IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom Leammiele'a

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Wto Kwi 15, 2014 11:15 pm

Reakcja mężczyzny na jego słowa była wystarczającą odpowiedzią, nie potrzebował nic więcej. Uśmiechnął się pod nosem, jednak szybko przestał, skupiając  na pocałunku. Podobała mu się ta śmiałość, z jaką mężczyzna sięgał jego ust. Teraz, gdy uwagi Gregora nie zaprzątała intensywność pieszczoty, zauważył, że poznał go bardziej, doświadczył jego zachowania pozbawionego skrępowania, co wydało się naprawdę przyjemne i sprawiło, że jeszcze bardziej był go pewny i sam otwierał się w większym stopniu. Objął go mocniej, jednocześnie zaciskając palce na karku mężczyzny i wyprężając biodra, by otrzeć się kilka razy.
Chwilę bezruchu i odrobinę dystansu wykorzystał na niespodziewanie czuły gest, przesuwając samymi opuszkami wskazującego i środkowego palca po charlesowej skroni i policzku. Czy wyczuł, że od nadmiaru emocji, pragnień i doznań Gregorowi drżały dłonie?
Och... Że też to był właśnie on... Właśnie tutaj... po tym co razem ze sobą przeszli, po takim czasie znajomości, ogromie słów, które padły i jeszcze większej ilości rzeczy, które przemilczeli.
Znów się uśmiechnął, podniósł, zręcznym ruchem poprawił bieliznę i spodnie, i stanął za Charlesem, przylegając brzuchem do jego pleców. Objął mężczyznę i skupił się na dotykaniu, jakby zupełnie zapomniał dlaczego w ogóle wstali. Przesunął dłońmi po jego biodrach, kierując się do przodu, na uda, gdzie przez chwilę je zatrzymał, rytmicznie zaciskając i prostując palce. Później, zanim przeniósł ręce wyżej, przeciągnął palcami bezpośrednio po wypukłości, którą wyczuł pod materiałem. Westchnął głęboko. Jednak tym razem szybko zaprzestał dotyku i zajął się rozpinaniem guzików. Gdy dotarł do ostatniego, nie mógł się powstrzymać przed powróceniem na jego podbrzusze. Wykonał płynny ruch nie odrywając od jego ciała dłoni, zagłębił palce pod bieliznę i nie zatrzymując się, z powrotem uniósł ręce, docierając aż na ramiona kochanka. Kolejnych kilka sekund poświęcił na łagodny masaż. Specjalnie stworzył kontrast między intensywnością pieszczot, drażniąc go, ale i siebie.
Nacisnął na jego łopatki dając znać, by ruszył w stronę schodów, jednak nie puszczał. Nie chciał nawet na chwilę tracić kontaktu po części przez samo pragnienie, po części przez przeczucie, że gdyby szedł za nim ot, zwyczajnie, poczułby się skrępowany i na pewno część podniecenia zostałaby przez to stracona.
Nagle, gdy już miał zejść z ostatniego schodka, do głowy przyszła mu pewna myśl... Teraz był mniej więcej jego wzrostu... Chciał go pocałować. Och, musiał go pocałować! Obszedł go, oczywiście nie odrywając dłoni tylko przesuwając nimi po ciele mężczyzny, chwycił za kołnierz charlesowej koszuli i przyciągnął do siebie. Wpił się w jego usta z zaskakującą gwałtownością i żarem, jakby nie widział go od lat, usychając z tęsknoty. Gdy zaspokoił najgorętszą namiętność, zaczął się cofać, co chwila prowokując pocałunki. Zrównawszy się z ostatnimi drzwiami, oparł się o nie plecami i znów go na siebie pociągnął.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Wto Kwi 29, 2014 11:25 am

Gregor był jedną z niewielu osób, która poznała Charliego od tej strony... Właściwie jedną z trzech osób, a to i tak zaskakująco mało jak na prawie czterdziestoletniego (starego) kawalera. Jednak Gregor był wśród tych trzech osób jedynym mężczyzną. To zdecydowanie liczyło się jako pierwszy raz, ale przecież dla ludzi w ich wieku cielesność dawno przestała być tematem tabu. Tłumacząc sobie to w taki sposób Charles był spokojniejszy. Właśnie teraz, stojąc ze wzrokiem wbitym w ciemność, wmawiał sobie wszystkie dogmaty, którym nigdy nie hołdował. Te o pozytywach pożądania, prawdziwości uczuć i ich wyższości w chwilach takich jak ta. Już nie sięgał po linię obrony w postaci wypracowanego chłodu. To byłoby krzywdzące. Jedyne nad czym Charles się teraz nie zastanowił, była myśl, że z tym wszystkim wiąże się Gregor. To było przerażająco naturalne. Jakby właśnie teraz obaj byli na swoich miejscach, co znaczyło, że wcześniej nigdy nie byli...
Westchnął i zadrżał. Sam się uśmiechnął, przylegając plecami do ciepłego ciała w duchu będąc wdzięcznym za ten gest. Zamknął oczy oddychając głęboko. Podniecenie nie opadło, a weszło na poziom oczekiwania, zapewne dlatego, że Charles nie pozwalał dochodzić do głosu rozsądkowi. Uciszył go dawno. Od gniewu i żaru pożądania cała rzeczywistość, którą znał pękła i rozsypała się.
Położył dłonie na rękach Gregora, ale te zaraz mu ciekły, zaniechał więc kolejnych prób poddając się dotykowi.
- Mieliśmy iść... - szepnął odchylając nieco głowę. Uśmiechnął się nieprzytomnie krzesząc z siebie ostatki cierpliwości, kiedy palce Gregora drażniły go uparcie, nie tylko dotykiem, ale i rozpinaniem koszuli. Ciężko było być cierpliwym, szczególnie po tym gdy starało się uspokoić pożądanie, bądź nie ugasić go zupełnie. Wysunął dłonie do tyłu obejmując palcami uda Gregora, ale tylko na chwilę, zaraz bowiem przesunął je wyżej. Odrobina siły wystarczyła by Charles mocno przycisnął jego biodra do swojego ciała.
Dyrektor za nic nie chciał się rozluźnić, a masaż skwitował niecierpliwym pomrukiem. Chęć ruszenia w ciemność i chęć zostania były niemal na równi, a przynajmniej dopóki nie poczuł lekkiego pchnięcia. Wtedy trochę się zawahał, bynajmniej nie w gestach, a myślach.
Charles szedł przed siebie, a że słabo znał rozmieszczenie pomieszczeń musiał zdawać się na prowadzące go dłonie, dlatego gdy Gregor zatrzymał się na schodach, Charles również to zrobił. Już odwracał się, chcąc spojrzeć kochankowi w twarz i zweryfikować jego zamiary, ale ten wyminął go, a po chwili Charlie musiał przytrzymać się poręczy, bo inaczej straciłby równowagę. Gwałtowność mężczyzny i żarliwość pocałunku wyrwała mu z krtani jęk zaskoczenia, ale Charlie szybko odnalazł się w tej sytuacji, tym bardziej że uspokojone podniecenie teraz uderzyło mu do głowy. Oddał mu pocałunek, to oczywiste, ale nie ustępował w jego żarliwości. Mocno przycisnął go do siebie, obejmując ramieniem w pasie, drugą dłoń zaciskając na jego karku, nie pozwalając mu się cofnąć. Bogowie! W tamtym momencie Charles był pewny, że gdyby tylko... miał w swoich objęciach kobietę, wziąłby ją tutaj, przy jednej ze ścian. Ta myśl trochę go otrzeźwiła. Rozluźnił uścisk, na chwilę spoglądając kochankowi w twarz. Oddychał szybko i widać było ogień w jego oczach, niedawno ukazana dzikość także powróciła, lecz na szczęście w bardziej opanowanej formie. Pragnął go i nie chciał tego ukrywać, a najwspanialsze było to, że nie musiał.
Nie mógł skupić się na krokach, ciężko było oderwać się od ust, dlatego z zadowoleniem naparł na Gregora, gdy ten dotarł do drzwi. Przycisnął go zabierając sobą całą wolną przestrzeń i pocałował mocno, wsuwając udo między jego nogi. Wciąż trzymaną na jego karku dłonią przytrzymywał jego głowę, pomimo tego, że Gregor i tak nie miał już możliwości by się cofnąć i pewnie wcale by tego nie zrobił. Tylko Charlie teraz kompletnie nie zastanawiał się nad takimi drobiazgami. Było tylko ciało, które mógł pieścić, tylko wilgotne usta i znajomy odurzający zapach.

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Nie Maj 04, 2014 3:52 am

Najwidoczniej z jego strony również działa się rzecz niespotykana, bowiem wypaliła się w nim podświadoma chęć do analizowania poszczególnych bodźców, reakcji, ich przyczyn i konsekwencji, co działało na rzecz bycia tu i teraz. Nie chciał bagatelizować fizycznych odczuć, chwytając się ich desperacjo jak ostatniej deski ratunku przed czymś złym. Bo przecież przed chwilą stało się coś złego i mogło być jeszcze gorzej, pamiętał o tym, może już nie tak świadomie i obrazowo, ale jednak. W tej chwili śmiało można go nazwać hipokrytą, bo kto inny jak nie on kilka minut temu obiecał sobie tysiąc pierwszy raz, że już nigdy nie podda się spontanicznej bezmyślności w obecności kogokolwiek? Tym razem, nawet jak odzyska zdolność zwyczajowego postrzegania świata, nie będzie sobie niczego obiecywać. Niczego, nawet tego, że nic sobie nie obieca. To takie proste! Teraz cieszył się tym, co ma i dawał porwać namiętności, zarażając nią Charlesa, pozwalając, by on zaraził jego. Wspaniałe perpetuum mobile.
Oparł się o drzwi całym ciężarem i przez chwilę zaciskał palce na koszuli mężczyzny, jednak gdy odległość między ich ciałami zmalała, a właściwie całkowicie zniknęła, podniósł ręce, dotykając jego żeber, potem bioder. Kształt męskiego ciała był tym, co działało na Gregora, co wydawało się tak właściwe i na miejscu, jakby nie istniało nic innego. Stęknął mu w usta, czując jego udo między swoimi. Pragnienie powoli zaczynało przerastać jego silną wolę. Chciał przeciągać to jak najdłużej, ale bliskość, dotyk i pocałunki oraz wszystko co się z tym wiązało: smak, faktura ust i języka, zapach skóry, jej ciepło pod palcami, nawet to, w jakim ułożeniu się znaleźli, dostarczało Leammiele'owi tyle ekscytacji, że najchętniej po prostu machnąłby na wszystko ręką i skończył to tu. Już. Teraz. Mocno.
Przeniósł dłonie na barki Charlesa, zacisnął palce i lekko nacisnął, prostując ramiona. Wiedział, że jeśli teraz nie oderwą się od siebie, dobierze się do niego i nie puści, dopóki obydwaj nie będą mieli dość. Podniósł spojrzenie na sufit, odetchnął kilka razy.
- Muszę iść po torbę - rzucił cicho, łapiąc chwiejny oddech. Stanął pewniej na nogach i przedramieniem nacisnął klamkę, jednocześnie popychając drzwi. Momentalnie owionęło ich chłodne powietrze. Najwyraźniej Gregor albo jego gosposia nie zamknęli drzwi na taras i teraz pomieszczenie wypełniał chłód, co wydawało się dziwnym kontrastem dopełniać klimat chwili. Przy braku innego światła niż to wpadające przez okno, malunki na ścianach niknęły w ciemności, a sięgające ziemi białe firany poruszane wiatrem przykuwały większość uwagi. Jednak Leammiele wydawał się tego nie zauważać. Wszedł do sypialni tyłem, pociągając za sobą partnera. Nie tracił z nim kontaktu nawet na chwilę i wbrew temu, co przed chwilą powiedział, nie ruszył się po torbę tylko wrócił do pieszczenia ciała mężczyzny. Przesunął dłońmi od jego brzucha aż na ramiona, gdzie kontynuował ruch, zsuwając z Charlesa koszulę i odkładając na pobliską komodę. Wyraźnie nie spieszył się, w pełni rozkoszując chwilą i korzystając z bliskości partnera. Naznaczył pocałunkami drogę przez jego mostek aż do obojczyka i dopiero wtedy się odsunął.
- Możesz zamknąć drzwi na taras, jeśli chcesz. Zaraz będę. Za chwilkę. - I rzeczywiście, mężczyzna mógł słyszeć jak Leammiele szybkim krokiem schodzi na dół, a dosłownie za kilka sekund wraca. Nie minęła nawet minuta, a on odstawiał torbę przy łóżku. Zatrzymał się, wyprostował i skupił na Charlesie. Po prostu moment patrzył na niego, nie kryjąc się z tym, że świadomie powstrzymuje chęć sprowokowania dotyku, ponownego kontaktu, czerpania przyjemności. W końcu uśmiechnął się pod nosem i oblizał usta, pokonując dzielącą ich odległość. Bez uprzedzenia nacisnął palcami na jego udo, drugą dłonią sięgając odrobinę wyżej, drażniąc skórę tuż nad linią spodni.
Chwilę temu, gdy schodził na dół, przez ten moment jego zmysły miały okazję skupić się na czymś innym, jednak Leammiele stwierdził, że wcale nie musiał pilnować się, by nie odpłynąć myślami w jakieś nieprzyjemne rejony czy zbytnio nie rozkojarzyć. Wciąż czuł smak kochanka i dosłownie fizycznie brakowało mu ciepła drugiego ciała, a jego własne buntowało się po stracie i domagało więcej. Teraz, mógł nadrobić stracony czas i nie zamierzał dłużej się przed tym bronić.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Nie Maj 04, 2014 5:25 am

Ludzie w chwilach takich jak ta wyglądają zupełnie inaczej niż zwykle, co dla Charlesa nie było zupełnie naturalne. Gdyby tylko mógł się nad tym zastanowić zapewne zdziwiłoby go wiele rzeczy. Wyraz twarzy swego przyjaciela, wyraz swojej twarzy... Tylko obecnie nic nie przesłaniało ogromu przyjemności płynącego z tak intensywnego kontaktu jaki sobie fundowali. Było zbyt wiele bodźców, żeby zastanawiać się nad błahostkami. Charles przekroczył pewną granicę, a za nią rozsądek chował się w najciemniejszych katach.
Nie pojął od razu słów jakie usłyszał. Teraz w ogóle działał na innych zasadach. Najpierw robił, potem myślał, a właściwie już nie myślał. Pojął jedynie, że Gregor teraz coś "musi" a to wywołało irytację. Jedyne co musiał to być tutaj. Blisko. Bardzo blisko. I już nic nie mówić. Ewentualnie jęczeć. Dlatego gdy ledwie skończył to krótkie zdanie, Charles zawarczał gardłowo, tuż nad jego ustami dając upust niezadowoleniu. W pierwszym momencie po otwarciu drzwi, tylko wzmocnił uścisk nie pozwalając Gregorowi na cofnięcie się, dając ładny pokaz siły wynikający ze wzrostu i masy. Pochylił się i skubnął zębami jego dolną wargę kradnąc mu jeszcze jeden, tym razem krótki pocałunek. Zmysł równowagi zadział dobrze, bo uścisk nie chciał zelżeć, a Gregor przecież zaczął się cofać. W efekcie rzeczywiście weszli do pokoju, a raczej wpadli. Chłód jaki uderzył z otwartych drzwi, a potem owinął sylwetki nie zwrócił uwagi mężczyzny, ale nieświadomie potęgował uczucie przyjemności odczuwanej przez ciepło drugiego ciała. Ciepło dłoni, które przesuwały się po skórze.
Ciężko było dać się Gregorowi odsunąć nawet na milimetr i sam zainteresowany mógł doskonale odczuć tę zaborczość w gestach swego kochanka. Gdy więc Charles pozwolił mu się cofnąć na tyle, że był w stanie swobodnie zdjąć mu koszulę, mężczyzna odchylił mocno głowę i złapał potężny haust chłodnego powietrza. Zupełnie jakby starał się trochę ochłonąć. Niestety to już nie leżało w jego zasięgu i na próżno rozsądek starał sie dojść do głosu. Było za późno.
Niespieszność gestów kochanka była irytująco podniecająca. Charles zacisnął szczęki. Całym sobą, każdym ruchem wyrażał zniecierpliwienie. Dłonie wciąż przyciągały Gregora bliżej, a zaciskające się od czasu do czasu palce chciały zedrzeć każdy skrawek materiału by móc dotykać tylko ciepłej skóry. Nic więc dziwnego, że gdy mężczyzna cofnął się zupełnie i znów mówił o jakichś nieistotnych rzeczach, Charles wyglądał na niezadowolonego. Na szczęście nie w negatywny sposób.
- O czym ty mówisz... - zdążył wydyszeć, a ciepło uciekło pozostawiając po sobie nieprzyjemny chłód i pustkę pokoju. Rozejrzał się niezbyt przytomnie po pomieszczeniu, ale nim zdążył zebrać myśli w drzwiach pojawił się uciekinier. Charles obserwował go rozognionym spojrzeniem, dopiero teraz pojmując co miała na celu cała ta krótka rozłąka. W pierwszej chwili od razu chciał znów móc go dotknąć, ale widząc, że się zatrzymał, sam się zawahał. Oddech nie zdążył się uspokoić nawet odrobinę, dlatego z rozchylonymi ustami mierzył Gregora wzrokiem. Zmrużył oczy. W głowie wykwitła pierwsza dziwna myśl, ale nim zdążył się na niej skupić Gregor w końcu zdecydował się zmniejszyć ten niewygodny dystans. Charles spiął mięśnie czując dotyk blisko newralgicznego miejsca i oplatając ramionami szybko zagarnął mężczyznę do siebie, już niejako odruchowo sięgając jego ust w które wpił się mocno. Wszystkie bariery pękły, a Charles był tego świadom w chwili gdy zdał sobie sprawę, że oczami tak cholernie teraz wyuzdanej wyobraźni widzi swojego Gregora wijącego się pod jego ciałem. Pragnął go w taki sposób niczego się nie obawiając. Pragnął go i nie przeszkadzały mu ani niedoskonałości gregorowego ciała, ani jego płeć.
- Pozwól mi... - wyszeptał chrapliwie gdy oderwał się od jego warg. Dłońmi błądził gdzieś po jego plecach, ale kompletnie nie przywiązywał wagi do tego gdzie teraz dotyka. W takiej pozycji nie mógł zbyt wiele, choć chciał. Bardzo chciał.
Rzucając krótkie spojrzenie w kierunku łózka zweryfikował odległość i naparł na kochanka ciałem zachęcając i niejako zmuszając by skierował się w wybranym kierunku.

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Pon Maj 05, 2014 12:49 am

Chwila opanowania pożądania opłaciła się. Na usta Leammiele'a wpłynął zadziorny uśmiech. Satysfakcja. Charles znów miał okazję ujrzeć Gregora w tym specyficznym stanie. Drugi raz w przeciągu tak krótkiego czasu? Mmm... No, no...
Przyjął pocałunek jednocześnie pociągając dłonią wyżej, by pomóc sobie przy rozpinaniu guzika i zamka. Nie przegapił okazji do obdarzenia go dotykiem, właściwie samo kontynuowanie pozbywania się garderoby było dodatkiem do pieszczoty, nie zamierzał jednak tego zbytnio przedłużać. Chociaż Charles wczepił się w niego i byli tak blisko jak się tylko dało, Gregor nie potrafił utrzymać rąk w jednym miejscu. Wykorzystał chwilę oddechu, jedną dłonią objął jego kark, drugą zaczesał do tyłu opadające na twarz kochanka włosy. Dziwne, że słowa nie traciły na sile oddziaływania nawet w obliczu kontaktu fizycznego. Dla Leammiele'a to było jasne, że mu pozwolił, ba! Sam zaproponował, gdy byli na górze. Po to tu przyszli. W pierwszej chwili zacisnął zęby, wiedział, że po momencie zaskoczenia przyjdzie fala dreszczy. Nie mylił się. Ciało przypomniało mu to specyficzne uczucie. Bycie pasywnym nigdy nie przynosiło mu samej przyjemności, a na pewno nie na początku, dlatego zwykle tego unikał, wiedząc, że do całkowitego rozluźnienia potrzebował diametralnie innej znajomości, niż zazwyczaj nawiązywał. Jednak, właśnie, tym razem sam wyszedł z propozycją i jakoś nie był zaskoczony. Znał powody zmiany swojego podejścia i wydawały mu się one zadziwiająco logiczne i praktyczne - oczywiście na tyle, na ile coś wiążącego się z uczuciami może takim być.
Nie opierał się przed podążeniem we wskazanym przez Charlesa kierunku, co chyba było najlepszą odpowiedzią. Opuścił dłonie na jego ramiona i grzecznie dawał się prowadzić... przynajmniej dopóki nie wyczuł, że są tuż obok łóżka. Bez uprzedzenia wykonał szybki zwrot i sam naparł na ciało mężczyzny, perfidnie wykorzystując brak dystansu i siłę Charlesa przeciwko niemu. W efekcie tego obydwaj stracili równowagę, ale to Gregor padł na swojego kochanka. Oparł się dłońmi po obydwu stronach jego ramion, by zamortyzować, jednak szybko się wyprostował, siadając mu na udach. Czyżby znów przez twarz Leammiele'a przebiegł cień triumfu? Zdjął swoją koszulę i rzucił w bok, najpewniej z zamiarem trafienia gdzieś na brzeg łóżka, jednak nie wcelował i wyrzucił ją dalej, na podłogę. Nie ważne. Przeniósł ręce na barki partnera i przygiął łokcie, całym ciężarem przyciskając go do materaca, jednocześnie wykonując powolny ruch biodrami. Odchylił głowę i rozchylił usta, łapiąc głośno oddech, otarł się jeszcze kilka razy, tym razem patrząc na mężczyznę spod przymrużonych powiek. Uśmiechnął się nieprzytomnie, ale z wyraźną łagodnością.
- Tak... tak, tak. Pozwól mi tylko przez chwilę... -  przerwał, bo zabrakło mu oddechu. - Się tobą nacieszyć. Potem będę twój - ledwie dokończył, a już nachylał się ponownie sięgając charlesowych ust. Biodrami przesunął się niżej, w tym samym czasie kończąc pocałunek, by rozchylonymi wargami ześlizgnąć się po jego szyi. Stanął na podłodze nie zmniejszając dystansu między ich ciałami. Dotykał go całą powierzchnią dłoni, całował, ale nie zamykał oczu. Tym razem, oprócz dawania przyjemności, miał na calu jak najdokładniejsze, najbardziej świadome poznanie ciała Charlesa, zapamiętania go. W innych okolicznościach pewnie nie odważyłby się na coś takiego, a tym bardziej na bezwstydne pokazanie fascynacji. A jednak! Wiele razy mówił, że lubi doświadczać nowych rzeczy, czasem dało się to po nim zauważyć, ale rzadko był aż tak wciągnięty, a przez to szczery. Kilkakrotnie powracał do pieszczenia jednego miejsca gdzieś na brzuchu mężczyzny albo klatce piersiowej, jednak gdy dotarł do jego spodni, jakby sam zapomniał, że mają czas, że nie ma się gdzie spieszyć. Przykląkł, zacisnął palce na brzegu spodni Charlesa gdzieś na wysokości bioder i pociągnął, zsuwając je do połowy ud mężczyzny, za chwilę całkowicie się ich pozbył. Znów się pochylił, podpadł dłonią o brzeg łóżka i złożył wilgotny pocałunek tuż poniżej pępka kochanka, łagodnie, powoli... zaraz jeszcze niżej... i jeszcze kawałeczek w dół... Teraz wyraźnie się z nim drażnił. Bezczelnie! Podniósł się szybko i usiadł na łóżku, chwytając go za przedramię i przyciągając do siebie. Oho, chyba stracił cierpliwość.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Pon Maj 05, 2014 2:46 am

Charles słabo reagował na coś innego niż dotyk. Po prostu nie był w stanie skupić się na jakichkolwiek subtelnych zagrywkach. Musiałoby się stać coś naprawdę strasznego by przywołać go do porządku. Usta miał już nabrzmiałe od namiętności pocałunków, a w spodniach wrażliwą, nabrzmiałą męskość. Jakikolwiek jej dotyk wywoływał gardłowe jęknięcia i potęgował coś, co już i tak wyszło poza ramy przyzwoitości. Jeśli w ogóle można mówić o seksie w takich kategoriach. Charles mógł z powodzeniem opisać to jako "doprowadzenie do szaleństwa"
Gdy Gregor przeczesał palcami jego włosy na krótką chwilę zatrzymał spojrzenie na złotych oczach. Bogowie! Nie przypominał sobie by kiedykolwiek pragnął kogoś mocniej. Pierwotne, ale jakże słodkie uczucie! Z sykiem wciągnął powietrze zaciskając palce na ciele kochanka. Ruchy z każdą chwilą stawały się gwałtowniejsze. Już chyba żaden z nich się nie pilnował, nie roztrząsał zachowań, myśli i wątpliwości. Pożądanie objęło we władanie umysły, uciszając wszystko. Przynajmniej dotąd, dopóki żądza nie zostanie zaspokojona, ale tym będą martwić się później, o ile w ogóle...
Charles nie wyczuł podstępu. Teraz nie trudno było go zwieść, działał instynktownie, a jak łatwo było zauważyć, jeśli nie dostawiał tego czego pragnął, stawał się niecierpliwy i gwałtowny. Utrata równowagi trochę go zaskoczyła. Upadając podparł się rękami, a potem łokciami oczywiście w zupełnym odruchu. Ciężko było skupić się na jakiejkolwiek przemyślanej czynności. Dyszał, a gdy spojrzał Gregorowi w twarz, zmrużył oczy i spojrzenie pełne pożądania zyskało drapieżność bestii, która została zapędzona pod mur. Chęć pożarcia mieszała się z cieniem obawy przed tym, że przeciwnik jest silniejszy niż można sądzić. Nie odrywał od niego wzroku, kiedy zrzucił z siebie koszulę. Pożądliwie przesunął spojrzeniem po odkrytej skórze i choć już wyciągał dłonie by jej dotknąć, mężczyzna przycisnął go do chłodnej pościeli. Charles natomiast objął go, przyciskając do siebie. Napawał się dotykiem jego piersi na swojej, sięgając przy tym do jego ust, składając na nich krótkie, chaotyczne pocałunki. Przy pierwszym otarciu przeszedł go tak silny dreszcz, że gwałtownie i mocno odchylił głowę. Otworzył usta chwytając powietrze, którego zdawało się być coraz mniej. Spiął się cały, a palce, które błądziły po bokach kochanka, zacisnęły się mocno. Widząc podobną reakcję u Gregora przeszył go kolejny dreszcz, a był tak silny, że aż zacisnął szczęki. Przy każdym kolejnym potarciu, Charles wyprężał się, wypychał biodra... W odruchu wsunął też dłoń na gregorowy kark ciągnąc go do siebie, by jeszcze raz smakować ust. Lecz nim go pocałował, Gregor wymówił kilka słów... Zrozumiał, może dlatego choć pocałunek nie był mniej żarliwy, dało się wyczuć w nim drobinę zachowawczości. Wszystko po to by "dać się Gregowi nacieszyć" cokolwiek to znaczyło, ale według Charlesa wymagało od niego większego panowania nad sobą. To nie było łatwe... nie, to było cholernie trudne.
Kilka razy odetchnął spokojniej, zwalniając uścisk palców wczepionych w jego włosy. Odchylił głowę wystawiając szyję na pieszczotę pocałunków. Zamknął oczy, ale tylko na czas uspokojenia niecierpliwości. Na próżno, wszystko na próżno. Wystarczyło jedno spojrzenie na Gregora by pragnienie chwyciło w swoje szpony jeszcze mocniej, zmuszając do podejmowania kroków ku spełnieniu. Jego pasja... Czy widział wcześniej coś takiego? Czy miał świadomość, że ten Gregor, którego wcześniej znał, potrafił być tak... podniecający?
- cholera... - syknął zdławionym szeptem, kategorycznie zamykając oczy. Czuł drżenie własnych mięśni, które odpowiadały na każdy dotyk i każdą pieszczotę. Zacisnął dłonie na satynowej pościeli. Oczywiście nie oponował czując jak mężczyzna pozbawia go spodni, ale już drażnienia się nie wytrzymał tak dzielnie. Niemal w tym samym momencie w którym Gregor się podniósł, Charles poderwał się z łóżka napierając na niego. Nie tylko ciałem, ale także ustami, kolejny raz tego wieczoru łącząc je z wargami kochanka. Dłonie zuchwale sięgnęły do gregorowych spodni, które dosłownie po chwili z niego zdarły. Miał więc teraz przed sobą to, czego pragnął. Kompletną nagość. Czuł ciepło ciała, czuł i widział jego podniecenie... Mógł to zrobić, pragnął tego, bogowie pragnął tego jak jeszcze niczego w swoim życiu, ale... gdy wsunął się na Gregora nie wykonał już żadnego gwałtownego ruchu. Nie przytulił go, nie dotknął. ułożył dłonie po bokach jego głowy, klęcząc na materacu. Wciąż oddychał bardzo szybko, wciąż w żyłach grało podniecenie, ale teraz niepewność wzięła górę. Nie, nic się nie zepsuło, po prostu Charles... nie wiedział co powinien zrobić, a właściwie wiedział, ale zabrakło mu pewności. Zmarszczył brwi i wszystko poszło w inną stronę niż powinno. Zażenowanie wygrało z żądzą w bardzo nierównej walce.
- Jestem idiotą... - pokręcił głową nawet nie patrząc na Gregora. Uśmiechnął się gorzko do samego siebie. Nie mógł się wycofać, nie po tym wszystkim co powiedział, a raczej co powiedział jakiś nadgorliwy Inkub używając jego ust. Podniósł spojrzenie, zmarszczył nos i uśmiech mu się poszerzył stając się teraz po prostu uśmiechem zażenowania. - Nie powinienem brać się za coś o czym nie mam pojęcia. Przynajmniej nie w taki sposób... - Odetchnął głębiej i pochylił się całując go krótko. - Jeśli nadal tego chcesz, musisz mi pomóc przezwyciężyć idiotyczne poczucie porażki... - zawahał się na dwa głębokie oddechy - albo... zrób to po swojemu.
Potarł nosem jego policzek, ale to jedyny dotyk na jaki sobie pozwolił. Nie można było mu jednak zarzucić nieśmiałości czy paniki. Był spokojny tylko cholernie zażenowany. W jego mniemaniu jednak, lepiej było wyjaśniać wszystkie sprawy niż zrobić coś nie tak, jak powinno się odbyć.

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Wto Maj 06, 2014 1:44 am

Oparł się po obydwu stronach swojego ciała i uniósł biodra, pomagając mu przy zdejmowaniu spodni. Gdy tylko mógł, szybko zacisnął dłonie na ramionach mężczyzny, chcąc nawiązać z nim jak najbardziej bezpośrednią bliskość. Czuł bijące od niego ciepło kontrastujące z chłodem powietrza, które teraz miało niemal nieograniczony dostęp do gregorowej skóry. Najwyraźniej naprawdę stracił cierpliwość, puścił wodze, chciał poddać się lawinie uczuć, nie hamował przed pragnieniem potęgowania rozkoszy, uznał, że już wystarczy tego jego ulubionego odwlekania i drażnienia się. Sam Charles to spowodował, a Gregorowi było z tym dobrze.
Spodziewał się jakiegoś ruchu, czekał na więcej obserwując kochanka spod przymrużonych powiek. Wychwycił tę zmianę na jego twarzy, ale początkowo nie wziął jej za coś rzeczywistego, stawiał na własną nieumiejętność interpretowania mimiki, bo co złego mogło się stać? A jednak mogło. Sam zmarszczył brwi. W pierwszej chwili poczuł poważne ukucie niepokoju. Rozluźnił uścisk dłoni i spojrzał na mężczyznę o wiele trzeźwiej niż przed chwilą, badawczo, jednak z każdym usłyszanym słowem uspokajał się. Ach, więc o to chodziło... Serce zabiło mu szybciej, ale wcale nie przez podniecenie. Zacisnął szczęki i przymknął oczy. Idealnie czuł, jak panoszy się w nim irytacja, pęcznieje, ściska w gardle. Dał się pocałować, nie odsunął się pomimo tego, że miał taką ochotę. Jednak w głowie nie wyklarowała mu się żadna konkretna myśl, kategorycznie sobie zabronił, chociaż na pewno o taką było łatwo. 'Czekaj, nie ruszaj się, muszę sprawdzić czy naprawdę masz jaja, bo tylko baba by nie wykorzystała takiej okazji.'. Albo: 'chyba naprawdę coś ze mną nie tak, skoro potrafię ostudzić nawet taki entuzjazm'... I właśnie w tej chwili zadziałał dziwny mechanizm, którego Gregor w sobie nie rozumiał. Wyrozumiałość... Skąd on dla niego jej tyle miał? To było złe. Krzywdzące. Ta irytacja była bardzo niesprawiedliwa. Wyrzucił ją z siebie, w zamian mocno przygarniając Charlesa do piersi.
- Nie jesteś - odpowiedział zupełnie spokojnie, co tylko podkreśliło gregorową pewność co do własnej opinii. Wykorzystał okazję i pocałował mężczyznę w policzek, jednocześnie głaszcząc go od czubka głowy aż po łopatki. Przez ten moment odrobinę otrzeźwiał, nawet chłód wydawał się przybrać na sile, przez co łatwiej mu się myślało. Zaufanie... Według Gregora Charles wykazał się teraz wobec niego wielkim zaufaniem, mówiąc coś takiego, pozwalając sobie na naturalność, nie odgrywając pewności siebie. Czy jego byłoby stać na coś takiego w podobnej sytuacji?
Westchnął, ramionami mocno obejmując partnera. Zacisnął powieki. Dało się wyczuć, że gest ten nie ma nic wspólnego z erotyką i fizycznym pożądaniem. Kilka razy zaciskał i rozluźniał palce, jakby było mu jeszcze za mało, za daleko, jednak po kolejnym głośnym odetchnięciu coś się w nim na powrót zmieniło. Powiódł otwartą dłonią po kręgosłupie kochanka, biodrze, udzie...
- Pomogę ci. Spróbuję. - Cofnął dłonie, lekko nacisnął na klatkę piersiową Charlesa, jednocześnie podnosząc się do siadu. Nie uciekał od jego spojrzenia, nawet sam je sprowokował. Po chwili uśmiechnął się lekko i przymknął oczy, wolno zbliżając twarz do jego twarzy. Złączył ich usta raz, drugi i kolejny, stopniowo zachęcając do coraz głębszego pocałunku. Najwyraźniej po prosu starał się przejść ponad negatywnymi uczuciami, chwytając się tych przyjemnych, znajomych. Bez większych przeszkód przyszło mu potraktować charlesową słabość jako coś normalnego, akceptowalnego.
Znowu nie dało się w nim wyczuć ani krztyny pośpiechu czy nachalności. Celebrował każą chwilę i nie chciał tracić kontaktu, dlatego nawet gdy odsunął się od jego ust, nie zwiększył dystansu. Przylgnął do Charlesa klatką piersiową, oparł brodę na jego ramieniu i przez moment jedynie łapał oddech otwartymi ustami, w końcu westchnął, wypuszczając powietrze z długim, cichym pomrukiem. Odwrócił się i sięgnął do torby wyjmując żel, ale odłożył go obok, na brzeg szafki nocnej, na razie nie zaprzątając sobie nim głowy. Mieli czas, tak? Nie chciał przypadkowo przegapić czegoś ważnego czy dać mężczyźnie odczuć, że jest zniecierpliwiony. Znów skupił się na kochanku, zachowując niezwykłą naturalność i równowagę. Tym razem podświadomie zrezygnował z gwałtowności, z miną pełną fascynacji pociągnął Charlesa z powrotem na łóżko, by położył się na plecach. Kontynuował ruch okraczając jego biodra udami i pochylając się. Pierwotnie chciał sięgnąć jego ust, jednak zatrzymał się tuż nad nimi i wstrzymał na moment powietrze, zaciskając wargi i zamykając oczy. Poruszył biodrami ocierając się podbrzuszem o podbrzusze kochanka, nie przepuszczając okazji do rozpalenia przyjemności. Gdy pierwsza fala dreszczy zgasła gdzieś pod skórą, Leammiele uśmiechnął się kącikiem ust w ten swój typowy, zadziorny sposób.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Wto Maj 06, 2014 12:30 pm

A na cóż było mu udawanie pewności siebie skoro w tamtej chwili jej nie miał? Na cóż udawanie czegokolwiek przed człowiekiem, któremu zaufało się w ten najtrudniejszy sposób, obdarło przed nim wszystkie zasłony, pokazało się od strony, której nikt nie znał? Czy w obliczu czegoś takiego należało kłamać w tak podstawowej kwestii jak bliskość ciał? Z resztą, Charles nie należał do doskonałych kłamców, a już na pewno nie w sytuacji takiej jak ta, kiedy każde uczucie, które nim targało, widać było jak na dłoni. Oczywiście nie zmieniało to faktu, że było mu źle ze świadomością tej śmiesznej porażki. Bo było. Okropnie. Z każdą chwilą gorzej. Chłód rzeczywiście stał się niemal namacalny, a umysł podpowiadał najgorsze scenariusze. Bo gdzieś tam na końcu podświadomości kwitły obawy przed niezrozumieniem. Nie, nie przed wyśmianiem, a właśnie niezrozumieniem. Charles nawet nie brał pod uwagę tego, ze Gregor mógłby go w tym momencie wyśmiać i zmieszać z błotem. Tak nie postępuje się z ludźmi, których... się kocha. A jeśli tak by się stało...
Nie.
Nawet jedno słowo nie wypłynęło z jego ust gdy został przytulony. Osunął się w dół przyciskając wciąż rozgrzanym ciałem, ciało Gregora. Oddychał głęboko, coraz spokojniej. Zastanawiał się czy aby tego nie zakończyć. Napływające myśli miały postać ogromnych wątpliwości i Charles czuł, że już się nie zapomni. Kategorycznie sobie tego zabronił. Będzie roztrząsał każdy ruch. Każdy. Byle tylko kolejny raz nie stawiać siebie i Gregora w takiej sytuacji... A może nie będzie już nawet kolejnej możliwości? Dlaczego na bogów musi traktować to aż tak poważnie?! Przecież ludzie uprawiają seks od niepamiętnych czasów, czym się przejmował? Może tym, że jest czterdziestoletnim, starym kawalerem, któremu na starość zachciało się eksperymentów...
Uniósł głowę i przycisnął usta do skroni mężczyzny.
- Gregor... - wyszeptał mu do ucha, wsuwając nos w jego włosy, drażniąc miękką skórę oddechem i dotykiem - Naprawdę cię pragnę. Po prostu...
Zamilkł i westchnął drżąco, jakby samo to wyznanie niesamowicie go podniecało. Nie do kończył, nie potrzeba było więcej słów skoro Gregor wykazał się wyrozumiałością. To wystarczyło, by Charles odzyskał utraconą pewność siebie.
Usiadł posłusznie, nie unikając patrzenia na ciało swego kochanka. Lubił na niego patrzeć, jak się okazywało nie tylko podczas codziennych czynności. Sam też nie wyglądał na zażenowanego. Zdawał się być po prostu spokojny, a przynajmniej na tyle opanowany na ile pozwalało mu wciąż obecne podniecenie. Tak mocno rozpalonego pożądania nie da rady przygasić tak łatwo. Chwytając spojrzenie Gregora uśmiechnął się do niego lekko, a gdy zaczął się zbliżać, uśmiech stał się szerszy. Przed chwilą rzucali się na siebie jak zwierzęta, a teraz... Pocałował go lekko, potem mocniej w końcu głęboko... dopasowywał się do tego rytmu z łatwością. To było nawet zabawne, jeśli spojrzeć na to z boku, ale może słusznie... na gwałtowność i dziką namiętność mieli jeszcze czas. To ich druga, wspólna noc.
Dłonie poprzednio tak zachłanne teraz niosły ze sobą delikatność. Jedna z nich oparła się na policzku kochanka druga muskała palcami jego bok, a gdy Gregor kompletnie zmniejszył dystans między ciałami, rozpoczęły nieśpieszną wędrówkę po skórze jego pleców. Charles również zdecydowanie nigdzie się nie śpieszył. Nie czuł się już tak pewnie, a raczej czuł się, ale w inny sposób. To był inna pewność i odkrył, że ta w zupełności mu wystarcza.
Wyczuwając chęć odsunięcia się, Charles wypuścił Gregora z objęć i powiódł wzrokiem za jego ruchami. Wiedział po co się odwrócił i pozwolił sobie na jeszcze jedną chwilę zażenowania. Potarł dłonią czoło uśmiechając się krzywo. To wydawało się takie kłopotliwe i momentalnie w głowie Charlesa wykwitło kilka pomysłów jak zniwelować ten kłopot. Nie odważył się jednak wysunąć żadnego z pomysłów jakie przyszły mu do głowy.
Gdy Gregor zachęcił go, by się położył, zrobił to bez wahania, ale nie mógł powstrzymać uśmiechu, który poszerzał się z każdą chwilą. Ewidentnie bawiło go wcześniejsze własne podejście i powaga oraz wyrozumiałość Gregora, która kojarzyła mu się z tą właściwą nauczycielom wobec nieporadnych dzieci.
- Proszę, tylko nie róbmy z tego dramatu... - szepnął wyraźnie rozbawiony, ale zaraz zamknął oczy wzdychając głęboko gdy mężczyzna otarł się o niego. Od razu skoczył mu puls, a płuca zaczęły pracować szybciej. - Jesteś taki poważny. - dokończył jeszcze zanim otworzył oczy i dostrzegł znajomy, gregorowy uśmiech. Gdy to się stało wsunął dłonie na obejmujące go uda, bez wahania uniósł głowę i pocałował go. Mocno, pożądliwie. Kompletnie przecząc jakoby czuł się jeszcze źle. Kończąc pocałunek spojrzał mu w oczy, a że wciąż na ustach błąkał mu się uśmiech, sprawiał wrażenie, jakie sprawiał nad wyraz rzadko. Wrażenie niefrasobliwości.
- Czyli na dole prezentuję się lepiej? - poruszył sugestywnie biodrami. Był święcie przekonany, że Gregor przejmie inicjatywę i naprawdę nie czuł się z tym źle. Charles nie traktował seksu jako walki, a przynajmniej nie na poważnie. Będąc świadom, że w takich związkach jak... ich... mężczyźni przyjmują różne role, zupełnie naturalne wydało mu się, że partner bardziej doświadczony przejmie inicjatywę. A że w przypływie wielkich "chęci" chciał to zamienić? Cóż... chęci miał dobre.

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Sro Maj 07, 2014 1:40 am

Dramatu? Poważny? Leammiele podszedł do zaistniałej sytuacji nadzwyczaj spokojnie i lekko... jak na kogoś nie do końca zrównoważonego i znanego z działania pod wpływem impulsu. (On wcale nie był smutny, on był spokojny!) Tym razem też nie wziął reakcji Charlesa do siebie, nie zamierzał wyjaśniać, że właśnie się uśmiechał. Zresztą – nawet gdyby chciał coś powiedzieć, nie miał okazji, bo jego usta zostały zajęte przez zdecydowanie przyjemniejszą czynność. Po chwili podniósł się do siadu i podparł dłonie na wyprostowanych łokciach na klatce piersiowej Charlesa.
- Nie... - Na moment zacisnął wargi, by w ciszy przetrwać dreszcz wywołany przez kochanka, jednak szybko wrócił do uśmiechania się kącikiem ust w zaczepny sposób. Odetchnął. - Zwyczajnie nie mogłem przegapić okazji do popatrzenia na ciebie z góry. - Wyprostował się i przechylił głowę, przyglądając się mężczyźnie. Nie zrobił tego do końca dla samej radości patrzenia z tej perspektywy... głównie chodziło mu o obserwowanie reakcji na pieszczotę, którą go obdarzył. Cóż... zachował delikatność ruchów, to trzeba było przyznać, ale po rozognionym spojrzeniu dało się zgadnąć, że łagodność jest jedynie przykrywką dla chęci drażnienia się z kochankiem, którą najwyraźniej odzyskał.
Wolną dłonią sięgnął po żel, otworzył go zębami i jakby dla podkreślenia braku pośpiechu, zaczął rozprowadzać opuszkami po wnętrzu drugiej, ogrzewając śliską substancję. Spojrzał na Charlesa, kontrolując sytuację. Miał mu pomóc w pokonaniu poczucia porażki, uwierzył, że się to udało, dlatego zachowywał się naturalnie. Naprawdę nie byłoby dobrze, gdyby teraz Gregora dopadły jakieś wątpliwości, bo znając jego sposób myślenia i konfrontowania wspomnień z chwilą obecną, humor nie poprawiłby mu się tak szybko, jak Charlesowi.
Ale, Ale! Po co teoretyzować? Udało im się uratować sytuację, a Leammiele'owi nie sprawiało kłopotu zarówno wychodzenie z inicjatywą jak i utrzymanie jej, tym bardziej, jeśli spajał to jakiś pomysł. Tym razem sam miał ochotę na konkretne doznanie, chciał też dać partnerowi przyjemność i sprawdzić, jak zareaguje na taką nowość. Reakcje, ach, reakcje...! Z tego co wiedział, Charlie również lubił eksperymentować na ludziach, więc wybaczy mu ten niecny podstęp, prawda? Przecież 'chęci miał dobre'!
Gdy zajął się powolnym rozprowadzaniem żelu na męskości kochanka, zmarszczył brwi, czując jak serce znów przyspiesza. Nagle naszło go jakieś zwątpienie. Kiedy on ostatnio...? Och, nie ważne, przecież to znał. Nie ma nad czym myśleć. Wytarł dłoń o swoje udo, potem uniósł biodra i przesunął odrobinę do przodu. Chciał w tym momencie patrzeć na Charlesa, jednak łatwiej mu było znieść uczucie niewygody z zamkniętymi oczami, dlatego nie otwierał ich przez kolejnych kilka sekund. Jednak nie było tak źle jak zakładał, uśmiechnął się z wyrazem satysfakcji. Nieświadomie zagryzł dolną wargę, co nie zdarzało mu się często. Najwyraźniej ta noc jest nocą 'rzeczy-nieczęstych'.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Sro Maj 07, 2014 8:31 pm

Nie musiał wyjaśniać, wszak Charles zauważył, że teoria, którą wysnuł jest niepoprawna. Gregor był... Gregorem na ten swój gregorowy sposób, co w zupełności wystarczało by Charles poczuł się swobodniej. Uśmiechnął się w odpowiedzi na słowa, a chwilę po tym omiótł wyprostowaną sylwetkę mężczyzny. Doskonale czuł jego ciężar na udach, a widok jaki teraz miał dzięki tej jakże pokazowej pozycji, skutecznie uniemożliwiał mu zwrócenie wzroku w innym kierunku. Nie pierwszy raz oglądał Gregora nagiego, ale pierwszy raz w tak otwarty sposób. Mógł dokładnie przyjrzeć się układzie blizn, mógł obserwować ruchy, mimikę i... mógł oswoić się z widokiem podnieconego mężczyzny. Choć widok ten był jeszcze dość obcy, to Charles czuł nieodpartą chęć dotykania tego ciała, a to było najlepszym dowodem na to, że to co widzi nie wywołuje w nim nawet cienia niechęci. Nie dane było mu jednak skupić się na przemyśleniach i kontemplowaniu ciała kochanka gdyż ten skutecznie odciągnął jego myśli na inny tor. Charles odruchowo wyprężył się pod dotykiem dłoni. Spiął mięśnie, ale nie zamknął oczu. Jeśli Gregor chciał widzieć jego reakcje, to Charlie chciał widzieć jego reakcje na swoje reakcje. Nie opanowywał westchnień i drżenia mięśni. Pozwalał mu oglądać swoje podniecenie w najczystszej postaci. Patrzył prosto w oczy więc Gregor bez problemu mógł dostrzec jak wzrok Charlesa staje się zamglony, a przez uchylone usta ucieka coraz szybszy, nieregularny oddech.
Gdy mężczyzna sięgnął po saszetkę, Charles nie wyglądał na zaniepokojonego. Będąc przekonanym, że zna scenariusz tej nocy nie spodziewał się tego, co stało się za chwilę i dopiero to trochę go otrzeźwiło. Zmarszczył nieco brwi obserwując błyszcząca od żelu dłoń sunącą po swojej własnej męskości. Dużo bardziej trzeźwym spojrzeniem niż w tej chwili wypadało, zweryfikował wyraz twarzy Gregora i nie umknęły mu te ściągnięte brwi. Czy to aby na pewno w porządku? Spiął się cały, wstrzymał oddech w oczekiwaniu. Dokładnie obserwował zachowanie mężczyzny, uparcie doszukując się w nim niezadowolenia, albo co gorsza jakiejś formy niechęci. I jeśli gdzieś się te w Gregorze czaiły, to nie dane było mu tego zauważyć. Z resztą po chwili nie był w stanie się już na tym skupić. Choć niejako był przygotowany na ten moment, to i tak zrobiło to na nim ogromne wrażenie. Gorąc wnętrza, wyraz twarzy, jego ciało... Charlesa poraził silny dreszcz, który wyrwał mu z krtani głębokie, głośne westchnienie. Spazmatycznie kilka razy zacisnął palce na udach mężczyzny, a potem niezbyt mocno przeciągnął po nich paznokciami. Gdy pierwszy silny dreszcz opuścił ciało, wypuścił z sykiem powietrze zdając sobie sprawę, że na chwilę zapomniał jak się oddycha. Niemal natychmiast podparł się lewą dłonią dźwigając swoje ciało do pozycji w pół siedzącej. Prawą dłoń wsunął na kark Gregora i przyciągnął go do siebie z zamiarem pocałowania, co też uczynił. Od razu namiętnie, głęboko, zapominając, że przecież mieli się nie śpieszyć.

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Czw Maj 08, 2014 2:49 am

Oczywiście, że korzystał z okazji do obserwowania reakcji kochanka. Początkowo poczuł się odrobinę dziwnie, gdy i on na niego patrzył, przeszło mu przez myśl, że mężczyzna wyczuł jego upodobanie i świadomie mu na to pozwolił... Cóż, to było przyjemne. Następna rzecz, której się o sobie nauczyli, co do której się porozumieli i to bez słów.
To, co właśnie się działo, co sam sprowokował, naprawdę nie miało miejsca w gregorowej codzienności, dlatego nabrało dość dużej wagi. Może nawet większej, niż by chciał? ...blablabla! Pieprzenie! Będzie co ma być. Na razie szło dobrze: Charles nie odsunął go, nie rozmyślił się, a jego reakcja sprawiła Leammiele'owi niemałą satysfakcję, jednak... chciał więcej!
Otworzył oczy dopiero, gdy poczuł ruch, jednak szybko je zamknął. Pocałunek przełamał jego silną wolę, wytrącił z kruchego spokoju i obudził drapieżność. Dał się ponieść, sprowokować! Kochanek znów miał okazję dostrzec odrobinę gwałtowności, jednak pomimo wszystko, Leammiele nie umiał się całkiem zapomnieć i działać w pełni spontanicznie, bez wcześniejszej chwili zastanowienia.
Naśladując ruch, sam przeniósł dłoń na charlesowy kark i... na tym podobieństwo się kończyło. Wplótł palce w jego włosy i zacisnął, jednocześnie pociągając i odchylając się odrobinę w tył, kończąc pocałunek. Wolną ręką sięgnął jego lewego przedramienia i z łatwością pozbawił mężczyznę podparcia. Nie nachylił się nad nim, a zręcznie pochwycił za obydwa przedramiona i pchnął z powrotem na materac. Gregora trudno było posądzać o taką siłę, być może dlatego, że wcześniej nie chciał jej wykorzystywać, ale najpewniej w tym konkretnym momencie zaistniała sprzyjająca sytuacja. Nie ważne! Płynnym ruchem uniósł ramiona partnera nad jego głowę i dopiero teraz się pochylił, opierając dłońmi poniżej jego łokci. Charles mógł czuć na sobie niemal cały ciężar gregorowego ciała, bo w takiej pozycji skóra na biodrze zaczynała go nieprzyjemnie ciągnąć, przez co instynktownie starał się temu zapobiec. Poza tym chciał wykorzystać przewagę, łamiąc wszelakie stereotypy łączące bierną pozycję z biernym zachowaniem.
Początkowo nie poruszył biodrami, jedynie patrzył z góry oddychając przez usta, jednak gdy to zrobił, po jego mimice łatwo dało się odczytać, co czuł. Początkowo marszczył brwi, krzywiąc się odrobinę, ale z każdą chwilą rosło rozluźnienie i przyjemność, którą dawkował powolnymi ruchami. Korzystając z możliwości, robił to tak, jak lubił, wbrew wcześniejszemu pośpiechowi. Miał zaciśnięte powieki, czasem też zamykał usta wstrzymując oddech, gdy akurat przechodził go intensywniejszy dreszcz.
W końcu rozluźnił uścisk dłoni, przylgnął do mężczyzny klatką piersiową i wplatając palce w jego włosy zmierzwił je zachłannym gestem. Potem korzystając z okazji i bliskości, objął ustami skrawek skóry na ramieniu Charlesa i ugryzł go, nie do końca kontrolując, czy nie zrobił tego za mocno. Trudno, nie miał złych zamiarów. Szczęśliwie wybrał miejsce na co dzień osłonięte przez ubranie. Nikt nieproszony nie spostrzeże śladu, jeśli takowy ewentualnie by się pojawił na ciele pana dyrektora.
- Dotykaj mnie - zażądał unosząc się odrobinę, nad usta mężczyzny.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Czw Maj 08, 2014 4:28 pm

Gdyby w takiej chwili się rozmyślił, sam uważałby się za najgorszego skurwiela na świecie. Już ujawnił jedno swoje potknięcie, a na ujawnianie innych wątpliwości nie miał ani czasu ani chęci. Odzyskując pewność siebie, ale także pewność swego partnera, Charlie przestawał działać zachowawczo. Tym bardziej, że jakikolwiek ból i gwałtowność poruszała te najdziksze zakamarki jego duszy, które właściwie nigdy nie mają okazji się ujawniać. Nie licząc takich chwil oczywiście.
Pociągnięcie za włosy było dość niespodziewanym i obcym uczuciem. Odruchowo odchylił głowę sycząc przez zęby, ale nim zdążył zareagować, poczuł jak ucieka mu podparcie i po chwili znów leży na miękkiej pościeli. Zacisnął dłonie. W pierwszym momencie miał ogromną ochotę się wyrwać, czuć było jak spiął wszystkie mięśnie gotów do ruchu, lecz... powstrzymał się. Świadomie nie pozwolił sobie na taką reakcję, ale silne emocje doskonale wyrysowały się na jego twarzy. Powróciło dzikie spojrzenie i szalejący oddech. I tylko przez wzgląd na to, że był świadom jakiego uczucia doświadcza teraz Gregor nie poruszył biodrami, nie starał się wywołać ruchu, mimo tego, że wymuszenie czegoś takiego było niesamowicie trudne. Już i tak cholernie długo igrali z namiętnością. Z każdym kolejnym intensywnym doznaniem Charles miał wrażenie, że podda się instynktowi i nawet to piekielne zażenowanie nie będzie miało nad nim władzy. Jednak skoro Gregor specjalnie go unieruchomił, dzielnie opanował pragnienie wyrwania się. Patrzył mu w twarz spijając każde uczucie jakie się na niej malowało, choć sam nie pozostał bierny wobec ruchu jaki Gregor sam zainicjował. Oddychał ciężko wprost w jego usta, i odruchowo, niezbyt mocno wypychał biodra, dopasowując się do jego rytmu.
Gregor nie musiał żądać. Z chwilą gdy wyswobodził jego ręce, te momentalnie znalazły się na ciele kochanka przyciskając je jeszcze mocniej, jakby nadal było za daleko, a przecież nie dało się bardziej złączyć dwóch ciał niż w sposób jaki to zrobili. Mimo wszystko chciało się bardziej, więcej, mocniej.
Ból ugryzienia spleciony z bardzo intensywną przyjemnością przełamał cienką barierę, którą stworzyło poczucie porażki. Charles jęknął warkliwie i bardzo mocno zacisnął palce na bokach mężczyzny, dość gwałtownie go od siebie odsuwając, a właściwie popychając do tyłu. Na pewno nie można było powiązać tego z niechęcią czy złością. Po Charliem za dobrze było widać wszystkie pragnienia, a teraz były tylko te związane z bliskością. Samemu podążył za tym ruchem. Nie dbał o to, że się z niego wysunął, było to niemal nieuniknione przy zmianie pozycji w taki sposób, poza tym przecież zamierzał zaraz to naprawić. Właściwie w ogóle nie tracił kontaktu z ciałem kochanka. Dokładnie z chwilą gdy plecy Gregora dotknęły pościeli, Charles podparł się dłonią o jego klatkę piersiową i ukląkł między jego nogami. Teraz nie było nawet chwili wahania, było za to sporo siły doprawionej gwałtownością, ta zaś podsycana pożądaniem nie miała w sobie prawdziwej agresji, raczej słodką niecierpliwość. Oczywiście to wszystko nie pozbawiło go to zdrowych zmysłów. Gdy oparł dłonie po bokach ciała Gregora i chwycił go pod kolanem by unieść jego prawą nogę, wciąż patrzył mu w oczy. Gotów był przestać, jeśli zobaczy wyraźną oznakę niezadowolenia, a jak wiadomo miał niemałe problemy z odczytywaniem ludzkich emocji... Z resztą z chwilą gdy znów zagłębił się w jego ciało przeszedł go tak silny dreszcz, że nie był w stanie dłużej trzeźwo myśleć. Zamknął oczy i zwyczajowo odchylił głowę, ale nie poruszył się, jeszcze nie teraz. Wiedział doskonale, że naprawdę niewiele mu potrzeba by skończyć, a pragnął jeszcze czuć. Gdy to się skończy, skończy się też to szaleństwo zapomnienia i powróci chłód racjonalizmu. W ostatnich dniach niepokojąco zbyt często od tego uciekał...
Przeciągnął paznokciami po zewnętrznej stronie uda kochanka i dopiero wtedy otworzył rozpalone pożądaniem oczy. Bogowie! Już wiedział dlaczego Gregor woli przejmować inicjatywę. Widok ukochanego ciała... zapomniał już jakie to piękne... Charlie nie trwał jednak w kompletnym bezruchu, nie był w stanie. Zaraz pochylił się sięgając jego ust, a biodra rozpoczęły nieśpieszny ruch.

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Czw Maj 08, 2014 9:29 pm

Gregor mógł policzyć na palcach jednej ręki, ile razy w życiu był 'wzięty' w bardziej gwałtowny sposób, ale nie przeszkadzało mu to w odnalezieniu się w sytuacji. W końcu wraz z pojawianiem się nieznanego rosła ekscytacja. Na początku myślał, że Charles zgodnie z jego przewidywaniami po prostu zajmie się dotykaniem, tak jak go o to poprosił. Uśmiechnął się słysząc ten jęk i już planował, co zrobi dalej, ale zostało to udaremnione. Ach! Cóż za skuteczność! Zacisnął usta po części przez niedelikatność dotyku niosącego ze sobą ból, którego - przez mnogość doznań - nie potrafił konkretnie zlokalizować, po części przez to, że poczuł, że leci. Zwykle nie lubił uczucia bezwładności, jedna czy teraz miał czas się nad tym zastanawiać? Zdecydowanie nie! Całe szaleństwo zlewało się w całość, przez którą przebijało się co i rusz inne doznanie, dominując resztę i ustępując pod naciskiem kolejnego, jeszcze jednego i jeszcze. I tak ciągle!
Zamknął oczy i uchylił dopiero w chwili, w której mógł zobaczyć Charlesa tuż nad sobą. Zdecydowanie inaczej było móc samemu kontrolować ruchy i stopniować doznania, niż poddawać się czyjejś woli. Teraz nawet jeśli mógł przewidzieć ruchy kochanka, to przez sam fakt, że oddziaływał na niego ktoś inny, ktoś inny decydował o tym co poczuje, wszystko nabierało innego znaczenia. Gregor nie był przyzwyczajony do oczekiwania na czyjąś łaskę, do niepewności, jeszcze nigdy mu się nie zdarzyło być 'dręczonym' przez kogoś innego niż siebie samego.
Na szczęście (czy aby na pewno...?) tym razem też nie miał okazji tego poznać. Zacisnął oczy i złapał płytki, szybki wdech szeroko otwartymi ustami czując go znów w sobie. W tej chwili mogły zdarzyć się dwie rzeczy: Gregor albo będzie miał ochotę poddać się gorącej krwi i własnym pragnieniem zachęcać Charlesa do utrzymania szalonego tempa... albo całkiem zda na kochanka, rozluźni na tyle, na ile to będzie możliwe i zacznie czerpać doznania pozostając wyzywająco biernym.
Rozłożył ramiona na boki i rozczapierzył palce, wpijając je w pogniecioną już pościel. Odetchnął. Skoro kochanek odnalazł się w tej sytuacji, sam wykorzystał okazję biorąc gregorowe 'dotykaj mnie' za 'pieprz mnie' (interesujące, oby tak częściej!), Leammiele chciał pozwolić mu na więcej, pewnie skłonny byłby zgodzić się na wiele, oddając ciało razem z własną wolą... Ale, niech to szlag! Nie umiał!
Charles być może nieświadomie przełamał w nim dopiero co kiełkującą chęć sprawdzenia, jak to jest być całkowicie pasywnym. A może odkrył coś jeszcze? Dla Gregora niemożliwością było zniesienie tak intensywnych doznań bez wyraźniej zmiany oddechu, a że przed chwilą sam zachłannie pogłębił pocałunek rozpoczęty przez mężczyznę, nie chciał się odsuwać aby jakoś świadomie przeczekać najintensywniejszą falę dreszczy, przez co cicho jęknął w usta Charlesa. Był tak pochłonięty, że zorientował się co zrobił dopiero, gdy sytuacja się powtórzyła. Niech go cholera weźmie! Doprowadził do takiej sytuacji, uniemożliwiając Gregorowi naturalną reakcję w postaci zaciskania ust. To było coś nowego, jak on tu miał pozostać bezczynnym?
Podniósł dłoń i położył na charesowym karku, prostował palce i zaciskał, drapiąc go leniwie, grzecznie... przecież potrafił nad sobą panować, nie był niedoświadczonym kochankiem... W końcu jednak nie wytrzymał, mruknął jakby w geście poddania się i świadomie dał się ponieść: wpił paznokcie w jego skórę i niezbyt szybko pociągnął w dół, jednocześnie odrobinę unosząc biodra. Ruch ten był głównie spowodowany wygodą i daniem sobie lepszej pozycji do sięgnięcia jak najdalszej części pleców Charlesa, ale trzeba było przyznać, że sadystyczna natura, która zawsze gdzieś tam w nim drzemała, wyczuła pole do zaznaczenia swojej obecności. Nie odpuściłaby sobie tak idealnej okazji do intensyfikacji sprzecznych doznań.
Rrrau!

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Czw Maj 08, 2014 11:04 pm

Charles nie miał ochoty dręczyć, miał ochotę pieprzyć, a zachowanie Gregora zdecydowanie temu sprzyjało. Widać bardzo się mylili sądząc, że ten charlesowy pierwszy raz w taki sposób, będzie grzeczny, bo ani jeden ani drugi do grzecznych nie należeli. Do tego poprzednie emocje, także robiły swoje. Jak wiadomo od nienawiści do miłości przysłowiowy jeden krok, a skrajnych uczuć mieli pod dostatkiem. I jak Charles nie spodziewał się po Gregorze niczego innego niż dostawał, tak sam mógł wydawać się partnerowi dość śmiałym kochankiem. Śmiałym jak na kogoś, kto ostatni raz uprawiał seks kilka lat temu i oczywiście z pominięciem tej małej chwili słabości o której chyba już oboje zapomnieli. No przynajmniej na czas tego co się działo, a działo się wiele. Charles kontrolował się wiedząc jak blisko jest granicy, dlatego jego ruchy nie były gwałtowne. Pragnął przeciągać to w nieskończoność, pragnął czuć, pragnął pragnąć. Niech to się nigdy nie kończy! Dochodził do wniosku, że seks sam w sobie daje dużo większą satysfakcję niż samo spełnienie. Wcześniej sądził zupełnie inaczej... kto by pomyślał, ze na starość nauczy się czegoś nowego i to do tego w takiej kruchej materii.
Pocałunek, który sam zainicjował miał być ledwie zaczepnym muśnięciem, ale przez Gregora stał się naprawdę namiętny i Charlie w żadnym wypadku nie miał zamiaru przed nim uciekać. Żarliwość, wilgoć i miękkość ust... sprowadziły dodatkowy dreszcz, który potęgował już te płynące od lędźwi i, o ile było to możliwe, wyrywały z płuc jeszcze szybszy i płytszy oddech. Ale dopiero to co stało się za chwilę spowodowało, że Charles aż zadrżał. Nie miał okazji słyszeć Gregora w taki sposób i zdecydowanie był to najbardziej seksowny jęk jaki w życiu słyszał. Zamruczał, a gdy oderwał się od jego ust skubnął je jeszcze zębami.
- Bogowie... tak... chce cię słyszeć. - Wydyszał w nie, ale nie mógł długo trzymać się na dystans i zaraz znów prowokował pocałunki. Pieszczota karku była przyjemna, jednak niknęła gdzieś w falach bardziej intensywnych doznań, dlatego Charles nie spodziewał się tego, co otrzymał za chwilę.
Ból i przyjemność. I nie ważne czy Gregor pamiętał o śmiesznie wrażliwym miejscu, które teraz dostało niesamowicie brutalną pieszczotę, czy nie. To był kamyczek, który spowodował lawinę. Charles odrzucił do tyłu głowę i jęknął gardłowo. Mało wtedy nie doszedł, a właściwie nie doszedł tylko dlatego, że ból był zbyt duży, a on nie był na niego przygotowany. Otworzył szeroko oczy, źrenice niemal zupełnie zasłoniły zieloną tęczówkę. Z bólem przyszedł impuls, który udało się Gregowi już raz dzisiaj wywołać, tylko tym razem Charlie się nie opanował. Nie miał wystarczająco siły woli by zniwelować jego działanie. Więc jak do tej pory był całkiem delikatny jeśli chodziło o ruch bioder, tak teraz wysunął się z Gregora niemal zupełnie, by po chwili dosłownie się w niego wbić, nie bacząc na to, że jest ewidentnie zbyt brutalny. Zacisnął szczęki. Razem z gwałtownością tego ruchu pojawił się też inny. Poderwał się, mocno przyciskając Gregora do łóżka, być może nawet boleśnie, bo cały ciężar swojego ciała oparł na dłoni opartej na gregorowym ramieniu. Druga dłoń zakleszczyła się na szczęce mężczyzny i gdy popatrzył mu w oczy ich spojrzenie przepełnione było porażającą mieszanką emocji. Chyba nikt z bliskich w całym charlesowym życiu nie zobaczył tego, co w tym momencie pokazał Gregorowi. Takiej pasji, namiętności, zwierzęcej agresji i żaru... i to zupełnie nie hamowanego. Wszystko to kumulowało się na jednej osobie i tak, tą osobą był Gregor. To spojrzenie było zaledwie sekundą, Charles dopadł do jego ust, ugryzł dolną wargę, zassał się na niej, a potem, nadal gwałtownie, używając sporo siły, przechylił gregorową głowę na bok i na przemian gryzł i całował szyję nie przejmując się, że może zostawić ślady. Dokładnie w tym samym momencie zaczął się też poruszać. Mocno i zdecydowanie szybciej niż wcześniej. Po tym gwałtownym ruchu nie powrócił do poprzedniej delikatności.
Chłodny pokój wypełniał więc szum gorących oddechów mieszający się z jękami, te zaś splatały się z dźwiękiem uderzających o siebie ciał... Piękna, podniecająca symfonia pożądania.

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Pią Maj 09, 2014 4:30 am

Jutro, gdy zapyta się siebie w myślach, dlaczego tak bolą go usta, a pamięć mu na to odpowie, pewnie przejdzie go dreszcz. Na pewno się uśmiechnie. W duchu otwartość i podniecenie Charlesa sprawiała mu radość, miał satysfakcję z tego, że podjął próbę odepchnięcia nieprzyjemnych myśli i że w ogóle mu się to udało. O, tak, wspaniała nagroda...
Miał ochotę się zaśmiać, bo przez ten komentarz poczuł się odrobinę zbity z tropu, w pewnym stopniu wybudzony z letargu umysłu, zdominowanego przez zmysły. Wyraźniej do niego dotarło, że naprawdę to zrobił. Nie żeby był skrępowany czy żałował, po prostu nie zdarzało mu się to często. Dla Leammiele'a naturalnym było ciche zachowanie, nauczył się zatrzymywać w sobie intensywne wrażenia, wyrażając tylko te, które przewyższały jego wytrzymałość. Nie lubił być zbyt ekspresyjny przy niemal obcych kochankach (a przecież tacy zdarzali mu się najczęściej), nie czuł się dobrze wyrażając głębsze emocje. Chodziło tylko o seks, tak? Ten drugi chciał zaspokoić siebie i niech skupi się na tym, zostawiając odczucia Gregora w spokoju.
Tylko tym razem nie miał do czynienia z kimś, kogo poznał piętnaście minut temu, kto go nie znał. Wcale nie chciał się teraz nad tym zastanawiać, to jasne, że skupiał się na czymś innym, ale przez myśl przeszło mu, że chce na to zwrócić uwagę i jakoś naturalnie, łagodnie pozwolić się sobie zmienić. Skoro dla Charlesa to miało znaczenie...
Mężczyzna mógł czuć, jak Leammiele uśmiecha się nie przerywając pocałunku. A potem... ha! Spodziewał się takiej reakcji, jednak tylko jej pierwszej części. Z tej perspektywy miał wspaniały widok na tę jego wyprężoną szyję... Zmrużył oczy i oblizał usta, pozostawiając je lekko rozchylone. Miał ochotę go ugryźć mocno, zassać skórę, poczuć jej słony smak i jeszcze coś... smak czegoś bardziej metalicznego. Tak, to mu podpowiedziała pamięć, mętne pragnienie gdzieś na dnie umysłu. Nie miał okazji sobie dokładnie przypomnieć, być może nawet później nie będzie o tym pamiętał, bo właśnie stało się to, czego nie przewidział. Zdążyło mu jeszcze przejść przez myśl, że popełnił błąd, przestraszył, zadziałał zbyt odważnie, zrobił coś, co było wbrew mężczyźnie... Nagle został zupełnie wybity z tego schematu myślowego.
Ból. Wcześniej musiał zwalczyć jedynie uczucie niewygody, tym razem przyszło mu poradzić sobie z czymś o wiele bardziej jaskrawym, intensywnym. Odebrał to, co sam dosłownie chwilę temu kochankowi dał. Zanim się opanował, odruchowo opuścił biodra i cofnął je odrobinę, chociaż w takiej pozycji i tak nie miał wiele miejsca do ruchu. Na szczęście! Nie chciał uciekać. Zacisnął dłonie na bokach mężczyzny i przez intensywność doznania spiął tak bardzo, że ledwie potrafił brać wdechy, a przy wydechach wyczuwalnie dygotał, jakby nieprzystosowane do takiego wysiłku mięśnie nie wytrzymywały stałego napięcia. Pomimo tego upewnił się, że Charles nie odebrał tego wybryku jako czegoś niedopuszczalnego... Momentalnie wróciła dzikość pożądania i uderzyła z podwójną siłą. W spojrzeniu Leammiele'a dało się wyczuć wprost namacalne wyzwanie, bezczelne! Chciał tego! Chciał więcej! Czy Charles się nie wycofa? Był pod wielkim wrażeniem, zmysły mu się mieszały... To, co teraz dostrzegł i wyczuł w kochanku będzie niesamowicie odznaczać się w gregorowej pamięci.
Stęknął, po chwili zacisnął usta i oczy, jednocześnie wyprężając się klatką piersiową i objął udami biodra mężczyzny. Osiągnął tak wysoki poziom przyjemności jak tylko umiał bez dodatkowych pieszczot, jednak zdecydowanie mógł on konkurować z bólem i niewygodą. Nadal wyraźnie czuł każdy ruch w sobie, każdy dotyk... Charles perfidnie to wykorzystał! Gregor zastygł w bezruchu, wstrzymał oddech, jakby nie potrafił zapanować nad wszystkim naraz. Nabrał gwałtowny haust powietrza dopiero doświadczając tej gwałtowności w jego geście, zaskoczony zupełnie.
Znów się pod nim wyprężył unosząc biodra jak poprzednim razem, teraz jednak również dłonie przesunął wyżej i zacisnął na jego ramionach w geście pełnym zachłanności, niedelikatnym. Dopasował się oddechem do ruchów kochanka, z każdym intensywniejszym dreszczem wydychając powietrze z głuchym, niemal niesłyszalnym pojękiwaniem. Ochrypł...

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Pią Maj 09, 2014 1:13 pm

Charles właściwie nie wyczuł tej odruchowej próby cofnięcia się. Umysł zamroczyło mu dzikie pożądanie i może to lepiej, bo gdyby był w pełni świadomy reakcji Gregora, zapewne okropnie by się zaniepokoił. Więc jeśli Gregor chciał się w czymś upewniać, mógł upewnić się jedynie w tym, że Charles nadal go pieprzy. Nadal mocno i agresywnie. Teraz brał, nie dawał, zaspokajając fantazję, której ciężko było się po nim spodziewać. Ucieleśnienie skrajności. Bo choć czuł wszystko, każde spięcie mięśni swojego kochanka, każde jęknięcie, to postrzegał wszystko jedynie przez pryzmat przyjemności. Teraz nic innego nie istniało. Gregor swoim zachowaniem tylko go podniecał, doprowadzał do takiego stopnia pożądania, że trzeźwość myśli stawała się jedynie przykrą wadą. Charlesowi nie umknęło wyzywające spojrzenie, oj nie. I nie miał zamiaru z niczego się wycofywać. Odwrotnie. Nie do końca świadomie odpowiedział na wyzwanie, reagując jeszcze większą zapalczywością zostawiając na wrażliwej skórze szyi ślady agresywnych pocałunków, nieprzerwanie uderzając przy tym biodrami w równie agresywnym rytmie. Po tej nocy ewidentnie będą nosić ślady swojej namiętności.
Pomimo chłodu jaki panował w pokoju, czoło Charlesa zrosiły pierwsze kropelki potu, zlepiając kilka roztrzepanych kosmyków. Oderwał się od szyi kochanka z chwilą kiedy ten oplótł go nogami, siłą rzeczy uniemożliwiając swobodny ruch, ale sprawiając też, że był w jego ciele naprawdę głęboko. Warknął gardłowo teraz wpijając się w rozchylone gregorowe wargi zabierając i jemu i sobie możliwość łapczywego chwytania powietrza. Całował zupełnie tak, jakby nie wystarczało mu, że zagłębiał się w nim do nasady, czyniąc pocałunek równie zachłannym i głębokim. Gdyby mógł, chyba po prostu by się w niego wtopił. Niezadowolony, że ograniczono mu ruchy poderwał się niemal do pionu, dłonią przyciskając Gregora do łózka by za nim nie podążył. Wbił się w niego mocno jeszcze raz, korzystając z bardziej dogodnej pozycji, rzucając mu jedno z tych swoich dzikich spojrzeń. Po chwili przeciągnął paznokciami po piersi mężczyzny, dość szybko, kończąc ruch obejmując jego biodra obydwiema rękami i unosząc lekko. Z dzikim uśmiechem bezczelnej satysfakcji wyprężył się i nim poruszył biodrami zamarł na chwilę obserwując kochanka z pod przymrużonych powiek.
Pierwsza fala czegoś zbliżonego do agresji opuściła ciało Charlesa i w jego opanowany chucią umysł wkradło się kilka trzeźwych myśli. Przede wszystkim uderzyła w niego świadomość własnego, zbyt agresywnego zachowania, ale nie napełniła go niepokojem, nie kiedy widział reakcje Gregora. Bogowie... Nigdy w życiu nie przypuszczałby, że będzie uprawiał seks w taki sposób. Nigdy nie pozwolił sobie na taki brak delikatności wobec kobiety. Przecież Gregora też nie chciał skrzywdzić... a może chciał? Dziwne uczucie. Niepokojąco podniecające.
Uśmiechnął się przytomniej i ewidentnie zadziornie, kiedy kolejny raz dość mocno w niego wszedł. Ból minął, minęła niepokojąca chwila zapomnienia, więc przyjemność powróciła wyraźniejsza. Charles świadomie zrezygnował z gwałtowności, choć silny uścisk na gregorowych biodrach podpowiadał, że nie chce rezygnować z obecnej pozycji. Wznowił ruch, tym razem spokojnie, niemal leniwie... Odchylił głowę chwytając drżący oddech, wyraźnie próbując przywrócić sobie odrobinę równowagi. Przyjemność rosła, rosło napięcie, tak niewiele brakuje... Nie patrzył na Gregora gdy jedną dłoń przesunął na jego męskość, bezwstydnie obejmując ją palcami. Zsynchronizował ruch dłoni z ruchem bioder i dopiero wtedy opuścił głowę, obserwując kochanka.

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Sob Maj 10, 2014 3:04 am

Jak widać, gdy Gregor upewnił się, że Charles jest w stosunku do niego szczery i otwarty, że nie zamierza oceniać nawet w takiej sytuacji, sam stracił zahamowania. Jednakże cały czas był na tyle świadomy, na ile się dało, wiedział co robi, po prostu nie zastanawiał się czy to może być dziwne, żenujące albo odebrane w jakikolwiek inny negatywny sposób. Niesamowicie przyjemne uczucie.
Wyczuwając ruch, otworzył oczy. Również chciał się unieść, zdążył przenieść dłonie z pleców kochanka na materac, jednak Charles najwyraźniej miał inny plan. Nie dość, że mężczyzna znów zapanował nad jego zachowaniem, to poruszył się w nim patrząc mu w oczy. Byli tu, robili to specjalnie, wzajemnie na siebie oddziaływali, świadomie, spajali sprzeczności i mogli sobie powierzyć najbardziej intymne reakcje. Bogowie! Leammiele chyba umarł i trafił do piekła, do samego jego serca!
Lodowy odłamek w ustach. Knebel. Odmrożone wargi. Spękana skóra. Lodowate krople ciekną po języku. A pod skórą pełzają iskry!
Oblizał się, zlizując z kącika ust kroplę śliny. Obserwował kochanka spod wpół przymkniętych powiek nawet nie siląc się na podniesienie głowy. Bez żadnego skrępowania pozwalał westchnieniom uchodzić przez usta, skupiając się na tym, jakie doznania niesie ze sobą każdy ruch mężczyzny. Czując kolejne pchnięcie zmarszczył brwi jeszcze bardziej, zacisnął szczęki i obnażył zęby, wciągając powietrze z sykiem. Charles chciał widzieć jak na niego działa, więc Leammiele mu to ułatwi. Uśmiechnął się kącikiem ust nawet na chwilę nie spuszczając z niego spojrzenia. Co w nich wstąpiło? Oparł się przedramionami o materac przejmując część swojego ciężaru i sam uniósł biodra, jednocześnie bez żadnego skrępowania rozluźnił i rozchylił uda, dając kochankowi lepszy dostęp do siebie. Na jego twarzy nie dało się dostrzec szaleństwa, a jakiś rodzaj zaciętości i wyuzdanego wyzwania. Był pewny tego, do czego dążył.
Gdy ich spojrzenia się spotkały ponownie, Gregor wykorzystał chwilę bezruchu: wystawił koniuszek języka i przesunął nim po zębach, uśmiechając się bezczelnie. Potem, w tym samym momencie gdy Charles odchylił głowę, westchnął ciężko. Chrypiał. W innych okolicznościach można by wziąć ten odgłos za niepokojący, bo przez kolejną falę intensywnych doznań, przez zmianę rytmu miał ściśnięte gardło i podrażniał je silniej z każdym łapczywym wdechem.
Oczy przymknął tylko na chwilę, czując na sobie jego dłoń. Wiedział, co chce zrobić. Chciał tego teraz. Odetchnął głęboko jednocześnie zaciskając usta i dopasował wypchnięcia bioder do rytmu pieszczot, właściwie tylko zaznaczając ruch. Spiął się cały, przestał zaciskać palce na pościeli i powiódł dłońmi po swoim ciele, od kości miednicznych w górę, przez żebra i klatkę piersiową aż na szyję. Obolała skóra... W ostatnim krzyku świadomego działania obdarzył się krótką pieszczotą, robiąc to przede wszystkim ze względu na partnera.
Zacisnął dłonie na pościeli nad sobą i odchylił głowę. Skoro Charles go obserwował, na pewno widział, jak mięśnie na brzuchu Gregora naprężają się i rozluźniają, by w końcu spiąć się ostatecznie wraz z chwilą w której znieruchomiał i wstrzymał oddech, zamierając z rozchylonymi ustami. Cisza.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Sob Maj 10, 2014 5:57 pm

Pożądanie rozdzierało świadomość. Rozpalało w swym żarze jej fragmenty i przekuwało w ostrza szaleństwa. Te zaś bezlitośnie cięły całą powagę, całą stałość, którą Charles pielęgnował w sobie aż do tej chwili. W jedną noc runęło wszystko. Rozsypało się, roztrzaskało uderzając w mur uczuć, który okazał się trwalszy i potężniejszy niż logika. Jak to możliwe..? W tę jedną noc Charles dowiedział się o sobie więcej niż przez całe lata swego życia. Nauczył się jak to jest pragnąć z taką siłą, że wszystko, każdy obowiązek, każda obietnica przestawała mieć znaczenie. Pojął jak wielką moc ma to, czego od zawsze się wyrzekał, i to na rzecz czego! Skorupy po brzegi wypełnionej pustką! Teraz nawet strach nie miał nad nim władzy, nic nie miało nad nim władzy! Nic prócz... bieli jego skóry. Jej odurzającego zapachu. Nic prócz rozchylonych kusząco ust, których smak osiadł mu na wargach, wyrył się na języku niezapomnianą słodyczą. Nic prócz jęku i urywanego oddechu... wyzywającego spojrzenia... Tylko dla niego samego gotów był przełamywać się i wciąż, wciąż, wciąż brnąć dalej. Przez ból do przyjemności. Przez agresję do namiętności. Przez chłód logiki do... miłości.
Na Gregora patrzyły rozszerzone pożądaniem źrenice, które pożerały każdy jego ruch. Charles bezwstydnie karmił się każdym gestem, spojrzeniem, uśmiechem, ale ofiarował też własne uczucia, które rozpierały go i wylewały się na zewnątrz. Nie potrafił powstrzymać ich w takiej chwili. Świadomie pokazywał jak reaguje na pełen erotyzmu widok szczupłego ciała, prężącego się gdy dawał upust swojemu zwierzęcemu podnieceniu. Zaciskał szczęki, szczerząc kły. Pełen agresji, jak ogromny kot. Jakby miał za chwilę rzucić się kochankowi do gardła i samymi kłami zaznaczyć swoją dominację. Mimo buzującego w żyłach żaru, mimo drżących mięśni, nie spieszył się jednak, chcąc jak najbardziej przedłużyć tę chwilę. Chwycił rytm, dzięki któremu jego podniecenie balansowało na granicy niemal bolesnego oczekiwania. Wystarczył jeden mocniejszy ruch by runął w przepaść, która z każdą chwilą kusiła coraz bardziej, naginając osłabioną wolę do zupełnego poddaństwa. Jeszcze trochę... kolejny nieśpieszny ruch bioder i dłoni... jeszcze trochę... zapamiętać to uczucie, upajać się widokiem, jeszcze... trochę... krucha wola pękła jak szkło gdy w szaleństwo wkradła się iskra świadomości, że to co rozgrywa się przed jego oczami jest tym, czego sam pragnie. I co najwspanialsze dzieje się za jego sprawą. Jak zahipnotyzowany sunął spojrzeniem za dłońmi Gregora, czując jak własne ciało przeszywa intensywny dreszcz. Nie mógł się mu oprzeć, nie chciał. Niemal czuł dotyk jego długich palców na swojej rozgrzanej skórze. Bogowie, chciał czuć ich dotyk! Uniósł głowę chwytając kolejny rozedrgany oddech. Gdyby kiedykolwiek próbował opisać to, co teraz czuł, prawdopodobnie nie był by w stanie. Widok wyprężonego, targanego dreszczami ciała, tak kurczowo zaciśniętych dłoni, otwartych w niemym krzyku ust... Mnogość i intensywność doznań była zbyt wielka. Rozrywała i scalała. Obezwładniała. Przerażała.
Dłoń oparta na biodrze kochanka zacisnęła się mocno, podczas gdy druga pozostała nad wyraz ostrożna, choć straciła rytm za sprawą gwałtownego ruchu bioder samego Charlesa. Nie potrafił dłużej się powstrzymywać. Pozwolił rozkoszy aby zabrała mu oddech i kompletnie pozbawiła świadomości. Pozorną ciszę rozerwał długi, gardłowy jęk, a biodra ostatni raz uderzyły mocno o wyprężone ciało Gregora. Spełnienie przyszło z tak ogromną siłą, że stało się niemal destrukcyjne. Uderzyło do głowy, rozedrgało mięśnie, osłabiło, by po chwili zostawić po sobie przeraźliwe zmęczenie.
Pierś Charlesa podniosła się mocno, kiedy chwycił potężny haust powietrza. Podniecenie opadło zabierając mięśniom siłę, którą wcześniej tak hojnie obdarowało. Przed oczami stanęły ciemne i jasne plamy... Za dużo, zbyt intensywnie... ale boleśnie świadomie. To właśnie powrót świadomości nie pozwolił Charlesowi na bezwładne osunięci się, by dać wytchnienie zmęczonemu ciału. Owszem, przechylił się do przodu, ale wsparł na rękach po obu stronach ciała Gregora. Nie chciał go sobą przygniatać.
Jeszcze nie otworzył oczu, ale płuca szalały już, wyrzucając śpieszne oddechy. Zaciskając szczękę, ostrożnie wycofał biodra i dopiero wtedy uchylił powieki. Spojrzenie miał zamglone, ale obecne, wystarczająco trzeźwe by pojawiła się w nich iskierka czegoś na kształt obawy i znajomej już Gregorowi tkliwości, choć nie... To już nie było to. To było coś więcej. Zdecydowanie więcej. Ogrom tego uczucia mógł przerażać, jeśli tylko miało się świadomość czym jest ów uczucie.


_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Nie Maj 11, 2014 1:53 am

Zawsze był pod wrażeniem tego, jak wiele intensywnych emocji mieści się w tak dosłownych ciałach chudzi. Co spaja te tkanki ze sobą, że nie eksplodują rozniesione rozedrganymi myślami obijającymi się od głowy przez przełyk do żołądka? Co powstrzymuje kruszenie się żył, gdy podniecenie pędzi nimi szybciej niż krew? Pod skórą. Od ust przez brodę, szyję, krtań, przez płuca na żebra, przez żebra do kręgosłupa, przez kręgosłup do lędźwi. Przez lędźwie na dłoń kochanka.
Leammiele do końca przeżywał wszystko bardzo świadomie, tak jak tego chciał. To właśnie przed pierwszym, najsłabszym dreszczem przestał oddychać, potęgując go i kilka następnych, odzyskując oddech na sam koniec, gdy jeszcze rozkosz brzmiała w mięśniach elektryzującym echem. Dopóki Charles nie wsparł się na łóżku, Gregor trwał w napięciu, jakby czekając na właściwy moment. Dyszał przez otwarte usta opadając bezwładnie na materac, a jedyny ruch na jaki go teraz było stać to przesunięcie rąk na boki, by przedramionami nie zasłaniał swej twarzy. Nie musiał tego robić. Nie chciał kryć żadnych emocji, które może być teraz po nim widać. Żadnych. Westchnął ostatni raz, czując jak kochanek wycofuje biodra. Dla Gregora to zawsze było dziwne uczucie, niespodziewanie wyraźne, od ostatniego razu nic się w tej kwestii nie zmieniło... Podniósł powieki chwytając spojrzenie partnera. Bogowie...! to co teraz dostrzegł w Charlesie przekroczyło jego najśmielsze fantazje. Świadomość... jeśli dobrze odczytał jego emocje - to tak, miał świadomość i prawdą było, że przerażenie wraziło ostrze w jego serce z niesłychaną siłą. Zaskoczenie! Ogrom rozpoznanego uczucia przygniótł go. Aż do bólu. Nie posiadał się z radości. Aż do bólu. Rozpierała go duma z Charlesa i siebie samego. To była najprzyjemniejsza chwila tej nocy.
Odruchowo odwrócił wzrok, ledwo zauważalnie zmarszczył brwi, jednak poza tym tkwił we wcześniejszym spokoju, upojnym zmęczeniu. Zapiekły go oczy. Poczuł wilgoć na skroni. Niemal od razu wrócił spojrzeniem, udawało mu się też systematycznie uspokajać oddech. Kiedy on ostatnio patrzył na kogoś w taki sposób? Kiedy ktoś tak patrzył na niego? Czy w ogóle? Nie... Nie pamiętał. Może po prostu pamięć nie była tak dobra, za jaką ją uważał?
Uśmiechnął się i było w tym tyle samo zdecydowania co ciepła. Niczego nie żałował. W końcu objął Charlesa ramionami i przyciągnął do siebie zdecydowanym ruchem. Nie krępował się przed okazaniem pragnienia bliskości, której pozornie powinien mieć już dość. Och, nie, dopóki nie musi walczyć z zachciankami na rzecz uniknięcia zakłopotania czy zażenowania, nie będzie się powstrzymywać. Chciał czuć jego skórę i ciężar na sobie - w końcu pomimo tego, że mógł na takiego wyglądać to nie był kruchy, a ciało zmęczonego w ten słodki sposób kochanka na własnym sprawiało co najmniej estetyczną przyjemność. Jakby dla zachęty ponownie ścisnął biodra partnera udami.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Pon Maj 12, 2014 8:47 pm

Wrząca krew uspokoiła się zupełnie. Podniecenie wypaliło się, a jego popioły otuliły zmęczeniem i chłodnym spokojem, ale wśród nich pobłyskiwały jeszcze ciepłe iskierki uczucia. Tego zdecydowanie mniej zwierzęcego, ale równie prawdziwego i namacalnego. Charles nie miał pojęcia, czy kiedyś komukolwiek ofiarował tyle swoich uczuć co Gregorowi. Nie chodziło już nawet tylko o te ciepłe, ale także te gwałtowne jak gniew, żal, żądza... Wiele można było Charlesowi zarzucić, ale nie to, że był człowiekiem gwałtownym. Pozbawionym wyczucia, tak, ale nie gwałtownym i agresywnym. Czy więc aby w niczym nie przesadził? Czy Gregor jest szczęśliwy poznając go od tej strony? Przecież nawet Charles nie chciał jej do siebie dopuszczać. Zawsze wolał pozostać zimny, niewzruszony jak lodowiec, a teraz ten lodowiec topniał w zastraszającym tempie i jeśli tak dalej pójdzie zupełnie zatopi kamienne serce w morzu uczuć. Choć właściwie... czy już tak się nie stało?
Patrzył na niego wyłapując każdą zmarszczkę, każde drgnięcie brwi, ale i tak nic nie potrafił wyczytać z jego twarzy. Więc kiedy odwrócił wzrok, serce Charlesa na chwilę przestało bić, a on przestał oddychać. Stało się coś czego nie pojął! Stało się coś... coś strasznego! Na pewno! Zadrżał. Panika odbiła się w jego oczach. Nie pojmował, nie wiedział! Już chciał się poderwać... nawet nie wiedział po co. Po prostu musiał coś zrobić! Cała pewność, którą miał, która wydawała mu się taka potężna, przybrała kruchą formę szkła i gotowa była rozsypać się pod uderzeniem strachu. Nawet nie zastanowił się nad tym, że uczucia rzeczywiście bardzo go osłabiły. Przestał się pilnować. Sam stał się jak szkło. Przezroczysty, łatwy do odgadnięcia i... taki delikatny.
Półotwarte usta, które gotowe były zapewniać, albo przepraszać nie wyrzekły ani jednego słowa. Nie było po co. Charles dostrzegł łzę, zobaczył zaczerwienione oczy, a potem... uśmiech. Zamrugał, nie dowierzając. Wypuścił powietrze, które okazało się wciąż rozpychać mu płuca, choć nie zdawał sobie z tego sprawy. Zimne łapy strachu przestały przyciskać jego pierś, rozmyły się w zrozumieniu.
Przytulony opadł na ciało Gregora podpierając się przedramionami o chłodną, satynową pościel. Zaciskając szczeki i przełykając ślinę przycisnął usta do jego ramienia, wtulając nos w potargane włosy.
- Kocham cię... - Szept był zdławiony, ale bardzo miękki. Nie przywykł do mówienia tego i zawsze obco brzmiało mu w ustach, ale proszę! Oto człowiek, który nie wierzył w miłość, tak odważnie teraz ją wyznawał! Nie dziwił się sobie, już nie. To było takie naturalne. Kochać go. - ... Nie strasz mnie.
Z ostatnimi słowami przyszła ulga, którą Gregor mógł odczuć bardzo namacalnie, bo objawiła się nie tylko w głębokim westchnieniu, ale ciało Charlesa stało się też cięższe. Jakby stracił całą siłę by się jeszcze przed czymkolwiek bronić. Oddychał głęboko, spokojnie, muskając ustami ciepła skórę kochanka.

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Czw Cze 12, 2014 6:13 pm

Leammiele nie raz wspominał, że nie zamierza nikogo oceniać, tym bardziej Charlesa. Prawda była taka, że w gregorowej głowie zachodził mechanizm akceptacji bądź nie - innymi słowy był zbyt leniwy by na co dzień zastanawiać się nad tak błahymi kwestiami jak 'och, tak, to mogło by być lepsze, jest takie, widzę to tak', zbyt wiele uwagi pochłaniało czucie (Czuję to! Och, bogowie, jakże ja to czuję!). Zwariowałby do końca, gdyby miał dokładnie analizować i oceniać wszystko, co do niego docierało. Taak... w tym momencie czuł wszystko, czuł za dużo, czuł zbyt różnorodnie. Nagły przypływ nadziei. Radości. Paniki. Zdecydowania. Ulgi. Spokoju. Musi się spieszyć! Musi zapamiętać jak najwięcej! Ale, och, jak najdokładniej... Zagryzie wargi i zrobi wbrew samemu sobie, powstrzymując się przed gwałtowną ekspresją. Feeria barw! Miał chwilę na odpoczynek, a teraz wszystko wykwitało w jego głowie stopniowo, chociaż bardzo dynamicznie, dosłownie materializując się pod skórą. Biedny pan Leammiele nie dawał sobie rady z pomieszczeniem w sobie tego wszystkiego, całego emocjonalnego wariactwa (może byłoby łatwiej, gdyby był wyższy?), dlatego rozkleił się, chociaż wcale nie chciało mu się płakać. Pewnie zaraz zacznie dygotać i wpadnie w dobry humor. Może nawet poczochra Charlesa, tak jak miał od dawna ochotę?
Korzystając z okazji wplótł palce we włosy mężczyzny i zmierzwił je powolnymi, pieszczotliwymi, jednak nie było mu dane uczynić nic więcej, bo usłyszał... to. Zmarszczył brwi oczekując własnej reakcji. Oczywiście, uderzyły go zwyczajowe myśli, tłumaczenie wielkich uczuć małymi cząstkami, chemią, egoizmem zawoalowanym pod wzniosłymi słowami, ale... odczuł to jako coś, z czym się pogodził, coś czego chce, co szanuje i – skoro już jest - zamierza wykorzystać w przyjemny dla nich obydwu sposób. Uśmiechnął się bez odrobiny goryczy i dalej milczał, uznając, że w takiej sytuacji zwyczajnie obejdą się bez słów. Dopiero po chwili, gdy natłok uczuć odrobinę osłabł, westchnął i leniwie przesunął dłońmi po ciele mężczyzny. Nic nie odpowiedział, głównie dlatego, że wszystko co się mu nasunęło, było według niego banalne... zbyt banalne. Albo zbyt pokrętne. Potrzebował prostych, celnych słów, a skoro takich nie znalazł to wolał milczeć.
Zaciskając palce na jego barkach dając do zrozumienia, że wszystko jest dobrze (chociaż nie w normie, ha! kto mówiłby o normie w przypadku tych panów i takich okoliczności? u nich wystarczy, że nie jest źle), potem westchnął. Chciał coś powiedzieć, ale zmęczone gardło odmówiło posłuszeństwa, musiał odchrząknąć by wydobyć z siebie jakiś dźwięk.
- Chcę zapalić... - chrypiał. - A potem chcesz iść spać?

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Czw Cze 12, 2014 9:56 pm

Czas się zatrzymał.
Poprzez sztormy, które wyrwały skute lodem serca, poprzez lodowate krople słów, które nigdy nie chciały rozpłynąć się na języku... Poprzez burzę napełniającą niepokojem, poprzez obawy i niespełnione pragnienia... w końcu dotarli Tutaj.
Cisza.
Bezgraniczny spokój.
Oko burzy.
- Jeszcze chwilę...
Zacisnął palce na wilgotnych, roztrzepanych kosmykach Gregora. Jeszcze chwila. Jeszcze jedna w której pozwoli sobie czuć tak potężnie. Każde drgnięcie mięśni. Każdy zapach. Smak. Dotyk... Jeszcze jedna chwila nim uderzy w nich codzienność, której teraz obawiał się najbardziej.
Żałosne.
Nie potrafił przejść ponad tym. Było już za późno. Za późno na strach przed odpowiedzialnością. Za późno by pragnąć powrotu do normalności. Teraz nienormalność przekuwała normę, formowała ją i jego wedle własnych upodobań, tworząc ze schematów i liczb barwną, przepiękną rzeźbę. Mawia się, ze miłość zmienia ludzi. Charles miał okazję przekonać się o tym osobiście, był przecież swoim własnym eksperymentem.
Kiedy w końcu dźwignął się i spojrzał Gregorowi w twarz nie wyglądał na zatroskanego. Tak spokojnego, wręcz natchnionego Charliego próżno było szukać w codzienności. Popatrzył w oczy swego kochanka jakby widział je po raz pierwszy w życiu, a potem po prostu go pocałował. Naturalnie, ciepło. Charles kompletnie nie kontrolował już swoich odruchów. Pozwalał sobie po prostu działać. Nie kalkulował. To nie miało sensu. Nauczył się nowej rzeczy. Przy Gregorze rzeczywistość się zakrzywiała. Działy się rzeczy niezwykłe i jeśli chciało się przy nim być, trzeba było działać szybko. Instynktownie, niekiedy nawet gwałtownie. To było przyjemne... świadomość, że przy nim może się zapominać. Mimo to siła przyzwyczajeń była wystarczająca by mężczyzna odczuwał dyskomfort spowodowany masą trywialnych czynników. Od bolących mięśni po... lepiącą się skórę.
Mętnym jeszcze wzrokiem rozejrzał się ponad twarzą kochanka wyłapując coraz więcej drobiazgów których wcześniej nie zauważył. Porzucone ubrania poruszyły wrażliwą strunę i chcąc nie chcąc zsunął się z Gregora choćby po to by je po prostu podnieść.
- Zapalić... - zawtórował mrukliwie kiedy niezbyt zgrabnie gramolił się z łóżka. Stając obok niego i patrząc na sylwetkę swojego... podwładnego, przyjaciela, kochanka, partnera... zmarszczył zwyczajowo brwi. Obraz zdecydowanie dziwaczny, nie mieszczący się w charlesowych kanonach normalności tak bardzo jak tylko się da. Na jasnej skórze Gregora pomału kwitły czerwone plamy po zbyt brutalnym dotyku dłoni. Nie był świadom, że i na jego skórze dzisiejsza noc także się odznaczyła.
- Pobojowisko. - skwitował krótko i pokręcił głową - Nie chcę spać. Na pewno nie przed prysznicem. - rzucił krótkie spojrzenie w kierunku półotwartych drzwi od sypialni. Nie pamiętał gdzie jest łazienka...

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Pon Cze 16, 2014 1:26 am

Jak się okazuje, to wcale nie było takie trudne. Wcale nie histeryzował, wcale nie dygotał i nie chciał uciekać tam, wstecz, w przeszłość. Nie wpadł w panikę, w gorycz, ba! Był szczęśliwy. Poczuł ulgę, gdy... w najbardziej namacalny sposób okazało się, że to co było nigdy się nie powtórzy. Nawet gdyby chciał, nie mógł ich porównać. Nie dawał sobie innego wyjścia. Musiał uczyć się czuć i reagować od nowa. Jak dziecko. Ta świadomość zwalniała część jego poczucia odpowiedzialności zastępując ją odrobiną wrażliwości.
Uśmiechnął się. Chwila. Jasne. Czuł się zupełnie rozluźniony i charlesowa chęć ociągania się nie wzbudziła w nim żadnego zaniepokojenia. Dał się pocałować, jednak pocałunku nie odwzajemnił. Obraz zakołysał mu się przed oczami, dlatego je zamknął. To wystarczyło, by zmęczenie podniosło  ciało mężczyzny gdzieś w niewiadome miejsce. Z każdą sekundą odpływał dalej, głębiej, do uszu i ust nalewała mu się słona woda, czuł jak miesza się ze śliną, jak szczypie w język... Chłód pełzał po skórze narastając i słabnąc w rytm falowania. Hipnotyczne poczucie bezpieczeństwa.
Wystarczyłoby jeszcze kilka sekund, a Gregor zostałby całkiem wciągnięty pod powierzchnię (fale zmęczenia już okrywały jego twarz, rosiły rzęsy, wpływały pod powieki).
- Mmm? - Oprzytomniał i poruszył się układając wygodniej, gdy Charles tak drastycznie zwiększył dystans między nimi. Obserwował twarz mężczyzny spod przymkniętych powiek wiedząc, że i on jest obserwowany. Tak. To sprawiło mu przyjemność i wydawało się bardzo estetyczne. Czy jego partner czuł to samo co on, gdy pierwszy raz mógł na niego patrzeć w taki sposób? Czy widział to samo? Czy tak samo to zapamięta?
Wyciągnął dłoń i sięgnął pleców mężczyzny, przeciągając opuszkami po zadrapaniach. Nie kontrolował się teraz, dlatego nawet nie był świadom triumfalnego uśmiechu, który wykwitł na jego ustach, jednak był to niewątpliwy znak, że Leammiele zaczyna odzyskiwać siły. Podniósł ramiona nad głowę, zacisnął palce na drewnianej ramie łóżka i przeciągnął się, prężąc kościste ciało. Któż by się spodziewał, że winy mogą być nie tylko przebaczone, ale i zapomniane, nawet jeśli będą wymalowane na skórze jak słowa na papierze. Nagle poderwał się z łóżka i stanął przed Charlesem, łapiąc go za przedramiona, nad nadgarstkami.
- Chodź, chodź. - Pociągnął go, potem okrążył i jedną dłonią zasłonił oczy, drugą pewnie chwytając go pod bok i prowadząc przed siebie. Zniżył głos do szeptu. - Weźmy prysznic, a potem idźmy spać, tak? I jeszcze papieros, koniecznie. - Obydwiema dłońmi objął jego kark, złączył z tyłu kciuki, jednak nie był to gest gwałtowny, wręcz przeciwnie: Gregor chciał zachować z nim kontakt, pielęgnował w sobie nutę rozleniwienia, dlatego nawet nie chciał zapalać światła w którymkolwiek z pomieszczeń, wystarczyło to naturalne (jeśli w ogóle o takim można mówić w mieście), wpadające przez okna. Okazało się, że łazienka jest urządzona równie minimalistycznie co reszta domu: na środku stała wielka wanna, przeciwległy prawy róg zajmował otwarty prysznic bez kabiny – idealny sposób na klaustrofobię. Stała tu jeszcze szafka z ręcznikami i... właściwie to wszystko. Aż dziwne, że ktoś tak chaotyczny i pełen sprzeczności żyje w takim ładzie i specyficznej elegancji.
- Chodź... - Teraz zaszedł go od przodu i pociągnął pod prysznic. Nie zamykał za nimi drzwi przyzwyczajony do samotnego mieszkania. Przez myśl mu przeszło, że może być chłodno, że chce ciepłej wody (i taką też nastawił) i że ma ochotę poczuć jak będzie pachnieć jego żel pod prysznic na skórze Charliego.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Pon Cze 16, 2014 12:08 pm

Gdy Gregor go dotknął uśmiechając się tak specyficznie, Charles wykręcił głowę zupełnie jakby chciał dostrzec to coś na swoich plecach. Tego czegoś nie dostrzegł, to oczywiste. Nie był żyrafą. Zobaczyć nie zobaczył, ale poczuł. Teraz zdecydowanie zaczynał wszystko czuć. Ból pleców, ud i szczypanie ran zadanych gregorowymi paznokciami. Dziwny dyskomfort, który w gruncie rzeczy zupełnie mu nie przeszkadzał. Czy więc nadal nazywać to dyskomfortem? A rano? Czy koszula będzie urażała zranioną skórę i czy nadal będzie to taki dyskomfort - nie dyskomfort?
Myśli Charlesa zdawały się być kompletnie pijane. Chwilowe przebłyski trzeźwości były tylko śmieszną namiastką tego, co zwykle działo się w jego umyśle. Obecnie dryfował po morzu upojenia działając na zasadzie odruchów.
Przechylił głowę na bok obserwując wyprężone ciało kochanka. Jeszcze chwilę temu widział je w podobnej figurze. Uśmiechnął się delikatnie.
Gdy Gregor chwycił go za przedramiona, podniósł je nieco. Odruch kazał się oswobodzić, ale nawet nie zdążył zareagować w zwyczajowy sposób, bowiem zaraz chłodna dłoń przesłoniła mu oczy. Zmarszczył brwi. W nos łaskotała go nietypowa woń skóry Gregora zmieszanej z zastygłym pożądaniem. Nieświadomie wziął głębszy oddech nie zauważając, że zapach ten jest mu dziwnie miły.
- Tak... Ale czy zasłanianie oczu jest konieczne?
Dał się poprowadzić, a kiedy stopy dotknęły chłodnych kafelków i zniknął dotyk dłoni, rozejrzał się po pomieszczeniu. Nigdy tu nie był, podobnie jak nigdy nie był w gregorowej sypialni. To wszystko było takie nowe, ale Charles zaskakująco dobrze odnajdywał się w tej nowej sytuacji. Nie skomentował wystroju. Było pusto, a przez to trochę obco, jednak to nadal był dom Gregora. Gdy rano go opuści czy powrót do niego gdzie kojarzył się z tym wszystkim? Jak będą na siebie patrzeć w pracy? Oczy Charlesa rozszerzyły się w zaskoczeniu. Praca! No tak!
- Cholera... - mruknął pod nosem. Ciepła woda pierwszy raz spadła na wychłodzoną i obolałą skórę drażniąc ją mocno. Syknął i cofnął się nieco. Przetarł twarz wilgotnymi dłońmi. - Zostawiłem torbę w samochodzie.
Obejrzał się w kierunku drzwi jakby spodziewał się, że wyżej wymieniona torba wkroczy do łazienki na własnych nóżkach. Na myśl o ubieraniu rozmemłanej koszuli i pogniecionych spodni robiło mu się niedobrze.
- Właściwie to i tak nie ma znaczenia, bo nie mam świeżych ubrań... - potarł środkowym palcem zmarszczkę między brwiami. Już do ust cisnęły mu się słowa o tym, że chciałby wrócić teraz do domu, ale był świadom, że może być to odebrane jako brak taktu, albo nawet obraza, choć sam nie widział w tym nic nadzwyczajnego. Musiał więc załatwić to inaczej. Spojrzał na Gregora całkiem przytomnie, a potem ze śmiertelną powagą powiedział.
- Użycz mi swojej pralki, suszarki i żelazka.

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Czw Lip 03, 2014 4:53 pm

Jak to jest, że wchodząc tysięczny raz do tego samego pomieszczenia we własnym domu, człowiek  czuł się nieswojo? Przecież to absurdalne! Czyżby Gregor przejął rolę Charliego? W końcu to on był tu pierwszy raz, korzystał z gościny Leammiele'a. Niedorzeczne uczucie. Musiał się uspokoić, bo nachodziły go coraz to dziwniejsze myśli... i to wcale nie takie, jakich można by się spodziewać, biorąc pod uwagę jego wcześniejszy stan i wzruszenie. Czuł się jak dzieciak na kolonii (chociaż na kolonię nigdy nie wyjechał). Bo właściwie kiedy on stał się dorosły? Czy kiedyś w ogóle był dzieckiem? Przy Charlesie czuł się raz jak niedoświadczony szczeniak, ekscytujący się lub popadający w znieczulicę przez najdrobniejszy bodziec, zaraz znowu miał wrażenie, że przeżył kilka wieków samotnie obserwując ten świat i znając jego mechanizmy do tego stopnia, by móc przewidzieć przyszłość. Jak było teraz? Starł z twarzy ciepłą wodę i przelotnie spojrzał na mężczyznę, potem podniósł ramiona i przylgnął do chłodnej ściany jak gekon. Różnica temperatur. Przyszło mu do głowy, że to tak jak z nimi: gorąc i chłód. Tylko kto tak naprawdę jest czym?
Odkleił się od ściany i dotknął swojej klatki piersiowej. Chłodna skóra, chłodna... Coraz cieplejsza. Za gorąco mu. Zamknął oczy i na ślepo sięgnął po żel. Z namaszczeniem naniósł go na swoje dłonie, upuścił plastikową buteleczkę na podłogę i sięgnął w stronę Charlesa.
- Mój dom jest do twojej dyspozycji... tak samo jak moja gosposia. - Nie sądził, by Charles przystał na to, żeby obca kobieta prasowała jego ubrania, jednak co mu szkodziło spróbować? Nadal nie otwierał oczu i jakby nigdy nic zaczął myć barki i ramiona mężczyzny, jednak gdy dotarł do klatki piersiowej, zacisnął palce na jego przedramionach zabraniając mu się ruszać. Zbliżył się i kilkoma krótkimi wdechami zaciągnął zapachem. Wiśnia. Kwaśna. Skóra. Słona? Ciekawe... Ślina napłynęła mu do ust. Wystawił koniuszek języka i odrobinę się pochylił, zlizując małą porcję piany. Gorzkie. Otworzył oczy i opuścił ramiona. Co on robi? Czego się spodziewał? Spojrzał na Charlesa zdziwiony, skrzywił się. Gorzkie! Zacisnął oczy, wycofał się pod strumień wody i odchylił głowę, otwierając usta. Na szczęście po chwili, gdy jako-tako wypłukał nieprzyjemny smak. Cofnął się pod ścianę i spojrzał na Charlesa. Co Gregor przez tę chwilę sobie myślał? Nie dało się tego odczytać po jego twarzy, jednak najwyraźniej przeszła mu chęć na poznawanie dziwnych rzeczy. Czy on w ogóle jeszcze o tym pamiętał?
- Zaczynam jutro od... jedenastej pięćdziesiąt, a ty... Od dwunastej dwadzieścia pięć? Tak? A, ty pewnie chcesz być wcześniej... - Cóż za normalna rozmowa! Czy nie powinien być zaspany, zmęczony albo chociaż rozleniwiony?

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   

Powrót do góry Go down
 
Dom Leammiele'a
Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Dzielnica mieszkalna :: ∎ Domki jednorodzinne-
Skocz do: