IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pan M i Keith

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Pan M
Nauczyciel psychologii
Psycholog szkolny
avatar

Liczba postów : 281
Join date : 12/01/2014
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

PisanieTemat: Pan M i Keith   Pią Sty 17, 2014 11:22 pm

Dawno, dawno temu... Za górami, za lasami...Moment, to nie ta bajka! Ale nie ważne, lata temu, na lotnisku poznało się dwoje ludzi - jeden był niepełnoletnim, zbuntowany chłopaczkiem a drugi przyszłym studentem drugiego stopnia psychologii. Nie mieli żadnych wspólnych tematów i byli (przynajmniej jedna ze stron) wrogo nastawieni do siebie.
Młodziutki Keith była na etapie rozwoju "wszystko mnie wkurwia". Dzięki wścibskości i dobremu słuchowi, starszy brat (którego nakrył na seksie z partnerem) wynajął mu pokój u angielskiej rodziny, w samym sercu Londynu. Tam nastoletni Francuz poznał Michaela Morrisa, człowieka, który reprezentował dwie rzeczy, których nienawidził - gej i psycholog w jednym. Nie było im łatwo na początku - Keith śledził M w nocy i dowiedział się, że student psychologi jest gejem i nie przyznaje się do tego. Prowokując podpitego studenta od samego początku, doprowadził do sytuacji, w której Morris znalazł w klubie chłopca nieziemsko podobnego do naszego Francuzika. Cała wesoła trójka wylądowała w zamkniętej toalecie, gdzie Keith z obrzydzeniem obserwował jak jego klon dogadza oralnie M. Obraz zarówno procesu jak i członka na długo pozostał w jego pamięci. Gdy już zaczynali się tolerować Keith znowu pokazał pazurki i wyzwał Anglika na pojedynek - gra w strzelankę na konsoli, za każde stracone życie trzeba było pić. Chłopak nie był dobry w grach na PS3, natomiast Michael tak. Francuz po kilkunastu minutach był pijany w trzy dupy a M niesamowicie napalony. No ale do niczego nie doszło... Moment, to nie koniec historii!
Poranek po libacji konsolowo alkoholowej był ciężki, dzielnie umyli się i postanowili zjeść posiłek. Keith był w bojowym nastroju a M w szlafroku. Łatwo można się domyślić, że nasz uroczy maruda znowu przypomniał sobie jak wygląda prącie Pana Psychologa, i to w całej okazałości. Okres burzy znowu powrócił. A już tak było dobrze... No i potem był niespodziewany gość i kolejna tajemnica Michaela wyszła na jaw przed chłopcem. Pan M miał przykrywkę - irytującą, głośną i głupią dziewczynę. Owa samica miała tylko jedno wykorzystanie w życiu Angola, miała odciągać podejrzenia jego rodziców i otoczenia od jego gejowskich wypadów do nocnych klubów. Czy Keith mógł sobie odpuścić takową sytuację? Jasne, że nie. To był idealny moment na zemstę za fallusa wyskakującego zza zasłony szlafrokowej. W skrócie - Francuz pokazał to co on i jego rodacy potrafią najlepiej. Czarował, kusi i łasił się do M. Wtedy przykryweczka wpadła w szał i spoliczkowała swojego chłopaka.
Michael był wściekły. Nie ma co się dziwić. Nie jest łatwo o średnio kłopotliwą przykrywkę w tamtych czasach. Zaczął się pościg, taki dosłowny. Francja vs Anglia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan M
Nauczyciel psychologii
Psycholog szkolny
avatar

Liczba postów : 281
Join date : 12/01/2014
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Pią Sty 17, 2014 11:24 pm

Walić wszystko. Nie ważne, że Michael skończył trzy lata studiów z najlepszymi wynikami na roku, najlepiej napisaną prać chwaloną przez wszystkich wykładowców i to, że już teraz proponowano mu aby za dwa lata dołączył do grupy badawczej Oxfordu. Walić wszystko, spalić to i zakopać popioły. Teraz liczyło się tylko zamordować ten mały chochliczy pomiot szatana.
- Zabije się gówniarzu! - krzyknął i rzucił się za nim. M prawie stracił palce, gdy Keith zatrzaskiwał drzwi ale nawet nie krzyknął, dzieciak tak zaparł się nogami. Ciągnęli z obu stron za klamkę prawie ją wyrywając, a to by się nie spodobało rodzicom. Dopiero po chwili Keith puścił, rzucił się na schody aby uciec do siebie.
On nie skakał, on kicał jak jakiś cholerny królik co trzy stopnie! Po chwili ta królicza kreatura była na szczycie schodów, zero zadyszki czy rumieńców kiedy M ledwo zipał.
- Chodź tutaj! - warknął i pobiegł za nim, był już tak blisko, sięgnął ręką aby złapać za koszulkę chłopaka kiedy ten odkicał w bok i przeskakując kolejne stopnie wbiegł wyżek. M zarył brodą o dywan na schodach. Czuł jak skóra piecze niemiłosiernie ale po chwili zignorował to. Króliczy szatan stał teraz na szczycie drugiego piętra, dumny jak paw. Ciemnowłosy znowu pobiegł za nim. Keith w podskokach postanowił schować się do króliczej norki - swego pokoju. Tej małej króliczej wredocie brakowało tylko puchatego ogonka na tyłku. M poprzysiągł, że kupi taki strój i będzie kazał chłopaczkowi kicać po ogródku aż padnie.
Michael spiął się i sprintem dogonił chłopaka, kopnął go w kostkę przez co bidulek przykuśtykał nie do siebie a wpadł do sypialni psychologa. Diablątko nie poddawało się, złapało za klamkę i postanowiło zaryglować drzwi od innego pokoju.
- Keith! - krzyknął M i wsadził stopę pomiędzy framugę a drzwi. Z chwilą jak to zrobił, pożałował jak nigdy swego czynu. Nawet chłopaczek widząc co zaraz się stanie chciał w ostatniej chwili zmniejszyć nacisk ale porządnie runął na drewno, które zbliżało się nieuchronnie do nogi mężczyzny. Ból był koszmarny. Choć, gdyby nie drobna budowa nastolatka, mógłby być gorszy. M upadł do tyłu, trzymając się za nogę, która pulsowała jakby zaraz miała odpaść. Popłakał się z bólu a potem zaczął śmiać jak szalony.
Boże, nigdy tak się nie bawił jak dzisiaj, przez minutę gdy ścigał Keitha. Przysiągłby, że słyszał nawet jak chłopak też się śmiał, ale nie był tego pewien.
- O raju... - jęknął. - Kurwa jak to boli... Moja broda... Moja stopa - zachlipał żałośnie i znowu się roześmiał.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Pią Sty 17, 2014 11:27 pm

Fioletowowłosy nie był głupi. Oj nie, stanowczo. Był też szybki. Dwa plusy do utrzymania się przy życiu - a przy okazji uniknięcia gniewu Michaela. Wiedział co zrobić, żeby mężczyźnie przeszło - uciekać. Proste, szybkie rozwiązanie. A przy tym idealne, sądząc po zachowaniu Morrisa, który już po krótkiej przebieżce zdawał się opadać z sił. I bardzo dobrze. Potknął się, gdy złapano go za nogę, ale zaraz odzyskał równowagę i dopadł pierwszych drzwi, jakie znalazły się w zasięgu jego ręki. Bardzo dobrze, bardzo. Naparł na drzwi. A potem wszystko potoczyło się błyskawicznie. Spróbował w ostatniej chwili zahamować, ale było już grubo za późno... I zmiażdżył mu nogę. Właściwie się przestraszył, słysząc upadającego chłopaka. Otworzył gwałtownie drzwi i spojrzał na niego z przerażeniem zmieszanym z zaskoczeniem... Szczególnie tym, że mężczyzna wybuchł śmiechem. Okazał się on na tyle zaraźliwy, że zaraz mu zawtórował. To było... Kosmiczne. Cała ta ich znajomość wyglądała jakoś dziwnie, wręcz popapranie. Kompletnie nie tego oczekiwało się po relacji piętnastolatka z Francji i londyńskiego psychologa. Porąbane to wszystko było.
Przetarł twarz dłonią, chichocząc głupio. Zmusił się praktycznie siłą do uspokojenia i spojrzał poważniej na Morrisa.
- Żyjesz? Przynieść ci lód, czy coś? -
mruknął, mimowolnie wciąż z uśmiechem. Przynajmniej groźba skończenia z uciętą głową oddaliła się gdzieś daleko i chwilowo mógł czuć się bezpiecznie. A na noc... Na noc zamknie drzwi na klucz. Proste? Proste.
Pokręcił lekko głową, klękając przy brunecie i spoglądając na jego brodę. Była tylko lekko zaczerwieniona, żadnych głębszych śladów nie było widać. Za to noga... Cóż, ciężko powiedzieć. Wciąż wyglądała jak noga w skarpetce, ale zachodziło prawdopodobieństwo, że postanowiła się rozczłonkować. Tego nie dało się ocenić na pierwszy rzut oka.
- Widzisz, złość szkodzi - dodał z głębokim przeświadczeniem w prawdziwość swoich słów. Powiedział to z takim przeświadczeniem o słuszności własnych słów, że aż się uśmiechnął szerzej.
Uniósł się i wyciągnął rękę w stronę mężczyzny.
- Chodź, pomogę ci dojść do łazienki i wsadzisz nogę w zimną wodę. Może będzie trochę lepiej -
mruknął w miarę przyjaznym tonem. Najwyraźniej chociaż z pewnymi wybojami na drodze, ale ich relacje toczyły się coraz lepszą ścieżką.
Powrót do góry Go down
Pan M
Nauczyciel psychologii
Psycholog szkolny
avatar

Liczba postów : 281
Join date : 12/01/2014
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Nie Sty 26, 2014 6:09 pm

M nie bardzo wiedział co ma teraz począć ze swoją nogą. Miał wrażenie, że zaraz mu odpadnie. Po chwili uznał, że tak się nie stanie bo za bardzo boli a coś co ma lada moment odłączyć się od reszty chyba odczuwa się inaczej.
Chętnie przyjął pomoc. Złapał wpierw za dłoń nastolatka a potem oplótł go ramieniem w tali aby jakoś się utrzymać. Był o wiele wyższy od niego więc praktycznie leżał na nim i naciskał ciężarem swojego ciała. Kuśtykali tak krótki dystans jaki dzielił ich od łazienki dobre dziesięć minut. Keith w oczach ciemnowłosego spisywał się naprawdę dzielnie, nie narzekał ani nie docinał mu nawet gdy ten koszmarnie marudził.
Usadowiwszy się na brzegu wanny, M podwinął nogawkę spodni, gdzie miał tatuaż zrobiony niedawno. Skrzętnie ukrywał go przed rodzicami. Niebieski smok, którego każda łuska na długim ciele była wytatuowana z największą starannością, idealnie oddzielał część zdrową nogi od tej spuchniętej. Gdy ściągnął skarpetkę ujrzał porządnego siniaka, który już teraz nabierał soczystych kolorów, oraz potężnie spuchniętą nogę. Zimna woda była wpierw jak tysiące kujących igiełek, które szybko wbijają się w jego obolałe ciało. Po chwili stała się ulgą, M wziął od razu dwie tabletki przeciwbólowe, które zawsze trzymał w apteczce łazienkowej i po chwili noga nie była aż tak dokuczliwa jak na początku. Niestety, gdy próbował na niej stanąć naruszał też opuchliznę i odczuwał wielki ból.
- Musisz teraz zachować się jak prawdziwy mężczyzna i zając się mną - zachlipał teatralnie ciemnowłosy. - Jesteśmy oboje winni, ale to ty jesteś facetem. Ja jestem tylko psychologiem-gejem, który nadal mieszka z rodzicami - wytarł sztuczne łzy i spojrzał na Keitha. - Musisz się ze mną ożenić teraz.
Poprawa humoru Michaela i jego powrót do żartowania świadczył o zmniejszającym się bólu. Odgrywanie sceny pt. nastolatka zachodzi w ciąże i oczekuje, że facet się nią zajmie była co najmniej dziwna teraz. Ale w stylu M.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Nie Sty 26, 2014 9:57 pm

Keith może i był wrednym człowiekiem, ale w nagłych chwilach kryzysu potrafił się zebrać w sobie i zachować porządnie. Złapał mocno Michaela i pomógł mu się jakoś doczołgać. Na szczęście od pewnego czasu uczył się tańca i starał o utrzymanie odpowiedniej formy. Dzięki temu nie ugiął się pod mężczyzną i nawet dał radę zaprowadzić go, w tym żółwim tempie, do łazienki. Posadził go nawet na brzegu wanny i włączył zimną wodę, nalewając ją do pojemnika. Odsunął przy tym nogę Morrisa, żeby nie zaczął mu wyć z bólu, gdyby lodowata woda zaczęła spływać po jego ranie. Znacznie bezpieczniejszą metodą, było umieszczenie stopy w gotowym już zbiorniku.
Spojrzał na niego z uniesionymi brwiami, badając reakcje, a gdy dostrzegł apteczkę, wyjął z niej spirytus i wylał go trochę na gazik. Przetarł nim drobną ranę na brodzie mężczyzny. W ten sposób szybciej się zagoi. W końcu, gdy pojawią się rodzice, nie będzie zbyt korzystną sytuacją ukazanie marnego stanu młodego psychologa. Co mu przypominało...
Zerknął na tatuaż, przybliżając do niego twarz. Nie zamierzał tego powiedzieć na głos, ale wyglądał... Iście czadersko. Z trudem powstrzymał ochotę przesunięcia po nim palcami, żeby się przekonać, czy łuski są namalowane. Uniósł spojrzenie na twarz bruneta, a potem zmarszczył brwi, lekko zaskoczony.
- Słucham? - rzucił ostrożnie, wlepiając w niego wzrok i szukając oznak, że ten żartuje. Co oczywiste - znalazł ich całą kolekcję. Pokręcił lekko głową, rozbawiony jego zachowaniem. Potarmosił mu włosy, korzystając z faktu, że był w tym momencie wyższy, a potem zacmokał.
- Nie chciałbyś, żebym się z tobą ożenił. - Stwierdził po prostu granatowowłosy. Usiadł obok niego, opierając się plecami o ścianę i podwinął nogę, zerkając na niego spokojnie. Oparł głowę na kolanie i westchnął cicho.
- Przepraszam. Nie chciałem ci zrobić krzywdy - mruknął. A potem dodał, całkiem jednoznacznie:
- W przeciwieństwie do ciebie. Latałeś za mną po całym domu, jakbyś zamierzał odciąć mi głowę i wbić ją na pal przed domem. - Pokręcił głową z niesmakiem. - Sam się prosiłeś o wypadek. - Pokiwał poważnie głową, jednocześnie odsuwając się od mężczyzny na odpowiednią odległość, żeby przypadkiem nie zmienił zdania i go nie pozbawił jakiejś istotnej części ciała.
Powrót do góry Go down
Pan M
Nauczyciel psychologii
Psycholog szkolny
avatar

Liczba postów : 281
Join date : 12/01/2014
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Nie Sty 26, 2014 11:26 pm

- Po pierwsze, faktycznie nie ożeniłbym się z tobą, to niemożliwe u nas w kraju - wzruszył ramionami na znak, że nie pojmuje owej ustawy. Był z tych co chcieli kiedyś mieć stałego partnera, domek jednorodzinny i stado kotów. Nie obchodziło go co ludzie myślą, martwiło go tylko zdanie rodziców obecnie. Mogli go w każdej chwili wyrzucić z domu a to by było niekorzystne w obecnej sytuacji. Był nadał studentem, chciał studiować i mieć porządny papierek do wykonywania zawodu psychologa dziecięcego. - Ale tylko prawo stałoby przede mną jako przeszkoda. Jestem typem człowieka, który lubi stałe związki. Być kochanym i kochać. Nie chce mieć nikogo na chwilę, rozstania za bardzo bolą - wyjaśnił. Schodził na poważne tematy ale nie uważał Keitha za smarkacza, który tego nie pojmie. Wręcz przeciwnie, chciał pokazać chłopakowi, że ma o nim raczej opinię mądrego i wyrozumiałego (gdy chce).
- Po drugie, wiem. Może i jesteś bezczelny ale nie jesteś sadystą. Z początku posądzałem cię o lekki masochizm ale to też nie. Wydajesz mi się... Normalny i porządny - rozprostował kolano obolałej nogi, która kisiła się w zimnej wodzie. Plaster na brodzie zakrył zadrapanie, za dwa-trzy dni nie będzie śladu. Martwił się tylko o chodzenie. Nie wiedział jak wytłumaczyć rodzicom całą tą sytuację i wtedy go oświeciło.
- Powiem, że schodząc po schodach postawiłem źle nogę i spadłem. Już raz tak się zdarzyło mojemu ojcu. Miał wtedy opuchniętą nogę i zadrapane ramię - uśmiechnął się z satysfakcją do siebie. Ich mały pościg nie wyjdzie na jaw i Keith będzie mógł zostać. Sam nie wiedział czemu ale cholernie mu na tym zależało. Chciał zatrzymać tego chłopaka jak najdłużej przy sobie. - I tak, chciałem ci odrąbać głowę i nabić na pal. Z tą różnicą, że chciałem owy pal umieścić w moim pokoju i podziwiać akt zemsty - uśmiechnął się szeroko i wyciągnął nogę z wody. Bolała o wiele mniej ale nadal nie szło na niej stanąć. Poprawił nogawkę, tak aby zakrywała tatuaż, zrobił opatrunek z bandaża i wyciągnął bezradnie ręce do chłopaka, niczym malutkie dziecko, które chce na rączki do rodzica.
- Pomóż mi iść do łóżeczka niecny chłopczyku o ślicznym uśmiechu - ułożył usta w podkówkę i zrobił wielkie oczy. - Plosię...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Pon Sty 27, 2014 3:33 pm

Keith zmarszczył brwi, słysząc pierwsze słowa bruneta. I to wszystko? Już? Just it? Żadnego oburzenia, czy cokolwiek? Prychnął, kręcąc lekko głową. Co za człowiek, no doprawdy... Jemu taka argumentacja nawet nie przyszła do głowy. A zresztą, w jego umyśle słowo "GEJ" dopiero ewoluowało. I wizja domku pełnego kotów i wspaniałego partnera jakimś cudem nie mieściła się w jego wyobrażeniach. Bliższa była raczej orgia z alkoholem i narkotykami w tle. Dlatego całe wyznanie Michaela spotkało się z pełnym braku przekonania spojrzeniem Keia. No bo... Wierny ped... Okej, homoseksualista? Szukający miłości? Serio? I on myślał, że piętnastolatek to kupi?
...
Chyba naprawdę tak myślał. To... Szokujące.
- Ekhem. - Kaszlnął na dobry wstęp. - Ja NAPRAWDĘ jestem normalny. Dlaczego wątpisz? - Uniósł brew wysoko, ewidentnie zbity z tropu jego zachowaniem i tokiem myślenia. Czyżby homo wszędzie dopatrywali się podobnych do siebie? ON NIE BYŁ HOMO. Był całkiem normalnym, heteroseksualnym chłopakiem, lat niespełna piętnaście. I już, tyle, koniec bajki, fin. W ogóle, jak psycholog mógł go podejrzewać o coś takiego...?
Właśnie. Psycholog. Czy on miał jakieś racjonalne powody, by tak sądzić? Keith zmarszczył brwi i zamyślił się głęboko, szukając we wspomnieniach momentów, w których mógłby zachowywać się jak masochista. Nie poszło mu zbyt łatwo, bo i w końcu nie miał żadnego doświadczenia w czymś takim. Coś niby słyszał, ale fakt, że to "osoba lubiąca ból" mało pomagał. W końcu pokręcił głową, odganiając te myśli. Chyba wolał nie wiedzieć, co czai się w umyśle bruneta.
Westchnął, nie komentując w pierwszej chwili "miłego" wyznania, ale słysząc kolejne słowa mężczyzny prychnął z oburzeniem.
- W dupie ci się poprzewracało. - Rzucił mu pełne politowania spojrzenie. - Moja głowa nie zamierza zbliżać się do twojego pokoju, ja bardzo dziękuję.
Oczywiście, tylko tak mówił. Jeden rzut okiem na spuchniętą nogę wystarczył, by zmienił zdanie. Westchnął cierpiętniczo, na tyle głośno, by stało się jasne, że się poświęca i wcale, a wcale nie chce tego robić, a potem złapał Morrisa pod ramieniem i pomógł mu wypełznąć z łazienki. Ich tempo ponownie pozostawiało wiele do życzenia, ale w końcu dotarli do pokoju psychologa. Chłopak zdecydował się jeszcze pomóc mu się położyć na łóżku, a potem zniknąć, zanim zostanie pozbawiony głowy.
Powrót do góry Go down
Pan M
Nauczyciel psychologii
Psycholog szkolny
avatar

Liczba postów : 281
Join date : 12/01/2014
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Sro Sty 29, 2014 4:46 pm

- Ktoś tu ma miękkie serduszko - wyszczerzył się ciemnowłosy. Nie chciał kontynuować krępującego dla chłopca tematu jakim była orientacja więc zmienił temat na swój ulubiony. - Podobał ci się smok? Trzy sesje, każda po 6 godzin. Z góry mogę ci powiedzieć, że był piekielnie bolesny. Warto było, uwielbiam go.
Michael był dumny ze swoich tatuaży, dla niego były dziełem artysty i pamiątką jakiegoś wydarzenia w życiu. Smok był symbolem zakończonych studiów pierwszego stopnia. Wzór od początku był duży, wraz z dodawanie koloru i nowych elementów rozrastał się jak szalony i pokrył w końcu pół łydki. Podejrzewał jaka byłaby reakcja rodziców czy przyszłych pracodawców na coś takiego. Głównie z tego powodu wybrał łydkę jako miejsce dla swojego dragona. Pomysł, aby smok był podobny do swoich chińskich kuzynów był w sumie efektem bardzo głupiego pomysłu, mianowicie na długaśnym gadzie będzie lepiej widać kunsztownie wytatuowane łuski, z których słynął owy zaprzyjaźniony artysta dłubania na skórze. Niebieski, bo wszyscy podziwiali kolor oczu M i z miejsca zadurzali się w nim. No ale nie o dzierganiu mieliśmy tutaj pisać, tak?
Tułaczka w stronę pokoju przypominała wyścigi ślimaków. Michael podskakiwał na jednej nodze, aby przypadkiem nie stanąć na drugiej. Keith trzymał go ale nie należał do najsilniejszych. Przystanęli przed samymi drzwiami, jeszcze nie przekraczając progu. M znowu zrobił głupią minę w stronę chłopca i udał, że kłania mu się przed wejściem do sypialni psychologa. Biedny francuzik, naprawdę się starał aby wrzucić studenta do wyrka i wykicać z gejowej komnaty czym prędzej. Plan Michaela był inny, gdy jego ciało dotknęło materaca, użył swojego ciężaru i rąk, które nadal oplatały chłopaka. Taka malutka zemsta za nogę i cały pościg. Pociągnął go na siebie tak, że Keith wylądował idealnie na nim, kroczem napotkał nogę mężczyzny, która nadal pozostawał poza wyrkiem. Korpus idealnie leżał na ciele psychologa a usta K były idealnie w zasięgu pocałunków.
- Dzieki za pomoc - mruknął w rozchylone wargi nastolatka i pocałował go. Nie był aż tak zboczony, więc powstrzymał się od francuskiego stylu wymiany śliny, klasyczny buziak wystarczył jak na pierwszy raz. Dałby głowę sobie uciąć, że w pierwszej chwili żabojadek się rozluźnił i dopiero po chwili spiął mięśnie jak kot, który poczuł, że wpadł do wanny pełnej wody. Resztę wystarczy sobie wyobrazić.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Pią Sty 31, 2014 11:56 pm

Keith z miejsca się nie zadurzył w psychologu. Ani z pierwszego miejsca, ani z drugiego, ani z bliska, ani z daleka, ani w klubie, ani w domu. I ani mu się śniło. Chciał spokojnie się zabawić w obcym kraju, bez opieki, skorzystać z życia, skoro dostał okazję (właściwie sam ją zdobył), a nie plątać się w jakieś pseudo związki z jakimiś pseudo normalnymi pseudo psychologami. O nie, do tego to mu było naprawdę daleko.
Był tak szczęśliwy z powodu faktu, iż mężczyzna znalazł się na łóżku, że pozwolił sobie na chwilę rozluźnienia i nieuwagi. W końcu nie na co dzień dźwiga się osiemdziesięciokilogramowego faceta w te i we wte po piętrze. Drogo mu jednak przyszło zapłacić za tą chwilę nieuwagi. Pisnął, zupełnie niemęsko, spadając na mężczyznę, nie zdążywszy nawet wyciągnąć przed siebie dłoni. Wlepił w jego oczy całkiem zdezorientowane spojrzenie, przywodząc na myśl niewinne jagnię, albo sarenkę. Otworzył usta, z zamiarem wyduszenia z siebie czegoś w stylu "nie ma za co" pomieszanego z "lepiej mnie puść!", ale zaraz je zacisnął. W pierwszej chwili ogarnął go taki szok, że dał radę pomyśleć jedynie całe szczęście, że nie wsadził tam języka. Dopiero gdy minął pierwszy moment pełnego zaskoczenia, dotarło do niego, co się dzieje. Zaparł się rękami o ciało mężczyzny, machając lekko nogami, próbując uwolnić krocze od uścisku kolana. Zasyczał przy tym obronnie, iście niczym kot.
Chwiejnie się wyprostował i od razu śmignął w stronę drzwi, ignorując fakt, że Michael może potrzebować jakiejkolwiek formy pomocy. A niech umiera w samotności! Jego to nie interesuje, skoro kretyn nie potrafi łap trzymać przy sobie!
Brr.
Pokręcił intensywnie głową, próbując wyrwać ze wspomnień miejsce, w którym został pocałowany i które wciąż czuło ciepło i smak warg bruneta. Bleh, bleh, bleh! Aż się wzdrygnął i pospiesznie otarł usta dłonią. Wrażenie wciąż pozostało.
FACET. GO. POCAŁOWAŁ. Boże, dlaczego?! Jego, normalnego heteryka (który już dwukrotnie widział męskiego członka w zbliżeniu)!
...
O Boże. Naprawdę, decyzja by pojechać na miesiąc do Anglii była najgorszą, jaką mógł podjąć. Pogięło go wtedy do końca, miał chwilę słabości, chwilę głupoty, chwilę totalnego, niczym nieskrępowanego, kretynizmu. A zostało mu jeszcze tyle czasu do wyjazdu... Nim dojdzie ten upragniony dzień, psycholog go zgwałci dziesiątki razy! Zmaca! Wycałuje! I jeszcze przechrzci na geja!
...
Zaraz. CO?
Keith pokręcił głową intensywnie. Nie no, to już był szczyt wszystkiego. Od kiedy on w ogóle bierze pod uwagę taki rozwój wypadków?!
Ten psycholog to-tal-nie go spa-czył.

Od tego momentu niespełna piętnastoletni Keith Evan Marshall zdecydował się omijać młodego Morrisa szerokim łukiem. I kompletnie zignorował fakt, że ten ma rozwaloną przez niego nogę. Nieważne. Grunt, żeby dzieliło ich parę metrów różnicy. A im dłużej będzie zmuszony leżeć w łóżku, tym dłużej będą oddzieleni ścianami.
Powrót do góry Go down
Pan M
Nauczyciel psychologii
Psycholog szkolny
avatar

Liczba postów : 281
Join date : 12/01/2014
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Sob Lut 01, 2014 4:27 pm

Michael podejrzewał, że chłopak zareaguje nerwowo ale nie aż tak nerwowo. Uciekał z siłą dziecka gonionego przez jego senne koszmary. Wyglądał jak spłoszone, malutkie zwierzątko i przyszły psycholog pomyślał o tylko jednej rzeczy: o kurwa, mam przejebane u niego.
Tak ładnie im się już układało, śmiali się i rozmawiali dosyć normalnie. Był o krop od zakumplowania się z francuzem. Momencik, czemu chciał być go bliżej? To go uderzyło. Nigdy nie gonił za nikim, nie starał się aby być zaakceptowanym przez daną osobę a teraz skakał jak szalony wokoło dzieciaka, który za miesiąc wyjedzie z jego domu i nigdy już tu nie wróci! (Nawet nie wiedział jak bardzo się wtedy mylił...)
Rodzice wrócili chwilę po tym, jak Keith zabunkrował się w pokoju a M okrył kocykiem. Chwała, że przed ich przyjściem, gdy jeszcze odgrzewał posiłek, zdążył ogarnąć pokój z pozostałości krótkiej aczkolwiek intensywnej popijawy.
Nie obyło się bez achów i ochów. Pani Morris dopiero teraz pokazała jak chucha na swojego synka, donosiła mu wszystko do pokoju i szczebiotała słodko do syna jakby noga mu odpadła i trzeba było ukoić mu jego zszargane nerwy.
***
Następnego dnia zaczął się normalny, pracujący tydzień w rodzinie Morrisów co oznaczało, że Pan i Pani domu wybywają na większość doby z domu. Michael był przykuty do łóżka, Keith nie dawał znaków życia poza zabieraniem jedzenia sprzed drzwi i odstawianiem naczyń w środku nocy.
- Keith! - krzyknął M kiedy jego rodzice odjechali spod domu samochodami. - No weź, przestań się dąsać! Nie chciałem!
Jasne że chciał, ale tego na głos przecież nie powie!
Ciemnowłosy podejrzewał, że słowa to za mało aby udobruchać chłopaka, nie miał niestety nic innego. Westchnął głośno i uderzył w ścianę nad łóżkiem. Posłanie chłopaka było po drugiej stronie. M nawet wyobrażał sobie w nocy, jak fantastycznie by było, gdyby owa ściana zniknęła. Co tu ukrywać, fantazjował na temat francuza i... No chciał go dla siebie. Dlatego tak wokoło niego skakał i pozwalał nawet na miażdżenie sobie nogi drzwiami.
- Co mam zrobić abyś mi wybaczył? Nie zachowuj się jak stary, zawistny dziadek! - był gotów naprawdę dużo dla niego. Nie wiedział czemu dostał takie bzika na punkcie tego cholernego gówniarza. No w sumie wiedział... Ładne pośladki, pełne usta, błyszczące oczy, zgrabna sylwetka, zabawny i z charakterkiem.
M podniósł się do pozycji siedzącej. Westchnął znowu i zaczął uderzać tyłem głowy w ścianę.
- Misiaczku nooo!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Sob Lut 01, 2014 11:51 pm

Keith nie przeżył z Michaelem swojego pierwszego pocałunku. Na szczęście. Inaczej miałby traumę do końca życia. Co ciekawe jednak, nigdy nie wymieniał z kimś śliny pod wpływem uczucia. Całus psychologa dołączył do kolekcji tych przypadkowych, zrobionych dla beki, czy na złość. Dzięki temu po pierwszym szoku nie był tak straszny, jak mógł się wydawać. Tak czy inaczej, nie zamierzał go zbyt szybko powtarzać. Ba, w ogóle powtarzać! Nie i koniec.
I w rzeczy samej, z pokoju wybywać też nie chciał. Wolał zostać przy swoim bezpiecznym łóżeczku, zamkniętym oknie i tablecie. Dopiero na drugi dzień, gdy rodzice psychologa pojechali do pracy, a sam granatowowłosy spał do późna, ignorując rzeczywistość. Gdy w końcu otworzył oczy i włączył sobie muzykę na tablecie, przeszło mu przez myśl, że może powinien wyjść gdzieś na miasto i coś pozwiedzać. W końcu, okazja była nie do stracenia. On samotny, wolny, bez żadnych ograniczeń, szwędający się po obcym mieście...
...
No dobra, nie brzmiało to kusząco. Szczególnie, że jakby coś się stało, to ani młody Morris, ani David, nie przyjechaliby mu pomóc. Nie, jednak nie powinien się byle gdzie oddalać. Obcy kraj, obce zwyczaje, a on sam niepełnoletni, jakoś nie spieszyło mu się do kłopotów. Wbrew pozorom, był całkiem inteligentnym dzieciakiem.
Walenie w ścianę i darcie się psychologa przypomniało chłopakowi o jedynym aktualnym mieszkańcu tego domu. Prawdę mówiąc, miał zamiar go całkiem zignorować, ale... Nie dało się. Michael Morris był naprawdę upierdliwą bestią, kiedy tego chciał. Początkowo nawet brak zainteresowania osobą bruneta przychodził mu łatwo, ale "misiaczek" przeważył na szali jego spokoju. Zacisnął usta, posykując z niezadowoleniem, założył spodnie, słysząc dalsze, niemiłosierne ryki geja, a potem wyszedł ze swojego pokoju, z tabletem z włączoną muzyką w dłoni i łypnął na niego wrogo.
- No czego chcesz, rany boskie... - mruknął Keith, kręcąc głową i dopiero wyłączając urządzenie. Dopiero wtedy dotarło do niego, że wszedł do pokoju osoby HOMOSEKSUALNEJ półnagi. Brawa dla tego pana, doprawdy...
Było już trochę za późno na wstyd. Stał na progu, niepewnie łypiąc w stronę psychologa, z nagłą, szczerą nadzieją, że ten jest ubrany. Nieee, naprawdę nie przemyślał swojego posunięcia. Wparował tylko w spodniach, do sypialni mężczyzny, który był unieruchomiony na łóżku i oczekiwał... Nie wiadomo czego. Genialnie, po prostu czysty geniusz.
Westchnął ciężko, wchodząc do pokoju. Zamknął za sobą drzwi i odłożył swój tablet na stół. Nawet, gdyby Morris jakoś się do niego doczołgał, nic by nie zrozumiał, bo wszystko było po francusku. Zalety dwujęzyczności.
- Mogę z tobą pograć na konsoli. Tylko się zamknij - mruknął, jakże nieprzyjaznym tonem. Ewidentnie obronnym gestem założył ręce na piersi, rozstawił nogi i uniósł głowę wysoko, prostując się. Całym sobą nieświadomie dawał jednoznaczne sygnały psychologowi. Że się boi i mu nie ufa. Ale przyszedł, a to już był postęp.
Powrót do góry Go down
Pan M
Nauczyciel psychologii
Psycholog szkolny
avatar

Liczba postów : 281
Join date : 12/01/2014
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Pon Lut 10, 2014 3:47 pm

Ten chłopak kompletnie nie zdawał sobie sprawy z tego, że ilekroć się buntuje to wydaje się jeszcze bardziej seksowny. Wydymał usta, piorunował wzrokiem i warczał tym swoim seksownym głosikiem. Jeszcze tylko brakowało aby tupnął nóżką.
Michael zawsze miał skłonności do dziwnych partnerów, kochanków czy też znajomych. Zawsze trafiał na ludzi z problemami. Czasami miał wrażenie, że sam ich szuka ale zaprzeczeniem tego był Keith. Stanął mu na drodze, z tą swoją niezadowoloną minką i pyskatym pyszczkiem.Powtórzmy po raz setny, Michael lubił to w nim, nawet uwielbiał. Poniekąd chciał to w sobie zdusić i postanowił, że uleczy się z choroby - Keithofili. Po godzinach dumania odnalazł nawet lekarstwo. Prześpi się, przeleci, przeseksi się z tym cholernym chłopakiem i przejdzie mu jak ręką odjął. To było lekarstwem w każdym związku, gdy było już po seksie zauroczenie znikało. Pojawiała się rutyna i różowe okulary już nie wracały na nosy zakochanych. Tak będzie i tym razem, pójdą do łóżka i obsesja na punkcie nastolatka minie.
Pytanie tylko, jak doprowadzić do spotkania pod kołderką w zaciszu ciemnego pokoju?!
- A o co się zakładamy tym razem? Chyba chcesz się odegrać na mnie, co nie? - dzieciak czy nie, Keith nadal był facetem i zapewne nie lubił przegrywać. Tak ma każdy samiec, chce być alfą i nie zamierza spadać na pozycję bety.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Pią Lut 21, 2014 8:36 pm

Keith spoglądał podejrzliwie na mężczyznę. Teoretycznie psycholog wyglądał całkiem niewinnie, ale granatowowłosy nie mógł uwierzyć w kłamstwo szyte tak grubymi nićmi. Nie zamierzał się do niego zbliżać, a już na pewno nie mógł dać się podpuscic. Prychnal, zaraz intensywnie kręcąc głową. Opamiętał się dosłownie po kilku sekundach, gdy dotarła do niego świadomość, że wyszedł na zwykłego tchórza. Oczywiście, że musiał się zrewanżować! Był w końcu trzeźwy. I nie chciał tego stanu zmieniać, po swoich doświadczeniach powiązanych poniekąd z niejakim Michaelem Morrisem.
- Rewanż? Bardzo chętnie. - Pokiwał głową ponownie, tym razem na znak zgody. Cały się wręcz nastroszył i skierował po pady, a potem włączył konsolę. Z kilkoma poradami psychologa udało mu się wszystko odpowiednio ogarnąć, a resztę rzeczy, które można było zrobić na łóżku, pozostawił kompetencjom wlasciciela. Był tak mocno podjudzony, że usiadł przy Michaelu. A gdy już to zrobił, nie mógł się tak po prostu wycofać. Przeklął w myślach swoją głupotę, a potem ponownie zaczął myśleć nad zakladem. Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw, najlepszym pomysłem (mimo całych poprzednich rozważań) zdawało się zagranie...
- Kolejna partyjka z piciem przez przegranego? - Podsunął niepewnie.
Bardzo dobrze wiedział, że będzie żałował tego pomysłu, ale skoro juz w miarę opanował gre na konsoli i był trzeźwy, to teoretycznie miał szanse na jakąś wygraną. Może nie pełne zwycięstwo, ale i nie serię porażek.
Patrząc na to w ten sposób pomysł nie wydawał się najgorszy.


Ostatnio zmieniony przez Keith dnia Sob Lut 22, 2014 4:24 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Pan M
Nauczyciel psychologii
Psycholog szkolny
avatar

Liczba postów : 281
Join date : 12/01/2014
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Pią Lut 21, 2014 11:24 pm

To było aż za łatwe. Michael spodziewał się krzyków, wyzwisk i trzaskania drzwiami - chleb powszedni przy młodziutkim francuzie. Taka niespodzianka!
Kiedy chłopak zajmował się aranżacją sprzętu M poprawił pościel, zrobił trochę miejsca i ogarnął się. Wcześniej może Keith tego nie zauważył ale misiek był ubrany jedynie w T-shirt i bokserki. Gdyby spojrzał pod kołderkę, którą był okryty psycholog, zapewne pięć razy by się zastanowił czy na pewno chce usiąść na jego łóżku, tak blisko niego.
Rzucił mu kilka krótkich informacji na temat kabli, gdzie są pady i jak je podłączyć. Wydawało mu się, że ktoś tak młody będzie znał się na technice więc miał trochę zabawy patrząc jak chłopaczek się miota. Po kilku minutach narzędzie zagłady działało a Keith usadowił się kusząco blisko.
- Nie kruszynko, będziemy grać o coś lepszego. Nie bądź cieniasem - wyszczerzył się i szturchnął go stopą w bok. - Proponuje lepszą stawkę, całusa - cmoknął w jego stronę. - Nie byle jakiego, twój narodowy, french kiss.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Sob Lut 22, 2014 4:45 pm

Młodziutki Francuzik przyjął wyzwanie bez entuzjazmu. Przeciwnie, w pierwszej chwili miał ochotę powiedzieć Michaelowi, żeby się wypchał i dał mu święty spokój. W końcu przystał na jego propozycję tylko dlatego, że chciał mieć święty spokój. A całuski z języczkiem były bardzo, bardzo dalekie od jakiejkolwiek ulgi. A przynajmniej... Jak dla kogo. Sądząc po perfidnym samozadowoleniu bruneta, ten pomysł prześladował go od dłuższego czasu i naprawdę, nie mógł się doczekać przegranej gościa.
A figa z makiem! Keith ani myślał na to przystawać!
....
A może by tak...?
- Dobra, jak wygrasz, to cię pocałuję. A jak przegrasz, dasz mi się do woli szwędać po Londynie i zasponsorujesz jakieś porządne miejsca zabawy ludzi o NORMALNYCH preferencjach. - Perspektywa spełnienia tych zachcianek i to za DARMOCHĘ była zbyt kusząca. Poza tym, zemsta musiała być wyjątkowo perfidna.
And the game begins...
Tym razem Kei radził sobie znacznie lepiej. Załapał już wszystkie potrzebne mu zasady i umiejętności, więc szedł łeb w łeb z psychologiem. Przegrana nawet nie wchodziła w grę. Walka przybrała niesamowite tempo, każda chwila rozgrywki przybliżała ich do finału, okupywanego złością, walecznymi okrzykami, oraz nerwowym naciskaniem klawiszy...
I w ostatnich sekundach nastąpiła katastrofa. Przegrana. Upadek walecznego piętnastolatka. Granatowowłosy wpatrywał się w ekran z szokiem, wciąż z palcami wciskającymi klawisze.
Jak to się mogło stać...?
Keith spojrzał wrogo na mężczyznę i odłożył pada. Umowa to umowa. Nie mógł się bardziej pogrążać w oczach gospodarza i zarazem właściciela konsoli. Musiał zareagować szybko i zmieść go z powierzchni Ziemi. Obrócił się, odkładając niepotrzebny sprzęt i złapał Morrisa za kark. Przyciągnął go do siebie, agresywnie napierając na wargi. Była w tym wyraźnie widoczna nutka buntu i dominacji, ale również ewidentny brak większego doświadczenia. Może nie był to jego pierwszy pocałunek, ale na pewno wszystkie poprzednie dało się policzyć na palcach jednej dłoni.
Powrót do góry Go down
Pan M
Nauczyciel psychologii
Psycholog szkolny
avatar

Liczba postów : 281
Join date : 12/01/2014
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Czw Lut 27, 2014 9:21 am

Sam widok, spinającego się i wściekłego nastolatka, był aż nadto przyjemny. Nastolatek wychodził z siebie i chyba miał wrażenie, że wygra. Tak łatwo było go podpuszczać w świecie gier. Grali w wyścigi samochodowe, ich auta były na jednym ekranie i z łatwością można było raz zwalniać a innym razem przyśpieszać aby Keith emocjonował się rozgrywką jeszcze bardziej.
Nawet jeśliby wygrał to stawka nie była aż tak wysoka. Kwestia kilkunastu funtów i koniec. Ale nie wygra, całus chłopaka będzie należał do Morrisa. A po "usta usta" przyjdzie czas na resztę ciała. I po co było być takim dumnym? Ostatnia długa i Michael wyprzedził chłopaka, zepchnął jego auto na bok i pierwszy dotarł do mety. Mina Keitha - bezcenna.
Całował jak dzikus! Szorstko, dziwnie i koślawo. Jakby nigdy w życiu nie robił tego na spokojnie, dla czystej satysfakcji obu stron. Te nastolatki... Dla nich czułości to jak zdobywanie trofea, zaliczają te bazy jedna po drugiej, kompletnie nie rozumiejąc o co w tym chodzi. Michael był lekko zawiedziony, spodziewał się po francuziku czegoś niesamowitego... Przejął pałeczkę jako ten starszy i bardziej doświadczony. Objął go czule w pasie, przysunął do siebie. Był w pozycji pół siedzącej więc nastolatek wylądował na jego kolanach. Wsunął ostrożnie język do ust partnera, przekrzywił głowę i pokazał jak to się robi po dorosłemu.
M uważał się za osobę całującą naprawdę dobrze, nigdy nie usłyszał słowa skargi i miał dobrego nauczyciela. Ten chłopak był od niego starszy, poznali się w klubie i to dzięki niemu Morris dowiedział się co nieco więcej o swojej orientacji. Był lekko pijany i pozwolił się pocałować innemu facetowi. Na początku skrzywił się, koleś był atrakcyjny ale M nigdy nie czuł ciągotów do swoich kolegów z klasy. Poczuł jednak dreszcz podniecenia i po chwili gździł się w kącie z owym młodzieńcem przez resztę wieczora.
Teraz to on był nauczycielem. Pieścił swoim językiem język nastolatka, przesunął czule dłonią po plecach chłopca aby ten się z lekka uspokoił. Nie zrobi mu krzywdy, to tylko całus i trochę głaskania. Wprawdzie miał małą erekcje ale skrzętnie ukrywaną przez kołdrę. Zarumienił się nawet trochę czując w swoich ustach ślinę francuza jak to bywa przy mokrych całusach.
Nie przedłużał, aby nie wystraszyć go za bardzo. Pierwszy się odsunął i na zakończenie musnął jedynie wargi chłopaka czule. Czuł jak młode ciało trzęsie się w jego ramionach, pogłaskał go znowu po ramionach i plecach i posadził obok siebie.
- Chyba nie było aż tak źle, co nie? - uśmiechnął się. - To tak samo jakbyś całował dziewczynę. Serio, całowanie się z kimkolwiek wygląda tak samo. Dopiero jak się w kimś zakochasz to pojawiają się... - zastanowił się jak to opisać. - Takie małe dreszcze radości. A nie jesteś przecież we mnie zakochany aby to czuć, zgadza się?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Czw Mar 06, 2014 10:24 pm

Keith niemalże zszedł. Jakim cudem przegrał? NO JAKIM?! To było całkiem nie w porządku! Dał się wrobić przez tego parszywego psychologa. Na pewno ten zastosował na nim jakieś straszne sztuczki psychologiczne, żeby potem, w ostatniej chwili, zadać druzgocący cios. Pieprzony Morris! Zrobił to, oczywiście, specjalnie. Aż miał ochotę zawyć do nieba. Ale oczywiście tego nie zrobił, duma mu nie pozwoliła.
Początkowo nawet myślał, że jakoś to przeżyje. Niestety, zaraz potem skończył na kolanach mężczyzny. Niedaleko jego męskości, z rozsuniętymi nogami... Naprawdę, nie czuł się pewnie. Aż przełknął z trudem ślinę, po czym został zmuszony do uchylenia warg. Całkiem stracił kontrolę nad pocałunkiem, o swoim ciele nie wspominając. Palce zacisnęły się bezwiednie na ramionach bruneta, a oddech znacznie przyspieszył. Był kompletnie bezradny w tym momencie. Pierwszy raz ktoś tak naprawdę, naprawdę go pocałował i nie czuł się z tym zbyt pewnie... Nie, w ogóle nie czuł się dobrze ze świadomością, że jego usta są złączone z męskimi, a do tego tak sprawnymi... I to nie było złe.
Nie chciał tego przyznawać, ale naprawdę tak pomyślał w pierwszej chwili. To było coś zupełnie innego, kompletnie odmiennego od poprzednich doświadczeń, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę fakt, iż miał raptem piętnaście lat. Jego pocałunków nie było wiele, a tych dobrych... Wcale. Kiedy zamknął oczy, świadomość, że jest tak blisko faceta (FACETA) niemalże zanikała. Do tego stopnia, iż nieświadomie lekko zbliżył się do Michaela i o niego otarł. Delikatny prąd przeszedł przez jego ciało. Nie zdążył jednak stwierdzić, czym właściwie był spowodowany, ponieważ został odstawiony na swoje miejsce. Uchylił powieki i rozejrzał się mało przytomnie po pomieszczeniu, próbując odkryć, co się właściwie stało.
Zmarszczył brwi.
- Dreszcze radości? - Powtórzył z niesamowitą tępotą. Przeczesał granatowe włoski dłonią, a potem pokręcił lekko głową. Powoli docierał do niego sens wypowiedzi bruneta.
- Że ja? - Aż zamrugał powiekami, skonsternowany mocno. - Raczysz kpić. - Prychnął, odsuwając się na bezpieczną odległość, mocno niezadowolony. - Rozumiem, że mam prawo do rewanżu? - mruknął, zakładając ręce na piersi w obronnym geście. Całe jego ciało mówiło dwie rzeczy: nie dam ci się więcej dotknąć, oraz nie dam się więcej ograć. Czysta prowokacja. Gdyby był świadom, jak bardzo potrafił tym swoim niegrzecznym zachowaniem kogoś (na przykład młodego pana Morrisa) podniecić, na pewno by się tak nie zachowywał.
Ale nie był. Dlatego zbliżył się i złapał go za ramię.
- Jeszcze raz. I tym razem wygram. - Młody, pewny siebie głupek, cóż więcej można dodać.
Powrót do góry Go down
Pan M
Nauczyciel psychologii
Psycholog szkolny
avatar

Liczba postów : 281
Join date : 12/01/2014
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Pią Mar 07, 2014 1:53 pm

Ten słodki smak zwycięstwa, euforia z wygranej była tak cudowna. Michael wiedział jednak, że jeśli chce wygrać więcej to musi się skupić i znowu dać po dupie przeciwnikowi. Miał także dziwne wrażenie, że rywalizacja podoba się nastolatkowi i tak naprawdę to on sam powoduje te wszystkie sytuacje kiedy przyszły psycholog się do niego może dobrać. Bo przecież mógł tylko przyjść z nim pograć, po co proponował zakłady lub się na nie zgadzał. Teraz jeszcze rewanż i to wypieranie się przyjemności z całowania. Jasne, M czuł jak Keith mięknie mu w ramionach, gdy ten go całuje i głaszcze.
- Podnosimy stawkę? Chyba nie chcesz grać ciągle o to samo - Michael uśmiechnął się niewinnie jakby nic nie planował. - Wiesz o na przykład... Przytulenie się pod kołderką i kilka buziaczków? A jeśli przegram dorzucam jeszcze jeden wieczór balowania za moją kasę. A niech ci będzie, trzy dni! - czymś trzeba było go skusić. - I możemy zmienić grę, bijatyka? - wielu sądziło, że jeśli będą wciskać przypadkowe klawisze to wygrają nawet z najlepszym zawodnikiem. Keith też na pewno to myślał i spróbuje szczęścia. Ha ha, nic bardziej mylnego. M znał wszystkie ruchy i combosy swoich kilku ulubionych postaci. Wygrana przyjdzie mu łatwiej niż poprzednio. A gdy już będzie miał francuzika tak blisko... Keith w końcu poczuje się przyjemnie i odda się, może nie od razu seks ale posmakuje prawdziwych pieszczot i zapragnie ich co raz to więcej. Bo przecież w seksie i pieszczotach o to chodzi, aby drugiej osobie dać jak najwięcej rozkoszy i sprawić, że druga strona poczuje się wyjątkowo i kochana. A on chciał tego wszystkiego dla nastolatka.
- Nie daj się prosić bardziej, i tak jestem ranny w nogę więc cię nie zgwałcę. Po za tym, wbrew temu co myślisz nigdy bym cię nie skrzywdził. Polubiłem cię bardzo - mówił to szczerze. Pragnął jego ciała, że to aż bolało, ale przy okazji zaczął czuć mocną sympatię do chłopaka.
Chyba nie trzeba mówić, jakiego zdziwienia doznał Michael gdy Keith z lekkim prychnięciem złapał kontroler i pokiwał głową na zgodę. Zmienili grę, odpalili ją i rywalizacja nabrała nowego poziomu. Wcale nie było tak łatwo jak się M spodziewał. Kiciuchna dawał sobie ładnie radę. Wygrał pierwszą rundę i skopał nieźle tyłek Miśka. W drugiej rundzie był bardzo blisko, ale ostatni cios należał do ciemnowłosego i wszystko miało się wyjaśnić w trzeciej, decydującej.
Bokser, którego wybrał Kiciek padł na deski po sekundzie. Oberwał od razu kilka ciosów od przeciwnika, potem kopniak i kolejny. Karateka Michaela też dostał kilka razy po mordzie, gracz o niebieskich włoskach był chyba porządnie wkurzony i poprawił mu kosmetykę kilkunastoma ciosami, potem wyprowadził dwa combosy ale ostatni cios znowu należał do M.
Michael naprawdę nie wiedział czy to jego chęć wygrania była tak mocna czy może to francuz się podłożył, ale wygrał. Krzyknął radośnie i podskoczył na łóżku. Śliczny chłopak obok niego był jego wygraną, najwspanialszą jaką mógł sobie wymarzyć. Uśmiechnął się triumfalnie i odsunął lekko kołderkę zachęcając przeciwnika do przytulenia.
- Jesteś w ciuchach, o zdjęcie nawet nie proszę bo jestem prawdziwym rycerzem. Nie musisz się bać skarbie, serio. Nie zrobię niczego, czego ty byś nie chciał, mój ty głuptasku... - niechętnie, ale z dumą Keith położył się. Między nimi była około dwu centymetrowa przestrzeń, którą student psychologii szybko zniwelował przytulając chłopaka do siebie i nie tracąc czasu pocałował. Tym razem namiętniej, zaś dłońmi uspokajająco gładził plecy nastolatka aby ten w końcu rozluźnił potwornie spięte mięśnie. Nie leżał na nim aby go nie wystraszyć, był po prostu blisko i tulił go do siebie. Pogłaskał tu i ówdzie, potarł nosem o jego policzki, ucałował brodę i potem znowu usta. Boże, jakie one były przesłodkie... W końcu, aby zachęcić do odważniejszych pieszczot potarł swoim kroczem o jego i poczuł coś co go bardzo, bardzo ucieszyło. Nie był jedynym, któremu pocałunki się podobały. Keith może i był zdegustowany kontaktami męsko-męskimi ale jego ciało chyba już dawno nie było doceniane w taki sposób jak robił to ciemnowłosy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Sob Mar 08, 2014 12:55 am

- Rycerzem, jasne. - Prychnął Keith, wcale, a wcale nie wierząc brunetowi. Co jak co, ale dżentelmeństwo u bruneta było wątpliwe. Kto go gonił po całym domu i w efekcie rozwalił sobie nogę? Kto dał sobie obciągnąć na jego oczach? Kto go upił, całował i się przed nim negliżował? No na pewno nie młodziutki pan psycholog, jasna sprawa. On to w końcu była czysta niewinność.
Niebezpieczny zboczeniec. Który odsłonił przed nim kołdrę.
Keith aż wzdrygnął się z niesmakiem i ostrożnie położył przy mężczyźnie, zachowując możliwie największą odległość między nimi. Niestety, był ograniczony z jednej strony przez ścianę, a z drugiej przez Michaela. Leżał przy mężczyźnie, który go obejmował, a przy tym jeszcze chwilę temu całował. Jak niby miał się czuć swobodnie? Właśnie, żeby tylko chwilę temu... Usta bruneta znowu znalazły się na wargach piętnastolatka i zaczęły robić swoje. Granatowowłosy tylko bardziej się spiął, nerwowo skrzywiony i zaciskający wargi. Dobra, przecież taka była umowa, tak? Mieli się chwilę pomiziać. Niestety, Kei nie brał wcześniej pod uwagę faktu, że może przegrać, więc nie kazał doprecyzować czasu zabawy. Oczywiście musiał tego pożałować, ale nic już nie mógł zrobić. To Morris wygrał, więc to Morris mógł narzucać wszelkie ograniczenia. Hurra. Radujmy się i otwierajmy szampana. Albo lepiej nie, w końcu ostatnie picie skończyło się paskudnie.
I chociaż chłopak naprawdę nie był zadowolony z bliskości psychologa, fakt, że ktoś jest wobec niego taki czuły, musiał w końcu zadziałać. Oj tak, był sednem sprawy. Keith nigdy nie zasmakował tego typu pieszczot, tak naprawdę był wciąż prawiczkiem, ruszonym tylko tyle, ile się na imprezach wyczynia, mając za dużo promili we krwi, by stać prosto. A zresztą, zawsze to było szybkie, bo ktoś mógł wpaść, a do tego skupione jedynie na dwóch podstawowych czynnościach. Których obu sedno sprawy było w kroczu. A tu nagle pojawił się facet, dorosły, który potrafił zawirować jego hormonami tak, by stał się inny, bardziej głupi, bardziej spontaniczny, aż wreszcie... Bardziej twardy.
Tak, gdy poczuł to otarcie, zdał sobie sprawę, że mężczyzna naprawdę na niego działał. I to z jednej strony jeszcze bardziej go zniesmaczyło, a z drugiej... Niezdrowo podnieciło. Bo, tak naprawdę, co mógł mu zrobić Michael? Jak dobry był?
Kei zanim skończył rozważać, czy pomysł był dobry, zdecydował się na odwzajemnienie pieszczoty. Zbliżył się bardziej do psychologa i otworzył zapraszająco usta, skupiając się na doznaniach, a nie wrażeniach wizualnych. Ba, nawet na wszelki wypadek zamknął oczy. Zamiast tego poświecił całą swoją uwagę na partie ciała służące do odczuwania. Wsunął dłoń we włosy mężczyzny, przełożył jedną nogę przez jego kolano, dociskając się mocniej kroczem do jego... Nazwijmy to delikatnie, lekko wzniesionych, dolnych partii. Podniecał go. Normalny Keith uznałby to za obrzydlistwo, ale ten Keith, który właśnie odkrywał bliskość cudzego ciała, uznał, że to niesamowite. I za nic nie chciał tego przerywać. Ani myśleć o konsekwencjach.
Ani myśleć o tym, jak tak naprawdę wygląda zbliżenie męsko-męskie.
Powrót do góry Go down
Pan M
Nauczyciel psychologii
Psycholog szkolny
avatar

Liczba postów : 281
Join date : 12/01/2014
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Nie Mar 23, 2014 10:20 pm

Tak to już bywa, że pałka na sztywno schlebia zarówno kobietom jak i mężczyznom, którzy ową pałkę stymulują wszelakimi sposobami. Michael zarumienił się po koniuszki uszu z chwilą, gdy francuzik przytulił się do niego i pozwolił w końcu na odważniejsze ruchy w okolicach pośladków i krocza. Uznał, iż zabawa jego włosami jest subtelną zgodą na powielenie pocałunków.
Mapa stref erogennych mężczyzny była wbrew pozorom duża, jednakże Keith miał takich miejsc o wiele więcej z powodu swojego niedoświadczenia. Oddychał ciężej, gdy ściskało się dłonią jego pośladek, wzdychał gdy krocza wesoło tańczyły ze sobą tango i ulegle odchylał szyję, gdy M całował ją czule a czasem przygryzł na niej skórę.
Aby nie przerazić chłopaka, M z chwilą, gdy położył się na nim najprościej ucałował go w czoło i przytulił znowu mocno do siebie. Potem przesunął biodrami w rytmiczny, kiwający się sposób sugerujący stosunek seksualny a dłonią pogładził żebra. Przyszły psycholog miał niezmierną ochotę w końcu pozbyć się spodni z atrakcyjnych pośladków Keith'a, jednak wiedział jakimi krzykami i protestami skończyłyby się owe poczynania.
Zgrabnym, szybkim ruchem umościł się między udami chłopaka i podparł na ramionach. Granatowe włosy rozsypały się po poduszce, blade na codzień policzki teraz zdobił szkarłat a soczyste usta rozchylały się łapiąc każdy oddech. Michael tak jak poprzednio Keith, wplótł palce w ciemne włosy kochanka i wrócił do namiętnych pocałunków. Bawił się językiem, łączył go w słodkim tańcu z narządem smaku nastolatka i czasami aż nie umiał powstrzymać się od uśmiechu, gdy czuł jak pieszczoty są oddawane z wdzięcznością.
Gdy nacieszył się włosami, Michael postanowił dać kochankowi trochę swobody w sferze całusów i obiema dłońmi zaczął pieścić jego jędrne uda i pośladki. Złapał materiał spodni mocniej i maksymalnie złączył ich biodra ze sobą. Na krótką chwilę oderwał się od rozkosznych ust i podniósł do pozycji klęczącej. Znowu westchnął nad widokiem chłopaka, między którego udami się znajdował i szybkim ruchem zrzucił z siebie koszulkę. Sięgnął po dłoń kochanka i położył sobie na klatce piersiowej tuż nad sercem. Jego serce waliło jak szalone, zachowywało się tak jakby chciało wyskoczyć z klatki piersiowej i bić na otwartej dłoni dla Keith'a.
- Będę banalny, ale moje serce bije teraz tylko dla ciebie... - dobra, M usłyszał dawno temu owy tekst w serialu miłosnym. Głupio się przyznać, ale spodobał mu się i zawsze chciał go użyć ale jeszcze nigdy tak naprawdę nie był na tyle trzeźwo myślący w czasie igraszek aby to zrobić.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Nie Kwi 06, 2014 6:59 pm

Keith poczuł się lekko osaczony, gdy kochanek całkiem go zdominował, a potem umieścił się między jego udami. Chęć ucieczki walczyła w nim z pożądaniem. Uniósł nogi, zginając je w kolanach, przygotowując się do ewentualnej obrony, ale namiętne pocałunki i dłonie we włosach znowu go rozpuściły. Bez wątpienia całe jego ciało było wrażliwe na pieszczoty, ale głowa i krocze były dla niego dwoma epicentrami absolutnej uległości. Każde muśnięcie, masaż, czy chwycenie, wydobywało z jego ust zadowolony, rozkoszny pomruk. Pierwszy raz i już wiedział, że zawsze będzie dążył do takiej przyjemności.
Oczywiście, nie z mężczyzną. Nie z mężczyzną. Nie... O cholera, ale on był twardy. I miał mięśnie. A to ciało, które się do niego dociskało, praktycznie pozbawiało go tchu. Z jego ust aż wydobył się jęk niecierpliwości, a palce odruchowo wbiły się w kark kochanka. Odsunięcie Michaela skwitował niezadowolonym sapnięciem. Otworzył w końcu oczy, akurat w momencie, kiedy pierś mężczyzny została ogołocona z koszuli.
Seksowny to mało powiedziane. Zadrapał jego pierś paznokciami, spoglądając niecierpliwie, a potem zamrugał oczami, słysząc te słowa. Owszem, brzmiały niesamowicie dennie, ale w takiej sytuacji, w uszach wyjątkowo delikatnego chłopaka, który dopiero co poznawał siebie... Trafiły prosto w serce. Tym razem naprawdę zabrakło mu powietrza w płucach. Wszystkie myśli, wszystkie wątpliwości, wszystko wyparowało z jego umysłu.
Podparł się na drugiej dłoni i usiadł, a potem podwinął pod siebie nogi i uklęknął, namiętnie wpijając w wargi kochanka. Był dość sprawnym uczniem, gdy już wiedział, jak powinien się zachowywać. Język współgrał z narządem smaku Morrisa. Jedna ręka trzymała go za kark, a druga podwijała bluzę, niecierpliwie pragnąc bliskości ciał. Pragnął więcej, więcej i więcej psychologa.
Oderwał się na chwilę, by zrzucić niepotrzebną, górną część garderoby, a potem przylgnął mocno do jego ciała, wijąc się i ocierając biodrami, oraz – w szczególności – kroczem. Może nie był jeszcze w pełni umięśniony, przypominał jeszcze w znacznej mierze nastolatka, ale miał ładne, giętkie ciało. Zdawało się ono chcieć owinąć dookoła kochanka, by tylko bardziej do niego zbliżyć.
Co oczywiste, wiele więcej nie miał odwagi zrobić. Był przecież kompletnie niedoświadczony. Ktoś go musiał poprowadzić do przodu... I ten ktoś na pewno nie miał nic przeciwko.
Powrót do góry Go down
Pan M
Nauczyciel psychologii
Psycholog szkolny
avatar

Liczba postów : 281
Join date : 12/01/2014
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Wto Kwi 08, 2014 9:08 am

Michael już planował jak tu rozebrać do końca nastolatka, gdy ten go wyręczył i sam pozbył się wszystkiego, co przeszkadzało im w porządnym tarciu się ciał o siebie. W oczach ciemnowłosego studenta zapłonęły ogniki pożądania, złapał partnera za pośladki, jednocześnie mocno je ściskając, przysunął do siebie i znowu pocałował. Rzucił się na Keith'a jak wygłodniałe zwierzę. Odchylił jego głowę, polizał i ugryzł w szyję. Biodrami znowu naparł na krocze chłopaka i rytmicznie poruszał w przód i tył, zaś ustami dobrał się do klatki piersiowej. Kręcił kółeczka językiem wokoło sutków, lizał je i gryzł delikatnie. Czuł jak całe ciało młodzika spina się i rozluźnia na przemian, każdy mięsień pracował na najwyższych obrotach. Michael widział jak ciężko oddycha się nastolatkowi, był równie podniecony co on sam. Ostatni, mocny pocałunek zanim pokaże chłopakowi jak przyjemnie potrafi naprawdę być...
Spodnie schodziły praktycznie same z bioder chłopaka, odchylił je na tyle aby mieć w zasięgu to, co teraz było jeszcze skryte pod materiałem bielizny. Pomasował narząd rozrodczy kochanka patrząc mu w oczy i uśmiechnął się. Wyjął go, naprężonego i pulsującego w jego dłoni. Już teraz było dobrze widać żyłki i specyficzny, ciemnawy kolor pojawiający się na pobudzonym członku. Ciągle patrząc w oczy nastolatka polizał prącie na całej jego długości i włożył do buzi. Zawsze musiał przyzwyczajać się do tego smaku, lekko słonawy i intensywny, zawsze różnił się u każdego. Potem zaczynał czuć przyjemność i podniecał się bo doskonale wiedział jak dobrze jest osobie, która teraz jest w jego ustach. Nie chciał szarżować podczas pierwszego obciągania, Michael podejrzewał, że Keith jeszcze nigdy nie miał tego robionego i mógłby za szybko dojść wewnątrz jego jamy ustnej. Między prawdą a bogiem to Pan przyszły psycholog miał opory przed połknięciem czyjegoś nasienia i sam starał się nigdy nie doprowadzić do podobnej sytuacji kiedy to jemu robiono coś podobnego. Dla urozmaicenia doznania, przygotowania na coś lepszego, przesunął palcem między pośladkami nastolatka. Nie napierał palcem, nawet nie musnął miejsca gdzie pewnego dnia poczuje ulgę. Pokazał mu do czego dąży, czego chce i czego Keith po chwili będzie chciał. Nie planował mu kłamać, że nie będzie bolało. Pierwszy raz boli i tyle, ale to uczucie szybko mija i jest tłumione przez buzujące hormony. Potem jest tylko przyjemność, to cudowne ciepło i pożądanie krążące w żyłach.
Michael dawał z siebie naprawdę wszystko, skupił się na członku chłopaka i intensywnie pobudzał go językiem, ustami i dłońmi. Palcami intensywnie masował jądra, zaś językiem i wargami ślizgał się po trzonku oraz główce prącia. Co raz częściej czuł jak biodra chłopaka idą do przodu, wpychają wręcz członek w usta M. Przyjdzie dzień kiedy Keith sam będzie na miejscu Michaela, też odczuje tą dumę z poprawnego dawania przyjemności. Ba, możliwe, że Keith spotka na swej drodze kogoś, przy kim to on będzie tą dominującą stroną.
Nie było co rozmyślać nad takimi sprawami za długo, teraz liczyło się tylko łóżko i oni. Michael possał mocniej prącie chłopaka, czuł jak bardzo blisko jest uwieńczenia tej przyjemności. I wtedy przestał, podniósł się na kolana i otarł usta. Złapał chłopaka szybkim ruchem za włosy i pocałował, dając mu tym samym posmakować siebie samego. Dłoń zaczęła pracować nad przyrodzeniem partnera, które było twarde i bardzo gorące. Nie, psycholog nie chciał ulżyć tylko kochankowi, chciał mu pokazać jak fantastycznie jest razem poczuć ulgę. Uśmiechnął się między pocałunkami, położył się u boku chłopaka i złączył ich pobudzone członki. Objął je swoimi dłońmi, we dwóch w chwili bliskiej szczytowania byli po prostu za duzi aby dać radę robić wszystko jedną dłonią. Góra, dół, góra, dół, góra, dół i tak aż do chwili uwieńczającej podchody jakie M czynił przez ostatnie kilka dni. Czuł jak ciepłe, lepkie nasienie oblewa jego palce i wiedział, że nie należy ono tylko do niego. Widział przez przymrużone oczy jak Keith dochodzi dla niego, w jego dłoni i z nim.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Wto Kwi 08, 2014 12:29 pm

Keith nie krępował się z żadnymi jękami. Jego ciało i usta szalały, a z gardła wyrywała się seria gwałtownych, namiętnych dźwięków. Każda pieszczota powodowała u niego rozpłynięcie, a jednocześnie znaczące napieranie na materiał spodni. W pewnym momencie musiał się chwycić ramion kochanka, by nie upaść bezwładnie na łóżko.
W końcowym rozrachunku jednak i tak się na nim znalazł, rozbierany. Zmarszczył brwi, zerkając na swoje krocze. Mocny rumieniec wpłynął na jego policzki, czerwieniąc je jeszcze bardziej. Oddech przyspieszył, a oczy rozszerzyły się, gdy zobaczyły swój członek, w pełnym wzwodzie, znikający w ustach mężczyzny. Granatowowłosy jęknął niekontrolowanie, wypychając biodra do góry. Odrzucił głowę do tyłu, odruchowo wsuwając palce jednej dłoni we włosy bruneta. Nie był świadom tego, co właściwie się z nim dzieje, oprócz jednego szczegółu – umierał z rozkoszy. Czuł, jak jego biodra są ciężkie, a krew krąży w dolnych partiach, prawie w ogóle nie zahaczając o głowę. Brakowało mu tlenu, ale za nic w świecie nie zgodziłby się na przerwanie tej zabawy. To był jego pierwszy raz z mężczyzną, bo miewał wcześniej koleżanki na imprezach. Co innego jednak szybkie obciąganie w łazience, przez niewprawioną nastolatkę, pod wpływem alkoholu, a co innego dojrzały facet, który bardzo dobrze wiedział, gdzie i jak dotknąć, by ciało spinało się w ekstatycznych napięciach mięśni. Z jednej strony nie chciał, żeby to się skończyło, a z drugiej pragnął czegoś więcej, więcej i więcej.
Dłoń przesuwająca się po pośladkach minimalnie go zaniepokoiła, jednak nie do tego stopnia, by spróbował odsunąć się od psychologa. Przeciwnie, pchnął mocniej biodrami, a potem zaskamlał z zawodem, czując odrywanie warg. Cały lekko drżał, poddając się bez oporów dominacji studenta. Otworzył usta posłusznie, z zaskoczeniem odnotowując nowy smak. Nie zdążył rozważyć, jak bardzo jest on inny i intensywny, bo zaraz znowu jego biodra zaczęły ruszać się w nadawanym rytmie. Zadrżał, czując dotyk obcej, delikatnej skóry, a zaraz obrócił się na bok, by partnerowi lepiej było ich razem pieścić. Nie był egoistą, dlatego spróbował mu to ułatwić. Ba, posunął się nawet do tego, by przesunąć palcami po ich przyrodzeniach. Zajęczał gwałtownie, prosto w szyję kochanka, napinając się całym ciałem. Spełnienie było intensywne, niczym fala porwało go z brzegu i pozbawiło zbędnych zmysłów. Przez chwilę nawet nie oddychał, jedynie zdzierając sobie bardziej gardło. Cofnął rękę, czując na niej coś lepkiego, a potem w końcu jego mięśnie się rozluźniły i spowodowały, że wręcz rozpłynął się na łóżku.
Nigdy, naprawdę nigdy by nie przypuszczał, że może mu być tak dobrze. A to przecież na pewno nie było wszystko, co geje mieli do zaoferowania, prawda?
Uchylił sklejone powieki i przekręcił głowę, spoglądając na psychologa. Najpierw na twarz, wykrzywioną błogo, a potem przesunął wzrokiem po całym jego ciele, w znacznej mierze złączonym z kochankiem. Przełknął z trudem ślinę. Wyglądali naprawdę seksownie. Miał szczerą ochotę przesunąć językiem po skórze Michaela, by zasmakować tych kropel potu. I zrobił to, zanim dotarło do niego, jak głupie jest to zachowanie. Położył rękę na swoim biodrze i lekko drgnął, czując chłód. Zmarszczył brwi i zerknął na nią, a potem z zaskoczeniem odnotował, że na palcach ma ślady ich spełnienia. Wpatrzył się w nie z pewnym szokiem, przez chwilę rozważając, co właściwie powinien zrobić. Jakaś chora część jego myśli była za posmakowaniem, ale zwyciężył rozsądek. Wytarł ją o pierś Morrisa, odsuwając się powoli. Odetchnął kilka razy, uspokajając chaotyczny oddech. Pokręcił lekko głową, z widocznym szokiem. Co oni właściwie...? Boże.
Zaczął wycofywać się z łóżka, a potem niemal z niego spadł. Kaszlnął nerwowo, unosząc się, prostując, a potem szybko chowając brudną męskość w spodniach. Czuł, że ledwo stoi na nogach, dlatego pospiesznie zaczął się wycofywać. Potrzebował jakiegoś spokojnego miejsca, gdzie będzie mógł usiąść i się uspokoić. I zrozumieć, jak do tego wszystkiego doszło.
Wyszedł, zamykając za sobą drzwi odrobinę za głośno.

Zamknął się w pokoju i skulił na łóżku. Co właściwie... co właściwie... Co... Dlaczego?
Nie potrafił pozbierać myśli. Wziął do ręki swój telefon i zaczął przeglądać jego zawartość, by ostatecznie, nie wiedzieć kiedy, wpisać w google słowo „seks”. Nie rozważając już niczego więcej, dopisał „gejowski”, a potem zaczął przeglądać wyskakujące strony. Nie należał do tych głupich dzieciaków, które od razu zadają pytanie na jakimś forum, chciał wybadać jak to wygląda z punktu widzenia innych... Ale internet to zło. Wchłania człowieka, mieli, a potem wypluwa, zmienionego na wieki.
- Boże...
Powrót do góry Go down
Pan M
Nauczyciel psychologii
Psycholog szkolny
avatar

Liczba postów : 281
Join date : 12/01/2014
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Wto Kwi 08, 2014 2:20 pm

Intensywne to mało powiedziane, Michaelowi brakowało słów aby opisać jak dobrze mu było z Keithem. Jego jęki, takie dzikie i niekontrolowane. Smak skóry, ust i zapach włosów. To wszystko smakowało mu jak nic na tym świecie.
Jakaś cząstka jego samego podpowiadała mu, że chłopak ucieknie, gdy zrozumie co się stało. Musiał być przerażony, bo było mu dobrze i pokazał to. Zaprzeczenia nie mają tu żadnej siły, M słyszał przecież jak chłopak skandował swe zadowolenie. Nadal czuł jak mocno ciągnął jego włosy, dotykał ich złączonych ciał i nawet polizał go skubany.
Chusteczki poszły w ruch, M musiał ogarnąć siebie i pościel. Wytarł się dokładnie, wziął szybki prysznic i zszedł z pościelą do pralni, gdzie całość wylądowała w pralce. Gdy matka spyta go skąd te nagłe pranie, skłamie, że oblał się herbatą lub zupą. Bedzie spokój, matka uwierzy mu w każde jego słowo.
Pralnia była ciemna i chłodna, idealna do myślenia. Michael usiadł na pralce i zaczął się zastanawiać jak tu dogadać się z Francuzikiem. Chciał więcej, teraz był tego pewien i po takiej przystawce nie zrezygnuje z dania głównego. Trochę żałował, że nie skorzystał z okazji. Mógł wtedy, gdy Keith był taki pobudzony, przelecieć go raz a porządnie i kolejne razy przyszły by same. Chłopak pokazał, że lubi być dotykany, pieszczony i trochę nawet sponiewierany. Pośladki zapewne ma porządnie posiniaczone od dłoni M, które z dziką radością ściskały je i miętosiły.
Trzeba było stanąć do tego wszystkie po męsku. Wdech, wydech. Była jedna, niezawodna broń, która mogła teraz pomóc. Morris poszedł do lodówki po narzędzie masowego rozdziewiczania, coś co rozchylało bramy każdej dziewicy. Liczył, że poskutkuje. Sam się na to złapał kilka lat temu.
Stanął w końcu u drzwi pokoju nastolatka i zapukał cichutko. Usłyszał nawet jak chłopak poruszył się nerwowo, musiał być cholernie zażenowany i wystraszony.
- Keith? Słuchaj mam coś dla ciebie, otworzysz? Nie ma się czego wstydzić, uważam, że zachowałeś się po męsku spłacając swój dług po przegranym zakładzie - połechta jego dumę, potem będzie mógł połechtać co innego. Uśmiech sam wstąpił na jego usta, gdy pomyślał co później będzie robił. Minęło już trochę czasu, to i owo u niego już znowu mogło strzelać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   Wto Kwi 08, 2014 3:05 pm

Keith w czasie, gdy psycholog się ogarniał, coraz bardziej ginął w odmętach internetu. Każda kolejna strona przesyłała do jego mózgu coraz więcej obrazów, coraz więcej fantazji i coraz więcej... Wszystkiego. Westchnął ciężko, biorąc słuchawki i zakładając je sobie na uszy. Skoro już był w tak beznadziejnej części internetu, mógł przynajmniej zorientować się w czymś... Więcej. Przełknął z trudem ślinę i nacisnął pierwszy film, który wydał mu się odpowiedni. No dobra, który przyciągnął jego wzrok. Początkowo nic specjalnego się nie działo, ale nie minęły dwie minuty, jak panowie byli nadzy i jeden znajdował się na klęczkach. Cała akcja przebiegała wyjątkowo sprawnie, a panowie naprawdę mieli czym się poszczycić.
Cholera, i to naprawdę wyglądało seksownie. Oczy granatowowłosego coraz bardziej się rozszerzały, wraz z rozwojem sytuacji. Filmik nie był długi, ale pokazywał kilka konkretnych etapów... Które dały do myślenia chłopakowi. Wyłączył video i zamknął oczy, próbując uspokoić myśli. Więc to TAK wygląda. O ile niektóre aspekty całej zabawy wyglądały całkiem zachęcająco, o tyle wkładanie (tu przełknął z trudem ślinę) członka w miejsce bynajmniej do tego nieprzeznaczone mocno go przestraszyło.
Odłożył telefon na łóżko i zamknął oczy, oddychając ciężko. Jego myśli same popłynęły w odpowiednim kierunku. Dłoń sama znalazła się na gołej piersi, a potem zsunęła w dół, na krocze. Nigdy nie sądził, że może tak szybko się podniecić i to czymś, co nie mieściło się w jego wyobraźni do... Kilku chwil temu. Ale tak było.
Zacisnął dłoń na kroczu i sapnął cicho.
A potem gwałtownie poderwał się z łóżka, gdy usłyszał pukanie. Telefon upadł mu na ziemię, rozwalając się na części pierwsze, a słuchawki zawisły bezwładnie na sznurku.
- Cholera! - Zaklął z niezadowoleniem, spłoszony rozglądając się po pokoju. Najpierw dopadł pierwszej lepszej koszulki, która wisiała na krześle. Założył ją pospiesznie, zakrywając lekki wzwód (jakim cudem już mu stanął?!), a potem złapał sprzęt elektroniczny i rzucił na stół.
- Idę, idę! - Rzucił, otwierając drzwi, by wlepić pytające spojrzenie w bruneta.
Dopiero wtedy dotarło do niego, że nie powinien był tego robić. Facet. Gorący facet, który jest z nim sam na sam w domu. I jest gejem.
- Ta-ak? - Wychrypiał niepewnie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pan M i Keith   

Powrót do góry Go down
 
Pan M i Keith
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Archiwum-
Skocz do: