IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom Leammiele'a

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Czw Lip 03, 2014 9:05 pm

Obserwowanie zachowań, które z powodzeniem można było określić jako niepokojące, stało się dla Charlesa chlebem powszednim. Nigdy też wybitnie się nad nimi nie zastanawiał. Były i już. Kiedyś śmiało sadził, że nie mają na niego wpływu, wszak Gregor nie był Charlesem, a Charles nie był Gregorem. Różnili się na chyba każdej możliwej płaszczyźnie, więc nic dziwnego, że pan dyrektor, całkiem naturalnie się od gregorowej dziwności odgradzał. Miał przecież na karku własne, niepokojące przywary, a poza tym nie zwykł ingerować w życie innych ludzi bardziej niż było to potrzebne. Jednak teraz, kiedy tak naprawdę zatarły się wszystkie granice, Charles czuł, że wszystko ma na niego znacznie większy wpływ niż sądził dotychczas. O, choćby teraz. Czuł się zdecydowanie nieswojo patrząc na nagie plecy Gregora, podczas kiedy on... przytulał się do ściany. Na końcu języka miał słowa "Co robisz?" ale ugryzł się w niego i jedynie przechylił w bok głowę, z premedytacją zabraniając sobie ingerencji w tę sytuację. Nieświadomie od nowa budował w umyśle barierę, która kiedyś była mu wygodna, a która teraz, przez minione chwile uniesienia zburzyła się na rzecz czegoś pozornie bardziej trwałego. Bzdura! Przed nimi długa droga naszpikowana przeciwnościami, a to co zbudowali było niezwykle kruche. Może właśnie broniąc się przed zepsuciem tej delikatnej rzeczy, Charles decydował się na okruchy dystansu.
- Dziękuję - Odparł krótko, oczywiście nie mając zamiaru korzystać z pomocy gregorowej gospodyni. W głowie już układał plan działania. Wyjdzie z pod prysznica, wrzuci swoje ubrania do pralki, wysuszy i wyprasuje. Dopiero wtedy z czystym sumieniem będzie mógł położyć się spać albo wrócić do domu... jednak widząc namydlone dłonie, które nagle sięgnęły mu ramion, spiął się nieznacznie, a myśli wyparowały pod dotykiem. Czy zawsze będzie reagował tak żywo na jego dotyk? Nie cofnął się, choć odruch ciężko było zdławić zupełnie. Dopiero kiedy zapewnił siebie, że to są wciąż te same palce, te same ramiona i ten sam Gregor, przymknął oczy, poddając się znajomym uczuciom. Już nawet wyciągał dłonie by go objąć, ale wtedy Gregor sam się cofnął. Charles nie zarejestrował chwili w której mężczyzna, zupełnie jak małe dziecko, zapragnął spróbować ładnie pachnącej piany. Dlatego też spojrzał na niego pytająco, a że zamiast odpowiedzi otrzymał pytanie, niemal od razu przestawił się na inny tryb. W końcu dziwność Gregora, była gregorową dziwnością, niczym co powinno go niepokoić... prawda? Wszedł pod strumień wody zmywając wiśniowa pianę z ramion i piersi.
- W szkole powinienem być przed dwunastą, ale na dziewiątą mam spotkanie z kontrahentem. W domu muszę być wcześniej, żeby się przygotować. Dlaczego pytasz? Masz jakieś plany w których mnie uwzględniasz?
Służbowy ton pojawił się odruchowo, podobnie jak całkiem trzeźwe, uważne spojrzenie. Uczucia swoją drogą, ale nadal, związek w mniemaniu Charlesa był przede wszystkim umową z której należało się wywiązywać, nawet jeśli punkty w niej zawarte mogły być kłopotliwe. I jeśli miałby się teraz nad stroną uczuciową zastanowić, to z niepokojem stwierdziłby, ze ciężko mu już odgraniczyć je od umiłowanej logiki. Może więc w ogóle powinien przestać się nad tym zastanawiać?

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Pon Lip 21, 2014 2:09 am

Tym razem pan Leammiele znowu wpierw zrobił, potem pomyślał. Cóż, z jednej strony to niepokojące, bo przecież są pewne oblicza bliskich ludzi, których poznać tak naprawdę nie chcemy (w końcu komu nie marzy się partner idealny?), z drugiej jednak naturalność była najlepszym dowodem na dobre samopoczucie w czyjejś obecności. Istniała jeszcze trzecia możliwość, z której Gregor zdał sobie sprawę właśnie teraz, gdy wyczuł to znajome spięcie ciała kochanka. Nastąpiła szybka analiza sytuacji, pamięć wtrąciła swoje trzy grosze... i oto wykiełkował wniosek: pan Leammiele sobie odpuścił. I to chyba naprawdę, z całą siłą tych słów. Odpuścił swoim wątpliwościom, przeczuciom, obawom, poczuciu powinności i pragnieniu przynależenia tylko do samego siebie.
Mruknął coś w odpowiedzi. Plany... nie! On i planowanie? To zły pomysł. Nawet w najbliższej przyszłości kierował się planem Charlesa: po skończonym prysznicu zaskakująco grzecznie podał mu czysty ręcznik, sam przepasał drugim biodra, nie przejmując się wcześniejszym wytarciem skóry czy włosów. Wskazał, że pralnia jest na dole, zaproponował, że może zaprogramować pralkę na najszybszy tryb, pokazał deskę do prasowania i żelazko... Oczywiście, nie zamierzał robić czegokolwiek za niego. Poza tym, czy to miałoby sens? Gregor był zdania, że nikt nie wyprasuje własnej koszuli lepiej niż prawowity właściciel.
Przez cały czas w ciszy dotrzymywał mu towarzystwa, jednak nie pilnował, co mężczyzna robi. Ot, przysiadł wygodnie na schodach, poprawił ręcznik, zaplótł ramiona na piersi i... był obok, obserwując charlesowe dłonie, patrząc na pianino przykryte materiałem albo na wirującą pralkę, wydającą odgłosy szczęśliwego pterodaktyla. Pomimo tego, że nie wpadł w melancholiczną zadumę ani senność, dopiero po dłuższej chwili przyszło mu do głowy, że taka obecność to coś odmiennego od tego, co czego nawykł, a mimo to powlókł się za nim bez konkretnego celu. Jednak to on obserwował, więc inaczej odbierał sytuację... co? Co to za myśl... ta poprzednia? Krępuje go? Ta myśl sprawiła, że sam poczuł się odrobinę nieswojo. Parę razy zaciągnął się zapachem świeżego prania i chłodnego powietrza, po czym spojrzał na Charlesa spod przymrużonych powiek. Krępuje... ? Czy to będzie miało tak wyrazisty koniec, jak początek? Koniec-sroniec. Powinienem zapalić, bo gderam jak stara purchawa. Szkoda, że nie wziąłem fajek. Nadal czuję ten przeklęty smak żelu. Charles przekłada prasowanie ubrań ponad sen. Też bym tak zrobił. Jesteśmy próżni? Nagle uśmiechnął się do mężczyzny w zaskakująco przyjazny sposób i wstał, jednocześnie informując, że pójdzie napić się wody i będzie czekał na niego na górze, w sypialni.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Sro Lip 30, 2014 10:03 pm

Gdy schodzili po schodach do pralni, Charlesa nawiedziła niezwykle dziwaczna myśl. "Powinniśmy ze sobą więcej rozmawiać" tak zawsze mówiła mu matka zwykle poprzedzając to kłótnią w której Charles i tak właściwie się nie udzielał. Zauważył, że im mniej mu na czymś zależy, tym bardziej to ignoruje. Pamiętał, że doprowadzał tym matkę do płaczu i... Nie tylko matkę. Carolyn. Jej łzy także doskonale pamiętał. Po raz wtóry dochodził do wniosku, że wszelkie niepowodzenia w sferze uczuć były tylko i wyłącznie jego winą. Zabawne, bo czy Gregor nie sądził podobnie? Charles i tak nie miał o tym pojęcia, bo przecież "za mało ze sobą rozmawiają". Z tą myślą kołatającą się po głowie przesiedział w milczeniu cały tryb prania, wpatrując się w kręcącą się wewnątrz koszulę i spodnie. Właściwie rzadko wtedy spoglądał na swojego partnera. Zastanowił się co prawda nad tym, że mógłby poruszyć temat grania na pianinie gdyż takie właśnie tutaj stało, ale przypomniał sobie, że gra słabo bo nigdy tego nie lubił i pewnie nie zagrałby nic Gregorowi. Nie chciał też by Gregor coś grał bo nie bez powodu pianino stoi tutaj, a nie na górze. Zaskakująca empatia panie Griffiths! Jedyne czego nie było teraz w charlesowej głowie to skrępowanie. Zaczął się godzić z całą tą sytuacją. Wracał do realności mocno poszerzonej o dodatkową osobę.
Prasował również w milczeniu, ale znów pojawiła się nietypowa dla Charlesa myśl, której znów nie wypowiedział. Pranie pachniało proszkiem do prania jakiego używał Gregor. Chyba tylko dlatego, że to proszek Gregora, Charles nie wzdrygnął się na myśl o założeniu koszuli, która pachnie obco. Zamiast obrzydzenia jakie zwykle czułby w podobnej sytuacji, w tej poczuł tylko zabawne łechtanie w żołądku. Uśmiechnął się pod nosem i gdy rozprasowywał kołnierzyk na koniec z czułością przeciągnął po ciepłym materiale palcami. Może gdy jutro ją założy nie będzie się w domu przebierał? Zmarszczył brwi bo akurat ta myśl wydała mu się szalenie krępująca.
Wyrwany z zamyślenia, drgnął zaskoczony i jedynie pokiwał głową, asekuracyjnie zmywając głupi uśmiech z twarzy na rzecz kamiennej powagi.
Nie spędził w pralni więcej niż należało. Choć może w jego pedantycznym przypadku poświęcał więcej czasu na prasowanie niż przeciętny człowiek, ale gdy skończył od razu naciągnął na siebie świeże bokserki i skierował się na górę. Z każdą chwilą coraz bardziej odczuwał cały ten weekend. Nie tylko w aspekcie psychicznym, ale teraz także fizycznym. Starość nie radość jak mawiają.
Gdy otworzył drzwi do sypialni wciąż było w niej chłodno, ale zapach pożądania niemal zupełnie się rozproszył. Zmięta pościel... wspomnienia z przed kilkudziesięciu minut... Charles spojrzał na leżącego Gregora i spróbował się uśmiechnąć, ale wyszedł mu jakiś taki zażenowany grymas. Zatrzymał się jak ten kołek na środku pokoju z koszulą i spodniami przewieszonymi przez przedramię. Rozejrzał się w poszukiwaniu jakiegoś dla nich miejsca, ale według niego nic w tym pokoju nie nadawało się na wieszak. Odszedł więc na bok, ukucnął i ułożył wyprasowane na listek ubrania na podłodze, oczywiście w taki sposób by się nie pogniotły. Dzięki temu gregorowa sypialnia wzbogaciła się o dodatkową ozdobę w postaci prawie kompletnego, zupełnie płaskiego człowieka rozpostartego na ziemi.
- Gregor, czy ja za mało mówię? - rzucił mimochodem podczas rozkładania spodni.

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Pią Sie 01, 2014 11:58 pm

Schody, ciemność, nie zapalał światła, znał pomieszczenia na pamięć. Przez salon! Do kuchni! Zgarnął z jednej z szafek butelkę, nalał wody do kubka. Ciemno, ale po dźwięku zorientował się, kiedy naczynie jest pełne. Jeden łyk, drugi, trzeci... Cholera. Odstawił kubek o mało co go nie przewracając i ruszył na górę. Dopiero, gdy zatrzymał się w połowie długości sypialni, zorientował się, że szedł coraz szybciej, niemalże wbiegł po schodach przeskakując po dwa stopnie, aż musiał przytrzymywać ręcznik na biodrach, by się nie rozplątał. Skąd ten niepokój? Miał wrażenie, że o czymś zapomniał, że coś przegapił, coś zgubił i teraz ktoś będzie miał do niego żal. Kilka wspomnień prześlizgnęło się na granicy świadomości, jednak żadne nie pomogło mu dojść przyczyny tego zachwiania.
Wariuję. Westchnął, spojrzał na łóżko. Podszedł do otwartego okna. Tutaj: jego dom, podłoga pod stopami, dach nad głową, powiewająca firanka, pościel, wspomnienia, zapach (też już wspomnienie czy jeszcze nie?). Tam: wilgotna trawa, płoty, domy, beton, ruch uliczny, kamienice, mosty, gdzieś daleko wyjący alarm samochodowy... Dwa światy. Tak daleko. Gregorowi wydawało się, że jedynym połączeniem między jednym a drugim jest chłód przedostający się do wnętrza sypialni.
Zatrzasnął drzwi na taras i uśmiechnął się triumfalnie. Nie dzisiaj, pani Rzeczywistość! Dziś ze mną śpi ktoś inny!

Rozłożył się wygodnie na łóżku, jedną dłoń wsunął pod głowę, drugą oparł na brzuchu i trzymał w niej papierosa, którego podwędził Charlesowi. Był akurat w połowie, gdy usłyszał kroki na schodach. Całe szczęście, bo myśli pana filozofa zaczęły zwyczajową wędrówkę w rejony Wszechrzeczy, w które nie jest się dobrze zapuszczać, jeśli nie chce się postradać resztki optymizmu... i - o dziwo! - nie chodziło o nagłą zmianę relacji z Charlesem, tylko o ogólny niedobór sensu w organizmach żywych tego świata.
Otworzył oczy i obserwował przyjaciela. Szczęśliwie się złożyło, że było za ciemno, by wyraźnie dostrzegł ten charlesowy grymas, bo pewnie pomyślałby, że mężczyzna ma mu za złe, że Gregor poczęstował się jego papierosem. I właściwie to co on ro...? Aha. A wieszaki? A garderoba? Nie ważne. Poradził sobie w taki sposób, więc niech będzie. Dobrze, że Leammiele zanim się położył, pomyślał aby sprzątnąć własne ubrania.
Podniósł się do siadu, strząchnął popiół do popielniczki stojącej na szafce nocnej i nadal się przyglądał, przechylając głowę. Z jego perspektywy przy zgaszonym świetle ubrania wyglądały jak magiczny znak rozrysowany na podłodze albo ofiara dla bogów. ('Don't be aroused by my confession unless you don't give a good god damn about redemption.')
- Co...? - Głos mężczyzny rozproszył wszystkie okultystyczne skojarzenia. Odchrząknął. - Nie wiem... Nie wiem czy byłbyś sobą, gdybyś mówił więcej, ale to pewnie ułatwiłoby... - zawiesił głos szukając odpowiedniego słowa, przy okazji zaciągnął się papierosem. O co chodzi? Uczucie niepokoju sprzed kilku chwil powróciło. Czyżby naprawdę coś przeoczył? - ...pewnie sprawy. Masz coś konkretnego na myśli?

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Sob Sie 02, 2014 1:07 am

Charles wstał pomstując w myślach na plecy, które odezwały się bólem. Skrzywił się spoglądając na swoje dzieło rozłożone na ziemi. Miał nadzieję, że rano nie będzie musiał wracać do pralni żeby wyprasować to jeszcze raz. Zapewne nie miał by na to czasu, choć może w ogóle nie będzie spał? Całe zmęczenie gdzieś sobie poszło i prawdopodobnie nie łatwo będzie zasnąć. Westchnął ciężko. Czekał go długi dzień. Miał przeczucie, że rzeczywistość upomni się o niego w bardzo nieprzyjemny sposób.
Odwrócił się do leżącego w łóżku Gregora i kontynuował rozpoczęty temat na którym właściwie specjalnie się nie skupił. Znów myśli odpłynęły mu do spraw dnia następnego, ale zarejestrował odpowiedź mężczyzny na tyle by mu odpowiedzieć.  
- Tak właściwie to nie. Nie mam nic konkretnego na myśli, po prostu tak mnie naszło. Zawsze sądziłem, ze gdy mówi się dużo, to wtedy tworzy się więcej nieporozumień. Moja matka sądziła inaczej.
Podszedł do etażerki i sięgnął po paczkę papierosów. Zauważył, że pali zwykle razem z Gregorem... To znaczyło, że wcześniej o tym nie pamiętał. Dziwne. Zapewne działo się tak przez zbyt dużą ilość wrażeń i Charles zwyczajnie nie zaprzątał sobie głowy tak nieważką rzeczą. Teraz jednak dym łaskotał go w nos więc odpalił jednego i zaciągnął się mocno. Dławiąc w sobie opory przed takim zwyczajnym wślizgnięciem sie pod kołdrę, usiadł na brzegu łóżka i zaciągnął się raz jeszcze, by zaraz rozejrzeć się w poszukiwaniu popielniczki. Popielniczka owszem, była, ale po drugiej stronie łóżka. Dostrzegł ją w półmroku więc wstał, okrążył mebel i stanął przy drugiej nocnej szafce. Strząchnął popiół. Pewnie stał by przy niej dopóki nie spaliłby papierosa całego, ale w jednej chwili gorycz zamiast być czymś pożądanym ukuła go w język. Tego jeszcze nie było, żeby papierosy mu nie smakowały, ale najwyraźniej właśnie był świadkiem kolejnej niesamowitej rzeczy. Po raz wtóry wzdychając ciężko zgasił ledwie zapalonego papierosa i ponownie okrążył mebel. Przeszedł do porządku dziennego nad kolejną rzeczą. Niebywałe. Podniósł swoją komórkę, ustawił budzik.
- Nie jestem śpiący. - Zamarudził pod nosem mrużąc oczy przed światłem padającym z ekranu telefonu. Odłożył go w to samo miejsce i z ociąganiem wsunął się pod kołdrę obok przyjaciela. Czuł się dziwnie patrząc na nie swój sufit, leżąc na nie swojej poduszce w pościeli, która nie była jego. Co więc zrobił by czuć się lepiej? Obrócił się na bok, twarzą do Gregora. Wbił spojrzenie w kościstą sylwetkę do połowy wystającą z pod kołdry. Okazało się jednak, ze to wcale nie pomaga. Cóż, najprostsze rzeczy zawsze przerastały pana Griffithsa.

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Sob Sie 02, 2014 3:17 am

Chociaż usłyszał odpowiedź, nie czuł się spokojniej. Śledził spojrzeniem ruchy mężczyzny, w myślach analizując po raz kolejny, co mógł przeoczyć, potem co pchnęło Charlesa do zadania tego pytania. Czy nie spodobało mu się, że Gregor wrócił tu sam, zostawiając go na dole? Że nie wykorzystał tej chwili na rozmowę? Co działo się tam w jego głowie? Starał się zrozumieć, ale – nie rozumiał. I pomyśleć, że do tej pory uważał, że nikt nie pobije poziomu skomplikowania  kobiet...
W prawdzie na jego twarzy nie dało się odczytać żadnych wyraźnych emocji, to jednak lekko zacisnął usta i odpowiedział dopiero, gdy pobieżnie przemyślał wszystkie opcje, które przyszły mu do głowy. Doszedł do wniosku, że dopisze to do swojej listy rzeczy bez sensu. Pamiętał, że kilka chwil temu się poddał, teraz nie pozostawało mu nic innego, jak kontynuować tę taktykę. Nie rozumie? Okej. Wystarczy jeszcze upomnieć samego siebie, że przecież ufa Charlesowi i zaakceptowanie czegoś, czego nie pojmował przychodziło niemalże bez wysiłku. Uśmiechnął się gorzko.
- Z tego co pamiętam, to nieporozumienia między nami wynikały właśnie z niedomówień i nieudolnych prób pospiesznego ich wyjaśnienia... - Podniósł wzrok, gdy przyjaciel wstał. Znowu go obserwował, tym razem odrobinę skonsternowany. Coś przyszło mu do głowy. Zmarszczył brwi.
- No właśnie. Mogłeś powiedzieć. Podałbym ci ją. - Chciał coś dodać, ale zamknął się, biorąc zwykły brak chęci na papierosy za reakcję na słowa. Rzeczywiście, Charles może mówi za mało, ale on wyrabia normę, szczególnie gadania wtedy, kiedy nie trzeba. Dobrze, że zazwyczaj nie jest tak skory do rozmów. W duchu wzruszył ramionami i opadł na poduszkę... a właściwie na jej brak. Jasne! Po co mu dwie poduszki? Ta jedna leżała kawałek dalej. Nie żeby to był jakiś problem, bo i tak zazwyczaj w nocy spał na samym materacu, ale teraz mógł namacalnie odczuć swoją samotność i zmianę, jaka zaszła. Zaśmiał się bezgłośnie i wsparł na łokciu, obracając do Charlesa, by swobodnie móc kontynuować obserwowanie. Im dłużej patrzył, tym bardziej napełniało go jakieś dziwne, słodko-gorzkie, rozedrgane uczucie, którego nawet nie potrafił nazwać. Troska? Nie. Rozrzewnienie? Nie. Litość? Nie.
Uniósł się, przysunął do mężczyzny i objął go, pochylając się. Każe mi się cofnąć?
Zdał sobie sprawę z pewnej rzeczy i nie do końca wiedział, czy powinien się tym podzielić, a jeśli tak, to w jakie słowa to ubrać.
- Wiesz co? Jesteś pierwszą osobą poza mną, która w ogóle była na tym piętrze, w tym pokoju.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Sob Sie 02, 2014 10:49 pm

Problemem nie był tutaj poziom skomplikowania Charlesa, a to, że Gregor zdecydowanie za dużo rzeczy analizował i doszukiwał się w nich czegoś, czego w charlesowym zachowaniu zupełnie nie było. Choć faktycznie, niektóre jego posunięcia były bez sensu i można się było do tego przyczepić, jak choćby całe to rozkładanie ubrań na podłodze. Charlie zdawał sobie sprawę, że jest dziwny i ludzie zwykle go nie rozumieją, ale to nic. On też nie rozumiał ludzi. Nie przeszkadzało mu to, a przynajmniej do chwili w której nie przychodziło mu obcować z ludźmi intensywniej niż na służbowej płaszczyźnie. Więc może to dobrze, że nie maił pojęcia o tym jak to wszystko odebrał Gregor, zapewne wtedy zacząłby się niepokoić, a tak na komentarz do swoich słów w duchu wzruszył ramionami. Jak na jego oko to dopiero wtedy gdy w ogóle zaczął więcej o sobie mówić wynikły jakieś nieporozumienia, które później, rzeczywiście nieudolnie, próbowali wyjaśnić. W jego mniemaniu miał więc rację i nic nie zmieniło się w tej kategorii. Wcześniej nie przypominał sobie podobnych historii. Na drugi raz zapamięta też, że może poprosić o podanie popielniczki, choć jako człowiek, który wolał wszystko robić samemu, zapewne jeszcze nie raz narazi Gregora na podobne rozmyślania.
Oczywiście dał się objąć, choć wcale na to nie czekał. Stwierdził jednak, że dopiero teraz czuje się lepiej.  Przecież to miłe. Może nietypowe, ale po przemyśleniu swojego życia, Charles musiał dojść do wniosku, że Gregor był w nim obecny od bardzo długiego czasu, więc naprawdę niczym dziwnym nie jest jego bliskość. Lubił ją, gdyby jej nie lubił, leżałby tu teraz patrząc mu w twarz z tak bliska?
Kolejne słowa przyjaciela zmusiły go do ich przeanalizowania. Na początku zrozumiał to bardzo dosłownie i nie wydało mu się to niczym dziwnym. Ludzie mają różne dziwactwa, a Gregor był człowiekiem, który posiadał ich całkiem pokaźny zbiór. Chciał nawet zapytać "A gosposia?", ale wtedy przypomniał sobie, że to zapewne miało podtekst. Zrozumiał też dlaczego Gregor przez chwilę tak mu się przyglądał, a przynajmniej podpiął to pod swoją teorię. Charles zrozumiał, że jest... kimś wyjątkowym. Brawo panie Griffiths. Właściwie nigdy nie myślał o tym w taki sposób, ale przecież faktycznie tak było, a teraz Gregor mówił mu o tym w prost. Odchylił głowę by spojrzeć partnerowi w twarz. Uśmiechnął się ciepło, do niego, do swoich myśli.
- Dziękuję. - Uniósł się lekko i wysunął dłoń z pod kołdry, którą później objął gregorowy kark. Bez wahania sięgnął do jego ust zostawiając na nich krótki, czuły pocałunek.

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Sro Sie 06, 2014 2:15 pm

Właściwie, gdyby tak pomyśleć, to Leammiele w tamtej chwili potrzebował tylko jednej rzeczy, by być najszczęśliwszym człowiekiem we wszechświecie. Bo czego chcieć więcej? Oczywiście prócz tej jednej rzeczy. Pracę miał, a nawet gdyby nie – o pieniądze martwić się nie musiał. Miał dom, który zmienił wedle własnego wyobrażenia. Miał wymarzoną kolekcję książek i miejsce na następne tomy, które planował kupić. Miał muzykę, którą uwielbiał. Mógł wybrać, co chce zjeść (a raczej, że może z własnej woli prawie wcale nie jeść) i czego chce się napić. Mógł sprowadzać wino z całego świata i próbować egzotycznych słodyczy. No i w końcu mógł spojrzeć przed snem w oczy żywej osoby, istniejącej tuż obok jako ktoś materialny, ktoś, kto sam chce go dotknąć, kogo może dotknąć on, ktoś, kogo zapach zna, kogo zna smak, kogo szanuje i komu ufa, z kim może podzielić się swoją opinią, swoim pomysłem, wnioskiem, chęcią, z kim może dyskutować, z kim dzieli wspomnienia, przy kim może siedzieć w milczeniu i po prostu będąc obok układać pasjansa, komu może podkradać papierosy i częstować kawą, kogo może prowokować, z kim może się kłócić, dla kogo może układać wiersze, ktoś, czyje uczucia widzi, czyje uczucia może poczuć jak własne, ba! ktoś, kto wywołuje w nim własne uczucia, ktoś, kto umie te uczucia zarówno dać, jak i sprowadzić znieczulicę, ktoś tylko jego, ktoś dla niego tu i teraz, ktoś dla niego wczoraj, dziś i jutro, ktoś, dla kogo tylko on, ktoś, dla kogo on tu i teraz, dla kogo on wczoraj, dziś i jutro. Gdyby tylko... tylko... Właśnie. Co?
Gdyby tylko umiał zapominać. Gdyby nie zaklinał Przyszłości klątwą zwaną Przeszłość.
Trwał tak blisko mężczyzny pełen powagi, patrzył oczami niewyrażającymi żadnej konkretnej emocji, chociaż z tą specyficzną łagodnością. Dał się pocałować i nie odsuwał się, dopóki Charles tego nie zrobił. Nie chciał nic dodawać, bo i po co? Już i tak w swojej ocenie powiedział za dużo. Nie miał ochoty na sentymenty. Nie w tej chwili. Później.

O świcie obudził go sen, nie mógł zasnąć drugi raz, więc dał spokój, wymykając się z sypialni i starając nie budzić przyjaciela. Zaparzył kawę, ubrał się częściowo i przysiadł na kanapie w salonie... w efekcie czego łapał drzemkę siedząc zwinięty w paragraf, dopóki nie został obudzony przez Charlesa. Łatwo przeszedł ponad nieprzyjemnym ciągnięciem mięśni, za to nie wiedział, co miał zrobić z tym dziwnym uczuciem niepokoju, które od wczoraj drzemało pod jego skórą. O co chodzi? Przecież to dzień jak co dzień, prawda?

Kawa, praca, kawa, praca, kawa, praca.
Taak. Dzień jak co dzień.
[ZT]

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   

Powrót do góry Go down
 
Dom Leammiele'a
Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Dzielnica mieszkalna :: ∎ Domki jednorodzinne-
Skocz do: