IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sala treningowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Sala treningowa   Sro Sty 15, 2014 8:47 pm

Sala do treningów samoobrony, boksu, mała wersja siłowni. Jak ktoś wymyśli ładny opis zanim ja będę miał na to wenę, niech mi podeśle.
Na razie są materace, worki treningowe, hantle i parę innych, podobnych atrybutów.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sro Sty 15, 2014 9:23 pm

- Cholera! - Dało się słyszeć wściekłe warknięcie a po nim uderzenie w worek treningowy.
- Niech ich wszystkich szlag trafi! - Te słodkie stwierdzenia padały z ust Skorpiona, który lekko spocony, mając na sobie tylko krótkie spodenki i bandaże na dłoniach, odreagowywał swój paskudny nastrój na biednym worku. Całe szczęście, że worek już do tego przywykł i zachowywał stoicki spokój.
- Jak oni mogli... I przez cały ten czas nikt mi nie powiedział... MI!! - Najwyraźniej chłopaka coś delikatnie wytrąciło z równowagi, skoro właśnie z morderczym wyrazem wykonywał serię mocnych uderzeń, które zakończył kopnięciem z kolana.
Jakby się cofnąć w czasie o kilka godzin i przyjrzeć dokładnie temu małemu agresorowi, to można by zrozumieć przyczynę jego podłego nastroju. Kurator, który go dogląda co jakiś czas, aby się upewnić, że jest już przykładnym i pożytecznym dla społeczeństwa młodym człowiekiem, jest osobą, która ma wgląd w akta chłopaka i nie wiedząc, że ten nie zna pewnych spraw rodzinnych, spytał się o kontakty z bratem. Oczywiście to nasunęło serię pytań dotyczących tego z jakim niby bratem i skąd niby ten brat się wziął, pomijając oczywistą historię o kwiatkach i pszczółkach. Niestety jedyne, czego mógł się dowiedzieć ze szczątkowych informacji, jakie były w dokumentach, to to, że brat jest nieco młodszy i że mają wspólną matkę, ale różnych ojców. Brak większej ilości danych również nie wpłynął pozytywnie na nastrój Skorpiona, więc nic dziwnego, że teraz przeprowadzał on bardzo ciekawą rozmowę z workiem cały czas przedstawiając mu swoje racje w postaci uderzeń rękami i nogami na różne, bardzo wymyślne czasami sposoby.
Wreszcie pierwsza furia minęła. Teraz zamiast wściekłości na twarzy młodzieńca widać było zimną nienawiść, gdy obchodził swego "rozmówcę" i zastanawiał się nad koniecznością zadzwonienia do ojca i poważnego porozmawiania z nim na temat tajemnic w rodzinie, nawet takiej jak ich, czy też poruszenia paru innych tematów. Innymi słowy zapowiadała się seria obustronnych ataków przez telefon.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: :P   Sro Sty 15, 2014 10:06 pm

Gdy wyszedł z pokoju, zaczął chodzić korytarzami szkoły i pytać co poniektórych napotkanych uczniów o niejakiego Michael'a Vrigtern'a. Wszyscy co było dobijające, odpowiadali, że nie znają kogoś takiego, że pierwszy raz słyszą nazwisko i tym podobne teksty. Znaczy się Satori przypuszczał, że to nie będzie łatwe. Szkoła jest ogromną placówką, mieści się w niej high school i college, po za tym są jeszcze nauczyciele do których też może należeć. Koniec, końców nie ustalili wraz z Nuke ile może mieć lat. A z listu wiedział, że na pewno jest starszy. Ale to nie jest zbyt wyczerpująca informacja. Chodził tak po szkole, a coraz to nowe zapytane o jego brata, odpowiadały to co już słyszał.
Szwendał się po szkole, aż nogi same zaprowadziły go do miejsca, w którym lubi spędzać czas, gdy jest zestresowany. Na teren hali sportowej, tam również kręciło się parę osób, bo pora była na to idealna. Było już po lekcjach i każdy miał wolną chwilę dla siebie. Na korytarzu zobaczył wysokiego blondyna, wyglądającego na zdecydowanie starszego niż on z wielką torbą na ramieniu.
Ha! Sportowiec pewnie z college'u. - pomyślał i podbiegł do chłopaka zagrażając mu przejście swoja osobą. To się nazywa już natarczywość, ale 40 minut już tak chodził i pytał bez żadnych efektów.
- Hej. Jestem Satori i mam pytanie nie znasz może chłopaka imieniem Michael Vrigtern? - zapytał go, przedstawiając się przy tym, a tak na zaś. Blondyn zmierzył go wzrokiem, po czym odpowiedział dość wyluzowanym tonem.
- Tak znam go, jest trenerem samoobrony. Właśnie wyładowuje swoją agresję na worku, lepiej teraz do niego nie idź. - powiedział chłopak i wskazał ręką, drzwi do sali gimnastycznej w której był ten agresor. Satori podziękował ładnie, a chłopak na koniec dodał jeszcze, widząc, że jednak czerwonowłosy się tam wybiera. - Powodzenia. - i sobie poszedł.
Satori wszedł powoli do sali gimnastycznej, a to co w niej zobaczył lekko go przestraszyło. Chłopak bez opanowania męczył worek treningowy, jakby wyładowywał na nim cała swoją złość. Czerwonowłosy uśmiechnął się wesoło, chodź nogi miał jak z waty. Bał się, że za chwilkę go nie utrzymają.
- Hej. Nie chciałbym przeszkadzać, ale mam pyt... - zaczał, ale nie dokończył, bo chłopak właśnie krzyknął coś i zaczął nogami okładać worek. Satori się przestraszył, ale musiał spytać. No musiał, bo jeśli to jego brat, a on ucieknie stamtąd z krzykiem? To by było nie do pomyślenia.
- Czy ty jesteś może Michael Vritern? - zapytał trochę głośniej, bo nie wiedział czy chłopak wcześniej go usłyszał.
A jak się na mnie rzuci? Nie mam szans z kimś takim? Z kimś kto trenuje samoobronę? Ale się wpakowałem w kaszanę, trzeba było wziąć Nuke ze sobą. On dodałby mi odwagi. - pomyślał chłopak i czekał na reakcję boksera.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sro Sty 15, 2014 10:19 pm

Nie spodziewał się, że ktoś tu wejdzie, że ktoś mu będzie przeszkadzał i że w ogóle odważy się odezwać. Większość uczniów miała już o nim wyrobioną opinię, która polegała na tym, że należy go unikać, bo się to może źle skończyć. Więc tym bardziej był zaskoczony, gdy ktoś do niego podszedł akurat teraz, gdy widać było ewidentnie, że Skorpion nie jest w przyjaznym nastroju.
A jednak... Ktoś do niego podszedł i spytał się, czy on to on akurat w momencie jak wykonywał piękne kopnięcie, gdy uderzał piętą w worek na wysokości głowy przeciętnego ucznia.
Czego to coś ode mnie chce? Pomyślał i opuszczając powoli nogę obrócił się w stronę intruza. Chłodne spojrzenie, ponure oczy, w których osoby o słabszych nerwach pewnie mogłyby się dopatrzeć, że ich właściciel właśnie planuje odprawienie czarnej mszy i co najlepsze, upatrzył sobie w tym momencie swoją ofiarę, spojrzenie, które wpierw wbiło się w włosy przybysza.
Fajnie... Chciałem mieć święty spokój to jakaś truskawa musiała mi się tutaj przypałętać. Skrzywił się w myślach, ale postanowił spróbować być opanowany i nieco milszy.
- Słucham? - Spytał głębokim, ponurym głosem, którzy zabrzmiał niczym warknięcie i zaraz się zbeształ w myślach.
- Kim jesteś i co chcesz ode mnie? - Kolejne pytanie, tym razem już odrobinę mniej agresywnym tonem.
Mógłbym go przelecieć tak na upartego... Ocenił w myślach chłopaka i czekając na jakąś jego reakcję, odsunął się od worka, przysuwając się nieco bliżej do swojego gościa.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: :P   Sro Sty 15, 2014 10:48 pm

On też nie spodziewał się, że wejdzie, skoro blondyn wyraźnie to teraz mu odradzał. Ale kiedyś w jakimś filmie słyszał coś o przypływie odwagi w różnych stresujących momentach. Podobno trwa 20 sekund. No to...
1...
2...
3...

I wszedł na salę.
4...
5...
6...

I starał się zagadać, ale no nie wyszło. Tu leciały sekundy.
17...
18...
19...

Zapytał czy ma do czynienia z osobą, której szuka i tu się zaczęło. A raczej skończył mu się czas. Powinien spadać stąd szybko. Gdy doliczył w myślach do dwudziestu, chłopak przerwał swój trening, czy cokolwiek to było.
No tak on nie miał wyrobionej opinii, niby czytał co tam gazetka pisała. Ale Nuke uważał, że to ploty, że kłamstwa, że fantazja redaktora naczelnego. A jak to jednak prawda i rozwali go tu na kwaśne jabłko w tej sali. Tu i teraz. A on nawet nie zdąży powiedzieć kim jest i po co przyszedł. Może lepiej było posłuchać blondyna.
Chłopak zwrócił uwagę na tatuaż, może te ploty z więzieniem były prawdą? Zatrząsł się chyba ze strachu. No bo nie z zimno, było mu tak gorąco, że nawet dłonie mu się pociły.
Satori popatrzył na chłopaka, ale widząc tę chęć mordu w oczach zrezygnował. Opuścił głowę i patrzył w czubki swoich ulubionych butów.
- A więc jesteś tym Michael'em, którego poszukuję. Super. To znaczy nie wiem czy i ty się ucieszysz, ale z tego co wiem jesteś moim bratem przyrodnim. - powiedział to od razu, bo zaraz tak się przelęknie, że zapomni jak się nazywa albo po co tu przyszedł. Nie wiedział czy spieprzać czy zostać, bo niebieskooki chłopak zaczął się zbliżać.

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Skorpion
Postać zawieszona
avatar

Liczba postów : 496
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: Re: Sala treningowa   Sro Sty 15, 2014 11:02 pm

Skorpion wyczuwał, czy też widział strach Truskawki, ale to akurat było normą. Za to nie wiedział czemu ten chłopak do niego podszedł. I takiej informacji się nie spodziewał.
Nie wiem, czy się ucieszysz, ale jesteś moim bratem przyrodnim... Na dźwięk tych słów Michael skamieniał. Patrzył szeroko otwartymi oczami na rozmówcę i stał nieruchomo. O tym, że żyje świadczył tylko fakt, że ręką Skorpiona powoli podnosiła się do góry, kierując się powoli w stronę szyi "braciszka".
Jednak w jego głowie kłębiły się dziesiątki myśli na raz. Jak? Co? Że kto?? Przychodzi ktoś nieznajomy i mówi o tym, że jest twoim bratem. To jest coś niepojętego. Pewnie w innych okolicznościach skwitowałby to parsknięciem i stwierdzeniem, że dowcip ostatecznie może być, ale teraz, gdy wściekłość go wręcz roznosiła, teraz, gdy dopiero co się dowiedział, że faktycznie ma brata i że jego rodzina była jeszcze mniej idealna, niż mu się wydawało, to nie było coś, co spodziewał się usłyszeć i co powinien usłyszeć.
Sam sobie teraz zadawał pytanie czego ten mały samobójca chce. Czy żartuje? Tak po prostu akurat trafił przypadkiem na taki moment? Chce coś od niego? A może skądś się dowiedział i chce to jakoś wykorzystać? Każda kolejna myśl już była zbyt głupia.
- Kim jesteś? - Spytał wreszcie cicho, wręcz szeptem i stanął tuż przed Truskawką.
Spokój, ogarnij się! Idź weź zimny prysznic! To na pewno da się jakoś wyjaśnić! Sam na siebie krzyczał w myślach. Wreszcie odwrócił się, wziął swoje rzeczy i ruszył w stronę prysznica.
- Za mną! - Warknął jeszcze i patrząc kątem oka na Truskawkę dodał.
- Masz AŻ dwa zdania na to, żeby wyjaśnić mi co Ci odbiło, żeby tak idiotycznie sobie żartować.

_________________
Póty Twe ciało razem z duszą żyją, póki się Twa głowa nie pożegna z szyją...

Bestiae sumus, ut non bestiae simus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Satori
Kapitan sekcji gimnastycznej
avatar

Liczba postów : 545
Join date : 13/01/2014

PisanieTemat: :P   Sro Sty 15, 2014 11:30 pm

No dobra, dobra mógł ubrać to w inne słowa. Ale jakoś nie potrafił. Same już wyskoczyły i sformowały się w takie dziwne zdanie. Mógł do tego podejść jakoś bardziej na spokojnie, ale niebieskooki chyba tego też by nie chciał. Czyli był między młotem, a kowadłem. No trudno. Najwyżej za jedno głupie zdanie zostanie zamordowany. Przecież to właśnie czytał o chłopaku, że jest mordercą. A on nie chciał w to wierzyć.
Boże, jestem głupi! - skarcił się w myślach.
A Satori miał na uwadze, każdy jego ruch. To jak na początku zastygł jakby był z kamienia, a potem to, że zbliżał się do niego. Gest i ułożenie rąk.
On chce mnie udusić. A jednak morderca. - przeszło mu przez myśl to zdanie i cofnął się dwa kroki. Nogi nie dość, że były jak z galarety, to jeszcze jak z waty i na domiar wszystkiego jeszcze z ołowiu. Były jak nie jego no!
No tak super określenie. Satori był samobójcą, który wchodził bez żadnej zbroi do paszczy lwa. Ale najgorsze były to, że na odwrót było już chyba za późno. O tym czego może chcieć i czyja rodzina jest bardziej nieidealna, będą pewnie gadać później, teraz Satori musiał jakoś wyjść z tej opresji. Przecież jest młody, ma całe życie przed sobą.
Pytanie, zadał mu pytanie. Ostro, ale cicho. Taka cisza przed burzą.
- Jestem Satori McMillan, mam szesnaście lat, lubię truskawki i jestem kapitanem klubu gimnastycznego. - ja pierniczę, skąd ten natłok informacji. Przecież koleś z tatuażem, zaraz go zabije, a ten mówi o sobie wszystko, komuś zupełnie obcemu. Dobrze, że nie podał jeszcze ulubionego koloru, ulubionego owocu czy znienawidzonego warzywa. Bo jeszcze by jego "brat" pomyślał, że zupełnie sobie z niego żartuje i jednak zdecydowałby się go udusić.
Ale ku jego radości, chłopak nagle się odsunął od niego. Satori odetchnął z ulgą. Fuck! Nie na długo, rozkaz jaki usłyszał za chwilę zmroził go od góry do dołu. Normalnie w świecie bał się iść z nim do łazienek. Bo pewnie tam się kierował, skoro był cały spocony, lepki i śmierdzący potem.
Szedł za nim wolno, po czym zatrzymał się na granicy sali gimnastycznej i korytarza.
- To nie żart. Ja też się dzisiaj dowiedziałem, że matka, którą uważałem za matkę, nie jest moją matką. A że tamta prawdziwa nie żyje. Przepraszam, ale to na prawdę nie jest żart. - powiedział już bardziej smutnym niż przerażonym głosem. Bał się iść do tych łazienek, na prawdę się bal, że chłopak zrobi mu krzywdę. W końcu jednak przemógł się i wszedł za Skorpionem do łazienek, mieszczących się na terenach hal sportowych. I zamknął za sobą drzwi. Czy robił to ostatni raz w życiu? Miał nadzieję, że nie.

[2x z/t]

_________________


Galeria:
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,11,12,13,14,
15,16,
17!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala treningowa   

Powrót do góry Go down
 
Sala treningowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala treningowa
» Sala Wejściowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Hala sportowa :: ∎ Sale gimnastyczne-
Skocz do: