IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Basen.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Basen.   Sro Sty 22, 2014 12:10 pm

Kryta pływalnia rozciągnięta na kilkadziesiąt metrów, będąca kopią zewnętrznego basenu. W czasie tygodnia przeznaczona do dyspozycji uczniów, podczas weekendu udostępniania również mieszkańcom.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Basen.   Sro Sty 22, 2014 12:14 pm

Sean, nie przypuszczał, że w ten sposób skończy się dziecinny pomysł, coś na kształt odruchu wymieszanego ze złośliwością. Całkiem przyjemnie było czuć ciepłe ciało pod palcami, z myślą, że za chwile będzie chłodne i drżące. Krótka chwila satysfakcji wykrzywiająca jego usta w ledwie widocznym, wrednym uśmiechu. I przeciągłe, chłodne spojrzenie, gdy druga osoba wpadała do wody, niekoniecznie pojmując co się właśnie wydarzyło. To było szybkie, zaledwie sekunda minęła od momentu, gdy ten uniósł dłoń, oparł ją o obce ramię i… po  prostu pchnął w stronę wody. Nie w formie głupiego żartu, którego puenty i tak nikt nie zrozumie, a ostrzeżenia. Zirytowany Sean to nic dziwnego, właściwie większość osób w szkole kojarzyło go z powodu obojętności, albo jeszcze lepiej: niezadowolenia wymalowanego na twarzy, jakby niesamowity ból sprawiało mu siedzenie na lekcjach, w szkole, wśród masy osób zbyt tępych i niewartych uwagi. Takiej reakcji i jej konsekwencji, nie obstawiałyby jednak nawet największe plotkary w szkole.
Wszystko zaczęło się tuż przed południem, kiedy młodsi uczniowie siedzieli w szkole z minami męczenników, a starsi w większości przypadków, łączyli się z nimi w tym obłędnym bólu, sięgającym co najmniej trzewi. Oczywiście były również kierunki, które o tej porze miały okienko. Kto jednak chciałby podczas dwugodzinnej przerwy skończyć w basenie, zamiast odespać ciężką noc i okrutną pobudkę przed godziną 8? Trzy osoby. On i dwójka innych uczniów, z tego jeden reprezentant szkoły w pływaniu. Obojętne. Seanowi nie robiło to rzadkiej różnicy kim był ten chłopak, spełniający marzenia swoje bądź rodziców, dopóki siedział cicho i się nie zbliżał. Za to ten drugi… Inna historia. Wywołująca niepotrzebną agresję. Nieuzasadnioną. Chociaż to nie do końca tak. Czynników było sporo: kiepski poranek, jeszcze gorszy przebieg pierwszych godzin, i do tego konieczność ściągnięcia biżuterii. Polemika z samym sobą skończyła się na kompromisie: srebro wylądowało w szafce, ale czepka nie założył. Włosy były starannie związane w króciutki, śmieszny kucyk tuż nad karkiem, a wsuwki utrzymywały grzywkę z dala od oczu. To jednak nabuzowało go jeszcze bardziej, a gadatliwy kolega, wypluwający z siebie masę zbędnych słów w próbie nawiązania dialogu (równie dobrze mógł gadać sam do siebie), był ostatnim bodźcem. Sean po prostu wepchnął go do basenu na największą głębokość. Mokra powierzchnia zrobiła swoje, nie musiał używać do tego całej siły, uniknął szarpaniny, a całość wyglądała jak typowy przypadek poślizgnięcia się. Ratownik stojący po drugiej stronie basenu z kubkiem kawy w dłoni, nie uniósł nawet wzroku.
Powrót do góry Go down
Daveth
Kapitan drużyny koszykarskiej
avatar

Liczba postów : 103
Join date : 18/01/2014
Age : 22

PisanieTemat: Re: Basen.   Sro Sty 22, 2014 2:45 pm

Nawet jeśli ciągle twierdził, że nie robi mu żadnej różnicy w jakim miejscu się uczy dopóki mają tam choćby najbardziej biedne i zużyte boisko do koszykówki... Naprawdę uwielbiał tę placówkę! Nauka może i nie przynosiła mu zbyt wiele radości w życiu, ale co innego mnogość obiektów sportowych zebranych w jednym miejscu. Kiedy zobaczył boisko do kosza, istotnie był w siódmym niebie. Zawsze zadbane, czyste, ze składzikiem pełnym piłek dobrej jakości i koszulek, które wyczuwalnie prane były częściej niż raz na miesiąc. Jednak to konkretnie boisko stanowiło zaledwie przedsmak tego, co jeszcze na niego czekało. Mieli tu nie tylko świetnie wyposażoną siłownię i sprzęt najwyższych lotów, ale nawet dwa baseny z których można było korzystać całkiem za darmo! Ha! Nawet własny stadion futbolowy! Gdyby jeszcze tylko wyeksmitowano z terenów szkolnych wszystkich belfrów i nie zmuszali ich do przesiadywania godzinami nad książkami, mógłby to nazwać istnym rajem na ziemi!
Tego dnia właśnie, postanowił skorzystać z uroków basenu, wybierając na to czas wolny między kolejnymi zajęciami. Zazwyczaj pływalnia była wtedy kompletnie opustoszała, a jeśli już nawinęło się jakieś towarzystwo, nie było go na całe szczęście w nadmiarze. O ile bowiem uwielbiał otaczać się ludźmi wszędzie dookoła, tak tu konkretnie preferował samotność z oczywistych dla samego siebie powodów. Przede wszystkim, nawet nieszczególnie to lubił. Pływanie zdecydowanie nie było jego konikiem. Mimo to, świetnie wpływało na ogólne samopoczucie i koniec końców - relaksowało. Przynajmniej w takich miejscach jak to, gdzie woda była idealnie przejrzysta, a dno dało się zobaczyć jak na dłoni. Innymi słowy - stuprocentowo pewne i bezpieczne. W wodzie wolał sobie darować wszelkiego rodzaju dreszczyki emocji. Pozostawić je należało innym, o wiele lepiej nadającym się do tego dyscyplinom.
Przebrany w strój kąpielowy, już na miejscu i w wyśmienitym jak zwykle humorze, na wstępie wesołymi iskierkami sypiącymi się z oczu, powitał rozległą przestrzeń falującej delikatnie wody. Poza nim, z widocznym zaangażowaniem wiosłował rękami i nogami jakiś inny uczniak, którego z ciekawością obserwował. W ręku memłał czepek, z którym pewnie jeszcze zdąży się namordować nim w ogóle zanurzy się w basenie.
Widok falującej powierzchni, wbrew wszelkim jego zamierzeniom przyprawił go po jakimś czasie o średnio przyjemne dreszcze. Huh... Niedobrze. To znowu ten moment, w którym miało ochotę się wycofać. Całe szczęście ledwie nawiedziły go owe myśli, gdy jak na zawołanie na kąpielisku pojawiła się kolejna persona. Kojarzył chłopaka ni mniej ni więcej. Wyglądał na ponuraka, a w chwili obecnej, wielce na dodatek poirytowanego ponuraka. Jakby to mogło przeszkodzić Davethowi w nawiązaniu nici porozumienia i jednocześnie odwrócenia swojej uwagi od natrętnych myśli! Wystarczy tylko trochę... Tylko trochę rozluźnić przy ot najbardziej banalnej pogawędce i z pewnością będzie mógł wejść do wody. Dalej poszłoby z górki. Jak zawsze.
- Uaa, jaka straszna mina. - zaśmiał się, doskakując i doczepiając do nieszczęśnika niemalże od razu. - Czyżby wagary? Z takim wyrazem twarzy to chyba pierwsza rzecz jaka przychodzi na myśl. Bez urazy, bez urazy! - zamachał rękami, parodiując nieco ugodowo-obronny gest w razie gdyby tamten odebrał jego słowa w zły sposób. Swoją drogą, był doprawdy ostatnim, który powinien wytykać innym wygląd agresora i szkolnego rozrabiaki. Zwłaszcza kiedy znowu skończył jakimś sposobem z nowym sińcem na pliczku i kilkoma na rękach.
- Nie mówię tego żeby cię zdenerwować, więc nie bierz do siebie, ok? Ah! Właśnie! Nazywam się Daveth. Zdaje się, że jesteśmy z tego samego rocznika. - rozentuzjazmowanemu, gęba właściwie w ogóle się nie zamykała. A przynajmniej do tego konkretnie momenty, kiedy wypadało zrobić pauzę na oddech lub dwa. Dokładnie też tę właśnie chwilę wybrano, aby odwinąć mu naprawdę paskudny numer. Rozbrzmieć zdążyło jeszcze tylko krótkie, pytające: "Eh?", nim niespodziewana siła pchnęła go w stronę basenu i tym samym, prosto ku objęciom pachnącej chlorem wody. Lekko uchylone w wyrazie niemego zdziwienia usta, przyjęły też pierwszy jej haust.
Atak paniki również nie nastąpił od razu. Na początku był szok i zesztywnienie chyba każdego mięśnia ciała. Dopiero w kolejnej sekundzie zastąpiło je czyste przerażenie. Dopadły go bóle w okolicach klatki piersiowej i gardła pod wpływem dalej wdzierającej się do płuc wody. Brakowało mu oddechu, a dodatkowe uczucie dławienia tylko pogarszało sprawę. Nie trwało długo nim zupełnie stracił możliwość logicznego myślenia, a wraz z nią możliwość wydostania się na powierzchnię o własnych siłach.
Bał się.
Chciał wypłynąć, ale nie był w stanie. Niczego tak nie pragnął jak wyrwania się z tego piekła, lecz jedyne co mógł, to rozpaczliwie bić wodę rękami i nogami. Kiedy tylko udało mu się zaczerpnąć tchu raz lub drugi, zaraz znowu znajdował się pod przenikliwie zimną (w jego podświadomości) taflą. Gdyby chociaż udało mu się krzyknąć o pomoc-... Ale głos uwiązł w zdławionym cieczą oraz strachem gardle. W ciągu dosłownie pięciu sekund, kompletnie stracił kontrolę nad swoim ciałem oraz umysłem. Jedynym co mógł robić, to bezsensownie się szamotać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Basen.   Sro Sty 22, 2014 4:12 pm

„Bez urazy, bez urazy!”, Sean przedrzeźnił go w myślach, krzywiąc się jeszcze bardziej, nie pojmując skąd w ludziach brała się ta energia i otwartość. Nie byli na biwaku, wycieczce czy obozie wakacyjnym. Tutaj każdy pilnował swojego interesu, trzymając się grupki znanych ludzi, aby przypadkiem nie wypaść z obiegu, narażając się na miano „delikwenta”. Czyli osoby do odstrzału. Dla arystokratycznych, ograniczonych umysłów, było to nie do przyjęcia. Seanowi taki stan rzeczy zupełnie odpowiadał: trzymał się ubocza, unikał innych, a oni nie podchodzili do niego. Sprawa raczej oczywista. Niezapisana umowa, zachwiana przez natrętnego chłopaka. Ten mógł być nawet przewodniczącym rady, kapitanem jednej z wielu drużyn, a reakcja byłaby identyczna.  
Woda ochlapała jego nogi, stopy oraz łydki, po same kolana. Bez pisków upodabniających go do rozwydrzonych dam, ani teatralnego przykładania dłoni do ust, z niemym (i kpiącym) wyrazem skruszenia, stał niewzruszony przy samym basenie. Z lekko przekrzywioną głową obserwując wpierw głupią minę na twarzy natręta, a następnie szamotanie. Dzikie rzucanie łapami i machanie nogami. Przerażenie. Desperackie wciąganie powietrza, gdy wynurzył się na krótką chwilę, po sekundzie ponownie… Tonąc. Coś przeskoczyły w umyśle, a wraz z tym oczy otworzyły się szerzej. Intuicja zrobiła swoje, Sean zupełnie bezmyślnie wskoczył za nim do wody. W klapkach, z wsuwkami w dłoni, które w wodzie wypuścił, i które zaczęły iść na dno z obuwiem na basen. Pojedyncze kosmyki unosiły się przy jego twarzy, dłonie lekko drżały, ale kto zwróciłby uwagę na podobne detale w tej sytuacji? Ten nie poczuł nawet powolnych uderzeń szamoczących się dłoni, obijających się o jego tors. Próbował objąć go ręką, złapać za ramię, przycisnąć jego ciało do swojego, zrobić cokolwiek co pozwoliłoby im się wynurzyć. Był mniejszy i lżejszy, nie miał się od czego odbić, złapać punktu zaczepienia, a panika chłopaka nie pomagała. Jego własna rosła proporcjonalnie z czasem spędzonym pod wodą. Dość ironiczna myśl przeszła mu przez głowę, że przecież… Ta część basenu ma dwa metry głębokości. Wystarczyło chociaż odrobinkę pójść na dno…
Albo wyciągnąć się i sięgnął palcami drabinki. Dłoń oplotła chłodny metal, mięśnie naprężył się… A woda i jej wypór zrobiły swoje.
- Łap się.- To co miało być warknięciem było poleceniem wyplutym z siebie słabym głosem, między desperackim łapaniem powietrza. Nie chodziło o to, że mu go brakowało, pod wodą nie spędził więcej niż dziesięciu sekund. Strach… On po prostu nigdy nie szedł w parze z rozsądkiem. Daveth nie umiał pływać i bał się głębokości, jednak i Sean miał swoje lęki. O tego nieznajomego chłopaka i konsekwencje wynikające z jego własnej głupoty. Zmęczył się, przestraszył. Serce tłukło się szaleńczo w piersi. Tej lekcji raczej szybko nie zapomni.- Dalej.- Brunet spokojnie mógł oprzeć stopy o drabinki i zacząć się spinać do góry. Jeśli miękkie nogi pozwolą mu na ten wyczyn, a drżące dłonie się nie ześlizgną. Ręka asekuracyjnie obejmowała go w pasie, niewygodnie i dla jednego, i dla drugiego. Zdecydowanie akcje ratownicze nie były broszką tego z farbowanymi włosami, a jednak trzymał go, gotowy w każdej chwili wyciągnąć ponownie z wody, gdyby ciało odmówiło posłuszeństwa… I nie byłoby problemu, gdyby ktoś stanął na brzegu i pomógł im wyjść. Zawodowy pływak jednak znajdywał się parę metrów dalej, z opóźnieniem rejestrując całą sytuację, a ratownik… Jakoś w tym wszystkim go brakowało.
Wspiął się po drabince szybko i zgrabnie, tuż za drugim chłopakiem. Odzyskiwał kontrolę, a przynajmniej chciał sprawić takie wrażenie. Uspokoić panikarza i… Samego siebie również.
- Oddychaj. Spokojnie.- Świetna rada, tylko wmawianie innym, że „wszystko jest w porządku” niekoniecznie działało w magiczny sposób, pozwalający dojść do siebie w przeciągu sekundy.
Powrót do góry Go down
Daveth
Kapitan drużyny koszykarskiej
avatar

Liczba postów : 103
Join date : 18/01/2014
Age : 22

PisanieTemat: Re: Basen.   Sro Sty 22, 2014 5:46 pm

To wszystko było niczym wyjęte z najgorszych koszmarów. Nie takich, w których goni za tobą psychopata z siekierą czy przerażająco zdeformowane monstrum, widziane wcześniej w jakimś filmie. Nie. O wiele bardziej zbliżone za to do tych, gdzie spadasz w przepaść, już z daleka widząc ostre skały o które niechybnie się rozbijesz. Przed psychopatą być może uda ci się jakoś uciec. Być może znajdziesz kryjówkę lub broń, podobnie jak i na potwora. Lecz spadając... Jedyne co jesteś w stanie zrobić, to bezradnie wyczekiwać końca swej podróży na samo dno. Wiesz czym się ona skończy. Krzyczysz lub usiłujesz rozwinąć połamane dawno temu skrzydła, choć twoje wysiłki ostatecznie muszą przecież spełznąć na niczym. Rozbijesz się i wybudzisz, bądź wybudzisz zaraz przed rozbiciem. Tą czy inną drogą, nawet to okaże się tylko złym snem. Serce będzie chciało wyskoczyć z piersi jeszcze tylko przez krótką, nic nie znaczącą chwilę. Wreszcie się uspokoi, a ty po jakimś czasie o wszystkim zapomnisz. Tym różnił się sen od rzeczywistości. Opcja numer dwa nie pozwala na tak łatwe zagrzebywanie wspomnień. Jest o wiele bardziej bezwzględna i okrutna.
Gdyby Daveth miał na to czas i wierzył jeszcze, że to co się dzieje to tylko okropny sen, z pewnością życzyłby sobie wreszcie się obudzić.
Tymczasem, walczył z wodą i własnym przerażeniem tak zaciekle jak tylko się dało, przegrywając już na wstępie z każdym z nich z osobna. Nawet kiedy Sean rzucił mu się na ratunek, zmiana postaci rzeczy nie stała się wiele łatwiejsza. Przede wszystkim panika zbytnio urosła w siłę, aby mógł zorientować się, że ktokolwiek mu pomaga. Nie czuł nic poza bólem w klatce piersiowej, w nosie, w gardle oraz nie słyszał niczego poza szumem i dudniącymi uderzeniami własnego serca. Zupełnie nie zdawał już sobie sprawy z tego kiedy kaszlał, kiedy pluł wodą, kiedy jego ręce młuciły wodę... Świat dookoła zlał się w jedno, wielkie bagno usiłujące go pochłonąć. Nic zatem dziwnego, że z początku jego "wybawiciel" mógł mieć znaczne problemu z nakierowaniem go, czy to na powierzchnie czy z kolei barierki. Mimo tego, szczęście chciało by jego dłonie faktycznie odnalazły twardy metal. Jeśli tylko mógł się czegoś złapać, robił to instynktownie. Instynktownie, ale kompletnie nieświadomie i praktycznie półprzytomnie, bowiem w chwili gdy zaczął się wspinać, ślizgając i uginając pod ciężarem własnego ciała, bliski był praktycznie omdlenia. Mogłoby to brzmieć całkiem obciachowo dla kogoś, kto nie miał pojęcia jak wielką presje fizyczną i psychiczną wywierają na człowieku podobne ataki. A jemu coś takiego nie przydarzyło się od dobrych, trzech lat.
Nie zarejestrował tego zbyt szybko, ale wreszcie znalazł się na czworaka na twardych i pewnych gruntem kafelkach. Krztusząc się i dławiąc, dwukrotnie zwymiotował całkiem sporą ilością wody. Oczy przez cały czas miał szeroko rozwarte i zdawało się, że w dalszym ciągu nie słyszał niczego co dzieje się dookoła. Z wzrokiem wbitym w podłogę, przez cały czas miał jeszcze problemy ze złapaniem tchu. Ciało oszołomionego, przechodziły silne konwulsje.
Przynajmniej ratownik wreszcie zauważył, że coś się dzieje. W ich stronę poleciało niepewne: "Hej? Wszystko gra?". Żeby jeszcze chociaż był na tyle łaskawy, aby ruszyć w ich stronę swój cherlawy zadek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Basen.   Czw Sty 23, 2014 7:02 pm

Oddychał. A wraz z nim odetchnął i Sean. Ratownik powinien już dawno zareagować, wskoczyć do wody i wyciągnąć o wiele sprawniej tonącego, pewnie chwytem za szczękę, czy specjalistycznym objęciem (o którym ten nigdy nie słyszał), a następnie zorientować się czy ten aby na pewno był przytomny. Rudy nie nadążał za sytuacją. Nie wiedział czy ma obrócić go na bok, pomóc utrzymać mu się w pozycji w jakiej sam się ułożył, czy zacząć reanimować. Nie mając najmniejszego pomysłu, odruchów które powinien przecież posiadać po przejściu paru kursów z pierwszej pomocy i odhaczeniu lekcji biologii, jedyne co mu przyszło do głowy, to przetrzymanie jego włosów. Więc je utrzymywał z daleka od ust bruneta, klęcząc obok i charcząc coś do ratownika. Że ma się ruszyć, pomóc. Ogarnąć siebie samego, a następnie sytuację, czy podołać zadaniom w odwrotnej kolejności. Zamiast krzyku wyszedł jednak ochrypły szept, a w połowie zdania głos mu się załamał. Zupełnie. Nastała cisza, przerywana jedynie desperackim łapaniem powietrza i wypluwaniem z siebie wody.
Sportowiec, przyszłość tej szkoły i zdaje się, że bystry gość, zareagował. W końcu. Mniej bądź bardziej odpowiednio, bo pogonił ratownika, aby ten się ruszył, samemu dalej siedząc w wodzie. Motywacja jednak zadziałała odpowiednio na dorosłego, ten podbiegł do nich leniwym truchtem, jakby obrażony na pół świata za przerywanie mu kolejnej nadprogramowej przerwy z rzędu, chociaż to był jego cholerny obowiązek.
Nastała krótka procedura. Sean został odsunięty na bezpieczną odległość, gdy w ratowniku nagle obudził się profesjonalista zadając parę konkretnych pytań. Daveth zwymiotował wodę, którą się zakrztusił, układanie go w pozycji bocznej byłoby zupełnie bezsensowne. Teraz był osłabiony i przerażony. Kolejny zestaw pytań i rad, z których czerwonowłosy zdołał wyłapać coś o „pielęgniarce” i „zgłoszeniu”. Musiało to zostać odnotowane, najlepiej w dwóch miejscach. Sean pierwotnie nie zamierzał się wtrącać… Ale ostatecznie, ponownie podszedł do klęczącej dwójki, kładąc dłoń i ściskając zdecydowanie zbyt mocno ramię bruneta. Wpis w jego papierach o „wrzuceniu rówieśnika do wody” nigdy nie wyglądałby zbyt dobrze. A ledwo ogarniający kolega, zupełnie przypadkiem mógłby donieść na niego. Zakładając, że nie miał tego w planach, odkąd wynurzył się z wody i zaczął dochodzić do siebie.
- Zajmę się nim. Zaprowadzę do szatni.- Podam herbatkę, i otulę kocykiem. Uśmiechał się delikatnie, trochę pokrzepiająco i przepraszająco. Odrobinę sztucznie, chociaż wyrzuty sumienia nie opuszczały go nawet na krótką chwilę. To było naprawdę głupie. Pora ponieść konsekwencje… W delikatny sposób, po prostu zajmując się kolegą przez stan do którego doprowadził. Brzmiało logicznie, całkiem konkretnie. Miał przynajmniej plan.- Wstaniesz sam?- Nie śmiał mu tego nakazać, chociaż lekką kpiną byłoby podtrzymywanie masywniejszego chłopaka na sobie, przy jednoczesnej próbie utrzymania równowagi. O klapkach i spinkach zapomniał, nawet gdy te pierwsze unosiły się na powierzchni wody, mocno odcinając się czernią od jasnych ścianek basenu.- No dobra, chodź.- Szczyt bezczelności. Najpierw wrzuca do wody, następnie ratuje, a później rozporządza. Jedynie niesienie pomocy, w obliczu paniki na myśl o braniu czynnego udziału w śmierci kolegi, brzmiało nieźle. Ratownik nie zamierzał negować tego pomysłu i inicjatywy. Mógł wrócić do swojej stygnącej kawy.
Powrót do góry Go down
Daveth
Kapitan drużyny koszykarskiej
avatar

Liczba postów : 103
Join date : 18/01/2014
Age : 22

PisanieTemat: Re: Basen.   Czw Sty 23, 2014 8:08 pm

Odkąd znowu znalazł się z dala od chlorowanej wody basenu, czas wreszcie zdecydował się wrócić do normalnego biegu. Wcześniej wszystko wydawało się zbyt przyspieszone i chaotyczne, choć serce nadal łomotało mu w klatce piersiowej niemalże boleśnie. Mimo iż atak nadal tak naprawdę trwał, także i Daveth mógł teraz skierować kroki swojego umysłu w stronę kręcącej się dookoła niego rzeczywistości. Coraz bardziej dobijający się do niego głos ratownika, wymusił na nim pewien rodzaj wyuczonego posłuszeństwa. Nawet więc jeśli w głowie nadal szumiało, a ciało zdawać mu się mogło nieznośnie ociężałe i oporne, coś bez przerwy pobrzękiwał mu o powinności zachowania procedur.
Procedur... Dlaczego powinien-...? Ah... Teraz pamiętał. Lekarz, który zajmował się jego problemem w dzieciństwie, powtarzał mu to wielokrotnie. Niemalże do znudzenia. Gdyby obudzić go w środku nocy, bardzo możliwe, że wyrecytowałby przynajmniej większość tamtych mądrości bez specjalnego zająknięcia, a co najwyżej ze znudzeniem.
"Zapalnik reakcji lękowych" - moment w którym został wepchnięty do wody, kompletnie na to nieprzygotowany. W kolejnej fazie "organizm zaalarmował prymitywną część umysłu o zagrożeniu" i wtedy... Jak to szło? "W korze mózgowej zapaliła się czerwona lampka... Sygnały zostały odebrane jako większe zagrożenie niż powinny, przez co umysł rozpoczął wysyłkę nadmiernej ilości hormonów i substancji chemicznych, mających pomóc w ucieczce lub walce z zagrożeniem. Serce przyspieszyło, oddech stał się coraz szybszy i ostatecznie wpadł w pętlę lęku".
Beznadzieja. Nawet jeśli był już tego świadomy, samą świadomością nie miał nawet najmniejszych szans zatrzymać tego samoistnie nakręcającego się procesu. Tamten lekarz zawsze go przed tym ostrzegał: "Te obezwładniające odczucia jeśli nie zahamowane, prowadzą nawet do omdlenia z powodu wyczerpania organizmu".
Wymamrotał coś ze znużeniem do samego siebie, po czym z trudem uniósł jedną z drżących rąk aby zacząć kolejno opukiwać miejsca między brwiami, przy skroni i w okolicy obojczyka. Ta drobna stymulacja układu nerwowego miała pomóc w uspokojeniu zbyt szybko bijącego serca. Robiąc to z założeniem, że atak ustąpi, podawał sobie dodatkowy zastrzyk z autosugestii. Stopniowo także więc i umysł zaczął się uspokajać, a on koniec końców mógł zamknąć szczypiące już nieco oczy i dać im odpocząć. Nie na długo niestety, jak się zaraz okazało.
- ...? - nieco gwałtownie ściągnął łopatki i uniósł głowę, chcąc dowiedzieć się któż to taki zaciska palce na jego ramieniu. Zamrugał szybko, jakiś czas tylko wpatrując się w chłopaka, nim w ogóle zareagował na kierowane do niego słowa. Wstanie? Naturalnie, że wstanie. Powinien wstać. Wstać i udać się gdzieś z dala od kąpieliska.
Chwiejnie, mało pewnie i jeszcze na trochę dygocących nogach, podniósł się do pozycji stojącej. Zdaje się, że sam zgubił swój czepek, ale kto w takim momencie ma czas i chęci przejmować się podobnymi drobiazgami? Niech ten chłopak prowadzi go dokąd tylko chce. ... Gdzie właściwie było wyjście? Świat ciągle jeszcze wydawał się jakoś mało realny i odrobinę zamazany.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Darien

avatar

Liczba postów : 11
Join date : 26/05/2014

PisanieTemat: Re: Basen.   Nie Cze 01, 2014 6:14 pm

Przyczłapał na basen z entuzjazmem godnym nieszczęśnika podążającego pod gilotynę, by pod jej ostrzem wydać ostatnie tchnienie. W gronie wszelkich sportów, pływanie jest akurat tym, który toleruje, a nawet lubi. Wciąż miał w oczach żywe obrazki z plaży w Hongkongu, na którą często wybierał się w okresie dzieciństwa i trochę późniejszego dzieciństwa. Niejednokrotnie pływał w morzu, które jednak nie zachęcało czystością, ale dzieciak się takimi kwestiami akurat nie przejmował. Zatem pływać umiał. Na jego nieszczęście jednak, zajęcia wychowania fizycznego w jego grupie bardzo rzadko odbywały się na basenie. A było to jedyne miejsce, w którym dorównywał kolegom.
Wychowanie fizyczne, to przedmiot najbardziej lubiany przez większość uczniów. Traktowany wręcz jako rozrywka, rozluźnienie po ciężkiej umysłowej pracy. Jednakże i w tutaj musiał objawić się wrodzony indywidualizm Dariena, czyniąc go zwyczajną fajtłapą. Wszelkie piłki lecą mu z rąk albo uderzają go w twarz, a nogi się plączą podczas biegania, czy gimnastyki. Ot, takie dopełnienie jego kujonowatego wizerunku, którego naumyślnie nie stworzył, ale wiedział że taka opinia o nim krąży. Jakby się przejmował. I tym oto sposobem, przy jego pięknej średniej ocen z reszty przedmiotów, groziło mu niezaliczenie w-f. Przyjął ten wyrok, który spadł na niego jak grom z jasnego nieba, z kamienną twarzą, jednak w swoim wnętrzu głośno prychnął. Bo czyż to nie idiotyczne, że przez taką pierdołę można zawalić cały rok?
Nauczyciel, w całej swojej dobroci serca, z której Darien szczerze kpił, postanowił dać mu szansę. Widząc, że basen to jedyne miejsce, w którym daje radę, zaproponował, że jeżeli Darien przepłynie trzy razy długość basenu techniką dowolną w tempie wymaganym na ocenę dobrą, przepuści go bez żadnych dodatkowych poprawek. Śmiech na sali normalnie. Uśmiechnął się wówczas do nauczyciela i podziękował za podarowanie mu szansy (sarkazm w jego głosie był niemal niewyczuwalny), a w głębi jego oczu czaiła się czysta nienawiść. Bo czyż nie mógłby po prostu przymknąć oko na jego mierne wyniki? Przecież się starał. Chodził na zajęcia. Prawie zawsze, bo czasami udało mu się coś zasymulować, ale…frekwencji nie miał najgorszej! To nawet nie był żadnej ważny przedmiot, na litość boską! Doszedł do wielce odkrywczego wniosku, że nauczyciel go po prostu nie znosi.
I tak oto znalazł się tutaj, fukając i prychając, ale będąc świadom swojego nieuchronnego losu. Na całe szczęście basen był jeszcze pusty. Przebrał się w szatni w kąpielówki i stanął przed lazurową połacią, naciągając czepek na głowę, coby chlor nie zniszczył włosów. Moment później, woda sięgała mu pasa, a potem cały się zanurzył. Pływał tak, jak lubił – nieśpiesznie, wlokąc wręcz kończynami, wprawiając je w ruch wystarczający, aby tylko dryfować. Obrócił się na plecy i spoglądał na sufit. Czuł się przyjemnie odprężony, ale w końcu przybył tutaj, aby ćwiczyć. Jęknąwszy, przyśpieszył. Nie pływał niesamowicie szybko, a jednak nie zajęło mu długo czasu zmęczenie się. Cóż, słaba kondycja i słaby organizm. Oparł się o drabinkę i począł łapać głębokie oddechy. Nie zdawał sobie sprawy z niczyjej obecności, przygotowując się na kolejną porcję ćwiczeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takashi
Kapitan sekcji pływackiej
avatar

Liczba postów : 13
Join date : 28/01/2014

PisanieTemat: Re: Basen.   Czw Cze 05, 2014 8:56 pm

W kwestii basenowego entuzjazmu, Darien i Takashi byli swoimi kompletnymi przeciwieństwami. Kiedy blondyn wybierał się na basen, wszyscy w okolicy wydawali się mieć tego świadomość. Chłopak nieomal unosił się nad ziemią, wykazując się niespotykaną na co dzień rozmownością oraz entuzjazmem. Rzecz jasna, prędzej przemówiłby do swojego cienia, niż do przypadkowo spotkanej osoby, ale to tylko taki szczegół. Historia Takashiego jako pływaka rozpoczęła się już piętnaście lat temu. Szmat czasu, nieprawdaż? Licealistę można by nazwać nawet stworzeniem wodno-lądowym, bowiem nie wyobrażał sobie ani jednego dnia bez wizyty na basenie. Z drugiej strony, wuefista potrafił być wyjątkowo ostry, kiedy Takashi ominął wcześniej ustalony trening. Początkowo trudno było mu połączyć lawinę informacji, która spadała na niego codziennie podczas lekcji, mających przygotować go do kariery chirurga ze stanowiskiem kapitana sekcji pływackiej, ale... Z czasem był w stanie przywyknąć do wszystkiego, niezależnie od stopnia trudności. Wydawało się to czymś niesamowitym, jeśli porównać to z jego trudnym charakterem, ale kiedyś był całkowicie inną osobą. Cudowne dziecko, tak zwykli mawiać o nim znajomi surowych rodziców, kiedy jeszcze żyła jego maleńka siostrzyczka, Yuuki. Słodka, mała kopia Takashiego, zasługująca na więcej, niż przedwczesną śmierć.
Te niepokojące rozmyślania towarzyszyły mu w drodze do stosunkowo dużego, niskiego klocka, który uczniowie zwykli nazywać pływalnią. Takashi wszedł do szatki, uprzednio odbierając klucz do szafki, w której miał zostawić swoje rzeczy, od wiecznie niezadowolonej szatniarki. Wrzucił niedbale plecak do jej wnętrza (szafki, nie szatniarki), szybko ściągając z siebie śnieżnobiałą, bawełnianą koszulkę na krótki rękaw, wciąż wydzielającą przyjemny zapach płynu do płukania i zdjął szare, luźne dresy, przeznaczone  specjalnie na tego typu okazje. Prawda była taka, że w jego pokoju, w prowizorycznej garderobie, kryło się kilkanaście kompletów złożonych z tego sportowego stroju, zgodnie z niepisaną zasadą – „Każdą rzecz zakładam tylko raz”. W niemalże pustej szatni, blondyn czuł się wyjątkowo swobodnie, w końcu po tylu latach treningów zdążył przywyknąć do tego, że ktoś nieustannie go obserwuje, kiedy paraduje przed ludźmi w kąpielówkach. Nie, żeby było mu to na rękę, ale zawsze to jakiś postęp, nie? Co prawda, nie miał się czego wstydzić, ponieważ lata pływania idealnie wyrzeźbiły jego ciało. Jednocześnie nie był jakimś narcystycznym typem, dlatego nie przepadał za tym częściowym negliżem. Związał białe włosy w niedbały koczek na czubku głowy, założył prędko czepek i zaczął upychać pod materiał niesforne kosmyki, które zdecydowały się zdezerterować. W drodze pod prysznic zerknął do lustra, dostrzegając w nim irytująco piękną twarz, zapewniającą mu brak zaufanych przyjaciół i ogólną niechęć. Zachwyt jego urodą był czymś, co przysłaniało ludziom racjonalne myślenie i ignorowali jego nieznośny charakter, aby tylko przeanalizować dokładnie wszystkie odmiany barw jego tęczówek, dlatego, po wielu nieprzyjemnych doświadczeniach z tym związanych, po prostu znienawidził to piękno. Odkręcił wodę i przymknął oczy, czując, jak krople letniej wody spływają mu po skórze. Był to dla niego moment wyciszenia przed ciężkim treningiem. Przesunął dłonią po barku, próbując w pewien sposób uśmierzyć uporczywy ból po kilku godzinach spędzonych na basenie poprzedniego dnia. Westchnął cicho, kiedy strumień wody zmienił się w pojedyncze krople, wypływające z niewielkich otworków prysznica. Z głęboko skrywanym zapałem wkroczył na teren basenu, rozglądając się dokoła. Starsza klasa miała akurat zajęcia wychowania fizycznego. Rzucił okiem na pływające osoby, z rozbawieniem dostrzegając, jak większość z nich dosłownie młóci wodę, byle tylko utrzymać się na jej powierzchni. Prychnął cicho, zastanawiając się intensywnie nad tym, jak można nie pojmować tak pięknej, a zarazem prostej dyscypliny. Podszedł do słupka, wszedł na niego i z gracją wskoczył do wody na główkę. „Ciało w jednej linii, głowa nisko, nogi wyprostowane”, przypomniał sobie słowa pierwszej nauczycielki. Przepłynął kilka basenów kraulem, żabką i stylem motylkowym. Wreszcie nadszedł czas na grzbiet – jeden z jego ulubionych. Dziwne, ale przez ten cały czas udało mu się utrzymać wyrównany oddech. Wystarczyło po prostu skupić się na rozmyślaniach i pozwolić ciału na całkowitą swobodę, powtarzanie ruchów, doskonalonych przez lata. Jego ruchy od zawsze były płynne, ale i dynamiczne. Jego styl można było porównać do poezji. Nie bez przyczyny został przecież kapitanem drużyny pływackiej! Pierwszą rzeczą, która rzucała się w oczy obserwatorowi Takashiego, było jego tempo. Był prawdopodobnie najszybszym pływakiem w szkole.
Spokojnie wpatrywał się w sufit, kiedy nagle usłyszał mocne uderzanie w taflę wody, wywołane czyimiś nieporadnymi ruchami. Ktoś płynął na niego od tyłu. Zrobił przewrót i zanurkował po wodą, kierując się ku kafelkom, które były podobne do napisu: „Ląd na horyzoncie!”. Dotarł do drabinek, jednak zignorował je, podciągając się na rękach na „brzeg”. Usiadł w taki sposób, że jego nogi wciąż pozostały w wodzie, kiedy nagle dostrzegł zdyszanego chłopaka  tuż obok. Rozejrzał się na boki, zastanawiając się, co ma począć.
- Um… Wszystko w porządku? – A jednak zdecydował się odezwać. Spojrzał na nieznajomego, zapobiegawczo kładąc dłoń na jego ramieniu. Wyglądał dosyć słabo, więc w razie czego był przygotowany na szybką pomoc.

_________________

When the sun has set,
no candle can replace it.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Darien

avatar

Liczba postów : 11
Join date : 26/05/2014

PisanieTemat: Re: Basen.   Pią Cze 06, 2014 8:48 pm

Dla Dariena pływanie nie było niczym innym jak tylko pływaniem. Nie traktował tego, podobnie jak innych sportów, z jakimś – należnym lub nie – namaszczeniem. Absolutnie nie poezją, chociaż towarzyszyły temu niekiedy poetyckie doznania i uczucia, które mogłyby być inspiracją dla niejednego poety czy prozaika. Jednakże był w stanie zrozumieć, dlaczego niektórzy poświęcają się tej dyscyplinie. To przyjemnie odprężało, koniec końców. Dla samotnika, jakim niewątpliwie był Darien, bycie otoczonym jedynie przez cicho falującą wodę stanowiło idealne warunki. Mimo wszystko…nie podobała mu się po prostu perspektywa pływania na czas. Ani dbania o detale, które składają się na dany styl. Uważał to za bezsensownie ograniczające. Poza tym, z ludźmi z natury przekornymi bywa tak, że kiedy jakakolwiek przyjemność staje się przymusem, traci nagle swój cały urok, stając się niemiłym obowiązkiem.
Złapał się na porównywaniu tego miejsca z plażami Hongkongu. One były gorące, woda nie urzekała czystością, były nieznośnie zaludnione, a jednak…miały swój urok. Ten basen natomiast był zimny i irytująco idealny w swoich szczegółach i szczególikach. Usiadł na brzegu, nogami brodząc w wodzie i próbował się doprowadzić do stanu względnej używalności przed kolejnymi ćwiczeniami. Musiał odkaszlnąć porządnie, gdyż przez nos do układu oddechowego wpadło mu trochę wody. Dyszał w bardzo nieelegancki sposób, ale – jak już to zostało wspomniane – kiepska kondycja robi swoje. Brał głębokie oddechy, próbując się uspokoić i obserwował zapełniający się basen. W myślach zaklął. To nie były dobre warunki do ćwiczeń, ale cóż.
Usłyszał niewyraźnie czyiś głos. Gdy poczuł dodatkowo dotyk na swoim ramieniu, zrozumiał iż pytanie było skierowane do niego. Nie czuł się komfortowo będąc zmuszonym do kontaktu fizycznego z kimś – a zwłaszcza z kompletnie obcą osobą, więc zmienił pozycję na półleżącą, żeby się tej nieszczęsnej ręki pozbyć. Pożałował tego posunięcia w momencie, w którym wszystko przed oczami zaczęło mu wirować. Zmusił się jednak do wyartykułowania jakiejś odpowiedzi.
- Tak – odparł lakonicznie cichym głosem. Gdy zawroty głowy nieco ustąpiły, pozwolił sobie spojrzeć na swojego przypadkowego rozmówcę. Z pewnością był to jeden z uczniów, chociaż nie wyglądał jak przeciętny przedstawiciel tejże cudownej szkoły. I…cóż, chłopak był niewątpliwie piękny, a przynajmniej odpowiadał zmysłom estetycznym Dariena. Ale nie to było istotne, to po prosto obiektywnie stwierdzony fakt. Nie mógł nawet się mu dokładnie przyjrzeć, bo primo – wciąż mu lekko wszystko wirowało, a secundo – gapienie się na kogoś nie było po prostu uznawane za grzeczne. Odwrócił wzrok i przekręcił głowę, tym razem powoli, by spojrzeć na wodę. Chłopak wydawał mu się dziwnie znajomy. Główkował nad tym, kto to mógł być, gdy nagle spadło na niego oświecenie (i dosłownie, i w przenośni, gdyż światło płynące z sufitu poraziło go po oczach, gdy odważył się spojrzeć w tym kierunku). To przecież kapitan sekcji pływackiej! Nie wiedział wprawdzie, jak się nazywa, ale widywał go niekiedy podczas lekcji na basenie. Zdawał się naprawdę kochać pływanie i niejednokrotnie w Darienie pojawiał się podziw, połączony z lekką zazdrością, gdy obserwował go w basenie.
- Wszystko w porządku, naprawdę. Po prostu się trochę zmęczyłem – przyznał z zażenowaniem po pauzie. A konkretniej po momencie, w którym uznał, że wypadałoby być grzecznym w stosunku do kogoś, kto ma zapewne dobre kontakty z nauczycielem w-f.
- Dzięki za troskę – dodał, spoglądając na niego, próbując nadal być miłym, grzecznym i nawet towarzyskim. Nie zdradzał się jeszcze z tym, że go rozpoznaje, bo obawiał się, że jego utylitarne intencje mogłyby zostać przejrzane.
Podniósł się ponownie do pozycji siedzącej, nadal biorąc głębokie oddechy, jednak widać było, że już czuł się znacznie lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Basen.   Wto Lut 24, 2015 8:19 pm

Odchylał się do tyłu i na boki naprzemiennie z wyciągnięta to jedną, to druga ręką, to znowu z opartymi o boki dłońmi, usiłując się jak najlepiej rozgrzać przed zajęciami.
Nigdy nie był jakimś szczególnym fanem wf'u i to bynajmniej nie dlatego, że należał do grona nielubiących wysiłku fizycznego cieniasów. Nic z tych rzeczy. Może i faktycznie nie wyglądał, ale kondycję miał obecnie całkiem niezgorszą.
Nie. To nie tu pies tkwił pogrzebany. Po prostu nigdy jakoś nadmiernie nie przepadał za piłką nożną czy koszykówką, które między chłopakami z jego roku były chyba najbardziej popularne. Brakowało mu wzrostu, siły, a przede wszystkim celności oraz wyczucia, które były bądź co bądź niezbędnym elementem tego rodzaju sportów. Ręczna nie szła mu jakoś nader wybitnie, w siatkówce było trochę lepiej, ale też bez szału. Jedynymi mocnymi stronami jakimi rzeczywiście miał możliwość się pochwalić wśród rówieśników, była lekkoatletyka no i oczywiście... Pływanie.
Trener dmuchnął w gwizdek i zakrzyknął, każąc ustawić im się w dwuszeregu na wyznaczonej linii. Tego dnia Shepardowi zdecydowanie dopisało szczęście. Czuł się o niebo pewniej, stojąc w samych kąpielówkach między resztą kolegów dwóch, wymieszanych z sobą klas dwóch odrębnych specjalizacji - Filologii angielskiej i staroangielskiej oraz Techniki plastycznej. Mieli ze sobą rywalizować każdy przeciwko każdemu, traktując dzisiejsze ćwiczenia niczym swoiste zawody pływackie, na które nauczyciel wf'u zamierzał wysłać najlepszą szóstkę każdego ze stylów.
Odkąd przeprowadził się do Anglii, nie miał już tyle czasu ani możliwości, aby regularnie wybierać się na pływalnię. Żałował, ale tylko dla tej jednej zachcianki nie planował rezygnować z godzin poświęcanym nauce czy też pracy. Dlatego chociaż teraz zamierzał dobrze się bawić i dać z siebie wszystko.
Na znak wuefisty wszedł do wody razem z czterema innymi chłopakami, ażeby w celu dalszej rozgrzewki przepłynąć przydzielony tor w tę i z powrotem, po czym zamieniali się z innymi. Tak miała upłynąć pierwsza godzina nim faktycznie przystąpią do tych małych wyścigów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Basen.   Wto Lut 24, 2015 9:20 pm

Dni nauki w Traditional Royal School rozpoczynały się dla niego wraz z pierwszym gwizdkiem trenera. Nie udało się mu ukryć w akademiku, ani spieprzyć na wagary i bardzo tego żałował. Ubrany w strój kąpielowy i wpijające się między palce u stóp „japonki”, z przerażeniem w oczach i ściskiem w żołądku obserwował tętniący, jak na tak wczesne godziny, życiem basen.
Aiden dałby się w tej chwili pochlastać by być gdzieś indziej, wolałby nawet uczestniczyć w meczu koszykówki, siatkówki lub ręcznej... Przełknął ślinę czując nadchodzącą złość i żal do ojca, z którego winy trafił do krainy snobów, gdzie jedyne wolne miejsce w zapisach na wf było na pieprzony basen!
Kurwa.
Odetchnął głęboko, próbując opanować emocje i przysunął się bliżej swojej grupy. Nie zdążył poznać jeszcze nikogo z technik plastycznych,  może dlatego przywitało go kilka niemiłych spojrzeń i szept oznajmiający, że się spóźnił. Zaczesał nerwowo włosy i stanął w szeregu, czekając na sprawdzenie listy.  Szepty nie ustawały, lecz zmienił się ich temat, teraz nie spóźnienie było najważniejsze, lecz jego wygląd. Wygląd Aidena nie był do końca przypadkowy, blizny, tatuaże i kolczyki były sprawką jego świadomych decyzji. Lubił stać w centrum uwagi, lecz teraz wolały zapaść się pod ziemię. Nawet najbardziej pewny siebie człowiek w obliczu zagrożenia, jakim dla blondyna była woda, nie ludzie, traci rezon.
Słysząc swoje nazwisko i polecenie jakie zostało z nim związane, niemal nie upadł.
Kurwa, kurwa, kurwa... powtarzał w myślach niemal jak mantrę, pokonując kolejny szczebel drabinki zanurzając się w lodowatej wodzie. Na szczęście ze strony, z której zaczynali był grunt, bezpiecznie stanął na nogach, na szczęście wuefista zmienił zdanie i grupa zajęła wszystkie tory dzieląc się po równo, by na żadnym nie było tłoku. Aiden miał szansę wtopienia się w tłum. Wtopienia, bardzo śmieszne...

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Basen.   Wto Lut 24, 2015 10:19 pm

Zdecydowanie czuł się jak ryba w wodzie. Lekko i pewnie jak mało kiedy. Choćby temperatura miała być ujemna, jak nic wolałby to niż głupie ganianie za piłką, której nawet nie potrafiłby równo podać. No chyba że z tym swoim szczęściem do jakiegoś zawodnika drużyny przeciwnej, żeby potem znowu dostać w szatni po uszach. I ręcznikiem po plecach, tyłku i udach w ramach reprymendy rzecz jasna. Nie to żeby mieli być na niego nie wiadomo jak cięci, jednak świadomość spieprzenia nastawała na zwyczajną, męską dumę i to całe ego. Bycie słabszym ogniwem to cholernie nieciekawa sprawa. Zwykł odbijać sobie gdy przychodziło do skoków, biegów i pływania. I to też zamierzał właśnie teraz zrobić.
Gotując się na druga turę, tym razem został ustawiony na torze pomiędzy nieznanym mu kolesiem z platycznego, któremu z początku nie miał okazji się przyjrzeć, a wyższym dobrze o głowę kumplem z ławki, który dla zgrywy położył mu rękę na głowie i z zaskoczenia podtopił, napierając na nią. Edric zachłysnał się odrobiną wody. Na odlew trzepnął go po łapsku i zakaszlał gdy tylko się wynurzył, rzucając lekko urażonym spojrzeniem. Spinając włosy gumką na nowo do tyłu, wreszcie zwrócił więcej uwagi na tego, którego miał po swojej lewej stronie. Pierwszą myślą było: „Jak mogłem nie zauważyć kogoś tak RAŻĄCO rzucającego się w oczy?”, jednak później przypomniał sobie, że był zbyt podekscytowany żeby w ogóle zwracać uwagę na otoczenie.
Wyglądał groźnie... Jak typowy delikwent. Nie oceniał zazwyczaj po pozorach, lecz nie zmieniało faktu, że naprawdę wyglądał groźnie, a tatuaże nie stanowiły jedynego dodatku, który prowadził do takiego sposobu postrzegania. Niemniej było coś jeszcze. Być może to przez postawę, a może wyraz jego twarzy i oczu.
- Wszystko w porządku? – zapytał ostrożnie, równocześnie czekając na gwizdek do startu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Basen.   Wto Lut 24, 2015 10:51 pm

Owca w skórze wilka.
- Stewart, na co czekasz?! To nie są wakacje! - wtapianie się w tłum nie było specjalnością blondyna, do tego stopnia, że trener już zapamiętał jego nazwisko.  Kurwa.
Został jeszcze w wodzie, bowiem utopienie się wydawało mu się lepszym rozwiązaniem, niż schowanie dumy i ego w spodnie, a dokładniej w kąpielówki i powiedzenie trenerowi, że nie umie pływać.
Wyścigi w wodzie może są czymś fascynującym i przyjemnym, gdy ma się umiejętność pływania. Aiden jej nie posiadał, co gorsza bał się. Taplanie się na początku toru mogłoby być przyjemne, jednak dziwne gesty, krzyki trenera i miny przepływających obok stanowczo do tego nie zachęcały. Uczepił się kolorowych bojek odgradzających tory i opierając na nich brodę swobodnie dryfował, mają widok na fioletowowłosego nastolatka, który musiał być z drugiej klasy. Chłopak dobrze pływał.
Gdy właśnie on zadał pytanie, blondyn uniósł brew. Nie spodziewał się jakiekolwiek odzewu, a jeśli nawet, to takiego z większą ilością agresji.
- Nie. - odpowiedział całkiem szczerze, poprawiając ułożenie dłoni na kołyszących się od ruchu wody bojach.

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Basen.   Sro Lut 25, 2015 1:21 pm

Większość sportów miała to do siebie, że nie trzeba było żadnych specjalnych umiejętności, żeby móc uczestniczyć jako zawodnik. Co innego taki basen. Nieumiejętność pływania momentalnie równała się wykluczeniem z tego typu zajęć. Wydawało się to więcej niż logicznym, dlatego Edric za nic nie potrafiłby pojąć, dlaczego ktoś nie potrafiący unosić się na wodzie i na dodatek odczuwający względem niej lęk, zmusza się do tego stopnia. Z góry założył za to, że być może blondyn nie chce przyznać się do gorszego samopoczucia przed pozostałymi – coś bardziej w tym guście. A że należał do ludzi przejmujących się na zapas... Cóż mógł poradzić? Nieważne jakie wrażenie stwarzał młodszy – acz niekoniecznie na takiego wyglądający – nastolatek, przecież nie zignoruje czegoś takiego. Właśnie dlatego łatwo pakował się w tarapaty. Raz, że nie umiał innym odmówić pomocy, a dwa, bo sam się do niej pchał jako pierwszy.
Nieznacznie zmarszczył brwi, przyglądając mu się bardziej otwarcie i badawczo. Odpowiedź była jasna i klarowna, nie było się co dalej nad tym zastanawiać.  
- Jeśli to prawda, powinieneś od razu zgłosić to trenerowi. – zwrócił się do niego z powagą oraz kryjącą się w niej, karcącą nutą. Nie rozumiał dlaczego to trener nie zwrócił na niego wcześniej uwagi i rzecz jasna nie skojarzył, że koleś nie jest ulubieńcem mas, a już może zwłaszcza nauczycieli przez wzgląd na swój image.
Zanim  powiedział coś więcej, poczuł jak coś ciężkiego uderza go w potylice. Z cichym syknięciem wygiął rękę do tyłu i pomasował uderzone miejsce.  
- Shepard! Opierdzielasz się! – zaśmiał się chłopak, który kilka chwil temu go podtapiał. Zaraz też objął ramieniem od tyłu za szyję i lekko przydusił. - Trener cię dzisiaj obserwuje. – rzucił konspiracyjnie. - Ma chyba co do ciebie oczekiwania, więc powinieneś-... – uciął, gdy jego wzrok padł na przytrzymującego się bojek pierwszoklasistę. - Łaaapię. - przymrużył oczy i uśmiechnął się nieco wrednie. - Dajesz dobre rady nowicjuszom, czy coś takiego, tak? Ale jak na mój gust, chyba marnujesz czas.
- Matt, dusisz mnie... – Edric kaszlnął, szamocąc się trochę z rówieśnikiem nim ten mu odpuścił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Basen.   Sro Lut 25, 2015 4:53 pm

Zamknął usta, które otworzył, by wydobyć z siebie kilka słów opisujących jego pogląd na temat trenera. Kolega fioletowowłosego zbił go z tropu.
Aiden nie czuł się jak „pierwszoklasista”, rzadko słyszał by w Collegu rozróżniano stopnie nauczania i poziomy klas. Istniały różne profile i jak wiadomo różnice wiekowe, ale nie sądził, by pomieszano ich z starszymi wiekiem. Druga klasa, oznaczała dla niego tą o innym kierunku... Będąc w błędzie, lub nie, jego duma nie pozwalała mu na nazywanie siebie „nowicjuszem” i nie ważne jeśli chodziło tylko o pływanie.
Stanął na nogi, naśladując uśmieszek, który posłał mu chłopak. Poprawił wilgotne włosy, które opadły mu na oczy, po czym uniósł ramiona w górę rozciągając plecy, wyglądało na to, że zupełnie zignorował Matta. Na jego nieszczęście, nie była to prawda. Opuszczając ręce wyciągnął rękę i chwycił chłopaka za kark przyciągając do siebie i nachylając się nad jego uchem. Miał niesamowity refleks.
- Radziłbym się odpierdzielić, a bardziej poprawnie, odpierdolić... rozumiesz? - zacisnął mocno palce - Spływaj i zostaw mnie i mojego kolegę - mówiąc te słowa spojrzał na Edrica – w spokoju. Inaczej nowicjusz da Ci parę dobrych rad w szatni i wierz mi nie będziesz mógł pływać przez kilka tygodni. Rozumiesz? - kończąc zerknął w stronę trenera i puścił chłopaka z uścisku.

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Basen.   Sro Lut 25, 2015 8:51 pm

Matt był konkretnie upierdliwym i zaczepnym kolegą z roku Edrica. Energicznym i raczej lubianym. Zawsze wszędzie go było pełno. Co rusz zmieniał obiekt, którego uczepiał się jak rzep w okresie egzaminów i większej ilości testów. Rzecz jasna padało wówczas na osoby z dobrymi i dokładnymi notatkami, a tak się składało, że Shepard należał właśnie do tego skromnego grona. Skutkowało to przymusem znoszenia towarzystwa szatyna więcej i częściej niż potrzeba, ale nie narzekał dopóty, dopóki przybierało to w miarę łagodny charakter. Zresztą znając go, nawet nękany nie ośmieliłby się zbytnio sprzeciwiać. Niemniej nie spodobał mu się zbytnio ton wypowiedzi z jakim wyskoczył w stronę blondyna. Właściwie już otwierał usta z zamiarem poproszenia go aby odpuścił, kiedy nie wiedzieć w którym dokładnie momencie, to nieznany mu chłopak wykonał ruch jako pierwszy.
Czując jak ciary przechodzą go po ciele, zamarł, zerkając to na jednego, to na drugiego. Nie lubił tego rodzaju sytuacji. Nigdy nie wiedział jak się zachować. Matt również wyglądał na oszołomionego, bo w pierwszej chwili wybałuszył oczy, spinając mięśnie ramion do granic możliwości w momencie w którym palce zacisnęły się na jego szyi.
- Ch-Chwila, chwila! – spróbował rozładować atmosferę i jakoś ich uspokoić. - Nie ma potrzeby się denerwować, tak? Chłopaki, dajcie spokój...
Wypuszczony, Matt odpłynął jakieś pół metra w tył, masując jedną ręką kark i mordując blondyna wzrokiem przy okazji.
- Groźby? Na twoim miejscu uważałbym KOMU grozisz, stary. – warknął Matt i spojrzał jeszcze na Sheparda, ruchem głowy dając znak, żeby pospieszył się i wracał na tor, podczas gdy sam popłynął dalej. Mieli tyle szczęście, że trener akurat zajmował się dwójką podtapiających się uczniaków.
Edric odczekał parę sekund zanim znowu spojrzał na wytatuowanego chłopaka.
- Przepraszam za niego...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Basen.   Sro Lut 25, 2015 9:45 pm

Nie skomentował słów Matta, częstując go jedynie chłodnym spojrzeniem i wyciągniętym przez chwilę środkowym palcem.
- Sam kiedyś przeprosi. - zapewnił chłopaka nazwanego Shepard obserwując oddalającego się koleżkę. Dopiero gdy tamten przepłynął połowę basenu wbił spojrzenie w fioletowowłosego. - Nie lubię kiedy ktoś mi przerywa. - uśmiechnął się lekko i znowu otworzył usta, by powiedzieć coś więcej, kiedy trener użył gwizdka, tuż nad jego głową.
- Stewart, Shepard! Wyłazić z wody!- powtórzył gwizd, aż jego pucułowate policzki stały się czerwone. Trener widocznie nie należał do ludzi o mocnych nerwach. - Nie chcecie pływać, to znajdę wam inne zajęcie! Wyłazić! - powtórzył, zamaszyście machając ręką i wskazując drabinki. Spojrzenia niemal wszystkich uczniów zatrzymały się na Aidenie i Eriku.
- Jak mus, to mus. - wzruszył ramionami, nie ukrywający radości Aiden i nie czekając na Sheprada ruszył do drabinki.

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Basen.   Pią Lut 27, 2015 5:28 pm

Westchnął cicho, oglądając się jeszcze za odpływającym kolegą. Miał tylko nadzieję, że obejdzie się bez kłopotów. Matt nie był złą osobą, tyle że czasami potrafiło go ponieść. Nie lubił też odpuszczać i ponoć potrafił się uprzeć kiedy chciał się komuś odpłacić. Okrutnie dziecinna osoba.
- Jeśli mam być szczery, nie liczyłbym na to specjalnie... – mruknął pod nosem niemrawo, ale zaraz otrząsnął się i zmieszał nieco swoim zachowaniem oraz otwartym przejawem braku wiary we własnego znajomego. - Um, wybacz. W każdym razie, nie trzeba było przecież od razu w tak gwałtowny sposób... – zaczął bardzo ugodowym tonem, zanim nie wyprostował się gwałtownie na tyle, na ile pozwolił mu opór wody i słabo wyczuwalne pod palcami dno. Podniósł też prędko głowę ku górze, by zobaczyć rozdrażnionego trenera, stojącego na brzegu.
- T-Tak jest! – wypalił automatycznie pod wpływem stanowczego rozkazu, zanim zorientował się faktycznie co takiego mówi do nich mężczyzna. Aż pobladł nieznacznie. - Ależ trenerze...! – podpłynął do kraju basenu. Nie miał w zwyczaju kłócić się z nauczycielami, ale tym razem naprawdę mu zależało. Niemniej, wyszedł z basenu bez potrzeby korzystania z drabinek, czekając na drugiego ukaranego. Choć dla niego to raczej ratunek niż kara, co?
- Strasznie przepraszamy. Kolega wydawał się nie czuć najlepiej. – zerknął w stronę blondyna pytająco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Basen.   Pon Mar 02, 2015 8:40 pm

Matt i Aiden mieli ze sobą wiele wspólnego, opis mógłby równie dobrze określać charakter blondyna. Przeczucie podpowiadało, że jeszcze się zobaczą i nie chodziło o zajęcia na pływalni.
Przy wejściu do wody, wydawała się ona lodowata, jednak wyjście było o wiele gorsze. Skórę blondyna oprócz spływających po niej kroplach pokryła „gęsia skóra”, ledwo powstrzymał dzwonienie zębami, mocno je zaciskając. Było mu cholernie zimno...
Trener dokładnie przyjrzał się im obojgu, jego spojrzenie wyrażało wielkie niezadowolenie, zwłaszcza gdy zatrzymywało się dłużej na tatuażach i kolczykach Aidena, jak i na fryzurze Edrica. Wieloletnia służba na uczelni nie sprawiła, że choćby w najmniejszym stopniu zyskał szacunek do młodzieży, im więcej lat upływało tym bardziej wolał ją straszyć i dokuczać. Jednakże nie można było mu zarzucić, iż był złym trenerem, nauczyłby pływać nawet... gołębia.
Po przeprosinach i wytłumaczeniu fioletowowłosego, całą uwagę zwrócił na Aidena.
- To prawda? - zbliżył się do niego tak blisko, że blondyn mógł dostrzec intensywny kolor niebieskich oczu mężczyzny i zmarszczki wokół nich.
- Tak. - odparł krótko, nie mając zamiaru się tłumaczyć, korzystając z wymówki jaką stworzył mu chłopak.
- Jazda do szatni, a potem przyjdziesz do mnie przyjemniaczku. Musimy sobie porozmawiać o zasadach jakie panują na uczelni. – Odsunął się od blondyna i spojrzenie utkwił w Edricu -  a Ty Shepard wracasz na tor, muszę zobaczyć co potrafisz i mam nadzieję, że się nie zawiodę.

- Przyjemniaczek...- powtórzył Aiden, mieląc w ustach bardziej obraźliwe epitety, gdy trener odszedł. Zanim ruszył, by się przebrać klepnął Edrica w ramie.- Dzięki Shepard.

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Basen.   Pon Mar 02, 2015 10:28 pm

Edric tylko od czasu do czasu pocierał ramiona, a chociaż nie czuł się dobrze pod wzrokiem trenera, który ewidentnie miewał dni lepszego humoru, nie spuścił tym razem oczu i nie wbił ich w ziemię w potulnej postawie. Naturalnie nie starał się też zbytnio pokazywać jaki to jest pewny siebie lub że zamierza się jakkolwiek stawiać, ale z drugiej strony nie chciał po prostu zostać posadzony na ławce do końca zajęć, bądź też robić na kafelkach pompki przez następną godzinę. W końcu chciał dobrze. Podejrzewał, że blondyn raczej też nie starał się symulować i celowo sprowadzać sobie podobnych kłopotów na głowę. Przynajmniej taką miał nadzieję. Nikt nie chciał podpadać trenerowi. Zwłaszcza, że ten potrafił zamienić zwykłe lekcje wfu w prawdziwe piekło, jeśli tylko dać mu ku temu okazję. Niejednokrotnie od razu wszystkim kolegom przy okazji, żeby śmiałek mógł się czuć bardziej winny i pod większą presją niezadowolonego wówczas otoczenia. Osoby mniej lubiane nieźle mogły później oberwać za to po głowie.
Całe szczęście okazało się, że jakoś z tego wybrnął. W każdym razie on jeden...
- T-Tak jest! – odpowiedział żywo i jeszcze tylko brakowało, żeby zasalutował po żołniersku przez sposób w jaki wyprostowało go na baczność przez rozkazujący ton mężczyzny. Odczekał aż odejdzie zanim rozluźnił ciało i odetchnął z pewną ulgą.
Na wytatuowanego chłopaka spojrzał dopiero w reakcji na klepnięcie, omal przy tym nie podskakując. Zamrugał szybko i pokręcił głową.
- Nie, w porządku. W końcu powiedziałem tylko prawdę. – uśmiechnął się lekko. - Postaraj się go bardziej nie rozzłościć. Jeśli poczujesz się gorzej, daj mi znać. Poproszę o pozwolenie zabrania cię do pielęgniarki. Samego nigdy cię nie puści. - jak to on, zapewne znowu pakował się w kłopoty, ale czuł się odpowiedzialny skoro miał świadomość, że blondyn nie czuje się w jakiś sposób na siłach. Chociaż teraz od razu wyglądał o niebo lepiej.
- Przepraszam, lepiej pójdę zanim znowu zobaczy, że rozmawiamy. – skinął mu głową, obrócił się na pięcie i ruszył do pierwszego toru, aby móc skoczyć na główkę i od razu zrelaksować się nieco pływaniem. Za kilka minut powinni rozpocząć wyścigi, a on wolał być do tego przygotowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Basen.   Wto Mar 03, 2015 8:48 pm

- Tak, tak... - mruknął odwracając się już od chłopaka z miną, która zdradzała, że coś knuje. Delikatny uśmiech wpełz  na jego wąskie wargi, a oczy zabłynęły. Opcja udania się do pielęgniarki była idealnym wyjściem ewakuacyjnym, a Sheprad sam się zaoferował, by mu ją jeszcze ułatwić. Wystarczyło przetrwać wizytę w kantorku trenera, czyli sprawić, by nigdy więcej nie chciał widzieć Aidena na pływalni. Błahostka.
Wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu znikając za drzwiami szatni.

Osuszony i przebrany, przemknął obok basenu szurając klapkami o niebieskie płytki, którymi  wyłożona była podłoga pływalni. Ubranie bardzo go zmieniło, podkreślając jeszcze bardziej buntownicze nastawienie do świata, ale każdy wygląda nieco inaczej kompletnie ubrany. Trener właśnie przygotowywał się do rozpoczęcia wyścigu, więc stanął przy nim czekając, aż zawodnicy zajmą miejsca i na sygnał ruszą. Wypatrywał fioletowej czupryny, swojej przepustki.

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Basen.   Wto Mar 03, 2015 9:46 pm

Tak jak się spodziewał, kontakt z wodą od razu poprawił mu odrobinę nadszarpnięte nerwy. Za bardzo się przejmował, ale uznał, że chyba jednak nic nie jest w stanie poradzić na tę część swojego charakteru. Trudno. Przepłynięcie toru w jedną i druga stronę ożywiło go dostatecznie mocno, jednak odkąd znowu znalazł się w basenie, nie mógł oprzeć się nieodparnetmu wrażeniu, że coś jest nie tak... W pełni dotarło to do niego dopiero po tym, jak jeden z kolegów z klasy z sąsiedniego toru zatrzymał się przy bojach i zapytał wprost z nieco niepewną miną, czy wszystko w porządku i czy przypadkiem nie narobił sobie jakichś problemów ze... Stewartem? Ah, prawda. Trener zwrócił się tak wcześniej do tamtego, nowo poznanego blondyna. Naturalnie od razu zaprzeczył, lecz mimo to niektórzy co rusz zerkali na niego. Stewart chyba nie był zbyt popularny... Nie. Błąd. Wręcz przeciwnie. Najwyraźniej był popularny aż nadto, tyle że nie w tym dobrym tego słowa znaczeniu. Mógł być groźny? Może i mógł, ale przecież w stosunku do samego Edrica nie zachował się chamsko, jakkolwiek jego reakcja na prowokacje Matta faktycznie zdążyła zaniepokoić. Starając się nie myśleć o tym zbyt wiele i skupić przynajmniej na krótki moment na rozgrzewce, postanowił odbębnić jeszcze dwie rundki.

Rozciągając ramiona, połowicznie spokojnie wszedł na słupek razem z pozostałą piątką konkurencji. Trener wcisnął im w ręce czepki, aby założyli je przed startem. Nie dołączył się do jęków stanowczej większości towarzystwa. Wiedział, że w ten sposób łatwiej jest płynąć, a przy dłuższych włosach potrafi mieć wpływ na osiągnięcie lepszego czasu. Z pewnym trudem upchnął kłaki pod granatowy czepek, zastanawiając się, jak mogą sobie z tym poradzić dziewczyny z długimi włosami. Później wszystko potoczyło się dziwnie naturalnie. Stanął na samym kraju słupka i przeszedł do pozycji wyjściowej, czubkami palców obu dłoni ledwie dotykając krawędzi. Rzadko kiedy wyglądał na tak skupionego i poważnego. Skok startowy wyszedł mu lepiej niż tego po sobie oczekiwał, a że nie płynął z najlepszymi ze swojego roku, bez trudu wyprzedził pozostałych stylem motylkowym zaraz przy nawrocie. Poszło zdecydowanie sprawnie i szybko. Czułby się bardziej usatysfakcjonowany gdyby rywalizował z Mattem i resztą elity sportowej, ale nie można mieć wszystkiego. Od razu po dotknięciu ścianki ściągnął czepek i wyszedł z wody. Trener również wyglądał na zadowolonego kiedy wpisywał wyniki czasowe w swoją tabelę, choć nie omieszkał spieprzyć tych, którzy mieli najsłabsze. Edric mógł odetchnąć z ulgą. Teraz miał sporo czasu nim reszta odwali swoją część. Rozejrzał się odrobinę zdyszany i spostrzegł ubranego już blondyna z wcześniej. … Jeśli wcześniej wyglądał na delikwenta, to teraz nie był do końca pewien jak powinien go nazywać. Nauczyciele musieli robić mu sporo problemów z tego powodu.
- Czujesz się już lepiej? - podszedł nieco bliżej, ale w dalszym ciągu uważał na wuefistę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aiden

avatar

Liczba postów : 179
Join date : 23/10/2014
Skąd : Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Londyn, Clerkenwell

PisanieTemat: Re: Basen.   Wto Mar 03, 2015 10:56 pm

Edric nie mógł tego widzieć, zajęty wyścigiem, ale trener rozmawiał z Aidenem przez cały ten czas. Rozmowa z perspektywy widza wyglądała na spokojną i krótką. Trener nie podnosząc głosu, konspiracyjnym szeptem wyjaśniał chłopakowi kilka spraw, zerkając co chwila na zawodników w basenie. W rzeczywistości wygłaszał istną tyradę dotyczącą zasad zachowania, ubioru, taktu i innych, według Aidena, pierdół.  Blondyn spokojnie czekał  na koniec obserwując nieistniejący na suficie punkt. Kiedy wyścig się skończył i rozmowa, a raczej monolog również zakończyła swój bieg, trener zajął się zapisem wyników, a Aiden był już o kilka kroków od zwolnienia z zajęć. Musiał jedynie namówić fioletowogrzywego na pójście do „pielęgniarki”.
Kiedy wcześniej wspomniany chłopak odezwał się pierwszy, Aiden uśmiechnął się przez moment.
- Potowarzyszysz mi w drodze do pokoju pielęgniarki? - od razu wyłuszczył sprawę, nie tracąc czasu na zbędne podchody. Mówił na tyle głośno, by trener mógł usłyszeć, ponieważ on sam wskazał Sheparda na osobę, z którą musi iść.

_________________
Karta postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Basen.   Sro Mar 04, 2015 2:18 pm

Zazwyczaj bez problemu wyłapywał ludzkie oszustwa oraz kłamstwa. Tym razem jednak przez wzgląd na wcześniejszy, niezbyt wyraźny wygląd wytatuowanego chłopaka, nie spodziewał się, że udzielana przez niego pomoc jest tak naprawdę całkowicie zbędna.
Co prawda nie uzyskał klarownej odpowiedzi na swoje pytanie, ale sam od razu kiwnął głową na zgodę. Skoro już się zarzekł, że zgodzi się na to w razie potrzeby, a przy tym własnowolnie zaproponował tego rodzaju rozwiązanie, nie miał najmniejszego zamiaru iść teraz w wykręty. Chciał co prawda wziąć jeszcze udział w pływaniu stylem dowolnym, ale w takim wypadu postanowił zostawić jedynie obecny wynik z motylka. Jeśli nie uda mu się zakwalifikować – trudno. Będą inne okazje. Zresztą udział własnej osoby w podobnych zawodach i tak wydawał mu się nieco abstrakcyjnym pomysłem. W takich miejscach było zdecydowanie za dużo ludzi.
- W takim razie... – przekręcił się w stronę trenera, który mruknął pod nosem coś o beznadziejnej kondycji i zdrowiu młodzieży, po czym wbił w ich dwójkę wzrok.
- Do szatni, Shepard! Pójdziesz z nim i zgłosisz się do mnie po zajęciach. Z tobą też muszę zamienić parę słów. – fuknął do Edrica trener, najwyraźniej nie zamierzając odpuszczać także i jego fryzurze. Machnął na nich ponaglająco, zatem nie było już nic więcej do roboty jak wykonać polecenie.
- Idziemy? – mruknął do Stewarta, wyłapując kątem oka także parę spojrzeń ze strony swoich kolegów. Matt wyglądał na wybitnie poirytowanego, ale nie tylko on. Czyżby narobił sobie kłopotów? Nieważne. Powinien się szybko przebrać, lepiej iść już do szatni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Basen.   

Powrót do góry Go down
 
Basen.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Basen i leżaki
» Basen
» Basen [SW]
» Basen "Tanoshi"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Hala sportowa :: ∎ Basen kryty-
Skocz do: