IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Główny hol

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Główny hol   Pon Sty 20, 2014 8:14 pm

Nie wiedział gdzie biegnie, łzy które nagromadziły mu się w oczach i spływały dość szybko. Kolejna i kolejna, przysłoniły mu widoczność. Satori wpadł do spalonej części szkoły, bez zastanowienia w ogóle, wleciał w te osmolone korytarze. Biegł i biegł, nie rozglądał się na boki.
Po co mi to było, no po co? – bił się z myślami. Może nie był mordercą, ale na pewno był zboczony. Może przez ten czas siedzenia w więzieniu nic nie ruchał i chce wykorzystać mnie. No tak słodki mały braciszek nadaje się idealnie. Jego wyobraźnia już zaczynała wariować i zdecydowanie szwankować, bo czerwonowłosemu znów przychodziły jakieś chore pomysły do głowy. Chyba nigdy nie był w tej części szkoły. Zatrzymał się, aby zorientować się gdzie go w ogóle przywiało.
Zapach go zdezorientował, wcale nie chciał znaleźć się w tak strasznym miejscu. Plotki, które czasem słyszał w szkole, mówiły, że w pożarze zginął uczeń i teraz straszy w tej części szkoły. Nie żeby Satori się bał, ale teraz jego zmysły jakoś się wyostrzyły. Gdzieś w oddali zniszczone okno targał wiatr i uderzało o framugę z tym charakterystycznym dźwiękiem. Takim jak w horrorach. Satori zaczął się bać. A gdy naszła go myśl, że tutaj może znaleźć go jego brat doprowadziła go do lekkiego obłędu. Chłopak odwrócił się szybko na pięcie i chciał uciekać. Nie zauważył jednak jakiegoś kawałka ławki czy też krzesła, leżącego na podłodze i zaliczył porządną glebę. Obeszło by się, bez szkód gdyby nie to, że leżały tam metalowe resztki wieszaka czy też krzesła. Były zniekształcone więc ciężko było to określić. Satori upadając uderzył w to coś głową. Ból był tak wielki, że go zamroczyło. Przed oczami zobaczył ciemność i stracił przytomność.
Ciekawe ile będzie nie przytomny? Czy kto go tu w ogóle znajdzie? Przecież uczniowie, raczej tu nie przychodzą. Bo po co? Przychodzić do niby nawiedzonej części szkoły, skoro jest tyle fajnych i normalnym miejsc na terenie placówki.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Pon Sty 20, 2014 8:35 pm

Idąc korytarzem dotarł w końcu do spalonej części szkoły. I zaczął się rozglądać zaciekawiony. Od niedawna tu był i nawet nie wiedział o żadnym pożarze.
- Oj... Ewidentnie to miejsce trzeba będzie zwiedzić. Może być całkiem przyjemne... - Powiedział cicho do siebie, gdy nagle usłyszał jakiś łomot, jakby się ktoś przewrócił. Lekko zaskoczony ruszył szybko w stronę tego odgłosu, świecąc sobie komórką i jeszcze z większym zaskoczeniem zobaczył leżącego na podłodze "brata".
- A temu to co się stało? - Spytał, zapewne otaczających go ścian i mebli, nawet tych zniszczonych, ale niestety każde z nich bezczelnie zignorowało to ważne pytanie. Dlatego Skorpuś był zmuszony samemu nachylić się nad bratem i, z lekkim niepokojem w oczach, co zapewne wiele osób by zaskoczyło, sprawdzić, czy Truskawce nic poważniejszego się nie stało. W końcu, gdy mógł odetchnąć z ulgą widząc, że to nic poważnego, uniósł braciszka najdelikatniej jak mógł i położył na najbliższej ławce, sprawdzając tylko wcześniej, czy się nie zawali.
- Kochanie... Czas wstawać do szkoły... - Powiedział cicho wyjmując wcześniej lizaka z ust i wolną ręką gładząc leżącego chłopaczka po policzku.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Pon Sty 20, 2014 8:57 pm

Jakby wiedział o plotkach i o duchu ucznia, to może nie leciałby tak bez zastanowienia na spotkanie ze zjawą. Bo tak naprawdę mógł to być duch. Ale że Michael był niedoinformowany, to poszedł w kierunku łoskotu, jaki wywołał upadający na posadzkę Satori.
No leżał tam na posadzce, dobrze że Skorpion nie przeszedł po nim, bo w korytarzu naprawdę było ciemno. Oświetlenie przecież nie działało, no ale teraz w telefonach komórkowych jest wszystko. Internet, kalendarz, kalkulator, aparat, kamera oraz latarka. O bardzo mocnym świetle.
Został posadzony na ławce, wciąż miał przed oczami ciemność, ale przytomność zaczęła mu wracać. Otworzył delikatnie oczy, nic dalej nie widział. Po czym zamrugał kilkanaście razy powiekami, a jakby zza muru słyszał jakiś w sumie całkiem przyjemny głos. Gdy jego wzrok przyzwyczaił się do ciemności jaka panowała w korytarzu popatrzył na postać obok siebie.
Gdy do Satori'ego dotarło kto mówi do niego i kto znajduje się obok, szybko podniósł się z ławki. Jakby chciał gdzieś uciekać. Zakręciło mu się w głowie, a głowę z tyłu przeszył straszny ból. Aż chłopak zachwiał się na własnych nogach.
– Co ty tu robisz? – zapytał niezbyt grzecznie, jak na sytuację, że Michael go znalazł i jeszcze udzielił mu w pewnym sensie pomocy. A ten zaatakował go takimi słowami. Wciąż czuł się jakby oszukany przez brata.
– Jeśli myślisz, że przez to że jestem młodszy dam Ci się wykorzystać to się myślisz. Nie zamierzam znosić tego, że się mną bawisz. Nie jestem twoja zabawką! – co to był za wybuch złości. Słowa wręcz wykrzyczane niosły się niczym stereo przez opustoszałe korytarze spalonej części szkoły. Kurczę, a wystarczyło by, gdyby powiedział dzięki. Ale on wciąż miał przed oczami scenę tego delikatnego żartu pod prysznicem oraz w myślach miał wspomnienie twardego penisa brata. To nie normalne! Przerażała go trochę ta myśl, że on na niego leci po tak krótkiej znajomości.
Coś zatrzeszczało jakby za plecami Satori'ego, a on zrobił się blady. Oczy prawie, że wyszły mu z orbit, a lewa ręka delikatnie się trzęsła. On się bał... tego miejsca, zachować przyrodniego brata i ducha, który tu straszy.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Pon Sty 20, 2014 9:11 pm

- No proszę! Już chciałem powiedzieć, że jesteś strasznym mięczakiem, ale widzę, że masz w sobie trochę ikry. - Powiedział spokojnie po tym wybuchu złości i dodał, modulując głos, żeby brzmiał bardziej jakby wypowiadał go starzec.
- Dobrze... Dobrze mój młody uczniu... Czuję Twój gniew... Wykorzystaj go! Nakrzycz na mnie a wtedy Twoje podróż na ciemną stronę mocy będzie zakończona! - I nie zważając na potencjalne protesty brata, położył mu rękę na ramieniu i pchnął w dół, żeby ten usiadł.
- A teraz się nie ruszaj głupolu mały. Trochę Cię przymroczyło, więc się nie ruszaj na razie, tylko odpocznij. - Powiedział spokojnie a nic w jego tonie, ani gestach nie wskazywało, że się przejął tym atakiem. I dopiero wtedy wrócił do pierwszego pytania Truskawki.
- Co ja robię tu... Co Ty tutaj robisz? Dwanaście ciężkich, szczerozłotych koron Twoją głowę... - Zaczął nucić w odpowiedzi, ale nie dokończył, bo zobaczył nagły przestrach nie dającego się wykorzystywać chłopaka. W pierwszym odruchu położył na nim w obronnym geście rękę, co go bardzo zaskoczyło i spojrzał w ciemność za Truskawką, potem jednak spojrzał na brata ze zdziwieniem w oczach, gdy dotarło do niego, że jego strach nie ma źródła w niczym materialnym.
- Boisz się ciemności? Co to w ogóle za miejsce? - Zapytał przenosząc swój wzrok na korytarz i nasłuchując.
- Często tu przychodzisz?

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Pon Sty 20, 2014 9:30 pm

On w ogóle nie wiedział skąd wziął w sobie tyle siły, aby na kogoś tak nakrzyczeć. Przecież Satori to miły, słodki, ugodowy chłopak. A tu takie coś, Nuke jakby go widział to chyba by go nie poznał albo bardzo się go przestraszył. Na to wychodzi, że czasem jak sytuacja przytłacza kogoś tak totalnie, to wybuch jest najlepszym sposobem na rozładowanie emocji. Słowa brata, jednak nie zadziałały kojąco. Sam jesteś mięczakiem! – pomyślał o chłopaku, czerwonowłosy. Potem gadał jakieś bzdury, jakby chciał go wyprowadzić z nerwów tak do końca. Często mu się to zdarzało gdy był mały. Jak upadł i rozwalił sobie kolano to podchodził do niego ojciec i drażnił się z nim. Mówił, że jest mięczakiem, że beksą, że na pewno jak tak się zachowuje jestem podrzuconym dzieckiem i takie tam. Dlatego słowo brata, nie przypadły mu do gustu. Przywołały tragiczne wspomnienia ze wczesnego dzieciństwa.
Gdy pchnął go na ławkę, aby usiadł na niej. Nie wiedział czego ma się spodziewać, a tu Scorpio kazał mu odpoczywać. Nie był zmęczony, tylko ta głowa go bolała. Ale będzie guz albo siniak. Jego głos był taki spokojny, jakby Satori swoim wybuchem nie zrobił na niego żadnego wrażenia. A to może i dobrze, bo jeszcze by pomyślał, że ma walniętego brata. Który robi awanturę o byle gówno.
Padło pytanie, a potem hałas. Chłopak nie był w stanie skupić się już na żadnym kolejnym słowie niebieskookiego. Gdy poczuł rękę brata na swoim ramieniu, ten mógł poczuć jak chłopak bardzo się trzęsie. Jak galareta – dosłownie. Satori przez ten mały gest przez chwilę poczuł się przy starszym chłopaku bezpiecznie, ale gdy padło to lekko drwiące pytanie z jego ust. Czar prysł!
– Nie ciemności tylko duchów. – powiedział cicho, jakby bał się, że to co skrywa ciemność za jego plecami zaatakuje go, gdy będzie mówił głośniej. Chciałby schować się za chłopakiem, ale jeszcze jakoś duma mu na to nie pozwalała.
– No c-c-co ty. Jestem tu pierwszy raz od pożaru. – oho Satori zająknął się ze strachu. Teraz to braciszek będzie miał na nim używanie, że naprawdę jest mięczakiem.
– To była nasza szkoła, ale wybuch pożar i podobno... – tu nie dokończył zdania, podniósł się i powiedział bratu na ucho dalszy ciąg zdania.
- ... zabił ucznia. Chłopak spłonął żywcem, a teraz według światków błąka się po korytarzach tej części i straszy. – znów w korytarzu coś zagruchotało, a Satori zrobił się jeszcze bledszy.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Pon Sty 20, 2014 9:50 pm

Satori nie wiedział jak ciężką, chociaż bardzo krótką, Skorpion toczył wewnętrzną walkę ze sobą, żeby nie pójść w ciemność zostawiając brata samego i nie zacząć udawać, że coś go tam dopadło a potem nie snuć się wokół Truskawki, poza zasięgiem jego wzroku, żeby straszyć go szuraniem, drapaniem ścian i ciężkim oddechem. Ileż to wysiłku kosztowało, ile krwi wylał na tym wewnętrznym polu bitwy, zanim wreszcie skapitulował przed czymś na kształt świeżo tworzącej się troski o tego nowego braciszka.
Więc tylko westchnął lekko i kucnął przed bratem, żeby ten poczuł się trochę lepiej widząc, że Skorpion nie patrzy na niego z góry, wziął lekko jego dłonie w swoje i zaczął mówić spokojnie.
- Dopóki jesteś tu ze mną, nie musisz się niczego obawiać... Jeśli jakiś duch będzie chciał Cię przestraszyć, to będzie miał ze mną do czynienia. - Uśmiechnął się lekko do brata i dodał.
- I przepraszam. Za ten żart i ogólnie za wszystko. No i zaręczam Ci, że nie mam zamiaru Cię wykorzystać, ani nic na siłę robić. Wiem, jestem mordercą, pożeraczem małych dzieci i w ogóle, ale pomijając inne kwestie, to najwięcej przyjemności jest z tego, gdy ktoś do Ciebie sam przychodzi. I to tylko dlatego, że naprawdę chce i naprawdę z Tobą. Więc tym się nie przejmuj. - Starał się, aby jego głos brzmiał ciepło, przyjemnie, spokojnie. I dopiero jak skończył, to dodał już lekką nutką rozbawienia.
- A teraz co powiesz na to, żebyśmy zapolowali na ducha, albo chociaż obejrzeli okolicę? To mogłoby być ciekawe... Wspólna wyprawa dwóch mężnych braci, którzy ruszyli w pożerającą wszystko ciemność, aby stawić czoła wielkiemu złu, zagrażającemu biednej szkole! Rozruszałbyś się trochę przy tym... A jakby się coś działo, to zawsze możesz się za mną schować.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Pon Sty 20, 2014 10:09 pm

Boże gdyby do tego doszło, to Satori pewnie zszedłby na zawał. Albo popadł w jakąś fobię ciemności. Wtedy nie mógłby sam po nocy chodzić, trenować w nocy samemu w parku. A jakby spał przy zapalonym świetle, bojąc się, że duchy czyhają na jego życie. Satori nie wiedział o tej walce, ale cieszył się gdzieś tam, że wygrał ją i nie zamierza straszyć swego młodszego braciszka.
Tam w głębi korytarza coś zahurgotało. Pewnie znów wiatr dostał się przez zniszczone okna do środka i swoja siła poruszał wyrwane po połowy drzwi z zawiasów czy sam szalał jak nienormalny po pustych korytarzach powodując ten dziwny dźwięk. W ogóle było tu zimno, bo nieszczelne, zniszczone ogniem okna wpuszczały wiele zimna w te opuszczone mury szkoły. Przez ten chłód było tu jeszcze bardziej strasznie.
Gdy Michael się do niego schylił, a raczej kucnął oczy Satori'ego zatrzymały się na oczach brata. Mówił do niego spokojnie, jakby się o niego troszczył. Ale czy to możliwe, że tak było? Ujął jego dłonie, miał przyjemnie ciepłe ręce. Czerwonowłosy uśmiechnął się do niego, jakby już nie chciał wracać do tego co tam wydarzyło się pod prysznicami. A nie chciał do tego wracać, bo usłyszał zdania, które przywróciły mu jakąś wiarę w funkcję jakie spełniać powinien starszy brat.
– Chyba jestem w stanie ci wybaczyć ten gest. Ale czy te plotki o tym, że jesteś mordercą są prawdziwe? – powiedział uprzejmie, bo kojący głos Michael'a działał na niego naprawdę bardzo uspokajająco. Kolejne pytanie padło samo z siebie, ale to przez braciaka, bo on wspomniał o tym, że jest mordercą. I pytanie jakoś samo się nasunęło.
Miły ma głos. – pomyślał, gdy Scorpion mówił coś o du-duch-duchach.
– No chyba zwariowałeś. Ja t-t-tam nie idę. – zaczął się jąkać, wyciągnął przed siebie dłoń i wskazał palcem ciemny korytarz. Kiwał głową na nie, jakby już nie był w stanie nic mówić.
– Z takich wypraw zawsze ktoś nie wraca. Nie zgadzam się. Jak chcesz to idź s-s-sam, ja poczekam na ciebie gdzieś gdzie jest jasno, ciepło i bezpiecznie. – powiedział wciąż przestraszony.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Pon Sty 20, 2014 10:39 pm

Czy plotki o tym, że jesteś mordercą są prawdziwe... Skorpion westchnął lekko zastanawiając się jaką odpowiedź dać, w końcu, jakby zrezygnowany, pokręcił głową.
- Nie... Faktem jest, że nie byłem grzecznym i ułożonym chłopczykiem, ale nikogo nie zabiłem. Komuś nie spodobało się to co robiłem, rzucił się na mnie a ja z kolei nie byłem spokojnym osobnikiem, oraz nie wiele spotkałem osób, z którymi nie byłbym wstanie sobie szybko poradzić, więc w efekcie oberwał parę razy ode mnie. Ale ponieważ nie miałem najlepszej opinii, więc skazano mnie na poprawczak. A skoro byłem w poprawczaku, to dzieciaki wymyślają coraz ciekawsze powody czemu tam trafiłem. Zresztą niektórzy są zazdrośni bo mam jak dotąd najlepszą średnią na swoim kierunku i bez wysiłku wszystko zaliczam, więc chcą leczyć swoje kompleksy i dać upust zawiści poprzez wymyślanie idiotycznych plotek. Także nie wierz w większość rzeczy jakie o mnie słyszysz... - Jakoś nie widać było, żeby go obchodziło co mówią inni. W sumie, to było to całkiem zabawne dla niego. Przynajmniej czasami. Za to na stwierdzenie, żeby szedł sam, roześmiał się cicho.
- Jesteś pewien, że chcesz, abym Cię tu zostawił? Samego? W tym... Świetle? - Rozejrzał się po otaczającej ich ciemności podnosząc się z klęczek, ale nie puszczając dłoni brata.
- To zabawne... Byłem już kiedyś w dokładnie takiej samej sytuacji. Z dziewczyną, która mi się podobała poszedłem do jakiś ruin. Stary dom, do rozbiórki, ale też różne plotki o nim było słychać. Ogólnie nie było to za mądre, że tam poszliśmy. Też się bała i też powiedziała, żebym sam sobie łaził jak chcę, ale kiedy wstałem, przyciągnęła mnie do siebie i pocałowała. To był nasz pierwszy pocałunek. Długo trwał, dobrych parę minut, ale dla mnie był jak wieczność. Nie wiem czemu, ale to właśnie ten pocałunek z nią lepiej zapamiętałem niż większość innych. I niż to, że potem spędziliśmy noc kochając się w tym opuszczonym domu. - Wpatrywał się w jakiś punkt przed sobą, gdy wspominał a w jego głosie na moment pojawił się smutek.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Pon Sty 20, 2014 10:58 pm

Oj nie ma co wzdychać, tylko przygotować jakąś przekonującą odpowiedź. Satori nie był typem, który wierzył we wszystko co przeczytał gazetach, ale akurat gazetka szkolna pisała wiele prawy. No nie tym razem, ale jak dotąd nie zawiódł się na niej. Były w niej wywiady z uczniami, nauczycielami, zdjęcia i różne informacje.
Siedział wciąż na ławce i starał się skupić całą swoją uwagę na starszym bracie, żeby nie słychać tych dziwnych dźwięków i przerażających odgłosów.
Odetchnął z ulgą gdy usłyszał, że gazetka szkolna jednak skłamała. Naprawdę mu ulżyło, nawet się chłopak czarująco do brata uśmiechnął.
– No tak jeśli biłeś go tak, jak ten worek treningowy dziś na sali, to sądzę, że została z niego tylko krwawa papka. Można to w sumie zaliczyć pod morderstwo. A ta żądza mordu w twoich oczach, gdy patrzyłeś dziś na mnie. Bałem się serio, więc łatwo można wyrobić sobie opinię. – powiedział to chłopakowi i cały czas patrzył w otchłań błękitnych oczu. Były naprawdę piękne.
Z obserwacji niekończącego się błękitu oczu Michael'a wyrwał go jego głos.
– naprawdę chcesz mnie tu zostawić? – wolał się dopytać, bo nie chciało mu się wręcz wierzyć, że zostawi go tutaj samego na pastwę losu jakiemuś duchowi, zmarłego ucznia. Bał się zostawać sam, ale może pobiegł by szybko do głównego korytarza tej niezniszczonej już części szkoły. Duchy jednak są szybkie. Obmyślał taktykę wydostania się jak najszybciej z tego strasznego miejsca, a wtedy jego brat zaczął opowiadać o latach, w których się nie znali. No w sumie mogłaby to być historia z dzisiejszego poranka, bo wtedy też jeszcze się nie znali. Widać i słychać było, że osoba o której mówił Michael była dla niego ważna. Ale skoro lubi dziewczyny, czemu pocałował mnie w usta.
Bawił się mną. Ale to już wiem. – pomyślał.
– My już pierwszy pocałunek mamy za sobą, ale nie zamierzam się tu z tobą kochać. – zażartował sobie z braciszka, bo nie mógł być już poważny.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Wto Sty 21, 2014 10:47 am

- Głupiś. Oczywiście, że nie chcę Cię zostawić. Jak możesz sobie w ogóle wyobrażać, że miałbym chcieć zostawić mojego słodkiego, ślicznego, małego, bezbronnego i w dodatku bezgranicznie we mnie zakochanego, oraz marzącego o namiętnym seksie ze mną braciszka na pastwę tego upiora, który właśnie się przekrada koło tamtej sali? - Powiedział to uśmiechając się wyraźnie rozbawiony i dodał od razu, starając się, aby jego ton zmienił się na bardziej bohaterski.
- Ja chcę, abyśmy ramię w ramię wyruszyli w głąb tej mrocznej otchłani, zacieśnili więź braterską walcząc z odwiecznym złem i jego armią upiornych sługusów a na końcu uratowali z jego niewoli piękną dziewicę, na której pokażę Ci co Cię czeka, jak wreszcie szczerze przyznasz się do swych uczuć i pragnień i przyjdziesz do mnie na kolanach błagając "Braciszku, weź mnie tu i teraz, jestem cały dla Ciebie"! - Przejęty tą wizję wyprostował się dumnie i wzniósł dłoń do góry, po czym nagle roześmiał się wesoło i  potargał bratu lekko włosy. Za to na jego stwierdzenie o kochaniu się i pocałunku wzruszył lekko ramionami.
- Braciszku, gdy uznam, że spełnię Twoje marzenie, to nasz pierwszy wspólny raz powinien być w łóżku. Dopiero wtedy będziemy mogli skoczyć w inne miejsca, takie jak na przykład ten hol. Natomiast co do pocałunku... - Ujął delikatnie podbródek braciszka w swoją dłoń i spojrzał mu w oczy.
- Chyba nie nazywasz tego muśnięcia pocałunkiem..? Jak ładnie poprosisz, to pokażę Ci jak wygląda pocałunek... I zaręczam Ci, że naszego prawdziwie pierwszego pocałunku nie zapomnisz nigdy.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Wto Sty 21, 2014 12:27 pm

Satori starał się już bardziej uśmiechać niż smucić i brać słowa brata niezbyt poważnie. Michael był chyba człowiekiem, który lubił robić sobie jaja z młodszych od siebie. A jeszcze gdy tym młodszym był jego nowo poznany brat to już w ogóle czuł się jak w siódmym niebie mogąc mu podokuczać. Czerwonowłosy starał się nie przejmować tą gadką o seksie, ale ostatnia część zdania go zmroziła. Na ciele pojawiła się gęsia skórka, jakby ze strachu, wszystkie mięśnie mu się napięły, a głowa zaczęła powoli odwracać się w stronę, gdzie podobno była zjawa. Chciał zobaczyć, ale ale nie dał rady. Usiadł znów na ławce i mocno przytulił się do nóg chłopaka, obejmując je z całych sił.
Czemu on mnie tak straszy? A może mnie przestrzega... może tam naprawdę to widzi. – myślami się zadręczał, ale nie przestał się trząść. Był cały jak truskawkowa galaretka.
Starał się naprawdę podchodzić do brata z przymrużeniem oka, ale on wciąż i wciąż powtarzał to samo. Jakby seks z bratem był czymś co go kręci. Przecież to swego rodzaju przestępstwo. On na razie nie potrafił pomyśleć o nim, jak o kimś z kim by się kochał. Poza tym dlaczego Michael był taki pewny, że Satori jest gejem?
– Nie podobają mi się twoje żarty, wiesz o tym prawda? – zapytał go cicho, wciąż obejmując jego nogi. Patrzył się w podłogę, bo bał się podnieść wzrok. Zjawa czy tam duch, były za blisko. Satori coraz bardziej się wkręcał w to wszystko, zaczynał czuć rzeczy, które w ogóle nie miały miejsca. Jak na przykład zimny oddech na plecach, zgrzyt paznokci o tablicę, szuranie krzeseł w sali obok. Był przerażony, nagle zrobiło mu się bardzo gorąco. Ręce zaczęły się pocić. Był przerażony!
Gdy ten znów pochylił się nad nim, znów ujął jego podbródek to Satori już zareagował kontratakiem, odepchnął mocno od siebie Michael'a.
– To nie jest śmieszne! – znowu podniósł głos. No chciał być wyrozumiały, tolerancyjny, ale brat przeginał. Przekraczał granicę. Robił krok do przodu, nie przejmując się niczym. W ogóle nie przejmował się tym co myśli Satori. Miał chyba na to wyrąbane, co niezbyt dobrze o nim świadczyło.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Wto Sty 21, 2014 9:50 pm

- Zbyt poważnie podchodzisz do życia i do otaczających Cię osób braciszku. - Powiedział spokojnie, myśląc jednak głównie o tym jak Truskawka się boi. Ten dzieciak był nie wiele młodszy od niego a aż tak bał się tej ciemności i głupich plotek o nieistniejących duchach.
- Przez to masz klapki na oczach i skupiasz się na czymś, co nie jest istotne a umyka Ci szerszy obraz. Nie mówiąc o tym, że nad Twoim poczuciem humoru należałoby popracować. - Skąd się brał ten jego strach? Czy Skorpion też byłby taki, gdyby wychowywał się w innej rodzinie i wyrósł na bardziej grzecznego chłopaka? Michael aż się wzdrygnął na samą myśl o tym i szybko doszedł do wniosku, że chyba jednak jego życie potoczyło się w lepszym dla niego kierunku. Na szczęście zauważał pewne oznaki tego, że Truskawkę da się trochę ogarnąć.
- Pewnie nie zwróciłeś uwagi na to, że im bardziej się na mnie denerwujesz, tym mniej się trzęsiesz i mniej myślisz o duchu? - Przyglądał się uważnie chłopakowi. Przekrzywił lekko głowę zastanawiając się nad tym, jak szybko Satori reaguje na słowa o potencjalnym kontakcie fizycznym z innym chłopakiem. Za szybko jak na zwykłego heteryka.
Skorpion odsunął się parę kroków, wchodząc głębiej w ciemność. W duchy nie wierzył. Z resztą po poprawczaku, chociaż oczywiście nie było to to samo co więzienie i po tym co tam widział, coś takiego jak duchy i ciemności go nie przerażały. Uśmiechnął się nawet lekko przypominając sobie słowa jednej bardzo fajnej postaci filmowej. "Ciemność? Urodziłem się w niej." Oparł się wreszcie o jakąś ścianę i patrząc na zarys brata lekko, w zamyśleniu, zaczął pukać w nią palcami.
- Masz chłopaka? Albo czy podoba Ci się jakiś? - Spytał nagle kierując się impulsem i tym co zauważył w reakcjach braciszka.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Wto Sty 21, 2014 11:17 pm

Może nie było tak, że ślepo wierzył w duchy. Ale słyszał od kolegów ze szkoły, właśnie o tym jednym. I jakoś jak się znalazł już w tym miejscu, dotarły do niego ich słowa. I bał się. Ale było coś w słowach Michael'a... chyba naprawdę był mięczakiem.
– Poczuciem humoru? Jak tak żartowałeś z chłopakami z poprawczaka to pewnie nie raz dostałeś wpierdol. – oho Satoś zaczął przeklinać, to znaczy, że był już poddenerwowany tymi żartami swego braciszka. Jeszcze jakby one były śmieszne? A ten starszy chłopak po prostu świetnie się bawił, molestując słownie i psychicznie młodego czerwonowłosego chłoptasia.
Strach ale przed czym? Przed tym cholernym duchem czy przed bratem, który chce wykorzystać swojego słodkiego, młodszego, bezbronnego i niewinnego braciszka? Bo jeśli chodzi o wykorzystanie to chyba nikt tego nie lubi, no chyba, że jest dziwką i trzepie na tym wielką kasę. Ogarnąć? On był ogarnięty... ehhh
– To znaczy, że robisz to wszystko dla mojego dobra, tak? W takim razie dziękuję. – powiedział ironicznie, a ostatnie zdanie, te niby podziękowania, brzmiały już jak kpina połączona z mega ironią. Chociaż coś w tym było, ale nie zamierzał się do tego przyznawać. Kurde no zdecydowanie za szybko? Jak ma niby inaczej reagować jak jest zapalonym pederastom. Ehhh wszystko się zaraz wyda, chyba, że Michael już wie...
Masarka. – dodał w myślach dobity tym, że Skorpion wie, że ma brata geja.
Mam nadzieje, że nie jest homofobem, bo jeśli tak... to mam przewalone. – na samą myśl, zacisnął pięści. Przeżył już raz coś takiego... ale to nie temat na teraz.
Zagłębił się w swoich myślach, a kiedy podniósł wzrok, zauważył że ten oddalił się w ciemność. A to co usłyszał... to jakie pytanie zadał, utwierdziło go w przekonaniu, że jego starszy brat już wie, że jego młodszy brat jest gejem.
– A...a co to jest w ogóle za pytanie. Lepiej już stąd chodźmy, zimno się robi. – Musiał się uspokoić, bo zaraz wszystko będzie jasne. Wstał więc z ławki, na której dalej siedział, zrobił kilka kroków, ale lekko zakręciło mu się w głowie. Ahh ten upadek, musiał mocno uderzyć się w głowę. Bo ból powrócił. Zaparł się ręką ściany i popatrzył w ciemność. Widział z niej tylko parę błękitnych oczu.
Niech on mnie nie znienawidzi. Niech będzie inny niż reszta mojej przeklętej rodziny. – pomyślał, po czym osunął się z powrotem na ławkę. Za szybko wstał i mu się zakręciło. To był znak, aby jeszcze zostali trochę w tym nawiedzonym miejscu.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Sro Sty 22, 2014 10:17 am

- W poprawczaku takie żarty, podobnie jak i inne były na porządku dziennym. I nawet nie wiesz ile miałem roboty z tym, żeby w pierwszym tygodniu swojego pobytu tam spuścić wpierdol, jak to ładnie określiłeś, tej połowie "wczasowiczów", która za dużo sobie wyobrażała, aby ustalić na wstępie, że wreszcie przybył Samiec Alfa i aby uniknąć problemów w przyszłości. - Zaśmiał się cicho, gdy o tym mówił. Potem to już tylko musiał utrzeć nosa od czasu do czasu komuś, kto zapominał o swoim miejscu a tak, to mógł odpocząć i się nie przejmować.
- I chyba wspominałem Ci, żebyś się nie ruszał na razie? - To zdanie wypowiedział surowym tonem i niosło ze sobą jakąś niewypowiedzianą groźbę, chociaż brzmiało to nieco jakby ojciec zły i zmartwiony mówił do małego synka, że uprzedzał, aby ten nie przebiegał przez ulicę.
Zaraz też z ciemności wyleciał jakiś ciemny kształt, unosząc się nad podłogą i rzucił się na Truskawkę, oplatając go swymi mackami. Ta straszna zjawa, nienazwany upiór, demon zrodzony z największych i najgorszych ludzkich koszmarów, był przyjemnie miękki, ciepły i niósł ze sobą zapach Skorpiona.
- Jak Ci zimno, to załóż. I jeśli bardzo chcesz, to mogę Cię wziąć na barana i zanieść do Twojego pokoju, o ile się nie wstydzisz, że ktoś by Cię zobaczył. - Powiedział spokojnie po rzuceniu bratu swojej bluzy z kapturem, o której zarówno on, jak i los nim kierujący kompletnie zapomnieli a której nie zdążył założyć wychodząc z łazienki, więc zupełnie bez sensu trzymał ją cały czas w ręku.
Chłopak, po rzuceniu swojej bluzy i stwierdzeniu, że faktycznie trochę się zimno robi, ale jakoś to przeżyje, cały czas wpatrywał się w swojego brata, chcąc wrócić do najciekawszego tematu.
- Wstydzisz się tego, że podobają Ci się chłopcy? - Skoro Satori nie odpowiedział normalnie, tylko chciał urwać temat, to tym bardziej Skorpion utwierdził się w przekonaniu, że jego brat ma w tej materii inne od przeciętnego faceta upodobania. Za to ton pytania był całkowicie pozbawiony emocji. Ani nie kryła się w nim odraza, czy niechęć związane z odmiennością brata, ani pochwała, czy sympatia.
- Pewnie nie tylko Ci się podobają, ale już masz pewne doświadczenia z nimi, skoro Twoje policzki upodobniły się kolorystycznie do Twoich włosów? - Oczywiście Skorpion nie widział teraz swojego brata na tyle dokładnie, żeby wiedzieć, czy się ten rumieni, czy nie, ale reakcja na to może być urocza.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Sro Sty 22, 2014 2:24 pm

No Michael mówił o sobie, tak jakby był najlepszy, najsilniejszy i w ogóle najodważniejszy. A to chyba nie możliwe, ale to dobrze, że ma taką wysoką samoocenę. Satori nie ma żadnej, więc może brat go nauczy jakoś może wierzyć w siebie.
To było do niego niepodobne, żeby taki upadek spowodował tyle problemów. Przecież na treningach upadki zdarzały się non stop, a ten jakoś go przyćmił. Może dlatego, że nie zjadł obiadu? A może dlatego, że na śniadanie zjadł jabłko i wypił kubek kawy? No może, ale dla niego to coś normalnego. Nie przepada za jedzeniem.
No opadł na tą ławkę nawet nic nie mówiąc, bo brat miał rację. Jego ton głosu sprawiał wrażenie złego. Czy chłopak był naprawdę na niego zły? Ale o co? Satori nie interpretował tego głosu jako troski – bo co to takiego? Jego ojciec nigdy się o niego nie troszczył, lepiej by było pewnie gdyby wybiegł na ulicę i coś go rozjechało.
– Aaaa serio? – ucieszył się jak małe dziecko.
– Weźmiesz mnie na barana? – zapytał znów, jakby nie wierzył w słowa braciszka. Bluza rzuca przez Michael'a spadła mu na głowę, ale zaraz ją na siebie włożył, bez zbędnego wykręcania się. Po prostu było mu zimno i myślał tylko o tym, aby się rozgrzać.
Kurczę w pokoju jest Nuke, ale chyba nie będzie mu przeszkadzało, że przyprowadziłem brata. Chyba, że będzie się do mnie dalej tak kleił to może być problematyczne. – ta myśl przemknęła mu z prędkością światła. A już zostawili temat jego lubienia czy nie lubienia chłopców, a tu nagle again. Fuck!
– Skąd Ci w ogóle przyszło do głowy, że podobają mi się chłopcy? – zapytał brata, ale kurczę, czemu wstydził się to powiedzieć bratu. Może dlatego, że jego rodzina nie wie. No może poza nianią, która jest najbliższa jego sercu. Ale to nie to samo, tego chłopaka o tu zna, bardzo krótko jak na zwierzanie się ze swojej orientacji.
Aaaaa, to co powiedział na samym końcu zupełnie wytrąciło go z równowagi. Poczerwieniał jeszcze bardziej. Doświadczenie? Jakie on ma niby doświadczenie? Zazwyczaj był na dole, choć z Nuke pewnie będzie inaczej.
Stop – o czym ja teraz myślę. – zganił się w myślach, ale jego wzrok zrobił się taki błogi, lekko zamglony. Usta delikatnie się otworzyły i Satori westchnął jakby właśnie miał iść się kochać, ze swoim kumplem.
Czemu w ogóle pomyślałem o seksie z Nuke?! Boże to mój przyjaciel! Chyba? A może nie?! – nastąpił w jego myślach lekki chaos. Nie był w stanie nic powiedzieć, zrobił się tak czerwony, że aż głos mu zamarł. Popatrzył tylko na brata tym maślanym wzrokiem, to chyba powiedziało mu wszystko o jego młodszym bracie.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Sro Sty 22, 2014 4:38 pm

O tak... Skorpion lubił być najlepszy. I zazwyczaj taki był, co głównie było spowodowane tym, że uważnie dobierał sobie przeciwników i rodzaj rywalizacji. Był inteligentny, żądny wiedzy a od poprawczaka polubił naukę, więc dobierał sobie takie przedmioty, które lubił najbardziej i najlepiej rozumiał, dzięki czemu zazwyczaj dostawał największe ilości punktów na egzaminach. Był silny, wysportowany, umiał się bić, ale nie był najsilniejszy. Dlatego starał się przyglądać przeciwnikom i dobierać pole walki tak, aby dawało mu przewagę.
- Wezmę braciszku. Chociaż zastanawiam się, czy nie zanieść Cię najpierw do pielęgniarki, czy szkolnego lekarza, czy co tutaj w ogóle macie, aby Cię obejrzał. To trochę nietypowe, żebyś tak długo miał zawroty głowy, chyba, że stało się coś poważnego. - Zmarszczył lekko brwi zastanawiając się nad tym, co mogło się Truskawce stać. Wydawało mu się, że nic nie jest, ale specem od medycyny niestety nie był.
Za to potem zapadła cisza... Skąd ci przyszło do głowy, że lubię chłopców i... Cisza. Czas do namysłu, czas, aby myśli zaczęły obracać się wokół jakiejś konkretnej osoby, rozmarzenie. Skorpion nie przerywał, stał w milczeniu patrząc z rozbawieniem w stronę brata, dopiero po dłuższej chwili powiedział starając się, aby jego głos niósł ze sobą coś na kształt odrazy.
- Fajnie. Okazuje się, że mój brat jest nie tylko mięczakiem, ale i pedałkiem... Ech... Życie bywa dziwne czasami... - Zaraz jednak z wesołym uśmiechem podszedł bliżej brata i pogłaskał go po głowie.
- To Twój chłopak, kochanek, czy przyjaciel i jeszcze nie wiesz co z tego wyjdzie? Ten o kim teraz myślałeś? - Spytał z zaciekawieniem i zaraz dodał ciepłym głosem.
- Mam nadzieję, że mi go kiedyś przedstawisz. A jak mi pomożesz w tym nowym dla mnie miejscu znaleźć kogoś do przytulania dla siebie, to będziemy mogli w czwórkę do kina chodzić, czy do parku, albo po prostu spędzać jakoś ciekawie czas. Anime oglądać, gdy trzeba będzie się uczyć do egzaminów. Co Ty na to? - Zapytał na koniec i usiadł obok Truskawki, zerkając na niego kątem oka.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Sro Sty 22, 2014 5:31 pm

A Satori jaki był? Też dobrze się uczył, ale nie był w szkole ani najlepszy, ani najgorszy. Był raczej przeciętny. Poza szkołą tylko w sporcie, który uprawiał i kochał był najlepszy. Nie bez powodu w tamtym roku na Mistrzostwach w Stanach Zjednoczonych został Mistrzem Potrójnego Salta wśród starszych juniorów. Rywalizował z chłopakami starszymi nawet o dwa lata i wygrał. Ale poza tym, jest zwyczajny. Poza cechami, które zdobył poprzez trenowanie czyli siłę, dobrą budowę to nie potrafił się bić. Zawsze gdy już ktoś się z nim bił, chłopak się nawet nie uchylał. Pozwalał na to. Mógłby uciekać wtedy nikt by go nie dogonił, ale mógłby wtedy dostać następnego dnia. Jakby Michael chciał bić się z Satori'm na pewno by go pokonał, rozgniótł by go na miazgę.
Słowa skorpiona, gdyby nie to, że potem zostały dopowiedziane inne bardziej ciepłe niż poprzednie, bardzo zraniły by chłopaka. A tego Michael nie chciał.
Pomachał rękami, jakby wypinał się na swoje myśli i na słowa brata.
– Co? Nie prawda co ty mówisz! – powiedział starając się wybrnąć z sytuacji. Ale gdy ten pogłaskał go po włosach, odechciało mu się grać w tę grę. Która i tak do niczego nie doprowadzi, poza kłamstwem. A ono zawsze wyjdzie na jaw, więc po co tak to wszystko utrudniać.
– Tak jasne, że pomogę ci kogoś znaleźć. A tak w ogóle to pierwszy raz pomyślałem o nim w ten sposób. – wyznał bratu i zrobił się czerwony jak burak, a policzki wręcz zrobiły się gorące.
– Nie, nie ma takiej potrzeby żeby iść do lekarza. Nic mi już nie jest. – wstał, aby to potwierdzić, ale ból z tylu czaszki normalnie go sparaliżował. Starał się tego po sobie nie pokazywać, więc nawet nie zacisnął pięści. Nie chciał być już więcej dla nikogo problemem. Wiedział, że bratu może być zimno. Dopiero co wyszedł z gorącej kąpieli, a tu wiało zimnym wiatrem.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Sro Sty 22, 2014 5:45 pm

- Czyli przyjaciel. A on powiedział Ci, albo dał do zrozumienia, że coś do Ciebie czuje? Do czegoś doszło między wami? - Interesował się "starszy brat". Miał nadzieje, że uda mu się kiedyś poznać tego potencjalnego ukochanego Truskawki i zobaczyć jaki to gust ma jego młodszy braciszek.
- Pierwszy raz o nim tak pomyślałeś... Czyli podoba Ci się pewnie od dłuższego czasu, ale nie byłeś wstanie rozeznać granicy pomiędzy przyjaźnią a czymś więcej? - Pytał dalej, spokojnie, nie pośpieszając się z odpowiedziami, po czym nagle roześmiał się.
- Wynika więc z tego, że to dzięki bratu się ogarnąłeś trochę i zacząłeś uporządkowywać swoje uczucia. Widzisz? Co Ty byś beze mnie zrobił? - Trącił młodszego chłopaka lekko łokciem w bok i znów się podniósł. Obrócił się do Truskaweczki plecami i kucnął.
- Wskakuj Mięczaku. Przecież nie będziemy tu siedzieć w nieskończoność, poza tym warto, abyś poleżał i odpoczął. Tylko powiedz, zdecyduj, gdzie się kierujemy. Twój pokój, czy szkolny lekarz? No i prowadź oczywiście... Wielu miejsc tutaj jeszcze nie znam i nie mam pojęcia gdzie masz swój pokój. - Chyba jego brat zdołał zdobyć na wstępie aż dwa pseudonimy. Truskaweczka i Mięczak. Wszystko jednak, łącznie z tym mięczakiem, wypowiedziane było ciepłym i wesołym tonem. I chłopak czekał na decyzję, mając nadzieję, że Truskaweczka się szybko zdecyduje. Faktem było, że mocno zmarzł, ale przecież nie odbierze bluzy swojemu młodszemu bratu, żeby samemu się w niej ogrzać. To by było wbrew wszelkim jego obecnym zasadom.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Sro Sty 22, 2014 6:31 pm

Kurczę, ale sprawa się potoczyła. Mieli rozmawiać normalnie, a tu taka rzecz. Choć chwila? Czy oni teraz rozmawiają normalnie? No tak młodszy brat opowiada starszemu o swoich doświadczeniach. Może Michael mu coś doradzi, nawet jeśli nie jest gejem jak on. To na pewno był w jakiś związku albo coś.
– Tak to mój przyjaciel i współlokator. Czy doszło do czeg... – wyjaśnił po czym skupił się na drugiej części pytania. Czy to, że Nuke wyznał mu uczucie to jest to coś? Czy może chodzi o to, że Satori czasem się z nim droczy w ten zboczony sposób? Czy może chodzi o to, że czasem patrzy się na jego tyłek? Czy...  
A nie wiem o co dokładnie chodzi! – pomyślał zawstydzony o tych wszystkich powodach, bądź konsekwencjach tego czegoś.
A jeśli chodzi o gust to różny, bo Satori nie jest na razie z nikim w związku i lubi pewnego hosta. Hmm można by powiedzieć, że nawet bardzo go lubi. Więc z tym typem, będzie ciężko. On po prsotu już tak ma, różni mu się podobają.
– Czymś więcej? Co przez to rozumiesz? – zapytał brata. Wiedział, że pewnie chodzi o miłość, ale może by mu Michael wytłumaczył o co w niej chodzi. Filmy niby dobrze to pokazują, ale może jak ktoś z rodziny mu wytłumaczy to zrozumie bardziej. Ale stop! Satori nie jest ułomem, on po prostu nigdy tego nie zaznał, więc nie do końca rozumie sens słowa miłość. Tak dla wyjaśnienia.
– Co bym bez ciebie zrobił? Hmm no nie wiem chyba bym umarł. – zaśmiał się i uśmiechnął do niego wesoło.
Jeszcze bardziej uradowany podszedł do brata „od tyłu” i usadowił się na nim wygodnie. No to wio! Chciałby powiedzieć, ale to już nie te czasy. Może gdyby dzieciństwo spędzali razem, bawiliby się w takie rzeczy.
– Sądzę, że lekarz odpada, to może do ciebie? Tam pewnie nie będę ci musiał prowadzić bo sam trafisz, prawda? – powiedział, a na jego twarzy malował się uśmiech. Uśmiech uroczy i tak optymistyczny jak nigdy. Zdecydowanie wolał być nazywany truskawką, truskawą i truskaweczką, niż mięczakiem.
Siedząc bratu na baranach, był w siódmym niebie. Gdy chłopak wraz z nim się podniósł ruszyli we wskazanym kierunku przez czerwonowłosego. Był to kierunek odwrotny do mrocznych korytarzy spalonego holu. Szli oboje w stronę szkoły. Satori miał nadzieje, że brat go nie wykiwa i nie zaniesie go do lekarza. On nie chciał, przecież nic mu nie było. Chyba?!

[2x z/t]

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Sob Mar 08, 2014 4:21 pm

Opowieści o duchach i tym podobnych zjawiskach, istniało chyba równie wiele co mitów oraz legend pospołu – tematyka podobnie bogata jak i pociągająca. Czy wszystkie z nich były przekłamane lub zwyczajnie wyssane z palca? Bardzo możliwe, lecz niekoniecznie prawdziwe. Każdy przekaz miał gdzieś swój początek. To dopiero jego rozwinięcie zabarwiane zostawało  nadmiarem wyobraźni bądź ludzkiej paranoi. Niemniej, czy nie warto było czasami zastanowić się jak wiele prawdy może w sobie kryć dla odmiany, zamiast od razu krytykować i wyśmiewać jej nieprawdziwość, której nawet nie jest się w stanie na dobrą sprawę udowodnić poza typowo ignorancko rzucanym wówczas: „bo to głupie” lub „po prostu niemożliwe”?
Edric nie znosił ignorancji.
Może i w pogłoskach o duchach nie było krztyny prawdy. Może to wszystko zostało wymyślone ku gwoli nastraszenia młodszych uczniów przez starszych rocznikowo kolegów. To nieważne, ponieważ nie było nikogo, kto mu o tym w tej chwili zaręczy. Nawet by sobie tego nie życzył. Eksploracja wydawała się świetnym pomysłem także na poznanie części budynku placówki, której jak dotąd na oczy nie widział. Dlatego szukanie duchów opłacić mu się mogło podwójnie. Poza tym, dreszczyk emocji jaki niosło ze sobą tego rodzaju przedsięwzięcie, nie równało się niczemu innemu! Przynajmniej tutaj, gdzie nie mógł o każdej porze dnia i nocy (oczywiście nie była na tyle nierozważny by robić to nocą...) wybrać się by posurfować. Uprosił zatem Michaela o odrobinę czasu, by mógł zanieść swoje rzeczy do akademika przed podjęciem wyzwania, jakim było szwendanie się o zmroku po nieco niebezpiecznej części szkoły w poszukiwaniu duchów.
Zabrał ze sobą podręczną latarkę, którą schował do tylnej kieszeni spodni, oraz niewielki notatnik i długopis. Branie aparatu, który i tak miał w razie czego w telefonie, pewnie niczego by nie dało.
Według instrukcji towarzysza, udali się w wyznaczone sobie miejsce. Znajomy i dobrze znany Edricowi zapach pogorzeliska, rozchodził się mimo lat jakie musiały już minąć od incydentu. Ciekaw był czy faktycznie zginęło tu kilkoro uczniów... Tą czy inną drogą, w wyśmienitym od razu nastroju, przemierzał z nim teraz hol. To czy przebywanie tutaj było legalne wg regulaminu, przestało mieć dla niego większe znaczenie.
- To musiał być naprawdę wielki pożar... - mruknął z nutą fascynacji, rozglądając się żywo dookoła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Nie Mar 09, 2014 10:26 am

Skorpion czasami zastanawiał się, czy nie ma duchów. W końcu od czasu do czasu pojawiały się różne dziwne informacje i opowieści, które potwierdzały ich istnienie. Nie wierzył jednak w to, żeby duch znajdował się stricte w tej szkole. Nie wierzył i żałował. Chłopak był na tyle dziwną osobą, że świadomość przebywania koło kogoś nienaturalnego, niebezpiecznego i nieznanego go pociągała. A gdyby jeszcze udało się takiego duszka oswoić, to chyba Żądlasty byłby w siódmym niebie!
No i dotarli. Gdy weszli w ciemny korytarz, wcześniej rozglądając się, czy nikt nie widzi gdzie idą, Skorpionowi przyszła do głowy straszna i bardzo przykra dla niego myśl. Dotarło właśnie do niego, że chociaż był tu już i chociaż ta historia o pożarze i zmarłych uczniach były niesamowicie ciekawe, to on się tym nie zainteresował, nie wywiedział co tu się właściwie tak naprawdę stało, czemu nie remontują tego korytarza. Nic. Kiedyś by spędził najbliższe dni na szukaniu jakiejś informacji a teraz? Spędził je na nauce... Chyba się zestarzał. I ta myśl podłamała go ewidentnie, zaraz jednak się otrząsnął i szybko doszedł do wniosku, że trzeba będzie nadrobić zaległości, oraz że nigdy nie przestanie być dzieckiem. Będzie musiał tylko odpowiednio pielęgnować w sobie tę swoją stronę.
- Ciekaw jestem co tu się naprawdę stało. I dlaczego... - Powiedział cicho, rozglądając się wokół. Przez moment nasłuchiwał, szukał jakiś odgłosów, ale chyba nikogo tu nie było. Była tylko ciemność, zapach spalenizny i meble, w większości podniszczone.
- No dobra. - Odwrócił się do swojego towarzysza i spojrzał na niego pytająco.
- Od czego zaczynamy naszą wycieczkę? - Spytał, cały czas mówiąc cicho. W końcu chciał zbudować odpowiedni nastrój, poza tym lepiej by było, gdyby żaden nauczyciel nie usłyszał rozmów napływających z głębin tych spalonych korytarzy.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Pon Mar 10, 2014 9:23 pm

Osmolona, czarna powierzchnia posadzki, ni to poskrzypywała ni cichutko chrzęściła charakterystycznie przy niemalże każdym, postawionym przez nich kroku. Podczas pożaru, płomienie musiały sięgać naprawdę wysoko, ponieważ kiedy odchylił głowę by spojrzeć przelotnie w sufit, także i on w większości miejsc został porządnie okopcony. Ile lat mogło minąć od incydentu? Rok? Dwa? Trzy? Podejrzewał, że z pewnością kilka. Pożary wybuchały w Australii każdego roku i z tego też tytułu, zdążył się dostatecznie napatrzeć wszelakim pogorzeliskom. Tylko skoro minęło aż tyle czasu, dlaczego dotąd szkoła nie zabrała się za odnowienie spalonej części budynku? Nie sądził aby kwestią były pieniądze – w końcu ciągnęli od uczniów (albo raczej ich rodziców) grubą kasę za przywilej pobierania nauki w tej prestiżowej placówce. A może właśnie pieniądze...? Lub prędzej skąpstwo dyrekcji oraz pracowników lub kogoś jeszcze wyżej? Założyciela? Nieco nurtujące, lecz z pewnością nie na tyle, by na dłuższą metę odwiodło myśli Edrica od perspektywy napotkania na jakieś zjawiska paranormalne.
- Być może warto kiedyś zapytać któregoś z nauczycieli lub przynajmniej poszukać w starszych gazetach i artykułach zebranych w bibliotece publicznej. – odparł mu, sięgając po latarkę i odpalając ją ze względu na to, iż z każdą chwilą za oknami robiło się coraz ciemniej. - Nie sądzę aby była to aż tak wielka tajemnica. - choć naturalnie, nie miałby nic przeciwko gdyby i owszem była. Dodatkowy dreszczyk emocji.
Przystanął wreszcie, spojrzał jeszcze ostrożnie w jedną i drugą stronę korytarza, którym dotychczas się przemieszczali i dopiero potem w twarz Michaela.
- Myślę, że na wstępie powinniśmy się rozejrzeć po wszystkich klasach. Rozpoznawczo. Słońce niedługo zajdzie, a lepiej wiedzieć nim zrobi się kompletnie ciemno, gdzie się za bardzo nie zapuszczać. Mówię o miejscach, gdzie być może podłoga zawaliła się podczas pożaru, albo ogień za bardzo ja zwęglił i wygląda na zbyt przeżartą żeby było bezpiecznie się po niej poruszać. Lepiej nie wpaść w nic takiego, a jeśli jest tu duch, miejmy nadzieję że poczeka aż będzie całkowicie ciemno~ – to ostatnie zdanie wypowiedział w pełni ledwie skrywanego entuzjazmu i tak nazbyt dobrze widocznego na jego twarzy. Gdyby mógł, sparkliłby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Wto Mar 11, 2014 4:04 pm

- W takim razie mamy pracę domową na najbliższe dni... - Powiedział rozbawionym głosem i zaczął się kierować w stronę najbliższej klasy.
- Przestudiować stare gazety i pomęczyć nauczycieli, aby się dowiedzieć co tu się wydarzyło i dlaczego nikt się jeszcze nie zajął remontem tej części. - Wszedł ostrożnie do środka i zaczął się rozglądać. Przesuwał spojrzeniem po podłodze, przyglądał się sufitowi, przeszedł nieco po klasie, żeby rozeznać się w niej i zobaczyć ile rzeczy wala się po podłodze. Przy całej tej zabawie pomagał sobie telefonem.
Zabawa była niezła jak dla niego. Czuł się jak poszukiwacze skarbów. W dodatku świadomość, że lepiej by było, aby ich nie przyłapano, no i delikatna nadzieja na to, że jednak spotkają jakiegoś ducha dodawały smaczku.
Ale pamiętał też o ostrożności. Wolałby, żeby żaden sufit na niego nie spadł, żeby podłoga się pod nim nie zarwała. Wpadnięcie w dziurę, czy nadepnięcie na coś ostrego również nie były rzeczami, o których by marzył. Stąd też to uważne rozglądanie się po otoczeniu.
- Tu jest chyba w porządku. Podłoga wygląda na stabilną. Przy oknach tylko trzeba uważać na odłamki szkła. - Powiedział wychodząc z klasy i kierując się do następnej. Stanął w drzwiach i zaglądając do środka powiedział rozmarzonym głosem.
- To miejsce ma swój klimat... Wyobraź sobie nocne spotkania tutaj, aby snuć opowieści o duchach. Albo seks na biurku nauczycielskim o północy... - Aż zamruczał zadowolony na samą myśl o tym. Przy okazji zaczął się zastanawiać, że jakby nieco uprzątnąć to miejsce i zobaczyć gdzie lepiej się nie pojawiać, to i w paintballa można by było tutaj pograć. Ale by była frajda.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edric

avatar

Liczba postów : 118
Join date : 14/02/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Sro Mar 12, 2014 5:51 pm

Zaraz... Chwila.
Ukosem, dyskretnie rzucił okiem w stronę Michaela. Czy jeszcze przed zaledwie kilkunastoma minuty w bibliotece, nie uprzedzał sam siebie aby uważać na tego, praktycznie kompletnie nieznajomego mu chłopaka? Jakby na to nie patrzeć, został podstępem zmuszony do udzielania korepetycji komuś, wobec kogo - jak zaobserwował z reakcji innych tam obecnych – uczniowie wyraźnie usiłują zachować bezpieczny dystans. Tymczasem zamiast tego, dał się w mgnieniu oka opętać wizji poszukiwania z owym duchów w całkowicie opustoszałej części szkoły. Ba! Jakby tego było mało, praktycznie umawiał się z nim na kolejne, podobne temu eskapady!
- Um... Ta-ak. Chyba można tak właśnie powiedzieć... - odparł za moment ponownie ostrożnie. Nie żeby czuł się jakoś specjalnie zagrożony, ale i tak odnosił wrażenie, że nie postąpił zbyt rozważnie. Cóż... Zmartwienia i tak nic już teraz nie dadzą. Jedyne co mógł zrobić, to odetchnąć w duchu.
Sam wszedł do sali naprzeciwko, rozglądając się uważnie. Nie potrzeba było nadmiernie dużo czasu aby dreszczyk emocji i fascynacja wzięły nad nim górę raz wtóry. Wszelkie wątpliwości umknęły jak za odjęciem ręki. Ostrożnie, na ugiętych w kolanach nogach sprawdzał grunt po którym stąpał. Przy okazji nadstawiał ucha.
- Tutaj też w miarę czysto i stabilnie. - poinformował, wybiegając krótkim truchtem i wymijając się z nim. O mało jednak nie wyrżnął na ziemię, kiedy dotarła do niego pomysł o seksie na nauczycielskim biurku. Ściągnął usta w cienką linię i marszcząc brwi, pospieszył się z dotarciem do następnego z pomieszczeń. Dobrze, że w zapadającej coraz szybciej ciemności nie było widać jego głupiego zakłopotania. Nie żeby przejmował się zbytnio brakiem własnego doświadczenia, ale miał już przecież wystarczająco lat... Powinien przynajmniej przestać odbierać tego typu rozmowy za krepujące. Nie było w tym w końcu nic nadzwyczajnego. Ani wśród mężczyzn, ani kobiet.
- Jakoś od seksu bardziej interesowałby mnie seans spirytystyczny. – odparł mu gwoli kompromisu i neutralnego podejścia do tematu. Nie musieli nawet jakoś specjalnie podnosić głosu żeby doskonale się wzajemnie słyszeć mimo przebywania w dwóch różnych pomieszczeniach. Echo było tutaj dość wyraźne, a brak większości drzwi i życia dookoła dodatkowo w tym pomagał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny hol   Sro Mar 12, 2014 7:03 pm

Wszedł ostrożnie do następnej klasy. Uważnie stawiał stopy, unosząc je przy każdym kroku niezbyt wysoko nad ziemią. To miejsce miało jedną wadę. Kurz... Nie było go tu może jakoś strasznie dużo, chyba ktoś to miejsce od czasu do czasu ogarniał, ale mimo wszystko było go tyle, żeby mu przeszkadzać. Po wszystkim będzie musiał wziąć porządny prysznic i wyprać swoje obecne ciuchy.
Gdy usłyszał co Edric by wolał, pokręcił głową z rozbawieniem i odpowiedział na tyle głośno, żeby jego nowy kolega go usłyszał.
- To chyba osoby, z którymi do tej pory się kochałeś były dalekie od rewelacji, że jest coś, co wolałbyś od seksu. - Rozejrzał się jeszcze po pomieszczeniu i odwrócił się, żeby z niego wyjść.
- Ale nie martw się, może w formie wdzięczności za naukę, pokażę Ci, że nie ma nic lepszego. - Mówił wesoło wychodząc ze zniszczonej klasy i patrząc w stronę towarzysza. Przesunął lekko spojrzeniem po jego ciele i pokiwał lekko głową zadowolony tym, co widział.
- Co nie zmienia faktu, że seans spirytystyczny tutaj może być ciekawym pomysłem. Obyśmy tylko nie wywołali nic z czym nie moglibyśmy sobie poradzić... - Odwrócił się i powoli ruszył w stronę następnej klasy. Zanim do niej zajrzał, zatrzymał się i przechylił głowę nasłuchując. Nawet przestał oddychać. Zaraz jednak podszedł do drzwi i stanął jak wryty. Jego mina była śmiertelnie poważna, podobnie jak i ton, gdy zapytał patrząc w głąb klasy.
- Chciałbyś zobaczyć spalone zwłoki? - Powoli, oddychając szybko, z szeroko otwartymi oczami odwrócił się w stronę kolegi i... Wyszczerzył się szeroko do niego.
- Bo ja tak. Jestem ciekaw jak wyglądają. Oczywiście na żywo a nie takie w telewizji. - I wszedł do środka, aby tę klasę również zbadać.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Główny hol   

Powrót do góry Go down
 
Główny hol
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Spalona część szkoły-
Skocz do: