IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Regały z książkami.

Go down 
AutorWiadomość
Natsuo

avatar

Liczba postów : 23
Join date : 22/01/2014
Skąd : Francja

PisanieTemat: Regały z książkami.   Czw Lut 13, 2014 3:10 pm

Cała przestrzeń z książkami poza biurkiem bibliotekarza i czytelnią. Liczne regały, między którymi jest niewiele miejsca do przemieszczania się, a dzieje się tak ponieważ są położone zbyt blisko siebie, aby oszczędzać miejsce. Nic dziwnego, tak liczny księgozbiór Traditional Royal School został zgromadzony w jednym, obszernym pomieszczeniu, a z czasem przybywa coraz więcej "dobytku szkolnej biblioteki" uszczuplając ją z wolnego miejsca coraz bardziej.

~

Lelouchowi zajęło dłuższą chwilę dostanie się do właściwej części biblioteki, w której to - miał nadzieję - znajdzie to, co jest mu pilnie potrzebne. W dużej mierze wiązało się to z kierunkiem, który obrał w dalszym etapie edukacji. Dlatego też, szybkim krokiem przemierzał wzdłuż "głównej ścieżki", a gdy trafił na właściwą kategorię tytułującą przedział, znikł między półkami. Za nim dopiero połowa żmudnych poszukiwań, teraz ta druga, bardziej problematyczna. Otaczała go literatura powstała wieki temu w pełnej krasie, a on próbuję znaleźć ten jeden utwór. Żeby to jeszcze jakoś się wyróżniało, ale większość do złudzenia wyglądała tak samo.. W takich sytuacjach, a nawet na samym początku, po przekroczeniu progu księgozbioru korzysta się z pomocy bibliotekarza..  Natsuo oczywiście tego nie zrobił i nie zanosi się, aby miał teraz szukać dyżurującego tu osobnika, aby pomógł mu poszukać właściwego tomiku. Nawet jeśli miałby się skusić, co jest wątpliwe, to nawet nie wiedział gdzie ma go szukać. Przy biurku go nie widział, a drzeć się.. to jest w ogóle niewykonalne. Znowuż gubić się między regałami też nie zamierzał.
Grzecznie kontynuował więc odczytywanie autorów i tytułów i innych coraz bardziej mieszających się literek..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   Czw Lut 13, 2014 7:48 pm

Zima od zawsze go przygnębiała. Nie lubił jej. Zdecydowanie wolał te cieplejsze klimaty, kiedy słońce przyjemnie muskało skórę, poprawiając nie tylko jej koloryt, ale również kondycję psychiczną.  
Tym razem zawalił trochę zajęć, nie był na paru i musiał teraz nadrobić braki w materiale. Przeklinał na siebie, że na tyle sobie pozwolił. Nie miał od kogo pożyć notatek, a Ryan najpewniej wyklął by na niego po tajsku, aby się poszedł gonić i tak skończyłoby się  jego pasożytowanie. Zmusił swoje szanowne cztery litery do przetransportowania do miejsca, które odwiedzał kiedy chodził do High School. Odkąd był w College nie zaglądał biblioteki, dlatego przekraczając próg tego miejsca rozejrzał się uważnie, jakby odkrył komnatę tajemnic.  Wszedł głębiej, sprawdzając czy zastanie jakiegoś pracownika tego obrośniętego kurzem miejsca, by sam następnie ruszyć między regały, szukając potrzebnych autorów.
- Cholera… – jęknął pod nosem, gdyż wolał udać się na zajęcia szermierki niż tkwić w tej dziurze. Przesuwał wzrokiem po tytułach, jednak nigdzie nie mogąc znaleźć tych potrzebnych.  Marudziłby nadal w myślach, gdyby nie usłyszał czyiś kroków.  Lekki stukot butów o posadzkę zdawały się być niczym wybawienie, sądząc, że osoba szwendająca się po  bibliotece jest jej pracownikiem. Nadwyrężył ucho, chcąc zlokalizować źródło rozchodzącego się dźwięku. Niczym pies, ruszył za tropem – oczywiście sądząc, że idzie dobrze – aż nie zauważył pleców jakiegoś chłopak. Podrapał się w kark, chrząknął znacząco chcąc zwrócić na siebie uwagę, nie przyprawiając go o nagły atak serca.
- Myślałem, że nikogo tu nie zastanę. Potrzebuje tych książek – powiedział, nawet nie zdając sobie sprawy, że rozmawia z uczniem. Przecież wyglądał całkiem poważnie, a stażyści zajmujący stołki wcale staruchami nie byli. -  Zależy mi na czasie. Mógłbyś sprawdzić, gdzie są? Albo czy w ogóle są. – Uśmiechnął się lekko, ukazując białe zęby. Spieszyło mu się, tak cholernie mu się spieszyło, że starał się powstrzymać by wzrokiem go nie ponaglić.  Wcisnął tylko nieznajomemu wykaz, opierając się bokiem o regał. Zrobił to na tyle niedelikatnie, że licha etażerka zachwiała się niebezpiecznie. Jak skończony idiota odsunął się szybko, łapiąc za półkę i chcąc utrzymać mebel w ryzach. Pech chciał, że zrobił to na tyle mocno, że półka pod stertą książek runęła, a one wraz z nią.  
-  Jasna cholera! – krzyknął, nie mając nawet jak obronić się przed gniewem rzeczy martwych. Był zaledwie parę minut w bibliotece i już zrobił burdel, który dostrzec można było na podłodze.  Kucnął zaraz, zgarniając książki, psiocząc na własną głupotę, że też narobił sobie dodatkowej roboty, a przecież chcąc, jak najszybciej urwać się z tego miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natsuo

avatar

Liczba postów : 23
Join date : 22/01/2014
Skąd : Francja

PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   Czw Lut 13, 2014 9:59 pm

Po kilku minutach bezowocnych poszukiwań przestał zwracać uwagę na otaczające go dźwięki, w pełnym skupieniu podążając wzrokiem po grzbietach książek. Zdawało mu się że usłyszał jakiś ruch, ale był zbyt pochłonięty swoim zajęciem żeby się tym przejąć, nie wspominając, że nawet jego zaczęło to irytować i z chęcią dawno opuściłby to miejsce. Wtem usłyszał chrząknięcie za swoimi plecami. Od razu odpowiedział sobie w myślach na pytanie, czy może nadawca nie odpuści zaraz zostawiając go w spokoju. Doszedł do wniosku, że lepiej będzie jak zorientuje się o co może chodzić. A może jakimś szczęśliwym trafem to bibliotekarz go znalazł i właśnie chciał zaproponować swoją pomoc? Chłopak odwrócił się nieznacznie zauważając chłopaka, który, nie wiedzieć czemu, nie przypominał mu bibliotekarza. A szkoda.
Nie widział powodu, dla którego to właśnie Lelouch miałby być jego celem, więc już się odwrócił twarzą do książek, gdy w jego łapy został wciśnięty świstek papieru. Cholerny ignorant, nawet nie poczekał na jego reakcję. Chyba musi mu bardziej dosadnie oznajmić, że nie uraczy go pomocą. Już nie mówiąc o jego aroganckim zachowaniu i widocznym pośpiechu. Tak, to było łatwe do zauważenia i nawet wspomnienie o tym jakoś go nie usprawiedliwiało w oczach Natsuo.
Wyciągnął rękę z wykazem w jego stronę, dodatkowo wyjął z kieszeni swoją kartkę z tytułami dokładając do tej pierwszej.
- A ja potrzebuję tych. - Uciął całą tą sytuację w tych słowach, ukazując swoją irytację zaistniałym zajściem. Nie doczekał się odpowiedzi, tylko przez chwilę mógł spojrzeć na twarz nieznajomego, gdyż.. zauważył niestabilność mebla pełnego książek i tylko obserwował lot jego zawartości wprost na różowowłosego. Gdy całe te bombardowanie ucichło zrobił nieznaczny krok w tył, unosząc brew do góry. ~Um.. serio.. ?
- Jasne... mieszaj je jeszcze bardziej. - zerknął na pospiesznie zgarniane książki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   Pią Lut 14, 2014 10:50 pm

Stał tak chwilę przed nim, obserwując jak chłopak wciska z powrotem w jego rękę wykaz książek, samemu dołączając bezczelnie swoje. Percy strzelił gafę, którą się nawet nie przejął, chociaż wzrok jakim obrzucił go Natsuo, kompletnie mu się nie spodobał.
- No to obaj mamy problem – rzucił, nie zamierzając angażować się jeszcze w charytatywne szukanie czyich pozycji. Zresztą sam potrzebował jakiekolwiek pomocy osoby kompetentnej i potrafiącej się poruszać po tym labiryncie.
Kiedy wszystkie te książki zwaliły się na niego, czuł jak frustracja rośnie z każdą możliwą chwilą. Przez to wszystko coraz bardziej psuł mu się humor, a na to nie mógł sobie pozwolić, miał jeszcze tyle planów – zamierzał na trochę wyrwać się ze szkoły, by iść na basen albo chociaż na zajęcia szermierki, może gdyby wyrwał się szybko z tego ponurego miejsca zdążyłby na ostatnie dwie godziny. Kiedy tak zbierał te wszystkie rozwalane tomy, zerknął na niego z dołu i burknął:
- Nie mądrz się, pomógłbyś mi, a nie stał i się gapił. – Pozbierał wszystkie te, które leżały koło niego, jednak gdzieś pod stopami Natsuo ostało się parę, które wręcz czekało aż jakiś leniwy człowiek podniesie je z te brudnej, poobdzieranej podłogi. Percy chrząknął znacząco, poganiając go, by chociaż w tym mu pomógł. Przecież korona z głowy mu nie spadnie – pomyślał ktoś, dla kogo szukanie książek, wiązało się z czymś nieosiągalnym. Westchnął ciężko, zdając sobie sprawę, jak szybko spochmurniał, musiał się wziąć w garść. Efektem tego był lekki uśmiech, który wkradł się na wcześniej wykrzywione w grymasie usta. Ogarnął własne komentarze na tyle, że powstrzymał się od rzucenia w Natsuo paroma innymi tekstami. Wstał z książkami w ręku, trzymając je blisko własnej piersi i rozglądając się po pomieszczeniu, jakby chciał by ktoś uratował go z tej niezręcznej sytuacji.
- Widziałeś, gdzieś może jakiegoś pracownika? Spieszę się, a ten jak gdyby ukrywa się przede mną. – Skrzywił się, zagryzając na chwilę dolną wargę i wypuścił głośno powietrze. Robiło się coraz lepiej i coraz bardziej niezręczniej. Cholera, chrzanić to. Powpychał książki byle jak na półkę przyglądając się swojemu artystycznemu porządkowi i ruszył. Nie będzie tu sterczeć, jak kończony kretyn.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natsuo

avatar

Liczba postów : 23
Join date : 22/01/2014
Skąd : Francja

PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   Sob Lut 15, 2014 5:52 pm

Jakby nie patrzeć to tak, mają problem - Natsuo nawet mruknął potwierdzająco, już bardziej "łagodnie" niż poprzednie reprezentowane przez niego nastawienie, którym uraczył obcego na dzieńdobry. No cóż, w końcu nie uczynił tego bezpodstawnie. Zachowanie różowowłosego po prostu mu się nie spodobało, pomijając już tą pomyłkę, która jakoś szczególnie nie zrobiła na nim wrażenia. W końcu chyba był tu jedyną (ewentualnie jedyną żyjącą) osobą oprócz niego, więc o pomyłkę nie trudno. A to że Lelouch był ubrany w kurtkę i miał torbę na ramieniu, więc nijak nie mógł być bibliotekarzem to już swoją drogą... No ale niech będzie, że się nie czepia.
- Czemu miałbym... - może gdyby nie to że był trochę nawet bardzo rozpuszczonym dzieciakiem to taa, podniósłby je, ba, nawet by pomógł z wkładaniem ich na miejsce. Ale nie dziś. Nie tym ani innym razem.
- Nie widziałem. - Mało brakowało a dodałby coś w stylu, że gdyby go widział to nie siedziałby tu jak ten idiota. Chociaż nie jest to do końca prawda, bo z tym zadaniem zamierzał rozprawić się sam. Jak zawsze.. Zwykle nie byłoby to dla niego problemem gdyby nie fakt, że zawartość biblioteki w tej części po  prostu jest pomieszana (czyżby paru innych "bohaterów" typu pan Percy?) a on nawet nie wie czy biblioteka posiada to, czego szuka. Wodził leniwie za nim swoje nieobecne spojrzenie, dopiero gdy ten odwrócił się, uaktywnił się nagle, zerkając na podłogę i tych parę książek, które leżały przed jego butami. Nachylił się i niczym uradowane dziecko (słabe porównanie, bo nie było po nim tego widać, ale rzeczywiście się cieszył) Zebrał kilka książek. Dwie odłożył .. może niekoniecznie na miejsce, ale wcisnął je między inne starocie na półce. W łapkach zostały mu trzy książki.
- To jest ta którą szukałem.. a tą między innymi potrzebujesz ty. Ta zaś jest potrzebna nam obu. - przeglądał pierwsze strony książek. Nawet pokusił się na głośniejszy ton, coby chłopak na pewno dobrze usłyszał. Niemożliwe.. czyżby Lelouch delikatnie się uśmiechał? O ile ten przebiegle wyglądający uniesiony kącik w górze można nazwać uśmiechem, to tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   Sob Lut 15, 2014 7:34 pm

Przebywanie z rozpieszczonymi dzieciakami nie było czymś nowym dla Persiego. Ojciec wielokrotnie stawiał go przed takimi gogusiami, którzy zaczesywali się na bok, ubierając w sweterki w serki z namalowanymi rombami na piersi. Żyć, nie umierać. Zazwyczaj na takich spotkaniach, czuł się jak skończony idiota otoczony „śmietanką towarzyską”, która zadzierała nosa, bo ich rodzice mieli kasę. Patrząc na Natsuo również odnosił takie wrażenia, nie był przyzwyczajony do przebywania z takimi osobnikami, zazwyczaj robił się agresywny i bardzo nieznośny, jakby włączał mu się czujnik na wszelkie takiego typu zachowania.
- Czemu? Bo rączek ci nie odcięło – mruknął pod nosem, siląc się na uśmiech, którzy przerodził się znowu na krótką chwilę w grymas. Chciał już opuścić to miejsce, wyjść i chrzanić te zajęcia, kiedy głos chłopak za nim rozniósł się po bibliotece. Przeklął w myślach, że musiał mieć na tyle „farta”, że musiał zrzucić akurat, te których oboje potrzebowali. Patrzcie państwo, jaki zbieg okoliczności!
Przymknął na chwilę ciężkie, zmęczone powieki, zmuszając się do odwrócenia na pięcie w stronę nieznajomego. Przyglądał się mu uważnym wzrokiem, lustrując sylwetkę tego denerwującego osobnika, zastanawiając się czemu tu jeszcze stał i znosił ten wyniosły ton. Niczym najeżony kot zachował czujność na tyle, by samemu nie zachowywać się, jak kompletny snob. A przecież należał do tej klasy ludzi zamożnych i mógł to pokazywać na każdym kroku. A nie robił tego, nie odczuwał potrzeby pysznienia się czymś, co nie należało do niego. Zresztą, to była kasa jego ojca, który posłał go do tej prestiżowej szkoły, to on pragnął by jego pierworodny miał porządne wykształcenie, skoro jest synem faceta posiadającego dużą, dobrze prosperującą wytwórnię filmową. Perscy nigdy nie nalegał na uczenie się w Traditional Royal School. Mógł iść do publicznej szkoły, nie ma problemu. Lecz nie, Aaron musiał postawić na swoim, no dobra, ugiął się. Ale! Ta, zawsze w kompromisach Persiego z ojcem, były jakieś „ale” – chłopak zażądał sporych kieszonkowych.
- Super – wyrzucił z siebie, robiąc krok w przód chłopaka trzymającego przy sobie potrzebne książki. Sięgnął pod swoją, dostrzegając na okładce znajomego autora, a następnie zerknął na wspólną, niby tą, z której mieli obaj korzystać.
- Zaklepuje – powiedział, już chcąc zabrać mu ją sprzed nosa, jednak domyślał się, że Nat tak szybko mu jej nie odda. W końcu, jeśli należał do grupy kujonów, nie odda mu jej „bez walki”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natsuo

avatar

Liczba postów : 23
Join date : 22/01/2014
Skąd : Francja

PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   Sob Lut 15, 2014 10:08 pm

Chyba rzeczywiście ten koleś miał go za jakiegoś bogatego dzieciaka, który wywyższa się na każdym kroku. Przynajmniej takie miał wrażenie. W końcu ta niechęć od różowowłosego była aż rażąca. Okej, może nie był najmilszy i zdaje sobie sprawę że jest nieznośny.. ale nigdy nie dbał o opinię innych. A tym bardziej nie przypominał typowego przykładnego prymusa, który ma wyżej dupę niż mózg.  W jego przypadku "rozpuszczenie" to swawola. Nic więcej.
~Co się dziwić. Też bym pomyślał że jestem chujem. Do tego brakowało tylko jego irytującego kuzyna, potwierdzającego napomkniętą wyżej frazę. Aż widział tą okropną, tłustą mordę wypowiadającą te słowa.. Luluś, wracaj, a najlepiej przestań myśleć.
Nigdy nie czuł potrzeby tłumaczenia się, każdy postrzega go inaczej, więc czemu miałby to zmieniać. Każdy widzi co chce widzieć.
- Ale w porównaniu do Ciebie nawąchałem się kurzu i biorąc pod uwagę czas, ile tu już siedzę nie czuję się specjalnie szczęśliwy gdy przychodzi mi się gimnastykować z bólem głowy i rozumiem, że "to jest nic", ale wpadasz tu jak gdyby nigdy nic, próbujesz się wysługiwać innymi "bo ci się spieszy". A skoro zrobiłeś bałagan, to go posprzątaj. Nie rozumiem twoich wyrzutów.  - to się rozgadał. Z której strony by nie patrzeć, nic by nie znaleźli, w dużej mierze Lelouch przyczynił się do znalezienia tych książek i sobie mógł tą zasługę przypisać, tyle że mało go to interesowało. Nie lubił olewatorskich zachowań. Grymaszenie i postawa "Wiesz, ja wcale nie muszę tu być" Natsuo odbierał jako brak szacunku, dlatego nie kwapi się żeby reprezentować coś lepszego. Prawdą jest, że Natsuo często był wyręczany, ale nie zawsze o to prosił. Zwykle wolał sam.. no chyba że był akurat zbyt leniwy i senny, czyli dosyć za często. Nie o nim tu jednak była mowa. Niemniej jednak, szukanie książek musiało być na prawdę straszne dla tamtego chłopaka.
- Proszę. - podał mu książkę, którą potrzebował. Wyminął go, poszedł na początek działu i wyjął  dość cienką książkę, trochę poniszczoną. Co jak co, ale akurat pamięć miał dobrą. Niestety.
Wyciągnął ją w stronę chłopaka i podrapał się w potylicę. Nie wspomniał, że reszty nie widział, te dziwne spotkanie i tak sprawiło, że jakoś niespecjalnie był zadowolony i nie miał ochoty wdawać się w niepotrzebną wymianę zdań.
- Nie miałbym nic przeciwko, ale i tak już długo zwlekam.. - nudny spokój powrócił na oblicze czarnowłosego i mówił już zdecydowanie ciszej. Tym razem mógł zrobić nawet wyjątek i jakoś się nią podzielić. Wszystko jedno, chyba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   Nie Lut 16, 2014 8:36 pm

- No cóż, nie sądziłem, że korona spadnie ci z głowy, jeśli widzisz, że na ziemi leży parę książek.  Ale co ja tam wiem o kulturze,  bo ja bym je podniósł, ale to tylko ja – rzucił, wzruszając ramionami a jednocześnie przewracając oczami.  -  Zresztą mniejsza z nimi – odparł, podchodząc do niego bliżej, zaraz odbierając od chłopaka swoje książki. Spojrzał badawczo na przedmiot, którego obaj potrzebowali. Zastanowił się chwilę przechodząc z nogi na nogę.
- No dobra, oddam ci ją. A kiedy skończysz, to… po prostu daj mi znać. Tu masz mój numer – powiedział, zaraz wyciągając z kieszeni skrawek papieru i nakreślił znalezionym na jakiejś szafce ołówkiem dziewięć cyfr. Położył nieestetyczną kartkę na okładce, wsuwając swoje książki pod pachę.  
-  Dzięki za pomoc. – Uśmiechnął się, chcąc jak najszybciej zapomnieć o ich niemiłym początku. Zresztą nie warto było sobie czymś takim zawracać głowy, przecież ludzie byli różni  i trzeba było to brać pod uwagę. Dlatego też zreflektował się, starając się powstrzymywać już od głupich komentarzy, które mogłyby jeszcze bardziej pogorszyć sytuację.  Sam zaraz go minął, ruszając w stronę wyjścia.
- To jakby co, pisz. –  Odwrócił się jeszcze na  chwilę do niego.- A jak coś, to szukaj Perciego. Będę czekać na tę książkę- mówił to takim głosem, jakby naprawdę zależało mu na tej książce, a prawdą było, że średnio,  jednak chciał podręczyć tego chłopaka swoją osobą  jeszcze, a nie tylko dziś.  - To usłyszenia! - Parsknął rozbawiony, zaraz wychodząc z biblioteki, opuszczając te przygnębiające mury. Nie miał ochoty tam marnować całego dnia, nie lubił takich spokojnych oraz statycznych miejsc. Nudziły go, a on dusił się. Zamknął za sobą drzwi, zostawiając Natsuo znowu samego.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Natsuo

avatar

Liczba postów : 23
Join date : 22/01/2014
Skąd : Francja

PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   Wto Lut 25, 2014 2:20 pm

Obserwował go leniwie, niby nieprzytomnym spojrzeniem, ale tak na prawdę wychwytywał każdy szczegół. To nie tak że trudno będzie go rozpoznać następnym razem, bo akurat tutaj na pewno nie miałby problemu. Bardziej zastanawiał się nad pochodzeniem chłopaka. Ocknął się z zamyśleń dopiero, gdy różowowłosy ponownie powiedział coś w jego stronę. Lelouch kiwnął głową, nawet uśmiechnął się uprzejmie zabierając karteczkę i chowając zawiniątko do kieszeni. Rozejrzał się wokół, zabrał książki, przeszedł jeszcze wolnym krokiem wzdłuż regałów. Przeczesał włosy palcami, skierował się do wyjścia. Zaczyna się dusić tym miejscem. W takich momentach poszedłby na basen. Miał wrażenie że jest oblepiony jakimś bibliotekowym kurzem. - Percy. - powtórzył coby nie zapomnieć, bo akurat imiona nowo poznanych ludzi szybko zapomina, szczególnie jak jest mu przedstawiana większa ilość osób.Wtedy jakoś szczególnie nie stara się nawet, żeby pamiętać. Teraz ważne było odnalezienie drogi do wyjścia i zniknięcie stąd, w końcu.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   Sro Lip 08, 2015 3:05 pm

Po incydencie – jak długowłosy skromnie raczył mówić o celowym zranieniu Huntera – po chamsku zniknął bezszelestnie na dobry tydzień, oddając się w objęcia wiru Pracy i zaledwie krótkich, ledwo satysfakcjonujących lodach w garderobie, pięć minut przed kolejną scenką do filmu, czy jakimś wywiadzie. Wydawało się, że życie prywatne zupełnie nie dotyczyło wcielenia gwiazdorskiego i to było mu bardzo na rękę. Za to ponowne odwiedzenie szkoły nie obyło się bez zrobienia szumu – a w tym był cholernie dobry, tak samo jak i w skupianiu na sobie uwagi. Przecież każdy wiedział, kiedy młody Star przechodził przez korytarz, chociaż niekoniecznie wszyscy byli z tego zadowoleni. A już nie daj Diable spotka się z „ziomkami”, którzy potrafią być tak głośni jak on, doprowadzając do białej gorączki, śmiechu czy flirtu. Wystarczył jeden cholernie inteligentny i równie stanowczy nauczyciel, który dał mu z liścia z referatu na dziesięć stron A4 o życiu Beethovena, żeby zamilknął na dobre (albo przynajmniej na resztę dnia). Nie pomogły nawet słodkie oczy i skulony ogon, bo cały najeżony skierował się do biblioteki w poszukiwaniu odpowiednich źródeł. Normalnie miałby to wszystko w nosie, ale zdecydowanie miał zamiar ukończyć szkołę jeszcze w przyszłym semestrze, a był na tyle sprytny, żeby wiedzieć, iż nie wypada podpadać nauczycielom mają taką, a nie inną frekwencję.
Trzeba nadmienić, że przez dwa dni pobytu w placówce, Hunter nie był ignorowany. Młody Star postanowił być na tyle bezczelny, że postanowił zacząć go prowokować; pokazać, że ma pod nosem coś najlepszego, a nie może tego mieć nawet w najmniejszej części. Zdecydowanie nie brał pod uwagę zamienników. Zaczęło się niewinnie; tutaj puszczone oczko, krótki uśmiech i nawet przeciągłe, długie spojrzenia, ale pruderia szybko zmieniła się w odważniejsze poczynania; od sunięcia palcami po smukłej szyi, przez wsuwanie palców do ust kiedy nikt nie patrzył, kończąc na bawieniu się zazdrością Huntera, dotykając kogoś innego przelotnie. Nie zamierzał przesadzać, przecież nie chciał kończyć znajomości, a jedynie sprowokować urażonego kochanka. Ci z dołu mu kibicowali, wszak wystarczyło zanurkować w pułkach i wyciągnąć odpowiednią (Grubą jak biblia, kurwa...) książkę i otaksować spojrzeniem tych wszystkich kujonków, kilka znośnie wyglądających kujonków i... Huntera – na to ostatnie zmarszczył brwi. Młody Star był na tyle stereotypowym człowiekiem, że proszkowego nożownika w życiu nie oczekiwałby w takim inteligentnym miejscu. Postanowił zaryzykować i ich zwykłe dziesięć metrów+ dystansu zminimalizować do dwóch, stając przed chłopakiem. Trzeba nadmienić, że Vincent jak zwykle użył mocnych perfum z ewidentną chęcią dominacją nimi nad otoczeniem. Ale była to bardzo przyjemna dominacja – perfumy, chociaż mocne, miały pewną waniliową nutę, dzięki której wąchacz niemal ściskał palce u stóp (ewentualnie pośladkami wciągał prześcieradło).
- Witaj, Hunter – przywitał się po swojemu. – Chyba nie będziesz miał nic przeciwko, żebym dołączył, hm? - Nie czekając na odpowiedź, już usadził swój tyłek na wolnym krześle.
Przez chwilę był grzeczny, kiedy położył brudnopis z długopisem i księgę na stoliku, starając się ogarnąć całą tą – zdaniem Vincenta – bezużyteczność. Nawet zapisał zdanie na kartce... nim nie raczył prychnąć do siebie samego i pochylić się w kierunku towarzystwa, mając gdzieś prywatność. Specjalnie miał rozpuszczone włosy, bo wiedział, że łaskotanie skóry i sam ich widok potrafił podnieść chociaż trochę ciśnienie. I to w ten przyjemny sposób.
- Kogo jak kogo, ale ciebie nie spodziewałem się tutaj.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   Sro Lip 08, 2015 3:06 pm

Przez tydzień walczył z własną goryczą, która dawała mu wytchnienie jedynie podczas snu oraz podczas niektórych wizyt w łazience, kiedy to obmywał swoje ciało ze wszystkiego, nawet z myśli. Nie mógł zapomnieć zniewagi, jakiej doznał ze strony Vincenta, gdy ten bezczelnie skorzystał z jego tyłka, a potem zuchwale jednym gestem wygnał go nie tylko z sypialni, ale i z własnego lokum. Cholerny drań! Z całą pewnością zasłużył na to, aby oberwać w tę piękną buźkę, jednak Hunter nie miał zamiaru zastosować jakiejkolwiek kary fizycznej, ponieważ chciał odwdzięczyć się tym samym upokorzeniem. To duma gwiazdora musi zostać boleśnie ugodzona i zdeptana, aby Star odczuwał to jeszcze przez długi czas. Ale czy cokolwiek jest w stanie tak dotkliwie urazić tego zadufanego w sobie osobnika?
Choć nie mieli ze sobą kontaktu przez cały tydzień, uczucia, przynajmniej ze strony Huntera, absolutnie nie zmalały. Być może dlatego, że stale rozpamiętywał swą krzywdę. Również pojawienie się Vincenta w szkole sprawiło, iż nie mógł zapomnieć tej plamy na honorze. Długowłosy podsycał jego gniew swym bezczelnym zachowaniem, wręcz stopniując dozę własne głupoty, gdy wystawiał kochanka na bardziej perfidne prowokacje. Zaczęło się od spojrzeń i uśmieszków, by w końcu przerodziło się w uwodzicielskie gesty oraz próby wymuszenia zazdrości. Ciemne oczy błyskawicznie dostrzegały interakcję gwiazdy z innymi osobnikami, ale jeszcze bardziej dostrzegały dotyk smukłych dłoni na obcych ciałach. Właśnie w takich chwilach miał ochotę podejść do niego i zmuście do padnięcia na kolana, by móc spokojnie wepchnąć mu swojego penisa nawet do gardła. Może i nie było to zbyt smaczne rozwiązanie, jednak musiał ukazać swą frustrację. Poza tym, Star nie lubi obciągać, więc to byłaby dla niego idealna kara. I jeszcze dojście w jego ustach oraz zmuszenie go do połknięcia nasienia, to dopiero byłby sukces.
Radley nie miał zbytnio czasu na pogrążanie się w takich fantazjach, a co dopiero na ich realizowanie. Miejsce niezbyt temu sprzyjało, znajdowali się w szkole. Na dodatek zbliżał się jakże istotny test z fizyki, a że on toczył regularną wojnę z fizykiem, chciał napisać jak najlepiej, aby pogrążyć tę gnidę. Siedział więc na drewnianym krześle w bibliotece, przy jednym ze stolików w części przeznaczonej na czytelnię, i robił niezwykle dokładne notatki. Wzory, masa teorii i jeszcze więcej obliczeń. Dziwnym trafem nie poddawał się i kuł dalej, kiedy to od materiałów oderwał go znajomy głos. Niechętnie podniósł głowę, by spojrzeć w te niebieskie oczęta. Już wcześniej dostrzegł na szkolnym korytarzu, że kochanek ubrał się doprawy elegancko. Jak wielką ochotę miał zerwać z niego te drogie ciuchy. Szybko powrócił do nauki, chcąc zignorować gwiazdora, aczkolwiek nie mógł nie zgrzytnąć zębami ze złości. Na powitanie odpowiedział milczeniem, również nie wydobył z siebie słowa na to pytanie, jakby przewidział, że Vincent i tak usiądzie bez wcześniejszej zgody. W końcu to taki bezczelny typ.
Od razu zauważył, że Star zmniejszył między nimi dystans, kiedy przechylił się do przodu. To przez to do jego nozdrzy doszedł zapach słodkich, ale nie duszących perfum. Oczywiście, woń zachęcała do zbliżenia, jednak Hunter trzymał się jakoś. Ale w końcu odłożył długopis i złapał za ten wspaniały krawat i wyciągnął go spod kamizelki, po czym pociągnął go mocno, kiedy powstawał z krzesła, zmuszając w ten sposób długowłosego do poderwania tyłka z siedzenia.
- A ja nie spodziewałem się, że zastanę tutaj ciebie – odparł niby spokojnie, jednak w jego tęczówkach kryła się pewna irytacja. Puścił materiał i skierował się energicznym krokiem między regały, mając cichą nadzieję, że Vincent skieruje się za nim. Bez ciekawskich spojrzeń mogliby wreszcie szczerze porozmawiać, a raczej boleśnie się pogryźć. Hunter nie zatrzymywał się, szedł jak najdalej, ku tym bardziej nieuczęszczanym miejscom biblioteki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   Sro Lip 08, 2015 3:07 pm

Dostrzegł z wielkim zadowoleniem, że towarzysza nadal boli duma. Nie spodziewał się, że uderzy to w niego tak mocno, ale nie śmiał narzekać. Gdyby sam nie miał problemów z ufnością, nie byłby taki wredny i manipulacyjny[...](w skrócie – nie byłby sobą), prawdopodobnie wysunąłby taki oto wniosek – Hunter faktycznie mu uległ na wszystkich polach i jego słowa wcale nie były kolejną, niezobowiązującą grą. W końcu krótkowłosy nie był AŻ TAK wzburzony, kiedy został wzięty po pijanemu, nawet, jeśli potem postanowił upewnić się co do swojego poczucia męskości.
Jak się spodziewał, krokodyl przez chwilę czaił się na swoją ofiarę, a żeby uśpić jej czujność traktował pobłażliwie, aby w odpowiednim momencie przejść do ataku. Vincent, jak nakazało porządne szarpnięcie krawatu, wstał na równe nogi. Obserwował, jak ten wyznaczył trasę niemo każąc iść za sobą; po chwili wahania, ruszył za nim. Z trzema krokami odległości, tak dla bezpieczeństwa. Postarał się dostrzec jakikolwiek gest drugiego ciała do zinterpretowania, przy okazji czując to – dość upokarzające – pulsowanie w podbrzuszu, całe szczęście nie odznaczające się w spodniach. Nie mógł nic poradzić na to, że ciało reagowało tak, a nie inaczej na to drugie, jeszcze stymulowane adrenaliną. Młody Star, jak przystało na rasowego samca, wbił wzrok w pośladki kochanka. Był tak skupiony na nieznacznie bujających się biodrach i wyjątkowo dobrze dobranych spodniach, że nawet nie dostrzegł zatrzymania się drugiego ciała, przez co zaliczył porządne zderzenie nosa z tyłem głowy Huntera. I cholera, nie tylko tyłem głowy – jeszcze zapachem, przez co mimowolnie przypomniał sobie o ich wspólnych numerkach, aby następnie zbombardować swój umysł fantazjami.
Mimo to, postanowił zachować klasę. Darował sobie pocieranie nosa i niemal natychmiast odsunął się od Huntera na długość jednego sporego kroku.
- Mieliśmy ponad tydzień separacji – rzucił mimochodem, jakby wcale nie był sprawcą owego rozstania – I jak sobie radziłeś?
Oczywistym było, że Vincent miał na myśli sytuacje odpowiedniego ukojenia w ramionach innych. Mimika twarzy nie wykazywała żadnego zmartwienia i dbania o to, pokazując siebie ze strony totalnej podłości. Ciągnęło go do Huntera jak cholera, ale chciał pokazać, że siła fizyczna to nie całe zło świata, a całą resztę miał całkiem nieźle opanowaną. Napawał się tym, że złamał tego skurczybyka, mimo że do tego nie dążył. Skierował się do jednej z książek, sunąc palcem po grzbiecie.
- Litości, ta szkoła jest taka nudna. Ludzie są tacy nudni. Wszystko jest takie przewidywalne. I ja jestem tak kurewsko znudzony – westchnął pod koniec wypowiedzi. Podczas wygłaszania tej socjopatycznej mowy, zupełnie zignorował obecność drugiej osoby.
Wysunął w końcu książkę i spojrzał na jej tył, omiatając wzrokiem - równie nudne i przewidywalne - literki. Nie miałby nic przeciwko, gdyby wyskoczyła jakaś samowolnie ruszająca się laleczka Anabell, mimo że mięśnie były napięte przez pragnienie zerżnięcia tego konkretnego ciała.



_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   Sro Lip 08, 2015 3:08 pm

Nie miał stuprocentowej pewności, że Vincent ruszy za nim, jednak stało się, ofiara szła posłusznie jego śladem, jakby wcale nie dostrzegała niebezpieczeństwa. To było niczym prowadzenie owieczki na rzeź, jednak w tym przypadku owieczka wcale nie była taka niewinna, a rzeź miała przynieść satysfakcję im obu (przynajmniej w późniejszym czasie). Zresztą, już po śmiałym naruszeniu krawata długowłosy mógł być pewien, że Hunter nie prowadzi go między regałami tylko w celach towarzyskich. Również fakt, iż szli przez długi czas, w stronę najmniej uczęszczanych zakamarków biblioteki, był dość mówiący. Ale Star musiał być zbyt zapatrzony w tyłek towarzysza – tak, Hunter doskonale czuł to pożądliwe spojrzenie! – aby wyczuć, że coś jest nie tak. A może tak naprawdę liczył na to, że stanie się coś ekscytującego? Przecież te wszystkie prowokacje, jakie posyłał krótkowłosemu, nie brały się znikąd.
Kiedy znaleźli się w ślepej uliczce utworzonej zewsząd z regałów i z dala od innych, młody gangster zatrzymał się, a gwiazdor wpadł na jego plecy. Odsunął się grzecznie, ale nie śmiał przeprosić, za to wydobył z siebie drażliwe słowa. Nie tylko przypomniał o tym, że przez PIERDOLONY TYDZIEŃ nie zbliżali się do siebie, ale również jednym głupim pytaniem wzbudził w kochanku irytację, ponieważ Radley nie poradził sobie wcale. Był tak pochłonięty myślami o tym, jak ukarze za impertynencję Vincenta, że aż nie miał czasu i chęci na zerżnięcie kogoś innego. Jednak nie zamierzał się przyznać do słabości.
- Świetnie się bawiłem. Przecież wiesz, ile chętnych dziwek ślini się na sam mój widok.
Widząc ten rażący brak zainteresowania swoją osobą, Hunter nawet nie wysłuchał dokładnie monologu towarzysza i natychmiast naparł torsem na jego plecy, po czym objął go stanowczo w pasie. Otarł się o pośladki, ukryte pod materiałem dokładnie wykrojonych spodni od garnituru, co jedynie zachęciło go do podrażnienia drugiego nastolatka. Nie mógł mu odpuścić, za bardzo się szanował. Kiedy jedną dłonią trzymał jego biodro, drugą przesunął po torsie. Ustami przylgnął do smukłej szyi, a sprawnym ruchami palców rozwiązał krawat.
- Skoro jest tak nudno, zapewnię ci trochę rozrywki.
Bezczelnie oderwał się od smukłego ciała i wytrącił książkę z jego ręki, następnie ulokował ją za plecami i po chwili to samo zrobił z drugą. Związał nadgarstki krawatem, następnie wyjął z kieszeni metalową obręcz, całkiem szeroką, z dwoma skórzanymi paskami. Włożył metalową część do ust Vincenta, rozchylając je mocno, następnie dwa skórzane końce związał na jego potylicy. Odwrócił go przodem do siebie i naciskiem na ramię zmusił do klęknięcia przed sobą.
- Teraz zrobi się intrygująco.
Powoli rozpiął pasek i rozporek spodnie, po czym naparł główką lekko pobudzonej męskości po gładkim policzku Stara. Mocno złapał go za włosy i bez chwili zwłoki wsunął penisa między rozwarte wargi. Poruszył biodrami, od razu zaczynając pieprzyć seksowne usta. Jak na razie zachowywał resztki opanowania, choć już ocierał się bezczelnie o podniebienie długowłosego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   Sro Lip 08, 2015 3:09 pm

Vincent ani przez chwilę nie wątpił w słowa Huntera; był pewien, że ten zabawiał się bardzo dobrze z dziwkami żałosnego pokroju tego pedałka. Oczywiście, poczuł ukłucie zazdrości, jednak zaledwie odczuwalne – był cholernie pewien, że nikt nie potrafił zaspokoić towarzysza w tak intensywny sposób, jak on sam. Dlatego postępował tak wysoce lekceważąco; sięgnął po książkę, która wydawała się być tak samo nudna jak wszystkie inne i począł ją przeglądać. Taka ignorancja go zgubiła, zasada brzmiąca „Nie odwracaj się do wroga plecami!” od razu upomniała się o siebie, na początku w sposób wielce niewinny. Hunter postanowił zwrócić na siebie uwagę i naparł na plecy oraz objął mocno w pasie, przez co mógł usłyszeć niski pomruk. Nie ulegało wątpliwości, że Star miał napięte do granic możliwości mięśnie, co napastnik mógł wyraźnie poczuć; jednak przez tamtą chwilę była to jedynie próba kontroli nad sobą. Nawet to otarcie się o pośladki odebrał w sposób pobudzający. Wraz z sunącą dłonią, sam ponowił ruch otarcia się o krocze i nawet nie zareagował na ściągnięcie krawatu. Przesunął dłonią po jego udzie, aż na miejsca pod pośladkami. Powoli, ale jakże seksownie i pobudzająco. Na obietnicę świetnej zabawy, już miał ochotę się odwrócić i samemu objąć prowadzenie w zabawie... ale skończyło się inaczej.
Hunter przytrzymał mu dłonie i mimo szarpania się, związał krawatem. Cholernie drogim krawatem, trzeba nadmienić. I naprawdę, nie byłoby tak źle, gdyby nie to, Vincent, mając zamiar opieprzyć go, został natychmiast uciszony... czymś, co rozchyliło mu usta na niebezpieczną i zdecydowanie sprawiającą dyskomfort szerokość i natychmiast wylądował na kolanach. Jako zbereźnik, miał pewne bardzo trafne przypuszczenia do owej zabawki i, cholera, mimowolnie poczuł, jak w klatce piersiowej serce zaczęło szaleć. Było wiadomym, do czego służyła zabawka – do jakże przedmiotowego traktowania obciągacza – i mógłby to po miesiącu focha przeboleć, ale ten postanowił bawić się w miejscu publicznym, gdzie każdy głos będzie nosił się po bibliotece, a kujonki z miłą chęcią zaglądają w najnudniejsze i bezsensowniejsze regały. Podczas gdy towarzysz postanowił stworzyć napięcie powolnym rozpinaniem zamka, a następnie potraktować jak dziwkę z pornoli i otrzeć swoim prąciem o policzek, Vincent przez chwilę próbował na poważnie i spokojnie uwolnić dłonie, zadając sobie krótkie, choć intensywne bóle. Niestety, wiązadło było za wysoko i za mocne. Zaraz ten wepchnął swój kawałek mięsa w bezradne usta i postanowił poruszyć się po raz pierwszy, wywołując u ofiary falę napływających mdłości. Młody Star, nie martwiąc się o swoje włosy, zaczął się szarpać. Tak namiętnie i mocno zapierał się nogami oraz wykorzystywał ciężar ciała, że poleciał na regał. Wszystko zaczęło dziać się szybko; porządnie uderzył głową i plecami o regał, który – co prawda – tylko postraszył niebezpiecznym kołysaniem, ale nie oszczędził kilku książek, które spadły na ziemię (i na głowę Vincenta). Dzięki temu lekkomyślnemu działaniu, z pewnością zwrócił na nich uwagę, nie wspominając o tym, że wydawało mu się, iż nadgarstek podejrzanie mu strzelił.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   Sro Lip 08, 2015 3:10 pm

Dlaczego wspomniał o chętnych dziwkach płci męskiej, gdy tak naprawdę przez cały tydzień nikogo nie zerżnął? Chciał zwyczajnie wzbudzić zazdrość w Vincencie, co raczej mu się nie udało, bo napotkał się z jego obojętnością. Najwidoczniej Stara nie wzruszyła myśl, że ktoś inny mógł zająć jego miejsce przy boku Huntera. Ale dlaczego ten typ spod ciemnej gwiazdy był tym tak zirytowany? Właściwie powinien się cieszyć, w końcu kochanek nie robi mu scen zazdrości i jeszcze zapewnia ogrom wolności. Niczego sobie nie obiecywali, każdy ich stosunek był pozbawiony zobowiązań, jednak Radley miał zamiar zmonopolizować długowłosego. Trudno mu było zrezygnować z tak charakternego kochanka, również przez ten jego temperament nie chciał się nim z nikim dzielić. Przynajmniej nie do chwili, kiedy się sobą nasycą, zatem i w końcowym efekcie znudzą swym towarzystwem. Dopóki łączy ich tylko seks, są skazani na taki koniec znajomości. Żaden z nich raczej nie liczy na przyjaźń, gdy będzie już po wszystkim.
Irytacja, spowodowana brakiem zazdrości gwiazdy, zmotywowała Huntera do działania. Wiedział jak działać, musiał najpierw zajść go od tyłu i uśpić jego czujność. To było banalnie proste. Bliskość drugiego ciała gwiazdor przyjął z zadowoleniem i sam zaczął wykonywać gesty proszące o więcej. Kompletnie nie zdawał sobie sprawy z dalszych planów Huntera. Vincent dał sobie rozwiązać krawat, nie myśląc o tym, dlaczego kochanek zajął się właśnie tą częścią garderoby i dlaczego. Ignorancja obróciła się przeciwko niemu i sprawiła, że Hunter łatwo związał mu ręce, a w ustach ulokował metalowy okrąg. Oczywiście, nie obyło się bez szarpaniny, w końcu długowłosy musiał ukazać swój sprzeciw, lecz musiał być świadom tego, że nie ma nic do gadania. Nie mógł też robić za dużego zamieszania, w końcu są w bibliotece, gdzie każdy dźwięk niesie się daleko.
Radley ledwo zaczął pieprzyć go w usta, przy tym mocno trzymając go za głowę, a ten już zaczął się szarpać jak opętany. Despotyczny kochanek niechętnie wypuścił jego włosy z uścisku, wtedy też Vincent przez własną głupotę wpadł na regał i dostał jedną ze spadających książek w głowę.
- Idiota – syknął wściekle Hunter, zdając sobie sprawę z tego, że takimi niepotrzebnymi rzeczami mogli wywołać jedynie niepotrzebną sensację. – Serio jesteś gwiazdą, skoro nawet teraz chcesz, by inni na ciebie patrzyli.
Kiedy Star zdążył się wyszumieć, drugi nastolatek ponownie chwycił go za włosy i docisnął jego zwodniczo piękną twarz do swego krocza. Wsunął się w jego usta, tym razem penetrując je nieco subtelniej, aby znów nie wywołać u gwiazdora tak gwałtownej reakcji. Drugą zaś ręką trzymał za jedno z ramion, wywierając na nie nacisk, żeby w ten sposób docisnąć niepokorną bestię do podłogi. Powinien być posłuszny, to jego kara za podłe zachowanie, więc mógłby ją przyjąć z godnością. Należy przewidywać konsekwencje swoich czynów, a także brać za nie odpowiedzialność.
- Nie martw się, kiedy dojdę w twoich ustach, zajmę się również tobą.
Podeszwą buta naparł na jego krocze, wcale nie tak bardzo boleśnie, po prostu chciał sprawdzić, jak dobrze się bawi. Nawet w takiej sytuacji Vincent czuł się pobudzony. Prawdziwy seksoholik i jeszcze większy zboczeniec. Czyżby lubił być traktowany jak dziwka? Hunter nieustannie poruszał się w jego ustach za pomocą długich i nie za mocnych pchnięć, główką penisa niekiedy uderzając o samo gardło. Nie wpakowywał mu całej męskości do ust, najwidoczniej nie chciał być aż tak brutalny, jak z początku zamierzał.
- Twój tyłek zerżnę zdecydowanie mocniej niż usta.
Oblizał lubieżnie wargi i znów chwycił mocno głowę kochanka, aby ten mu czasem nie uciekł. Vincent nie zazna dziś spokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   Sro Lip 08, 2015 3:10 pm

Dumny panicz Star nie raczył wydać żadnego dźwięku na ten przejmujący brak empatii towarzysza; uważał siebie za tak delikatnego, że był pewien, iż na bank przeżył mały wstrząs mózgu, nie wspominając już o guzie. Twierdził w myślach, że z pewnością dostał jakąś wielką encyklopedią na temat grzybicy stóp, albo z czegoś jeszcze bardziej upokarzającego. Całe szczęście, że miał rodzinny gąszcz włosów na głowie; guzową niedoskonałość, jakkolwiek wielki by nie był, będzie mógł zakryć. Dopiero potem zorientował się, że nie życzył sobie obecności innych podczas tego niezłego sposobu na upokorzenie. Właściwie, w tej chwili nie chciał mieć penisa ni obręczy w ustach, ani nawet widzieć Huntera, ale czy kogokolwiek to obchodziło?
Nie był zdziwiony tym, że ponownie głowa została dociśnięta do drugiego krocza; najwidoczniej Hunter miał na tyle przyzwoitości, żeby przypomnieć sobie, że na klęczkach – jakkolwiek ta pozycja nie przynosiła skojarzeń – nie znajduje się dziwka, a biedna ofiara całego zajścia, mściwości i zła całego świata, pomyślał ironicznie długowłosy. Nie dał rady być nadal siłaczem, bo ponownie poczuł napieranie prącia na usta, potem na podniebienie i przy rozmachu nawet w gardle – przy tym ostatnim niebezpiecznie zaszkliły mu się oczy, bo nie potrafił się rozluźnić, a przecież nie miał zbyt sprawnego gardła. Nie widział sensu, żeby się szarpać – cebulki włosów i tak bolały, w dodatku tym razem jeszcze dociskali go ręką do podłogi. I dopiero wtedy, kiedy Hunter naparł podeszwą na krocze, wydał z siebie bliżej nieokreślony dźwięk; był odrobinę zaskoczony tym, że jakkolwiek nie chciało mu się wymiotować, tak ciału podobało się to. Słysząc kolejne – mimo wszystko – dość erotyczne wyznanie, Vincent zacisnął dziurkę i spiął całe mięśnie. Nie do końca wiedział, czy to z aktu drobnej paniki, podniecenia, czy obydwóch. Miał szybki oddech i, co zarejestrował z drobnym zniesmaczeniem, podczas całej tej potyczki odrobinę się spocił. Był na tyle bezczelny, że utrzymywał z towarzyszem kontakt wzrokowy. We własnym spojrzeniu ulokował całe swoje zniesmaczenie, dumę i z pewnością pożądanie, jednocześnie starając się siedzieć w miarę grzecznie; i tak nie mógł pohamować odruchu głowy do tyłu, kiedy ten postanowił wsunąć prącie po gardło. Czuł się cholernie bezradnie i niekoniecznie to uczucie mu się podobało. Nie, kiedy wiedział, że w każdej chwili mógł wejść jakiś kujonek, albo nawet sam bibliotekarz.
Chciał wypowiedzieć imię towarzysza, jednak naprawdę kiepsko mu to wyszło – nie dość, że miał obręcz, to jeszcze pieprzącego usta penisa. Pokręcił głową, ponownie starając się ostrożniej, chociaż nadal stanowczo cofnąć i zwiać przed tą penetracją.
Zdecydowanie nienawidził obciągać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   Sro Lip 08, 2015 3:10 pm

Ta drobna współpraca ze strony długowłosego ucieszyła Huntera, choć ten początkowy bunt również miał w sobie coś podniecającego. Ale ta uległość była o wiele bardziej pobudzająca. Mimo wszystko nie chciał się przez cały czas szarpać z kochankiem, nawet jeśli zdawał sobie sprawę z tego, że niezwykle go upokorzył. Zmusił go do klęknięcia i obciągania, czego zresztą nie żałował, ponieważ to była doskonała kara dla dumnego gwiazdora za jego zachowanie. Wypędził Radley’a z sypialni zaraz po seksie jak tanią kurwę, ale przede wszystkim prowokował młodego gangstera przy każdej możliwej okazji i to w szkole, gdzie teoretycznie nie powinni pozwalać sobie na ukazywanie swych prawdziwych oblicz. Jednak trudno pozostać obojętnym na taką masę prowokacji, dlatego też Hunter pozwolił sobie na całą tę zabawę w bibliotece. Od początku marzyło mu się zaciągnąć Vincenta w jakieś ustronne miejsce w szkole, aby zwyczajnie go zerżnąć, jednak nie myślał o bibliotece. Skoro się tutaj spotkali, a Star sam pchał się mu w ramiona, to dlaczego mieliby zaprzepaścić tak świetną okazję?
Krótkowłosy szybciej poruszył lędźwiami, aby ponownie wepchnąć penisa do samego gardła ofiary. Mocniej trzymał głowę, która znów zapragnęła uciekać gdzieś w tył czy w bok, na co Hunter pozwolić nie mógł. Jeszcze wystarczająco nie nacieszył się upodleniem kochanka. Właśnie dlatego zagłębiał się w jego ustach coraz bardziej zuchwale, główką penisa uderzając to w podniebienie, to w gardło. Bawił się świetnie, czego o Vincencie powiedzieć nie mógł. Lecz i długowłosy musiał czerpać z takiego traktowania jakąś przyjemność, skoro zrobił się twardy. Czyżby był nie tylko seksoholikiem, ale również masochistą? Już wcześniej dało się zauważyć, że lubi ugryzienia i ostre rżnięcie, ale kto by przypuszczał, iż mógł zachowywać się jak najprawdziwsza dziwka.
Fala gorąca oderwała Oscara od rozmyślań i zmusiła do przymknięcia oczu z przyjemności. Lekko drgnął, przez co mocniej wypchnął biodra do przodu, znów napierając główką penisa jak najdalej, następnie lekko się wysunął i doszedł wewnątrz sławnych ust. I nie wysunął męskości dopóki nie upewnił się, że długowłosy połknął jego spermę. Niestety, nie mógł wiecznie trzymać fiuta między jego wargami. Rozwiązał skórzane pasy i wyjął metalowy okręg z jego ust, po czym schował przyrząd do kieszeni kurtki. Oczywiście, rąk nie zamierzał mu uwolnić z więzów. Szarpnął go brutalnie za włosy i zmusił do powstania na równe nogi. Docisnął go do jednego z regałów, bezczelnie zsunął eleganckie spodnie wraz z bokserkami, po czym rozchylił palcami jędrne pośladki. Nie zamierzał bawić się w czasochłonne rozciąganie, miał zamiar pieprzyć go bez litości. I nie założył prezerwatywy, ponieważ jego sperma musiała się znaleźć również w ciasnym wnętrzu. Przytrzymując pośladki, wsunął główkę penisa do wejścia, następnie ulokował dłonie na biodrach, aby nie dać im nigdzie uciec. Szybko wniknął za pomocą jednego gwałtownego pchnięcia po nasadę, wówczas mięśnie zacisnęły się boleśnie na jego penisie, przez co stęknął z rozkoszy. To było tak kurewsko dobre doświadczenie.
- Musisz uwielbiać to uczucie, gdy ktoś cię rżnie, co?
Nie oczekiwał odpowiedzi, bo i tak wiedział swoje. Wysunął się z niego cały, aby znów wsunąć się brutalnie po nasadę. Zachowywał się jak sadysta, ale nie mógł się powstrzymać. Ale skończył z tym całym droczeniem się i zaczął wykonywać pierwsze pchnięcia, którego od początku były długie i mocne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   Sro Lip 08, 2015 3:11 pm

Vincent poprzysiągł sobie, że już nigdy, ale to nigdy nie weźmie żadnego penisa do gardła, a i nawet oporem będzie przy muśnięciami ust. Hunterowe prącie z powodzeniem wsuwało się i wysuwało, według waszego widzi-mi-się, w bezradne i zupełnie przymuszone usta oraz niedoświadczone w tych sprawach gardło. Jak spodziewał się po takim prostaku, za nic miał próby uzyskania przerwy czy chwilę na zadławienie. Młody Star znał siebie – a już najbardziej w sprawach seksu – i dobrze wiedział, że gdyby nie te bezceremonialne traktowanie i sceneria, to maszt w spodniach miałby przez samo pociągnięcie krawatu i długie, gniewne spojrzenie. Czasami był równie rozbawiony co dumny z tego, że erekcji dostaje z łatwością ciekawskiego czternastolatka. W tej chwili, pośród całego zniesmaczenia, czuł się tym całkiem rozbawiony. Ten bardzo-średni stan humoru trwał zaledwie chwilę, bo zaraz poczuł dość specyficzne i nieprzyjemne uczucie wytrysku w swoim gardle; tym razem zdecydowanie mocniej się szarpnął. Szybko zorientował się, że ten nie miał zamiaru się ruszyć, póki nie upokorzy go jeszcze bardziej... grzecznie połknął spermę, chociaż miał wrażenie, że zaraz ją zwróci wraz ze śniadaniową galaretką. Myślał, że tyle wystarczy, dlatego z nijaką ulgą powitał wyjęcie obręczy wraz ze sporą ilością śliny i nawet to ciągnięcie za włosy. Naprawdę, jak na mniemanie Vincenta, towarzysz i tak posunął się znacznie za daleko i będzie musiał go za to przeprosić, najpewniej na kolanach. Ale nie! Zaraz został dociśnięty do jednego z regału, a dolne partie ubrań znalazły się na wysokości kostek. Przez chwilę wydał z siebie bliżej nieokreślony dźwięk protestu, przy okazji szarpiąc za węzy, które zdecydowanie doprowadziły dłonie do zupełnego ścierpnięcia, ale i to zdało się na nic.
- E-ej, Hunter, no weź, no kurwa, no co to ma być... - zaczął nieskładnie mamrotać delikatnie spanikowany, kiedy ten rozchylił pośladki jednym ruchem.
A potem równie łatwo wszedł w nie penisem. Vincent w jednej chwili zdusił krzyk zatapiając zęby w dolnej wardze, spinając się cały, jakby przez dolne partie pleców ktoś śmignął go żelaznym biczem. Naparł klatką piersiową na regał, drugą dłonią torturując swoją towarzyszkę, gdzie zostawiał zdecydowanie kilkudniowe ślady. Był pewien, tak samo jak tego, że w tej chwili był wypięty jak dziwka, iż był zdecydowanie za głośny, ale nic nie mógł na to poradzić; czuł kurewski ból, ale również drobną przyjemność, której w tej chwili wcale nie rozumiał. Lub nie chciał rozumieć. Był za bardzo zajęty próbą ustania na odmawiających posłuszeństwa nogach oraz hamowaniem własnych upokarzających dźwięków, chociaż i tak był zdecydowanie za głośny. Hunter – zdaniem młodego Stara – był zdecydowanie za duży na takie ekstremy, bo już czuł się cholernie rozrywany.
- Boli – wycedził spod napuchniętych i zaczerwienionych warg.
Z każdym pchnięciem sunął policzkiem po drewnie. Hunter, jeśli odgarnąłby włosy Vincenta, zobaczyłby zdecydowanie lubieżny widok – zaciskające powieki, wargi i zęby, których nie chciał dopuścić do głosu i – co zapewne ucieszy go najbardziej – na chceniu się zakańczało. Do tego dodać jeszcze czerwone policzki od złości i podniecenia, a stał się znakomitym kąskiem w filmach pornograficznych.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   Sro Lip 08, 2015 3:11 pm

Zmuszenie go do obciągania, a potem do połknięcia słonego nasienia bez uronienia choćby jednej kropli, było idealną karą dla dumnego gwiazdora. Ten zniesmaczony wyraz jego twarzy, jakby miał zaraz zwymiotować to, co połknął, przyniósł Hunterowi tyle satysfakcji. Okazało się, że niezwykle łatwo można zmusić długowłosego do uległości, wystarczyło tylko użyć brutalnej siły i najlepiej poprzeć ją dzikimi instynktami. Młody gangster nie wahał się, po prostu nie miał w zwyczaju cofać się w połowie drogi, w końcu od małego wpajano mu, że musi być bezwzględny. Szybko więc wbił ponownie pobudzoną erekcję między krągłe pośladki panicza Stara, przy czym lubieżnie oblizał wyschnięte wargi. Był teraz panem sytuacji, nawet kontrolował smukłe ciało kochanka, któremu nie zamierzał dać nawet najkrótszej chwili wytchnienia. Nosem przesunął po jego szyi, zaciągając się jego zapachem – mieszanką drogich perfum i naturalnej woni bijącej od gładkiej skóry. Leniwie przesunął językiem za kształtne ucho, zaczepnie przegryzł jego płatek i zaraz powrócił na szyję, by zassać się na fragmencie jasnej skóry, jakże widocznym fragmencie. Ślad miał zauważyć każdy, niech wszyscy wiedzą, jaką chętną dziwką może być wielki Star. Tak chętnie wypina się dla innego kolesia i nie potrafi utrzymać języka za zębami. Wypuszczał z siebie gorące jęki, w ten sposób tylko nakręcając Radleya do dalszej zabawy. Prowokował, nawet jeśli nie robił tego świadomie, to jego ciało wiedziało, że chce więcej.
- Chyba lubisz, kiedy boli – szepnął niskim, lekko ochrypłym z podniecenia głosem wprost do jego ucha. I aby udowodnić mu swoją rację, chwycił jego męskość i ścisnął ją mocno u nasady, próbując się z nim w ten sposób podrażnić. – Jesteś cholernie twardy.
Nie tylko po pełnej erekcji dostrzegł ogrom jego podniecenia. To przede wszystkim czerwone wypieki na twarzy całkowicie go kompromitowały i ujawniały jego słabość. I te ledwo tłumione jęki były tak niesamowicie sugestywne. Hunter nie mógł pozostać spokojny i w akcie swej gwałtowności docisnął mocniej drugie ciało do regału, jednocześnie wchodząc w ciasne wejście szybko i mocno, kompletnie nie licząc się z oporem mięśni. Palce zacisnął na biodrze oraz na przyrodzeniu długowłosego, kiedy to zębami skubał odsłonięty kark. Bezczelnie naparł paznokciem na wrażliwą główkę penisa w chwili, gdy wysunął się z jego dziurki, po czym wykonał brutalne pchnięcie, którym chciał zadać mu kolejną, jeszcze bardziej dotkliwą, karę.
W jednej chwili wycofał dłoń ze doskonałego biodra i chwycił za ciemne kosmyki, aby pociągnąć te pieprzone włosy do tyłu. Najpierw liznął wspaniałą szyję, następnie wpił się w gorące, napuchnięte po mocnym rżnięciu usta. Językiem zdecydował się zbadać ich wnętrze, niewiele myśląc o tym, że w zemście może zostać ugryziony. Jeśli chciał go całować, to będzie to robił, a Vincent musi się z tym grzecznie pogodzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   Sro Lip 08, 2015 3:12 pm

Zdawał sobie sprawę z tego, że był na przegranej i cholernie uległej pozycji; Hunter śmiało sobie poczynał i udowadniał to z każdym pchnięciem i gwałtownym ruchem, w razie, gdyby ofiara miała o tym zapomnieć. Sam fakt, że była to biblioteka, miejsce ciche i publiczne, i że pewnie jakieś kujony kręcące się koło tych działów słyszeli jego jęki i każde uderzenie ciała o regał, nie napawało go optymizmem, ba! - chciał zapaść się pod ziemię. Zaraz po tym, kiedy będzie dane mu dojść, gdyż penis, sztywny i niecierpliwy, zaczynał dawać we znaki. Pieszczoty ucha i szyi niknęły w porównaniu z gwałtownymi pchnięciami; czuł każdy ruch w swoim suchym, ciasnym wnętrzu i kiedy myślał, że przyzwyczaił się do wielkości, ten pchał jeszcze mocniej, pod jeszcze innym kątem, wyduszając z gwiazdorskiego gardła kolejne jęki i syknięcia. Miał zamiar jakoś odpyskować hunterowskiej teorii, jednakże w obecnym stanie wolał zacisnąć mocniej szczękę. I bardzo dobrze, bo ograniczył się do szarpnięcia biodrami, kiedy poczuł niespodziewany, ale jakże rozkoszny, och, jakże podniecający ból. Nie tylko Vincent – który nie mógł przed sobą tego przyznać – świetnie się bawił, bowiem Hunter pchał w niego mocno, niemal chaotycznie, posuwając jak zwykłą dziwkę, naprawdę egoistycznie, nie bacząc na napierające mięśnie okalające prącie. Wbijał paznokcie we wnętrze swoich dłoni i stęknął zdecydowanie za głośno jak na bibliotekę, przez maltretowanie penisa i dziurki jednocześnie. A następnie był pocałunek, któremu gwiazda się nawet nie opierała, ba, nawet po dłuższej chwili oddała żarliwy pocałunek, za bardzo otumaniona wszystkimi doznaniami. Ale orgazm przyszedł szybko i gwałtownie. Długowłosy nie dbał o to, czy brudził regał, czy dłoń Huntera, że teoretycznie ofiara gwałtu ust i siedzenia nie powinna dochodzić, ani jęczeć, ani czuć pulsowania w dolnej partii brzucha. Ani nawet kląć w ekstazie „Och, kurwa”, na przemian „Hunter”, że „Przestań” i „Boli” nie powinny brzmieć jak „Jeszcze” i „Mocniej”. Zdecydowanie powinien sapać tylko z bólu i strachu, a nie z rozkosznego bólu i porządnego orgazmu, bo – powiedzmy sobie szczerze – panicz Star nie był typem, który zaspokajał się przez byle lody, z naciskiem na byle. Miał nogi z waty, opierał się swoim ciałem o drugie, na chwilę zapominając o tym, gdzie są. Nawet nie obchodziło go to, czy Hunter doszedł, czy nie, chwilowo będąc zupełnie bez siły.
- Uwolnij mi ręce – mruknął cicho, ochryple i dopiero wtedy zorientował się, że faktycznie był dość głośny.
W życiu nie wyjdzie z tego regału.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   Sro Lip 08, 2015 3:12 pm

Z gardła Vincenta nie wydobywały się krzyki rozkoszy, jednak nie można było zaprzeczyć temu, że był dość głośny. Wydawane przez niego odgłosy, nad wyraz jednoznaczne, roznosiły się po pewnej części tej obszernej biblioteki. Choć oddalili się od potencjalnych gapiów, wciąż istniało zagrożenie, iż zostaną złapani na gorącym uczynku przez jakiegoś kujona poszukującego w pobliżu książki do nauki. Najwidoczniej tak wielkie ryzyko nie przeszkadzało nastoletniemu gwiazdorowi poddawać się rozkoszy. Ta chyba całkiem zaćmiła mu rozum, ponieważ nie wdał się również w dyskusję na temat swojego rzekomego masochizmu, a raczej jego zalążkach. Ciało zdradzało go na każdym kroku, ale umysł chyba też, skoro wcześniej tak bardzo zbulwersowany Star, teraz odpowiadał gorliwie na pocałunek kochanka.
Doszedł szybko, intensywnie i przy jednoczesnym drżeniu ciała wyrzucał z siebie słowa, jakich Hunter nie spodziewał się usłyszeć. Zaczął spełniać prośby długowłosego i poruszał się w nim „jeszcze” oraz „mocniej”, przez co zaczął go posuwać ze zwierzęcą siłą. Ale przyspieszył tempo pchnięć również przez wzgląd na siebie, ponieważ podniecenie, już od dłuższej chwili skumulowane w jego podbrzuszu, jak i rozgrzewające jądra i doprowadzające męskość do dzikiego pulsowania, chciało wybuchnąć. Zacisnął wargi w wąską linię, zmrużył oczy i palce wbił w idealne biodra Vincenta, gdy dochodził w jego wnętrzu, znów nie licząc się zbytnio z tym, że nie założył prezerwatywy. Rażąco nieodpowiedzialne zachowanie, jednak miał to w dupie, ponieważ liczyła się tylko obezwładniająca go przyjemność.
Po chwili powrócił do siebie, wówczas wysunął się z tyłka Stara i schował zwiotczałą męskość do bokserek. Dopiero po założeniu spodni i doprowadzeniu się do jako takiego porządku, rozwiązał węzły krawata i oddał wolność dłoniom Vincenta. Jednak zaraz odwrócił go przodem do siebie, wsunął palce w jego włosy i wpił ponownie w jego smakowite wargi, które najpierw zmiażdżył swoimi, następnie liznął je koniuszkiem języka. Teraz czuł się w pełni zaspokojony, dlatego mógł mu odpuścić dalszą część kary. Vincent już odpokutował, przynajmniej w większej części.
- Mam nadzieję, że bawiłeś się równie dobrze, co ja – rzucił w jego stronę z kąśliwym uśmieszkiem, starając się go sprowokować. Chciał zobaczyć na jego twarzy satysfakcję, ale również cień niezadowolenia z faktu, że musiał zdać się na czyjąś łaskę, on – wielka gwiazda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   Sro Lip 08, 2015 3:13 pm

Był tak zmęczony, że miał wrażenie, że zaraz padnie i nie wstanie, a Hunter będzie zmuszony gwałcić jedynie nieruchome zwłoki, ale jakaś szczątka energii niespodziewanie wróciła po uwolnieniu dłoni; starczyła na tyle, żeby przesunąć palcami po mocnych otarciach po krawacie. Zaraz poczuł silne parcie warg na własne, a następnie ten zgrabny i cholernie bezczelny język, pomyślał przytomniejący Vincent. Prowokacja kochanka sprawiła, że poczuł, jakby dostał w twarz rzeczywistością, a zmysły na nowo się pobudziły; czuł spermę w ustach, nieprzyjemnie puste, a jednocześnie obolałe wnętrze, czuł spermę spływającą po udzie, ten wziął go mocno i to z dwóch stron, bez pytania, wiążąc, w cholernej bibliotece, gdzie na pewno ktoś ich słyszał, a w większej części jęczącego... Nic dziwnego, że ogarnęła go lekka panika, zażenowanie i zdecydowanie złość. Na tyle wielką, że nie przejmując się gołym tyłkiem i spływającą spermą, pchnął Huntera na regał, ale już sam do niego się nie zbliżył. Zdecydowanie był za bezmyślny, jak na człowieka, który niedawno poznał siłę drugiego faceta. I to dogłębnie.
- Jak miałem świetnie się bawić, jak wziąłeś mnie bez pozwolenia w cholernej bibliotece, gdzie wcisnąłeś mi cholerną zabawkę do ust i wcisnąłeś mi tego cholernego kutasa nie tylko do gardła, ty kompletny idioto?! - warknął dość głośno, chociaż i tak się powstrzymywał. Gdzieś w podświadomości stwierdził, że brzmi jak laska, ale gówno go to obchodziło. - Wypierdalaj stąd! - I dał popis swojej jeszcze większej bezmyślności, albowiem zamachnął się pięścią, celując Huntera prosto w nos.
Zdecydowanie był bardziej zły na siebie, bo czuł się jak ostatnia dziwka, ale też i na Huntera, który sprawił, że zachowywał się jak dziwka. Nic dziwnego, że postanowił dać upust swoim negatywnym emocjom. Nikt nie powiedział, że było to mądre, tym bardziej, że już miał ograniczone ruchy przez bolący tyłek, a co dopiero będzie później? Zdecydowanie wolał wykurzyć stąd tego ćpuna, zamiast samemu powoli się wyczołgiwać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hunter

avatar

Liczba postów : 201
Join date : 18/05/2014
Skąd : Jacksonville, Florida, USA

PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   Sro Lip 08, 2015 3:14 pm

Reakcja nastoletniego gwiazdora na słowną prowokację była wspaniała. Wściekłość, mieszająca się z zażenowaniem i niepokojem na jego twarzy, zbudziła w Hunterze wielką satysfakcję. Osiągnął swój cel: zadał dotkliwą karę. Nie zareagował, kiedy plecami uderzył o regał, ponieważ wciąż upajał się widokiem swojego zwycięstwa. Wpatrywał się w Vincenta z chytrym uśmieszkiem, cierpliwie wysłuchując jego żali, które zresztą nie miały większego sensu. Czyż nie było mu przyjemnie? Jęczał jak rasowa dziwka, wręcz nie mógł się pohamować od wydawania odgłosów rozkoszy. Również doszedł, całkiem mocno i obficie swoją drogą. I nikt ich nie przyłapał, choć możliwość nakrycia ich na gorącym uczynku była całkiem spora. Treść jego warknięć nie była istotna, aczkolwiek ta furia w głosie brzmiała niesamowicie seksownie. Rozzłoszczony Vincent może być całkiem… stymulujący.
Nie uniknął ciosu. Kompletnie nie spodziewał się ataku ze strony Stara, przez co nie zachował czujności. Jedynie w ostatniej chwili umknął nosem, dzięki czemu uderzenie padło na policzek. Radley instynktownie chwycił za smukły nadgarstek rówieśnika i wręcz miażdżył go w swym uścisku. Ciemne źrenice zwęziły się ze złości, usta zacisnęły w wąską linię, a nozdrza lekko drgnęły przy głębokim wdechu. Bezmyślnie chwycił chłopaka za szyję i docisnął go do przeciwległego regału, znów odzyskując panowanie nad sytuacją. Palce zacisnął na jasnej skórze, czując, jak pozostawia na niej ich piętno. Za jakiś czas siniaki będą ładnie się eksponować, o ile długowłosy nie postara się ich dobrze zamaskować.
- Chyba nie masz zamiaru zgrywać ofiary gwałtu – rzucił rozdrażnionym od gniewu tonem, jednak nie podnosił głosu. – Przecież jęczałeś, ruszałeś biodrami i domagałeś się więcej. Czyżby nie smakowała Ci moja sperma?
Rzucił mu spojrzenie pełne złości, ale w końcu odwrócił wzrok i wypuścił smukła szyję ze stalowego uścisku. I miła atmosfera prysła niczym bańka mydlana. Mogło być tak miło. Pieprzony Star musiał wszystko zepsuć – pomyślał z goryczą, mimowolnie marszcząc brwi.
- Doprowadź się do porządku i spieprzaj, nim zechcę ci zmasakrować twoją piękną buźkę.
To nie była groźba bez pokrycia, wręcz przeciwnie, była namacalnie rzeczywista i jakże łatwa do spełnienia. Radley wpatrywał się uparcie w smukłe ciało, czekając na jego jakikolwiek ruch. Przede wszystkim chciał zobaczyć, jak Vincent zakłada spodnie i spieprza w przestrachu. Gwiazdor tak naprawdę kompletnie nie wiedział, z kim zadarł. Może się boleśnie o tym przekonać, jeśli stale będzie taki zuchwały.
Hunter wsparł się niedbale o stabilny regał, nadal wbijając spojrzenie czarnych oczu w długowłosego. Wciąż był na niego wkurzony, jednak ich seks zawsze był genialny. Tak kurewsko intensywny. Z pewnością znów będą się kochać w szkole, w końcu to całkiem ekscytujące.
Z kolejnym cynicznym uśmieszkiem oderwał się od regału i opuścił mniej zaludnioną część biblioteki, wcale nie licząc się z humorzastym gwiazdorem. Guzik go obchodziło samopoczucie kochanka, musiał jak najszybciej wyjść z tej pieprzonej biblioteki, zanim zrobi coś głupiego, na przykład rzeczywiście użyje przemocy.
[z/t]x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Regały z książkami.   

Powrót do góry Go down
 
Regały z książkami.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Księgarnia Esy i Floresy
» Księga zaklęć
» Sklep z różdżkami Jordana Sandersona
» Książę Endymion...
» Śnieżna Księżniczka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Lewe skrzydło :: ∎ Biblioteka-
Skocz do: