IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Główny hol

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Sro Mar 12, 2014 8:01 pm

W sali do której wszedł, nie było nic interesującego. W przeciwieństwie do poprzedniej, tutaj ogień musiał się naprawdę nieźle rozszaleć. Może była to klasa geograficzna albo plastyczna, gdzie na ścianach wisiało wiele map lub obrazów? To by z pewnością wyjaśniało mocno poczerniałe, liczne na nich ślady pożaru. Praktycznie nie było tu zbyt wiele mebli lub zostały strawione one doszczętnie, więc też nie bardzo miał za czym się rozglądać. Wychodząc, poświecił więc akurat na osobę Michaela, który również opuścił jedną z klas i ku jego nieszczęściu, postanowił dość żywnie skomentować jego wcześniejsze słowa. Sądził, że uda mu się tym zdusić temat seksu w zarodku. Mylił się.
Jeśli wcześniej odniósł już wrażenie, że jego twarz ogarnęło uczucie nienaturalnego gorąca, to chyba jeszcze nie wiedział do końca jak nieznośnie ciepła może się ona stać gdy zaraz zalała ją kolejna jego fala. O wiele bardziej intensywnego i dokuczliwego nawet jak dla niego, tak przecież przyzwyczajonego do wysokich temperatur i duszności Australii. Z tego tez względu, podziękował w duchu bogom czy czemukolwiek mógłby w chwili takiej jak ta dziękować za panujący mrok. Momentalnie uciekł wzrokiem, tym razem naprawdę mocno skrępowany niebanalną propozycją z jego strony.
- Haha... - zaśmiał się, przeklinając w duchu ewidentnie nieumiejętnie skrywaną nerwowość. - W-Wiesz, nie wiem czy zauważyłeś, ale jestem facetem. O-Obaj jesteśmy.- postarał się uśmiechnąć, robiąc tym samym dobrą minę do złej gry.
Uspokój się... Tylko sobie z ciebie żartuje. To pewnie podobny typ osoby co i twój współlokator. Lubi się ponabijać i zarzucić dziwnym tekstem, ale to wszystko w formie specyficznego dowcipu! Nie ma się czym martwić. Nie ma się po co czuć skrępowanym.
Jednakże, nawet jeśli sobie to powtarzał, spojrzenie szatyna przyprawiło go o niemałą gęsią skórkę, choć i to było niczym w porównaniu ze wzrokiem jakim go uraczył w kilka sekund później. Zdaje się, że nie tylko Skorpion wstrzymał oddech. Edric również zaczął odnosić wrażenie, że jego płuca przestały w którym momencie funkcjonować prawidłowo. Zresztą nie tylko one. Serce także postanowiło przystopować akcję – a w każdym razie tak mu się wydawało. Nie trwało to więcej niż kilka sekund, lecz dla niego mogło być to równie dobrze godzinami. Praktycznie zapomniał o tym, czym chciał się podzielić na temat seansów spirytystycznych. Jak niemądrze jest się za to zabierać w mniej niż trzy osoby czy jak wielkie niesie ze sobą ryzyko nazbyt pochopne działanie...
- Huh… – udało mu się wreszcie odetchnąć i z jakiegoś powodu ruszył w tym samym kierunku. - To nie jest coś, co człowiek chciałby oglądać... – odezwał się z wolna. Tym razem to jego głos był poważny. Poważny i jakby... Ostrzejszy? Być może niemal strofujący. Naganny.
- Nie wiesz o czym mówisz. – stanął w drzwiach sali do której wszedł jego towarzysz, a minę miał praktycznie ponurą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Pią Mar 14, 2014 9:44 am

- Oj tam... Wiem, że jesteś facetem, ale wiesz jak się mówi. Żeby życie miało smaczek, raz zwierzaczek, raz dzieciaczek... - I w tym momencie się zawahał. Zmrużył oczy i przybrał minę, jakby się poważnie zastanawiał nad tym co powiedział.
- Czekaj... To chyba nie tak szło... - Zaczął się drapać po głowie i ruszać ustami, jakby coś cicho do siebie mówił. Jakby powtarzał to powiedzonko, próbując odnaleźć co też mu w nim nie pasowało.
- To nie było przypadkiem, że raz dziewczynka, raz chłopaczek? - Spytał chyba sam siebie, wreszcie machnął ręką.
- Tak czy siak wiesz o co mi chodzi. No i jestem gotów się dla Ciebie poświęcić. Znaj mą łaskę! - Szeroki uśmiech na twarzy i wesoły ton głosu wskazywały na to, że Skorpion wcale nie był skrępowany swoimi żartami, czy propozycjami, ani ogólnie tym co mówi, za to że się całkiem nieźle przy tym bawi.
Spalone ciało. Niestety klasa, do której Skorpion wszedł takowego na stanie nie posiadała. Nawet jeśli faktycznie jakiś uczeń tutaj zginął, spalił się podczas tego pożaru, to wszelkie ślady po tym dawno już zostały uprzątnięte.
Mimo to Skorpion liczył na jakąś ciekawą reakcję i ją otrzymał. Edric wziął na poważnie to co mówił.
- Obawiam się, że już wiem o czym mówię. - Odpowiedział spokojnie. Cóż... Te włamania do kostnicy, plus inne przygody jakie w życiu miał. W czasach, gdy nie był takim grzecznym i ładnie ułożonym chłopczykiem jak teraz.
- Czemu Cię tak pociągają kwestie paranormalne? - Spytał zaciekawiony zapominając z miejsca o poprzednim temacie. Rozglądał się przy tym po nowej sali, starając się odkryć jakiekolwiek niebezpieczne w niej punkty. Jednak jedynym, którego należało się wystrzegać, było miejsce gdzie stało rozwalone biurko nauczyciela. Jeśli ktoś by się niefortunnie przy nim przewrócił, mógłby skończyć niczym wampir nowicjusz, po ataku napalonego łowcy.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Pią Mar 14, 2014 1:34 pm

Edric był w pewnym stopniu rad, że lekka błazenada ze strony szatyna, nieważne czy celowa czy też nie, pozwoliła mu się na nowo nieco rozluźnić. Tak, to zdecydowanie TEN typ człowieka. Igrający sobie ze wszystkimi i wszystkim, nie przejmując się przy tym kompletnie jak rażące bądź nieodpowiednie to czasem bywało. Cóż, okazałby się paskudnym hipokrytą gdyby powiedział, że nie zdarzało mu się tego zazdrościć.
W gruncie rzeczy pomyłka całkiem nieźle go rozbawiła. Przynajmniej na tyle mocno, by przestać brać jego propozycję na serio. Poza tym, ulżyło mu, bo musiał przyznać, że w pierwszej chwili szczerze się zaniepokoił nawiązaniem tematu do dzieci i zwierząt... Aż ciężko powiedzieć do którego z nich bardziej.
- Tak, tak, powiedzmy, że całkiem nieźle cię zrozumiałem. – podrapał się palcem wskazującym po jeszcze odrobinę czerwonym policzku. - Nie będę cię jednak zmuszał do tak okrutnych wyrzeczeń tylko za kilka godzin męczarni, jakie musisz w najbliższej przyszłości ze mną odbyć przy pewnie nudnej dla ciebie literaturze. – chyba musiał sobie pogratulować wybrnięcia z tego z twarzą.
Rozejrzał się po sali, nie przekraczając jednak w dalszym ciągu progu w którym przystanął.
- Skoro nigdy nie widziałeś żadnego jeśli nie liczyć telewizji, szczerze wątpię czy naprawdę wiesz. Nie rozumiem cię... Być może nigdy nie widziałem spalonych, ludzkich zwłok, ale wystarczająco wiele miałem okazji oglądać w tej formie ciała zwierząt. - zmarszczył nos na samo wspomnienie. Oczywiście, że nie mogło wyglądać to ciekawie... Było okropne. Kiedyś, kiedy jego małe, zasmarkane kuzynostwo naśmiewało się z podobnych rzeczy, wuj opowiedział im krok po kroku jak wygląda spalanie ciała. Obrazowo, dokładnie, ze szczegółami. Jak ścinają się białka, zaczynając niechybnie od oczu... Właściwie nigdy nie udało mu się skończyć tej tyrady. Kevina bardzo szybko wówczas zemdliło, a i pozostali mieli dość bujną wyobraźnię by wpaść w histerię i płacz. On sam zasłyszał tylko niewielki fragment, ale to, oraz widok tego co pozostaje z niewielkiego ciałka pod koniec procesu, przyprawiało go o nieliche dreszcze.
Wreszcie odwrócił się, chcąc sprawdzić inną salę, jednak zatrzymał się pod wpływem kolejnego pytania.
- Czemu? – powtórzył za nim z pewną konsternacją i postukał latarką o prawe udo. - Od małego oglądałem filmy w tym klimacie. Wuj twierdził, że jestem strasznym dziwakiem, kiedy zamiast umierać ze strachu na widok Obcego czy egzorcyzmowanej dziewczynki, cieszyłem się jak głupi. Mimo to, nigdy nie zabronił mi ich w dalszym ciągu oglądać i zawsze pilnował by nikt się o tym nie dowiedział. To po prostu fascynujące, nie sądzisz? Ludzie wierzą w bogów, jednak niekoniecznie w duchy, a i mistycyzmu samego w sobie najczęściej się wypierają. Na pewno istniał ot choćby powód, dla którego tak wiele dawnych cywilizacji kontaktowało się ze swymi zmarłymi przodkami w najróżniejszych obrządkach. Robiliby to, gdyby nie przynosiło pożądanych skutków? Poza tym, kiedy miałem 12 lat, sam widziałem coś dziwnego... – uciął, wracając myślami do tamtego okresu swojego życia. To wtedy się zaczęła? Jego przygoda z książkami, serialami i buszowaniem po stronach internetowych w poszukiwaniu wszelkiego dziwactwa? Bardzo możliwe. Nie mógł jednak powiedzieć na pewno czy czasem nie robił tego już nieco wcześniej, a sam incydent był jedynie zapalnikiem bardziej konkretnej bomby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Pią Mar 14, 2014 2:12 pm

- Nie bądź taki skromny! - Roześmiał się wesoło i zaraz dodał.
- Patrząc na to jak wyglądasz, to chyba nie byłoby to jednak aż takie wyrzeczenie. - Najwyraźniej miał wesoły nastrój i lubił się wygłupiać.
Tak jak i teraz.
Przynajmniej do momentu, gdy Edric wspomniał o spalonych ciałach zwierząt. Momentalnie zatrzymał się, twarz ściągnęła mu się w gniewnym grymasie i przyjrzał się dokładniej swojemu towarzyszowi.
- Spalonych zwierząt? - Spytał powoli, niby od niechcenia.
- Gdzie widziałeś spalone zwierzęta? - Skorpion był dość specyficzny. Między innymi akceptował fakt, że ludzie cierpią, zabijają się nawzajem, nie przejmował się za bardzo losem tysięcy osób, którzy zginęli przez jakiś huragan, za to wyjątkowo go denerwowała wiadomość, że ktoś zabijał zwierzęta. Czy że w ogóle zwierzaki giną, poza oczywiście naturalnymi sytuacjami, albo też z potrzeby, takiej jak głód, czy samoobrona. Pod warunkiem też, że będzie to załatwione szybko i w miarę bezboleśnie. Każde znęcanie się nad zwierzęciem wzbudzało w nim agresję. A wiadomość o spalonych zwierzakach nie brzmiała normalnie.
Opowieści o oglądanych filmach słuchał już spokojnie. Za to wyraźnie zaciekawił się końcówką wypowiedz.
- Co takiego widziałeś, gdy miałeś dwanaście lat? - Spytał od razu i spokojnym krokiem podszedł do swojego "korepetytora".
Samemu kiedyś się bardziej interesował Necronomiconem, ale informacje jakie udało mu się uzyskać, sprawiły, że uznał, iż pewne rzeczy należą do grona takich, od których lepiej się trzymać z daleka.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Pią Mar 14, 2014 3:20 pm

- Ngh... - wydał z siebie bliżej nieartykułowany dźwięk, będący zapewne odzwierciedleniem mieszanych uczuć jakie go ogarnęły pod wpływem oceny jego wyglądu. - Nie jestem pewien czy właśnie mnie komplementujesz, czy raczej usiłujesz być uszczypliwy... – przyznał zgodnie z tym co myślał, po czym sięgnął do jednego z kosmyków, które zazwyczaj opadały na prawe oko. Przywykł do tego w takim stopniu, że już prawie zapomniał o swojej wcześniejszej chęci przycięcia ich. Kiedyś pewnie straci przez to wzrok... Teraz zresztą, nie długość grzywki go zajmowała, kiedy tak przekręcał pasmo w dwóch palcach.
- ...Może w ogóle powinienem je ściąć na krótko? Wyglądam przez nie jak dziewczyna? - ciężko powiedzieć czy to pytanie zadawał bardziej sobie czy Michaelowi. Poznać jednak dało się w głosie pewną dozę zatroskania. Zdążył się już do nich przyzwyczaić, siostra je ubóstwiała w tym kolorze i długości, a jego zaufany przyjaciel ciągle twierdził, że cholernie mu w nich dobrze. Ale teraz zaczął mieć co do tego wątpliwości. W każdym razie, z pewnością zaczął już czuć się o niebo pewniej w kontakcie z chłopakiem, i to tylko dlatego nie wziął jego słów pod uwagę w innym zgoła kontekście
- ...mm. – przytaknął krótko, zaczepiony o zwierzęta o których wspomniał i kiedy tak jeszcze zerknął w stronę chłopaka, musiał przyznać, że tym razem w duchu bardzo aprobował jego pierwszą reakcję. Człowiek, który pragnie krzywdy zwierząt, to człowiek dla którego nie ma już ratunku. Tak właśnie sądził.
- Australia jest piękna. Ale przez swój klimat lub jedną nieodpowiedzialną osobę, potrafi czasami zamienić się w prawdziwe piekło. Mówię o pożarach. Co roku ma ich miejsce ponad sto. Nie tylko wsie, ludzie i miasta niestety padają jego ofiarami. Ginie w nich wiele zwierząt. Pomagając u wuja w lecznicy, naoglądałem się nadto takich przypadków. Dlatego potrafię stwierdzić, że to nic, co ludzkie oko chciałoby oglądać na własne życzenie. Chyba, że ktoś ma naprawdę chore zapędy. – pokręcił głową na samą myśl. W przeciwieństwie do Skorpiona, był dość wrażliwą na los innych osobą. Często zresztą przesadnie wręcz. To właśnie dlatego tak łatwo było go omotać, oszukać, wrobić w cokolwiek. Jeśli tylko usłyszał, że może to komuś pomóc, po prostu miękł. Geny po ojcu. Zdecydowanie. Matka w dalszym ciągu łamała nad nimi ręce.
- Tak naprawdę do dziś nie jestem do końca pewien. – parsknął krótko i odchylił głowę nieco w tył. Stał pod mniej osmoloną częścią sklepienia. Gdyby w nią poświecić, można by zobaczyć, że oryginalnie ściany miały tutaj nie biały, ale bardziej kremowy odcień. A może to również z winy ognia, a nie farby...?
- Bardzo chciałem wtedy zaprzyjaźnić się dzieciakami z sąsiedztwa. Mieli swój własny, mały „klub”. Żeby do niego dołączyć, musiałem poddać się próbie. Byłem bardzo naiwny. Dopiero później się okazało, że chcieli mnie jedynie nastraszyć i wcale nie zamierzali pozwalać się z sobą bawić. W każdym razie, myk polegał na tym, abym wszedł po nocy do lasu, doszedł do starego pnia, który mi wskazali na narysowanej przez siebie mapce i przyniósł ponoć pozostawiony tam przez nich przedmiot. Nie wiem czy faktycznie było coś, co mógłbym przynieść. O wiele wcześniej się zgubiłem. Dość przewidywalne, prawda? – uśmiechnął się z zakłopotaniem. - Byłem kompletnie przerażony, kiedy zrozumiałem, że niczego już dookoła nie rozpoznaję. Po ciemku wszystko wydaje się inne. Bardziej złowrogie. W każdym momencie tez mogłem nadepnąć na jakiegoś jadowitego pająka lub śpiącego węża. Koszmarnie się bałem i aż dziwne, że nie obsikałem sobie z tego strachu spodni. Musiałem długo błądzić w kółko zanim się zmęczyłem i usiadłem w jakichś zaroślach. Byłem też potwornie głodny. Jednak zanim zdążyłem się z tego wszystkiego rozpłakać, zobaczyłem i usłyszałem coś dziwnego. Mogę jedynie zakładać, że nie miałem wtedy przywidzeń ani nie śniłem. To było coś mglistego i bardzo niewyraźnego, za czym dłuugo podążałem jak zahipnotyzowany, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Nie czułem poruszających się nóg. Po prostu patrzyłem tępo, a dźwięk, który słyszałem przypominał melodię z bardzo daleka. Spędziłem w lesie kilka godzin nim udało mi się dzięki temu czemuś odnaleźć drogę powrotną. Wezwano policję, zebrano ekipę poszukiwawczą... - zamrugał wreszcie i potrząsnął głową, zorientowawszy się, że za bardzo się wkręcił i wręcz rozmarzył. - Hahaha... Brzmi niedorzecznie, prawda? Byłem wtedy dzieckiem, więc nie jestem tego wszystkiego pewien, ale nie mam nic przeciwko aby w to wierzyć. - wzruszył ramionami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Pon Mar 17, 2014 9:51 am

- Czy ja kiedykolwiek byłem uszczypliwy? - Odpowiedział śmiejąc się rozbawiony.
Zaraz jednak spoważniał nieco i uniósł dłoń powoli, aby lekko wsunąć palce we włosy towarzysza i odgarnąć je nieco.
- Hmmm... Nie wyglądasz jak dziewczyna. Faktycznie dodają Ci uroku, pewnej niewinności i słodyczy, ale nie aż tak. - Uniósł drugą dłoń i zasłonił część włosów, sprawdzając jakby Edric wyglądał w krótszych. Przez chwilę mu się przyglądał, wreszcie zabrał drugą rękę.
- Nie obcinaj się. Tak wyglądasz naprawdę fajnie. Jest sporo dziewczyn, które lubią takich chłopaków, no i sporo chłopaków, którzy się zapewne za Tobą oglądają. - Kąciki ust mu zadrżały i zaraz przysunął się bliżej, jakby chciał przytulić chłopaka. Nachylił się ku niemu trochę, jakby chciał go pocałować, rękę miał wciąż w jego włosach i powiedział cicho.
- I to był komplement. - Po czym potargał mu nieco fryz i odsunął się a na twarzy pojawił się zwyczajowy uśmiech.
Podczas opowieści Edrica o zwierzętach, Australii i pracy w lecznicy, słuchał uważnie, odczuwając niejaką ulgę, że w takich okolicznościach chłopak widział te spalone zwierzęta a nie w innych. Inaczej ich znajomość by się szybko i brutalnie zakończyła.
Za to z większą ciekawością wysłuchał opowieści o przygodzie chłopaka. Skrzywił się na jej zakończenie i mruknął.
- Jakbyś był moim bratem, kochankiem, albo przyjacielem, to pewnie każdy z tych szczeniaków spędziłby kolejną noc przywiązany do drzewa gdzieś w głębi lasu. Ciekaw jestem jak by się im to spodobało... A Ty byś dostał ode mnie takie lanie na gołe dupsko, że przez tydzień szczytowałbyś za każdym razem, jakbyś siadał. - Tej części o przywidzeniu nie skomentował. Zazwyczaj pod wpływem stresu i rozbuchanej wyobraźni w takich sytuacjach to są zwyczajne przywidzenia. Chociaż fajnie by było, gdyby faktycznie coś nadnaturalnego się pojawiło i pomogło dzieciakowi wrócić do domu.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Wto Mar 18, 2014 4:05 pm

Spojrzał na niego z miną pod tytułem: ”Nie udawaj, że nie jesteś tego świadom, bo i tak się na to nie nabiorę”. Cień pretensji był w nim podobnie widoczny aż do czasu, kiedy to wymuszono na nim zmianę, najpierw przekształcając w pytające, a następnie już o wiele bardziej zdezorientowane - rzecz jasna dzięki zachowaniu Michaela.
Znowu się z nim droczył w ten sposób... W sposób, do którego chyba nigdy nie będzie w stanie przywyknąć. Krótki dreszcz zrazu przeszedł go wzdłuż kręgosłupa wraz z niespodziewanym dotykiem, zaś oczy rozszerzyły się. Miał ochotę cofnąć czym prędzej, lecz zamiast tego tkwił w miejscu jak sparaliżowany. Gdyby to zrobił, to czy nie okazałby tym samym strachu? Strachu lub niepotrzebnej paniki? Może i w kontaktach z innymi ludźmi bywał mało pewny siebie, ale tak samo jak każdy mężczyzna, nie chciał niepotrzebnie wychodzić na ciotę. Mimo to, przynajmniej powinien był odepchnąć od siebie jego dłoń... Haha... Żeby tak jeszcze nie był zbyt spięty żeby móc to zrobić.
Ciężko przełknął ślinkę, z chwilą odwrócenia wzroku nieświadomie dając się w pewien sposób pokonać.
- Jaki facet czułby się niby szczęśliwy z bycia nazywanym słodkim...? – bąknął, nadymając się nieco i próbując przekręcić odrobinę głowę, obrzucając go pokrótce ganiącym spojrzeniem. Nie trwało to niestety dłużej niż sekundę, ponieważ kolejny ruch Skorpiona już poważnie przyprawił go o bardziej zbliżone do paniki wzdrygnięcie.
Eh?! T-To nie jest już zabawne...! – wrzasnął na niego w myślach, wraz usiłując już chociażby odchylić się do tyłu w instynktownej próbie ucieczki przed czymś, co mogło się okazać o wiele groźniejsze od wplątanych w jego włosy palców. Ano właśnie... To właśnie za sprawą tkwiącej ciągle na jego głowie dłoni jego wysiłki tak bardzo szły na marne.
- H-Hej... Chwila moment...! - rozbieganymi oczyma rozglądał się na wszystkie strony, byle tylko nie patrzeć na twarz szatyna. Już raz był w podobnej sytuacji. Pamiętał to nazbyt dobrze i szczerze powiedziawszy, nie wiedział czy nadal chciał o tym pamiętać.
...
Komplement... Zaraz-... Znowu sobie z niego żartował?!
Gdy rozmemłane na wszystkie strony włosy opadły mu na czoło, lewa brew konwulsyjnie drgnęła ponad powieką. Zanim się zorientował, strzelił chłopaka latarką przez łepetynę. Był z natury pacyfistą, zapewne dlatego nie zrobił tego nazbyt mocno.
- Przestań wreszcie robić dziwne rzeczy, na litość! Nie przez duchy, a przez ciebie padnę tu zaraz na zawał! - czerwony z irytacji i zażenowania, ofukał go i odsunął się czym prędzej na odległość bezpiecznych dwóch metrów. Rzadko się złościł i jeszcze rzadziej to okazywał, ale czując się osaczonym, i jemu miało prawo się zdarzać. Wolą ręką zaczął przeczesywać włosy, byle tylko mieć na czym skupić uwagę i zdobyć dodatkowy czas na odgonienie natrętnych myśli.
- To tylko dziecięce wygłupy. – skwitował, ale jakoś odruchowo osłonił ręką tyłek, w końcu nic go już w zachowaniu Michaela nie miało prawo dziwić. - Za bardzo przesadzasz. W takim wieku nie myśli się zbytnio o konsekwencjach swoich działań. Często nawet nie jest się świadomym ogromu wyrządzanej krzywdy lub okrucieństwa. Poza tym, w tamtych latach byłem do tego na tyle przyzwyczajony, by jeden incydent w tę czy wewte nie robił mi większej różnicy. Chyba zbyt desperacko próbowałem znaleźć sobie towarzyszy zabaw innych niż zwierzęta. Nic dziwnego, że pozostałe dzieciaki to wykorzystywały. Tak to już bywa. – mówił o tym całkiem spokojnie, nie przejmując się najwyraźniej. Nie był typem nadto pamiętliwym i żywiącym urazy.
I nagle, skądś dobył się trzask poniesiony szybko echem. Niezbyt głośny, lecz wyraźny. Aż podskoczył w miejscu z wrażenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Sro Mar 19, 2014 10:05 am

- Jak to jaki? Jak będziesz miał swojego faceta i on powie, że jesteś słodki, to zobaczysz, że się ucieszysz. - Odpowiedział od razu.
Zaraz jednak dostał w głowę. Kucnął i robiąc płaczliwą minkę, zasłonił głowę jęcząc.
- Ała... Za co to było? Ja jestem grzeczny... - Zaraz jednak wybuchł cichym śmiechem i podniósł się.
Chciał coś jeszcze dodać, ale po tym jak Edric wrócił do mówienia o swoim dzieciństwie, pokręcił głową z lekkim niesmakiem.
- Głupiś. - Skwitował wypowiedź swojego towarzysza i przeszedł z miejsca na poważny ton.
- Starać się o czyjeś towarzystwo możesz, gdy ta osoba jest tego warta. I nie wykorzystuje Cię. Albo wykorzystuje, tyle że Ty też to w zamian możesz robić. Ja na przykład chyba polubię takie prowokowanie Cię, bo za każdym razem jak się zbliżam, ruszasz lekko wargami i przesuwasz po nich języczkiem, jakbyś czekał na pocałunek, co jest strasznie urocze, no i wykorzystam Cię do tego, żebyś mnie poduczył, ale wiadomo, że nie zrobię Ci krzywdy i że jeśli będziesz miał jakąś potrzebę, to będziesz mógł mnie wykorzystać. Chociażby do tego, żeby natrętów odpędzić. - Przez moment się zawiesił, w końcu dodał.
- Nie mam nic przeciwko temu, żebyś mi dokuczał, czy po prostu żartował. No i pewnych rzeczy nie można zwalić na wiek. - Oczywiście Skorpion nigdy nie miał problemów z brakiem towarzystwa. Jednak mógł sobie to przełożyć na potrzebę posiadania bliskich relacji z rodziną, których mu całe życie brakowało. Mimo, że przez długi okres czasu podświadomie chciał, żeby ojciec był dla niego prawdziwym tatą, to jednak nigdy nie myślał o tym, żeby dążyć do tego.
Pewnie Skorpion by jeszcze coś do tego wszystkiego dodał, gdy nagle rozszedł się ten dziwny hałas. I w tym momencie chłopak się przestraszył. Nie perspektywy spotkania z duchem, ale obawiał się, że nakryje ich jakiś profesor, który potem za te wycieczki obniży mu ocenę na następnej sesji. Krótko to trwało, bo zaraz przestrach przeszedł w zdumienie. Skorpion stał jak słup soli zastanawiając się od kiedy to boi się takich rzeczy. Wreszcie, wciąż nie dowierzając, że taką reakcję wzbudził u niego ten hałas, uśmiechnął się i przyłożył palec do ust, mrugając do towarzysza, po czym powolutku ruszył w kierunku, z którego ten odgłos było słychać.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Sro Mar 19, 2014 1:53 pm

Odrzucił głowę w bok z teatralnie nadąsaną miną. Dzięki swojemu obecnemu współlokatorowi, przynajmniej po części nauczył się jak postępować z jego podobnymi. Przede wszystkim, nie należało zbyt długo okazywać po sobie krępacji i samemu obracać w żart tyle ile się dało.
- Nie-ma-mo-wy. Nie ma mowy żeby coś takiego mogło mnie kiedykolwiek ucieszyć. Słodkie mogą być małe zwierzątka jak szczeniaki czy krokodyle, tudzież młodsze siostry. Ch-Chwila moment...! Dlaczego w ogóle bez przerwy zakładasz, że będę miał faceta? – świadomość owych insynuacji, uderzyła go niczym grom z jasnego nieba.
Niemożliwe! Niemożliwe! Niemożliwe!!! Z niczym przecież się nie obnoszę! Jedyną osobą, która wie, jest Debreu! Nie ma mowy żeby komuś to powtórzył-... Prawda?
Nie. Zdecydowanie nie. Nie był taki. Nie plotkowałby o tym z nikim za jego plecami. … Kolejna podpucha ze strony Michaela? Następny niewybredny żarcik? Ugh, tak ciężko go było rozgryźć... O mało zresztą nie zaczął go przepraszać kiedy po uderzeniu w czerep zrobił tą swoją obłudną minę zbitego psa. I chyba było to po nim widać, ponieważ bardzo kiepsko szło mu ukrywanie własnych emocji, a na jego twarz ewidentnie wypłynęło poczucie winy. Co prawda zniknęło wraz ze śmiechem ofiary jego latarki, ale zdecydowanie się przed momentem pojawiło.
- Za bycie terrorystą... - odparł mrukliwie.
Owszem. Był terrorystą! Właśnie tak powinien go nazywać. Jednakże nie licząc tego, zdawał się także nie być aż taką złą osobą. Pomińmy jednak fakt, iż z punktu widzenia Edrica, żadnego człowieka nie można nazywać „złym”.
- Nawet jeśli tak mówisz, oczami dziecka wcale nie wygląda to równie łatwo. Kiedy nie jesteś dość silny żeby samemu przyciągać do siebie innych, w desperacji robisz ostatecznie wszystko aby tamci tylko cię nie odtrącali. Widzisz w tym coś złego? - przez chwilę uśmiechałby się całkiem dobrodusznie, lecz przy zestawieniu ze słowami tyczącymi się ponoć jego reakcji na wcześniejsze żarciki Michaela, poczerwieniał na nowo, zaś mina świadczyła o delikatnym oburzeniu.
- N-Nic takiego nie robiłem! Znowu usiłujesz mi wmawiać dziwne rzeczy! – w odruchu docisnął wierzch dłoni do ust, jakby w obawie, że może faktycznie robił coś w tym rodzaju, choć sam tego nigdy wcześniej nie zauważał? - Poza tym, nie wykorzystuję ludzi wbrew ich woli... Nie lubię być natrętny. - a zatem typ nienawidzący sprawiać innym problemów~ Zapewne przez wzgląd na to, że osobiście miał z tym do czynienia i tak nazbyt często i nie czuł się dobrze w powielaniu postępowania, które jemu w końcu nie sprawiało nadmiernej satysfakcji.
Wracając jednak do huku, który obu panów postawił do pełni gotowości działania, nie musieli czekać długo na powtórkę.
Trzask.
Ciche uderzenie, niesiony pustym korytarzem. Dobiegało z jednej z niesprawdzonych jeszcze przez nich sal, około trzy-cztery klasy od miejsca w którym stali, prowadząc "pogaduchy". Edrick z kolei, miast strachu (bał się właściwie niejednego, ale o dziwo takie chwile zamiast przerażać, podnosiły mu pozytywnie adrenalinę i przyprawiały o szeroki uśmiech), rozpromienił się i kiwnął do towarzysza głową, podążając w ślad za nim.
Trzask. Trzask. Trzask.
Systematycznie co kilkanaście sekund.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Sro Mar 19, 2014 4:01 pm

- Jak nie? Oczywiście, że Cię to będzie cieszyć! Poza tym masz słodkie oczy jak szczeniaczek, więc tym bardziej Ci takie określenie pasuje! - Mówił całkowicie pewnym siebie tonem. I przybierając poważną minę odpowiedział na pytanie, spokojnie, wyjaśniająco, bez jednego drgnięcia wargi, czy jakiejkolwiek nutki wesołości w głosie.
- Bo widzę, że to do facetów Cię ciągnie. Twoje usta układały się jak do pocałunku, gdy się zbliżyłem, Twój oddech nie miał nic wspólnego z zażenowaniem, gdy dotknąłem Twoich włosów i poczułem lekki dreszcz, jaki Cię wtedy przeszedł. Dreszcz przyjemności. Widziałem parę razy jak mnie taksowałeś wzrokiem, nawet raz zatrzymałeś mi się na kroczu. Notabene bardziej tam patrzyłeś, niż na tyłek, więc pewnie jesteś uległy. Jak w bibliotece trzymałem Cię za ręce, to owszem, wstydziłeś się i chciałeś, abym Cię puścił, ale bezwiednie ściskałeś mi dłoń i delikatnie kciukiem przesunąłeś po mojej skórze. Jesteś gejem i w dodatku zdajesz sobie z tego sprawę. Co najwyżej się wstydzisz i boisz co inni sobie o tym pomyślą. - Na końcu wzruszył ramionami, cały czas jednak patrząc na rozmówcę.
Oczywiście Skorpion ściemniał, jak tylko mógł. Nie miał pojęcia, czy Edric jest bi, hetero, czy homo, nie zwracał uwagi, poza nielicznymi wyjątkami, na te przykłady jakie podał, nie miał pojęcia, czy chłopak to właśnie robił, ale fajnie było patrzeć, jak się jego towarzysz zawstydza. Poza tym w tej szkole prawie każdy chłopak lubił swoją płeć, więc Skorpi by się nie zdziwił, gdyby ten słodziaczek również.
Za to gdy usłyszał to straszne słowo, jakim został nazwany, zrobił zaraz obrażoną minę, skrzyżował ręce na piersi i tupnął nogą.
- Nie jeśtem tellolystom! - Powiedział przybierając dziecięcy głos, po czym, po przybraniu zamyślonej miny dodał.
- No może takim malutkim... Czasami... I pytasz się złej osoby. Ja zawsze przyciągałem innych do siebie i nie musiałem nic robić, żeby inni mnie nie odtrącali, dlatego tak w pełni tego mogę nie zrozumieć. Wiem jednak, że czasami samotność jest lepsza od takich zachowań i takiego towarzystwa Dzieciaku. - Teraz mówił poważniejszym tonem do starszego od siebie chłopaka.
- Poza tym marudzisz. Jeśli mówię, że możesz mnie wykorzystywać, to znaczy, że możesz i MASZ mnie wykorzystywać. Przy czym, mały zboczuchu, nie chodzi mi stricte o seks, tylko ogólnie. - No... Ależ się Skorpion rozgadał. Co ciekawe, zazwyczaj nie lubił mówić, ale zazwyczaj mówił dużo, bo uważał, że inaczej jego rozmówcy nie zrozumieją przekazu. Musiał im wszystko wyjaśniać, przez wzgląd, że nie byli tak inteligentni jak on. Zazwyczaj, w jego mniemaniu zawsze.
Za to te trzaski były coraz ciekawsze. Chłopak powoli kierował się w stronę klasy, z której było je słychać. W końcu, gdy znalazł się w jej pobliżu, rozejrzał się uważnie po okolicy i wreszcie, ostrożnie, zajrzał do środka.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Sro Mar 19, 2014 6:55 pm

- Mówisz to celowo, żeby mi dokuczyć, mam rację? - nadął się bardziej, zażenowany całą sprawą, aczkolwiek jeszcze nie aż tak bardzo jak miał okazję w chwilę później. To już była przesada! Znał siebie na tyle dobrze, by wiedzieć, że nawet podświadomie nie zrobiłby czegoś takiego. Zwłaszcza, że bardzo pieczołowicie pilnował tego za wszelką cenę odkąd tylko pamiętał. Albo raczej odkąd pojął, że płeć piękna nie jest w stanie go pociągać i nawet jeśli oglądał się za jakąś kobietą, było dlań całkiem naturalnym by podziwiać coś lub kogoś pięknego. Na tym podłożu nie jest istotnym czy mowa o kobiecie, mężczyźnie, zwierzęciu czy przedmiocie, ponieważ pozbawia wszelkich podtekstów czy skojarzeń. Nawet jeśli zainteresował go jakiś mężczyzna, patrzył w ostateczności z dystansu. Dyskretnie. I na pewno nie byłby w stanie poddać się impulsom, które u niego praktycznie nie występowały w stanie obecnym. Nawet wizja pocałunku za bardzo go krępowała.  
- Aarh! - wydał z siebie z siebie z przytłumioną złością i pokręcił gwałtownie głową w zaprzeczeniu. - Nie ma takiej opcji! Nie zrobiłem żadnej z tych rzeczy! Na pewno nie! Przestań obarczać mnie swoimi chorymi fantazjami, proszę! - nie żeby kolor jego twarzy przypominał już czerwoną piwonię w pełni rozkwitu czy coś. A mimo to, w jakiś magiczny sposób udało mu się zachować w miarę dużo pewności oraz przekonania co do własnych słów. Przynajmniej głosie. Gdyby jednak nie musiał, nie uwzględniał na głos, że jest hetero. Nie lubił kłamać, a świadome oszukiwanie siebie oraz pozostałych nie wychodziło mu na zdrowie.
- Dzieciak nie powinien nazywać innej osoby dzieciakiem. – odgryzł się. - Nie mówiąc o tym, że podstawiasz mój sposób widzenia pod swoje własne preferencje i nawyki, a to nie należy do odruchów szczególnie dojrzałych, tak samo zresztą jak zadufanie.
Nawet nie próbował mu dogryźć. Po prostu ubrał w słowa własne myśli, co przyniosło z sobą niespodziewaną i skomplikowaną ulgę. Nie był osobą radzącą sobie z takimi rzeczami, ale teraz przyszło mu to bez problemów? Ah, no tak... To dlatego, że się przejął, a w konsekwencji także uniósł.
- Nie zamierzam tego robić. Kropka. I prosiłem, żebyś nie mieszał mnie w swoje fantazje... – to te rzadkie momenty, gdy silił się na własne zdanie.
Gdy zbliżyli się do drzwi, wychylił się z kolei zza ramienia Michaela.
- ...? – zamrugał kilkakrotnie i zawiódł się niemiłosiernie, widząc jak uchylona szyba trzaska od przeciągu. - A-a... Co za zawód... - westchnął z żalem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
Widmo przeszłości
avatar

Liczba postów : 26
Join date : 20/12/2013

PisanieTemat: Re: Główny hol   Czw Mar 20, 2014 2:38 am

W pewnym momencie obydwaj chłopcy mogli usłyszeć cichy pomruk, który narastał z każą sekundą. Podłoga i ściany zaczęły wpadać w lekkie wibracje.
- Mercy... lord, mercy... - od strony okna dało się usłyszeć kobiecy szept. Wraz z nim, wibracje i dźwięk ustały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Pią Mar 21, 2014 8:55 pm

Nie było osoby, chyba że z bardzo poważnymi zaburzeniami psychicznymi, albo po niesamowitym przeszkoleniu i praniu mózgu, która by mogła panować nad swoją podświadomością i aż tak się kontrolować, żeby takie sytuacje nie były możliwe. Skorpion o tym wiedział, dlatego też mógł swobodnie wmawiać Edricowi, że coś zrobił, bo ten, jeśli chociaż trochę się nad tym zacznie zastanawiać, to wcale nie będzie pewny, że tego nie zrobił.
Teraz więc tylko się uśmiechnął i wzruszył ramionami, jakby pokazywał, że zapewnienia jego towarzysza są raczej zbędne, ale nie skomentował tego co mówił ten czerwoniutki na twarzy chłopak.
Najbardziej zabawne w tym wszystkim było to, że swoimi zapewnieniami i ogólnie swoją reakcją, Edric właśnie powiedział Skorpionowi, że to, co ten sobie wymyślił w żartach i co najwyżej podejrzewał patrząc na to co ogólnie się działo w szkole, oraz wygląd Edrisia, jest prawdą.
Ale jednak, żeby się chłopak nie stresował za bardzo, Michael powiedział cicho.
- Nie martw się. Nikomu o tym nie powiem. Mnie Twoja orientacja nie przeszkadza, ani nie zraża do Ciebie, więc tym też się nie przejmuj. Zresztą, zdążyłem Cię już trochę polubić Dzieciaku i mam nadzieję, że też kiedyś mnie polubisz. O ile wytrzymasz mój ciężki charakter i te częste wygłupy... - Ostatnie zdanie powiedział tak przybitym głosem, jakby sam siebie załamywał tym jak się zachowywał.
Za to, gdy dotarli do klasy i okazało się, że to tylko okno, Skorpion zamruczał wybitnie niezadowolony. Owszem, spodziewał się czegoś takiego, ale jednak... Gdzieś tam miał nadzieję, że okaże się to o wiele ciekawsze.
Zaraz jednak okazało się, że może jeszcze nie wszystko stracone. Ten szept... Szeroki uśmiech powrócił zaraz na twarz Skorpiona, który z tego wszystkiego wyjął lizaka z kieszeni, cicho rozpakował i wpakował do swojej paszczy, po czym po cichu zaczął podchodzić do okna.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Pon Mar 24, 2014 12:01 pm

- - gdyby osobowość Edrica nie była przesadnie spaczona pod względem uprzejmości i wszelkich niechęci do okazywania urazy lub złości, a także wdawania we wszelkie konflikty, zapewne teraz posyłałby chłopakowi iście mordercze spojrzenie. Jednakże miast tego, co najwyżej zabarwione zostało ono lekką irytacją, zażenowaniem i skrajną bezsilnością, bo najwyraźniej nie było nic, co mógłby zrobić aby pozostawiono ten temat bez komentarzy.
- Wszystko jedno. Myśl co chcesz. – mruknął pod nosem, chociaż z pewnością przez „wszystko jedno”, nie miał na myśli obojętności względem rozsiewania podobnych przypuszczeń dotyczących jego osoby. Nie chciał mieć później przez to dodatkowych obciążeń i problemów. Jakby wystarczającym już nie był sam fakt, jak bardzo zdawał sobie sprawę z ich prawdziwości.
- Wolałbym nie znosić więcej niż muszę i skupić się na naszej umownej literaturze, jeśli mam być szczery. – dodał z pewnym zawahaniem, czując w głębi ducha, że Michael to jednak człowiek przyciągający nie tylko kłopotliwe sytuacje ale i kłopoty same w sobie. Wystarczającym dowodem był sposób w jaki reagowali na niego uczniowie w bibliotece. Edric być może i nie był ulubieńcem mas, ale cieszył się z tego minimum szacunku jaki zdążył dla siebie wypracować wśród klasy oraz osób przychodzących do niego ze swoimi problemami w nauce. Pozwalał się wykorzystywać, teoretycznie nie oczekując niczego w zamian poza własną satysfakcją z udzielenia pomocy. Jego postawa sprawiała, że ludzie mimo wszystko go lubili i darzyli pewną dozą zaufania. Był wszakże bardzo pozytywnym gościem, trzymającym się z dala od wszelkich kłopotów.
Jeszcze raz staksował wzrokiem pomieszczenie, aby ostatecznie pokręcić krótko głową i cofnąć się z zamiarem ruszenia dalej, gdyby oczywiście nie „głos”, który wziął się jakby znikąd. Momentalnie spiął mięśnie ramion, nadstawiając przy tym uszu. Wydawało mu się? Nie. Niemożliwe. Jego towarzysz również zdawał się zareagować na ten dźwięk. Zdając sobie z tego sprawę, dreszczyk emocji zrazu przeszedł go po ciele, a oczy rozbłysły na nowo kiedy z wolna przekraczał próg za Michaelem, z tym iż zatrzymał się zaraz po tym. Jego oczy przesuwały się z punktu w punkt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Czw Mar 27, 2014 11:01 am

Słysząc odpowiedzi chłopaka ukłonił mu się nisko i służalczym tonem powiedział.
- Jak sobie wasza wysokość życzy. - Jednak bez jakichkolwiek złośliwości, czy też uszczypliwości.
Żądlasty był chyba przeciwieństwem Edrica. Nie miał nic przeciwko przyciąganiu kłopotów, oczywiście w pewnych granicach, oraz przebywaniu wśród osób, które mogą być jakoś kłopotliwe, bo dzięki temu życie było ciekawsze. Nigdy nie dawał się wykorzystywać. Nie zależało mu na szacunku innych, bo jeśli ktoś nie poznając go, albo kierując się plotkami, nie darzył go szacunkiem, to oznaczało, że sam nie był jego wart. A swoją postawą odstraszał, albo drażnił innych między innymi po to, żeby sprawdzić, czy skupiali się tylko na pierwszym wrażeniu, powierzchowności, czy też starali się go poznać. Jeśli to pierwsze, wtedy sami nie byli warci czegokolwiek. Jeśli drugie, wtedy można było myśleć o budowaniu zaufania i jakiś bliższych relacji.
Nie miał jednak swojemu obecnemu towarzyszowi za złe, że się przestraszył. Szczególnie, że widział, iż zależy mu na tym, aby inni go nie unikali i bał się czegokolwiek, co mogłoby zakłócić jego spokój, oraz relacje z otoczeniem. Skończył analizę, ocenił chłopaka, wsadził go do odpowiedniej grupy, na jakie w myślach dzielił ludzi i był zadowolony.
Natomiast te dziwne odgłosy, jakie wcześniej słyszał, wzbudzały jego niezdrową ciekawość. Wchodził powoli do klasy, rozglądał się na boki, wreszcie doszedł do okna. Obejrzał je uważnie, upewnił się przy okazji, że żaden odłamek szkła na niego nie spadnie, czy nic innego mu nie zagraża i zaczął wyglądać na zewnątrz. Dobrych parę minut mu zajęła ta obserwacja, zanim wreszcie z wyraźnie rozczarowanym wyrazem twarzy wrócił do swojego towarzysza.
- Chyba się przesłyszałem... - Mruknął smutno.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.


Ostatnio zmieniony przez Skorpion dnia Czw Mar 27, 2014 2:07 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Czw Mar 27, 2014 1:36 pm

Jak to on, bardzo szybko zaczął czuć się źle z tym co powiedział. A im dłużej o tym myślał, tym mocniej zdawało się go to gnębić. Przede wszystkim, zdał sobie sprawę, że po raz pierwszy w życiu sam i z własnej woli odrzucił podaną przez inną osobę dłoń. Nieważne do kogo należała, nie powinien był jej nigdy odpychać. Przecież właśnie na tym zawsze zależało mu najbardziej. Aby nie zostać odrzuconym. Nieważne jak dbał o spokój swojego małego świata, aż dotąd nie zdarzyło mu się postąpić równie nagannie – nagannie wedle własnego systemu wartości. Postąpił w sposób, w jaki sam nigdy nie chciał zostać potraktowany. Gdzie tu była logika?? I dlaczego aż tak przestraszył się jakichkolwiek relacji z tym dziwnym chłopakiem. Dziwnym... Czy to dlatego? Nie. Ponieważ nie wiedział jak dokładnie zachowywać się w jego towarzystwie? Ponieważ przewidywał, że sobie nie poradzi? Ponieważ nie umiał odgadnąć jego intencji... I czuł się przez to tak niespokojnie.
- - gdy chłopak mu się pokłonił, sposępniał momentalnie, przez co sprawiała wrażenie, że gdyby tylko posiadał psie uszy, właśnie z poczuciem winy by je po sobie położył. - Przepraszam... Pogubiłem się. Nie chciałem-... Uh, nie miałem na myśli... – próbując jakoś naprawić swój błąd, zaplątał się jedynie jeszcze bardziej, przez co musiał na chwilę przerwać i złapać głębszy wdech. A potem zacząć jeszcze raz. Powoli i spokojniej, jakkolwiek nerwowo przestępował od czasu do czasu z nogi na nogę. I nie. Nie dlatego, że chciało mu się do toalety.
- Jeśli nie masz nic przeciwko mnie, ja również nie mam nic przeciwko tobie... – niepewnym ruchem przeczesał palcami grzywkę, mamrocząc owe słowa diabelnie przepraszającym tonem. Gdyby nie przeważające poczucie winy, zapewne uznałby swoje zachowanie za odrobinę zabawne. W końcu... Michael zmusił go do reakcji wbrew sobie na dwa, zupełne sprzeczne z sobą rodzaje. Sprawił, że Australijczyk poczuł się kompletnie skołowany w tych kilku, mających między nimi miejsce sytuacjach.
Wracając jednak do odgłosów sprzed krótkiej chwili, zrobił bardziej zaciętą minę mimo iż również nie dostrzegł już, ani też nie usłyszał niczego więcej.
- Obaj to słyszeliśmy! Coś... Obaj COŚ słyszeliśmy!- zaprotestował na tyle pewnie, że gdyby tak jeszcze umiał równie zdecydowanie stawiać innego rodzaju sprawy na swoim, stanowczo żyłoby mu się o wiele łatwiej i przyjemniej. - Na pewno... Na pewno się nie przesłyszałem. – rozejrzał się z rosnącym żalem i nadzieją jednozceśnie. Jak gdyby dych miał zmienić zdanie i mógł nagle wyskoczyć wprost ze ściany, wiwijając im przecz oczyma marakasami i tańcząc sambę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Czw Mar 27, 2014 2:32 pm

Słysząc co jego towarzysz mówi, przyjrzał mu się uważniej, po czym machnął ręką. Jakby się nic nie stało.
Swoją opinię, przynajmniej bazową część, na temat tego chłopaka sobie wyrobił, stosunek też już zdążył ulec pewnej zmianie.
Zawahał się jednak na moment, zmrużył oczy dochodząc do wniosku, że taka odpowiedź, samo machnięcie ręki, może sprawić, że Edric będzie jeszcze bardziej się wstydził i źle się z tym czuł, więc uśmiechnął się do niego ciepło i powiedział rozbawionym głosem.
- Nie przejmuj się Dzieciaku, tylko szukaj duchów. W końcu po to tu jesteśmy. - Miał nadzieję, że to wystarczy.
Za to gdy Edric wspomniał, że też coś słyszał, Skorpion zatrzymał się i zaczął zastanawiać przez moment.
- Nie wiem co to za głos był... - Powiedział cicho, zamyślony, wreszcie powoli wrócił do okna, aby wyjrzeć na dwór. Rozglądał się uważnie, nie dostrzegając jednak nic, co mogłoby mu powiedzieć skąd się ten odgłos wziął, spokojnie wyszedł z klasy i poszedł do sąsiedniej.
Tam również sprawdził okno, również się rozejrzał po klasie, zobaczył, czy widać coś na dworzu. Gdy nic nie znalazł, ruszył do klasy sąsiadującej z nawiedzoną, tyle że z drugiej strony i tam powtórzył cały rytuał.
Na koniec jeszcze postał chwilę na korytarzu, wreszcie wrócił do swojego towarzysza.
- Jeśli obaj się nie przesłyszeliśmy, co jest mało prawdopodobne, chociaż możliwe, to jest jeszcze taka możliwość, że słyszeliśmy jakiś uczniów, którzy akurat chodzą poza budynkiem. W końcu tylko w środku nie wolno im przebywać a na zewnątrz są drogi, park i wiele innych miejsc, po w których, czy w których mogliby spacerować. - Przez moment się zastanawiał, w końcu spytał nieco nieobecnym głosem.
- Ruszamy dalej?

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Czw Mar 27, 2014 3:29 pm

Kiwnął głową na zgodę, nie chcąc zbytnio drążyć tematu. Czuł się już przez to wystarczająco nieswojo. Ponadto w dalszym ciągu uważał, że i tak nadto wystarczająco dużo czasu przyjdzie jeszcze spędzić im razem przed książkami... A skoro Michael nie wydawał się niczym urażony, było
w porządku.
- Nic nie poradzę skoro czuję, że zachowałem się jak prostak. - ciemność dawała się coraz bardziej we znaki. Kiedy nie poświecił na koszulkę towarzysza lub gdzieś w pobliży jego osoby, ciężko było mu już dostrzec konkretny wyraz twarzy. A może naprawdę powinien zacząć nosić okulary, tak jak zalecił lekarz? I przy okazji ograniczyć przesiadywanie przed komputerem oraz z książkami po nocy i przy słabym świetle-...
- Swoją drogą, długo zamierzasz mnie tak „tytułować”? Pomyślałby kto, że do niedawna sądziłem iż wystarczająco dziwnym była „Koala”. – ostatnie zdanie wymruczał o wiele ciszej i bardziej do siebie, wymijając się z szatynem by jeszcze trochę rozejrzeć po tajemniczej sali. Lewy, dalszy róg klasy wydawał się o wiele bardziej przeżarty czernią niż reszta. Prawdopodobnie stał tam jakiś mebel, który już dawno przestał istnieć. Być może wyładowana równie łatwopalnym książkami? W każdym razie odnosiło się wrażenie, że właśnie tam ogień raczył wyszaleć się naprawdę porządnie. A zatemm podczas gdy kompan sprawdzał pomieszczenie obok, Edric ostrożnie stawiał kroki na szaroburym sklepieniu. Kiedy poświecił latarką, wyglądało ono w miarę stabilnie.
- Myślę, że wiem co chcesz powiedzieć, ale... Czy widziałeś kiedyś na terenie kampusu jakąś kobietę, nie licząc czasami wpadających do uczniów matek? – zerknął w stronę wracającego do sali Michaela i sam zamyślił się na moment. Był pewien, ze głos który słyszał należał do kobiety. Był pewien...? Ech, teraz już niczego nie mógł być pewien. Aż pokręcił do siebie głową, kiedy to obracał się w miejscu aby ruszyć w powrotnym kierunku.
- W porządku, sprawdźmy może jeszcze kilka-... - słowo: „klas”, nie zdążyło już wypłynąć z jego ust tak jak planował w pierwszej chwili. Zagłuszył je bowiem krótki trzask, a następnie odrobinę dziwny dźwięk, który co najciekawsze wydobył się z jego własnego gardła. Coś na kształt zduszonego okrzyku zdziwienia, nim lewa noga zapadła się pod nim. A zatem podłoże jednak nie było aż tak stabilne jak sądził, przeszło mu przez myśl, zbyt jeszcze zdezorientowany by pojąć jak poważna może być to sytuacja. Zanim się bowiem obejrzał, rękoma zapierał podłogi po bokach, podobnie jak i prawą nogą przed sobą. Lewa zaś, do połowy uda zniknęła w nie tak dużej wyrwie pod nim. Ani ważył się poruszyć, nie wiedząc czy dźwięk cichego skrzypienia nie zapowiada oberwania się gruntu jeszcze bardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
Widmo przeszłości
avatar

Liczba postów : 26
Join date : 20/12/2013

PisanieTemat: Re: Główny hol   Czw Mar 27, 2014 5:49 pm

Skrzypienie podłogi powoli narastało, bowiem drgania gruntu znowu stały się wyczuwalne i tym razem najwyraźniej nie zamierzały ucichnąć tak szybko. Dodatkowo za oknem ponownie rozległ się błagalny krzyk kobiety.
- Pomocy! - Michael musiał zdecydować czy ruszy do okna czy na pomoc przyjacielowi.
W tym czasie Edric mógł zauważyć, że po jego lewej stronie zaczęła gromadzić się dziwna, rzadka mgiełka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Czw Mar 27, 2014 8:14 pm

- Po prostu pasuje to do Ciebie Dzieciaku. - Odpowiedział w pierwszej chwili, równocześnie sprawdzając wytrzymałość jakiegoś stolika, aby móc się na nim zaraz oprzeć, szybko jednak się roześmiał.
- Koala? A skąd się wzięło to przezwisko? - Spojrzał w stronę swojego towarzysza. Wyraźnie rozbawiło go takie przezwisko.
- Trochę kobiet się tu kręci. Matki, córki uczniów, czasami sprzątaczki, czy kucharki, ciekawskie dziewczyny, chcące sobie popatrzeć na śliczniutkich chłopaczków. Nie wszyscy też w tej szkole są homo, więc zdarza się, że jakiś uczeń przyprowadzi swoją dziewczynę. No i niektórzy wyglądają dziewczęco i taki mają głos, więc jest spora szansa na to, że ten dźwięk wydała żywa istota. W dodatku są filmy, gry, ktoś mógł coś głośniej puścić. - Wyjaśniał opierając się ze stoickim spokojem o stolik.
I nagle stało się. Trzask i pod nogą Edrisia zapadła się podłoga. Równocześnie rozległ się ten krzyk.
Chociaż stwierdzenie, że Edric był przyjacielem Skorpiona było bardzo poważnym niedomówieniem, to jednak oczywistym było co Żądlasty wybierze.
Szybko odbił się od stołu, na którym się opierał i skoczył w stronę chłopaka. W pierwszej chwili chciał do niego podbiec, ale te drgania gruntu go powstrzymały.
Pilnując, aby wokół niego wciąż były jakieś meble, na których w razie czego mógłby się oprzeć, czy złapać je, aby zachować równowagę, dotarł do towarzysza, badając przed sobą drogę. Gdy był blisko, złapał jeden ze stolików i przewrócił go do góry nogami, podsuwając chłopakowi. Edric mógł w razie czego stanąć na wytrzymalszym meblu, trzymając się przy okazji jego nóg.
Skorpion, trzymając ręką jedną z nóg, drugą sięgnął do chłopaka, żeby pomóc mu z tej dziury wyjść.
Na mgiełkę nie zwracał większej uwagi. Nie dość, że miał coś ważniejszego do roboty, to jeszcze zawsze uważał mrok i wszystko podobne za swojego sprzymierzeńca. Oczywiście jego zdrowie psychiczne zawsze było kwestią dyskusyjną.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Nie Mar 30, 2014 1:03 pm

- Chyba w takim razie powinienem się cieszyć, że jeszcze nie jestem nazywany „staruszkiem”. - westchnął zrezygnowany, choć jego matka w dalszym ciągu lubiła zarzucać mu, iż zgodnie ze swoim wiekiem, powinien zachowywać się jak nastolatek, a nie trzydziestolatek. Choć z jej punktu widzenia, nastoletnie zachowanie polegało w głównej mierze na chaotycznym okresie buntu, słabości do alkoholu, masowych imprez oraz szalonych pomysłów na każdym kroku, dlatego nie mógł tego brać zbyt serio. Nie miał tego rodzaju ciągot i jakoś nieszczególnie żałował. Jakkolwiek brakowało mu surfowania na wodach często rojących się od rekinów...
Uśmiechnął się za to odrobinę zakłopotany, kiedy Michael wyłapał „Koalę”.
- Nigdy o to nie pytałem, ale sądzę, że z powodu lecznicy w której pomagałem wujowi. Lecznicy dla koal. - wzruszył ramionami, zastanawiając się kiedy po raz pierwszy go tak nazwano. Prawie dwa lata temu... Kiedy przyjaciel zatytułował go tak w mailu.
Na więcej w dyskusji nie miał możliwości się wysilić. Głównie ze względu na dość kłopotliwe i niebezpieczne położenie, w jakim znalazł się kilka sekund później, początkowo nie będąc nawet w stanie wydusić z siebie pojedynczego słowa. Z krótkotrwałego szoku, lub raczej letargu w jaki wpadł Edricowy umysł, wyrwały go dwie, kompletnie niespodziewane rzeczy. Pierwszą było zatrzęsienie się podłoża, na co aż zacisnął oczy, jakby spodziewał się załamania pod nim reszty podłogi w każdej sekundzie. Jak duża była wysokość z jakiej by spadł...? Nie chciał wiedzieć. Definitywnie nie chciał! Drugą z kolei, następującą w ślad za pierwszą, był krzyk. Krzyk kobiety, dochodzący od strony okna. Zmroziło go to jeszcze bardziej. Oczywiście, że zdawał sobie sprawę z tego w jak niebezpieczeństwie się znajduje. Nie chciał tego bagatelizować, ale co jeśli tamta osoba również miała kłopoty?
Przełykając ciężko ślinkę, spróbował zaprzeć się rękoma i spróbować poruszyć unieruchomioną nogą, lecz bardzo szybko zastygł w bezruchu na nowo, a to z powodu jęknięcia i zatrzeszczenia podłogi pod nim.
- N-Nie chcę spaść-... Nie chcę tam spaść... – wymamrotał do siebie, teraz już nie na żarty przestraszony. Wzrokiem odnalazł Michaela, który w tym czasie wyraźnie krzątał się dookoła by jakoś mu pomóc. Ciężko określić rozmiar ulgi oraz wdzięczności jaki odczuł, gdy tamten wpadł na pomysł ze stołem. Starając się zachować spokój, a także nie słyszeć dudnienia we własnej klatce piersiowej, powstrzymywał ręce od drżenia... Z początku ciężko było mu je również oderwać od gruntu. Nie rozumiał dlaczego, ale było to w jakimś stopniu straszne. Jakby uniesienie ich miało samo w sobie doprowadzić do katastrofy. Zdusił jednak jakimś sposobem ogrom niepokoju i powoli podniósł jedną, chwytając nogi mebla. Ostrożnie przesunął też nieuwięzioną nogę, co nie było zbyt wygodne w pozycji w jakiej się znajdował,. Drugą zaś rękę z ewidentną prośbą w oczach wyciągnął by uchwycić się dłoni szatyna.
Spróbował wysunąć uwięzioną kończynę, ale nie było to łatwe. Gdy raz spróbował szarpnąć, poczuł z kolei ból. Brzegi musiały byś ostre, ale kilka obtarć czy rozcięć to doprawdy niewielka cena za możliwość ponownego stanięcia na obu o własnych siłach. Szarpnął zatem drugi i trzeci, by wreszcie coś... chrupnęło. To całe szczęście kawałek podłogi, nie zaś jego własna kość. Teraz powinno być łatwiej, ale potrzebował również pokazu siły od młodszego chłopaka.
I gdy tak zaciskał zęby, to, co wcześniej uznał za wytwór własnej wyobraźni, rzuciło mu się w oczy jeszcze bardziej. Skąd wzięła się tutaj mgła.
- ...hej. -  zwrócił swoją twarz w tamtym kierunku, ponownie zamierając w bezruchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
Widmo przeszłości
avatar

Liczba postów : 26
Join date : 20/12/2013

PisanieTemat: Re: Główny hol   Nie Mar 30, 2014 9:46 pm

Mgła wyraźnie składała się z pobłyskujących drobinek, Edric mógł przyjrzeć im się z bliska, tym bardziej, że... cóż to? Własne oczy robią mu zupełnie nieśmieszny żart czy oto mgła rzeczywiście uformowała się w sylwetkę dziewczyny odzianej w starodawną, ubogą sukienkę? Trudno było rozróżnić szczegóły jej twarzy, ale na pewno wykonała jakiś gest: podniosła dłoń i płynnym, łagodnym ruchem pomachała do chłopców, jakby w odpowiedzi.
- Hej. - Gdyby nie fakt, że niepokojące wibracje podłogi i towarzyszące temu dudnienie właśnie ucichło, łatwo byłoby niedosłyszeć niepewnego głosiku dobiegającego gdzieś od strony zjawy.
- Trzymaj się, ręki jego nie puszczaj, bo uleci z ciebie dusza. - Ostatnie słowo jeszcze brzmiało w powietrzu, gdy mgła zaczęła się rozpraszać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Pon Mar 31, 2014 10:29 am

W głowie Michaela pojawiło się oczywiście dziesiątki różnorakiego rodzaju pomysłów jak nawiązać do tego Koali, ale na razie zakończył ten temat. W końcu coś ciekawszego się działo, na czym skupiał swoją uwagę.
- To nie spadaj. - Powiedział łapiąc szybko za dłoń kolegi i trzymając mocno. W pierwszej chwili chciał się zaśmiać, że wprawdzie o jego rękę nie prosił, ale chętnie ją przyjmie, jednak za dużo rzeczy się pojawiało, które sprawiało, że jego uwaga była zbyt zajęta na takie wygłupy.
- Nie szarp się, tylko powoli przekręć nogę tak, aby łatwiej by Ci ją było wyciągnąć. - Dodał badając lekko grunt pod sobą i gdy stanął już pewnie, zaparł się, aby pociągnąć mocno chłopaka do siebie, jak ten tylko będzie gotów.
Chociaż skupiał swoją uwagę na Edricu, kątem oka widział, że dziwna mgła się pojawia, wreszcie z zaskoczeniem stwierdził, że chyba widzi dziewczynę.
- Chyba muszę ograniczyć liczbę pożeranych lizaków, bo zaczynają mieć na mnie zły wpływ... - Mruknął cicho zastanawiając się, czy może fakt, iż od kilku dni z nikim się nie kochał, nie spowodował tego, że teraz ma zwidy w postaci uroczych dziewczynek.
- Hmm... Siema..? - Odpowiedział na to obustronne "Hej". Mało brakowało a zapomniałby o tym, że musi pomóc towarzyszowi i podszedłby do tej mglistej dziewczyny. Na szczęście jednak zaraz się otrząsnął i powiedział.
- No dobra Dzieciaku... Wyciągamy Cię z tej dziury. - Spojrzał na chłopaka i, jak tylko ten chociaż trochę przekręcił nogę, żeby łatwiej ją było wyjąć, pociągnął go mocno do siebie.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Pon Mar 31, 2014 12:59 pm

Może i po jego spiętej postawie oraz minie nie było tego widać w aż tak znacznym stopniu, ale naprawdę cieszył się, że uścisk dłoni Michaela jest równie zdecydowany co i silny. Podobnie zresztą uspokajająco działała jego własna osobowość, która pomimo sytuacji w jakiej się znaleźli, nie zmieniła się ani o jotę. Proste stwierdzenie: „to nie spadaj” - jakby to była najnormalniejsza
i najwłaściwsza rzecz jaką powinno się powiedzieć w takiej chwili, zmusiło go do natychmiastowego otrząśnięcia się.
- Haha. – z ust wyrwał mu się nerwowy śmiech. Wtedy też dopiero zauważył jak bardzo doskwiera w nich suchość. Stres przyprawiał czasami o zabawne reakcje organizmu.
- Żeby to jeszcze mogło być takie proste. – marszczył brwi, raz kolejny kręcąc nogą w szparze. Tym razem faktycznie nieco mniej gwałtownie, choć naprawdę ciężko było od niego wymagać kompletnego stoicyzmu. Zwłaszcza gdy ogniste pieczenie znowu przeszyło kończynę, tym razem w wyższej partii łydki. Ból nie trwał długo, co zapewne musiało znaczyć, iż jeszcze raz zahaczył o jedną z ostrzejszych krawędzi i razem z nogawką, rozdarł także i skórę.
Serce łomotało w klatce piersiowej Edrica wystarczająco mocno, ale dopiero gdy srebrzysta mgiełka powtórzyła po nim w odpowiedzi, raczyło naprawdę zacząć wyrywać się jak szalone. Nie mógł uwierzyć własnym uszom. Ani tym bardziej oczom, kiedy to poczęła ona przybierać bardziej materialny kształt. Kształt człowieka. Kobiety. Młodej dziewczyny. Zjawa okazała się bardziej wyraźna, niż mógłby sobie wymarzyć. Nie był w stanie jej odpowiedzieć. Słowa uwięzły mu w gardle, lecz nie ze strachu. Prędzej z zauroczenia. Niemalże był skory zapomnieć o uwięzionej w dziurze nodze. Gdzieś pobocznie zaczął zastanawiać się także, czy przypadkiem nie śni, lecz z umysłowego letargu wyrwał go o wiele bardziej wyraźny głos towarzysza, który jak sztylet przebił się przez te subtelną osnowę. Mimo tego, ani na sekundę nie oderwał oczu od mglistej postaci. Nawet machinalnego zaparcia się na pewnie stojącej na odwróconym dołu do góry blacie mebla nogi, nie był w stanie zanotować. Zrobił to po prostu odruchem wraz z pociągnięciem jego ręki. Podłoga skrzypnęła, jęknęła i... wypuściła, pozwalając stanąć Edricowi na obu dolnych kończynach. Oczy miał otwarte szeroko, zaś usta lekko uchylone. Był jak zahipnotyzowany, w dalszym ciągu trzymając dłoń Michaela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
Widmo przeszłości
avatar

Liczba postów : 26
Join date : 20/12/2013

PisanieTemat: Re: Główny hol   Pon Mar 31, 2014 2:38 pm

Po chwili mgła rozproszyła się zupełnie. Zapadła wprost namacalna cisza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Główny hol   

Powrót do góry Go down
 
Główny hol
Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Spalona część szkoły-
Skocz do: