IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Nairn Padraig Anstruther

Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Nairn Padraig Anstruther    Wto Sty 14, 2014 8:06 pm

Imię/imiona i nazwisko: Nairn Padraig Anstruther
Miano to, jak mogłoby się niektórym wydawać, nie ma najmniejszego powiązania z językiem niemieckim. Pomimo mocnego, trudnego do wykrztuszenia dźwięku każdy jego człon został zainspirowany korzeniem celtyckim, dość popularnym na terenie dzisiejszej Irlandii i krajów z tymże sąsiadujących.
W rodzimej okolicy nie uchodzi za osobę, pokaraną ułomnością oryginalnego nazewnictwa, jako że w tamtejszych stronach jest to czymś naturalnym, normalnym wręcz i prawie co drugie dziecko w okolicy zostaje przechrzczone podobnie, dziwnie. Mimo tego wyraźnie nie przepada za wyżej wymienionymi, ten szczególny przypadek zdaje się nie akceptować nie tylko swojego pochodzenia, nadanego mu przez dwójkę niezrównoważonych mieszanych rodziców,
ale też i każdego, najdrobniejszego szczegółu swojej nazwy. W przyszłości ma zamiar zmienić ją całkowicie, jednak jeszcze nie wpadł na pomysł w jaki sposób mógłby tego dokonać, nie ma na oku niczego co choć trochę pasowałoby do jego skomplikowanej osobowości.
A miarę upływu czasu pozwala zdrabniać swoje imiona w najróżniejszy sposób. Nie raz za plecami usłyszał krótkie „Nai” które w pełni zaakceptował przywłaszczając je sobie, czy też w przypływie złości został pokarany czymś takim jak „Paddy”. Nie był zaś w stanie godnie ścierpieć określeń, takich jak „Nairusia” czy też „Nairuś” - zresztą na te akurat wpadł sam, kiedy próbował skusić się na bardziej orientalny pseudonim, ten jednak okazał się jedną wielką klapą i od tamtejszego dnia, stał się na punkcie swojego imienia bardzo wyczulonym.

Wiek: 16.06.1996r [ 18 ]
Orientacja: Homoseksualny. Od najmłodszych lat, odkąd uświadomił sobie na czym polega seks a jego ciało oswoiło się z niestosowną myślą i jednoznacznym dotykiem, na ogół własnych dłoni zaczął oglądać się nie za kobietami o obfitych, wypływających z bluzek biustach a za dobrze zbudowanymi mężczyznami, zupełnie nie zwracając najmniejszej uwagi na przesłodzonych, małych chłopców którym to bliżej było do kobiet, a tych wręcz nie znosił – działały mu na nerwy, tylko jęczały jak to nie potrafi się z nimi obchodzić i jak nie darzy ich wysublimowanymi pieszczotami, nad te przekładając zwyczajne ostre pchnięcia i podgryzanki.

Grupa krwi: A +
Inna grupa, szkoła: College!
Wzrost + Waga: 178 cm +/- 64.6 kilogramy.
Profil: Chemiczny.
Status: Uczeń.
Pochodzenie: Z niewyjaśnionych nigdy przedtem przez rodziców przyczyn, chłopak urodził się w łazienkowej wannie, w jednym z przydrożnych hoteli a że ojciec mieszkał w Irlandii na stałe, a matka spodziewała się rychłego ślubu i również osiedlenia się ze swym wybrankiem w małym domku, chłopiec szybko zyskał wiadome pochodzenie, wkrótce też stał się członkiem klanu Anstruther. Rodzinne waśnie sprawiły, że po kilkunastu latach bo gdy dobił już do trzynastki rodzice postanowi wziąć ze sobą rozwód, ale sprawa ciągnęła się bardzo długo, kłótnie nie ustawały. Letniego wieczoru matka została zepchnięta przez ojca w czeluście morza, zrzucona z wysokiego urwiska roztrzaskała się na tryliard malutkich kawałeczków – Został z ojcem sam, ten szybko wpadł w depresje nie mogąc znieść tego co w przypływie złości uczynił, niefortunny wypadek zapoczątkował szereg nieprzewidzianych nieszczęść. Tatko postanowił umieścić dziecko w bezpiecznym miejscu, świat mu już obrzydł więc skontaktował się z rodziną byłej żony, pożegnał się z małym urwisem i stracił się, nikt nie wiedział gdzie, czy umarł czy wyjechał. Nai kontynuował swój żywot pod skrzydłami wujostwa i ciotek z piątego pokolenia w mieście przepychu, zła w postaci morderstw i rozpieszczonych gwiazdeczek tamtejszej telewizji. W Nowym Yorku. Jego nowym adresem był; 4214 Moore Avenue, Arlington, NY 76011. Później wyjechał za szkołą i właśnie tym sposobem zamieszkał w akademiku.

Rodzina: Matka + Ojciec = martwa, zaginiony.
Kilka lat swojego życia spędził już poza domem, żyjąc przyzwoicie przy boku szalonej ciotki i zrzędzącego wujka.
Tym też sposobem nawiązał wiele nowych znajomości z rodziną mieszkającą na terenie stanów. A do pozostałych mógł dzwonić telefonicznie, jednak swojej Irlandii na oczy już dawno nie widział, zresztą nie chciał sobie o niej przypominać, budziła złe wspomnienia które sprawiały, że wstydził się być tym kim obecnie był.

Charakter:
Prawdziwy dyplomata-nieudacznik który ma świadomość tego, że zawsze istnieją jakieś dwie strony medalu, dzięki którym może wybrnąć nawet z najbardziej niekomfortowej sytuacji. Jest takim typowym kombinatorem, zawsze stara się mieć lekką kontrolę nad czymś, czymkolwiek czy to przeprowadzanie eksperymentu w sali chemicznej, czy solenie kotletów – w innym przypadku plącze mu się język gdy próbuje powiedzieć coś dla niego ważnego, czasem nawet ręce i zdarza mu się robić jeszcze więcej głupot i problemów, niż by to ustawa przewidywała. Pokręcony człowiek ze swoimi humorkami, bardzo denerwuje się gdy ktoś przekłada jego rzeczy z miejsca na miejsce lub próbuje coś po nim poprawić, nie lubi też chodzenia nad swoją głową i paplania o tym, co jest dla niego dobre a co złe. Jako świeżo upieczony młody dorosły chce decydować sam o siebie, nadmierna opiekuńczość chociaż czasem jest bardzo przydatna sprawia, że dzieciak zaczyna się rozleniwiać, czasem nawet i prowokować do mniej lub bardziej normalnych działań względem niego. Bywa zazdrosny, nawet chorobliwie co nie raz odbija się na jego kontaktach z rówieśnikami. Potrafi zamknąć się tylko na jedną osobę i innych do siebie nie dopuszczać, bądź nadchodzi w jego życiu taki dzień że zachowuje się zupełnie inaczej, odtrąca tego który jest jego oczkiem w głowie tylko dla własnych rozrywek, nie raz zachowuje się jak typowe dziecko które potrzebuje pomocy w podejmowaniu trudnych decyzji. Ale stara się samemu radzić sobie z własnymi problemami, to nie typ osoby która przysiądzie z tobą na łóżku, posłucha o twoich rozterkach życiowych i będzie potrafiła pomóc, nie potrafi pociesza. To ciepłolubna istota która często marznie na dworze, ale nie piśnie nawet słówkiem na temat tego jak to jej źle i paskudnie, nie poprosi cię o rękawiczki ani o potrzymanie swoich dłoni razem, w jednej kieszeni – będzie po prostu marznąć czekając, aż to ty wykonasz względem niego pierwszy krok. Zdarza mu się podejmować chłodne decyzje, bez uczuć. Ale później bardzo ich żałuje, z biegiem dni zastanawia się nad swoimi słowami aż dochodzi do wniosku, że jednak jest skończonym, nie przystosowanym do życia idiotą który rozumie dopiero wtedy, gdy naprawdę coś straci. Wrażliwy, chociaż na takiego nie wygląda bo skrywa się pod maską wredności i cwaniactwa – on rzeczywiście płacze na filmach w których umierają zwierzątka i w którym umiera mamusia głównego bohatera. (Lepiej go nie drażnić, wszelkie tematy o matce to bardzo wrażliwy temat bo strasznie ją kochał. Nie potrafi pogodzić się z jej śmiercią i wierzy w to, że kiedy umrze znowu znajdzie się przy niej.) Jest nierozważny a w większości przypadków jego ciekawość pcha go tam, gdzie nikt o zdrowych zmysłach by się nie zapędził. Cudem nigdy nie doznał żadnego poważniejszego uszczerbku na zdrowiu, z większości wpadek i złych decyzji wychodził obronną ręką próbując dostosować się do panujących na niebezpiecznym terenie zasad; prawidłowo, nie wchodził nikomu większemu od niego w paradę, zaś tymi młodszymi i mniejszymi bardzo lubił się bawić, straszyć i popędzać gdy nikogo ze starszych nie było wokół, by mu się odwdzięczyć. Jego analityczny umysł często pozwala mu ułożyć dobry plan ucieczki czy wykonania jakiegoś zadania, nie znaczy to jednak że jest nieomylny bo często ta logika tłumiona jest głupimi decyzjami, alkoholem lub też używkami przyćmiewającymi skutecznie wszystko, nawet zdrowy rozsądek. W swoich działaniach zdarza mu się być delikatnym, jednak aż nadto co jest śmiechu warte, szczególnie w niektórych problematycznych sytuacjach z którymi na ogół zmagają się młodzi. Nie potrafi znaleźć złotego środka, zawsze zrobi coś zbyt mocno, zbyt szybko lub zbyt wolno i delikatnie, czasami ale tylko czasami uda mu się zrobić coś tak jakby kto tego od niego oczekiwał. Jeśli nie dostanie ponaglenia, upomnienia lub drobnej sugestii będzie wykonywał swoją pracę źle, lub znośnie ale strasznie się na niej namęczy uzyskując mierny efekt, zupełnie niepotrzebnie.

So am I "in" or am I "out"
What is there to think about!?
What is that paint brush for?
Are you preparing to draw me?
No wait, please don't! I am scared,
Of what I'll see...
I'm not a perfect picture portrait,
But I am working on it!
I've been thinking about being cool,
I must have to admit!


Wygląd:
Chłopak mierzy sobie sto siedemdziesiąt osiem centymetrów wzrostu, na jego nogach często jawią się stare, czarne trampki za kostkę lub przecierane na zgniłozielono glany do łydki, dwudziestooczkowe. Nogi ma długie, jak słupy u... użyjcie wyobraźni i dokończcie to zdanie samodzielnie, według uznania śmiało puśćcie wodzę swoich fantazji, niech rozprostuje stare kości. Zaś na wcześniej wspomnianych zawsze jawią się jakieś spodnie, czy to rurki w kratkę lub też paskowane innym zaś razem czarne bojówki, lub dla odmiany spodnie wojskowe kupione tysiąc lat za murzynami, na giełdzie z arsenałem wojennym. Bioder nie ma szerokich, są dosyć drobne jednak mocno zarysowane, kości odstają mu przyjemnie od ciała dobrze prezentując się z płaskim, acz nie szczególnie umięśnionym brzuchem. Irlandczyk gardzi wszelkim sportem który nie sprawiłby mu przyjemności, zmęczyć i spocić to się może w łóżku a nie bezsensownie biegając za piłką w wysoko naciągniętych, bawełnianych skarpetkach. Jego skóra jest blada, jasna jednak zachowana w zdrowej, miłej dla oka kolorystyce. Jakiekolwiek pieprzyki występują rzadko. Gdzieś zdarzy się kilka na plecach, nad tyłkiem czy jednym z boków tudzież gdzieś na rękach, nawet na dłoniach a w szczególności na lewej, bo tam żyją sobie dwa niepozorne, które towarzyszą mu już od dzieciństwa. Gustuje w ubraniach lekko luźnych, dopasowanych na styk lub takich które po prostu wiszą na nim jak szmaty na dziecku z Oświęcimia, w tym stylu preferuje w dużej mierze swetry czy narzutki, bo swetrów nie lubi prawie tak samo jak czapek i szalików.
Rękawiczki to tylko bez palców preferuje, a później marznie wpychając je w głębokie kieszenie i przeklinając pod nosem, jak wokół pizga złem i przerażającą zimnicą. Kości żebrowe, kręgosłup i obojczyki również bardzo odstają. Nie w sposób przerażający, po prostu jest zbudowany tak, a nie inaczej i winić może za to tylko geny lub matkę naturę.
Odkąd pamiętał był raczej chudziną, takim wymoczkiem bez krzty mięśni – teraz, gdy dorastał ciało zaczęło się zmieniać, uwypuklać tu i ówdzie tudzież kształtować na swój własny nigdy nie zamierzony sposób, finalnie prezentując obraz całkiem pociągającego, młodego człowieka. Dłonie są szczupłe, palce długie zaś paznokcie zadbane chociaż nieco przydługie, a to z powodu jego upodobania do drapania wszystkiego, co by mu się pomiędzy owymi nie znalazło. Jednak nie zawsze może pozwolić sobie na taki stan rzeczy, czasem o ścina je bardzo krótko i ewentualnie umaluje na czarno, doskonale zdając sobie sprawę z tego że musi wtedy wyglądać jak skończona ciota, nie przejmuje się tym, dla niego liczy się to by wizerunek był w każdym szczególe dobrze dopieszczony i dopełniony, jest w końcu wzrokowcem. Jedno z uszu, lewe ma poprzekłuwane trzema srebrnymi kolczykami, jednym oczkiem na dole a pozostałymi na boku, w górnej części płatka. Jasnobrązowa, farbowana czupryna rozwichrzona na wszystkie strony świata jest z jednej strony krótsza, w zależności od ułożenia włosów potrafi niemiłosiernie wpadać mu na twarz, uniemożliwiając stały kontakt wzrokowy. Kapryśne kłaczki są gęste, sięgają za kark i często związane są z tyłu małą gumką, ich długość pozwala na zrobienie jednego uroczego kucyka lub nawet dwóch po bokach, ale kto normalny chciałby przyłożyć się do wypalenia oczu swoich bliskich podobnym widokiem? Na pewno nie on. Naturalnym kolorem jego oczu jest ciemna, trawiasta zieleń skrywana pod wściekle różowymi, przenikliwymi soczewkami. Nie ma żadnej wady, jego wzrok jest wręcz sokoli, zwyczajnie męczy swoje oczy tylko dlatego że ma duże predyspozycje i nawet wskazania od okulisty na używanie podobnych ozdóbek, dlaczego więc nie miałby z nich korzystać? Co roku, gdy kończy się przydatność używania danego koloru wymienia swoją parę na inną,  praktykuje ten rytuał ledwie od dwóch lat a wciągnął się w niego nie na żarty, póki jest młody ma zamiar upiększać te niewinne okienka swojej duszy nadając im ostrości.
Usta lekko zaróżowione, pobladłe i dobrze skrojone skrywają białe, zdrowe zęby niegdyś prostowane aparatem ortodontycznym. Dumny właściciel kolczyka, kółeczka z boku wargi (na zmianę nosi na jego zakończeniach stożki lub kuleczki) O pociągłej twarzy, obsypanej kilkoma małymi piegami w okolicy zadziornie zadartego noska.

Największe wady:
emocjonalność – znerwicowanie – skłonność do dramatyczności – przeczulenie na punkcie prywatności -wredny – cyniczny – często samolubny – nieprzystosowany – buntowniczy – gryząco-drapiący
A żeby tego było mało, to w nocy jest strasznym przytulajłą lubiącym zrzucać z siebie całą kołdrę na najbliżej znajdujący się przedmiot lub osobę. Nie przepada za małymi bez sierściowymi pieskami wyglądającymi jak szczury.

Największe zalety:
ciepłolubny zmarzluch – ciekawski – odważny – wrażliwy, uczuciowy – analityczny umysł – dyplomata - godny zaufania – bezpośredni – szczery – po dłuższym poznaniu, przyjacielski – otwarty na nowe doznania

Zainteresowania:
- Rolowanie niewinnych dżdżownic na mokrym betonie po deszczu, zawijanie się w koc i udawanie wielkiego, śpiącego na podłodze naleśnika, bezkarne pstrykanie płynnym mydełkiem w miejskich toaletach publicznych.  
- Spanie do popołudnia, zarywanie nocy i wieczne odsypianie.
- Wdrapywanie się na dachy budynków.
- Oglądanie horrorów, aż do porzygu po stokroć tych samych.
- Parkour. Piromania. Dziwki, koks i migające lasery.
- Jelenie pracujące w biurach pod krawacikiem, takie które mają na biurku jogurt brzoskwiniowy ale nie mogą go otworzyć, bo zamiast normalnych ludzkich palców, mają przecież zwierzęce kopyta.
- Czasami pogrywa na swojej starej, podniszczonej gitarze klasycznej.
I na harmonijce ustnej.
- Jara się motorami i ich długowłosymi, brodatymi właścicielami.
- Gonienie za wiewiórkami i gołębiami w parkach.
- Mycie stópek i głowy w fontannie, to nielegalne.
Chodzenie boso przez miasto, latem.
- Brak ciekawych zainteresowań, które warto byłoby tu wymienić.

Dodatkowe:
- Często jego mózg przybiera konsystencję budyniu czekoladowego, wtedy też przestaje kontaktować ze światem zewnętrznym, nie ma pojęcia czego tak właściwie by chciał; ale czegoś chce więc jęczy, bezwładnie leżąc na ziemi bądź robiąc rzeczy tak głupie jak wtulanie nosa w dywan.

- Był problematycznym dzieckiem, rok spędził w zakładzie wychowawczym. (16 lat)

Miejsce zamieszkania: Akademik.
Wykonywany zawód: Jeszcze do niedawna kelner w podrzędnej kawiarence, później konserwator powierzchni płaskich na terenie szkoły podstawowej, na chwilę obecną pracownik szpitala, gość od spraw papierkowych vel okazjonalnie pomocnik lekarza przygotowujący narzędzia, przynoszący zabezpieczone strzykawki i podający wodę utlenioną. Ma za sobą kilka prostych kursów, które umożliwiają mu poruszanie się na terenie ośrodka.
Powrót do góry Go down
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Re: Nairn Padraig Anstruther    Wto Sty 14, 2014 8:39 pm

Gdzieś tam były ubytki w przecinkach, ale poza tym nie znalazłem żadnych błędów. Albo nie zauważyłem, to bardziej prawdopodobne. Jednak czy to ważne dla ciebie, jeśli spokojnie mogę powiedzieć, iż akceptuję? Zapewne nie. Jeszcze chciałem dodać, iż postać jest bardzo ciekawa, a sposób w jaki ją przedstawiłeś - świetny.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Nairn Padraig Anstruther
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Padraig Fitzgerald

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Off top :: Archiwum-
Skocz do: