IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Siatka zabezpieczajaca

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Pon Kwi 07, 2014 4:33 pm

- Nie powinieneś zakładać z góry, że coś nie ma sensu, bo wtedy się takie staje. A tak prawdę mówiąc, to nigdy nie jest na nic za późno – rzekł a pro po udania się na komisariat. Miał na myśli nie tylko tą sprawę, a wszystkie, jakie napotyka się w swym życiu. Eito był optymistą i wolał, by inni, a przynajmniej uczniowie dostrzegali, że szklanka jest do połowy pełna, a nie do połowy pusta. W każdym bądź razie nadal spoczywał na murku korzystając z cienia, który tak uprzejmie dla niego tworzył Percy.
- Bo widzisz, mnie wolno – odparł z pewną wyższością na komentarz o rozentuzjazmowaniu. Na pierwszym miejscu stawiał matematykę, dlatego chętnie spędzał czas w szkole na nauczaniu, zamiast marnować go na bezproduktywne zabijaniu czasu. Nie prowadził za wielu korepetycji, dlatego i tak znajdował czas na klub wspinaczkowy. Potrafił sobie całkiem dobrze zorganizować czas.
Gdy młody zaczął się produkować o miłości z obróconą głową w bok, słuchał przyglądając się mu dość szczegółowo. Zauważył, że wyraźnie męczył się z problemem, ujawniając swój strach i obawy przed związkiem. Mężczyzna poczuł się w pewien sposób zobowiązany, gdy młody zaczął otwierać przed nim swe prywatne sprawy. Jako nauczyciel, był również pedagogiem, dlatego postanowił odłożyć swe subiektywne spostrzeżenia, by poważnie porozmawiać z zagubionym uczniem.
- … ale już się zakochałeś? – dokończył, gdyż nie znosił urwanych myśli. – Nie jestem pewien, czy faktycznie wiesz na czym polega ta różnica, dlatego rzucę nieco światła – oznajmił pewnie.
- Zauroczenie to pierwszy etap, który spotyka świeże pary i zazwyczaj ten okres trwa max do dwóch lat. Przez ten czas wszystko jest wspaniałe, barwne i te motylki latają w brzuchu. Gdy dobiegnie on końca, cała bajkowa otoczka znika, a oczy się otwierają. Jeśli przez okres zauroczenia pary nie znajdą wspólnego języka, zainteresowań, a ich charaktery nie będą współgrały, wtedy najczęściej właśnie dochodzi do rozstań, zdrad, czy ograniczeń. To normalne, że się boisz, bo każdy, kto pragnie wzajemnego zrozumienia ma obawy. Nie wiem, jak długo trwa twoja znajomość z partnerem, i czy jego wiek pozwala na odpowiedzialne podejście do tematu, ale powinieneś z nim szczerze porozmawiać. – Przez większość wypowiedzi patrzył na rozmówcę, czasem opuszczając trochę głowę, by rozluźnić napiętą szyję. Miał zerowe doświadczenie w związkach, ale to nie oznaczało, że nic o nich nie wiedział. Wręcz przeciwnie, posiadał dość sporo na ten temat informacji. Okres zauroczenia to nic innego, jak biologia. Organizm wytwarzał enzymy podtrzymujące chęć bliskości przez ten czas, który był przewidziany na spłodzenie potomstwa. Natura to była bardzo inteligentna bestia, której Eito chylił niskie pokłony.
Co do tego wyjawienia ojcu o występku Percego, to był jedynie blef. Nie zamierzał się w to mieszać, bo młody zachował się odpowiedzialnie i naprawił szkody.
- Ojciec powinien być z ciebie dumny – odparł przyjacielsko. Oczywiście wyłapał, że nie mieli ze sobą dobrych kontaktów. Kolejny bogacz, który poświęca się swej pracy zapominając o rodzinie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Pon Kwi 07, 2014 6:50 pm

- Filozof się znalazł – skomentował tylko, gdyż Eito coraz bardziej się rozkręcał. Percival zawsze starał się optymistycznie patrzeć na świat – w co na początku wątpił względem mężczyzny – jednak do sprawy pobicia podchodził dość realistycznie, zwłaszcza zważając na to, że policja miała własne procedury. Teraz trudniej będzie cokolwiek udowodnić, znaleźć. Zresztą nie pamiętał tamtych, więc głębszego sensu drążenia tego tematu nie widział. Po prostu.
- Guzik prawda – odparł pewnie, nie pozwalając by własny uśmiech zszedł mu z ust. Błądził wzrokiem przed siebie, pochłaniając brązowym spojrzeniem dachy innych budynków, które w tym momencie wydawały mu się nieziemsko fascynujące.
- Czy się zakochałem? Obecnie, chyba odczuwam spore zauroczenie. Zresztą nawet z tamtym facetem nie jestem związku. To bardziej skomplikowane niż ci się wydaje. – Wypuścił głośno powietrze z ust, zaraz napotykając wzrok matematyka. Ich znajomość z Baldricem była dość nagła, chaotyczna, pełna namiętnych, cielesnych uniesień – wątpił by nauczyciel wychowania seksualnego myślał o nim w jakiś poważniejszy sposób, bo tak naprawdę największe zainteresowanie zdobyło ciało osiemnastolatka, nie podejrzewając, że za tym może się kryć coś więcej.
- Jestem wolnym duchem, trudno mnie usidlić, a wątpię, że on chce nawet to zrobić. Zresztą, nie chce na ten temat rozmawiać. Zwłaszcza z nauczycielem – mruknął pod nosem, trochę skrępowany własnym uzewnętrznieniem się z uczuć. Nie lubił wchodzić w tak delikatne tematy, były one dla niego nowe i trudne. Nigdy w klocki, zwane uczuciami nie był dobry. W domu nikt nie nauczył go, jak być z kimś tak prawdziwe, bez granic. W gnieździe rodzinnym dorastając widział jedynie fałsz, udawane szczęście, zaniedbywanie i ignorowanie potrzeb innych domowników. Percy długo walczył by kompletnie nie zatracić się w „wspaniałych wartościach” jakie chciano mu zaserwować już za młodu, jednak teraz również nie było różowo. Oczywiście potrafił być dobrym kochankiem, jednak kiedy w grę wchodziło zaangażowanie i posiadanie partnera – zaczynały się schody. Strach brał górę, a on przyjmował wycofanie lub zamknięcie. Nikt nigdy nie zadał sobie trudu, by wydostać go z tej twardej skorupy, wszyscy gdzieś tracili się na starcie.
- Jak na osobę, która nigdy nie była zakochana, ani nie była w związku wiedze teoretyczną posiadasz. Trochę to wkurzające, przynajmniej mógłbym ci trochę pociemniać. – Zaśmiał się chcąc choć na chwilę rozluźnić atmosferę i obracać na tapetę samego Eito. Percival nie lubił w takich sytuacjach znajdywać się na piedestale. Dobry nastrój szybko mu minął, kiedy mężczyzna wspomniał o ojcu. Od razu zrobił się pochmurny, wzrokiem błądząc po twarzy rozmówcy. Wiedział, ze ten obserwuje go przenikliwie dostrzegając wszelkie najmniejsze zmiany nastroju czy zachowania. Nie był głupi. On również to wyłapywał u innych, jednak dzisiaj, kiedy ten obcy facet wchodził tak głęboko w jego życie, trudno było mu zachować swoją codzienną pogodność, stojąc przed obliczem ciekawskiego wzroku.
- Ta, powinien, ale nie jest. Może to dobrze. Gdyby był, musiałbym z nim czas spędzać. A na to nie mam najmniejszej ochoty. – Wzruszył ramionami, mocniej wsuwając dłonie w kieszeni własnych spodni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eito
Nauczyciel matematyki
avatar

Liczba postów : 162
Join date : 16/02/2014
Skąd : Miyoshi, mieścina w Japonii

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Pon Kwi 07, 2014 10:03 pm

Udał, że nie słyszał komentarza z filozofem, puszczając go mimo uszu. Potem młody buntował się wtrącając do tego guzik, ale on uśmiechając się tylko pokiwał przecząco głową. „Ale z niego uparciuch.” Trafiła kosa na kamień, żaden nie zamierzał ustąpić.
„Co tu znowu może być takiego skomplikowanego?” Zastanowił się, ale nic mu aktualnie nie przychodziło na myśl. Eito się naprodukował, wyjaśniając różnice między zauroczeniem, a miłością. Wyglądało na to, że chłopak zrozumiał, chodź nie bardzo miał ochotę wdawać się w szczegóły. Nie było to dziwne, bo temat był bardzo delikatny, osobisty i tak już dużo zdradził. Matematyk był pod wrażeniem szczerości i uznał, że nie powinien bardziej się w to pakować swymi buciorami.
- Na każdy problem można znaleźć rozwiązanie, nawet ten najtrudniejszy. Nie mogę dać ci gotowego rozwiązania, bo sam musisz do tego dojść. Często bywa, że z czasem wszystko się klaruje. Pamiętaj, żeby natura nie wzięła góry nad rozumem, to jakoś to będzie – rzucił z subtelnym uśmiechem na pocieszenie. Do czego to doszło, że zrobił się tak pomocny? Pewnie żal mu się zrobiło chłopaka. Eito twardo stąpał po ziemi i trudno było mu się postawić w sytuacji rozmówcy. On zawsze wiedział czego chce i jak dotąd nie miał jakichkolwiek poważniejszych rozterek.
- Zastanów się nad tym, czy ty chciałbyś z nim być? Czy jest tego wart? Co ci się w nim podoba, a co denerwuje? Najlepiej rozpisać to w tabelce za i przeciw, ale to już zostaw do twych osobistych przemyśleń. Pochopne decyzje nigdy nie były dobre i nie będą – oznajmił spokojnie. Młody uważał się za wolnego człowieka, który jak przyznał odczuwa spore zauroczenie. Powinien sobie uświadomić, że jego duch już został częściowo usidlony. Matematyk nie chciał mu tego obrazować wprost, bo nigdy nie skończyliby tej dyskusji.
Zaśmiał się również, gdy pochwalił jego wiedzę na temat związków, to był wyjątkowo przyjemny komplement. Później mężczyzna dobił go wspomnieniem o ojcu i młody stracił dobry nastrój. Sprawy rodzinne, powinny takowymi pozostać, dlatego powstrzymał się od komentowania. Nadszedł czas, by zakończyć to nietypowe spotkanie, przecież jeszcze ma do sprawdzenia dzisiejsze kartkówki. Podniósł się z murku prostując zdrętwiałe kolana. Następnie podszedł do Percego, jakby chciał przejść obok, ale się zatrzymał na jego wysokości i położył dłoń mu na ramieniu.
- Skoro nie chcesz ze mną dalej na temat swojego zauroczenia rozmawiać, to w takim razie nie będę cię już dłużej męczył. Też bym nie chciał o tym mówić z nauczycielem, ale – spojrzał na twarz młodego – to co zaszło na tym dachu zostanie między nami – dokończył w przyjacielskim tonie. – I nie zapomnij o spotkaniu za tydzień – dodał już z uśmiechem. Po czym opuścił dach.


[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy

avatar

Liczba postów : 315
Join date : 10/02/2014

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Wto Kwi 08, 2014 2:01 pm

Patrzał na belfra, słuchając go uważnie, jednak nie odzywając się ani słowem. Przecież wystarczająco długo przetrzymał matematyka na dachu, który niedawno skończył własne godziny pracy. Nie chciał go zatrzymywać i zanudzać własnymi problemami. Zresztą nie były on tak fascynujące, jakby się mogło na pierwszy rzut oka wydawać. Jego życie uczuciowe od zawsze stanowiło dla niego wielką zagadkę, do której rozwiązania musiał dążyć sam. Wiedział, że Eito ma dobre chęci, jednak w jednym miał rację – będzie musiał porozmawiać z Baldricem. Chociaż nie uśmiechało mu się przeprowadzanie rozmowy z mężczyzną na takie tematy. Wątpił, że może z tego wyniknąć cokolwiek poważniejszego, a wszelkie rozczarowanie zapewne będzie dużą dawką goryczy do przełknięcia.
- Dzięki za chęci i ten rozmowę, ale chyba sam też dam radę. Do zobaczenia – powiedział z lekkim uśmiechem, który zawitał na parę chwil na ustach osiemnastolatka. Spojrzał za odchodzącym nauczycielem i machnął ręka na pożegnanie. Został sam. Pozbawiony wszelkich złudzeń, spojrzał po raz ostatni w niebo. Zagryzł wargę, po czym sam opuścił dach.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroi Yuki

avatar

Liczba postów : 42
Join date : 03/01/2015
Age : 17
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Nie Sie 02, 2015 10:33 pm

Piękny, boski, wspaniały i jedyny w swoim rodzaju Kuroi wszedł na dach szkoły. Nie miał najmniejszej ochoty przesiadywać w swoim pokoju, gdzie był skazany na towarzystwo współlokatora-debila… Czym on tak bardzo zgrzeszył, że ci tam na górze przypisali mu takiego durnia, to biedny Kuroś do tej pory nie jest w stanie tego zrozumieć. Niemniej… mały nie przyszedł tutaj by zawracać sobie głowę kimś z mózgiem wielkości pałeczki dżumy.
Czarnowłosy chłopak podszedł do siatki zabezpieczającej i zaczął uważnie oglądać wszystko to, co było widoczne z tej wysokości. Teren szkoły, uczniowie i może też nauczyciele, a dalej miasto. Zaczął zastanawiać się nad tym, czy w ogóle wchodzenie na ten dach jest „legalne”, ale skoro znajduje się tutaj siatka zabezpieczająca, a drzwi nie były zakluczone.
- Niby chodzisz do tej szkoły, ale nadal nie znasz jej chociażby w połowie… nie wspominając o mieście. – Mruknął do samego siebie, bo w końcu był tutaj sam, więc mówienie do siebie na głos nie będzie rzeczą dziwną.
Słońce chyliło się już ku zachodowi, jednak zanim zajdzie minie jeszcze sporo czasu. Chłopczyna usiadł sobie po turecku i zaczął wpatrywać się w niebo. Potrzebował odpoczynku od wszystkiego i liczył na to, że znajdzie tutaj ciszę i spokój.
Niech ci, co spróbują zakłócić spokój małego Kuroi’ego boją się. Dzieciak nie lubi kiedy przerywa mu się takie ucieczki od ludzkości, a wtedy robi się z niego nieznośny gnojek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Czw Sie 06, 2015 10:26 am

Vincent, jak przystało na człowieka zmęczonego, poszukał samotności z daleka od innych, ale nadal na terenie szkoły, przecież chciał zdać, więc mógł opuścić góra jedną lekcję tego dnia. Teoretycznie reklamował tę szkołę, na litość boską, był gwiazdą, dużo fanów chciałoby się uczyć w tym samym miejscu, co ich idol, ale nauczycieli to gówno obchodzi, pieprzeni ignoranci, "Panie Star, znasz zasady, minimum pięćdziesiąt jeden procent, albo przykro mi...", sukinsyny. Ciało, które zaczynało zajeżdżać zbliżającym zgonem, umieścił gdzieś na tyłach dachu, coby przypału nie było - teraz mało osób przychodziło w te zakazane miejsce, bo niektórzy zapragnęli zdać i nawet na fajeczkę czasu nie mieli, a szkoda, bo on zawsze znajdzie na nią czas. A nawet na drzemkę, co udowadniał od dobrej godziny. Dzwonek na przerwę obudził go, ale nie chciało mu się stawać; oczy mu łzawiły od samego światła. Aż usłyszał kroki. I słowa, całkiem wyraźnie. Zmarszczył brwi i wychylił się zza ściany, następnie westchnął ciężko i wstał. Przydział na twarzy swój kpiąco-uprzejmy uśmiech, bo przecież panicz Star potrafił połączyć każdy antonim i chrząknął, mając ochotę wystraszyć i speszyć intruza.
- Rozmawiasz ze swoim niewidzialnym przyjacielem? Myślałem, że z tego wyrasta się do szóstego roku życia - pojechał szyderą na samym początku, aż leniwym krokiem zbliżył się do siatki i wyciągnął papierosy z tylnej kieszni, od razu zapalając jednego z nich. I zaciągnął się głęboko, a potem powoli wypuścił dym ustami. Przesunął wzrokiem po sylwetce chłopaka i wyciągnął paczkę w kierunku młodego. High School, jak nic - pomyślał niespecjalnie przejęty. - Hm?  

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroi Yuki

avatar

Liczba postów : 42
Join date : 03/01/2015
Age : 17
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Czw Sie 06, 2015 12:13 pm

Życie to jednak lubi płatać figle. Człowiek pragnie samotności, a w prezencie dostaje towarzystwo… kogoś, kogo może kiedyś widział, ale nie ma pojęcia gdzie i kiedy. Kto by się tam interesował szkolnym życiem, czy większym gronem artystów niejapońskich.
To jakże i miłe powitanie ze strony Vicusia wprawiło skrzata w lekkie osłupienie, lecz po chwili chłopak uśmiechnął  się przesłodko do Pana Gwiazdy Estrady.
- Przynajmniej mam się do kogo odezwać w przeciwieństwie do ciebie. Znaj mą dobroć i ciesz się z faktu, że zapewniam ci jakiekolwiek towarzystwo oraz pozwalam na to byś mógł ot tak sobie mnie zaczepiać. – Czyli nie ma to jak na wstępie pokazać jakim to zarozumiałym gówniarzem się jest. Brawo, brawo Kurolindo. Po prostu to najlepszy sposób na zjednywanie sobie przyjaciół i zarazem najszybszy by skończyć w niewyjaśnionych okolicznościach za tą siatką zabezpieczającą.
Uwadze Azjaty z pewnością nie umknął wzrost chłopaka jednak zdołał już się pogodzić z faktem, że przegrał życie w tej sprawie. Pozwolił sobie zmierzyć postać jaśnie pana Vincenta wzrokiem z miną wyrażającą więcej niż tysiąc słów. Wysoki, szczupły… wypisz wymaluj straszydło z The Grudge . No… jedynie włosy są ogarnięte ale to szczegół, który można pominąć… płeć też nie gra roli.
Czarnowłosy uniósł wysoko brew, kiedy ten zaproponował mu papierosa. Wbrew pozorom Kuroś to bardzo grzeczne dziecko i nie ruszyłby papierosów… ale to tylko dlatego, że nigdy wcześniej ich nie palił i nie chciał się zbłaźnić.
- Nie wiem jak ty, ale nie jestem na tyle bezmyślny by zatruwać siebie. W przeciwieństwie do ciebie dbam o swoje płuca i o moją urodę, bo chyba wiesz, że palacze mają problem ze stanem skóry, mają żółte zęby, jedzie im z paszczy oraz łamią im się włosy? – Dzieciak wyszczerzył swoje białe z ząbki, a jego spojrzenie mówiło tylko jedno:   Jestem lepszy od ciebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Czw Sie 06, 2015 2:44 pm

Pierwsze wrażenie na temat dzieciaka: Świr. Normalnie wycofałby się, uważając ten beznadziejny przypadek za stracony, ale palił papierosa i nie zamierzał się nigdzie ruszać, póki go nie skończy. Zaciągnął się mocno, nie wiedząc, czy się śmiać czy płakać, noż kurwa mać, Boże, czy ty to widzisz? Czy ty widzisz co żeś stworzył? Jakby to chociaż szczekało ciszej i krócej...
- Sorry, ale ta dobroć powoduje u mnie mdłości. Użyczysz mi swojej pustej głowy jako michy? - zakpił soczyście, nawet nie będąc najeżonym. Co jak co, ale był zmęczony na pokazywanie kolców, czy stroszenie futra. W dodatku ten począł taksować jego sylwetkę, a Vincent się nie dziwił, był wysoki i przystojny, wprost przeciwnie do dzieciaka obok, którego można było co najwyżej nazwać słodkim i to tylko z uprzejmości, serio. W dodatku, schował paczkę papierosów po pierwszym zdaniu monologu i to naprawdę wystarczyłoby Starowi, tak samo jak i krótkie "nie". Przewrócił oczami na wszelke przymiotniki brzydoty i pochylił się nad dzieciakiem i to dosłownie, machając swoją wzrostową przewagą jak flagą. Przechylił głowę w bok, nadal mając ten swój uśmieszek na ustach, ale oczy zdecydowanie powiewały chłodem, a klimatu dodawał ich granatowy kolor i zwężone powieki.
- Nie dostrzegam u siebie tych objawów, a ty nie powinieneś chłonąć wszystkiego, co wciskają ci inni. Nie, żebyś nagle zmądrzał, bo zazwyczaj kretyn zostanie kretynem i mówię to wyłącznie z obserwacji innych - jego głos był niski i spokojny, co było niemałym ostrzeżeniem w połączeniu z miną, która wyrażała irytację, zniesmaczenie i chłód.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroi Yuki

avatar

Liczba postów : 42
Join date : 03/01/2015
Age : 17
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Czw Sie 06, 2015 3:12 pm

Dzieciakowi zrzedła mina momentalnie. Jak widać natrafiła kosa na kamień… Chłopczyna spoglądała na Vincenta przez jakiś czas w milczeniu, bo nie wiedziała co powiedzieć. Pan Star dogadał mu, a i instynkt samozachowawczy kurdupla zaczął mu podpowiadać, że z tym typem nie powinien zadzierać.
- Phi. Jeśli myślisz, że twoje słowa wywarły na mnie jakiekolwiek wrażenie to się grubo mylisz. Znam swoje poczucie wartości i nikt nie będzie mi wmawiał, że jestem kretynem. Kretynem możesz być ty. – Spojrzał mu w oczy z zaciętą miną. Jeśli dobrze to rozegra, to może uda mu się spierdolić z dachu i nie skończyć kilka pięter niżej jako denat. – A teraz odsuń się ode mnie, bo zakłócasz mój spokój oraz przestrzeń osobistą. Nie wspomnę już o tym, że po prostu drażni mnie odór papierosów, który rozsiewasz wokół swej persony. – Kuroi zaczął myśleć na tym, czy wdawanie się w jakiekolwiek dyskusje z Vincentem ma sens. Poza tym… jakim to trzeba być wrednym chujem, żeby jeszcze szpanować swą wyższością nad Azjatą?! No po prostu niewyobrażalne.
Azjata stwierdził, że nie ma ochoty rozmawiać dłużej ze Starem, bo nie ma z nim żadnych szans i zaczął go odganiać gestem ręki jak jakiegoś kundla napotkanego na ulicy –No dalej, zmykaj. Naprawdę nie mam ochoty na użeranie się z kimś, kto ma się za bóg wie co. Teren szkoły jest wystarczająco wielki, więc z pewnością znajdziesz jakieś miejsce dla siebie, gdzie nie będziesz mi przeszkadzał. Sio. – I w tym momencie Kurolinda prawdopodobnie jeszcze bardziej pogorszyła swoją sytuację, bo jakim to trzeba być zarozumiałym gnojkiem, by myśleć, że ktoś starszy od niego da mu się ot tak pomiatać. Doprawdy... matka z ojcem powinni go lepiej wychować i nie szczędzić przy tym pasa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Czw Sie 06, 2015 4:37 pm

- Skoro znasz swoje poczucie wartości, to po co tak głośno o nim szczekasz? Szukasz u mnie potwierdzenia, czy po prostu tak długo na mnie patrzyłeś, bo zwyczajnie na mnie lecisz? - zamruczał na sam koniec i, serio, nie byłby tym specjalnie zdziwiony. Ile razy zdarzało się podobne sytuacje ze smarkaczami, które chciały się przed nim popisać - musieli być naprawdę ładni, żeby pan Gwiazda mógł ich przynajmniej przelecieć.
Spojrzał z pozornym spokojem na rękę, która machała mu przed nosem; dzięki Boże, że przynajmniej go nie musnęła, bo dzieciak skończyłby ze złamaną szczęką, a szkoda by było. Mimo wszystko, przełamał swój niesmak i złapał za kruchą rączkę chłopaczka, którą ten przed chwilą poruszał i w jednej chwili uniósł ją mocno do góry, zmuszając ciało do zachowania równowagi na czubkach palców. Uśmiechnął się paskudnie, a dobrze wiedział, że to potrafił i pochylił się jeszcze bardziej nad dzieciakiem i zacmokał pod nosem. Jeszcze kark sobie złamie. Nie złapał drugiej rączki, ale powiedzmy sobie szczerze, ta nie była mu w stanie zrobić krzywdy, ani nogi, które przecież musiały zachować kruchy kontakt z ziemią. Jeśli skośnooki zachce go kopnąć, to zwyczajnie go puści.
- Rodzice dzieci twojego pokroju wysyłają do internetu tylko po to, aby pozbyć się ich z domu, ale, przykro mi to mówić, skarbie, mimo że ta szkoła jest taka wielka, to tutaj też nie ma dla ciebie miejsca, więc czemu stąd nie wypierdolisz? - zapytał uprzejmie, a potem zrobił "o" wargami i odwrócił głowę w kierunku siatki, albo raczej tego, co było za siatką. - A może chcesz nauczyć się latać?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroi Yuki

avatar

Liczba postów : 42
Join date : 03/01/2015
Age : 17
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Czw Sie 06, 2015 7:30 pm

Coś odpoczęcie od wszystkiego nie wyszło zarówno Kuroi’emu jak i Vincentowi. Nie zmienia to faktu, że to nadal Kuroś jest na przegranej pozycji, o czym doskonale wiedział, jednak nie chciał o tym myśleć, nie teraz. Zmycie się z dachu też nie wyszło, ale to już jest tylko i wyłącznie wina czarnowłosego Azjaty.
Jak widać Vincent nie jest typem osoby z którą Yuki może sobie poczynać, co jest jednocześnie dla niego lekkim szokiem. Dzieciakowi zdarza się czasami żyć w jakimś alternatywnym świecie, co jak widać nie wyszło mu na dobre. Kiedy Pan Gwiazda skończył mówić, to kurdupel wybuchł śmiechem. Owszem, Vicuś był ładny, tego nie można mu odmówić, ale Kurolinda na chwilę obecną nie czuje do niego żadnej sympatii. Bardzo nam przykro, ale trzy razy „nie”, do widzenia.
- Po pierwsze: Ja nie szczekam, a po drugie: prędzej popełnię seppuku niż zakocham się w tobie! – Dzieciak ledwo powstrzymywał się od  śmiechu, ale dość szybko stracił powód do śmiania się, bo nagle ledwo co sięgał palcami os stóp podłoża.
Pozycja jaką był zmuszony przyjąć nie należała do wygodnych, a wszelkie próby uwolnienia się raczej wydawały się bezcelowe. Co prawda najchętniej strzelił by w pysk Stara z wolnej ręki, ale nie łudził się, że to w ogóle się uda. Jednak to i tak nie było najgorsze… Najgorsze było to, co usłyszał. Spojrzał na gwiazdora tymi swoimi czarnymi oczami z miną dziewicy, która pierwszy raz ujrzała męskiego członka. Czy naprawdę wylądował tutaj dlatego że starsi chcieli się go pozbyć? Nie… Nieee… to nie może być prawda. Vicuś po prostu pierdoli głupoty, by mu przykrość zrobić. Co on niby może wiedzieć?
- Och… w takim razie przykro mi, że cię mamusia z tatusiem nie kochają i postanowili oddać swojego synalka do internatu, by się z nim nie użerać dalej… Współczuł bym ci, ale aż tak dobrego serca nie mam, a teraz możesz mnie łaskawie postawić. – Nie chciał pokazać ani trochę tego, że to, co ten chujek powiedział gdzieś tam go ruszyło. Nie może i nie chce dać mu tej satysfakcji.
- Hmm… obawiam się, że możesz nie mieć wystarczających kwalifikacji do nauczania tej jakże i trudnej sztuki. Zrezygnuję tym razem, kochanie. – Uśmiechnął się zuchwale. Owszem obawiał się, że czarnowłosy może nie żartować no ale on NIE MOŻE tego zrobić, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Sob Sie 08, 2015 3:48 pm

Zmęczony umysł i uszy zaatakował szczekliwy śmiech... wybuch szczekliwego śmiechu dzieciaka. Vincent skrzywił się wyraźnie, bo kurwa mać i nawet nie skomentował tych żałosnych zdań, bo jak można nie rozróżniać "lecenia" a "zakochania, to niemal jak idiotyczne wierzenie w seks tylko w miłości i, szczerze, miał nadzieję, że Kuroi AŻ TAKIM debilem nie był, chociać długowłosy nie byłby zaskoczony. A co ważniejsze... Sppe... Seppa... co? - Panicz Star, jako typowy ignorant, nie miał pojęcia, czym to jest i wiedzieć nie zamierzał, bo skośnooki był skośnookim i niech trzyba tę swoją mangową kulturę z daleka od herbatkowej Anglii i niego, Amerykanina z krwi i kości, bo oni sobie nie życzą takich dziwactw - i dlatego nigdy nie poszedł na kulturoznawstwo.
Kolejny - równie idiotyczny, swoją drogą - wywód bruneta przyjął ze stoickim spokojem. Zaciągnął się papierosem, który spokojnie trzymał w wolnej dłoni i jakże się cieszył, że wypalił już niemal połowę. Ta przerażona minka tego szczeniaka była całkiem zabawna, serio.
- Jako, że jesteś kretynem... bo jesteś kretynem, no to widać i słychać... powinieneś wiedzieć, że to najlepsza najlepsza szkoła, serio nie wiem, jakim cudem się tutaj dostałeś, twoi rodzice muszą tak ciebie kochać, że pewnie wzięli kredyt, żebyś mógł chociaż postawić stópkę w tym miejscu, ale jaka szkoda, że taki smarkacz jak ty nie jest w stanie tego docenić, bo nawet jeśli się ciebie pozbyli, to mogli gdziekolwiek, a wylądowałeś tutaj, gdzie tylko skończysz tę szkołę i nie skończysz jako żałosny żebrak - stwierdził, chociaż wątpił, żeby coś trafiło do tego pustego łba.
Oczywiście, że może nauczyć latać. On wszystko może.
Dlatego nic dziwnego, że szarpnął dzieciak i nie przejmując się jego komfortem czy tym, czy aby na pewno nadąża, zaczął przemieszczać się wzdłuż siatki w poszukiwaniu jakiejś dziury. Skośnooki nadal ledwo mógł dotknąć czubkami butów ziemi.
- Nie kochaniuj mi tutaj, bo powiem o tym swojemu chłopcu - pisnął teatralnie, a potem zaśmiał się ochryple i zaciągnął się papierosem. - Myślę, że pierwsza lekcja jest darmowa i przymusowa. Tylko znajdę tę nieszczęsną dziurę w siatce, a będzie ona na pewno...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroi Yuki

avatar

Liczba postów : 42
Join date : 03/01/2015
Age : 17
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Sob Sie 08, 2015 4:56 pm

Miłość , zauroczenie… jeden czort. Nie zmienia to faktu, że Kurolinda nie jest zainteresowana żadnymi głębszymi związkami z tym skurwysynem z krwi i kości o imieniu Vincent. Najgorsze dla niego jest to, że ten co chwile udowadnia mu jak bardzo ponad Azjatą jest, co jak łatwo się domyślić, nie napawa dzieciaka radością. Nawet nie miał mu jak odpyskować, bo wbrew pozorom zatkało go. Czasami dzieciak milczy, kiedy nie ma nic do powiedzenia, ale to naprawdę czasami, czyli wtedy, kiedy natrafi na takich przeciwników jak Vincent.
Bycie ignorantem to raczej nikomu jeszcze nie wyszło  na dobre, a za nieznanie terminu „seppuku” (niektórzy nazywają to „harakiri”, ale to wieśniacy) to pan Star powinien się wstydzić. Toż to czasami w filmach ten termin się pojawia, no ale jak jest się ignorantem, to nic na to nie poradzisz.  Prawdopodobnie nawet Azjata nie jest aż tak wielkim ignorantem ale i tak nie wie kim jest Vincent Star. I raczej nie zmieni swojego nastawienia tylko dlatego, że jest… piosenkarzem? Doprawdy… To nie tak, że ta mała gnida w ogóle nie interesuje się angielską/UeSAńską sceną muzyczną , bo interesuje, ale jakoś tak wyszło, że Pan Star nie znalazł się w tym zaszczytnym gronie.
Niestety tym razem się nie udało. Spróbuj jeszcze raz!
Kuroi najzwyklej w świcie był przerażony tym, co się dzieje. Czy Vincent naprawdę chce go wyrzucić przez siatkę? No przecież nie warto! Jeszcze sobie biedy natyka czy coś takiego. Czarnowłosy gdyby tylko był w stanie zapewne próbowałby się jakoś obronić, ale jakoś nie był w stanie.
- Cz-czekaj… ale ja nie chcę… M-może się dogadamy jakoś? – Ktoś tu chce paktować, a to oznacza jedno. Dzieciak chce sobie ocalić skórę i buźkę. Wystarczy mu już to, że ma pod okiem limo, które jest zmuszony maskować kosmetykami takimi jak podkład i puder. Oczami pełnymi strachu patrzył na dużo wyższego od siebie chłopaka i liczył na akt jego łaski. „Jak ja nisko musiałem upaść… to boli”, ale podobno cel uświęca środki!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Sob Sie 08, 2015 5:14 pm

Dzieciak w końcu poszedł do rozum do głowy, ale dobrze wiedział, że to trochę za wcześnie, żeby odpuścić, bo w filmach zwykle musiał jeszcze komuś przypierdolić, żeby przestał podskakiwać, ale póki co nie zamierzał używać przemocy, bo przemoc jest nieelegancka, tak samo jak powoli kończący się papieros. Ponownie zaciągnął się, nadal szukając tego miejsca w siatki i odpowiedział dopiero po dłuższej chwili:
- Jesteś pewien, że chcesz się dogadać, skoro wszystko zaczęło się przez twoje gadanie? - zapytał z lekką ironią, bo przecież tak było. Szczeniak głównie szczekał, jeszcze zęby nie wyrosły mu do gryzienia. A teraz tymi samymi ustami, którymi sprowokował wielkiego panicza Stara, próbował się ugadać, też mu coś.
Vincent teatralnie przystanął w miejscu i ponownie zrobił usta w "o". Był aktorem, miał prawo być dramatyczny.
- Och! Co ja widzę! - powiedział z taką parodią entuzjazmu, że to było aż śmieszne. Zrobił daszek oczom z dłoni, jakby był wielce słoneczny dzień, a przecież nawet nie było słońca. - Chyba widzę dziurę w siatce! A nie mówiłem, że ją znajdę? - I począł iść w jej kierunku szybciej, niż poprzednio. Jego chłopiec byłby dumny z tego zastraszania, chociaż on pewnie wolał inne metody.
Peta rzucił niedbale na ziemię i nadepnął go butem, ale spokojnie, wszystko było po drodze ku celu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroi Yuki

avatar

Liczba postów : 42
Join date : 03/01/2015
Age : 17
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Sob Sie 08, 2015 5:42 pm

Czasami zdarza się, że paniczyk postępuje mądrze, jednak nie ma się co tym zachwycać. Zapewne lada moment pogorszy swoją sytuację bardziej, bo po prostu nie byłby wtedy sobą. Na chwilę obecną nie pragnął niczego innego jak być puszczonym przez Stara, bo rączka go już boli, a z niego to jakieś dziwnie kruche dziecko jest. Made in Asia, nic na to nie poradzisz. Poza tym… naprawdę pragnął dogadać się z Vicusiem, byleby tylko żyć. Życie to ta mała gnida sobie ceni.
- Ja wiem, że to moja wina... – Cud numer jeden: Kuroi Yuki przyznał się do błędu – ...ale przecież możemy spróbować załagodzić ten głupkowaty konflikt po dobroci, prawda? – Cud numer dwa: Przyznał się do tego, że jest głupi stworzył niepotrzebny konflikt swą głupotą.
Och.. to Vicuś to jest aktorem i do tego nie w filmach XXX? No, no… W sumie pomyśleć, że pan Star gra w filmach dla dorosłych jest co najmniej komiczne. Wystarczy spojrzeć na niego… jest zbyt zadbany do roli tego, który bierze jakąś napaloną laskę… taki tam pizduś plastuś z niego i nic więcej.
Przystojny pizduś plastuś.
Kiedy gwiazdor zauważył ową dziurę w płocie, Azjata jakoś tak pobladł. Do tej pory wierzył w to, że Vincentina zgrywa się, ale prawda okazała się inna.
- Przemyśl to. Po co masz sobie brudzić ręce? Poza tym… Za zabójstwo możesz trafić do więzienia, a tego raczej nie chcesz. – Szczyl próbował do końca jakoś bronić swe dupsko. – Wiesz… zawsze możemy pójść na jakiś korzystny układ…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Sob Sie 08, 2015 6:39 pm

- To ty masz konflikt ze mną, nie na odwrót - prychnął pod nosem.
On miał konflikt ze swoim ojcem, z matką, z aktorami, którzy niejednokrotnie posuwali się do naprawdę wrednych czynów, byle tego z roli wyleciał, z zakompleksionymi piosenkarzami, z homofobami, ze swoimi ex i tak dalej, ale na litość, na pewno nie z jakimś przypadkowym szczeniakiem.
I musiał naprawdę mocno przygryźć wnętrze policzka, żeby nie wybuchnąć śmiechem, kiedy ten zaoferował mu korzystny układ. Co on, kurwa, może mieć do zaoferowania? Na twarzy jednak miał wypisany całkiem-powagę, spojrzał w niebo z rochylonymi ustami* i począł się zastanawiać nad tym, czy warto poświęcać czas na targowanie się, ale właściwie czemu nie? Może faktycznie nie doceniał skośnookiego, w końcu ci zawsze mieli najlepsze podróby ubrań, nie, żeby Vincent je namiętnie kupował, ale czasem nie było oryginałów...  Aż w końcu stanął przed nim, zasłaniając cały widok sobą.
- Co takiego możesz mi zaoferować?

______
https://www.youtube.com/watch?v=S4u_Llq6QbA - od 0:11 <3 xD

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroi Yuki

avatar

Liczba postów : 42
Join date : 03/01/2015
Age : 17
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Wto Sie 11, 2015 1:19 pm

Konflikt? Ja nie wiem o czym ty mówisz, kotku. – Uśmiechnął jakby nigdy nic się nie stało. Konflikty z panem JestęGwiazdęWięcPadajtaPrzedeMnąWyMarneIstoty jakoś go nie interesowały, bo one chyba grożą utratą życia.
Patrzył na Vincentinę w milczeniu i zastanawiał się, czy mózg się czasami od tej fajki jej nie zlasował, bo jakoś tak dziwnie wpatruje się w niebo – No nie mówcie mi, że trafiłem na jakiegoś popierdoleńca… - pomyślał i zaczął obstawiać sam ze sobą, co czarnowłosy (ch)Amerykanin może mieć nie tak jak trzeba z główką. Niestety nie miał na to zbyt wiele czasu, bo się okazało, że ma szansę uratować swe kościste dupsko.
- Och ja mogę tobie wiele zaoferować, my friend. Oferuję tobie darmowe lekcje języka japońskiego od prawdziwego Japończyka z krwi i kości. Oczywiście mam na myśli mą skromną osobę. – Kuroi… kłamstwo jest grzechem. Nie wciskaj ludziom, że jesteś skromny, bo widać, że nie. - Jeżeli nie jesteś zainteresowany poszerzaniem swych umiejętności językowych oferuję tobie azjatyckie kosmetyki. Chyba obiło ci się o uszy, że koreańskie kremy BB są najlepsze, czyż nie? – Oczywiście nie piśnie czarnowłosej mendzie, że ta opcja dla Azjaty jest najmniej korzystna, bo wiąże się ona z pewnymi wydatkami… nawet jeśli załatwi wszystko po znajomości. - W ostateczności jestem skory oddać ci mojego przewspaniałego współlokatora. Idealny worek treningowy, który aż prosi się o spuszczenie wpierdolu. – Szczyl wyszczerzył swe białe zęby. W głębi duszy liczył na to, że coś Stara zainteresuje, bo jak nie to będzie miał problem większy niż to limo pod prawym okiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Wto Sie 11, 2015 6:29 pm

Ciekawe, że skośnooki sam stwierdził, że to, co między nimi się działo to konflikt, a parę sekund później miał amnezję, no naprawdę, Vincent nie czuł się na tyle wielkim idiotą, żeby to kupić lub odpuścić, litości.
Oczywiście, jak się spodziewał, oferty były dość beznadziejne. Jedyne, co mogło go choć trochę zainteresować, to kosmetyki, które równie dobrze mógł kupić sobie sam. Nadal trzymał ręce skośnookiego wysoko, choć zaczynała powoli boleć go ręka, więc nie mógł za długo dręczyć dzieciaka. Jednak miał ma na tyle siły, że był w stanie drugą wolną dłoń zacisnąć na szyi dzieciaka i całkiem-mocno naprzeć na jabłko Adama, a potem lekko rozluźnić uścisk, choć nadal trzymał jego ręce i szyję.
- Ile jesteś w stanie załatwić mi tych kosmetyków miesięcznie?
Czyli jednak zamierzał dłużej dokuczać biednemu dzieciakowi. No cóż, mimo że był małym kretynem, to jednak zdecydowanie nie był jego dzień.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroi Yuki

avatar

Liczba postów : 42
Join date : 03/01/2015
Age : 17
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Wto Sie 11, 2015 7:53 pm

Vincent mógłby raz w życiu zrobić coś nie dla siebie i odpuścić biednemu dzieciakowi, który męczył się niemiłosiernie. No doprawdy… to już zakrapia pod sadyzm!
Na dodatek nie wydawał się on w ogóle zainteresowany ofertami Azjaty. No może oddanie Nathaniela jest wredne i z pewnością najmniej atrakcyjną ofertą, ale pozostałe dwie nie były aż takie tragiczne – w mniemaniu samego Kuroi’ego oczywiście.
Chłopczyna czując jak dłoń Vicusia the Skurwysyna napiera na jego grydkę nie mógł za bardzo złapać głębokiego oddechu co spowodowało, że próbował to zrobić teraz za wszelką cenę. Nie mógł nawet spróbować jakkolwiek się obronić, bo jego ręce zostały unieruchomione. Na szczęście Pizduś-Plastuś nieco poluźnił swój chwyt, dzięki czemu szczyl mógł odetchnąć nieco.
- Z-zależy ile potrzebujesz… - spojrzał mu w oczy i wręcz modlił się o to, by to wszystko szybko się skończyło. Pytanie czarnowłosego chujka zrobiło dzieciakowi nadzieję na to, że istnieje szansa na jakiś rozejm… byleby tego dożył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Wto Sie 11, 2015 8:11 pm

Zmrużył oczy, zastanawiając się, czego właściwie używa co miesiąc, co szybko mu się kończy. Zacmokał pod nosem, spoglądając gdzieś obok głowy dzieciaka, ewidentnie robiąc listę zakupów i lepiej, żeby skośnooki mu w tym nie przeszkadzał! Zrobił lekki dzióbek z ust, przez co wyglądał niemal uroczo, serio, tylko szkoda, że najpierw chciał nauczać latać z wysokiego budynku, a potem zrezygnował na rzecz planów uduszenia bezczelnego szczeniaka.
- Na pewno chciałbym korektor pod oczy, rozświetlający. Tylko dobrze dobierz do mojego kolorytu. Puder, w identycznym kolorze. Krem nawilżający. Krem nawilżający do ciała. Do dłoni. Do ust. I jakieś fajne maseczki do twarzy lub włosów, takie w saszetkach - zadecydował w końcu i spojrzał na skośnookiego, nieznacznie pochylając się nad nim. Z całej siły woli panował nad ręką, która chciała mu drżeć, bo dzieciak nie ważył pięciu kilo, a Star nie wyciska na siłowni. - Jesteś w stanie to załatwić? I przedstaw mi się.
Nie musiał dodawać, że radziłby nie kłamać, bo jakby go dorwał...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroi Yuki

avatar

Liczba postów : 42
Join date : 03/01/2015
Age : 17
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Wto Sie 11, 2015 9:04 pm

Alleluja! Star chyba na poważnie jest zainteresowany kosmetykami from Asia! No po prostu można iść to oblać … Ale nie, Kuroi nie ma z kim nawet. Jedynie Pan Bułeczka by się z nim napił, ale to siara tak z pluszową pandą winiacze wciągać.
Na jego własne szczęście nie przerywał jaśnie panu Vincentowi w robieniu mentalnej listy zakupów. Gdzieś tam liczył na to, że będzie ona mała, ale spojrzenie na Stara szybko pozbawiło go tej nadziei. Toż to stuprocentowy Pizduś-Plastuś, który kładzie fundamenty na ryj szpachlą. No cóż… w tym miesiącu jego kieszonkowe pójdzie na tzw. Wyższe cele.
- Powiedz tylko w jakie mniej więcej mam celować kolory, bo chyba potrzebujesz pudru w nieco ciemniejszym odcieniu… - Tak, tak Kuroś. Unikanie słońca i przebywanie niemalże cały czas w pokoju jak ten no life czyni cię jedynie chorobliwie bladym, a takim zajebistym odcieniem skóry, to raczej mało kto może się pochwalić.
Zapytany o swe personalia zaczął rozważać, czy sprzedać temu ignorantowi swoje prawdziwe dane. Skoro TenJakMuTamCasanova nie umiał nawet powtórzyć takiego słowa jak „seppuku” to gówniarz celowo sprzeda mu jakieś lewe imię i nazwisko. - Shin’ichi Kojima, raczej nie ma sensu tłumaczenie tobie jakimi znakami się to zapisuje… - To jest Japonia, tego nie ogarniesz człowieku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Sro Sie 12, 2015 10:04 am

Vincent tez nie grzeszył opalenizną, głównie dlatego, że utkwił w starodawnym przekonaniu, że to rolnik jest opalony i czuł się ze swoją arystokratycznie bladą dupą nieprzyzwoicie atrakcyjnie. Kij z tym, że zdarzało mu się głupie sytuacje, gdy ludzie pytali, czy aby na pewno dobrze się czuje, bo coś blado wygląda.
- Po prostu weź najjaśniejszy, tylko nie celuj w różowy, a cieplejsze - mruknął w końcu, nawet nie komentując kłopotliwego imienia jego zakładnika-sponsora. Litości. Czemu nie mógł po prostu nazywać się Jack? Bob? Will? - Myślę, że ja chyba nie muszę się  przedstawiać. Chyba wiesz, jak mnie znaleźć - stwierdził, jakże pewny siebie i w końcu puścił rąsie chłopaka, dziękując swojemu bicowi za wytrzymałość. Za to mocniej zacisnął dłoń wokół szyi chłopaczka.
- Rozumiem, że umowa stoi?
Oczywiście, nie dusił skośnookiego, więc ten mógł mówić, ale sprawiał wyraźny dyskomfort.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroi Yuki

avatar

Liczba postów : 42
Join date : 03/01/2015
Age : 17
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Sro Sie 12, 2015 11:40 am

Ach te stare przekonania~ Tylko rolnicy są opaleni, tatuaże noszą kryminaliści, a glany to obuwie hitlerowców! Tego z pewnością jest więcej, ale po co zakrzątać sobie tym głowę?
A teraz nadszedł czas na otworzenie mentalnego notatnika: najjaśniejszy puder, byleby nie celować w róże. Dziecina zastanawiała się za to, czy jaśnie pan Vincent jest w ogóle w stanie zapamiętać jego personalia, no bo przecież wypada znać dane swego sponsora.
Vicuś… staczasz się. Piętnastolatek twoim sponsorem?
Bob, Jack, Will… to takie typowe niejapońskie imiona, nudne na dodatek… Ci Europejczycy i (ch)Amerykanie to doprawdy dziwni ludzie są, ale na to już biedny Kuroi AKA Shin’ichi nic nie poradzi.
Spojrzał na czarnowłosego z lekkim zdziwieniem. On nie ma zielonego pojęcia kim jest Star i że niby kim on jest, że dzieciak ma to wiedzieć? –… Oczywiście, że wiem. Pfff… Każdy to przecież wie. – Pan Gwiazda nie musi wiedzieć, że Kurolinda nie wie. Może szczylowi poszczęści się w życiu i aktorzyna zapomni o jego istnieniu w pięć minut po zakończeniu ich spotkania? To byłoby piękne po prostu!
No w końcu ten sadol go puścił. Jakaż to ulga była dla malucha, że nareszcie mógł stanąć na swych nóżkach. Od razu zaczął sobie rozmasowywać nadgarstki i starał się nie pokazywać tego, że ta rąsia Stara na jego szyjce nie jest taka zła. Chłopczyna przełknął ślinę i lekko skinął głową.
- O-oczywiście, że tak… ale mógłbyś zabrać tą rączkę? Jest gładka, ale moja szyja się już z nią chyba wystarczająco dobrze zapoznała. – uśmiechnął się przesłodko i czekał jedynie na tą chwalebną chwilę, kiedy Vincentina da mu w końcu spokój, a on będzie mógł spieprzyć do Natanielka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Sro Sie 12, 2015 8:07 pm

Kiedy skośnooki zareagował całkiem pozytywnie na całą sytuację, Vincent zacisnął palce ostatni raz ostrzegawczo, co mówiło nie mniej i więcej niż lepiej wywiązuj się z umowy, chiński smarku i powoli go puścił. W końcu mógł wyprostować się i strzepać niewidzialny kurz ze swojej koszuli, nim nie uśmiechnął się uprzejmie, jak biznesmen, tylko szkoda, że uśmiech nie sięgał oczu. Te pozostawały nadal chłodnawe i niezadowolone.
- W takim razie, dobrze, że się ugadaliśmy - powiedział krótko i skinął mu głową. - Do zobaczenia. - No patrzcie, jaka urocza gwiazdeczka, najpierw grozi, a potem żegna się jak nigdy nic i z klasą. Jeszcze uścisku dłoni zabrakło, ale nie miał ochoty na dotykanie Japończyka.
Vincent leniwie opuścił dach, a skośnooki mógł zauważyć, że naprzeciw wcale nie była uszkodzona siatka.
Oczywiście, że panicz Star też o tym wiedział.

[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroi Yuki

avatar

Liczba postów : 42
Join date : 03/01/2015
Age : 17
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   Sro Sie 12, 2015 9:31 pm

Cóż… spotkanie to raczej nie będzie należało do rzeczy, które Azjata będzie chciał pamiętać, aczkolwiek z pewnością na jakiś czas spowoduje, że będzie szczylem grzeczniejszym, o czym jego współlokator-debil nie musi wiedzieć! Wielmożny pan Kuroi po prostu będzie miły ze strachu, że takich osobowości jak Vincent jest więcej.
Chłopczyna pożegnał się ze Starem. Jakaż to była dla niego ulga, gdyż musiał coś z siebie wyrzucić.
- Co za skurwiel! – Powiedział na głos dopiero wtedy, kiedy tej mendy nie było na dachu. Oby tylko nie okazało się, że to usłyszał, bo jeszcze gnojek wyleci przez tą… - …Wrobił mnie! Tu nie ma żadnej dziury! – Wkurzony na samego siebie usiadł na dachu i pozostał tam przez dobrą godzinę. Podniósł swe cztery litery dopiero wtedy kiedy uznał, że mu jest zimno i ten jego kościsty tyłek go boli.
W podłym nastroju udał się w stronę wyjścia. Ten dzień z pewnością nie należał do udanych, a na dodatek czekają go pewne wydatki.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Siatka zabezpieczajaca   

Powrót do góry Go down
 
Siatka zabezpieczajaca
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Budynek główny :: ∎ Dach-
Skocz do: