siadając po turecku. Zaraz oddał czuły pocałunek, czując się lekko zaniepokojony stanem partnera. Został sam w sypialni, jednak zaraz mężczyzna do niego zajrzał i skradł mu kolejnego całusa. Uśmiechnął się lekko, gestem ręki wyganiając go.
- Wiem, wiem. Leć. – Gdy drzwi się zamknęły, opadł plecami na łóżko, wgapiając się w sufit. Zastanawiał się, co mogło być nagłą przyczyną wezwania Bala do babci. Czyżby ich umówione spotkanie? A może źle się poczuła? Nie. To by mu na pewno powiedział. Jak się znowu zobaczą to go dyskretnie wypyta. Minęła godzina, a on nie miał co ze sobą zrobić. Ochłonął po wcześniejszych ekscesach i postanowił się ubrać. Założył swoje ciuchy, zajrzał do gabinetu i porwał klucze z biurka. Zamknął mieszkanie i wyszedł.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Wto Wrz 09, 2014 1:04 am

- Jakby obchodziły mnie pieniądze - mruknął w odpowiedzi na jego słowa lekko urażonym tonem. Wcale nie oczekiwał na zwrot pieniędzy, właściwie te nie były najważniejsze. O wiele istotniejsze było to, że Percy znów był bezpieczny w jego ramionach i, jak na razie, nauczyciel skupiał się tylko na tym jednym fakcie. To chyba był jedyny pozytyw podczas tej okropnej przygody. Ale po tym jednym plusie mnożyły się minusy, co bruneta niezwykle martwiło. Był świadom tego, że sprawa narkotyków jeszcze się nie skończyła. Znając opieszałość policji oraz jej biurokratyczną strukturę, wszystkie procedury będą przedłużane w nieskończoność. A jeśli, nie daj Boże, dojdzie do postępowania sądowego, będzie jeszcze gorzej. Być może mężczyzna nieco teraz wszystko wyolbrzymiał, jednak pogróżki funkcjonariuszy, obecnych w sali numer dwadzieścia siedem, o rozprawie wziął sobie bardzo do serca. W duchu błagał więc wszelkie niebiosa, żeby jakimś cudem wszystko zakończyło się na tym wpłaceniu kaucji.
Choć dowiedział się, co to były za narkotyki, to wcale nie uspokoiła go ta informacja. Skinął jedynie głową na znak, że usłyszał jego odpowiedź, po czym złożył krótki pocałunek na jego czole. Wysłuchał jego dalszych słów, nie podejmując już żadnej próby rozmowy. Był przy nim, wciąż go obejmował, jednak nie potrafił wydusić z siebie jakichkolwiek słów. Cisza trwał jeszcze chwilę. W końcu oderwał się od nastolatka i spojrzał mu prosto w te brązowe oczy.
- Dobrze, że mnie wezwałeś.
Po tych słowach wyjął telefon z kieszeni i zadzwonił po taksówkę. Samochód szybko znalazł się przed komisariatem. Obaj szybko wsiedli do pojazdu, zajmując we dwóch tylne siedzenie. Baldric dyskretnie pochwycił dłoń chłopaka i trzymał ją przez całą drogę do kamienicy, lecz spojrzenie wbił w szybę, przyglądając się ulicom oświetlonym przez latarnie. Po czterdziestu minutach znajdowali się już przed odpowiednim budynkiem. Mężczyzna zapłacił kierowcy odpowiednią sumę, po czym wysiadł i skierował się ku klatce schodowej. Otworzył szeroko drzwi i stał w nich jeszcze chwilę, aby wpuścić przez nie Percy’ego. Dość leniwie weszli na drugie piętro, gdzie znajdowało się mieszkanie nauczyciela wychowania seksualnego. Włożył klucze do kolejnych drzwi, otworzył je i wciągnął za sobą do salonu nastolatka. Wbił w niego uważne spojrzenie, nie rezygnując nawet na chwilę z poważnego wyrazu twarzy. Grzecznie zamknął za nim wejście na cztery spusty, pozbawiając go w ten sposób drogi ucieczki. Musiał z nim poważnie porozmawiać, lecz nie wiedział, od czego zacząć. W milczeniu obserwował jego twarz, mając nadzieję, że otrzyma wszystkie odpowiedzi bez zbędnych słów. Niestety, to było nierealne wrażenie.
- Opowiedz mi najpierw, co się właściwie stało – zażądał spokojnie, jakoś nie myśląc o tym, by dać mu odetchnąć po męczącym przesłuchaniu. – Wiem tylko tyle, że policja znalazła u ciebie narkotyki. Od czego się zaczęło?
Wierzył w jego niewinność, to nie podlegało najmniejszej wątpliwości, mimo to chciał poznać wszystkie okoliczności tej sprawy. Przecież te narkotyki same się nie znalazły w jego kieszeni. Ktoś mu je podrzucił, na pewno tak się właśnie stało. To jednak było jeszcze bardziej martwiące. Kto mógłby podłożyć chłopakowi taką świnię? I dlaczego? Tyle było pytań i tak wiele domysłów.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Wto Wrz 09, 2014 12:29 pm

- Wiem, że nie chodzi ci o pieniądze, ale zrozum, że dla mnie także nie jest komfortowa sytuacja. Nie jesteś moim sponsorem – rzucił, gdyż i tak już czuł się paskudnie z całą tą sytuacją. Nie chciał sprawiać mężczyźnie jeszcze większych problemów. Już i tak sam fakt, że się ze sobą spotykają był dużym ryzykiem, a teraz jeszcze doszła komenda, na której został oskarżony o posiadanie narkotyków. Faktycznie posiadał je, jednak nie miał pojęcia skąd się mogły tam wziąć. Nikt poza nauczycielem mu nie wierzył. Serio wyglądał na takiego, który, aby dobrze bawić się na imprezie potrzebuje mocniejszego kopa?
Kiedy wysiedli z taksówki, od razu udał się do mieszkania kochanka. Wiedział, że mężczyzna tak łatwo nie odpuści. Był nauczycielem, a ich natura zazwyczaj bywa ciekawska oraz lubiąca drążyć wszelkie niewyjaśnione sprawy. Na przykład takie, jak te.
- Nie wiem. Nie wiem, jak to się stało – powiedział zgodnie z prawdą. Przecież nie miał zielonego pojęcia. Miał dziurę w pamięci. Spojrzał na kochanka siadając na sofie. Spiął się, obserwując Baldrica, który zdecydowanie chciał poznać prawdę. Każdy szczegół.
- Niewiele pamiętam. Mam luki. Pamiętam, jak byłem z kolegami w klubie. Wypiliśmy z pięć kieliszków wódki, parę drinków. Potańczyliśmy, potem graliśmy w bilard. Jeden z nich, solenizant, zaproponował, aby przenieść się na domówkę do koleżanki. Wszyscy się zgodziliśmy – mówił spokojnie, powtarzając wszystko to co policjantom. Tylko, że to przesłuchanie było zdecydowanie gorsze. Policjanci nie wypytywali o inne mniej interesujące ich szczegóły, Bal miał większe prawo. W końcu byli kochankami.
- Tam, jak to impreza. Zabawa i takie tam. Wypiłem drinka, a potem niewiele pamiętam. Przypomina mi się, że wymiotowałem w łazience, a potem nagle nie wiem, jak znalazłem się na dole w salonie na sofie z ludźmi, którzy bawili się w najlepsze. Potem z kimś tańczyłem i przyjechała policja. Nie wiem, jak to się stało. Nie mam pojęcia skąd wzięły się tam prochy. Pamiętałbym, gdyby ktoś koło mnie wciągał kreskę. Ja bym pamiętał, że wziąłem do kieszeni działkę. Na pewno mi to ktoś podrzucił, nie ma innej opcji – rzucił pewnie. Wiele osób mogłoby mu zarzucić, skąd ma tą pewność skoro niewiele pamięta, jednak znał siebie. Wiedział, że nawet pod wpływem nie był zdolny do podobnych rzeczy. Nie miał pojęcia co było w tym drinku, ani dlaczego tak to go odurzyło, gdyż policja tylko sprawdziła czy posiada alkohol w organizmie. Był pełnoletni, oczywiście, ale narkotyki, wcale nie przemawiały na jego korzyść.
- I tyle. Mam nadzieję, że sprawa się wyjaśni. Przecież ta domówka, nie była taką amerykańską imprezą, gdzie ludzie latają nadzy i naćpani wokół domu. Było wszystko normalnie. Tak, jak zawsze – mruknął, wbijając spojrzenie w stół przed nim. Zastanawiał się, analizował. Starał sobie przypomnieć coś, co mogło być ważne. Jednak nic poza tym wszystkim, co już powiedział, nie pamiętał. Zresztą wszystko układało się w logiczną całość. To, że nie pamiętał drogi z łazienki do salonu, przecież nic nie oznacza. Często się miewa lekkie zamroczenia pod wpływem alkoholu. Tym razem na pewno było podobnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baldric
Nauczyciel wychowania seksualnego
Trener drużyny piłkarskiej
avatar

Liczba postów : 412
Join date : 06/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Wto Wrz 09, 2014 9:19 pm

Nie rozwodził się dłużej nad kwestią pieniędzy, ponieważ te nigdy nie były w jego życiu najważniejsze. Z pewnością ułatwiają one życie, jednak nie należy stawiać ich na piedestale. Dla nauczyciela istniały ważniejsze rzeczy, na przykład rodzina w postaci ukochanej babci, praca z młodzieżą dająca mu satysfakcję, piłka nożna i od niedawna kolejna bliska mu osoba. Był świadom tego, że związek z nastolatkiem nie będzie należał do najłatwiejszych, ale nigdy nie przypuszczał, że tak szybko napotkają na pierwszą poważną przeszkodę. Chyba właśnie dlatego przez całą drogę milczał, układając sobie w głowie zdania, które wypowie jako pierwsze, gdy już znajdą się w jego mieszkaniu. Ale wszystkie te mądre słowa umknęły z umysłu, gdy wysiedli z samochodu, a mężczyzna poczuł się jeszcze bardziej zdezorientowany, kiedy tylko przeszli przez drzwi wejściowe. Chwilę odczekał, aby wreszcie wydusić z siebie wyrazy, które zaraz po wypowiedzeniu wydały mu się jakieś takie nieodpowiednie. Percy wyrzucił z siebie na początek najprostszą odpowiedź i usiadł na kanapie. Mężczyzna poczuł jego spojrzenie na sobie, przez co spuścił głowę, nie za bardzo wiedząc, czy powinien zajrzeć mu w oczy. Z jak największym opanowaniem wysłuchał początku historii, uznając ją za dość niewinną. Nastolatek wyszedł z kolegami do klubu, aby uczcić urodziny jednego z nich trochę wypili i ruszyli na domówkę koleżanki. To właśnie na tej imprezie musiał wydarzyć się przełom. I tak było, bo Percy wyznał, że to po drinku wypitym na domówce niewiele pamięta. Może coś było dodane do alkoholu, takiej możliwości Bald nie wykluczał. Zmarszczył jedynie brwi i w końcu sam zajął miejsce na czerwonej kanapie.
- Więc kto mógł ci te prochy podrzucić? Twoi koledzy? A może był tam ktoś obcy?
W taką wersję zdarzeń chciał wierzyć najbardziej. Był przekonany, że Debreu sam nie zdecydował się na zakup narkotyków, ktoś inny musiał mu je włożyć do kieszeni. Ale nie potrafił sobie wyobrazić, jak można dać się tak łatwo podejść. Percy naprawdę nic nie zauważył?
- Czyjeś prochy to są. Skoro nie są twoje, to może ktoś z twoich znajomych ćpa?
Problemem nie był sam nastolatek, lecz jego towarzystwo. Musiał zadawać się z niewłaściwymi ludźmi, skoro w jego pobliżu znalazły się narkotyki. Być może jego najbliżsi znajomi nie są zamieszani w całą tę sprawę, jednak jakiś dalszy kolega jak najbardziej.
- Skoro ta ecstasy znalazła się w twojej kieszeni, to musiał ci ją podłożyć ktoś, kto znalazł się wystarczająco blisko.
Wiadomo, że na imprezie bywa tłoczno i każdy rozmawia z każdym, ale przecież czuje się obcą dłoń w kieszeni własnych spodni. Cholera, ten wniosek nie spodobał się nauczycielowi, co też sugerowały zmarszczone brwi. Aż wstał z kanapy an równe nogi i zbliżył się do drzwi, które zamknął bez słowa. Zawsze zamykał drzwi na noc, to jak najbardziej normalne. Tak naprawdę czuł, że musi coś zrobić, cokolwiek, aby się uspokoić. Nie wiedział z jakiego powodu złość w nim wzrastała, ale tak było.
- Jakim cudem doprowadziłeś się do tak kiepskiego stanu? Naprawdę tak dużo wypiłeś?
Było tyle niewiadomych, a Baldric miał coraz więcej pytań. Im więcej o tym myślał, tym bardziej się denerwował. W głowie miał jeden z obrazów dzikiej speluny, gdzie wszyscy piją, palą i po kryjomu ćpają, a kiedy już każdy się odurzy, to szuka jedynie łatwego i szybkiego seksu. Mimowolnie wzdrygnął się z odrazą na podobne wyobrażenie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   Wto Wrz 09, 2014 10:01 pm

Atmosfera była gęsta i można było ją kroić nożem. W powietrzu unosił się zapach niepewności i strachu. Percy był zmęczony całym tym zajściem, chciał wziąć kąpiel i iść spać. Zapomnieć o pechowym incydencie. Nie bał się, bo przecież nic złego nie zrobił. Jednak, kiedy pierwsza lawina pytań padła ze strony kochanka ponownie spiął wszystkie mięśnie, które w pełnej gotowości reagowały na każde słowo Bala.
- Nie wiem. Wydaje mi się, że znałem tam wszystkich. Oczywiście, byli tam ludzie, którzy nie chodzą ze mną do szkoły – mruknął starając się wrócić myślami do domówki. Nie pił dużo, jednego drinka, po którym tak fatalnie się poczuł. Czyżby coś w nim było? Ale kto mógłby mu czegoś dorzucić? Nie, to chore. Coraz bardziej. Czuł, jak paranoja wkrada się do jego umysłu i płata coraz to gorsze figle. Czuł coraz to większą irytację spowodowaną ilością słyszanych pytań. Wiedział, że Baldric jest zły, zawiedzony, zdezorientowany i niepewny, ale do cholery, czemu musi tak dużo zadawać pytań w tak krótkim czasie. Starał się opanować rozchwiane nerwy tłumacząc sobie, że mu się wydaje. Normalna rozmowa. Troska. Tak, to na pewno to.
- Skąd mam wiedzieć, czy ktoś z moich znajomych ćpa? Myślisz, że mi się chwalą, rzucają hasłem: hej, Percy, wiesz, że ćpam?! Nie? To już wiesz! – syknął, gdyż ton mężczyzny przestawał mu się podobać. Wszystko szło w bardzo złym kierunku. Oboje mieli nerwy ku granicy.
- Przestań zachowywać się, jak mój ojciec – rzucił, jednak zaraz przerwał. - Ej, czy ty mi coś sugerujesz? – Zmarszczył brwi, gdyż to zwykłe, niewinne pytanie przerodziło się dla niego w bardziej w podejrzenia. Spojrzał na kochanka nie wierząc, ze nauczyciel mógłby mu coś takiego nawet zarzucić czysto hipotetycznie. Złość wzbierała się w nim, czego efektem były palce zaciskające się na materiale spodni. Odprowadził go wzrokiem do drzwi, które właśnie zamykał Cornwell. Percival wstał, jak oparzony.
- Bald, do cholery, mówiłem ci, że byłem trzeźwy, jak szedłem na tę domówkę. Tam napiłem się jednego drinka, a po nim się źle poczułem. Ile razy mam to samo powtarzać! – Podniósł głos, który mu mimowolnie zadrżał. Nie panował nad tym. Emocje wzięły górę. Wszystko trafił szlak. Wiedział, że bycie ze starszym facetem, to całkiem inny wymiar związku, jednak nie sądził, że mężczyzna mimo wszystko traktować go będzie, jak zwykłego szczeniaka. Zdarzyć się mogło to każdemu. Nawet i jemu na imprezie z jego kolegami. Pech i złe towarzystwo. Nic więcej.
- Ty także mogłeś mieć podobne przeżycie będąc na piwie z kolegami. To mogło się przytrafić każdemu, więc czemu zaraz wciskasz mi kit, że może to ja za dużo wypiłem i dałem się ponieść imprezie?! Wiem ile wypiłem. Nie jestem typem imprezowicza, który upija się, aby urwał mu się film, więc nawet nie waż się mi sugerować podobnych rzeczy! – wyrzucił z siebie na jednym wydechu. Rozmowa zaczęła przybierać całkiem inny obrót, co mogło się źle skończyć. Oboje się denerwowali, a Bal swoimi pytaniami zbyt daleko wybiegał. Naprawdę mu nie ufał? Obawiał się czegoś? Sądził, że Percy może posunąć się do skoku w boku, jeśli tylko mężczyzny nie będzie w pobliżu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Balda   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Balda
Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie Emmy
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Letnie Mieszkanie Heisenberga
» Biuro i mieszkanie Gwen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Dzielnica mieszkalna :: ∎ Kamienice-
Skocz do: