IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Parking

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Zayn

avatar

Liczba postów : 155
Join date : 26/05/2014

PisanieTemat: Re: Parking    Czw Sie 14, 2014 2:24 pm

Automatycznie zaczął głaskać kota po głowie drapać za uszkiem. Czasami te zwierzaki go rozczulały, ale tylko wtedy, gdy nikogo nie było w pobliżu. Ale Zayn oczywiście zapomniał o obecności dzieciaka na parkingu. Przybył, zobaczył i zaczął z niego drwić. Spojrzał na niego spod byka.
- I dobrze, że nie uwierzą - mruknął i zrzucił kota z kolan, ale to małe, wredne zwierzątko nie chciało się od niego odczepić i zaczęło ocierać się o jego łydki miaucząc wniebogłosy.
- Czego ty chcesz?- zapytał zirytowany zwracając się do kota. No, ale logiczne było to, że kot mu nie odpowie.
- A ty czego chcesz?- zapytał zwracając się do dzieciaka. Jakby go kojarzył, ale nie pamiętał jak się nazywał. Chyba miał jakieś kocie imię, ale nie był pewny.
Super - towarzystwo kotów. jeszcze mu brakuje moherowej czapki i laski u boku i nie mówi tu o żadnej długonogiej kobiecie, tylko starczym kiju.
- Mógłbyś wyparować i ani słowa nikomu o tym kocie - zagroził, a zwierzak dalej miauczał zapewne domagał się większej ilości krakersów.- Od kiedy koty jedzą krakersy?- zapytał coraz bardziej wkurzony. Wysypał mu kilka ciastek na ziemię i miał przez chwilę spokój.
Zaraz, czy ten dzieciak dotknął jego gitary? Chwycił jego dłoń.
- Nie wolno dotykać tego instrumentu - ostrzegł.
Pojawienie się jednego małego dzieciaka go zirytowało, ale i tak wiedział, że dzieciak nudzi się i zaczepia starszych dla zabawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filemon

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 05/08/2014

PisanieTemat: Re: Parking    Czw Sie 14, 2014 3:47 pm

To spojrzenie jakoś nie zrobiło na nim większego wrażenia. Spotykał się z tym często, jeśli nie codziennie. Po prostu Filemon był osobą której bardzo łatwo zawsze przychodziło sprawianie sobie kolejnych wrogów. Czasem nawet nieświadomie, a w niektórych przypadkach to on sam nie wie dlaczego dana osoba od niego stroni omijając go szerokim łukiem z obrzydzeniem na twarzy. Nieraz ma wrażenie, że ktoś rozsyła o nim jakieś plotki. Miejmy nadzieję, że to tylko wrażenie, a nie fakt...
Zerknął ponownie na kociaka. Taki uroczy był, no nic tylko pieścić! Ale nie na to pora teraz.
- Ah, ja nie chcę niczego. A co, może Ci nie pasuje moja obecność, Panie JestemWkurwionyZarazCiPrzywalę? - powiedział na jednym wdechu trzymając zgięta w nadgarstku dłoń w powietrzu i machając nią z wolna.
- Dobra, będę milczał, bo aż trzęsę portkami ze strachuuu~ - Zachichotał. Doprawdy bawiło go podejście Zayna. Zresztą jak wszystkich, którzy się irytowali o byle żarty byle jakiego gówniarza. Zabawne jak taki przeciętny chłopaczek jak Filemon potrafi wkurzyć...
Rozsiadł się wygodnie na krawężniku, a przynajmniej to wyglądało jakby siedział wygodnie. W końcu to nadal kamienny kloc który gniótł dupę. Meh.
Złapany za rękę spojrzał zdziwiony na czarnowłosego i zamrugał składając usta w dzióbek. Po chwili się jednak wszystko wyjaśniło. Chłopak znów się roześmiał i wyrwał dłoń z jego uścisku, po czym zmierzwił włosy porastające łeb towarzysza.
- A koty jedzą krakersy, jeśli nie mają nic innego co mogą jeść. Tak jak bezdomni ludzie. Mraa~ - Dodał odpowiadając na jego wcześniejsze pytanie, miziając kota zaraz u nasady ogona na plecach.

_________________

Szare, bure lub pstrokate,
wszystkie koty za pan brat,
mają drogi swe i płoty,

po prostu koci świat,
po prostu koci świat.


 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zayn

avatar

Liczba postów : 155
Join date : 26/05/2014

PisanieTemat: Re: Parking    Czw Sie 14, 2014 6:25 pm

Dobra to mu się udało i po części miał rację. Chciał mu przywalić, a czemu nie miałby tego zrobić? Proste, nie było by zabawy. Ten dzieciak od razu by zwiał i nic by z tego nie było. Spojrzał na kota. Fakt był wychudzony. Wysypał mu resztę krakersów na ziemię i sięgnął do gitary. Specjalnie miał zrobione sobie - a raczej krawiec i tylko dlatego, że poprosił o to swojego ojczyma - kieszeń na wodę.
- Cóż nie mam nic lepszego - stwierdził i nalał sobie wody na dłoń i podsunął kotowi.- A ty nikomu tego nie mów, bo będzie krucho - spojrzał na dzieciaka.- W ogóle jak się nazywasz?
Zachciało mu się zabawy. Trawa była mokra, a to było jeszcze bardziej fajne i zabawne. Niespodziewanie chwycił dzieciaka i przewrócił na ziemię przyciskając jego nadgarstki do trawy.
- Doprawdy nie lubię, gdy ktoś ze mnie drwi - uśmiechnął się złośliwie.
Miał dobry humor i chciał się pobawić, a czemuż by nie wykorzystać do tego jego. Kot się wystraszył, ale nie uciekł tylko dalej jadł krakersy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filemon

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 05/08/2014

PisanieTemat: Re: Parking    Czw Sie 14, 2014 7:50 pm

Sam zadecydował już na początku, że będzie milczał na temat przerażającego i zUego Zayna miziającego uroczego kiciusia. Doprawdy, on aż tak wredny nie jest żeby plotkować. On tylko dokucza indywidualnie, nie potrzebuje do tego chmary innych ludzi. Nie na ryciu ludziom psychiki polega jego dokuczanie, ale na tym żeby zaobserwować reakcję na wredotę takiego knypa! Niebezpieczne to jest czasem, ale Filemon ma swoje sposoby na tych groźniejszych typków których sobie obiera bezmyślnie za cel.
Machnął dłonią na jego kolejne pogróżki. Jasne jasne. Przewrócił gałami i odetchnął znów. Powietrze dziś było takie jakieś ciężkie... Zerknął znów na Blacka gdy ten zadał pytanie. Nie kojarzy go, cooo? No w sumie, Filuś raczej nie był osobą o której się gada. Jego się raczej unika zawsze i wszędzie. I krokami i w słowach też. No, teraz przynajmniej potwierdziłyby się jego przypuszczenia o plotkach na jego temat.Takowych nie ma, a jeśli są to dużego rozgłosu nie mają. To dobrze, bardzo dobrze.
- Hm? Ja? Moje imię? A po co Ci je zna... - Nie zdążył dokończyć, bo tamten się niebezpiecznie przysunął i... I co?! Przygniótł go do ziemi? O Chryste Panie. Nastolatkowi serce podskoczyło do gardła a oczy otworzył szeroko. Tego się nie spodziewał ani trochę! Przełknął po chwili ślinę i szarpnął się. Zachichotał nerwowo.
- No dobra, no! Nie powiem nikomu, no przysięgam na Hektora! - Wspominając o Hektorze, miał oczywiście na myśli swojego ukochanego kota. Chyba trochę nie tak odebrał ruch Zayna. Wystraszył się bowiem, że dostanie po ryjku i to od kogoś kto ma w tym wprawę! I jest dwa razy większy! A on nawet nie ma jak się wyślizgnąć... Cholercia...

_________________

Szare, bure lub pstrokate,
wszystkie koty za pan brat,
mają drogi swe i płoty,

po prostu koci świat,
po prostu koci świat.


 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zayn

avatar

Liczba postów : 155
Join date : 26/05/2014

PisanieTemat: Re: Parking    Czw Sie 14, 2014 8:50 pm

Uśmiechnął się szeroko. Jego strach był na prawdę słodki, ale i tak wolał jak go podziwiali. Nadal przyciskając jego nadgarstki do trawy zbliżył usta do jego ucha. Chciał mu coś powiedzieć, ale to za chwile. Jego wargi dotykały jego narząd słuchu. Teraz gdyby ktoś przechodził obok nich pomyślałby tylko o jednoznacznej sytuacji, ale Zayn się nie przejmował. Lubił się droczyć, gdy miał nawet w miarę dobry humor.
- To jak się nazywasz?- zapytał nadal szczerząc się chytrze.
Kot z tyłu nich domagał się większej ilości krakersów, ale niestety brunet już nic nie miał.
Był tak blisko jego lewego ucha, że nawet słyszał bicie jego serca. Taki przestraszony ptaszek w klatce. Naprawdę zabawne. Usmiechnął się i odsunął od niego. Usiadł z powrotem na krawężniku.
- No już dobrze mały - powiedział tarmosząc mu włosy.
Irytująco - zabawny dzieciak - pomyślał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filemon

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 05/08/2014

PisanieTemat: Re: Parking    Pią Sie 15, 2014 4:09 pm

Wstrzymał oddech i zacisnął powieki, ponownie widząc i czując jak ten się zbliża. Nie był pewien czego się spodziewać. Mela w twarz? Chorej groźby na ucho? Gwałtu?! Doprawdy nie wiedział. Dlatego się bał. Nie znał Zayna na tyle dobrze by próbować ratować własny zad. Przez chwilę nic się nie działo, co równoczesnie zaniepokoiło i zaskoczyło Filemona. Nie na długo jednak pozostał w stanie mentalnego niepokoju. Otworzył oczy ze zdziwienia poczuwszy jego wargi na swojej skórze, a na policzki wstąpił rumieniec.
- Eeeemm... Jaaa... - zająknął się, no bo zupełnie nie wiedział jak ma zareagować! Rzadko mu się zdarzały takie rzeczy, naprawdę. Zwykle ludzie warczeli na niego i błagali, by sobie poszedł.. Ewentualnie próbowali mu spuścić lanie... A tu coś takiego. No kurczę.
- Filemon, tak, Filemon jestem - Wydukał cicho zerkając w jego stronę, a gdy już się odsunął odetchnął z ulgą. Chwilę tak jeszcze leżał na tej trawie, a gdy już się otrząsnął to się poderwał z powrotem do siadu i rozwrzeszczał się z pretensją, na cały regulator, wymachując rękami.
- Czy Ty chcesz żebym dostał zawału?! Śmieszy Cię to, tak?! - Palnął go w tył głowy. - Ja Ci zaraz pokażę! - Syknął i wstał, opierając dłonie na biodrach, tyłem do niego. - Tylko najpierw jeszcze wymyślę co ci pokażę i w jaki sposób.. He... - Podrapał się po tyle głowy chichocząc nerwowo.

_________________

Szare, bure lub pstrokate,
wszystkie koty za pan brat,
mają drogi swe i płoty,

po prostu koci świat,
po prostu koci świat.


 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zayn

avatar

Liczba postów : 155
Join date : 26/05/2014

PisanieTemat: Re: Parking    Pią Sie 15, 2014 6:41 pm

Taa... W towarzystwie dwóch wkurzających kotów. Spojrzał na niego spod byka i wstał, stając na przeciw niego. Spojrzał na niego z góry z złośliwym uśmiechem. Nachylił się do jego twarzy.
- Bardzo mnie to śmieszy - wyszczerzył się złośliwie.- Mógłbym cię zbić na kwaśne jabłko, zrobić z ciebie papkę. Ciesz się, że tylko zrobiłem to co zrobiłem - jego twarz była tak blisko twarzy Filemona, że mógł czuć jego miętowo - nikotynowy oddech.
- No jestem ciekawy - spojrzał na jego krocze z złośliwym uśmiechem.- Kiedy mogę się spodziewać, że mi coś pokarzesz?- zapytał prześlizgując wzrok po jego ciele zaczynając od krocza, a kończąc na oczach.
Chłopak miał naprawdę niezwykły kolor oczu, ale się od niego odsunął i wyciągnął kolejną fajkę, którą zapalił.
- Palisz?- zapytał i wyciągnął do niego paczkę z papierosami, a następnie ją schował do kieszeni. Spojrzał na kota, który łasił się do jego łydki.
- No weź sobie odpuść kocie - mruknął do niego.- Zrób z nim coś - powiedział do Filemona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filemon

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 05/08/2014

PisanieTemat: Re: Parking    Pią Sie 15, 2014 9:21 pm

Skrzywił się i przewrócił oczami. Jeśli do teraz mu nic nie zrobił, to pewnie później też nie. A przynajmniej tak uważał młody Aulus. Czy było to mądre? No, nie bardzo. Ale taki już był, no. On po prostu wyczuł, że jest zbyt fajny dla Zayna żeby go uderzyć. Heheh. Tak, ego czasem go przerasta nawet dwukrotnie. Ale jemu to nie przeszkadza. Jemu właściwie nic nie przeszkadza. Taki z niego optymista.
- Tak, skaczę ze szczęścia, że mnie zmolestowałeś. - Burknął i odsunął się trochę wyginając plecy. Nie lubił duszącego dymu tytoniowego, zwyczajnie nie był przyzwyczajony i jakoś przyzwyczajenie się do tego nie było jego marzeniem. Papierosy były niezdrowe i to był wystarczający argument do tego by ich nie próbować. A w dodatku Filemon nie chciał się uzależnić, bo aktualnie nie ma ani grosza przy duszy. Więc takie uzależnienie jak papierosy... Zapewne stałoby się jego drogą na samo dno. A tego nie chciał. Jeszcze trochę dumy posiadał. Między innymi dlatego jeszcze uczęszcza na zajęcia szkolne. W końcu ma mało czasu po szkole, nawet by tę pracę znaleźć, co dopiero na samą ją. To przykre, ale musi sobie radzić. Chyba czas poszukać tatulka... Eh. Ale nie na takie przemyślenia teraz pora.
- Kiedyś na pewno. Bądź gotów cały czas. - Odwzajemnił jego cwany uśmieszek i odsunął się na dobre. Nie chciał być z nim tak blisko, bynajmniej nie teraz. Jeszcze go nie zna. Przezorny zawsze ubezpieczony. Teraz dopiero zauważył jego spojrzenie spacerujące po jego własnym ciele.
- Ja słyszałem, żeś rozbójnik i tak dalej. Ale że zbok? - Zachichotał i przygotował się na ewentualny cios czy kolejna próba molestowania ze strony Blacka. Wsadził ręce w kieszenie bluzy i przestąpił z nogi na nogę, by w razie czego zwiać na lewo.
- Nie, nie palę, nie zamierzam chyba. - wzruszył ramionami. - Co mam zrobić z tym kotem? On po prostu czuje, jak bardzo go lubisz! - Roześmiał się i odszedł kilka kroków w tył, tak prowizorycznie. Serio nie chciał oberwać. Czuł, że stąpa po cienkiej lince... I kręciło go to!

_________________

Szare, bure lub pstrokate,
wszystkie koty za pan brat,
mają drogi swe i płoty,

po prostu koci świat,
po prostu koci świat.


 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zayn

avatar

Liczba postów : 155
Join date : 26/05/2014

PisanieTemat: Re: Parking    Sob Sie 16, 2014 1:02 pm

Zaczął patrzeć na jego twarzyczkę. taki uroczy chłopiec, a nawet przystojny. Ocenił jego usta, a potem policzki. Wyszczerzył się w chytrym uśmiechu i odsunął od niego.
- To nazywasz molestowaniem - prychnął nadal się tak złośliwie uśmiechając.- Ja nawet jeszcze nie zacząłem - mruknął zakładając ręce na klacie.
Nie odpowiedział tylko dalej patrzył się bez skrępowania na jego chude ciało. Jego spojrzenie było tak natarczywe, że można by pomyśleć, że Zayn rozbierał go wzrokiem
- Jeśli chcesz zobaczyć na co mnie stać zapraszam do mojego pokoju - zaśmiał się złośliwie.
Irytujący dzieciak. Podszedł do niego powoli.
- Nie lubię cię - mruknął patrząc mu zielonymi tęczówkami w oczy. Były zadziwiająco jasne. Zaciągnął się dymem z papierosa, chwilę trzymał go w środku, a potem dmuchnął w twarz Filemona.
- Dobrze, że nie palisz - spojrzał na niebo, ale i tak nic nie było tak ciekawego. Jak zwykle tylko chmury.- Ja próbowałem rzucić. Skończyło się na tym, że palę więcej - wyszczerzył się złośliwie.- A nie chcesz spróbować?- podsunął mu papierosa.- Od jednego bucha się nie uzależnisz - powiedział.
Przyjrzał się kotowi i prychnął zirytowany.
- No ja pierdole - mruknął do siebie.- Co za wkurzający kocur - trzepnął nogą o ziemię, ale to coś tylko schowało się obok jego gitary.
- Masz imię jak kto. Dogadaj się z tym czymś.
Zignorował do końca kota i przysunął się do chłopaka. Starał się go zmusić do cofnięcia się i wpadnięcia na drzewo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filemon

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 05/08/2014

PisanieTemat: Re: Parking    Wto Sie 19, 2014 8:59 pm

Czuł się... Tak nago. Trochę przerażał go ten fakt. Fakt, że samym wzrokiem ten koleś go molestował! Straszneee... Spojrzenie zielonych tęczówek przyprawiało go o dreszcze. Wcale nie przyjemne. Uh. Ale nie chciał tego okazywać. Starał się to ignorować... Co nie było proste, ale jakoś dawał radę. A co, on miałby nie dać rady? Haha, chciałoby się! Dzielny z niego chłopak i uparty, zatem poradzi sobie i to z łatwością! Taaak...
- Chyba odmówię. - Uciął krótko temat i znów chciał się odsunąć, kiedy ten natarczywie się zbliżał. Znowu. Przełknął ślinę. Przez te gadki coraz bardziej żałował że w ogóle podszedł. Coś czuł że z tym facetem jest trochę inaczej niż z innymi. Ten to się rewanżuje za chamskie odzywki, ba! On straszy! To nie było nic fajnego... Ale trochę ciekawiło Filemona, czy on tak na serio, czy tylko się droczy?... Ciekawość pierwszym stopniem do piekła, mawiają. Czy warto się w to zagłębiać? Eh... Takiego kogoś jak młody Aulus trudno odciągnąć od tych najgłupszych i najbardziej ryzykownych pomysłów. Taki już był...
Dlatego się nie odsunął, tylko wciąż tak stał. Uniósł brew na jego słowa. Hm, nie lubi go? Ciekawe! Już chciał coś odburknąć, ale zamiast tego zakasłał machając dłonią przed twarzą i krzywiąc się.
- Nie, serio nie. Nie chcę zdechnąć na raka. - Odszczeknął się i w końcu się odsunął. Dwa kroczki, ale jednak.
Spojrzał na jego poczynania wobec kota. Dobrze, że go nie kopnął, bo z pewnością Filemon by zareagował. Wkurzyłby się. Bardzo.
- Ale co mam zrobić, hm? Może go po prostu weź do siebie i się nim zaopiekuj?~ - Zachichotał prowokacyjnie. - Przecież widziałem, jak bardzo lubisz kociaki, nie zaprzeczaj.
A ten znów się przysunął. O nie. Oooo nie. A zatem Filemon z każdym krokiem Zayna się cofał dwa kroki w tył. Niedługo mu zajęło dobicie do tego nieszczęsnego drzewa. Serce mu podskoczyło i spojrzał przez ramię do czego dobił. Zamrugał kilkakrotnie i spojrzał jeszcze na Blacka. Poslał mu krzywy uśmieszek i w ciągu sekundy znalazł się po drugiej stronie drzewa. Odetchnął głęboko i otarł czoło. Ten koleś go w jakiś dziwny sposób stresował... Bał się go? Sam sobie nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie.

_________________

Szare, bure lub pstrokate,
wszystkie koty za pan brat,
mają drogi swe i płoty,

po prostu koci świat,
po prostu koci świat.


 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zayn

avatar

Liczba postów : 155
Join date : 26/05/2014

PisanieTemat: Re: Parking    Sro Sie 20, 2014 11:35 am

Uśmiechnął się. Strach - lubił go widzieć w innych, ale bardziej wolał jak go podziwiali. Był ciekaw co chłopak sądził o jego tatuażach na ramionach, które były widać przez to, że miał na sobie tylko cienką koszulkę na ramiączku. Czy było mu zimno? Raczej nie - on nie odczuwał tak bardzo temperatury ciała. Mu to nie przeszkadzało. Uśmiechał się lekko i zadziornie, co dodawało mu tego łobuzerskiego wyglądu.
Wzruszył tylko ramionami. Nawet mu się spodobało to, że dzieciak odmówił jednego bucha fajki. Zaciągnął się i spróbował zrobić kółka z dymu. Tylko jedno wyszło. Ostatnio się często nudził, a jak nie grał na gitarze to bawił się dymem nikotynowym.
- A tam, od razu rak - mruknął i przewrócił oczami.
Nie rozumiał tego, że każdy mówi o raku, gdy się widzi kogoś z fajką w gębie. Skoro to jest takie niebezpieczne to po cholerę to produkują. Prychnął tylko do swoich myśli. Jeśli jest to znaczy, że trzeba z tego korzystać.
Zayn nigdy by nie kopnął zwierzaka. Już tak miał. Może irytowały go natrętne zwierzęta, ale nigdy nie zrobi im krzywdy. To jedyne istoty na świecie, które nie pyskują i potrafią być przy tobie tak długo, aż nie porzucisz ich w jakimś dzikim lesie. A ten kotek już dawno zarobił u niego plusa - mianowicie był głodny i nie miał serca go zostawić, a jego zachowanie było dla pokazu.
Prychnął w stronę chłopaka i spojrzał na kota, który zwinął się obok jego gitary i zasnął.
- Nie będę się opiekować jakimś kotem - westchnął.
Zaśmiał się, gdy chłopak schował się za drzewem. Naprawdę świetny z niego dzieciak. Oparł się plecami o drzewo i znowu zaciągnął się dymem. Nie wypuszczając go z ust odezwał się.
- Jesteś zabawny - spojrzał na gałęzie drzewa.- Najpierw zaczynasz dokuczać, a teraz uciekasz - pokręcił głową i wypuścił resztki dymu z płuc, a papierosa rzucił na ziemię i zdeptał ciężkim glanem.
- Chodź tu. Nic ci nie zrobię - jeszcze.- Dzisiaj mam dobry humor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filemon

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 05/08/2014

PisanieTemat: Re: Parking    Czw Sie 21, 2014 3:16 pm

Jeśli o tatuaże chodzi, to Aulus raczej na nie uwagi nie zwracał. Chociaż tak ogółem to je tolerował. Hm, może nawet mu się podobały... Ale tylko niektóre. To zależy. Zarówno od rodzaju tatuażu, jego lokalizacji i w ogóle właściciela ciała pokrytego malunkiem. Właściwie Filemon nigdy nie był z nikim kto miałby jakieś zdobniki tego typu na ciele, zatem żadnym sentymentem tego nie darzył. Zdecydowanie bardziej w wizerunku Zayna przyciągnęła uwagę gitara. To dopiero sentyment. Oj tak. Dobre skojarzenia.
A on bał się wszelkich chorób... Raka, to wiele osób się boi. Akurat Filemon bał się nawet zwykłego przeziębienia, w końcu nigdy nie wiadomo co z tego wyjdzie! W dodatku w tej sytuacji w jakiej był teraz młodzieniec żadna choroba nie wchodziła w grę. On musiał zarabiać jakoś i jednocześnie kontynuować edukację, a to łatwym zadaniem nie było. I wymagało czasu. Jakiś kaszel nie mógłby go teraz ograniczać..
Stojąc tak po przeciwnej stronie drzewa niż był starszy chłopak, oparł się o korę tyłkiem i zaczął się odbijać od drzewa przy pomocy rąk skrzyżowanych u dołu pleców. Równocześnie patrzył w górę, gdzie gałęzie i liście przysłaniały mu zachmurzone niebo. Zdmuchnął kosmyk włosów który opadł mu na oczy i chwilę rozważał słowa Blacka. Wierzyć, czy nie wierzyć, oto jest pytanie~ - pomyślał, a na jego usta wstąpił rozbawiony uśmiech. Po tej właśnie chwili milczenia przeszedł ponownie na tamtą stronę drzewa.
- Pfff, wcale nie uciekam. - pokazał mu język i tak jakoś, obszedł pień drzewa dookoła z rękami w kieszeniach bluzy. - Tylko się tak... Droczę - zachichotał. Przystanął wreszcie zaraz obok Zayna i uśmiechnął się do niego, o dziwo wcale nie jakoś prowokacyjnie. Tak po prostu. Chciał mu udowodnić swoją pewność siebie, której... W tej chwili miał ciut mało mimo wszystko... Ten koleś nadal miał taki wzrok... Uh. No, ale Filemon był dobrym aktorem. Przydatna przypadłość, prawda?

_________________

Szare, bure lub pstrokate,
wszystkie koty za pan brat,
mają drogi swe i płoty,

po prostu koci świat,
po prostu koci świat.


 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zayn

avatar

Liczba postów : 155
Join date : 26/05/2014

PisanieTemat: Re: Parking    Czw Sie 21, 2014 3:57 pm

Uśmiechnął się mimowolnie. Nie przyznawał się do tego, ale lubił takie osoby jak Filemon. Ten chłopak go rozśmieszał i to mu się podobało. Westchnął i odepchnął się od drzewa. Schylił się tak, aby mieć jego twarz przed sobą. Patrzył chwilę bez słowa w jego oczy intensywnie jakby chciał przeniknąć jego duszę. Wiedział, że chłopiec się go boi, ale każdy to robi.
- Jesteś śmieszny - uśmiechnął się ironicznie.- Może się jeszcze spotkamy - powiedział i dotknął jego ust swoimi wargami przez cały czas wpatrywał się w jego oczy. Potem się wyprostował, przeczesał sobie włosy dłonią, chwycił gitarę i kota na ręce i ruszył w stronę akademika.
- Chodź, zagram ci coś na gitarze - mruczał do zwierzaka.
Nie obejrzał się na chłopca, bo i tak wiedział, że ten jest w szoku, ale na jego ustach był ironiczny uśmieszek.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Filemon

avatar

Liczba postów : 45
Join date : 05/08/2014

PisanieTemat: Re: Parking    Czw Sie 21, 2014 5:26 pm

Nadął policzki powietrzem słysząc jego słowa. Skrzyżował również ręce na piersiach i udał oburzonego. On śmieszny? Co to w ogóle miało znaczyć? To, że ma poczucie humoru, czy jest żałosny? Filemon nie wiedział, ale czy musiał się dowiadywać? Teraz? Teraz, gdy właśnie został... Pocałowany?! No dobra, prawie pocałowany. To było tylko muśnięcie... Tylko?! O jejku. Otworzył oczy szeroko i chwilę tak stał, zupełnie nie ogarniając sytuacji.
Co.
W momencie na jego policzki wstąpił soczysty rumieniec, czego on sam nawet nie zauważył. W sumie nie pierwszy raz już ktoś mu zrobił taką niespodziankę, ale to... Wyglądało trochę inaczej! Niby niespodziewanie, ale zwykle to było do przewidzenia! Poprzedzone jakimś flirtem... Teraz to było takie... Łobuzerskie. Bo Filemon nie potrafił tego nazwać inaczej. Zayn mu zwyczajnie tego buziaka ukradł, tak chamsko! Chłopak zmarszczył brwi i odgarnął włosy z czoła dłonią. Odwrócił się plecami do odchodzącego czarnowłosego i głęboko odetchnął, próbując się uspokoić. Długo mu zajęły te próby, niestety wszystkie były na marne. Rozejrzał się jeszcze, czy na pewno nikt tego nie widział... I odszedł, udając się z powrotem do domu. Bo nie ma co tak siedzieć tutaj, poza tym, chmury zaczęły ciemnieć. Zapowiadało się na deszczyk...

[z/t]

_________________

Szare, bure lub pstrokate,
wszystkie koty za pan brat,
mają drogi swe i płoty,

po prostu koci świat,
po prostu koci świat.


 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erik

avatar

Liczba postów : 55
Join date : 03/07/2014
Age : 22

PisanieTemat: Re: Parking    Sro Paź 29, 2014 7:57 am

Parkin to właśnie idealne miejsce, w którym Erik mógł poczekać na swoją randkę. Stał oparty przy swoim motorze z założonymi rękoma. Przyjechał trochę szybciej niż oznajmił Yamaiowi, ale przynajmniej mógł poobserwować swoją starą szkołę. Ile to minęło, odkąd ją ukończył? Z dwa lata już, a obecnie uczęszczał do niej jego młodszy braciszek - Kim. Trochę się o niego martwił. W końcu gdzie, jak nie tu, Erik nauczył się ćpać? Gdzie, jak nie właśnie tu, miał swoje pierwsze przeżycia seksualne z facetem? Uwinął się z lekcji z kumplem z klasy no i pieprzyli się w szkolnej toalecie. Jak do tego wtedy doszło? No normalnie, w czasie rozmowy wyszło, że chcieli spróbować i spróbowali. Normalne zjawisko wrót nastolatków. Właśnie dlatego, Erik tak się bał o braciszka. Najchętniej oddał by go do zakonu, no ale cóż... Życie napisało inny scenariusz. Każdego jednak kto tknie jego braciszka spotka sroga kara. Winckler patyczkować się nie będzie z nikim, nawet z własnymi partnerami tego nie robi. Wóz albo przewóz, każdego indywidualna decyzja. 
Dochodziła wyczekiwana godzina, której miał się zjawić chłopak. To w sumie było dopiero ich drugie spotkanie. Poznali się ostatnio w parku, porozmawiali i blondyn zaprosił go na randkę. Czy coś z tego wyjdzie? Kto wie. Erikowi wiadomo, zależało na jednym. Dawno z nikim nie spał, całe dwa tygodnie. Dla niego to za duża przerwa i potrzebował się teraz odstresować. Yamai był wprost do tego idealny... Naiwny i słodki. Taki, jakich Winckler lubił. Bynajmniej taki się chłopak wydawał przy pierwszym spotkaniu. Oczywiście, Erik swojej prawdziwej natury mu nie pokazał. Był dla niego miły i kochany, zanadto opiekuńczy. Mało kto, znał prawdziwą naturę blondyna. Taką okazję mieli w sumie tylko ci, którzy z nim "chodzili", albo spali więcej, niż raz. Erik zawsze miał kontrolę nad związkiem, swoim partnerem oraz własnymi uczuciami. Chwila, uczuciami? Żaden z jego partnerów takowym nie dostał. A jeśli zaczęły się pojawiać, blondyn od razu ucinał znajomość. Po co mu taki zbędny balast? Wolał być wolny i nieograniczony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yamai

avatar

Liczba postów : 50
Join date : 17/09/2014
Skąd : Japonia

PisanieTemat: Re: Parking    Pią Paź 31, 2014 12:59 am

Denerwował się. Zdecydowanie się denerwował. Choć widać było to tylko po dłoniach, które w takich chwilach drżały delikatnie, aczkolwiek niekontrolowanie. Randka. Nie żeby nigdy na żadnej nie był... Był już w związku, całował się i... i no właśnie tyle. Może dlatego, że na tym poprzestało teraz był już sam? Yamai nie był pewien, ale nie to teraz było istotne. Sprawdził godzinę wyświetloną na ekranie telefonu. Nie powinien dać Erikowi czekać. Wziął głęboki wdech, by za moment wypuścić powietrze z ust. Wyszedł na dziedziniec. Blondyn powinien być na parkingu, dlatego też Ishida właśnie tam skierował swoje kroki. Serce waliło mu nieco szybciej niż normalnie. I jeszcze fakt, że szykowanie się zajęło mu odrobinę więcej czasu niż zazwyczaj. Aż w pewnym momencie sam siebie za to skarcił. W końcu nie był dziewczyną. Choć w tej chwili i tak zastanawiał sie czy jego ubiór jest odpowiedni. Miał na sobie szary T-shirt, gładki, bez jakiegokolwiek wzoru. Na to rozpięta koszula w kratę, na nadgarstkach rzemyki. Oczywiście to z górną częścią ubioru miał największy problem w wyborze. Oprócz tego ubrał szare spodnie i czarne trampki. Jako, że była jesień zarzucił na siebie kurtkę z puchatym kapturem. Ona jednak również pozostała rozpięta. Wciąż nieco nie rozumiał czemu zgodził się na tą randkę. Przecież Erik jest typem osoby, z którymi brunet całkowicie sobie nie radzi. Mówią i robią praktycznie co im się podoba, przy tym go zawstydzając. A Ishida jakoś nie przepadał, gdy jego twarz zaczynała przybierać czerwonych barw. I ten ścisk w żołądku wywołany przez nerwy. Westchnął cicho. Cóż, rozmyślanie o tym nic mu nie da. Zgodził się i już. Będzie się dobrze bawił, miał nadzieje. Widząc czekającego chłopaka uśmiechnął się niekontrolowanie i momentalnie przystanął. Co to za reakcja? Pokręcił lekko głową i wznowił chód. Za parę sekund stał już przed Wincklerem. - Wybacz, że musiałeś czekać - powiedział spokojnie patrząc gdzieś... no właśnie, gdzieś. Bądź co bądź kontakt wzrokowy w większości wypadków go peszył. Chyba, że miał dzień, w którym to inni powinni unikać jego spojrzenia.

_________________
Oh world...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erik

avatar

Liczba postów : 55
Join date : 03/07/2014
Age : 22

PisanieTemat: Re: Parking    Pią Lis 14, 2014 2:37 pm

Erik zaczął się irytować długością czekania. Ale czy o tym powie? Oczywiście, że nie, bo nie chce wypłoszyć swojej małej, nowej zwierzyny. Owieczki są płochliwe, szczególnie te drobne i słodkie. Duńczyk uśmiechnął się szeroko do chłopaka na przywitanie. Nie ważne, że miał ochotę nakrzyczeć za zwłokę... 
- Nie szkodzi, dopiero podjechałem - kłamstwo na kłamstwie, krótko mówiąc. Ale Erik stara się jak najlepiej wypaść na pierwszym spotkaniu. Jak za każdym razem, ta sama gra, dla niego to już rutyna. Może pomylił się z kierunkiem studiów i powinien iść na aktorstwo? Nadawałby się, przyjęliby go bez mrugnięcia okiem. Ale wybrał medycynę, przyszłościowo. Wykłady są nudne i usypiające, ale nawet często na nie chodzi. 
Erik odwrócił się w stronę swojego motoru i wyjął dodatkowy kask, podając go Yamaiowi. To było oczywiste, że chciał go gdzieś zabrać. Wyciągnął telefon sprawdzając godzinę.
-Dobra. Zabieram cię młody do kawiarni, co ty na to? Ja oczywiście stawiam... jest w okolicy taka jedna, którą bardzo lubię i mam ochotę się do niej wybrać. Często z bratem tam chodzę. - uśmiechnął się delikatnie siadając na motor. Nakazał chłopakowi usiąść z tyłu. - Mam nadzieję, że się nie boisz. Będę powoli jechał.
Zaśmiał się i czekał, aż chłopak wsiądzie. Celem blondyna była kawiarnia Starbucks, znana i lubiana. Miał tam swoje już ulubione ciasta i napoje, oraz wiedział co polecać. Zabierał tam każdą osobą, z którą się umawiał. Jeszcze nie spotkał się z tym, że komuś się nie podobało. Odjechał do swojego wybranego miejsca. 
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Parking    

Powrót do góry Go down
 
Parking
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Parking
» Nieczynny parking nadziemny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Traditional Royal School :: Dziedziniec-
Skocz do: