IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Środek sali klubowej.

Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Środek sali klubowej.   Pią Sty 31, 2014 1:39 pm

Jest to miejsce położone pomiędzy stołem, a miejscem prób oraz występów. Mieści się tu wielka kanapa na co najmniej pięć osób wykonana z białej skóry i dębowego drewna, zaś przed nią znajduje się stoliczek, kilka krzeseł, a w niedalekiej odległości szafa, w której trzymane są scenariusze i mniejsze z rekwizytów.
Naprzeciw kanapy znajdują się solidne drzwi, prowadzące do kantorka.
Powrót do góry Go down
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Środek sali klubowej.   Nie Paź 26, 2014 1:14 pm

Ciągnąłem Gerarda za rękę, nie zważając na otoczenie czy choćby na to, że może za mną nie nadążać. Może i byłem strasznie chudy, ale już tyle razy uciekałem, że nie potrzebna mi była adrenalina, żeby być naprawdę szybkim. No a przecież nie chciałem, żeby chłopak się rozmyślił po drodze.
Puściłem go dopiero wówczas, gdy stanęliśmy na środku pokoju.... A raczej tam, gdzie było miejsce, bo wszędzie walały się większe i mniejsze rekwizyty, scenariusze, luźne kartki wypełnione ręcznie napisanym tekstem... Scena pełna była strojów i poprzewracanych dużych pudeł. Nawet tablica obwieszona terminami spotkań i prób, już nieaktualnych, wisiała krzywo. Krzesła poprzewracane, stół przestawiony... Paczki po niezdrowym jedzeniu, brudne talerze, z czego część rozbita, plastikowe kubki, puste butelki po napojach...
-Nie myślałem, że jest aż tak źle- przyznałem cicho.
Zerknąłem na Gerarda. Tylko żeby się teraz nie rozmyślił!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gerard

avatar

Liczba postów : 131
Join date : 18/10/2014

PisanieTemat: Re: Środek sali klubowej.   Nie Paź 26, 2014 10:53 pm

Gerard w ogóle był niesamowicie zdziwiony, że Kuroha tak nagle złapał go za rękę i zaczął ciągać jak małe dziecko wręcz Gerarda w stronę klubowego pomieszczenia. Przecież nie trzeba było go tak poganiać, zatem tak śpieszno mu było by to zrobić? O ile się domyślał, tak raczej w najbliższym czasie by ten klub nie zdziałał, chociaż, co on tam wie. Może mu się chciało do domu szybciej, a skoro ma takiego wafla jak Gerard do pomocy to tym bardziej mu się śpieszy.
Jego oczom już po przybyciu na miejsce ukazała się sceneria rodem z pobojowiska. Czuł się jakby on sobie tutaj ostrą imprezę urządził, a potem miał to wszystko pozbierać do kupy by nikt się nie połapał, że coś tutaj było robione. Gerard patrzył tak nieco zdumiony. Fakt, jedna osoba w pojedynkę by sobie z takim bałaganem nie poradziła, ale nie sądził, że będzie się to tak prezentować. I jak mógłby pozwolić komuś tak drobnemu jak jego kolega na to by sam miał się z tym uporać. Co prawda, Gerard nie lepszy, w dodatku bez jednej ręki, ale zawsze to jakoś raźniej, prawda?
- Hm, przydałby się naprawdę duży worek na śmieci. Ale to nic – Odparł z uśmiechem, idealnie tuszując delikatne zakłopotanie – Damy razem jakoś radę, prawda? – Rzekł dalej się uśmiechając.
Potem najzwyczajniej w świecie wyparł do przodu i pierwsze co zrobił to zaczął ustawiać krzesła i stoliki, żeby zrobić jakoś miejsce, a ze robił to jedna ręką to było trochę ciężko, ale to nic. Przecież obiecał, ze pomoże to zamierza to zrobić, choćby nie wiadomo jak okazało się to niewykonalne dla niego.

_________________




Und das Atmen fällt mir ach so schwer
Weh mir oh weh
Und die Vögel singen nicht mehr


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Środek sali klubowej.   Pon Paź 27, 2014 4:28 pm

Ulżyło mi, kiedy Gerard nie zwiał po zobaczeniu tego, co tu zobaczył. Kiwnąłem tylko głową na jego słowa i pognałem do kantorka. Wróciłem z ogromnym workiem na śmieci. Odłożyłem swoją torbę na jedno z ustawionych już krzeseł i rozejrzałem się, by zdecydować, od czego zacząć. Moją uwagę odciągnął ciemnowłosy chłopak. Przekrzywiłem głowę, by zastanowić się, co mi tutaj nie gra. Nagle mnie olśniło.
-Nie używasz ręki?-wypaliłem, nim ugryzłem się w język. Zarumieniłem się i odwróciłem od niego wzrok.-Zajmę się meblami. Mógłbyś zabrać zająć się strojami i powsadzać większe rekwizyty do pudeł?-Moja dłoń znów powędrowała pod kołnierz, by pogłaskać bliznę. Odłożyłem worek na stół i zająłem się pozostałymi krzesłami.-Ja... nie chciałem... Znaczy... To nie moja sprawa... Twoja ręka...-Zacisnąłem pace na gardle na tyle mocno, by je poczuć i na tyle delikatnie, by się nie poddusić. Uśmiechnąłem się do niego niepewnie.-Stroje zanieś do kantorka. A jak skończysz z większymi rekwizytami, to zostaw pudła obok sceny, dobrze? Ja zajmę się mniejszymi rekwizytami, a później pozbieramy śmieci. Ach, przydałoby się też przewietrzyć... Nigdy nie mogę sięgnąć okien, ale jesteś wyższy ode mnie, więc powinieneś dać radę...
Zacisnąłem usta, żeby znowu się za bardzo nie rozgadać. Zająłem się swoimi zadaniami, próbując ignorować obecność Gerarda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gerard

avatar

Liczba postów : 131
Join date : 18/10/2014

PisanieTemat: Re: Środek sali klubowej.   Czw Paź 30, 2014 9:27 pm

Gerard naprawdę spokojnie podchodził do tego co zamierzał. A zamierzał pomóc swojemu koledze ze szkoły, no bo co to za problem? Przynajmniej rodzice o tym nie mają pojęcia, zresztą, miał być rozpuszczonym dzieciakiem i robić co chce więc przynajmniej połowicznie dopełniał swojego obowiązku. W końcu musiał być im wdzięczny, gdyby nie oni, skończyłby bez ręki w domu dziecka i zapewne popełniłby w końcu samobójstwo, nie mogąc znieść drwin i braku akceptacji. Dlatego cieszył się na swój sposób, ze mógł być teraz przydatny. W domu i tak nie czekało na niego nic ciekawego. Stał tak zapatrzony w drzwi od tego całego kantorka, rozmyślając nad tym i owym.
Z transu wyrwało go dość… intymne pytanie. Nie wiedział, czy powinien być zły za pytanie o coś takiego, czy też pozostać dalej w zdziwieniu, któremu towarzyszyło lekkie otwarcie ust. Na całe szczęście zaraz zajął się czymś innym i zaczął mówić o zupełnie innych, przyziemnych sprawach. To pasowało Gerardowi. Nie drążenie w tak osobisty temat.
- Nie, nie używam – Odparł ze swoim nadzwyczajnym spokojem w głosie, chociaż poczuł się wewnętrznie dotknięty – Nic się nie stało – Dodał z cichym westchnięciem i pierwsze co zrobił, to otworzył okno. Fakt, praca bez jednej ręki jest utrudnieniem, ale prawdziwy problem tkwi w innych. Dla nich zawsze będzie to coś dziwnego i zaraz się o to muszą zapytać, wspomnieć, pokazać palcem. Do braku ręki da się przyzwyczaić. Do tej drugiej sprawy… niekoniecznie, bo nigdy nie wiadomo, kiedy opinia będzie dla ciebie ważna, nawet słyszana tysiąc razy.
Potem robił wszystko inne po kolei. Zbierał rekwizyty, wkładał do pudeł, pudła zamykał i odkładał w zgrabny stosik. Pląsał zgrabnie miedzy tym wszystkim. Potem zbierał stroje, zanosił, wieszał, segregował. Niektórym z nich się przypatrywał. Jakby z tęsknotą za czymś, czego nigdy nie mógł doświadczyć. I nigdy nie doświadczysz, zganił się w myślach.
- Kuroha…? – Zaczął, kiedy wychodził z kantorka – Dlaczego ty ciągle się krzywdzisz? – Zapytał, opierając się o framugę drzwi. Oczywiste jest to, że to zauważył. Za każdym razem bacznie się mu przypatrywał, nawet jeśli sam obiekt o tym nie wiedział.

_________________




Und das Atmen fällt mir ach so schwer
Weh mir oh weh
Und die Vögel singen nicht mehr


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Środek sali klubowej.   Pią Paź 31, 2014 1:34 pm

Naprawdę się cieszyłem, ze nie oberwałem w łeb za to, że zadałem tego typu pytanie. Jestem idiotą? Po co w ogóle poruszałem tę kwestię? Nie moja sprawa. Nie powinienem się wtrącać w to, czy używa ręki, czy nie i dlaczego tego nie robi.
Poustawiałem pozostałe krzesła i zająłem się mniejszymi rekwizytami. Niektóre dorzucałem do większych pudeł, ale większość lądowała na swoich miejscach na pułkach. Kiedy skończyłem, zerwałem nieaktualne już kartki z tablicy, zgniotłem i wrzuciłem do worka. Kiedy usłyszałem swoje imię, odwróciłem się w stronę chłopaka Gerard opierał się o framugę, przyglądając się mi. Dziwne uczucie. Ale jeszcze dziwniej się poczułem, kiedy usłyszałem jego pytanie.
-K...krzywdzę...się...?-wydukałem. Spuściłem głowę, a moje palce powędrowały pod kołnierz. Zauważył? Nikt nigdy nie zauważył... Może nie chcieli zauważyć? Westchnąłem i szybkim ruchem zdjąłem kołnierz. Podniosłem wysoko głowę pokazując widoczną bliznę. Pokazałem ją palcem.-O to chodzi?-Zacisnąłem palce na krtani.-Czy może o to?-Uśmiechnąłem się niczym szaleniec.-Jesteś głupi, sokoro pytasz mnie o takie rzeczy. Ja nie drążyłem tematu twojej ręki, chociaż doskonale widzę, że coś z nią nie tak. Jakby była... sztuczna.-Potrząsnąłem głową, rumieniąc się. Założyłem kołnierz i złapałem worek na śmieci.-Skończmy sprzątać. Muszę jeszcze porozmawiać z tymi, którzy narobili bałaganu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gerard

avatar

Liczba postów : 131
Join date : 18/10/2014

PisanieTemat: Re: Środek sali klubowej.   Pią Paź 31, 2014 2:07 pm

Niestety, Gerard był jednym z tych, którzy dużą cześć swojego życia spędzili na obserwacji. Toteż nie należało się dziwić z faktu, że taki drobny gest zdążył zauważyć. Dwukrotnie. Raz mógł przymknąć na to oko, no bo co mu do tego, przecież każdy raz się może chwycić za gardło. Wielkie mi rzeczy. Ale to się pojawiło po raz kolejny, tym razem to wyglądało jakby było czynione z premedytacją. To go niepokoiło. Nie to, żeby był jakimś wścibskim dzieciakiem, po prostu się martwił? Można było tak powiedzieć. Gerard był chyba jednym z nielicznych, którzy potrafili bezinteresownie pomagać drugiemu człowiekowi, nawet, jeśli żadnych emocji nie było widać na jego buźce.
I z tym błogim spokojem, teraz mogłoby się wydawać, że w tej sytuacji nieco upiornym rzucił wzrokiem na tę całą jego bliznę. Nieprzyjemnie to wyglądało, ale po Gerardzie ani grama jakichkolwiek emocji. Ani współczucia, ani obrzydzenia, ani nawet zdziwienia. Nic. Tak jakby na własne oczy gorsze rzeczy widział. Nie podobało mu się tylko to, dlaczego nie odpowiedział mu na pytanie. Ani tym bardziej ta cała demonstracja.
- Bo jest. Nie pytałeś dalej, wiec nie mówiłem nic o niej – Odparł, chociaż wcale nie przychodziło mu łatwo o tym mówić. Dlatego minęła chwila po jego wypowiedzi zanim wypowiedział to zdanie. Może nie było tego widać, ale co z tego, skoro wewnętrznie odczuwał lekki dyskomfort. Nie ważne, jeśli zaspokoiło to jego wiedzę, to tym lepiej.
Gerard stał z założonymi rękoma jeszcze przez chwilę po czym ruszył w jego kierunku, niby to po worek który miał napełnić śmieciami, zbierając je też z podłogi. Ale nie. Bo gdzież by znowu miało być tak zwyczajnie. Gerard złapał Kurohę za nadgarstek. Nie jakoś wybitnie mocno, ale wystarczająco silnie by obrócić go w swoim kierunku.
- W dalszym ciągu nie odpowiedziałeś mi na pytanie. Dlaczego to robisz? – Spytał ponownie, ze stoickim spokojem patrząc mu prosto w oczy. Po chwili też go puścił, ale to dopiero wtedy, kiedy rzekłby chociaż jedno słowo.

_________________




Und das Atmen fällt mir ach so schwer
Weh mir oh weh
Und die Vögel singen nicht mehr


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Środek sali klubowej.   Pią Paź 31, 2014 3:02 pm

Sztuczna? Rozumiem. Teraz wszystko jasne. Chociaż stawiałem raczej na to, że jest tylko uszkodzona.
Spiąłem się, kiedy chłopak ruszył w moim kierunku. Starałem się na niego nie patrzyć. Nic z tego. Złapał mnie za rękę i obrócił w swoim kierunku. Patrzył mi w oczy z tym swoim stoickim spokojem. Nie jestem pewien, czy jego zachowanie bardziej mnie niepokoiło, czy irytowało czy przerażało. Wyrwałem rękę. Na mojej twarzy znów pojawił się uśmiech szaleńca.
-Co robię? Robię coś, czego nie powinienem?-Pogładziłem bliznę na szyi.-Nie robię nic złego. Podduszam się tylko.-Usiadłem na krześle i westchnąłem.-Jestem anorektykiem, który nie potrafi niczego porządnie zrobić. Nawet zabić się nie umiem- zaśmiałem się.-Nie powinieneś się mną przejmować, Gerardzie. Podduszanie się i głaskanie blizny to mój nawyk. Nie krzywdzę się. Swoją drogą, odpowiedziałem na oba twoje pytania. Skoro już chcesz tyle wiedzieć, masz jeszcze jakieś?
Wstałem i stanąłem blisko niego.
-Twoja twarz jest przerażająca. Jakbyś nie miał uczuć.-Potrząsnąłem głową i westchnąłem.-Nienawidzę, kiedy przejmuje kontrolę- mruknąłem cicho do siebie. Zerknąłem na Gerarda, zastanawiając się, jakie to jeszcze pytanie padnie z jego ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gerard

avatar

Liczba postów : 131
Join date : 18/10/2014

PisanieTemat: Re: Środek sali klubowej.   Pią Paź 31, 2014 3:54 pm

Sam by puścił jego rękę. Przecież nie zamierzał używać siły. No przynajmniej, jeśli nie zostanie do tego zmuszony, ale to są już dyskusje na zupełnie inny temat. Ale skoro ten postanowił się wyrwać, to przecież nie będzie płakać z tego powodu. Gerard nigdy nie był wybitnie silny, ale był na tym poziomie przeciętności, co pozwalało mu niekiedy na więcej niż inni. Bo przecież ma tylko tą jedna rękę, używa jej cały czas, więc ćwiczy się samoistnie. Cóż.
Przypatrywał mu się z beznamiętnym wyrazem twarzy cały czas i non stop wchłaniał każde słowo, każdy gest wypowiedziany przez niego. Nie wymagał co prawda tak obszernej wypowiedzi, ale i tak zdawał się być jakby zaniepokojony. Aczkolwiek, w dalszym ciągu nie było nic po nim widać. Tylko co do tego wszystkiego miał ten szalony uśmiech? To chyba było najbardziej zastanawiające z tego wszystkiego i w głowie Gerarda budziła się ta niepohamowana niczym chęć zgłębienia tej tajemnicy. Na razie jedynie musiał uważać, żeby z pytaniami nie przesadzić. Inaczej jego ciekawość nie zostanie zaspokojona i zmieni się w frustrację.
- Zdecydowanie nie powinieneś tak robić – Odpowiedział w końcu, kiedy ten jeszcze siedział na swoim krześle. Miał ochotę podejść, ale nie ruszał się z miejsca. Może dlatego, że tamten zaraz powstał, tuż po swoim zdaniu? Albo raczej, pytaniu. Tak, miał jedno. Może niekoniecznie stricto związane z tym wszystkim.
- Mam uczucia, jak każdy – Rzekł na spokojnie, przypatrując się mu chyba jeszcze baczniej niż wcześniej. Kwestię „kontroli” i tego, kto i jak miałby ją sprawować przemilczał, chociaż miał wrażenie, ze jest to drugie dno jego zachowania. To wszystko było dość… podejrzane. Ale mniejsza z tym, nie mógł zadawać za dużo pytań na raz. To nieetyczne.
Zamiast tego, Gerard uniósł swoją prawą dłoń, kiedy tak stał naprzeciw chłopaka i delikatnie musnął tą swoją prawią dłonią jego policzek. Niespecjalnie się zastanawiał nad sensem uczynienia takiego gestu, ale coś go podświadomie do tego pchnęło.
- Kuroha… jesteś pewien, że nie chcesz mojej pomocy? – Zapytał, dalej gładząc policzek o ile nie został momentalnie odrzucony. Wyraźnie akcentował każde słowo w swoim pytaniu. I tylko wbijał to swoje puste spojrzenie w chłopaka.

_________________




Und das Atmen fällt mir ach so schwer
Weh mir oh weh
Und die Vögel singen nicht mehr


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Środek sali klubowej.   Pią Paź 31, 2014 6:33 pm

Drgnąłem, czując na twarzy jego dłoń. Powstrzymałem się od cofnięcia się, bo tylko potknąłbym się o krzesło i pewnie przewrócił. Drżałem więc, stojąc przed Gerardem i czekając na uderzenie. Ale nie nastąpiło. Pytanie, które padło z ust chłopaka, zbiło mnie z pantałyku. Co? Pomoc? Chce mi pomóc? Spojrzałem w jego puste spojrzenie.
-Mi się nie da pomóc- odparłem cicho i uśmiechnąłem się blado, przytulając policzek do jego dłoni.-Nawet nie wiem, co mi jest. Nie wiem... Nikt nigdy się tym nie zainteresował... No i... Niebezpiecznie jest się do mnie zbliżać... Naprawdę chcesz pomóc? Mnie? Chcesz tracić czas na takiego... takiego...-Zacisnąłem pięści.-Gerard... To niebezpieczne... Być blisko mnie... Jestem do niczego, ale... Potrafię być bardzo niebezpieczny. Nie chcę, by to się znowu powtórzyło, kiedy przejmie kontrolę. Rozumiesz? Nie chcę nikogo skrzywdzić. Ale nie zapanuję nad nim, kiedy się pojawi...-Uśmiechnąłem się lekko i przekrzywiłem głowę w bok.-Dzięki, że się martwisz, ale możesz żałować, że się mną przejąłeś.
Nie chciałem go straszyć. Po prostu powiedziałem mu, jak wygląda sytuacja. Nie chcę, by potem żałował, ale... Z pewnością tak będzie. Jestem pewien, że pożałuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gerard

avatar

Liczba postów : 131
Join date : 18/10/2014

PisanieTemat: Re: Środek sali klubowej.   Pią Paź 31, 2014 8:40 pm

Czy Gerard serio wygląda jakby miał kogoś uderzyć? W kwestii obrony to jest to oczywiste, ale przecież normalnie nikomu by krzywdy nie zrobił. Przynajmniej nie w pełni władzy umysłowej. Takie zachowanie nie byłoby do niego podobne. Zatem jedynie co robił, to gładził jego policzek. Może go w ten sposób jakoś do siebie przekona, albo cholera wie co. Trudno było powiedzieć jaki cel w tym wszystkim miał Gerard.
- To najwyższa pora, aby ktoś się jednak zainteresował. Choćby ja – Rzekł spokojnie, niczego nie przerywając. Jaki ten chłopak był biedny! Naprawdę Gerard chciał mu pomóc. Cały czas się z tym męczyć. To nie jest tak jak z jego ręką, że każdy się kiedyś by przyzwyczaił. Owszem, ten brak boli i za każdym razem o sobie przypomina, ale co ma powiedzieć ktoś, kto sobie nie potrafi poradzić z własnymi demonami? – Będę blisko zawsze, kiedy będziesz tego potrzebować. Tylko mi na to pozwól – Dodał po chwili, a na jego twarzy pojawił się uśmiech. Tak, proszę państwa, Gerard się uśmiechnął, normalnie cud. Lepiej by Kuroha to docenił inaczej prędko nie zobaczy ponownie takiego widoku. Taki uśmiech rozczulający serce i kojący nerwy. Taki, dzięki któremu wiesz, że możesz takiej osobie zaufać. Bezgranicznie i mimo wszystko.
- Jedyne czego bym żałował to tego, że nie zechciałem ci pomóc. Po prostu mi zaufaj. Coś wymyślę, prędzej czy później – Odezwał się raz jeszcze. Jego niski ton głosu jakby podświadomie wpływał na wszystkie zmysły. Był taki… spokojny, taki przyjemny. Tak, Gerard starał się, by chłopak mu zaufał, chociaż domyślał się, ze to będzie trudne. Ale chciał mu pomóc. Przynajmniej dać świadomość, że będzie obok jak stanie się coś złego. Sobie by nigdy nie wybaczył tego, że mógłby pomóc, a tego nie uczynił.
Och, czy tylko chodziło o pomoc koledze? A może coś więcej. Trudno powiedzieć, Gerard niczego złego nie planował.

_________________




Und das Atmen fällt mir ach so schwer
Weh mir oh weh
Und die Vögel singen nicht mehr


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Środek sali klubowej.   Sob Lis 01, 2014 12:05 pm

Zdębiałem. On... on... się... u...uśmiechnął? Uśmiechnął się? Poczułem, jak na moje policzki wpływa mocny rumieniec. Jego twarz wyglądała zupełnie inaczej, kiedy się uśmiechał. Zupełnie jak jakiś anioł. W momencie obdarzyłem go bezgranicznym zaufaniem. To złe. Wiedziałem, ze nie powinienem, ale nic na to nie mogłem poradzić. Wzbudzał zaufanie jak mało kto, kiedy się w ten sposób uśmiechał. I ta jego deklaracja. Zamknąłem oczy, wsłuchując się w przyjemne brzmienie głosu Gerarda. Jego niski ton jakby oddziaływał na wszystkie moje zmysły. Był taki cudowny...
Nie myśląc długo, przylgnąłem do niego. Chyba tego właśnie było mi potrzeba. Chciałem poczuć czyjąś bliskość i dopiero teraz zdałem sobie z tego w pełni sprawę.
-Liczę na ciebie- szepnąłem, obejmując go mocno. Zacisnąłem palce na jego bluzie.-Nie zawiedź, dobrze? Zaufam ci, ale musisz być ostrożny, dobrze?
"Zaufam"? Jakie znowu "zaufam"? Ja już mu ufam! Bezgranicznie niczym małe dziecko. Jestem naiwny. Wiem o tym, ale nic nie poradzę. Taki już jestem. By to szlag!
Wpadło mi coś do głowy. Skoro już robi dla mnie tyle, to co mi szkodzi zapytać? W stosunku do tego, co mi obiecał, to nie jest nic szczególnego. Podniosłem na niego niepewny wzrok.
-Gerard... Jeśli mogę... to chciałbym mieć jeszcze jedną prośbę- powiedziałem. Nabrałem powietrza i wypuściłem je, by uspokoić szalejące w piersi serce.-Ja... mógłbym się narysować?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gerard

avatar

Liczba postów : 131
Join date : 18/10/2014

PisanieTemat: Re: Środek sali klubowej.   Sob Lis 01, 2014 3:18 pm

Gerard duchem się zdziwił, na to jak łatwo dotarł do tego chłopaka. Nie sądził, że zyska sobie jego przychylność w tak krótkim czasie, ale to nawet lepiej. Im szybciej go pozna, tym będzie lepiej w stanie mu pomóc. A przecież w gruncie rzeczy o to chodziło, czyż nie? Może w przyszłości będzie to jakaś przyjaźń, może coś innego. Gerard nie planował. W tym tkwił sekret cieszenia się z małych rzeczy. Ot, jak na ten przykład to przytulenie. Uśmiechał się cały, wręcz promieniową swoim spokojem i pogodą ducha. Chciałoby się nawet powiedzieć, ze co on taki jeden może złego cokolwiek zrobić? Czy w ogóle byłby zdolny do stworzenia jakiejkolwiek krzywdy?
Delikatnie pogłaskał go po głowie.
- Nie martw się, nie zawiodę Cię – odpowiedział niemal od razu, pozostawiając pewną pauzę na dopełnienia myślowe.
Rodzice i tak się o takim koledze nie dowiedzą, a nawet jeśli, to Gerard skorzysta ze swojej buntowniczości (która była znikoma, prawdę mówiąc) i pozostanie przy swoim nowym przyjacielu tak długo jak to będzie istotne. Przecież musiał mu pomóc, a teraz, jak się zadeklarował, to nie było od tego odwrotu. Zatem teraz jak i on tak i chłopak siedzieli w tym po uszy, a miał tylko pomóc przy sprzątaniu, prawda? Ach ta dobroduszność Gerarda. I jak tu takiego nie kochać.
Przechylił głowę lekko na bok, słysząc tę jego prośbę. Pierwsze słyszał, żeby ktokolwiek zwracał uwagę na jego wygląd, pomijając już tę nieszczęsną rękę. Ale dalej był uśmiechnięty.
- Nie miałbym serca, gdybym Ci teraz odmówił – Rzekł, rzecz jasna zgadzając się na tę prośbę. Przecież to tylko rysowanie. Jakby mu się tak trochę cieplej na sercu zrobiło.
Gerard zrobił jeszcze jeden gest, być może teraz największe głupstwo jakie mu do głowy wpadło. Grey przeczesał dłonią jego czarne włosy, odgarniając później ich trochę z jego czoła. I wtedy – bum! – delikatnie go w te czoło ucałował.
- Ale może najpierw skończymy sprzątać, zanim będziesz rysować, prawda? – Spytał, gładząc dalej jego włosy. Ach, to było takie uspokajające, mógłby jeszcze tak długi czas.

_________________




Und das Atmen fällt mir ach so schwer
Weh mir oh weh
Und die Vögel singen nicht mehr


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Środek sali klubowej.   Sob Lis 01, 2014 3:58 pm

Uśmiechnąłem się szeroko. Zgodził się! Wspaniale! Zacząłem się zastanawiać nad miejscem, które będzie do tego celu idealne, ale ta kwestia szybko zeszła na dalszy plan. Poczułem dłoń chłopaka na swoich włosach. Odgarnął mi je z czoła, a to, co zrobił po chwili, kompletnie mnie zaskoczyło. Gapiłem się na niego, ciągle czując jego ciepłe usta na swoim czole. Na pewno byłem czerwony na twarzy. Co...on właśnie...? Puściłem go, ale nie cofnąłem się. Wciąż zszokowany, dotknąłem opuszkami swojego czoła w miejscu, w którym jego wargi zetknęły się z moją skórą. Na jego pytanie tylko skinąłem głową, ale nadal się nie ruszałem. Wpatrywałem się tylko głupio w Gerarda, nie wiedząc, co powinienem o tym wszystkim myśleć. Chciał mnie wykorzystać? Nawet jeśli, to i tak wszystko, co robił, było dla mnie takie cudowne. Chciałem, żeby nie przestawał mnie głaskać. To było zbyt przyjemne. Spuściłem delikatnie głowę i uśmiechnąłem się.
Zrobiłem to z bólem, ale po długiej chwili w końcu wysunąłem się spod jego ręki i złapałem worek.
-Im szybciej skończymy, tym szybciej zacznę rysować- powiedziałem i zająłem się śmieciami na podłodze, starając się nie patrzeć na Gerarda. Może to mi się przewidziało? Ten całus w czoło... Może to tylko moja wyobraźnia? Westchnąłem i skupiłem się na śmieciach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gerard

avatar

Liczba postów : 131
Join date : 18/10/2014

PisanieTemat: Re: Środek sali klubowej.   Pon Lis 03, 2014 9:47 pm

Przypatrywał się jego reakcji z niemałym rozbawieniem, chociaż niespecjalnie nic poza lekkim uśmiechem nie było widać. To było takie… urocze. Tak, chyba tak można było to określić. Może gdyby miał jakieś doświadczenie w podobnych sytuacjach to by wiedział jak dokładnie powiedzieć na takie zachowanie, ale teraz jedynie mógł w duchu się roześmiać, bo przecież nie na głos. Jakby to wyglądało. Ale chyba od dawna nie miał tak dobrego humoru. Bo istotne, czuł, że się spełnia, że jest potrzebny, że jest przede wszystkim istotny! Może to go podnosiło na duchu na tyle, by robić takie, a nie inne rzeczy. Trudno było powiedzieć, ale po prostu robił co chciał. Tak naprawdę to nikt mu nie bronił, tylko on sobie sam odmawiał. Może w końcu powinien przestać.
Gerard w milczeniu oddał się dalszej robocie, nie zwracając szczególnej uwagi na nic. Nawet uśmiech mu znikł całkiem z twarzy, a zastąpiło go skupienie. Czynność sprzątania przeprowadził szybko i sprawnie. Potem tylko wziął zamiótł salę. Pomijając fakt, że wypadałoby tutaj wszystko chyba wodą zalać i poczekać aż wyschnie. Ale to już były takie jego osobiste dygresje na ten temat. W każdym bądź razie zrobili oboje całkiem sporo jak na jeden dzień.
Gerard spojrzał przez okno. Robiło się już ciemno, pewnie większość osób wyszła w ogóle ze szkoły, podobnie jak z personelem. Poszedł i zapalił światło, chociaż i tak pewnie zaraz będą wychodzić. Odstawił wszystko na miejsce, odetchnął po robocie, trzymając w dłoni worek ze śmieciami.
- Gdzie byś chciał rysować? Może być u mnie w domu? Jest niedaleko i mam całkiem sporo miejsca, gdzie mógłbyś to robić. No oczywiście jak chcesz – Zaproponował, bo to było według niego jedyne słuszne rozwiązanie. A nawet jakby zaraz po rysowaniu chciał Kuroha wrócić do domu to z centrum tyle transportu jeździ, nawet w nocy. Zero problemów, dużo plusów.
Po za tym, fakt, przydałoby się, żeby kogoś w końcu zapraszał do domu, a nie rezydował sam w gigantycznym apartamencie, w ogóle nie przystosowanym do jego potrzeby.

_________________




Und das Atmen fällt mir ach so schwer
Weh mir oh weh
Und die Vögel singen nicht mehr


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gerard

avatar

Liczba postów : 131
Join date : 18/10/2014

PisanieTemat: Re: Środek sali klubowej.   Pon Lis 03, 2014 9:47 pm

Przypatrywał się jego reakcji z niemałym rozbawieniem, chociaż niespecjalnie nic poza lekkim uśmiechem nie było widać. To było takie… urocze. Tak, chyba tak można było to określić. Może gdyby miał jakieś doświadczenie w podobnych sytuacjach to by wiedział jak dokładnie powiedzieć na takie zachowanie, ale teraz jedynie mógł w duchu się roześmiać, bo przecież nie na głos. Jakby to wyglądało. Ale chyba od dawna nie miał tak dobrego humoru. Bo istotne, czuł, że się spełnia, że jest potrzebny, że jest przede wszystkim istotny! Może to go podnosiło na duchu na tyle, by robić takie, a nie inne rzeczy. Trudno było powiedzieć, ale po prostu robił co chciał. Tak naprawdę to nikt mu nie bronił, tylko on sobie sam odmawiał. Może w końcu powinien przestać.
Gerard w milczeniu oddał się dalszej robocie, nie zwracając szczególnej uwagi na nic. Nawet uśmiech mu znikł całkiem z twarzy, a zastąpiło go skupienie. Czynność sprzątania przeprowadził szybko i sprawnie. Potem tylko wziął zamiótł salę. Pomijając fakt, że wypadałoby tutaj wszystko chyba wodą zalać i poczekać aż wyschnie. Ale to już były takie jego osobiste dygresje na ten temat. W każdym bądź razie zrobili oboje całkiem sporo jak na jeden dzień.
Gerard spojrzał przez okno. Robiło się już ciemno, pewnie większość osób wyszła w ogóle ze szkoły, podobnie jak z personelem. Poszedł i zapalił światło, chociaż i tak pewnie zaraz będą wychodzić. Odstawił wszystko na miejsce, odetchnął po robocie, trzymając w dłoni worek ze śmieciami.
- Gdzie byś chciał rysować? Może być u mnie w domu? Jest niedaleko i mam całkiem sporo miejsca, gdzie mógłbyś to robić. No oczywiście jak chcesz – Zaproponował, bo to było według niego jedyne słuszne rozwiązanie. A nawet jakby zaraz po rysowaniu chciał Kuroha wrócić do domu to z centrum tyle transportu jeździ, nawet w nocy. Zero problemów, dużo plusów.
Po za tym, fakt, przydałoby się, żeby kogoś w końcu zapraszał do domu, a nie rezydował sam w gigantycznym apartamencie, w ogóle nie przystosowanym do jego potrzeby.

_________________




Und das Atmen fällt mir ach so schwer
Weh mir oh weh
Und die Vögel singen nicht mehr


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuroha

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 26/08/2014

PisanieTemat: Re: Środek sali klubowej.   Wto Lis 04, 2014 6:08 pm

Nie potrafiłem przestać na niego zerkać. Był taki skupiony na tym, co robi, że robiło mi się głupio przez fakt, iż cały czas myślę o tym, co zrobił. Jego ciężka ręka na moich włosach i ciepłe wargi dotykające czoła... Potrząsnąłem głową, by odpędzić od siebie to wspomnienie. Wtedy Gerard zapalił światło, a ja miałem takie uczucie, jakby właśnie dowiedział się, o czym myślę. Starałem się na niego nie patrzeć, kiedy mówił, ale nie potrafiłem tego robić. Spojrzałem na niego szeroko otwartymi oczami, kiedy zaproponował pójście do niego.
-Zgoda- zawołałem, nim się chociaż chwilę nad tym zastanowiłem.-Nie ma problemu. Chętnie tam pójdę... Znaczy... Żeby cię narysować, oczywiście! Mieszkam sam, więc nie ma problemu. Ach, tylko trzeba się pozbyć śmieci. Zróbmy to szybko i chodźmy dobrze?
Byłem taki szczęśliwy! Taki podekscytowany! Policzki zaczynały mnie boleć od uśmiechania się jak ten głupek, ale nie potrafiłem przestać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gerard

avatar

Liczba postów : 131
Join date : 18/10/2014

PisanieTemat: Re: Środek sali klubowej.   Wto Lis 04, 2014 10:33 pm

A co było złego w tym, ze zapraszał? Poniekąd już się znali, a pewnie będą mieli jeszcze okazję się bliżej poznać. Gerard najwyraźniej pomyślał czysto spontanicznie, nawet nie myślał o tym, że Kuroha mógłby się w ogóle nie zgodzić na coś takiego. Ale jednak, ku jego uciesze chłopak się zgodził, co zaowocowało nikłym uśmiechem na jego twarzy. Takim niepozornym, przyjaznym. Czy mógł mieć coś na sumieniu? Może. Ale trudno byłoby się po nim tego spodziewać, a tym bardziej – dostrzec to w jego oczach. Te dalej pozostawały takie jakie były od samego początku – puste, bez wyrazu.
- Też mieszkam sam – Stwierdził, wzruszając ramionami. Właściwie odkąd poszedł do konkretnie tej szkoły mieszkał sam, głównie z wygody i rozkazu wyraźnego jego przybranych rodziców. Czasem było to nawet zabawne. Ale w gruncie rzeczy przeszkadzało. Siedzenie samemu w wielkim domu, który aż kipiał bogactwem. Nie jego, rzecz jasna. W przyszłości, może kiedyś będzie sam zakupywał takie włości, na razie żył dostatnie. A jak przejmie firmę ojca po nim, to będzie miał jeszcze więcej pieniędzy – Śmieci wyrzucimy po drodze, chodźmy już zanim całkiem się ściemni – Zarządził. Raczej nie obawiał się tego, że coś po drodze im wypadnie. Szczególnie, że Kuroha wydawał się być bardzo szczęśliwy z tego powodu, że Gerard zwrócił na niego uwagę. Może to nawet lepiej. Sam był bardzo zadowolony, że ma „przyjaciela” oraz, że jest pomocny na swój sposób. A widząc jego ucieszoną twarz sam zdawał się być w wybitnym humorze.
Gerard chwycił jeden z worków i poczekawszy na Kurohe, ruszył razem z nim.

zt.

_________________




Und das Atmen fällt mir ach so schwer
Weh mir oh weh
Und die Vögel singen nicht mehr


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Środek sali klubowej.   

Powrót do góry Go down
 
Środek sali klubowej.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Stoliki w głębi sali
» Klasa eliksirów
» Sala segregacji
» Ośrodek Badań "701"
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Lewe skrzydło :: ∎ Sale klubowe :: Klub teatralny-
Skocz do: