IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Salon tatuażu

Go down 
AutorWiadomość
Ava

avatar

Liczba postów : 145
Join date : 27/11/2013

PisanieTemat: Salon tatuażu   Nie Gru 22, 2013 9:21 am

Przechodzisz okres buntu i postanawiasz wydziarać sobie coś, co ukazywałoby twoją rebelię? A może masz wspomnienia, o których chciałbyś zawsze pamiętać? Nic prostszego, wystarczy odwiedzić to studio. Pracuje tu kilku dość porządnych artystów, którzy na pewno nie spaprzą sprawy. Uwaga: tatuaż można wykonać tylko za zgodą rodzica/opiekuna, jeśli nie ukończyło się jeszcze 17 lat. Wszystkich powyżej tego wieku ograniczają tylko pieniądze.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan M
Nauczyciel psychologii
Psycholog szkolny
avatar

Liczba postów : 281
Join date : 12/01/2014
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

PisanieTemat: Re: Salon tatuażu   Nie Lip 27, 2014 3:24 pm

Zawsze zaczyna się od jednego, potem jest drugi bo dwa to jeszcze nic wielkiego. Nim się człowiek zorientuje ich ilość i wielkość rośnie. Stają się uzależnieniem, bolesną przyjemnością. Przy tworzeniu każdego następnego zadajemy sobie pytanie "czemu znowu to robię?". Większość psychologów uważa je za formę uwydatnienia swoich skrytych pragnień oraz sposób na oddzielenie się od ogółu. Już dawno przestały być znakiem przynależności i tylko w kilku przypadkach są oznaką naszej lojalności dla pewnej grupy. Dzisiaj są ozdobnikiem, osobliwą zachcianką...
Michael jako nastolatek zapoznał się z kulturą swojego regionu, czytał setki książek na temat wierzeń i kultury brytów, najbardziej jednak interesowały go runy. Były piękne, miały wiele znaczeń i pojawiały się jako element wielu zjawiskowych dzieł. Bardzo szybko stały się elementem skóry młodego studenta psychologii. M zaczął skromnie, od kilku run na klatce piersiowej. Fakt, że symbolizowały rzeczy dla niego ważne tylko podwoiło przyjemność z ich tworzenia i potem noszenia z dumą na ciele. Tatuaż był drobny, dosyć skromny i nie wymagał dużego kłucia. Nie bolał.
Potem pojawił się okres fascynacji Azją, dokładniej smokami. Długie, pokryte łuskam, o pięknych wąsach i rogach - niesamowite, mądre i stanowią do dzisiaj ważny symbol mądrości oraz siły. Bardzo szybko Michael zdecydował się, że niebieski smok będzie idealny dla niego - symbolizował wiosnę, czas narodzin i chroni do dzisiaj wschodnią część Kyoto. M zakochał się w rycinach i tydzień później umierał na fotelu tatuażysty. Chciał zrobić całość na raz - żałował tej decyzji, bo już w połowie prosił o szybką śmierć z rąk (bardzo przystojnego) artysty dziergającego jego niebieskiego przyjaciela.
Niestety nawet ból nie był większą przeszkodą, gdy zafascynowany większymi projektami postanowił ozdobić linię wzdłuż kręgosłupa. Bolało mniej od smoka, ale o spaniu na plecach musiał zapomnieć na dwa tygodnie. Bluszcz ciągnął się od kości ogonowej aż do łopatek, zostawiając kark bez znaków dziergania. Gdy wrócił ze stanów, gdzie siedział rok na praktykach, oddał hołd królowej - napis God save the Queen z dodatkami był jego ostatnim tatuażem i od jakiegoś czasu był grzeczny, nic nowego się nie pojawiało i postanowił to zmienić, dodać coś uwieńczającego ostatnie wydarzenia związane z rozstaniem i wynajęciem nowego domu.
Ulubiony artysta obiecał coś mu podpowiedzieć, pokazać nowe projekty i natchnąć do podjęcia decyzji. Niestety nawet po godzinie przeglądania teczki w holu studia nie umiał się na nic zdecydować. Zaczynał się zastanawiać, czy aby na pewno powinien robić cokolwiek teraz.
Ubrany w garnitur, pod krawatem i z teczką pełną rysunków stanowił nietypowy widok w studiu. Był niczym ojciec, czekający aż jego córcia zrobi sobie swoją motylkową dziarkę.
- Motylki odpadają, nawet ja nie jestem aż tak gejowaty - mruknął pod nosem i dalej wertował kartki z teczki. Myślał o czymś na stopie, lub kolejnym azjatyckim akcencie na tyle łydki.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Salon tatuażu   Nie Sie 10, 2014 7:47 pm


Jak każdy zainteresowany tematem tatuaży wiedział, zrobienie rękawa zajmowało trochę czasu. Kilka mozolnych sesji, w których międzyczasie trzeba było odczekać dwa-trzy tygodnie gojenia się, zdawało się niezwykle ciągnąć. W szczególności dla osobników takich jak Lance. Ludzi, którym cierpliwości po prostu brakowało. Jednostek, które chciały mieć wszystko teraz, zaraz, w tym dokładnie momencie. Dlatego między innymi, mimo, że jego tatuażysta był przesympatycznym facetem, chłopak wcale nie był zadowolony z tego, że już po raz piąty musiał przybyć do salonu, zasiąść na skóropodobnym stołku i oddać swoje ramię na dłużące się godzinny dziergania igłą. Te spotkania trwały zwykle od czterech do pięciu godzin. Zawsze przychodził sam, więc jedyne co miał podczas tej zabawy do roboty, to rozmowa z osobliwym artystą lub obserwowanie innych klientów. Jednym słowem sama nuda przez długie godziny. Niemniej jednak, co się zaczęło, trzeba było skończyć.
Idąc ponurą ścieżką między nieco obdrapanymi budynkami, mimowolnie zerknął na swoje ramię. Tak naprawdę niewiele mu już zostało do zrobienia. Poza poprawieniem drobnego szczegółu, gdzie podczas procesu gojenia tusz nieco rozlał się pod skórą, sprawiając, że jedna z linii zrobiła się niewyraźna, miał tylko do dokończenia część na ramieniu. Uściślając tę, która robiła za przejście z ramienia na klatkę piersiową. Jego tatuażysta zasugerował mu wzór, który łagodnie łączył się z resztą ‘czystej’ skóry. Naturalnie Lance przystał na tę propozycję, nie chcąc, aby dzieło na jego ciele było niedopracowane i nieciekawie ucięte.
Przerywając swoje aktualne rozmyślania, brunet spojrzał na szyld ulubionego studia tatuażu. Przetaksował spojrzeniem budynek i przygotowując się mentalnie na wymęczenie skóry, która później nieco spuchnie, by następnie zacząć swędzieć jak sam skurwysyn, wszedł do środka. Pobieżnie rozejrzał się po pomieszczeniu. Krótko skinął głową swojemu tatuażyście na powitanie, gdy ten kończył rozmowę przez telefon z jednym ze swoich klientów.
Usłyszawszy czyjeś słowa, skierował swoją uwagę, w kierunek, z którego dochodziły. Zmarszczył brwi nieznacznie, a między nimi pojawiła się drobna zmarszczka niezadowolenia.
- Mam co do tego wątpliwości - stwierdził, leniwie przesuwając spojrzeniem po nie kim innym jak psychologu ze szkoły, do której chodził dopóki go nie wyrzucono. Motylki idealnie by do niego pasowały. Koniec końców, wykonywał co najmniej gejowaty zawód. Rozmawianie o emocjach, robienie ofiary z każdego, pierdolenie o tym jak czujesz się z byle gównianą sytuacją było co najmniej pedalskie. Jeśli mógłby tak to ująć. Komu i do czego było to potrzebne to on nie wiedział, był pewien natomiast, że żadnen normalny facet nie chciałby się zajmować takim pieprzeniem na co dzień. Dziewczyny i kobiecy faceci dla odmiany, a i owszem.
Powrót do góry Go down
Pan M
Nauczyciel psychologii
Psycholog szkolny
avatar

Liczba postów : 281
Join date : 12/01/2014
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

PisanieTemat: Re: Salon tatuażu   Pon Sie 11, 2014 1:10 pm

Każdy normalny pedagog i pracownik placówki edukacyjnej z lekka by się zmartwił, że został przyłapany przez ucznia ( w tym przypadku byłego) na wizycie w salonie tatuażu. Michael miał odrobinę inne spojrzenie na świat. Uważał, że to co robi w szkole to jedna sprawa a poza nią - druga. Nikt nie miał prawa się go czepiać póki wykonuje swe obowiązki a wyglądem dopasowuje się do ogólnych zasad. Jego tatuaże pokrywały te części ciała, które mógł zakryć koszulą, marynarką i spodniami.
- Pan Foley - psycholog uśmiechnął się promiennie ale nie zamierzał wstać aby podać chłopakowi rękę. Po pierwsze - nie chciał. Po drugie - ten chłopak tego jeszcze bardziej nie chciał. Młodzi, zbuntowani chłopcy nie przepadali za sesjami dotyczącymi swoich problemów. Lance nie był tu wyjątkiem. Dosyć skryty, posiadający problemy z wyrażaniem uczuć innych niż gniew. Niezwykle trudny do okiełznania charakterek.
- Co dzisiaj Pan robi? - nie używał jego imienia, nie spoufalał się z chłopakiem. Michael wiedział, że jedyną drogą aby pokazać takim ludziom jak Lance, że nie jest się ich wrogiem, jest traktowaniem ich jak równych sobie. Młodzik nie był już jego uczniem ani pacjentem. Nie musieli cackać się ze sobą i gadać o problemach z zakresu destrukcyjnego "ja".
- Ja dalej szukam, choć Amanda poleca mi coś... Kociego - zza parawanu, gdzie znajdowało się zaplecze wychyliła się drobna, bardzo ładna i młoda dziewczyna. Cała w tatuażach, kolczykach i dredach. Zaprosiła M do siebie i usadowiła na leżance, którą starannie oblepiła folią. Po chwili znowu zniknęła na zapleczu szukając sprzętu i szykując wzór, który wybrał Michael.
- Róża wiatrów, taka klasyczna... Ze wszystkimi kolorami i stopniami geograficznymi. Drobiazgowa i bolesna - wyjaśnił, mimo iż chłopak nie pytał o detale wybranego wzoru. - A Pan kończy swój rękawek, jak mniemam? Pana tatuażysta opowiadał mi o tym projekcie, próbował mnie namówić na coś podobnego i poszerzenie mojego tatuażu na ramieniu. Niestety, specyfika zawodu zabrania mi kolorowych przedramion.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Salon tatuażu   Pon Sie 11, 2014 10:48 pm

Znudzone spojrzenie jakim Lance obdarzył swego przeszłego, pożal się boże, ‘terapeutę’, jasno dawało znać, że na rozmowę z jego osobą, to on nie miał absolutnie żadnej ochoty. Nigdy za nim nie przepadał, nigdy też tego nie ukrywał. Nie było więc zaskoczeniem, że na spotkania z nim w wolnym czasie, bynajmniej chęci nie miał. W szczególności jeśli miały one trwać dłużej niż zwyczajową godzinę. Już wolałby strzelić sobie w łeb, i chyba klarownie jawiło się to na jego twarzy, niż znowu siedzieć przed nim i czuć jak ten nieustannie go analizuje. Bo oni to przecież mieli we krwi. Nigdy nie zaprzestawali prób wejścia ze swoimi buciorami w twoje życie i problemy. Nawyk, którego ciężko uniknąć. Tak przynajmniej się mówiło i Foley pewnie by się z tym zgodził. Tak czy inaczej, fakt był taki, że szanownemu ponowi psychologowi nie powiedział wcześniej nic. Był uparty i mimo ciągłych, destrukcyjnych wybuchów gniewu potrafił swoje sekrety zatrzymać dla siebie. Przez to nikt nie wiedział więcej niż to co wiadome było dla ogółu, a i tak sporo rzeczy, które o sobie słyszał było zwykłymi plotkami.
Na jego pytanie odpowiedział zwykłym milczeniem. Nie musiał wypowiadać ani słowa. Wystarczyło, że facet poczeka kilka minut i wszystko się mu wyjaśni. Będą przecież siedzieć w jednym pomieszczeniu, więc nie będzie wątpliwości odnośnie tego co ‘Pan Foley’ dzisiaj sobie robił. Nie zmieniając więc swego znużonego wyrazu twarzy, Lance oparł się ramieniem o ścianę, krzyżując ręce na piersi i czekając aż jego tatuażysta skończy telefoniczną rozmowę. Słysząc wzmiankę o Amandzie mimowolnie podążył za nią niezainteresowanym wzrokiem. Nie poświęcił jej jednak zbyt dużo uwagi, nie podobała mu się. Po prostu nie była w jego typie. Ani nie lubił dredów u kobiet, ani zbyt dużej ilości tatuaży czy kolczyków. A ona, cóż, cała była nimi pokryta.
- Gówno mnie to obchodzi - odparł wreszcie. W jego oczach odbiła się nutka irytacji. - Więc może zamkniesz mordę i przestaniesz mnie wkurwiać - dodał, unosząc ironicznie brew. Nie było się co tu sprzeczać, Pan M. się nie zamykał. Gadał jak najęty o dupie maryni, o sprawach, które kompletnie go nie interesowały. Nic mu przecież do tego co i gdzie on sobie robił albo co do tego wszystkiego miała jego praca. Naprawdę miał to gdzieś i nie rozumiał po cholerę ten człowiek mu to wszystko wyjaśniał. Pomijał już fakt, że nawet nie wiedział czym róża wiatrów była. Jedyne co na ten temat mógł powiedzieć to, to, że brzmiała pedalsko. Jak cały nasz psycholog.
Jake, tatuażysta Lance’a, odłożył wreszcie telefon i skierował się w kierunku chłopaka. Złapał go za nadgarstek i uważnie przyjrzał się swojemu dziełu. Szybko spostrzegł jedno niedociągnięcie, które było do poprawki, jednak dało się po nim zauważyć, że zadowolony był z ogólnego rezultatu. Pociągnął go więc za przegub do Morrisa i wyprostował jego rękę, by cały tatuaż był dobrze widoczny.
- Widzisz, Michael, to właśnie to o czym ci mówiłem - zaczął Jake, brodą wskazując w stronę chłopaka. - Coś podobnego do tego. - Przesunął palcem po określonym wzorze. - Pasowałoby ci do tego, co już masz. Więc wiesz, jak zmienisz zdanie co do rękawów, daj znać.
Mężczyzna przekręcił nieco rękę Foley’a, aby drugi klient mógł się dobrze przyjrzeć i gdy skończył, wskazał młodemu stołek.
- Rozbieraj się - rzucił krótko, samemu zajmując się otwieraniem drobnych pudełeczek z tuszem i przygotowaniem maszynki. Lance jednym ruchem ściągnął z siebie koszulkę przez głowę i usiadł we wskazanym miejscu. Niestety naprzeciwko psychologa.
Powrót do góry Go down
Pan M
Nauczyciel psychologii
Psycholog szkolny
avatar

Liczba postów : 281
Join date : 12/01/2014
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

PisanieTemat: Re: Salon tatuażu   Wto Sie 12, 2014 4:47 pm

Michael nie ukrywał zachwytu, chciał dotknąć wzoru i poczuć skórę pokrytą tuszem pod palcem. Niestety chłopak emanował takim gniewem, że prawdopodobnie obiłby mu twarz ze skutkiem operacji plastycznej.
Tatuaż był zniewalający, bardzo precyzyjny i drobiazgowy. Widać było, że artysta dopieszczał dzieło i był niezwykle dumny z tego co stworzył. Wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy, ale tatuażyści traktują dziary z czcią godną obrazów czy rzeźb. Dla Morrisa tatuaż był równie piękny co każdy inny rodzaj sztuki. Interesował się nimi, uwielbiał zbierać zdjęcia i rysunki prac, które zapadły mu w pamięć.
- Rękawek prezentuje się niesamowicie, uwielbiam jak robisz takie duże prace. Amanda pokazywała mi to co zrobiłeś z jej udem... Smakowite - wyszczerzył się psycholog, podwinął lewą nogawkę i zabezpieczył materiał spodni garniturowych. Z boku łydki zerkał piękny, chiński niebieski smok. Morris miał ewidentnego bzika na punkcie szczegółowych tatuaży, ponieważ każda łuska wielkiego gada wydawała się wystawać z jego skóry. Praca była naprawdę dobra i odrobinę nie pasowała do poważnego pana psychologa. Pod garniturkiem skrywał chyba nie jedną ciekawostkę, ponieważ rozmawiał żywiołowo o pracach i swoich dziarach z tatuażystą, używał ewidentnie liczby mnogiej. Smok nie był jedynym dziełem na jego skórze.
- Niestety, praca to praca, może jeśli będę prowadził tylko gabinet i odejdę ze szkoły to pokuszę się na rękawek. Nadal strasznie podoba mi się pomysł drzewa życia na całej ręce, gałęzie sięgałyby aż do run i królowej, może dorzuciłbym jeszcze jakieś elementy typu Kelpie - Jake wydawał się wiedzieć co mówi psycholog, ponieważ kiwał głową zadowolony na taki pomysł. - A jak nie rękawek... Pokusiłbyś się na całe plecy? Wiem, że Amanda jeszcze nie bierze takich zleceń.
Dziewczyna przerwała im rozmowę prosząc M aby położył się na leżance, więc tatuażysta mógł zając się Lancem. Psycholog leżał twarzą w stronę chłopaka i uśmiechał się do niego, nieco obawiał się, że może oberwać, ale liczył, że ból z lekka ogłuszy temperament chłopaka.
- Panie Foley, ile sesji jeszcze zostało do końca?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Salon tatuażu   Czw Sie 14, 2014 5:56 pm

Spojrzał ciężko na swojego tatuażystę. Miał nadzieję, że ten streści się dzisiaj ze swoim zadaniem, bo paplanina psychologa zdawała się nie ustawać. Potok słów, który nieustannie wylewał się z jego ust wydawał się nie kończyć i jedyne, co tak naprawdę powstrzymywało go teraz od zamknięcia mu ust raz a dobrze, to Jake przykładający igłę do jego skóry. Lance doskonale zdawał sobie sprawę, że jeśli gwałtownie się poderwie, coś przy tatuażu się spieprzy. A przypadkowo wyrytą linię na jego klatce ciężko będzie później naprawić. Nie żeby wiele to nie zmieniło na jego pokrytej bliznami skórze, jednak był to jedyny powód, dla którego jego tyłek był jeszcze przyklejony do stołka. Niemniej po jego minie jasno dało się zauważyć, że nie miało to potrwać zbyt długo.
Intensywnie niebieskie oko zmrużyło się w zauważalnej irytacji. Chłopak zacisnął szczękę, wbijając rozjuszone spojrzenie w siedzącego naprzeciwko faceta. Miał przemożną ochotę zetrzeć mu ten uśmieszek z twarzy.
- Jeszcze raz nazwij mnie Panem Foley’em, a roztrzaskam ci łeb o tamten parapet.
Niedbałym gestem ręki Brunet wskazał omawiany przedmiot, nie spuszczając przy tym ani na sekundę spojrzenia z mężczyzny. Jego głos choć z pozoru spokojny, jasno przekazywał, że chłopak nie żartował. Chyba wszyscy obecni w studiu zdawali sobie sprawę, że byłby zdolny do tak bezmyślnego posunięcia.
Lance znał to pomieszczenie na pamięć, siedział w nim już tyle razy, że doskonale wiedział co gdzie stało i jak mógłby tego użyć, aby zrobić komuś krzywdę. Wieszak przy wejściu miał ostre zakończenie, z łatwością dałoby się przebić nim kogoś na wylot. Maszynkę, których przecież było tu mnóstwo, spokojnie dał by radę wbić w tętnicę. Z powodzeniem można było też rozbić jeden z powieszonych na ścianie obrazków o czyjąś głowę, by szklanym odłamkiem poderżnąć mu gardło. Możliwości było nieskończenie wiele; natura kogoś, kto żyje z robienia innym krzywdy pomagała wynaleźć krwawe i bolesne metody na poczekaniu. Tak więc jedynie kwestią czasu było przekonanie się, z którą będzie się dzisiaj musiał zmierzyć nasz pan psycholog. Choć strzaskanie czaszki o parapet było wyjątkowo kuszące, nie musieli się przecież ograniczać jedynie do tego.
- Więc jeśli nie wyrzucą mnie za zrobienie ci krzywdy, ta będzie ostatnia - odpowiedział na zadane mu pytanie. Jake wyraźnie spiął się, nieco obawiając się negatywnej atmosfery w pomieszczeniu, jednak niczego nie powiedział. Zamiast tego nieznacznie odchylił głowę Lance’a w prawo, co by mieć lepszy dostęp do skóry w pobliżu obojczyka i szyi, nieświadomie tym nadając chłopakowi bardziej zwierzęcego wyrazu. Nie chcąc wchodzić w potyczkę między klientami, udał, że całkowicie skupia swoją uwagę na swojej robocie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon tatuażu   

Powrót do góry Go down
 
Salon tatuażu
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Andre Amerson
» Jarl Ragnar the Wolf-Grin
» Salon

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Yaoi Gakuen :: Londyn :: Centrum miasta :: ∎ Boczne uliczki-
Skocz do: