IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Łazienka

Go down 
AutorWiadomość
Damien

avatar

Liczba postów : 97
Join date : 07/02/2014

PisanieTemat: Łazienka   Pon Lut 10, 2014 12:57 am

Dość spore pomieszczenie oświetlone przez małe, ale liczne okna. Ściany były wyłożone małymi, błękitnymi kafelkami, zaś podłoga bardzo podobnymi, tylko trzykrotnie większymi. Po prawej stronie od drzwi znajdowały się trzy zamykane kabiny, typowe dla toalet w szkołach i miejscach publicznych. Po drugiej stronie zaś były 4 pisuary. Zlewy do mycia rąk znajdowały się na wprost drzwi, a na ich długości wisiało długie lustro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damien

avatar

Liczba postów : 97
Join date : 07/02/2014

PisanieTemat: Re: Łazienka   Pon Lut 10, 2014 1:52 am

Dzień jak co dzień, niby wszystko w porządku. No niby… Po lekcjach poszedłem tylko na chwilę do łazienki. Chciałem umyć ręce, bo tusz z pióra mi się wylał i miałem całą granatową dłoń. Eh, kolor ładny, ale na skórze już raczej nie koniecznie. Najlepiej to by wyglądał… Może z czerwienią? Taka krwista noc, pokazana n płótnie… Dobrze, mniejsza. W momencie kiedy wchodziłem do łazienki, nikogo nie było. Mogłem więc spokojnie podejść sobie do zlewu i szorować dłoń. Jak na złość nie chciało schodzić. Eh, irytujące. Szorowałem, szorowałem i nic. Mydłem, wodą… No nic nie dawało. W końcu się poddałem. Kolor trochę zbladł, resztę doszoruję w domu. Wytarłem ręce i już kierowałem się do wyjścia, kiedy weszli koledzy z zajęć. No… “koledzy” to może dużo powiedziane. Była to gromadka osób, które chyba szczerze mnie nie znosiła. A za co? Chyba za samo moje istnienie. A dokładniej za moją uwagę na lekcjach i dobre oceny. Czy to takie dziwne, że staram się w szkole? Chcę by tata był dumny i chcę zapewnić sobie dobrą przyszłość. Tyle no…
Jednak podszedł do mnie i podniósł mnie za koszulkę. Słyszałem jak szwy gdzieś mi pękły, no ej! To była moja ulubiona koszulka. Ale coś czułem, że ubranie teraz było moim najmniejszym zmartwieniem. Byłem sam jeden, a ich było trzech. Bałem się, a serce mi zaczęło walić jak szalone. I co ja mam teraz zrobić?! Śmiali się i wyzywali mnie… Te ich głupie, poniżające komentarze. Płakać mi się zachciało i wołać pomocy, ale nie mogłem dać im ten satysfakcji. Zostałem bardzo boleśnie uderzony w prawą stronę twarzy z pięści. Czemu zawsze ja? Co ja im takiego zrobiłem? Czułem jak miejsce uderzenia piecze niemiłosiernie. Bolało i to bardzo. Potem oberwałem jeszcze od tej samej osoby w brzuch. Zacząłem rozmyślać o tym jak uciec, ale nie było szansy. Za dużo ich było, Gdybym dwóch wyminął, trzeci by mnie złapał i pobił dodatkowo za próbę ucieczki. Czułem się bezsilny. Najniższy z nich, który i tak był ode mnie pół głowę wyższy złapał mnie za włosy i bardzo mocno szarpnął. Zaczęli mówić coś o kąpieli. Co?! Nie, tylko nie to! Zacząłem się szarpać i wyrywać, ale oni mnie mocno trzymali. Zacząłem krzyczeć, ale zatkali mi buzię. I co teraz? Strasznie się bałem…

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Łazienka   Pon Lut 10, 2014 10:49 am

Skorpion ostatnio wiecznie chodził zamyślony. Trudno mu się w sumie dziwić. Obecnie, teoretycznie przynajmniej, najważniejszą kwestią w jego życiu powinny być egzaminy. W końcu była sesja a chłopakowi bardzo zależało na tym, żeby zdobyć możliwie najlepsze oceny z każdego przedmiotu, aby pokazać, że się ogarnął, oraz aby zapewnić sobie dobry start na tej uczelni.
Kolejna rzecz, która go w pewnym sensie martwiła, chociaż bardziej odpowiednim określeniem byłoby stwierdzenie, że zdziwiła i przez to nie wiedział co zrobić, było to, że ostatnimi czasy poznał parę osób a nawet był na randce. To było coś, co dla prawie każdego dzieciaka tutaj raczej nie stanowiło problemu, ani powodu do głębszych medytacji, dla niego jednak było nowością, do której dążył, ale w której się nieco zgubił. I w tym, że te chwile spędzone w normalny dla nastolatków sposób mu się podobały.
No i wreszcie rzecz najważniejsza. Okazało się, że ma brata a to, chociaż grał osobę, która podeszła do tego na luzie, zaprzątało mu jednak umysł.
Skorpionik więc, jeśli już wychodził z pokoju i nie był na zajęciach, snuł się powoli po korytarzach z zamyśloną miną. Tak jak i teraz, gdy wszedł do łazienki, gdzie kątem oka zobaczył jak trzech gówniarzy podchodzi do niższego dzieciaka i zaczyna mu dokuczać. Banda frajerów. Nawet w dawnych wiekach, gdy Michael był wrednym draniem, to i tak szukał sobie przeciwników, którzy albo zasłużyli na łomot, albo mogli się bronić. Nigdy nie lubił znęcania się nad słabszymi dla samej idei robienia tego.
Teraz jednak minął grupkę bez słowa i podszedł do pisuaru, jakby nie był kompletnie zainteresowany całą zabawą. Spokojnie się załatwił widząc kątem oka jak podnoszą do góry tego dzieciaka. Potem, z pochyloną głową, jakby był pokornym, cichym uczniakiem, podszedł do umywalki, gdzie szybko umył ręce, słuchając przy okazji tekstów o kąpieli, która mogłaby się skończyć nieprzyjemnie dla tego słodziaka. Wreszcie otrzepał je i zaczął kierować się do wyjścia, mijając po drodze rozbawioną i nie zwracającą już na niego najwyraźniej za dużej uwagi grupkę.
Nagle wyprostowana prawa noga uderzyła w nogę jednego z wyższych chłopaków na wysokości jego kolana, sprowadzając go do niższego poziomu. Zgięcie nogi i nagły przeskok, aby drugą kopnąć tego samego chłopaka w twarz. Ach... Ten nieprzyjemny odgłos łamania nosa. Szybkie oparcie lewej stopy na ziemię i półobrót zakończony trafieniem zewnętrzną stroną prawej stopy w twarz kolejnego dowcipnisia, co znów dało efekt w postaci charakterystycznego odgłosu łamanej chrząstki. Skorpion opuścił nogę i przekrzywiając głowę jak psiak wpatrujący się w kość, uśmiechnął się szeroko do trzeciego i ostatniego sprawnego jeszcze łobuza, dając mu czas w dobroci swego serca, na ucieczkę.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damien

avatar

Liczba postów : 97
Join date : 07/02/2014

PisanieTemat: Re: Łazienka   Pon Lut 10, 2014 2:16 pm

Już myślałem, że nikt mi nie pomoże i że te znęcanie naprawdę ujdzie im na sucho. No bo komu by uwierzyli. A poza tym... gdybym poskarżył, byłoby tylko gorzej. Nie byłem kapusiem i miałem rozsądek. Co nie zmieniało faktu, że oni nie powinni mi takich rzeczy robić. Czym sobie na to zasłużyłem?
Zamknąłem oczy, do których zaczęły napływać łzy. Już szykowałem się na jakieś złośliwe komentarze, ale żadne nie padły. Za to słyszałem odgłosy… Bicia? Ale mnie przeciecz nie bili. Otworzyłem oczy i spojrzałem na przystojnego bruneta, który powalił już dwóch moich oprawców. Byłem pod wielkim wrażeniem, od tak po prostu ich pobił! Trzeci puścił mnie od razu szybko z przerażeniem uciekł z łazienki. Ja zaś stałem jak wryty. Kiedy w końcu do mnie dotarło, że jestem bezpieczny, nogi mi miękły i aż usiadłem z wrażenia. Poleciały mi łzy, ale uśmiechnąłem się i szybko je otarłem. Tak się bałem… Ale już po wszystkim.
- Dziękuję… dziękuję, bardzo dziękuję… - powtarzałem cały czas z wdzięcznością. Już myślałem, że naprawdę nikt mi nie pomoże. Nie miałem wielu znajomych. Za bardzo poświęciłem się malarstwu i nauce.
Kiedy w końcu jako tako się uspokoiłem, wstałem, ale nogi nadal mi drżały. Ukłoniłem się grzecznie przed chłopakiem, któremu zawdzięczam ratunek.
- Jestem Damien Arslan. Dziękuję ci bardzo za ratunek… nie wiem co by ze mną było, jakby oni nie skończyli. - uśmiechnąłem się do niego nieśmiało. Był przystojny, co jeszcze bardziej podkręcało moje zawstydzenie. Odgarnąłem kosmyk włosów za ucho i zagryzłem wargę. Co teraz? Co teraz mam powiedzieć?! Muszę się jakoś mu odwdzięczyć za to co zrobił… Nie był to byle jaki wyczyn. Dla mnie, zwykłego ucznia, który nigdy nie miał żadnych szans w bójce jeden na jeden, powalenie aż trójki było naprawdę wielkim czymś!
- Jak mógłbym ci się odwdzięczyć? To było... naprawdę niesamowite... - szepnąłem, ale tak by mnie słyszał. Wcześniej starałem się nie patrzeć bezpośrednio w jego oczy, ale teraz to zrobiłem. Miały w sobie niesamowitą głębię, oraz trochę tajemniczości... Zarumieniłem się bardzo mocno. O cym ja myślę?! Spuściłem głowę speszony i zagryzłem wargę. Ale jednocześnie chciałbym znowu na niego spojrzeć. Czemu muszę być taką wstydliwą osobą? Starałem się uspokoić. Dla mnie to chyba było za dużo jak na raz.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Łazienka   Pon Lut 10, 2014 3:07 pm

Cieniasy. Skrzywił się nieco z niesmakiem, gdy obserwował najpierw ucieczkę trzeciego z dręczycieli a potem przeniósł wzrok na pozostałą dwójkę, która zbierała się z ziemi po dojściu do siebie i też szybko starała się wynieść z łazienki.
Gdy macie przewagę liczebną, to do słabszego chłopaka chętnie startujecie, ale jak się trafi ktoś, kto może wam sprawić problem, to z płaczem uciekacie? Skorpion nie znosił takich szczeniaków i zawsze z przyjemnością się nimi zajmował.
Nie bał się też, że pobiegną do kogoś na skargę. W końcu musieliby się przyznać co robili w łazience a to by mogło im sprawić problemy. Poza tym wystarczy, że się zainteresują kto się nimi zajął a wtedy, o ile mają choć odrobinę instynktu samozachowawczego, będą chcieli jak najszybciej zapomnieć o wszystkim.
Skorpion słyszał jak dzieciak mu dziękuje siedząc na podłodze, ale na razie patrzył ponuro za uciekającymi napastnikami. Dopiero jak chłopakowi w końcu udało się podnieść i się przedstawił, spojrzał na niego zaciekawionym wzrokiem i uśmiechnął się ciepło.
- Na imię mam Michael, ale możesz mi mówić Skorpion. - Powiedział i przez moment zastanowił się kiedy się do tej swojej ksywki przyzwyczaił. Nie mógł sobie jednak przypomnieć.
I cały czas przyglądał się chłopaczkowi. Samemu nie był nieśmiały, więc nie krępował się, żeby patrzeć dzieciakowi w oczy, czy przesunąć spojrzeniem po jego ciele.
Jaki uroczy! Skąd te wszystkie słodziaki się biorą w tej szkole? Gdybym wiedział wcześniej, że tutaj są takie urocze istotki, to szybciej bym się tu sprowadził, zamiast rozrabiać... Doszedł do wniosku, gdy zobaczył to zagryzienie wargi.
Jak się odpłacić... Chłopak wzruszył ramionami i powiedział od niechcenia.
- Możesz mi potem umyć plecy, jak będę brał prysznic. I będziemy kwita. - Rozejrzał się po łazience i stwierdził, że czas ruszać. W końcu czekało go jeszcze dzisiaj parę zajęć. Tylko że widział, że chłopaczek jeszcze uspokajał swoje nerwy po tym co się stało i że się strasznie wstydzi, więc zamiast wyjść, położył lekko rękę na jego włosach i pogładził je.
- Jak ktoś Ci jeszcze będzie dokuczał, czy zaczepiał Cię, to postrasz go mną. I daj znać a ja się nim zajmę.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Damien

avatar

Liczba postów : 97
Join date : 07/02/2014

PisanieTemat: Re: Łazienka   Czw Lut 13, 2014 2:25 pm

Oni tak po prostu uciekli… Ci sami chłopcy, którzy dręczyli mnie od jakiegoś czasu, po prostu wybiegli z podkulonymi ogonami przestraszeni. Ten chłopak był naprawdę niesamowity. Kiedy spojrzał na mnie i uśmiechnął się, serce szybciej mi zabiło. Od czego? To ta jego dziwna aura… Może się zakochałem od pierwszego wejrzenia? Nie, na pewno nie. To uczucie było słabsze. Tata mi opowiadał jak się człowiek czuje, kiedy się zakocha. Motylki w brzuchu, błyszczące oczka i możliwość poświecenia wszystkiego dla drugiej osoby. Tak to szło? Coś blisko tego. Ja tego teraz na pewno nie poczułem, ale… ten chłopak spodobał mi się. Może zauroczenie, które przejdzie jak tylko Michael zniknie mi z oczu? Bardzo możliwe.
Zastanawiałem się czemu “Skorpion”. Lubi zwierzęta pustynne? Może ma takiego albo coś… Albo o! Może ma podobne cechy do skorpiona! Ale śmiertelnie niebezpiecznego ogona nie widzę. Może chodziło o rękę albo nogę? No bo przyznać muszę, bił się świetne.
Moje zawstydzenie się jeszcze bardziej powiększyło, kiedy czułem na sobie jego wzrok. Nie rozumiałem jak można tak się patrzeć na innych, bez oporów czy krępacji… Dla mnie to było niewykonalne. Kiedy usłyszałem o myciu pleców, spojrzałem na niego czerwony jak pomidor z dużymi oczami, które po prostu były wynikiem szoku. Ale… To nie było za bardzo intymne? Jednak głupio było odmówić, w końcu on mnie uratował, mógł prosić o co chciał. Przełknąłem ślinkę. Poza tym, to tylko mycie pleców, prawda?
Pokornie pozwoliłem się pogłaskać, jak położył dłoń na mojej głowie. Uśmiechnąłem się uroczo do niego. Po chwili jednak usłyszałem, jak proponuje, bym to dzisiaj do niego wpadł. Dziś?! Do jego pokoju?! Uhh… Tata mi pozwoli? Będę musiał potem do niego napisać i przekazać, że wrócę późno. Chodź szczerze wracanie po ciemku nie uśmiechało mi się za bardzo. Ale no dobrze, zobaczymy co będzie. Podał mi numer swojego pokoju i piętro, zapisałem go sobie w telefonie w notatkach. Potem pożegnał się ze mną i wyszedł. Chwilę tak stałem i nie wiedziałem a bardzo co ze sobą zrobić. Rozmyślałem i patrzałem się cały czas na telefon… Napisałem smsa do taty, zebrałem swoje rzeczy i także wyszedłem z łazienki, idąc gdzie nogi poniosą.

[z/t] (obaj)

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Łazienka   

Powrót do góry Go down
 
Łazienka
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Łazienka przy barze
» Łazienka prefektów
» Łazienka Prefektów
» Łazienka Prefektów
» Łazienka damska

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Prawe skrzydło :: ∎ Łazienki-
Skocz do: