IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Rumcajs & Gregor

Go down 
AutorWiadomość
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Rumcajs & Gregor   Pon Lut 10, 2014 2:32 am

Było parę minut po osiemnastej. Leammiele czytał kolejne dzieło jednego ze swoich pseudo-kolegów filozofów, z każdą stroną stwierdzając, że oto następna osoba, którą kiedyś podziwiał, popada w zachwyt nad stwierdzoną przez siebie teorią i z filozofii - która przecież głównie zadaje pytania, a nie na nie odpowiada - robi religię. Kolejny przestał brać pod uwagę, że jest tylko człowiekiem, a ktoś dorastający i przebywający w innym środowisku może postrzegać świat z zupełnie innej perspektywy. Czy i jemu za parę lat uderzy woda sodowa do głowy?
Westchnął i odrzucił książkę obok poduszki, jednocześnie padając plecami na łóżko. Przymknął oczy dosłownie na chwilę i… Usłyszał jakiś szelest nad sobą. Och, czy zawsze coś musi się dziać, gdy próbuje złapać drzemkę? Jak nie telefon to SMS, jak nie SMS to myśli niedające mu spokoju. A teraz co? Uchylił jedno oko, potem szybko zamknął, nie wierząc własnym zmysłom. Przeszedł go nieprzyjemny, dosłownie paraliżujący dreszcz. Niemożliwe… bogowie, niemożliwe! Serce zaczęło mu tłuc tak szybko i nierytmicznie, że aż zmusiło mężczyznę do odkaszlnięcia. W tym czasie z sufitu dobiegł go odgłos zapałki pocieranej o draskę.
- No nie udawaj, że śpisz – mruknął intruz siedzący nad Gregorem. Leammiele walczył sam ze sobą, miał ochotę jednocześnie schować się pod łóżko, uciec jak najdalej od największego marzenia i przekleństwa w jednej osobie, która ni stąd, ni zowąd nawiedziła go w jego własnej sypialni. Błagał wszystkich bogów o możliwość zapadnięcia się pod ziemię… Z drugiej strony nie posiadał się z radości i chęci rzucenia na niespodziewanego gościa, uściskania go i zapytania, gdzie był przez ostatni rok. Przecież Leammiele tak tęsknił!
Uchylił powieki. X. R. jak żywy! Ta sama przystojna twarz, te same szare oczy i nieobecne spojrzenie, te same popielate włosy, które wraz z papierosowym dymem, jako jedyne ulegały wpływowi grawitacji i opadały kaskadą w dół. Ale właściwie czemu on siedział na suficie?
- Patrzę na ciebie i zastanawiam się… dlaczego wmawiasz sobie, że odszedłem od ciebie i jestem martwy, chociaż tak naprawdę to ty sam zdychasz w tej swojej ukochanej samotni. – Gregor słysząc te słowa, ponownie zacisnął oczy i… !
Obudził się. Zdesperowany spojrzał do góry, na suficie pusto, na łóżku pusto, w sypialni pusto… Pusto! Wszędzie pusto, wszędzie cicho, cały dom martwy.
Do teraz. Tej nocy Leammiele nie będzie sam.


Po dwudziestej drugiej zawitał do trzeciego klubu. Dwa pierwsze okazały się nieciekawe, ale nie tracił zapału. Noc była młoda, a nader realistyczny sen przepełnił go niespodziewanym pragnieniem przebywania wśród ludzi. Pragnął hałasu i tłumu! Prawie nie poznawał sam siebie, gdy zajmując miejsce przy barze, przeciągnął spojrzeniem po towarzyszach chcąc poznać, obok kogo usiadł. Zwykle, gdy samotność pchnęła go w objęcia nocnych klubów, obserwował, ale starał się być niezauważalny. A teraz? Zamówił Jamesona i odwrócił się w stronę parkietu. Z tłumu wyławiał osoby, które w jakiś sposób przykuły jego uwagę, ale na razie, gdyby miał wybierać, nie zdecydowałby się zaczepić nikogo. Pozostawała mu mieć nadzieję, że do rana uda mu się z kimś poznać…

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rumcajs & Gregor   Pon Lut 10, 2014 7:38 pm

- Mówiłem Ci przecież, że nie wiem! – głos pełen lęku i przerażenia.
- Wcześniej też mówiłeś, że nie wiesz, a jednak okazało się, że wiedziałeś.
- Bo wtedy sobie przypo… Aaaa! – nie zdążył dokończyć, ponieważ jego ramię zagościł pocisk z niewielkiego kalibru.
- Nie bluźnij! Gadaj natychmiast gdzie On jest, albo odstrzelę Ci łeb! – warknął, chwytając jedną ręką osobnika za fraki, w drugie zaś trzymał pistolet, który wylądował na skroni mężczyzny.
- Ale ja naprawdę nie mam pojęcia gdzie On może aktualnie przebywać!
- Szkoda…
- Nie, czekaj! – pociągnął za spust. Osobnik padł martwy na ziemię w kałuży krwi.
- Zbyt długo już czekałe… Kurwa mać! Znowu się obryzgałem krwią! A przecież się tak starałem… Do domu nie pójdę, bo zbyt daleko. Mój klub także… Echh, coś wymyślę. – po chwili wyciągnął swój telefon i wystukał jakiś numer na nim. Przyłożył go do ucha i czekał, aż jego znajomy odbierze.
… … …
– No, w końcu, stary! Słuchaj, mam prośbę. Wbiję do Twojego klubu i się u Ciebie przebiorę oraz kimnę, spoko? Taaa… Kuźwa, starałem się, nie? Noo, to gitara. Za ile? Postaram się być do pięćdziesięciu minut maks. No, no. Spoko. To ja już jadę. No, nara. – schował telefon do swej kieszeni. A broń zablokował i schował za pas. Wyciągnął kluczyki od motoru. Obrócił się o trzysta sześćdziesiąt stopni i ruszył przed siebie. Po chwili znajdował się przy swoim czarnym motorze. Wsiadł na niego i odpalił pojazd. Wykręcił zgrabnie i ruszył przed siebie. Nie miał założonej blokady, więc mógł gnać, ile zdołał utrzymać.
Dosłownie parę dni wcześniej, Damaza dostał zlecenie na dosyć grubą rybę za bardzo ładną sumkę. Jak na razie nie udało mu się nic o nim dowiedzieć, a zabił już z pięć osoby, które możliwie coś wiedziały. Od swojego domu był ładne paręnaście kilometrów, tak samo od klubu. Zresztą, co się dziwić, gdy on jest położony jakieś półtora kilometra od jego domu.
Wyrobił się w ładne dwadzieścia minut z dotarciem na dane miejsce. Droga była czysta, więc mógł trochę zaszaleć z prędkością. Zaparkował tuż przed samym klubem. Wszedł do środka i w miarę możliwości przecisnął się przez tutejszy tłum. Udało mu się. Po chwili wylądował przed barem, witając się ze swoim kumplem. Przez to, że światła praktycznie tutaj nie było, nie dało się zbytnio zobaczyć jak bardzo upieprzył się krwią na bluzce, aczkolwiek jakby ktoś dłużej by mu się przyglądał i to z bliska, to kto wie? Ucięli sobie dosyć krótką, ale miłą pogawędkę, ponieważ On miał pracę, a Damaza musiał się przebrać. Wskazał mu miejsce gdzie ma się udać, no i polazł tam. Jednak przed tym, jakiś koleś uchlany, że huhuhu wpadł na niego, co przyczyniło się do upadku. Na szczęście Rumcajs zdążył złapać się czegoś, a bardziej kogoś i był to Gregor, który sączył jeden z whisky’aczy. Potrząsnął głową i przeprosił go skinięciem głową. Podniósł pijanego kolesia i wręczył go w ręce ochrony, która przyszła. Skinęli do niego głowami, a On polazł w miejsce, gdzie miał się przebrać.
Wyszedł stamtąd jakieś dziesięć minut później. Było porządnie po dwudziestej trzeciej. Przejechał dłonią po twarzy i zanim się obejrzał, jego kumpel za baru przylazł do niego z prośbą, czy aby nie mógł popilnować jego stanowiska, bo ma coś pilnego do załatwienia. Podrapał się po głowie i przytaknął mu. I w taki oto sposób znalazł się przy barze po raz kolejny, jednakże z innej strony. Z chęcią sam by czegoś się napił i też to uczynił. Nalał sobie Finlandii do kieliszka i wypił za jednym zamachem, krzywiąc się po tym lekko. Bez popity. Kieliszek schował pod bar. Całkiem możliwe, że ktoś to widział, bo nie krył się z tym za specjalnie. Spojrzał na rozszalały tłum. Zamyślił się. Z tropu go wybił pewna postać. Była to osoba, której się złapał. Spojrzał na niego swym okiem i się uśmiechnął pod nosem. Odwrócił się na pięcie i z półki chwycił butelkę Jamesona. Ponownie się odwrócił i dolał osobnikowi alkoholu.
– Prosz… Na koszt firmy. – odstawił butelkę na bok.
Mimo lekko zdołowanego humoru, nie chciał być niemiły. Wręcz przeciwnie. Chciał go sobie poprawić, wyrywając kogoś. Zabawić się i zapomnieć na chwilę o swojej robocie, którą zapewne będzie jutro kontynuował.
Powrót do góry Go down
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Rumcajs & Gregor   Wto Lut 11, 2014 12:49 am

Lubił obserwować w ciszy między innymi przez fakt, że rzadko co uchodziło jego uwadze. Zawsze był do przodu parę kroków i gdy przyszło co do czego, miał asa w rękawie... albo - gdy spostrzegł to, czego zdecydowanie nie chciał - bezsenne noce gwarantowane. Ale przecież życie to życie, loteria! Tym razem nie udało mu się zauważyć tego, co powinien. W jednej chwili inny barman, w drugiej inny. Aha! To ten gość, który wtedy się o niego oparł. Gregor, jeśli nie brać pod uwagę jego dobrej pamięci, zapamiętałby nieznajomego dzięki przepasce zasłaniającej oko i niespotykanej barwie włosów, która rzuciła mu się w oczy nawet pomimo słabego oświetlenia.
Rzucił mu odrobinę zdezorientowane spojrzenie, potem zmarszczył brwi i uśmiechnął się, paradoksalnie cały czas zachowując powagę w oczach.
- Jaki pan miły... - pochwalił go, obserwując jak nalewa alkohol. Gdyby zobaczył, że mężczyzna wcześniej sam się napił, zacząłby się zastanawiać, czy to aby na pewno jest barman, patrzył jednak gdzie indziej. Wspaniale! Czyżby trafił do odpowiedniego miejsca? Oblizał usta i objął szklankę dłonią, bezczelnie przyglądając się nieznajomemu. Przebiegł spojrzeniem po jego sylwetce szybko jednak powrócił do obserwowania jego twarzy. Im dłużej patrzył, tym miał silniejsze przeczucie, że pakuje się w jakąś niebezpieczną znajomość. Te jego blizny nie mogły świadczyć o pokojowym nastawieniu do świata… z drugiej jednak strony wydawały mu się ciekawe. W końcu kto będzie wiedział lepiej o tym, że każda zabliźniona rana ma własną historię, od mężczyzny noszącego ślady poparzeń na połowie ciała?
- Mam nadzieję, że nie będzie miał pan problemów z szefem, przez to fundowanie drinków nieznajomym – dodał i podniósł szklankę do ust, nieustannie patrząc na barmana.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rumcajs & Gregor   Wto Lut 11, 2014 5:17 pm

Oparł się łokciami o blat baru, zasiadając na krześle barowym, który stał całkiem niedaleko niego. Po tym czynie, położył polik na swej dłoni, patrząc się na nieznajomego, który go "pochwalił". Uniósł jeden kącik ust ku górze.
- Jak nigdy - oznajmił, zmieniając pozycję i chowając butelkę trunku pod bar.
Miał nadzieje, że jego kumpel zaraz wróci, bo nie widzi mu się dwie godziny przed barem i obsługiwanie ludzi, plus, jeszcze się z niektórymi użerać. To nie na jego słabe nerwy, aczkolwiek sam czasem stanie w swoim klubie przed barem, jednak to na dniach. Nocami rzadko, praktycznie w ogóle.
Wyciągnął fajka i włożył go do ust. Podsunął paczkę pod nos obcemu człowiekowi.
- Chcesz jednego? - spojrzał zalotnym wzrokiem na niego, nadal trzymając na ustach uśmiech. - Spokojnie, można tutaj palić - dodał po chwili, zapalając swojego. Gdy tylko się poczęstował, lub nie, zabrał paczkę i schował ją do kieszeni od spodni. Nagle zobaczył jakieś dziewoje przy barze, które się chichrały, jakby coś brały. A może brały? Jeden pies.
- Sorry Cię na chwilę - powiedział, patrząc na grupkę, leniwym okiem, tak samo do nich wstał i podszedł, leniwie. Gdy tylko do nich podszedł, zaczęły się chichrać jeszcze bardziej, a gdy tylko spytał, co podać, to jedna z nich oznajmiła, że jego. Uśmiechnął się tajemniczo, a następnie dmuchnął dymem w ich stronę.
- Niestety, ale jestem już zajęty na dzisiejszy wieczór - mruknął, spoglądając na mężczyznę, z którym niedawno gadał. - Więc drogie panie, co podać? Nie lubię się powtarzać - puścił do nich oko, zaciągając się i wypuszczając dym, tym razem ku górze. Lekko zawiedzione dziewczyny, powiedziały, na co mają ochotę, a ten zapodał im dany alkohol i gdy tylko odeszły, szepcząc coś, wrócił do nieznajomego.
- Sądzę, że nie będę miał żadnych kłopotów. Najwyżej zapłacę ze swojej kieszeni. - uśmiechnął się do niego.
- Jakieś plany na dzisiejszy wieczór, albo bardziej noc? - spytał lekko uwodzicielskim głosem. Chciał sobie miło spędzić noc, a plany względem niego już jakieś się szykowały. co nie ukrywał. Zobaczymy co będzie.
Powrót do góry Go down
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Rumcajs & Gregor   Wto Lut 11, 2014 6:01 pm

Zanim wziął papierosa - sprawdził co to dokładnie za marka. Nie przeszłoby mu przez myśl, że mogło to wyjść dość ostentacyjnie albo nawet niegrzecznie, po prostu wolał upewnić się, że nie popsuje sobie smaku. Było zadziwiająco dobrze! Poczęstował się i podpalił tytoń zapałkami, które wyciągnął z kieszeni spodni lewą ręką - tą na której nosił cienką rękawiczkę z nieprzeźroczystego czarnego materiału. Grzecznie poczekał aż zapałka przestanie się żarzyć i schował ją do opakowania. I tyle. Koniec znajomości. Jakby to powiedział swoim uczniom: naturalna kolej koegzystencji w systemie społecznym w relacji zachodzącej między klientem a sprzedawcą. Gostek poszedł dogodzić jakimś ćwierkającym laluniom, Gregor powiódł za nim wzrokiem właściwie nieświadomie, myśląc już o czymś innym. Z zamyślenia wyrwał go fakt, że barman znów coś do niego mówi. Co? Chwilę zajęło mu połączenie w logiczną całość spostrzeżonych czynników, ale jakże śmiesznie musiała wyglądać jego zaskoczona mina, gdy już domyślił się o co chodzi.
- A... aha - mruknął pod nosem i szybko podniósł do ust szklankę, duszkiem wychylając jej zawartość. Chciał zmyć z ust ten głupkowaty uśmieszek, ale nie udało mu się tym bardziej zważając na fakt, że zdawał sobie sprawę z tej głupkowatej miny, którą na pewno przed chwilą się pochwalił. Nawet porządne zaciągnięcie się papierosem nic nie dało. Wyszczerzył się do mężczyzny, gdy znów do niego wrócił.
- No jasne, że tak. Idę z żoną i trójką moich dzieci do kina... na, eee, nocny maraton... pornoli - mówiąc to, przestał się uśmiechać i ponownie zaciągnął papierosem, przez co jego słowa zabrzmiały jakby naprawdę sobie o tym przypomniał i fakt, że nie bardzo chce mu się stąd ruszyć psuł mu humor. W rzeczywistości było wręcz odwrotnie - miał ochotę na żarty i co gorsza dla otoczenia - brała go chętka na robienie dziwnych rzeczy tylko po to, by śmiać się z reakcji obserwujących go niewtajemniczonych w to ludzi.
Strząchnął popiół na podłogę. Nadal był poważny, ale wyraz jego twarzy zmienił się, gdy spojrzał na mężczyznę. Przez myśl przeszło mu, że poprzednia odpowiedź mogła zabrzmieć jak mniej bezpośrednie 'spierdalaj, pedale', a przecież wcale nie o to mu chodziło.
- A czy za specjalną dopłatą istniałaby jakaś szansa dostania takiego... zamówienia specjalnego? - nawiązał do podrywu, jaki przed chwilą usłyszał od jednej z dziewczyn.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rumcajs & Gregor   Sob Kwi 26, 2014 7:50 pm

Cóż... Pierwsze słowa mężczyzny grubo zdziwiły Damaze. W pierwszej chwili, przez tą tonację głosu, nie wiedział, czy ma to odebrać jako żart czy też nie. Mimo wszystko starał nie dać po sobie poznać tego. Na jego twarz wpełznął nikły uśmiech.
- To ciekawa noc przed Wami - odparł równie rzeczywiście jak on, jednak dało się wyczuć nutkę żartu w powietrzu.
Domyślił się, że z mężczyzną nie będzie tak łatwo, o ile w ogóle coś wyjdzie. Nah! To jedynie pogorszy jego humor, a miało być zupełnie odwrotnie. Pogrążony myślami, chwycił białej ścierki z pod baru i przetarł blat, w ten sposób zajmując się czymkolwiek, by tylko odwrócić swoją uwagę od nieznajomego. Trochę męczące by było, gdyby ktoś ciągle wlepiał w Ciebie swoje spojrzenie, co o tym doskonale wiedział. Schował z powrotem ścierkę, a jego papieros powoli kończył swój marny żywot. W ten chciał coś powiedzieć. W sumie małą istotna rzecz, jedynie by tylko zagłuszyć tą okropną ciszę między nimi. Nie zdążył, ponieważ towarzysz, o ile można to tak nazwać, wyprzedził go słowami.
Tak, na usłyszane przez niego słowa, wykrzywił swe wargi w delikatnym, psotnym uśmiechu. Ukradziony tekst od jednych z dziewczyn. Jak nieczysto. Choć dał mu nowe nadzieje na to, że możliwe coś z tego będzie. Jak już powiedziano, nie krył się z tym, że chciał go poderwać. Jak najbardziej dał mu to do zrozumienia. Nie obawiał się, że dostanie po pysku w razie czego.
Oparł się dłońmi o blat baru, spoglądając w jego ślepia.
- Zależy co ma być tym "specjalnym zamówieniem" - po tych słowach, dopalił swojego papierosa, wypuszczając nikotynę w postaci dymu przez nos i dokończył żywot fajki w popielniczce, która znajdowała się niedaleko lewej ręki Gregora. Zerknął na nią przelotnie, nie zastanawiając się nawet, dlaczego nosi czarną rękawiczkę tylko i wyłącznie na owej dłoni. Był za bardzo skupiony odpowiedzią od niego, którą miał nadzieje zaraz usłyszeć.
Powrót do góry Go down
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Rumcajs & Gregor   Sro Kwi 30, 2014 12:08 am

Wiadomo, że używanie ironii niosło za sobą groźbę bycia niezrozumianym, co znowu stawiało w żenującej sytuacji i konieczności wytłumaczenia, jednak najwyraźniej tym razem rozmówca mu tego oszczędził. Początkowo Leammiele się zawahał, słysząc poważny ton mężczyzny, ale szybko wyłapał brak dosłowności. Jest dobrze, zadziwiająco dobrze. Pewnie w zrozumieniu pomogło, że - wedle swojego zwyczaju - wpatrywał się w rozmówcę, nie wpadając na to, że rzeczywiście potrafił męczyć czy krępować. Co mógł wyczytać z jego twarzy? Dlaczego zajął się układaniem ścierki? Czyżby go zawstydził? Na usta Gregora wpełzł wredny uśmiech. Doprawdy, jeśli tak, to byłoby urocze.
Szybko spoważniał, dając się ponieść nowym myślom i wrażeniom. Lekko nachylił się nad blatem i dotknął wskazującym palcem jego przedramienia. Najwyraźniej to była odpowiedź, bo przez chwilę nie mówił nic innego.
Czy ja tego chcę? Zamówienie wiąże się z ceną. Cena, dopłata... nie brzmią dobrze. Nie ważne czy wchodzą w to pieniądze. Nie chcę nikogo kupować. On nie jest dziwką, przynajmniej nie wygląda, a ja jestem na to za młody i za dobry, by płacić w jakikolwiek sposób. Zmarszczył brwi i żywo pokręcił głową, najwyraźniej wpadając na jakiś pomysł.
- To byłaby wymiana, nie kupno. Handel ludźmi jest nielegalny - dodał, jakby zwracał o to dbał i brał temat poważnie. Również zgasił papierosa i wyprostował plecy, po czym zastukał palcami w blat, jakby nie mógł się doczekać wyniku tej czysto biznesowej rozmowy.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rumcajs & Gregor   Pon Cze 30, 2014 2:36 pm

Nie zajął się układaniem ścierek, a przecieraniem blatu, aby lśnił czystością. Od czasu do czasu wypada go przetrzeć, nie? Nie.
Gregor niewiele mógł wyczytać z twarzy Rozbójnika poza zmęczeniem, obojętnością i... właśnie, i. Dużo emocji tam nie było. Ale zapewne mógł dostrzec ten przebłysk w oku, kiedy Leammiele, dotknął wskazującym palcem jego przedramienia. Od razu gałka oczna przeniosła się na ów część ciała, niewiele później wracając na twarz osobnika, zabierając z gracją palec mężczyzny. Rumcajs doskonale zrozumiał tę aluzję. Nic dziwnego, gdy na jego twarzy wpełzną nikły uśmiech, który mimo wszystko dość szybko znikł. Oblizał zeschnięte wargi, nachylając się nad klientem.
- A może po prostu dasz się zaprosić na randkę - mruknął przy jego głowie, od razu odchylając się od jego ciała. Randką tego nazwać nie można, jednak nie mógł znaleźć odpowiedniego słowa do zaistniałej sytuacji.
Niewiele później, po powiedzianych słowach, wrócił jego znajomy, który jednocześnie zwolnił ze stanowiska rudzielca. Podziękował mu, że zastąpił go na ten czas, a Ruma wyciągnął kasę i zapłacił za alkohol na "koszt firmy". Wyszedł zza lady, stając teraz za ciałem mężczyzny. Położył na jego ramionach, dłonie, które miały za zadanie zniwelować napięte mięśnie, które wyczuł pod szorstkimi dłońmi.
- Więc jak będzie?
Powrót do góry Go down
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Rumcajs & Gregor   Pią Wrz 26, 2014 9:23 pm

Wyprostował się i odsunął od blatu cały, jakby tego właśnie chciał mężczyzna, odsuwając jego palec. W tej chwili nie wiedział, jak ma ten gest odebrać i na szczęście nie wzięło go na dokładną analizę zachowania nieznajomego. Stwierdził po prostu, że to spotkanie było jak potrącenie albo wpadnięcie na kogoś w autobusie, gdy się siada obok. Rzuca się jakieś słowo, może uśmiech, potem patrzy się przez okno cały czas mając świadomość obecności nieznajomej osoby. Przez myśl przechodzi pytanie: co zrobi? zagadać? spojrzeć? uśmiechnąć się jeszcze raz? Ale szybciej niż by się wydawało, wysiada się i okazja na reakcję przepada. Koniec. Czas ruszyć w dalszą podróż. Leammiele stwierdził, że tym razem będzie podobnie. Czas ruszyć w podróż. Droga powrotna do domu zapowiada się interesująco, bo wzbogacona kilkoma przystankami w innych knajpach po drodze.
Jeszcze chwila i zacząłby planować trasę, jednak nie było mu to dane. Został zupełnie zaskoczony przez słowa mężczyzny. Podniósł na niego wzrok i już-już chciał odpowiedzieć, ale barman uprzedził go i odwrócił uwagę od słów. Cóż, czy one w ogóle były potrzebne? Gregor uśmiechnął się pod nosem w bezczelny sposób, zupełnie nie będąc skrępowanym tak bezpośrednią propozycją.
Przez chwilę siedział w ciszy obserwując zmianę barmanów. Na koszt firmy, tak? - pomyślał, tracąc rudego z oczu. Nie długo musiał czekać, by dowiedzieć się, gdzie też nowo poznany mężczyzna poszedł.
Gregor drgnął, czując na ramionach dotyk, bo zwyczajnie nie spodziewał się go i nie był przygotowany. Zacisnął usta i wziął nosem głębszy oddech. Cholera. Obrócił się nie wstając z barowego krzesła i podniósł wzrok na prowodyra całego dziwnego zajścia.
- Jak będzie to się dopiero okaże. - Ześlizgnął się z siedzenia, jednak nie cofnął, stając tuż przed nim. - Chcesz iść gdzieś jeszcze czy od razu do sypialni?

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rumcajs & Gregor   

Powrót do góry Go down
 
Rumcajs & Gregor
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Archiwum-
Skocz do: