IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Skorpion & Vincent

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 22, 2014 5:15 pm

Pokręcił przecząco głową na pierwsze pytanie. W tamtej pozycji zdecydowanie czuł się pewniej i uważał ją za taką, gdzie właściwie to on miał kontrolę nad sytuacją. Przynajmniej częściowo, tak sądził Vincent. No i nie musiał być taki bierny, jak teraz!
Westchnął zadowolony z pieszczoty sutków, a gdy tylko ten zaczął je podgryzać, zaraz ciało zaczęło reagować, a sutki stały się twarde. Oblizał się lekko, bez jakiejkolwiek krępacji obserwując poczynania Michaela. Vincent bez zbędnych słów współpracował, bo cholernie podobały mu się te pieszczoty. Nawet nie musiał tego mówić, ciałko samo pokazywało, a już z pewnością wzwód, który coraz bardziej zaczął mu ciążyć. Z gardła jeszcze-nie-muzyka wydobywały się coraz to głośniejsze pomruki, a nawet ciche stęknięcia. Nie przejmował się tym, że jakaś służka, czy ktokolwiek inny mógłby ich słyszeć.  Zmarszczył brwi, średnio zadowolony ze słów Michaela.
- Tylko ty na tym tracisz. I ściągnij mi spodnie i bieliznę... nie mam zamiaru wracać w brudnych... - wysapał, mocniej szarpiąc nadgarstkami, już próbując się uwolnić. No cóż, miał nadzieję, że pokona jedną rękę...
Mocniej zacisnął uda na jego ciele, coby na pewno mu nie zwiał. Miał ochotę dotknąć Skorpiona, ale nie miał zamiaru się prosić. No cóż, od czego ma się wyobraźnię...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 22, 2014 5:33 pm

Na szczęście mieszkańcy tego domu, przynajmniej Ci, co częściej tu przebywali, znali na tyle chłopaka, że wiedzieli co się może dziać i przyzwyczaili się do tego. Nawet psy grzecznie wstały aby zejść na dół.
Skorpion spokojnie pieścił sobie dalej suteczki chłopaka, jakby nie zwracał uwagi na to, że ten chce się uwolnić.
Wreszcie jednak, gdy poczuł mocniejsze szarpnięcie, uniósł się i naparł na ręce Gwiazdeczki, aby je przytrzymać nie tylko ręką, ale i częściowo ciężarem swojego ciała.
- Aż tak chcesz mieć udział w zabawie Kochanie..? - Spytał słodkim głosem i z lekkim warkotem pochylił się, aby ugryźć Słodziaka w miejscu gdzie szyja przechodziła w bark.
Ugryzł i przyssał się na moment, zaraz jednak oderwał się, nie chcąc robić chłopakowi malinki, skoro ten miał jechać na przesłuchanie.
W końcu też spełnił zachciankę Chudzielca i puścił jego dłonie. Podniósł się do pozycji siedzącej, żeby szybkim ruchem ściągnąć z niego zarówno spodnie jak i bieliznę, uwalniając jego rozbudzone przyrodzenie a ubranie odrzucając na podłogę.
- Ale się słodko cieszy na mój widok... - Powiedział niewinnie, jakby nie miał z tym stanem nic wspólnego i objął rękami uda chłopaka, dociskając je do siebie.
- Zdejmij sobie koszulę Kochanie... Bo może się jej coś stać...

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 22, 2014 6:12 pm

-To chyba oczywiste. - powiedział, wzruszając ramionami.
Akurat to uważał za rzecz naturalną, więc czemu miałby się nie przyznać?
Stęknął cicho, czując to nagle ugryzienie, jednak odchylił szyję, jakby chciał więcej. Gryzienia też bardzo lubił i na ten moment zupełnie zapomniał o przesłuchaniu. Uwolnione dłonie nie od razu dopadły ciałka Michaela - zaczekał, aż ten zdejmie dolną partię jego ubrań i przewrócił oczami na słowa.
- Jeszcze bardziej ucieszyłby się, gdybyś wziął go w gardło... - wymruczał z czarującym uśmiechem, na bezczela proponując obciągnięcie. - A może ty mi ją zdejmiesz? - przygryzł kusząco dolną wargę, zaraz łapiąc go za szyję i docisnął jego głowę do swojej, wraz z ciałkiem, jednak te nie przylegały do siebie. Znowu pocałował go mocno, wraz z językiem, który zgrabnie i zachłannie poruszał się w jego ustach. Powolnym ruchem przesunął dłonią z klatki piersiowej, przez brzuch do spodenek Skorpiona. Drocząc się, wsunął lekko w nie palce, jedynie sunąc nimi po linii gumki, co nie trwało długo, bo po chwili już zsunął je z jego bioder. Złapał jego penisa, kciukiem jakby od niechcenia robiąc kółko wokół główki. Wsunął palec w usta, śliniąc go, po czym zaczął masować główkę mokrym palcem, mając zamiar jeszcze bardziej pobudzić chłopca nad nim, chociaż teraz tylko się droczył. Druga z dłoni powędrowała na biodro Michaela, zaciskając mocno na niej palce, z wyczuwalną chęcią kontroli. Oderwał się w końcu od ust chłopaka, zlizując stróżkę śliny z jego brody.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 22, 2014 6:36 pm

Pewnie by coś powiedział, ale jego usta nagle zostały zatkane. W sposób zresztą bardzo przyjemny.
Gdy ich języki tańczyły pieszcząc się nawzajem, Skorpion czuł dłoń Słodziaka wędrującą po jego ciele i czuł też reakcję swojego małego przyjaciela na te zaczepki i na masaż.
- Unieś się na moment... - Powiedział, gdy oderwali się wreszcie od swoich ust i szybko ściągnął koszulę z Gwiazdeczki.
Czuł też jego rękę na swoim biodrze, czuł jak Słodziak próbuje zachować pewną kontrolę i bawiło go to. Najpierw jednak musiał zrobić coś bardzo ważnego.
- Poczekaj chwilkę... - Zamruczał i lekko się uniósł, aby zdjąć z siebie już całkowicie spodenki i odrzucić je. Teraz obaj byli nadzy, jeśli nie liczyć łańcuszka na szyi Skorpiona.
- Chciałeś być na górze, więc chodź... - Powiedział jeszcze uśmiechając się zaczepnie i przyciągnął do siebie Chudzielca tak, aby ten usiadł na nim, obejmując go nogami w biodrze.
Michael zaś sięgnął do szafki po żel truskawkowy i wylał sobie trochę na palce.
Wreszcie wsunął rękę pomiędzy nich i objął nią męskość Chudzielca, lekko ją ściskając i powolutku zaczął nią poruszać, nawilżonym kciukiem masując jej główkę.
Za to usta znalazły się zaraz przy sutkach Słodziaka, po których zaczął wodzić swoim językiem i zaczepiać je lekko zębami.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 22, 2014 9:39 pm

Mruknął zadowolony na pozycję, w której się znaleźli. Wiedział, że to prawdopodobnie wielka łaska Michaela, ale nie śmiał narzekać.
Zamruczał nisko, gardłowo, jak zadowolony, wielki kocur na pieszczenie męskości, która i tak w tej chwili była naprężona dumnie. Nieco się uniósł, zwiewając klatką piersiową, a dłonią pchnął go na łóżko, dociskając go do niego. Żeby za bardzo go tutaj nie macał. Oczywiście, przez chwilę miał rozkminę, po co tej uroczy żel, bo ni to do obciągania, na ślinie można było się masować, nie drażniąc...
- Ej, a może mógłbym cię... - zerżnąć, przelecieć, wypieprzyć... - ... wykochać? - posłał mu gwiazdorski uśmiech, który był dzielnie ćwiczony przed lustrem. No cóż, Vincent znalazł swoje boskie powołanie, to już się przygotowywał! Nawet, jeśli publiczność w postaci jego samego go uwielbiała w każdej sekundzie. No prawie.
Przesunął dłonią po jego boku, lekko znacząc jego skórę trochę przydługimi paznokietkami, po czym podgryzł obojczyk. Usta płynnie powędrowały na jednego z sutków, którego zaczepnie szturchnął językiem, badając reakcję, potem zrobił kółeczko wokół niego, by zakończyć to pociągnięciem zębami. Drugiego potraktował tak samo, zostawiając za sobą mokre ślady. Międzyczasie objął męskość chłopaka całą dłonią, zaczynając lekko sunąć nią w górę i w dół, podczas gdy sam postanowił wędrować coraz niżej, zaledwie muskając jego skórę. Mocniej go ugryzł na podbrzuszu, a potem  przesunął koniuszkiem języka po długości penisa, jednak nie miał zamiaru się nim zajmować - znalazł się nim na udzie. Zaraz je rozchylił, przy czym sam się uniósł, by szybko znaleźć się między nimi. Zgiął jedną michaelową nogę w kolanie, zaraz podgryzając mocno wewnętrzną część jego uda, przy czym zassał się z pomrukiem zadowolenia, ewidentnie tworząc malinkę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 22, 2014 10:00 pm

Opadł plecami na łóżko będąc ciekaw w jaki sposób Słodziak będzie próbował się do niego dobrać i przejąć pałeczkę nad całą zabawą.
Zaraz też parsknął lekko, słysząc to słowo. Wykochać? Całkiem zabawne.
- A może się ładnie na mnie nabijesz? - Odpowiedział rozbawiony tym stwierdzeniem.
Czuł jak chłopak kieruje się w dół. Sutki delikatnie stwardniały, ale nie była to zbyt silna reakcja. Na pewno różniła się zarówno od tego jak reagował Vincuś, jak i zapewne każdy jego kochanek. Skorpion na moment zmrużył oczy, znów zastanawiając się nad pewną kwestią, zaraz jednak tok myślenia mu się zmienił.
Za to reakcja jego przyrodzenia zarówno na pieszczoty ręką, jak i przesunięcie językiem była aż nadto widoczna. Aż jego uroczy przyjaciel zadrżał licząc na więcej.
I Skorpion miał nadzieję, że tu się Słodziak zatrzyma, ale ten zaraz się znalazł pomiędzy jego nogami.
Michael zmrużył lekko oczy patrząc na poczynania Chudzielca. Trzeba było przyznać, że Masochista bardzo kusił los. Obaj lubili bzykać, dla obu tyłek był świątynią, obaj dominowali, ale jeśli Vincuś był typem dominującym, z lekkimi na razie cechami uległości, przynajmniej w tej chwili, tak Skorpion był samą dominacją. Kimś, kto za próbę naruszenia pewnej granicy zabiłby z zimną krwią, wcześniej obdzierając ze skóry bardzo powoli, wyrywając każdy paznokieć, przekłuwając każdy nerw i przecinając każde ścięgno.
Na razie obserwował. Chociaż sadyzm i okrucieństwo zaczęło się pojawiać w jego spojrzeniu, gdy wpatrywał się w oczy Słodziaka, jakby go kusił, równocześnie informując go o tym, co się stanie.
Pozornie leżał spokojnie, jednak i drugą nogę zgiął w kolanie. Odepchnięcie, czy kopnięcie Słodziaka nie będzie dużym problemem, gdy ten za bardzo się zbliży.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 22, 2014 10:19 pm

- A może się dla mnie wypniesz? - odparł podobnym tonem, po czym westchnął ciężko.
Pewnie, Vincent dobra-dusza miał zamiar uszanować wolę kolesia pod nim, dopóki i on szanuje jego. Oczywiście, jeśli nie byłby to Michael, miałby w nosie honor i tak dalej i wziąłby to, co chce, jednak musiałby być ktoś słabszy, a - o dziwo! - są jeszcze takie ciotki. No cóż, znowu będzie musiał obejść się smakiem.
Miał zamiar go zadowolić, dlatego powstałą malinkę jedynie potraktował językiem, nim na powrót nie pochylił się nad kroczem. A teraz, Vinczęty, co pisało w poradniku...
a) Rozpuść włosy! Faceci lubią poczucie kontroli... - ahahaha, pieprzcie się, on ma już wystarczającą...
b) Nie gryź.  - to oczywiste...
c) Przytrzymaj biodra!
d) Kontakt wzrokowy
A resztę zapomniał... No cóż.
Jak pamiętał, jedną ręką przytrzymał biodro kochanka, coby mu czasem nie zaczął bezczelnie pieprzyć ust. Wargi przesunęły się po długości członka, a potem wsunął sobie główkę do ust, chwilę operując przy dziurce językiem, a potem zassał się lekko. Zgarnął kosmyki włosów, które opadły mu na twarz, po czym spojrzał w oczy Michaela, zaraz biorąc go głębiej do ust, ale nie gardła. Przesunął po reszcie członka dłonią, podczas gdy poruszył kilka razy głową, a następnie naparł językiem na spód, pieszcząc go przez chwilę w ten sposób.
Oczywiście, nie czuł się zbyt dobrze w tej roli. Przecież to inni obciągają mu, a nie on innym, jakżeby inaczej... Dlatego co rusz badał reakcję Michaela, odkrywając, gdzie jest wrażliwszy i tam go dopieszczając.
A potem, twierdząc, że raz się żyje... Zaczął powoli wsuwać go sobie głębiej, w gardło.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 22, 2014 10:48 pm

Przez moment coś na kształt rozczarowania pojawiło się w oczach Skorpiona. W końcu gdyby Vincuś na siłę próbował wejść w niego, to i on nie musiałby mieć żadnych oporów. A ponieważ różnica w sile i możliwościach między nimi była olbrzymia, więc wiadomo jakby się to skończyło.
Michael leżał spokojnie, obserwując poczynania Słodziaczka i podtrzymując ten kontakt wzrokowy. Z jego twarzy nie wiele można było wyczytać, ale jego męskość stała twardo, co zapewne świadczyło o tym, że podobała mu się ta zabawa.
Wreszcie sięgnął dłonią do włosów Vinca i... Samemu je rozpuścił. Zgarnął też je zaraz tak, aby nie przeszkadzały Słodziaczkowi i przytrzymał swoją ręką.
Pytanie, czy Skorpion gdzieś był wrażliwszy. Można było wyczuć, że główka i okolice wędzidełka były czulsze. Ale też chłopak wolał ostrzej, szybciej i głębiej, dlatego zadowolony zamruczał, gdy Vincuś zaczął wsuwać dalej do ust jego przyrodzenie. Dał mu trochę czasu na przyzwyczajanie się a potem, przytrzymując głowę chłopaka w takiej właśnie pozycji, przesunął się nieco na łóżku, tak aby móc usiąść. I zaczął dłonią, którą trzymał włosy Chudzielca narzucać nieco szybsze tempo, mając jednak wciąż na względzie to, żeby Masochista się nie zakrztusił, albo czy daje radę.
Drugą dłonią zaś sięgnął dalej i łapiąc za biodro chłopaka przyciągnął go nieco do siebie, tak aby jego tyłeczek i członek były w zasięgu Skorpiona.
Wtedy na spokojnie objął męskość Vincusia i masując kciukiem jej główkę, zaczął wodzić w górę i dół, zachowując to samo tempo, w którym Słodziak pieścił go ustami.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 22, 2014 11:21 pm

A Vincuś chciał być złośliwy, a i tak dopadli jego włosy... Powstrzymał się od kolejnego westchnięcia. Wzwód mu zaczął przeszkadzać, chciał się jak najszybciej spuścić, jednak to mu nie przeszkadzało w regularnej dawce złośliwości. To jest dopiero masochizm.
Wsunął go sobie niemal całego, modląc się do wszystkich Bogów w których i tak nie wierzył, żeby tutaj czasem się nie porzygał, bo chociaż teraz było mu do tego daleko, to kto wie, gdy zacznie mu obciągać, a gardło miał przynajmniej nie przyzwyczajone do takich pedalskich zabaw.
Dawał sobie pieprzyć usta, samemu mocno przylegając wargami do penisa. Zmrużył nieznacznie oczy i zacisnął dłoń na udzie Michaela, coby mieć tutaj jakąkolwiek kontrolę i w razie W. Ręka - póki co - wystarczała Vincentowi, dlatego robił mu dobrze ustami w narzucanym tempie. A przynajmniej tak robił, dopóki zakrztusił się, bo wziął go za szybko i za głęboko... Przez co nie bacząc na uścisk Michaela, w ekstremalnym czasie wysunął go z siebie, chwilowo totalnie olewając Skorpiona na rzecz chwilowego kaszlu i chwytania się za gardło, jakby macanie miało go "uzdrowić". Oczywiście, zaraz z tych usteczek zaraz poleciała seria przekleństw, które były jedynie mamrotem. Wlepił odrobinę załzawione patrzałki w Skorpiona, po czym chwycił go za kark, całując mocno, mając w nosie to, że przed chwilą miał w ustach jego członka. Miejsce ust  na członku zajęła dłoń, którą od razu zaczął mu porządnie trzepać, sunąc dłonią w górę i w dół, na przemian z pieszczeniem główki. Nie bawił się w subtelności i droczenie, po prostu prowadząc do orgazmu.
Już w życiu nie zrobi loda, nie ma mowy!... A przynajmniej wtedy był o tym przekonany.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 22, 2014 11:34 pm

Pokręcił nieco głową widząc jak Słodziak się krztusi. Jeszcze trochę pracy przed nim, ale w końcu się nauczy.
Oczywiście Skorpion w swej łaskawości był chętny do tego, żeby co jakiś czas pomagać mu w tej nauce, chociażby przez użyczenie swojej męskości jako swoistego rodzaju worka treningowego.
I znów poczuł wargi Słodziaczka na swoich ustach, znów ich oddechy mieszały się ze sobą, ich języczki bawiły się w szaleńczym tańcu.
Fakt, że przed chwilą te usta zajmowały się jego przyrodzeniem mu nie przeszkadzał za bardzo. Ważniejsza była obopólna przyjemność obecnie.
Tylko w tym wypadku ta pozycja nie do końca odpowiadała Skorpionowi.
Dlatego też przyciągnął do siebie chłopaka, żeby ten usiadł mu na udach.
Teraz obaj zajmowali się swoimi członkami tak, że ocierały się przy tym co chwila.
Wolna dłoń Skorpiona zaś gładziła Vincusia po pleckach a gdy poczuł, że ten zaczyna się zbliżać, zsunęła się i zacisnęła na pośladku, mocniej przyciągając go do siebie.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Nie Lut 23, 2014 12:04 am

Vincent wcale się nie powstrzymywał, nieznacznie poruszał biodrami w rytmie pieszczącej go ręki. Od jego ust oderwał się dopiero wtedy, gdy zabrakło obojgu powietrza.
W końcu mocniej zacisnął palce na penisie Michaela, a sam napiął się cały...
I wtedy POCZUŁ grzech. Bardzo grzeszny grzech. Poczuł w swojej ciasnej dziurce palec, który chociaż nie wsunął się cały, to jednak było go czuć.
Zupełnie stracił jakikolwiek komfort, a jednocześnie członek już mu pulsował i to bez przyspieszenia dłoni Michaela, aż w końcu lekko szarpiąc biodrami doszedł, brudząc ich obu, a sam przy tym jęknął nisko. Chwilowe osłabienie i nieunormowany oddech wcale nie przeszkadzał Vincentowi w bronieniu swojej świątyni.
A skąd, złapał ten bezczelny nadgarstek, zaraz próbując go odsunąć, coby się bardziej nie naruszyć, a potem użarł mocno szyję Michaela, jakby co najmniej zamierzał go zjeść i to wcale nie w przyjemny sposób; jakby chciał najzwyczajniej w świecie wyrwać mięso. Widział, że co jak co, ale szyja jest dość wrażliwym miejscem. Zmarszczył nos, niemal mu tutaj warcząc.  
Kurwa, jego.dupy.się.nie.tyka.
I była umowa. No to TERAZ to był dopiero zły.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Nie Lut 23, 2014 9:04 am

W podobnym czasie i Skorpion doszedł a strumienie jego nasienia wystrzeliły przed siebie ochlapując ich obu. W przypadku Michaela obyło się bez jęknięcia. Raczej słychać było westchnięcie, jakby mu ulżyło.
Nie było jednak romantycznego tulenia się do siebie, ani chwili na odpoczynek. Dłoń na nadgarstku potrzebna nie była, bo Skorpion szybko zabrał swój palec.
Ale to ugryzienie w szyję do delikatnych nie należało. Oczywiście Michael nie pozostał dłużny. Jego zęby zacisnęły się na barku Chudzielca. Tym razem się nie przejmował, czy zostawi malinkę, albo jakiś inny ślad.
Równocześnie nadal pieścił męskość Vincusia, co stanowiło ciekawą mieszankę. Pieszczoty i walka na zęby.
Jednak czas było zmienić pozycję podczas tej walki. Skorpion odepchnął się i naparł do przodu, tak, że Słodziak opadł plecami na łóżko, wciąż obejmując Skorpiona nogami w pasie. Przez różnicę we wzroście ich zęby zapewne oderwały się od siebie, prawdopodobnie zostawiając jakieś ślady po sobie, członek Michaela, jeszcze dość twardy, znalazł się pomiędzy pośladkami Słodziaczka, znacząc je przy okazji swoim nasieniem. Dłoń Skorpiona wciśnięta między nich wciąż pieściła chłopaka a jego zęby znalazły sobie nowy cel. Pierś, chociaż nie ugryzł sutka. To by było zbyt bolesne.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Nie Lut 23, 2014 11:05 am

Syknął na zęby, a własny zacisk siekaczy nieznacznie "poluzował". Już oczami wyobraźni widział piękny ślad kłów Michaela na swoim ciele, co niezbyt mu się podobało. Oczywiście, penis jak to penis, od razu zaczął reagować na serwowane mu pieszczoty, stopniowo twardniejąc, jednak już wolniej - przecież niedawno miał orgazm. Wbił pazury w barki Michaela, nie mając zamiaru mu odpuścić. Bez żadnego ostrzeżenia, zaczął rysować mu ślady na skórze, nieprzyjemnie ją drażniąc, a przy tym działał z pełną perfidią. Tak sobie pomyślał, że mógł odgryźć jego kutasa, jak miał go w ustach, dupa byłaby bezpieczna...
Syknął, wyginając się, gdy znowuż poczuł zębiska, tym razem na klatce piersiowej. Warknął na niego, po czym zacisnął boleśnie palce na jego żebrach, drugą dłonią chwycił go za włosy, odciągając jego twarz od siebie. Odplótł go ze swoich nóg.
- Michael... Spieprzaj. Była umowa! - syknął na niego, łapiąc jednocześnie łapiąc trzepiącą mu rękę.
Napiął się cały, po czym naparł dłońmi na jego ramiona, mając zamiar go odepchnąć, a potem iść w chuj. Sam znowuż wysunął się spod jego ciałka.
- Ubieram się i wychodzę. - wycedził jeszcze.
I co z tego, że męskość już była twarda i naprężona. Prawdopodobnie będzie to widać nawet przez spodnie, jednak nie obchodziło to Bożyszcza.
- Nie jestem jedną z twoich dziweczek łóżkowych. - oznajmił, po czym sięgnął dłonią po bokserki.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Nie Lut 23, 2014 3:59 pm

Skorpion spojrzał na chłopaka nic nie rozumiejącym spojrzeniem.
Oczywiście doskonale wiedział w czym problem, ale udawał, że nie ma pojęcia czemu też Chudzielec się nagle tak zaczął burzyć.
- Każdego swojego kochanka tak traktujesz? Idziesz do łóżka, jesteś miły, po czym w momencie gdy dochodzisz, zaczynasz odgrywać urażoną cnotkę niewydymkę, warczysz, robisz się agresywny i wychodzisz? - Spytał przybierając rozczarowany ton głosu. No bo w końcu tak to właśnie wyglądało dla osoby, która nie wiedziała o co Słodziakowi chodzi a taką właśnie grał Michael.
- Możesz wziąć najpierw prysznic. Trochę się lepisz. - Przesunął spojrzeniem po ciele chłopaka, gdzie widać było nasienie ich obu.
Samemu też był brudny i marzył o chwili, w której będzie mógł z siebie zmyć ten owoc ich "pracy", ale to musiało chwilkę poczekać.
Dziweczek łóżkowych. Zmrużył oczy ruszając lekko palcami. Przez moment chciał złapać Chudzielca za jego kudły i walną jego głową o jakąś szafkę, ale się pohamował. Faktem jest, że większość osób, które pieprzył można było w ten sposób określić, ale było też wiele, które naprawdę lubił i do których to określenie nie pasowało. Stąd też narastający lekko gniew. Szczególnie, że Vincuś nie należał do trudnych osób jeśli idzie o kwestię pójścia do łóżka, więc praktycznie nie wiele się od większości kochanków i kochanek Skorpiona nie różnił.
- Nie jesteś jedną z moich dziweczek... A kim jesteś? - Spytał dość nieprzyjemnym tonem podnosząc się i powoli okrążając chłopaka.
- Czy też czemu sądzisz, że Cię za dziweczkę uważam? - Zmienił lekko ton głosu i zatrzymał się wpatrując z lekką pogardą w swojego gościa.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Nie Lut 23, 2014 4:50 pm

Wykrzywił usta w jakimś grymasie, gdy ten zaczął mówić swoje mądrości. Litości, każdy z nich wiedział, o co chodziło. O pierdoloną umowę, którą ten tutaj złamał. Nie raczył skomentować tego, zwyczajnie twierdząc, że nie warto. Michael doszedł, więc stwierdził, że swój "obowiązek" jako kochanka odbębnił.
Kochanka, nie dziwki.
Nie przejmował się swoim stanem, bo oczywiście, w tej chwili wyglądał jak dziwka. Ze spermą na ciele, spocony, jeszcze nieznacznie zarumieniony na policzkach od wysiłku. Ale Michael sam nie wyglądał lepiej, więc teraz miał to w nosie.
- Musisz być naprawdę tępy, jak nie wiesz w czym problem. - powiedział jedynie, po czym uniósł się, uważając dyskusję za zakończoną.
Z twarzy Vincenta nie można było odczytać absolutnie nic. Jakby nigdy nic sięgnął po ciuchy, które zdążyły już znaleźć swój kąt. Owszem, trochę się zawiódł na tym chłopaku, w końcu dał mu cząstkę zaufania, jednak nie zdążył się na tyle przywiązać, aby tutaj się użalać.  
- Wezmę prysznic, jak mi pozwoliłeś. Sam. - mruknął jeszcze, po czym wyszedł z pokoju, udając się do łazienki.
Tam zdążył się zamknąć, coby nikt (Michael) mu nie wlazł, a potem bez jakichkolwiek ceregieli puścił wodę, od razu zmywając z siebie całą ich "zabawę". Prychnął pod nosem, już twierdząc, że w życiu tutaj nie wróci. Po co szargać sobie nerwy?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Nie Lut 23, 2014 5:32 pm

Skorpion zazwyczaj mówił i tłumaczył dużo. Zapewne dlatego, że większość otaczających go osób była od niego głupsza, więc chciał im jak najlepiej wyjaśnić o co chodzi, żeby do ich ograniczonych umysłów dotarło.
O Gwiazdeczce miał dość podobne zdanie, które zresztą Vincuś dość często potwierdzał.
Teraz też. Michael uśmiechnął się rozbawiony, bo Słodziak zachował się idealnie jak typowa, niezbyt bystra dziewczyna. Musisz być tępy, jeśli nie wiesz. Jak nie wiesz, to nie to nie będę ci tłumaczyć... Jak nie wiesz, to jesteś za głupi, żeby ci tłumaczyć. Całe kwejki były robione na ten temat, żeby można było się pośmiać z takiego zachowania. Oczywiście wyciąganie wniosków na własną rękę też do tego można było dodać. Brakowało mu tylko tupnięcia obrażoną nóżką.
Dlatego też Michael bezgłośnie się roześmiał, gdy Vincuś wszedł do łazienki i po założeniu spodenek ruszył do łazienki na korytarzu, aby również zmyć z siebie nadmiar płynów.
Zastanawiał się co dalej. Czy próbować to jakoś wyjaśnić, czy przybrać olewczą pozę i uznać, że co będzie, to będzie. Tak czy siak będzie zabawnie. Szybko jednak stwierdził, że wyjaśnianie nie ma sensu, bo rozmówca musiałby uczestniczyć w rozmowie i rozumieć coś z niej. A to tutaj nie wchodziło w rachubę.
Więc z przekonaniem, że po prostu zobaczy jak bardzo Gwiazdeczka będzie obrażona, wrócił po szybkim przepłukaniu się i usiadł na regale, gdzie popijając colę, wesoło machał nogami w powietrzu czekając na ciąg dalszy.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Nie Lut 23, 2014 5:51 pm

Czas spędzony w łazience można było uznać za rekordowy, bo był tam nie mniej niż dziesięć minut. A standardowe, starowskie kąpiele trwają przynajmniej czterdzieści pięć minut. Całe szczęście, że nie zmoczył włosów, bo przeziębiłby się w drodze powrotnej, albo musiałby spędzić więcej czasu w domu, w którym nie chciał być ani sekundy dłużej. Nie miał zamiaru tracić czas na bezsensowne dyskusje, bo zapewne i tak wyjdzie jak wyjdzie, gdzie znowu Michael wykaże szacunek lvl. -1000, przy czym Vincent tylko traciłby czas i zmęczyłby się - a wiadomo, wysiłek po nic nie popłaca. Wrócił do ich pokoju, nawet nie zaszczycając spojrzeniem Skorpiona. Sięgnął po gumkę, która znajdowała się na łóżku i zgarnął włosy w luźny, niski kucyk. Wiedział, że ten ma zwyczajną polewkę, co również w nosie miał Vincent.
- Wychodzę. Coś mnie zaatakuje w trakcie opuszczania twojej posiadłości, czy mogę spokojnie wyjść? - zapytał jeszcze, a spojrzenie wlepił w ścianę. Żadne speszenie, po prostu osoba Skorpionowa drażniła go do tego stopnia, że obawiałby się, że widząc jego twarz zaraz przywaliłby mu w ryj.
Co nie skończyłoby się dobrze dla Vinca.
Pewnie, zawsze wiedział, że był trudny w obsłudze, ale Michael ni chuja nie był lepszy ze swoim nastawieniem, które graniczyło - według Vincenta - niemal z ułomnością społeczną i emocjonalną.
I to byłoby na tyle z gry w szachy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Nie Lut 23, 2014 6:19 pm

Trzeba przyznać, że obaj nie byli normalni. Z jednej strony ułomna emocjonalnie i intelektualnie dziewczyna, o zatraconym instynkcie samozachowawczym, oraz ewidentnym przeroście treści nad formą, z drugiej zaś dzieciak mający zaburzenie osobowości, maniakalną psychozę, zatracone rozgraniczenie dobra i zła, oraz spaczone pojęcie rzeczywistości, przez co postrzegał cały świat jako swój plac zabaw, gdzie każdą zabawkę mógł testować do granic jej wytrzymałości.
W zależności od sposobu patrzenia stanowiliby orgazm, albo koszmar każdego psychologa.
Pytanie Słodziaka sprawiło, że przez moment Skorpion przyglądał mu się zastanawiając się, czy jakby nikogo nie było w domu, psy go rozerwałyby na strzępy, to czy dałby radę to ukryć. To z kolei sprawiło, że zaczął mieć dość chore fantazje, ale na szczęście szybko się z nich otrząsnął.
- Chodź Słodziutka. - Powiedział spokojnie i ruszył w stronę wyjścia z domu, następnie w stronę bramy, po drodze każąc psom zostać na miejscu.
Przez moment kusiło go, żeby dać Chudzielcowi dwadzieścia dolarów i rzucić coś w rodzaju "nie byłaś zła, ale następnym razem masz połknąć", zamiast tego jednak powiedział.
- Powodzenia na przesłuchaniu. Mam nadzieję, że Ci się uda. - Dochodząc do wniosku, że to chyba było trochę lepsze.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Wto Mar 04, 2014 9:28 pm

1) Vinczęty niestety nie dostał żadnej roli po wyzwaniu reżysera (tak, już wtedy miał z tym problem), jednak dostał ciepłą posadkę w babskim chórku jako męski wokal. Zawsze coś.
2) Jego siostrzyczka została porwana z domu dla okupu, pięćdziesiąt tysięcy. Zadzwonił do ojca, który niestety nie odbierał i w akcie paniki zachciało mu się działać samemu... I wpadł wtedy na Skorpiona, więc solo zmieniło się w dwuosobową drużynę. Nagrania zostały przejrzane, jednak porywacze mieli maski. Na szczęście, nie byli na tyle inteligentni, by podać inne miejsce przyjęcia kasy, tylko dali adres do własnej miejscówki, gdzie przetrzymywali Angie. Takie pewniaczki. Akcja zakończyła się drobnymi szkodami fizycznymi, oraz nie obyło się bez interwencji policji. Skorpion zamienił kilka słówek  z dziewczynką (przy czym nieźle się dogadywali, a Vincent prawie zabił Michaela wzrokiem), dopóty ta nie została zabrana przez gliniarzy wraz z psychologiem. Porywacze dostali najwyższy wyrok.
3) Niedługo później Vincent wyjechał, przedtem wymienił numer telefonu z Michaelem. I następne spotkanie odbyło się w czasach teraźniejszych.

THE END.

z/t x2

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   

Powrót do góry Go down
 
Skorpion & Vincent
Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Skorpion :)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Archiwum-
Skocz do: