IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sklep wielobranżowy

Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Sklep wielobranżowy   Nie Sty 19, 2014 2:22 pm

Sporych rozmiarów sklep, w którym można znaleźć wszystko. Od produktów spożywczych, przez chemię i po ogrodnictwo, a także różnego rodzaju ozdoby. Jak to wielki sklep, są małe koszyki i duże wózki na kółkach. Bardzo miła obsługa, a także kasy samoobsługowe.


_______________________________________________________________

Ze szkoły dosyć szybko udało im się wyjść, on musiał tylko zostawić swoja teczkę w pokoju nauczycielskim i odłożyć klucze na miejsce. Chwila moment i był gotowy do wyjścia. Ruszył więc spokojnym krokiem na zewnątrz, zakładając po drodze ciepły płaszcz i szalik. Zmarznąć nie miał zamiaru, a na miasto do galerii był kawałek. Mieli sporo do załatwienia, a nie chciał chodzić po pięćdziesięciu sklepach, więc skierowali się do tego wielkiego marketu w centrum handlowym, tam na pewno będzie to czego potrzebują.
- Myślę, że tutaj znajdziemy wszystko czego potrzebujemy - odparł łapiąc wózek na kółkach. Tutaj to na pewno zejdzie im sporo czasu, sklep był ogromny, miał masę alejek i jeszcze więcej produktów. A on tutaj bywał bardzo rzadko i na pewno sporo się naszukają zanim znajdą to czego potrzebują. Na szczęście na dzisiaj nie miał żadnych planów, cały dzień wolny, więc mógł go poświęcić uczniowi, za którym nie przepadał.
- Chcesz zacząć od czegoś konkretnego czy idziemy po kolei i patrzymy co się przyda? - zapytał wchodząc z wózkiem na teren sklepu. Rozejrzał się dookoła, było tutaj naprawdę ludzi choć dzięki rozmiarom sklepu nie było tłoku. Czekał na decyzję Vincenta, idąc powolutku pierwszą z brzegu alejką i zerkając na produkty. Może przy okazji zrobi sobie małe zakupy do domu, przydałoby się bo i tak niedługo będzie musiał iść do sklepu.
Powrót do góry Go down
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Sklep wielobranżowy   Nie Sty 19, 2014 2:47 pm

Kiwnął krótko głową, potulnie idąc tam, gdzie szedł Izuo i nie kwestionując. Chciał po prostu kupić te cholerne rzeczy, potem iść do apartamentu i napić się whiskey, w swoim miękkim łóżku... Aż zamruczał na samą myśl.
Rozpiął płaszcz, gdy tylko weszli do sklepów. Oczywiście, w środku był taki sam czarny, jak na zewnątrz.
- Możemy pozwiedzać sklep, mnie się nie śpieszy - mruknął, wzruszając ramionami. - No i stać mnie na rozrzutność, więc możemy wyjść nieco poza "plan". I tak zapewne będzie. - prychnął, przewracając oczami.
Przecież nie pierwszy raz był na zakupach i wiedział, jak to się zwykle kończy.
Coś, co jeszcze rzuciło się w oczy Vincowi, to... miziające się pary hetero. Tutaj się przytulają, tutaj całują, tutaj szepcą coś w uszko. Resztę szlachetnie zignorował. Skrzywił się, nawet nie mając zamiaru ukrywać swojego niezadowolenia. Ba, głośno i wyraźnie je wygłosił, ze znaną, gwiazdorską teatralnością:
- Co, do diabła... Jak ja się przytulam i całuję z moimi chłopcami, to każdy z tych pieprzonych hetero patrzy się krzywo. Nie mówiąc już o wyzwiskach, typu "pedały". Ale wiesz co, Iz? Ja się z tego śmieję. Przecież jestem c i o t ą! - prychnął pod koniec, rozbawiony. - Jakie to wkurzające. Kiedyś, zobaczysz Iz, podbiję jakiś kraj i nazwę go Homoland!  - wyszczerzył się w jego kierunku, najwidoczniej urzeczony własną wizją podboju. - Albo Vinceland... O, to też niezłe. - stwierdził z nieukrywanym narcyzmem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep wielobranżowy   Nie Sty 19, 2014 9:12 pm

Również rozpiął płaszcz gdy weszli do sklepu, było dużo cieplej niż na dworze. W takich galeriach zawsze przesadzali z ogrzewaniem. Szalik zdjął i rzucił do wózka na dno, nie wygodnie było tak z rozwiązanym, a do tego mógł mu spaść, podłoga najczystsza nie była.
- Również jestem za zwiedzaniem sklepu, nie spieszy mi się nigdzie, a i przy okazji mogę zrobić sobie niewielkie zakupy skoro już jesteśmy w sklepie - odpowiedział z kiwnięciem głowy choć Vincenta na pewno nie obchodziło to, że miał zamiar kupić i dla siebie coś. Chciał po prostu też mieć jakąś korzyść z tej małej wycieczki.
I on wyraźnie widział te pary hetero miziające się wszędzie choć nie zwracała na nich tak dużej uwagi jak Vincent, wolał po prostu olewać te widoki i zająć się tym po co tutaj przyszedł. Ale jak widać młodszy chłopak nie potrafił tego zignorować tak jak on.
- Oni są po prostu niewychowani, jak z jakiejś wsi - powiedział dosyć głośno gdy przechodzili obok jednej z takich par, mając nadzieję, że może chociaż trochę ich zawstydzi. A co, niech wiedzą, że gorszą ludzi swoim zachowaniem. To naprawdę było nie na miejscu aby się obściskiwać w publicznym miejscu i nie zwracać uwagi na innych. A co z dziećmi? One nie powinny na takie rzeczy patrzeć przecież.
- Chętnie odwiedzę ten Twój kraj jak już do stworzysz - odparł ze śmiechem, zaraz zatrzymał się przy jednym z regałów. - No, to świeczki zapachowe warto wybrać. Jakiś konkretny zapach? - wszedł w mniejszą alejkę przyglądając się świeczkom. Masa kolorów, kształtów, do tego różnej wielkości. Ogromny wybór, człowiek nie wie co wziąć. No, ale tu wybór należy do Vincenta, to jemu świeczki mają się podobać.
Powrót do góry Go down
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Sklep wielobranżowy   Pon Sty 20, 2014 1:22 pm

Parsknął śmiechem, gdy tylko usłyszał naganę Izuo, skierowanej do parki. Oczywiście, Matrona nawet nie próbowała tego ukryć, nie krępując się tym, że było to niegrzeczne. Czasem naprawdę ten  człowiek go bawił i to (o dziwo) nie wzbudzając w  nim politowania! Oczywiście, kobieta łypnęła na nich spod byka, ale nie skomentowała i udała się ze swoim partnerem dalej, chociaż - o dziwo - odsunęła się od niego!
Gdy w końcu przestał rechotać, mógł spokojnie wybrać świeczuszki, a ich wybór był dość... zadziwiający. Chrząknął, zabierając się do roboty.
Jako, że nosek miał wybredny, a oczy spoglądały bardzo krytycznie, spędził nad wyborem pięć minut, nim w końcu nie raczył wybrać kilka pojedynczych, identycznych świeczek. Zerknął na nauczyciela, podsuwając mu ową rzecz pod nos, która nie dość, że była w kształcie pąka róży, to jeszcze tak samo pachniała i to całkiem intensywnie! Nie czekając na opinię nauczyciela, dał je do wózka.
- Ciekaw jestem, czy jakby homoseksualiści byli większością, przy tym grupą dominacyjną nad hetero, znęcalibyśmy się nad nimi? - spojrzał na Izuo, ciekaw odpowiedzi - Ja prawdopodobnie tak. Już teraz jestem najwyższej klasy heterofobem. - odparł jakby nigdy nic, jakby wcale nie mówił o przemocy. - Mój kumpel został napadnięty przez homofoba. Pan dres dostał lat mniej, niż za rozprucie psa. - prychnął, nie ukrywając pogardy. A psychologowie dziwili się, czemu jest tak negatywnie nastawiony do świata.
Przeszedł kilka kroków, taksując spojrzeniem świeczniki. Sięgnął po jeden z nich, złoty, najwidoczniej zastanawiając się nad kupnem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep wielobranżowy   Pon Sty 20, 2014 6:55 pm

Uśmiechnął się pod nosem gdy Vincent zaczął się śmiać z jego nagany rzuconej do parki choć nie bezpośrednio. Najważniejsze, że nagana zadziałała, nawet jeśli była śmieszna. Po prostu nie lubił kiedy ludzie okazywali swoje uczucia tak publicznie, jakby byli ze sobą tylko i wyłącznie na pokaz, a nie z powodu uczucia. Takie zachowanie było strasznie sztuczne jego zdaniem, szczeniackie popisywanie się.
Kiedy weszli w tą alejkę ze świeczkami zauważył, że Vincent nie podejmie decyzji zbyt szybko, więc sam zaczął chodzić wzdłuż regałów i przeglądać świeczki. Co ciekawsze zapachy sprawdzał, podnosząc ostrożnie świeczki i wąchając je. Gdyby ich potrzebował to pewnie jakieś by kupił, ale tak to nie było sensu w wydawaniu pieniędzy na coś czego nie potrzebuje. Widząc, że Vincent coś wybrał powąchał te świeczki.
- Świetny wybór, bardzo ładnie pachną - stwierdził gdy chłopak już wrzucił je do wózka. Poszli więc kawałek dalej sprawdzając każdy z rzędów w poszukiwaniu potrzebnych rzeczy.
- Wiesz, to raczej jest kwestia charakteru niż orientacji. Mam kumpli hetero, którzy wiedzą, że jestem homo i im to nie przeszkadza, więc są i porządni ludzie, którzy tolerują odmienność - wyjaśnił chłopakowi, idąc powoli z wózkiem. Taki był jego punkt widzenia, orientacja nie decydowała o tym jaki człowiek jest. Wszystko zależało od wychowania, od tego czy ktoś jest tolerancyjny czy też nie.
- Niestety ten świat jest jeszcze zbyt nietolerancyjny, ale to się zmienia. Młodsze pokolenia mają inne nastawienie do tych spraw. Chcesz kupić ten świecznik? - spojrzał na ozdobę, którą Vincent trzymał w ręku. Dosyć ładny choć on sam nie przepadał za złotem, zdecydowanie ładniejsze było srebro.
- Nie zastanawiaj się zbyt długo bo nie wyrobimy się do wieczora - zażartował z uśmiechem, przy okazji sięgając do półki z odświeżaczami do mieszkania i wybrał sobie jeden o delikatnym zapachu.
Powrót do góry Go down
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Sklep wielobranżowy   Pon Sty 20, 2014 8:53 pm

Spojrzał na niego odrobinę bystrzej, po czym posłał mu ten swój sławny uśmieszek.
-  Parka hetero? Jesteś pewien, że nie przeszkadza im to tylko wtedy, gdy patrzą na ciebie? Ludzie stają się sobą dopiero wtedy, gdy odwracają się plecami. - stwierdził demotywująco, parskając nawet pod nosem. Vincent był przyzwyczajony do tego, że zazwyczaj miał inne poglądy od swoich rozmówców. -  Młodsze pokolenia mają to do siebie, że z reguły są bardziej tolerancyjne, ale przy tym głupsze. - wydał kolejny osąd ze wzruszeniem ramion.
Matrona również preferowała srebro, ale chciała, żeby ta randka była ciepła, więc wybierała te żywsze kolory, dlatego już po chwili trzy świeczniki znalazły się w wózku. Ponownie się cofnął, chcąc wziąć takie długie, do kolacji. Wziął białe o zapachu wanilii. I te wylądowały w wózku, a sam Vincent ruszył powoli przodem.
- A co, szkoda ci na mnie tyle czasu? - prychnął, przewracając oczami -   Wieczór jest piękny, więc tym bardziej nie mam zamiaru zostawać w akademiku. I sprawa jest taka, że ja nie umiem gotować, więc będę musiał zdać się na hotelarskie jedzenie, więc produkty spożywcze w większości można ominąć. - zarządził, zaszczycając monologiem Izuo.
Chociaż vincentowa osoba była wkurzająca, głos miał ładny. Przecież był piosenkarzem!
Nie minęło nawet pięciu sekund ciszy, a znowu westchnął ciężko.
-  A jednak będziemy musieli tam iść. Skończyło mi się kakao - cmoknął niezadowolony.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep wielobranżowy   Wto Sty 21, 2014 12:35 pm

- Nie mają żadnych korzyści z zadawania się ze mną poza moim towarzystwem, więc i po co mieliby udawać? Co innego gdyby na przykład robili to dla pieniędzy, ale ja do bogatych nie należę, niestety - zakończył wypowiedź z lekkim śmiechem. Owszem, wiedział, że ludzi potrafią być fałszywi, ale robili to raczej dla jakiś korzyści, a przyjaźń z nim naprawdę nie dawała nic. Więc w tym wypadku Vincent raczej się mylił.
- Ale wiesz, że sam należysz do tego młodszego pokolenia? - zapytał ucznia ze śmiechem. Bo on miał własnie na myśli pokolenie Vincenta, tych nastolatków. Kolejne pokolenie to jeszcze dzieci, które nie mają wyrobionego zdania na takie tematy. Czekał z koszykiem aż Vincent wybierze to co chciał, widać, że chłopakowi serio zależało na porządnym przyszykowaniu wszystkiego.
- Wcale mi nie szkoda, myślałem, że raczej masz jakieś plany na wieczór, ale skoro nie to możemy wszystko dokładnie obejrzeć. - odparł spokojnie, nie przejmując się wcale tym prychnięciem. Jak dobrze, że Izuo miał wręcz anielską cierpliwość, przydawała się w takich sytuacjach jak i w szkole czasami.
- Kakao? No okej, ja i tak chciałem zrobić sobie małe zakupy w tamtej części sklepu, więc tym lepiej. Idziemy od razu tam czy coś jeszcze potrzebujesz? Wino masz w domu? - dopytywał chłopaka. Chciał być pewny, że o niczym nie zapomną i wszystko uda im się załatwić za jednym razem zamiast później latać po sklepach na ostatnią chwilę.
Powrót do góry Go down
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Sklep wielobranżowy   Wto Sty 21, 2014 1:04 pm

-  Jak to nie? Nie pójdą do nieba, jeśli będą wyzywać gejów. - parsknął rozbawiony -  Poza tym, wiesz. Wyzywanie ciebie w twarz byłoby niekulturalne, więc powiem, że czasem hetero mają jakąś klasę. Wiem, że należę do tego samego pokolenia, jednak pomnóż to wszystko przez mój narcyzm, a zyskasz odpowiedź, Iz. - spojrzał na niego z politowaniem.
Kiwnął krótko głową na temat zakupów, znudzony patrząc na półki. Nigdy nie był dostosowany do bawienia się w zakupy, jak jakaś rodzinka. Preferował imprezy. Miłość, jak to mówią, wymaga poświęceń, ale czy poświęcenie jest miłością? Odwieczne pytanie w głowie Stara.
-  Będę musiał kupić jeszcze jedzenie dla kotów. Młode, ale mam nadzieję, że suche żarcie, czy co tam jedzą koty, nie stanie im w gardle - prychnął rozbawiony na swoje słowa, prezentując swój czarny humor - Cholera! Znowu moja lista zakupów nieoczekiwanie wzrosła! - syknął nagle wkurzony, nawet przyspieszając kroku.
Skręcił w jakąś alejkę, a Izuo na chwilę stracił go z oczu. Tam Vincent taksował żarcie dla zwierząt, szukając mordki kota. Gdy znalazł, a była to cholernie dużą paczka... Sięgnął do niej. Okazała się być większa, niż Bożyszcze przewidywało, dlatego zaraz spadło z hukiem na podłogę. Star się nieznacznie najeżył, ale nic nie powiedział.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep wielobranżowy   Wto Sty 21, 2014 8:50 pm

- Gdyby ktoś był aż tak wierzący to by również uważał, że samo rozmawianie ze mną jest grzechem - odparł z lekkim śmiechem. Trochę bawiła go ta wymiana argumentów między nimi. Musiał przyznać, że chłopak potrafi dać logiczne argumenty jednak on sam mógł tez je przebić. I tak mogliby toczyć tą dyskusję w nieskończoność.
-Tak wiem, Narcyz się nazywasz. Jesteś piękny i uroczy - zanucił z uśmiechem. Słuchał muzyki z całego świata i tak mu się skojarzyła jedna piosenka z narcyzem. Nie pamiętał jak dalej szła, ale na pewno idealnie pasowała do Vincenta. Była o takim prawdziwym narcyzie, co nawet miał tak na imię.
- Masz kociaki w domu? Zależy jak małe to może jedzą suchą karmę - odpowiedział choć końcówki zdania Vincent chyba nie usłyszał bo przyspieszył kroku i wpadł między alejki. Izuo sam przyspieszył szukając go kiedy usłyszał hałas. Ruszył w tamtą stronę i zobaczył Vincenta stojącego obok paczki karmy, która wylądowała na ziemi. Uśmiechnął się i pokręcił lekko głową.
- Małym kotkom nie możesz wziąć jakiejkolwiek karmy, musi być taka, na której pisze "junior" - wytłumaczył podchodząc do półki i patrząc na wszystkie karmy. W końcu złapał niewielką paczkę i podstawił chłopakowi pod nos. Karma dla kociąt zazwyczaj jest w małych paczkach.
Powrót do góry Go down
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Sklep wielobranżowy   Wto Sty 21, 2014 9:28 pm

-  Zależy o której parafii mówimy i o jakim stopniu nawiedzeniu - prychnął pod nosem. Vincent bardzo lubił dyskutować, tym bardziej ze świadomością,  że zdoła rozmówcy narzucić swoje racje -  Piękny i uroczy? Iz, bo się cholera, zarumienię. - wymruczał  wręcz i krótko szturchnął go łokciem w bok.
Oczywiście, bynajmniej daleko mu do tego było.
Istny dramat stał  pod półkami, a nawet nie potrafił aż tak wysoko podnieść tej cholernej paczki. Znowu był w centrum uwagi, chociaż  w tej chwili sobie tego nie życzył. Cholera, cholera! Pieprzone koty! Na szczęście, chęć rozpieprzenia paczki przeszła mu, wraz z nadejściem nauczyciela.  Zrobił dzióbek z ust, widząc podsunięte opakowanie i zbadał je zmysłem wzroku i dotyku. Spojrzał na towarzysza, potem na żarcie, a potem znowu na niego.
W tej kwestii ci zaufam. - zdecydował, dając produkt do wózka.  - Chcesz iść potem ze mną do kawiarenki? Nic dzisiaj nie jadłem. - wzruszył ramionami, pytając bliżej od niechcenia, "nawinąłeś się, to czemu nie".
Oczywiście, właśnie się pochwalił, jak między innymi wygląda gwiazdorska dieta.
Przeciągnął się, aż coś mu strzyknęło w kręgosłupie, przez co na chwilę zrobił grymas.
Izuo, dużo tego jeszcze? Szczerze, to zaczynam się nudzić. - powiedział w końcu. Tak, miał tendencje do szybkiego pobadania w nudę.
W końcu sięgnął po tą paczkę, wysilając wszystkie mięśnie i odłożył ją z powrotem na półkę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep wielobranżowy   Sro Sty 22, 2014 1:56 pm

- Tak czy siak ktoś bardzo religijny by się do mnie nie odezwał - odparł z lekkim wzruszeniem ramion. Normalni ludzie nie uważają bycia homo za grzech. Homofoby i ludzie przesadnie religijni owszem, niestety takich ludzi ciągle było sporo.
- Chciałbym zobaczyć jak się rumienisz - zaśmiał się wesoło. Łatwo było się domyślić, że chłopak tylko tak sobie mówi. W końcu narcyz, nie reaguje rumieńcem na pochwałę tylko czymś w stylu pewności, że tak jest.
Kiedy wreszcie udało mu się podetknąć odpowiednią karmę pod nos chłopaka czekał aż ten zdecyduje się i wrzucił paczkę do wózka, nawet dorzucił drugą żeby nie musiał zbyt szybko kupować kolejnej porcji. Zawsze lepiej kupić więcej za jednym razem.
- Mogę iść jak chcesz, nie mam nic przeciwko. Żeby Twój ukochany na nas nie wpadł bo będzie zazdrosny - odpowiedział wrzucając jeszcze coś do wózka dla siebie. Nie chciał żeby z ich spotkania wynikły jakieś nieporozumienia i nieprzyjemności, a ludzie zazdrośni różne rzeczy potrafili sobie ubzdurać.
- I pamiętaj żeby nie dawać kotom mleka do picia, bajki wprowadzają w błąd - wytłumaczył jeszcze chłopakowi gdy ruszyli dalej. Po drodze wziął parę produktów dla siebie, układając je osobno w wózku.
- Wino masz w domu? Bo w sumie chyba tylko to nam zostało do kupienia jakbyś nie miał - w myślach z to zastanawiał się czy dla siebie wziął wszystko żeby później w ostatniej chwili nie biec od kasy po coś specjalnie.
Powrót do góry Go down
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Sklep wielobranżowy   Sro Sty 22, 2014 3:22 pm

- To spraw, bym się zarumienił - posłał mu prowokujący uśmieszek, po czym wzruszył nonszalancko ramionami.
Spojrzał na dwie paczuszki więcej w koszyku, komentując to zaledwie uniesieniem brewki. Nie wydawało się mu, żeby Iz miał koty. No cóż, nie były drogie, więc mógł się poświęcić. Wzruszył ramionami na następną wypowiedź towarzysza.
- Mój ukochany, jak to ładnie ująłeś, daje mi więcej powodów do zazdrości, niżeli ja jemu. Nic się więc nie stanie. - puścił mu oczko. Ton głosu nawet nie uległ zmianie.
Vincentowy krok był trochę szybszy, niżeli Izuo. Najzwyczajniej w świecie pospieszał go swoim tempem.
Gdy tylko wspomniał o winie, niemal oblizał się. Boże, ile on by dał, aby zamoczyć wargi w procentach...
-  Jeśli mnie nie sprzedasz, to powiem, że mam. I to całkiem niezłą kolekcję. Chociaż  osobiście preferuję drinki na bazie szampana, ale przecież to nie jest romantyczne, prawda? - westchnął cicho.
Rozmowa o alkoholu sprawiała, że miał coraz większą  ochotę napić się. Za niedługo chyba zacznie mieć triki nerwowe.
Heterofobska dusza przewróciła oczami, widząc uroczą scenkę przed sobą. Sam przybliżył się do boku Izuo, obejmując go perfidnie w pasie, ledwo odczuwalnie, ale widocznie. Posłał przy tym wredny uśmiech starszym ludziom, a ci odwzajemnili się zniesmaczonymi spojrzeniami, jednocześnie odwracając się do półek. Gejoza się szerzy, a nadal traktowana jest jak chorobę - prychnął w myślach. Przy okazji zarejestrował fakt, że koszula Izuo wcale nie jest tak okropna w dotyku, na jaką wygląda, zdaniem Vincenta.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep wielobranżowy   Sro Sty 22, 2014 6:04 pm

-E, za dużo zachodu, Twoje kochanie pewnie tego dokonuje - machnął jakby to totalnie olał choć to raczej była zwykła niechęć do wysiłku. Wiedział, że Vinca nie łatwo doprowadzić do rumieńców, a on nie będzie się w takie rzeczy bawił i to do tego w sklepie. Karm wpakował więcej bo rzeczywiście były tanie i Vincenta na pewno było stać na nie.
- Słucham? Czy ja dobrze słyszę? Nasz wielka szkolna gwiazda, Vincent, bywa zazdrosny o kogoś? W życiu bym się tego nie spodziewał po Tobie - patrzał na niego jakby kompletnie bu nie dowierzał, ale zaraz się roześmiał. Nawet ten narcyzowaty chłopak był tylko człowiekiem, a zazdrość to ludzka rzecz. Przyspieszył kroku aby nadążyć za uczniem, któremu wyraźnie się spieszyło do wyjścia ze sklepu. Rzeczywiście musiał mieć już dość zakupów i pewnie mu się nudziło.
- Z tego co kojarzę to jesteś raczej pełnoletni, prawda? Nie mam więc nic do tego, a Ty nie masz czego ukrywać. Zresztą gwiazdy i tak nie patrzą na takie rzeczy. No i racja, wino jest najbardziej romantyczne - odparł kierując się już do kas powoli. Oby nie było zbyt długich kolejek.
Czując lekki objęcie w pasie gdy Vinc się zbliżył do niego Izuo spojrzał na niego unosząc brew do góry. Zaraz jednak domyślił się o co chodzi widząc jego minę i to gdzie patrzy. Złośliwa osóbka z tej gwiazdki, widać naprawdę nie przesadzał mówiąc, że nie cierpi lubi heteroseksualnych. W końcu stanęli w kolejce do kasy i mężczyzna delikatnie odsunął ucznia od siebie.
- Ale z Ciebie złośnik - powiedział z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Sklep wielobranżowy   Sro Sty 22, 2014 6:35 pm

- Czy naprawdę dziwnym jest to, że jest się zazdrosnym i zaborczym o to, co należy do ciebie? - powiedział dość oschle, obserwując go spod rzęs, jak zwykle - wyniośle. - Najwidoczniej jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz, panie Kizata. Pamiętaj, jestem świetnym aktorem. - stwierdził po dłuższej chwili, coby wzbudzić jakieś wątpliwości w tym człowieku, nie bacząc na efekt jego myśli. Izuo - zdaniem Vincenta - powinien znać swoje miejsce, i tylko tyle.
Pozwolił odsunąć siebie od ciała nauczyciela, bez większego żalu. Wsunął dłonie do kieszeni płaszcza, wygrzebując już na wstępie czarny, skórzany portfel. Bynajmniej nie miał zamiaru użyć gotówki, a kartę kredytową.
- Seksowny złośnik. I to we mnie wszyscy kochają. - uśmiechnął się czarująco do nauczyciela, w tym gwiazdorskim stylu.
Kolejka, chociaż długa, szła nieźle, bowiem kasjerka nieźle się z tym uwijała, co Vincent przyjął z ulgą. Westchnął cicho, po czym spojrzał na nauczyciela.
-A Ty? Masz kogoś, czy pan romantyk jeszcze czeka na swoją miłość? Wiesz, strzelałbym, że nie, jak zgodziłeś się ze mną spędzić wieczór. - zaczął kolejny temat, coby zmniejszyć swoją niecierpliwość do minimum.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep wielobranżowy   Czw Sty 23, 2014 11:59 am

- Należy? Jakże trafnie dobrane słowo - odparł z uśmiechem. Och, jemu wcale nie przeszkadzał ton w jakim Vincent zwracał się do niego. W końcu już wspomnieliśmy, że ma anielską cierpliwości do wielu rzeczy potrafił podejść na luzie. A że ten chłopak miał taki, a nie inny charakter to już inna sprawa. Nie będzie się z tego powodu złościł bo nie ma sensu.
- Aktorem na pewno jesteś dobrym i złośnikiem również. Tak, nadrabiasz charakter wyglądem. Przez te kilka lat nieco się zmieniłeś, ale nie dużo. Masz sporo dłuższe włosy - powiedział wyjmując ich zakupy. W końcu Izuo sam ukończył tą szkołę jakieś trzy lata temu, czyli dokładnie wtedy kiedy Vincent ją zaczynał, a takiego gwiazdora nie szło nie zapamiętać. Ułożył wszystko na taśmę ruchomą przy kasie. Oczywiście rozdzielił zakupy na dwie części żeby przypadkiem nie pomieszało się to co jest jego z tym co wziął Vincent. To dopiero byłby problem, lepiej jak zapłacą osobno.
- Ja? No, dobrze się domyślasz. Nikogo w chwili obecnej nie mam, ciągle szukam. Ale jeszcze wszystko przede mną - wyraźnie nie martwił się obecnym stanem rzeczy, nie powinien w końcu martwić się o to, że jeszcze nie znalazł miłości. Kiedyś mu się uda, uczuć nie należy popędzać. W końcu nadeszła ich kolej na zapłacenie za zakupy, odetchnął z ulgą. Dobrze, że kasjerka szybko się uwijała.
Powrót do góry Go down
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Sklep wielobranżowy   Czw Sty 23, 2014 1:56 pm

- Izuo, każdy z nas ma przynajmniej trzy maski: dla rodziny, dla kochanka i całej reszty. Dlatego, jeśli chcesz oceniać mój charakter, poznaj porządnie przynajmniej dwie z nich. - ton nawet ni cholery nie drgnął, pozostając w swojej strefie chłodu i beznamiętności.
Najwidoczniej, chociaż trochę polubił tego nauczyciela, gdyż na słowa każdej innej persony miałby najzwyczajniej - wyjebane i najpewniej pozostawiłby to bez komentarza.
Nagle posłał mu ten sławny uśmieszek, który nie był uprzejmy, ani szczególnie wredny.
- Mam rozumieć, że fizycznie ci się podobam? - mruknął zaczepnie, puszczając mu oczko.
Jedynie droczył się, bowiem Vincent nie miał zamiaru zdradzać swojej księżniczki, nie, gdy są ze sobą tak krótko i tak naprawdę, nie są ze sobą zżyci (a przynajmniej  nie ze strony Matrony).
Westchnął cicho, z ulgą widząc, że kobieta zaczęła kasować ich rzeczy. Nawet swoje rzeczy zapakował sam(!), chcąc zyskać na czasie. Naprawdę, chciał się stąd wyrwać. Podał kasjerce kartę, wbił pin na sprzęciku i wsio!
Teraz kobietka zaczęła kasować rzeczy Izuo.
Spojrzał krótko nauczyciela, na reszcie racząc skomentować jego słowa.
- Myślę, że póki TO nie przyjdzie, powinieneś się zabawić, Iz. Przecież masz do tego prawo.
A chyba wiadomo, co Vincent miał na myśli, przez słowo "zabawa".

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep wielobranżowy   Pią Sty 24, 2014 12:48 pm

- Oj, nie każdy mój drogi, ja zawsze jestem sobą. Nie okazuję niepotrzebnych emocji w danym momencie, ale nigdy niczego nie udaję. Jak ktoś mnie nie polubi takiego jaki jestem to jego problem, nie mój - wzruszył lekko ramionami. Owszem, wiedział, że Vincent po części ma rację. Wiele osób było innych w stosunku do konkretnych ludzi, ale on nigdy niczego nie udawał. Inaczej nie byłoby wiadome w szkole, że jest romantykiem, prawda? A przecież wiele osób to potępiało, uważając, że romantyzm jest pase.
- Nie musisz mi się spodobać żebym mógł stwierdzić, że jesteś przystojny - odparł chłopakowi, uśmiechem reagując na puszczenie oczka do niego. Vincent pewnie uważał, że każdemu się podoba i nikt nie może mu się oprzeć.
Cierpliwie stał i czekał aż kasjerka skasuje zakupy ucznia po czym sięgnął po reklamówkę i od razu pakował swoje rzeczy do niej żeby jak najkrócej być przy kasie. W przeciwieństwie do młodszego chłopaka on zapłacił gotówką, na szczęście bez problemu wydano mu resztę.
- Takie zabawy to nie w moim stylu, przeżyję jakoś samotność. A kto wie czy jutro nie znajdę swojej miłości - złapał siatki i odsunął się od kasy żeby nie tamować ruchu bo jeszcze jakiś niecierpliwiec by się zdenerwował.
- To gdzie teraz? - zapytał młodszego, gdy wyszli już ze sklepu.
Powrót do góry Go down
Vincent

avatar

Liczba postów : 735
Join date : 11/01/2014
Skąd : Ameryka, Los Angeles

PisanieTemat: Re: Sklep wielobranżowy   Pią Sty 24, 2014 4:04 pm

- W takim razie musisz mieć szczęśliwe, albo bardzo poukładane życie. - stwierdził krótko, wzruszając ramionami. Zazdrościł takim ludziom. A potem przypominał sobie, że już osiągnął to, o czym inni mogą pomarzyć.
Vincent nie widział innej opcji. Każdy miał maski. On był Gwiazdą, to oczywiste, musiał dbać o wizerunek. Nie wspominając już nic o problemach.
Prychnął pod nosem, wpatrując się w niego spod rzęs.
- Nie zaprzeczyłeś. - oznajmił wesoło, chociaż to, czy podobał się Izuo, czy nie, nie robiło mu różnicy.
Szczerze, Star nie lubił rozmawiać o uczuciach, a tym bardziej nie o miłości. Nienawiść, tak, czemu nie, to było podniecające. Temu pierwszemu mówimy nie.
- Mam nadzieję, że nie siedzisz w oknie bezczynnie, wyglądając tą... miłość. To byłoby naprawdę żałosne. - stwierdził, idąc powoli do wyjścia. Tak, panicz Vincent Christopher Star uznał temat za zamknięty. Machnął na niego dłonią, coby szedł grzecznie za nim.
I tak udali się do kawiarenki.

[z/t] x2

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sklep wielobranżowy   

Powrót do góry Go down
 
Sklep wielobranżowy
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sklep Wielobranżowy Union Hall
» Sklep Odzieżowy
» Sklep z bronią "Trebusz"
» Sklep Warzywny
» Sklep Płatnerski

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Centrum miasta :: ∎ Galerie :: ∎ The Stables Market-
Skocz do: