IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Skorpion & Vincent

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 15, 2014 11:25 am

Plakaty... W kącie, za szafką można było dostrzec kilka zwiniętych w rulon. Leżały tam jednak a na ścianach nie było widać żadnego miejsca, gdzie mogłyby wcześniej wisieć, żadnego gwoździa, dziury po nim, czy śladu po taśmie klejącej. Były, ale najwyraźniej nie były one w tym pokoju z jakiś powodów rozwieszane.
W ogóle pokój był strasznie sterylny i wydawał się nudny, gdy się weźmie pod uwagę, że należał on do rozbrykanego i przepełnionego hormonami, dojrzewającego nastolatka. W dodatku takiego, który może sobie pozwolić na bałagan i kupowanie tego, na co ma ochotę.
Skorpion zatrzymał się przy szafie i przy pytaniu o zdjęcia zerknął w stronę jednej z szaf, zaraz jednak odwrócił się do Słodziaka i zastanawiając się nad tym co ma, zaczął mówić.
- Mam szachy, monopol, chińczyka. Plus kilka innych planszówek, ale nie pamiętam, które tutaj są. Mam też karty. Filmów również mam dużo i chyba nie mam pornoli. Nie lubię ich. - Zmrużył lekko oczy w zamyśleniu.
- W sumie! - Nagle się ożywił.
- Mam jednej sekret, ale musisz obiecać, że nikomu nie powiesz! To jest bardzo ważne! - Zaczął mówić podekscytowany, zaraz jednak rozejrzał się i ściszył głos.
- Zjadłem dzisiaj całą, dużą pizzę na obiad. - Przybrał poważną minę i kiwał głową, zaraz jednak roześmiał się.
- Nie mam sekretów. Można ze mnie czytać jak z księgi. Oprawionej ludzką skórą, spisanej krwią niemowląt, obwiązanej łańcuchami, zabezpieczonej kłódkami i schowanej w sejfie. Natomiast apropo pizzy, masz ochotę coś zjeść? A jeśli tak, to wolisz coś zamówionego, czy domowej roboty?- Skorpion, jak prawie każdy dojrzewający i ruszający się często nastolatek, pochłaniał olbrzymie ilości pokarmu, więc teraz, kiedy już ciało odpoczęło po meczu, zaczął odczuwać głód.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 15, 2014 11:47 am

Zamrugał oczami, słysząc ten ultra-tajny-zajebisty sekret, a potem sam parsknął krótko, kręcąc głową z  politowaniem. Chociaż dla Vincenta i tak było to przerażające, bo przecież nie mógł sobie pozwolić na pożarcie tyyyyyluuu kalorii. Pewnie potem miałby cholerne wyrzuty sumienia, a potem nie wychodziłby z domu, wmawiając sobie, że utył, że jest brzydki i w ogóle, beznadzieja.
- Przystańmy na szachach. Pizza jest doprawdy przerażająca, powinieneś się wstydzić  młodzieńcze, a jak chodzi o tę księgę... No cóż. Po prostu jesteś dziwny, ot co. - wzruszył ramionami. No cóż, Vincent zwykle nie bił, potem całował, a potem wyzywał i tak w kółko, więc takie zachowanie - mimo mizernego wytłumaczenia - było dla niego niezrozumiałe. - I mógłbym zjeść coś domowego, co ma nisko kalorii. - zdecydował w końcu, spoglądając na Skorpiona.
Właściwie, zachowanie Michaela określiłby jako popisywanie się, albo zwyczajne maski. Przecież sam je miał. Ba, właściwie, sam się w nich pogubił...
- A co z tymi zdjęciami? Możemy się razem pośmiać z ciebie, co? - mruknął cicho, powstrzymując się od rechotu - W ogóle, jakbym zniknął na jakieś cztery dni, tęskniłbyś za mną? - zapytał się, chociaż wiedział, że prawdopodobnie nie - Bo widzisz, ja, Vincenty Christopher Star, jadę do innego miasta na przesłuchanie do roli. Może przy szczęściu dostanę główną! - zaćwiergotał, już się zapędzając, chociaż było wiadome, że Panicza z TAKIM charakterkiem, do tego bez doświadczenia (nie przyznaje się do tego, że kiedyś dostał małą rólkę w filmie, jak miał dziesięć latek) i żadnego szkolenia raczej nie przyjmą do czegoś znaczącego. Chociaż Vincent i tak twierdził, że on zasługuje na główną.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 15, 2014 1:19 pm

- Przepraszam... - Powiedział z udawaną skruchą, gdy Vincuś wspomniał, że powinien się wstydzić i zrzucił z siebie ręcznik, przez co poza tatuażem, łańcuszkiem i paroma mało widocznymi bliznami nie miał na sobie nic.
Skorpion szukając czegoś, co mógłby na siebie założyć, chciał już coś odpowiedzieć apropo tych zdjęć, gdy nagle Chudzielec podzielił się z nim informacją na temat przesłuchania.
Więc Michael, zapomniawszy o ubraniu się, podszedł do chłopaka zaskoczony. Samemu wprawdzie nie lubił aktorów, przynajmniej ogółu, ale jeśli ktoś miał jakieś marzenie a najwyraźniej Słodziak cieszył się na myśl o zostaniu aktorem, to zawsze sądził, że należy je realizować.
- To co za rola ma być? - Spytał zaciekawiony, gdy tylko stanął przed swoim gościem.
- Kiedy jedziesz i co tam będzie ciekawego na tym przesłuchaniu? - Padły kolejne pytania. Zaraz jednak Skorpion dodał ciepłym głosem, z entuzjazmem wręcz.
- Dawaj znać co jakiś czas jak Ci idzie! No i trzymam kciuki, żebyś dostał jak najlepszą dla Ciebie rolę! - Tym razem nawet nie dałoby się wyczuć w nim jakiejkolwiek złośliwości, czy fałszywości.
Zaraz pewnie by coś jeszcze dodał, ale w brzuchu mu zaburczało, więc machnął ręką w stronę łazienki.
- Idź ręce umyj i idziemy coś przyrządzić sobie lekkiego do zjedzenia. - Po czym znów ruszył do szafki, gdzie wygrzebał jakieś krótkie spodenki, które zaraz znalazły się na jego tyłku.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 15, 2014 1:40 pm

Nawet nie zajął się ponownym przyjrzeniu się ciałku, zbyt zajęty chwaleniem się i entuzjazmem. Wbił spojrzenie w michaelowe, po czym oblizał usta i powiedział z uśmieszkiem:
- Robią nowy serial jakiś, jakiś sławny, nie wiem, nie oglądam ich i niemal każda rola tam jest na przynajmniej kilka odcinków! - wyszczerzył się w jego stronę - Jutro. To co, będziesz tęsknić? Poza tym... mam twój numer? Chyba nie, to jak mam ci dać znać?  - powiedział z nader wielkim entuzjazmem, przez co skakał z tematu na temat.
Oj, po prostu bardzo się cieszył, bo przecież będzie gwiazdą, będzie mógł zupełnie odciąć się od rodziców jak dobrze pójdzie, no i będzie gwiazdą! A wiadomo, że jak Vincent chce, to on potrafi.
Z tego wszystkiego aż wstał i polazł do tej łazienki. Od razu buchnęła w niego para, jednak nie przejął się tym i grzecznie umył ręce w umywalce, wytarł o jakąś szmatkę obok (nawet nie patrzył w co wyciera łapki) i wylazł z powrotem do Michaela.
- Jeszcze nie wiem, ale musiałem wczorajszego dnia wkuć całą rolę. A wkuwam szybko, tylko szybko to mi wylatuje, więc będę musiał jeszcze w taxi się w to pobawić. - wtajemniczył bardziej Michasia - Ten film zajeżdża mi ostro psychologią, a ja będę szczerze zadowolony, gdy dostanę rolę czarnego charakteru. - powiedział wesoło, przysiadając się z powrotem na krześle.
Vincent zawsze potrafił lepiej odzwierciedlić negatywne emocje, od tych pozytywnych.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 15, 2014 2:00 pm

- Oczywiście, że będę tęsknić! I dam Ci przed wyjściem swój numer, żebyś mógł mi się pochwalić jak Ci idzie! - Swój entuzjazm dopasował do entuzjazmu Chudzielca.
Za to, gdy usłyszał o tym, że ma być to coś psychologicznego i że Vincuś chce dostać rolę czarnego charakteru, to lekko przygasł. Przyjrzał mu się uważniej, rozmyślając o tym, że chłopak nie miał pojęcia w ogóle co to jest psychologia a na czarny charakter się nie nadawał. Drażniącą, wyniosłą postać mógłby odegrać, ale nie kogoś naprawdę złego. Zupełnie nie ten typ. Chociaż nie wiadomo jaki rodzaj czarnego charakteru twórcy tego filmu mają w zamyśle.
- W takim razie jak będziemy jedli, to przećwiczysz na mnie swoją rolę. - Stwierdził szybko i ruszył w stronę schodów. Psy oczywiście poszły za nim, jednak gdy zeszli na dół zatrzymały się na wysokości jakiejś niewidzialnej linii i przestępując z łapy na łapę dreptały w miejscu.
Chłopcy zaś weszli do kuchni, Skorpion podszedł do lodówki i zaczął się zastanawiać. W jego słowniku nie występowało nic takiego jak niskokaloryczne, więc nie miał pojęcia co mógłby przyrządzić. W końcu uznał, że zje trochę mniej po prostu, lżej i bez ciężkich sosów.
- Tu masz dwie puszki kukurydzy, otwórz je, tam znajdziesz garnek, wsyp kukurydzę do niego, dodał czubatą łyżkę soli, odrobinę pieprzu i trochę masła. - Zaczął dyrygować wyjmując pokrojone i obstukane już na szczęście kotlety z polędwiczki. Wydzielił ich sześć, resztę schował do lodówki. Podchodząc do kuchenki włączył piekarnik, wziął trochę masła, obrał parę ząbków czosnku, starł je i wymieszał z masłem, oraz ziołami.
- Tam masz marchew, jest obrana, z tego garnka przelej nieco rosołu do mniejszego, wrzuć tam tę marchewkę i też postaw na gazie. - Rozporządzał dalej, najwyraźniej czując się w kuchni jak u siebie w domu. W symbolicznym znaczeniu również, bo w końcu ta kuchnia fizycznie była w jego domu.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 15, 2014 5:31 pm

Zmarszczył brwi, po czym prychnął pod nosem.
- Pojebało cię? Nie będę na tobie ćwiczył roli. Już wystarczy, że łaskaw poinformuje cię o wyniku całego tego gwiazdorzenia. - bąknął pod nosem.
Prawdopodobnie prędzej zapadłby się pod ziemię, niżeli zacząłby grać przed Michaelem. Nie docierało do niego, że przed jurorami będzie jeszcze gorzej. Poza tym, hej! To będzie jego pierwszy raz, trochę wyrozumiałości!
Poszedł za chłopakiem, dziwiąc się, po cholerę.
Aaaaa.
Że gotowanie.
Cooooo?

Wlepił patrzałki w "Skorpiona", nie dowierzając. Do cholery, że mają gotować? Przecież tylko raz przekroczył próg kuchni i to tylko dlatego, że w nocy mu się pić zachciało.
Kiwnął głową, słysząc polecenia i grzecznie je zaczął wykonywać, chociaż do diabła, nie wiedział po co. Myślał, że ten miał jakichś swoich kucharzyków, a nie, bawił się sam w gotowanie. Cały spięty zaczął wykonywać polecenia, bo wiedział, że w kuchni, to on może najgłupszą rzecz spierdolić. Gdy tylko postawił mały garnuszek na gazie, nie pozwolił powiedzieć Michaelowi dalszych poleceń i upewniając się, że nie robi nic nader niebezpiecznego, złapał go w pasie, przyciągając do siebie i krótko, ale mocno pocałował go w usta z cichym pomrukiem. Równie szybko się odsunął, żeby ten się czasem nie rozkręcał i usiadł na jakimś blacie, uznając robotę za odwaloną.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 15, 2014 5:51 pm

- No chyba się nie wstydzisz Kochanie? - Spytał rozbawiony, gdy usłyszał, co Słodziak bąknął.
Za to w kuchni Skorpion czuł się jak w swoim żywiole, więc zaraz na patelni znalazło się dopiero co zrobione masło czosnkowe a chwilę potem trafiły tam też i polędwiczki. Już zabierał się za dalszą robotę, gdy został pocałowany. To go zaskoczyło, ale oddał ten krótki pocałunek nie opierając się wcale. Za to potem, gdy zobaczył, że Chudzielec rozsiadł się i czeka na gotowe westchnął lekko.
Skorpion miał kogoś do gotowania, ale po co miałby z tego korzystać, skoro sam lubił kucharzyć? W dodatku świetnie mu to szło. Urzędował w kuchni gdy jego mama jeszcze żyła, chociaż oczywiście pod jej i kucharzy nadzorem, robiąc jakieś proste rzeczy.
- Rozumiem, że nigdy nic sam nie przyrządzałeś? - Spojrzał na chłopaka rozbawiony i samemu zajął się marchwią. Kolejne były dufinki, które zaraz trafiły do pieca. Teraz tylko pozostało mieszać wszystko, aby się nie spaliło, co chętnie czynił, jedynie jeszcze obsypując kotlety przyprawami. Panierki do nich nie robił, bo zazwyczaj jej nie lubił. Gdy marchew się ugotowała, zmiksował ją po wyjęciu z wody i podzielił na dwie części, kładąc każdą na osobnym talerzu. Chwilę potem kukurydza trafiła na oba talerze. Wziął trochę rosołu, jaki został po marchwi, dosypał ziół i przypraw, po czym wlał na patelnię do polędwiczek, aby się tam lekko poddusiły, oraz położył na nich plastry żółtego sera, aby były jeszcze smaczniejsze.
- Grałeś już kiedyś w jakimś przedstawieniu? - Spytał nagle, jakby przypomniał sobie, że ma jakiegoś gościa. W sumie, w ferworze kuchennej zabawy zdarzało mu się zapomnieć o takich szczegółach.
Chwilę potem dufinki zostały wyjęte z pieca, tworząc dwie porządne kopce na kolejnych talerzach. Wreszcie i kotlety zostały dodane do menu, zajmując zaszczytne miejsce obok marchwi i kukurydzy. Po trzy spore kotlety dla każdego. Jeszcze tylko posolić dufinki, położyć po dwa talerze na jednej tacce, wziąć sztućce i można ruszać do pokoju.
- Bierz swoją tackę Kochanie i chodź. - Zarządził biorąc swoją porcję i ruszając w stronę pokoju. Psy oczywiście kręciły się koło nich patrząc prosząco, ale nie śmiąc nawet ich dotknąć.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 15, 2014 6:20 pm

Bąknął coś jeszcze ciszej w odpowiedzi na to "wstydzenie się". Z pewnością byłby o wiele pewniejszy, gdyby miał już jakieś rólki za sobą (nadal się do TEJ nie przyznawał) lub przynajmniej jakieś szkolenia.
- Matka dała mi kategoryczny zakaz wchodzenia na jej teren. - wzruszył ramionami, przyglądając się poczynaniom Michaela.
Tak się patrzył i patrzył, jak wszystko zgrabnie robił i sobie pomyślał, że ten byłby świetną żoną. W końcu, miałby kto karmić Panicza Stara, bo mamusi nie było coraz częściej. Nosek Vincenta był coraz bardziej zadowolony z zapachów, chociaż i tak miał nadzieję, że jego ciuszki nim nie przesiąkną. W końcu, nie ma nic lepszego oprócz drogich perfum z piżmem, według Centego. Menu zapowiadało się całkiem nieźle, a nawet na chwilę zapomniał o narkotykach! To już był dopiero cud, bo wcześniej wciąż go nosiło.
- Taak, miałem małą rólkę, jak miałem kilka latek... Chociaż nic poważnego. - powiedział wymijająco, nie zamierzając chwalić się tym, że grał na skrzypcach. Według młodego Stara była to naprawdę siara.
Ocenił wzrokowo potrawy, gdy już było wszystko ładnie nałożone i kiwnął głową z uznaniem. Wziął swoją porcję jedzenia i poszedł grzecznie za Skorpionem, szczerze błagając w myślach, żeby czasem nie nadepnąć przez przypadek na jakiegoś psa. Bo nie miał zamiaru się na nie gapić.
- A ty masz jakieś plany? Bo tak w ogóle, to jeszcze nie jest pewne, ale być może niedługo wyjadę do Londynu. Nie wiem kiedy dokładnie. - mruknął w końcu, korzystając z tego, że aktualnie nieźle się dogadywali.- Do innej szkoły dla snobów, bo moja matka sobie znalazła jakiegoś faceta w Anglii. A ona bardzo temperamentna jest. - westchnął ciężko, od razu zajmując miejsce na swoim krześle. Tak, przywłaszczył je sobie.
Oczywiście, jego ojciec nic nie wiedział o kochanku mamusi i prawdopodobnie za szybko się nie dowie.
- Ale wiesz, jak zatęsknisz, to czasem mogę do ciebie przylecieć. - uśmiechnął się czarująco do towarzysza, aż pryskając tymi swoimi feromonami i kwiatuszkami wokół.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 15, 2014 8:43 pm

Gdyby powiedział Skorpionowi, że byłby świetną żoną, bo doskonale sobie radzi w kuchni, pewnie by zaraz dostał wykład, że mężem, bo to faceci lepiej gotują, lepiej się w kuchni odnajdują i lepiej potrafią eksperymentować z potrawami. Dlatego też w lepszych restauracjach mężczyźni stanowią większość wśród kucharzy.
- Co to za rólka była? - Spytał zaciekawiony idąc do pokoju, zastanawiając się jednak, czy aby nie za mało nałożył swojemu gościowi.
Gdyby jednak wiedział, że Chudzielec uważa zjedzenie dużej pizzy za coś wykraczającego poza jego chęci i możliwości, to szybko by doszedł do wniosku, że zrobił mu jednak stanowczo za dużo i że pewnie połowy z tego nie zje.
Plany... Skorpion siadając przy biurku uznał, że nie ma żadnych. Żyć, przynajmniej na razie. I uważać, bo ostatnio zdarzały mu się problemy z prawem. Kilka razy został złapany w różnych dziwnych sytuacjach a tatuś nie będzie mógł i nie będzie chciał go zawsze bronić.
- Przeprowadzasz się do Anglii? Współczuję, koszmarny kraj! - Roześmiał się starając zająć Słodziaka innymi tematami, aby nie poruszali tego co Michael może planować.
No i oczywiście zabrał się za pałaszowanie swojej przekąski.
- Jak ja zatęsknię? Jeśli Ty będziesz za mną tęsknił, to wiesz... Dasz znać i postaram się Cię odwiedzić. Tylko musiałbyś mieć pokój tylko dla nas, bo po dłuższej przerwie pewnie mielibyśmy problem z oderwaniem się od siebie a współlokator z Twoimi jękami i krzykami. - Odpowiedział wesoło, w przerwach między pochłanianiem pokarmu. Teoretycznie można by to nazwać jedzeniem, ale słowo pochłanianie bardziej pasowało do tego w jakim tempie żarcie znikało w tej strasznej i nienasyconej paszczy.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 15, 2014 9:03 pm

- A taka tam... Mała, nieznacząca. - wzruszył ramionami, nie zamierzając kontynuować tego kłopotliwego tematu. Bo wiecie, skrzypce, zło.
Przewrócił oczami na ten typowy tekścik Michaela, nie obrzydzony, a rozbawiony. Nabił na widelec jedną ziemniaczaną kuleczkę, powoli ją smakując. Akurat takie - chociaż dość tłuste - rzeczy lubił, jednak zapewne i tak skosztuje też innych przyrządzonych, dobrych potraw. Sięgnął dłonią do włosów chłopaka, powoli, wręcz leniwie je czochrając. Widać, Vincent nie był tak wygłodniały jak Skorpion, mimo że przecież dzisiaj praktycznie nic nie jadł.
- Najpierw musiałbyś mnie do nich doprowadzić. Czyli rozumiem, że ty nie będziesz za mną tęsknić? - zrobił dzióbek z ust, po czym ręka znowu chwyciła za widelec, żeby zjeść kolejną kuleczkę - Prawie złamałeś mi serce. - poinformował go po przełknięciu, chociaż  w tym było trochę kpiny - już wtedy sądził, że nie miał serca, a otchłań.
Skosztował mięska, które zdążył kilka razy obrócić językiem w ustach, smakując i dopiero wtedy połknął. Również mu posmakowało.
- Poza tym, wiesz. Ja bardzo lubię seks, więc podczas tej rozłąki na pewno nie będę się powstrzymywać. - prychnął rozbawiony, znowu smakując kuleczki. Nie przejmował się ilością, jak nie będzie potrafił zjeść, to odłoży, proste.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 15, 2014 9:18 pm

- Serio? Rola, którą odgrywałeś była mała, nieznacząca? - Podpuszczał i męczył Chudzielca dalej.
- Aż mi się nie chce w to wierzyć. No dawaj, nie daj się prosić, tylko pochwal się. - Mówił słodziutko, wpatrując się w swojego gościa.
Na głaskanie włosów zareagował lekko przechylając głowę w stronę Słodziaka, aby ten nie przerywał i po przełknięciu kolejnej porcji odpowiedział szczerząc się wesoło.
- Myślę, że nie będzie to problemem. I oczywistym jest, że będę za Tobą tęsknił. Tak samo jak Ty za mną Kochanie. Dlatego uznałem, że nie muszę tego mówić... - Wyszczerzył ząbki i spojrzał na swój talerz. Połowa porcji już zniknęła.
- Myślę, że Ci wybaczę, szczególnie, że ja również nie będę żył w celibacie. Ale i tak z nikim nie będzie Ci tak dobrze jak ze mną... - Powiedział przybierając poważny ton i gdy Vincuś akurat nie miał nic w ustach, położył dłoń na jego policzku, aby delikatnie przyciągnąć jego twarz do siebie i pocałować czule jego usta. Trwało to chwilkę, zanim się odsunął lekko i dodał ciepło.
- Oczywiście, że będę tęsknić za Tobą Kochanie. I na razie chcę się Tobą nacieszyć dopóki mogę.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 15, 2014 10:09 pm

- Tak. Widzisz, Miki, wtedy też miałem naprawdę piękną twarz... - uśmiechnął się z nutką złośliwości, zadowolony, że jak dotąd pozytywnie omija główne wyznanie, wcale nie przejęty również słodkim głosikiem tego skurczybyka. Przecież mimo wszystko był odporny na czary, a ulegał tylko wtedy, kiedy chciał. Co innego, że zwykle ciało i tak mówiło swoje.
Parsknął pod nosem, niemniej rozbawiony niż wcześniej.
- Faktycznie, jak będę wzywał o pomoc z pewnością zacznę krzyczeć. - prychnął, dobrze zdając sobie sprawę z tego, że ten osobnik (jak chyba większość samców...) był silniejszy od niego.
Uśmiechnął się pod nosem, słysząc kolejne słówka, po czym zmrużył lekko oczy, odpowiadając zmysłowym pomrukiem.
- Chyba to też moja kwestia, Michaelu.
Taak, Vincent uwielbiał się droczyć.
Uśmiechnął się zadowolony z pocałunku, ledwo co powstrzymując się przed chwyceniem go za kark i pogłębieniem go. Zaraz jednak westchnął ciężko, po czym wziął kolejną kuleczkę do ust. Podczas gdy Skorpion miał tego jeszcze sporo, Star ledwie co skubnął swoją porcję. Zmarszczył nagle brwi, wbijając wzrok w Michaela.
- Nadal mi nie powiedziałeś, co chcesz jeszcze robić. Wiesz, jestem mimo wszystko tolerancyjny... W miarę. - przybrał ton zatroskanego kumpla, chociaż złośliwy uśmieszek rujnował ten wizerunek. - Swoją drogą, stwierdzeniem, że jestem twoją nową dziewczyną, właśnie zrujnowałeś mi i sobie przynajmniej kilkanaście numerków. - zacmokał niezadowolony. Oczywiście, wiadomo co miał na myśli przez "numerek", prawda?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 15, 2014 10:28 pm

Roześmiał się na tym wzywanie pomocy i zabrał się za kończenie swojej porcji. Zapewne gdyby ktoś, kto się nim zajmował, zobaczył jak szybko je, zaraz by go opierdzielił, że pokarm powinno się należycie gryźć, przełykać i ogólnie nie zdrowo jest tak jeść.
Oczywiście Skorpion nie miał czasu wolno wcinać. Przy ilości pokarmu jaki pochłaniał zajęłoby mu to cały dzień.
- Powiem Ci co chcę robić jak się przestaniesz wstydzić i pochwalisz się w końcu jak duży chłopczyk tą swoją wcześniejszą rolą. - Odpowiedział szybko i... Skończył jeść. Uff... Odetchnął głęboko czując, że brzuch ma prawie pełny i wstał od biurka.
- Miałem powiedzieć, że jesteś moim chłopakiem? - Spytał rozbawiony podchodząc do jednej szafy, gdzie na dnie była cała krata szklanych buteleczek z colą. Jeden z jego ulubionych napojów, który preferował właśnie w szkle. Najlepszy smak cola wtedy miała.
- Zresztą zrobiłem Ci obiad, oraz jeszcze nie przylałem, więc można uznać, że zrównoważyłem ten swój straszny "grzech". - Dodał biorąc kilka buteleczek, aby wrócić z nimi na biurko i postawić je na nim. Tylko jedną sobie zostawił, którą zresztą zaraz odkręcił ręką i wypił całą zawartość.
- Jedz Kochanie, bo Ci wystygnie... - Mruknął patrząc na talerze Chudzielca i usiadł na łóżku.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 15, 2014 10:38 pm

- Nie zasłużyłeś. - odparł pokrótce. Cenną informacją, która zawierała plany na przyszłość Michaela... no cóż, mógł się obejść smakiem. Na szczęście, kolejna kulka złagodziła ból. Chyba najbardziej to polubił.
- Myślę, że koniec końców na jedno wychodzi. Nie poruchasz sobie, Miki. - parsknął pod nosem, wiedząc, że pewnie ta plota szybko się rozpuści. A nie każdy miał ochotę pieprzyć się z zajętym, nawet, jak zaczniesz zaprzeczać, że a skąd, gdzie tam... Vincent już to przerabiał, a korzystanie z usług męskich dziwek było poniżej jego nadętej dumy.
- Jakbyś mi przywalił, to bym z tobą zerwał, chłopcze. - powiedział prosto, wiedząc, że przecież tak naprawdę nie są w żadnym związku - przynajmniej według Vincenta - i bynajmniej nie zamierzał pakować się w takie kłopotliwe rzeczy. Zapewne tak samo jak pan Mortim... Mortem? Zresztą, kogo to obchodzi.
Tak jak było przewidziane, zjadł połowę  swojej porcji i umierał. Westchnął ciężko, odkładając sztuczce po czym spojrzał ponownie na brązowowłosego.
- Zjedz sobie, ja już mam dosyć. - sięgnął po talerz i podsunął mu pod nos - Kochanie... - dodał z przeuroczym uśmiechem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 15, 2014 10:53 pm

- Wstydliwe z Ciebie dziecko. - Parsknął i padł plecami na łóżko.
Nie porucha sobie? Jakby Skorpion kiedykolwiek miał z tym problemy. Nauczycielka od angielskiego nie zważała na to, czy chłopak z kimś był, czy nie. Kumpel z klasy, którego parę razy obronił przed natrętami również. Córka sąsiadów przychodziła do niego jak tylko rodzice jej nie pilnowali. No i ta babka co ją ostatnio poznał. Starsza troszkę od jego ojca i mająca jakiegoś frajera za męża, ale w łóżku była rewelacyjna.
- I tak Ci jeszcze wiszę dwa ciosy. Za to, że mi szyję podrapałeś i za te idiotyczne teksty. Ale nie martw się, będę delikatny. I odstaw na razie. Potem się dokończy... - Wymruczał leniwie przeciągając się. Wpatrywał się przez moment w sufit w milczeniu, aż wreszcie wyciągnął dłoń w stronę Słodziaka.
- Chodź do mnie. Tylko spokojnie bo mam pełen brzuch. I powiedz mi kiedy byś do tej Anglii jechał. No i czemu akurat tam? - Patrzył na chłopaka zaciekawiony. Samemu, gdyby mógł, to nigdy by tego miejsca nie wybrał. Nie znosił tego kraju. Nie wiedział jeszcze, że niestety za niecałe dwa lata będzie zmuszony się również przenieść do tej samej szkoły, co wcale go nie uszczęśliwiło. Gdyby samemu miał wybierać i musiałyby to być wyspy brytyjskie, to wybrałby pewnie Szkocję, albo Irlandię. O wiele ciekawsze miejsca.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 15, 2014 11:07 pm

- Bo twoje teksty zwykle są przepełnione inteligencją. - powiedział sarkastycznie, przewracając oczami.
Łypnął nieufnie na dłoń, odkładając talerz z powrotem na biurko. Jasne, zaproszenie do łóżka taakiee jednoznaczne, ale przecież jakby ten czegoś chciał, mógłby zrobić to wszędzie, więc zaraz Vincent już  siedział na skraju łożyska. Puścił dłoń chłopaka, uważając to za stanowczo za intymne, jednak zajął paluszki bawieniem się kosmykami jego włosów, kręcąc je leniwie na własnym palcu.
- Prawdopodobnie do dwóch tygodni. I chyba mówiłem... Chyba. Bo matka sobie znalazła tam faceta. Tragiczny romans, koleś ma żonę i dwójkę dzieci. - parsknął rozbawiony.
Nie było mu żal ani własnej matki, ani tej kobiety, ani dzieci. I było to po nim widać, a przynajmniej po lekkości tonu.  
Dłoń cała już znalazła się w czuprynie towarzysza, głaszcząc go nieśpiesznie, a potem dłoń zsunęła się na jego szyję, krótko gładząc te ranki. Zresztą, ledwo zauważalne, ale jednak istniejące, co napawało satysfakcją Stara. Zresztą, na nosie też miał malutki ślad zębów.
- Zresztą, czy jestem tutaj, czy tam... bez różnicy. Tylko do siostry będę miał daleko, to najważniejszy i największy minus. A tak w ogóle, to co z twoją rodziną? - uniósł brew pytająco, zmieniając temat. Przesunął palcami wzdłuż szyi, jednak już po chwili wcale go nie macał, ograniczając się tylko do oglądania jego twarzy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Nie Lut 16, 2014 2:45 pm

- Ktoś w naszym związku musi być inteligentny Kochanie... - Odpowiedział śmiejąc się, ale zaraz zamknął oczy i poddał się tym lekkim pieszczotom, jakie dostawał.
- Czyli mam tylko dwa tygodnie, żeby się Tobą nacieszyć... - Zamruczał cicho. Koleś miał żonę i dwójkę dzieci. Cóż... On był młody, więc inaczej pewne sprawy postrzegał, oraz nie miał oporów przed spaniem z osobami, które się trafiły na jego drodze. Jednak jak się zaczynał zastanawiać nad tym, to nie rozumiał takich ludzi. Jeszcze gdyby chodziło stricte o seks, ale często się pojawiały uczucia, wspólne plany, chęć stworzenia jakiegoś związku. A wtedy były same problemy. W dodatku na własne życzenie.
- Masz siostrę? W jakim jest wieku? - Tu się zaciekawił i znów otworzył oczy, aby spojrzeć na swojego rozmówcę. Przy okazji objął go i mocno przyciągnął, aby ten usiadł mu na kroczu. Przyciągnął Chudzielca nieco do siebie i miziając palcami jednej ręki jego szyję, drugą zaczął wodzić po jego pleckach.
- Co z moją rodziną? - Spojrzenie na moment stało się nieprzyjazne, zaraz jednak znów było rozleniwione.
- Mam tylko ojca, który zazwyczaj wyjeżdża gdzieś w interesach. Nie mam rodzeństwa a przynajmniej mi nic o tym nie wiadomo. - Na razie...

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 22, 2014 10:37 am

-Dwanaście. A jeśli ją chociaż macniesz, to dopiero stanę się nieprzyjemny. - powiało chłodem... nie, Antarktydą. Co jak co, Vincent też był samcem, a jako samiec pilnował to, co jego i co jest dla niego ważne. W typowy samczy sposób.
Dał się wciągnąć na ciałko Skorpiona i nie rzucał się. Oczywiście, nie miał zamiaru przespać się z osobnikiem pod nim, ale trochę czułości chyba nikomu nie zaszkodziło? Pochylił się bardziej nad Michaelem, jedna dłoń znalazła się koło głowy Michaela, opierając się, a drugą torturował jego włosy, chociaż w przyjemny sposób.
- Źle ci z tym? Z wolnością? - zapytał jeszcze.
Vincentowi było ciężko, oczywiście, bo przecież był rozpieszczanym gówniarzem, a potem mu to wszystko zabrano. No, prawie wszystko.
Palcami uniósł podbródek Skorpiona, a sam pochylił się, znowu zaledwie muskając jego usta własnymi.
- Mieliśmy grać w szachy, a nie się lenić na łóżku. - przypomniał jeszcze, posyłając mu czarujący uśmiech. Odsunął się nieco, chociaż nie zszedł z niego. Vincent był zadziwiająco potulny. Przecież był znany ze swoich humorków, od samego początku!
W dodatku, właściwie nic nie robili, a więc jego myśli zaraz obrały bardzo odpowiedni kierunek. Dlatego wyskoczył z gierką.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 22, 2014 11:27 am

I co Ty byś mi Maleńki zrobił? Podrapał? Spryskał swoimi perfumami? Połaskotał próbując mnie uderzyć? Pomyślał rozbawiony, rozglądając się po pokoju, czy zwabione przez ton głosu Chudzielca pingwiny się nie pojawiły. Nie dostrzegł jednak żadnych, więc spojrzał na swego towarzysza przybierając najpierw lekko zgorszony, potem pożądliwy wyraz twarzy.
- Widzę, że ktoś tu ma mocno posunięty kompleks siostry. Współczuję jej. Hmm... Dwanaście lat... To wiek już w sumie odpowiedni. Jeśli jest ładniejsza od Ciebie, to chętnie bym ją kiedyś zwabił do siebie. - Powiedział, chcąc trochę się chłopakowi odpłacić za tę śmieszną groźbę, równocześnie mocno go obejmował, żeby ten nic nie był wstanie zrobić.
- Głupiś. Po pierwsze nie robię nic na co druga strona by nie miała ochoty. Po drugie nie bzykam wszystkiego co się napatoczy. A po trzecie na razie Cię lubię, więc tym bardziej nie robiłbym czegoś, co by Ci naprawdę przeszkadzało. - Odpowiedział już poważniej i przeciągnął się lekko pod Vincem. Faktem jest, że zaczął mieć chętkę na to, żeby tę siostrzyczkę poznać, ale tylko dlatego, że to była siostra tego masochisty i zwyczajnie chciał zobaczyć jaką on ma rodzinę.
Jak to jednak było w jego przypadku, zaraz przeskoczył na zupełnie inne tematy zapominając na razie o tym, że Chudzielec ma rodzeństwo.
- Przyzwyczaiłem się do niej. - Odpowiedział wymijająco. W sumie mógłby się trochę bardziej rozgadać, ale nie bardzo wiedział co ma powiedzieć. Chciałby mieć normalną rodzinę. Szczególnie, że już wtedy miał przebłyski tego, że samemu nie prowadzi się tak jak powinien, co wynikało w dużej mierze z tego jak wyglądała jego rodzina. Tyle że nie bardzo wiedział co tracił, nie wiedział jak powinna wyglądać normalna rodzina, nie wiedział, czy faktycznie powinien chcieć, aby była inna, czy jednak nie lepiej jest tak jak teraz.
No i kolejny temat. Szachy. Skorpion uśmiechnął się lekko i opierając dłonie na biodrze Słodziaka zamruczał.
- Z tego co czuję, to swojego pionka już postawiłeś... - I przesunął ręce na plecy chłopaka, aby przesuwać je wyżej, podciągając jego koszulę przy okazji. Nie dał mu się też odsunąć za daleko, przyciągnął do siebie i zaczął muskać ustami jego szyjkę i płatek uszka.
- Wiesz... Mam nadzieję, że uda Ci się dostać tę rolę, którą chcesz. Jak Ci się powiedzie, to będę się cieszył razem z Tobą... - Powiedział cicho w przerwie między tymi pieszczotami.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 22, 2014 2:25 pm

Skrzywił się wysoce niezadowolony, a potem szarpnął ciałem, chcąc uwolnić się z łap tego kolesia. I tak spiął się cały pod dotykiem Skorpiona, jakby teraz jego dotyk wcale nie był taki przyjemny. Jak przed chwilą było całkiem milusio, teraz już humor zupełnie mu się spieprzył. Był zakochany we własnej siostrze, to wiadome, ale przy tym cholernie nienawidził tego, że ktoś mógł czynić takie aluzje, nawet dla żartów. Poza tym, czy kategoria "przemoc" sprowadza się tylko do tej fizycznej? Zacisnął usta w wąską linijkę i na razie nic nie powiedział. No cóż, na razie nie będzie mu dane zobaczyć siostrzyczki, więc co za różnica? Z udawanym współczuciem wysłuchał odpowiedzi na dział "wolność", sam był chyba podobny pod tym względem, ale już zdołał się przyzwyczaić, po czym, nie mogąc się powstrzymać...
- Twoje współczucie nikomu nie jest potrzebne, więc sobie daruj. A jeśli ci się nie podobam, to możesz mnie puścić, a ja sobie pójdę i już nie będziesz musiał się patrzeć na mnie. I vice versa. - wycedził przez zęby, mierząc typka pod nim cholernie chłodnym spojrzeniem.
Denerwujący, cholernie wkurwiający.
Nijak reagował na jego pieszczoty, najwidoczniej zwyczajnie nie chcąc. Jedynie zacisnął mocniej dłoń na łóżku, wbijając w nie palce. Nie miał zamiaru dać satysfakcji Michaelowi, bo miał najzwyczajniej w świecie FOCHA. I bynajmniej nie miał zamiaru mu odpuścić.
-Też mam nadzieję. Może szybciej wyjadę. - wzruszył ramionami, najwyraźniej właśnie przekazując, że nie miał zamiaru już dzielić miasto z tym tutaj pod nim. Królowa dramatu, co? Zresztą, Vincent miał sporo z tego korzyści. Zamknąć przeszłość, startując gdzieś indziej. Tak było wygodnie.
Złapał jedną jego szponę, starając się odsunąć go od siebie, a sam znowu się spiął, starając się zwiać z jego objęć. Jeszcze tylko najeżona sierść i wyglądałby jak kocur, którego właśnie przed chwilą pociągnięto za ogon. Już nawet posykiwał. Znieruchomiał nagle, gdy sobie zdał sprawę, że cały czas ocierał się o krocze Michaela.
-... Puść. - burknął jedynie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 22, 2014 2:56 pm

Teraz Skorpion powinien dostać oskara. Gdyby był filmie takim jak na przykład stara dobra "Maska", to za pewne pojawiłby się tłum ludzi wiwatujących na jego cześć i wręczających mu nagrodę a on z udawanym płaczem by ją z miejsca przyjął.
Jego twarz pozostała całkowicie obojętna, jego spojrzenie było nadal senne, dłonie nie przerwały swojej wędrówki, trzymając wciąż Chudzielca, aby ten nie mógł się wyrwać, usta bez żadnego zadrżenia dalej muskały szyję Masochisty.
W żaden sposób nie okazał tego co właśnie poczuł i pomyślał.
A w środku śmiał się tak głośno, że aż dziw, iż szyby sąsiadów nie popękały od tego. Słodziak miał kompleks siostry! I co najlepsze, jego reakcja powiedziała Skorpionowi, że bardzo mu przeszkadza to, że inni mu mogą to wypomnieć. Nie ważne, czy się wstydził, czy czuł się głupio, czy chodziło o dbanie o ten fałszywy wizerunek. To nie miało znaczenia. Znaczenie miało to, że Skorpion widział słabość chłopaka i już oczyma wyobraźni był świadkiem setek scen, w których dokuczał Vincusiowi.
Jednak tym bardziej uznał, że trzeba by tę siostrę poznać. Był ciekaw jak ona się czuje z nadmierną i niezdrową miłością brata. Czy jest za młoda i za głupiutka, żeby jej to przeszkadzało, więc uważa to za coś normalnego, czy wręcz przeciwnie? I jaka ona jest? Czy dane byłoby Skorpionowi zobaczyć spojrzenie szaleńca, gdy na przykład miło by mu się z dziewczyną rozmawiało i gdyby się śmieli do siebie?
Na słowa Chudzielca nie reagował. Były zbyt głupie, żeby jakkolwiek je skomentować, poza tym Skorpuś się bał, że jego głos zdradzi wewnętrzne rozbawienie.
- Yhym... - Mruknął tylko na słowo "Puść" i jedną dłoń podsunął wyżej, odsłaniając całe plecy swojego gościa, oraz łapiąc go za kark. Druga jego ręka zeszła niżej, zatrzymując się w dole pleców, prawie zsuwając się na pośladki. Lekko zeszła już w spodnie złośnicy i przycisnęła ją mocniej do Michaela, tak że ich krocza mocno na siebie napierały.
Ta cała sytuacja go bawiła, ale i cholernie podniecała. Nawet troszkę za bardzo.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 22, 2014 3:29 pm

Vincent nie zareagował tak, bo właśnie się dowiedzieli o jego miłości. Właściwie, jej specjalnie nie ukrywał, nikt znowuż namiętnie o to nie pytał. Tutaj chodziło o to, że Michael za dużo sobie pozwalał, nawet w słowach. W stosunku do najważniejszej osoby na świecie, przynajmniej dla Stara. I to wkurwiło samozwańczego Boga, którym aktualnie nie był, przynajmniej nie na pełen etat.  
Nieznacznie się uniósł, czując łapkę wyżej, a potem w tym wrażliwym miejscu, na karku... Zmrużył nieznacznie oczy i przygryzł wargę. No jasna cholera. Bezczelni. Znowu najeżył się, gdy dłoń znalazła się blisko pośladków. Łypnął na gościa spod byka. Przecież mówił wyraźnie, że łapy precz od dupy, chociaż nieco dosadniej. Lekko pociągnął go za włosy, nie po to, aby zadać ból, ale ostrzegawczo. Puścił je, gdy dłoń nie zawędrowała dalej, znowuż objął szczękę Skorpiona, a kciukiem obrysował jego dolną wargę. Zgrabnie rozchylił jego usta, nurkując między nimi językiem, a koniuszek zaraz otarł się o podniebienie. Zaraz obiema dłońmi podpierał się łóżka, coby zachować równowagę. Czuł wzwód Michaela, o który zaraz perfidnie się otarł, mocno napierając na jego krocze. Sam nie był podniecony, był za bardzo zajęty wściekaniem się. Ale poniekąd zaczęło mu się to udzielać.
- Widzisz, jednak cię kręcę. - mruknął mu w wargi, gdy tylko zaprzestał pieszczenia jego jamy ustnej. Polizał go po podbródku, po czym zaczął wędrować w bok, podgryzając szczękę. Zaraz znowu się o niego otarł, ale już nie tylko kroczem o krocze, ale również górną partią ciała o jego. Spojrzał na niego z ukosa, badając reakcje, po czym zgarnął nosem jego włosy z ucha, a narząd smaku potraktował jego płatek, który zaraz lekko pociągnął. Pewnie, mógł się pobawić. Ale z dala od własnego tyłka.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 22, 2014 3:46 pm

Jeśli Vincuś się tak wkurzał, od razu mu podniecenie przechodziło i był tak przeczulony tylko dlatego, że ktoś wspomniał o jego siostrze i o jego uczuciu do niej, to nie ważne jakie by nie były tłumaczenia, ani powody. Było to dziwne a dla Skorpiona zabawne i dające mu wiele możliwości do rozrywki.
I Michael nie planował na razie schodzić do tyłka Słodziaka. Chciał, z wielu różnych powodów, ale uznał, że to nie ten etap. Porządna gra wstępna na wielu płaszczyznach by się wcześniej przydała.
Pocałunek... Kąciki ust drgnęły Skorpionowi, gdy poczuł jak Chudzielec zaczął pieścić jego usta i nie pozostawał bierny. Zaraz jego język dołączył do zabawy, zaczął ocierać się o języczek Gwiazdeczki, wargi wyszły na spotkanie jego ustom i pocałowały je.
W tym czasie palcami zaczął masować kark chłopaka, pieścić go.
- Przyznaję się do winy... - Powiedział uśmiechając się lekko. W odpowiedzi na otarcie się zamruczał i obrócił nieco głowę, aby Vincuś mógł swobodnie przesuwać usta po jego policzku, oraz potem bawić jego uchem.
Zastanawiał się, czy powiedzieć chłopakowi o tym jakie jego pieszczoty przynoszą skutek, ale uznał, że nie ma takiego sensu, ani takiej potrzeby.
Więc poddawał się tylko tym pieszczotom przez krótką chwilę, po czym nagle obrócił się, kładąc Gwiazdeczkę na łóżku. Mając swoje nogi pomiędzy nogami chłopaka, ocierał się swoim kroczem o jego. Złapał też jego ręce na wysokości nadgarstków, oparł je o łóżka nad głową Słodziaka, przytrzymując, żeby nie mógł nimi ruszać i uśmiechając się lekko przesunął spojrzeniem po jego odsłoniętym brzuchu. Wreszcie zsunął nieco głowę i przesuwając ustami po ciele chłopaka, zaczął unosić jego koszulę aż do szyi.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 22, 2014 4:22 pm

Uśmiechnął się ze satysfakcją na słowa Michaela. Vincent jest zawsze pewny swojej seksualności, jednak to "przyznanie się" wprowadziło go w lepszy humor.
Mruknął pod nosem, niezadowolony, gdy nagle to sam znalazł się pod Michaelem. Posłał mu długie spojrzenie spod rzęs.
- Nie możesz wytrzymać bez dominacji nade mną? - burknął jedynie, jednak bez większej pretensji. Pewnie, nadal miał za złe takie gadki o jego Angie, ale zeszli z tego tematu, więc i jego złość ulatywała, na rzecz kumulującego się podniecenia (w szczególności w bieliźnie).
Nie pozostał bierny, zaraz zaczął poruszać biodrami w rytmie zarzucanym przez Michaela, ocierając się mocno. Spodnie w konkretnym miejscu były coraz bardziej napięte, przez co pieszczoty były coraz bardziej odczuwalne, a sam Star stawał się coraz bardziej wrażliwszy, przez co częściej mruczał i wzdychał. Krępowania rąk nie raczył skomentować, gdyż nawet to wprowadzało go w stan jeszcze większego podniecenia. Lekko szarpnął nadgarstkami, bardziej z przekory niżeli prawdziwej chęci do uwolnienia się. Uśmiechnął się pod nosem, nieznacznie napinając mięśnie pod wpływem pieszczot. Michael mógł zaobserwować, jak klatka piersiowa zaczyna się coraz szybciej poruszać. Był coraz bardziej podniecony. Objął go jedną nogą nisko na plecach, przyciągając do siebie bliżej.
- Ej, też chcę cię pomacać. - wymruczał, znowu lekko szarpiąc rękoma. Oczywistym było, że jak Skorpion go puści, to sam zacznie tutaj walczyć o dominację, do której był przyzwyczajony.
Do tego te spodnie były coraz mniej wygodne...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   Sob Lut 22, 2014 4:47 pm

- To w poprzedniej pozycji nie dominowałem..? - Uniósł na chwilę głowę, żeby odpowiedzieć z lekkim rozbawieniem.
Dominować mógł w każdej pozycji. W końcu w tamtej też robił w sumie co chciał i unieruchomił Słodziaka. Ale teraz miał na tę ochotę, bo pozwalała mu zrobić kilka innych rzeczy.
Szybko wrócił do ciała chłopaka. Gdy już uniósł jego koszulę, oblizał się lekko patrząc na to słodkie ciało pod nim i zaczął lekko muskać sutki sprawdzając jak są wrażliwe. Muskać, aby po chwili je przygryźć lekko, przyspieszając równocześnie to ich wzajemne ocieranie się o siebie.
Prawą nogę lekko zgiął i wsunął pod nogę Vincuśki, po czym przesunął ją do góry, aby chłopak zgiął swoją i objął nią Skorpiona, zmuszając w ten sposób Słodziaka do tego, żeby się nieco wypiął. Dzięki temu ich nabrzmiałe krocza mogły się mocniej i pełniej o siebie ocierać.
Równocześnie delikatnie Michael mógł się ocierać o pośladki swojego towarzysza. Niewinnie, lekko, jakby mimochodem, bez żadnych intencji, ale jednak. Przyzwyczajając do tego Gwiazdusię.
- Jak ładnie poprosisz... - Odpowiedział również mrucząc i skrzyżował dłonie chłopaka, żeby móc je trzymać tylko jedną ręką, drugą zaraz zaczął przesuwać po jego boku, powoli kierując się w dół.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Skorpion & Vincent   

Powrót do góry Go down
 
Skorpion & Vincent
Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Archiwum-
Skocz do: