IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stolik na tyłach biblioteki

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Aidan

avatar

Liczba postów : 90
Join date : 12/01/2014

PisanieTemat: Re: Stolik na tyłach biblioteki   Pon Lip 07, 2014 11:23 am

Po tym, jak minęło pierwsze zaskoczenie uczeń nie przeszedł nad tą sytuacją całkowicie do porządku dziennego. Cały czas towarzyszyło mu leciutkie, acz nieprzemijające niedowierzenie, a przede wszystkim poczuciem niezręczności, spowodowane faktem, że cała ta interakcja miała w sobie coś dziwnego, nienaturalnego może wręcz podejrzanego. Nie spodziewał się przejawów zainteresowania i wynikającej z niego troski od człowieka, który do tej pory raczej go ignorował. Zdziwił się, że ten zwraca się do niego po imieniu, pomijając fakt, że mógł robić to tylko dlatego, że przed chwilą sobie to imię przeczytał. Zdziwił się, że w ogóle chce z nim rozmawiać. I w końcu sam przebieg tej rozmowy wydawał mu się co najmniej podejrzany. Widać z resztą było, że nie czuje się szczególnie komfortowo, był wyraźnie spięty, rzucała się w oczy pewna sztywność gestów i spojrzenie błądzące chaotycznie po najbliższym otoczeniu, jakby w poszukiwaniu dowodu, że gdzieś tu kryje się podstęp. Nic takiego rzecz jasna nie znalazł, co być może było jeszcze bardziej niepokojące.
Milczał przez chwilę nie bardzo mając pomysł, co może odpowiedzieć. Że jest świadomy tej różnicy? Może nauczyciel brał go za aż tak nierozgarniętego? Albo po prostu sobie z niego żartował w jakiś pokręcony, niezrozumiały sposób…  Ale przecież nie wyglądał na osobę skłonną do żartów. Ostatecznie na człowieka też nie wyglądał, lecz skoro zapewniał, że nim jest. Aidan nie był skłonny się upierać, że ma do czynienia ze sprytnie zamaskowanym robotem, mógł mieć co najwyżej lekkie wątpliwości. Leciuteńkie. Ostatecznie westchnął tylko z pewną rezygnacją.
- Być może wyglądam gorzej niż się czuję, ale zapewniam, że nie zamierzam zaraz umrzeć ani nic w tym stylu – zapewnił na wszelki wypadek.
Niby to było oczywiste, wszak siedział grzecznie na krześle i był skłonny sklecać całkiem spójne zdania i poza być może rzucającą się w oczy bladością nie zdradzał zbyt wielu objawów wskazujących na rychłe zejście, nie mniej zdążył się zorientować, iż ludzie nie zawsze rozumieją, że on po prostu czasem tak wygląda, kiedy ma gorszy dzień, wcale nie dlatego, że kopnął w kalendarz jeszcze tego samego ranka i po prostu nie zdążył tego zauważyć.
Potem nastąpiła kolejna chwila niezręcznej przynajmniej dla niego ciszy, a słysząc, o co Fujimoto go pyta chłopak spiął się jeszcze wyraźniej, nerwowo przygryzając wargę i skubiąc jakąś nitkę przy rękawie koszuli.
- Chyba mogę się domyślić – burknął, w sposób zdecydowanie zbyt nieuprzejmy, biorąc pod uwagę, że rozmawiał z nauczycielem i o nauczycielu. - W pracy? Nie sądzę, bym popełnił zbyt wiele błędów.
Oczywiście była też kwestia błędów, które popełnił, a które nie miały wiele wspólnego z niepoprawnym użyciem języka obcego, ale ostatecznie nie tego dotyczyło pytanie. Pogardliwe prychnięcie, który pozwolił sobie skwitować całą tę kwestię też było zdecydowanie nie na miejscu, zorientowawszy się więc w swoim zachowaniu zerknął na nauczyciela niemal z przestrachem.
- Przepraszam – mruknął. - Chyba naprawdę jestem bardziej zmęczony niż myślałem – usprawiedliwił się dość nieszczerze.
Opuścił wzrok na własne dłonie, które zaczęły mu minimalnie drżeć od samego tylko myślenia o tym. Zdążył już wcześniej zorientować się, że obracane w myślach wspomnienie nadal wywiera na nim wrażenie, podobne trochę to gorączki, sprawiając jednocześnie, że narasta w nim gorąca fala wstydu, a lęk wędruje wzdłuż kręgosłupa zimnym dreszczem. Zastanowił się przelotnie, czy to bardzo widać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Stolik na tyłach biblioteki   Wto Lip 08, 2014 7:05 pm

Eito był przyzwyczajony do tego, że uczniowie reagowali na niego z lękiem. To całkiem zdrowy i naturalny odruch osoby mającej z nim do czynienia. Gorzej było z tą trudną młodzieżą, głowami w których to samo echo odbijało się godzinami. Z tego właśnie względu już od pierwszych zajęć wprowadzał dyscyplinę i stawiał dość wysokie wymagania, by nie mieli czasu wymyślać głupot. Przeważnie to wystarczało, by zapanować nad klasą. Jeśli chodziło o zaczepianie przez niego uczniów w szkole poza lekcjami, robił to dosyć nagminnie, a zwłaszcza na swych dyżurach. Niczym policjant doszukiwał się wszelakiego łamania regulaminu: palenie, ćpanie, picie alkoholu, niszczenie mienia szkoły, bójki i tym podobne. Prawdopodobnie pierwszy raz zdarzyło mu się zaczepić Aidana, gdyż myślał, że zaraz dojdzie do rękoczynu w bibliotece. Reagował instynktownie swym zainteresowaniem. Nie mógł odwrócić się i odejść, jak gdyby nic. Młody wręcz prosił się o uwagę, a może nawet ratunek. To mu w zupełności wystarczyło aby sprawdzić chłopaka. Zresztą mu naprawdę niewiele trzeba było, żeby zrewidować ucznia.
Zwyczajnie zdziwił się, jak można było dokonać tak rażącej pomyłki dwóch godzin z tygodniem, który ma ich aż sto sześćdziesiąt osiem. Chciał podkreślić różnicę, by zobaczyć reakcję, która jednak okazała się intensywnym milczeniem. Plus dla chłopaka, że jeszcze bardziej się nie pogrążył. Japończyk musiał się upewnić co do stanu zdrowia rozmówcy, bo jako szkolny opiekun odpowiadał za niego i w razie jakiś problemów zostanie pociągnięty do odpowiedzialności. Kolejne jednak z rzędu zapewnienie go rozbawiło.
- Więc nie uczynisz mi tej przyjemności... – odparł z rozczarowaniem – ale dobrze już, dobrze – rzucił luźno i uniósł symbolicznie rękę. – Trzymam cię za słowo – dokończył uśmiechając się tajemniczo. Chciał obrócić sytuację w żart, żeby już dłużej niepotrzebnie nie męczyli tematu.
Gdy matematyk skupił się na wypracowaniu, stan chłopaka wpadł w dość wyraźnie emocjonalny stan. Stał się irytujący, bo z jednej strony rozchwiany i przestraszony, a z drugiej niegrzeczny, niemal bezczelny. Pan Fujimoto nie lubił pracować z niestabilnymi psychicznie, od razu miał ochotę takich ustawiać, jak dowódca swych szeregowców. Zabrać za szmaty i zadać porządną rozgrzewkę na ćwiczebnym poligonie, by do tych szarych komórek w końcu dostał się tlen.
Nie był usatysfakcjonowany mało konkretną odpowiedzią co do wypracowania, chociaż wynikało z niej, że młody został kompletnie pozostawiony sam sobie. Brunet nie mógł polegać na domysłach, nie w tak ważnej sprawie, jak oskarżenie kolegi po fachu za niedopełnianie obowiązków. Musiał być w stu procentach pewien. Wyraz twarzy Eito był poważny, nieco zamyślony z zmarszczonymi brwiami, gdy usłyszał przeprosiny. Wyglądało, jakby młody próbował się wycofać, a na to zdecydowanie nie mógł mu pozwolić. Oparł dłonie o blat stołu i gwałtownie zerwał się z krzesła przelotnie rzucając mu surowe spojrzenie, po czym zbliżył się do okna uchylając je i momentalnie do pomieszczenia zaczęło wlatywać świeże powietrze. Nie spostrzegł w chłopaku szczególnej zmiany, po prostu cały czas wyglądał mizernie.
- Więc de facto nauczyciel włoskiego nie wskazał ci błędów, a mówisz, że popełniłeś ich niewiele – stwierdził spokojnym tonem zwrócony tyłem patrząc przez okno. Następnie powrócił do stolika, ale tą razom do przeciwnej strony, gdzie siedział Aidan. Przełożył ową pracę kładąc na miejsce tej nowo tworzonej. – Chcesz zatem powiedzieć, że celowo pan Moretti niesprawiedliwie cię ocenił? – wskazał dłonią na napis „do poprawy” nachylając nieznacznie sylwetkę w stronę ucznia. Szczerze wątpił, by mu powiedział prawdę. To nie ona go aktualnie najbardziej interesowała, bo i tak już postanowił pokazać wypracowanie postronnej osobie. Zaczynał powoli domyślać się do kogo były kierowane słowa „nienawidzę cię”. Wszędzie wokoło leżały materiały do włoskiego, a młody właśnie był w trakcie pisania pracy w owym języku, prawdopodobnie poprawy. Eito oparł się tyłem o stolik tuż obok i założył luźno ręce przed sobą.
- Wiem co o mnie mówicie, słyszę to często za swoimi plecami – obrócił głowę spoglądając w przestrzeń z obojętnością. – O każdym nauczycielu wyrabiacie sobie opinię lepszą, bądź gorszą. Przechodząc do meritum – ponowie skupił całą swoją uwagę na niebiesko-włosym – Pan Moretti wśród kadry nosi nieskazitelną opinię. Pytanie, jak ona wygląda z perspektywy uczniów? – uczynił chwilową pauzę. – Powiedz, co tak naprawdę o nim sądzisz? Oczywiście to zostanie tylko pomiędzy nami. Masz moje słowo. – Mówił stonowanym, łagodnym tonem, a wyraz na twarzy wydawał się nawet przyjacielski. Eito był człowiekiem zawsze dotrzymującym obietnicy, nie rzucał słów na wiatr. Uczniowie mający z nim zajęcia doskonale powinni to wiedzieć, już chociażby z tego powodu, że nigdy nie przekładał zapowiedzianych sprawdzianów, choćby się paliło i waliło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aidan

avatar

Liczba postów : 90
Join date : 12/01/2014

PisanieTemat: Re: Stolik na tyłach biblioteki   Sro Lip 09, 2014 2:36 pm

Im dłużej trwała ta rozmowa tym bardziej poczucie dezorientacji stawało się intensywniejsze. Jeśli ta uwaga miała rozluźnić atmosferę i sprawić, że chłopak się rozluźni, to cóż… nieszczególnie się udało. Zamiast docenić owe próby ze strony nauczyciela zaczął się poważnie zastanawiać, czy się nie przesłyszał, bowiem dałby głowę, że to zabrzmiało jak żart, tym razem już całkiem wyraźnie. Jeszcze trochę i będzie zmuszony pomyśleć, że nauczyciel matematyki ma być może coś na kształt poczucia humoru, a to już by wstrząsnęło posadami jego świata.  Po raz kolejny więc postanowił nie odpowiadać, obawiając się trochę, że milczenie zostanie potraktowane jak ignorowanie rozmówcy, ale naprawdę nie wiedział, jak mógłby to skomentować. Ogólnie dało się zauważyć, że nie ma zbyt wielkiej ochoty na pogawędkę, a na jego chęci tym bardziej negatywnie wpływało uczucie, iż mężczyzna chce go w coś wmanewrować i być może nie skończy się to dla niego najlepiej. Doświadczenie podpowiadało, że daleko idąca podejrzliwości jest w takich wypadkach najlepszą opcją.
Obserwował więc wszelkie gesty i poczynania Eito z uwagą, właściwie wręcz w napięciu, wodząc za nim wzrokiem, kiedy ten podszedł do okna i wbijając oczy w blat biurka, kiedy ponownie się do niego odwrócił. Istotnie, pierwszym o czymś pomyślał było wycofanie się, zaprzeczenie i jak najszybsza ucieczka, ale już po chwili zaczął obracać w głowie również inne opcje. Różne pomysły kłębiły się pod tą niebieską czupryną, niewiele z nich jednak było później wprowadzanych w życie, całe szczęście.
Wahał się przez moment pod odpowiedzią, nie całkiem przekonany, że może tak po prostu przytaknąć i nie będzie to miało dla niego żadnych przykrych skutków. Odetchnął nieco głębiej, przyglądając się położonej przed nim pracy.
- Niestety tak właśnie było – przyznał w końcu dość niechętnym tonem.
Żałował trochę, że nie dociekał wtedy, co tam naprawdę za tym stało, ale jego uwaga została skutecznie rozproszona i odciągnięta od tej kwestii, tak, że zupełnie zapomniał o ocenach. Kto by o nich pamiętał na jego miejscu? Konieczność pisania tej po prawy była tak naprawdę tylko kolejną z wielu przykrości, jakie ostatnio stały się jego udziałem za sprawą jednej osoby i to wcale nie jedną z tych najgorszych.
Spodziewał się, że wykuje się z tego dłuższe przesłuchanie, musiał jednak przyznać, że nie takich pytań oczekiwał. Bardziej upewnia się, czy aby na pewno nie zawinił, korzystając nadmiernie z pomocy jakiegoś starszego kolegi albo źródeł internetowych. Nie pomyślałby, że nauczyciel zachowa się tak, jak gdyby mu wierzył, przynajmniej tylko pozornie. Ta sytuacja otworzyła przez nim zupełnie nowe możliwości i zupełnie nie wiedział jak i czy w ogóle je wykorzystać. Ostatecznie Fujimoto mógł zapewniać go o swojej dyskrecji, ale przecież to było zupełnie coś innego, niż data klasówki, o wiele bardziej poważnego i nie da się ukryć, że raczej osobistego. Wymagało zaufania, a tego Aidan naprawdę nie miał w nadmiarze.
Zamiast na niego gapił się na swoje dłonie, które teraz zaciskał na własnych kolanach, jakby nie bardzo wiedząc, co z nimi zrobić i gdzie je podziać.
- Oczywiście, że nieskazitelną – mruknął, sprawiając wrażenie, jakby nie mógł się zdecydować, czy jest bardziej wściekły czy jednak zrezygnowany. - Tym bardziej nie sądzę, żeby mi pan uwierzył… Nie chcę większych kłopotów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Stolik na tyłach biblioteki   Wto Lip 15, 2014 11:01 pm

Młody człowiek potwierdził przypuszczenia Eito względem braku wskazania błędów w wypracowaniu. Znalazł zatem pierwszy gwóźdź do trumny Donatiena, którego zamierzał wbić przedstawiając owe fakty dyrektorowi. Jednakże to śledztwo dopiero rozpoczynał i nie miał zamiaru kończyć na tym jednym drobiazgu. Musiał dokładniej zbadać osobę z nim pracującą, a to wszystko dla dobra uczniów Traditional. Czy matematykowi faktycznie mogło tak na nich zależeć? Długa nieprzerwana cisza pojawiłaby się właśnie w tym momencie. Oficjalna odpowiedź brzmiałaby oczywiście twierdząco, ale prawda leżała w całkiem innym położeniu. Z pewnością nauczyciel nie pałał sympatiom do tych rozpuszczonych bogaczy, bo za takich ich brał. To przede wszystkim obowiązek wobec regulaminu dawał obecnie złudzenie przejścia na stronę ucznia. Jednakże Aidan nie wydawał się do końca spostrzec przychylności matematycznego tyrana. Ciekawe dlaczego? Czy powinien się martwić, że młody nie czół się przy nim swobodnie? Gdyby jednak było odwrotnie, dopiero wtedy mógłby dostrzec problem. Stres u chłopaka utrudniał konwersację i wydobycie informacji, ale małymi kroczkami posuwali się do przodu. Gdy Eito z wykształcenia był detektywem, a nie nauczycielem to o wiele szybciej i umiejętniej rozwikłałby sprawę, przynajmniej tak mu się zdawało. Wiedza oparta przez niego na filmowych kryminałach była dość bogata, dlatego śmiał się na niej opierać przeistaczając w fikcyjnego bohatera. Takie chłopięce marzenie nie jednego dorastającego chłopca.
Pan Fujimoto nie dociekał, czy uczeń zachował się uczciwie pisząc swe wypracowanie, bo nikt w takiej chwili nie przyznałby się do oszustwa. Dlatego też nie próbował wypytywać się aktualnie o osoby spisujące zadania z matematyki, bo Aidan mógł być w to zamieszany. Zaraz to by przeciekło i wszyscy oszuści zrobiliby się jeszcze bardziej ostrożni utrudniając tym samym odkrycie ich występku. Sam kiedyś chodził do szkoły i pamiętał te ciężkie, pokręcone czasy. Nie wiele się zmieniło od tamtej pory.
Świeże powietrze wpuszczone przez okno przyniosło w pewnej części pozytywny skutek. Młody nie wycofał się walcząc z wewnętrznymi dylematami. To było widać gołym okiem, chociaż nie mógł wiedzieć co się kłębiło w tej niebieskiej głowie. Nie mógł zdobyć zaufania w przeciągu kilku minut, ale wszyscy uczniowie wiedzieli, że zawsze działał według prawa, choć był niemal tyranem na zajęciach, ale to też tylko do wybranej grupy.
Stał oparty o biurko z założonymi rękoma i obserwował męczącego się wewnętrznie chłopaka. Uciążliwy widok, nawet bardzo. Nabrał powoli w nozdrza powietrze wypełniając po brzegi płuca, po czym wypuścił tą samą drogą.
- Cóż, nie spodziewałem się, że przez twoich rówieśników pan Moretti jest doceniany. Niby nie powinno mnie to dziwić, a jednak uległem zdumieniu – zaintonował spokojnie przeciągając głośno wypowiedziane myśli w kolejnym zdaniu gładząc własny podbródek. Wyglądało, jakby młody nie zamierzał się otworzyć, blokowany skutecznie przez strach. No właśnie. Wskazywało, że to nie Eito był jego przyczyną, a rozmowa o... wiadomo kim. Brunet przykucnął tuż przy siedzącym uczniu i spojrzał z dołu na opuszczoną twarz rozmówcy. Sam miał wyraz poważny, a zarazem wyrozumiały, niczym ojciec patrzący na rodzonego syna.
- Nie przejmuj się kwestią mojej wiary, bo jestem tu po to, aby cię wysłuchać Aidanie. A wież mi, nie boję się stanąć czołem w czoło z problemami. Jeśli będziesz szczery to jestem pewien, że razem rozwiążemy twoje kłopoty. Powiedz zatem z czym tak usilnie się zmagasz? Bo widzę wyraźnie, że nie chodzi tu tylko o tą jedną niesprawiedliwą ocenę. – Mówił powoli i spokojnie, choć jego barwa głosu była wyraźna, niska. Jeśli chłopak nie okazał jakiegoś nagłego sprzeciwu to, wtedy Fujimoto położył delikatnie swą ciepłą dłoń na tej zaciskającej kolano, by ukazać tym gestem swe wsparcie. – Bez twojej współpracy nie będę mógł nic zrobić, a widzę, że dzieje się coś poważnego.
Jako ten bezstronny sędzia chciał wysłuchać co miał młody do powiedzenia o Włochu, bo wyglądało jakby porządnie się na niego uwziął, przekraczając dozwolone granice, a na to matematyk nie mógł być obojętny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aidan

avatar

Liczba postów : 90
Join date : 12/01/2014

PisanieTemat: Re: Stolik na tyłach biblioteki   Czw Lip 24, 2014 6:49 pm

Być może cała ta rozmowa nie zaczynała jeszcze przypominać monologu, mimo wszystko jednak Aidan miał poczucie, że jest z niej jakby wykluczony. Uczucie było cokolwiek absurdalne, biorąc pod uwagę, że jednak mogłoby to poważnie zakłócić jej przebieg, a jednak nie potrafił mu się oprzeć. Czuł jak ogarnia go dziwny rodzaj paraliżu, utrudniający swobodne wysławianie się, był jednak przekonany, że tym co go paraliżuje nie jest wcale lęk. Nauczyciel matematyki mógł wywoływać w nim uczucie niepokoju, nie był to jednak paniczny strach, jakiego niektórym uczniom dane było zaznawać. Może nie pałał do niego sympatią, ale też trudno było nazwać jego uczucia skrajnie negatywnymi. To wszystko było jednak bez znaczenia. Emocje, jakie rozmówca budził w nim w bardziej neutralnych warunkach i jakie siłą rzeczy musiały znaleźć odbicie w tej sytuacji tak naprawdę nie zmieniały zbyt wiele i nie zmieniałyby nawet, gdyby były bardziej stanowczo określone, niezależnie do tego czy pozytywne czy negatywne. Lubienie czy nielubienie, strach, odraza i zachwyt były nieistotnymi błahostkami w obliczu zaufania. Eito mógł po tysiąckroć zapewniać o swojej dobrej woli, nadal jednak były to tylko słowa. Wszystko to sprowadzało się tylko do słów, a jednocześnie aż do słów. Bowiem chłopak doskonale zdawał sobie sprawę, że jeśli padnie ich zbyt wiele to on, nie kto inny będzie musiał wziąć za nie odpowiedzialność. Obracał je więc w głowie bardzo długo, przetrzymywał na końcu języka ile się dało, czując wyraźnie jak gorzki mają posmak.
Poczuł się co najmniej dziwnie, a przy tym nieco nieznacznie z faktem, że matematyk narusza jego osobistą przestrzeń, przyglądając się z tak bliska, iż mógł dostrzec każde drgniecie powieki. Pod wpływem dotyku wzdrygnął się leciusieńko, trudno powiedzieć,  czy po prostu pod wpływem zaskoczenia, czy też jakiejś głębszej emocji. Drobna, koścista dłoń była tak chłodna, że można było zacząć się poważnie zastanawiać czy pod powłoką bladej skóry w ogóle ma miejsce krążenie krwi.
Przez chwilę przyglądał się mężczyźnie ze szczególnym natężeniem uwagi, zagryzając w zamyśleniu dolną wargę i najwyraźniej dogłębnie coś analizując. Wahał się długą chwilę, a potem nagle w jednej chwili podjął decyzję - wyraźnie było widać, jak w jego oczach pojawia się nieobecne wcześniej zdecydowanie.
- Bo on... - zaczął i zaraz urwał, nie za bardzo wiedząc jak ubrać w słowa to co miał na myśli. - Coś mi zrobił - wykrztusił w końcu, niezbyt precyzyjnie, a przy tym tak cicho, jakby w ogóle nie chciał zostać usłyszany.
- Ale mówił, że nikt mi nie uwierzy, że pomyślą, że chcę się zemścić za kiepską ocenę, albo za to, że sam chciałem, a on mi odmówił... - byłby pewnie zaskoczony, słysząc, jak przy ostatnich słowach głos łamał mu się i drżał, ale pozostawało to poza obszarem jego kontroli. Gdy już zaczął mówić wypluwał z siebie słowa coraz szybciej, niemal się nimi dławiąc.
- I nie, nie mogę tego w żaden sposób udowodnić, więc proszę mnie już nie dręczyć.
Gwałtownie cofnął rękę, jakby nagle dotarło do niego, że powinien tak zrobić i dopiero wtedy uciekł spojrzeniem gdzieś w bok. Tak, jak wcześniej był chorobliwie blady, tak równie chorobliwe wrażenie sprawiał rumieniec wstydu barwiący mu policzki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Stolik na tyłach biblioteki   Pon Lip 28, 2014 1:22 pm

Naruszenie strefy osobistej w tym zaburzonym stadium emocjonalnym było dosyć ryzykowne, ale nauczyciel nie potrafił powstrzymać swej nachalnej postawy. Grzecznym, delikatnym i zdystansowanym proszeniem zapewne niczego by się nie dowiedział. Gdy tylko wyczuwał, że coś było na rzeczy, od razu przystępował do działania, niczym pająk zarzucający dookoła swe sieci. Cierpliwość odrywała ważną rolę w konwersacji, jednakże jej mu nieco brakowało, tak jakby spieszył się na ostatni pociąg, który miał prowadzić do rozwikłania tej nieprzyjemnej sprawy.
Podniósł wyżej powieki, gdy młody zaczął się pomału otwierać, nieśmiało wyjawiać jakiej doznał krzywdy. Jednakże to nadal było zbyt ogólne, niedopowiedziane. „Hmm?! Z pewnością chodzi tu o wykorzystanie pozycji ze strony pana Moretti. Huh... Zemsta za kiepską ocenę? Kiepski argument, zważywszy, że wielu w szkole mogłoby mieć takie pobudki. No i te słowa: sam chciałem, a on mi odmówił... Co prawda osobiście wysunąłem wniosek przed jego obliczem, że mógłby wykorzystywać seksualnie uczniów, ale to jedynie była słowna prowokacja, której nawet nie raczył zaprzeczyć. Co za bagno! Jeśli Aidan okaże się jego ofiarą, nie spocznę, aż sprawiedliwości stanie się zadość.” Potrzebował przeprowadzić wewnętrzny monolog, podsumowując dotychczas zebrane informacje. Był tym tak zaabsorbowany, że nie specjalnie zwrócił uwagę na ucieczkę tej kościstej dłoni już częściowo ogrzanej przez niego. Niebiesko-włosy wyglądał nieznacznie lepiej z tą zaczerwienioną twarzą, przynajmniej nie przypominał już ruszającego się trupa. Niestety ponownie zastosował ucieczkę, niczym struś chowający głowę w piasek. Eito irytowało takie tchórzliwe zachowanie, dlatego postanowił mu je uświadomić. Podniósł się patrząc z góry na siedzący wrak nastolatka, który w tym wieku powinien tryskać radością i korzystać z każdego dnia. Los potrafił być naprawdę okrutny, ale czy należało mu się tak łatwo poddawać?
- Zrozum to w końcu, że nie żądam żadnych dowodów – zaczął jakby z zmęczoną barwą głosu, aczkolwiek nosiła wyraźną nutę wzburzenia. – Chcę tylko poznać prawdę z twoich ust, nie ważne jaka ona by była nieprawdopodobna. – Był poważny, nie zamierzał lekceważyć sytuacji. Pewnie złapał za drobny nadgarstek swą dużą, silną dłonią. – Chodź! – rzucił sucho i rozkazująco. Nie czekając na reakcję pociągnął go za sobą, ale z wyczuciem, tak by młody się nie przewrócił, nie zamierzał go ciągnąć po dywanie. Przeszli między regałami dochodząc do ściany, na której wisiało podłużne lustro ciągnące się od podłogi na wysokość prawdopodobnie dwóch metrów. Skąd pan Fujimoto wiedział, gdzie szukać szklanego odbicia? Cóż, podziwianie swego boskiego oblicza wpisywało się w jego naturalną codzienność. Tak więc, ustawił Aidana twarzą do lustra uwalniając jego rękę i stanął przodem do jego profilu. Biblioteka o tej porze była opustoszała, więc nikt nie raczył przeszkadzać im wścibskimi spojrzeniami.
- Myślisz, że to w porządku, że jesteś jednym wielkim kłębkiem nerwów? – zapytał nie chcąc oczywiście usłyszeć twierdzącej odpowiedzi. – Spójrz na siebie – chwilowo podniósł władczy ton głosu. Jeśli młody nie wykonał tego polecenia w ciągu około najbliższych dwudziestu sekund, to dopiero wtedy matematyk złapie go za ramię, przypominając tym gestem, że będzie dla niego wsparciem. – Jeśli dobrze się przyjrzysz, dostrzeżesz, że to nie ja cię dręczę, a problem, który próbujesz nieudolnie samemu udźwignąć. Chcesz się tak torturować w nieskończoność? Przestań się oszukiwać, bo żal na ciebie patrzeć. Nie duś tego dłużej w sobie i powiedz w końcu, co takiego zrobił ci ten nauczyciel włoskiego?
Chłopak nie wyglądał na osobę o silnym charakterze, dlatego łatwo było go zastraszyć, co z pewnością uczynił Donatien. W tym momencie podbudowanie własnej wartości tego ucznia było niezbędnym elementem, by mógł ponownie stanąć na własne nogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aidan

avatar

Liczba postów : 90
Join date : 12/01/2014

PisanieTemat: Re: Stolik na tyłach biblioteki   Wto Sie 05, 2014 10:44 pm

A więc chciał poznać prawdę? Mówiło się, że jest tylko jednak, jak również, że każdy ma swoją, równie ważne, a niezależnie od tego, co było większą bzdurą tutaj prawda naprawdę wydawała się nieprawdopodobna. A jednak mężczyzna tak żarliwie zapewniał, że chce mu wierzyć, jakby uspokajał rozhisteryzowaną kochankę przysięgami wiernej miłości, w desperacji bliskiej zmienienia się w irytację.
Szarpnięcie zaskoczyło go, aczkolwiek nie bardzo. Powoli zaczynał nabierać przekonania, że nie będzie się już dziwił niczemu. W jego odczuciu cała ta sytuacja coraz bardziej zakrawała na absurd. Jednak paradoksalnie, jeśli coś miało wpłynąć pozytywnie na jego zaufanie – to właśnie to. Skłonny był podejrzewać podstęp, podłe próby zmanipulowania go i bezwzględnego wykorzystania, obawiał się prowokacji, której efekty obróciłyby się przeciwko niemu. Nie mniej zakładał, że taki scenariusz przebiegałby nieco inaczej. Czułby się w nim mniej zdezorientowany, a bardziej kuszony, tego akurat był niemal pewien. Dlatego też w tej całej dezorientacji czuł, że coraz bardziej mięknie i się łamie. Pozwalał ciągać się po bibliotece i ustawiać przed lustrem bez cienia oporu, ale również bez śladu zrozumienia, jaki to wszystko ma cel.
Nie odpowiedział na pytanie, uznając je za retoryczne, przez chwilę jednak gapił się posłusznie na swoje odbicie, jakby chciał znaleźć tam coś, czego nie widział wcześniej, coś, co być może go zaskoczy. Trudno powiedzieć czy znalazł, jedynie oczy zaszkliły mu się lekko pod wpływem długiego nie mrugania. Przeniósł spojrzenie na stojącego obok mężczyznę, wykrzywił się, jakby coś go zabolało, a potem nagle schwycił go za rękaw, szarpnięciem skłaniając go, żeby się pochylił, by choć trochę zniwelować znaczącą różnicę wzrostu. Przechylił się w jego stronę, a kiedy zaczął mówić jego głos nie był wcale głośniejszy od szeptu. Nawet, gdyby ktoś tam był musiałby podejść bardzo blisko, żeby cokolwiek usłyszeć.
- Dotykał mnie, wkładał mi ręce… pod ubranie. Całował, trzymał za włosy i mówił mi do ucha te wszystkie wstrętne rzeczy… Kiedy zapytałem o to wypracowanie powiedział, że może zmienić mi ocenę, ale muszę się o to postarać…
Pospiesznie wypluwał z siebie słowa, wyraźnie zatrwożony, ale jednocześnie jakby trochę zły. Urwał dość raptownie, jak gdyby nagle zabrakło mu tchu i przez chwilę miał taką minę, jakby chciał coś jeszcze dodać, jednak albo się rozmyślił, albo było to po prostu mylne wrażenie. Spuścił wzrok, wpatrując się uparcie w noski własnych trampków i milczał, sprawiając wrażenie, jakby oczekiwał na wyrok. A może powodem dla którego nie chciał spojrzeć na nauczyciela nie była obawa przez tym, co zobaczy w jego oczach, a raczej najzwyklejszy w świecie wstyd?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Stolik na tyłach biblioteki   Sro Paź 29, 2014 1:31 pm

Nareszcie. Już od dłuższej chwili domagał się mówienia ze strony ucznia. Wiedział, że nie usłyszy pięknej i kolorowej historyjki, to pomimo to poczuł się z lekka wstrząśnięty. Nie dowierzał, że w tej renomowanej placówce mogłoby dojść do tak drastycznego wykroczenia. To było niezwykle nieprawdopodobne i trudno było uświadomić sobie tą rzeczywistość, ale podejrzliwy matematyk już wcześniej wysunął takową możliwość. Tamto spotkanie Donatiena w uliczce z rozchwianym psychicznie młodzieńcem nie wyglądało mu normalnie i dało sporo do myślenia. To jednak nie był powód by otwarcie wysuwać oskarżenia, nie mógł tego uczynić. Tak samo, jak te słowa ucznia o niebieskich włosach nie musiały być prawdziwe. Mógł chcieć z premedytacją zaszkodzić nauczycielowi z powodu chociażby kiepskich ocen. Jednakże Fujimoto jak dotąd nie dostrzegł w młodzieńcu niespójności, próby mataczenia, okłamywania. Na co dzień pracował z młodzieżą i najczęściej potrafi wyłapywać oszukujących cwaniaczków.
Szarpnięty za rękaw przez niższego schylił się, by ich głowy znalazły się miej więcej w tej samej linii. Był to dla niego bardzo niski i niewygodny ukłon, bo dzieliła ich spora różnica wzrostu, ale w tej chwili nie zważał uwagi na komfort, nie to było aktualnie nadrzędnym celem. Uczeń wyszeptał w pośpiechu mu do ucha dość ciężką treść, która w pierwszej chwili wywołały w nim zimny dreszcz, a następnie znacząco podniosła ciśnienie. Zbulwersowanie momentalnie ukazało się na jego twarzy, która mówiła „lepiej nie podchodź, bo zostaniesz zniszczony”, nie zapomniał jeszcze o ataku Dantego. Gdy młody przerwał i nic więcej nie powiedział, brunet wyprostował się patrząc z góry na niego. Jawiło mu się o nim wyobrażenie, jak o zepsutej zabawce. Nie miał kompletnego pojęcia, jak należało taką naprawić.
- Sprawa jednak jest poważna. Nie pozostawiasz mi wyboru – powiedział do siebie półtonem mając na myśli Włocha, kolegę z pracy. Był zbulwersowany, że naucza w placówce pod jednym dachem z tą tchórzliwą kanalią. Niedobrze mu się robiło na samą myśl i ponownie przeszył go nieprzyjemny dreszcz. Wtem w bibliotece zaczął rozlegać się coraz głośniejszy dialog, najprawdopodobniej wchodzących kilkoro uczniów. Eito szybko się zresetował i złapał pewnie za ramię chłopaka ciągnąc go bez słowa do miejsca, w którym go znalazł. – Szybko, pakuj się bo wychodzimy! – rzucił poważnie rozkaz stawiając młodego przed jego rzeczami. Sam zaś złożył ręce na klacie stojąc twardo w oczekiwaniu, niczym generał. Nie zamierzał przyjmować najmniejszych sprzeciwów.
- Ee, patrz. Matematyk znowu upolował sobie ofiarę. Koleś ma przechlapane – świeżo przybyła grupka spostrzegła obecność pana tyrana Fujimoto, ale nie raczyła się zachować dostatecznie cicho i wszystko dało się dosłyszeć. Mężczyzna zwrócił się w ich kierunku i osaczył surowym spojrzeniem pod tytułem „będziecie moimi następnymi ofiarami”. Normalnie to od razu rozprawiłby się z nimi, ale nie miał teraz czasu, ważniejsze sprawy zaprzątały mu głowę. Gdy Aidan się już spakował, obaj opuścili szkołę.


[z/t] x2


c.d. -> Green Park
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Stolik na tyłach biblioteki   Nie Lis 23, 2014 9:45 pm

Gdzie najlepiej zajrzeć żeby naprawić krzywo stojące biurko? Oczywiście, że do biblioteki! Zora musi wypożyczyć odpowiednio grubą książkę, żeby weszła w szparę mierzy podłogą, a nóżką biurka, naprawiając problem kiwającego się mebla! Ach ten spryt złotej rączki. Lecz zanim weźmie się za poszukiwania, musiał w kieszeni bluzy odnaleźć kartkę z wymiarami szpary, no i oczywiście odblokować poziomice, aby każdy cal książki został zmierzony. Sunął zatem między regały, aż w końcu trafił przed literaturę poświęconą ekonomii. Sięgnął pierwszą lepszą z brzegu, zaczynając ją mierzyć. Za mała. Kolejna. Za gruba. Najwidoczniej ciężko będzie coś znaleźć odpowiedniego, aczkolwiek poddać się nie mógł, bo przecież ile mógł sypiać nad książkami na takim gibającym aie biurku? Rozpraszało jego i tak już nikły sen! Zresztą, z wolna odczuwał zmęczenie, a co dopiero zaczął szukać. Leniwy coś się zrobił ostanio, no i przede wszystkim za bardzo samotny. Z ciężkim sercem odłożył następną książkę, przechodząc do kolejnej. Znużony powoli psiur się robił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien Shane

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 19/11/2014

PisanieTemat: Re: Stolik na tyłach biblioteki   Nie Lis 23, 2014 10:28 pm

Suną przed siebie powoli, lecz metodycznie stawiając krok za krokiem w kierunku biblioteki. Znów zarwał nockę, a potem nawet nie zmieniając ubrania pobiegł na wykłady. Koszula, którą nosił na grzbiecie nieustannie od dwóch dni wołała swym wyglądem o pomstę i żelazko. Właściciel był jednak tak samo głuchy na jej skomlenie, jak był ślepy na otaczający go świat. W całym porannym zamieszaniu musiał bowiem zapomnieć okularów, przez co jego „wory” pod oczami były jeszcze bardziej widoczne. Sam jednak starał się nie myśleć o swoim wyglądzie przypominającym żałosną, pandę-zombie. Chciał jedynie dojść do biblioteki, wypożyczyć materiały do zrobienia notatek z dzisiejszych zajęć (przez brak okularów był w stanie jedynie nasłuchiwać) i wrócić do pokoju, do łóżka.
Pełzał więc dookoła regałów w odpowiednim dziale i sięgając co rusz po jakąś książkę próbował ocenić jej wnętrze i wartość. Mając już kilka w ręce kontynuował swą podróż. Nie patrzył przed siebie. Resztki uwagi skupiał na regałach, a przynajmniej do momentu gdy jego ciało wpadło na przeszkodę w postaci Zory. Nie było to nic dynamicznego, co mogło kogokolwiek z ich dwójki wytrącić z równowagi, lecz opór ten zaskoczył Adriena, który z lekkim opóźnieniem i z rozdziawioną buzią przeniósł wzrok na „przeszkodę”. Spoglądał na nią chwilę. Zdążył zamrugać leniwie kilkukrotnie. Poczym wypuścił leniwe „Och”.
-Wybacz, nie zauważyłem Cie. - Wyznał, co było dość dziwne, zważywszy na to, że Zora nie był mały czy coś.
-Nie polecam. W sensie - tego autora. Przerabiałem już jego artykuły i stwierdzam, że człowiek strasznie komplikuje sobie i innym życie. Nie twierdze, że nie da się ogarnąć w tej książce tego co autor miał na myśli i wyciągnąć czegoś pożytecznego, lecz to droga przez mękę i trzeba wypożyczyć do tego dwie dodatkowe lektury by cokolwiek zrozumieć. W tym jedną matematyczną. Polecam więc....tą panią. Pisze dokładnie o tym samym w bardziej przystępnej formie. - Rozkręcił się po tym, jak zauważył w dłoniach chłopaka książkę. Nie wiedział, że brunet nie zamierzał wykorzystać lektury w sposób typowy dla żądnego wiedzy ucznia więc postanowił go przestrzec przed feralnym wyborem. Udało mu się jednocześnie wypatrzeć znajomą, zgniłozieloną zamienna książkę. Wyjął ją i podał Zorze. Czekając na to, aż ten ją przyjmie patrzył na niego leniwie mrugając oczami. Ziewnął. Ciężki dzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Stolik na tyłach biblioteki   Nie Lis 23, 2014 10:48 pm

Byłoby wszystko dobrze, gdyby do Ozora nie podeszło coś o wiele centymetrów mniejszego, a przede wszystkim lżejszego. Aczkolwiek nadal szukał odpowiedniej książki, mierząc w skupieniu, póki owy nadchodzący ktosiek nie wpadł nieświadomie. Nie stracił równowagi, ale przesunąć się o krok w bok musiał, żeby nieco odwrócić do pechowca. Zmarszczył brwi, przyglądając się w małym zaskoczeniu chłopakowi. Nie wyglądał na żadnego szkolnego playboy'a, bardziej przypominał typową szkolną ofiarę. Akurat dla Ozora!
- Najwidoczniej przestaję być widoczny dla ludzi. - wycedził szybko, odkładając książkę na którą niedługo nasza ciamajda zaczęła krótką rozprawkę. Biedny nie wiedział, że produkował się tak na darmo, aż Psiur się cicho zaśmiał. Chłopak nieznajomy a już taki uroczy
- Tak, tak, nie wątpię. - pokiwał głową wyraźnie niezainteresowany takowym autorem, jednak książkę jaką młody podał przyjął i od razu zmierzył. Pasowała jak ulał! - No proszę, akurat! Dzięki wielkie. Biurko nie będzie już się bujać. - w nagrodę za pomoc poklepał ciemnowłosego po głowie.
- Jak ci na imię senny ptaszku? - spytał, po tym jak chłopak przestał zaraźliwie ziewać. Ozor z trudem powstrzymał się przed tym ludzkim odruchem. Schował poziomice z powrotem do kieszeni, trzymając w drugiej dłoni książkę. Pierw ofiarę trzeba poznać, później pomyśli się co dalej. A nuż dojdzie do wykorzystania? Zora lubi przypadkowe przygody, nawet jeśli przed drugą stronę nie są chciane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien Shane

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 19/11/2014

PisanieTemat: Re: Stolik na tyłach biblioteki   Pon Lis 24, 2014 4:22 am

-Nie przejmuj się. Nie Twoja w tym wina. Po prostu zgubiłem okulary. - Wytłumaczył dokładniej. Uważał to za konieczne, zwłaszcza po słowach chłopaka. Adrien nie chciał go urazić, a właśnie wydało mu się, że przez swoją nieuwagę tego dokonał. Właściwie po ostatniej nocy wiele rzeczy mu się wydawało. Przykładowo wydawało mu się, że nałożył skarpetki, a w rzeczywistości w trampkach skryte były bose stopy (zorientował się na drugiej godzinie zajęć) lub też był święcie przekonany, że ten biały proszek który sypał do kawy był cukrem - nie był. Teraz zaś przez chwilę wydawało mu się, że jego rozmówca w pewien sposób sobie z niego kpi, a ową lekturę zamierza wykorzystać do ulepszenia mebla.
Eee...chwila moment.
Poczuł obcą rękę na głowie. Zmarszczył czoło w geście dezaprobaty. Na drugie pacnięcie już nie pozwolił, umieszczając swoją dłoń nad swoją czupryną. Chwilę potem w geście bezwarunkowym poprawił nierozczesane pasma włosów. Nie lubił gdy obcy ludzie byli wobec niego tacy frywolni i mimo iż wyglądał ciapowato to na pewno nie zamierzał dawać na takie zachowanie cichego przyzwolenia.
- Adrien. - Wydusił z siebie beznamiętnie, lecz mimika jego twarzy powoli się ożywiała pozwalając na to, by z jego ciemnych oczu dało się dostrzec budzącą się ostrożność.
-Jeśli masz zamiar użyć tej książki w innym celu niż nauki to sobie lepiej odpuść, a problem z łóżkiem czy też biurkiem (Jego mózg nie zdążył zarejestrować z jakim konkretnie meblem zmaga się Zora) zgłoś woźnemu. Pomyśl o tym, że komuś może być potrzebna ta książka. - Szczerze wątpił w to, że jest wstanie przekonać rozmówcę do takiej opcji, zważywszy na to, że brunet wyglądał na jednego z tych typowych "cwaniaków". Ta czapka, te buty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Stolik na tyłach biblioteki   Pon Lis 24, 2014 5:41 pm

- Doprawdy? - uśmiechnął się, nadal przyglądając uważnie niższemu koledze. Faktycznie wyglądał na osobnika do którego pasują okulary! Nawet zaśmiał się cicho, mając świadomość, że ten typek może być naprawdę świetny dla zabaw. Tylko odpowiednio podejść...
Cofnął dłoń, skoro ten zastawił swój ciemny czerep ręką. Czyli może powiedzieć "nie"? Ale czy aby na pewno? Ozor podszedł bliżej nie usuwając z twarzy dość cwaniakowatego uśmieszku. Z całą pewnością Adrien mógł już mieć świadomość z kim może mieć do czynienia. Wszakże postawa Psa mówi sama za siebie.
- Akurat nie powinno cię interesować co zrobię z tą książką. A nuż może zechcę ją przeczytać? - przyjrzał się książce z każdej strony, na moment odrywając wzrok od chłopaka - A może ty masz ochotę na nią ponownie spojrzeć, Adrien? - imię chłopaka wypowiedział wyraźnie i zmysłowo, oblizał delikatnie usta, ścisnąwszy książkę do męskiej piersi - Mów mi Ozor, ptaszku. - i raz jeszcze poklepał rozczochraną głowę Ad'y, chichocząc z nutą złowrogości.
- Szukasz może swojego pokoju w Akademiku? Bo jakbyś chciał, możesz zamieszkać w moim skromnym kątku. Dogryza mi samotność, a drugie wolne łóżko drażni. - żeby nie nudzić, podjął rozmowę, która może przyniesie jakieś korzyści? Zlustrował raz jeszcze postać nowego kolegi, uznając na sto procent, że się nadaje na rannego ptaszka, którego będzie mógł gnębić i wykorzystać. Powolutku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien Shane

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 19/11/2014

PisanieTemat: Re: Stolik na tyłach biblioteki   Pon Lis 24, 2014 6:55 pm

- No, doprawdy. - Przytaknął ze zrezygnowaniem, gdyż nie był to pierwszy i zapewne nie ostatni raz, kiedy tak się urządził. Powinien zainwestować w jakiś łańcuszek do swojej drugiej pary oczu. Taka modyfikacja na pewno zrewolucjonizowałaby jego dzień powszedni!
- Masz rację i tak też jest. Nie interesuje mnie co zrobisz z tą książką. W końcu jakby nie było, w ogóle cie o to nie wypytywałem, prawda? Sam mi to powiedziałeś, a ja tylko skomentowałem, doradziłem. Co zrobisz to twoja wola. I nie, dzięki. Wyobraź sobie, że gdybym jej potrzebował to bym sobie ją wziął, a nie ci ją dawał. Mam ręce. Potrafię ich używać. - Podsumował czysto informacyjnie, a jego mimika twarzy wciąż nie wyrażała żadnych konkretnych emocji, czego nie można powiedzieć o oczach. Z leniwych i sennych przeistoczyły się w zdecydowane i uparte. Adrien nie tolerował takiego bezczelnego traktowania i może dlatego też trzymał się z dala od wszelakich cwaniaków. Byli irytujący, wpychający się w twoją prywatną przestrzeń na siłę i uważali się za centrum wszechświata, tak, jakby nie ważne co mieli powiedzieć to też miało być spełnione. Przeważnie brali na cel słabszych od siebie. Przykładowo takich Adrianów. Bo wyglądają na potulne kujonki, które niczego ci nie odmówią. Ha! Taki wał! Zora miał pecha, bo podniósł ciśnienie przyszłemu ekonomiście sprawnie go przy tym wybudzając z zamuły.
- Wybacz, lecz chyba czegoś nie ogarnąłem...- Uśmiechną się delikatnie w geście rozbawienia. - Spotykasz randomowego człowieka, który chce ci pomóc. Kpisz sobie z niego. Zachowujesz się wobec niego zbyt swobodnie i nietaktownie, przez co można odnieść wrażenie, że się wywyższasz, lecz pomimo tego, nieskrępowanie proponujesz mu by dzielił z Tobą pokój, bo taki masz kaprys...- Wymieniał spokojnie na palcach słabe punkty taktyki bruneta, a gdy skończył, pozwolił sobie na krótką chwilę ciszy i sugestywne spojrzenie skierowane wprost w oczy Ozora. - Wybacz, lecz w tym momencie, na moich oczach strzeliłeś sobie po kilkakroć w kolano. Nie jestem frajerem z którym możesz tak pogrywać. W każdym razie - wybacz, Ozor, mam trochę spraw do ogarnięcia. - Skończył i jeśli nie został nijak zatrzymany to miał zamiar odejść i pokierować się do swojego pokoju. Cały aż się w środku gotował z frustracji. Takie doznania z "rana" to lepsze niż kawa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Stolik na tyłach biblioteki   Pon Lis 24, 2014 7:46 pm

Ptaszek próbuje dziobać? Ozor go brutalnie pogryzie, pierw śmiechem później się zobaczy. Oparł się ramieniem o regał z książkami, opierając również głowę. Chłopak naprawdę produkował się, aczkolwiek czuł mocną irytację. Denerwował się? Nic dziwnego i kto wie, czy nie sprawi także w nim strachu.
- Kocie nie wyskakuj tak z mądrościami. - może się opanuje? Ozor nie lubi rozmawiać na poziomie. To dzikus! Dzieciak ulicy mimo pochodzenia z dobrego domu. A Aduś, no wyskakuje do przodu i na jego niekorzyść, wszak Pies rzuca się na takich niemal od razu - A wiesz, że rączki można używać na wiele sposobów? - zachichotał niby niewinnie, zasłaniając usta piąstką. i ta piąstka zapewne niedługo pójdzie w ruch. Adrien za bardzo się rozgadał, nie doceniając dobroci Ozora! Naprawdę chciał mieć współlokatora. Czy to tak dużo?
- Ależ ja z ciebie nie kpię, zaproponowałem tylko wspólne mieszkanie. Nie musisz aż tak stroszyć piórek. - smutny Zora, spuścił nieco łeb przez co czarna grzywka niemal zasłoniła całe jego czoło. Odłożył książkę w widocznym dla siebie miejscu aby ktoś czasem jej nie zabrał i spode łba spojrzał na kończącego swoją przemowę Adriena, a później jak się szykuje do odwrotu. Nieważne w jaką stronę szedł, musiał być taki moment, że znajdzie się tyłem do Psa, a Pies właśnie na takie okazje czeka. Ulica nauczyła bić, a ową naukę umie wykorzystać perfekcyjnie. Jeden hak na nogi, mający powalić nieszczęsnego Ada na podłogę lecz zanim upadnie, Ozor złapie go za ciemne włosy jedną ręką, a drugą za kołnierz, kaptur czy co tam miał. Mocne zaciśnięcie ubrania w garści miało przydusić Ptaszka. Przyciągnął nieco do siebie młodego tak, żeby szepnąć do ucha - Nie chcę krzywdzić cię ptaszku, bo jesteś zbyt słodki. Ale czy naprawdę nie chcesz mieć we mnie szkolnego towarzysza? Ja bardzo chcę. - na koniec jakże straszliwych słów, dmuchnął w ucho Adriena, po czym natychmiast je nadgryzł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien Shane

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 19/11/2014

PisanieTemat: Re: Stolik na tyłach biblioteki   Pon Lis 24, 2014 9:09 pm

Tylko proponował pokój? Że to niby on się stroił w piórka? Adrien nie miał zamiaru tego już jakkolwiek komentować. Byłaby to strata czasu. Chłopak też nie miał zamiaru przebywać w towarzystwie tego człowieka, który wprawnie podnosił ciśnienie i psuł humor. Już się nawet do tego przymierzał pozostawiając dźwięki zdrobnień i jakieś głupkowate gesty cyrkowe Zory za swoimi plecami. Z każdym krokiem z którym się oddalał czuł jak na nowo odzyskuje swój upragniony spokój. Nim jednak zdążył wypuścić z siebie powietrze, pozbywając się stresu, który go oblepił podczas tej sytuacji...skończył na podłodze. W momencie uderzenia wydał z siebie dźwięk zdziwienia, a potem sykną z bólu gdy jego głowa została szarpnięta za włosy. Serce momentalnie zaczęło bić szybciej , rozprowadzając po organizmie adrenalinę. Adrien był w szoku, a następnie ogarnął go strach gdy jego pajęcze, zimne palce oplotły nadgarstek ręki Ozora, która przytrzymywała kołnierz jego koszuli. Zdał sobie wówczas sprawę, że nie ma wystarczającej siły by się uwolnić. Strach się jednak rozpłynął, gdy Adrien usłyszał szept oprawcy.
-Ty chyba żartujesz, że w takiej sytuacji ci przytaknę? - Wymusił na sobie nerwowy śmiech. Oczywiście nie było mu wcale do śmiechu. Mentalnie przygotowywał się bowiem na tęgie lanie, jako nagrodę za trwanie przy swoim. Nie zamierzał bowiem ulec oprawcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Stolik na tyłach biblioteki   Wto Lis 25, 2014 9:16 am

Adrien niepotrzebnie zlekceważył nowego kolegę z którym możliwie, nawet nie będzie chciał utrzymywać kontaktu. Ozorowi zaistniały fakt zacznie przeszkadzać, jeśli ponownie doświadczy samotności. Lecz jak może pomyśleć o tym lekkomyślny psiur? Niezbyt uczy się dziadzisko na własnych błędach, które mimo wszystko świadomie lub nie powtarza. Nie raz, nie dwa gnoił wybrańców żeby później nie mieć do kogo otworzyć pyska, na przykład tak jak do tego teraz. Adrien ma pecha.
- Dlaczego nie? - ściągnął brwi, wzmacniając uścisk na włosach, jak i na kołnierzu - Tutaj nikt nas nie znajdzie, skarbie. Biblioteka stała się ostatnio zbyt mało popularnym miejscem. - obdarzył młodego chichotem zwiastującym niezbyt przyjemne dla atakowanego wydarze, jakie ma zaistnieć. Zostawił w spokoju włosy chłopaka, sięgając teraz jego szyi, schodząc niżej na klatkę piersiową. Zaczął bawić się guziczkami rozpinając je jednego po drugim - Masz ostatnią szansę oddać się w moje łaski. - zabrzmiał śpiewnym głosem, wsuwając zimną dłoń pod materiał koszuli, chwycił lekko w palce sutek, nieco mocno go uciskając. Kołnierz nadal trzymał, nucąc pod nosem znajomą tylko sobie upiorną melodyjkę. Zora mimo zewnętrznego spokoju, wewnątrz siebie szalał z pożądania, zresztą napastowany mógł to wyczuć, wszak specjalnie dotknął jego tyłów nabrzmiałym kroczem. Już na sto procent powinien wiedzieć do czego Pies zmierza i czy nie lepiej jest oddać się pod skrzydła napastnika? Wybór należy do biednego Ady.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien Shane

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 19/11/2014

PisanieTemat: Re: Stolik na tyłach biblioteki   Wto Lis 25, 2014 5:27 pm

Dlaczego? Odpowiedź była prosta - Adrienowi nie uśmiechało się mieszkać pod jednym dachem z dupkiem. Takie przynajmniej zdanie sobie zdążył wyrobić na temat Zory po jego przedstawieniach. Nie chciał więc z nim przebywać. Nie był masochistą i choć może na to nie wyglądał, to na pewno również nie należał do tych co łatwo się poddają. Nawet pomimo, że był zdecydowani słabszy to nie zamierzał się poddawać i usilnie próbował się wyszamotać, uwolnić. Zbierał się przy tym do tego by uwolnić swoje myśli na temat "powodu". Nie przeszkadzało mu nawet, że mogło mu się oberwać w imię swoich wartości. Wręcz przeciwnie. Zwłaszcza, że wiedział w słuszność swej decyzji. Wszystko jednak poszło nie tak...
Na jego twarzy zagościł strach. Na chwilę chyba nawet zamarł i pobladł gdy Zora wsunął rękę pod jego koszulę. To chyba nie mogło się dziać. W akcie paniki zaczął się szamotać. Był jednak za słaby, a jego kompletny brak jakiejkolwiek kondycji sprawiły, że po dłuższej chwili stawiania oporu poczuł zmęczenie. Chciał zacząć wołać o pomoc, lecz komu?
Ej, ej, ej, ej...On tylko żartuje, pogrywa sobie. Nie byłby przecież w stanie...
-P-przestań! - Wydobył z siebie z przerażeniem, gdy ten go uszczypnął. Nie było w tym nic przyjemnego. To było przerażające, zwłaszcza po tym, jak spojrzał Zorze w oczy. On nie żartował. Naprawdę byłby w stanie zrobić to co planował, a Ad nie umiałby go powstrzymać. Nie z tym ciałem.
Odwrócił od niego wzrok i utkwił tęczówki w podłodze. Niezależnie od wyboru był skazany na porażkę. Pytanie nie dotyczyło już tego czy ulegnie presji czy nie. Sprowadzało się już w tym momencie do tego jak bardzo jest w stanie zdeptać swoją własną dumę. Zacisnął pięść wolnej ręki. Nienawidził tego uczucia.
-Dobra. Zamieszkam. Wygrałeś, jesteś z siebie dumny? A teraz złaź. - Powiedział na jednym oddechu ze zrezygnowaniem. Już się nie miotał. Leżał i czekał.
Czuł się zdradzony przez samego siebie. Przez swoje żałosne ciało i myśli, które tak swobodnie wypuszczał na zewnątrz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zora

avatar

Liczba postów : 83
Join date : 25/04/2014

PisanieTemat: Re: Stolik na tyłach biblioteki   Sro Lis 26, 2014 7:05 pm

Możliwie, że gdyby chodziło tylko o pobicie i o głupią zabawę w znęcanie się nad słabszymi, Zora z całą pewnością mógłby odpuścić, jeśli chłopak wykazałby się tak wielką odwagą na otrzymanie łomotu i trzymania swojego zdania w mocnych ryzach. Ale niestety. Ozor ma swój perfidny plan, a dręczenie było jednym z wielu powodów aby zaczepić Adriena.
- Czuję twój strach, kocie. - zasyczał, nadal drażniąc skórę palcami. Szamotanie uspokoił, zacisnąwszy jeszcze mocniej koszulę, która mogła się nawet wrzynać w szyję co powodowało lekkie przyduszenie - Spokojnie. - zarechotał raz jeszcze nadgryzając ucho. Rozluźnił trochę uścisk i właśnie wtedy złapali kontakt wzrokowy. Ozor uśmiechnął się szeroko, śmiejąc pod nosem - Muszę przestać? Masz miękkie ciałko. Musisz strasznie nie dbać o kondycję ale bez obaw, gdy zamieszkasz ze mną, już ja o ciebie odpowiednio zadbam. - miał jeszcze dodać, że seks poprawia kondycję ale uznał iż przesadnie tak zdradzać niespodzianki. I jak Adrien powiedział to co chciał usłyszeć Zora, zabrał rękę, puścił kołnierz, no i wstał lecz zanim zwolnił chłopaka, postawił na jego plecach nogę, przygniatając do podłogi.
- I to chciałem usłyszeć! Masz gdzieś swoje rzeczy? Bo chciałbym żebyś wprowadził się już teraz! Rozumiesz?! T e r a z! - kolejny wybuch śmiechu tym razem głośniejszy. Zabrał nogę z pleców chłopca, sięgając po chwili po swoją książkę pod biurko. Pora poczekać aż Adrien wstanie i lepiej dla niego jakby sztuczek nie urządzał. Zora wtedy naprawdę się wkurwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien Shane

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 19/11/2014

PisanieTemat: Re: Stolik na tyłach biblioteki   Sro Lis 26, 2014 8:28 pm

Adrien również czuł swój strach, a prócz niego również sporą dawkę zażenowania, poniżenia, frustracji i złości. Palce dłoni które zaciskał w pięść niemal zbielały. Tak bardzo irytowało go to, że ktoś taki, jak Zora może robić co mu się żywnie podoba. Brzydziło go to. Brzydził się samym sobą, że pozwolił tak się zmanipulować, zastraszyć, podporządkować. Co jak co, nie można w końcu powiedzieć, że jest posłusznym i uległym chłopczykiem. Zacisnął jednak wbrew sobie zęby, gdy poczuł stopę na swoich plecach. W milczeniu czekał, aż ten skończy napawać się "niby wyższością", a następnie podniósł się z ziemi. Zabrał się za poprawianie koszuli.
-Mam. W swoim pokoju. - Odpowiedział krótko i rzeczowo. Nie miał zamiaru z nim rozmawiać. Chciał już by ten dzień dobiegł końca. Jednocześnie Zora powinien sobie zdawać sprawę, że Adrien nie jest typem człowieka, który ulegnie. Nawet teraz, choć ogarnęło go zrezygnowanie to nie duch walki. Oprawca powinien brać to pod uwagę. Tacy ludzie mają swoje limity i na pewno nie będą pozwalali na wszystko w nieskończoność.
-Idziemy? - Zapytał beznamiętnie, podnosząc z ziemi książki, które wypadły mu z dłoni. Zora nie znajdzie raczej w Adrienie dobrego rozmówcy. Ten miał już wystarczająco podły dzień, a i zarwana nockę na swoim koncie. Chciał więc szybko skończyć tą cała szopkę i rzucić się na jakiekolwiek łóżko.

[z/t Adrien & Zora]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stolik na tyłach biblioteki   

Powrót do góry Go down
 
Stolik na tyłach biblioteki
Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Lewe skrzydło :: ∎ Biblioteka-
Skocz do: