IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom Leammiele'a

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Sob Kwi 12, 2014 5:23 pm

Problemem Charlesa nie było to, że czegoś nie chciał, a to, że chciał... chciał wiele i nie wiedział co wybrać, jak poskładać do kupy wszystkie wrażenia. Był dorosły... można rzecz, że nawet przejrzały. Stary kawaler, wedle którego powinien nim zostać do końca życia. Pogodził się z tym dawno, a tu nagle... bum! I dorobił się... partnera. Nie partnerki, a partnera. Może gdyby tylko Charles nie był takim tchórzem, wszystko byłoby łatwiejsze? Tak rozdrabniał wszystko, doszukiwał się przeciwności, błędów, przysłowiowych dziur w całym. W efekcie zaczynał od nowa, a każda kolejna próba pozbawiała go sił. W rzeczy samej, zdawał się być zmęczony. Uczuciowy rollercoaster sprawiał, że coraz bardziej miał ochotę zakopać się we własnym łóżku i zasnąć. Spać, by tylko zagłuszyć wszystko co się działo.
- Ze swojej strony wiem, co mogę zagwarantować. Wiem też, czego nie mogę ci dać. Znam siebie na tyle dobrze by móc to określić. To, że nie znam ciebie powoduje, że nie wiem czego oczekujesz... - wtrącił jeszcze przed tym nim Gregor zdecydował się wstać. Pozwolił mu na to... może nawet odczuł dziwną ulgę. Mógł iść. Bliskość go nie trzymała. To zapewne krzywdząca myśl, ale Charles poczuł się bezpieczniej. Gdy Gregor był blisko, na tyle blisko, że czuł jego ciepło, trudniej było myśleć racjonalnie. Był przekonany o prawdziwości i ważności tego, co powiedział, wciąż starając się przekształcić uczucie w schematy i liczby. Wcisnąć w dziedzinę, którą znał. Dlatego późniejsze słowa Gregora sprawiły mu ból. Bo właśnie okazywało się, że... on nie chce takiej formy bliskości o jakiej myślał Charles. Czego wiec chciał? Dlaczego nie mógł powiedzieć jasno? A może mówił jasno, tylko Charles tego nie rozumiał?
Pod ciężkim wzrokiem przyjaciela, porażony gwałtownością i znaczeniem jego słów, odrobinę się przygarbił. Usiadł ze skrzyżowanymi nogami opierając łokcie na kolanach. Pochylił się tak bardzo, że dotykał ustami splecionych palców. Słowa uderzały w niego poczuciem winy i niezrozumienia. Kiedy Gregor zamilkł, Charles podparł czoło dłońmi. Nie rozumiał... Nie rozumiał i miał już dość.
- Tak. Tak bym zrobił. To jest reakcja chemiczna. Jak widać cholernie kłopotliwa, szczególnie dla mnie. Tak, wyznaczyłbym terminy. Całe moje życie to jeden wielki harmonogramem, dlaczego to miałoby coś zmienić? Co ma do tego dystans? Jaki dystans? Nie rozumiem. Nie wiem czego oczekujesz.
Nie mówił podniesionym głosem. Nie było w nim gniewu. Raczej upiorna powaga i obrzydliwy spokój, którym umyślnie chciał skontrastować wypowiedź Gregora. Z premedytacją chwycił się powściągliwości, którą wypracowywał całe lata. Zamknął swoją skorupę. Zatrzasnął z hukiem oblekając się nową warstwą. Za dużo już powiedział, za dużo czuł, na zbyt wiele sobie pozwolił. Bolesne uczucie, że właśnie coś się skończyło wepchnął siłą w najgłębsze zakamarki serca. I choć czuł mdłości, a świadomość, że nic już nie będzie takie samo rozdzierała pazurami płuca i serce, zmuszając by ledwie powstrzymywał drżący oddech, to nie cofnął się w postanowieniu.
- Każesz określić mi czego chcę, podczas kiedy... ja nie wiem. - Kłamał. Wiedział czego chciał, ale łatwiej było zrezygnować. Był przyzwyczajony do samotności. Nic nie szkodzi... nic nie szkodzi.
- To nie jest moja dziedzina i... - Ton stał się jeszcze chłodniejszy.. Zacisnął szczęki, przełknął ślinę i zaczął się podnosić. Ale ostatnie słowa ledwie przeszły mu przez ściśnięte gardło - ... niech tak zostanie.



_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Sob Kwi 12, 2014 6:43 pm

Na przeciwko filar. Wiersz. Reakcja chemiczna. Autor. Francuz. Dlaczego miałbym coś zmienić? Nauka kaligrafii. Pismo fantazyjne, ale zgodne z treścią. Minimalistyczne. Dystans. Kropki zastąpione poziomymi liniami. Lewy koniec opadający, łączący zdania. Dziedzina.
Nie ruszył się nawet o milimetr i jedynym znakiem, że jest żywym człowiekiem, a nie porzuconą lalką ludzkich rozmiarów był oddech. Oddech znów zdradzał to, co działo się w jego wnętrzu. Z każdym słowem mężczyzny stawał się bardziej chybotliwy, pod sam koniec wypowiedzi nabrał tej charakterystycznej płytkości. Leammiele'owi zbierało się na płacz. Gdy tylko to sobie uświadomił, opuścił dłoń i wstał chwytając najbliższy kubek.
Czyli jednak. Nie sądziłem, że trafiłem na kogoś, kto chciał czegoś takiego. Tak krótkiego. Po co ja mu to mówiłem? To prawda, rodzisz się głupi, ale umierasz jeszcze głupszym. Zasady są po to by je łamać, tak? Odstąpiłem od swojej zasady i oto, co mam.
Cisnął kubkiem w przeciwległą ścianę. Ciszę przerwał trzask tłuczonego szkła.
- Naprawdę tego chcesz, Charles? - Odezwał się w końcu, stając przed mężczyzną. Twarz miał nad wyraz spokojną, tylko głos niższy niż zazwyczaj. - Ja wiem, czego chcę, chcę ciebie, nie chcę być czymś, co musisz znosić obok siebie, tylko tym, co chcesz mieć. Tylko... Haha! Powiedziałeś mi, że nie znikniesz i rzeczywiście! - Nagle zaczął się śmiać, ale usta wykrzywił mu wyraz obrzydzenia. - Nie wiesz! Jak widać po prostu nigdy nie chciałeś tu być, nigdy nie byłeś tu, by móc zniknąć. Po tym, co mówiliśmy, co się stało, ty nie wiesz! Ja też nie wiem czy zrobiłeś to specjalnie, ale masz rację. Niech tak zostanie. - Cofnął się kilka kroków kręcąc głową. Wykonał gest lewą dłonią, rzucił na nią szybkie spojrzenie. - Nie chcesz się mną opiekować, nie chciałeś tego słuchać i tego widzieć. - Zacisnął dłoń w pięść i dodał odwracając się i ruszając szybko w stronę schodów. - Mogę cię tylko bardzo... przeprosić, że nie jestem tym czymś, co byś... wiedział.
Żuk był wolny! Przepełzł po ścianie spływając z płatkiem i liśćmi między herbacianymi fusami.
Gregor nagle poczuł, że mylił się jeszcze w jednej rzeczy: był dorosły, zbyt stary, a chciał być dzieckiem, nie odwrotnie.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Sob Kwi 12, 2014 7:41 pm

Charles wstał na początku nie dostrzegając tego, co działo się z Gregorem. Był więc egoistą, prawda? Tymi słowami zanegował wszystko, co powiedział mu wczoraj, dzisiaj... Kiedykolwiek. Z siłą huraganu uderzył w delikatną jak szkło budowlę z uczuć i pragnień. Nie zdążył się jednak odwrócić i odejść, bo trzask tłuczonego szkła sprawił, że zamarł. Oddech uciekł mu z płuc, ale nie zwrócił na to uwagi. Pierwszy raz w życiu doświadczył czegoś tak namacalnego i bolesnego. Nie spodziewał się, to oczywiste. Gregor taki nie był. Nie był gwałtowny... A jednak. Nie znali się, proszę, oto dowód. Potem jednak... potem po prostu słuchał. Nie był świadom wielu rzeczy, także i tego, że może kogoś tak zranić. To było... dziwne. Zdecydowanie dziwne uczucie. Nie spodziewał się, że jest zdolny by kogoś skrzywdzić tak bardzo... Dał mu nadzieję, dał nadzieję sobie, a potem po prostu wycofał się zostawiając Gregora na zgliszczach, na tych ostrych szklanych odłamkach...
W pierwszej chwili nie był w stanie powiedzieć nawet słowa. Wzdrygnął się, otworzył szeroko oczy i rozchylił usta przez które uciekał płytki oddech. Serce zabiło bardzo mocno, mdłości stały się silniejsze. Charles zbladł.
- Nie, to nie tak... - zdążył wykrztusić w pierwszej chwili zbyt przerażony by zmusić się do podniesienia głosu. Szok był jednak tak wielki, a ciężar przewinienia tak ogromny, że miał ochotę wyć. Nie wszystkie słowa Gregora pojął od razu, nie wszystko zrozumiał, ale wystarczył mu ton głosu, by pomimo nierozumienia słów, doskonale zrozumieć przekaz. Oczywiście niektóre uderzyły w niego, raniąc dotkliwie, ale... należało mu się. Wiedział o tym. I żałował... pożałował wszystkiego. Od samego początku. Gdyby się wtedy nie zbliżył, gdyby nie mówił tych słów, żaden by nie cierpiał. Obwiniał się, bo przecież nie była to wina Gregora. Na bogów, on chciał być szczery! Charles chciał mu odpowiedzieć szczerością, ale jak zwykle wszystko poszło nie tak...
- Gregor! - Odzyskał głos kiedy mężczyzna się odwrócił. Ta chwila wydawała mu się chyba najokropniejsza. Odejdzie, przecież tego właśnie chciałeś mruknęła podświadomość, ale sprzeciwił się jej. Może gdyby Gregor odszedł bez słowa, łatwiej byłoby to znieść, a tak... rozszarpał rany, które sam sobie zadał chwilę wcześniej. Rzucił się ku niemu zaciskając dłoń na jego przedramieniu. Nie był przygotowany na żadną ewentualność. Nie liczył się z tym, ze zostanie odepchnięty, uderzony... Po prostu czuł, że musi spróbować go zatrzymać, bo Gregor mylił się we wszystkim co powiedział.
- Poczekaj! To nie tak, tak bardzo nie tak. To... - Mówił, choć nie wiedział co chce powiedzieć. Szybko, byle tylko nie pozwolić mu odejść. Głos mu się załamał. Uścisk w następnym momencie zelżał. Kiedy ostatni raz płakał? Kiedy ostatni raz czuł smak własnych łez? Nie powstrzymał się. Nie miał siły. Zrobiło mu się słabo i nagle wszystko stało się obojętne. Natłok uczuć sprowadzając fizyczny ból wyrwał mu z piersi suchy szloch.
- Myślałem... że tak będzie lepiej... - Zagrabił się, opuścił głowę. Nie wstydził się łez przez które piekły go oczy, niech płyną. To obojętne. Już nie miał siły. Niech Gregor myśli o nim wszystko. Niech uważa, że jest słaby, bo przecież był słaby. Nie ma po co odgrywać silnego. Nie zasłużył na to by się nim opiekować. By mówić mu to wszystko. Ale... niech to się nie kończy w taki sposób.
- Ja się nie nadaję. Nie potrafię... ale nie idź. Proszę, możesz powiedzieć i zrobić wszystko, tylko nie idź.

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Sob Kwi 12, 2014 8:54 pm

Mało co było go w stanie zatrzymać, nie ważne czy mowa o słowach czy jakichkolwiek gestach. Po prostu chciał wyjść. Chciał i miał świadomość, że powinien to zrobić, idealna mieszanka, czego chcieć więcej? Tu już go nic nie trzymało, wręcz przeciwnie, wyganiało go.
Wyrwał się jednym szarpnięciem i ruszył w dół, zbiegając po schodach. Był już w połowie, gdy doszedł do niego dźwięk, którego się nie spodziewał. Zwolnił, schodząc jeszcze dwa stopnie i zatrzymał się. Patrzył w dół, na ciemny korytarz. Gładka czerń. Gdyby nie wiedział, że to przez brak okien na korytarzu, stwierdziłby, że właśnie świat się skończył. A może właśnie tak było? Może to stąd ten nagły brak czucia? Nie chciał być zatrzymany, nie chciał tu być, ale nawet nie zezłościło go, że stoi i nasłuchuje.
Obrócił się. Wolno i cicho wszedł z powrotem na górę. Patrzył. Enigmatycznym spojrzeniem omiótł sylwetkę Charlesa, jego ramiona, dłonie, potem twarz. Oto nastała chwila wyjątkowa: Gregor nie myślał o niczym. Jakże byłoby łatwo... tak stać, patrzeć i hodować w sobie wrażenie nieskończoności, bezwzględnej obojętności na wszelką wiedzę i doświadczenia. A chwila to wieczność trwająca od urodzenia aż do śmierci.
- Nie jesteś złym człowiekiem, Charles.
Podszedł jeszcze kilka kroków i stanął na wprost na tyle blisko, że musiał zadrzeć głowę, chcąc spojrzeć mu w oczy.
- Co za różnica, który z nas odejdzie? Dlaczego mam nie iść? - pytał, choć po jego tonie dało się wyczuć, że tak naprawdę nie oczekuje żadnej konkretnej odpowiedzi, że jakiekolwiek słowo będzie tak samo odpowiednie jak każde inne. Równie dobrze mógł zapytać o pogodę albo sytuację polityczną w Pakistanie. To bez znaczenia. Liczyło się, że był tu, że w ogóle coś powiedział.
Chociaż w głowie nadal miał błogą pustkę, wyciągnął rękę i zacisnął palce na charlesowym ramieniu, tak samo, jak robił to setki razy wcześniej.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Sob Kwi 12, 2014 10:52 pm

Gregor nie słuchał... nie chciał słuchać. Odszedł. Może to i dobrze. Charles jeszcze przez chwilę stał zwieszony, patrząc jak na deski podłogi padło kilka kropel. Jak to teraz będzie wyglądało? Będą udawać, że się nie znają? Jak obcy ludzie? Jednak odgłos kroków ucichł, a Charlesowi serce na chwilę się zatrzymało. Podniósł głowę. też zaczął nasłuchiwać. Gdy Gregor znów przed nim stanął, ze złością wytarł twarz przedramieniem. Patrzył na niego z bólem, nie krył nic. Żadnego uczucia. Czy negowanie było gorsze? Gorsze od mówienia o wszystkim?
Słysząc wyprane z emocji słowa, poczuł jakby Gregor wyjął mu je z ust. W jego głosie wyczuł to co czuł w swoim. Pustkę. Zacisnął szczęki. Zaczerwienione oczy błysnęły gniewem. Dość. Dość wszystkiego.
- Przestań. - Niemal warknął. - O czym ty mówisz? Oczywiście, że nie jestem złym człowiekiem. Co to w ogóle za reakcja? Rzucasz naczyniami, wybiegasz...
Wykorzystał ten dotyk. Zacisnął mu dłoń na nadgarstku, tym razem mocno, nie dbając o to, że mężczyzna mógł czuć ból. I tak nie będzie on większy niż ten, który sprowadzała ta sytuacja. Zignorował pytanie. Gregor widział zbyt wiele i wiedział za wiele. Kolejne "wiele" nic już nie zmieni, a teraz miał chęć powiedzieć mu to kolejne "wiele".
- Słuchaj mnie. - Nie prosił. Pozwolił by gniew przesłonił poczucie winy. Znów działo się źle przez niezrozumienie. Poza tym do Charlesa zaczęły dochodzić jeszcze inne rzeczy. W pierwszej chwili owszem, poczuł, ze skrzywdził Gregora, ale w drugiej... Gregor przesadził. Tak bardzo przesadził, a on w szoku i strachu nie wiedział co zrobić. Teraz było odwrotnie. Łzy go trzeźwiły. - Nie rozumiesz, ale to nic, ja też nie rozumiem. Wszystko. Wszystko jest jakieś chore. Ty, ja. Ale dobrze. Niech będzie po twojemu. Niech świat się zawali, nie dbam o to. Niech dwóch chorych na głowę facetów próbuje stworzyć związek!
Rzadko mu się zdarzało, ale teraz jego głos opływał w drwinę, a drugą ręką żywo gestykulował. Tym razem to on wbijał w mężczyznę natarczywe spojrzenie, co z tego że oczy miał zaczerwienione!
- Znamy się tyle czasu, a ty mówisz mi, że nigdy mnie nie było. Jak możesz?! Może to ty tak naprawdę nie chcesz mnie? Bo ja taki jestem. Wybrakowany. Nie potrafię odczytać twoich pragnień, nie czytam między wierszami. Zrozum to w końcu.
Puścił jego rękę ze złością. Pociągnął nosem co kompletnie nie pasowało do postawy jaką wykazał. No i... Gregor miał okazję zobaczyć pierwszy raz, jak wielce spokojny pan Charles traci panowanie i podnosi głos.
- Nie kochałem, uciekałem od tego najdalej jak się da, bo wiedziałem z czym to się wiąże, a nagle po tej wycieczce wszystko się pojawia. Cieszyłem się, bo oczywiste, nie jestem maszyną. Zawsze chciałem mieć kogoś, kto by po prostu był. Była deklaracja. Powiedziałem ci, że ci ufam, że cię kocham. Tak, tak jest w istocie. Jednak ty nagle mówisz mi, że nie chcesz dystansu. Jakiego dystansu? Mam ci pokazać jaki mam dystans do innych ludzi? Zapomniałeś jak to wygląda? Znasz mnie od dziś?! Mogę ci pokazać, jak tak ci zależy! Nigdy nie zauważyłeś, że traktuje cię inaczej? Świetnie!
Niemal krzyczał wypluwając słowa w gniewie. Nie hamował się. A proszę, już i tak powiedział wszystko, jeszcze odrobina nie zaszkodzi. Niech się wszystko wali.
- Myślisz, że wszystko dzieje się tak od razu do cholery? Bum i wielka miłość? Czego wymagasz? Czego chcesz? Masz rację, nie powinienem mówić, że jest inaczej niż rzeczywiście czuje. Choć wolałbym nie czuć, nie byłoby tego... wszystkiego. Ale powiedziałem, bo przestraszyłem się, ze nie jestem wstanie sprostać wymaganiom, więc posprzątaj teraz ten bajzel. - Odmachnął się ręką w stronę rozbitego kubka i kałuży herbaty - Wkurwia mnie.
Odetchnął rzucając Gregorowi gniewne spojrzenie, ale gniew powoli gasł. Wracało zmęczenie. Charles teraz wyraźnie drżał, aż musiał zacisnąć szczęki, żeby nie szczekać zębami. Oparł się o ścianę i zsunął się na ziemię. Ponownie zwiesił głowę i pociągnął nosem.
- Po prostu... powiedz czego oczekujesz... - Wymamrotał ledwie słyszalnie po chwili milczenia.

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Nie Kwi 13, 2014 12:03 am

Miał przestać? Wpatrywał się w niego z podniesionymi brwiami, szybko je zmarszczył i wyprostował palce, czując ten niedelikatny dotyk. Raz zerknął na jego rękę, potem drugi, ale Charles najwyraźniej nie miał zamiaru puszczać. Trudno. Nie miał ochoty się szarpać. Widząc tę zmianę, uśmiechnął się w duchu i z każdym kolejnym słowem chciało mu się śmiać coraz bardziej, być może było to widać w jego oczach, chociaż na twarzy ciągle miał wymalowany niezmącony spokój. Tylko ta ironia, którą wyłapał, obudziła w nim jakiś ślad chęci wycofania się.
- Myślałem raczej o ostatnich kilku dniach - sprostował, gdy mężczyzna wspomniał o nieobecności. Następnych parę zdań mówił ze spuszczonym wzrokiem, patrząc gdzieś na leżące za nimi poduszki. - Ja to właśnie zauważyłem. Gdybym nie zauważył, nie byłoby mnie tu. A o tym dystansie to ty sam powiedziałeś, dlatego mnie to tak poraziło. To zabrzmiało jakbyś chciał wrócić do siebie uznając, że nic nie było, że to nie ważne, a potem jeszcze to potwierdziłeś i chciałeś wyjść. W to też ci od razu uwierzyłem. Co miałem zrobić? Myślisz, że co? Powiem 'nie ma sprawy, okej' i rzeczywiście będzie okej?
Gdy w końcu został puszczony, rozmasował nadgarstek i schował dłonie do kieszeni. Powoli wracały uczucia, ale były one jakieś niepasujące, jakby wyjęte z innej bajki. Coś go irytowało, tylko co? Zapach herbaty? Sposób, w jaki Charles się do niego zwracał? Nie był w stanie stwierdzić, ale już wiedział, że tęsknił za tą emocjonalną sterylnością.
- Rano przychodzi moja gosposia, nie chcę nic sprzątać. Najwyżej możemy iść na dół. - Sam zamilkł. Patrzył na niego z góry, po chwili orientując się, że to odrobinę krępujące. Coś powinien zrobić. Najlepiej znaleźć jakiś złoty środek na wykasowanie z ich pamięci ostatnich kilku minut. To wszystko było tak odległe od codziennego postrzegania, że nawet nie udzielił mu się nastrój mężczyzny. Usiadł obok nadal nic nie mówiąc, za to westchnął głośno. Czy on czegoś oczekiwał? Wydawało mu się to zbyt mocnym słowem.
- Ja... sam nie wiem. Ja muszę się pomyśleć. Dla mnie to też coś nowego, nigdy nie myślałem nad tym, a tym bardziej nie miałem okazji tego nazwać i jeszcze powiedzieć tak, by ktoś jeszcze to w miarę zrozumiał. Spróbuję... - Zaczął powoli, potem pewnie się zastanawiał, bo dłuższy czas nie dodawał nic więcej. Wolno przeniósł spojrzenie na Charlesa i znów wyciągnął dłoń. Tym razem dotknął jego przedramienia przeciągając opuszkami po koszuli, ale szybko zrezygnował i wycofał się.
- Na pewno nie chcę być sam. Nie chcę być kolejnym obowiązkiem, nie chcę byś kiedykolwiek tak mnie traktował. - Wolno wypowiadał zdania, patrząc przed siebie. Błądził wzrokiem gdzieś po trawiastym podwórku i domach na horyzoncie. Ciężko mu się myślało, ale przyszło mu do głowy pewne spostrzeżenie, przypomniał sobie ten ironiczny ton i słowa, dlatego podjął pewniej. - Czy ty w ogóle chcesz ze mną być?

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Nie Kwi 13, 2014 1:06 am

Charlesa natomiast już nic nie krępowało. Miał regularnie wszystko w... no. Oparł wyprostowane ręce na podciągniętych kolanach i odchylił głowę przyciskając ją do ściany. To nic, że było późno. To nic, ze była niedziela i jutro musiał na nowo użerać się ze szkolnym personelem i bandą głupich dzieciaków. To nic, ze miał na głowie firmę. Wszystko nic. Niech się wali. On ma dość.
- Gregor na boga, jak nic nie było? - Jęknął niemal. Zamknął oczy i odetchnął. - Było. Za dużo jak na jeden weekend. - prychnął, ale już cicho. Z goryczą. - Nie chce iść na dół. - dodał po chwili, teraz z kolei z marudzeniem. Roztrzaskany kubek patrzył na niego oskarżycielsko z ciemnego kąta poddasza... Odwrócił wzrok.
Wyczuwając, że Gregor zdecydował się usiąść obok, nawet na niego nie spojrzał. Och jak bardzo różnił się teraz od tego, co pokazywał swemu przyjacielowi dotychczas. Od tej powściągliwości w uczuciach, tego niezdecydowania... Widać skrajności bywają budujące.
Na wieść, że Gregor "nie wie" Charles aż otworzył usta w niemym niedowierzaniu. Spojrzał na niego, oburzony. Więc on mógł nie wiedzieć, a kiedy powiedział, że sam nie wie został zrugany. Nie odezwał się by sprzeciwić tej niesprawiedliwości. Zacisnął wargi i odwrócił spojrzenie Wyciągnięta dłoń została zignorowana. Charles nie chciał być teraz dotykany. Tu nic się nie zmieniło. Wciąż nie mógł się skupić, gdy Gregor ofiarował u swojej ciepło. Teraz Charles pielęgnował w sobie złość, bo była zdecydowanie lepsza od łez. Pomagała myśleć racjonalnie poprzez emocje... Przynajmniej tak czuł to sam zainteresowany, na szczęście był świadomy, że mimo pozornej łatwości, przynosi to ze sobą jeszcze jedynie destrukcje.
Musiał zapalić. Tak, zdecydowanie. Niestety papierosy zostały w płaszczu, a nie mógł się teraz ruszyć. Westchnął kolejny raz. Spojrzał na swoje trzęsące się dłonie. Pięknie. Po prostu pięknie. Powtórka z rozrywki? Znów będzie musiał chodzić na terapie?
- Skąd przyszła ci myśl o tym, ze będziesz obowiązkiem? Kompletnie tego nie pojmuję. To, że wpisuję spotkania z tobą w swój harmonogram, to nie znaczy, ze jesteś obowiązkiem. Poza tym... robię to od zawsze. - Wzruszył ramionami, bo przecież tak było. Lubił układać swoje sprawy. Nie przepadał za spontaniczną zmianą planów, jeśli sam jej nie prowokował. Ostatnie pytanie natomiast, zamknęło mu usta.
Spojrzał na siedzącego obok mężczyznę, ale już bez złości. Dalekie było jednak od delikatności, którą zwykle go darzył. Brak mu było wyrozumiałości.
- Mógłbym znów opowiedzieć ci o tym, że czuje się niepewnie, że chcę przemyśleć, ale boję się, że znów nie zrozumiesz. Zostanę więc przy jednym słowie, które powinno cię interesować. Ze wszystkim innym poradzę sobie sam. Tak. Chcę z tobą być. Dwa kroki w przód, jeden w tył. Tak się mówi?
Nie czekał na odpowiedź. Tym razem to on sięgnął do Gregora. Chwycił jego dłoń i ścisnął mocno. Po chwili też odwrócił się do niego i choć był cholernie zmęczony, powiedział jeszcze jedno.
- Chcę cię pocałować. Nie odmawiaj mi. Jeśli mi odmówisz, będę się czuł bardzo, bardzo źle. Po prostu już dość. Chcę twojego ciepła, bo już nie zależy mi by myśleć racjonalnie. Chcę tu dzisiaj zostać. Tego też mi nie odmawiaj. Powiedziałeś, że nie chcesz dystansu. Daję ci więc wszystko, co mogę ci ofiarować. Nie z obowiązku. Z chęci.
Pod koniec, choć pewność słów była nie zachwiana, to zabrakło już tej ostrej, gniewnej nuty. Charles czekał, ale nie w napięciu. Czekał na przyzwolenie nawet będąc pewnym, że Gregor mu nie odmówi. Właściwie nie zastanowił się co powinien zrobić jeśli się nie zgodzi. Najwyraźniej nie brał takiej ewentualności pod uwagę. W ogóle.

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Nie Kwi 13, 2014 2:43 am

Tak długo wpatrywał się w jedno miejsce, że kontury obrazu się rozmazały i zapiekły go oczy. Spojrzał na filar. Autor. Wiesz. Kaligrafia.
- Dobrze. Chcę zaakceptować ten twój harmonogram, skoro to jakaś część ciebie - stwierdził bardziej do siebie, myśląc nad tym chwilę. Jakie to wszystko było niepotrzebne. To całe życie, te wszystkie uczucia, chęci, upodobania, zachcianki, kłopoty, chwile radości czy smutku. Bez sensu! Wszystko bez sensu. Mógł żyć albo i nie, a świat i tak istniałby sobie gdzieś tam, za oknem. Przypomniał sobie, jak bardzo był zdziwiony, gdy jeden z jego... właściwie nie wiedział, jak tę relację nazwać, powiedzmy: jak jeden z jego znajomych zachwycał się świetlikami latającymi kawałek dalej, na górce w ogrodzie. Pamiętał to, ale co z tego? Równie dobrze mogłoby tego wieczora nie być, chociaż wtedy był tak zaaferowany. Bez sensu. Kolega umrze, Gregor umrze, świetliki pozdychały, trawa zdążyła kilka razy zeschnąć się i odrosnąć. Bez sensu. Uśmiechem wykpił swoje myśli, zanim zorientował się, że robi to naprawdę. Pozwolił sobie spojrzeć na tę drugą stronę medalu, której zazwyczaj starał się zaprzeczać. Ale po co w ogóle to zaczął? Lepiej trzymać się tej trzeźwości i wykorzystać ją na bycie tu i teraz, dopóki choć przez moment nie kieruje się emocjami.
Kątem oka dostrzegł, że Charles na niego patrzy, sam jednak nie zwrócił ku niemu spojrzenia, tylko zgiął kolana i objął je ramionami. Uderzyło go pewne spostrzeżenie: to, co czuł nie było irytacją, a jakimś rodzajem strachu. Bał się przede wszystkim siebie. Czuła struna została podrażniona i cały czas miał w świadomości niewygodne poczucie, że jednak nie powinien tyle gadać, tyle chcieć i tyle nie rozumieć. Bał się Charlesa, bo także on czegoś chciał, czegoś odmawiał, czegoś nie rozumiał i – jak każdy – miał swój własny świat. Bał się tego, co było, co będzie i co jest. Bał się, że ten strach jest zaledwie kropelką w porównaniu do oceanu sprzeczności, jaki zazwyczaj czułby w takiej chwili. Ale to przez zmęczenie, na pewno przez zmęczenie. Rano wszystko będzie nienormalne w ten znajomy sposób, prawda?
To, co w następnej chwili usłyszał, zatrzęsło fundamentami znieczulicy. Spojrzał w bok, w przeciwną stronę niż siedział mężczyzna.
- Ja mogę poczekać - sam nie miał pewności, czy powiedział to, czy tylko pomyślał, ale nie chciał się powtarzać. Charles i tak pewnie zrobiłby swoje. Na wszelki wypadek pokiwał głową, by nie dać mu mylnego sygnału, że przestał słuchać. Odwrócił się dopiero, gdy poczuł na sobie jego dłoń, posyłając pytające i lekko zaniepokojone spojrzenie. Spodziewał się teraz wszystkiego, dlaczego więc był zaskoczony? Przymknął oczy jeszcze zanim Charles skończył mówić i trwał chwilę w bezruchu, głębiej oddychając. Pozwolił, by zapadła chwila ciszy, nie dla tego, by wzbudzić jakąś niepewność w mężczyźnie, ale po to, by pozbyć się własnej. W końcu uśmiechnął się i bez słowa do niego nachylił, kończąc ruch tuż przed tym, jak ich usta miały się zetknąć. Gregorowe oczy znów błyszczały znajomą zadziornością.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Nie Kwi 13, 2014 11:27 am

Przez tę chwilę nie zdążyło wytworzyć się niepewności. Czekanie zaś zostało nagrodzone... W pewien sposób, ale ten Charlesowi wystarczył. Nie pocałował go od razu, tak jak zapewne zdążył już Gregora przyzwyczaić. Spojrzał najpierw na jego usta, a potem w oczy. Znajome spojrzenie Charles odebrał trochę inaczej niż zwykle. Przecież jeszcze wszystko nie było w porządku... a może już było? Negatywne uczucia mieszały się z pozytywnymi w sposób bardzo dziwny. Blisko jest od agresji do pożądania.
Wsunął dłoń na policzek mężczyzny i potarł nosem jego nos. Charles hamował się. Łatwo było wyczytać to z drżącego oddechu i nieobecnego spojrzenia. Najchętniej zdarłby z niego ubrania byle tylko pozbyć się wszelkich barier, byle najbliżej, najmocniej... Niech słowa idą w odstawkę. Są inne sposoby na okazywanie uczuć.
Czuł przyjemne odrętwienie kontrastujące z rozbudzonym pożądaniem, które przyszło razem z ciepłem ciała mężczyzny. Z możliwością dotknięcia go, z przyzwoleniem na pocałunek... I już nie chciał się odsuwać. Nie, dopóki nie wygłuszą zupełnie wszelkich negatywnych emocji. Teraz mógł wszystko. Nie było myśli innych od tych najodważniejszych.
Przesunął nosem po jego policzku, lekko muskając go ustami. Pocałował delikatnie kącik jego warg, linię szczęki. Palcami nieśpiesznie gładził miękką skórę za uchem. Znajomy zapach niezwykle działał na zmysły. Woń pomarańczowej herbaty i półmrok podsycały pragnienie i odwagę, której mogłoby mu braknąć, gdyby okoliczności były inne. Ale teraz nie. Teraz liczyło się, by być jak najbliżej.
Znieruchomiał na chwilę, lekko cofając głowę, ale ledwie na tyle by mógł po prostu popatrzeć mu w oczy i pożądliwym spojrzeniem obrzucić usta. Owiać je ciepłym, nieregularnym oddechem. Kciukiem dłoni, którą wciąż obejmował jego policzek przesunął po miękkości dolnej wargi. Już czuł jej smak, jej dotyk... Dopiero wtedy zbliżył się na tyle by sprowokować pocałunek. Nie był delikatny. Kontrastował z poprzednimi drobnymi pieszczotami namiętnością, ale nie pośpiechem. Najwyraźniej w ten sposób Charles dał upust oczekiwaniu. Całe jego ciało spięło się, lgnęło do Gregora. Nie odrywając ust, Charles odsunął się od ściany by uklęknąć na przeciwko partnera. Przyciskając rękę do jego kolan, dał znać, że chce by pozbył się tej zamkniętej pozycji...

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Nie Kwi 13, 2014 3:51 pm

Szybko przestał się uśmiechać i przymknął oczy. Jeszcze nie do końca odbierał wszystko tak, jak na co dzień i był dziwnie rozleniwiony, jakby to, co się dzieje, nie miało związku z jego życiem, jakby stał z boku i obserwował. Charles znowu przypadkowo dał mu czas na zapytanie się samego siebie, czego właściwie chce. Czego chciał? Powróciło echo słów mężczyzny. Znali się dwa lata. Przeważnie nie myślał o tym całym czasowym wymiarze i wszystkich wspomnieniach, skojarzeniach czy nawykach jakie zdążyły się w ciągu niego wytworzyć. Przeważnie. Wyjątkami były niektóre bezsenne noce. Jeszcze chwila i zacząłby o tym myśleć, ale dotyk skutecznie wytrącił go z nastroju. Charles miał idealną okazję do zaobserwowania, jak działa na Gregora, którego oczywiście najbardziej wyraźnie zdradzał przyspieszający oddech. Odruchowo przechylił głowę w stronę jego dłoni i patrzył spod przymrużonych powiek. Całym sobą wyrażał coś zupełnie innego niż przed chwilą, mężczyzna już wcześniej poznał, co też oznacza takie spojrzenie.
Przez myśl mu przeszło, że może źle go zrozumiał, że jednak się rozmyślił i to jakaś forma pożegnania, że nie otrzyma pocałunku, ale tak szybko jak zdążył wpaść na ten absurdalny pomysł, wątpliwości zostały zażegnane. Nagle opuścił go pewien rodzaj napięcia. Jakaś bariera, która powróciła, została rozbita i to również łatwo dało się zauważyć. Sam naparł na usta Charlesa, jednocześnie wzdychając. Pozwolił mu się do siebie zbliżyć, bez wahania rozchylił kolana i zacisnął palce na biodrach mężczyzny, zdecydowanym ruchem przyciągając go między swoje uda. Rozpostartymi dłońmi przesunął w górę jego pleców aż na kark, wplatając opuszki we włosy i prostując się. Na moment oderwał usta od jego ust, by zasypać chaotycznymi pocałunkami charlesowe policzki. Dopiero teraz zaczął się cieszyć, że jednak został, dopiero dotarło do niego, że był świadkiem łez kogoś, po kim by się ich nie spodziewał. Stan odrętwienia minął, Gregor miał wrażenie, że nie czuł nic od lat, przez co myśli i emocje z nimi związane zyskiwały na sile, nie mówiąc już o dreszczach wywoływanych przez bliskość.
Przesunął dłonie na ramiona mężczyzny i odchylił się, znów opierając o ścianę. Przez chwilę patrzył na niego, oddychając przez usta. W Gregorze znów się coś zmieniło.
- Och, Charles, bogowie, chcę cię - rzucił marudnym, nieznoszącym sprzeciwu tonem, jakby przez te kilka sekund zastanawiał się, co też właściwie ma ochotę robić i oto zdecydował. Tak naprawdę świadomie rozbudzał w sobie jeszcze większą chęć na zbliżenie. Bez wahania ponownie sięgnął do jego ust i wtargnął w nie językiem. Jedną dłoń zatrzymał na ramieniu partnera, drugą znów powędrował w dół, zimnymi palcami podważył charlesową koszulę, by swobodnie zagłębić je pod jego spodnie i bieliznę, dotykając kości ogonowej.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Nie Kwi 13, 2014 5:50 pm

Westchnienie było wspaniałą nagrodą. Gdzieś tam podświadomość szeptała jeszcze o odrzuceniu, ale teraz wszystko prysło. Wszystkie obawy odeszły w niepamięć, a przynajmniej na czas gdy umysły były zamroczone pożądaniem.
Korzystając z chwili w której Gregor prostował nogi, Charles przesunął dłoń w górę po jego udzie i zacisnął palce trochę poniżej pachwiny. Machinalnie te oparte o kark mężczyzny także lekko się zacisnęły. Wszystko to w trakcie pocałunku. I choć właśnie z nim fala pragnień stała się potężniejsza, a podniecenie bardzo odczuwalne, to Charlie wciąż trzymał to na wodzy. Nie chciał emocje wzięły górę, jeszcze nie teraz. Na razie dobrze było czuć na sobie dłonie Gregora. Mężczyzna zamruczał w usta kochanka i uśmiechnął się, kiedy te same usta dotykały wilgotnych od łez policzków. To było takie... urocze. Gregor nigdy nie wydawał mu się uroczy, to słowo zwykle do niego nie pasowało na żadnej płaszczyźnie, ale teraz tylko to przyszło mu do głowy.
Chciał znów sięgnąć do jego warg, ale został powstrzymany. Spojrzał na Gregora opuszczając rękę, która wciąż zawieszona była na jego karku. Ułożył ją na drugim jego udzie i obydwiema wykonał gest jakby chciał je rozmasować. Było w tym geście pewne zniecierpliwienie. Jakby nie mógł się doczekać, aż skóra dotknie skóry. Słysząc marudny ton uśmiechnął się, ale inaczej. Drapieżnie, pożądliwie. Podobnie też oddal pocałunek. Mocno rozchylił usta liżąc język kochanka, mieszając ślinę i gorące oddechy. Zachłannie, namiętnie.
Zimna dłoń na rozgrzanej przez emocje skórze sprawiła, że zadrżał i jęknął gardłowo w prost w usta Gregora. Trochę z premedytacją, trochę z faktycznych odczuć. Niemal w tym samym momencie oderwał się od niego. Chciał czegoś innego, chciał przede wszystkim smakować i próbować. Właśnie teraz, właśnie dzisiaj. Chwycił mężczyznę za nadgarstki odsuwając jego dłonie od swojego ciała. Nie był gwałtowny, zrobił to powoli, a kiedy cofnął się zwiększając dystans między ciałami jeszcze bardziej, przysunął prawą gregorową dłoń do swoich ust. Polizał delikatną skórę nadgarstka, by na koniec ruchu lekko zacisnąć zęby i pocałować lubieżnie to miejsce. Złapał kontakt wzrokowy wciąż przyciskając usta do skóry jego dłoni. Uśmiechnął się. Nie puszczając nadgarstków wycofał głowę.
- A ja chcę cię poznać. Na to też mi pozwól. - Nie rozwijał tej myśli. Mogła odnosić się do ich poprzednich burzliwych rozmów, ale prawdopodobnie odnosiła się raczej do tego, co działo się teraz.
Charles puścił jego ręce, wodząc dłońmi w górę, do ramion. Twardość męskiego ciała wciąż była czymś do czego ciężko było przywyknąć od tak, ale było też cholernie ekscytujące. Bardziej szorstka skóra, bardziej wyczuwalne mięśnie. Nie kruche i delikatne. Zatrzymał ruch, gdy pod palcami wyczuwał twardość klatki piersiowej. Mógł rozwodzić się nad dziwnością tego jak jego własne ręce wyglądają na męskiej piersi, ale nie chciał. Już wcześniej przyjął do wiadomości, że to nie ma znaczenia. Najważniejsze było, że pragnęli swojej bliskości. To wystarczało.
Zaczął rozpinać gregorową koszulę i od razu doszedł do wniosku, że dużo łatwiej rozpina się taką gdy ma się ją na sobie. Po odpięciu pierwszego guzika pochylił się, ponownie łącząc usta z wargami partnera. Tym razem delikatniej, drocząc się krótkimi muśnięciami. Choć ciężko było skupić się na czynności rozpinania koszuli, uparł się, że zrobi to powoli i... przede wszystkim zrobi. Nie poddawał się chaosowi pragnień. Chciał być cierpliwy. Chciał sprawić Gregorowi przyjemność i sobie... tę egoistyczną w postaci widoku jego podniecenia. Możliwości zobaczenia skrajnych emocji, tym razem w drugą stronę. Te negatywne miał okazję zobaczyć... właściwie było coś w świadomości rozbitego naczynia, we wspomnieniu gniewnego gregorowego głosu, co Charlesa podniecało. A raczej to, że teraz, po tym wszystkim miał go przed sobą, podnieconego i dyszącego...


_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Nie Kwi 13, 2014 9:22 pm

Charles bez wątpienia spostrzegł, że Gregor lekko podnosi biodra za każdym razem, gdy wyraźniej poczuł na sobie jego dłonie. Sam miał ochotę jęknąć, ale tylko wstrzymał oddech, to było do niego podobne. O dziwno nie zaniepokoił się, gdy został zmuszony do oderwania od niego rąk, nie protestował, co nie znaczyło, że był zadowolony. Uwielbiał dotykać, uwielbiał czuć najrozmaitsze faktury równie intensywnie na obydwu dłoniach, a teraz zostało mu to uniemożliwione. Jednak zaufał Charlesowi i nie przejmował inicjatywy, obserwując go z coraz większą fascynacją. Jak zahipnotyzowany patrzył na usta stykające się z własną skórą. Przez chwilę mrużył oczy, konfrontując obraz z uczuciem i dreszczem rozchodzącym się aż na szyję i kręgosłup. Gdyby nie długie rękawy, łatwo dostrzegłoby się, że dostał gęsiej skórki.
Przez ten niewielki odcinek czasu zdążył odpłynąć w świat empirii, dlatego szybciej poczuł jego zęby niż zobaczył. Ugryzł go, cholernik! Oczywiście, że Gregorowi nie sprawiło to bólu, był po prostu zaskoczony. Szeroko otworzył oczy, jakby się obudził i stłumił odruch wyrwania dłoni, cofając jedynie sam bark i wciskając się w ścianę. Szybko się zmitygował i uśmiechnął pod nosem. Częściej się zdarzało, by to on miał okazję doprowadzać kogoś do takiego stanu, świadomie drażniąc, jednak najwyraźniej nie miał nic przeciwko małej zamianie ról, przynajmniej w tym wypadku.
Usłyszał te słowa, niemniej świadomie nie chciał rozkładać ich na czynniki pierwsze, głowić nad powodami, oceniać prawdziwości... Wykorzystał je jako dodatkowy bodziec, dokładnie zapamiętując treść i sposób, w jaki zostały wypowiedziane. Nijak nie dał mu znać, że się zgadza, ale uznał, że nie jest to potrzebne. Nie zaprzeczył ani nie odepchnął go. Czy istniała konieczność mówienia czegokolwiek więcej?
Do tej pory nieświadomie zaciskał lewą dłoń w pięść, teraz jednak, gdy już został oswobodzony, wyciągnął ją do twarzy mężczyzny, by dotknąć jego skroni, w tym samym czasie wykorzystał jeden z krótkich pocałunków i niespodziewanie złapał zębami dolną wargę Charlesa, przygryzając ją mocno. Nie przejął się, że pewnie sprawia partnerowi ból, lecz pomimo tego szybko przestał, puścił. W międzyczasie zdążył wpleść palce w jego włosy i teraz pociągnął delikatnym, ale zdecydowanym, płynnym ruchem, zmuszając go, by odwrócił głowę. Bez zastanowienia przesunął językiem i rozchylonymi ustami po jego policzku i szyi, na koniec po prostu go puszczając.
Jeszcze spojrzał w dół, na swoją koszulę. Zmarszczył brwi, jednak ze stuprocentową pewnością nie dało się odczytać, co tak naprawdę pomyślał.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Nie Kwi 13, 2014 10:02 pm

Syknął, nie spodziewając się bólu. W pierwszym odruchu chciał się cofnąć. Wzburzona podnieceniem krew zagrała w innym rytmie. Zacisnął zęby, a do tej pory zamglone spojrzenie stało się dzikie, błyszczące. Kontrast bólu i przyjemności. Cienka bariera powściągliwości napięła się mocno, gotowa w każdej chwili runąć i wypuścić takie pragnienia, które zwykle pozostawały skrzętnie ukrywane. Okazywało się bowiem, że odpowiednio dotknięty Charles ujawniał jeszcze więcej skrajności.
Zacisnął dłonie na połach do połowy rozpiętej koszuli, na początku nie mając zamiaru jakoś specjalnie reagować na poczynania partnera, ale gdy poczuł szarpnięcie oraz ból z nim związany, i był zmuszony lekko odchylić głowę, stało się coś, czego nie można było spodziewać się po spokojnym Charlesie. Gregor stąpał po bardzo cienkim lodzie pozwalając ledwie poznanemu od tej strony partnerowi rozbestwiać się w tak odważnym aspekcie. Dłoń mężczyzny wystrzeliła gwałtownie do góry, bezbłędnie łapiąc Gregora za dolną szczękę gdy ten wycofywał głowę. Boleśnie zacisnęła się na skórze. Rozognione spojrzenie szeroko otwartych oczu pobłyskiwało teraz dziwną mieszanką, dzikości, złości i pożądania... Dyszał, ledwo się powstrzymując. To było widać. Drżące mięśnie, szum oddechu, stalowy uścisk palców, a przede wszystkim spojrzenie mówiło, że Charles jest na bardzo dziwnej granicy, której... nie przekroczył, jeszcze nie.
- Nie rób tak... - wydyszał głosem o kilka tonów niższym niż zwykle, zwalniając uścisk i rozluźniając palce zaciśnięte na materiale koszuli. Na chwilę zwiesił głowę jawnie próbując się uspokoić. Tak naprawdę nie do końca chciał to uspokajać. Pierwotne uczucie było cholernie przyjemne, ale aż tak zapomnieć się bał. - A jeśli chcesz tak robić, licz się z konsekwencjami...
Nie, to naprawdę nie była groźba. Charles sam nie wiedział do czego byłby zdolny, nie miał pojęcia jakie Gregor ma upodobania, dlatego wolał nie przeginać.

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Nie Kwi 13, 2014 10:57 pm

A może nawet w takiej chwili Gregor mógł testować wytrzymałość i silną wolę Charlesa? Poza tym, jak niby miał go inaczej poznać na tej płaszczyźnie, niż właśnie poprzez działanie w coraz odważniejszy sposób? Przecież nie usiądzie grzecznie, nie wyjmie notatnika i nie zacznie pytać... chyba, że miałby to być jakiś rodzaj gry wstępnej.
W pierwszej chwili naprawdę się przestraszył. Odruchowo przymknął oczy, spodziewając się uderzenia, bólu, który rzeczywiście nadszedł, ale w zupełnie innej formie. Charles mógł poczuć, że Leammiele początkowo chciał się wyrwać, wycofać, ale szybko zrezygnował. Wlepił w niego nieugięte spojrzenie, całkowicie kontrastujące z tym, co po chwili powiedział, korzystając z chwilowego dystansu.
- Przepraszam, Charles... - zaczął w miarę głośno i nawet z jakąś nutą grzeczności, skruchy. Pochylił się, przylegając do niego jak najbardziej. Najwyraźniej został skutecznie zniechęcony do ryzykowania. Na szczęście. Kto wie, co by się stało?
Oddychał szybko, nieświadomie owiewając ciepłem charlesowe ramię. Nie czekając, wolnym ruchem wkradł się dłonią pod koszulę i kilka razy lekko zacisnął palce na jego boku. Działał spokojnie, nie chcąc przy tym tracić namiętności, jakby pragnął przeprosić za ten wybryk. Nagle uśmiechnął się szeroko i zaśmiał bezczelnie tuż przy uchu kochanka.
- Chciałem mocniej - dokończył dosłownie po kilku sekundach i dla podkreślenia swoich słów szybko przesunął językiem po policzku Charlesa aż do jego ucha. Jednocześnie opuścił dłoń, zręcznie ześlizgując się po materiale spodni i naciskając w najczulszym miejscu, podobnie jak przed chwilą robił to odrobinę wyżej, jednak - tak jak zapewnił - zdecydowanie mocniej. I tym razem nie chciał tracić opinii bezpośredniego i słownego człowieka.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Nie Kwi 13, 2014 11:40 pm

Gregor mógł przeprowadzać swoje testy, prawdopodobnie Charles nie miał nic przeciwko. Nie jeśli będzie wiedział, że może zachowywać się swobodnie, a teraz kompletnie nie miał z tym problemów. Wszystko zostało już powiedziane. Nawet najdziwniejsze rzeczy, więc nie trzeba było się wstydzić. Co prawda w materii seksu nie miał doświadczenia z mężczyzną, a raczej miał ale bardzo nikłe i świeże,  ale... Nie zamierzał wycofywać się z powodu braku obycia. Teraz było na to za późno. Nawet nie myślał w takich kategoriach. Myślał tą właściwą częścią ciała i wszystkie racjonalne myśli poszły się gonić.
Podniósł wzrok, płytki oddech wciąż nie chciał się uspokoić, jednak cień sceptycyzmu przełknął mu przez twarz na chwilę przygaszając żarliwość spojrzenia. Może nie potrafił dobrze odczytywać uczuć z ludzkiej twarzy i głosu, ale słowa Gregora były zbyt... wyraźne. Zmrużył oczy i bez słowa dał mu się przytulić. Mimo wszystko podejrzewał sabotaż. Gorący oddech parzył mu ramię, a to tylko potęgowało podniecenie, na szczęście nie zagłuszało śmiesznej ostrożności. A potem, proszę! Rzeczywiście! W Charlesa uderzył śmiech, i bezczelność słów. Skrzywił się lekko, kiedy znów został polizany, a potem niemal warknął spinając wszystkie mięśnie. Dotyk był niedelikatny, ale nie nieprzyjemny. Och, na pewno nie. Miał ochotę poddać się przyjemności, nawet wypchnął lekko biodra, ale to była tylko chwila. Odczuwając przypływ złośliwości wpił Gregorowi palce lewej dłoni w bok, mocno, ostrzegawczo, i pochylił głowę, prawą dłonią szarpiąc za kołnierz jego koszuli. Miał co prawda kiepski dostęp, ale doskonale pamiętał pewien drobiazg i zamierzał go wykorzystać. Po chwili wpił się Gregorowi zębami we wrażliwe miejsce, które jeszcze niedawno tak usłużnie mu wskazał. Gryzł go... jednak z wyczuciem, na przemian używając języka i ust, łagodząc nimi intensywną pieszczotę. Drugą ręką, poprzednio zaciskającą się na jego boku dla bezpieczeństwa oderwał jego dłoń od swojego krocza. Od tak, ku przekorze. Nie puścił jej, unieruchamiając w uścisku. Jak chce, niech się szarpie. I tak ze zwierzęcego pożądania Charles przeszedł w bycie... złośliwym. Oczywiście podniecenie go nie opuszczało, ale było teraz trochę mniej natarczywe. Bardziej znajome, no i poczuł jeszcze coś... rozbawienie. Dało się wyczuć, że się uśmiecha.

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Pon Kwi 14, 2014 12:39 am

Przez chwilę przeszło mu przez myśl, że ujdzie mu to na sucho. Oj? Charlie nijak nie zareaguje? Puści mu to płazem? Niech to szlag! To po co on w ogóle to robił!? Och? A jednak nie! Machinalnie uciekł od jego palców, wyginając się w tył, nieświadomie ułatwiając mu to, na co nie musiał długo czekać. Gregor spiął się cały, szarpnął starając jeszcze mocniej odsunąć i jęknął. Nie dość, że w ogóle to zrobił, to jeszcze głośno i z wyraźnym protestem! Zaskoczenie i nieprzyjemne mrowienie (bo bólem tego by nie nazwał) promieniujące aż w głąb skóry, do kości, połączyło się z przyjemnością. W tym miejscu sama chropowatość języka była szalenie przyjemna, nie mówiąc już o czymś takim, czym obdarował go kochanek. Zaśmiał się kilka razy półprzytomnie i bezgłośnie, jednocześnie starając złapać oddech. Nagle poczuł, jakby był pijany. Otworzył oczy i popatrzył do góry, w niebo, na gwiazdy. Zakręciło mu się w głowie. Zacisnął powieki. Wolał więcej nie próbować. Dla Leammiele'a wzrok w tej chwili i tak był najmniej przydatnym zmysłem.
Cóż, nie zamierzał się wyrywać. Mógł, ale nie widział potrzeby, zresztą i tak pewnie okazałoby się, że nie posiada dostatecznie dużo siły w konfrontacji z mężczyzną. Poza tym... on, w przeciwieństwie do Charlesa, miał wolną drugą rękę i nie wahał się tego faktu wykorzystać. Niespiesznie powiódł samymi opuszkami po wnętrzu jego uda w górę, na biodro, potem po skosie w dół. Znów zaczął go pieścić, ale w inny sposób, niż jeszcze chwilę temu. Tym razem darował sobie droczenie, przesadną oszczędność czy nagłość i skupił na sprawieniu partnerowi przyjemności.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Pon Kwi 14, 2014 1:19 am

Charles uśmiechnął się szerzej, nie przerywając pieszczoty. Jęk Gregora był tak nieoczekiwany, że zamiast spotęgować podniecenie, po prostu go rozbawił. Nie pozwolił sobie jednak na pokazanie tego. Pieszczota po prostu stała się mniej intensywna, a chwilę potem była tylko delikatnym muskaniem, które zaczęło przesuwać się w górę, po szyi aż do nasady szczęki partnera. Teraz było w tym więcej uczucia, ciepła i delikatności. Tego, co na dobrą sprawę Charles chciał pokazać mu od samego początku. Wrócił więc na tory z których (oczywiście za sprawą Gregora) zboczył na rzecz dzikiej żądzy... Teraz, kiedy racjonalne myślenie odrobinę powróciło, pomyślał nawet, że chciałby kiedyś tak się zapomnieć i obiecał sobie zapytać o to Gregora.
Uścisk w jakim trzymał jego nadgarstek zelżał, ale Charles zupełnie nie uwolnił jego ręki. Splótł na chwilę ich palce, a że w tym momencie wyczuł dotyk palców Gregora gdzieś indziej, zdecydowanie niżej, westchnął głęboko. Na chwilę zamknął oczy poddając się jego dłoni i pieszczocie jaką niosła. Zamruczał pocierając nosem jego szyje, a potem skubnął ustami ucho, które owiał ciepłym oddechem podczas wymawiania słów.
- Lubię to miejsce... - wyznał, oddychając coraz ciężej. - Mam kilka pomysłów na jego... - westchnął głębiej - ...wykorzystanie... - znów można było wyczuć, ze się uśmiecha. Przy każdym ruchu dłoni Gregora z jego ust uciekały ciche stęknięcia, a czując podniecenie na poziomie, który ciężko było kontrolować, znów zabrał jego rękę. To nie tak, że nie chciał być pieszczony, to oczywiste, że chciał, ale zależało mu na czymś innym. Odsunął się by móc objąć wzrokiem sylwetkę Gregora. Uśmiechnął się, tym razem znajomo, bardzo ciepło.
- Zostaw... - mruknął cicho próbując uspokoić oddech. Jakby usprawiedliwiając, dlaczego znów nie pozwala mu siebie dotykać. Zaraz po tym sięgnął do zamka oraz guzika gregorowych spodni. Zawahał się, ale z zupełnie innej przyczyny niż można było sadzić. Po prostu to miejsce choć miało swój klimat, to było... mało wygodne, ale nie ważne. Nie chciał przerywać. Podjął czynność rozpinając kochankowi spodnie. Choć wciąż od skóry oddzielał ją materiał bielizny, to wsunął dłoń na jego męskość. Potarł ją lekko, i pochylił się mając zamiar kolejny raz sięgnąć do ust mężczyzny.
- Tylko nie gryź... - Upomniał go uśmiechając się krzywo, jeszcze zanim go pocałował.

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Pon Kwi 14, 2014 2:46 am

W kolejnej chwili nic się nie zmieniło i nadal czuł się przyjemnie wstawiony. Może to zmęczenie aż tak dawało się we znaki? Och, nie ważne. Nie pozwolił sobie na rozkojarzenie i z zadziwiającą łatwością zdusił tę myśl w zarodku. Najsilniej skupił się na sposobie w jaki mówi i oddycha Charles (jakie to było podniecające, jakże on to uwielbiał...), słabiej na samej treści wypowiedzi, dlatego pozostawało mu zmusić się do bycia tu i teraz i przypomnienia, co usłyszał. Odpowiedział po krótkiej chwili.
- Ale... masz na myśli moje ramię czy poddasze? - wypalił właściwie bez odrobiny zastanowienia. Pomimo tego, że przelotnie się uśmiechnął, potraktował to pytanie całkiem serio. Zadał je sobie w myślach jeszcze raz. Obstawiał, że chodziło o jego ciało, nie dom, w końcu czy Charles odważyłby się albo w ogóle miał chęć i powód do jakiegoś ingerowania w poddasze? Odrobinę otrzeźwiał. Drgnął. - A. A... Aha. Zrozumiałem... - dodał szybko, zażenowany własną głupotą. To dziwne, ale jednoczesne myślenie i czucie nie było jego mocną stroną tego wieczora. - Możesz co chcesz - dopowiedział lakonicznie, ciszej. Zdecydował nie mówić już nic więcej, to wyjdzie im na lepsze.
Szybko przestał o tym myśleć i skupił się na wyrazie charlesowej twarzy. Coś się stało? Jednak nie wszystko było dobrze? Uśmiechał się i był spokojny, czyli Gregor nie zrobił nic złego. Najwyraźniej mężczyzna naprawdę chciał skupić się na poznawaniu jego ciała. Wycofał dłoń. Nie chciał psuć jego planu. W duchu obiecał sobie, że postara się choć przez chwilę dać Charlesowi działać, że nie będzie utrudniać.
Rozluźnił się, oparł wygodniej o ścianę i przymknął oczy słysząc charakterystyczny dźwięk rozsuwanego zamka. Za chwilę odetchnął przez usta, świadomie powstrzymując się przed podniesieniem bioder i naciśnięciem na pieszczącą go dłoń. Wydech zakończył półświadomie się uśmiechając. Czyżby przez twarz przemknął mu wyraz triumfu?
Jak za chwilę się okazało, nie potrafił całkiem wytrwać w obietnicy danej samemu sobie: gdy tylko ich usta się złączyły, Leammiele nie upilnował się i dał upust pragnieniu, z bezwstydną lubieżnością prowokując głęboki pocałunek.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Pon Kwi 14, 2014 3:26 am

Jeszcze nim go pocałował, parsknął śmiechem nie mogąc się powstrzymać. Musiał wziąć poprawkę na pewien drobiazg. Gregor bywał uroczy, rozbrajający i po prostu pocieszny. Dziwna świadomość, ale chyba nie niosła za sobą niczego destrukcyjnego. Właściwie, to nie powinien dziwić się takiej reakcji. Jak się zastanowił nad wypowiedzianymi przez siebie słowami, to rzeczywiście było to niejednoznaczne. Mimo wszystko sposób w jaki Gregor mówił, był strasznie sympatyczny...
Bierność kochanka Charles przyjął z wdzięcznością, której... nie okazał, ale był w pewien sposób wdzięczny. Gdy się nie wyrywał, mógł w spokoju skupić się na tym, co pragnął zrobić. I przede wszystkim kiedy nie był intensywnie pieszczony, mógł się skupić w ogóle, na czymkolwiek innym niż chęci zaspokojenia pragnień i osiągnięcia spełnienia.
Lubieżny pocałunek nie był przeszkodą. Był powodem dla którego dłoń gładząca męskość Gregora, zacisnęła palce, a potem trochę gwałtowniej pociągnęła za brzeg bielizny i spodni. Charles uciekł ustami, odchylił się i dysząc objął spojrzeniem wyraz twarzy partnera, jego rozchełstaną koszulę i odsłoniętą męskość. Choć widok był znajomy, a półmrok zmiękczał kontury, to i tak gdzieś tam zakuła go niepewność. Zagłuszył ją ujmując w dłoń uwolnioną męskość. Starał się podejść do tego bardziej metodycznie i okiem obserwatora niż uczestnika, ale nie było łatwo... Szczególnie, że świadomość własnego podniecenia w takiej sytuacji, przy takich bodźcach była po prostu nietypowa.
- Czy to ma wpływ? - zadał pytanie nieobecnym, zdławionym głosem rozpoczynając delikatną pieszczotę. Właściwie nie czekał na odpowiedź. Pochylił się sięgając do wcześniej maltretowanego miejsca, tylko teraz pocałował je delikatnie, a potem polizał i znów pocałował. Dłoń przyspieszyła rytm czyniąc pieszczotę bardziej intensywną... Tak, to był jeden z eksperymentów, prób oswojenia się i poznania ciała, które... należało do niego. Tak się przecież mówi. Gregor był jego. Jaka dziwna i podniecająca myśl.

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Pon Kwi 14, 2014 1:44 pm

Gdy Charles się odsunął, Gregor pozwolił sobie na obserwowanie jego twarzy spod przymrużonych powiek. Pamiętał co czuł i myślał, gdy sam był w podobnej sytuacji. Nie sądził, że kiedyś role się zamienią i to on będzie musiał wykazać się cierpliwością i samokontrolą. Czy jego partner ma podobne wątpliwości jak on wtedy? Jest pod wpływem podobnych namiętności? Leammiele doszukiwał się w nim wyrazu jakichkolwiek emocji, był wyczulony na każdą, jednak jego czujność słabła z każą chwilą, zastępowana przez fale odurzającej przyjemności.
- Co...? - Szerzej otworzył oczy i zmarszczył brwi. Nie spodziewał się, że Charles o coś go zapyta. W ogóle co miał na myśli? Minęła chwila, zanim Gregor mógł się nad tym zastanowić, bo jego uwaga skupiona była na dłoni kochanka i zadawanej przez nią pieszczocie. Chciał rozkoszować się każdym dreszczem i nie zmuszać do dzielenia uwagi pomiędzy czucie i trzeźwe myślenie, nie mówiąc już o tym, że przed chwilą uznał, że już nic więcej nie powie.
Jednak odetchnął i podjął ten wysiłek, szybko kalkulując. Machinalnie starał się powiązać wypowiedziane teraz słowa z tymi poprzednimi, ale pamiętał tylko to o poddaszu. Nie sądził, by Charles chciał do tego wracać. Może później padło coś jeszcze, a on zwyczajnie zapomniał? Nie, nie możliwe. Zamknął oczy, starał się rozluźnić i wolniej oddychać. Boże... Nie rozumiał. Zwariował i to kompletnie w innym kierunku, niż można by się spodziewać po sytuacji, w której się znaleźli. A może jeszcze nie jest aż tak bardzo źle? Domyślał się, że chodziło o coś, co mężczyzna zrobił bądź zrobi w najbliższym czasie.
- Mhmm - mruknął, wcześniej odwracając głowę i przykładając usta do jego włosów. Odpowiedział zgodnie z prawdą, bo cokolwiek Charles miał na myśli, wszytko jakoś na Leammiele'a działało: począwszy od obecności partnera, poprzez jego chęć poznania gregorowego ciała, na samym dotyku kończąc.
Nagle przez myśl przeszło mu coś, co go odrobinę otrzeźwiło: jeszcze chwilę temu szczerze żałował, że wtedy dał się ponieść i pokazał Charlesowi swoje blizny, gdy teraz bez najmniejszego skrępowania pozwalał na tak śmiałe dotykanie ich. Uśmiechnął się. To było naprawdę przyjemne... Jedyne, czego mu w tej chwili brakowało, to możliwości poczucia na sobie jego ciała, skóry, dlatego objął partnera ramieniem, chcąc chociaż w taki sposób zatrzymać go bliżej. Nie powstrzymywał płytkich, bezgłośnych westchnień, z czasem stały się one tak częste, że zastąpiły zwyczajowe wydechy.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Pon Kwi 14, 2014 3:04 pm

Charles nie chciał odpowiedzi. Wcale nie obraziłby się gdyby jej w tym momencie nie dostał. Chciałby być tylko mniej rozdygotany, miej podniecony by zachować w pamięci każde westchnienie i każdy ruch w odpowiedzi na swoje poczynania. Było coś niesamowitego w możliwości oglądania reakcji kochanka, smakowaniu uczuć, których było się powodem, że z jednej strony podniecenie rosło do niewyobrażalnego poziomu, a z drugiej nie chciało się tego kończyć. Choć własne ciało błagało o dotyk.. Bogowie, od tego można się uzależnić! Siła charlesowej woli była duża. Tak długo jak bodźce nie były zbyt silne, mógł to wszystko kontrolować.
Przeciągnął językiem do szyi kochanka i na chwilę zawiesił usta nad jego ustami. Pochłaniał oddech osiadający na wargach ciepłą wilgocią. Bronił się przed zatopieniem języka w ciepłym wnętrzu gregorowych ust. Pochwycił spojrzenie Gregora i właściwie tym się zdradził o ile można było tak ta nazwać. Oczy Charlesa błyszczały czystym pożądaniem i fascynacją, ale było coś jeszcze, czego mężczyzna zapewne pokazać nie chciał. Było tam pewne niezdecydowanie, może obawa. Czego dotyczyła? O tak... braku obycia. Charles nie odważyłby się wziąć sobie Gregora. Nie odważyłby się zaspokoić swojej żądzy w ten najbardziej intymny sposób, nawet jeśli taka myśl krążyła mu po głowie. Z resztą, nawet jeśli o tym myślał, to nie skupiał się bardzo na sobie. Skupiał się na ciele swojego mężczyzny. Blizny dawno przestały mieć znaczenie. Nigdy nie odrzucały, a teraz okazywało się, że bywały przydatne.
Musnął jego usta, lekko skubnął dolną wargę i nagle wyswobodził się z jego objęć znacznie się cofając. To co zrobił za chwilę było impulsem na który on sam nie był zupełnie gotowy. Nigdy nie sądził, że będzie robić coś takiego, ale... cały jego świat stawał na głowie, więc nie szkodziło mu już nic, co dotyczyło Gregora.
Bez wahania, pochylił się odejmując kilka palców z wciąż pieszczonej męskości, i objął ją gorącymi ustami. O tak. To było dziwne. Sam fakt sprawił, że Charles poczuł się trochę niepewnie. Nigdy tego nie robił, nie miał pojęcia czy robi to dobrze, ale wiedział jak sam chciałby być pieszczony, więc...
Spokojnie wsunął ją do ust, najgłębiej jak był wstanie, a potem wycofał się i zsynchronizował ten ruch z ruchem obejmujących ją palców. Dopasował tempo i nie przestawał.
W głowie miał mętlik. Burzę podniecenia, cień zawstydzenia, szczyptę niepewności i całe morze uczucia. Bo przecież nie zrobiłby czegoś takiego, gdyby go... nie kochał.

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Pon Kwi 14, 2014 8:13 pm

Gdy znów nawiązali kontakt wzrokowy (Leammiele dawno zauważył, że później wspominając takie chwile, zawsze podświadomie zwracał szczególną uwagę właśnie na spojrzenia), wyczuł tę nutę niepewności. Podświadomie pozostawał wyczulony na reakcje mężczyzny, wiedząc, że nie powinien do końca się zapominać. Gdyby nie fakt, że to sam Charles zainicjował tę sytuację, poczułby się źle i najpewniej poratował czymś, co obydwaj już znają, co już było wypróbowane, bezpieczne. Ale teraz uznał, że nie musiał, że mężczyzna zna własną granicę i nie zrobi czegoś wbrew sobie. Poddał mu się.
W Gregorze gościł pewien spokój i łagodność, które Charles pewnie już rozpoznawał. Znów się uśmiechnął, tym razem zupełnie nieprzytomnie, co kontraktowało ze zręcznością, z jaką wykorzystał okazję do sprowokowania kochanka śmiałym przeciągnięciem języka po jego wargach. A potem pojawiło się coś, czego się nie spodziewał, czego nie chciał: odległość. Szeroko otworzył oczy, uważnie obserwując partnera. W głowie Leammiele'a momentalnie pojawiło się kilka scenariuszów, szybko okazało się, że jeden z nich jest prawdziwy. Jasne, przeszło mu to przez myśl, ale nie sądził, że jest to możliwe, że przyjaciel będzie tego chciał...
Wyprężył klatkę piersiową do przodu, jednocześnie odchylając głowę, zaciskając powieki i głośno łapiąc oddech przez szeroko otwarte usta. Zastygł w takiej pozycji, jedynie dłonią szukał czegoś, na czym mógłby zacisnąć palce, chwilę chaotycznie drapał podłogę, aż w końcu ścisnął materiał spodni na swym biodrze.
Świadomość, że Charles w kolejnym aspekcie ofiarował się po raz pierwszy akurat jemu, dawała Gregorowi niesamowitą, wprost namacalną przyjemność, do tego budziła w nim pewien rodzaj wzruszenia i poczucia odpowiedzialności. Wziął sobie do serca to, co podszeptywało mu ego: że chociaż dla niego nie będzie dupkiem, nie zepsuje tego, nie zawiedzie w codzienności, gdzie o błąd jest najłatwiej.
Po kilku sekundach złapał oddech. Poruszył ustami jakby coś mówił, rzeczywiście dało się usłyszeć szept, ale słowo bądź słowa zbiły się w jedno westchnienie nie do zrozumienia. Pewnie wypowiedział jakieś 'bogowie', jak to miał w zwyczaju robić w chwilach emocjonalnego wzburzenia albo po prostu wezwał imię kochanka, co też przecież zdarzało mu się niezwykle często.
Prawą dłoń pozostawił zaciśniętą, lewą powoli opuszczał w dół, pełznąc po swoim ciele jej wnętrzem, rozchylając wyprostowane palce. Gdy był na wysokości kości miednicznej, sięgnął w stronę Charlesa i dotknął jego włosów, dosłownie muskając opuszkami.

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Wto Kwi 15, 2014 12:20 am

I znów zachowanie Gregora było największą nagrodą i najwspanialszym potwierdzeniem, że to co się działo było akceptowane, a nawet więcej. Było przyjemne, a o to Charlesowi chodziło. By zobaczyć swego partnera po drugiej stronie. Obezwładnionego przyjemnością, pragnącego i doprowadzonego do ostateczności. Jakaś część Charlesa pragnęła właśnie takiego oddania.
Na początku oczy miał zamknięte, skupiając się na jednej czynności i nowych bodźcach, ale potem oswajając się otworzył je spoglądając z tej pozornie zawstydzającej pozycji wprost na Gregora. I tym razem nie było już niepewności w zielonych oczach, a jedynie pożądanie i coś jeszcze... zadziorność? Dostrzegając zbliżającą się dłoń, na fali wczucia się w sytuację i będąc zachęconym reakcjami, mocniej objął ustami jego męskość niemal ssąc i podczas tego ruchu, trochę jak kot, podniósł głowę ocierając się o jego palce. Uśmiechnął się gdy uwolnił wrażliwą część Gregora od swoich ust. Cofnął głowę jeszcze bardziej, przesuwając dłonią po wilgotnym od własnej śliny członku. W tym geście było coś piekielnie podniecającego i wyuzdanego... Charles nie sądził, ze może być równie podniecony, co teraz i jeszcze to kontrolować. Właściwie w pewien sposób kontrola była wymuszona tym, że od tak nie mógł zedrzeć z Gregora spodni i po prostu zagłębić się w jego wnętrze... Nie tylko dlatego, że najpierw musiałby go przygotować, a nie bardzo orientował się w tej kwestii, ale też dlatego, że... jego kochanek, był... kochankiem.
Chwycił haust powietrza i oblizał wargi z fascynacją patrząc w złote oczy. Bezwstydnie pieścił go dalej, drugą dłonią podpierając się obok jego biodra, ale zaraz zmienił pozycję. Niejako wsunął się na Gregora. Przełożył kolano nad jego nogą dociskając klatkę piersiową do boku jego ciała, a po wyprostowaniu jednej nogi, własne biodra do jego uda. Westchnął głośno czując ucisk i pozwolił sobie na otarcie się. Przeszedł go silny dreszcz i dopiero teraz poczuł jak nie wiele brakuje, by osiągnął spełnienie. Pieszczota odrobinę straciła na intensywności, bo uciekło mu skupienie, ale gdy tylko dotarł ustami do ucha mężczyzny, powrócił jednostajny rytm i odpowiedni ucisk.
- Chcę żebyś doszedł. - Gorący szept otarł się o gregorowe ucho - Mam użyć ust?
Być może dość niespodziewanie, ale w głosie Charlesa pobrzmiewała nuta pewności i zadziorności, której wcześniej w nim nie było. On sam nie do końca pojmował perwersyjną przyjemność z usłyszenia prośby, czy zapewnienia. Nie zależało mu też na niej jakoś szczególnie. Prawda była jednak taka, że nawet nie czując się do końca pewnie, pragnął i to cholernie rozpalać gregorowe zmysły. Nigdy nie uważał się za dobrego kochanka, nie miał bowiem zbyt wiele wprawy, ale improwizacja i wiedza na temat tego, czego samemu się chce, była doskonałym nauczycielem.

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gregor
Melancholik
Germanista
Nauczyciel filozofii
avatar

Liczba postów : 1323
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Wto Kwi 15, 2014 6:40 pm

Powoli zaczął wpadać w ten charakterystyczny stan, gdy dreszcze zlewały się w jedną falę rozkoszy, pozbawiając możliwości myślenia o czymkolwiek innym niż więcej przyjemności, więcej i więcej. Nie często miał okazję doświadczać tego rodzaju pieszczot, bo chociaż nie było to dla niego krępujące, to w takiej chwili zdecydowanie wolał uniknąć przypadkowego odkrycia tego, co zazwyczaj ukrywał. Teraz nie musiał się o to martwić. Rozluźnił się odrobinę, ale szybko znów spiął czując na sobie silniejszy uścisk jego ust. W tej samej chwili zacisnął palce na włosach Charlesa, jednak zaraz go puścił, odzyskując wątpliwą równowagę. Gdyby mężczyzna nie dał mu chwili, Gregor niechybnie skończyłby szybciej niż chciał.
Otworzył oczy dopiero, gdy poczuł dotyk dłoni. Pochwycił spojrzenie kochanka i patrzył spod kosmyków przysłaniających twarz, bezwstydnie pozwalając mu na obserwowanie własnego podniecenia, nie kryjąc żadnych reakcji, nie dusząc westchnień, nie odwracając się. Pomimo tego, że naturalnie pragnął spełnienia, nie chciał pośpiechu, który kojarzył mu się ze zbliżeniami z przypadkowymi mężczyznami, których dopiero co poznał, nie chciał, by możliwość czucia ograniczało mu ubranie. Musiał zapanować nad pożądaniem teraz, gdy jeszcze przychodziło mu to na myśl, gdy jeszcze potrafił.
Objął Charlesa ramieniem przytrzymując go przy sobie, drugą rękę położył na jego przedramieniu. To, co później usłyszał zachwiało silną wolą Leammiele'a, właściwie na sekundę zupełnie ją odebrało. Pamięć momentalnie przywróciła mu wspomnienie sprzed chwili: palce, ciepło, dotyk, usta... niemalże znów je na sobie poczuł. Przymknął oczy i zacisnął dłoń, zmuszając go, by zaprzestał pieszczenia.
- Nie... - Słowo bardziej przypominało westchnienie, jednak własny głos odrobinę go otrzeźwił. Odetchnął i powtórzył pewniej. - Nie. Cholera... Przed chwilą o mało cię nie straciłem, nie chcę tego tak szybko kończyć. Chcę pójść do sypialni. - Uśmiechnął się nieprzytomnie do swoich myśli. - Chcę potem czuć twój zapach na pościeli i gdy jutro cię tu nie będzie, chcę nie móc zasnąć. - Przez podniecenie nie potrafił utrzymać rąk dłużej w jednym miejscu, pragnął go bliżej i mocniej. Nie potrafił i nie chciał się powstrzymywać przed okazaniem tego, dlatego dłoń, którą wcześnie go przytrzymał, świadomie skierował w górę, na kark kochanka i leniwie zaczął go drapać. - Chcę dojść czując cię w sobie. Chcesz?

_________________


______________________
[głos: 1 & 2][słowozbiory]
Grafika: chwilowo brak. Jeśli chcesz porozmawiać o muzyce i sztuce albo o filozofii to zapraszam. Mogę też postawić Ci kawę. Ale uprzedzam: gryzę, po prostu to lubię. Gdybym nagle zniknął i długo nie wracał, nie pozwalam, by ktokolwiek kiedykolwiek przejął postać Gregora.
______________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles
Dyrektor szkoły
Nauczyciel ekonomii
avatar

Liczba postów : 159
Join date : 22/01/2014
Age : 28

PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   Wto Kwi 15, 2014 8:22 pm

Nie przestał zupełnie. Ruch stał się po prostu wolniejszy, ale za to uścisk mocniejszy. Gregor może nie był świadomy, ale Charles pieścił go dokładnie tak, jak sam lubił. Widać faceci nie różnią się pod tym względem za mocno, co w pewnym sensie go uspokoiło. Nie musiał bać się wpadek na polu, które właściwie po części znał. Dzięki Gregorowi odkrywał też na nowo jak przyjemne i podniecające jest darowanie pieszczot. Jak wspaniale było obserwować reakcje, a Gregor nie odwracał przy tym wzroku, był taki naturalny, że napędzane pożądaniem uczucie urosło do niespodziewanych rozmiarów. Charles czuł się tym wszystkim odurzony, jakby wypił całe morze alkoholu...
Zamruczał gardłowo, muskając ustami linię jego szczęki. Słuchał urywanego oddechu i zdławionych przez przyjemność słów. Niestety ich wydźwięk był taki, jakiego Charles się nie spodziewał. Oczywiście nie czuł się źle z tym co usłyszał, ale przez to trochę otrzeźwiał. Zmarszczył brwi, dłoń delikatnym ruchem zsunęła się z męskości Gregora przy ostatnim dotyku przesuwając po niej opuszkami palców, i powędrowała na jego pierś pieszcząc ją leniwym ruchem. Charles trochę się uniósł i spojrzał kochankowi w twarz, ale wtedy nadeszła dalsza część wypowiedzi i podniecenie gorącym podmuchem znów rozpaliło w żyłach krew. Szeroko otworzył oczy z sykiem wciągając powietrze przez zęby. Chwilę potem pocałował go wdzierając się językiem w jego usta, samym tym wyrażając swoje pragnienie i aprobatę. Razem z tym gestem przylgnął do niego bardzo mocno, byle znów czuć ciepło jego ciała. Też odczuwał pewien niedosyt i niechęć do bariery ubioru, ale już nie długo mieli się jej pozbyć. Świadomość, że będzie miał okazję położyć się w łóżku z którego Gregor korzystał większość nocy obudziła w nim dziwną tkliwość.
- Głupie pytanie. - Wydyszał, gdy się od niego oderwał. Oczy miał wciąż zamknięte i jak na razie nie podniósł się. Nagle droga do gregorowej sypialni wydała mu się całą wiecznością... wiecznością w której będzie zmuszony trwać i powstrzymywać pożądanie, a może nawet gorzej... może ono przygaśnie. Tak bardzo nie chciał by gasło. Poza tym... świadomość propozycji nasuwała wyobrażenia i nie wszystkie kończyły się dobrze. Na szczęście ta niepewność nie przesłaniała podniecenia. Z jednej strony tego pragnął z drugiej zaś odrobinę po prostu się wstydził.
Jeszcze kilka razy musnął jego usta i podniósł się, już czując się odrobinę niezręcznie. Spojrzał w ziejący czernią korytarz prezesując włosy. Przełknął ślinę i zwilżył spierzchnięte od szalejącego oddechu wargi. I na powrót dało się wyczuć jego konsternację...

_________________
***
'Remembrance, can be a sentence, but it comes to you with a second chance in tow
Don't lose it, don't refuse it, cos you cannot learn a thing you think you know'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Leammiele'a   

Powrót do góry Go down
 
Dom Leammiele'a
Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Dzielnica mieszkalna :: ∎ Domki jednorodzinne-
Skocz do: