IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Główny korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Hide

avatar

Liczba postów : 72
Join date : 11/01/2014

PisanieTemat: Główny korytarz   Sro Sty 15, 2014 7:20 pm

Jak mówili tak zrobili, wyszli z akademika i raźnym krokiem ruszyli do szkoły z postanowieniem zwiedzenia przynajmniej części budynku bo nie było szans na to aby zobaczyli cały. Ale może tak chociaż jedno skrzydło zdążą zwiedzić nim zrobi się ciemno i trzeba będzie wracać do pokoju.
- Albo zapomniałem Ci powiedzieć - stwierdził kiedy byli w drodze do szkoły. Po drodze mijali uczniów, mniej lub bardziej znajome twarze. W szkole cały czas była rotacja uczniów, jedni się pojawiali inni znikali. Nigdy nie było wiadomo czy nagle nie pojawi się ktoś nowy w Twojej klasie.
- Chyba nikt nie chciałby takiej siostry jak moja - zaśmiał się wchodząc do budynku szkoły, w przejściu mijając kolejnych uczniów. Wszyscy tacy wysocy. Zastanowił się chwilkę po czym poprowadził Haiena do prawego skrzydła.
- Wiesz, tutaj już trochę byłem. Z tej strony jest sklepik szkolny. Mają masę dobrych rzeczy, ale ceny trochę wysokie. Dobrze, że słodycze rodzice mi przysyłają - zaczął opowiadać koledze, idąc powolutku korytarzem i rozglądając się dookoła. Tutaj ściany były bardziej ozdobione jakimiś obrazami niż dyplomami. Dyplomy pewnie powiesili w głównej części szkoły żeby wszyscy je widzieli cały czas.
- A i stołówka też jest tutaj, jedzenie takie sobie, ale nie otrujesz się - zaśmiał się lekko.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haien

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 11/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Czw Sty 16, 2014 6:34 pm

Idąc za Hidzią zerkał oczyma na wysokie żyrafy ich mijające. To jest, na uczniów wokół, których życiową ambicją zdawało się być szorowanie czubkiem głowy o sufit. Ale serio, po co rosnąć tak bardzo? Jeśli chcą latać po sufitach, toto tabliczka ouija wystarczy. Co prawda później trzeba się babrać z jakimś księdzem i egzorcyzmami, ale polatać się polata.
Zainteresował się tym co mówił Hide i uczepił się jego ramienia. A CO! MOŻNA? MOŻNA.
Chociaż tak naprawdę to nie chciał się po prostu zgubić, a Hidzia ze swoją kolorystyką był jak kurtka z odblaskowymi-tymi-no. Nic tylko uwielbiać.
- W takich sklepikach zwykle ZAWSZE zawyżają ceny – westchnął ponuro, łykając okiem w odpowiednią stronę – ja tam wolę w „wolne dni” wyruszyć na łowy poza teren szkoły i tam coś kupić… Bo chyba można, jak myślisz? – W sumie to chyba nie był zakład karny, prawda?
Hai wydał z siebie jeszcze głośne „hmmmm!” i spojrzał na sufit, po czym gdyby ktoś miał przy sobie kredki, to mógłby mu narysować nad głową zapaloną żarówkę. Bingo?
Już w następnej chwili czochrał Hidzie po blond kudłach z zadowoleniem.
- Siostrą naprawdę się nie przejmuj, teraz jesteś poza jej zasięgiem, co nie? – Uśmiechnął się szeroko, ignorując obrazy. Co prawda lubił się na nie gapić, ale robił to już wystarczająco długo gdy błądził szukając akademika, więc tego no…
- Jedzenie to jedzenie - twórcza, głęboka myśl - ważne by smakowało, nie musi być dziełem mistrza kuchni! – Stwierdził. Ba, lubił zjeść, chociaż sam wyglądał bardziej na wychudzonego niż przejedzonego. Ale co zrobić, taka przemiana materii.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hide

avatar

Liczba postów : 72
Join date : 11/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Pią Sty 17, 2014 3:52 pm

Nie przeszkadzało mu jak Haien przykleił się do jego ramienia, wiedział już, że ten chłopak ma talent do gubienia się. Poza tym tutaj było sporo par, więc dwóch chłopaków idących pod rękę nie było żadnym nadzwyczajnym zjawiskiem, wręcz przeciwnie. Dlatego tez nie zwracali na siebie jakoś uwagi otoczenia. Zresztą kto tam by się przyglądał dwóm kurduplom kiedy każdemu uczniowi gdzieś się spieszyło.
- Tak, nie dość, że płacisz kupę kasy na szkołę to jeszcze sklepik z Ciebie zdziera - skrzywił się lekko, rzadko korzystał ze sklepiku - Oczywiście, że można wychodzić. Ja jednak nie muszę zbyt często. Moi rodzice co jakiś czas przysyłają mi zapas słodyczy, zamawiają przez internet z Japonii - wytłumaczył koledze z uśmiechem. Takie to on miał luksusy! Nie musiał wydawać kasy na słodycze bo tych zawsze miał pod dostatkiem, więc pieniądze zostawały mu na inne wydatki, jak chociażby komiksy.
- Wiem wiem, mam święty spokój od niej - powiedział śmiejąc się i poprawiając sobie roztrzepane kłaki, a że były trochę przydługie to i nieźle zostały poczochrane.
- Właśnie, musi smakowac. Uwierz mi, nie zawsze smakuje - odparł kręcac głową. Czasem odechciewało się jeść na tej stołówce, ale jedzenie na mieście było drogie, więc nic innego nie zostawało. No chyba, że ktoś miał dzianych rodziców to co innego.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haien

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 11/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Nie Sty 19, 2014 10:46 pm

- Ten Internet to się całkiem fajna sprawa zdaje – wymamrotał, wolną ręką drapiąc się po nosie i zerkając na Hidzię. W sumie było mu trochę głupio, był raczej nieobeznanym z techniką osobnikiem, jedynym co posiadał był telefon komórkowy, a jak mówił głośno, że właściwie nigdy nie miał w domu komputera, to wszyscy robią wielkie oczyska i patrzą nań jak na kosmitę.
No ale… Niby mógłby mieć, ale ta szkoła wcale nie była tak tania. Mamuśka mimo wszystko (wraz z ojcem rzecz jasna) chciała, by przynajmniej Hai wyrósł w tej rodzinie na ludzi, więc obydwoje ciężko na niego pracowali. Przez co tym bardziej nie czuł się zbyt dobrze. Nie dość, że ADHD, ciotodrama i wygląd baby to jeszcze musi żerować na innych.
Tak bardzo chciałby się usamodzielnić…
Przez chwilę pozwolił (właściwie niezbyt kontrolowanie) by jego twarz sposępniała. Był właściwie zamotany we własnym jestestwie i często myślał o tym, aby wkroczyć na wyższy poziom wtajemniczenia w ogarnięciu umysłowym.
Ale nawet Setsuna mu mówił, że nie musi się zmieniać by sprostać cudzym oczekiwaniom.
Ale czy te oczekiwania nie stały się też jego własnymi?
Odgonił jednak szare myśli, wręcz otrzepał się jak pies, spojrzał na Hidzię badawczo i znowu mu te włoski przetrzepał. A co! Jakoś tak ten artystyczny nieład był uroczy.
- Nie smakuje? To już problem – stwierdził z niezadowoleniem i ciężko westchnął – ale tak długo jak nie kosztuje fortuny to jest dobrze. Właściwie gdzie tutaj jest biblioteka konkretniej? Raz w niej byłem, znaczy się, ale jeśli chodzi o drogę to… – Zaśmiał się niezręcznie, chwytając się wolną ręką za głowę i patrząc na Hidzię przepraszająco.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hide

avatar

Liczba postów : 72
Join date : 11/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Pon Sty 20, 2014 2:16 pm

- No jasne, że tak. Wyobrażasz sobie jeżdżenie do Japonii specjalnie po słodycze? Przecież to byłoby strasznie drogie, a tak mam słodycze na zawołanie - odparł kiwając przy tym lekko głową. Jak dla niego internet był jednym z najlepszych wynalazków bo wszystko wychodziło dużo taniej. Kupić słodycze i zapłacić za ich dostawę wychodzi dużo taniej niż wycieczka po nie, zwłaszcza, że do Japonii był spory kawałek drogi z Anglii.
- Wiesz, jakbyś kiedyś chciał to możesz mi pomóc wybrać jakie słodycze kupić następnym razem. Wiem z jakiej strony rodzice je zamawiają - zaproponował koledze. Chętnie podzieli się słodyczami z nim, zawsze się dzielił z różnymi osobami, nie żałował nikomu choć sam uwielbiał słodkie. No, ale nigdy nie należał do osób chytrych, nauczono go, że należy się dzielić i tego się trzymał cały czas.
- Biblioteka? Po przeciwnej stronie. Jesteśmy w prawym skrzydle, biblioteka jest w lewym. Tam też jest świetlica jakbyś jej potrzebował - wytłumaczył, idąc dalej korytarzem. Dobrze mu się rozmawiało z Haienem, lubił go i przy nim czuł się dobrze. Był wesoły jak on sam dzięki czemu dobrze się dogadywali.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haien

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 11/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Pon Sty 20, 2014 4:08 pm

- Z chęcią się dołączę. Zwykle kupuje jedynie te łakocie, które są aktualnie dostępne. Więc teraz zdecydowanie zawędrowałbym do pierwszego lepszego sklepu tutaj i kupił coś-co-tam-mają. Właściwie jeden jedyny raz byłem w Japonii, jak o tym pomyśleć… - Zastanowił się, idąc oczywiście dalej za Hidzią. Co jak co ale wolał nie opuszczać towarzystwa przyjaciela.
Samotnie było źle. I smutno właściwie. A Haien nie chciał być ani zły ani smutny ani jeszcze gorszy, a towarzystwo Hide działało go na niego jak słoneczko w śliczny dzień i pozwalało mu się szczerzyć od ucha do ucha.
To było dobre.
- … Właściwie byłem tam tylko raz. I to z wycieczką szkolną. Moja mama co prawda jest czystej krwi japonką, ale od zawsze mieszkałem w Ameryce. – Wyjaśnił prędko, bo chociaż aparycję miał odpowiednio azjatycką i język znać, znał, to z krajem kwitnącej wiśni jako tako „kontaktu” nie miał.
Następnie pokiwał głową i znó1) uśmiechnął się do Hidzi.
- Lubię przesiadywać w bibliotekach i czytać różne rzeczy. Mało tam niebezpiecznych ludzi i jest cisza – wytłumaczył swoje ciągoty do tego miejsca.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hide

avatar

Liczba postów : 72
Join date : 11/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Wto Sty 21, 2014 11:48 am

- To nic dziwnego, gdyby rodzice mi nie kupowali to też bym chodził do sklepu i kupował co tam mają, na szczęście moi kochani rodzice wiedzą jak uwielbiam słodycze - odparł z uśmiechem, zadowolony z faktu, że Haien był chętny na pomoc w wyborze słodyczy. Zaciekawił go fakt, że Haien był w Japonii kiedyś, nawet jeśli tylko raz. Z ciekawością więc patrzył na niego i czekał na więcej informacji na ten temat. W końcu Japonia to jego kraj rodzinny, stamtąd pochodził choć na pierwszy rzut niezbyt na to wyglądał.
- Ja urodziłem się w Japonii choć tego nie widać po mnie żebym miał krew japońską, prawda? Moja mama była Japonką, ale tata był pół-Amerykaninem i po nim mam włosy i oczy. Przenieśliśmy się tutaj jak byłem malutki, więc nic nie pamiętam - wytłumaczył swoją sytuację. Haien przynajmniej wyglądał jak prawdziwy Japończyk. Twarz, kolor włosów i oczu. On natomiast w ogóle nie wyglądał jak Azjata, przejął wygląd po ojcu.
- Rozumiem, ja za książkami nie przepadam jakoś mocno, ale czasem lubię poczytać. Tylko, że najlepiej w pokoju na łóżku, na leżąco - odparł, kiwając przy tym lekko głową.
- Co jeszcze chciałbyś zobaczyć? - zapytał kolegę po chwili milczenia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haien

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 11/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Wto Sty 21, 2014 10:51 pm

- Moi też wiedzą – pokiwał twarzem, patrząc z uśmiechem na Hidzię. – chociaż szczerze powiedziawszy bardziej niż miłośnikiem wszystkich słodyczy świata to jestem fanem czekolady. Gdyby tak dostać… Ciasto czekoladowe… – Zrobił przez chwilę minę jakby go kompletnie zatkało a następnie… Zmieniła ona wyraz na rozmarzony, zupełnie jakby taca z kilkupiętrowym, czekoladowym tortem stała tuż przed nim, a lukrowy, biały napis krzyczałby do niego „ZJEDZ MNIE, PROSZĘ”.
Jednak szybko ze stanu względnego odpłynięcia do innego poru wybudziły go kolejne słowa Kanami’ego.
Hę..? znaczy tego, no! – Chrząknął i wyszczerzył kiełki w zakłopotaniu – byłem co prawda tylko w jednym mieście, w Kioto, ale było całkiem ciekawie. Zwiedzaliśmy świątynię w górach nieopodal, zapoznali nas z historią miasta. Ponoć kiedyś to była stolica nosząca nazwę Heian-kyo – mówił z przejęciem, patrząc na Hidzię podekscytowanym wzrokiem – góry Kifune są naprawdę wspaniałe! A Japończycy są naprawdę spokojnymi ludźmi, z chęcią bym tam zamieszkał… Właściwie to moja mama pochodzi właśnie z Kioto! – Przyjrzał się blondynowi dokładnie i znów potrzepał go po włosach. No normalnie to mu wejdzie w nawyk. Nie ma nie, po prostu… zbyt korciło. Zdecydowanie.
- To nic, że nie wyglądasz typowo jak Japończyk, za to jesteś całkiem uroczy, co nie? – Zapytał wesoło. A co do książek, to w sumie poczytałby coś ciekawego… ale może dopiero w jakiejś wolnej chwili.
A teraz, teraz, teraaaz…
- Właściwie nie mam pojęcia co chciałbym zobaczyć – stwierdził lekko zdumiony – jakieś pomysły?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hide

avatar

Liczba postów : 72
Join date : 11/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Sro Sty 22, 2014 4:53 pm

- Na pewno znajdzie się masa słodyczy, które mają w sobie czekoladę, jak chociażby sławne Pocky. Ale są też ciastka z nadzieniem czekoladowym albo jakieś batoniki. Ja lubię wszystkie słodycze choć i tak te z czekoladą są najlepsze w smaku - tak, on też uwielbiał czekoladę. Cukierki czekoladowe, ciastka czekoladowe, pocky czekoladowe. Wszystko z czekoladą. Ewentualnie lizaki to mogły być jakiekolwiek bo czekoladowe lizaki to raczej rzadkość.
Z ogromnym zaciekawieniem słuchał tego jak Haien opowiadał o swojej wycieczce do Japonii i naprawdę mu zazdrościł, zresztą było czego. Też chciałby zobaczyć kiedyś kraj, z którego pochodził. Nawet jeśli rodzice mu opowiadali jak tam jest to i tak nie to samo co zobaczyć wszystko samemu, nawet zdjęcia nie pokażą dokładnie jak tam jest.
- Ja czytałem masę książek o Japonii żeby jak najwięcej się dowiedzieć o moim ojczystym kraju, ale to i tak nie to samo co pojechać tam. Jak będę starszy to wybiorę się na wycieczkę do Japonii i zobaczę wszystko - odparł pewnym siebie głosem, tak jakby wiedział, że na pewno będzie go stać aby pojechać tam. no, ale bywał uparty i z tego marzenia na pewno nie zrezygnuje.
- Wszyscy mi mówią, że jestem uroczy - odparł poprawiając sobie włosy, na jego policzkach pojawiły się delikatne rumieńce. A on nie powinien być aż taki uroczy, przecież jest facetem. Nadzieja w tym, że jest jeszcze młody i ma dużo czasu na zmężnienie.
- Nie mam pomysłów, zawsze możemy jutro lub w inny dzień kontynuować zwiedzanie, możemy zajść do biblioteki. Teraz to już za późno, pewnie jest zamknięta - odpowiedział przyjacielowi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haien

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 11/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Sro Sty 22, 2014 5:18 pm

- Oczywiście, czekolada włada tym światem! – Stwierdził z przekonaniem, kiwając przy tym twarzem – i koty… Chociaż o tym drugim to bardziej słyszałem, że są adminami internetów, cokolwiek to znaczy – kontynuował a następnie zatrzymał się, a tym samym Hidzię, do którego wciąż był „doczepiony” i raczej żadne znaki na niebie, ziemi ani w piekle nie wskazywały na to, że zamierzał się odczepić.
- No wiesz, jeśli uda nam się skończyć tą szkołę, to raczej nie będziemy mieli problemów ze zdobyciem pracy – zauważył optymistycznie, Traditional Royal School była dosyć szanowana, ba, był pewny, że jeśli w CV jakikolwiek pracodawca zobaczy, że ukończyło się właśnie tę szkołę, to będzie przychylniej patrzył na absolwenta – a skoro będzie praca to i fundusze, a skoro fundusze to i wycieczka do Japonii! – Już prawie wykrzyczał radośnie, byle tylko poprawić Hidzi humorek.
Właściwie nie był pewny, czy takowy blondynowi podupadł, ale wolał mieć pewność, że nawet jeśli, to go naprawi, a co!
- Ale jeśli masz lęk wysokości, tak jak ja, to polecam zastrzyk uspokajający przed lotem. Ja go nie miałem, do tej pory nie mam pojęcia jakim cudem wsadzili mnie w samolot, haha… ha… – Zbladł na samo wspomnienie morderczej walki, krzyków przez połowę lotu i mordercze spojrzenia pasażerów samolotu skierowane w jego stronę. Ba, słowa „Jeśli on się nie zamknie to samodzielnie wyrzucę go z samolotu!” co tylko spotęgowało Haiciową panikę.
Kolejne słowa Hidzi wybudziły go jednak z traumatycznej przeszłości.
- bo JESTEŚ – stwierdził dobitnie, chociaż dobijać nie chciał – ale to nic złego, spójrz na mnie! Gdyby ktoś wsadził mnie w kieckę mało kto zorientowałby się, że coś jest nie tak. Ba, jestem pewny, że pierwszym tekstem byłoby coś w stylu „fajna dupa, ale jakaś taka deska” – za ten talent do sapojazdu powinni mu dać dyplom, medal i klapki z widokiem na morze.
- W takim razie co, wracamy do pokoju?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hide

avatar

Liczba postów : 72
Join date : 11/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Sro Sty 22, 2014 7:15 pm

- A wiesz, że to prawda? Aż strach pomyśleć co by było gdyby nagle cała czekolad zniknęła - powiedział również lekko kiwając głową - A koty to najwspanialsze zwierzęta świata. Nie wyobrażam sobie świata bez czekolady i kotów. - dodał jeszcze. O rety, to byłby prawdziwy koszmar gdyby do czegoś takiego doszło. O tym, że koty są administratorami internetów nigdy nie słyszał, ciekawe o co z tym chodziło. Będzie musiał później sprawdzić to w internecie, na pewno gdzieś coś znajdzie.
- Tak, podobno ta szkoła jest bardzo dobra. Zresztą samo to, że prywatna już o czymś świadczy. Na pewno masz rację - uśmiechnął się do kolegi, pocieszony jego słowami. Nie, humor się nie zepsuł, był w porządku, ale tymi słowami Haien go i tak poprawił nieco. No bo przecież chłopak by sobie nie wymyślał tych rzeczy o ich szkole, prawda? Zresztą zapisując się tutaj wiedział, że to jedna z czołowych placówek. Dlatego też i nauka tutaj nie była taka łatwa, trzeba było dużo się uczyć żeby mieć dobre oceny. Jak ukończy szkołę z dobrymi ocenami to i pewnie dostanie się do dobrej pracy. No, ale dosyć gdybania. To była daleka przyszłość, a ważniejsze jest tu i teraz, to co się działo w tej chwili.
- Chyba nie mam lęku wysokości, nigdy nie miałem problemu z patrzeniem w dół z dużych wysokości. Wiesz, drabinki albo patrzenie z okna gdzieś na dziesiątym piętrze. Gorzej jakby się okazało, że mam chorobę lokomocyjną - odparł z lekkim śmiechem. Z wysokością nigdy nie miał problemu, ale co do choroby lokomocyjnej nie był pewien. W końcu z Japonii przylecieli tu jak był malutki, więc wtedy raczej nie było problemów. Ale teraz to kto wie. Na autobusy i samochody nie miał, choroby morskiej też nie, ale to nie wykluczało możliwości choroby lokomocyjnej na samoloty.
- Wiesz, długie włosy nie są decydujące w tej kwestii. Ja z moją siostrą byliśmy nie do rozróżnienia kiedy zmusiła mnie do wciśnięcia się w damskie łaszki. Oboje mieliśmy włosy mniej więcej tej samej długości - odparł ze śmiechem choć do śmiechu wcale mu nie było bo nie wspominał tamtych czasów zbyt miło, wolał teraźniejszość i święty spokój.
- Tak, chodźmy już - pociągnął go w drogę powrotną.

z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haien

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 11/01/2014

PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Sro Sty 22, 2014 7:29 pm

- Oczywiście, dlatego też rodzice zapisali mnie właśnie tutaj. Ku lepszej przyszłości, czy coś takiego – Podrapał się po głowie, patrząc z uśmiechem na Hidzię.
- Co do choroby to tragedia, zwłaszcza jeśli podróż długa. Ale samoloty akurat mają to do siebie, że należą do tych całkiem szybkich maszyn – kontynuował pogodnie, robiąc w tył zwrot w kierunku ich pokoju
i nie mówię tylko o włosach. Moje ciało a nawet twarz, każdy z moich rodzinnych stron zawsze powtarzał mi, że wyglądam jak moja matka – westchnął ciężko – nie byłoby problemu, gdyby mamuśka była męska. No ale też swoje dokłada japońska uroda. Raz mama ubzdurała sobie, że zrobi mi taki sam makijaż, jaki ona sama miała… Trauma do końca życia – stwierdził cierpiętniczo.
Chociaż w gruncie rzeczy czasem lubił się nawet wygłupiać i przykładowo czesał się w kitki Hatsune Miku. Ojciec co prawda zazwyczaj patrzył na to jak na apokalipsę, ale mamcia śmiała się w najlepsze, więc no…
W starej szkole koledzy naprawdę wykorzystywali go do szpiegowania dziewczyn w damskiej szatni, z czego dumny nie był, ale tak jakoś na widok lasu pięści opuściła go jakakolwiek odwaga cywilna tamtego czasu.
No nic!
Podreptał za Hidzia do pokoju.

z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Sob Kwi 12, 2014 11:49 pm

/początek

Dwa dni po wyjściu z Alexandrem na pocztę, Morgan pokłócił się z kolejnym nowo poznanym osobnikiem. Cóż, przesadnie dużo przyjaciół, to on mieć raczej nie będzie, jak widać, skoro z każdym potrafi się pożreć.Tu również poszło o jakąś głupotę,jeden drugiemu coś odwarknął, tylko, że różnica była taka, że tego już Kot nie tolerował. Właściwie dziwił się sam sobie,że nie przyłożył Alexowi wtedy, kiedy został przez niego oblany wodą, ale wtedy było inaczej. Wtedy było dużo obcych ludzi i wtedy za bardzo chyba przejął się tymi cholernymi rysunkami, poza tym z nim jakoś nie miał ochoty walczyć, nie dlatego, że Alex był znacznie większy i na pewno silniejszy od niego, bo to akurat Kotu zwisało i powiewało malowniczo. Raczej dlatego, że...
Sam nie wiedział, dlaczego. Po prostu nie. Nie tamtym razem.
Teraz oberwał w twarz od jakiegoś chłopaka, który się go czepiał, zamiast - jak człowiek - po prostu sobie pójść, skoro nie był mile widziany. A skoro oberwał, to nie pozostał mu dłużny i tak zaczęli się bić, okładając się pięściami i kopniakami. Niestety, w pewnym momencie tamten trafił Morgana kolanem w brzuch, wytłaczając mu całe powietrze z płuc i sprawiając, że nogi się pod chłopakiem ugięły. Przez moment nic nie widział, nie mógł złapać oddechu, ale to nie przeszkadzało tamtemu. Mimo, że Morgan padł na kolana, próbując odzyskać jakąkolwiek równowagę i trzymając się za brzuch, atakujący go blondyn nie przestawał go okładać i wykrzykiwać obelg pod jego adresem. Tak, wiedział, że właśnie wygrał, ale musiał to najwyraźniej Morganowi dobitnie uświadomić.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Nie Kwi 13, 2014 12:18 am

Nie ukrywajmy tego, że Alexander był troszkę, ale tak odrobinę wstawiony, ponieważ właśnie sobie uświadomił, że jego dziewczyna go zdradza. Hm, to go akurat trochę przejęło, tak więc polazł do baru, aby móc na spokojnie pomyśleć o paru sprawach. Nie chciał na razie nic nikomu mówić, ale coś czuł, że jeszcze trochę, a ten związek pójdzie hen i jeszcze dalej. Ponadto, alkohol wywoływał u Alexa agresję, której nie potrafił powstrzymać. W końcu alkohol tak na niego działał. Ale na szczęście nie napił się tak dużo, aby zaraz wszystko dookoła niszczyć, skąd znowu. Raczej w sprawie alkoholu jest rozsądny. Pije go w dużych ilościach, gdy jest z nim osoba, której może zaufać i w razie czego go ogarnie. Przypadkiem miał również i zeszyt tego osobnika, który mu zostawił. W trakcie drogi po kebaba, przejrzał go dokładnie i widział, że nabroił tym razem nie nażarty. W sumie... Miał to gdzieś, ale czuł, że powinien go mu mimo wszystko oddać, jednak nie wiedział, gdzie go może znaleźć, toteż nosił go przy sobie, mając nadzieję, że może kiedyś się na niego natknie, skoro chodzą do tej samej szkoły. Nic bardziej mylnego, spotkał go i to o dwóch dniach, tyle że... Co to? Dlaczego on niby jest bity? Pewnie znowu kogoś atakował słownie i tonacją i wyszedł z tego kolejny cyrk, tyle że... Cholera, to nie wygląda za ciekawie - pomyślał. Ba! Ruszył w tamtą stronę, chociaż miał iść w zupełnie inną. Nienawidzi różnych rzeczy, ale coś takiego przechodzi wszelakie granice. Przeklną nawet pod nosem, pomijając co. Nieważne było to, że z tamtym był skłócony, to było teraz nieistotne. Wkurzyło go to, kiedy ten oklepywał tamtego, w chwili, gdy Morgan był bezbronny.
Tak więc, ruszył do tamtej dwójki dość szybkim i zdecydowanym krokiem. Blondyn był zdecydowanie niższy od Alexa. Był rozmiarów Kocura, może nieco niższy. W każdym razie - dla niego był karzełkiem, ale to nie wzrost się liczy, tylko technika, podobno. W każdym razie, będąc już na miejscu, bez najmniejszego wahania, odciągnął tego knypka od Morgana, przywalając mu z lewego sierpowego, łamiąc tym samym jego nos. Zaraz po tym, chwycił tamtego za fraki, zanim on zdążył złapać równowagę. Powiedział do niego parę niemiłych słów w dość niemiłej tonacji i kazał mu stąd spływać, rzucając nim wręcz o podłogę. Zmierzył go jeszcze przez chwilę surowymi oczami i zaraz tamtego już tutaj nie było. Zaś ten, podszedł do tamtego nieudacznika i klęknął przy nim, ogarniając czy z nim wszystko w porządku.
- Ej, nic Ci nie jest? Chodź, pomogę Ci - mruknął, łapiąc go pod ramię.
W sumie nie wiedział, jak tamten zareaguje. Gdyby go odepchnął, byłoby to niesłusznie ze względu na jego aktualny stan zdrowia. Mógł mu coś połamać, bo z daleka nie wyglądało to na ciekawą walkę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Nie Kwi 13, 2014 12:45 am

Morgan nawet nie wiedział już, co się wokół niego dzieje. Czuł ciosy tamtego, jednak coraz słabiej, bo wciąż nie dawał rady w pełni złapać oddechu - byłoby łatwiej, gdyby nie był okładany, ale tak- kiedy jeszcze musiał się na oślep bronić przed kolejnymi razami, to naprawdę nie było proste. W pewnym momencie też ciosy ustały, a Morgan nie wiedział, dlaczego i w sumie nie interesowało go to specjalnie - grunt, że już nie musi się bronić. Leżał więc tylko na podłodze z kolanami podkulonymi pod brodę i zakrywając głowę rękami i próbował się uspokoić i doprowadzić jakoś do ładu, oprzytomnieć. Drżał cały ze zdenerwowania i bólu - w sumie nieźle oberwał, kiedy tym jednym kopniakiem tamten sprawił, że Morgan stracił całą możliwość obrony. I było mu niedobrze - kolano chyba trafiło w żołądek. W ustach czuł smak krwi po tym, jak oberwał w zęby i rozciął sobie o nie wargę.
Drgnął niespokojnie, czując czyiś dotyk na sobie -w pierwszym momencie wydawało mu się, że to ten blondyn wrócił i znów go bije, ale nie, tym razem to nie było uderzenie. Morgan otworzył niemrawo oczy i po chwili kolorowe plamy wyostrzyły się i zlały w wizerunek Alexandra. Pierwszą odpowiedzią Kota był przeciągły, gardłowy jęk, ale pozwolił pomóc sobie wstać, właściwie nawet zawisł na chłopaku, krzywiąc się z bólu i trzymając za brzuch. No, teraz, to mu się porządnie zakręciło w głowie i znów pociemniało przed oczami, a nogi się pod nim ugięły, ale dzięki koszykarzowi nie runął znów na podłogę i zdołał jakoś odzyskać równowagę.
- Dzięki. - wykrztusił chrapliwym głosem i natychmiast tego pożałował, bo zaatakowała go kolejna fala mdłości. Cóż, chyba nawet ktoś stworzony do bójek, gdyby dostał w żołądek, straciłby całą wolę walki, a Kot jednak też wojownikiem żadnym nie był. Nawet rzadko się bił, co może się wydawać dziwne przy jego podejściu do świata, ale na szczęście świat zwykle stwierdzał, że należy go po prostu olać i nie zbliżać się do niego. Rzadko robił cokolwiek innego.
Zmusił się do tego,żeby się wyprostować - nie chciał wyglądać jak jakaś baba - i nawet mu się to udało, choć z niemałym trudem. Wciągnął głośno haust powietrza przez zaciśnięte gardło i zatrzymał go w płucach na dłużej, żeby się rozluźnić, bo był cały sztywny z bólu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Nie Kwi 13, 2014 1:11 am

- Kurwaa! - warknął pod nosem, widząc jak bardzo został sponiewierany przez niego. Cholera.... Gdyby wiedział, że aż tak mocno mu nakopał, bo co jak co, nie wiedział, ile się bili, a raczej on jego bił, więc powiedział, to co miał do powiedzenia, a jak już wiadomo, jak chce, to potrafi dogryźć czy kogoś urazić, nawet tego człowieka nie znając, ale gdyby wiedział... Oj, w szpitalu on by na pewno wylądował. W każdym razie ma pewność, że nigdy więcej nie podniesie ręki na tego osobnika.
Nie dość, że pił, co dało się wyczuć od niego woń piwa, to jeszcze taka sytuacja nastał... Dupnie i tyle.
- Zaprowadzić Cię do akademiku czy może zaprowadzić Cię do domu? Czy może lepiej zadzwonić po karetkę? - no nie wyglądał dobrze, więc karetka by mu się przydała i to bardzo. Zbadali by go i powiedzieli czy jest z nim wszystko dobrze czy może jednak nie.
Trzymał go dość mocno, aby ten nie upadł. Czuł nagły ciężar jego ciała, kiedy ten po prostu na nim zawisł, więc tym samym włożył nieco więcej siły w swoje mięśnie, tym samym podtrzymując go swoim ramieniem. Zarzuciłby jego rękę za szyję Alexa, ale nie wie, czy tym samym nie zrobi mu jakiejś krzywdy, a przecież tego nie chce. Ale jego głos ciągle był tym samym głosem, nie zważając na sytuację. Nie robił tego specjalnie, po prostu tak miał. Gdyby teraz Kocur spojrzał na Alexandra tymi swoimi zielonymi ślepiami, dostrzegłby małe przejęcie tą całą zaistniałą sytuacją.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Nie Kwi 13, 2014 3:20 am

Nie spojrzał, bo w ogóle niewiele widział, choć powoli odzyskiwał wzrok. Czasami, bo obraz przed oczami mu się momentami rozmywał. Nie zwracał też uwagi na to, że Alex jechał piwem, nawet tego nie czuł, ale nawet gdyby poczuł, nie obchodziłoby go to. Nie jego sprawa. Trochę za to zaniepokoił się tym przekleństwem w pierwszym momencie, nie bardzo wiedząc, o co chodzi, więc popatrzył na niego zdziwiony, ale widząc, że to nie są pretensje do niego, uspokoił się.
- Nie. Akademik. Dzięki. - bełkotał trochę przez tą rozciętą wargę, która zresztą zaczęła nieco mocniej krwawić, kiedy Morgan próbował mówić. Chłopak przyłożył wierzch dłoni do ust i popatrzył na ilość krwi na niej. W dodatku z nosa też płynęła, więc odchylił głowę do tyłu, żeby jakoś to powstrzymać. - Mieszkam w akademiku. Nie karetka, bez przesady.
Dopiero poczułby się jak idiota, gdyby jeszcze Alex miał wzywać karetkę. Nie, choćby nawet umierał, póki byłby przytomny, nie pozwoliłby się załadować do tego ustrojstwa, próbując zachować choć trochę twarz. Możliwe, że to głupie i szczeniackie, ale tak miał, być może też przez ojca, który całe życie wpajał mu, że ma być silny i nie okazywać słabości, choćby nie wiem, co. Dlatego też teraz starał się trzymać na nogach i nie pokazać Alexandrowi, że wszystko go boli i jest mu naprawdę niedobrze, choć oprzytomniał już trochę i coraz więcej rzeczy do niego docierało. Właściwie w normalnych warunkach pewnie by się przejął jego tonem wypowiedzi, ale teraz był mu wdzięczny za pomoc i nie czuł się atakowany, skoro tym tonem było zadane pytanie, czy nie wezwać karetki i gdzie Morgana odprowadzić.
Chwycił go mocniej, żeby utrzymać się na nogach, sam objął Alexa za szyję i - starając się nie krzywić z bólu - ruszył z nim w stronę akademika, znów trzymając się za brzuch i żebra. Miał ochotę powiedzieć, że wychodzi na to, że chyba powinien trzymać mordę na kłódkę - tak, żeby rozluźnić trochę atmosferę - ale uznał, że lepiej nie, bo Alex by to potwierdził i zacząłby go pouczać, jak nie wolno się zachowywać, a jak należy. Nie miał teraz zdrowia znosić jego mądrzenia się, więc zanim zażartował, uznał, że faktycznie lepiej trzymać gębę zamkniętą. Szło mu się za to niezbyt sprawnie, bo nogi momentami się pod nim załamywały, co było kwitowane przez Kota rzucanymi pod nosem przekleństwami. Coraz bardziej się irytował na samego siebie, że nie może nawet normalnie iść i zawisa na Alexandrze jak jakieś cholerne słabe dziecko.
Droga przez mękę. Tak naprawdę nie bardzo widział, którędy idą i jak daleko są jeszcze od pokoju, bo jedyne miejsce, gdzie patrzył, to chodnik i podłogi pod nogami, nie docierały do niego też żadne dźwięki "z tła", jak szum samochodów czy wiatru - za bardzo był skupiony na tym, żeby w ogóle dojść do wymarzonego łóżka, paść na nie i już nie wstać.

/zt. x2
Powrót do góry Go down
Reiner
Skarbnik Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 291
Join date : 11/01/2014
Age : 25

PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Nie Gru 14, 2014 5:37 pm

Szedł szkolnym korytarzem z rozpiętym płaszczem, mając przewieszoną na lewym ramieniu torbę, chłopak jednak w najlepsze ignorował wszystko i wszystkich wokół.
Bowiem w ręku miał kartkę z wydrukowaną na niej swoją pracą graficzną, przedstawiającą postać w teoretycznie dynamicznej pozie w otoczeniu wielu rąk.
Tematem pracy był koszmar i Sakuragi sądził, że ze swoją praca poradził sobie lepiej, niż zajebiście.
Wielkie, czerwone "C" na kartce mówiło mu, że całkowicie błędnie ocenił sobie własną pracę.
Profesor jeszcze poklepał go po ramieniu z tekstem, że spodziewał się po nim czegoś znacznie lepszego.
Przez co o mały włos nie zabiłby go, rzucając monitorem w jego łeb.
Rzecz jasna jednak owa sytuacja wydarzyła się jedynie w Reinerowej głowie.
Mimo przyjaznego uśmiechu na bladej mordzie, górną połowę twarzy zasnuł mu cień wkurwienia- jakby nie było, spędził nad tą pracą sporo czasu.
No bo na czym innym znał się tak dobrze na koszmarach?! No, na dręczeniu ludzi... Ale nie o to chodzi!

_________________


| Karta postaci | Telefon | Pokój | Relacje |

♦ Char. Allen Walker ♦
♦ & Gokudera Hayato ♦
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariel
Swatka
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 17/01/2014
Age : 20
Skąd : Anglia

PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Nie Gru 14, 2014 5:58 pm

Ariel szedł zadowolony przed siebie. Udałą mu się obrona pracy, na temat depresji jako jednego z czynników mogącego wywołać schizofrenię. Dostał nawet poprawę za wspaniale użyte argumenty, a na jego pracy widniała ocena A+. Uśmiechnął się zadowolony.
Zastanawiał się jak poszło Sakuragiemu. Widział jak pracował nad ostatnim projektem, który według blondyna, był bardzo dobry...
Chociaż w sumie dla Sevioala wszystko co robił Reiner było dobre.
Podniósł wzrok, patrząc w głąb korytarza i rozpoznał białą czuprynę.
Poczuł motylki w brzuchu.
W sumie nie rozmawiali zbytnio o ich związku, ani o uczuciach Reia, odkąd spotkali Adama.
Przez dwa tygodnie było cicho.
Lecz Ariel czuł, że to nie cisza po bitwie, lecz cisza przed burzą.
Albo ogromnym sztormem.
Jednakże postanowił cieszyć się chwilą, więc podszedł do chłopaka z jeszcze większym uśmiechem, a kartkę schował za plecami.
- Rei! Cześć, jak twoja praca? - Zapytał, całując go na przywitanie w policzek.
Dwóch chłopaków zerknęło w ich stronę.
Odkąd ściął włosy jego prześladowcy zaczęli traktować go inaczej.
Bardziej jak chłopaka.
Na szczęście już nie próbowano go napastować w każdej chwili, w której był sam. A to samo w sobie było dość dużym sukcesem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reiner
Skarbnik Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 291
Join date : 11/01/2014
Age : 25

PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Nie Gru 14, 2014 6:29 pm

Że nie jest sam na swoim własnym kawałku podłogi zorientował się dopiero, gdy musnęły go usta blondasa.
- Że ćwe? - Spojrzał w bok a następnie dotarło do niego pytanie Ariela.
Wokół rozpętała się wyimaginowała burza, a nad Reinerem w takt jego emocji trzasnęły błyskawice, górna połowa twarzy jak była zasnuta cieniem tak była, z tą różnicą, że jeśli ktoś miał rozbudowaną wyobraźnię, to mógł zobaczyć dwie złowrogo świecące, czerwone kropki zamiast oczu Sakuragiego.
- Moja praca? Jaka praca? Co za praca? Gdzie praca? Nie rozumiem o jaką ci pracę chodzi... - Zerknął na przeklętą rzecz w swojej ręce i posłał jej spojrzenie mówiące słodkie "spłoń, kurwo".
Aż dziwne, że niewinnie wyglądajaca kartka go nie posłuchała.
- A... ta praca... Masz zapalniczkę? - Zapytał blondyna z uroczym uśmiechem emanującym sparklami we wszystkie strony.
Załamanie nerwowe takie piękne.

_________________


| Karta postaci | Telefon | Pokój | Relacje |

♦ Char. Allen Walker ♦
♦ & Gokudera Hayato ♦
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariel
Swatka
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 17/01/2014
Age : 20
Skąd : Anglia

PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Nie Gru 14, 2014 8:07 pm

- Twój projekt na zajęcia. - Odparł z lekkim uśmiechem.
Podniósł jedną brew, patrząc na białowłosego, jakby nagle oznajmił, że różowy kolor jest ładny.
- Z tego co mi wiadomo, to ty w naszym związku palisz... - Westchnął.
Pochylił się i wyrwał mu kartkę, patrząc na ocenę.
Zrobił wielkie oczy i momentalnie schował swoją pracę do kieszeni, gniotąc ją.
- C?! Czy ten profesor jest ślepy? Przecież to jest bardzo dobre! - Krzyknął z oburzeniem.
Podparł jedną rękę pod bok.
Co prawda to nie było najlepsze dzieło Sakuragiego, jednak nie było tak złe... Nie raz widział jak Rei ją poprawia i dopracowuje każdy szczegół. Tyle pracy ile w to włożył, zasługiwało na lepszą ocenę.
- Nie przejmuj się, po prostu kierował się swoimi ścisłymi kryteriami i nie potrafił spojrzeć obiektywnie. - Pocieszył go, łapiąc za rękę.
Stanął na palcach i lekko pocałował osiemnastolatka w usta. Czuł, jak po jego kręgosłupie przebiega przyjemny dreszcz.
Jednak...
Czuł się trochę winny.
W końcu Ariel dostał najwyższą ocenę, którą chciał się pochwalić, ale teraz to by sprawiło tylko przykrość białowłosemu.
Poprawił mu kosmyk, który uciekł spod gumki.
- Może chcesz coś porobić, na poprawę humoru? Możemy nawet iść do baru. - Zaśmiał się.
Oczywiście Rybka nie zamierzał pić...
Na pewno nie przy Reinerze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reiner
Skarbnik Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 291
Join date : 11/01/2014
Age : 25

PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Nie Gru 14, 2014 9:16 pm

- Nie wiem, nie rozumiem, nie znam - wywarczał. Przypominał teraz bardzo niezadowolonego kota, któremu nie dość, że nie posprzątano w kuwecie to jeszcze podpierdolono mu jego ulubiony karton i zapomniano dać saszetkę z kurczakiem w galaretce.
Nie, takiego kota nie da się pogłaskać bo zasyczy na śmierć. Sprawdzone info.
- Nie obchodzi mnie czy jest kretem z cylindrami zamiast normalnych okularów i jakie ma kryteria, obchodzi mnie za to to, że pierwszy raz w życie dostałem coś poniżej A - Odparł głosem zamrażającym tyłki pingwinom.
I aż zastrzygł uszami w kierunku dźwięku charakterystycznego szeleszczenia i ujrzał skrawek pogniecionej kartki.
- Ej, co tam masz? - Zapytał z dużymi oczami, zupełnie jak czający się kot czy inny Puszek ze Shreka. Nie inaczej też obszedł dookoła obracającego się z uporem Ariela - pokaż no! - tupnął by nogą i machnął wściekle ogonem, ale problem był taki, że nie był laską z obcasem... Ani w ogóle laską, a ogona nie posiadał.
Aż umknęła mu niemoralna propozycja randki. Ale no, KARTKA.

_________________


| Karta postaci | Telefon | Pokój | Relacje |

♦ Char. Allen Walker ♦
♦ & Gokudera Hayato ♦
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariel
Swatka
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 17/01/2014
Age : 20
Skąd : Anglia

PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Nie Gru 14, 2014 9:32 pm

Zrzedła mu mina, kiedy Sakuragi dostrzegł kartkę. Uśmiechnął się w miarę niewinnie, obracając tak, by nie mógł jej zobaczyć.
- N-Nic! To tylko śmieć! Jakaś stara kartka z zadaniami! - Zaśmiał się nerwowo.
Znów się obrócił, by Rei nie mógł dostać jego pracy.
Cofnął się o dwa kroki.
- Nie ważne! Nie musisz! - Podniósł trochę głos.
Zaczął wpychać kartkę głębiej, próbując ją ukryć.
Że też nie było żadnego kosza obok!
Niestety uniwersum sprzysięgło się przeciwko Arielce i kartka wyleciała na podłogę.
Jak na złość świecąc czerwonym "A+" i śmiejąc się wrednie w stronę blondyna.
No, to klops.
Bez sosu.
Cofnął się kolejne dwa kroki, spotykając na swojej drodze ścianę. Uśmiechnął się blado.
- To nic nie znacząca praca... Jakieś zadanie domowe! - Próbował go przekonać.
Taa... Gówno prawda.
To najważniejsza praca w tym semestrze.
Dlatego tak desperacko próbował ją ukryć i uratować swe jedynie siedemnastoletnie życie.
Bo o to przed sobą ma istny armagedon.
Przełknął ślinę i zagryzł wargę, pewny, że Reiner mu tego nie odpuści.
Nie, kiedy sam dostał zaledwie C...
To chyba pora na ostatnią spowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reiner
Skarbnik Rady Uczniowskiej
avatar

Liczba postów : 291
Join date : 11/01/2014
Age : 25

PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Nie Gru 14, 2014 9:38 pm

Spojrzał na A+.
Spojrzał na blondasa.
A+.
Blondas.
Barki mu tak jakoś opadły i wyimaginowana burza śnieżna zgięła go w lewo.
Error, error kurwa. Brak dostępu do internetu czy też innego mózgu.
- And this is my united states of whateva - Zaśpiewał głosem, którym pewnie zapewniłby sobie stałe umowy w zakładzie pogrzebowym.
Nie był debilem, przecież nawet Sevioal wspomniał mu coś ostatnio o tej pracy.
W uj ważnej pracy.
Przed którą świrował jak ciężarna jedenastka.
A+.
Duma tak bardzo w pizdu... I komunizm też w pizdu... Guma kulka w sumie też.
- Znowu w żyyyciu mi nie wyszłoooo.... - Zawył martwym krokiem zmierzając przed siebie.
Oh, ściana.

_________________


| Karta postaci | Telefon | Pokój | Relacje |

♦ Char. Allen Walker ♦
♦ & Gokudera Hayato ♦
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariel
Swatka
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 17/01/2014
Age : 20
Skąd : Anglia

PisanieTemat: Re: Główny korytarz   Nie Gru 14, 2014 9:51 pm

Zacisnął jedno oko, czekając na koniec. A tu...
Śpiew.
W wykonaniu Sakuragiego.
Większego szoku nie przeżył, nawet, kiedy pierwszy raz zobaczył jak wygląda seks.
Po prostu...
Szok.
Spojrzał w stronę zataczającego się białowłosego, który zaliczył kontakt pierwszego stopnia ze ścianą i wył, niczym ranny wilk, wyrzucony ze stada.
Arielka jakoś tak zaczęła mieć sprzeczne uczucia.
Z jednej strony chciał do niego podejść i pocieszyć.
A z drugiej śmiać się wniebogłosy z jego reakcji.
Chyba za dużo czasu spędził z Reinerem.
Dławiąc się, podszedł do niego i poklepał delikatnie po plecach.
- To może jednak pójdziemy do tego baru? - Zapytał z uśmiechem.
No, bo to wszystko...
Było tak strasznie urocze!
Zabrał kartkę i schował ją głęboko w kieszeni.
- Nie przejmuj się, Rei. Zawsze musi być ten pierwszy raz, kiedy nam się coś nie uda. Jestem pewien, że możesz przynieść drugą pracę. Pomogę ci uwidocznić strach, który od wieków tkwi w ludziach. - Zaproponował.
W końcu jest na psychologii, nie?
Co nieco się na tym zna.
Pomógł mu stanąć na nogach i poprawił mu koszulkę.
- Napiję się z tobą, przynajmniej będziesz mieć ubaw. - Powiedział, żałując tych słów.
Dla swojego chłopaka zrobi wszystko...
Nawet się kompletnie skompromituje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Główny korytarz   

Powrót do góry Go down
 
Główny korytarz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Tajemniczy korytarz
» Korytarz w lochach
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Prawe skrzydło :: ∎ Korytarze-
Skocz do: